Forum

Dziedzictwo tom 8: Tatooine

Dobra wiadomość, chyba dla wszystkich - 3 października na naszych półkach wyląduje 8 tom Dziedzictwa - Tatooine.

Okładka:
http://komiks.nast.pl/gfx/okladki/swd8.jpg

Plansze:
http://komiks.nast.pl/gfx/plansze/swd8_plansza_1.jpg
http://komiks.nast.pl/gfx/plansze/swd8_plansza_2.jpg

39,99 PLN, 120 stron.

Nie mogę się doczekać

...

Wreszcie, zamawiam pierwszego dnia. Za długo czekałem.

...

No wreszcie. Długo na to czekałem. Na pewno ten Tom będzie świetny.

...

No wreszcie. Długo na to czekałem. Na pewno ten Tom będzie świetny.[x2]

...

Dzięki niekompetencji i lenistwu sprzedawcy z Allegro, ósmy tom Dziedzictwa przeczytałem dopiero dzisiaj. Muszę powiedzieć, że nieco się zawiodłem bo komiks stał się jakby nieco nudniejszy. Fabuła stała się mniej pociągająca, a druga część tomu miała zdecydowanie gorsze rysunki. Oczywiście do części rysowanej przez Duursemę nic nie mam, ale ten drugi rysownik nie jest najwyższych lotów. Podobał mi się motyw z misją imperialną i Anzatami. Dobrze było zobaczyć znów agentkę Corde, trochę kolejnych knowań Sithów, lecz wątek z Mandalorianami jakoś mi nie pasował. Komiks uznaję za mocno średni, więc daję 7/10.

...

Ostatnio czytałem ten tom razem z Mrocznymi czasami. Ogólnie jeśli chodzi o moje Dziedzictwo, to mam w głowie mały bałagan. Czytałem Złamanego, Kawałki, Smocze szpony... i właśnie Tatooine. Mimo to w większości się w komiksach w tym albumie orientowałem. Zacznę od Koniec Łotra. Gdybym nie czytał Nooba (Nowy) oceniłbym ten komiks na jakieś 5/10. Tak to przynajmniej siódemka mu się należy. Trochę nie rozumiem intencji wskrzeszania eskadry Łotrów. Takie to trochę naciągane. Natomiast samo Tatooine... Nudniejsze niż inne komiksy z serii, które czytałem. Myślę, że zasługuje na 7/10. Może jeszcze kiedyś nadrobię zaległości z Dziedzictwem, ale naprawdę nie chce mi się wydawać 40 zł za 5 zeszytów komiksu. Tyle samo jest w SWK extra.

...

40 złotych, ale jednak ładniejsze wydanie

...

Mogę ci tylko zadrościć kasy, jeśli chcesz płacić 25 zł za ładniejszą okładkę i "twardą" oprawę. Jednak niektórych, między innymi nas, gimnazjalistów na to nie stać.

...

To jedyna zaleta posiadania pracy, ma się z tego pieniądze, które można wydać na różne bzdury

...

Niby ładniejsze, ale mi i tak jest szkoda wydawać 40 zł na komiksy. Już bardziej na ksiązki, bo w sumie zajmują więcej czasu niż komiksy.

...

Czas czasem, ale jeśli by patrzeć na to pod takim kątem do nie opłacałoby sie kupować animacji na dvd gdyż trwają przeważnie 1,5 h

...

Ja na życie patrzę w sposób dosyć łapczywy. Chcę zrobić, przeczytać i oglądnąć jak najwięcej w jak najkrótszym czasie... Wniosek z tego taki, że bardziej mnie irytują rzeczy, które trwają długo

...

Komiks mi się podobał. Może to z sprawą Tatooine, a może po prostu mam sentyment do tej serii, ale byłam... zadowolona. Zagmatwane rodzinne problemy, które kiedyś wyjdą na jaw... miodzio. A do tego Gunn Yage, która bardzo mi się podoba. I znowu Corde.
Oceniam 8/10

Tatooine

Po lekturze jednego z beznadziejnych tomów serii MRJ trzeba było osłodzić sobie trochę ukochane uniwersum więc odkurzyłem leżący na półce 8. tom Dziedzictwa. Nie ukrywam, że z obecnie wydawanych w naszym kraju komiksów jest to najlepsza i najrówniejsza seria. Po poprzednich tomach oczekiwania wobec tego były duże i jednak nie do końca zostały spełnione.

Tatooine - główna miniseria tego tomu. Cade z załogą swojego statku musi awaryjnie lądować na planecie, na której wychował się jego pradziadek i prapradziadek (te zawiłości rodzinne). Nie trudno się domyśleć, że będzie musiał zmierzyć się ze swoim dziedzictwem (po raz kolejny). W akcję włączy się również jego matka oraz przyrodnia siostra. I choć do samej akcji nie mogę się za bardzo przyczepić to jednak brakowało mi trochę i Sithów, i Resztek Imperium i Jedi. Główny wątek praktycznie nie został pchnięty do przodu jednak emocjonalnie "Tatooine" daje małego kopa. Bardzo miłym smaczkiem było pojawienie się krwawego rzeźbiarza oraz przedstawiciela rasy Lepi Rysunki jak zwykle są świetne i cieszą oko. 7/10

