Forum

Komiksy z Legend dla fanów Nowego Kanonu

Czyli jak będąc legendarną dziewicą ( ) bawić się tym, co było wcześniej, nie gubiąc się w tym zupełnie.

Otóż jestem z tej frakcji co lubi Nowy Kanon, co zna go naprawdę nieźle i nie uważa za tragedię, zarazę i koniec świata.
Tylko, że NK jest wciąż w początkowej fazie. I zdarzają się okresy, że biedny fan nie ma co czytać, bo wszystko już pochłonął.

Ponieważ komiksy NK póki co (poza kilkoma wyjątkami), mnie raczej nie zachwycają, a kiedyś na wookie rzuciły mi się w oczy trochę inne niż w NK losy mistrza Vosa (do którego mam słabość), postanowiłam zrobić to, co każdy rozsądny, zagubiony fan powinien zawsze robić - napisałam do eksperta.

I dostałam od Shedao Shai wyczerpującą, kompleksową odpowiedź. W której jasne, miałam wypisane komiksy z Vosem, ale była tam też wersja rozszerzona. Czyli żeby poznać więcej i móc wyłapać różne smaczki i w ogóle dobrze się bawić.

Ponieważ, należę do tych, co jak się za coś zabierają, to porządnie, to oczywiście chwyciłam wersję rozszerzoną.

I tu o niej będę pisać, dla tych co jak ja, chcieliby zacząć jakoś te Legendy ogarniać, ale ich przeraża ogrom tego wszystkiego.
I dla tych co wszystko świetnie znają, ale bawi ich ktoś, kto dopiero odkrywa nieznany ląd

Jestem po dwóch seriach: Jedi Coundil: Acts of War i Darth Maul. I muszę powiedzieć, że to niesamowita frajda czytać o postaciach, które się zna z TCW i filmów w troszkę innym świetle. A ponieważ całość póki co dzieje się przed TPM, to w zasadzie nie ma jakiś zgrzytów z NK.

AoW: To co mi się bardzo podoba to pokazanie Zakonu Jedi, jako zbioru indywidualności, a nie jako tła. Fajnie przedstawieni są Jedi - Strażnicy Pokoju, jeszcze nie generałowie i dowodzący armiami. Nieuzbrojone statki, mimo wszystko lekkie zagubienie na polu bitwy itp.
Piękne, delikatne zwiastuny, tego co dopiero nadejdzie i chmur, które zbierają się nad Galaktyką. Ogólnie czytało się szybko, a na ostatnim zeszycie niespodziewanie się wzruszyłam.

DM: Tu mam problem, bo za kolegą Maulem niespecjalnie przepadam. Komiks teoretycznie kłóci się z nowokanoniczną ostatnią serią o Maulu, ale moim zdaniem w niewielkim stopniu. Dużo scen walki, których nie jestem fanką, za to Black Sun wynagradza wszystko. Bardzo lubię knujące kartele, więc byłam zadowolona. Czyta się to piorunem, właśnie ze względu na kilkustronicowe nawalanki i nawet się człowiek nie obejrzy a już koniec.

Poniżej, dla porządku, lista od Shedao:

Jedi Council: Acts of War
Darth Maul
Republic 1-6
Vow of Justice
Republic 7-18
Jango Fett: Open Seasons
Republic 19-27
Heart of Fire
Republic 28-45
Jango Fett
Zam Wessel
Republic 46-48: Honor and Duty
Republic 78: Loyalties
Republic 49: Sacrifice
Republic 50: The Defense of Kamino
Jedi: Mace Windu
Republic 51-52: The New Face of War
Republic 53: Blast Radius
Jedi: Shaak Ti
Republic 55-58: The Battle of Jabiim
Republic 59: Enemy Lines
Republic 54: Double Blind
Jedi: Aayla Secura
Jedi: Count Dooku
Republic 63: Striking from the Shadows
Republic 60: Hate and Fear
Republic 61: Dead Ends
Republic 62: No Man`s Land
Republic 64: Bloodlines
Jedi: Yoda
General Grievous 1-4
Republic 65-66: Show of Force
Republic 67: Forever Young
Republic 68: Armor
Republic 69-71: Dreadnaughts of Rendili
Obsession 1-5
Brothers in Arms
Republic 72-73: Trackdown
Republic 74-77: Siege of Saleucami
Routine Valor
Republic 79-80: Into the Uknown
Republic 81-83: Hidden Enemy
Purge
Purge: Seconds to Die
Purge: The Hidden Blade
Purge: The Tyrant`s Fist

zabieram się za Republic, więc ciąg dalszy nastąpi XD


Re: Komiksy z Legend dla fanów Nowego Kanonu

Jak lubisz drukowane do postawienia na półce, to polecam to:

https://www.amazon.com/Star-Wars-Legends-Epic-Collection/dp/078519553X/ref=sr_1_9?s=books&ie=UTF8&qid=1494508286&sr=1-9&keywords=star+wars+clone+wars+comics

Pierwszą historię z Vosem masz tam dostępną online

Shedao tendecyjnie pominał serię komiksową "slave of the Republic"

Re: Komiksy z Legend dla fanów Nowego Kanonu

A nie, na razie jadę te cyfrowe

Nie wiem co to Slave poprosze o uzasadnienie dlaczego pominięte XD

Oraz czytam Prelude to Rebellion i ja przepraszam z góry wszystkich fanów, ale wyję ze śmiechu. Tzn jestem dziko zachwycona ale zapewne inaczej niż zamierzali twórcy. To napięcie, ten dramat, ten Jedi co dostaje mokrą szmatą przez łeb od żony! Te dzieciaki co NIE ROZUMIEJĄ starszych i Zły Knujący Przybysz Z Zewnątrz! I Ki-Adi Mundi który myśli jadąc na galaktycznym strusiu. Patrząc jakie to przynosi efekty, mógłby jednakowoż przestać na chwilę. Myśleć

Re: Komiksy z Legend dla fanów Nowego Kanonu

Taaa, początek Republica był... ciężki

"Slave..." to pierwszy storyarc serii powiązanej z TCW, nijak niemającej się do Republiców. Ot, takie komiksy towarzyszące serialowi, zresztą jak podaje Wookiee:

The story arc was later adapted in the Season Four episodes "Kidnapped", "Slaves of the Republic", and "Escape from Kadavo".

Także sugerowałbym zostawić sobie na potem, jako tzw. lekturę uzupełniającą

Republic 1-6

eeee to w ogóle bo tego arcu nie jestem wielką faką.

Skończyłam.
Mój makijaż nie istnieje.
Nie mogę złapać oddechu.
Dawno nie smiałam się aż tak.
Coś cudownego!!!!

oto odkryłam niezawodny komiks na doła. Gdy tylko będzie mi źle wrócę do Ki-Adi Mundiego, który ma córki, strusia i PRZEMYŚLENIA.

I fantastyczne facepalmy.

Ciąg dalszy nastąpi

Re: Republic 1-6

fanką oczywiście, to przez te łzy zasnuwające mój wzrok.

ale mimo wszystko liczę, że reszta będzie... inna

Re: Republic 1-6

Będzie, spoko. Drugi arc jest świetny, trzeci - "Emissaries to Malastare" - taki sobie, ale potem już jest ostra jazda do końca, no z przerwą na "Starcrash" xD

Ooo, kochana!

Czeka Cię wiele wspaniałych chwil. Przyznam, że ten wątek sprawił mi dużą przyjemność, bo miło widzieć, jak "młode pokolenie" jednak czasem samo chce uzupełniać wiedzę z mojej ulubionej części uniwersum. Więc kibicuję i będę śledził, a czasem pewnie się łezka w oku zakręci, jak napiszesz o kolejnym komiksie, który czytałem iks lat temu i uwielbiam do dziś. "Kolejnym", bo Acts of War jest właśnie dla mnie takim komiksem, czyli dobrze zaczęłaś. Ach, łezka.

Poza tym oczywiście propsy dla Szedała, za krzewienie prawdziwych, żółtopaskowych wartości. Bonusowy buziaczek za ominięcie Slaves of the Republic

Re: Ooo, kochana!

Prawdziwe, żółtopaskowe wartości to seria Marvela z 1977, z jedynie słusznym wizerunkiem Jabby the Hutta

Re: Ooo, kochana!

Stare Marvele to dla mnie Legendy nawet wśród Legend

Outlander - i pytanie

O ja

O JAAAAAAAAAAAAAAAAA

Jakie to było dobre!!!!!!

Czytałam na jednym oddechu, coś niesamowitego! Nie wiem co mnie bardziej zachwyciło, historia Sharada, Aurra na szczęście inna niż w TCW (gdzie była mimo wszystko dość nijaka) czy cała, pięknie prosta i efektywna intryga ekonomiczna Huttów. Ale jak to wszystko zostało podane i opowiedziane i narysowane O JAAAAA!!!!
Coś pięknego!!!

I nawet Ki-Adi mnie nie wkurzał. To znaczy jakby mnie potraktował tak jak Jabbę, tez bym go wykiwała, drogi Ki-Adi jak prosisz o przysługę staramy się nie być AŻ TAK aroganckimi, ale poza tym cudo.

I wzruszyłam się na końcu.
Rewelacja.

I teraz mam pytanie. Jeśli to będzie wyjaśnione jakoś i podniesione w dalszych numerach, to tylko mi napiszcie "poczekaj" i poczekam, bo nie chcę spojlerów. Ale jeśli nie, to czy ktoś może mi wyjaśnić co odbiło Jedi z tym "no attachements"? Tu mamy Jedi z rodzinami. Jedi, którzy do Świątyni jadą na nauki jak do trochę bardziej rozbudowanego internatu (bo w większości od urodzenia), ale potem wracają na swoje planety, do swoich rodzin i jak Ki-Adi nawet takie rodziny zakładają.

I to ich nie ogranicza. Oni z tego czerpią siłę.
(i cicho wszyscy plujący na Rebelsów, taki jest też Kanan. Niby Jedi, niby pasowany przez Moc i Yodę, ale jednocześnie silny dzięki swojej rodzinie - powrót do korzeni, czy co?)

Re: Outlander - i pytanie

No ale Ki-Adi dostał or rady "licencję na rozmnażanie", bo jego gatunkowi groziło wyginięcie . Czyli spółkował, ale się nie zaciągał (nie przywiązywał) - przynajmniej teoretycznie.

Re: Outlander - i pytanie

ale czekaj no w Outlanderze mamy jasno powiedziane, że Jedi po nauce najczęściej wracali na rodzinne planety i to często była duma dla rodziny mieć Jedi.

Poza tym jak ma się to nie przywiązywanie Ki-Adiego do ogromnej miłości do córek i gotowości by zrobić dla nich wszystko?

Coś mi tu nie styka. Podejrzewam Yodę (zawsze podejrzewam Yodę).

Re: Outlander - i pytanie

Wersja krótka - Jedi to hipokryci;p Praktycznie pod każdym względem;p
To za co ganili uczniów było dozwolone dla Mistrzów (pewnie wmawiali sobie że potrafią się odciąć od przywiązania, ale ich działania zawsze temu przeczyły;p )
Ki-Adi Mundi miał oficjalne pozwolenie i wg jego zapewnień nie był do nich przywiązany, osobiście też śmiem w to wątpić widząc całe to rodzinne szczęście na rysunkach;p

Re: Outlander - i pytanie

To info o "przyzwoleniu" jest z jakiejś książki (na 95% "Ządnych Jeńców" - też "legendarnej"), choć tam też byli jacyś "niezakonowi" Jedi mający rodziny.

Re: Outlander - i pytanie

W Starej Republice (ok. 3.600 lat BBY) były dozwolone nawet małżeństwa pomiędzy Jedi. Oczywiście na czas "misji" rozdzielano ich, a "schadzki" odbywały się w Świątyni pod ścisły, nadzorem Rady, by broń boże nie wytworzyła się jakaś "niezdrowa" więź;p
Ki-Adi Mundi jako członek Rady w myśl zasady "co wolno wojewodzie to nie tobie smrodzie" pewnie dostał w tej sprawie "wolną rękę".

Re: Outlander - i pytanie

A to nie było tak, że Ki-Adi-Mundi dostał pozwolenie na zawarcie związków małżeńskich, bo męscy Cereanie starzeli się szybko i tylko w ten sposób mogli przedłużać istnienie gatunku/rasy? W Legendach żonaci byli też chociażby Luke i Corran Horn, tam nikt nie miał z tym problemów

Re: Outlander - i pytanie

odpowiedź, że Jedi byli hipokrytami podoba mi się najbardziej

Nie lubię jakoś zakonu jako całości, lubię pojedyncze jednostki.

Zaczęłam Emisariuszy i na razie jest ciekawie - podoba mi się zwłaszcza scenka z małym Anakinem, wciąż myślącym o wyścigach
(dlaczego Jedi nie ruszyli 4 liter i nie uwolnili Shmi pozostanie dla mnie sekretem na wieki)

Re: Outlander - i pytanie

vilkala napisał:
(dlaczego Jedi nie ruszyli 4 liter i nie uwolnili Shmi pozostanie dla mnie sekretem na wieki)
-----------------------
Mam nadzieję, że ta kwestia zostanie kiedyś poruszona w NK, bo warta jest wyjaśnienia (NK rozwija się na tyle powoli, że pewnie zajmie to jeszcze parę lat, ale z drugiej strony nie próbuje Jedi wybielać jakoś szczególnie, więc może zrobią to ciekawie).

Re: Outlander - i pytanie

Zainspirowałaś mnie o tyle, że chyba sobie całosć starych "Omnibusów" sprawię, tylko trzeba trochę po różnych antykwariatach pogrzebać.

Pytanie o Shmi intryguje ludzkość od czasu TPM. Raz że w Huttlandii kredyty "Potężnej" Republiki są g... warte (czyli tak jakbyś chciała zapłacić dolarami na Fiji i okazały by się nic nie warte), dwa, ile to było wymienić na Coruscancie kredyty republiki na jakieś akceptowalne pieniądze, polecieć i wykupić. Skoro na wykup stać było farmera wilgoci (czyli raczej było tanio), to "Wielki Zakon" nie powinien mieć problemu ze zbilansowaniem budżetu.

Emissaries to Malastare

Jeszcze nie skończyłam - pierwsze zeszyty dość ciężko się czytało - za dużo polityki, polityków i wyścigów.
Ale teraz jestem na nr17 i szczerzę się tak, że aż mnie twarz boli.

DEPA!

Quin!

Mace, który mnie nie wpienia! Mniej polityki za to ratowanie piesków!

Dobra, miałam na 17 skończyć bo jutro o jakiejś barbarzyńskiej porze wstaję, ale nie ma mowy.
Lecę dalej.

Zaczynam się zastanawiać czy powinnam być Shedao wdzięczna czy raczej się wkurzyć.
TO NIE MIAŁO TAK WCIĄGAĆ

Re: Emissaries to Malastare

Re: Emissaries to Malastare

Skończyłam

Idę spać

żartowałam...
to jeszcze następne z listy - Jango.

Sen jest przereklamowany i dla słabeuszy.

A co do Emisariuszy - arc na Malastare mnie nie zachwycił jak już mówiłam. Zbyt chaotyczny i zbyt... kolorowy? Miał kilka momentów (głównie relacja Ki ze swoim uczniem), ale ogólnie bez szału. I mam wrażenie, że cały konflikt od którego się zaczęło, też nie został za bardzo rozwiązany.

Za to ostatnie dwa numery!!!!!
O rany!!!!!

Jak mi się podobało!!!!

No dobra, mam słabość do Depy wielką (tej komiksowej nowokanonicznej) i wiem co się z nią stało w Legendach, ale na razie wypieram
Tu była wspaniała.
I sam pomysł Hutta z połową głowy i wszystkie związane z tym szpile.
Jestem dziko zachwycona.

ale z drugiej strony powinniście ostrzegać czy coś...

Re: Emissaries to Malastare

Całą serię republic wspominam z uśmiechem na ustach . Takie posty jak te wyżej miło się czyta i żadne TCW mi tego nie zastąpią . Ostatnio tak btw przeczytałem "Mrocznego Ucznia", gwałt na Quilanie, tak jakby ktoś na szybko z 83 zeszytów wybrał parę wątków i wrzucił do książki. Ale cóż, otarłem łzę z policzka i żyję dalej, kendo droga miecza

.

Eh.. z jednej strony z każdym nowym postem w tym temacie mam coraz większą ochotę zacząć swoją przygodę z komiksach. A z drugiej strony wiem, że jak już zacznę to będę je nolifić przez następne 5 lat

A kij. Shedao, ta lista, którą podałeś - to Twoja autorska lista dobrych komiksów z okresu Republiki czy jak ?

Jak mnie interesują czasy Old Republic to od czego zacząć, standardowo od początku czy coś pominąć?

Re: .

HA!

mówię Ci zabierz się za to, jest REWELKA

I co najważniejsze. Jak tak zmrużysz trochę oczy i w kilku miejscach popatrzysz tak w bok lekko, to nie kłóci się z Nowym Kanonem

Re: .

Starą Republikę najlepiej zacząć od Tales of the Jedi, a potem Kotorów. Osobiście nie polecam komiksów The Old Republic, są takie... meh, nie warto się za nie brać.

Re: .

To moja autorska lista, opracowywana na bazie kolejności w TPB i Omnibusach, oraz własnych doświadczeń. Jest w niej zawarta większość komiksów - nie wszystkie, ale większość, z czego wszystkie trzymające dobry poziom. Jak już ktoś przeczyta to wszystko i będzie mu mało, to może się zabrać za tropienie pozostałych komiksów, aczkolwiek są to rzeczy albo kiepskie, albo nic niewnoszące do ogółu wydarzeń, albo totalnie oderwane od reszty. Powiedziałbym że to taki kompleksowy przewodnik po okresie prequeli pre-TCW.

Chciałbym przy okazji zaznaczyć że to nie jest tak, że w tym okresie istnieje jedyna słuszna kolejność czytania, więc jak ktoś sobie przeczyta np. Dartha Maula w innym miejscu to będzie dramat. Zatem nie trzeba się super sztywno trzymać tego co napisałem, niemniej jak najbardziej można się nią kierować i się wtedy nie przepadnie w odmętach starego kanonu.

Re: .

Aha, co do Old Republic. Droga jest prosta. Tales of the Jedi -> Knights of the Old Republic. Żeby docenić to ostatnie warto jest znać fabułę z gier KotOR (szczególnie pierwszego), aczkolwiek nie jest to koniecznoscią - po prostu stracisz trochę smaczków.

Jak napisał San Holo - komiksy z TORa możesz spokojnie ominąć, to jest coś właściwie tylko dla grających w TORa. Samodzielnie niezbyt się to broni.

Od siebie dodam, że TotJ to jest dla mnie jedna z naj, najlepszych rzeczy w SW ogólnie. Zdecydowanie jest warto poznać tą historię.

Re: .

Zgadzam się w 100%, do dzisiaj mnie troche pupa pieczę, że Nomy Sunrider nie było w KOTORze i zastąpili ją Bastilią Shan, ale gra i tak była supcio. Generalnie stare Imperium Sith to jest mistrzostwo i cykam się trochę (mam nadzieje,że się mylę), że w nowym kanonie nie będzie aż tak kozackich sithów przed Palpim i Vaderem, bo Vader wybraniec a Palpi to tak czy siak kozak, no ale przy takim Naga, Ragnosie czy nawet Banie to on mógł hodować rzeżuchę co najwyżej. Kończąc, na perełki pare tysięcy lat przed to niestety sobie poczekamy jeszcze sporo czasu ;/

Jango Fett - Open Seasons

Kurcze krótkie, ale bardzo fajne.
I nie tylko pokazana droga Jango do zostania "ojcem" klonów ale też fragment drogi Dooku do Tyranusa.

Oraz dużo Mando będących Mando. I Death Watch. I znajome nazwiska.

WIEM że nie powinnam zaczynać następnego komiksu (w poprzednim widziałam zajawkę co będzie), WIEM.

Zgadnijcie co robię.

...

Re: Jango Fett - Open Seasons

Ten komiks bardzo cenię, bo raz że ładnie porządkuje sprawy związane z przeszłością Jango i Boby, dwa - wątek Dooku jest genialny, no i mamy w końcu ukazany jeden z głównych powodów jego rozczarowania Zakonem Jedi.

a teraz mam nadzieję że już śpisz, to że nie pisałaś od przeszło godziny jest dobrym zwiastunem, no ale widząc jak się rozpędziłaś to kto wie

Re: Jango Fett - Open Seasons

Nie lubię Ciebie bardzo w tym momencie

Twilight

Skończyłam

To jest straszne, to powinno być zabronione, niech Was wszyscy żółtopaskowcy i Wasze zachęty!!!!!!

Ale o rany o rany

Przyszłam dla Quinlana i nie zawiodłam się (to jest komiks wybitnie rysowany dla kobiet, no ja przepraszam) ale
ale
ale

VILLIE

O matko. Mam nowego idola czy coś. Muszę przeczytać jeszcze raz, wypisać sobie cytaty, nauczyć się kilku mądrości i w ogóle.

JAKIE TO JEST ZAJEFAJNE!!!!!

Nie patrzę na zegarek. Redbulle też dla ludzi.

dobra sensownie to skomentuję pewnie jakoś jutro ale aaaaaaaaaaa

Mossar weź nie czytaj, skończysz o 1 w nocy z czerwonymi oczami i perspektywą 3h snu

Re: Twilight

A na poważnie (i tak nie mogę zasnąć bo myślę), to co mi się najbardziej podobało, to mieszanka bardzo poważnych tematów i rewelacyjnego humoru - trochę słownego trochę sytuacyjnego. I co najdziwniejsze to naprawdę pasowało i się uzupełniało.
Gniew i desperacja Quina połączona z nieustannymi zakładami Villego. Poszukiwania Vosa vs devarońskie stosunki rodzinne. Zdrada z jaką spotykał się Quin połączona z nieustannymi zmianami frontu Villego.

Czytało się to rewelacyjnie. A do tego, znowu u podstaw wszystkiego, tak naprawdę intryga ekonomiczna.

A do tego rysunki. Tak, rysunki też mi się podobały

I drobiazgi uderzające w miękkie, jak choćby Aayla, której trzeba było dokładać i dokładać bo walczyła cały czas.

Re: Twilight

Dalej jest jeszcze lepiej - z Vosem, Aayla, ShaakTi (też głównie o Vosie), Yoda itd.

Re: Twilight

Vos jest tak świetnie prowadzony! Jak dojdziesz do Oblężenia Saleucami to oniemiejesz. Tam według mnie następuje republicowe katharsis. Jeszcze sporo miłego przed Tobą

Aż zazdroszczę Szedałowi

że ma tak głodną wiedzy uczennicę Pewnie chłopak puchnie z dumy po każdym Twoim poście tutaj

W dodatku to działa w obie strony, bo teraz mnie się zaczyna chcieć przypomnieć sobie te komiksy po latach, tak jak Finsterowi. I to przez Twój entuzjazm

Btw, to mój ulubiony temat w lateście obecnie. Ale chyba po moich poprzednich postach już się można było domyśleć

Infinity`s End

Hmmm

Po cz1, muszę przyznać, że po raz pierwszy jestem... znudzona?
Nie podoba mi się inna kreska i taki kwadratowy Vos. Do tego jest zarozumiały i zwyczajnie niesympatyczny. Wiedźmy też jakoś mało mnie zachwycają, głównie dlatego, że są po prostu głupie.

Cała historia póki co przekombinowana i kliszowata niestety.

Zobaczymy co dalej, ale na razie rozczarowujące...

Re: Infinity`s End

Skończyłam. Do końca było jeszcze gorzej.
Pierwsze komiksy do których nie wrócę, bo to niestety nie była miła rozrywka.

