Forum

Star Wars: Kenobi

Ogłoszono dzisiaj na NYCC nową pozycję książkową - "Star Wars: Kenobi". Akcja osadzona po Zemście Sithów, autorem jest John Jackson Miller.

Grafika promocyjna, prawdopodobnie okładka: https://fbcdn-sphotos-h-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash3/598834_10151201849798713_197415246_n.jpg

Info od Del Rey:
"NYCC Del Rey Star Wars panel announcements:
-New Han Solo classic era novel written by James S. A. Correy. Part of the new "Rebels" series of stand alone novels set in the Classic era.
-New novel by John Jackson Miller tentatively titled KENOBI. Novel is set after the events of Episode III. Promotional artwork seen here by Chris Scalf."

...

Świetna wiadomość - chętnie przeczytam Tylko o czym będzie ta książka? Opis życia na Tatooine wieje nudą - czyżby szykowały się kolejne zawirowania w Kanonie związane z bujnym życiem pustelniczym?

...

Jeśli chodzi o mnie to jest to świetna informacja. Zawsze byłem ciekawy jak dokładnie potoczyły się losy Obi-Wana po Zemście Sithów. Pewnie sięgnę po tę książkę od razu po premierze.

..

jak dużo można napisać o zbieraniu złomu i straszeniu Tuskenów na Tatółin?

A tu

wpis Millera z jego bloga, nieco więcej mówiący o książce:

Kenobi is a sweeping story that’s part epic western, part high-stakes drama, part romance — but it’s all Star Wars, taking place in the early days of Obi-Wan’s exile to Tatooine. I shouldn’t expand too much beyond what Random House said on its panel and Facebook page, but I can say this. I’ve been working on this concept for years — I’ll talk more about that process later on — and the basics are pretty simple. The greatest hero in the galaxy faces his toughest challenge yet: He must stop being Obi-Wan — and learn to live as Ben.

Re: A tu

Urthona napisał(a):
wpis Millera z jego bloga, nieco więcej mówiący o książce:

part romance

________

Nie z Satine, mam nadzieję?

...

-początek spoilera Satine zginie w połowie 5 sezonu TCW. koniec spoilera

Coo!!??

Czwartą dziewczynę mu wymyślą...

czemu

to musiał być Miller .
choć tu będzie mógł bazować na cudzych dziełach - więc może przynajmniej napięcie jakieś będzie .

klawo

Fajnie.

Że przetłumaczę za Zabrakiem, na swoim blogu Jackson twierdzi, że książka to: po części western, op części dramat, po cześci romans - ale w całości Star Wars, dziejąca się podczas początku wygnania Obiego na Tattoone (...) pracowałem nad tym projektem kilka lat, podstawy są całkiem proste. Najwiekszy bohater w galaktyce mierzy się ze swoim najtrudniejszym wyzwaniem: musi przestać być Obi-Wanem i stać się Szalonym Starym Benem. http://www.farawaypress.com/fiction/books/swkenobi.html

Mi się to całkiem podoba, kolejny łanszot skupiający się na bohaterze sagi. No i pamiętajac "Zjawę z Tatooine" i "Opowieści z kantyny", na Tattooine dzieja się najlepsze książki .

Re: klawo

Burzol napisał(a):

przetłumaczę

________

Dzięki

...

Nic tylko czekać na kolejne informacje

całkiem

smerfna wiadomość, jestem nastawiony optymistycznie

O

Obim z tamtego okresu to była jakaś tam seria młodzieżowa już, co nie ?

No ba.

..

Ciekaw jestem czy książka ta zazębi się chronologicznie z tą serią. A jeżeli tak to czy ją oleję, czy wręcz przeciwnie - będzie z niej czerpać

bardzo chętnie przeczytam to na pewno będzie ciekawe

bardzo chętnie przeczytam to na pewno będzie ciekawe

Fajnie

ale czemu Jackson Miller? Końcowe KotORy i knight Errant dobitnie pokazują, że wypalił się on i potrzeba kogoś innego.

...

Myślę, że dobrym autorem książki byłby Luceno - dobrze się orientuje w tych czasach, napisał Labirynt i Czarnego lorda (którego końcówka zapewne jest wstępem do tej książki). Natomiast Millera chyba żadnej książki nie czytałem, ale jestem pełen nadziei.

Kenobi

Wchodzę na Bastion po długiej nieobecności i zauważam świetną wiadomość. Bardzo chętnie poczytam o losach Kenobiego, choćby miały się one składać głównie z handlu złomem i walkach z Tuskenami

Mam tylko nadzieję, że nie zostanie w tym dziele skanonizowany Maul z ktoregośtam komiksu. Jeśli nie, to już będzie dobrze.