Koniec łotra - przyznam się, że w tak długich seriach lubię raz na jakiś czas przeczytać krótką historię oderwaną od wątku głównego (podobnie było z "Noobem"). Fajnie znowu zobaczyć mandalorian i łotrów. Co więcej mando w końcu walczą po stronie sojuszu. Brawo, że ktoś w końcu wpadł na ten pomysł. Rysunki nie są może najładniejsze ale jednak całkiem strawne. 6/10

Cały tom 8. dostaje 6,5/10. Dziedzictwo trochę obniżyło loty jednak wybaczę autorom jeśli następne dwa tomy zakończą serię z przytupem

Dziedzictwo tom 8: Tatooine

Wczoraj kupiłem, dzisiaj przeczytałem. Mimo, iż fabułę znałem już od dawna (czytałem oryginalną wersję) to i tak komiks sprawił mi nie lada frajdę. Twórcami tej pozycji są John Ostrander i Jan Duursema. Chyba mój ulubiony duet twórców. Bardzo lubię rysunki Duursemy ze względu na klimat, jaki wprowadzają do serii. Ale wróćmy do najważniejszego - fabuły. John Ostrander znowu się popisał. Stworzył komiks, który można czytać parę razy i za każdym razem się nie nudzi. Oczywiście głównym wątkiem były przygody Cade`a i spółki. Bardzo się ucieszyłem, gdy zostało ogłoszone, że Cade wróci na Tatooine, "domową" planetę rodu. Odwiedzając miejsce, w którym Anakin i Luke dorastali oczywiście Cade`a nie mógł nie odwiedzić duch Luke`a. Bardzo lubię komiksy, które powracają do wydarzeń z Nowej Nadziei, a tutaj dostaliśmy prawie dokładną scenę z filmu. Następnym bardzo ważnym wątkiem jest młoda kapitan Yage. Dostała misję wytropić Cade`a i zabrać go na Coruscant. Jakoś osobiście nie przypadła mi do gustu nowa rola młodej kapitan. O wiele bardziej lubiłem ją dowodzącą oddziałem statków. Następnie mamy Czarne Słońce, organizację znaną każdemu fanowi bardzo dobrze. W tym komiksie Cade znowu wchodzi w porachunki z C.S. i czego można było się spodziewać, szef C.S. nasłał na Cade`a grupę zabójców, a dokładniej trzech : ).
Chyba powinienem już przestać spoilerować i przejść do następnej historii ;P , która się w całości skupia na Mandalorianinie, Hondo Carrowi (wcześniej pokazał się w hisotrii "Noob"). Ten krótki zeszyt jest w pewnym sensie odpoczynkiem od głównych wątków, jakimi są Cade i Sithowie. I niestety miałem takie uczucie go czytając. Rysunki są o wiele gorsze, a na szczęście nadal klimatyczne. Co do fabuły... Nigdy nie lubiłem oceniać jedno-zeszytowych historii, gdyż ciężko jest napisać dobrą fabułę na tylko 22 strony. Więc to sobie odpuszczę.

Ogólnie komiks w całości oceniam na 7/10. Czekam na następny tom, który ukaże się w marcu

Dziedzictwo #8: Tatooine

Z wielką przyjemnością złożyłem wizytę na piaszczystej planecie Skywalkerów.

Tatooine - muszę jednak zacząć od tego, że poprowadzenie akcji akurat w to miejsce nie było dobrym pomysłem. Wracanie znowu na Tatooine to kolejny przykład zawężania wszechświata do tych kilkunastu znanych planet. Żeby chociaż miało to jakieś uzasadnienie w fabule, ale przecież poza paroma scenami w dawnej siedzibie Larsów i kolejnym starciem z duchem Luke`a nie było tam nic co uzasadniałoby umieszczenie wydarzeń akurat tam. No ale dość narzekania. Podobała mi się cała historia (chociaż nie wniosła nic istotnego, Cade dalej jest w tym samym miejscu gdzie był i pozostaje tym kim był), autentycznie zaskoczyła mnie tajemnica Nyny Calixste i Morrigan Corde, no i miałem lekki dreszczyk jak to zwykle bywa przy zetknięciu z obrzydliwymi Anzatami

Trochę mało mi było Sithów, knucia Wyyrloka i całej tej sytuacji związanej z nowymi porządkami po jego odejściu. Ale coś tam było, więc dobre i to.

Koniec łotra - zmyliła mnie podana na samym początku nazwa: wojna sitańsko-imperialna. Sądziłem że chodzi o wojną Krayt-Fel i że bitwa na Botajef to teraźniejsze starcie, a Mandalorianie czekają na wojska Staziego. Tymczasem okazało się, że wojna stihańsko-imperialna to nazwa tej poprzedniej wojny między Imperium a Sojuszem, która skończyła się masakrą na Ossusie. Dopiero gdy się zorientowałem, sytuacja zrobiła się jasna
Hondo Karr jest dość fajną postacią poboczną. Pojawił się dopiero... trzeci raz? Ale to niezłe uzupełnienie, tak w komiksie Nowy (tom 2.), jak i teraz (no i ten trzeci występ, ale wtedy był gdzieś w tle). Również ciekawa historia i odkrycie zawikłanej przeszłości bohatera. Nie przepadam za bardzo za Mandalorianami, ale na tych kilkunastu stronach byli nawet całkiem znośni.
Kreska mi trochę przeszkadzała, ale poza tym w porządku.


8/10

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.