Forum

Matura 2016

Zauważyłem że ostatnio nikt nie zakłada już nowych tematów związanych z maturą, szkolnictwem itp.
By ta dawna Bastionowa tradycja przez małe "t" nie zanikła absolutnie, to w przeddzień matury 2016 zakładam niniejszy temat pomijając fakt że zwykle robili to główni zainteresowani

Ja już swoją maturę napisałem i całkiem nieźle zaliczyłem kilka lat temu. Toteż dzisiaj na absolutnym ludzie życzę Keranowi i innym Bastionowiczom (liczę że się teraz ujawnią), którzy od jutra będę się zmagać z tymże sympatycznym i w istocie prostym egzaminem, powodzenia i jak najlepszych wyników zaś dla tych bardziej przesądnych spośród nich - połamania piór!

Good luck!


P.S.
Temat służy składaniu życzeń przed egzaminami, ujawnianiu się egzaminowanych, narzekaniu na arkusze, wychwalaniu arkuszy i chwalenia się wynikami oraz wszystkim innym co z tematem jest związane

...

Twórcy arkuszy z polskiego mają jakieś zboczenie na punkcie Lalki i Dziadów... Matura 2012 (moja matura) też zawierała te dwie lektury, choć oczywiście inne fragmenty... i jednak w przypadku Lalki był to czysty tekst - a nie "czytanie ze zrozumieniem" opracowania...
No i jeszcze ten Herbert... wiersz spoko, ale stawianie wyboru pomiędzy interpretacją i tekstem twórczym na konkretny temat na podstawie Dziadów, a analizowanie i interpretacja na podstawie własnego przedzałożenia to "BAAARDZO wyważony" wybór...
Zapewne większość wybrała tekst z Dziadów

http://slimak.onet.pl/_m/matury/matura2016/MPO-P1_1P-162_N.pdf

Re: Matura 2016

Heh, teraz zobaczyłem post

Dzięki śliczne

Nie ma to jak mieć temat o tym, czy warto kochać, ponieważ miłość może być źródłem cierpienia i odwołać się do Tahiri i Jacena

Tahiri bo sztucznie "podtrzymywała" Anakina na życiu, budowała Imperium (teraz takie ładne określenie) opierające się na terrorze i przemocy, oraz przeszła na CSM. A Jacen bo miłość do córki zaślepiła go i stał się mordercą, gotowym zabić własnych rodziców

Mam nadzieję, że nie przeczytają Dziedzictwa Mocy.

Ale matura znowu pokazała, że to durny kawałek papieru, do tych porąbanych cr`ów to można się kłócić, bo niektóre pytania to takie nie skonkretyzowane....

I jeszcze polaka roz, dziś miałem Siedzieć do 17 eh.... Ale informatyka ma ponoć gorzej

A jutro przeklęty przedmiot.. brrr

Re: Matura 2016

Keran napisał:


Ale matura znowu pokazała, że to durny kawałek papieru

A jutro przeklęty przedmiot.. brrr


-----------------------

Hehe, no tak jak zawsze

Matematyka fajna jest
Podobno jestem humanistą... a z maty machnąłem 88%, w odróżnieniu od polskiego z którego tylko 57% Z próbnych nigdy nie przekroczyłem 63% - a prawdziwa, tak jak napisałem wyżej. Także wiesz - będzie lajtowo

Re: Matura 2016

Znaczy chodzi o to, że ja do matmy nic nie mam, na lekcji elegancko wszystko ogarniam, sprawdziany na luzaku, ogólnie czuję się pewnie. Ale jak przychodzi matura (matura próbna) to mam blokadę, niby zadanie łatwe, a nie mam pomysłu. Jak robię sam spokojnie w domu, to czasami mam aż za dużo możliwości i muszę wybrać tą najszybszą. A na egzaminie... blokada. I przez godzinę oswajam się z arkuszem, stawiam znaki zapytania, patrzę za okno i próbuje się psychicznie uspokoić. Jutro to pewnie będzie gorzej

Karwa, ponoć są grupy na maturach, muszę to jutro ogarnąć, żeby się nie wkopać

Re: Matura 2016

To wmów sobie "jestem wyluzowanym cwaniakiem" i będzie dobrze

Re: Matura 2016

Wtedy to uznam, że wszystko jest zbyt łatwe i szkoda tracić czasu na banalne zadania Same się zrobią. Tak naprawdę jak jutro jakoś pójdzie to będzie gites. Zdaje jeno angielski podstawowy, więc to łatwizna. A następne matury mam aż z tygodniową przerwą. Tylko jutroooo. No i dzisiejsza noc, kiedy rozmyśla się nad tym co źle zrobiło się na polskim

Re: Matura 2016

W którym roku zdawałeś maturę?

Re: Matura 2016

Dość niedawno - w 2012r. A Ty?

Re: Matura 2016

2010, pytałem bo miałeś wysoki wynik z matematyki to myślałem, że Ci się udało tak jak mi trafić na łatwy egzamin

Re: Matura 2016

Hehe, coś w tym jest Chociaż i tak ponad 10% podchodzących do egzaminu (w skali kraju) nie zdobyło 30%

Re: Matura 2016

Ale podeszli i to już jest wyczyn. Nie rozumiem osób, które w ogóle nie podchodzą, no chyba, że mają załatwioną ciepłą posadkę w rodzinnej firmie, to co innego.

Re: Matura 2016

Skończyć liceum i nie przystąpić do matury, to tak jak skończyć kurs prawa jazdy i nie przystąpić do egzaminu - absolutny bezsens. Mogę zrozumieć uczniów technikum, ale w liceum to nieporozumienie...

Matematyka

Jak tak teraz patrzę na arkusz, po kilku latach nic-nie-robienia-w-matematyce to na pierwszy rzut oka wygląda to groźnie, ale po spokojniejszej analizie wiem że zdałbym - choć na powtórkę z 88% nie miałbym co liczyć Logarytmy wymiatają

http://fakty.interia.pl/raporty/raport-matura-2016/arkusze/news-matura-2016-matematyka-mamy-arkusze-i-odpowiedzi-poziom-pods,nId,2196702

Re: Matematyka

Ciekawe ile bym teraz uwalił...

Re: Matura 2016

A kto ma zakładać takie tematy?
Większość użytkowników w wieku 12+/-. Cierpliwości.

Re: Matura 2016

Hehe

Oj, chyba jest odwrotnie - jak tak obserwuję kalendarium urodzin to większość jest raczej po trzydziestce

:3

Jak na razie podstawy łatwiutkie, polski powinien być na okolice 90%, a matma 100% (tu 50 minut pisania, pół godziny szukania błędów - powinno być ok).

Jutro angielskie, tu też trzeba ogarnąć 90tki minimum, a od poniedziałku rozpoczyna się prawdziwa zabawa :3

Re: :3

Wiedziałem że Keran nie jest jedynym Bastionowiczem maturzystą

Jakie dodatkowe piszesz?

Re: :3

Matematyka, fizyka i angielski Miałem jeszcze pisać polski i informatykę, ale odpuściłem sobie - nic mi nie wnosiły te egzaminy.

Re: :3

Fizyka ciekawa sprawa, ale bez podstaw akademickiej matematyki nie do ogarniecia

Re: :3

Tutaj nie mogę się zgodzić. Z góry mówię, że jestem osobą, która do fizyki wykorzystuje często, jak to określiłeś, "matematykę akademicką". Mam nadzieję, że mówimy o tym samym. O ile jest ona genialnym i użytecznym narzędziem do poszerzania horyzontów i głębszego zrozumienia wyprowadzania twierdzeń, bez niej jak najbardziej można zrozumieć nawet skomplikowane koncepty fizyczne przynajmniej na zadawalającym poziomie. Matma jest tu czynnikiem, który nie jest niezbędny, gdy ktoś chce pracować nad fizyką. Oczywiście, gdy wchodzimy na poważniejsze terytoria, bez chociaż podstaw analizy czy algebry nie uda nam się obliczyć czegokolwiek, co nie jest przybliżonym i generalizowałbym przypadkiem. Ale dużo da się zrobić.
Ja osobiście jestem zwolennikiem, by jak najbardziej poszerzać aparat matematyczny do pracy nad fizyką, lecz rozumiem, że nie wszyscy potrzebują tak dogłębnego wejścia w temat. To nie oznacza jednak, że te osoby nie będą potrafiły zrozumieć fizyki; będą miały węższą perspektywę patrzenia na problemy i mniejsze możliwości ich rozwiązania, ale na koniec to zawsze zamyka się na umyśle, a można się dużo nauczyć czytając książkę fizyczną z pomijaniem wzorów. Pytanie tylko co jest naszym celem

Re: :3

Mat-fiz + rozszerzony angielski = klasyka

Taaa... ponoć na studia z infy nie wymagają z niej matury, a wolą fizę... w sumie to nie ma się czemu dziwić

To ciśnij dalej!

