Forum

Bloodline - nowa powieść Claudii Gray

Pokazała się dzisiaj okładka i fragment powieści autorki "Lost Stars". Książka ma się koncentrować na postaci Lei jako przywódczyni, chociaż rodzina też ma być tam ważna.

http://www.usatoday.com/story/life/books/2016/02/04/star-wars-bloodline-exclusive-excerpt-cover-reveal/79692922/

Fabuła

Fabuła przedstawia się tak:

Kiedy Rebelia pokonała Imperium nad Endorem, Leia Organa wierzyła, że to początek długotrwałego pokoju. Ale po latach walk wewnętrznych w Senacie Republiki, ta nadzieja jest daleka od ziszczenia.

Obecnie, jako poważana senator, Leia musi zmierzyć się z niebezpieczeństwami mogącymi zagrozić nietrwałej demokracji - zarówno wewnętrznymi jak i zewnętrznymi. Bossowie półświatka, zdradzieccy politycy oraz imperialni lojaliści sieją chaos w galaktyce. Zdesperowani senatorowie pragną ogłosić wybory pierwszego spośród nich, kto zaprowadzi porządek.

Jako córka Dartha Vadera Leia nie dowierza ewentualnym kandydatom, którzy mogą osiągnąć tak wysoką pozycję - nawet jeśli jej poplecznicy to ją pragną widzieć na tym urzędzie. Ale nowy wróg może sprawić, że będzie to dla niej jedyna droga. Na krańcach galaktyki czai się bowiem tajemnicze zagrożenie...

Re: Fabuła

Chcę przeczytać tę książkę.

Re: Bloodline - nowa powieść Claudii Gray

Ujawniono (gdzieś tam) kilka szczegółów o fabule, które mogą być spoilerem:
początek spoilera
- Star Wars: Bloodline is set 6 years prior to The Force Awakens
- The novel will be written entirely from Leia`s perspective
- Han and Leia are still a couple
- There will be flashbacks to earlier points in Han and Leia`s relationship
- Han owns a shipping company
- Leia is on the cusp of retiring from her political career and becoming a full time crewmember on the Falcon
- Ben Solo is 23 years old in the novel
- Ben is still training with Luke at this time
koniec spoilera

Brzmi ciekawie, liczę na choćby szczątkowe wyjaśnienie wątków z "Przebudzenia". Rozumiem, że o polskiej wersji nic nie wiadomo?

Re: Bloodline - nowa powieść Claudii Gray

Na chwilę obecną cisza. :/

Re: Bloodline - nowa powieść Claudii Gray

Za pośrednictwem naekranie.pl pojawiły się kolejne informacje o książce z starwars.com. Jest ciekawie!

- Dowiemy się, co się stało, że Leia oderwała się od Nowej Republiki, której poświęciła dużą część swojego życia. Poznamy przyczyny i kulisy powołania do życia Ruchu Oporu widzianego w Przebudzeniu Mocy.
- Poznamy także kulisy powstania Najwyższego Porządku. Mają być to sugestie i coś więcej, co powie, jak do tego doszło i czego oni tak naprawdę chcą.
- Będzie obecna polityczna intryga. Fabuła rozgrywa się jeszcze przed tym, jak Najwyższy Porządek zaczął mieszać w galaktyce, więc sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Dowiemy się ,jakie frakcje odgrywały ważną rolę w tym okresie i przeczytamy o tym, jak Leia odkryje wiele machlojek i niekorzystnych sojuszy.
- Han Solo w tej powieści jest jedną z ważniejszych postaci po Lei. Dzięki temu zobaczymy, jak w nowym kanonie wygląda prowadzenie ich związku.
- Pojawią się nowe postacie. Joph – pilot Nowej Republiki, który pragnie przygody oraz Greer, osobista asystentka Lei, która także poszukuje ekscytujących wrazeń. Są oni lojalni Lei i jej sprawie. Poznamy także polityków wrogo nastawionych do Lei.
- Rian Johnson, reżyser i scenarzysta filmu Gwiezdne Wojny: Część VIII, współpracował przy tworzeniu historii i dał kilka istotnych sugestii do jej rozwoju. Wiele wskazuje na to, że jego udział jest związany z ściślejszym związkiem książki z nadchodzącym filmem.
- W książce dojdzie do wielkiego odkrycia. W opisie sugerują związek z Darthem Vaderem znajdującym się na okładce książki. Galaktyka ma poznać czyiś skandaliczny sekret. Czyżby Nowa Republika miała się dowiedzieć, kto jest ojcem Lei? Tak mi to brzmi.
- Leia ma po swojej stronie oddaną grupę młodych ludzi, którzy ją wspierają.

Re: Bloodline - nowa powieść Claudii Gray

To brzmi... dobrze. Jak próba naprawienia nowego kanonu

Re: Bloodline - nowa powieść Claudii Gray

To brzmi jak dalsze szarganie, nomen omen, Legendy

Re: Bloodline - nowa powieść Claudii Gray

I`m going to buy it.

Re: Bloodline - nowa powieść Claudii Gray

Me too.

Re: Bloodline - nowa powieść Claudii Gray

Kupujecie ebooki, czy bawicie się w sprowadzanie z zagranicy?

Re: Bloodline - nowa powieść Claudii Gray

Ebook. Jak wreszcie go dostałam ok 9 rano tak na tym skończyła się większość mojej aktywności dziś

Ok 50% za mną, bardzo mi się podoba, troszkę znajomych wspomnianych gdzieniegdzi,ale ja ogólnie lubię sposób tworzenia historii przez Claudię Gray (Lost Stars to moim zdaniem chyba najlepsza książka nowego kanonu).

początek spoilera Nie miałam pojęcia że czytanie wspomnienia Lei z tortur na Gwieździe Śmierci aż tak mnie uderzy... koniec spoilera

Re: Bloodline - nowa powieść Claudii Gray

A lost stars to nie jest książka młodzieżowa? Badziewie dla dzieciaków?

Re: Bloodline - nowa powieść Claudii Gray

A nie mam pojęcia kto to uznał za young adult mówiąc szczerze - może dlatego że dosłownego seksu nie ma, a bohaterów poznajemy jak mają po 6 lat i towarzyszymy im dalej? Gwiazdy są dobre i mocne chwilami i świetnie pokazują wydarzenia z OT trochę z innej strony...

Re: Bloodline - nowa powieść Claudii Gray

Brzmi, owszem, zacnie. Jednak opis to jedno, a fabuła i faktyczna jakość powieści to drugie.

Wygląda jednak na to, że mamy wreszcie książkę, która opisze istotną część historii, a nie jednorazową, nic nieznaczącą przygodę (jak np. Tarkin).

Ale powstrzymałbym się z optymizmem. Koniec i początek w opisach też pewnie jawił się jako książka ważna i aspirująca do bycia przełomem, a wyszło wiadomo jak...

