Forum

Aftermath: Empire’s End

Zwieńczenie trylogii nadchodzi, premiera 21 lutego 2017.

Nota:
Following Star Wars: Aftermath and Star Wars: Life Debt, Chuck Wendig delivers the exhilarating conclusion to the New York Times bestselling trilogy set in the years between Return of the Jedi and The Force Awakens.

As the final showdown between the New Republic and the Empire draws near, all eyes turn to a once-isolated planet: Jakku.

The Battle of Endor shattered the Empire, scattering its remaining forces across the galaxy. But the months following the Rebellion’s victory have not been easy. The fledgling New Republic has suffered a devastating attack from the Imperial remnant, forcing the new democracy to escalate their hunt for the hidden enemy.

For her role in the deadly ambush, Grand Admiral Rae Sloane is the most wanted Imperial war criminal—and one-time rebel pilot Norra Wexley, back in service at Leia’s urgent request, is leading the hunt. But more than just loyalty to the New Republic drives Norra forward: Her husband was turned into a murderous pawn in Sloane’s assassination plot, and now she wants vengeance as much as justice.

But Sloane, too, is on a furious quest: pursuing the treacherous Gallius Rax to the barren planet Jakku. As the true mastermind behind the Empire’s devastating attack, Rax has led the Empire to its defining moment. The cunning strategist has gathered the powerful remnants of the Empire’s war machine, preparing to execute the late Emperor Palpatine’s final plan. As the Imperial fleet orbits Jakku, an armada of Republic fighters closes in to finish what began at Endor. Norra and her crew soar into the heart of an apocalyptic clash that will leave land and sky alike scorched. And the future of the galaxy will finally be decided.


http://www.penguinrandomhouse.com/books/531278/empires-end-aftermath-star-wars-by-chuck-wendig/

Re: Aftermath: Empire’s End

Proponuję "Kres Imperium" niż "Koniec Imperium". Powtarzanie słowa "Koniec" nie byłoby dobre.

...

Ciekawe czy będzie coś o Ree

Pewna postać znana z prequeli

Podobno w książce jest wspomniany początek spoilera Jar Jar Binks który występuje na ulicach Naboo jako klaun. Nie używa swojego imienia tylko pseudonimu. A został klunem gdyż tylko dzieci go lubią a dorośli nienawidzą gdyż obwiniają go doprowadzenie do powstania potęgi Imperium koniec spoilera
Nie wiem za bardzo co sądzić o tym z jednej strony bardzo fajnie że wreszcie wyjaśniono losy tej postaci po epizodzie 6, ale wydaje mi się że to ma być też taki pstryczek w nos...

Re: Pewna postać znana z prequeli

Dla mnie brzmi jak czysty trolling. Skąd te informacje?

Tak czy siak, znowu będzie... ciekawa lektura, to na pewno.

Re: Pewna postać znana z prequeli

Bo ja wiem czy trolling...Myszka lubi być dowciapna.
Np. w disneyowskiej nowelizacji Nowej Nadziei autorka dodała sobie takie smaczki jak samodzielną próbę ucieczki księżniczki Lei, (prawie udaną), gdzie opracowuje w myślach plan ukrycia się na Tattoine. No i w pewnym momencie nabija się z Vadera, że ciekawe jak mu się spodoba piach wciskający się we wszystkie szczeliny zbroi.
Tak więc dali ewidentne nabijanie się z tego tekstu o piasku. I zupełnie się nie zdziwię jeśli plotki o Jar-Jarze klaunie się sprawdzą.
Choć osobiście mnie to trochę zniesmacza.

Re: Pewna postać znana z prequeli

To nie jest trolling. W księgarniach w Kanadzie książka była wcześniej dostępna i na reddicie są spoilery od paru dni.

Re: Pewna postać znana z prequeli

co jak co ale to on zapoczątkował pierwszy krok przejęcia władzy przez Palpiego, może clown to za mocno ale zdziwiłbym się jakby pozostał w kręgach senatu.

Re: Pewna postać znana z prequeli

RedValdez napisał:
co jak co ale to on zapoczątkował pierwszy krok przejęcia władzy przez Palpiego,
----------------------

Ja bym to nazwała raczej skorzystaniem z okazji i bezwzględnym wykorzystaniem przez Kanclerza osobę upośledzoną umysłowo. I nie. To nie jest żart ani trolling.