Kenobi

Świetna wiadomość! Nie mogę już się doczekać! To na pewno będzie genialna książka! W końcu będzie o moim ulubionym bohaterze STAR WARS . Więc to musi mi się spodobać . Tylko, że w Polsce wyjdzie pewnie za jakieś trzy lata. Jak tak, to sobie jeszcze trochę poczekamy. Już się nie mogę doczekać . Niech Moc będzie z Wami.

Myśle, że....

Chętnie przeczytam o dalszych przygodach Obiego, który stanie się naszym ukochanym, starym Benem Kenobim. Nawet jeśli książka miałaby się opierać tylko na walkach z Tuskenami to i tak przeczytam.

...

Obi-Wan będzie miał jakiś romans (czyżby w książce miałaby się pojawić scena z Tuskenką z SWXXX?). Satine się w grobie przewraca - biedna, zdradzona kobieta!

to nie

był romans - jeno szybki numerek na pustyni

err

To jest dyskusyjne, znany seksoholikuolog Hank Moody twierdzi, że zamoczyć=zaliczyć, ale wiesz... no ciężko to policzyć...

Data premiery i liczba stron

Jak podaje Amazon, powieść ma się ukazać 24 września tego roku i ma mieć 288 stron.

http://www.amazon.com/Kenobi-Star-John-Jackson-Miller/dp/0345546830/ref=sr_1_5?s=books&ie=UTF8&qid=1358709173&sr=1-5&keywords=star+wars

...

Ale cieniutka, chyba przesadzili z tym trochę...

Fajnie

No to sobie jeszcze poczekamy... A szkoda miałam taką chęć na tę książkę

###

Bez przesady, to nie tak znowu długo

Data premiery

No właśnie, Smajlush ma rację. To bardzo krótko. Sądziłem, że będzie za jakieś dwa lata. Ale u nas i tak z pięć razy będą ją przekładać . Bo niemożliwe, żeby nie . Jeszcze i tak przed tą książką będziemy mieli pewnie kilka fajnych i ciekawych powieści do przeczytania. A tak w ogóle to jest bardzo krótka. No, ale w końcu na przykład w pięciuset stronach nie da się takiej historii opisać. Niech Moc będzie z Wami.

O cholera...

O cholera. Nie wiem czy to przez TORa czy figurkę od Sideshow ale to pierwsza książka SW którą chcę przeczytać od... Yyyyy (szybkie zerknięcie na półkę)... "Labiryntu Zła"?

err

Jeśli chodzi o fabułę to stawiam na treningi z Qui-Gonem, medytacje, wspomnienia, takie rzeczy. I może nareszcie zostanie powiedziane kiedy po raz pierwszy został użyty "Ben" , a podobno na długo przed narodzinami Luke`a.

...

Od momentu ogłoszenia tej książki, czekał na ogłoszenie daty premiery i pokazanie okładki. Pierwsze już za mną i muszę napisać, że już niedużo czas nam zostało. To dobrze. Mam duże oczekiwania co do tej książki. Może John Jackson Miller jakoś odbuduje u mnie swój honor po średnim Knight Errant i słabym Lost Tribe of the Sith.

Zmiana daty premiery

Na oficjalnej stronie Star Wats Books na Facebooku pojawiła się taka informacja:

Additionally, John Jackson Miller`s STAR WARS: KENOBI novel, set on Tatooine between episodes III and IV, is jumping four weeks to August 27, 2013.

Więc Kenobi trafi na półki księgarni za 6 miesięcy, 27. sierpnia.

...

Z jednych książek SW, co muszę przeczytać, ale imo racja za krótka... Moglidać już maksymalnie 600 stron :/.

kenobi

600 stron? Nie pamiętam żeby książka SW miała 600 stron(chyba że Gwiazda po Gwieździe, albo Jednocząca moc, ale tych nie czytałem). Jak na obecne książki SW to wyrabia się w średniej, ale spokojnie u nas wyjdzie ponad 320 stron, bo będzie jeszcze streszczenie śp. Andrzeja Szyrzyckiego

###

Dobra wiadomość

O książce

No, no. Nie słyszałem wcześniej o tej książce. Z tego, co wyczytałem we wszystkich postach, to zapowiada się nieźle. Fajnie by było, gdyby pokazali, czego Obi-Wan uczył się od Qui-Gona, jakie Obi-Wan miał wizje w medytacjach, jak pomagał Luke`owi dorastać na Tatooine... Wiele kwestii można by wymieniać. Nie chciałbym jednak, aby w tej powieści ukazane było nudne i spokojne życie starego Bena. To by było zbyt monotonne. No, a skoro premiera jakoś w sierpniu, to ciekaw jestem ile czasu zajmie, zanim zostanie to przełożone na język polski.

...

Też pierwszy raz usłyszałem o tej książce. Czasy, tematyka - idealna. I też mam nadzieję, że to będzie przedstawione w miarę normalne życie Obi-Wana na Tatooine, bez zagrożenia całej galaktyki, czy ataku Maula. Ten okres historii jest dostatecznie tajemniczy, aby książka mogła być ciekawa jedynie dzięki odkrywaniu tych tajemnic

///

To kolejna książka SW (Po Plagueisie) którą zamierzam zakupić. Okres w którym Obi ukrywał się na Tatooine nie został póki co porządnie opisany, także zapowiada się ciekawa książka.