Re: Bloodline - nowa powieść Claudii Gray

Nie no, moim zdaniem jest lepiej niż Koniec i Początek, zęby nie bolą przy czytaniu. Choć Hana Solo jak na lekarstwo póki co...

Re: Bloodline - nowa powieść Claudii Gray

Claudia Grey napisała Lost star która działa się do 1 roku po Powrocie Jedi, książka zaś uchodzi za jedną z najlepszych w uniwersum

Koniec...

Uff skończone. Zaskakujące, z trochę chaotycznym środkiem, ale świetną końcówką.
I to co u Claudii zawsze najlepsze - z pełnowymiarowymi bohaterami (a jej Han to w ogóle mistrzostwo).

Kilka pytań dotyczących powieści

Na gwałt potrzebuję informacji o polityce od osób, które przeczytały Bloodline. Książkę kiedyś przeczytam, jednak zanim to nastąpi minie trochę czasu. Za odpowiedzi dziękuję.

początek spoilera
1. Czy w książce jest podana konkretna data (pokrywająca się, np. z rozwodem Lei bądź wygnaniem Luke`a) powstania Najwyższego Porządku?
2. Luke udał się na wygnanie przed, czy po rozwodzie Solów?
3. Czy rozwód Solów odbił się tymczasowo na życiu publicznym Księżniczki?
4. Jak się nazywa obecny Kanclerz (bo raczej Villecham to nie jest)?
5. Czy jest informacja o powstaniu czegoś na rodzaj zamiennika Federacji Handlowej, bądź innej organizacji zajmującej się handlem?
6. W jakich okolicznościach wydały się tytułowe więzy krwi Lei?
7. Gdzie wtedy znajdowała się stolica Republiki? Czy "nadal" jest to Hosnian Prime?
8. Gdzie znajduje się centrum szkoleniowe Jedi?
9. Czy wiemy coś więcej o San Tecce?
10. Czy Populiści byli (nieoficjalnie) wspierani/sponsorowani przez Imperium?
11. Czy wiemy coś o roli Snoke`a?
12. Jak funkcjonowało Imperium? W sensie, czy miało swojego lidera, jakąś radę, itp?
13. Jakie stanowisko zajmowała Leia w Republice? Chyba nie senatora Alderaanu ?
14. Obecny Kanclerz był Populistą, czy Centrystą?
15. Kto miał przewagę: Centryści, czy Populiści?
16. Czy jest informacja na temat głównej bazy Imperium?
17. Czy znani są jacyś ważniejsi imperialni (oprócz Huxów)?
18. Czy są podane informacje na temat pochodzenia Starkillera?
koniec spoilera

Na razie to tyle, i jeszcze raz dziękuję .

Re: Kilka pytań dotyczących powieści

No dobra to lecę z odpowiedziami (przepraszam ze dopiero teraz). Nie będę pisać w punktach bo się niektóre rzeczy pokrywają, jak coś jest niejasne to czekam na pytania
początek spoilera
Państwo Solo są razem i szczęśliwi i ani słowa o rozwodzie. Akcja książki dzieje się na 6 lat przed TFA. Luke i Ben są gdzieś w miejscu gdzie nawala łączność (poza zasięgiem hehe) zajmują się ważnymi sprawami Jedi o których Leia nie bardzo ma pojęcie. Ben NIE WIE o swoim dziadku. Cała sprawa sypie się dość przypadkowo, bardzo brzydko i bardzo publicznie - odkryto stare nagranie Organy w którym wyjawia lei prawdę i odtwarzane to jest na posiedzeniu senatu.
Siedziba jest na Hosnian Prime i NIE MA kanclerza. Własnie dlatego zeby uniknąć dawnych błędów. Mon Mothma była kimś na ksztalt przywódcy ale od kiedy ze względów zdrowotnych się wycofała, na stanowisku jest wakat. Centryści i Populiści są w równowadze mniej więcej. Centryści chcą tak jakby "lepszego" imperium, scentralizowania władzy i silnego przywódcy, Populiści czegoś na kształt Unii Europejskiej - niezaleznych planet ale z nadrzędnym rządem. Są też planety niezrzeszone - jak choćby Ryloth - oni nie mają swoich senatorów. Leia jest senatorem ale szczerze mówiąc nie mam pojęcia skąd I oczywiście Leia należy do populistów.
Centryści wymyślają instytucję Pierwszego Senatora, to własnie na niego ma kandydowac Leia gdy prawda wychodzi na jaw i wszystko się sypie. Ona nagrywa wiadomość dla Bena z wyjaśnieniem (nie ma zasięgu, przypominam), ale nie wiemy czy ją odebrał, czy dowiedział się z holonetu i jak zareagował. Książka kończy się powstaniem Ruchu Oporu pod przywództwem Lei. O First Order słyszymy tylko w rozmowach senator Centrystów spiskującej poniekąd na ich korzyść. Na razie siedzą cicho, udają że oficjalnie ich nie ma, tylko przypadkiem przejmują kartele przestępcze i ciągną grubą forsę z nielegalnej działalności i tworzą sobie małe armie. Starszy Hux jest tylko raz wspomniany (że zniknął po Jakku i na pewno coś kombinuje)

A i Han wiedział o Vaderze od następnego dnia po Endorze, Leia mu od razu powiedziała. Z osób nam znanych, które wyraziły Lei swoje poparcie po wydaniu się sekretu jest Admirał Ackbar, Nien Numb i Mon Mothma (która napisała, że już od dawna to podejrzewała, była niemal pewna, ale siedziała cicho)

Imperium nie ma, nikt powrotu imperium nie chce (było złe, First Order będzie znacznie lepszy i bez tych błędów ). Prawda o dziedzictwie Lei jest ogromnym szokiem i skandalem bo ludzie nagle w niej widzą zagrożenie i zapominają wiele lat nienagannej służby. Ogólnie całość jest brzydko prawdziwa i bardzo niewesoła (dziadek z Wermachtu anyone?)

Nic o Snoke`u czy Lor San Tekka nie ma.
Moim skromnym zdaniem Leia z Hanem się nie rozwiodą oficjalnie. Oni już teraz spędzają dużo czasu osobno (on prowadzi wyścigi, ona senatoruje), ale gdy siebie potrzebują to dla siebie są i wydać że im ta sytuacja odpowiada i są razem bardzo szczęśliwi. Po przejściu Bena na ciemną stronę oni po prostu sie... przestaną spotykać tak często.
koniec spoilera

uff chyba wszystko. Jeszcze coś dodać?

Re: Kilka pytań dotyczących powieści

Wielkie dzięki . Wiedza ta będzie bardzo przydatna.

Re: Kilka pytań dotyczących powieści

vilkala napisał:
dziadek z Wermachtu anyone?
-----------------------

Heh, wciąż to pamiętam.