I nadal nie wiem kto wkurzał mnie bardziej - Quin czy wiedźmy.
Ale ja jednak bardziej wolę intrygi polityczno-ekonomiczne niż antyczne, sekretne stacje bojowe niszczące planety dzięki tajemniczej Mocy.

Patrząc na godzinę ZDECYDOWANIE powinnam iść spać, ale przecież muszę sobie poprawić humor po tym niewypale

Starcrash

chyba jednak powinnam iść spać

Co ja czytam? Co me biedne, zmęczone oczy widzą? Za co? I gdzie coś ciężkiego czym bym mogła szanownemu dopierocojedi walnąć przez te blond włoski.

Uff koniec.
Przeżyłam.

To znaczy mam wrażenie, że do młodego czytelnika ten komiks mógł przemówić zupełnie inaczej

Re: Starcrash

Zaczynasz popadać w starłorsowy nolajfizm. Trochę niepokojące.

Vos dalej jest lepszy, choć po prawdzie to pierwszy raz słyszę żeby kogoś denerwował. Później będzie razem ze swoją byłą uczennicą, Aaylą.

Ps. Gdzie się podziała emotka niebieskiej? Skandal!

Re: Starcrash

Już dawno popadłam, tylko teraz do tego doszły te komiksy

Vos w Infinity denerwował mnie takim byciem macho oraz chwilami zadufaniem - to znaczy ja rozumiem, że Jedi wbrew temu co głoszą, do skromności mają daleko, ale ten tu chwilami przeginał. A rysunki nie pomagały.

To nie tak, że te komiksy są złe. Ten arc był po prostu nie dla mnie. Tak samo irytowały mnie wiedźmy (tu zdecydowanie wolę ich wizję z TCW), także nie grzeszące pomyślunkiem.

Coś mi po prostu nie kliknęło.

za to pierwszy zeszyt z polowania ma Aurre barrrdzo mi sie podobał!
(więcej nie czytałam bo przeginanie nie jest zdrowe )

Czekaj...

Szedał Ci nie dał znać, żebyś ominęła Starcrash? No bez jaj. Przecież ten komiks nie pasuje do żadnego kanonu, dosłownie żadnego. Ani jedno wydanie zbiorcze Republiców go nie zawiera, o ile wiem, i samo Dark Horse chyba chciało zapomnieć, że to wydało. A sam komiks jest zapchajdziurą w literalnym znaczeniu tego słowa, bo akurat następna dłuższa historia nie była jeszcze gotowa (coś im z terminami nie pykło) i musieli na szybko napisać/narysować... coś. I wyszło właśnie Starcrash. Ja bym tego w życiu nikomu nie polecał, bo to kolorowe fantasy w stylu Zeldy wciśnięte na siłę w ramy SW Zachowuj się tak, jakbyś tego nie czytała, a sam komiks nie istniał, fandom robi tak od lat

Re: Czekaj...

Są rzeczy które trzeba poznać, żeby móc docenić inne. Najgorszy Republic jest taką rzeczą. Vilkala została ostrzeżona że on jest słaby. To jeden numer - wiele czasu jej nie zajął, a przynajmniej będzie mogła mówić że przeczytała całe Repy, a nie całe-1 Mimo wszystko polecam czytanie Starcrash, choćby dlatego żeby móc sobie śmieszkować potem co to za dziwna rzecz się w tej serii znalazła xD

Re: Czekaj...

Śmieszkowanie to jedyne, do czego Starcrash się nadaje

Re: Czekaj...

Ha! Z całym tłem dlaczego to powstało, to się robi zupełnie inna historyjka No przecież widzę tych biednych twórców co siedzą, czas ich goni, mają szkielet ale to takie... mdłe i patrzą i mówią - nie no, coś tam jeszcze by się przydało, tak żeby jakoś podkręcić...

I nagle olśnienie!

WIEMY! Dodajmy wielkiego mecha i aluzję do romansu! To zawsze działa!

A tak na poważnie - przeżyłam Starcrash czyli gorzej już nie będzie?

Ps: zapomniałam dodać o miniaturce Heart of Fire - 3 strony ale BARDZO mi się podobało. Jaka świetna Aayla, szukająca drugiej Twi`lekanki padawanki i dająca jej prezent. Jaka fajna mała, idąca pomóc mistrzowi Aayli.
A potem dostałam początek polowania na Aurrę i bolało

Re: Czekaj...

vilkala napisała:
Jaka świetna Aayla, szukająca drugiej Twi`lekanki padawanki i dająca jej prezent. Jaka fajna mała, idąca pomóc mistrzowi Aayli.
A potem dostałam początek polowania na Aurrę i bolało

-----------------------
Ta mała z "Heart of Fire" oraz początku "Polowania..." jeszcze powróci, już w wersji dorosłej. Zwie się Xiaan Amersu i kiedyś zacząłem pisać o niej fanfica, ale go nie dokończyłem (co mi się często zdarza). Czasem żałuję... Enyłej, fajna postać, choć bardzo w tle.

A czy po Starcrashu już nie będzie gorzej? Raczej nie, przynajmniej nie w Republicach, choć nawet potem nie kojarzę już takiej porażki w Dark Horse. Chyba. Może coś mi wyleciało z głowy

Acts of War

Nie będę się tu podczepiał pod ten temat z każdym przeczytanym komiksem, żeby nie śmiecić, ale jako, że to mój debiut to..

Acts of War - 7.5/10

Na początku nie umiałem jakoś się wkręcić w stylistykę i temat, a rasa Yinchorri w ogóle mnie nie przekonała. Ale potem z każdą stroną coraz lepiej - świetny Micah Giiett - nie sądziłem, że tak polubię jakiegoś członka Rady. No a teraz pomijam Maula, bo mam ostatnio Mauloprzesyt i zabieram się za "Wstęp do Rebelii".

Re: Acts of War

Nie jedz i nie pij.

Ja autentycznie wyłam ze śmiechu (to jest takie Poważne i Podniosłe XD)

Oraz podczepiaj się z każdym, bo też jestem ciekawa co powiesz!

The Hunt for Aurra Sing

ufffffff

wracamy na dobre tory i do dobrych historii.

Nie potrafię rozgryźć tej "Dark Woman". Coś mi nie do końca w niej gra...

Za to bardzo podoba mi się młody Hett. I z Ki-Adim tworzy fantastyczny duet. W ogólę bardzo podobają mi się tak różne relacje mistrzów i uczniów, intensywne nawet, gdy uczeń sam staje się rycerzem. Jakoś to... uczłowiecza Jedi, jeśli wiecie co mam na myśli. Tak jakby ten zakaz przywiązywania się, musiał gdzieś znaleźć swoje ujście.

Aurra mnie intryguje - niby jest jednoznacznie zła, ale nie jest głupia i mam nadzieję, że dostaniemy powody jej tak wielkiej nienawiści do Jedi.

I chyba rozumiem post z innego wątku, chyba RedValdeza o tym, że kanon umarł już za TCW, a nie za Disneya. Bo faktycznie ta Aurra z TCW to taki cień tego kim mogłaby być.

Re: The Hunt for Aurra Sing

RedValdez dobrze pisał. Jak będziesz się dalej zagłębiać w legendarne komiksy o Wojnach Klonów, to dopiero zobaczysz jak sporo zmian w kanonie wprowadziło TCW. Aurra to dopiero początek

Re: The Hunt for Aurra Sing

Najgorsza Aurra jest w TPM

Komiksowa Aurra mnie się zawsze średnio podobała. Niby wszystko jest OK, ale danie jej świetlówki i obdarzenie mocą aby mogła walczyć jak równa z równym z Aaylą... No trochę przegięcie w stylu pojedynku Grieviousa z 3 mistrzami i kudłatym w CW.

Darkness

Jakbym umiała tobym mruczała jak kot. Mimo dziwnego hokuspokus z Mocą i "prawie" kanibalizmu bardzo mi się podobało.

Quin znowu taki jak trzeba i bardzo polubiłam jego mistrza - postać niemal całkowicie nową dla mnie (wzmianki o nim w Dark Disciple nie uważam za przedstawienie nas sobie ). Tholme ma w sobie spokój, cierpliwość i stanowczość, która mnie urzekła.

I to co pisałam wcześniej - znów inne pokazanie relacji uczeń-mistrz. Niezrywalnej więzi, nawet jeśli ich stosunki względem siebie uległy zmianie.

A na dodatek mój nowy ulubieniec Villie

Re: Darkness

Darkness to jeden z moich ulubionych komiksów. On wyszedł kiedyś w Polsce, w 2002 roku, nakładem Amberu. Rozbity na dwa tomy po dwa zeszyty, w twardej oprawie I tak - tylko on. Ot, tak Amber nagle zdecydował się wydać jeden storyarc Republic, ze środka serii. Ile czytelnik z tego rozumiał bez znajomości wcześniejszych wydarzeń? Nie wiem, bo dodatkowo mi rodzice kupili wówczas drugi tom "Ciemności", czyli zeszyty 3 i 4. Mały Szedzio niewiele rozumiał ale bardzo mu się podobało. Teraz, po latach, stwierdzam wciąż że to kawał dobrego komiksu - mroczny, ciekawy, z dobrymi postaciami. Właściwie wszyscy tam intrygują: Tholme, T`ra Saa, Zao, no i wiadomo - stała ekipa. Villie wymiata jak zawsze

No i Karkko - świetny villain.

Re: Darkness

Tam jest taki jeden panel jak Tholme wita się z T`ra Saa i na siebie patrzą.
Tylko tyle i aż tyle, ale wystarczy by zobaczyć ich wieloletnią historię i przyjaźń (i kto wie co jeszcze). Coś pięknego.

Za to teraz mam początek The Stark Hyperspace War i o ile historia jako taka jest fajna, o tyle od rysunków zęby mnie bolą. Te lewitujące głowy w trakcie retrospekcji...
Wybredna się chyba zrobiłam

Re: Darkness

Ale to fajna historia - coś w stylu Acts of War, kolejny "większy" konflikt przed TPM, większy jak na tamte realia. Rysunki faktycznie nie powalają, ale można się przyzwyczaić. Niemniej rozumiem - Duursema rozpieszcza

Re: Darkness

Aha, no i zbliżasz się do "The Devaronian Version" - czekam z zapartym tchem na reckę

The Stark Hyperspace War

Faktycznie, da się przyzwyczaić do rysunków, a historyjka fajna: intryga znów polityczno-ekonomiczna, ładnie pokazane relacje między bohaterami.

Wkurzający Tarkin, ale tłumaczę sobie, że to jakaś czarna owca w rodzie. Wilhuff, może popełniał błędy i bywał zarozumiały, ale nigdy nie był zwyczajnie durny, jak ten tutaj.

Ale to co mnie najbardziej chwyciło za serce to gniewny, nie do końca poukładany, bezczelny, nastoletni Quin i Obi spokojniejszy, ale też wciąż się uczący. I początek ich przyjaźni.

To już jednak któryś komiks z rzędu, który pokazuje jak bardzo nie po drodze było Qui-Gonowi z resztą ważnych Jedi. I o ile miał wielu bliskich przyjaciół, to Rada go nie chciała... ze strachu? Nie do końca potrafię ich wyczuć wszystkich - ale tu po raz pierwszy nazwali go prawie Grey Jedi.

I muszę przyznać, że żal mi było Plo-Koona. Ślicznie go były mistrz wmanewrował w sytuację, na którą absolutnie nie miał ochoty i pozostawił bez wyboru. Będąc kim był, MUSIAŁ zostać członkiem rady.

Ps: Devaronian Version... już sam tytuł sprawił że szczerzę się radośnie Teraz trochę pracy, a potem NAGRODA.

The Devaronian Version

...

...

...

Przypomniało mi się jak się oddycha, więc mogę napisać wrażenia.
Mam nadzieję, że składnie.

Tak dokładnie tak było.
To powinno mieć tytuł: "Jak Villie ocalił Galaktykę".
Villie, rycerz w lśniącej zbroi ratujący biednych Jedi, tak mu wdzięczych i pełnych podziwu (a Yoda odnalazł swego wewnętrznego Golluma skrzyżowanego ze szczeniaczkiem. Zawsze mówiłam, że ten zielony goblin tak mi jakoś podejrzanie wygląda).

Oraz Wojen Klonów nie było, bo Palpatine został zeżarty, razem z peleryną i okularami przeciwsłonecznymi. I wszędzie zapanowało powszechne szczęście, ład i porządek.

Szkoda tylko biednego Quinlana, który za bardzo uwierzył w miecz i odstawił galaktyczną wersję "hold my beer".

Wiecie ten komiks był TAKI prawdziwy i edukujący. Uczył, że z rodziną to najlepiej na zdjęciu, że warto mieć zawsze zapasowy plan, a odpowiedni PR załatwia nam połowę roboty, hokay?

Oraz jak są kłopoty to do Villiego jak w dym. Kłopoty może nie znikną, ale przynajmniej on sobie jakoś zarobi.

Jestem zachwycona, zakochana, zaczarowana i na pewno jeszcze z jakieś 50 innych słów na "z".

A teraz idę czytać jeszcze raz.

Kolejne oceny

Dobra, kolejna porcja komiksów przeczytanych.

Prelude to Rebellion - 7.5/10
Mimo, że mocno niestarwarsowe to nawet dobrze się bawiłem, kultura Cereańska fajnie pokazana, trochę naprawdę śmiesznych momentów, w ogóle całość w dosyć zabawnym klimacie. No i fajnie pokazany kontrast pomiędzy starszyzną i młodzikami.

Vow of Justice - 6/10
Kontynuacja tego co wcześniej, ale już mniej zabawne, a sama historia dosyć sztampowa. Ale tak czy inaczej fajnie było poznać kulturę Cerean i samego Ki.

Outlander - 9/10
Fajna kreska, świetny Ki, jeszcze lepszy Sharad Hett i w ogóle ciekawe, dosyć nieprzewidywalna historia. Nie spodziewałem się, że uwierzę w motywację Sharada i jego syna, a jednak kupiłem to No i w końcu mogłem poznać kulturę Tuskenów.

Emissaries to Malastare - 6/10
Tutaj natomiast styl rysowania mi się podobał, nawet bardzo, ale za to historia w ogóle nie wciągająca. Już prawie nie pamiętam o czym to było. Jedynie na plus A`sharad - jestem bardzo ciekawy jego przyszłości!

Jango Fett: Open Seasons - 8.5
Na duży plus sama postać Jango - może trochę przekoksowany, nie sprawiał takiego wrażenia w prequelach, ale i tak dobrze się to czytało. Kreska ponownie bardzo przyjemna, no i w ogóle sposób prowadzenia historii dużo bardziej wciągający niż np. poprzedni komiks. Krótkie, ale przeczytane jednym tchem.

Teraz czas na Quinlana, a Starcrash sobie odpuszczę

Re: Kolejne oceny

O patrz jak się zgadzamy w ocenach (poza Emisariuszami, gdzie mi się druga część z walkami psów BARDZO podobała).

Teraz będziesz miał fajnie przez jakiś czas

Rep 42-48, Jango i Zam

Czyli lecimy zbiorczo

"Rite of Passage" - bardzo dobre, świetna Aayla, jeszcze lepszy Quin. Tholme wyrasta na jednego z moich ulubionych Jedi. Intryga niby prosta, ale ciekawe spojrzenie na kulturę i społeczeństwo Twi`leków, zupełnie inne od tego co nam NK daje. Oraz oczywiście Villie. Każdy komiks powinien za niego dostawać ekstra bonusowe punkty

"Jango Fett" - zaskakująco spójna i wciągająca historia. Fajnie nakreślona relacja z Zam, pokazane zasady i przekonania Fetta. To co rusza przede wszystkim, to zobaczenie jakim Jango jest dobrym ojcem. I tu wcale nie chodzi o to, że broni syna i zarabia ile może by mu się żyło lepiej, tylko o ten jeden maleńki kadr, gdy uznał, że robota może chwilkę poczekać, usiadł na podłodze i bawił się z małym Bobą myśliwcami. Nigdy nie myślałam, że tak się przejmę postacią, o której wcześniej niewiele nawet myślałam.

"Zam Wesell" - bezpośredni ciąg dalszy poprzedniej historii. I tu o ile sama opowieść jest fajna, to z Zam mam kłopot. Ona jest bardziej... narzędziem, tłem dla Jango niż samodzielną bohaterką. Kreska też znacznie bardziej podobała mi się w poprzedniej części. Ale całość ciekawa z dość nostalgicznym zakończeniem.

"Honor and Duty" - a tu mamy kolejny przykład wolno rozkręcającej się historii, ale fatalnie narysowanej. Dobrze, że postaci tak często zwracają się do siebie po imieniu, bo chwilami wątpiłam na kogo patrzę. Sama opowiastka dość sztampowa, konflikt ojca z synem, zły brat itp., ale czyta się przyjemnie. To co najbardziej mi się podobało, to narastające rozczarowanie Republiką w różnych kręgach i pokazanie trochę bliżej straży senackiej. Ale ogólnie opowieść na raz i bez szału.

Re: Rep 42-48, Jango i Zam

Uwielbiam ostatnie dwie strony Rite of Passage, gdzie początek spoilera Quin zostaje pasowany na mistrza a Aayla na rycerza koniec spoilera. Dla mnie jest to esencja magii Zakonu Jedi, jest tam coś takiego... mistycznego, poruszającego - jak mało gdzie widać tam sedno bycia Jedi.

No to skończyłaś pierwszy etap Republiców - czas na drugi - wojny klonów!

Re: Rep 42-48, Jango i Zam

Tak dokładnie, zakończenie było jedną z lepszych rzeczy w tym komiksie. I przede wszystkim przepięknie narysowane.
Tak jak, Aayla stojąca z mieczem i mówiąca, że nie jest uczniem tylko rycerzem. I wcześniej, gdy sama to zrozumiała.

Re: Rep 42-48, Jango i Zam

Natchniony przez naszą "Legendarną Dziewicę" [TM] postanowiłem sobie odnowić i skompletować Omnibusy.

I pytanie o kolejność (ustawienia na półce jak i czytania) do Experta Szedała:

Star Wars Omnibus: Rise of the Sith

Star Wars Omnibus: Emissaries and Assassins

i teraz mam problem - czy seria z Vosem

Star Wars Omnibus: Quinlan Vos: Jedi in Darkness

Czy jednak tę na później? A wstawić w kolejnosci tę:

Star Wars Omnibus: Menace Revealed

Bo potem wiadomo - 3 tomy Wojen Klonów

I jeszcze pytanie luźno związane z temetem - czy kolega, w ramach przywrócenia "równowagi mocy w galaktyce" weźmie sie za komiksy nowego kanonu? Kanana, choćby dla młodego Kanana i Depy warto.

Re: Rep 42-48, Jango i Zam

Ja bym ułożył:
Menace Revealed
Quinlan Vos: Jedi in Darkness

Raz, że taka była kolejnosć wydawania, dwa że chronologicznie w większości te opowieści o Quinie działy się po tych z Menace Revealed. Chociaż właściwie oba tomy są od siebie niezależne i jeden nie spoileruje drugiego.

Dobrze trafiłeś z tym Kananem, bo właśnie to zamierzam przeczytać, razem z Obi&Anakinem i być może Maulem. Także odpowiedź na Twoje pytanie to: tak, zamierzam

Re: Rep 42-48, Jango i Zam

To czekam na wrażenia, bo Kanan to obok Shattered Empire mój ulubiony komiks NK (choć bardziej to co się dzieje w przeszłości, niż teraźniejszość niestety)

Re: Rep 42-48, Jango i Zam

Twoje recenzje wzbudzają fale wspomnień i nostalgię. Szkoda, że czytałaś najpierw Dark Disciple - mam nadzieję, że nie zepsuje Ci to doświadczeń z Aaylą i Quinem w komiksach z czasów Wojen Klonów.

Re: Rep 42-48, Jango i Zam

Ona jeszcze nic nie wie Choć można sobie dopowiedzieć, że Quin miał amnezję i zapomniał co wyczyniał wcześniej z lordem Tyranusem.

Re: Rep 42-48, Jango i Zam

Ona jest na DD tak wściekła, że udaje, że to legendy

Loyalties

zaufałam, przeczytałam teraz, nie jak numerek wskazuje i chyba dobrze, bo po dość nijakim "Honor and Duty" raczej zapomniałabym, o co w tym chodziło, jakbym leciała po kolei.
I ten jeden zeszyt podobał mi się bardziej niż cały poprzedni arc. Jasne, duży skok w czasie, ale ta powtarzana lojalność w różnych odmianach i przez różnych bohaterów, naprawdę robiła wrażenie. I faktycznie ładnie skończone i zamknięte wątki z H&D.

Re: Loyalties

Aż się już nie mogę doczekać aż zaczniesz czytać clone warsowe Republici - jakoś zawsze darzyłem je dużo większą sympatią i częściej do nich wracałem.

BTW, jeden z bardziej pozytywnych wątków, jaki od dawna pojawił się na Bastionie.

Re: Loyalties

Dokładnie. Kathi, weź ten wątek pod uwagę przy nagrodach za ten miesiąc . Bo tu aż czuć najlepsze lata bycia fanem, zanim nastały mroczne czasy, czasy TCW #sentyment

Re: Loyalties

Republici CW z Vose mjako tajnym agentem oraz zeszyty "Dżedajowe" imienne (Mace, Aayla, Shaak, Dooku. Yoda) - też jedne z moich "naj" - "cała przyjemność po mojej stronie" Kita do Aayli" - jeden z najfajniejszych motywów

Choć dla mnie nie przeszkadzają w odbiorze CW i TCW.

Podpisuję się pod wnioskiem o "post miesiąca" - długi watek przywołujący wspomnienia i pozbawiony śladowych ilosci hejtu - taki aBastionowy wręcz.

Re: Loyalties

Ja też nie jestem jakimś ultra hejterem TCW. Moja mała niechęć wiąże się z tym, że w tamtym czasie przeżywałem takie rzeczy jak smierć mistrza Piella w TCW (który początkowo zginął w mojej ukochanej trylogii Nocy Couruscant), wwalenie Quilana Vosa (którego dobito już za Disneya) oraz zmiana historii Assaj (Obsesja [*]). Gwoździem do trumny był wskrzeszony Maul. Po tych wydarzeniach na trochę zrezygnowałem ze Star Warsów i według mnie to wtedy już powstał Kanon Legend i True Kanon. Disney to tylko formalność. Teraz przerzuciłem się na nowy kanon ale w serduszku mam dalej takie serie jak Talesy, Kotory, Republic i Dark timesy, a książek już raczej nie nadrobię

Re: Loyalties

O taki Bastion nic nie robiłem!

Sacrifice i Defense of Kamino

Cieszę się, że mój naiwny entuzjazm komuś frajdę sprawia - nie macie pojęcia jaką radochę dają mi te komiksy (albo macie, patrząc w jakim tempie je pochłaniam). No cóż wygląda na to, że nie umiem przestać

No to lecimy dalej.

"Sacrifice" - bardzo długo to czytałam. Bardzo. Bo to zostało tak narysowane, że co stronę zbierałam szczękę z ziemi. A jak Vos wyciągnął broń i powiedział "No. No sacrifices. Not today" to się zawiesiłam (doskonale rozumiem problem koleżanki Khaleen, I feel you sis)
Co raz bardziej lubię Aayle jako te metaforyczną patelnię, którą czasem wbija trochę rozsądku do głowy swojego byłego Mistrza. I podoba mi się ta gorzka ironia, że obojętnie jak bardzo i jak skutecznie Jedi by nie walczyli i tak są na straconej pozycji. Nawet, a może zwłaszcza gdy wygrywają.

