Forum

Dziedzictwo tom #11: Wojna

Nieco ponad cztery i pół roku minęło od debiutu Dziedzictwa na polskim rynku. Dużo, ale na tym koniec. Teraz czas na wielkie finał. Dokładnie 8 kwietnia ma nastąpić premiera ostatniego tomu tej serii pt. "Wojna".

Darth Krayt, przywódca zakonu zwanego Jednym Sithem, odrodził się po tym, jak omal nie poniósł śmierci z ręki Dartha Wyyrloka. Za pośrednictwem Mocy przekazał wszystkim Sithom wiadomość, że jest cały i zdrowy. Lojaliści z imperium Roana Fela, Sojusz Galaktyczny oraz Jedi przechodzą do defensywy, uginając się pod naporem zjednoczonych Sithów. Cade Skywalker, ostatni znany dziedzic Skywalkerów, także wyczuł powrót Krayta i w końcu pogodził się z faktem, że jego przeznaczeniem jest zmierzyć się z sithańskim imperatorem, nawet jeśli skończy się to dla niego śmiercią. Nikt jednak nie wie, że Darth Krayt powraca silniejszy niż kiedykolwiek, z nową armią bezwzględnie posłusznych sithańskich żołnierzy i potężną armadą okrętów...
Komiks zawiera historię przedstawioną oryginalnie w zeszytach Legacy War #1-6.
Scenariusz John Ostrander, rysunki Jan Duursema, tusz Dan Parsons, kolory Brand Anderson, okładka Jan Duursema. Tłumaczenie: Jacek Drewnowski.

Okładka i przykładowe plansze - /news.php?16523,wojna-trwa-finalowy-tom-dziedzitwa-coraz-blizej.html

Jeszcze

3 tygodnie czekania.

Cisza

Coś komiks wyszedł już, ale jakaś cisza, może nie zauważyłem podobnego tematu ?

Koniec Wojny

Kilka miesięcy temu Egmont zakończył wydawanie pierwszego dużego cyklu z pod znaku SW. Muszę przyznać, że ze wszystkich wydawanych u nas serii "Dziedzictwo" było moim zdaniem najlepsze. Zupełnie nowy, rozbudowany świat, masa nowych interesujących postaci, nowy podział polityczny w galaktyce, ciekawy scenariusz i naprawdę bardzo dobre rysunki sprawiły że ta seria była skazana na sukces.

Wojna- takie osobne zakończenie cyklu w osobnej miniserii wyszło "Dziedzictwu" na dobre. Trzeba było domknąć wiele wątków i w większości się to udało, chociaż również wiele drzwiczek wciąż pozostaje otwartych. "Wojna" jest naprawdę mocna, trup ścieli się gęsto a wszyscy bohaterowie wystawiania są na najcięższe próby w swoim życiu. Cade wreszcie akceptuje swoje przeznaczenie i staje się Jedi z krwi i kości, Krayt znów jest w formie choć tym razem jego plany zostają udaremnione przez Sojusz Imperium Fela, resztki Sojuszu Galaktycznego i Zakon Jedi. Akcja naprawdę gna do przodu z niezwykłą prędkością co w pełni wynagradza spokojne budowanie historii przez 50 poprzednich numerów. Najciekawsze jest jednak pytanie co dalej? Obecnie rozpoczęto wydawanie kontynuacji Legacy jednak z zupełnie nowymi bohaterami. Mam nadzieję, że Egmont zdecyduje się wydawać ją również u nas gdyż wiele wątków może rozwinąć się naprawdę interesująco: co daleje z Sithami pod wodzą Dartha Nihla, co z Cadem i zakonem Jedi, jak radzić sobie będzie z rządzeniem triumwirat i czy jedna ze stron znów nie zdradzi drugiej? Oby nowe Legacy rzuciło światło na te wydarzenia. Zarówno Ostrander jaki Duursema stworzyli jedną z najlepszych serii w tym uniwersum. Nie bazując na okresach okołofilmowych potrafili stworzyć postacie, których losami można się naprawdę interesować. Ode mnie wyrazy podziękowanie za kawał ciężkiej roboty. 9/10

Dziedzictwo #11: Wojna

No i pomyliłem się ze śmiercią Antaresa Draco. Oczywiście, że musiał przeżyć, wszak żaden bohater nie mógł zginąć, twórcy pozostali konsekwentni do końca (ostatni tom trochę to zmienia, ale było oczywiste, że na finał parę zgonów nastąpić po prostu musi).

