Forum

Boba Fett: Śmierć, kłamstwa i zdrada

18. maja ukaże się kolejny tom Legend.


Okładka:

http://images.gildia.pl/_n_/komiks/komiksy/gwiezdne_wojny/boba-fett-smierc-klamstwa-i-zdrada/okladka-600.jpg


W całej galaktyce – gdziekolwiek spotykali się uciekinierzy czy spiskowali przestępcy – jedno imię wypowiadano ściszonym głosem... Niektórzy twierdzili, że jest wojownikiem z Mandalory, inni, że nosi mandaloriańską zbroję jedynie ze względu na jej niezrównane zabójcze właściwości. Prawdy nie dało się dojść, bo nikt nie widział twarzy, która spoglądała bezlitosnymi oczyma spod poobijanego hełmu... A przynajmniej nikt, kto przeżył, by o tym opowiedzieć.

Boba Fett – epizodyczny bohater klasycznej trylogii Star Wars – szybko stał się wśród fanów postacią kultową. Komiks Wagnera i Kennedy’ego to jeden z ważniejszych artystycznych hołdów złożonych najsłynniejszemu łowcy nagród w odległej galaktyce.



Cena jak zwykle 49.99 zł, tłumaczenie Jacek Drewnowski, 144 strony.

asdfg

No ciekaw jestem tej historii... a przynajmniej jej większej części To się nazywa zjednoczenie po latach, jak NRD i RFN, lol.

Re: Boba Fett: Śmierć, kłamstwa i zdrada

Nie cierpię komiksów z Bobą. Kupię z obowiązku, bo kupuję wszystkie Legendy.
Już się boję momentu, w którym Marvel naprodukuje nowych komiksów z tym gościem i Drewnowski zawali Fettem SWK, tak jak to było swego czasu w poprzedniej edycji pisma. Brrr....

Re: Boba Fett: Śmierć, kłamstwa i zdrada

W nowym kanonie Boba to przydupas Jabby, a nie żaden badass. Przynajmniej takie mam wrażenie po SWK 1/15.

Re: Boba Fett: Śmierć, kłamstwa i zdrada

Ups, chodziło mi o SWK 2/15 oczywiście

Nie mogę się doczekać

Pamiętam, że jak lata temu przeczytałem "Polowanie na Bar-Koodę" po raz pierwszy, to mi się nie spodobał. Dopiero po latach, jak do niego wróciłem, to doceniłem rysunki Cama Kennedy`ego oraz fabułę. Tzn. może nic specjalnego, ale te podchody między teściem a zięciem w wydaniu gangsterskich Huttów oraz niektóre dialogi naprawdę mnie rozbawiły Zwłaszcza "występy" u Bar-Koody:

-Na poletku czerwonych Gormów, na którym się urodził, położyłam małego Binggy`ego żeby umaaaaarł...
-To smutna piosenka i założę się, chłopaki, że wyciska łzy z oczu starego Bar-Koody!
-Rzeczywiście, kapitanie! Biedny, mały Binggy!
-Kim, do licha, jest Binggy?
-Zabijcie mnie, ale nie zniosę tylu emocji! Będzie doskonała na kolację! NASTĘPNY!


Jedynie Magwit był dziwnym, i dziwnym pozostał Tak czy siak, fajnie będzie poczytać kontynuację i zobaczyć krewnych i znajomych Bar-Koody oraz rodzinkę Huttów na okrągło podrzucających sobie świnię.

Już wyszło

Re: Już wyszło

O, a właśnie zamierzałem spytać, jak to wygląda, kiedy zamawia się coś przed premierą z neta, bo planowałem właśnie zamówić premierowe Bobę i X-Menów.

Shedao się pewnie ucieszy, bo do Empiku po te komiksy nie idę, tylko od razu z neta zamawiam
1. Raz, że poprzedni tom Legend, Mara Jade, nie ukazywała się w Empiku przez parę tygodni po premierze, w pewnym momencie się wkurzyłem i zamówiłem z neta po prostu. W przypadku Boby boję się tego samego, dlatego wolę od razu z neta zamówić, jako, że mam duże parcie na ten komiks.
2. Dwa, że chcę zaoszczędzić na Uncanny X-Men: Rewolucja. Z poprzednich serii wydawanych przez Egmont o mutantach: Wolverine i X-Men było słabe, a All New X-Men to kompletny kretynizm. Jako, że podobnego rozczarowania boję się po Uncanny X-Men to może się okazać, że komiks może nie być wart swojej ceny, więc wolę zapłacić za niego mniej

Re: Już wyszło

jestem dumny <3

Mam to w swoich rączkach

Tym samym mamy dowód na to, że komiks jest już dostępny w całej Polsce.