Re: Kilka pytań dotyczących powieści

Ja to czytając musiałam kilka razy sobie powtarzać, że to nie jest powieść na faktach, z odniesieniami do polskiej sceny politycznej, tylko opowieść o galaktyce far far away XD

Gray nie zawodzi

Po raz kolejny autorka nie zawodzi. Książka sporo wyjaśnia w zakresie tego jak wygląda sytuacja Nowej Republiki i obala część teorii, które narodziły się po premierze TFA.

Dwie prośby do osób, które czytały

Możecie powiedzieć, jak wyglądała sprawa z Imperium Galaktycznym? Nie było go w ogóle, były jakieś resztki gdzieś? Mieli swojego przedstawiciela w senacie? Jak to wyglądało?
I co z Zakonem Jedi? Był tylko Luke i Ben? Luke miał wcześniej jakichś uczniów? Jak Republika zapatruje się na Jedi? Lubią się czy nie?

Re: Dwie prośby do osób, które czytały

1) O Imperium w sumie cisza, nic nie wiadomo o Resztkach, a w Senacie nie ma żadnej reprezentacji. początek spoilera Za to pojawia się motyw kupowania pamiątek po Imperium, przez co bogatszych senatorów. No i pojawia się sugestia, że gdzieś w galaktyce coś się dzieje z pozostałościami Imperium, ale bez konkretów. koniec spoilera
2) Wiemy że Ben przebywa z Lukiem, gdzieś bardzo daleko. I nie ma z nimi kontaktu. Republika o Jedi specjalnie nie myśli, nawet w pewnym momencie w senacie Luke zostaje nazwany zwykłym obywatelem. Zakon w żadnym razie nie jest widziany jako nadzieja dla pokoju w Galaktyce.

Re: Dwie prośby do osób, które czytały

Dzięki wielkie

Polska premiera

Wiadomo coś o polskiej wersji?

Re: Polska premiera

Sierpień 2017

Świetna

Właśnie skończyłem czytać. Strasznie mi się podobało - łyknąłem w 3 dni.
Obok trylogii Aftermath to dla mnie najciekawsza i najważniejsza książka z kanonu. W sumie to ciężko mi się zdecydować, który motyw mi się bardziej podobał - początek spoilera plan awaryjny Palpatina z Aftermath czy afera z ujawnieniem prawdy o ojcu Lei z Bloodline. koniec spoilera.
Tajemnice z okresu między epizodami IV i VII zaczynają się powoli fajnie wyjaśniać i wszystko zaczyna układać się w sensowną całość, a przecież to dopiero tylko początek. Z każdą kolejną książką TFA nabiera dla mnie coraz więcej sensu. Miejmy nadzieję, że we wrześniu Phasma dołoży kolejny element do tej układanki.

...

Dzisiaj zacząłem, dzisiaj skończyłem.

Podoba mi się polityczność tej powieści. Brakuje tego w gwiezdnych wojnach - ukazywania aparatu państwowego, tych wszystkich intryg. I szanuję za prztyczki w kierunku zwolenników "silnej ręki" - którzy publicznie co prawda wypierają się zbrodniczych ciągot, ale robią to nie dlatego, że tyrania jest zła, ale dlatego, że to nie oni byli tyranami. Komuniści, faszyści i nacjonaliści są nimi tylko pod warunkiem, że w swoim wymarzonym ustroju będą w jakiś sposób powiązani z władzą.

Podoba mi się też paralela Najwyższego Porządku do III Rzeszy - a konkretnie to, że teraz ma sens. W filmie pokazane to było w sposób groteskowy, naiwny i durnowaty - faszyzm to nie tylko uniformizacja i darcie pyska na stadionie, to wyjątkowo płytkie ujęcie. Faszyzm to przede wszystkim fanatyzm i terror. Nie jest to żaden mityczny chłód pięknie ubranych panów, ale dzika, sebiksowa zwierzęcość. Oczywiście z uwagi wrodzony imbecylizm przeciętnego zwolennika faszyzmu, potrzebują oni cwanych, cynicznych liderów. Autorce udało się to wszystko przedstawić. Do tej pory żywiłem tylko nadzieję, że zamiast się bawić w karykaturalne wykrzywienia, pójdą w coś głębszego, tak jak NT przestawiała upadek demokracji - i zdaje się, że Disney w tym kierunku idzie. FO to zlepek ludzi z jednej strony zawiedzionych nieudolnością demokratycznych rządów, z drugiej niepoprawnych idealistów, z trzeciej zwykłych patusów. Jedni pamiętali te czasy i tęsknią za nimi (a w zasadzie - za władza i wolnością), a inni są młodzi, głupi i z dobrobytu im się w tyłkach przewraca.

No i ta "gra teczkami" i dziadkami z Wehrmachtu ukazująca wciąż niestety obecny mentalny trybalizm nakazujący stosować odpowiedzialność zbiorową.

Dobra powieść, realistycznie przedstawiająca poruszoną problematykę, dużo wnosząca do nowego kanonu, w dodatku wnosząca to, co potrzebne i szybko się czyta. Do tej pory najlepsza z NK.

Przeczytałam....

Książkę Claudii Grey odebrałam czwartek wieczorem, wtedy zaczęłam ją czytać i zrobiło mi się przykro. Dlaczego ? Napłynęły wspomnienia ze starego kanonu, jakże inne, niosące nadzieję. Niestety nie było mi dane przeczytać książkę w jeden dzień, w piątek byłam z ojcem w szpitalu, a w sobotę złamałam rękę i nie tylko. Nieważne zmieniło mi to trochę odbiór książki. Gdy się zna stary kann prawie na pamięć trudno się czyta nowa historię, a jeszcze trudniej w przypadku gdy się wie jak się ona zakończy. Przeczytałam ją wczoraj. Co mogę powiedzieć – jest to jedna z lepiej napisanych książek nowego kanonu, nie nastawia czytelnika optymistycznie, ale wyraźnie pokazuje kulisy władzy i zasad rządzących polityką. Pokazuje że nie ma ludzi bez skazy i że niektórzy są w stanie zrobić wszystko by osiągnąć zamierzony cel. Czytając książkę było mi żal Leii, ale rozumiałam ją, chciała chronić swoją rodzinę, żal mi też było Ransolma że tak łatwo się dał zmanipulować i zapłacił największą cenę. Mimo jakby to powiedzieć wewnętrznego oporu, czytało mi się ją nieźle, potrafiłam zrozumieć motywację zarówno tych postaci po stronie populistów jak i centrystów, co nie znaczy że popieram działania terrorystyczne. Lady Sindian zasługuje na potępienie, ale czasem jak się mówi : „cel uświęca środki”. Na pewno za jakiś czas wrócę do tej książki, bo zasługuje na ponowną lekturę.