Opis

jak podaje ta stronka:
http://clubjade.net/?p=48115

W powieści osadzonej między wydarzeniami znanymi ze Star Wars: Epizodu III - Zemsty Sithów i Epizodu IV - Nowej Nadziei, Obi-Wan Kenobi podczas swego wygnania przybywa na pomoc mieszkańcom Tatooine. Ale gdy trudzi się nową misją, zdaje sobie sprawę, że ochranianie Luke`a Skywalkera - ostatniej nadziei Galaktyki - oznacza odłożenie na bok współczucia i treningu wojownika Jedi, gdyż przyszłość nie należy do Obi-Wana Kenobiego - lecz tajemniczego pustelnika znanego jedynie jako Szalony, Stary Ben.

Właściwie to nic nowego ten opis nie mówi.

Opis

No tak, ten opis faktycznie nic nam nie mówi. Mam nadzieję, że za niedługo doczekamy się innego. Niech Moc będzie z Wami.

oby nawiązali do kanonu

Przeczytałam "Życie i legendę Obi-Wana Kenobiego" oraz kilka młodzieżówek z tego okresu, a ostatnio tak dla przypomnienia "Last Man Standing" i jeśli będą się tego trzymali, to spodziewam się naprawdę dobrej książki. Naprawdę fajnie było poczytać, jak jeden z największych Mistrzów Jedi swojej ery musi z dobrowolną pokorą znosić pewne upokorzenia by chronić maleństwo mające być Nową Nadzieją.
Jak ktoś ma ochotę na przeczytanie amatorskiego tłumaczenia "Last Man Standing", niech da znać, to mu je podrzucę.

Okładka

Ładniutka - a także napis SW przesunięty w dół.

http://io9.com/just-when-obi-wan-kenobi-thought-he-was-out-they-pull-499364542

_

Bardzo fajna i wyróżniająca się tym logo .

...

Wybitna. Bardzo, ale to bardzo mi się podoba

...

Wydaje mi się, czy ma TCWowe naramienniki z symbolem Zakonu Jedi na sobie? Już wszędzie to chcą wpychać? :f

...

Znawcą nie jestem, ale to chyba są karwasze, a tak poza tym, to czy aby motyw Obiego ubranego w różne części zbroi nie pojawił się już w CW Tartakovsky`ego?

...

Zwał jak zwał, wiadomo o co chodzi Owszem, pojawił się, ale nie lubię mieszania wizerunków filmowych z innymi

okładka

IMO okładka jest świetna

Alternatywna okładka

.....

Kenobi like a boss! Faktycznie, obrazek świetny.

###

Lepsza.

Re: Alternatywna okładka

Hego Damask napisał(a):
jak dla mnie lepsza

https://twitter.com/cmcgrath72/status/334326460217171970

________
Hmm, faktycznie to jest lepsze. Mam nadzieję, że taka będzie okładka tej książki. Niech Moc będzie z Wami.

...

Przeczytałam dwa fragmenty, bodajże początkowe tej książki. Pierwszy jest nawet fajny i ładnie komponuje się z epizodem III i z innymi tekstami o tamtym okresie życia Kenobiego. Drugi, prowadzony w formie pierwszoosobowego narratora, którym jest Obi-Wan trochę rozczarowuje. Autor tak to napisał, jakby Obi-Wan użalał się nad sobą i swoim losem. Jak dla mnie za bardzo się to kłóci z wizerunkiem ogólnym zarówno Kenobiego członka Rady i Wielkiego Generała WAR jak i starego pustelnika-mędrca. Efekt psychologiczny w tym fragmencie jest marny. Jest jednak szansa, że w stylu autora nastąpi poprawa.

50 stron

Re: 50 stron

p4v napisał(a):
50 stron do przeczytania na:
http://pl.scribd.com/doc/160323040/KENOBI-STAR-WARS#.Ug5t76xSbso

________
Co? Jak to możliwe? Dziwne. Tego to się naprawdę nie spodziewałem. I tak nie będę tego czytał. Zdecydowanie wolę poczekać na książkę. Niech Moc będzie z Wami.

.

Del Rey Spectra co piątek publikuje 50 stron z wybranej powieści. Sam nie wiedziałem, że jest taki zwyczaj, ale dzisiaj na fanpage`u Star Wars Books to zapodali.

...

Jeszcze miesiąc trzeba poczekać do premiery. Jak myślicie będzie to fajna książka?

Re: ...