Re: Pewna postać znana z prequeli

W sumie można tak powiedzieć, szkoda tylko, że tego pachoła tak daleko dopchali ale mniejsza podobno w empire`s end są jakieś odniesienia początek spoilera do starożytnych cywilizacji, ludzie obstawiają, że może kanonizują w niedalekim czasie rakatanów koniec spoilera

Re: Pewna postać znana z prequeli

Taaa, ale ktoś tę osobę zrobił reprezentantem w Senacie. Cóż, demokracja.

Re: Pewna postać znana z prequeli

To pewnie klon lub sobowtór, prawdziwy Jar Jar obecnie zajmuje się tworzeniem Najwyższego porządku.

Re: Pewna postać znana z prequeli

No i to jest powód by spojrzeć nieco łaskawiej na Disney`a i autora tej (podobno) kiepściutkiej powiastki.

A jeśli to o Vaderze i piasku też jest prawdą, to tym bardziej. Co jak co, ale zdarzyło się kilka rzeczy w NT, które nowi właściciele SW mogliby i powinni niemiłosiernie wyszydzić. Dobrze, że zaczęli

Szkoda tylko, że i w disneyowskich tworach też już sporo można wykpić...

Re: Pewna postać znana z prequeli

Chamstwo w państwie!

Re: Pewna postać znana z prequeli

w takich chwilach naprawdę się cieszę, że skasowali stary kanon i nie muszę się gryźć czy kupić i przeczytać to szambo, czy nie.

Re: Pewna postać znana z prequeli

W sensie : Ze śmiercią starego kanonu, który już zbierałeś tyle, że niejako z przymusu nadal kolekcjonowałeś, dałeś sobie spokój ze starłorsowym EU po tym anulu, nowego EU już nie tykając?

Re: Pewna postać znana z prequeli

Dokładnie. Skoro zabili, to ze starego wybrałem sobie jeszcze kilka pozycji, które mnie interesowało (mało tego było) i pełna koncentracja na filmach. Zwłaszcza, że patrząc na "Łotra 1" to filmy zajmują miejsce dawnego EU. Nie ma potrzeby zajmować się substytutem substytutu.

Re: Pewna postać znana z prequeli

Najlepsze jest to, że ludzie narzekali na marną jakość książek EU (przy liczbie 150 książek kilka/naście bardzo słabych to mały procent), a pierwsze książki z Disneyverse już okazują się być tragiczne/słabe/mocno przeciętne

Re: Pewna postać znana z prequeli

Póki co to tylko te Wendinga i Dziedzic jedi który miał być początkowo częścią starego EU

Re: Pewna postać znana z prequeli

Nadal uważam, że o wiele zabawniejsze (i dla hejterów i dla fanów Jar-Jara) byłoby wciśnięcie go jako smaczek w nowych epizodach, nawet bez kwestii mówionej. Ot, wśród rebeliantów szturmujących Nowy Porządek (albo Imperium, jeżeli wrzucono by go w jakimś spinoffie), jako wielkiego koksa, pokrytego szramami, i obładowanego absurdalną ilością broni. Pokazać go przez 5 sekund, w grupie przypadkowych rebeliantów, ani nie ginie, ani nic, więcej go nie widzimy w filmach (niech sobie jest dalej w EU jeżeli chcą).

Moim zdaniem to lepszy pomysł niż wrzucanie jego kości jako easter egga na Jakku (jak chciał to zrobić Abrams). A pomysł z książki strasznie smutny, aż mi się żal Jar-Jara zrobiło ... choć troszkę to przerysowane

Re: Pewna postać znana z prequeli

-choć troszkę to przerysowane

To Chuck Wendig.. czego się spodziewałeś?

Re: Pewna postać znana z prequeli

Mam szczerą nadzieję, że kontrakt pana Wendiga kończy się na tej trylogii i do widzenia.

Re: Pewna postać znana z prequeli

Jak się popisał tym Jar Jarem to go pewnie niestety zostawią.