Dwóch nowych komiksów - When the Fat Lady Swings oraz Murder Most Foul jeszcze nie przeczytałem, ale na razie porównałem sobie tłumaczenie Polowania na Bar-Koodę i Nagrody za Bar-Koodę, czyli Amber i Andrzej Syrzycki vs Egmont i Maciek Drewnowski.

I tłumaczenie w obu wypadkach jest na równi - a dokładniej, w jednych kadrach tłumaczenie Amberu wypada lepiej, natomiast w innych - to Egmont jest lepszy. Na przykład:
Na przewagę Amberu - w Amberze dostaliśmy
-Na poletku czerwonych Gormów, na którym się urodził, położyłam małego Binggy`ego żeby umaaaaarł...
a w Egmoncie to samo:
Na tym czerwonym, czerwonym polu... Pochowam Binggy`ego tam, gdzie się urodził...
albo
Amber: Puści mnie z torbami! Mam nadzieję, że Anachro doceni, ile mnie kosztuje!
to samo u Egmontu: Zrujnuje mnie! Może Anachro doceni, że tyle na nią wydaję!
Czyli w powyższych konkurencjach wygrywa Amber z Syrzyckim.

Natomiast Egmont ma przewagę:
Amber: -Kim, do licha, jest Binggy?
a Egmont: -Co to, do cholery, jest Binggy?
Tutaj z kolei wygrywa Egmont.

Dodatkowy plus Egmont ma za tłumaczenie tytułów poszczególnych nowych historii, czyli dwóch ostatnich, gdzie:
Pierwszy: Bounty on Bar-Kooda - Nagroda za Bar-Koodę (u Amberu było Polowanie na Bar-Koodę)
Drugi: When the Fat Lady Swings - Kiedy Grubaska zawiśnie
Trzeci: Murder Most Foul - Morderstwo najgorszego sortu

Ten ostatni świetny Nie spodziewałem tego rodzaju dowcipu ze strony tłumaczy

Re: Mam to w swoich rączkach

Za to w drugim tytule zgubił się żart z oryginału (operowe When the Fat Lady Sings).

Bar-Kooda i co było dalej

Wiele lat temu w Polsce wydano komiks Polowanie na Bar-Koodę - i to aż dwa razy, pod dwoma różnymi tytułami. Boba Fett razem z "martwym czarodziejem" zapuszkowali pirata Bar-Koodę, dzięki czemu nasz pirat mógł zjednoczyć familie włoskie... tzn. huttańskie przy wspólnej wieczerzy Początkowo dość nisko oceniałem ten komiks, ale potem jednak podniosłem mu ocenę za dwie rzeczy:
1. Rysunki Kennedy`ego - uwielbiam te rysunki i te kolory, kiedyś nie lubiłem, ale gusta mi się zmieniły i teraz mam o tych rysunkach jak najbardziej pozytywne zdanie. Dają niesamowity klimat
2. Humor - dowcipy o zabijaniu i umieraniu, o kanibalizmie, o kasie i wypłacie, no i Gorga the Hutt zastanawiający się jak podejść przyszłego teścia Naprawdę setnie się ubawiłem przy czytaniu tego komiksu.
A teraz wyszła wreszcie kontynuacja z dwiema historiami. Jak wychodzą, jeśli ocenimy wszystkie 3 osobno?

Polowanie na Bar-Koodę/Nagroda za Bar-Koodę - 7/10 (bez recki, bo już kiedyś recenzowałem)

Kiedy Grubaska zawiśnie - nareszcie dowiadujemy się, co było dalej. A mianowicie Gorga z huttką Anachro wzięli ślub, choć mimo to Gorga i Orko nadal się zastanawiają, jak jeden ma ukatrupić drugiego. Z planowania guzik wychodzi, bo Anachro zostaje porwana - cholera wie, przez kogo: wszyscy się wzajemnie podejrzewają, zaczyna się pościg, w który wtrąca się dodatkowo brak Bar-Koody - Ry-Kooda. Wbrew temu, co stwierdził Fett, rodzinnego podobieństwa nie widać, zamiast tego Ry-Kooda przypomniał mi:
http://static.giantbomb.com/uploads/square_medium/1/17172/1296947-croc2_279.png

Podobieństwo zupełnie przypadkowe jak mniemam.

