Forum

Star Wars: Han Solo

W czerwcu dostaniemy nową miniserię o Hanie. Rzecz ma się dziać w okresie pomiędzy ANH i ESB czyli dość ostatnio wyczerpywanym przez inne serie no ale cóż :|

Ilustracje do komiksu stworzy Mark Brooks.

Więcej informacji tutaj: http://www.ew.com/article/2016/03/04/han-solo-comic-marvel

Re: Star Wars: Han Solo

Ciekawe, że wszystkie serie komiksowe niemiłosiernie wciskają miedzy ANH i ESB. Ja np bardzo chętnie przeczytałbym jakąś opowieść o Hanie wkrótce po ROTJ. Albo najlepiej parę lat przed TFA.

Re: Star Wars: Han Solo

Fakt, trochę to już denerwujące, że wszystko co dostajemy to lata między ANH i TESB, a jeśli nie to na pewno w okolicach OT. Zresztą w książkach jest to samo.

Mam nadzieję, że to nie jest jakiś ostateczny plan wypełnienia naraz tego okresu i jednak zaczniemy w końcu dostawać coś z innych epok.

Re: Star Wars: Han Solo

Też mnie już to trochę męczy. Wolałbym osobiście żeby zaczęli zapełniać lukę pomiędzy Vi - VII epizodem, albo zwrócili się w drugą stronę - okresu przed prequelami.

Czekam zawsze na jakieś zapowiedzi a potem się trochę czuję jakbym dostał strzał w pysk. Odnoszę silne wrażenie, że ten wąski okres OT staje się jeszcze bardziej zatłoczony :|

Hanys Solo :)

No to Hana mam za sobą. Strasznie przyjemny komiks, lekkie czytadło, ale bardzo sympatyczne. No i zajebiście narysowany, Brooks wyskoczył do czołówki moich topowych rysowników w NK.

Scenariusz jest, jak to w NK na tym etapie często bywa, umiejscowiony między ANH i TESB. Ale nie ma wiele wspólnego z serią Star Wars Aarona, klimat jest zupełnie inny, a postacie - poważniejsze. U Aarona Han i Leia ciągle się przekomarzają, docinają sobie itp., czyli są na etapie z ANH, natomiast u Marjorie Liu ich relacja jest zdecydowanie bliższa tej z TESB, czyli jest... skomplikowana.

Han jest naprawdę fajnie ukazany. Nie heheszkuje, jest poważniejszy, natomiast świetnie widać jego niechęć do bohaterstwa i wychylania się (i jak zwykle w końcu się wychyla), pragnienie niezależności (takie nieco poetyckie) i miłość do latania wśród gwiazd. Mamy okazję poczytać jego przemyślenia w ramkach narracyjnych, co pozwala całkiem nieźle wejść mu do głowy. Chwilami warto.

Fabuła wygląda tak: Leia stworzyła kiedyś siatkę szpiegów na planetach Imperium, a teraz musi ją zlikwidować, bo tych szpiegów ktoś morduje. Ostała się ich tylko trójka. Han musi ich poodbierać z ich planet, a przykrywką do tego ma być wielki event medialny - wyścig statków kosmicznych zwany Dragon Void Run. Wygląda na to, że jeden ze szpiegów zdradził i zabija pozostałych, więc jeden z tej trójki to zabójca, a Han musi ich wszystkich odebrać. A zarazem chce wygrać wyścig...

Pojawia się tu parę fajnych postaci drugoplanowych, wśród których bryluje wiekowa Loo Re Anno, wieloletnia uczestniczka takich wyścigów, przedstawicielka nowej, bardzo fajnej rasy (pasującej zdecydowanie do Prequeli). Prócz niej lubię Falleenkę- ochroniarza i pewną Seloniankę, starą znajomą Hana i Chewiego.

Z wad wymieniłbym głównie zdrobiazg w postaci trochę mało starwarsowego motywu starożytnego teleportu (meta wyścigu) i rasy, która przebywa jakby między wymiarami, a do Galaktyki SW może wejść tylko, kiedy otworzy się międzywymiarowe "okno" (trochę w stylu obcych z czwartego Indiany J.). Poza tym jest fajnie.

Z ciekawostek: komiks kanonizuje na nowo rasy Selonian i Elominów, do tej pory znanych tylko w starym EU. No i wrzuca dość rzadko widocznych w NK Falleenów, kanonizowanych jeszcze za TCW. Poza tym okazuje się, że kontakty Hana z rathtarami nie nastąpiły dopiero w czasach TFA...

Wizualnie - cukierek. Wszystko ładnie narysowane, postacie filmowe podobne do siebie, soczyste kolory, świetnie narysowane statki, dynamika scen akcji i pościgu. Pewnie fajnie byłoby to mieć na papierze

Ogólnie polecam. Prosta historia, nic przełomowego, ale baaardzo sympatyczne. Jest klimat, jest dynamika, są fajne postacie, jest Imperium, jest Han, Chewie i kult Sokoła M. Oprawa wizualna lepsza, niż świetna. Można łykać.