Re: Pewna postać znana z prequeli

Błee...

Tak czy siak, tu jest fragmencik z początku. Punkty przełomu są kanoniczne - tyle dobrze.

https://jedi-bibliothek.de/2017/02/kleine-leseprobe-aus-dem-roman-empires-end/

Re: Pewna postać znana z prequeli

Masz chociaż tyle

Re: Pewna postać znana z prequeli

Za co ten cały Wendigo (xD) jest tak nielubiany? Znaczy, podobno jego książki to grafomaństwo, ale są jakieś głębsze powody?

Re: Pewna postać znana z prequeli

Za to, że pisze nie mając ku temu żadnych predyspozycji. Coś jakbyś wpuścił do domu tapicera i zlecił mu naprawę hydrauliki.

Ja kupiłem tom I, ale szczęściem mogłem oddać, następnych nie mam zamiaru nabywać.

Re: Pewna postać znana z prequeli

A czytałeś po polsku? Bo podobno w naszym tłumaczeniu lepiej to znieść, ale przeglądałam drugi tom i tam już jest bliżej do oryginału.

Cóż można rzec o panu Wendigo... grafoman przepotworny. Jego książki są pisane w czasie teraźniejszym, a to... trzeba umieć się nim posługiwać. W "Igrzyskach śmierci" dało jakoś to radę (choć nadal wolałabym przeszły), u niego nie. Ten facet nie ma pojęcia co to zdanie złożone - większość jego "dzieła" składa się ze zdań pojedynczych, jak u ucznia podstawówki, a nawet i nie zdań, tylko jakiś pokrętnych równoważników. Czasem. Potrafi. Pisać. O tak. Z założenia to + czas teraźniejszy miało chyba nadawać jakiś dynamizm, ale na Moc, nie wszędzie może być dynamicznie - trzeba czasem zwolnić, skupić się na opisie. A nie. Cały czas. Pędzić. Przykład:

"He staggers through the forest. The burning forest. Bits of brush smoldering. A stormtrooper helmet nearby, charred and half melted. A small fire burns nearby. In the distance, the skeleton of an AT-AT walker. Its top blown open in the blast, peeled open like a metal flower. That burns, too. Bodies all around. Some of them are faceless, nameless. To him, at least. But others, he knows. Or knew. There—the fresh-faced officer, Cerk Lormin. Good kid. Eager to please. Joined the Empire because it’s what you did. Not a true believer, not by a long stretch. Not far from him: Captain Blevins. Definitely a true believer. Good kid. Eager to please. Joined the Empire because it’s what you did. Not a true believer, not by a long stretch. Not far from him: Captain Blevins. Definitely a true believer. A froth-mouthed braggart and bully, too. His face is a mask of blood. Sinjir is glad that one is dead. Nearby, a young woman: He knows her face from the mess, but not her name, and the insignia rank on her chest has been covered in blood. Whoever she was, she’s nobody now. Mulch for the forest. Food for the native Ewoks."

Jego metafory są tak dziwaczne, że wielokrotnie podnosiłam brew z pytaniem co ja właśnie przeczytałam. Ma tendencję do używania kolokwializmów ("cool" - kto tak mówi w SW?!). Bohaterowie są nudni jak flaki z olejem A do tego ma tendencję do wymyślania takich głupotek w stylu Jar Jara klowna. Fakt, wiedzę ma, ale bardziej anegdotyczną.

Nie można zapomnieć o jego adaptacji komiksowej TFA, która nie wnosi absolutnie niczego. Przepisać dialogi z filmu to i ja umiem.

Perełki:

"Thanks, Darth Obvious. Or is it Emperor Palpable?"

"Thankfully, it’s she who spoke. Not the skeleton. Because … gross."

Re: Pewna postać znana z prequeli

Pierwsza książka, przynajmniej po Polsku to średniak

Re: Pewna postać znana z prequeli

Niestety, czytałem tylko w oryginale, choć słyszałem że w wersji polskiej tłumacz wykonał podwójną pracę, poprawiając całą melodię przekazu.