Tak czy siak, pościg jest przerywany różnymi dziwnymi sytuacjami, i paroma świetnymi dowcipami
-To po prostu straszne, Fett! Całe moje życie jest w ruinie!
-Widzę, że nie zaszkodziło to twojemu apetytowi.
-Znajduję pociechę w jedzeniu!


czy Boba fruwający z tłustą huttką jak z balonikiem albo małym sterowcem i trafny komentarz do sytuacji.
Do tego jeszcze Ry-Kooda poruszający się oldschoolową furgonetką - niby nic, ale w SW pierwszy raz widzę coś takiego.

Ocena: 8/10


Morderstwo najgorszego sortu - przede wszystkim plus za tytuł, nie spodziewałem się takiego tłumaczenia ze strony tłumaczy, swoisty dowcip o lekkim wydźwięku politycznym
Ale historia - Gorga i Orko dalej knują przeciwko sobie, więc Gorga chce, by Boba robił za płatnego zabójcę. Boba ma wykonać robotę, kiedy jednak robi się burdel w postaci:
-Anachro jest w ciąży i ślimak dostaje niezłego bólu huttańskiej dupy
-Baron Dante... tzn. Ry-Kooda dalej próbuje się zemścić

Dowcipów jest mniej, do tego jeden ograny, ale tak czy siak zabawny:
-Najdroższy! Mam dobre wieści!
-Co, twój ojciec umarł?

Eh, te dowcipy o teściach

Poza tym historia ciut słabsza, ale nadal dająca sporo dobrej zabawy. No i Gorga zmieniający co pięć minut zdanie w sprawie forsy.
7,5/10


Całość mogę ocenić na 7,5/10 lub na 8/10 - mogę też naprawdę polecić ten komiks, bo co prawda historia mało istotna, ale zabawna, a do tego rysunki Cama... choć jestem świadom, że zdania są tu bardzo podzielone.

Death, Lies, & Treachery

Kupione, przeczytane. Dotychczas- jak Verg - miałem do czynienia tylko z pierwszą opowieścią - Polowanie na Bar-Koodę. Teraz w końcu poznałem ciąg dalszy To naprawdę fajna historia, lekka, ciekawa ale i klimatyczna, dobrze napisana opowieść.

Jest to trzeci i zarazem ostatni z pierwszej dziesiątki interesujących mnie Legend, mam nadzieję że w drugiej będzie tego więcej, bo podoba mi sięformat i jakość tego wydania

Recenzja

Re: Recenzja

Miałem nie oceniać, ale to kolejna słaba recenzja. Kilka linijek tekstu dotyczących o czym był komiks to nie recenzja, tylko streszczenie. Błędy "abicie" zamiast "zabicie" i błędy gramatyczne? stylistyczne?
np. "Autor w kilku miejscach kładł nacisk na humor, jednak... przeważnie nie wyszło mu to" nie lepiej napisać "nie wychodziło mu to" ?

Piszesz, że coś Ci się nie podoba, ale nie argumentujesz. Zamiast skupić się na najważniejszych aspektach komiksu jak np. fabuła, pokazanie postaci, ukazanie uniwersum, klimat to piszesz zbytnio o rysunkach i kolorach (które są właśnie w rysunkach, więc nie rozumiem rozróżnienia w ocenie na rysunki i kolory), które są dość mocno subiektywne. Jednym taki styl odpowiada innym nie.


Podajesz też najwyższą z możliwych cen za komiks i nie podajesz ciekawszych stron niż empik czy sam egmont.

Mogę jedynie zgadywać, że jesteś młodym fanem i po prostu brakuje Ci jeszcze profesjonalizmu. Niestety to kolejna słaba recenzja opierająca się głównie na opisie ile kosztuje komiks, ile ma stron, kto jest twórcą itd.

Boba Fett: Śmierć, kłamstwa i zdrada

Nie lubię Boby, więc ten tom przeleżał się na półce kilka ładnych tygodni, zanim w końcu zdecydowałem się przez niego przebrnąć.