Re: :3

Tak sobie czytam i trochę się dziwię że tak się wszyscy przejmują maturą. Może nie od razu że „matura to bzdura”, niemniej…

Jak zdawałem (chyba 1988?) to matura to był tylko etap. Dużo gorsze i bardziej wymagające były egzaminy na PWr - cały tydzień, 3 egzaminy z matematyki, trzy z fizyki, 3 kandydatów na miejsce na moim wydziale (a i tak z 200 skończyło 30). Dzisiaj, to jest bułka z masłem.

Re: :3

To nie jest kwestia przejmowania się, bo prywatnie mógłbym się podpisać pod twierdzeniem "matura to bzdura". Jej wymagania i forma są takie jakie są, a zdeterminują nam w perspektywie wielu lat obraz poziomu intelektualnego całego społeczeństwa.

To po prostu pewien moment przejścia zakorzeniony w polskich realiach, bardziej rytuał niż coś faktycznie istotnego - choć po reformach edukacji matura nabrała na znaczeniu, bo zlikwidowano egzaminy na studia na niemalże wszystkich kierunkach.

A czemu zakłada się taki temat na Bastionie SW? Otóż dlatego że starsze pokolenie Bastionowiczów (w sensie stażu, nie wieku) dawniej tak robiło - tworząc na Bastionie pewien klimat, bardziej przyjacielski niż tylko nerdowski. Wobec tego, by Bastion był Bastionem warto było założyć i lekko rozkręcić ten temat - bo na obecnej fali wzmożonej popularności SW mamy wielu nowych użytkowników, co do których chciałbym by wiedzieli że Bastion to coś więcej niż SW.

Re: :3

Ta, ale było też paru krzykaczy (i to ze starej gwardii), którzy chcieli by na Bastionie były tylko tematy o SW. xD

Re: :3

Tacy zawsze się znajdą
Niemniej gdyby wyciąć poza galaktyczną działalność Bastionu, to cały Millenium Club by się nam posypał

Re: :3

Qel Asim napisał:
a zdeterminują nam w perspektywie wielu lat obraz poziomu intelektualnego całego społeczeństwa.
-----------------------

Naprawdę kiedykolwiek matura była tego wskaźnikiem?

Re: :3

Po części tak. Bo trzeba być mega gamoniem, żeby matury nie zdać.

Re: :3

W zależności od wyników matury mamy więcej/mniej osób na studiach. Obecnie dzięki łatwej maturze uczelnie są pełne osób które do studiowania nadają się tak jak ja do baletu i te osoby zostają magistrami. Tak na prawdę otrzymujemy wykształcone w wąskich dziedzinach społeczeństwo, które nie ogarnia nic poza swoją działką. Teraz potrzeba minimum doktoratu by na prawdę coś znaczyć w nauce, a dalej to jest tylko fragmentaryczne odnalezienie się w science&art.
Zupełnie inaczej się sprawy miały przed wojną, gdzie fakt zdania matury był jednoznaczny z tym że mamy do czynienia z kimś z tzw. intelektualnej elity.

Szczerze mówiąc, przedwojenne myślenie jest mi obce (nie tylko ze względu na młody wiek), ale w mentalności starszego pokolenia wciąż siedzi mit matury.
Tutaj pojawia mi się przykład opowiedziany jakieś 3-4 lata temu przez pewnego mojego znajomego przed sześćdziesiątką. Otóż jego znajomy powiedział mu że jego 19letnia córka nie może pracować jako sprzątaczka bo przecież zdała maturę i to jest poniżej jej poziomu społecznego. Mój znajomy zaś odpowiedział mu że jego córka jest mgr inż. i w trakcie doktoratu na polibudzie a jako sprzątaczka pracuje.

Dopóki mamy system w którym matura decyduje o przyjęciu na studia, dopóty będziemy mieli wysyp magistrów którzy poza np. marketingiem nie znają się na niczym. A to już jest bardzo konkretny obraz.

Choć faktycznie, matura ma znaczenie wprost tylko dla starszego pokolenia, dla naszego tylko w perspektywie dalszej

Re: :3

Zaryzykowałbym stwierdzenie, że większość magistrów z tego "wysypu" nie zna się nawet na kierunku który ukończyli;p
A potem zdziwienie, że nie ma dla nich pracy i/lub zarabiają tak mało...

Re: :3

Przedwojnie to jest czas prehistoryczny. Natomiast w przeciągu ca. dwóch-trzech dekad ciężko uznać maturę za taki wyznacznik. To o czym piszesz, czyli deprecjacja tytułu magistra nie wynika ze `zbyt łatwej matury` tylko z źle zaplanowanego systemu akademickiego, który produkuje masowo magistrów (tym więcej w obliczu niżu demograficznego który popycha uczelnie wyższe do desperackich kroków) żeby utrzymywac etaty dla istniejących już pracowników naukowych, z czego spora część to resztki z czasów PRL. I żeby utrzymywać SIĘ - ponieważ wg. przepisów uczelnia nie może mieć więcej studentów na zaocznych niż na dziennych, więc przepychanie studentów mimo ich ewidentnej gnuśności jest w pełni skalkulowane.

A są jeszcze uczelnie artystyczne, gdzie aby się dostać, trzeba mieć tylko i wyłącznie zdaną maturę (zdaną w ogóle, czyli na 30%, a nie zdaną `dobrze`), a mimo to tak samo zakorzenione jest przekonanie o rzekomej elitarności tych co malują obrazy czy też ryją w metalu matryce na grafiki.

Popytajcie wujków i ciocie jak za ich czasów ściągało się na maturze. Popatrzcie na dzisiejszych szeregowych urzędników, na czterdziestolatki na osiedlach, które mają skończoną maturę i magistra z pedagogiki i wracają do domu by oglądać `Na dobre i na złe` czy dowolną kapustę serwowaną przez telewizję; na siwiejącą panią w bibliotece, która pewnie jest magistrem z polonistyki, ale bezwzględnie wierzy we wszystko co napisane w Pani Domu. Przed wojną mieliśmy intelektualistów, ale ci wspaniali komuniści wymordowali całą kulturalno-intelektualną elitę. Zostawili tylko wieś, którą potem obdarowywali dodatkowymi punktami przy rekrutacji na studia (i doprowadzając do obecnego przerostu aparatu akademickiego), co wcale nie pomogło tejże kulturze. Została tylko idiotyczna wiara, że przebrnięcie przez studia czyni z ciebie człowieka uczonego i cywilizowanego, ale trzeba zaledwie minimum rozsądku by zobaczyć że nawet nie ostatnio, ale od lat jest to fikcja.

Dlatego pusty śmiech mnie bierze jak czytam narzekania na poziom dzisiejszej młodzieży, ponieważ to nie `internet`, nie `telewizja` ją psują, ale brak wzorców i ideałów wyniesionych z domu - także etosu intelektualisty. A pokolenie rodziców to są właśnie ci, którzy już tego magistra mają, i którzy zdali tą wspaniałą maturę, która miała wyłaniać elitę.

Znałam człowieka który nie mając matury miał większą wiedzę nt. literatury niż, przypuszczam, większość z nas tutaj zebranych. Myślę że jego intelektualność nie zostawiała wiele do życzenia, mimo braku kwitka.

Re: :3

Mogę tylko napisać że zgadzam się z tym co napisałaś, nic dodać nic ująć, co najwyżej przyklasnąć

Przy czym pisząc moją najwcześniejszą wypowiedź nie zakładałem takiego kierunku dyskusji, ale że poszło w tę stronę to może i lepiej że tak się potoczyła, przynajmniej jest ciekawie

Re: :3

Coś w tym jest. Pamiętam, że i w liceum, i na studiach można było (i było z kim) porozmawiać o literaturze, muzyce, teatrze itp. (mimo że polibuda). Z ludźmi, którzy przychodzą do pracy ostatnio (czyli 5-10 lat temu) już nie bardzo się da (tzn. na 15-20 osób po studiach znajdzie się 2-3) - może to nie jest - jak pisałaś - "Pani domu` ale za to twarzoksiążka itp., ludzie którym "Bel Ami" kojarzy się z tytułem filmu dla dorosłych, a "Człowiek śmiechu" to zapewne jakaś nowa komedia.

Re: :3

Ogólnie się zgadzam.

,,Popytajcie wujków i ciocie jak za ich czasów ściągało się na maturze."