Z ocen zapowiada się lepiej niż "W nicość", autor solidny, może być to niezłe zwieńczenie starych Star Warsów Choć mam nadzieję, że to nie będzie tak, że Obi myśli połowę książki jak pokonać tych Tuskenów bo na takiego wielkiego mistrza to nie wypada Fajnie byłoby przeczytać taki zbiór opowiadań. Jedna przygoda z Tuskenami, druga oczywiście w Mos Eisley itp. Coś podobnego do "Zaginione plemię Sithów" przygody, akcja dziejące się w różnych latach.

Re: ...

Keran napisał:
Z ocen zapowiada się lepiej niż "W nicość", autor solidny, może być to niezłe zwieńczenie starych Star Warsów
-----------------------

Jakie zwieńczenie, trzeba walczyć o kontynuację Legend !

Re: ...

Walczyć można, tylko żeby były jakieś efekty. Nie obraziłbym się za powstanie kolejnych "starych" serii. Choć jak widać, już nawet ciężko wydać te 2 najnowsze Legendy, a w planach mają już 4 z nowego kanonu. I ten pasek "Legends" mocno mnie irytuje

Re: ...

Oby było tak jak mówisz, wtedy raczej kupie tą książke

Re: ...

Będzie fajna, ale skąd ta informacja, że do premiery pozostał miesiąc? Coś mnie omineło? Na stronie Amberu, zapowiedzi są już do połowy lipca, i nie ma tam Kenobiego.

Re: ...

Może to nie jest prawdziwa data premiery ale na stronie empiku pisze, że premiera ma być 2014-07-08

...

A tak z ciekawości, kto wie, że na pewno kupi Kenobiego?

Re: ...

Ja, jak każdą książkę z starych Star Warsów

Re: ...

ja wiem, że na pewno nie kupię . I to będzie pierwsza książka SW wydana w Polsce której nie tknę nawet .

Re: ...

No, pewnie tak. Moim zdaniem, ,,Kenobi" to wyjątkowa książka, bo niemal w każdej z udziałem Obi-Wana, występuje także i Anakin, a ta dwójka jest chwilami bardziej irytująca od Jar Jara . W ogóle, to nie wiem skąd te wysokie oceny w Labriryncie Zła. Duet Obiego i Anakina, to jedna z najgorszych rzeczy jaka przytrafiła się SW. Natomiast ,,Kenobi" przedstawia Obi-Wana, bez Anakina, to pozwala spojrzeć na jego postać z trochę innej perspektywy. Ponad to książka toczy się w czasach Imperium, liczę na poważniejszy klimat. Niestety będzie tam parę nawiązań do tcw, ale w Plagueisie też były, a mimo to książka była świetna.

Re: ...

-W ogóle, to nie wiem skąd te wysokie oceny w Labriryncie Zła. Duet Obiego i Anakina, to jedna z najgorszych rzeczy jaka przytrafiła się SW.

Ilu ludzi, tyle opinii Osobiście uważam, że Duet Obi-Wan+Anakin to najlepszy element NT i książek z tego okresu. Chemia między Ewanem i Haydenem wprost wylewa się z ekranu, a w książkach jest niewiele gorzej

Re: ...

AdmirałThrawn napisał:
A tak z ciekawości, kto wie, że na pewno kupi Kenobiego?
-----------------------

Mam plan zebrać wszystkie Legendy. Więc tak, kupię na pewno. Ale również na pewno nie w dniu premiery a za parę miesięcy z paroma innymi tomami za pół ceny albo i taniej Nie żebym był "złotówą" ale po prostu Star Warsy tak od dawna już kupuję (przeważnie). Nie mam ciśnienia.

...

Dziwna sytuacja, wczoraj była premiera Kenobiego, a na stronie Amberu nadal pisze że książka jest niedostępna. Ma ktoś jakieś pomysły dlaczego?

Re: ...

Na merlinie data premiery opisana jest jako "Ponownie w sprzedaży od 12 września". Tak jakby nastąpiła premiera, ale mieli ze dwie książki i już je sprzedali, a następna dostawa dopiero będzie za dwa tygodnie. W każdym razie nadal czekamy :/.

Re: ...

W matrasie wciążnie ma. Byłem dzisiaj.

Re: ...

Właśnie sprawdziłem i na Amberze już jest.

Cóż

Książka podobała mi się. Ma fajny westernowy klimat, szczególnie z początku, mieszkańców osady można polubić. Jeśli chodzi o Kenobiego, to jest osobą, która zmaga się z poczuciem winy po "śmierci" Anakina, stara się nie używać Mocy ani miecza, jednak w końcu zmuszony jest stanąć w obronie mieszkańców Parceli. Prawie każdy rozdział kończy się podsumowaniem wydarzeń dnia, przedstawionym w formie "rozmowy" Kenobiego z pewną osobą podczas medytacji. Ciekawie przedstawiono też wpływ pewnego wydarzenia z Ep. 2 na klany Tuskenów. Zapewne pomimo wspomnienia o Satine książka zalicza się do Legend ze względu na historię początek spoilera Sharada Hetta koniec spoilera oraz dosłownie w jednym zdaniu wzmiankę o początek spoilera Kerze Holt i Zaynie Carricku. koniec spoilera. A szkoda, gdyż jest chyba jedyną powieścią opisującą pierwsze dni życia Kenobiego na Tatooine. Co ciekawe, mimo, że wspomina się o Imperium, jego przedstawiciele pojawiają się dosłownie na moment, na 3 albo i 4 planie i nic nie mówią

Także warto przeczytać

....