Re: Przeczytałam....

Jeszcze nie wiadomo czy zapłacił... W końcu początek spoilera o Snoku znamy spoilery:
- lubi się dobrze ubierać (jak Ransolm)
- tęskni za Imperium (jak Ransolm)
- kolekcjonuje eksponaty z czasów Imperium (jak Ransolm)
koniec spoilera

Choć podejrzewam że to raczej zagranie Disneya jak z tym majordomusem albo czysty przypadek.

Re: Przeczytałam....

Dobre to, ale raczej na to bym nie liczyła. Zastanawiam się czy czasem Hadrassian nie była następczynią agenta Kallusa. Obszerniejszą reckę wrzucę jak pozbędę się gipsu z ręki, trochę niewygodnie się mi teraz piszę

Nie czytałem

Nie czytałem ale po Utraconych Gwiazdach (ktore prawdopodobnie sa tematycznie zupelnie inna ksiazka) wiem że C. Gray potrafi świetnie rozbudowywać świat wykreowany w SW. Jak wroce z urlopu to kupuje Bloodline i czekam na jej kolejne powiesci.

Re: Nie czytałem

UG są co prawda zupełnie inne, ale pani Gray bardzo mocno lubi tworzyć napięcie emocjonalne między postaciami różnych płci i tym razem również to zrobiła. W tym te powieści są podobne.

Bloodline

Książkę co prawda czytałem rok temu, ale widzę że nic na jej temat nie skrobnąłem, a zdecydowanie zasługuje na pozytywną ocenę.

Osobiście uważam ją za najlepszą powieść spod znaku SW, nie tylko w nowym kanonie, ale w ogóle. Przede wszystkim za osadzenie jej w "przyziemnych" klimatach. Nie uświadczymy w niej żadnych inwazji z innej galaktyki, wojen, wielkiej przygody i tych samych osób ratujących po raz setny galaktykę. Dostajemy za to ponury świat polityki, w którym wcześniejsze doniosłe zwycięstwa nie mają większego znaczenia, nikt i nic nie jest jednoznacznie czarno-białe, i dochodzimy do punktu w którym coś musi jebnąć.

I zgadzam się z Karasiem - dobrze pokazano kim są zwolennicy Najwyższego Porządku. Analogii do dzisiejszego świata jest w tej powieści mnóstwo.

Książkę zdecydowanie polecam.

Najlepsza powieść...

Skończyłem dosłownie kilkanaście minut temu i... Czuje się dość rozczarowany. Jeżeli to najlepsza powieść SW to bardzo mi szkoda powieści SW :/

Cóż, na początku to co mi się podobało: na pewno książka świetnie tłumaczy, czemu Leia nie stała się ważną politycznie personą w Nowej Republice. Postaci mimo małej wiarygodności wzbudzały symaptię, a akcja była na tyle wartka, że czytało się szybko.

A jeśli o wady chodzi: ta książka jest przede wszystkim niesamowicie naiwna w treści. Postacie nie zachowują się do końca wiarygodnie a ich reakcje są często przejaskrawione. Największe zarzuty mam jednak do "intrygi" politycznej, która zdaje się być dziecinną gierką i wątkiem pobocznym względem amaxańskich wojowników. Niewiele ma to wspólnego z zimnym i okrutnym geniuszem House of Cards czy Gry o tron (książek bo w serialu polityka już dawno została pogrzebana pod morzem skretynienia). W fabule znajduje się także spora ilość dziur logicznych, a rozwiązanie sytuacji z axamańskimi wojownikami woła o pomstę do nieba bo jest typową deux ex machiną. Nie wierzę także w charaktery bohaterów, którzy są jak wyrwani z książki YA. Końcówka o wiele lepiej smakowałaby w 100% na gorzko bez "kary" dla Lady.

Ogółem mówiąc takie 5/10 w mojej standardowej skali. Była to moja pierwsza powieść SW. Ta recenzja będzie także dostępna na moim koncie na lubimy czytać

Re: Najlepsza powieść...

Pierwsza powieść? Ojoj to może lepiej nie sięgaj po inne... Będzie tylko gorzej

Re: Najlepsza powieść...

Jak sięgnie po "Lost Stars" to będzie lepiej. "Ahsoka" tezw jest spoko.

Re: Najlepsza powieść...

O, właśnie, Ahsoka. Warto?

Re: Najlepsza powieść...

Wg. mnie warto, ale mogę nie być obiektywny. spytaj Vilkalę

Trochę pisałem (ja i inni) tutaj:

http://star-wars.pl/Forum/Temat/20668#648790

Re: Najlepsza powieść...

Nie warto

Chyba, że jest się wielkim fanem lady Tano, to wtedy warto XD

Re: Najlepsza powieść...

Strażnik Jedi napisał:
Jeżeli to najlepsza powieść SW to bardzo mi szkoda powieści SW :/
-----------------------

Chyba nowego kanonu. I też w sumie najlepsza nie jest. xP

???

Powiem tak, Legendy kupowałem wszystko co jest, teraz chce bardziej roztropnie podchodzić do zakupu.

Więc dla kogoś, kto ma za sobą duuużo książek SW i oczekuje solidnej lektury polecacie tę książkę?.

Narazie przeczytałem rozczarowującego Tarkina, tragiczny Koniec i początek, również tragiczny choć ciut lepszy Mroczny Uczeń, infantylny (ale nawet pozytywny) Dziedzic Jedi, niezłe Utracone Gwiazdy i świetnego Battlefronta. To tak piszę, jakby to miało pomóc w poleceniu lub nie Więzów Krwi.

Bo ja nie chce marnować hajsu na takie "perełki" jak dzieła autorstwa Wendiga. "Katalizatora" nie przeczytałem bo ponoć porównywalny do Tarkina, który zły nie był, ale rozczarował. Opinie też różne.

Re: ???

Tak, warto.

Re: ???

Moim zdaniem warto z tym, że mnie wkurzył Mroczny Uczeń a Tarkin nawet, nawet się podobał.

Z rzeczy nie na liście dodałabym na pewno nowego Thrawna i Nowy Świt ale tu nie jestem obiektywna XD

Potwierdzam

na pewno nowego Thrawna i Nowy Świt [2] (tutaj jestem obiektywnt bardzo)

Re: ???

Thrawna może ruszę, ale co do Nowego Świtu to nie jestem fanem Rebelsów, więc nie wiem czy warto.

Re: ???

Imo Nowy Świt dużo lepiej i "doroslej" opisuje postacie z Rebels. Poza tym ze są dwie postacie z Rebels to sama historia niewiele ma wspolnego z Rebels. Wprowadza ciekawą postać pewnego Imperialnego - choćby dla niego można przeczytać.