Co porównania z "Hunger Games" - to nie ma porównania. Ten opis w czasie teraźniejszym, świat opisywany oczami Katniss robi klimat książki (co zostało idealnie spieprzone w adaptacjach kinowych), no ale to trzeba umieć - pan W. jako żywo tego nie potrafi. A mimo to próbuje...

Przytoczony fragment

Re: Pewna postać znana z prequeli

Głupi Kindle...

Przytoczony przez Ciebie fragment akurat jest jednym z lepszych (na tle książki oczywiście), choć oczywiście gdyby pan W. się tutaj zatrzymał na chwilę efekt mógłby być o wiele lepszy - ale gdy wychodzimy poza retrospekcje to już tak "dobrze" niestety nie jest. Gdybyś oceniała tę powieść/fragment jak wypracowanie, to załapał by się pan W. choć na =3?

Jak (ograniczając się do świata SW) czytam Luceno czy Gray to tam "płynę" wraz z tekstem, historia mnie wciąga a melodia języka przekazu sprawia że płynę przez kolejne strony. U Zahna jest trochę gorzej, bo fajna historia jest trochę bita przez styl, u pana W. ani jedno, ani drugie nie jest dobre.

Re: Pewna postać znana z prequeli

Fakt, ten fragment jest bardzo dziwny.

A to:

"Thanks, Darth Obvious. Or is it Emperor Palpable?"

"Thankfully, it’s she who spoke. Not the skeleton. Because … gross."

To już solidne WTF?

Re: Pewna postać znana z prequeli

Chuck Wendig to kwintesencja Disneyversu <3

Re: Pewna postać znana z prequeli

Nie, to kwintesencja grafomanii. Żeby było śmiesznie, on napisał jeszcze poradnik dla początkujących pisarzy... :/

@Finster - Trzy z dwoma by było (co prawda teraz w szkołach jest Librus i stare dobre "szyny" zniknęły ).

dobra

Powieść jest już w Indonezji, daję sobie trzy dni na jej przeczytanie. Mam szczerą nadzieję, że mi się uda.

Patrzyłam nieco po reckach i Biblithek dał 1/5, a Jedi News wychwala pod niebiosa*. Widać komu zapłacili.

*Ci to mnie zirytowali, bo twierdzą, że niskie oceny na Amazonie to efekt nagonki fanów niezadowolonych z kasacji EU. Ciężko zrozumieć, że książka jest po prostu kiepska?

czytam

i cierpię.
Zastanawiam się jak człowiek może stworzyć tak fajnych oryginalnych bohaterów (Sinjir, Jas, Mr Bones, Rax) i tak beznadziejnych (Norra o matko co za papierowa postać), a jednocześnie tak skopać znane postaci: Mon Mothma jest fatalna, Han żałosny chwilami, Leia dziwna, nie każcie mi nawet wspominać Wedge`a. Do tego mamy początek spoilera prawdopodobnie Snoke`a jako nienazwaną siłę który wziął sobie na cel Bena jeszcze w życiu płodowym. I całą masę dzieciaków. Dziwnych, strasznych, biednych, zagubionych, dręczonych. I szanowny panie Wendig niech mi pan uwierzy czterolatek NIE zachowuje się jak Armitage Hux koniec spoilera

Ale dla Sloane zniosę dużo, tak jakoś bardzo lubię panią admirał i ona nie jest zepsuta

już po

Uff! Udało się, jestem z siebie dumna.

I jak zwykle po lekturze "dzieła" pana Wendiga mam mętlik w głowie, ale chcę zapisać wszystko, co pamiętam, póki jest jeszcze na świeżo. Generalnie odczucie mam podobne, co ostatnio - nie jest aż tak źle, poziomem przypomina mi to drugi tom. Natomiast nadal jest to powieść, której się nie czyta. Jest to powieść, przez którą się przechodzi niczym pługiem przez skalistą ziemię. Są książki, które jestem w stanie połknąć przez jeden dzień. Lub takie, przy których kilkaset stron mija w mgnieniu oka. Ale to taka nie jest.