Tylko mi brakuje stron?

Od 176 do gdzieś 190 są strony od około 330-350, które i tak potem znajdują się na właściwym miejscu. Ale tych kilkunastu stron brakuje nadal.

Ciekawe czy przyjmą reklamację.

Re: ....

Dziwne, u mnie wszystko jest w porządku. Gdzie kupowałeś?

Re: ....

gandalf

http://www.gandalf.com.pl/

Już wysłałem prośbę o zamianę, mam nadzieję, że przyjmą.

Re: ....

Sytuacja z pomiesznamyi stronami w sumie zdarza się od czasu do czasu w Amberze. Pamiętam, że mi się tak np zdarzyło ze Zdradą i mi bez problemu w księgarni wymienili.

Re: ....

Gandalf też wymienił mi bez problemów, więc jest dobrze

...

Większe podsumowanie jak zawsze będzie w "Co ostatnio czytaliście".

Książka pokazała, że wcale nie trzeba wielkich wojen, walki Sithów z Jedi, podróży nadświetlnych. Wystarczy Tatooine, dobrze dobrane postacie, więcej niż dobra fabuła... oraz jeszcze raz Tatooine () by wyszła książka genialna.

10/10

Re: ...

Keran napisał:
Większe podsumowanie jak zawsze będzie w "Co ostatnio czytaliście".
-----------------------
A dlaczego nie w tym temacie?

Re: ...

Bo w tamtym zawsze szerzej opisuje książki, a nie chcę się powtarzać.

Pytanko

Właśnie przeczytałem książkę, nawet przyjemnie się ją czytało, pytanie mam co mnie gnębi czy Qui-Gon w końcu odpowiedział naszemu bohaterowi, czy normalnie rozmawiali w przyszłości ? Coś ktoś wie ?

...

Re: ...

Już pisałem o tym, ale dzięki ukochanym adminom temat Star Wars w Biedronce został wciśnięty do tematu o grach komputerowych i nikt tego tam nie widzi.

Kenobi

Podchodziłem do tej książki z dużą obawą, głównie dlatego, że napisał ją John Jackson Miller. A po "Błędnym rycerzu", który mi się wcale nie spodobał, postanowiłem zachować pewną rezerwę do książki "Kenobi". Ostatecznie byłem bardzo miło zaskoczony.

Aczkolwiek nie ukrywam, że pierwsze kilkadziesiąt stron sugerowało mi, że może to być trudna do przyswojenia pozycja. Na szczęście w miarę przechodzenia z jednego rozdziału do drugiego fabuła zaczęła się rozkręcać. Mogliśmy poznać bliżej farmerów z rodziny Calwell oraz Gault. Bardzo ciekawie zostali też przedstawieni Tuskeni. Dotychczas kojarzyłem ich wyłącznie z bezmyślnymi mordercami, a tymczasem okazuje się, że oni również żyją własnymi zasadami, tylko że są one zupełnie nieznane zwykłym śmiertelnikom. Zaskoczyło mnie też to, że Kenobi mógł w basicu rozmawiać z przywódczynią klanu A`Yark - zwaną Jednooką. Ciekawie zostały też przedstawione takie wątki, jak:
- skrywanie przez Kenobiego tajemnicy w sprawie jego przeszłości
- problemy finansowe Orrina Gaulta (tak, tak - nie obyło się bez wzmianki o Jabbie)
- potyczka pomiędzy rodzinami Calwell i Gault
- walka Kenobiego ze smokiem Krayt.

Książka pozostawiła mi jedno, drobne rozczarowanie - brak odzewu ze strony Qui-Gona podczas medytacji Kenobiego. Liczyłem po cichu, że któregoś dnia dawny mistrz Obi-Wana odezwie się do niego w Mocy. Widocznie autor postanowił oprzeć to na monologu, albo założyć, że Obi-Wan jeszcze nie w pełni opanował porozumiewanie się przez Moc ze swoim zmarłym mistrzem.

Ogólnie - książka na plus. Jestem zadowolony. 8/10

Ostatnia książka SW

I tak oto, przeczytałem swoją ostatnią książkę SW.

Ze względu na to, że EU zostało wywalone w piździec, a czytałem różne SW-owe źródła głównie po to, by się z nimi zapoznać, to czytanie kolejnych książek w celu poznania wydarzeń z SW straciło jakikolwiek sens. Teraz zostaje tylko kierowanie się ciekawą tematyką książki i pomysłem na nią, co oznacza, że wielu książek SW już pewnie nie przeczytam. A może żadnej już nie przeczytam? O tym w innym poście.