Właśnie to mi się uśmiecha, jeśli chodzi o maturę - w przeciwieństwie do zwykłych ocen i świadectw, na maturze praktycznie się nie ściąga. Przez cały okres szkolenia się nie jest możliwe upilnowanie ucznia, a obecnie, w dobie technologii (aparaty, komórki, tajne grupy na Facebooku) nierzadko jest możliwe osiągnięcie danej oceny, bez jakiegokolwiek przykładania się do przedmiotu. Taka matura dobrze weryfikuje wiedzę z przedmiotu, dając każdemu równe szanse. Może i obecnie nie świadczy o przynależności do intelektualnej elity, ale na pewno robi pewien przesiew wśród kandydatów na ,,intelektualistów".

Re: :3

szkoda tylko ze to co napisałam stoi w jawnej sprzeczności z postem na którego odpowiedziałam; czyżbyś cierpiał na schizofrenię, czy próbujesz wyjść z twarzą po tym jak bezmyślnie chlasnąłeś tezą o zależności między intelektualnością obywateli a maturą?

Re: :3

Niejaki Łukasz G. wkrótce prawdopodobnie będzie miał podwójnego magistra a inteligencją nie grzeszy

Re: :3

Kathi, ani jedno ani drugie

Zapewne zgodzisz się ze mną, iż pierwotnie odpowiedziałaś tylko na wybrany fragment mojej wypowiedzi. Ja pisałem o micie matury, o niej, jako o rytualnym momencie przejścia - o jej postrzeganiu w polskim kontekście, nie faktycznym stanie rzeczy. Ty zaś przekierowałaś tę rozmowę na stan faktyczny, a ja podjąłem ten wątek. Nie jest to w żadnym wypadku sprzeczne, jedynie ukierunkowane na inny aspekt, który ja w swojej pierwotnej wypowiedzi jedynie zaakcentowałem o tym że jest, bez specjalnego rozwijania. Także Twój post, po takim zwrocie w dyskusji był jak najbardziej na miejscu, niesprzeczny i wartościowy, lecz chociaż w ramach pierwotnego tematu - to w zupełnie innym paradygmacie

Inna sprawa że źle zaplanowany system akademicki, o którym pisałaś ma dzisiaj wpisaną maturę, na najbardziej fundamentalnym gruncie, czyli rekrutacji na studia. Rdzeń problemu jest taki jak opisałaś, ale nie można zlekceważyć roli matury w tym.
Natomiast, jak słusznie zauważyłaś, to już od strony faktycznej zagadnienie deprecjacji tytułu magistra, choć od strony postrzegania jest w tym wątek mitu matury.

Re: :3

-Jej wymagania i forma są takie jakie są, a zdeterminują nam w perspektywie wielu lat obraz poziomu intelektualnego całego społeczeństwa.
Następnie:
W zależności od wyników matury mamy więcej/mniej osób na studiach.
Obecnie dzięki łatwej maturze uczelnie są pełne osób które do studiowania nadają się tak jak ja do baletu i te osoby zostają magistrami.
Tak na prawdę otrzymujemy wykształcone w wąskich dziedzinach społeczeństwo, które nie ogarnia nic poza swoją działką.

Związek przyczynowo-skutkowy jest jasny i wyraźny - mamy prostą maturę, więc stąd zalew magistrów.
Więc gdzie tu punkt zgodności? Primo, wytknęłam że matura od pewnego czasu nie była żadnym wyznacznikiem jeśli chodzi o `intelektualność`. Secundo - nawet gdyby, to, jak mówiłam, zalew bezwartościowych magistrów i jednostek bez faktycznego przygotowania to wina TYLKO I WYŁĄCZNIE uczelni wyższych. Nie chodzi o samą rekrutację (gdzie receptą byłoby po prostu podniesienie progu punktowego), ale też o sam proces kształcenia. Pytałam się ostatnio Vuy, doktoranta na UW (dotarł dziś do Singapuru na konferencję naukową <3) jak to wygląda u nich: przez dwa lata jest ostra rzeźnia redukująca ilość studentów. Tymczasem jak odwiedzam swój instytut historii sztuki (który opuściłam 5 lat temu - jak zdawałam to było 5 osób na miejsce, a też kilka osób odpadło w trakcie) - tam trwa rozpaczliwa walka o każdego maturzystę, ponieważ uczelni nie kalkuluje się utrzymywać instytutu + kierunku dla kilkunastu studentów (cóż z tego że mogą być zdeterminowani by się uczyć); niż demograficzny jest katastrofalny, a uczelnie zamiast dokonać reformy we własnych szeregach by prężnie odpowiadać na potrzeby rynku dalej pompują powietrze w coraz bardziej przypadkowe kierunki, które mają zapełnić tylko grafik pracowników naukowych (nie, nie są wyspecjalizowane, a raczej są takie tylko z nazwy bo wystarczy spojrzeć w program by wiedzieć po co je stworzono: https://rekrutacja.uni.lodz.pl/katalog.php?op=info&id=DLOK(02)&kategoria=studia_1). Po co 125 polonistów każdego roku na samym Uniwersytecie Łódzkim (pomnóżmy to przez wszystkie uniwersytety w kraju)? Po co rocznie 130 studentów historii na tym samym uniwersytecie (znowu: pomnożyć przez circa wszystkie uczelnie od Odry aż po Bug)? A przecież w tych kierunkach UŁ nie ma szczególnej reputacji jako ośrodek naukowy.

Kwalifikacje zawodowe absolwentów [historii]:
Po studiach historycznych I stopnia (licencjackich) absolwent uzyskuje następujące kwalifikacje zawodowe:
• historyk nauczający przedmiotu historia i społeczeństwo w szkole podstawowej;
• historyk w archiwach państwowych, zakładowych, muzeach regionalnych;
• historyk w instytucjach politycznych i państwowych;
• historyk w mediach, prasie, radio, telewizji

No serio?

Ach, w Lublinie jest o tyle śmieszniej że tam są DWA uniwersytety - moja niespełna trzydziestoosobowa Historia Sztuki jest niczym w porównaniu z 200osobową (bo z dwóch uczelni) hordą psychologów, pedagogów, polonistów, historyków. A jeszcze są przecież zaoczni...

Nie podważam zasadności istnienia tych kierunków, punktuję tylko, że są one zbyt licznie obsadzone ze względów administracyjnych (a nie dla dobra nauki). Filozofie, historie sztuki, mediewistyki, religioznawstwa, ba, ten potworek edukacyjny którym jest kulturoznawstwo (chyba nikt ze znanych mi kulturoznawców nie pracuje nawet w okolicach swojego zawodu) - wszystkie te (i wiele innych) kierunki powinny być elitarne, rekrutacja na nie powinna stanowić wyzwanie, a i selekcja w trakcie toku nauczania powinna być ostra. Nie tylko po to by nie mnożyć bez potrzeby nikomu niepotrzebnych magistrów, ale też dlatego że `elitarność` zwiększa popyt. To co jest rzadkie, jest pożądane, i może przesiąknie do szerszego społeczeństwa - choćby przez czystą ciekawość (a może zazdrość ). A w najgorszym wypadku tworzy się aparat do działań pozytywistycznych, tj popularyzatorskich.
No

Re: :3

Kathi Langley napisał:
Popatrzcie na dzisiejszych szeregowych urzędników, na czterdziestolatki na osiedlach, które mają skończoną maturę i magistra z pedagogiki i wracają do domu by oglądać `Na dobre i na złe` czy dowolną kapustę serwowaną przez telewizję; na siwiejącą panią w bibliotece, która pewnie jest magistrem z polonistyki, ale bezwzględnie wierzy we wszystko co napisane w Pani Domu.
-----------------------
Ja przepraszam bardzo, ale kim ty jesteś żeby tak wartościować? To, że jesteś moderatorem i masz magistra, to nie znaczy, że masz boskie prawo osądzać, co powinno się ludziom podobać, a co nie. Może tobie (celowo z małej!) się nie podoba Pani Domu, ale być może również są to dzieła z walorami, których ty nie dostrzegasz? Na jakiej podstawie wolno ci obrażać tych wszystkich ludzi, którym owa "kapusta" się podoba?

Naprawdę, proszę zdjąć klapki z oczu, otworzyć umysł, zsiąść z wysokiego konia (jak to ładnie Anglicy mówią) i przyznać się że twoja (znowu - celowo z małej) ocena jest tylko i wyłącznie subiektywna - warta nie więcej niż czyjakolwiek inna, także i nie łże-elit. A jeśli nie, nie zaśmiecaj forum o wytworach kultury wszak przecież "niskiej", jakimi są filmy z serii "Gwiezdne wojny"!