Zacznijmy zatem od stylu - postanowiłam, że nie będę gołosłowna i podam przykłady. Rozumiem, że każdy ma swój - ja mam te swoje półpauzy, nadużywam pewnych sformułowań, zwłaszcza książkowych i gwarowych (jak się rozgadam). Ale ja nie piszę powieści, które czytają tysiące. No bo Chryste Panie:

1. Dziwaczne, niepasujące metafory i porównania - Sloane is a mystery — like a seed between the teeth that Leia cannot work free. Okej, gdyby była mowa o tym, że jest irytująca jak ziarnko między zębami, to jakoś by to przeszło. A co jest tajemniczego w ziarnie? Ugh.

2. Ma braki słownikowe. His chin lifts and his head does this... wobble on his neck.

3. Używa onomatopei jako czasowników:

a) He oofs as his head thuds against the floor of the cart.

b) The droid tilts his skullish head toward the ceiling and he hms.

4. Kolokwializmy i czyste WTF -
a) I am very, very pregnant. I don’t think I realized you could be this pregnant.

b) The skittermouse does what the skittermouse does: It skitters. - no s*it, Sherlock.

c) No! Get back here, you Hutt-sucking freak. - wolę sobie nie wyobrażać co autor miał na myśli.

Ale dobra, do tego to już można się po trzech tomach przyzwyczaić. Mam gorszy zarzut: był jeden taki, co powiedział, że prawdziwego mężczyznę można poznać po tym, nie jak zaczyna, a jak kończy . Pamiętacie interludia? Pamiętacie ile było tam nowych postaci i informacji? Muszę przyznać, że były tam fajne wątki i postaci... ale wszystko zostało rozgrzebane. Jakby się spodziewał, że ktoś po nim się tego podejmie. A szczerze w to wątpię.

Spójrzcie sami - oto info z interludiów:

początek spoilera
1. Preludium nad Endorem - ten fragment akurat był na SW.com. Palpi wzywa Raksa i mówi mu bzdury, że czeka go przyszłość i takie tam.
2. Kashyyyk - uwaga, uwaga... Lumpy jest kanoniczny (to teraz tylko czekać, aż kanonizują dziadunia oglądającego soft p0rno). Krótka historia o tym, jak uratował go Chewie. Malla została porwana i oddzielona od syna - nie ma więcej o niej wzmianki, ale ze słownika TFA wiemy, że ostatecznie ja odnalazł.

3. Naboo - yep. To o Jar Jarze to prawda.
4. Tatooine - ciąg dalszy historii o Freetown. Przestępcy, którzy przejęli miasto, łapią niejakiego Cobba Vantha, który zdobył zbroję Mando (nie jest powiedziane, że Boby, ale mocno jest to sugerowane). On, przy pomocy Tuskenów i Malakiliego pokonuje ich, gdyż uważa się za samozwańczego szeryfa.
5. Christophsis - grupa wyznawców Kościoła Mocy idzie do jaskini, aby zwrócić tam kybery skradzione przez Imperium. Po drodze niemal wszyscy giną, tylko ten najmniej wierzący dociera. A, tu jeszcze ciekawostka, mają hologram swojego jakiegoś duchowego przewodnika, który czyta fragmenty Dziennika Whillów:

“The truth in our soul,
Is that nothing is true.
The question of life
Is what then do we do?
The burden is ours
To penance, we hew.
The Force binds us all
From a certain point of view.”

- Jest potwornie dziwny IMO.
6. Coruscant - Mas Amedda jest uwięziony przez imperialnych w apartamencie i zasadniczo nie chce mu się żyć. Włamują się tam dzieciaki (wchodzą przez szyb na pranie), które są członkami... no, nie oficjalnej rebelii, ale buntowników ze stolycy). Mas chce, by go zabiły, jeden chłopak się zgadza, ale gdy celuje w niego, ten zaczyna beczeć (naprawdę jest żałosny, ale tu winię Wendiga) i oferuje, że podda Imperium NR (ale robił to samo w poprzednim tomie, więc co się w ogóle dzieje). Dzieciaki obiecują mu pomóc się wydostać.

7. Devaron - tu znowu mamy tych Acolytes of Beyond. Okazuje się, że ich przywódcą jest Yupe Tashu, ten doradca Palpiego z poprzednich tomów. Wszyscy zbierają się na różnych planetach w tym samym czasie i mają rozpocząć jakiś atak, tylko w sumie albo ja jestem głupia, albo to nie zostało wyjaśnione. W każdym razie Yupe ma fazę na artefakty Sithów i rozdaje im takowe - Kizie, która się chyba pojawiła w poprzednim tomie, daje maskę wicekróla Enshima Pansharda, która "zwiera krzyki tysięcy zamordowanych ku uciesze wicekróla".