Wiele też zależy od tego, czy trafimy na jakąś fantastyczną powieść, czy może na coś nieudanego, jak Kenobi.


No właśnie - pomysł na książkę był fantastyczny: przedstawić Obi-Wana Kenobiego porzucającego swoje dotychczasowe życie i zostającego pustelnikiem na Tatooine, by pilnować małego Luke`a, gdzie wszyscy wiemy, jak się to zakończyło. Obi-Wan starający się ułożyć sobie życie na nowo. Klimat Tatooine z perspektywy Kenobiego. Niektórzy sobie jaja robili, że będzie pisanina o pustelnictwie i zbieraniu złomu
I gdyby te jaja się naprawdę spełniły, to moglibyśmy dostać lepszą książkę.

Główny problem z "Kenobim" jest taki, że Obi-Wan wcale nie jest to głównym bohaterem!
Wydarzeń z jego perspektywy jest bardzo niewiele, w zasadzie ograniczają się głównie do dysput z duszą Qui-Gona.

Więc zamiast życia Kenobiego jako pustelnika dostajemy jako głównych bohaterów dwie tatooińskie rodzinki - Gaultów i Calwellów, z którymi współdziałają inne postacie żyjące w tzw. Oazie. Annileen Calwell jest sklepikarą, mającą dzieci w miarę inteligentne, których jednak nie da się kontrolować, bo marzą o lepszym życiu niż sklep na środku pustyni. Odwrotnie jest z przedstawicielem Gaultów, Orrinem - przedsiębiorca, rolnik, ambitny, mający dzieci nieco bardziej podporządkowane, ale za to będące kompletnymi debilami.
I tak sobie żyją, pracują, normalnie sielanka jak z Simsów ...gdyby nie to, że Orrin Gault zorganizował całą bojówkę do walki z Tuskenami napadającymi farmerów wilgoci. I na tym skupia się główny wątek, gdzie Gault buduje wokół tego cały system i stara się namawiać ludzi do wstępowania do Zewu Osadników i wpłacania na Fundusz.

W tym właśnie Bena Kenobiego, który pojawia się po raz pierwszy i od razu wywołuje poruszenie. A kim on jest, a skąd się wziął, a kto normalny przyjeżdża na Tatooine, a czy się dorzuci do Funduszu, a rób pan zakupy w Parceli Dannara...jakby było tego mało, to jeszcze niektóre tutejsze panny na niego lecą.

Czyli jednak - Obi-Wan jest. Niestety, wszystkie jego działania, a jest ich sporo, nawet takie z mieczem świetlnym w łapie, są opisywane z perspektywy innych osób, z perspektywy farmerów. I ja się tutaj przeraźliwie rozczarowałem. Domyślam się, że taka była właśnie koncepcja autora, by pokazać postrzeganie "nowego", jednak do mnie ona nie przemawia. Chciałem kurde poczytać o życiu Obi-Wana na Tatooine, a nie o problemach wieśniaków! Bo sorry, ale co mnie obchodzą tatooińskie wsiury??
Do tego dochodzi jeszcze wątek przywódczyni Tuskenów, ale to jest tak nudne, że szkoda gadać.
Jedyne fragmenty z jego perspektywy to wspomniane wyżej medytacje i rozmówki z Qui-Gonem - i to wypada naprawdę fajnie. Szkoda tylko, że tak tego mało.

Parę plusów trzeba tej książce oddać. Przede wszystkim, pięknie ukazane życie prowincjonalnych gości, których guzik obchodzi, co dzieje się gdzieś w centrum galaktyki poza planetą. Świetnie to widać w dialogach, gdzie większość bohaterów nie ma pojęcia, że Republika została przekształcona w Imperium, oraz we wstawkach typu "Kanclerz Palpa-cośtam, czy jak go tam teraz nazywają". To naprawdę się udało!
Kolejną pozytywną rzeczą jest końcówka, gdzie dostajemy niesamowity zwrot akcji wojny z Tuskenami i genialnego mind-fucka.
Szkoda tylko, że to tylko ostatnie kilkadziesiąt stron na...ponad 350?:/

Natomiast pewna niezamierzona przez autora rzecz sprawiła, że parsknąłem śmiechem. Otóż w pewnym momencie Obi-Wan rozmyśla nad tym, na kim powinien się wzorować w swojej działalności na Tatooine. Kto mu przychodzi do głowy? Kerra Holt i Zayne Carrick Ze wszystkich istniejących całej historii galaktyki Jedi, do łba wpadli mu akurat ci wymyśleni przez tego samego autora co napisał tą książkę
Aż jestem ciekaw, czy jakby EU nadal istniało, to czy John Jackson Miller stałby się kolejnym Zahnem, Traviss, Reavesem, Ostranderem i Duursemą, tworzącymi własne miniuniwersa wewnątrz gwiezdnowojennego uniwersum.