Re: Hanys Solo :)

Czytałem dawno i zaliczyłem go wtedy do kategorii nr 3 czyli "słabo".

To co najbardziej zapamiętałem to:
- Świetne rysunki, zdecydowanie jedne z lepszych w komiksach NK
- Fabułę, która na papierze była ciekawa, ale w rzeczywistości jakoś nie załapało. Cały wyścig był jakiś taki wymuszony i na siłę, a motyw zdrajcy spalony (domyśliłem się prawdy dużo prędzej)
- Ogromne wkurzenie na zakończenie, chyba głównie przez nie przekreśliłem komiks początek spoilera Flota obcych z innego wymiaru, come on! koniec spoilera
- Świetne ukazaną relację Leia - Han. Sceny gdy Han dostaje w twarz, żeby utrzymać tajemnicę, albo na końcu gdy łapią się za ręce zapadły mi w pamięć.

Re: Hanys Solo :)

Oni nie złapali się za ręce, oni się tylko zetknęli palcami i aż można było poczuć buchające z tej klatki napięcie, niepewność i nadzieję.

I przez pryzmat tej ostatniej klatki jakoś lepiej oceniam całość.

Oraz czytałam na bieżąco, nie za jednym zamachem i zapamiętałam bardzo fajne dwie Twi`lekkanki-pilotki, a poza tym przepiękne rysunki.

Oraz na śmierć zapomniałam o tych innych wymiarach, ale czytałam zapowiedź opowiadań do Canto Bight i tam w jednym z nich coś z innym wymiarem też ma się pojawić... czyżby nie jednorazowe nawiązanie?

Twi`lekanki

vilkala napisała:
zapamiętałam bardzo fajne dwie Twi`lekkanki-pilotki
-----------------------
Ano były, ale uważam je za raczej wredne, więc wśród fajnych postaci ich nie wymieniam I nawet cała moja miłość do dziewczyn z lekku tu nie wystarczyła

Re: Hanys Solo :)

vilkala napisał:
Oni nie złapali się za ręce, oni się tylko zetknęli palcami i aż można było poczuć buchające z tej klatki napięcie, niepewność i nadzieję.

I przez pryzmat tej ostatniej klatki jakoś lepiej oceniam całość.

-----------------------
No to chyba jednak aż tak dobrze mi w pamięć ta scena nie zapadła
Stali na jakimś balkonie, rozmawiali o właśnie zakończonej misji, nie patrzyli na siebie, ale ich ręce się odnalazły (?)
Też mi ten kadr trochę osłodził zakończenie.

Re: Star Wars: Han Solo

Bardzo oryginalny i interesujący tytuł.

Tragiczne kolory w komiksach

To jest fajny moment, żeby poruszyć kwestię tragicznej kolorystyki w "nowych" komiksach.
Nie wszystkie nowe tak mają, ale większość.

I Han Solo jest świetnym przykładem, jak znakomite rysunki Marka Brooksa zostają ZMASAKROWANE po nałożeniu "współczesnych" kolorów.

Pisząc "nowe" nam na myśli "erę cyfrową" i "komputerowe kolory"

Zdecydowanie lepiej to wszystko wygląda bez kolorów - kreska jest ostra, dynamiczna, po prostu zarąbista.
Bez koloru:
http://68.media.tumblr.com/715e6f34d866248d00464fbfb39f121b/tumblr_oblzcoCYby1qal15io1_1280.jpg
Z kolorem:
http://www.page45.com/world/wp-content/uploads/2017/01/Han-Solo-2.jpg
Jak dla mnie rysunki robią się miękkie i bezpłciowe, po prostu brzydkie.

A może być tak pięknie:
http://68.media.tumblr.com/598dfd1d2499f584d418d21232742054/tumblr_ocs91ocflD1qal15io1_1280.jpg
http://68.media.tumblr.com/19400e66eb6fd1265a3ca161684e2398/tumblr_oeyinykhtp1qal15io1_1280.jpg

Okładka:
https://i2.wp.com/all-comic.com/wp-content/uploads/2016/06/STWHANSOLO2016001_DC71_1.jpg?fit=1032%2C1566

https://reggiestake.files.wordpress.com/2016/06/star-wars-han-solo-1-cover-e.jpg

Taka kolorystyka sprawia wrażenie, że obrazki są jakby "zamglone", "plastelinowe", "mdłe"
http://www.page45.com/world/wp-content/uploads/2017/01/Han-Solo-1.jpg

Wychowałem się na "analogowych" kolorach, więc pewnie dlatego mi to przeszkadza

Są wyjątki, które pokazują, że jednak można:
Lando
https://vignette3.wikia.nocookie.net/starwars/images/f/f2/Star_Wars_Lando_TPB_final_cover.jpg/revision/latest?cb=20160109033725


https://www.retrozap.com/wp-content/uploads/2015/08/Lando-3_cover.png

https://nothingbutcomics.files.wordpress.com/2015/08/20150827_181427.jpg

Re: Tragiczne kolory w komiksach

Eee... Nie.