8. Miasto w Chmurach - zasadniczo Lando je odzyskuje.

9. "Imperialis" - tu się robi ciekawie. To statek z komiksowego "Landa". Okazuje się, że było takich wiele i pełniły one rolę obserwatoriów - o tym niżej. Tak czy siak, tu mamy retrospekcję sprzed 25 lat. Rax przez dziesięć lat przebywał na Jakku na polecenie Palpiego, a ten w końcu przybywa i opowiada mu o całkiem fajnej grze, Shah-tezh, która jest prekursorką m.in. dejarika i szachów. Są tam różne figury, lecz najważniejszy jest Imperator (tak, "Imperator", nie "Emperor") i oczywiście na tym przykładzie tłumaczy Raksowi jego zadanie i przyszłość.

10. "Liberty`s Misrule" - znowu pirat(ka?) z poprzedniego tomu, Eleodie Marcavanya, która ma quariańską flotyllę i chce sobie stworzyć takie imperium. Na koniec atakuje okręty Imperium.
koniec spoilera

Sami widzicie - tego jest multum. I nie wiem kto to dokończy.

No, tak czy siak, oto co można się dowiedzieć:

Nowa Republika: początek spoilera Mon Mothma po ataku na Chandrili ma jakąś kontuzję ręki i nie może nią za bardzo ruszać. Do tego ma wroga w Senacie (sporo osób uważa, że jest za miękka, czego dowiódł atak), który chce ją wygryźć ze stołka i ostatecznie posuwa się do zamachu na nią, ale Mon jest w tym czasie zajęta kupowaniem prezentu dla Bena, więc zamiast niej ginie jej asystentka.

To nie jedyne problemy, bo prócz Imperium coraz śmielej poczynają sobie wszelakie organizacje przestępcze, w tym też - ciekawostka - Syndykat Cienia z TCW. Do tego są jeszcze jakieś ruchy neoseparatystyczne, to jest New Separatist Union i Confederacy of Corporate Systems. Acz znowu, to tylko wzmianka, żadnych konkretów. A szkoda, bo jako fankę Sepków strasznie mnie to intryguje .

Stolica NR z Chandrili przenosi się na jakąś planetę na N - jak Nic Ciekawego, bo jest rolnicza.

HoloNet nie jest już jedynym kanałem z wiadomościami, pojawia się konkurencja.
koniec spoilera

Wielka Trójca:początek spoilera Han był na Jakku raz, "lata temu". Strasznie obawia się roli ojca, nazywa Bena "małym bandytą" i w ogóle Wendig tak bardzo chciał pokazać, że oglądał TFA i zna ich przyszłe relacje, że to aż boli.

Leia, poza tym, że jest tak bardzo w ciąży, robi niewiele. Jakiś czas poświęca na medytacje, podczas których słyszy głos Luke`a, ale jednocześnie wyczuwa, że po jej syna obserwuje "jakiś cień", który wyciąga po niego łapy. O Snoke`u poniżej. Jest zmartwiona, że choć wyczuwa Bena jako "kulę światła", to widzi w niej fragmenty cieni. Luke próbował ją uspokoić, mówiąc, że nikt nie jest tylko i wyłącznie "jasny".

Jej poród zaczyna się w dniu podpisania traktatu z Imperium - do tego Leia jest obecna na ceremonii, mimo że rodzi już od trzech godzin (umówmy się, że faceci nie zrozumieją pewnych rzeczy. Nigdy). Są różne ploty na temat tego porodu - ano, że był strasznie ciężki/lekki, ano, że Luke tam był, a potem ruszył na misję...
koniec spoilera

Jakku: początek spoilera mają tam wyścigi - Wheel Race. Jakby nie była nazbyt podobna do Tatooine. Tysiące lat temu była tam grupa zwana anchorytami, którzy wyznawali JSM. koniec spoilera

Imperium: początek spoilera tu mamy parę wątków. To na Coruscant praktycznie nie istnieje - to znaczy istnieje, ale właściwie ledwo zipie, całą energię poświęca na walkę z buntownikami, a o Ameddzie była mowa wyżej. Pod koniec książki Mas podpisuje kapitulację, co jest równoznaczne z końcem wojny.