Re: :3

Po nicku oczekiwałbym czegoś głębszego, zwłaszcza że nie jesteś zbanowanym użytkownikiem. Czegoś, co faktycznie może mieć drugie dno, będąc alternatywą do znanych nam realiów Bastionu.

Re: :3

Masz mnie, jestem jeszcze jednym bastionowym pozerem sądzącym że moja opinia (i moje ego) > każda inna na tym serwisie (i każde inne ego). Jak cała reszta jestem tylko przeciętnym użytkownikiem, chwilowo wyróżnionym nadaną mi rolą moderatora, i brak mi pokory by dostrzegać piękno i cnotę w rzeczach małych!

Re: :3

Kathi Langley napisał:
jestem jeszcze jednym bastionowym pozerem [...] jestem tylko przeciętnym użytkownikiem
-----------------------
Uważaj co piszesz...

Re: :3

Ale dlaczego tak spolegliwie współpracująco zgadzasz się z krzywdzacą opinią? Akurat w tym co napisałaś było sporo racji - może zabrakło analizy przyczyny, dlaczego tak się dzieje (gdyż już prawie nikt nie czyta książek)) i skąd ta nadprodukcja magistrów (bo uczelnie i profesorowie muszą mieć statystyki aby dostać granty itp.)

Re: :3

a może po prostu na żart odpowiadam żartem? Osadzonym nieco w faktach, ale jednak żartem?

Angielski

Arkusz banalny - byłoby 100%

http://p.iplsc.com/-/0005GNKHIFLR20UB.pdf

Swoją drogą mamy tutaj kryptoreklamę uniwersum Harry`ego Potter`a Zapewne dystrybutor Fantastic Beasts and Where to Find Them przekupił CKE by reklamowali Harry`ego Pottera na pół roku przed premierą nowego filmu!

Żartuję, oczywiście

Re: Angielski

Matura z angola... o kurka aż sobie przypomniałem jak na rozszerzonym w liście dowaliłem tyle słów że przekroczyłem limit chyba trzykrotnie... na szczęście nic mi nie odjęli

...

Już po wszystkim więc jak napisał Qel czas się ujawnić
Piszę dopiero teraz, bo wolałem podsumować wszystko jako całość + nie miałem zbyt wiele czasu przez ostatnie 3 dni.

1. Język Polski łatwy w odczuciu, aczkolwiek jestem ciekaw jak mi ocenią rozprawkę (jak zwykle dowaliłem tezą interpretacyjną). Jako jeden z nielicznych w kręgu moich znajomych przyjąłem stanowisko, że warto brnąć w miłość mimo cierpień (jeżeli jest to miłość odwzajemniona, bo inaczej skończymy jak przytoczony Pustelnik ). Przykłady które podałem to Quo Vadis i Wiedźmin. Teksty publicystyczne banalne. Powinno być dobrze.

2. Z matematyki orłem nie jestem, ale w moim odczuciu najłatwiejsza ze wszystkich matur jakie przerabiałem (a taki był strach gdy OKE przysłało łatwą próbną maturę i wszyscy byli przekonani, że dowalą trudną oficjalną ). Wystarczy wiedzieć jak wykorzystać wzory w tablicach. Na moje oko powinienem mieć około 50%. Tak czy siak matury próbne układane przez moją matematyczkę były 100 razy gorsze

3. Angielski i tu ciekawa historia, bo przez 4 lata byłem w klasie z rozszerzonym niemieckim, nic z niego nie wyniosłem, więc postanowiłem pisać angielski wiedząc, że język okupanta naszego zachodniego sąsiada przerobi mnie na mydło nie pozostawi na mnie suchej nitki. Z angielskim na co dzień mam styczność, dogadać się mniej więcej umiem, więc podjąłem decyzję i napiszę maturę z angielskiego. Dobrze wybrałem, bo była to najprostsza ze wszystkich matur w ciągu tych 3 dni. Chyba ktoś naprawdę musiałby chcieć nie zdać żeby uwalić z tego. No i przytoczony wyżej fragment z Harrym Potterem Czytam sobie początek i myślę "Brzmi jak Harry Potter", czytam dalej, jakiś Harry, patrzę niżej na źródło i rzeczywiście "Kamień Filozoficzny" Może za rok dadzą Gwiezdne Wojny

4. Rozszerzenie też pisałem z angielskiego, ale tutaj niestety już brak umiejętności dał o sobie znać. Tak jak mniej więcej dałem sobie radę ze słuchaniem i tekstami, tak 2 ostatnie zadania gramatyczne i rozprawka mnie rozłożyły na łopatki. Jak widać jest jeszcze wiele do nauczenia.

Zostały mi już tylko matury ustne z polskiego i angielskiego, ale te dopiero za kilka dni. Mam raczej dobre przeczucia (no chyba, że na polskim wylosuje jakiś naprawdę dziwny temat językowy, albo rzeźbę do opisania).

Podsumować można słowami "z dużej chmury mały deszcz" Cieszę się, że mam to już za sobą (nareszcie się wyśpię). Dziękuję za życzenia tu zawarte i życzę powodzenia tym co jeszcze mają w planach jakieś rozszerzenia

Rozprawka

Mam prośbę to tegorocznych maturzystów. O tuż jako że matura czeka mnie w przyszłym roku mam za zadanie domowe z polskiego napisać rozprawkę na temat z tegorocznej matury. Czy moglibyście się podzielić jakich tekstów kultury użyliście do argumentacji tezy ( i czy byliście za czy nie).
I czy według was tezę że nie warto kochać można uargumentować według was "Lalką" i całymi jego kłopotami związanymi z miłością do Izabeli? I czy tylko ja używam często w rozprawkach jak przykład tekstu kultury SW? Bo tutaj na myśl przychodzi mi epizod III i całe przejście Anakina na ciemną stronę z miłości do Padme i związane z tym czyny. Co o tym sądzicie?

Re: Rozprawka

Ja zawsze przy rozprawkach używam przykładów ze Star Wars i jeszcze nigdy się nie zawiodłem. Używam też innych tekstów kultury z którymi zazwyczaj jestem lepiej obeznany (np. twórczość Tolkiena, Martina, Sapkowskiego, ale też filmy, seriale, gry oraz komiksy) niż z obowiązującym kanonem lektur, z którego tak naprawdę najbardziej przydatne i nawet ciekawe to: "Lalka", "Pan Tadeusz" i któraś powieść Sienkiewicza do wyboru (ja lubię Quo Vadis), ewentualnie można dodać jeszcze "Jądro Ciemności".

Co do tegorocznej rozprawki to wiem, że mój znajomy podał Anakina i Joraha z GoT przy czym podawał argumenty, że nie warto kochać, ale Wokulski z "Lalki" jak najbardziej pasuje do tematu rozprawki. Moje argumenty na temat tegorocznej rozprawki masz napisane powyżej

Re: Rozprawka

Jestem tegorocznym maturzystą i do rozprawki na to że NIE WARTO (oprócz oczywiście fragmentu czwartej części Dziadów który był napisany na arkuszu) przywołałem postać Lady Makbet i to do jak okropnych czynów się posunęła z miłości do Makbeta. A jako drugiego tekstu kultury użyłem właśnie Zemsty Sithów i miłośći Anakina i Padme Miłość Wokulskiego do Łąckiej może być jak najbardziej użyta, i to w obydwie strony. Z jednej strony nie warto bo bardzo cierpiał itp wiadomo, a z drugiej warto bo nauczył się choćby angielskiego (taki przykład pierwszy z brzegu wiadomo było więcej tego) Wszystko zależy od tego jakich argumentów użyjesz

Re: Rozprawka

Ja ten problem uznałem za o wiele bardziej złożony - prawda leży gdzieś pomiędzy przy odpowiednim udziale poświecenia, namiętności, naszych celów i innych czynników, których tutaj już nie wymienię. Odwołałem się do załączonego fragmentu, Revenge Of The Sith i filmu My Girlfriend Candice autorstwa Casey`ego Neistata.

Na pohybel

... z OKE , inaczej się tego nazwać nie da.

Człowiek najpierw piszę tą absurdalna maturę, potem czeka ponad miesiąc, a jak przychodzi do wyników to co? Serwery upadają, przeciążenie... Mają rok, ROK, żeby poprawić stan stron, a rok w rok to samo. To kpina.

A najlepsze jest to, że OKE to nie cała Polska tylko kilka województw.


Re: Na pohybel

Mi wyniki po 40 minutach się pojawiły

No w końcu

Trochę o wynikach i podsumowanie egzaminu absurdu.