Nagroda za Bar-Koodę
Kiedy grubaska zawiśnie
Morderstwo najgorszego sortu

Nie będę oceniał wszystkich komiksów osobno, bo poziom jest dość podobny, kreska ta sama i historia właściwie stanowi całość.

Pierwsze co zwraca uwagę - rysunki. Wg mnie tak oryginalne plansze, z tak jednolitymi, zimnymi kolorami są przepiękne. Ich siła tkwi w tej odmienności od całej reszty SW-owych komiksów i nadaje tej historii odpowiednią atmosferę. Nie wiem z którego roku pochodzą te komiksy (nigdzie w tomie nie ma informacji na ten temat), ale są chyba dość stare, sądząc właśnie po rysunkach. I właśnie te stare komiksy SW podobają mi się pod tym względem dużo bardziej od nowych. Była też kiedyś w SWK jakaś historyjka o Jabbie, również z charakterystycznymi rysunkami, jeszcze chyba z lat 90. (80.?). Tego typu komiksy mają zupełnie inny, lepszy klimat. Nie ma w nich cukierkowatych kolorów i realistycznych do bólu kadrów, które zupełnie wytrącają z komiksu ducha tajemniczności, oryginalności, a dodają za to mało ciekawą oczywistość.

Fabularnie też nie jest źle (jak na Bobę). Kłócący się, trochę karykaturalni Huttowie są dosyć śmieszni, a Ry-Kooda nawet straszny poprzez swój ohydny wygląd. Fett jest tak naprawdę postacią przewijającą się bardziej w tle, nie poświęcono miejsca na jakieś jego wspomnienia, rozterki i przemyślenia. To komiksy z nim, a nie o nim - dlatego, wyjątkowo, mi się podobały.

8/10

Re: Boba Fett: Śmierć, kłamstwa i zdrada

Elendil napisał:
Nie wiem z którego roku pochodzą te komiksy (nigdzie w tomie nie ma informacji na ten temat), ale są chyba dość stare, sądząc właśnie po rysunkach.
-----------------------
z 1995 roku

Re: Boba Fett: Śmierć, kłamstwa i zdrada

Elendil napisał:

Pierwsze co zwraca uwagę - rysunki. Wg mnie tak oryginalne plansze, z tak jednolitymi, zimnymi kolorami są przepiękne. Ich siła tkwi w tej odmienności od całej reszty SW-owych komiksów i nadaje tej historii odpowiednią atmosferę.

Tego typu komiksy mają zupełnie inny, lepszy klimat. Nie ma w nich cukierkowatych kolorów i realistycznych do bólu kadrów, które zupełnie wytrącają z komiksu ducha tajemniczości, oryginalności, a dodają za to mało ciekawą oczywistość.


Pięknie napisane. Przeczytanie tych kilku zdań sprawiło mi przyjemność - dzięki.

próba recenzji

Jak większość, przed przeczytaniem tego komiksu znałem "Polowanie na Bar-Koodę", a reszta była mi nieznana. "Kiedy grubaska zawiśnie" i "Morderstwo najgorszego sortu" to jest więcej tego samego, innymi słowy - cała `saga` Hutta Gorgi, Anachro, co chwila wynajmowanego Boby Fetta i rodzeństwa Kooda.

Przez nietypowe rysunki oraz poczucie humoru - karykaturalne postaci (zwłaszcza Ry-Kooda), śmieszne narzekania Hućcicy, niektóre inne postaci - czyta się to raczej jak jakiś europejski komiks, niż amerykańską franczyzę, więc klimat jest tu zupełnie inny niż normalnie w komiksach SW, i to jest piękne. Można łatwo stwierdzić, gdzie zaczynają się i kończą poszczególne rozdziały, a zakończenie nie jest definitywne i spektakularne. Dobrze czyta się ten komiks, bo jest zabawny, nawet jeśli fabuła jest mało wyszukana.

Boba Fett nie jest główną atrakcją tego komiksu, a po prostu jedną z postaci, które stanowią oś tej opowieści. Świetne jest to, jak "rozgrywa" swoje sprawy, używając innych jak narzędzia, nawet jako zleceniobiorca.

Razi tu oczywisty babol kanoniczny, gdyż Huttowie byli zmiennopłciowi, inaczej niż ludzie... ale wydaje mi się, że to ten komiks ma pierwszeństwo przed trylogią Hana Solo.