"Defense of Kamino" - trzy historie o jednej bitwie. Przepięknie narysowane. Z nich wszytskich najbardziej podobała mi się pierwsza, o Obim i Anakinie, którzy nie mają czasu na rozmowę. I bardzo mądra rada Vosa na skargę Obiego, że on sam padawana nie wybrał: "może już pora byś to zrobił".
Ta o specjalnych klonach Jango trochę niepokojąca, ale równie świetna. Najmniej trafiła do mnie ta o Mon Calamarach - chaotyczna i mało wciągająca.

...

O, fajnie, Republiki o Wojnach Klonów. Czekam na opinię o Bloodlines, Hodden Enemy i Armor, to moje ulubione Planujesz jeszcze czytać jakieś legendarne komiksy?

Re: ...

Taaa a wyglądam na taką, która dojedzie do końca Republic i powie o wystarczy?

Ale na razie mam jeszcze DUŻO a mój diler mi oczywiście już podesłał następne

Re: ...

Zabierz sie za Talesy, jestem ciekawy jak Ci sie spodoba

Re: ...

A co tam Talesy, po Clone Wars jedyny słuszny wybór to Dark Times!!!

Re: ...

No raczej, kur*a, nie inaczej

Re: ...

Jest jeszcze Czystka.

Re: ...

No w sumie tak, ale bezpośrednim spadkobiercą Republica jest Dark Times. Niemniej jednak - fakt, warto też się z Purge zapoznać.

Re: ...

Ja pierdziele - z EU jest jak z michałkami. Chcesz tylko jednego na skosztowanie, po czym znika cały worek a następnego dnia jedziesz do sklepu po kolejne.

Albo coś w tym stylu xD

Re: ...

o tototo!

jak sobie pomyślę, że pisząc do Shedao liczyłam naiwnie, że dostanę max 10 komiksów na zaspokojenie ciekawości i spokój...

Re: ...

Chodziło mi o Tales of the jedi, jak dla mnie wybitna seria.

Re: ...

A propos Talesów.

Vilkala pisała, że nie wie, co myśleć o Dark Woman. Ja powiem tak: interesująca postać, ale po tym, co o Dżedajach powiedział Atak Klonów, Dark Horse już nie miało na nią pomysłu. I Anya Kuro (tak się naprawdę zwie Dark Woman) zaczęła znikać z łamów komiksów, albo była w tle...

ALE!

Vilkalo, koniecznie musisz przeczytać pewien późniejszy (chronologicznie) występ Anyi, który pojawił się właśnie w Talesach. Mówię o wydanym również u nas "Extinction". Krótkie i zajebiste. Daję znaczek jakości.

Oczywiście nie ma pośpiechu...

Re: ...

HA! Mój diler drogi już mi dał Extinction z przykazaniem, że jak skończę wszystko.

Purge jest na liście, a Dark Times później, tylko się trochę waham bo jest tam ponoć coś czego nie znoszę (kanibalizm, taki mam z tym dziwny, drobny problem), ale to jak do tego dojadę to pomyślę jak obejść. Jeszcze dużo przede mną.

A jeszcze mam pytanie o zanikające postaci - czy młody Hett też gdzieś zniknął, czy jeszcze wypłynie?

Re: ...

A`Sharad? Heh, wypłynie, kiedyś wypłynie

Re: ...

Tu nie chodzi o kanibalizm per se. Ale o coś pokrewnego, owszem. Ale musisz to przeczytać. Ta historia zapada w pamięć w stopniu, o jakim obecne marvelowe SW mogą co najwyżej pomarzyć.

Co do Extinction - good, good.

A młody Hett będzie się pojawiał przez całe Wojny Klonów tu i tam, zwłaszcza fajny ma taki jeden one-shot z Anakinem na Tatooine. No i w oblężeniu Saleaucami.

A później jeszcze... też się pojawi

Re: ...

I nie tylko przez Wojny Klonów

Re: ...

<łapanie za słówka> #59 Enemy Lines nie dzieje się na Tatooine, tylko na Aargonar </łapanie za słówka>

BTW, @vilkala, Mossar - NIE polecam wpisywać A`Sharada w Wookieepedię, nawet w celu pobieżnego zerknięcia. ;D

Re: ...

Slavek_8 napisał:
<łapanie za słówka> #59 Enemy Lines nie dzieje się na Tatooine, tylko na Aargonar </łapanie za słówka>
-----------------------
A, możliwe. Lata już minęły, panocku

BTW, @vilkala, Mossar - NIE polecam wpisywać A`Sharada w Wookieepedię, nawet w celu pobieżnego zerknięcia. ;D[/cytat]
-----------------------
Popieram, nie róbcie tego. Nie zaglądajcie na Wookiee w poszukiwaniu A`Sharada! Trust us.

Re: ...

Potwierdzam, nie robić tego! Przekonałem się o tym kiedyś na własnej skórze xD

Re: ...

Większość postaci, o których wydawać by się mogło, że zniknęła - gdzieś się w końcu pojawia.

Co do Dark Times, to cóż... kanibalizm pojawia się jedynie w pierwszym storyarcu, no ale ciężko go pominąć jeśli chce się czytać serię. Od siebie mogę dodać że DT to świetna seria, pięknie narysowana i rozpisana, zdecydowanie warta uwagi. No ale decyzja tu należy do Ciebie, rozumiem że różnie bywa

Re: ...

A jeśli chodzi o A`Sharada to on się pojawia tylko w serii Republic czy potem jest w jakiejś innej serii?

A co do Dark Times to właśnie sobie przejrzałem Wasze oceny.. Jeśli coś ma średnią ocenę >9.5 to chyba nie trzeba dłużej przekonywać

Re: ...

Naprawdę warto. Jeżeli lubisz historie bez happy endu, mroczne i przygnębiające - to to jest coś odpowiedniego dla Ciebie.

Z tym kanibalizmem to nie jest to do końca tak. Po pierwsze nie chodzi tu o człowieka (tak, jestem galaktyczną rasistą), po drugie nie jest pokazany wprost, a po trzecie jest o tym jedna strona. Nie zniechęć się tylko przy drugim tomie. Jest dużo gorszy, ale to jakiś dziwny wybryk twórców, potem wszystko wraca do normy. Niemniej jednak - dużo jeszcze przed Tobą. Podziwiam zapał.

Re: ...

A`Sharad się jeszcze pojawia, dojdziecie do tego z czasem. Szedało zadba żeby tak było I na tym zakończmy temat <spogląda srogo na forumowiczów>

Re: ...

Dziękuje! Żadnych spojlerów!

A jak nie lubię mrocznych historii bez happy endu?
Tak, wiem i tak to przeczytam, ale potem na pocieszenie będziecie musieli mi znaleźć coś co się dobrze kończy

A z kanibalizmem, jak dojadę do tych zeszytów to się najwyżej uśmiechnę o dokładne zaspojlerowanie PMką tej jednej strony - wiedząc o co chodzi i przygotowana mogę czytać spokojnie

Re: ...

Wiem, ze sie powtarzam, ale lubisz kotory? xd Oproc TOTJ to wedlug mnie cala seria komiksowa KOTOR to tez majstersztyk, no i jest w miarę happy w porównaniu do dark times

Re: ...

A jak powiem, że znam po łebkach i nigdy nie grałam to zostanę wyklęta i zbanowana?

(czytam "The New Face of War" i o rrrany jak mnie Anakin wkurza)

Re: ...

<3

AŻ ZAZDROSZCZĘ

Re: ...

Ja bym polemizował z nazywaniem KotORa majstersztykiem. Jest to przyjemna seria, ale tak nierówna, że momentami szlag mnie trafiał. Były tomy niesamowite (takie jak Vindication (10/10), Maski (w sumie to część tomu), czy Demon), ale wplecione w to takie słabe rzeczy jak średniawy Wektor, okropne Starcie Ambicji albo niesamowicie słabe zakończenie.

Owszem, serie można przeczytać, ale jak dla mnie jest dużo więcej wartościowych pozycji komiksowych w EU - a szkoda się angażować w kolejną serię na 50 zeszytów zanim się przeczyta te ciekawsze.

Re: ...

Chrzanić Anakina (niestety, on jest fajny chyba tylko w serialu TCW). Durge, Ventress, Alpha... <3

Re: ...

Wedlug mnie wybitny byl do tomu 6, gdzie zamkneli glowny wątek. Pozniej trochę sredniak, ale generalnie jaram sie starozytnoscia w sw wiec tak czy siak zjadlem dwa razy całość

Re: ...

Kotorom daleko od majstersztyku, ale mimo wszystko, wciąż są to strasznie fajne komiksy, które nie wymagają nawet znajmości gier, żeby je ogarniać (chociaż wtedy ucieka masa nawiązań i smaczków). Rycerze mieli swoje słabe momenty, ale przy tak długiej serii siłą rzeczy musiały pojawić się gorsze tomy. Radzę tylko nie brać się za War, bo to już trochę taki zbędny suchar

Re: ...

To wszystko przed Tobą. ~ I może, tak jak ostatnio Mossar, zainstalujesz sobie kiedyś i pograsz?
Skończyły się promocje i obecnie trzeba wydać ~80PLN za obie części.

Mace Windu

I znowu rewelacyjnie narysowana, ciekawa historia z którą mam problem.

Problem ma na imię Mace Windu. To znaczy postać w filmach była OK, fajny miecz i w ogóle. Ale potem obejrzałam TCW, a na deser zapoznałam się z Mrocznym Uczniem. W efekcie sama miałam ochotę pomóc Palpatinowi wypchnąć Mace przez okno.

Tu myślałam, że będzie lepiej. Irytował chwilami, jasne, ale choćby w dwóch zeszytach z Depą mi się podobał.

Aż do teraz. To znaczy Mace tu nie jest zły. Jest bardzo w porządku nawet. Do pewnego rodzaju arogancji i zadufania już się przyzwyczaiłam. Tylko... on tu nie ma racji.

A na konkretne, przemyślane argumenty przeciwników wojny, nie ma ani jednego sensownego kontr-argumentu. Gdyby nie durny, zapalczywy smarkacz, gdyby nie zdrada jednego z Jedi, uważam że nie miałby szans przekonać pozostałych. Niby jest gotowy na dyskusję, niby słucha obiekcji innych, ale tak naprawdę nic z tego do niego nie dociera.
Moja prawda jest najmojsza i tylko ona jest prawdą.

Za to pojawienie się Asajj powitałam BARDZO szerokim uśmiechem. Jest fantastyczna! To moja absolutnie ulubiona postać z TCW (Mrocznego wypieramy) i jestem strasznie ciekawa jej zupełnie innych losów.

Re: Mace Windu

Typowy Mace, nie ma racji ale uważa że ją ma, jest najmądrzejszy i jego prawda jest najmojsza - kwintesencja jedaizmu. Czyli,nic a nic się nie kłóci z TCW czy filmami.

A co DD - dalej nic nie wiesz

Re: Mace Windu

Tak się tylko niekomiksowo wtrącę: Czy czytałaś "Punkt przełomu"?

Re: Mace Windu

Dopiero znalazłam pytanie (wysyłam "Listę Szedała #1" przyjaciółce i zaznaczam, na niej co jest absolutnie OBOWIĄZKOWE (90%), więc dla pewności sprawdzam wątek).
Czytałam po angielsku i na dodatek niestety nie całe, bo dobiło mnie tak strasznie, że nie dałam rady. Uznaję za Legendy

To znaczy to jest BARDZO dobra pozycja, ale wybitnie nie dla mnie (plus trafiłam z czytaniem na niezbyt szczęśliwy czas). Prawdopodobnie do tego jeszcze wrócę.

Rep 51-53

"The New Face of War" - Obi-Wana powinni kanonizować czy coś, za użeranie się z takim uczniem. Asajj jak zwykle wymiata, podobał mi się Durge (to jest droid jakiś ekstra?), bardzo fajny Alpha, dla którego liczy się wykonanie zadania. Idea z trucizną odpowiednio okropna, ale ciekawa młoda padawanka (Obi pewnie chętnie by się zamienił )
I tam w ostatnim zdaniu zdałam sobie jeszcze z czegoś sprawę - faktycznie nagle okazało się, że jest dużo padawanów, a Mistrzów znacznie mniej. Co się działo z takimi dzieciakami? Wracały do Świątyni, i?

"Blast Radius" - bezpośredni ciąg dalszy TNFoW. I tu niestety słabo wyszło, z jednego względu. Przedstawienie ekipy innych Jedi, nawet jeśli zaczynamy od ich pogrzebu, oraz cała historia jak do tego doszło, powinno zająć więcej niż objętość jednego standardowego zeszytu. A tak dostaliśmy dramatyczną akcję i wydarzenia angażujące postaci, do których nie mieliśmy czasu się przywiązać i w żaden sposób przejąć ich losami. I takiej okazji już mieć nie będziemy.
Poczytałabym więcej o Antillesie, o którym mało wiadomo i o Mistrzyni Fay, żyjącej przez stulecia. Tak coś czuje, że tamta ekipa, to byliby Jedi dla mnie. Werdykt: stracona szansa.

Re: Rep 51-53

Durge to łowca, ktory zyl 1500 lat, a na 60 lat zostal pogrzebany żywcem przez mandalorian xd

Re: Rep 51-53

Jeżeli zaciekawiła cię postać Durge`a to polecam Wojny Klonów Tartakowskyego (Bitwa o Muunilist) i jego Origin w Visionaries "Prototypes".

Re: Rep 51-53

vilkala napisał:
jest dużo padawanów, a Mistrzów znacznie mniej. Co się działo z takimi dzieciakami? Wracały do Świątyni, i?
-----------------------

Dosłownie za chwilę dostaniesz rozwinięcie tego wątku.

Durge to prawie nieśmiertelny cyborg Gen`dai. Uwierzysz, że nie dali go do TCW, bo "ludzie myliliby go z Grievousem"? Do tej pory ubolewam.
A co do postaci w Blast Radius - chyba właśnie o wywołanie tego konkretnego wrażenia chodziło. "Nawet ich nie znałem, a bardzo chciałbym poznać, lecz już nie będę miał okazji, bo wojna, śmierć i Ciemna Strona."

Re: Rep 51-53

Tak samo nie dali Aurze miecza świetlnego, bo by mylili ją z Asajj i zmienili Korriban na Moraband żeby się nie mylił z Coruscant. Nie każdy myśli jak stereotypowy Amerykanin, ale łatwiej jest mierzyć jedną miarą...

Co do Durge`a to czytałem wywiad z Filonim, że ciężko im było stworzyć taką animację jego ciała w 3D które by się łączyło ze sobą i rosło jak w CW.

Re: Rep 51-53

A ja od siebie jeszcze dodam, że ponoć w pierwotnym zamyśle, zamiast Rexa, w TCW miał pojawić się znany z Republic Alpha-17. Niestety, twórcy (a może nawet wyszło to od samego Lucasa?) uznali, że nie ma co mieszać w głowach amerykańskiej dziatwy, dając im kolejnego bohatera, którego imię rozpoczyna się na literę A (sic!) - po Anakinie, Ahsoce i Artoo.

Re: Rep 51-53

-
I tam w ostatnim zdaniu zdałam sobie jeszcze z czegoś sprawę - faktycznie nagle okazało się, że jest dużo padawanów, a Mistrzów znacznie mniej. Co się działo z takimi dzieciakami? Wracały do Świątyni, i?


Ten problem zostanie poruszony, i to juz naprawdę niedługo

Co do "Blast Radius", to myślę że o to właśnie chodziło - żeby poczuć niedosyt, gorycz. Poznajemy Jedi, którzy są intrygujący, widać że za nimi kryje się wiele ciekawych historii... ale giną zanim tak naprawdę możemy dowiedzieć się więcej. Pozwolono nam tylko liznąć ich historię, i przez to czytelnik jeszcze dobitniej czuje żal po ich stracie. Ja to tak odbieram. Sm komiks jest mega ciężki i ponury.

Co do Durge, to już Ci napisali wyżej. Jest długowieczny, jest praktycznie niezniszczalny, jest z rasy Gen`dai, jest bardzo niedobrze mieć go za wroga w komiksach i w CW Tartakovsky`ego grał równorzędne skrzypce z Asajj, często występowali wspólnie, natomiast w TCW z jakiegoś powodu go wycięli.

Re: Rep 51-53

Heh, przepraszam, zepsułem Ci post. xD

Re: Rep 51-53

ja tam się cieszę że uważamy podobnie po prostu

Re: Rep 51-53

Shedao Shai napisał:
natomiast w TCW z jakiegoś powodu go wycięli.
-----------------------

Może to i lepiej, bo znając ten serial Durge byłby bardzo ugrzeczniony i ciągle dostawał oklep, jak Grievous.

Re: Rep 51-53

No i spoko (masz rację), tylko teraz mamy sytuację, w której vilkala nie wiedziala do tej pory kto to jest, a dla mnie od lat jest oczywiste, że jak Separatyści, to Dooku, a pod nim Grievous, Asajj i Durge, to oni mi przychodzą pierwsi na myśl jednym tchem xD

Re: Rep 51-53

To czekam na rozwinięcie kwestii padawanów

A co do Durge to macie rację. Nie miałam zielonego pojęcia kto to, ale może dlatego fajnie mi się go poznaje - jako kogoś kompletnie nowego, bez porównywania mimo wszystko jak większości Jedi czy Asajj (Grevious z TCW to Durge mógłby co najwyżej podeszwy czyścić, ale tylko jako wielką nagrodę )

Ale z Blast Radius się pozwolę nie zgodzić. Bo jasne chciałabym wiedzieć o tamtych Jedi więcej, ale nie potrafiłam przejąć się ich śmiercią - bo w kilku wypadkach byli tylko imionami. Chyba tylko Fay zaznaczyła się więcej. Więc o ile rozumiem zamysł o tyle w moim wypadku nie do końca trafił do celu.

(za to po przeczytaniu Shaak-Ti jestem zła, że Loyalties miałam nie po kolei - wiedziałam, że jedna postać przeżyje, a tak może bym się zdenerwowała )

Re: Rep 51-53

vilkala napisał:

(za to po przeczytaniu Shaak-Ti jestem zła, że Loyalties miałam nie po kolei - wiedziałam, że jedna postać przeżyje, a tak może bym się zdenerwowała )

-----------------------

No, to jest pewien minusik czytania Loyalties wbrew chronologii. Jeszcze jeden taki minusik się pojawi z tego co kojarzę. No ale przynajmniej miałaś jednym ciągiem historię Autema, która to jest dość... niezapadająca w pamięć Coś za coś.

Re: Rep 51-53

Grevious czasami klepie innych w TCW, więc twierdzenie że ciągle "dostaje oklep w TCW" jest sporo przesadzone.

Rolę Durge w TCW pełni Cad Bane (i dobrze)

Durge w komiksach był przekoksowany jak Grevious w CW, natomiast w CW (jako towarzysz pancerny kopijnik) zebrał oklep od Obi-Wana

I Vilkallo, nie, Grevious zdecydowanie nie jest od czyszczenia Durge butów. Raczej odwrotnie

Re: Rep 51-53

Nie znam Greviousa innego niż w TCW (no jeszcze filmy, ale go tam relatywnie niewiele było) i żadna inna postać mnie tam tak nie wpieniała. Ze swoim tchórzostwem, brakiem honoru itp. Może i czasem kogoś pokonał, ale i tak kończyło się to często wzywaniem posiłków lub ucieczką z podkulonym ogonem.

Wciąż czekam na Greviousa z Legend.

Durge może i jest przekoksowany, ale bawi mnie obserwowanie Jedi, którzy tak bardzo nie mają na niego pomysłu. I tacy są zdziwieni, że nic nie działa.

Re: Rep 51-53

Co do Grievousa z Legend to możesz się rozczarować, bo w Republic był chyba tylko przez chwilę w jednym numerze + Obsesji i komiksie General Grievous (słabym niestety).

I jak napisał Finster - to Durge powinien czyścić Grievousowi buty, zwłaszcza po oklepie jaki zebrał razem z Ventress od Generała w jednym z komiksów CW (robionych w stylu tego rysunkowego serialu).

Re: Rep 51-53

okej to cofam i przyznaję się do błędu i przepraszam za niewczesne sądy.

Tylko wiecie jak tak sobie idę po kolei to potem mam przemyślenia, a potem te przemyślenia okazują się od czapy XD
(a Greviousa z TCW i tak nie trawię)

za to teraz mam The Battle of Jabiim i uuuuuu chyba po raz pierwszy aż tak boli mnie opowieść.
Chyba na dziś tym skończe, bo już czuję, że długo będę się zbierać, a jeszcze mi dwa zeszyty zostały...

Re: Rep 51-53

Żaden błąd, ot opinia. I Durge i Grievous mieli swoje lepsze i gorsze momenty, ciężko jest ustalić czyjąś wyższość, zresztą nie widzę sensu robienia tego Ogólnie w Repach z Separatystów raczej frajerów nie robią, na szczęście.

Jabiim to jest punch right in the feels :"(

Re: Rep 51-53

Już jesteś na Jabiim? LEGENDARNA historia, nawet jak na Legendy

Marvel może temu buty czyścić...

Ale ok, nie uderzajmy jeszcze w te tony, przyjdzie na to czas

Re: Rep 51-53

jestem po, jak niżej napisałam.

Teraz mała przerwa na NK, bo środa i potem pewnie wrócę do Republiców, bo sobie Jabiim przemyślałam i przemieliłam w głowie i mogę dalej...

Re: Rep 51-53

vilkala napisała:
jestem po, jak niżej napisałam.
-----------------------
Tak, zauważyłem po fakcie, scrollowałem od góry Mogłem poczekać i doczytać najpierw, zamiast postować.

Ogólnie dzięki za ten temat, serio. Tu jest samo dobro, i to w ilościach, jakich dawno na Bastionie nie widziałem. Najchętniej bym Cię uściskał

Re: Rep 51-53

Noo, ten temat to oaza spokoju i sentymentu. Miło się czyta

;)

Wy macie fun i sentyment, a ja co sobie Jabiim przypomne to muszę oczy wycierać

Z jednej strony mam ochotę się zapytać czy jeszcze coś podobnie mocnego mnie czeka, ale z drugiej chyba wolę nie wiedzieć...

Za to znalazłam jedną wadę Legend. Przeczytałam właśnie nowy komiks Poe i o ile on mnie nigdy jakoś specjalnie nie zachwycał, to dopiero teraz zauważyłam jak często postaci pojawiają się na planszach bez ŻADNEGO tła i jak to jednak bardzo zuboża opowieść.

Rozbestwiłam się czy coś...

Re: ;)

Tak, czeka Cię więcej mocnych historii. Całkiem sporo, szczerze mówiąc. Nastaw się. A jak będziesz już miała wsio przeczytane, tzn. nie tylko Republic, ale i następne serie, to będę miał do Ciebie parę pytań i poruszę parę wątków. Na razie jest za wcześnie

Wadą Legend jest to, że przez ich pryzmat lepiej widzisz niedoróbki komiksów Marvela? Toż to zaleta!

Re: Rep 51-53

Gunfan napisał:
vilkala napisała:
jestem po, jak niżej napisałam.
-----------------------
Tak, zauważyłem po fakcie, scrollowałem od góry Mogłem poczekać i doczytać najpierw, zamiast postować.

-----------------------

Witaj, nowy użytkowniku. Forum Bastionu jest specyficzne i używa tzw. systemu drzewkowego. Dyskusje nie układają się tu chronologicznie.




#feelssogood przed snem

Re: ;)

vilkala napisał:

Z jednej strony mam ochotę się zapytać czy jeszcze coś podobnie mocnego mnie czeka, ale z drugiej chyba wolę nie wiedzieć...


-----------------------

Jabiim to jeden z najmocniejszych emocjonalnie komiksów. Zdarzy się jeszcze parę razy, że może łezka pocieknąć, są inne świetne, bijące po uczuciach historie, ale... taki kaliber to rzadkość.