*Będzie trochę bluzg bo emocje, ale ukryte w spoilerach

Polski podstawowy- 90%. Jest tak jak być powinno. Jeden punkt stracony w teście i kilka w rozprawce, pewnie za to co zawsze, gramatyka i styl, czy coś

Angielski podstawowy- 98%. Auć, było blisko

Matematyka- 72% Czyli zajebiście. To jest to

Historia roz- 88% . Wiadomo, że mogło być lepiej, ale z tego jestem bardzo zadowolony. I z wypracowania max punktów. Temat: Ekspansja starożytnego Rzymu i jej skutki. Fajnie.

WOS- 63%. OMGGGGG. Nie oczekiwałem, że będę miał nawet połowę. A tu tyle !!! Jak na moją naukę tego przedmiotu to nieźle.


POL ROZ- czyli to co miało być u mnie najlepsze... wypadło najgorzej. 55%. Jestem zły. I przy okazji najgorszy w całej szkole Wybornie. A myślałem tak "albo zwaliłem po całości , albo maxa". A wyszło pomiędzy. I to jest dziwne.

Najgorsze i tak jest to, że ja wiem jak pisała reszta mojej klasy. I wiem, że poszli na łatwiznę, pisali w banalny sposób, niczego nie rozszerzali. I dzięki temu tak dobrze im poszło. Ja próbowałem podejść inaczej do tematu. Sam tekst był banalny, dla debili rzekłbym. I trzeba było pisać jak debil najwidoczniej. Bo to debilna matura. Zabija jakąkolwiek kreatywność. A polski jest jeszcze durniejszy bo nie ma KLUCZU do rozszerzenia. Wszystko zależy o widzi-misię egzaminatora.

To za mną. Teraz wybór: prawo, psychologia, historia... a może wojsko, gdzie przynależy moje miejsce z racji prezentowanego wokabularzyka.

Zobaczymy.

*Mam nadzieję, że bana nie dostanę za wyrafinowane słownictwo. Emocje, brak snu, proszę wybaczyć. A z resztą kij z tym, teraz czas uderzyć w melanż jakiego nigdy nie doświadczyłem

Wasze zdrowie dziś wypiję Bastionie !

EDIT: otóż dostał. Pozdrawiam wszystkich serdecznie, Kathi.

Re: No w końcu

Gratki. Baw się dobrze

Re: No w końcu

Jesteś pierwszą osobą jaką znam, która napisała rozszerzony polski gorzej niż podstawkę Zazwyczaj taki wynik jak u ciebie wypada odwrotnie.

Ale wyniki i tak świetne, a to wojsko i wybór wrogiego celu zacny

Re: No w końcu

Każdy znajomy co pisał polaka miał tak jak mówisz Lepiej rozszerzenie poszło niż podstawa. Już nauczycielka do mnie dzwoniła, na szczęście byłem poza domem, ale i tak trza oddzwonić i się tłumaczyć

człowiek uczy się

całe życie. To taki banał, ale... zawsze byłem przekonany, że memy to... beka. W 98% słaba/żenująca, w 1.8% niezła, w 0.2% genialnie oddająca sytuację.

Przez chwilę bowiem zastanawiałem się o co chodzi:
https://www.facebook.com/NowoczesnyMaoizm/photos/a.941190389283320.1073741828.941180532617639/1068796886522669

Nie załapałem tego, uznałem że to kolejna miliardowa beka z czegoś/z kogoś co/kto powinno/powinien być schowane/y głęboko do kufra wstydu.


Potem jednak
http://audycje.tokfm.pl/odcinek/39249
przesłuchałem sobie bardzo ciekawą audycję, poszperałem tutaj
http://www.edulandia.pl/edulandia/56,118533,20348616,wyniki-matur-2016-wos-srednio-tylko-27-proc-punktow,,8.html
i pamiętam coś takiego
http://www.edulandia.pl/edulandia/1,118533,18288103,Wyniki_matur_2015__Katastrofa_na_WOS_ie.html


Mem objawił mi się w całej nagiej piękności niczym
http://static.tvtropes.org/pmwiki/pub/images/GoofyIdeaBulb.jpg



Tak, warto wiedzieć więcej. Co prawda wiedza o tym
http://www.sobieski.krakow.pl/2015/05/niezapowiedziana-wizyta-pana-prezydenta-elekta-w-ii-lo/
czy o tym
maturze z WOS-u znalazły się zadania nawiązujące do konstytucji RP, mniejszości narodowych i etnicznych oraz Unii Europejskiej.
zmiksowane ze studiami podobno prawniczymi dające to
https://pbs.twimg.com/media/CYH2U4pWwAANA-Z.jpg
z czego mogą brać przykład jacyś maturzyści...


...

Czo robić

No i teraz najważniejsza decyzja.

Prawo czy psychologia. A może jeszcze coś innego?

Wciąż się waham. Większość zachęca do prawa, więcej możliwości po studiach, ale za to psychologia wydaje się o wiele ciekawsza, no ale z pracą potem gorzej.

Boję się też, że za dużo studentów prawa się nagle narobi i po studiach nie będzie i tak dla nich zajęcia.

zawsze

masz perspektywę pełnienia obowiązków Prezydenta...

Re: Czo robić

Ja jestem po prawie. I szczerze - nie polecam. Wszyscy idą na studia z wizją, jak to zajebiście będzie potem - gówno prawda. Na rynku jest taki przesyt prawników - szczególnie tych młodych - że jak tylko skończysz te studia, to czekają Cię lata wyrzeczeń. Aplikacje - no niby są otwarte dla wszystkich, ale bez znajomości (czyli tak naprawdę koneksji rodzinnych) dostaniesz co najwyżej ofertę taką, że przez 3,5 roku będziesz miał na opłacenie tejże aplikacji (około 6 tysięcy złotych rocznie na adwokackiej czy radcowskiej), biletu miesięcznego a o resztę będziesz żebrał od rodziców. Już lepiej jest na prokuratorsko/sędziowskiej (wypłacają na ten moment około 2,7 tys. zł miesięcznie), ale dostać się tam jest cholernie ciężko. A i musisz zadać sobie pytanie, czy chcesz być całe życie urzędniczyną

Ja po studiach pracowałem początkowo przez rok jako asystent sędziego w sądzie (kolejna opcja BTW), w sumie spokojna praca, ale słabo płatna i taka typowo urzędnicza - zrobiło się po prostu zbyt monotonnie, a perspektywy na awans marne. Potem pracowałem w dziale prawnym banku, przez chwilę w dużej kancelarii przekształcającej się w korpo - była akurat wyjątkowo dobra oferta, więc spróbowałem; NIE POLECAM! - no i aktualnie w dziale prawnym telewizji, gdzie mimo wszystko działa się na pograniczu świata prawa i mediów. I raczej ku temu drugiemu zmierzam, chciałbym się odciąć całkiem od prawniczego bagienka - może się uda

Jasne, masz zawsze opcje bardziej zbliżone choćby do tej mojej aktualnej (czyli tzw. in-house lawyer w dużych firmach), są służby mundurowe, ministerstwa itp., ale wbrew pozorom tych miejsc pracy nie jest wcale tak wiele, często jest ona bardzo słabo płatna (szczególnie państwówki), a prawników produkuje się obecnie masowo. Rokrocznie z każdego uniwersytetu (tych jest kilkanaście) wychodzi około 250-300 osób z samych studiów dziennych. A gdzie zaoczni, gdzie absolwenci prywatnych uczelni?

Pewnie - niby mówi się, że prawnik znajdzie pracę wszędzie, nawet niekoniecznie na prawniczym stanowisku. Ale to też nieprawda - wszystko zależy od Twojego indywidualnego nastawienia i cech osobowości, nie od wykształcenia. Sytuacje, kiedy pracodawcy wolą zatrudnić kogoś z innych kierunków (nawet tych, wydawałoby się, absurdalnych) są nagminne - bo często myśli się, że jak prawnik, to buc i będzie się szarogęsił - inna sprawa, że często jest w tym dużo racji

Gdybym mógł jeszcze raz wybierać, to szczerze mówiąc, nigdy nie poszedłbym na prawo - raczej wziąłbym jakąś choć trochę egzotyczną filologię + potem dorobił licencjat (lub nawet samą magisterkę) z innego kierunku (z zakresu ekonomicznego zapewne). Prawo to w dzisiejszych czasach serio kierunek dla osób mających wyraźnie wytyczony plan kariery po studiach, wsparcie rodziny/znajomych (czyli plecy w branży) i mocno zafiksowanych na punkcie tego, co chcesz robić po studiach. Zrób rachunek sumienia i zastanów się, czy na pewno to jest to, co chcesz robić w życiu, i podejmij decyzję

Ja bym w każdym razie doradzał psychologię (jeśli wybór jest ograniczony do tych dwóch kierunków) i dołożenie sobie po 2 roku licencjatu z fajnej filologii

Mam nadzieję, że pomogłem choć trochę

Re: Czo robić

Idź na to, co Cię interesuje. Bez pleców nic Ci nie da to, że skończysz prawo. A psychologia jest na pewno ciekawsza. Nie ma sensu męczyć się studiami, które "są przyszłościowe", a w ogóle w najmniejszym stopniu nie kręcą. Żaden kierunek nie gwarantuje znalezienia pracy po studiach.