Jak dla mnie calkiem niezla historyjka - na pewno lepsza niz te wszystkie Miecze Jedi, Ucieczki Szmuglera, itd. I na pewno bardziej dynamiczne niz Tarkin. Nic wybitnego, ale myśle ze jak Ci sie bedzie nudzić to możesz spróbować.

Re: ???

Ja rozumiem, bo miałem podobne wątpliwości, ale skusiłem się "bo Hera" i nie żałuję - Kanan jest zupełnie inny niż serialowy, dużo bardziej ciekawszy, w sumie taki jak w komiksie

Re: ???

Katalizator będzie fajny jeżeli lubisz Łotra i prequele.

Mi tam się Battlefront nie podobał i jestem jednym z nielicznych, którzy lubią Koniec i Początek.

Więzy krwi zacząłem - jest fajnie. Spokojnie, ale fajnie.

Re: ???

Boje się Katalizatora bo Tarkin nie przypadł mi do gustu, mimo że uwielbiam Łotra to jednak nie chce wydawać pieniądze na kolejną średnią pozycję Luceno.

Re: ???

Karaś dosyć trafnie opisał Katalizator. Dynamiką to samo co Tarkin, ale troche bardziej mi sie podobał Katalizator. Ale różnica nie jest duza.

Warto jeśli chcesz sobie troche poczytać o konfrontacji Tarkin vs Krennic. Główna fabuła jest moim zdaniem ciekawa ale bardzo wolno prowadzona - jak to na Luceno przystało.

Re: ???

Zatem Katalizator odpuszczę, dzięki. Cenię sobie Luceno, ale skoro znowu fabuła będzie tak samo prowadzona to zrezygnują z zakupu.

Re: ???

Jedyna znacząca rożnica jest taka, że Tarkin był totalnie chaotyczny, nie czuło się jakiegoś sensownego ciągu wydarzeń. Katalizator za to prawie nie ma żadnych przeskoków czasowych - historia biegnie równo od prequeli do Łotra. I to na pewno na plus, ale nie zmienia to faktu że wszystko jest rozwleczone.

W trakcie

Dopiero zacząłem, ale co mnie uderzyło pozytywnie to to, że nieźle pokazane są obie frakcje polityczne bez opowiadania się przez autorkę za jedna z nich. Po prostu pokazane sa dwie frakcje z ktorych kazda ma swoje racje.

Drugie co mnie naszlo to spore urealistycznianie kanonu. Legendy wydawały mi sie bardziej baśniowe, natomiast Nowy Kanon obfituje w realistyczne podejścia do roznych tematów. Czasem skutkuje to wieksza nudą, czasem jest bardziej przekonywujące i wciagajace. Nie umiem jeszcze zdecydowac czy to dobrze czy zle. Ale tako jest.

Re: W trakcie

-[cytat]Dopiero zacząłem, ale co mnie uderzyło pozytywnie to to, że nieźle pokazane są obie frakcje polityczne bez opowiadania się przez autorkę za jedna z nich. Po prostu pokazane sa dwie frakcje z ktorych kazda ma swoje racje. [/quote]

Poza wyjątkowo głupim wyborem nazwy dla frakcji Leii...

[cytat]

Drugie co mnie naszlo to spore urealistycznianie kanonu. Legendy wydawały mi sie bardziej baśniowe, natomiast Nowy Kanon obfituje w realistyczne podejścia do roznych tematów. Czasem skutkuje to wieksza nudą, czasem jest bardziej przekonywujące i wciagajace. Nie umiem jeszcze zdecydowac czy to dobrze czy zle. Ale tako jest.[/quote]

Drobna uwaga - nie tyle baśniowe, co bajkowe, bo baśnie jednak niosą ze sobą pewien ładunek mądrości, a nie są losowymi, kolorowymi kocopołami :> ale poza tym zgoda, też mi się to w NK podoba i liczę, że w końcu doczekamy się jakichś thrillerów społecznych i dystopii, w końcu życie pod imperialnym butem idealnie się na klasyczną s-f dystopię nadaje.

Bloodline

Niestety nie ma za dużo czasu, więc tak tylko krótko, to co najważniejsze.

Jednym z największych żalów względem TFA był brak jakiegokolwiek wyjaśnienia w jakim stanie jest galaktyka - politycznie, militarnie, społecznie. Widzieliśmy przez krótko chwilę parę planet niszczonych przez armię Najwyższego Porządku i tyle. W filmie otrzymaliśmy Ruch Oporu wyglądający kropka w kropkę jak Rebelianci i Nowy Porządek będący Imperium 2.0 (albo 0.9). Niewiele do tego wszystkiego dorzuciła trylogia Aftermath.

Na szczęście powstało coś takiego jak Blodline Claudii Gray. Z góry mówię (i pewnie wiele osób o tym wie) - jestem nieobiektywny względem jej książek, gdyż w Utracone Gwiazdy wsiąkłem po całości, a Więzy Krwi cechują się podobnym stylem, są podobnie dynamiczne ,itd. Jednak najważniejsze co zrobiła Gray w Bloodline to wyjaśnienie sytuacji w Nowej Republice - i zrobiła to w wyśmienity sposób. Genialnie pokazała, że Republika w wydaniu Star Wars, czy Stara czy Nowa jest skazana na niepowodzenie i zawsze znajdą się rzesze ludzi, którym taki ustrój nie odpowiada. I mają w dużej mierze wiele racji. Poza tym genialnym posunięciem było przedstawienie początek spoilera Palpatine`a, Vadera, Imperium jako zabawny relikt przeszłości - jako takie straszydło dla dzieci. Szczególnie ruszyło mnie kiedy Joph zauważył, że na jakiejś planecie sprzedają figurki z Vaderem koniec spoilera.

Dodatkowo Gray nakreśliła bardzo ciekawe postacie. Jednym z głównych problemów Nowego Kanonu są nudne nowe postacie. Czy to Tarkin, czy to Aftermath czy Lordowie Sithów - wszędzie postacie, o których zapominam, które nie wnoszą nic ciekawego do tego uniwersum. Tu mamy świetną postać Ransolma Casterfo (jak bardzo chciałbym go jeszcze zobaczyć w jakiś komiksie/książce), Jopha Seastrikera czy Greer będącej przedstawicielem bardzo ciekawej rasy.

Wizerunku Lei, jej zachowań i charakteru powinni się uczyć Marvelowi komiksiarze, bo żaden z komiksów z Leią nie był w stanie ogarnąć tej postaci tak dobrze. Ja wiem, że w książce autor ma więcej narzędzi do wykreowania postaci, ale kontrast w tym przypadku jest dużo.