Re: Rep 51-53

Dziękuję Panu bardzo! Pan na pewno musi być tu jakąś ważną personą. Z taką wiedzą o forum, to pewnie jest Pan moderatorem, albo i administratorem serwisu!

Re: Rep 51-53

Shedao Shai napisał:
[cytat]-
Co do Durge, to już Ci napisali wyżej. Jest długowieczny, jest praktycznie niezniszczalny, jest z rasy Gen`dai, jest bardzo niedobrze mieć go za wroga w komiksach i w CW Tartakovsky`ego grał równorzędne skrzypce z Asajj, często występowali wspólnie, natomiast w TCW z jakiegoś powodu go wycięli.

-----------------------
Durge miał się jeszcze pojawić walcząc z Obim i Anakinem, ale Lucas zażyczył sobie wprowadzić Grievousa, więc postanowiono zrobić odcinki na Hypori (Dla mnie dobrze, bo widok Grievousa masakrującego Jedi, to jedna z najlepszych rzeczy w tym serialu).

Shaak-Ti

Rewelacja. Rysunki, historia i zakończenie! Jakie piękne, gorzkie zakończenie (i odpowiedź dobra na wszystko - pomedytujmy, ech).

Wspaniała Shaak-Ti. Taka chyba kwintesencja tego czym jest bycie prawdziwym Jedi. Bardzo mi się podobał jej spokój i szybkie, analityczne myślenie. Scena, gdy uspokajała wookie, gdy obiecała, że wróci po niego, że nie zostanie zapomniany - bardziej mnie chwyciło za serce niż nie wiadomo ile przemów zielonego goblina.
Szkoda, że dostała taką partnerkę, choć to też mi się podobało - laska grała o swoją przyszłość. Może miała złe przesłanki, ale prawie, prawie jej się udało.

Vos. No oczywiście. To ja tu już może nic więcej nie powiem

Oraz Sagoro Ante. I jak wspominałam trochę żałuję przeczytania Loyalties tak szybko - myślałam po prostu, że ta postać już się więcej nie pojawi, więc wtedy uznałam to za rewelacyjny pomysł.
Ale z drugiej strony mogłam być pewna, że jedna ekipa przetrwa XD

Mimo iż to znowu opowieść o jednej bitwie, to czyta się to z zapartym tchem. A właśnie wspomniane już zakończenie, nadaje całości zupełnie inny wydźwięk.

The Battle of Jabiim

Nie wiem co napisać.
Nie pamiętam kiedy ostatni raz popłakałam się na komiksie (nie ze śmiechu niestety). Mam czerwone oczy, zapchany nos i boli mnie serce.

Ten arc to chyba najgorsza a jednocześnie jedna z najlepszych rzeczy jakie czytałam.
Żałuję pytania o padawanów. Wolałabym nie wiedzieć

Aubrie-uzdrowicielka, która miała ćwiczyć z Mistrzem Windu, Kass i Mak obiecujący sobie, że umrą razem, Elora o spokojnym umyśle i Tae, który dzieki niej osiągnął równowagę. I Zule. Fantastyczna, niepokorna Zule. Oni wszyscy i jeszcze kilku, walczyli w wojnie, która dla nich już dawno straciła sens. Padawani bez Mistrzów a jednak wciąż podążający ich ścieżką.

Jasny gwint jak to bolało! Nieustanny deszcz, ciemne kadry i narastająca beznadzieja. Kończąc trzeci zeszyt myślałam, że nie będzie mogło być gorzej. A potem otworzyłam zeszyt czwarty i zrozumiałam jak się myliłam.
To co zrobił Anakin, jego decyzja i na Jabiim i w szpitalu...
A później wieczne, szepczące ćmy, upamiętniające przyjaciół.

I końcówka, która powinna mnie zaskoczyć ale byłam zbyt obolała, by ją docenić.

Żaden inny komiks dotychczas nie pokazał lepiej czym tak naprawdę była tamta wojna. Żaden nie zostawił mnie tak rozbitej na kawałki.

Ale zastanawiam się - czy jakby Anakin odmówił Palpatinowi, jakby został z młodymi, to Kanclerz przysłałby mu posiłki, czy jednak spisałby Skywalkera na straty?

Re: The Battle of Jabiim

Trochę jestem zaskoczony.

Myślałem że lubisz takie "mocne" zakończenia i brak happyendingu. Wiesz czemu.

Niemniej, tutaj - nawet gdyby nie zakończyło się taj jak się zakończyło, to rozkaz 66 i tak by został później wydany - dlatego trochę trudno się przywiązywać do postaci z "Republic" i poboczy, mimo wszystko. Naprzykład taka niebieska, no szkoda mi jej było od samego początku, ale co poradzisz.

Re: The Battle of Jabiim

A nie, w życiu. Obcym autorom nie ufam, że mnie nie skrzywdzą

A tu mnie właśnie skrzywdzili. I tak, ja wiem, 66 itp, ale to było takie... beznadziejne. I ta ich śmierć, która absolutnie nic a nic nie pomogła osiągnąć, nie miała wielkiego znaczenia, no może trochę osłoniła ewakuację.
Ale można powiedzieć, że młodzi zginęli nadaremno.

A potem jeszcze decyzja Anakina...

Ja się bardzo przywiązuję do postaci, które lubię, nawet jak wiem, że czeka je smutny koniec (z drugiej strony, czytam komiksy z absolutną pewnością, że taki Obi, Aayla, Mace itp. przeżyją nawet najgorsze niebezpieczeństwa).
I tu, niemal wbrew sobie, tak natychmiastowo polubiłam padawanów.

I mi wciąż żal.

Re: The Battle of Jabiim

A, jeszcze jedno- na liście nie ma "talesów" z okresu wojen klonów (bo większość dotyczy późniejszego okresu, na dodatek nie są chronologiczne). To bardzo krótkie historie, i zdecydowanie warto zanim przejdziesz do czystki czy w "Mroczne Czasy". Spróbuj "Tides of Terror" choćby dla końcówki , "Honour Bound" i "Rather Darkness Visible" - niektórzy uważają tę ostatnią za słabe opowiadanie (fakt, jest zdecydowanie za krotkie), ale ma swój klimat.

I oczywiście "niewolników republiki" do kompletu. Tak, wiem, nie jest to niestety poziom Republicow, ale i tak jest pod pewnymi względami lepsze od "arcu" z TCW

Re: The Battle of Jabiim

Terror już przeczytałam XD

jeszcze mam dwa o moim devarońskim ulubieńcu, ale to na później, w ramach deseru.

Enemy Lines, Double Blind i Aayla

Jednak musiałam jakoś po Poe odreagować (od razu mówię, że to nie znaczy, że wszystkie SW od Marvela są złe ).

"Enemy Lines" - czyli ciąg dalszy przyśpiewki: ach gdzie jest moja patelnia, którą bym tak Anakinowi trochę rozumu wklepała? Uuuuu jak on mnie tu strasznie wkurzył! Za to A`sharad... whoa. To była jednak niespodzianka. Bardzo lubię młodego Hetta, jego spokój, klasę i mądrość. A także odwagę przyznania się do błędu i stawiania czoła wyzwaniom. Świetna postać i póki co bardzo konsekwentnie prowadzona.

"Double Blind" - uuuu brzydko pogrywacie panowie Jedi, brzydko. Wyższa konieczność tak? Kłammy i oszukujmy dla wyższego dobra, gdzie to ja już słyszałam...
Ale ponieważ jestem stronnicza (a co, wolno mi), to Vosa rozumiem, a Mace z Yodą nie Najlepsza scena? Gdy półświatek staje w obronie jednego ze swoich, nawet przeciwko Jedi. Pożegnanie z Khaleen też mi się podobało (czasami, gdy klisza jest dobrze podana, nie zwraca się uwagi na to, że jest kliszą).

"Aayla" - świetna historia. Podoba mi się jak pokazali drogę Aayli od padawana do rycerza, to jak nauki od Vosa uratowały jej po wielokroć życie, nawet w starciu z rzekomo silniejszym przeciwnikiem. Oraz jej pojedynek z Aurrą - bardziej gra psychologiczna niż walka (choć tej też było sporo). I prościutka intryga polityczna, będąca tłem dla innych rozgrywek.
Nie lubię Dark Woman - tego jaka... zimna jest, jak zawierzając Mocy zatraciła ludzkie odruchy.
Za to BARDZO lubię Tholme i T`ra Saa (oczywiście na końcu znów zrobiło się gorzko, gdy rozmawiała z Kitem).
A sama Aayla fajna -jakoś tak łatwo z nią się utożsamiać chwilami.

Re: Enemy Lines, Double Blind i Aayla

Tak, też zawsze strasznie lubiłem A`Sharada. Ale An`yę również, właśnie za jej mroczną, tajemniczą osobowość i nieco ekscentryczny charakter - to ją wyróżniało wśród innych Jedi. No i miała ładny miecz świetlny

Re: Enemy Lines, Double Blind i Aayla

Ciekawe, że Aayla mowi że twilekanki mają frywolność w genach, i to by się nawet (patrząc przez pryzmat całości SW) zgadzało, a taka Hera to zupełnie pod to nie podpada, nawet otfit to taka zasłonięta od stóp po szyję. Jakiś dziwoląg...

Re: Enemy Lines, Double Blind i Aayla

ale zobacz jak to pasuje. Jak bardzo ona walczyła by odejść od tego wizerunku, ale także od genów, łącznie z pozbyciem się akcentu. I jej strój: zapięty pod szyję, workowate spodnie, jest z jednej strony wygodny, a z drugiej też jakąś manifestacją.

Podobnie Numa, choć ona została przy akcencie.

Ja tam twardo uważam, że Hera (choć rysunkowa) to jedna z ciekawszych i bardziej kompleksowych postaci jakie dał nam NK. Tylko to nie wątek na to... (acz chciałabym bardzo wiedzieć, co i ile ona wie o Aayli)

Count Dooku

O jaaaaaaaa

To tyle tytułem wstępu.

I teraz tak. Wiem, że mieliśmy nie porównywać, ale no nie da się. Bo ten komiks i Dark Disciple niby opowiadają o czymś podobnym (zaskakująco podobnym) ale jednak w zupełnie inny sposób.

Najważniejsza różnica? Mace Windu, który w DD był najzacieklejszym orędownikiem zabójstwa Dooku, tu wyraźnie mówi, żeby go nie zabijać.

Cała intryga z Vosem, proces jego "przekonywania", jego wątpliwości, jest tu w komiksie tak dobrze przedstawiony. W nim ciemność była od zawsze, nie był niewinnym ciapkiem, którego trzeba było wyszkolić.

Ja mam z DD bardzo dużo problemów (głównie z zakończeniem), ale zawsze powtarzałam, że czytało mi się to świetnie, bo podziwiałam oryginalność tematu.

A teraz widzę, że to wcale a wcale nie było oryginalne. Może nie ściągnięte słowo w słowo, ale schematy wydarzeń jak najbardziej. Takie fanfiction, tylko zamiast napisania go do szuflady - wyszło jako element Nowego Kanonu.
I o ile z Depą BARDZO mi sie podoba co NK zrobił, o tyle z Vosem - nic a nic. Spłycił go strasznie, zostawił imię, nazwisko, rasę... i w zasadzie tyle.

I dzięki temu Mroczny Uczeń, choć kontrowersyjny, będący tym co uważałam za interesujące i oryginalne spojrzenie na Jedi i CSM, teraz okazał się bladą kopią tego, co było wcześniej.


A wracając do samego komiksu - bardzo mi sie podoba historia i BARDZO podoba mi się Dooku w niej - niesamowicie inteligentny, przenikliwy, prawdziwy mistrz.
Bo o Vosie to już nie muszę mówić

Tak sobie myślę

że szkoda, iż nie czytałaś tego wszystkiego, powiedzmy, 10 lat temu. Bo gdyby tak było, to pewnie dziś biegałabyś po forum z żółtym paskiem na dole avatara

Ale jednak dobrze jest, jak jest. Bo powstał ten wątek, a ja mam dzięki temu nadzieję, że więcej będzie w przyszłości fanów, którzy docenią stare EU.

Re: Tak sobie myślę

Ja tam mam nadzieję, że w NK pojawi się w ciągu ~5 lat na tyle wartościowych i ciekawych pozycji, że Wy żółtopaskowcy będziecie mieli ochotę się za nowy kanon zabrać.

Im więcej czytam/oglądam EU z Legend, tym bardziej rozumiem Wasz opór i pewien rodzaj buntu. Ale z drugiej strony cieszę się, że w moim przypadku jest jak jest, bo mnie ani nie boli czytanie Legend, ani NK.

Ciekawe swoją drogą jakie będzie podejście do Legend fanów SW, którzy zajarają się tym uniwersum po sequelach. Bo my jeszcze jesteśmy takimi fanami z pogranicza czasów

Re: Tak sobie myślę

Mossar napisał:
Ja tam mam nadzieję, że w NK pojawi się w ciągu ~5 lat na tyle wartościowych i ciekawych pozycji, że Wy żółtopaskowcy będziecie mieli ochotę się za nowy kanon zabrać.
-----------------------
Za innych nie chcę mówić, ale ja czytam nowy kanon. Tzn. ten komiksowy, wydawany przez Egmont. Porównanie jakieś mam, na razie wypada zdecydowanie na korzyść Dark Horse`a. Ale ja też mam nadzieję, że pojawią się pozycje w NK, które połóżą mnie na łopatki, naprawdę mam! Choć nieco powątpiewam, bo podejście Disneya wydaje się być nieco inne, niż twórców starego EU.


Im więcej czytam/oglądam EU z Legend, tym bardziej rozumiem Wasz opór i pewien rodzaj buntu.
-----------------------
Nie ukrywam, że takie zrozumienie to też jest coś, na co liczę w tym wątku


Ciekawe swoją drogą jakie będzie podejście do Legend fanów SW, którzy zajarają się tym uniwersum po sequelach. Bo my jeszcze jesteśmy takimi fanami z pogranicza czasów
-----------------------
Noooo, owszem. Pewnie różni ludzie pójdą w różne strony, w zależności od stopnia dociekliwości

Re: Count Dooku

Dokładnie! Widzisz teraz ten niesmak, który każdy fan duetu Ostrander/Duursema czuł czytając DD... bo to jest ta sama historia, tylko... gorsza. Spłycona, wyprana i ugrzeczniona. Fajnie, że jest w nowym kanonie - ale czemu nie w najlepszej możliwej formie?

A to jeszcze nie koniec: Armor, Dreadnaughts, Obsession, Saleucami... ciekaw jestem, czy zakończenie wątku Ventress spodoba Ci się bardziej, niż w DD.

Re: Count Dooku

znaczy się ja nie mam problemu z tym, że ona ginie, ale z tym DLACZEGO ginie. Żeby w imię miłości ocalić jego i żeby on pozostał Jedi po jasnej stronie bleeeeeeeeeeeeeeee

A co do Legend i NK - no nie do końca się zgodzę bo ja powtarzam za każdym razem - są rzeczy, które NK dla mnie zrobił lepiej (choćby Thrawn, tego z Legend nie trawiłam niestety, Depa o której mówię ciągle - jedna z fajniejszych Mistrzów), ale są takie, które faktycznie mógł zostawić w spokoju.
Albo zachować oryginał. I tu właśnie mamy Vosa.

To czego nie rozumiem, to faktu, że TCW powstawało PRZED resetem. DD miało być częścią TCW i także zostało wymyślone PRZED resetem.

Czyli Lucasowi się te komiksy nie spodobały i poprosił córkę by przerobiła na "jego"?

Re: Count Dooku

W takim razie nie masz się co martwić o pobudki kierujące Ventress w komiksach.

Zgadzam się, że są motywy, które NK zrobił lepiej. Mój sentymemt do Dziedzica Imperium w życiu nie pozwoli mi zaliczyć Thrawna do tej grupy, ale np kryształy Kyber i historię Gwiazdy Śmierci - owszem.

vilkala napisała:
To czego nie rozumiem, to faktu, że TCW powstawało PRZED resetem. DD miało być częścią TCW i także zostało wymyślone PRZED resetem.

Czyli Lucasowi się te komiksy nie spodobały i poprosił córkę by przerobiła na "jego"?

-----------------------

Na to wygląda. Ale to nie tylko komiksy - jaszcze przed resetem EU w TCW pojawiło się pełno sprzeczności z innymi mediami. Książki (słynna sprawa Karen Traviss i całej jej mitologii Mando, która poszła do kosza), stare opowiadania (Greedo, Dengar ;/ ), animacje (Tartakovsky).

Re: Count Dooku

Tyle że DD zrobiono po skasowaniu TCW, i wygląda to na zupełnie oderwane od czegokolwiek. Co więcej, nakręcone fragmenty (walka Dooku z łowcami) wygląda zupełnie inaczej niż w książce. Tak jakby mając już "wywalone" pozwoli autoce na co tam sobie wymyśli.

A i EU spójne nie było. W CW Asai ginie załatwiona przez Anakina, Durge kopijnik pancerny ginie z ręki Obiego itp. Ale większość tak CW jak i komiksów się TCW nie kłóci.

Re: Count Dooku

Finster Vater napisał:
W CW Asai ginie załatwiona przez Anakina, Durge kopijnik pancerny ginie z ręki Obiego itp.
-----------------------

Przecież widać, że Durge się zaczyna pod koniec odcinka regenerować. A z Asajj też nie było to oczywiste. Więc nie ma tu żadnej niespójności.

Re: Count Dooku

Otóż to. Pierwsze słyszę o tym że Durge i Asajj giną w CW, a oglądałem to przecież. Człowiek się uczy całe życie

Finister się chyba zapędza z tym wybielaniem TCW na tle reszty EU. Sprzeczności tam było wiele, żadne inne medium w EU nie miało tyle problematycznych elementów co TCW.

Re: Count Dooku

Przed TCW nie było aż takiego bałaganu, potem to nawet retcony nie pomagały, bo jak tu wskrzesić mistrza Piella skoro został spalony

Re: Count Dooku

Durge kopią rozwalający czołgi republiki to jednak było "trochę" przegięcie. I to że się zaczął regenerować to też niejednoznaczne, może to już zupełnie inny "Groot" ?

I jak dla mnie, Asaji w CW ginie (wiem, wiem, trupa nie widać), ale co kto tam widzi. Troche tak jak z Shaak Ti, która teoretycznie gine na trzy różne sposoby a jednka niby dalej (również teoretycznie) żyje.

Re: Count Dooku

A scena w której Mace Windu rozwala setki SuperBattle Droidów pięściami to nie było przegięcie?

Re: Count Dooku

Wcześniej wielka maszyna prasowała pustynię, po tym to nawet super sayanin Mace nie zadziwiał

Re: Count Dooku

A ja z tym nie miałem nigdy problemów. Dla mnie było to po prostu czysto samurajowojackowo fajne. ~ Rozkręcenie droida - cud, miód i orzeszki.
Jakiś czas temu na Bastionie wyczytałem uwagę (hańba mi, że nie pamiętam czyją), że te dwa odcinki opowiedziane są z punktu widzenia tego chłopaczka. Co widział i jak zrozumiał, tak opowiedział. I to jest interpretacja w punkt.

Re: Count Dooku

A czy ja mówię że nie fajne? Oczywiście że fajne. Przegięte miejscami zdrowo, ale fajne

Mi CW się podoba bardzo, co nie przeszkadza mi w żaden sposób w oglądaniu TCW, ktore podoba mi się również (również mimo wielu przegięc i głupotek)

Rep 60-64

czytane tak, jak szanowny diler polecił, czyli nie po kolei XD

"Striking From The Shadows" - oj mistrzu Vos, ty już chłopie może za dużo nie myśl, bo z tego są tylko same kłopoty (chociaż coś co NK i Legendy mają wspólnego). Podoba mi się jego balansowanie na krawędzi i wiara, że to tylko cienie nie ciemna strona. Podoba mi się gra jaką o niego toczy Dooku, poniekąd z nim samym. Bo to, że BARDZO podoba mi się, jak to wszystko jest narysowane nie muszę mówić XD
I Khaleen, wyszczekana, niepokorna, a jednocześnie zdecydowana i wiedząca czego chce..

"Hate and Fear" - czyli origin Asajj. I tu muszę przyznać, że wolę ten z TCW. Zarówno kwestię oddania małej, jej pierwszego mistrza itp. jak i cały arc z Nocnymi Siostrami, z ich lojalnością i solidarnością (te z Legend póki co mi się nie podobają, bo są bezmyślnie okrutne i dość głupawe). Ale też mogę docenić, jak tu to wszystko przedstawiono i podoba mi się, że jej planeta ją wielbi i dla nich jest bohaterką - i jej wielkie pragnienie zostania uczniem Dooku.
A Alpha oczywiście kradnie każdą scenę.

"Dead Ends" - czyli gierki polityczne i senatorowie. Jak dla mnie opowieść o tym, jak Bail Organa przestał być jednym z wielu, a zaczął być tym, który obok Mon Mothmy aktywnie patrzy Kanclerzowi na ręce. Czyli taki zalążek późniejszego rebelianta. Czytało się fajnie, mimo iż to taka historyjka na raz.

"No Man`s Land" - o biedny Ki-Adi Mundi. Nie ma strusia, nie ma córek i żon, za to dostał Anakina jako padawana. Czymże sobie na to zasłużył?
Najbardziej jednak podobał mi się jeden moment - gdy Jedi w trakcie misji zgodzili się posłuchać przeczuć młodego i zezwolili mu na poszukiwanie mistrza. Rewelacyjny Alpha, no uwielbiam gościa. Fajna relacja Obi-Anakin, fajnie pokazane jak pod ironią i złośliwostkami kryje się wielkie przywiązanie. I wciąż narastające wątpliwości i zagubienie Skywalkera. I tak sobie myślę, że jednak taki Mistrz jak Ki-Adi to nie byłby zły pomysł. Ktoś spokojniejszy i bardziej... wyważony?

"Bloodlines" - ha a to jest coś niesamowitego pod względem kompozycji. Całkowicie wymieszane plany czasowe i retrospekcje, ale podane tak, że nie idzie się w tym zgubić, a ostatni kadr jest ciosem prosto w żołądek. Niby opowieść bez większego znaczenia, ale dla samego wykonania wiem, że jeszcze wrócę, bardzo mi się to podobało.
Pytanie jednak brzmi - dlaczego inni Jedi nie wpadli na ten sam pomysł co Ronhar, z testowaniem poziomu midichlorianów?

Teraz mam lekko zepsuty humor bo czeka mnie Yoda (którego nie lubię) i 4 części Greviousa (którego lubię jeszcze mniej).
Coś czuję, że polecę na zasadzie "zacisnąć zęby i przetrwać".
Bo chyba nie mogę sobie podarować, prawda?

Re: Rep 60-64

vilkala napisała:
Bo chyba nie mogę sobie podarować, prawda?
-----------------------
No nie możesz, bo my tu wszyscy czekamy i wyglądamy tak:

https://i.giphy.com/BQAk13taTaKYw.gif

Re: Rep 60-64

No nie możesz, bo my tu wszyscy czekamy i wyglądamy tak: [2]

Poza tym Yoda to fajna historia (choć grafika "w tle" taka komputerowa bardzo), troszkę inny Youda i znowu padawani.

Re: Rep 60-64

a, zapomniałam. Powiedzcie mi czy ten Pellaeon w Bloodlines to ten sam Pellaeon czy jakiś wujek?

Re: Rep 60-64

Tak, to ten sam

Re: Rep 60-64

Powodzenia z Yodą i Greviousem. Jedne z gorszych komiksów z Clone Wars - fabularne średniaki z okropnymi rysunkami. Ale nie zniechęcaj się!