Re: Czo robić

Mam trzech znajomych na prawie. Każdy sfrustrowany ilością nauki (wiadomo, po to się na studia idzie, ale jest wyjątkowo ciężko). A perspektywy na pracę nie są najlepsze. Dodatkowo każda z tych trzech osób żałuje swojej decyzji, bo kilka lat studiów uświadomiło ich, że niekoniecznie chcą to robić. Są to też studia jednolite, więc nie masz wyboru i albo jeśli zmienisz zdanie, to musisz dociągnąć to 5 lat albo olać i zmarnować tyle ile już zdążyłeś poświęcić - w przypadku licencjatu/mgr przynajmniej można już to przeżyć, dociągnąć te 3 lata i jeśli Ci się nie podoba, to pójść na inny kierunek później.

No i przede wszystkim tak jak mówi Ricky: z pracą po prawie nie jest tak kolorowo. Minie bardzo dużo czasu zanim skończysz studia, potem aplikacja i dopiero szukanie roboty. A boom na studia prawnicze jest bardzo duży w ostatnich latach, bo każdy myśli, że czeka go życie jak w Suits. Poważnie się nad tym prawem zastanów. To jest bardzo ważny wybór w głupim wieku. Ja np żałuje swojej decyzji odnośnie kierunku na licencjacie. Tego na magistrze już nie, bo byłem mądrzejszy. Aczkolwiek teraz bym zrobił tak jak mówi Ricky: nauka egzotycznego języka + lic/mgr z czegoś z ekonomii. Ale co tam człowiek wie jak się ma 18 lat, eh.

Re: Czo robić

Wybór jak między dżumą a cholerą

Na temat prawa (UMCS, jak sądzę? ) dostatecznie wypowiedzieli się przedmówcy. Niestety, psychologia to równie kiepska perspektywa, a jeśli w Lbn - tym gorzej. Odkąd pamiętam - czyli jeszcze sprzed czasów jak ja zdawałam maturę - psychologia była jednym z najbardziej obleganych kierunków (obok właśnie prawa i medycyny). Rynek pracy w Lublinie (HA HA) jest nasączony więc podobnymi specjalistami.

Propozycja filologii jest roztropna; nie wiem jak stoją absolwenci kierunków ekonomicznych, bo sama jestem gdzieś na drugim krańcu spektrum edukacji, ale jest jeszcze jedna kwestia: najlepiej byłoby studiować w innym, większym mieście, z lepszymi perspektywami zatrudnienia niż na Lubelszczyźnie. Nie ma tu dużych firm, inwestorów, są za to tysiące studentów którzy są gotowi pracować na śmieciówkach. Jasne, studenci są w każdym mieście wojewódzkim, ale to Lbn ma nieproporcjonalny do wielkości miasta, przerośnięty aparat akademicki, który w dodatku nie stoi na jakimś wysokim poziomie (przez co nie może być konkurencyjny dla innych ośrodków).

Nie wiem czy rozwijać wątek, więc na razie na tym poprzestanę ;P

Re: Czo robić

-Rynek pracy w Lublinie


No a skoro już tak rozbawiło mnie to stwierdzenie, to dorzucę i swoje niewiele warte trzy grosze.

Idź na to, co cię interesuje, tyle i aż tyle. Zadaj sobie pytanie, czy kręci cię to na tyle, żeby się z tym trochę przemęczyć, czy chciałbyś się tym potem faktycznie zajmować i związać z tym zawodowo, czy po prostu jest to chwilowe, luźne zainteresowanie jakimś tematem, które może ci przejść zanim na dobre zaczniesz studiować. Może rada dosyć oczywista, ale z doświadczenia wiem, że studiowanie czegoś, co cię kompletnie nie kręci to męczarnia, bo masz zerową motywację. Kij z perspektywami zawodowymi, uczysz się dla siebie. Jeśli coś cię interesuje, to na pewno coś z tego wyciągniesz i coś z tym później zrobisz. Jeśli dane zagadnienie ci nie leży, to będziesz musiał włożyć w to wielokrotnie więcej wysiłku tylko po to, żeby to później olać. Nie mówię, żeby od razu lecieć na turystykę i rekreację, ale sam kierunek studiów przyszłości ci nie załatwi, a męczenie się dla jakiejś statystycznie większej szansy to strata ładnych paru lat. Jeśli chcesz zająć się czymś na poważnie, to i tak będziesz musiał na własną rękę szukać dodatkowej wiedzy, więc skup się na czymś o czym wiesz, że mógłbyś próbować uczyć się tego sam już teraz.

Jest zresztą spora szansa, że już w toku studiów natkniesz się na kierunki rozwoju czy zagadnienia, które będą dla ciebie o wiele atrakcyjniejsze, wiec jeśli nie jesteś pewny, zawsze lepiej zostawić sobie jakąś furtkę (ja na przykład zostawiam sobie właściwie same otwarte furtki ). Tak w zasadzie to jestem raczej marnym doradcą w tej kwestii, więc mogę ci zasugerować głównie jak nie popełniać tych samych błędów.

Tak jak napisała Kathi, jeśli masz możliwość, szukaj szczęścia w innym mieście, bo pewnie i tak będziesz musiał się potem ewakuować, a będziesz miał już trochę sensowniejszy start. Jeśli pracodawca w innym mieście będzie miał do wyboru kogoś z takim samym CV, ale po uczelni warszawskiej czy wrocławskiej, to dużej szansy na wybór osoby z Lublina nie wróżę. Poziom tu jest jaki jest i wszyscy zdają sobie z tego sprawę. Mi tu dobrze, więc się pewnie nie ruszę, tylko jeszcze nie wiem pod którym mostem się rozkładać, słaby wybór

No i filologia faktycznie jest niegłupim pomysłem, jeśli znajdziesz sobie stosunkowo mało obleganą, ale nie jakąś niszową, taką, na którą istnieje pewne zapotrzebowanie, do tego zakręcisz się bardziej w temacie (jakieś wymiany, projekty kulturalne etc.), to możesz wyłapać jakieś naprawdę fajne propozycje. No ale tu też musisz mieć trochę szczęścia i intensywnie mu pomagać, bo nie ma tego dużo i trzeba się wstrzelić. Możesz spróbować na ukrainistyce, tu na pewno się przyda

Re: Czo robić

Jak to miło jak ktoś się zgadza To samo dzisiaj pisałam siostrze - po co ma powtarzać moje błędy Choć dobrze wspominam historię sztuki to jednak po jakimś czasie mam poczucie, że można było więcej wycisnąć.

Ja miałam swego czasu półroczną przygodę z niderlandystyką. Niestety ciągnięcie dwóch kierunków mnie przerosło (fatalne złożenie przedmiotów plus średni talent do nauki języka jako takiego), ale ludzie porobili licencjaty i dobrze się mają z zatrudnieniem... poza miastem

Re: Czo robić

No ja wiele nie pomogę, ale wahając się miedzy historią sztuki a polibudą wybrałem to drugie i w sumie nie żałuję, choć na studiach zazdrościłem kolegom na rożnych kulturoznawstwach itp.

Jak pisali przedmowcy, warto wybrać to co się lubi, nie przejmować się obecnymi trendami, bo "rynek pracy" za 5 lat może być zupełnie inny.

Re: Czo robić

Nie pomogę, bo tak jak inni mogę jedynie stwierdzić, że trzeba iść na to, co kogoś kręci. Studia są wówczas po prostu ciekawe, nawet jeśli ciężkie. Efektem może być praca, która nie jest pracą, a hobby. ~
Sam jestem po PWr i nie żałuję, choć jako technolog elektronowy nie pracuję, ale od tego zaczynałem i nadal pracuję w tej samej firmie (z dokładnością do nazwy ~).
A co do oblegania psychologii, to idzie na nią kupa ludzi, którzy zamiast na studia powinni iść do psychologa... ~ a może ~

Re: Czo robić

Hehe, ta sama uczelnia. Ja teoretycznie też pracuję w "tej samej" firmie (ale nazwa zupełnie inna niz na początku), choć od paru lat na drugim końcu świata.