Ocena - niestety tylko 5/10. Zmarnowany potencjał, a szkoda!

Re: Ostatnia książka SW

W sumie to masz sporo racji. Mimo tych argumentów, które wypisałeś przeciw tej książce to i tak mnie się bardzo podobała i przyjemnie mi się ją czytało.
Tak na dobrą sprawę to książka powinna mieć tytuł Star Wars: Annileen Mało było Kenobiego w Kenobim, ale mi to zupełnie nie przeszkadzało

Re: Ostatnia książka SW

Vergesso napisał:
Aż jestem ciekaw, czy jakby EU nadal istniało, to czy John Jackson Miller stałby się kolejnym Zahnem, Traviss, Reavesem, Ostranderem i Duursemą, tworzącymi własne miniuniwersa wewnątrz gwiezdnowojennego uniwersum.
-----------------------
Ja w ogóle zauważyłem, że każdy autor w SW forsuje na siłę swoje postacie/motywy jak dostaje za dużo do napisania w uniwersum (czyt. więcej niż jedna trylogia albo niż jedna pojedyńcza książka). Oprócz wymienionych to jeszcze Anderson (nawiązywanie do TOTJ w Akademii Jedi), Allston, Denning (ich tomy Dziedzictwa Mocy wystarczą za wyjaśnienie), Stover (postacie z "Punktu przełomu" w "Cieniach Mindora"), Karpyshyn (tłuczenie KOTOR`a w Banie, nie wiem jak jego część TOR). Chyba tylko Luceno jest "czysty" (ale za to wcale nie najlepszy).

...

Vergesso napisał:
Aż jestem ciekaw, czy jakby EU nadal istniało, to czy John Jackson Miller stałby się kolejnym (...) Traviss (...) tworzącymi własne miniuniwersa wewnątrz gwiezdnowojennego uniwersum.

-----------------------

A Traviss tworzyła własne miniuniwersum, ponieważ?

Miała swego konika, którego rozwijała (włączając się jednak w to co było +- wiadomo już wcześniej^), czyli Mandalorian, ok.

W LotFie pojawiały się 3 postacie z Komandosów, ale w stosunkowo niewielkich ilościach - większość obecnego tam Mando-wątku opiera się o inne, NOWE postacie, jak Beviin ; d

Ale poza tym to czerpała z całej reszty EU garściami - chociażby wygrzebując Spara, Kinę Ha, Scout czy Djinna Altisa i Callistę w Komandosach (i Żadnych Jeńców), czy Daalę w LotFie. Albo DeepWatera. Albo korwety Crusader. Albo... tak by można długo : p

W każdym razie - rozumiem, że można marudzić na monotematyczność jej głównego wątku którym niemal zawsze są Mando, nie ma sprawy, nie każdemu musi pasować ; p

Ale wymienianie jej w takim kontekście, przy Millerze który nawiązuje do siebie i sugerowanie, że Karen też tylko na własny sos stawia uważam za niesprawiedliwe - moim zdaniem ona się właśnie wyróżniała na plus tym, że bardzo dużo rzeczy już_istniejących ale najczęściej słabo znanych włączała w swoje książki i rozwijała : )

Re: ...

Sorry, że tak późno odpowiadam, Twoją odpowiedź zobaczyłem dość szybko, ale przez 2 ostatnie tygodnie zająłem się kończeniem magisterki, więc odpisuję teraz

Karen Traviss tworzyła moim zdaniem własne miniuniwersum, ponieważ w jej powieściach większość historii albo kręciła się wokół Mando i jej postaci, albo o ten wątek zahaczała, mimo, że nie były to tak istotne rzeczy, jak chociażby te filmowe. Przy czym pisząc "jej postaci" = nie tylko odwołuję się do tego, co ona wymyśliła, ale też do tego, co zaadaptowała niejako na swoje potrzeby, gdzie za przykład można podać frakcję Jedi Djinna Altisa, gdzie rozwinięcie tego wątku mi się spodobało, jedna wracanie do niego kilkakrotnie trochę mnie czasem bawiło, a czasem przyprawiało o wzdychanie.

Nie jest to tylko jej cecha, bo podobnie postępowali Michael Reaves, Timothy Zahn, oraz duet Ostrander-Duursema. Reaves zaadaptował Czarne Słońce i jeszcze jeden element. Oba elementy nie zostały wymyślone przez niego, jednak upatrzył je sobie pod kątem wielokrotnego nawiązywania do nich, przez co można było odnieść wrażenie, że są super-ważne albo dla niego, albo nawet super-ważne dla galaktyki. Natomiast Ostrander z Duursemą wzięli z EU kilka rzeczy, które co prawda nie zostały wymyślone przez nich, jednak potem przewijały się w prawie każdym tytule, czasem niepotrzebnie (np. K`Kruhk w komiksach Legacy: naprawdę był tam potrzebny?).
Zahn z kolei nie mógł obyć się bez nawiązywania w swoich książkach do którejś z czterech postaci: Talon Karrde, Thrawn, Mara Jade, Joruus C`Baoth. Ale on jest akurat tutaj przykładem z innej beczki, bo nawiązywał do postaci stworzonych przez siebie, co musiało być jeszcze bardziej nudne.