Re: Rep 60-64

Tak, Grievous ssie po całości, ale Yoda nie jest znowu taki zły. Dość specyficzny i różni się od pozostałych "jedaiowych" komiksów, ale nie jest to najgorsza historia z Wojen Klonów (szczególnie jeśli właśnie porównać ją do Grievousa ) Tak czy siaķ, będzie lepiej

Yoda

meh
nic specjalnego, wszyscy wkurzający, historyjka chaotyczna, a Yoda ślepy na słowa rozsądku, przekonany o własnej racji.
Końcówka trochę ratowała całość, ale szału nie ma. Rysunki też nie do końca takie. Podobał mi się ogród i przypowieść o kwiatach - może i łopatologiczna, ale urocza.

A teraz, zachęcona Waszymi jakże entuzjastycznymi komentarzami, zabieram się za Greviousa.

Ale muuuuszę? Naprawdę muszę? Może ktoś mi to opowie? XD

Re: Yoda

Szczerze mówiąc Grevious to taki dodatek. Nic nie wnosi, jest zamknięty w swoich ramach. Warto przeczytać jeżeli tęskni się za Greviousem kozakiem, w innym wypadku można olać

Re: Yoda

Możesz olać, pod warunkiem, że obejrzysz zamiast tego Clone Wars Chapter 20 oraz Chapter 21. To jest jedyny słuszny sposób na zapoznanie się z Grievousem-badassem, a Ch 21 warto obejrzeć nie tylko z tego powodu. Łącznie jakieś 18 min na Jutubie. ^^

Re: Yoda

Dobrze, że końcówka ci się podobała.

Co do GG, to nic nie musisz, ale jak już czytasz wszystko jak leci, to... Choć chyba Grevious w "Kananie" jest lepszy - niemniej ciekawym twojej opinii.

General Grevious

Uff już za mną.
Mówiąc szczerze myślałam, że będzie gorzej. Środkowe zeszyty fatalne, prawie zasnęłam, ale pierwszy i ostatni nawet, nawet, zwłaszcza gorzkie i jednak niesprawiedliwe w pewnym sensie zakończenie. Oczywiście Yoda tradycyjnie do bagna, ale podobali mi się padawani ratujący dzieciaki.
Grevious mniej karykaturalny i dość przerażający w swoim pragnieniu stworzenia podobnych sobie.

Bez zachwytu, na pewno nie wrócę, ale dałam radę, zasługuję na nagrodę. Idę czytać dalej, może Mistrz Vos znowu nie będzie umiał sobie opatrunku założyć...

Rep 65-68

"Show of the Force" - Chyli Mace z chłopakami robi porządek. 3/4 numeru rewelacyjne - cały plan i rozwałka na stacji przemytników, czwórka Jedi idąca jak w klasykach kina, a za nimi dym i płomienie. Bawiłam się rewelacyjnie, mignięcie bezwzględnego Vosa intrygujące. Potem trochę humor mi zepsuła końcówka, no ale to legendy, kanon jasno mówi, że nic takiego się z Depą nie wydarzyło. Za to, to co kanon mówi o Vosie to legendy bo legendy są kanonem. To naprawdę ma sens w mojej głowie i sprawia, że świetnie się bawię XD
I jeszcze mały plusik za Tholme pod bacta-tankiem z T`sa Raa i jego przemowa, jak to wcale nie tak miało być. Mam chyba słabość do par, gdzie jedno jest długowiecznym kosmitą a drugie człowiekiem

"Forever Young" - och. Niby prosta historia, niby tylko jedno wydarzenie bez zakrętów fabularnych, a aż gęsto w niej od emocji.
Wiecie co mi się podoba w tych Republicach? KONSEKWENCJE. W Anakinie wciąż siedzi Jabiim i to co tam zrobił i jaką cenę zapłacili inni. Jestem przekonana, że wciąż się zastanawia, czy jakby z nimi został, to czy by choć kogoś ocalił? A tu ma znowu młodziutką Jedi idącą na niemal pewną śmierć.
Jak mi się podobał spokój tej dziewczyny i jej przekonanie, że to co robi jest słuszne i będzie co ma być. I jej niesamowicie mądre słowa do Anakina, o wyborach i woli, dzięki którym on zawrócił. Nie miałam pojęcia, że aż tak mnie to uderzy.

"Armor" - historia z pov klona - coś innego i intrygującego. To jak on widzi Jedi i siebie samego, jego ciąg rozkazów i kolejność ich wykonywania (ukończyć misję, ochronić dowódcę, ochronić oddział, ochronić siebie, w takiej kolejności). Bly ma swoje przekonania oprócz rozkazów, ale jego głównym celem jest misja... i w tym wszystkim zostaje świadkiem konfrontacji Aayli z Vosem. Który oczywiście wciąż uważa, że co złego to nie on, ciemna strona, jaka ciemna strona, to tylko cienie.
No więc nie mogę doczekać się ciągu dalszego, żeby dowiedzieć się, jak słowa Aayli wpłynęły na jej byłego mistrza.

A ponieważ dziś mam w zasadzie wolne, to będę czytać, a co!

Re: Rep 65-68

vilkala napisał:
W Anakinie wciąż siedzi Jabiim i to co tam zrobił i jaką cenę zapłacili inni. Jestem przekonana, że wciąż się zastanawia, czy jakby z nimi został, to czy by choć kogoś ocalił? A tu ma znowu młodziutką Jedi idącą na niemal pewną śmierć
-----------------------

No i właśnie, dzięki tym Republicom dla mnie przejście Anakina na Ciemną Stronę było bardziej zrozumiałe. Tak naprawdę w filmach Anakin przechodzi - w dużym oczywiście uproszczeniu - na CSM, bo wymordował w afekcie Tuskenów (prawdopodobnie - rzecz jasna), a później nie otrzymał tytułu Mistrza i miał zły sen. No. I to jest infantylne.

Tymczasem Republici pokazują to okrucieństwo wojny, którego nie widać w filmach. Dramatyczne wybory, jakie Anakin musiał podjąć. Nigdy nie zrozumiem, czemu w RotS Lucas nie zdecydował się umieścić jakiegoś dialogu, który pokazałby potworności tej wojny. Właśnie takie wtrącenie, że zginął ten i ten, że było strasznie i że w ogóle wojna jest bez sensu.

Tymczasem Anakin na początku RotS, czyli po trzyletniej wojnie, włącza się do bitwy ze słowami "This is where the fun begins". Zupełnie jak ten ośmioletni Anakin na Naboo. Jakby ta wojna się nie odbyła.

https://i.redd.it/17tq496gdboy.jpg

Na szczęście Republici kreują nieco inny obraz Anakina. I o tym się jeszcze zdołasz przekonać, chociażby w Enemy Lines czy Dreadnaughts of Rendili.

Re: Rep 65-68

Lucas wypełnił te rzekome "luki" o których piszesz serialem TCW. To że ich nie uznajesz, bo "coś tam Ci w nich nie pasuje", to zupełnie inna sprawa.😔 Ale nie wciskaj kitu, że historie wojen klonów nie zostały pod jego okiem opowiedziane. Bo zostały. Co prawda, nie do końca, no ale to już...

Co do tekstu Anakina, o którym piszesz, to było zwykła próba dodania sobie animuszu, w obecności kolejnego, śmiertelnego zagrożenia. Zresztą dla nich wojna to od paru lat była po prostu normalka. Dzień jak co dzień. Starali się udawać, nawet, a może zwłaszcza, przed samymi sobą że ich to nie rusza. A jednak ruszało.
I wg mnie Lucas świetnie to pokazuje. Czy w RotS, czy w TCW.

Re: Rep 65-68



Tak czułem, że Cię zwabię tym postem. Nie, serio, nie chce wchodzić w polemikę i odpowiem bez podśmiechujek. W moim prywatnym kanonie TCW nie istnieje (bardzo mi się ta produkcja nie podobała, już to chyba tłumaczyłem wielokrotnie - nie na fali hejtu, opinie sam sobie wyrobiłem, bo obejrzałem 4 sezony i dalej nie mogłem tego zdzierżyć [poza paroma dobrymi odcinkami]). Niemniej jednak tego wpływu wojny - czy to wychodzącego od Republiców czy od TCW - nie czuć kompletnie w RotS. Mi osobiście wizja jego upadku się podobała jak miałem 14 lat i oglądałem to w kinie. Ale po latach boję się odpalić ten film ponownie, bo zepsuje sobie tylko opinię o nim.

Re: Rep 65-68

Co do TCW zgoda - Anakin tam zyskał osobowość jakiej w filmach niestety mu brakowało.
Jednak dla mnie jego przejście na CSM w filmach było jak pisze Ludwik - infantylne i po łebkach.
Może to wina drętwych dialogów, może ograniczonego medium jakim jest film, chcący poniekąd pokazać przekrój wydarzeń dziejących się w danym czasie.

Anakin w Republicach wkurza, ale jednocześnie właśnie widzimy jak z zeszytu na zeszyt się zmienia. To wszystko co dusi w sobie, właśnie konsekwencje wyborów, których musiał dokonać. Widać jaki wpływ mają na niego sugestie Palpatina. Coś rewelacyjnego.

I właśnie okrucieństwo wojny. Takiego doła jak po Jabiim nie miałam chyba w czasie TCW nigdy, tylko bardzo ciężka Umbara (choć jednak inna tematyka) może się z tym równać.
Tu jest pokazane bez osłonek, brutalnie (co nie znaczy że gore), czym jest wojna i na co Jedi tak w zasadzie się zgodzili (i jaką cenę za to płacą).

PS: Enemy Lines już miałam i nawet pisałam co ja o nich wszystkich tam myślę. A z drugiej strony to był także jeden z mądrzejszych komiksów w ogóle. mówiący bardzo niebezpośrednio ale mądrze o rasizmie.

Re: Rep 65-68

Weź idź z tego tematu. Był jednym z nielicznych nieskażonych przez Cibie i niestety wszystko się zje****.

Re: Rep 65-68

Z ogromną niecierpliwością czekam na ten dzień, kiedy użytkownik Princess Fantaghiro nauczy się, co to znaczy "opinia" i "subiektywna ocena". Niestety użytkowniku Princess Fantaghiro, nie każdy będzie miał takie samo zdanie jak ty. Proszę, nie psuj offtopami tego mega pozytywnego i przyjemnego tematu. Odpuść sobie.

Re: Rep 65-68

Wolno mi chyba było odpowiedzieć na posta Ludwika w temacie. Jak na razie to m.in. Ty jesteś jedną z osób które zaśmieciły ten temat.

Re: Rep 65-68

Ale ty odpowiadasz wciąż w ten sam sposób na każdy post, z którym się nie zgadzasz xD Większość twoich wypowiedzi na tym forum to kalka każdej poprzedniej. Już chyba każdy wie, co sądzisz o prequalach, TCW, Legendach, Lucasie itd. itp. Moje wpisy w tym temacie są z nim bezpośrednio związane (poza tym jednym, ale ja zwyczajnie staram się powstrzymać twoje niezdrowe, spamerskie zapędy), a twoje już zaczynają lecieć gdzieś daleko, daleko stąd. Zaparz sobie melisę, uspokój się i dopiero wtedy bierz się za udzielanie się na Bastionie. Chill out.

Re: Rep 65-68

San Holo napisał:
Z ogromną niecierpliwością czekam na ten dzień, kiedy użytkownik Princess Fantaghiro nauczy się
-----------------------
Płonne nadzieje. Ja bardziej czekam, aż inni nauczą się ją ignorować. Albo Kathi zdyscyplinuje - kiedyś to wyglądało bardziej obiecująco, ale chyba płacze, że się na nią uwzięła, zdały egzamin.

Re: Rep 65-68

Hardrada napisał:

Albo Kathi zdyscyplinuje - kiedyś to wyglądało bardziej obiecująco, ale chyba płacze, że się na nią uwzięła, zdały egzamin.
-----------------------

Płacze??
Wiesz, nie każdy uważa że control-freakowanie pod płaszczykiem "edukacyjnego" grammar-nazi jest ok. 😔 To może i pasuje do filmu "Sekretarka", ale nie na forum. Żadne. Także "Bastion".

Re: Rep 65-68

Kathi już się nie bawi w docinki bo jej się znudziło; teraz czeka by skasować winowajcę za przewiny - hurtem.

Re: Rep 65-68

Zostaw w spokoju ten wątek. Nikt nie chcial tutaj Twoich farmazonow, idz zasmiecac reszte forum

xD

181 postów przyjemnej dyskusji o czasach Starej Republiki bez Princess Fantaghiro. Aż przyszedł Ludwiczek i napisał coś złego o kreacji Anakina Skywalkera w filmach. Brawo Ludwiczek. Jesteśmy ci wdzięczni Ludwiczek xD

Re: xD

-Some men just want to watch the world burn.



Nie no, przypadek, no.

Re: xD

Ludwik napisał:

Nie no, przypadek, no.

Dwa posty wyżej:

Tak czułem, że Cię zwabię tym postem.

Ludwiś... http://e.lvme.me/guipvgh.jpg


Re: xD

Któregoś z Was okłamuje, masz 24h żeby dociec kogo, a potem podzieją się złe rzeczy....................

Re: xD

Trzeba wypędzić trola. Od teraz zakaz pisania o Anakinie, moze sobie pojdzie

Re: xD

No ale... Nawet jak post Ludwiczka to wabik (patrz Disclaimer o Tuskenach), to Princess powiedziała swoje zdanie (które co prawda i tak znamy), Vilkala skomentowała to ciekawym postem i co to komu przeszkadza, nic strasznego się nie stało. Natomiast cały dalszy ciąg komentarzy pt. "olaboga, znowy Princess" był zupełnie niepotrzebny i zbędny.

Re: Rep 65-68

Male trivia: w "Armor" widzimy początek katastrofy ekologicznej na Honoghr, która to spowodowała że większa część planet nie nadawała się do życia, dzięki czemu niedługo po zakończeniu wojny Noghri dogadali się Vaderem - ich służba w zamian za pomoc Imperium w "naprawie" Honoghr (oczywiście Złe Imperium robiło na odwrót żeby Noghri dalej im służyli ). Z ich usług korzystał później również Thrawn. A później Leia, która najpierw zdobyła ich szacunek jako "córka Vadera", a potem wyjaśniła im że Imperium = Zło

Re: Rep 65-68

tak Noghrich poznałam (barrrrdzo jestem ciekawa co z nimi NK zrobi już niedługo), ale fajnie, że tu widać korzenie tego, co wydarzyło się później.

Czytam The Dreadnaughts of Rendili i chyba zapomniałam powiedzieć, jaka ja jestem wdzięczna, że mi dałeś wersję rozszerzoną! Z każdym numerem doceniam bardziej wszystkie nawiązania i smaczki, które sobie radośnie wyłapuję.

I kurcze lubię Obi-Wana (w filmach miałam z nim problem, w TCW jeszcze większy chwilami, a tu go zwyczajnie lubię)

Re: Rep 65-68

Proście a dostaniecie, czytajcie Greviousa a czeka Was nagroda, czy jak tam te stare mądre słowa przepowiedni szły.

Własnie kolega Vos ma zakładany opatrunek

Re: Komiksy z Legend dla fanów Nowego Kanonu

Jestem w podobnej sytuacji. Mam przeczytany cały nowy komiksowy kanon, zupełnie nie znam komiksowych legend. Nowy kanon uważam za niezły. Dotychczasowe serie dzielę na 4 kategorie:
1) serie fajne w porywach wyśmienite: Star Wars, Darth Vader, Kanan, Lando i Darth Maul
2) serie ok: Dameron, Obi-Wan & Anakin, Aphra, Shattered Empire
3) serie słabe: Chewbacca, Han Solo
4) serie tragicznie beznadziejne: Leia

Niestety malutko tego wszystkiego. Co środę dostajemy od Marvela nowy zeszyt, który tylko na chwilę zaspokaja mój komiksowy głód, ale ogólnie mam wielki niedosyt i podobnie jak vikala chcę zabrać się za legendy. Stąd ma do Was 2 pytania:

1) Pytanie do vikali i wszystkich, którzy najpierw poznali nowy kanon, a dopiero później zabrali się za legendy: Jak wypada porównanie legendy vs nowy kanon - ciekawsze / nudniejsze , ładniejsze / brzydsze , głębsze / płytsze ? Może są historie, które się pokrywają i które można porównać bezpośrednio?

2) Pytanie do starych wyjadaczy: Jeżeli mielibyście mi polecić 3 komiksy, po przeczytaniu których zrobię WOW i poproszę o kolejne rekomendacje, jakie byłyby to tytuły? Lubię rzeczy klimatyczne, mroczne, zaskakujące. Scenariusz jest dla mnie dużo ważniejszy niż rysunek. Okres i bohaterowie bez różnicy - interesuje mnie absolutnie wszystko.

Re: Komiksy z Legend dla fanów Nowego Kanonu

1) Sam podzieliłeś komiksy NK na lepsze i gorsze i podobnie jest z Legendami. Aczkolwiek to tylko pierwsze wrażenia, bo lecę z komiksami z listy Shedao i jeszcze masa przede mną. Na pewno dużym plusem Legend jest to, że masz OGROMNĄ różnorodność i wiele komiksów do przeczytania. Mi osobiście bardziej podoba się styl rysowania Legend (oczywiście nie wszystkie) od tych nowych Marvelów. Mam wrażenie, że teraz idą dość mocno w taki pseudo fotorealizm, a w Legendach dużo jest komiksów z ciekawą, właśnie taką tradycyjnie komiksową kreską.

Re: Komiksy z Legend dla fanów Nowego Kanonu

Popieram kolegę wyżej w całej rozciągłości.

Wiesz co, ja lecę po kolei, to co dał mi Shedao (lista w pierwszym poście) i NIE ŻAŁUJĘ (z wyjątkiem Starcrash ). Bo jasne można przeczytać coś dramatycznego ze środka i nadal łapać spokojnie o co chodzi (to okropne, wspaniałe, cudowne, wstrętne Jabiim), ale jak Shedao tłumaczył - traci się połowę frajdy. Tu jest tyle smaczków i nawiązań i powiązań pomiędzy zeszytami - jasne da się bez, ale z to dopiero jest radocha.

Nie marudź, jedź powyższą listę Do następnej komiksowej środku kuuupa czasu

Zaczyna się fajnie, potem trochę ciężej (acz słynne strusie i córki mistrza Ki-Adiego na zawsze pozostaną w mym sercu), a potem... potem to masz już w większości jazdę bez trzymanki)

A na serio, to czekam co Ci polecą, bo jak skończę Republiki, Purge i Dark Times i co tam jeszcze mi diler dostarczył, to na pewno będę chciała więcej.

Wciąga jak szlag.

A co do Twojej oceny NK to się zgadzam, tylko Shattered przesunęłabym wyżej i Hana może ze wzgl na rysunki.
I to co tu mi się podoba - poza kilkoma wyjątkami, te komiksy nie kłócą się z nowym kanonem, a jak się kłócą, to (znowu poza dwoma wyjątkami) robią to zwyczajnie lepiej.

Re: Komiksy z Legend dla fanów Nowego Kanonu

mkn napisał:
2) Pytanie do starych wyjadaczy: Jeżeli mielibyście mi polecić 3 komiksy, po przeczytaniu których zrobię WOW i poproszę o kolejne rekomendacje, jakie byłyby to tytuły? Lubię rzeczy klimatyczne, mroczne, zaskakujące. Scenariusz jest dla mnie dużo ważniejszy niż rysunek. Okres i bohaterowie bez różnicy - interesuje mnie absolutnie wszystko.
-----------------------

Problem w tym, że żeby dojść do rzeczy WOW to wcześniej musisz przeczytać zazwyczaj wiele innych - lepszych, gorszych. Czytanie któregośtam storyarka serii wyrwanego z kontekstu - ale bo ci powiedzieli że jest najlepszy - jest bez sensu. Jeśli jesteś zainteresowany poznawaniem komiksów z EU, to w pierwszym poście masz listę i ją ci polecam. Zapoznawanie się tylko z takimi "greatest hits" narobi więcej szkód niż pożytku. Jak ktoś ci powie: stary czytaj komiksy numer 22-25 serii takiej a takiej, nie no nie musisz znać wcześniejszych, to wiedz że to nie jest twój przyjaciel.

Re: Komiksy z Legend dla fanów Nowego Kanonu

Pytanie numer 2

1) Tales of the Jedi - historia o upadku i odkupieniu, imperium sithów i zakonie jedi. Dzieje się 5000 lat przed IV częścią a ostatni zeszyt koło 70 lat przed Kotorem. Polecam z całego serca

2) Z solowych komiksów to polecam Purge albo Maula.

Re: Komiksy z Legend dla fanów Nowego Kanonu

(Tales of the Jedi, notuje w kajeciku)

Purge wciąż nie miałam, ale Maul hmmmm - to taki imo jednak średniak, porównywalny spokojnie do średniaków nowokanonicznych.

Chcesz mieć WOW słuchaj Shedao i leć od początku. Uwierz. WARTO.
(acz potem taki Poe z "fotorysunkami" i bez tła boli)

Re: Komiksy z Legend dla fanów Nowego Kanonu

Tu wiele zależy od indywidualnych preferencji. I sporo jest takich, które są świetne ale jak nie znasz wczesniejszych opowieści i postaci to będą trudne w odbiorze.

Spróbuj jedi: Aayla, Mace oraz ShaakTi - jak Ci się spodoba to wtedy "listę Szedała" od początku.

Re: Komiksy z Legend dla fanów Nowego Kanonu

Jeśli chodzi o serie z obojętnie jakiego okresu, to może Legacy? Komiksów jest pełno, mają naprawdę fajne rysunki, rozwiniętą historię i masę ciekawych postaci. Ponadto nie trzeba jakoś bardzo zagłębiać się w książki post ROTJ, żeby się w nich połapać.

A jak nie, to z serii są jeszcze Mroczne Czasy i Kotor. Albo wciąż wymieniane w tym temacie Republici Chociaż osobiście jeszcze z krótszych komiksów polecam gorąco Darth Vader and the Ghost Prison. Coś wspaniałego.

Re: Komiksy z Legend dla fanów Nowego Kanonu

Dzięki za typy, na razie zabiorę się za:
1) Darth Vader and the Ghost Prison
2) Purge
3) Tales of the Jedi - co do tej pozycji mam jeszcze pytanie. Zacząłem ostatnio grać w KOTOR-a, jestem na początku, czy mogę spokojnie przeczytać tę serię nie psując sobie żadnych niespodzianek fabularnych w grze?

Pisałem wcześniej, że okres i bohaterowie bez znaczenia, ale chyba jednak imperium sithów i dzieje sprzed 5000 lat to jest to! Całkowicie mi nieznane, tajemnicze i arcyciekawe - jaram się.

Re: Komiksy z Legend dla fanów Nowego Kanonu

3. Ja bym na szybko przeczytał Tales of the Jedi i grał dalej w KotORa - jest bardzo dużo smaczków z tej serii w grze. Nie zepsujesz sobie zabawy, KotOR wyszedł później. Bardziej KotORem zaspoilerujesz sobie TotJ.

Re: Komiksy z Legend dla fanów Nowego Kanonu

Lepiej faktycznie zacząć od komiksu, a potem od gry (chociaż nie jest to jakoś super obligatoryjne). TotJ daje fajny start i tło dla kolejnych wydarzeń ze Starej Republiki. Masa różnych nawiązań cały czas przewija się przez ten starłorsowy okres i warto je ogarniać.

Re: Komiksy z Legend dla fanów Nowego Kanonu

No to idealnie! Teraz to się dopiero jaram.

The Dreadnaughts of Rendili

Whoa!