Re: Czo robić

A na co chciałeś iść mając 10 lat?
To na to idź Nie kombinuj - ja tak zrobiłem i nie żałuję Choć pomysłów było wiele pomiędzy... Od prawa, przez filologię angielską, geografię po turystykę W sumie, to nigdzie nie czułbym się tak dobrze, jak jest teraz, gdybym nie poszedł za głosem 10 latka

WOW

Nie spodziewałem się takiego odzewu. Dzięki wszystkim za rady i własne doświadczenia. Wychodzi niestety jedno : szkoda, że nie mam zdolności informatycznych Tu chyba byłoby o wiele łatwiej po studiach. Cóż decyzja ciężka, szczególnie, że co ja wiem o życiu? W rzuceniu monetą wypadło na prawo. Może dla niektórych byłaby to strata czasu, ale nie wiem czy nie pójść na te prawo przynajmniej na rok, albo nawet na pół, jeżeli już od samego początku poczuję, że to nie to, po prostu zrezygnuję. Niby psychologia ciekawsza się wydaje, ale co ja też mogę o niej wiedzieć? Tak samo prawo, niby trudne i wyczerpujące, bo tak mówią, ale może właśnie w tym poczuję się lepiej? Trudno najwyżej stracę rok-dwa. Tak myślę na teraz, piątek 15 lipca. Mam jeszcze pięć dni na złożenie papierów. Uratować mnie może tylko pielgrzymka do Watykanu i szukanie natchnienia i odpowiedzi.

Jeszcze raz dzięki wszystkim na odpowiedzi, dużo to znaczy, z każdej mogę coś wyciągnąć, choć nie zawsze optymistycznego

nie

masz marzeń by wprowadzać w życie realne prawo wpływające na losy ludzi żyjących między Bugiem a Odrą?

Poor child...!

Wiesz co jest najgorsze? Mówisz, że "najwyżej stracisz rok-dwa" i pójdziesz na coś innego, ale...

Na pierwszym roku masz same fajne przedmioty - historyczne w różnych wariantach (prawo rzymskie, historię prawa, historię ustroju, itp.), i jakieś wstępy do prawoznawstwa. Jarasz się tym - więc nie odchodzisz.

Na drugim roku - podjarka jeszcze jest, bo wskakuje prawo karne, pierwsze części cywila, międzynarodowe, doktryny ustrojowe i prawne - potrafi to być fajne - więc brniesz dalej.

Na trzecim roku zaczynają się nudne przedmioty, ale coś fajnego jeszcze się trafi. Zaczynasz czuć, że coś z tymi ludźmi wokół Ciebie jest nie tak, ale myślisz, że zagryziesz zęby i kiedyś będzie lepiej - więc wciąż brniesz dalej.

Na czwartym roku przestajesz mieć złudzenia: materia do nauki straszna, wokół prawie same zjeby, a perspektywy po studiach - marne. Ale szkoda już się wycofać po zaliczonych trzech latach (tym bardziej że to jednolite magisterskie, a nie licencjat+magisterka), więc ciśniesz do końca... z bólem, bo z bólem, niedobrze Ci już, ale ciśniesz.

Żeby nie było (jak za 5 lat przeczytasz tego posta znowu), że nie ostrzegałem!

Re: Poor child...!

Jak to mówią najgorszy jest 3ci rok...


...ciągle na 1szym semestrze.


A studia nie dadzą ci na start tego o czym marzysz. Wykorzystać musisz wiedzę, własne możliwości i nabyć doświadczenia. Więc nie odradzaj komuś bo Tobie nie wyszło. Jest sporo prawników którzy są dobrzy w tym co robią i nie zmieniliby swojego zawodu...

Re: Poor child...!

A kto Ci powiedział, że mi nie wyszło? Raczej, mimo wszystko, coś tam wyszło - na tyle, na ile mogło, choć wydaje się, że w realiach tego kraju zbytnio nie mogło. To co opisałem, to doświadczenia wielu koleżanek i kolegów ze studiów - całkiem sporo ludzi po studiach świadomie w ogóle zrezygnowało z dalszej kariery związanej z prawem - jedna koleżanka uznała, że nie chce mieć z tym nic więcej wspólnego, wyjechała do Londynu, pracuje w British Museum i jest szczęśliwa. Chodzi o to, że jeśli idzie się na te studia bez przekonania o wspaniałości tego zawodu - to chyba lepiej coś innego wybrać po prostu, niż się męczyć tyle czasu.

Ale oczywiście - Keran, powodzenia!

Re: Poor child...!

Chyba trafiłem w czuły punkt skoro tak się wkurzasz...

chyba trafiłeś

w próżnię, jak zawsze zresztą. P* byle tylko "dym" robić.
Przeczytałem historię życiowo-naukowo-zawodową Ryczjego i jest całkiem normalna jak na nasze realia, a "czuły punkt nie wyszło"??

Serio - pomyśl przed napisanie czegoś. Wiem, że to abstrakcja, ale jednak.

Re: chyba trafiłeś

- byle tylko "dym" robić.

Seriuosly? A Twój post ma coś innego na celu?

Tak wiem, mój jest taki sam , Kathi, nie bij.

Re: chyba trafiłeś

Jak piszesz do mnie to wstań!

Re: chyba trafiłeś

JOR ma ostatnio w zwyczaju pisać posty na zasadzie "dymu" więc się przyzwyczaiłem. Pie****i na każdy temat, o którym nie ma pojęcia - albo ma i udaje debila Nihil novi.

Re: chyba trafiłeś

Tak łatwo Ci przychodzi oceniać innych? Starych dobrych przyjaciół. Smutne jest to co robisz...

Re: chyba trafiłeś

Ale to Ty ostatnio za każdym razem musisz się wyładować, dopiec i dogadać, nawet jak nie masz pojęcia o czym piszesz - i dla mnie właśnie to jest smutne!

Re: chyba trafiłeś

Nie muszę, jestem ostatnio naładowany. Smutno mi że tobie jest smutno i że ju7ż nie kochasz BB-8

Re: chyba trafiłeś

BB-8 to akurat droid-słodziak. Mam nawet BB-8-pendrive`a!

Re: chyba trafiłeś

Widzisz, można kochac. Mozna! Nie lepiej tak. Dzielic sie miliscia do sw!!

Hehe

A się pochwalę, co mam się nie chwalić

Jak ktoś czytał moje posty wyżej to wie, że z polskiego rozszerzonego dostałem 55%. Czyli TRAGEDIA.

Bardziej z ciekawości niż z chęci % pojechałem do Krakowa. Bo i tak inne wyniki dobrze mi poszły, więc bez spiny. Jak już byłem na komisji spodziewałem się, że zgnoją moją pracę. Dostałem ją do przejrzenia i ... nie czułem, że była tak zła Wciąż mi się podobała. Potem odwołanie, wysłanie, a dziś zmiana na stronie z 55% na 93% Warto było jednak pojechać, w końcu normalny wynik.

Re: Hehe

No, no
Zajefajnie to rozegrałeś To teraz już można pogratulować - 5 z rozszerzonej matury Piękny wynik

Re: Hehe

Zawsze trzeba walczyć do końca. Good job jak to mawiał Kenobi!

tak z

ciekawości, nie wiem jak teraz wyglądają matury, ale... skok o 40%? Za pierwszym razem sprawdzający był pijany, czy jak?

Re: tak z

Nie... za pierwszym razem sprawdzający poprawiał parędziesiąt prac, jedna po drugiej i zamiast je czytać dokładnie - sprawdził tylko czy była na temat - dał z 2-3 punkty za treść, sprawdził czy są akapity i ma podstawie jednego ocenił ortografię, styl i bogactwo językowe. Wlepił łącznie np. 20 pkt zamiast 46 na 50 możliwych w tej części arkusza i po sprawie.

A że zniszczył przy tym wielu osobom szanse dostania się na wymarzony kierunek... who cares

jedna

wielka patologia.

Re: jedna

A gdyby Ciebie to dotyczyło, to czy nazwałbyś to zdarzenie w ten sposób, tyle że gdybyś miał dopisane punkty, zamiast zabrane?

cała

nowa-już-stara matura to patola. Gdybym musiał ją zdawać to pewnie wykorzystałbym wszystkie możliwości żeby się prześlizgnąć, bo ze sprawdzeniem wiedzy, w ogóle czymkolwiek normalnym - to nie ma nic wspólnego.

A gdybym dostał 90% zamiast 40% to chyba nikt by nie poszedł i nie sprawdzał?