Zastanawiam się, czy to po prostu specyfika pisarstwa, czy faktycznie autorzy uparli się na rozwijanie swoich poletek, w pewien sposób niejako ignorując resztę.

Co do Millera - gwoli sprawiedliwości, nie jest tak, że facet nawiązał wyłącznie do siebie, bo też nawiązał w powieści do Siri Tachi czy księżnej Satine z TCW, czyli postaci nie wymyślonych przez niego. Ale jednak na to przywołanie Carricka czy Kerry Holt śmiechłem I podobnie z Traviss i innymi autorami - potrafią nawiązywać do wielu różnych rzeczy z EU, jednak za bardzo kręcą się wokół swoich pomysłów i swojej wcześniejszej twórczości.

Oczywiście, nie można traktować tego jako coś obiektywnie negatywnego, bo mają do tego pełne prawo. Tyle, że w pewnym momencie staje się to po prostu... nudne

Ostatnie podrygi starego kanonu

Skoro nasz kochany Amber nie wydaje nic z pod szyldu SW od dłuższego czasu, toteż nie spieszno mi z nadrabianiem zaległości. "Kenobi", choć jest książką o moim ulubionym Jedi w całej historii zakonu, długo musiał czekać na swoją kolej. Nie mniej jednak pochłonąłem go w dwa dni.

Sama książka wpisuje się w dość popularny ostatnimi czasy pomysł mieszania gatunku sci-fi z czymś innym. Książka o zombie, o napadzie na bank, o świecie przestęoczym. Podobnie jest i tym razem, gdzie JJ Miller zaproponował nam western z tytułowym bohaterem w roli... mocno drugoplanowej. I to może na początku już wielu odrzucić no bo jak to, Ben Kenobi nie jest to najważniejszym punktem akcji? No nie jest, co wcale nie przeszkadza w czytaniu. Jeśli przypomnimy sobie stare westerny to tam również samotny jeździec często gęsto również nie grał pierwszym skrzypiec. Jest to dość spokojna książka, jednak jeżeli ktoś czyta literaturę SW chronologicznie to po wszystkich epickich powieściach z ery Wojen Klonów taki moment wytchnienia będzie czymś wskazanym. Nowo stworzone postacie dają się lubić, autor ładnie ograł parę utartych już schematów (ot, np. tacy Ludzie Pustyni, którzy nie są tacy źli jak mogli się wydawać) a całość czyta się dość szybko. Koniec powieści jest bardzo satysfakcjonujący, szkoda tylko że Ben nie zawiązuje kontaktu ze swoim mistrzem. Na to bardzo liczyłem jednak niestety Ben cały czas mówi do siebie. A nawiązanie do Kerry i Zayne`a pozostawię bez komentarza. Zupełnie jakby przez 4 tys. lat nie było w Zakonie bardziej znanych i zasłużonych rycerzy.... Ogólnie miła lektura na pochmurne dni, w moim przypadku Obi-Wana nigdy za wiele 6/10

Re: Ostatnie podrygi starego kanonu

Nawiązanie do Zayne "Mistrza Sellera" Carricka? xD Jakie? (użyj opcji spoiler, inni pewnie nie chcą wiedzieć)

Re: Ostatnie podrygi starego kanonu

Jak Obi-Wan gadał/próbował gadać z Qui-Gonem, to zastanawiał się nad rolą Jedi poza zakonem, kogoś kto już nie jest formalnym Jedi i doszedł do wniosku, że nie trzeba formalnie należeć do Zakonu Jedi, by trzymać się Jedi-owych zasad i zrobić coś dobrego dla innych - i jako przykłady takich postaci podał właśnie Zayne`a i Kerrę Holt.

Re: Ostatnie podrygi starego kanonu

No tak, kapuję. Lol. W sumie z perspektywy fana to dobre przykłady, ale z perspektywy in-universe, uważam podobnie jak Wolf.

Szału nie ma

ale przynajmniej nie zasnęłam nad lekturą
Nie wiem, gdzie wy tam wszyscy widzicie western. W piasku?
Książka mnie rozczarowała. Taka sobie obyczajówka z legendami Tuskenów. Miałam nadzieję na pokazanie więcej lat z życia Bena na Tatooine, a nie dwóch tygodni. Szkoda, no ale jako zabijaczka nudy może być.
A czy Yoda nie mówił, że nauczy Kenobiego rozmawiać z dawnym mistrzem? Widać nie nauczył.

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.