Lista komiksów z etykietą "będę wracać" rośnie w zastraszającym tempie. A to jest ZDECYDOWANIE jeden z nich

Podobało mi się chyba wszystko - od REWELACYJNEGO duetu Vos-Kenobi, przez wszystkie docinki, walki, "proces", pokazanie do czego gotowi są Jedi w imię misji, kończąc na rozgrywce Anakin/Ventress (czy on ją prawda, tak ostatecznie? bo nie widziałam ciała. Ale nawet jakby, to lepiej tak niż by ocalić jedajowe wnętrze tru lov )

I ta końcówka. Mru i miodzio.

Serio siedzę i mam wielkiego banana na twarzy bo to może nie było jakieś bardzo radosne ale ach! Jak fantastycznie rozegrane! Jak pięknie każdy maleńki kawałeczek układanki wskakuje na swoje miejsce! I te dialogi, coś pięknego.

Obsession

Czy ja dobrze widzę, że Obi wiedział o Anakinie i Padme? Lepiej, uważał, że wszyscy wiedzą?

Inna kreska ale póki co brdzo dobra historia.

Re: Obsession

Ha! Jestem absolutnie zachwycona!

Aczkolwiek wolę origin Asajj z TCW, to tu podoba mi się konsekwencja z jaką została poprowadzona od początku i właśnie stopniowe odkrywanie jej historii.
I jej zakończenie jest milion razy lepsze.

Wojna zbliża się do końca, Republiców już tak mało zostało...

Re: Obsession

o matko jeszcze akt o Saleucami został

Re: Obsession

Mój odwieczny dylemat; co lepsze: Saleucami czy Jabiim?!

Re: Obsession

Znaczy się przygotować chusteczki mam?

Rrrany...

Re: Obsession

W sumie możesz - pod koniec zaczyna się rozkaz 66.

Re: Obsession

Spokojnie, poczekaj na Into the Unknown - jak Ci się podoba, to Dark Times jest kontynuacją tej historii - więc tak jakby wincyj Republiców.

Re: Obsession

W legendach wszyscy chyba wiedzieli (Yoda na pewno), patrz "Dzika przestrzeń"

Re: Obsession

ale co? udawali że to tylko okazjonalny seks bez zobowiązań? XD

Re: Obsession

Serio? Yoda wiedział? Dzikiej przestrzeni nie czytałem, bo to TCW, więc szanujmy się ale jak do tego się odnosił?

Re: Obsession

Tak piąte przez dziesiąte pamięta, ale był wsciekły i kazał to natychmiast zakończyć, na ciemną stronę to prowadzi itp. itd.

Nb. to "Legendy"

Brothers in Arms i Trackdown

To pierwsze to w sumie dość bezsensowna historyjka o ataku na jedną z twierdz Dooku. A całość jest w zasadzie pretekstem do całkiem fajnej (i dość w perspektywie gorzkiej) rozmowy Obiego z Anakinem. O tym co po wojnie i o tym, że cokolwiek Anakin wybierze, jego mistrz poprze jego decyzję i mu pomoże. He he he.

Trackdown - och jej. Nie wiem od czego zacząć. Może od fantastycznego Tholme, aż nie wierzę, jak bardzo go polubiłam w trakcie tej serii. A może od opętanego obsesją Vosa, toczącego juz
własną wojnę i niestety za dużo myślącego czasem.
Barrrrdzo mi się podoba - i to nie tylko historia ale też rysunki - choćby fantastyczna knajpa Dexa.

a teraz przerwa do wieczora. Nauczona Jabiim w życiu nie tknę następnej części bez chusteczek i wina

Re: Brothers in Arms i Trackdown

- cokolwiek Anakin wybierze, jego mistrz poprze jego decyzję

No przeceiz Obi to notoryczny kłamca, czego się spodziewałaś

The Siege of Saleucami

Chusteczki są, wino jest, komiks jest.
No to zaczynam.

Boję się, czy coś

Re: The Siege of Saleucami

Gadam sama ze sobą ale cóż Wino mi się kończy, a to dopiero cz1. Najwyżej polecę za spamowanie

Tyle znajomych twarzy! Jeisel, którą tak lubię, Hett, nawet Sagoro czy Bly.
Świadomość, że to trwa już 5 miesięcy. Beznadziejne oblężenie.

Ale Tholme w podziemiach, o rany.

Kurcze Vos idioto co ty kombinujesz?!
Lubię Khaleen - zawsze miałam słabość do bezczelnych lasek, wiedzących czego chcą.

A na poważnie, jak skończę idę szukać po ebayach czy coś - ja to CHCĘ, muszę mieć w papierze. Jak to jest narysowane, jak to jest opowiadane!

To znaczy prawdopodobnie powinnam odstawić wino, bo jak Aayla mówiła Vosowi, że będzie dla niego, tak jak on był dla niej, gdy ją ciemność opanowała to już miałam mokre oczy.
Bo nie będzie miała kiedy...

Re: The Siege of Saleucami

vilkala napisała:
jak skończę idę szukać po ebayach czy coś - ja to CHCĘ, muszę mieć w papierze.
-----------------------
Wyszedło po polskiemu!

http://allegro.pl/wydania-specjalne-star-wars-komiks-1-4-2010-i6816816926.html

Tu masz w paku z paroma innymi. Ofkors jakość wydania specjalnie nie powala, więc jeśli chcesz mieć w jakiejś godnej wersji, to jednak po angielsku trza.

Re: The Siege of Saleucami

Jak ładne wydania to polecam Omnibusy jednak, cegły po 400-500 stron. I ładnie wygladają na półce.

Wada że trochę to jednak/niestety kosztuje, ale Vilkali przynajmniej żona nie będzie chciała zamordować

Re: The Siege of Saleucami

Sama się będę chciała zamordować

I chcę po angielsku, nie musi mi ładnie wyglądać na półce, mam zwyczajne CHCĘ.

O rany o rany

Re: The Siege of Saleucami

To w trzech tomach Omnibusa masz ładne wydanie całej serii Clone Wars. Polecam.

Ale na szczęście jak Ci się już np spodoba Dark Times, to masz śliczne egmontowe wydania. No i Omnibusy też. Ale to juz nie po polskiemu.

Re: The Siege of Saleucami

cz3
zapomniałam jak się oddycha.
O rany o rany

o rany

mam motylki i serce mi kilka razy stanęło WHOA!!!!

Tholme!!! "You would not have lived to leave this chamber".

Quin dokonujący wyboru i proszę, panna nie musiała zginąć dla niego, żeby go przekonać.

Ale o jaaaa jak to jest zrobione.
Wina nie ma, chusteczki wciąż są.

Mama mówiła, żeby nigdy nie pisać po spożyciu, ale tu się inaczej nie da bo to jest... o ja.

Re: The Siege of Saleucami

Kupno wersji papierowych. Duma, poparcie

Koledzy radzą Ci kupno Omnibusów. Musisz być świadoma dwóch rzeczy. Po pierwsze, Omnibusy wydawał Dark Horse, który nie ma już licencji = nie ma dodruków = na ebayu chodzi po kilkaset złotych. Zresztą sama zobacz jak to wygląda obecnie:

http://www.ebay.pl/sch/i.html?_from=R40&_trksid=m570.l1313&_nkw=star+wars+omnibus+clone&_sacat=0

Po drugie, Omnibusy mają problem z klejeniem. Po kilku latach się rozklejają i trzeba własnoręcznie je naprawiać. Dbam o swoje bardzo dobrze, ale i tak te najstarsze są już zbiorem luźnych kartek czekającym aż kiedyś w domu rodzinnym będę miał troche czasu na zajęcie się tym. Niestety, to grube tomiszcza w miękkich oprawach i przy czytaniu trzeba być bardzo ostrożnym.

Opcją lepszą obecnie są (nie wierzę że to mówię ja) kolekcje Legendarnych komiksów wydawane przez Marvela - EPIC Collection. Minusem jest to, że one dopiero wychodzą, i że skaczą po erach jak głupi, więc z CW wyszedł do piero piewszy tom:
http://starwars.wikia.com/wiki/Star_Wars_Legends_Epic_Collection:_The_Clone_Wars_Volume_1

Na Multiversum dostępny za stówkę z hakiem:
https://multiversum.pl/p/1039/81542/star-wars-legends-epic-collection-clone-wars-vol-01-sc-marvel-comics-tomy-sc-tpb-i-gn-oraz-hc.html

Kolejne tomy będą, ale jeszcze nie są zapowiedziane. Zresztą możesz sobie poprzeglądać co już wyszło i co jest na razie w planach:
http://starwars.wikia.com/wiki/Epic_Collection

Są to wydania większego formatu niż Omnibusy, pasują do amerykańskich TPBków. Osobiście mam chyba 3-4 takie i rozważam czy z czasem sporej części moich Omnibusów nie wymienić na te - lepiej się je czyta i wydają się trwalsze, no ale to drugie zweryfuikuję za pare lat

Podsumowując: Omnibusy - mniejszy format, dostępne głównie używane, wyższa cena; EPIC - wszystko na odwrót.

Jeśli interesują Cię tylko poszczególne storyarki, to można rozważyć kupno wydań TPB, które to zbierają tylko jeden storyarc, a nie tak jak Omnibusy/EPIC - po kilka. Takie np. Saleucami znajdziesz tu:

http://www.ebay.pl/sch/i.html?_odkw=siege+saleucami&_osacat=0&_from=R40&_trksid=m570.l1313&_nkw=last+siege+final&_sacat=0

Jak widać cena jest niższa (ale i też zawartości mniej). Jest to niemniej jakaś opcja, jeśli Omnibusów nie będziesz w stanie dostać/będzie za drogo, a na kolejne EPIC nie chcesz czekać (nim dojdziemy do Saleucami to obstawiam tak 2019 rok).

Ja jak w tym roku czytałem Repy, to czytałem je właśnie w wydaniach TPB - Omnibusów bałem się trochę dotykać żeby się nie rozkleiły xD

Re: The Siege of Saleucami

Oblukałam linki.
Poproszę (może być na PW) wyjaśnienie dlaczego te TBP mają inne tytuły i jak mam kilka arców, które CHCĘ, to jak mam tego szukać XD Mam wrażenie, że odkryłam wielki, nieznany świat i wciąż się gubię

A Marvela zamawiam zaraz po wypłacie.

Wyjazdy na wakacje są zdecydowanie przereklamowane, w mieście latem jest tak pięknie

Re: The Siege of Saleucami

Omnibusy po kilkaset złociszy to zdecydowanie przesada. Generalnie można je na amazonie lub po antykwariatach wyłapać (w dobrym stanie) po 15-20$, co jest względnie tanio. Wyjątek to Vos, gdzieś w okolicach 35$, ale to dalej nie jest "kilkaset złotych". Oczywiście trafiają się nowki sztuki, i tutaj faktycznie można wydać i z 75$ za cegiełkę.

Marvele są nowe i jak powiedział kolega trochę chaotyczne (ale i tanie, MRSP się nie ma co sugerować) i wyglądają solidniej. Tylko zaczęli nie wiedzieć czemu od wojen klonów, czyli tak od środka.

Re: The Siege of Saleucami

Jak się mieszka w Dixielandzie, to może i w antykwariatach się ma I pamiętaj też o przesyłce. Bazuję na danych z ebaya, bo sam nie tak dawno sprowadzałem niektóre Omnibusy. Okolice 100 zł łącznie z przesyłką to te mniej interesujące, zawierające rzeczy których vilkala jeszcze nie czytała, natomiast te najpopularniejsze - Vos, Clone Wars, TotJ, to już kilkaset złotych.

Re: The Siege of Saleucami

Sprawdziłem ceny ebayowe i faktycznie - więc nawet się nie zastanawiałem jak znalazłem Omnibusa z Vosem za 37 (w tym przesyłka gratis) i to nówka sztuka [ha, ciągle można znaleźć nowe, niesmigane lekko zakurzone omnibusy] - będzie lokata kapitału.

Re: The Siege of Saleucami

A więc tak. Opowieść najlepiej zacząć od początku Cykl wychodzenia komiksów był taki:

Wychodziły zeszyty, co miesiąc czy tam rzadziej, zależy -> uzbierał się cały storyarc, zostały one zebrane w 4-7 naraz i wydane jako TPB. W miękkiej okładce, stron tam koło 100, 120, zależy ile tych zeszytów jest -> potem są Omnibusy, czyli wydania zbiorcze w których mieści się kilka TPB naraz -> Omnibusy są już słabo dostępne, tylko na rynku wtórnym, ale Marvel robi swoje kompilacje - EPIC Collection. Idea taka sama, jak przy Omnibusach, niektóre mają bardzo podobną zawartość, niektóre się różnią. Różnica w podejściu jest taka, że Omnibusy szły seriami, a EPIC chronologicznie - czyli np. mamy Omnibusa "Dark Times vol. 1" w którym jest 12 pierwszych zeszytów z serii (+Into the Unknown), a w EPIC - jest to tom "The Empire Volume 1", gdzie mamy Into the Unknown + Loyalties + Purge + DV and the Lost Command + Dark Times 1-5. Oba sposoby mają swoje plusy i swoje minusy. Dokładny podział możesz sobie obejrzeć tutaj:
http://starwars.wikia.com/wiki/Star_Wars_Omnibus
http://starwars.wikia.com/wiki/Epic_Collection

Format: TPB = Epic, Omnibus - mniejszy. W Polsce Egmont wydał trzy serie komiksowe (Legacy, Dark Times, KotOR - wszystko jest dostępne) w formacie wielkościowo pasującym do Omnibusów.

Co do TPB. Tutaj masz wyliczone wszystkie zeszyty + TPB w jakich wyszły:
http://starwars.wikia.com/wiki/Star_Wars:_Republic
Kolumna "Trade paperback(s)" oczywiście. W TPBkach zostało zebrane prawie wszystko - oprócz Infinity`s End którego i tak nie lubisz, i... tak, niestety - The Devaronian Version. Pewnie przez to że to tylko 2 zeszyty i nie mieli gdzie tego wepchnąć. Resztę masz tam ładnie rozpisaną, co, jak i gdzie. TPBków z czasów wojen klonów jest w sumie 9, pozbierane są tam obok Repów też Obsession i Jedi.
Poniżej tabelki, w sekcji "Omnibus", masz też wyliczone jaki Rep poszedł do jakiego Omnibusa.

Jedyny sposób na zdobycie Devaronian Version w papierze to obecnie kupno Omnibusa "Quinlan Vos: Jedi in Darkness". Pewnie wyjdzie to też w którymś z EPICów, ale jeszcze tak się nie stało.

Chcąc kupić TPBki, polegaj na ebayu. Widzę, że zaskakująco dużo jest tam dostępnych, i to w niezłych cenach. Linkowałem już wyżej Saleucami, a tutaj np. Jabiim:
http://www.ebay.pl/sch/i.html?_from=R40&_trksid=m570.l1313&_nkw=jabiim&_sacat=0
już pierwsza oferta wygląda dobrze. Bym nie miał, bym brał.

Re: The Siege of Saleucami

Wszystko rozumiem Okej czyli jednak Marvel a potem stopniowo i powoli TPB.

Ceny omnibusów jednak mnie powaliły...

Dzięki Mistrzu!

Re: The Siege of Saleucami

cz2.

THOLME!!!!!

I Oppo Rancisis zabolało, bo jego spokój dawał takie poczucie pewności, że jakoś nad tym panują.

Quin idioto, posłuchaj sam siebie. Jasny gwint jakie to jest okropne no.
Oraz słuchanie do tego "Your father would be proud" chyba nie pomaga.

Nie wierzę w to co czytam. Jak skończę zabiorę się od początku.
Ale o rany...

Re: The Siege of Saleucami

cz4
Chusteczki poooooszły!
Xiaan
Ale przede wszystkim Aayla. Z rozkazem misji na Feluci. Aayla wierząca swoim klonom i mówiąca Quinowi by zrobił to samo. Klony idące za nią w ogień.

Jasnygwint jak to BOLI...

a poza tym to mam motylki wewnątrz i śmieję się przez łzy. WOW.
FANTASTYCZNE.

Choćby dla tego warto było męczyć się z gorszymi numerami, z jakimiś Yodami, Greviousami, Starcrashami, intrygami w senacie.

Jestem bardzo szczęśliwym żyjątkiem obecnie.

A to jeszcze nie koniec!

oraz wiecie co, odkryłam kolejną WIELKĄ wadę DD. Jakim cudem tam W OGÓLE nie było Aayli? Jak ona mogła go zostawić, przez to wszystko co przechodził?

Tu ich więź jest jedną z najmocniejszych stron tych komiksów.

Re: The Siege of Saleucami

-Jasnygwint jak to BOLI...

A tam gdzieś wyżej pisałem, żeby się nie przywiązywać. Bo wiadomo jak się skończy. Coś w rodzaju Baila wracającego na Aldeeran w RO. I będzie boleć.

Niebieskiej jest w ogóle za mało - w filmach tyle co nic, w CW robi za worek treningowy dla Grieviosa, w TCW ma jeden (słownie JEDEN) odcinek, ludzie jej nie kojarzą i na jakiś Spinn Off czy serial liczyć nie można. Nawet wyleciała ostatnio z ikonek "Bastionu"

Teraz jeszcze musisz przeżyć Mroczne Czasy.

I mam nadzieję że Twoi najbliźsi jakoś tę Twoją przygodę z "Republic" przeżyli.

Re: The Siege of Saleucami

Aayla w ogóle pewnie by przeżyła Republici, ale przez to, że Lucas w sekwencji scen wykonywania Rozkazu 66 wrzucił między innymi ją, to nie mieli wyboru.

Ale gdyby Lucasowi się o niej zapomniało (jak chociażby Shaak Ti - chociaż tutaj była wycięta scena), to pewnie w Hidden Enemy byłaby na Kashyyyku wraz z Quinem, Tholmem i resztą ferajny.

Vilkala

No ja Cię po prostu uwielbiam Jeszcze przez Ciebie polubię komiksy

Re: Vilkala

ja nikogo z Was nie uwielbiam a na Shedao bluzgam bo zobaczcie która godzina a ja czytam Hidden Enemy i rycze jak głupia na każde wspomnienie a to Felucci a to końca wojny.

Nawet jak się Villie pojawił zaczęłam ryczeć.

jakieś lewe to wino było.

Ale aaaaarghhhhhhhhhh jaki stres!!!

(a teraz pojawił się Yoda. PO CO. Do bagna. Wieszczę kłopoty)

Re: Vilkala

Jeżeli chodzi o Kashyyyk, to podczas tego okresu, Yoda jest najbardziej irytujący w Rozkazie 66 Karen Traviss.

The Hidden Enemy

Skończyłam

nie widzę na oczy (Ino the Unknown też).

Jestem ta absolutnie zachwycona że nie mam słów. To była niesamowita przygoda i niesamowita jazda i jest mi dobrze w środku, mimo iż spłakałam się jak głupia...

jak odpocznę i wytrzeźwieję napiszę konkretniej.

O jaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa

Re: The Hidden Enemy

I mam ochotę przytulić WSZYSTKICH fanów Legend bo teraz ja naprawdę rozumiem Wasz gniew.

Zwłaszcza na to okropne Dark Disciple.

Re: The Hidden Enemy

To nie gniew, to smutek i żal.

Re: The Hidden Enemy

Eh.

Czytaj Dark Times. A potem Legacy. I nie czytaj nic na Wookiepedii. Naprawdę jestem ciekaw Twoich reakcji. Ten temat to jedna z przyjemniejszych rzeczy, jakie się pojawiły na Bastionie od bardzo, bardzo dawna.

Serio.

:]

Odtulam

Vilkalo, napiszę chyba nie tylko za siebie, że Twoje reakcje na te komiksy przerosły nasze oczekiwania Ale też uszczęśliwiły nas wielce.

I cieszę się, że już rozumiesz, a nawet jeszcze nie poznałaś wszystkiego.

Choć przy Twoim tempie czytania i zapale, to pewnie pójdzie szybko

Popieram kandydaturę Dark Times jako następnej serii dla Ciebie. Niestety, grubo krótszej, bo przedwcześnie zakończonej. Ale zachęcam. Ewentualnie gdzieś tam też wsadź Purge, zwłaszcza pierwsze.

Re: :]

Teraz mam to opowiadanie z Tales, potem Purge (lista Szedała nr1) a potem Dark Times przeplanane z Vaderem (lista Szedała nr2, o której napiszę jak do tego dojdę - pewnie jednak nowy wątek, o ile się nie znudziliście XD)

trochę się boję zajrzeć co ja wczoraj wpisywałam...

ale teraz już zwolnię trochę (taaa jasne) bo ten zeszły tydzień to jednak było szaleństwo

Ale serio nie pamiętam, kiedy ostatni raz dwie pary ktorym TAK kibicowałam, skończyły żywe, razem i z perspektywami na przyszłość. Aż nie wiem co mam zrobić z nadmiarem uczuć

Re: :]

No to czekam na druga liste Co prawda jestem gdzieś w połowie Republic ale pójdzie pewnie szybko.

Takie trochę podsumowanie

Pozbierałam się

Myślałam sobie dziś, co mnie tak zaczarowało na całego w tej opowieści. I znalazłam odpowiedź: był to prawdziwy duch Star Wars - pięknej baśni w Odległej Galaktyce. Było zło i przeciwności, było poświęcenie, ofiary i dramaty, ale wszystko dla głównych bohaterów skończyło się dobrze (poza Aaylą, ugh jakby Lucas nie mógł jej zostawić w spokoju).
Zatriumfowała miłość i przyjaźń i nadzieja.

I zdałam sobie sprawę, jakie to jednak ostatnio jest rzadkie. I jak bardzo, spaczona różnymi innymi historiami (niekoniecznie SW), do samego końca bałam się o zdradę Villiego. Do połowy Saleucami o zdradę Khaleen, a potem o rozegranie relacji Quin-Khaleen "bo dziecko" (co mnie urzekło - on zawsze najpierw mówi/myśli o niej, potem o dziecku). O "ironiczne i gorzkie" zabicie T`ra Saa, żeby to Tholme musiał żyć sam.

Tymczasem dostałam zakończenie, które może i jest w jakiś sposób kliszą, ale mnie absolutnie zaskoczyło. Bardzo, bardzo pozytywnie.

Bohaterowie mieli swoje kilka minut by błysnąć, a ich droga była od samego początku konsekwentnie prowadzona.

I na końcu, choć wiedzą, że stało się coś strasznego, to są razem, z tego czerpią siłę i dzięki temu przetrwają.

Nie macie pojęcia, jak bardzo mi coś takiego było potrzebne

PS: A poza tym mieliśmy przepiękne, bogate tło, masę postaci, historie lesze (Jabiim!!!) lub gorsze (arc z Nocnymi Siostrami, nawet wyparłam z pamięci tytuł ), zabawę konwencją i popkulturą ale w tym wszystkim wielki szacunek dla czytelnika/fana i nie traktowanie go jak idioty.

Re: Takie trochę podsumowanie

Pamiętam te emocje w 2005(?) kiedy Republic się kończyło, te spekulacje: czy Vos przeżyje?! Itd. Ten stres kiedy czytałem ostatni zeszyt Ach, nostalgia.

Samo zakończenie bardzo mi się podobało. Szczególnie patrząc przez pryzmat roku 2017, gdzie dziś negatywne zakończenia są wciskane wszędzie na potęgę, wg. mnie role się odwróciły i to happy end jest czymś oryginalnym. Też czułem sporą satysfakcję ze sposobu, w jaki to wszystko zamknęli - nie bez strat, ale jednak przetrwali, wchodzą w erę Imperium incognito, ale żywi, razem. Super.

Co do Purge - nie wiem czy załapałaś, że większość z Jedi z pierwszego zeszytu pojawiła się już prędzej. Warto sobie doczytać na Wookie ich poszczególne biografie - imponujące. To było takie związywanie "loose ends", czyli losów Jedi którzy dotąd nie zginęli

:)

Czytanie Twoich postów, vilkala, w tym temacie sprawia mi naprawdę dużo frajdy. Bo za każdym razem, kiedy zaliczasz kolejne komiksy, sam wracam do nich pamięcią, wykopując z dna pamięci wrażenia z ich lektury dobrych kilka lat temu.