Kolory powinny być dobrane do klimatu komiksu. Solo ma kolory idealnie starwarsowe, dokładnie w klimatach filmów, a zwłaszcza Prequeli. Lando, mimo że dobry komiks, ma kolory zbyt pojechane jak na SW, psychodeliczne, ciężkie. Nie pasują mi. W komiksie o innej tematyce byłyby ok, tu - nie.

Z tego samego powodu nie jaram się kolorami w starym dobrym Dark Empire.

Oczywiście to kwestia gustu. I ja się z Twoją opinią zwyczajnie nie zgadzam. A też się, wierz mi, wychowałem na kolorze analogowym.

Co do wersji czarno-białej, to jest wielu rysowników, którzy wręcz rozwijają skrzydła, kiedy kolorów nie ma. Ale to są trochę poważniejsi artyści, niż ci starwarsowi wyrobnicy. Tu, u Brooksa, nie widzę niczego, co kazałoby mi woleć go bez kolorów. Wręcz przeciwnie.

Walczysz z wiatrakami, zią

Re: Tragiczne kolory w komiksach

-Walczysz z wiatrakami

Wiem dlatego to takie tragiczne - jak ta kolorystyka dla mnie

Kolory powinny być dobrane do klimatu komiksu.
Zgadzam się.

Solo ma kolory idealnie starwarsowe, dokładnie w klimatach filmów, a zwłaszcza Prequeli.

Nawet nie wiem co to znaczy kolory "idealnie starwarsowe", ale na pewno to nie klimat Preqeli, które są jeszcze bardziej kolorowe niż OT.

Przyznaję że Dark Empire uwielbiam, ale nie chcę by wszystkie komiksy tak wyglądały - RÓŻNORODNOŚĆ!

Teraz wszystko leci na jedno "kolorystyczne kopyto" - dla mnie niestety zbyt mdłe i bez charakteru.
Większość nowych wygląda lepiej bez kolorów.

Więc nie zgadzamy się

Re: Tragiczne kolory w komiksach

HAL 9000 napisał:
Nawet nie wiem co to znaczy kolory "idealnie starwarsowe", ale na pewno to nie klimat Preqeli, które są jeszcze bardziej kolorowe niż OT.
-----------------------
Dobrze oświetlone, w miarę jasne, nie potraktowane zbytnią ilościa filtrów. Ogólnie SW dla mnie mają być "kolorowe". Tymczasem Lando wygląda właśnie, jakby ktoś obraz zbytnią ilością dziwnych filtrów potraktował. To było dobre np. w "Zabójczym żarcie" (mówię o pierwotnej wersji, nie tej herezji, którą potem wprowadzili po "poprawkach"), ale nie w SW.

A poza tym, kolorowość Ci nie pasuje? Jak to się ma do Valeriana chociażby?

Re: Tragiczne kolory w komiksach

Gunfan napisał:
Tymczasem Lando wygląda właśnie, jakby ktoś obraz zbytnią ilością dziwnych filtrów potraktował.P
-----------------------
Ale jakich filtrów? Bo nie wiem czy ja czegoś nie wiem o produkcji, czy tak określasz stosowaną paletę barw

Re: Tragiczne kolory w komiksach

No analogii filmowej używam, w sumie mogłem doprecyzować. Nie chodzi o filtry w PS

Re: Tragiczne kolory w komiksach

-A poza tym, kolorowość Ci nie pasuje?

Przecież napisałem, że kolorystyka jest tragiczna:
"zamglone", "plastelinowe", "mdłe"

Kolory jak najbardziej, ale nie to (przepraszam za wyrażenie) "kupsko".

Lando jest fajny, bo ma charakter, bo jest JAKIŚ - nawet jak się komuś nie podoba, to może powiedzieć CO mu się nie podoba.

Re: Tragiczne kolory w komiksach

Ja mam trochę rozdarte serduszko, bo wychowałem się na w dużej mierze na cz-b komiksach z dawnych "Relaxów" i analogowych kolorach Kajka czy Thorgala, niemniej bardziej podobają mi się kolorki jak w "Hanie" czy "O&A" niż jak te w skądinąd ciekawym "Lando"

Ale jak już gdzieś pisałem, kwestia gustu

Re: Tragiczne kolory w komiksach

Niestety - dla mnie - poprawiane są też starsze komiksy, w nowym "lepszym" stylu

https://a.dilcdn.com/bl/wp-content/uploads/sites/28/2016/09/5491c3ae14cc0.jpg

Dopóki mam wybór, nie ma problemu.
Marvel ma archaiczne kolory.
Remaster mdłe i ubogie.
Z dwojga złego wolę starsze wersje - choć najlepsza dla mojego gustu jest wersja czarno-biała.
Al Williamson:
http://i.imgur.com/G4UWtH9.jpg

http://2.bp.blogspot.com/_PBZi2jJab0Y/S-weHZZWFCI/AAAAAAAAIJk/emyiLQ25Tbc/s1600/Williamson-Signed-Comic-02.jpg

https://freshcomics.s3.amazonaws.com/issue_covers/DEC152528.jpg


Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.