No i jeszcze o rysunkach wspomnę, to jest ewenement SW, kreska jest `ostra`, ale nieco przerysowana i bardziej poetycka, uzupełniona charakterystyczną kolorystyką - wspaniałość. Wiadomo, że nie każdemu to przypasuje, ale wolę to niż wyznawanie jedynej słusznej szkoły fotorealistycznego rysowania w każdym współczesnym komiksie.

7/10

Kozak Boba Fett

Boba Fett. Jeden z moich ulubionych bohaterów SW. Pomimo ograniczonego czasu ekranowego dzięki EU mogliśmy dostać go w dużo większej ilości. I w końcu doczekał się kompletnego wydania swoich przygód z braćmi Bar-Kooda!

Boba Fett: Śmierć, masarstwa i zdrada to Cam Kennedy w swojej formie. I nie chodzi mi tu wcale o pomijanie Johna Wagnera (Boże broń!) ale to jego charakterystyczny styl stał się bardzo rozpoznawalny dla rysowanych przez niego przygód Boby czy też Mrocznego Imperium. I w zasadzie od tego zależy czy ten komiks się czytelnikowi spodoba czy nie. Ja osobiście jak byłem młodszym czytelnikiem nie przepadałem za nim. Obecnie natomiast bardzo mi on odpowiada: jest wyrazisty, klimatyczny i jednak dość unikalny. Scenariuszowo jest dobrze, humor bardzo znośny, przerysowanie, groteska i śmiertelnie poważny Boba Fett dla którego liczy się tylko dane zlecenie. Życzyłbym sobie takich przygód w nowym kanonie (marzenie ściętej głowy ). 7/10

Re: Kozak Boba Fett

Wolf Sazen napisał:
Życzyłbym sobie takich przygód w nowym kanonie (marzenie ściętej głowy )
-----------------------
Nie, nie, nie
Nic co do tego komiksu nie mam, podoba się ludziom to fajnie, ale w nowym kanonie takich historii nie potrzeba

Re: Kozak Boba Fett

Wolf Sazen napisał:
Życzyłbym sobie takich przygód w nowym kanonie (marzenie ściętej głowy )
-----------------------

Dlaczego? Tam teraz są utrwalone tradycje, że nikt nie umiera na stałe. Ważne żeby był hajsowny, a Bobek myślę sprzedaje się świetnie, więc...

Re: Kozak Boba Fett

-Tam teraz są utrwalone tradycje, że nikt nie umiera na stałe.

No, np. ten typ, który lata tym takim okrągłym statkiem i łazi z tą taką futrzastą małpą, nie pamiętam tylko jak się nazywał, pewnie jakiś nołnejm.

A komiks był fajny, fabuła i rysunki są bardzo specyficzne, żeby nie powiedzieć dziwne, ale zawsze mi się jakoś tak podobały.

zamienili

śmierć Chewiego, głupią ale jednak epicką, na śmierć Solo, głupią totalnie i spowodowaną przez piczkowatego "badassa".

Ale nie mówię o tym dlatego, że Wookieego może grać każdy w kostiumie, a Ford fizycznie by nie pociągnął.

Myślałem o Maulu, aż dziw że trzeba to pisać dosłownie.

Re: zamienili

Lord Bart napisał:


Myślałem o Maulu, aż dziw że trzeba to pisać dosłownie.

-----------------------

Jeszcze powrót Boby z zaświatów jest wytłumaczalny, miało to sens i historie o Bobie były spoko (do momentu aż przyszła Karen Travisa ). Powrót Maula to kpina z fanów i wciskanie im badziewia.

Ale

Maula odrodzili jeszcze w starym kanonie - pisz bardziej dosłownie, proszę :/

Re: zamienili

A po za Maulem to kogoś jeszcze wskrzeszali? Jak nie to trochę świeża ta tradycja. No i to było jeszcze w starym kanonie...

nom

i to jest kolejny przykład, że nie wszystko w EU było idealne (dla tych którzy chcą 0-1kowego świata), poza tym Maul chyba nie był EU i nie jest nim nadal.

Właściwie powinno się pisać połowa Maula, czy jakoś tak.
Świeża, ale ugruntowana osobistością. Nawet jeden jedyny komiks podciągnęli pod to.


Spokojnie, Boba wróci, Mace Windu wróci, jestem tego pewien.

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.