Inna sprawa, że - choć skasowanie EU już mnie praktycznie nie rusza - z powrotem odżywa we mnie świadomość tego, jak bardzo infantylny obraz wojen klonów, w równaniu do serii "Republic", zaserwowało nam grono scenarzystów TCW. "Mrocznego ucznia" nie przeczytałem i nie zamierzam - dość się naczytałem tego, jak potraktowano w nim Quinlana i Tholme`a. Acz ostatnio sięgnąłem po pierwszą książkę z nowego kanonu, "Katalizatora", teraz jestem w trakcie adaptacji powieściowej "Łotra". Ten pierwszy był moją pierwszą pozycją literacką SW, od czasu Plagueisa, którego czytałem wkrótce po jego premierze w Polsce.

Jak skończysz "Republiki" i "Czystki", to koniecznie zabierz się za "Mroczne czasy", ale to już inni Ci doradzali. Choć to seria dość pesymistyczna, niestety też zakończona przed czasem. Przekonasz się, że Doug Wheatley, rysownik większości zeszytów, wykonał znakomitą robotę!

Purge i Extinction

Ciekawa lektura, początek słabszy ale im dalej tym lepiej. Za to ostatni zeszyt "Tyran`s Fist" prawdziwie przygnębiający. Zwłaszcza ta brzydko prawdziwa końcówka.
Pięknie wyjaśnia dlaczego Jedi przez kilanaście lat stali się "legendą", coś co jeszcze NK musi dokładnie ustabilizować.

Podoba mi się cały proces nauki Vadera, choć przychodzi mu to z trudem. Pokazanie do czego prowadzi jego obsesja. Jeden z lepszych obrazków - Sithowy odpowiednik postawienia do kąta pod koniec "The Hidden Blade"

"Extinction" jednak pokazuje, że wciąż dużo w Vaderze dzieciaka z fochem. Bardzo fajna rozgrywka z The Dark Woman, bardzo fajne niepełne zwycięstwo i na koniec oczywiście podeptanie zabawek innych.
(Dlaczego Mara Jade wygląda tu na +30 lat?)

Re: Purge i Extinction

-Dlaczego Mara Jade wygląda tu na +30 lat?

Może była akurat bez makijażu? Teraz Mroczne Czasy?

Re: Purge i Extinction

Tak, lista nr2 XD

Na razie mam jeszcze dwa komiksy z Villiem z Talesów, taka nagroda specjalna.

Re: Purge i Extinction

Ciekawą historyjką w Talesach jest "Ghost". Pojawia się tam stary znajomy z Republiców i ma tylko 8 stron więc jak będziesz miała chwilkę, to można przeczytać jako taką ciekawostkę

Mossarowe reakcje

Wiem, że to już nie to samo, ale z raz czy dwa odświeżę ten temat A więc poleciałem dalej z Republic i coraz bardziej zaczynam uwielbiać tą serię.

Wstęp do Quinlana - ahhh jakie to było genialne. Super pomysł na poprowadzenie historii postaci, które zapomniały o swojej przeszłości i różnymi sposobami starały się do niej dotrzeć. Wspaniałe rysunki, super historia i BARDZO charyzmatyczne postacie. Vilmarh Grahrk.. do niego jeszcze przejdę.

Infinity`s End - dalej dobrze, ale trochę odrzuciła mnie skomplikowana fabuła, musiałem się cofać, żeby zrozumieć o co chodziło z tą Dathomirą. Aurra też taka średnia, ale na plus ponownie A`sharad i tajemnicza Dark Woman. Potem znowu Quin w poszukiwaniu Ayli, bardzo fajny komiks, jedynie odrzucali mnie Anzati, którzy są chyba jedną z najbardziej nielubianych przeze mnie ras. No i..

Stark i wojna w nadprzestrzeni, po raz kolejny świetny komiks, interesująca fabuła, świetne wykorzystanie znanych nam postaci. Największy plus to styl rysowania. Niektóre większe kadry walki to po prostu majstersztyki. Naprawdę.. obrona jaskinii Plo Koona i reszty, potem walka w środa - cud miód!

A teraz przechodzimy do mojego number 1. Nie spodziewałem się, że taki komiks przypadnie mi aż tak do gustu, ale nie dałbym temu 10/10 (które dałem ) gdyby nie Shedao i postawienie Acts of War jako pierwsze do przeczytania. Villie, który opowiada swoją wersję wydarzeń na temat historii z Actsów to po prostu mistrzostwo. Uwielbiam tą postać, uwielbiam jego balansowanie na krawędzi wszystkiego i to, że potrafi wyjść z każdej sytuacji z uśmiechem na ustach Po tym dwuzeszytowym komiksie nie wiedziałem już totalnie co jest prawdą a co nie. Nie chcę takich komiksów co chwile, ale jak raz na 50 pojawi się taki humor to będę przeszczęśliwy. Vilmarh Grahrk to obecnie moja ulubiona postać EU, zobaczymy czy ktoś go przebije.

Re: Mossarowe reakcje

No mówiłam?! The Devaronian Version absolutnie WYMIATA XD

A tego z Dathomirą to uznaję, że nie było - dla mnie toto gorsze niż Starcrash, bo na tym drugim przynajmniej się zaśmiałam kilka razy (z niedowierzaniem, co ja czytam).

Leć dalej bo najlepsze moim zdaniem wciąż przed Tobą XD

I ja bardzo czekam na Twoje opinie (dobrze wiedzieć, że sama nie wpadłam w sidła Legend )

Re: Mossarowe reakcje

odświeżaj, odświeżaj Villie jest mistrzem, no po prostu...

Jabiim

Nie mogłem nie odnieść się do tego komiksu. Jest świetny na tak wielu płaszczyznach.

1. W żadnej nowokanonicznej bądź legendarnej pozycji EU nie widziałem tak subtelnego, ale jednocześnie tak mocnego pokazania jak świetnie Sidious rozgrywał swoją grę od samego początku. Nie wiem czy sam wymyślił wysłanie Anakina na Jabiim, ale ta bitwa była jednym z największych punktów zapalnych w psychice Anakina. Hologram Palpatine`a proszącego Anakina o zajęcie się ewakuacją to też mistrzostwo - Anakin zderzył się wtedy ze śmiercią swoich kolegów, kiedy on musiał "podkulić" ogon i uciekać. Potem kolejny cios (i to tak dosłownie) w momencie, w którym decyduje się zostawić lojalistów na Jabiim. Przyznam że byłem zszokowany jak na wielu płaszczyznach ten komiks był dojrzały.

2. Ekipa Jedi - za minus możnaby uznać, że przedstawione w komiksie postacie Jedi są w serii Republic mało znane bądź w ogóle. Ale wbrew pozorów twórcom udało się nadać prawie każdemu Jedi jakiś wyraz. Para Jedi, którzy mimo wiadomym zakazom była w sobie zakochana, Jedi, która z wściekłością i widoczną ciemną stroną mocy atakuje rywali i inni padawani, którzy uznają, że w sumie kij, niech i tak będzie. Potem Jedi, który czyta emocje i odnajduje spokój w głowie swojego kolegi, Sullustanina. Anakin, który zaczyna przyduszać lojalistę, po czym przerywa przerażony tym co właśnie zrobił.

3. Standardowe już w tej serii ukazanie, że Republika próbując ratować siebie i innych niszczy i zabija taką samą ilość niewinnych stworzeń. Jedi, którzy już sami nie do końca wiedzą czy to co robią jest zgodne z ich nauczaniami, ideałami czy nie.

A poza tym to szybki, ładnie narysowany, wciągający komiks. Który dodaje bardzo dużo do charakterystyki postaci Anakina i Republiki jako takiej. Teraz chwila przerwy na nowy kanon, bo kupiłem sobie egmontowskiego Poe i Vadera, a potem wracam do Republic.

A i bym zapomniał. 10/10

O Vilkalo, cóżesz mi uczyniła

Przeczytałam Acts of War oraz Republic 1-6 i Vow of Justice i ... to jest tak absurdalne, że aż piękne. Tam jest wszystko - waleczny struś, zazdrosne żony, zbuntowane nastolatki kardnące jedzenie z lodówki i te głębokie myśli a`la Paulo Coelho. Nadal płaczę ze śmiechu i wracam do czytania, bo chyba złapałam bakcyla

Re: O Vilkalo, cóżesz mi uczyniła

Iiiii no mówiłam!!! Dumny Jedi i szmatą przez łeb od żony. I te głębokie przemyślenia i wnioski

i oczywiście Dramat przez duże D i morał (też przez duże M).

I strusie. Strusie wymiatają.
A teraz będzie fajnie. A potem jeszcze fajniej bo pojawi się Vos XD

Re: O Vilkalo, cóżesz mi uczyniła

Dla mnie to jest klasyczny chocobos z Final Fantasy, ale jak ktoś w nim widzi strusia to OK.

A propos, czy kolega Szedał polecał ci tylko Republici, czy te wcześniejsze "legendarne" historie z Quin Gonem i Obim też (wliczając w to zakulisowe dopelnienie TPM)?

Re: O Vilkalo, cóżesz mi uczyniła


Polecone mi zostało tylko to co na liście i czytam posłusznie i po kolei Ominęłam tylko Dark Jedi czy jakoś tak bo było "czytaj kiedy chcesz" no i nie chciałam

Re: O Vilkalo, cóżeŚ mi uczyniła

Z tej głupawki jeszcze walnęłam błąd w tytule, jaki wstyd

I jeszcze ten odwiewczny konflikt międzypolokeniowy - idealny przykład dla szkolnych rozprawek. Tak swoją drogą to trochę mi się żal zrobiło biednego Ki. Nie miał łatwo sam jeden z tymi wszystkimi kobietami, choć z drugiej strony czy ktoś go do tego zmuszał? Jakoś nie mogę mieć poważnych przemyśleń na ten temat.

A strusie są super, nawet jeśli to nie strusie (w sumie trochę jak ścierwojady z Gothic, więc dla każdego mogą być czymś innym)

Czekam z niecierpliwością na Vosa

Re: O Vilkalo, cóżeŚ mi uczyniła

Mnie poza tym jeszcze bawiło pokazanie tak dobitnie konfliktu miedzypokoleniowe - Ci starzy Cereanie to takie dziady, nic nie wiedzą o życiu, trzeba iść z duchem czasu, Republika to nasze wyzwolenie! I z drugiej strony Ci młodzi, tacy buntownicy, malują sobie twarze, jeżdzą na motorach i zmieniają chłopaków/dziewczyny jak rękawiczki.

Republic 7-18

To już oficjalne - wsiąkłam na dobre i aż mi szkoda robić sobie przerwy na życie. Wybacz rodzino

Outlander - przeczytane jednym tchem, bardzo mi się podobała intryga, Aurra i sposób w jaki zostali przedstawieni Tuskeni.

Emissaries to Malastare - tu już było trochę cieżej, choć mieli bardzo dobre momenty - A`Sharad i Depa (oraz zajawka Vosa )

Lecę czytać dalej.

Re: Republic 7-18

Pójdź w me ramiona siostro XD

Mistrzu Szedale patrz jaką Ci fajną padawankę drugą znalazłam

Ja z Emisariuszy właśnie tylko te dwa ostatnie zeszyty lubię, z Depy poczuciem humoru i tym jaki miała fantastyczny wpływ na Mace, że aż nie wkurzał

ALE ale ale teraz masz Twilight!!!!!!!!!!

(bym sobie przeczytała jeszcze raz, ale nie mogę bo wreszcie wsiąknęłam w prehistorię i zaraz lecę do wątku obok)

Re: Republic 7-18

Siostro i Mistrzu jestem Wam dozgonnie wdzięczna za skierowanie mnie na tę ścieżkę

Moja przygoda z Legendami praktycznie dopiero się zaczyna, a już jestem w stanie zrozumieć ból tych, którzy się na nich "wychowali" po wprowadzeniu nowego kanonu. Coś mi się wydaje, że niedługo stworzę sobie swój prywatny kanon z tym, co mi najbardziej pasuje

Depę pokochałam w NK, ale tutaj jest chyba jeszcze lepsza, a filmowy Mace zawsze wydawał mi się zadufanym w sobie gburem, więc dam mu szansę na poprawę.

Skończyłam Jango i zaraz się zabiorę za Twilight (choć mi się ten tytuł tak źle kojarzy ). Jango to też świetna historia, chociaż bardzo krótka i byłabym przeszczęśliwa gdyby zaczerpnęli coś z niej i zrobili o nim jakiś spin-off.

Re: Republic 7-18

Ja koncze ta listę i juz powoli mam taki swoj prywatny kanon. Poki bardzo cos nie koliduje to da sie to wszystko pogodzic

Zdarzaja sie czasem slabe komiksy ale ogolnie to lista bardzo dobrych komiksow. A razem to juz w ogole tworza wspaniala historie.

Re: Republic 7-18

Mossar ale wciąż Rep czy już Purge? Idź dalej idź, potem masz listę dwa (Blue Harvest i Ghost Prison!!!!) a potem trzy i to jest za każdym razem inne ale wciąż świetne!

I ja robie dokładnie tak samo. To znaczy przykro mi bardzo, Mistrz Vos koliduje znacznie i tu jednak Legendy są Kanonem kropka. Ale resztę mieszam jak mi pasuje i nie zgrzyta.

Jakie to jest dobre wszystko!

Rayena ja tu czekam z wypiekami co powiesz o Twilight XD

Re: Republic 7-18

Jeszcze Republic ale teraz juz powinno szybko pojsc A potem dalej i dalej

Komiksy Nowego Kanonu tez sa fajne ale nie tworza takiej calosci, sa po prostu jak takie pojedyncze iglaki na trawniku a nie pelny dorodny las

Re: Republic 7-18

Saleucami! Nie policzę ile już razy do tego wróciłam.

Ktoś to nazwał komiksowym katharsis i ja się TAK BARDZO zgadzam

Re: Republic 7-18

Twilight oficjelnie jest dla mnie odczarowany a tak na poważnie to Kanan ma teraz poważną konkurencję - Vos jest boski, i do tego ma zielone oczy i do tego tak się patrzy, że po prostu brak słów. To dopiero początek, ale już widzę w nim duży potencjał. Poza tym Villie co rusz wybija się na pierwszy plan i jest przezabawny.

Czytałam jeszcze Infinity`s End i wszystko ładnie, pięknie, tylko tak bardzo mi nie pasowały Night Sisters jako puste laski - nie, nie, nie - miałaś rację, że w tym wypadku tylko TCW. Fabuła nie była aż tak wciągająca, ale ujdzie. Liczę, że dalej będzie lepiej

Re: Republic 7-18

A nie mówiłam?!

No bo jak Vos tak spojrzy, to o proszpaństwa mamy problem.

Villie jest moim bohaterem i go koooooocham absolutnie.

Te komiksy są świetne bo je można na wielu płaszczyznach czytać - i dla rewelacyjnej, konsekwentnej i kompleksowej fabuły i dla rozrywki, a czasem nawet i dla zwykłego fanowania Mistrza Vosa

Re: Republic 7-18

Masz całkowitą rację z tymi wieloma płaszczyznami piszę to świeżo po lekturze Darkness. Villiego nie da się nie kochać i autentycznie się ucieszyłam jak się pojawił i chciał dać buziaka Vosowi Sam Mistrz też nie zawodzi, podoba mi się ten mrok w nim i działanie w emocjach. Już pisałam, że nie chcę spoilerów, ale podejrzewam, że w dalszym ciągu dramatyzmu i powodów do przeżywania nie zabraknie. Czuję się znowu jak nastolatka

Re: Republic 7-18

Slicznie, siostro, ślicznie.

A czytałaś wcześniej ten prolog z Aurra w bikini po Lei (zaraz, odwrotnie, to Leia nosiła go po Aurrze )

Kurde, w Emisariuzach jest Adi Gallia, jej to nikt nie lubi?

Re: Republic 7-18

Zaraz, zaraz jaki prolog? jakie bikini? Taki smaczek mi umknął? Muszę to przeczytać, koniecznie

Co do Adi Galii to jej też daję szansę na polubienie, bo zauważyłam, że komiksowi Jedi są o wiele lepsi niż ich odpowiedniki z filmów i TCW.

Re: Republic 7-18

Takie krótkie opowiadanie "Aurra`s Song". Warto choćby dla bikini.

Są też komiksy "Qui-Gon i Obi-Wan", może to nie "Republici", ale też i nie "Legends of StarZeldacrash"

Re: Republic 7-18

Wg. mnie zdecydowanie bliżej im jakościowo do Starcrasha niż do Republiców. Czytałem to w tym roku i ledwo zmogłem, a to w sumie tylko 5 zeszytów, a i czytałem z papieru a nie z monitora (więc bardziej komfortowo). Nie jest to coś, co bym polecił osobie rozpoczynającej swoją przygodę z komiksami EU; raczej jako jedną z ostatnich dawek dla osoby uzależnionej ("przeczytałem/am już prawie wszystko i chcę więcej... daj cokolwiek co jeszcze jest!")

Re: Republic 7-18

Tia, ale w zestawie nr 1 dałeś komiksy o Jango i Zam, które też są takie sobie

A przy okazji - jak Ci idzie nowokanonowokomiksowanie?

Ciekawym, w ktorej grupie będą "Legendy w legendach", czyli serie komiksów z zielonym królikiem i Don Kihote?

Re: Republic 7-18

Ja je całkiem lubię, plus jest tam jeden element fabularnie wazny, czyli początek spoilera śmierć Yaraela Poofa koniec spoilera.

Na razie nie idzie nijak, bo mam mało czasu i cała inicjatywa leży, odłożona na półkę

Re: Republic 7-18

No te dwa serio były średniawe. Ale!

Komiks Honor and Duty jest masakrycznie słaby, ale za to wprowadza postać Autem, który w dalszych komiksach jest już bardziej interesującą postacią. Gdyby nie to, że się przemogłem przy tym komiksie to potem nie rozumiałbym wielu smaczków dotyczących Saguro.

Re: Republic 7-18

No proszę, jak pięknie nam się grono padawańskie rozszerza, niedługo nie pomieścimy się wszyscy w klasie Witaj Rayeno w nowym świecie. Sympatycznie się patrzy jak kolejna osoba ma praktycznie takie same wrażenia jak poprzednie, znaczy że chyba coś w tym jest Miłego czytania i czekam na kolejne recki!

Re: Republic 7-18

Dziękuję Czyta się rzeczywiście bardzo miło i jedyne czego żałuję, to tego że tak późno się zabrałam za Legendy. Ten świat ma tyle do zaoferowania i poszczególne wątki tak pięknie się przeplatają i uzupełniają.

Za mną kolejne zeszyty:
The hunt for Aurra Sing - bardzo mi się podoba konsekwencja w kreowaniu postaci Aurry, która jest znakomita w tym co robi, a przy tym z pewnym chodem oraz ironią podchodzi do rzeczywistości. To, że była Jedi jest dla mnie nowością, bo jeśli dobrze pamiętam w NK nie jest. początek spoilera Do tego kolejna odsłona drogi A`Sharada ku ciemnej stronie (niechcący się zaspoilerowałam, ale i tak jestem ciekawa w jaki sposób sie to wszystko rozwinie). koniec spoilera

Darkness - to również przyjemność w czytaniu, nie tylko ze względu na obecność Vosa ale przede wszystkim dzięki temu, że kończy arc z Aaylą. Czekałam na rozwiązanie tego wątku i nie zawiodłam się. Tym razem nie zamierzam sobie nieczego spoilerować, więc poczytam sobie spokojnie jak się dalej potoczą losy Vosa.

A na koniec trochę głupie pytanie - dlaczego Jedi mają czerwone miecze, czy to jest jakoś wyjaśnione? Poza tym Mace Windu, też ma inny kolor miecza niż w kanonie. To niedopatrzenia czy celowe działanie?

Niekanoniczne miecze

Rayena napisała:
A na koniec trochę głupie pytanie - dlaczego Jedi mają czerwone miecze, czy to jest jakoś wyjaśnione? Poza tym Mace Windu, też ma inny kolor miecza niż w kanonie. To niedopatrzenia czy celowe działanie?
-----------------------
Taak, to była nieco zabawna sytuacja, pamiętam jak dziś. Otóż te komiksy, o które pytasz, ukazywały się jeszcze przed "Atakiem klonów". Zauważ, że w "Mrocznym widmie" nie pokazano, jakie kolory mieczy posiadają członkowie Rady, bo saberami machali tylko Qui-Gon i Obi. Więc autorzy komiksów musieli popuścić wodze fantazji. No i to jest efekt Dopiero jak dojdziesz do tytułów, które wyszły po AotC (albo przynajmniej po ukazaniu się trailerów/zdjęć promocyjnych z tego filmu), to zobaczysz kanoniczne kolory mieczy.

Btw, szkoda, że Dżordż uparł się, iż jedyne kolory u Jedi to niebieski i zielony (plus jeden wyjątkowy fiolet). Nudne to na dłuższą metę.

Re: Niekanoniczne miecze

Dzięki za odpowiedź Zauważyłam, że autorzy lubią puszczać wodze fantazji zwłaszcza jeśli chodzi o kolor oczu bohaterów czy odcień włosów - do tego już zdążyłam się przyzwyczaić. Też żałuję, że nie ma więcej kolorów mieczy i pod tym względem to legendarne szlaństwo kolorów bardzo mi się podoba

Re: Niekanoniczne miecze

No to chyba będę jak zwykle jedyna, która się cieszy że Dżordż zablokował kolorystyczną wolną amerykankę, i nie ma dla mieczy dostępnej całej masy oczojebnych kolorów.
Miecze świetlne to nie wibratory, a od czegoś takiego bym chyba zwymiotowała:

https://i.imgur.com/VZzftxf_d.webp?maxwidth=640&shape=thumb&fidelity=high

Re: Niekanoniczne miecze

Wolną amerykankę? Taka występuje tylko i wyłącznie w The Old Republic;p
Cała reszta Legend nie miała znowu aż tak wielkiego wyboru;p Najbardziej mi brakuje żółtego z powodu świetnie przedstawionej w KotORze Ścieżki Jedi:
Jedi Guardian - Niebieski
Jedi Consular - Zielony
Jedi Sentinel - Żółty
W każdym razie więcej kolorów = więcej sensu, bo czy to nie dziwne że takie kryształy na tysiącach światów występowały tylko w 2 kolorach? Z czerwonymi mieczami Sithów sprawa ma się inaczej, bo były to kryształy syntetyczne.

Re: Niekanoniczne miecze

Lord Budziol napisał:
bo czy to nie dziwne że takie kryształy na tysiącach światów występowały tylko w 2 kolorach? Z czerwonymi mieczami Sithów sprawa ma się inaczej, bo były to kryształy syntetyczne.
-----------------------

Właśnie nie, ponieważ tak skąpa liczba barw kryształu podkreśla absolutną wyjątkowość i rzadkość ich występowania. Podobnie jak było z osobami wrażliwymi na Moc. Były to niezwykle rzadko występujące wyjątki, `skażone` ponadprzeciętną ilością bakterii, co pozwalało im na również nadzwyczajną kontrolę nad Mocą, co nie było możliwe dla każdego. Oczywiście po uprzednim przeszkoleniu.

Wybrane i bardzo rzadkie kolory kryształów to imo w SW bardzo znaczaca rzecz.

Re: Niekanoniczne miecze

Actually, żółte miecze są w nowym kanonie i nawet trochę pasują do KotORowej ścieżki (chociaż nie całkiem):
http://starwars.wikia.com/wiki/Jedi_Temple_Guard
Wstyd się przyznać, ale formalnie nie noszę żółtego paska, więc mogę: mnie bardziej podobają się kryształy z nowego kanonu. To rozwiązanie dodaje mieczom świetlnym pewnego mistycyzmu, którego często mi brakowało.