Nie jest tak, że jest to książka bezbłędna. Główni "źli" początek spoilera Lady Sindian czy ta siwa baba koniec spoilera czasami zachowywali się, moim zdaniem, niezrozumiale. Widać było, że początek spoilera Sindian odegra jakąś ważną rolę, bo co chwile pojawiały się fragmenty na jej temat o jakiś zupełnych pierdołach. koniec spoilera Dodatkowo trochę nienaturalne wydało mi się zachowanie Ransolma początek spoilera na końcu. Co z tego, że Leia była córką Vadera? Ransolm zdążył ją poznać naprawdę dobrze i jego wcześniejsze zachowania sugerowały, że powinien starać się to zrozumieć, porozmawiać z nią. koniec spoilera

Tak czy inaczej Bloodline to kawał dobrej książki i obecnie jest dla mnie w TOP2 książek Nowego Kanonu. Tak się składa, że obie to Gray, ale mam nadzieję, że Thrawn Zahna będzie ciekawy i trochę zmieni ten trend.

Re: Bloodline - nowa powieść Claudii Gray

Ale niesamowita książka!!!

Te zaskoczenia do samego końca. I nie spodziewałem się aż tylu informacji o First Order tak nagle.

https://starwarsencyklopediamocy.blogspot.com/2017/08/recenzja-wiezy-krwi-claudia-gray.html\


Bloodline - uwagi na marginesie

Generalnie świetna książka (Caludia jak zwykle pisze pięknym językiem) z którą mam kilka problemów. Ale zacznijmy od pozytywów.

Przedmówcy już wspominali, że w końcu pojawiła się powieść FAKTYCZNIE wprowadzająca do TFA, mamy początki FO, mamy kontynuację historii Lei z Hanem i S-ką w tle, mamy świetnego drugiego bohatera książki, pana C., mamy rysujący się konflikt polityczny z przemytnikami, kartelami itd. w tle. Zdecydowanie jedna z lepszych książek SW nie tylko nowego kanonu. Niemniej, nie jest to powieść na miarę "Lost Star" - co zrozumiałe, Caludia to nie Victor Hugo czy Tołstoj.

Co w książce zgrzyta - trzy sprawy:

Leia - jest świetnie przedstawiona, "uczłowieczona", z całym bagażem wad i zalet. Podoba mi się taka Leia. ALE - jednocześnie, to NIE JEST moja Leia zapamiętana z ekranu ANH- moja najbardziej ulubiona postać kobieca z całego Uniwersum, Heroina nie raz ratująca tyłki dwóm ciamajdom na 100% powiedziała by panu C. swój mroczny sekret. Ryzykując że to definitywnie zakończy ich przyjaźń. Bo po prostu ludziom, których się uważa za pzyjaciół, z którymi się uciekało spod ostrzału mówi się o wiele więcej niż innym. Przecież ona też była ofiarą Vadera, to ją torturował, to jej planetę zniszczył. To że takie proste przedstawienie sprawy wyszło by wszystkim na dobre, to inna sprawa. Tylko znowu ALE - taka Leia była by bajkową, baśniową postacią bez wad (Leią z ANH), vel nieprawdziwą. Leia trzymająca swój mroczny sekret w nadziei "że się nie wyda" jest tak ludzka aż do bólu. - w tym miejscu wypada też podziekować "Padawance pewnego Vonga" za cenne i celne, nazwijmy to, "konsultacje merytoryczne"

Drugi zgrzyt to pan Ransolm. Claudia buduje fajną postać, ciekawą, naprawdę da sie go lubić - i potem, nie z tego ni z owego, gość zachowuje się jak skończony dupek [dlaczego, - przeczytajcie to zrozumiecie]. No nie, tak się panie Casterfo nie postępuje, takie rzeczy da się załatwić inaczej i z klasą [Claudia, dlaczego tak, WHY???]. A wydawało się, że pan klasę posiada. No jednak wyszło, że nie. I jeszcze na koniec koleina volta. Przepraszam - tytuły do senatu galaktycznego rozdają na ulicy? Nie trzeba walczyć zębami i rozpychając się pięściami najpierw w senatach planetarnych? "wystrzegajcie się swoich pierwszych odruchów, zazwyczaj są szlachetne” - to podstawowa zasada dyplomacji i parlamentaryzmu. Tutaj nikt o niej nie słyszał najwidoczniej

I trzecia, największa wada tej książki - polityka. Polityka na poziomie podstawówki. Jak tak działał poprzedni senat, to się nie dziwię że Palpatine ograł ich bez mydła.
Serio - DWIE partie? no wiem, tak jest w USA, ale gdzie indziej bywa inaczej... Naprawdę światy rolnicze mają te same interesy co planety z kopalniami? Nie ma ruchów "antyludzkich"? Żeby to jeszcze były jakieś federacje, ale nie, dwie i wystarczy...
I jeszcze postępowanie polityków jak "sprawa się rypła" - no ja przepraszam, partia, jaka by nie była, zawsze będzie stać za swoim liderem, przechodząc do kontrataku. Bo jak wiadomo:
- Vader przecież ostatecznie zniszczył tyrana Palpatina
- Vader był człowiekiem honoru
- Nagrania zdobyto nielegalnie
- To był Vader Wallenrod
- Odp...cie się od Mrocznego Lorda
- A wy stoicie tam, gdzie stali wtedy Szturmowcy
- To poważne zarzuty, nie bagatelizujemy ich..

i tak dalej ciągnąć można w tych klimatach. A nie jak tutaj, przykro nam Leia, ale musimy wyrzucić cię do kosza bo nam nie pasujesz i „imidż” psujesz. A sprawiedliwych można policzyć na placach jednej ręki, i to tracza z tartaku w Bieszczadach.
Nie, polityka (niestety) zdecydowanie inaczej wygląda niż to ukazano w książce.

Ale jak pisałem na początku – czyta się fajnie i mimo wszystko to dobra powieść. Tylko, niestety, nie jest to poziom „Lost Stars”

Re: Bloodline - uwagi na marginesie

Z tym że polityka wygląda inaczej to się nie zgodzę. Bo jaką korzyść odniosłaby partia Lei z wstawienia się za nią?

Po pierwsze, Leia, nie informując partii o tym że Vader był jej ojcem, zatajając z politycznego punktu widzenia bardzo poważną sprawę, nie była wobec partii lojalna. Dlaczego partia miałaby być lojalna wobec niej? Po drugie - pozbawiła ich możliwości przygotowania strategii na wypadek wycieku tej informacji. Po trzecie - Leia to tylko jedna osoba. Jeżeli potencjalnie przez tą jedną osobę mogli stracić poparcie części systemów na rzecz konkurencji, to jednak bardziej kalkuluje się pozbyć tej jednej osoby.

Re: Bloodline - uwagi na marginesie

Leia to bohater rebelli, ofiara własnego ojca, który ją torturował. Nie powinna odpowiadać za grzechy takiego ojca, szczególnie takiego którego nie znała. Ma piękną kartę "kombatancką" - jezeli się od niej odsuną, to przegrają - i w sumie dobrze im tak.