Re: cała

Bo myślałem, że sytuację nazwałeś ,,patologią", a nie cały system.

skoro

zasłużył to powinien dostać 90% za pierwszym razem... w ogóle najgorszą rzeczą było zlikwidowanie egzaminów uczelnianych. Matura wstępem na studia? OK, ale taka matura?

Patologia.

Re: skoro

Lord Bart napisał:

Matura wstępem na studia? OK, ale taka matura?

Patologia.

-----------------------

Święte słowa Bart

Re: Hehe

Gratki. WYgrać z tym potwornym molochem to nie lada sukces

Matura 2017

Nie ma co zakładać nowego tematu, toteż post wystarczy


Wszystkim Bastionowiczom, którzy w tym roku zdają egzamin życzę najlepszych możliwych wyników!
I powodzenia dalej, bo matura to ledwie początek

P.S. Maturzyści, ujawnijcie się

Re: Matura 2017

Ja w tym roku pisze maturę. Dzięki za życzenia.
Polski cześć testowa dosyć trudna ale nie chce się zbytnio o polskim wypowiadać bo z tej matury trudno ocenić się samemu gdyż nie wiadomo jaki klucz odpowiedzi będzie i nie wiadomo jak egzaminator oceni.
Matma raczej łatwa, jakieś pojedyncze błędy mogę mieć i ostatnie zadanie chyba pod wpływem stresu doznałem jakiegoś zaćmienia bo źle ostatniego zadania zrozumiałem treść.
Angielski podstawa prosta, mam jeden błąd w części testowej, wypracowanie też zależy jak będzie ocenione.
Rozszerzony angielski mam chyba 6-7 błędu i znowu sprawa wypracowania. Choć mi nie podszedł temat do gustu.
Matematyka rozszerzona myślę że będzie tak około 50%
Jeszcze mnie czeka w przyszłą środę ustny polski, w czwartek fizyka rozszerzona i piątek ustny angielski.
Z nadchodzący chyba się boję że dostanę pytanie językowe i będzie trudno z przykładami. Językowe tyczy się zawsze takich dziwnych rzeczy co nikt nie zwraca uwagi jak czyta, a jest wymagany właśnie przykład. Fizyka rozszerzona to chciałyby mieć ponad 50% jest jeszcze trochę czasu by się nauczyć.
Odpowiedzi nie sprawdzałem nie chce się nie potrzebnie stresować bo nie wiadomo jaki będzie klucz odpowiedzi, sprawdziłem tylko angielskie.

Re: Matura 2017

Fajnie że ktoś się ujawnił

Powodzenia dalej!

Re: Matura 2017

Co do ustnych to głowa do góry.

Nie wiem co nauczyciele Tobie mówili o ustnym, ale u nas w szkole straszyli, że 10 min trzeba gadać, że konkretne przykłady, że to wymagające itp, itd... a najbardziej zestresowaną osobą podczas tej odpowiedzi jest ... Twój nauczyciel

Ustny to formalność, znam tyle przykładów głąbów językowych, którzy nic nie ogarniali z Polaka, a pozdawali na maxa, ponieważ:

1. Nauczyciel z Twojej szkoły chce żebyś zdał ponieważ nie chce osłabiać swojej szkoły, ranking itp. Wręcz jest w stanie podpowiadać (nie tylko na przykładzie swojej szkoły, ale kilku opowieści znajomych z przeróżnych szkół)
2. Drugi nauczyciel ma wywalone, kazali mu siedzieć to siedzi, dla niego czym szybciej to się skończy to lepiej
3. Jak nie zrozumiesz do końca tematu to nic się nie dzieje, ogólnie j.polski na maturze (zarówno pisemnej) to lanie wody, nie musisz wszystkiego idealnie tłumaczyć, byle byś w miarę sprawnie gadał, jak nawet nie będzie konkretnie na temat to mów

Ogólnie mam wrażenie, że ta matura ustna to formalność i zbędność. Nauczycielom się nie chce tam siedzieć, ale muszą.

Wiadomo, że pewnie są jakieś historie o trudności itp, ale chce po prostu przekazać, że to nie jest jakaś ciężka sprawa i nauczyciele trochę za bardzo straszą bo boją się o własne tyłki

Jak kolega miał temat o reklamach i użytych w nich frazeologizmach i powiedział odnośnie reklamy Durex "miłość od pierwszego włożenia" i dostał 40/40

Opieram swoją wypowiedź na podstawie nie tylko własnych doświadczeń, ale również moich znajomych. Nigdy nie usłyszałem, że coś złego się dzieje na tym egzaminie

XD

Patologia patologią, ale ten tekst nie jest z dureksów, ale filmowego Testosteronu, nie mniej śmiechłem

Re: XD

A możliwe bardzo, rok minął nie pamietam

Nie wiem jak było kiedyś, ale obecna matura to patologia bez dwóch zdań.

Re: Matura 2017

U nas nauczycielka też starszyła. Mówiła że monolog musi trwać te 10 minut a jeśli będą do podania 2 przykłady a ktoś poda jeden to matura może być już nie zdana. Ale też trochę zaczynam myśleć że jednak nas przepuszczą chociaż z tymi 30% żeby nie zniszczyć dobrego imienia szkoły. Myślę że nie będę miał problemów o ile nie trafię na językowe bo jak mam pamiętać w jakim utworze używana przysłów? Ja na takie rzeczy i większość osób nie zwraca uwagę czytając. Trochę sobie powtarzam z słownikiem motywów ale też się nie przyda przy pytaniu językowym. Jeśli przepuszczą na tych 30% nawet jak nie dam przykładu bazując na samym tekście będzie wspaniale, a tak nie ma dla mnie różnicy czy będzie 30% czy może 60%, byle zdać

Re: Matura 2017

Tych 10 minut nie należy się w ogóle bać. Ja (podobnie jak kilku znajomych) mówiliśmy może z niecałe 5. xD Wynik? 80%. Wystarczy po prostu mówić z sensem nawet krótko, dać inne przykłady i odpowiedzieć na pytania komisji (które trudne raczej nie są) i po sprawie.

Re: Matura 2017

Spodziewałem się, że będziesz mówić krótko, ale że z sensem to mnie zaskoczyłeś.

Re: Matura 2017

Tylko właśnie co jak nie dam przykładu? Ale mi 30% starczy więc może za samo opracowanie podanego tekstu mi dadzą. W środę dam znać jaki miałem temat i ile tych % dostałem.

Re: Matura 2017

Nie wiem co wtedy, ale myślę, że zawsze się jakiś inny przykład znajdzie. Jak nie książka to film albo coś jeszcze innego. Teraz podobno nawet gry można przywoływać. xD

Re: Matura 2017

Ok, ujawniam się. xD Choć to było raczej wiadome wcześniej, jak ktoś czytał temat o Star Wars Day założony prze Gapcia.

Re: Matura 2017

Nie czytałem, także fajnie że się ujawniłeś

Re: Matura 2017

Nie zapomnij pójść na kremówki.

Re: Matura 2017

Dobra, skończyło się. W sumie spoko czas to był.

Teraz tylko ostateczny kierunek studiów wybrać trzeba. xD

Re: Matura 2017

No jestem już po ustny polskim. Dostałem 27 punktów co daje 67,5% Jestem zadowolony z wyniku. Miałem pytanie o to jak przedstawiani są marzyciele na podstawie podanego obrazu i przykładów z literatury. Jako moje przykłady dałem wizję Polski w Przedwiośniu, idealistów w Lalce i Kordiana.
Jutro fizyka tu nie wiem jak mi pójdzie bo są działy które rozumiem też jest parę z których nic nie umiem. Zależy jakie będą pytania

Wyniki matura już jutro

Wyniki już jutro, w internecie będzie można teoretycznie sprawdzić już po północy lecz strona prawdopodobnie nie wytrzyma obciążenia, więc ja raczej dowiem się w szkole. Im bliżej wyników tym jestem coraz mniej spokojny o nie. Zobaczymy jutro

Re: Wyniki matura już jutro

Xalkigo napisał:
Im bliżej wyników tym jestem coraz mniej spokojny o nie
-----------------------

Heh, ja przez chwilę zwątpiłem w dobry wynik z polskiego, ale ostatecznie wyszło elegancko. Z żadnego przedmiotu, który zdawałem nie mam poniżej 80%.

20% oblało

2017 - 21.5%
2016 - 20.5%
2015 - 26%
2014 - 29%
2013 - 19%
2012 - 20%
2011 - 24.5%
2010 - 18%
2009 - 22%
2008 - 21%
już nie liczę matury Giertycha z oblanym egzaminem...

2004 - 13.5%

Teraz mnie nie dziwi nic Zwłaszcza wojujące internety ;P

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.