Rax zasadził się na Jakku jak kwoka na jajkach, zgromadził tam całą flotę i wykonuje Plan. Dogadał się z Niimą (tą Huttcicą, od której nazwę wzięła osada), która wyłapuje mu osierocone dzieciaki, a ten przekazuje je Huksowi seniorowi - po to, oczywiście, aby je wytrenował, tylko sama zastanawiam się co on właściwie chciał w ten sposób osiągnąć. Jakku to nie Crosucant, nie zebrałoby się tam armii. Ale tak sobie myślę... może to jakaś sugestia, że i Finn mógł stamtąd pochodzić? Tak czy siak, mamy też małego Armitrage`a (nigdy nie przestanę się śmiać z tego imienia), który potwornie się wszystkiego boi (są sugestie, że ojciec się nad nim znęcał), ale Rax przeprowadza z nim rozmowę i powierza dowództwo nad dzieciakami. Co malec wykorzystuje i każe jednemu pobić drugiego - yup, Vilkala miała rację, to nie jest normalne.

Pamiętacie to czerwone coś z "Shattered Empire"? To droidy, które zbudował Palpatine, a które miały po jego śmierci pomagać wykonywać Plan. Te, które towarzyszą Raksowi, są bardzo inteligentne. Pomagają mu między innymi w obserwatoriach. Dziwna to i zwodnicza nazwa, bo są to ośrodki, które Palpi zaczął ustanawiać jeszcze przed Imperium. Jedne służą jako magazyny artefaktów, inne mają bronie lub ich schematy, jeszcze inne to więzienia. To na Jakku ma w sobie starożytne urządzenie eee... mapujące? Rax nie ma pojęcia skąd pochodzi, czy ze Starej Republiki, czy z Imperium Sithów, ale pada tam słowo "star chart", więc ja mam jednoznaczne skojarzenia z Rakatanami . Tak czy siak, jego funkcją jest planowanie trasy przez Nieznane Regiony (co robiło przez dziesięciolecia), używając do tego między innymi wiedzy, którą Palpi zdobył od... tak, tak - niejakiego Thrawna, który "przybył zza granic znanej galaktyki". Narrator informuje nas, że Imperator "tylko dlatego go trzymał", ale zwalę to na Wendiga i jego durnoty. Komputer skończył obliczenia niedługo przed bitwą o Endor. A po kiego czorta było to Palpiemu potrzebne? Ano, bo wyczuł tam coś - tu pozwolę sobie zacytować, by było wszystko jasne: "(...) some origin of the Force, some dark presence formed of malevolent substance. He said he could feel the waves of it radiating out now that the way was clear". Vader w ogóle tego nie czuł, a wedle Raksa był mistrzem CSM, dlatego admirał stwierdził, że Palpi oszalał.

Ale my wiemy, że nie, prawda? I wiecie, mamy chyba odpowiedź na pytanie, że Snoke... to po prostu Snoke. Może jest kimś więcej, może jakąś inkarnacją CSM, ale raczej nie Leią, jak próbuje wmawiać mi mój uczeń.

Raksa strasznie irytuje Tashu, który jest fanatykiem ciemnej strony. Prowadzi go do części obserwatorium, w której jest sporo artefaktów Sithów (czerwona maska, krwawy baner i czarny holokron, który "zdaje się pochłaniać światło" - kojarzy Wam się coś?) i ubiega w te graty Tashu, obiecując mu, że wskrzeszą Palpiego, co jest oczywiście kłamstwem. A potem wrzuca go... gdzieś tam na Jakku (sorry, kot dał mi się wtedy mocno we znaki - próbował ratować mnie przed tą książką), wszystko to wybucha, a ponieważ artefakty mają moc, no to jakoś zaburzyło... eee... równowagę/jądro planety. Pytacie co z tego? Nic. Przynajmniej nie wyłapałam, ale z racji, że działo się to na samym końcu, to już chciałam jak najszybciej skończyć.