"Kiedy Leia walczyła na Yavinie, wy spaliście do południa"

Re: Bloodline - uwagi na marginesie

A jak udowodnią że pod pozorem rzekomych tortur nie była na DS żeby złożyć tatusiowi raport? Jak udowodnią że to nie ona podłożyła na Sokole nadajnik który naprowadził DS na tajną bazę na Yavinie i prawie zniszczył rebelię? To że my wiemy jak było, nie znaczy, że galaktyka wie i musi uwierzyć

W sumie kilka lat później i tak wszyscy wylecieli w powietrze...

Re: Bloodline - uwagi na marginesie

Pójdźmy nawet dalej. Dlaczego podczas ewakuacji bazy na Hoth odpuściła wszystkie możliwości ucieczki? Czyżby świadomie planowała zostać żeby spotkać się z ojcem i przekazać mu dokąd uciekła rebelia? A podczas akcji na Endorze, jak usprawiedliwić jej odłączenie się od grupy? Kto poświadczy że w tym czasie nie składała ojcu raportów? Ewoki? Leia niestety jest nie do obrony.

Re: Bloodline - uwagi na marginesie

Odpowiem wszystkim po kolei, ale pod Twoim postem, ponieważ:

Podjąłeś grę i zaczynasz wysuwać zupełnie nielogiczne dyskredytujące argumenty (więc jako #TeamLeia prosimy o więcej) - gdyby Leia była tą z Nausznikami od Vadera, to zamiast pod Alderaan polecieli by pod Yavin i tyle by z Rebelii zostało, pomijając że z nagrania wynika że Leia o niczym nie wiedziała. Ale wiem że są ludzie którzy kupią wszystko, i tutaj też zapewne bedzie masa followerów za teorią że Leia to agent Imperialny to 110% prawdy. I o to chodzi - w takei jsytuacji "nakręcamy" przeciwnika, zamiast dyskusji mamy tarzanie się w błocie i obrzucanie inwektywami, nikt już nie pamięta istoty sporu, liczy się tylko "wojna plemienna". W każdym razie bym Leię bronił do końca (mimo tego jak się zachowała), pewnie i wybronił Mimo że mogę się dziwić, co Leia robiła tyle lat w tym syfie...

A tłum się urabia, jak wszystko. Tyle że łatwiej. Nawet jak nie lubicie literatury klasycznej, przeczytajcie "Juliusza Cezara" Szekspira (lub obejżyjcie sobie jakiś spektakl, pewnie w sieci tego jest sporo, nawet ten ostatni uwspółczesniony polski nie jest zły). Tam ten sam tłum, w krótkim odstępie czasu oklaskuje Brutusa za zamordowanie Cezara, aby tuż po tym oklaskiwać Marka Antoniusza, który Brutusa dyskredytuje całkowiecie. Tłum jest zawsze sobą...

A co do powinowactwa - wnuczka mussoliniego robiła karierę w polityce, na dodatek w partii pokrewnej do partii dziadka - a nie była ona żadna bohaterką ruchu antyfaszystowskiego i nie przeprowadziła żadnej znaczącej akcji celem obalenia dyktatury. Potomstwo stalina w drugim pokoleniu też sobie jakoś życie ułożyło bez zbytniej traumy. Polityka...

Gra teczkami - no właśnie nie - tu nie ma żadnej teczki, Leia niczego nie podpisała, Lukaszzz insynuuje bez dowodów Jest tylko nagranie zatroskanego ojca zastępczego, szanowanego przez wszystkich Baila, wybitnie prywatne (nagranie nie omawia niczego związanego z biznesem czy polityką) - i uzyskane nielegalnie.

A co do pohitlerowców w Niemczech - daleko nie szukać to taki Reinfahrt - proszę, ładnie się urządził, żadnych pretensji, burmistrz, potem parlamentarzysta, szanowany prawnik. Mordował w czasie wojny? Who cares?. Bach-Zelewski poszedł do pierdla bo zabił 7 (słownie SIEDMIU) Niemców, przy czym 4,5 roku więzienia dostał za... zabicie SS-mana. Tysiece ludzi wymordowanych w Polsce, Rosji, Ukrainie nie miały dla sądu żadnego znaczenia. Polityka...
A tu mam uwierzyć, że wszyscy znajomi potraktowali Leię jak zużytą szmatę, bo jej dziadek to Vader. Wolne żarty.

Re: Bloodline - uwagi na marginesie

Nielogiczne dyskredytujące argumenty i insynuacje są esencją polityki

Ale pobrnijmy dalej, czemu nie I nawet połączmy to z wydarzeniami z TFA.

Załóżmy że Populiści zamiast wyciszyć sprawę odsuwając Leię obrali twoją strategię i poszli w ostry spór z Centrystami. Leia zachowuje w partii ważną pozycję, ale Centryści dążąc do zdyskredytowania opozycji grzebią dalej w jej przeszłości. Natrafiając na pewne poszlaki, zeznania świadków, zachodzi podejrzenie współpracy Lei z Imperium. Sprawą zajmuje się jakaś galaktyczna prokuratura, komisja śledcza czy cokolwiek w tym stylu.

Śledztwo, przesłuchania, całe postępowanie trwa kilka lat. W ich toku wyłania się następujący obraz Lei Organy:

Zataiła swoje pochodzenie, co już było wiadomo w wyniku wycieku informacji. Jedyni organiczni świadkowie jej narodzin - Kenobi, Yoda, Organa - nie żyją. Informacje o tym kto przebywał przy jej narodzinach dostarczył pewien droid medyczny który odbierał jej poród. Śmierć każdego z nich wydaje się powiązana ze sprawą Lei. Kenobi - ostatnio był widziany przez jakiegoś imperialnego żołnierza, jak walczył na miecze świetlne z ojcem Lei na DS. Ciała nie odnaleziono. Żołnierz jakimś cudem uniknął śmierci na DS i mógł zostać świadkiem w sprawie. Yoda - jedyne zeznania dotyczące byłego mistrza Jedi po upadku zakonu pochodzą od brata Lei, Luke`a, który zeznał że był świadkiem jego śmierci na jakiejś odludnej planecie. Ciała nigdy nie odnaleziono, nie udało się przeprowadzić sekcji która wykluczyłaby udział osób trzecich (Luke`a). Bail Organa zginął w wyniku zniszczenia Alderaan przez Gwiazdę Śmierci.

Luke Skywalker, obecnie o statusie podejrzanego w sprawie tuszowania dowodów, współpracy z Imperium i morderstwa Yody, zniknął z pola widzenia organów ścigania. Co więcej, dezaktywował droida R2-D2, który również był świadkiem narodzin Lei a także osobistym droidem samego Anakina Skywalkera - Dartha Vadera. Odzyskanie pamięci droida nie jest w obecnym stanie możliwe. Kolejny droid będący świadkiem narodzin Lei - protokolarny o numerze C-3PO, posiada wykasowaną pamięć dotyczącą wydarzeń będących przedmiotem sprawy.