Re: Niekanoniczne miecze

Niby tak, ale dla mnie to nie to samo;p
A z "nowymi" kryształami mój problem polega głównie na tym, jak taki kryształ "przydziela" kolor zielony lub niebieski dla Jedi;p

Re: Niekanoniczne miecze

Nie ma za co Niestety szaleństwo z kolorami ostrzy nawet w EU zostało mocno stonowane po premierze AOTC. W KOTORZe mamy regularnie poza standardowymi miecze żółte (zwłaszcza jeden), a w Legacy - białe. Prócz tego gdzieś tam czasem przewinie się fiolet lub pomarańcz. Ale mało tego. Sithowie/Dark Jedi też już po wieki wieków będą mieli czerwone ostrza we wszystkich erach.

Re: Niekanoniczne miecze

Dlatego podoba mi się nowokanoniczne podejście, że kryształy kyber są pozbawione koloru i dopiero przy połączeniu z adeptem mocy (np. padawanem) przyjmują kolor. Takie stawianie sprawy moim zdaniem fajnie wyjaśnia fioletowy miecz Mace`a czy np. białe ostrza Ahsoki w Rebelsach. Na szczęście raczej to nie działa tak, że ostrze zmienia kolor przy każdym zachwianiu emocjonalnym.

Przykładowo zawsze podskórnie nie pasowałoby mi zielone ostrze do Anakina, natomiast w przypadku Luke`a widać było zmianę charakteru, postawy pomiędzy TESB i ROTJ. W ROTJ stworzył sobie własny miecz, zielony, a jako Jedi dużo bardziej przypominał spokojem i charakterem np. Qui-gona niż właśnie młodego Anakina czy siebie z IV-V. Z drugiej strony Obi do końca posiadał niebieski miecz świetlny, a np. w OT charakterologicznie bardziej przypomina posiadaczy zielonych mieczy świetlnych (Yoda, Qui-gon, Coleman czy nawet Rancisis). Jeśli chodzi o Legendy to poza Macem fioletowy miecz posiadała też Dark Woman czy chociażby Mara Jedi i to też fajnie pokazuje ten konflikt między LS i DS. Mamy też mocno wykorzystywane w Starej Republice żółte miecze świetlne - tu mi ciężko powiedzieć co by to miało oznaczać, ale zawsze mi to pasowało do jakiś takich ala strażników.

Aczkolwiek to tylko takie moje rozkminy, bo jest masa użytkowników mocy, którzy korzystali z danego koloru miecza, a teoretycznie nie wpisywali się w ogóle w te schematy. Piszę o tym, bo wydaje mi się, że dość fajnie można operować kolorami mieczy w przyszłych filmach/komiksach/książkach i to tylko kwestia twórców czy będą chcieli to wykorzystać.

Re: Niekanoniczne miecze

Mossar napisał:
Dlatego podoba mi się nowokanoniczne podejście, że kryształy kyber są pozbawione koloru i dopiero przy połączeniu z adeptem mocy (np. padawanem) przyjmują kolor. Takie stawianie sprawy moim zdaniem fajnie wyjaśnia fioletowy miecz Mace`a czy np. białe ostrza Ahsoki w Rebelsach. Na szczęście raczej to nie działa tak, że ostrze zmienia kolor przy każdym zachwianiu emocjonalnym.
-----------------------
Bez urazy, ale nie przepadam za tym nowym wyjaśnieniem koloru mieczy/kryształów. Jakieś to takie... pseudomistyczne. Ja wiem, że SW są pełne pseudomistyki oczywiście, ale chyba kolejny przejaw tego nie jest mi potrzebny

Ogólnie wgłębiasz się w to o wiele bardziej, niż ja. Zawsze (w starym EU) przyjmowałem, że użytkownik Mocy dobiera kolor kryształu wg własnego gustu, a ten gust jest najczęściej jakimś odbiciem jego charakteru. I tyle. Taka kosmetyka, którą w dodatku można w każdej chwili zmodyfikować, wymieniając kryształ na taki innego koloru. Podejście NK mi nie leży bardzo.

Poza tym właśnie fakt, że kolory mieczy wielu Jedi nie pasują w ogóle do przedstawionego przez Ciebie schematu, sprawia, iż nie leży mi takie nowokanoniczne wyjaśnienie.

Re: Niekanoniczne miecze

Co ciekawe widać, że na przestrzeni tych wszystkich lat nie ukształtowało się takie jedno konkretne podejście. Tak jak mówisz - w starym EU było to bardziej otwarte podejście i np. taki Plo Koon miał chyba parę razy zmieniany kolor ostrza. Ale jednocześnie były też przesłanki, że jakoś ten kolor jest powiązany z charakterem osoby. Teraz za to poszli o krok dalej twierdząc, że kolor pojawia się przy pewnego rodzaju "inicjacji" padawana. Aczkolwiek też jest to powiedziane mimochodem, a nie w jakiś bardzo wyczerpujący sposób. Dodatkowo mamy już wcześniej wspomnianego SW:TORa, w którym to można zrobić praktycznie dowolną możliwą kombinację kolorów (co jest oczywiście bardziej zgodne z starym EU, aczkolwiek też pociągnięte o wiele dalej).

Tak na przekór temu co napisałem wcześniej - wielu tych najbardziej znanych nam użytkowników mocy odziedziczało/kradło/znajdywało/dostawało miecz świetlny o określonym już kolorze, więc może naprawdę nie ma sensu doklejać do tego aspektu dodatkowej ideologii.

Re: Niekanoniczne miecze

Zgodzę się z Mossarem jeśli chodzi o podejście Nowego Kanonu. Mnie ono bardzo fascynuje i mam wrażenie, że to co dostaliśmy to dopiero wierzchołek góry lodowej i o kryształach będzie znacznie więcej.

Kolor nie musi czegoś symbolizować (poza czerwonymi), ale zmiana koloru choćby z niebieskiego na zielony już tak.

Ale tu wolę poczekać co dostaniemy. Podoba mi się, że jednak coś z tym robią i widać w tym większy pomysł

Re: Niekanoniczne miecze

Dodatkowo bardzo nam to ogranicza dobór kryształów bo teraz mamy tylko Kybery. A szkoda, bo przez to wylatują takie kultowe kamienie ja Adegan, Ogień Durinda czy chociażby smocze perły. O reszcie jaka przewijała się prze EU nie wspomnę bo za wiele by tego było. Zresztą jest to powrót do konceptu który stare EU odrzucało chyba od czasów Ja Jedi.

Re: Niekanoniczne miecze

Hmm, a jest potwierdzone info że w mieczu może być tylko jeden kryształ?
Bo o ile mnie pamięć nie myli taka smocza perła nie odpowiadała jako tako za kolor, a po prostu dodatkowo "wzmacniała" ostrze.

Re: Niekanoniczne miecze

W teorii nie ma żadnych przeszkód, żeby inne kryształy pojawiły się w przyszłości w jakiś pozycjach SW. Już sam miecz Kylo Rena to trochę inne podejście do kryształu (choć to dalej kyber, tylko pęknięty), więc myślę, że jest szansa, że w jakiś książkach/komiksach za parę lat dostaniemy miecze skonstruowane z innych kryształów.

Re: Niekanoniczne miecze

Podoba mi się teoria, że to kryształ "wybiera sobie" właściciela ale mam wrażenie, że ten pomysł z przybieraniem konkretnych kolorów pod użytkownika Mocy nie był tak do końca przemyślany i wprowadzony trochę na siłę, żeby wyjaśnić białe miecze Ahsoki. Widzę w tym pewną sprzeczność z arcem TCW o młodzikach czy kryształem Ezry z Rebels, bo niebieski kolor kryształów był widoczny zanim jezcze padawani ich dotknęli (no chyba, że zmiana koloru działa na odległość ).

Zobaczymy czy będzie jakieś dalsze rozwinięcie tego tematu w NK, ale byłabym za tym aby zrobić coś w stylu SWTOR i przypisać kolorom konkretne właściwości oraz cechy, które wzmacniają u użytkownika.

Re: Niekanoniczne miecze

z tym kryształ wybiera właściciela to zbytnio mi zalatuje Potterem i "różdżka wybiera czarodzieja". Miecz to zaawansowane narzędzie a nie magiczny przedmiot i nie dodajmy do niego na siłę mistycyzmu

Re: Niekanoniczne miecze

Radek napisał:
z tym kryształ wybiera właściciela to zbytnio mi zalatuje Potterem i "różdżka wybiera czarodzieja".
-----------------------
Oooo, tego porównania mi brakowało, dzięki Patrzymy na tę kwestię podobnie, jak widzę.

Re: Niekanoniczne miecze

Popieram, mi osobiście pasuje podjeście starokanoniczne. Po prostu: wkładam sobie w miecz niebieski kryształ i mam niebieskie ostrze. W wieku 45 lat przechodze kryzys wieku średniego i wymieniam kryształ na różowy bo takie mam widzimisię a nie jakieś hokus pokus że kryształ się dostraja do użytkownika, kolor się zmienia, jak przechodzi na CSM to się sam zmienia na czerwony czy jakoś tak xD jezu

Re: Niekanoniczne miecze

Trochę tak, zależy jak się na to spojrzy. Mnie się podoba sama idea ścieżki rozwoju Jedi, gdzie zrobienie swojego miecza zawsze było czymś ważnym i wyjątkowym. Zaawansowane narzędzie, ale jednak mocno spersonalizowane przez konkretnego użytkownika (i to dotyczy praktycznie każdego rodzaju broni w SW). Wiadomo, że walczyć da się każdym mieczem, ale najlepiej się walczy własnym.

Re: Niekanoniczne miecze

Hmm, zawsze można jeszcze "ponaciągać" tę teorię tak, że kryształ niejako wyczuwa przyszłość użytkownika Mocy - stąd niebieski u rwącego się do bitki Ezry, a że "always in the move the future is" to później mogą nastąpić pewne zmiany, i by w pełni "zestroić" kryształ na nowo z użytkownikiem należy go z miecza wyjąć i z nim pomedytować, tak jak robiliśmy to z Kreią w KotORze II.
Różni użytkownicy Mocy robili coś takiego od czasu do czasu, więc może i by to miało sens, tutaj np. Starkiller pomiędzy misjami na Raxus Prime i Felucią: https://www.youtube.com/watch?v=RndbiC9Yz18

Re: Niekanoniczne miecze

Budowa miecza to był test 3 podstawowych aspektów mocy Zmysłów, Kontroli i Zmiany. Miecz mógł zbudować każdy, w EU było kilka takich przypadków, ale aby był on niezawodny, trzeba było użyć wszystkich 3 Aspektów aby dostroić i połączyć wszystkie części prawie na poziomie atomowym. Obecna koncepcja to niby jest powrót do wczesnych konceptów Lucasa ale obecnie wydaje sie to nieco sztuczne i na siłę

Re: Niekanoniczne miecze

Tylko tutaj dochodzimy do idiotyzmu w postaci tego, ze kryształ jest do pewnego stopnia samoświadomy. Już raz mieliśmy w EU myślące kryształy... Niektórzy do dzisiaj maja z tego powodu traumę

Re: Niekanoniczne miecze

Gufi Ty od lat wiesz, że na wiele kwestii w SW mamy dość podobny pogląd

Re: Niekanoniczne miecze

Niezbadane są ścieżki Mocy;p
Podejrzewam że samoświadomy statek - "Statek" Ci nie przeszkadza;p

Re: Niekanoniczne miecze

masz na myśli sferę medytacyjną? czy statek wyhodowany z elementów organicznych jak statki YV czy Zonamy?

Re: Niekanoniczne miecze

No właśnie - wszystko zależy od tego jak to dalej pociągną (o ile pociągną). Jak na razie mamy tylko Ahsokę i nasze domysły.

Re: Niekanoniczne miecze

Jakby to podciągnąć pod teorię midichlorianów, i wziąć pod uwagę ich reakcję z mocą (ciemną lub jasną stroną), oraz reakcje tak ukształotowanych midichlorianów z kryształem, to wtedy można każdy kolor miecza opisać matematycznie. Zmienne:
- ilość midichlorianów
- napromieniowanie midichlorianów stroną mocy w procentach
- zdolnosc absorbcji napromieniowanych midichlorianów przez kryształ miecza

i voila - w rezultacie otrzymamy wynik w przedziale liczbowym, który określi nam kolor miecza (coś jak rozszczepienie widma swiatła)

Re: Niekanoniczne miecze

Finster Vater napisał:
o wtedy można każdy kolor miecza opisać matematycznie. Zmienne:
- ilość midichlorianów
- napromieniowanie midichlorianów stroną mocy w procentach
- zdolnosc absorbcji napromieniowanych midichlorianów przez kryształ miecza

i voila - w rezultacie otrzymamy wynik w przedziale liczbowym, który określi nam kolor miecza (coś jak rozszczepienie widma swiatła)

-----------------------

Nie wiem co gorsze przesadny mistycyzm, czy mistycyzm tłumaczony na siłę

Re: Niekanoniczne miecze

Do badania ilości midichlorianów mieli nawet specjalny aparat, widziałem na filmie więc to musi być prawda

Re: Niekanoniczne miecze

nieprawda, to była golarka

Re: Niekanoniczne miecze

Radek napisał:
Finster Vater napisał:
o wtedy można każdy kolor miecza opisać matematycznie. Zmienne:
- ilość midichlorianów
- napromieniowanie midichlorianów stroną mocy w procentach
- zdolnosc absorbcji napromieniowanych midichlorianów przez kryształ miecza

i voila - w rezultacie otrzymamy wynik w przedziale liczbowym, który określi nam kolor miecza (coś jak rozszczepienie widma swiatła)

-----------------------

Nie wiem co gorsze przesadny mistycyzm, czy mistycyzm tłumaczony na siłę

-----------------------

Ależ to żaden mistycyzm, to czysta biologia (z matematyką). Finster dzięki wielkie, od teraz to mój nowy kanon kolorów miecza

Re: Niekanoniczne miecze

Shedao Shai napisał:
nieprawda, to była golarka
-----------------------

przez golarkę to oni ze sobą gadali

Republic 36-45

Czytając te komiksy odkrywam w sobie prawdziwą dziecięcą radość

The Stark Hyperspace War - sam arc jakos szczególnie mnie nie wciągnął, ale za to bardzo mi siępodobało to w jaki sposób został przedstawiony Plo Koon i jego ralacja z mistrzem Tyvokka, coraz bardziej lubię też Adi Gallię.

The Devaronian version - powinni uprzedzać, że czytanie tych zeszytów grozi uduszeniem się ze śmiechu. Jeszcze bardziej kocham Villiego, za Bobo, Stalking Onsonkera i wybawienie z kłopotów mistrzów jedi.

Rite of passage - znowu mistrz Vos walczy i rzuca te swoje niesamowite spojrzenia, ale przede wszystkim dostajemy pięknie opowiedzianą relację mistrz - padawan. Wzajemne zaufanie, przyjaźń i lojalność - to wszystko na razie wygląda tak idealnie, coś mi się wydaje, że to nie potrwa zabyt długo.

Zbiorczo

Zam Wesel/Jango Fett - mam mieszane uczucia, bo o ile Jango podobał mi się w aspekcie jego relacji z synem, to już sama historia była zrobiona trochę na siłę i bez większzego pomysłu. Nie do końca też mnie przekonała Zam flirtująca z Jango i namawiająca go do zrobienia czegoś dobrego.

Honor and duty - oczy bolą od tej kreski, nie mówiąc już o tym, że sama intryga przewidywalna i nudna jak flaki z olejem. Loyalities trochę ratuje tę historię, choć też jakoś nie mogłam się wciągnąć i praktycznie przekartkowałam do końca. W tym wszystkim podobało mi się jedynie stwierdzenie Obi-Wana, że Anakin jest cześciowo maszyną - fajne puszczenie oka do czytelnika

Sacrifice - na tę historię warto było czekać - piękna pod względem graficznym, choć sama intryga mogła by być bardziej dopracowana. Dużym plusem jest pojawienie się Khaleen, no i Aayla, która coraz bardziej zdobywa moje serce.

The defense of Kamino - staram się czytać bez uprzedzeń i nie nakładać na te komiksy kalek z TCW, ale nic nie poradzę na to, że Anakin wkurza mnie niemiłosiernie. Będzie tu takim samym zadufanym bucem jak w filmach? Podobała mi się za to rozmowa Obi-Wana z Quinlanem, jego wątpliwości i późniejsza rozmowa z Anakinem.

Mace Windu - kolejne przyjemne rozczarowanie, bo też nie przepadam za tą postacią, ale jakoś w tym zeszycie denerwował mnie mniej niż zazwyczaj. Szkoda tylko, że fabuła potoczyła się tak sztampowo. Miałam nadzieję, że może zobaczymy prawdziwą schizmę i część Jedi odłączy się od zakonu odmawiając wzięcia udziału w wojnie. Szkoda, że nie poszli tą drogą. Bardzo ucieszyło mnie pojawienie się Asajj - nie wiedziałam czy w ogóle występuje w legendach, więc była to dla mnie kolejna miła niespodzianka.

Re: Zbiorczo

Rayena napisała:
Bardzo ucieszyło mnie pojawienie się Asajj - nie wiedziałam czy w ogóle występuje w legendach, więc była to dla mnie kolejna miła niespodzianka.
-----------------------
Asajj wywodzi się z Legend Nie została wymyślona na potrzeby TCW bynajmniej. Chyba powinnaś obejrzeć Clone Wars Tartakovsky`ego z 2003 roku - to tylko dwie godzinki (jest na YT w HD), a warto bardzo.

Re: Zbiorczo

Widziałam i wstyd się przyznać, ale jakoś nie skojarzyłam faktów

Re: Zbiorczo

Asaż Wętres wywodzi się z CW (gdzie IMHO skończyła żywot) ale jej najlepsze momenty to "legendarne" komiksy z Republic i TCW. I zanim ktoś rzuci kamieniem, niech sobie przypomni Arc z Kamino.

Nie mogę przestać czytać

Vilkala - to wszystko przez Ciebie!

The New face of War, Blast radius - jakie to było dobre! Czytałam z zapartym tchem - w końcu jacyś wrogowie z prawdziewgo zdarzenia, wyraziście mistrzowie Jedi i Anakin też jakiś mniej wkurzający. Nie mogę się doczekać ich kolejnego spotkania, bo takie będzie prawda?

Shaak Ti - kolejna ciekawa historia i po raz kolejny powracają starzy znajomi. Dalej dalej trzeba czytać.

Battle of the Jabiim - naprawdę nie wiem, co napisać, bo to była jak dotąd najlepsza i najbardziej wstrząsająca historia. Jestem pewna, że jeszcze do niej wrócę.

Enemy lines - A`Sharad powraca i zmusza Anakina do stawienia czoła własnym uprzedzeniom oraz czynom (tak - dla mnie Anakin zabił plemię Tuskenów i kropka). Najbardziej utkwiło mi w pamięci stwierdzenie Anakina: "I... don`t see how anyone could live their life behind a mask" - mocne słowa (co za ironia losu).

Double blind/Aayla Secura/Count Dooku - przeczytane jednym tchem. Vilkalo już wszystko wiem i rozumiem i widzę wiele podobieństw i mogłabym się godzinami wpatrywać w niektóre plansze. O mistrzu Vosie bez koszuli pisac nie muszę, bo sama wiesz Khaleen, Aayla, Aurra - prawdziwe pełnokrwiste bohaterki (ten pojedynek Aayli i Aurry - prawdziwa rewelacja). Ale, ale jak to się skończyło - tak jak myślę czy... to miał byc ostatni na dziś, ale nie dam rady - muszę wiedzieć co dalej.

Re: Nie mogę przestać czytać

Tak mi dobrze, jak czytam Twoje relacje - widzę, że jestem zupełnie normalna XD

A do Jabiim jeszcze nie odważyłam się wrócić...

Re: Nie mogę przestać czytać

W tym momencie to Ona Ciebie nie lubi bardzo

Republic 60-64/Yoda

Jak pięknie i ciekawie ta akcja się rozwija. Na przemian wzruszam się, pękam ze śmiechu i wzdycham. Szkoda tylko, że musiałam przystopować z czytaniem, ale to nic - nadrobię to już niedługo.

Yody nie mogłam przecierpieć graficznie - wyglądało to trochę mangowo a trochę jak dziecięce rysunki - choć sama treść bardzo mi się podobała.

@Finster - żebyś wiedział ile Ona mi bólu zadała, ale i tak ją lubię

Re: Republic 60-64/Yoda

Grafika postaci w Yodzie jest w miarę, za to tło / perspektywa jest fatalna. Jest to tak narysowane, że w pewnym momencie myślałem że Pix też zginęła w LA-AT.

Czytam dalej

Forever young i Armor - te historie mają coś w sobie, niby proste przesłania, ale jakoś mocno dały mi do myślenia.

Dreadnaughts of Rendili - czuję się nieco skołowana, ale chyba taki był zamiar, no nic zobaczymy co będzie dalej.

Obsession - lubię ten idealizm Obi-Wana

Re: Czytam dalej

Rendili jest suuuper ale ja bardzo lubię jak Vos z Obim razem ratują Republikę I końcówka rewelacyjna.

A Obsession to moje obecnie kanoniczne zakończenie historii Asajj. Do DD wolę Asajj z TCW mimo wszystko - ma o wiele ciekawsze i pełniejsze tło. Ale DD (aka fanfik panny Lucas) to zło i tu wchodzi Obsession

Dzięki Legendom układa mi się mój własny kanon - creme de la creme z obu wersji XD

Re: Czytam dalej

DD to fałszywka imperialna, mająca na celu oczernienie zakonu Jedi i podważenie zaufania do obywatela Vosa, rozbicia jego związku itp.

Skończyłam Republic

I jest mi jakoś smutno, że to już koniec tej historii. Saleucami było takie emocjonalne i z pięknym zakończeniem. Nie mam słów na opisanie mojej radości, że choć jedna para dostała swój happy end. Szkoda mi tylko Aayli, bo bardzo ją polubiłam dzięki tym komiksom.

Re: Skończyłam Republic

Saleucami lubię chyba najbardziej, ale kocham też Hidden Enemy, zwłaszcza za Villiego.

Ale ja Villiego w ogóle kocham

Cała ta końcówka była niesamowita i mi też było tak strasznie żal, że to już wszystko. Zdecydowanie mogłabym przeczytać kolejne osiemdziesiąt zeszytów takich opowieści

Re: Skończyłam Republic

Villiego nie da się nie kochać Strasznie zżyłam się z Quinlanem, Khaleen, Aaylą i całą resztą, ale pewnie dalej też będą fajne historie i bohaterowie do pokochania.

Re: Skończyłam Republic

Będą

Tylko pamiętaj że to "Purge" i "Dark Times", więc za bardzo się nie przywiązuj. I nawet nie za bardzo można Ci powiedzieć do kogo można, bo całą zabawę Ci zepsuje.

Re: Skończyłam Republic

Purge jakoś szczególnie mnie nie wciągnęło, chociaż Seconds to die miało świetny klimat.

Trochę teraz porzucę kolejność - jestem świeżo po lekturze Ghost Prison - jakie to było dobre! Świetna historia z fanomenalnym zakończeniem i Vader jakiego kocham

Re: Skończyłam Republic

Bo Ghost Prison jest najlepsze z tych Vaderowych. Och cudowne, cudowne to było.

Ale czytaj Dark Times, mówię Ci, kolega Jenner ma potencjał, acz potem bez sensu sobie stylówkę zmienia i nie do końca zachwycona jestem jego wyborem partnerki, ale wszak nie każdy może mieć takie szczęście jak Vos

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.