Mamy też wątek Sloane, który niestety wypada... średnio. Prawie całą książkę włóczy się po Jakku razem z tym tam mężem Norry. Stopniowo udaje jej się dotrzeć do obserwatorium i tam następuje konfrontacja z Raksem. Z pomocą Norry i jej męża zabija go, a on, konając, mówi jej, by przejęła jego funkcję. I tak robi: prowadzi okręty tymi trasami wyznaczonymi przez komputer. Fajne w jej wątku było to, że potrafiła współpracować z rebeliantami, a zwłaszcza z Norrą.
koniec spoilera

Nudna załoga: początek spoilera O Boże, jak mi się nie chce o nich pisać... Zabraczka-łowczyni: pewien łowca nagród jest strasznie na nią cięty, a ostatecznie razem z Norrą udaje jej się dostać na Jakku. Spotyka tam między innymi Emba (Marrok umarł mu parę lat wcześniej) i Dengara, którzy jej pomagają w kłopotach, za co załatwia im ułaskawienia, no i nieco kasy od NR.

Bones - najfajniejsza postać z całej tej zgrai - niestety ginie na Jakku i ma potem "pogrzeb" wraz z mężem Norry. Co ciekawe, faktycznie ma w matrycy wspomnienia Grievousa (jak dzierżył cztery miecze na raz), acz nigdy nie jest wyjaśnione czy to jakieś oprogramowanie, czy faktyczne wspomnienia... dziwne.

Temmin i Norra - matko, jacy oni są nudni... w każdym razie podczas misji się rozdzielają, Norra buja się na Jakku razem z Zabraczką i szuka Sloane, Temmin i Sinjir mają mniejszą rolę - pomagają Mon Mothmie. Sinjir zostaje jej doradcą, a Temmin pod koniec udaje się do akademii dla pilotów, w której uczy Łedżu. Matka idzie z nim (bo Łedż jest tam, ma się rozumieć).
koniec spoilera

Książka jest... bardzo Wendigowa. Ma dużo nawiązań i aluzji, ale jego koszmarny styl, kiepskie postaci i rozgrzebane watki sprawiają, że szybko o niej zapomnę.

Idę spać.

Re: już po

ShaakTi1138 napisał:
[cytat]3. Używa onomatopei jako czasowników:

a) He oofs as his head thuds against the floor of the cart.

b) The droid tilts his skullish head toward the ceiling and he hms.

oO

Rak: poziom hard

Re: już po

Khem... na pocztek - to że pan W. czegoś nie ogarnia to nie znaczy że wszyscy faceci tacy są! No.

Dzięki za spojlerki, nie musze czytać (nie żebym zamierzał). Pytania dwa, w zasadzie trzy.

1. Była li w książce bitwa nad Yakku czy też nie ?

2. Sloane początek spoilera to ona dalej żyje? Czyli jest szansa że zobaczymy ją w ep. IX? (chyba, że to Snoke...) koniec spoilera

3. To już naprawdę koniec? Nic więcej panawendingowego nie uświadczymy w SW?

Re: już po

A o Cienie i Thane`nie nic nie ma?...

Re: już po

@Finster - no dobra, generalizuję .

Odpowiadając na pytania:

1. Tak, bitwa o Jakku jest. Ale strasznie chaotyczna, a właściwie potem jest informacja, że trwała jeszcze miesiącami :/

2. Sloane początek spoilera owszem, żyje. I prowadzi flotę do tego tam ukrytego obszaru galaktyki - de facto dowodzi Imperium, więc wcale bym się nie zdziwiła, gdyby wystąpiła w filmach. koniec spoilera

3. OBY!

4. Niestety o Cienie i Thanie nie było ani słowa, a też liczyłam, że się gdzieś tam przewiną.

Re: już po

Dzięki za streszczenie i współczucia przebrnięcia przez tę nawałę literek. Mnie zmęczyło samo czytanie Twojego tekstu, po książkę na pewno nie sięgnę.

Re: już po

<3 Dziękuję i gratuluję, że dałaś radę tym cierpieniom.

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.