Co więcej, syn Lei Organy i uczeń Luke`a Skywalkera przystąpił do organizacji znanej jako Najwyższy Porządek - będącej spadkobiercą i następcą Imperium.

Kilka dni przed ogłoszeniem wyroku Najwyższy Porządek wysadza stolicę Republiki uniemożliwiając dalsze prowadzenie śledztwa.

No nie wygląda to ciekawie dla Skywalkerów.

Re: Bloodline - uwagi na marginesie

Eeee, słabo to wygląda. W kółko "zdrada", "współpraca z Imperium" - ludzie się tym znudzą szybko. Świadkowie sa podstawieni a teoria mało prawdopodobna. I były SS-man, znaczy szturmowiec jako świadek koronny. nie, zdecydowanie nie.

No, ja mam pomysł jak można jednak Leię zniszczyć politycznie, ale nie powiem bo ją bardzo lubię. W sumie, to ja nie przeszedłem TFU, bo wymagało to zabicia ShaakTi w pewnym momencie

Tymczasem Leia może popłakać się z kartki (nic tak nie wzrusza publiki jak płacząca kobieta), ze jest wrabiana, że o niczym nie wiedziała. Han jako powszechnie szanowany celbryta wypowiada się jednoznacznie za Leią i namawia innych celebrytów, Tworzymy "łańcuch świateł" przez wszystkie planety, "across the stars". W holonecie puszczamy wywiady z kombatantami, sławiącymi bohaterstwo Luka i Lei. I jednocześnie trzecią równoległą walimy po Imperialnej przeszłości Centrystów, nieważne czy prawda, ważne że po nazwisku. Jesteśmy jak najbardziej za komisją śledczą, ale z jakiś niewiadomych powodów FO, wywodzący się z centrystów przecież, wysadza Hossnian Prime. No i wszystko jasne - postanowili Podpalić Reistag (znaczy, zniszczyć cały system planetarny), bo kończą im się pomysły i wiedzą że ich komisja by przegrała.

Oskarżamy Centrystów że to przez nich syn odszedł od matki i wpadł w złe (zresztą ich) towarzystwo.

I jednocześnie robimy drugą kampanię wybielającą Vadera Valenroda, pokazujemy jak Imperium walczyło z prześladowaniem uchodźców (Fire Carrier), jak Vader zwalczął niewolnictwo, Tworzymy serial z młodym Anakinem-Bohaterem galaktyki (coś o wojnach klonów ) i kręcimy filmy o wzruszającej przeszłości młodego Aniego jako ofiary nieludzkiego handlu niewolnikami. Wszystkich oponentów walimy cepem "sithofobii"; ew. "ludziofobii" o ile są z obcych ras. Jednym słowem - Ani był taki miły chłopczyk, tylko wpadł w złe towarzystwo, ale przejrzał na oczy. I oczywiście robimy wielki medialny pomnik Padme, i przypominamy wątpiącym że to jednak wychowanica Baila.

Re: Bloodline - uwagi na marginesie

Przecież ta gra teczkami i dyskredytowanie przodkami było świetne.

Re: Bloodline - uwagi na marginesie

Ale przecież w książce padały kwestie, jasno dające do zrozumienia, że w wersję Luke`a o śmierci Vadera i jego nawróceniu nie wszyscy chcą wierzyć.
To tak samo jakby dzisiaj okazało się że mamy polityka wnusia Fuhrera. Wątpię by się wybronił

Re: Bloodline - uwagi na marginesie

Najlepsze było to że cała galaktyka miała gdzieś tego dziwaka Luke`a, ktory niby zbawił świat ale w sumie kto to potwierdzi?

Wszyscy za to mieli szacunek do kapitana Solo On zawsze wiedzial jak sie ustawic.

Re: Bloodline - uwagi na marginesie

SirStaniak napisał:
To tak samo jakby dzisiaj okazało się że mamy polityka wnusia Fuhrera. Wątpię by się wybronił
-----------------------

Dziadek Tuska był w Wehrmachcie. xD Zobacz gdzie Donald jest teraz.

Re: Bloodline - uwagi na marginesie

No okej, Wehrmacht. Ale w organizacjach nazistowskich było w tamtych czasach miliony Niemców (i kilkaset tysięcy austriaków). Co innego jeden pionek na dole, a co innego Hitler ;p

Będzie kontynuacja?

Gray powinna napisać ciąg dalszy po premierze "Ostatniego Jedi". "Więzy krwi" odpowiedziały na wiele pytań, ale jeszcze nie na wszystkie. Wiemy już w jakich okolicznościach został założony Ruch Oporu i jak bardzo była zepsuta Nowa Republika, przez co Leia odłączyła się od niej. Lecz nie zostało jeszcze wyjaśnione kiedy i w jakich okolicznościach Najwyższy Porządek ujawnił się przed Galaktyką, bo w "Więzach krwi" wiedziała o nim tylko Carise Sindian, a w 34 ABY napięcia między Nową Republiką i Najwyższym Porządkiem były powszechnie znane w Galaktyce.

Według mnie kontynuacja powieści mogłaby skupiać się na dwóch obszarach: polityce i Mocy. Ta pierwsza opowiadałaby o okolicznościach w jakich Senat i cała Galaktyka dowiadują się o istnieniu Najwyższego Porządku i w jaki sposób podeszli do tego Populiści i Centryści oraz czemu Ruch Oporu postanowił walczyć z post-imperialnymi. Głównymi bohaterkami części politycznej byłyby Leia oraz Carise Sindian. Nawiasem mówiąc wiadomo, że część senatorów potajemnie wspierała Ruch Oporu, a część sekretnie sprzyjała Najwyższemu Porządkowi. Można więc założyć, iż ci pierwsi byli Populistami, a ci drudzy Centrystami. Natomiast część o sprawach Mocy skupiałaby się głównie na Benie Solo, lecz duży udział miałby tu również Luke. Powinno być wyjaśnione jak Ben zareagował na prawdę o swoim dziedzictwie i czemu w ogóle zdecydował się przejść na Ciemną Stronę. Według mnie finał powieści mógłby wyglądać następująco: Ben Solo przechodzi na Ciemną Stronę, zabija resztę uczniów Luke`a i dołącza do Snoke`a oraz Rycerzy Ren, a to zostaje połączone z oficjalnym ujawnieniem się najwyższego Porządku przed Galaktyką. I jeszcze niech zostanie też pokazany moment w którym Skywalker decyduje się udać na wygnanie oraz jego motywy.

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.