Ale do rzeczy. Wojna to dobre zakończenie całej serii. W przeciwieństwie do poprzednich tomów nie ma tutaj jakichś wielkich intryg, zaskoczeń, świetnych scen czy wybitnych dialogów, ale jest po prostu dużo porządnej akcji – najpierw bitwa o ukrytą świątynię, później atak na Coruscant. Parę postaci gdzieś w tym chaosie jednak zginęło, parę postanowiło przejść na stronę dotychczasowych wrogów (co w fajny sposób urozmaiciło fabułę) i cały ten tom trzymał w napięciu, szczególnie ostatnie strony. Zatem historia spełniła chyba swoje zadanie.
Udało się też poustawiać wszystkich bohaterów w odpowiednich miejscach przed ostateczną rozgrywką, stąd dobrze, że Krayt rozprawił się z Wyyrlokiem już na początku. Nadal jednak jestem zdania, że dla fabuły lepiej by było gdyby Krayt faktycznie zginął w Wektorze i Sithowie walczyli do końca już bez niego. Większość wątków również zostało w satysfakcjonujący sposób doprowadzonych do końca, ale pewne furtki zostały otwarte – teraz oczywiście już żadnej kontynuacji się nie doczekamy, ale nie szkodzi. Lubię niedopowiedziane historie.

Trochę zawiodło mnie zakończenie, a więc sceny już po finałowym starciu. Chciałbym zobaczyć trochę dokładniejsze sceny, pokazujące np. pożegnanie Cade’a z Jedi, nowe rządy, jakąś końcową rozmowę np. pomiędzy Stazim, księżniczką Fel i rycerzami, świętowanie wyzwolonej ludności (na kształt tego w Powrocie Jedi) czy coś w tym stylu. A tak to trochę za szybko się ten tom skończył, parę stron po bitwie, bohaterowie już się w ogóle nie spotkali, Cade z przyjaciółmi odleciał w siną dal, pokazano na szybko pogrzeb Fela i plan Nihla, który zapowiedział konspiracyjną działalność Sithów. Można to było trochę rozbudować.

Dziedzictwo jest jednak najmniej wadliwą serią, jeśli porównać je do Rycerzy Starej Republiki i Mrocznych czasów. W przeciwieństwie do KotORa posiada od początku do końca przepiękne rysunki i zakończenie umiejscowione w ostatnim tomie, a nie gdzieś w połowie. A w przeciwieństwie do Mrocznych czasów postacie od początku zmierzają do jasnego celu, następują wprawdzie zaskoczenia po drodze, ale wszystko jest jedną, spójną historią, a nie zlepkiem różnych przygód, bez jasnego, fabularnego kręgosłupa.

Minus Dziedzictwa? Zabrakło przedstawienia wielkiego wszechświata, bogatego w różne światy, postacie, społeczności wielu planet. Wojna z Sithami wydawała mi się przez cały czas jakąś małą lokalną wojenką, która nie angażuje nikogo poza walczącymi stronami (nie licząc Dac, ale to wyjątek od reguły), nawet Coruscant jawiło się tutaj jako jakaś wyludniona planeta, gdzie mieszkają tylko moffowie i Krayt, bo nie pokazano nic poza nimi. Finałowa bitwa też nie miała takiej skali, jak choćby bitwa z szóstego tomu KotORa. Pod tym względem tamte dwie serie były zdecydowanie lepsze.

Mimo to będę Dziedzictwo wspominał bardzo miło, jako jedną z najlepszych rzeczy, która przytrafiła się w starym EU.

Za ten tom: 9/10.

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.