Forum

Petycja przeciw EA

Nie sposób było nie słyszeć o bojkocie gry Battelfront wyprodukowanej przez EA games. Głównym powodem były mitrotranzakcje ale ich usunięcie niewiele poprawiło odbiór gry. Fabuła jest kiepska zwaszcza koniec a odblokowywanie postaci jest wciąż irracjonalnie długotrwałe.
Ale to nie wszystko. Zarząd tego korporacyjnego molocha zamknął studio Visceral, które plan na nową grę fabularną był szansą na powrót doznań z Republic Commando czy nieśmiertelnych KOTORów.

Sumując ten przydługi wstęp. Petycja znajduje się tu:
https://www.change.org/p/lucasfilm-revoke-ea-s-star-wars-license

Każdy głos może mieć znaczenie.

Re: Petycja przeciw EA

Pewnie to nic nie da. Sam w żadnego z nowych Battlefrontów nie grałem i nie zamierzam w sumie. Trailery były dobre, ale z tego co czytałem to tylko trailery i fakt umieszczenia w Star Wars były tymi mocnymi stronami pierwszego Battlefronta. Do drugiego doszły jeszcze te cyrki z mikrotransakcjami.

Smuci mnie bardziej zamknięcie Viscreal. Liczyłem, że plotki o grach podobnych w swej stylistyce do KotOR-ów i Republic Commando okażą się prawdziwe i wkrótce doczekamy się jakiejś zapowiedzi.

Petycję podpisałem w geście solidarności, ale tak jak wspomniałem wcześniej: nic ona nie wskóra, tym bardziej, że w ciągu dwóch tygodni zebrano nieco ponad 50.000 podpisów. Sami gracze zresztą są winni tej sytuacji i nie chodzi tutaj o brak odezwy ws. jakiejś petycji. Nerwy po kiepskim systemie lootboxów opadną i sytuacja wróci do normy, rzesze graczy łykną to i będą grali dalej, a jak zostanie zapowiedziane jakieś DLC to wielu graczy kupi je. Ot, zasada popytu i podaży.

Zdecydowany bojkot gry przez dużą liczbę graczy byłby znacznie lepszym rozwiązaniem niż petycje, bo wyniki sprzedaży byłyby mniejsze, więc dana korporacja musiałaby sprawdzić co zawiniło, co doprowadziłoby do badań nad rynkiem, opiniami graczy etc.

Same nowe gry Star Wars ani mnie nie grzeją, ani nie chłodzą. Aczkolwiek liczyłem na jakiegoś gwiezdnowojennego erpega czy jakąś fajną grę innego rodzaju z tegoż uniwersum, stąd trochę przykro, że plotki o takich grach się nie spełnią. Dodając do tego chęć wyrażenia solidarności z innymi fanami Star Wars, petycję podpisałem. Ale wątpię w jej jakąkolwiek skuteczność z wyżej wymienionych powodów.

Re: Petycja przeciw EA

Ja wypełniłem petycję niczego nie podpisująć, tylko chowając pieniążki w portfelu.To ich najbardziej zaboli.

Re: Petycja przeciw EA

Dokładnie. Bojkot będzie najlepszym protestem. Ale gracze nie zbojkotują. Gracze (jako ogół) będą dalej kupować tego typu produkty.

Swoją drogą, jeśli chodzi o petycję... Cofnąłem swój podpis, a znajomy, który także się podpisał, również cofnął swój. Nie ukrywam, że dzięki temu co znalazłem. Rozumiem, że witryna Change.org jest bardzo popularna i w 100% bezpieczna, ale używanie rozwiązań takich jak: automatyczne założenie konta w serwisie po podpisaniu petycji; pokazywanie kto ostatnio podpisał petycję nawet jak jej nie skomentował; czy wiązanie danego obszaru z obszarem jakiegoś użytkownika i reklamowanie pokroju "Iks Igrekowski podpisał petycję. Pomóż mu!", jest zwyczajnie słabe i według mnie nieuczciwe. Stąd podpis cofnąłem, a konto zamknąłem.

Zresztą, przy takiej małej liczbie wsparcia to i tak będzie cudem, jak w ogóle ktokolwiek się odniesie do tej petycji (jeśli chodzi o Disney i/lub EA). Sama sytuacja Electronic Arts, co fajnie przedstawił Shedao Shai, także prezentuje się raczej pozytywnie, więc cóż... Nic się raczej nie zmieni.

Re: Petycja przeciw EA

Petycja nic nie da. Nieco ponad 50 tyś osób w 2 tygodnie to pikuś w porównaniu do kilku(kilkunastu?) milionów sprzedanych gier. O wiele większą moc ma smród wokół BF2, który się zrobił w mediach.

To, że EA robi gry SW mi nie przeszkadza, niech sobie robią dalej. Kampania w BF2 jest imho fajna, to co przygotowuje Respawn zapowiada się mega-ciekawie, szkoda zamknięcia Visceral, ale samej gry nie skasowali - poczekajmy co z niej wyjdzie.

Natomiast baaardzo mnie boli, że EA ma monopol na gry SW i przez najbliższe lata jesteśmy skazani tylko na nich. Czemu nie udzielić licencji też innym firmom, które są chętne?! EA zapłaciło za wyłączość aż tyle hajsu? Np. ludzie z Obsidian mówili głośno, że z chęcią zabraliby się za nowego Kotora albo innego rpga w świecie SW. Myślę, że takich chętnych firm i studiów znalazłoby się więcej. Ech, gdyby tak co roku wychodziły gry SW - hack&slash, przygodówka, crpg, strategia, symulator, wyścigi, platformwóka - marzenia

Re: Petycja przeciw EA

Spadek cen akcji z ~130$ do ~100$ w niecały tydzień zamieszania z BF2 był najlepszą petycją.

Re: Petycja przeciw EA

Bazy napisał:
Spadek cen akcji z ~130$ do ~100$ w niecały tydzień zamieszania z BF2 był najlepszą petycją.
-----------------------
Nieprawda, informacje wyssane z palca.
https://stooq.pl/q/?s=ea.us&c=5m&t=l&a=lg&b=0
Akcje EA w tym roku kosztowały max. 122$, ale pod koniec sierpnia, w tej chwili kosztują 109$. Spadek był, ale max. o kilkanaście $, nie o 30$. Na giełdzie dostali po d..ie o wiele mniej niż na to zasłużyli.

Re: Petycja przeciw EA

Dlatego napisałem, że około

W praktyce stracili na tym ok 3mld $

Re: Petycja przeciw EA

Nie do końca to było tak.

17.11 (dzień, kiedy rozkręciła się burda z Battlefrontem) EA spadło z 111.60 na 108.82 USD, co stanowiło 2,49% spadku. To sporo w perspektywie tej firmy, która jest bardzo stabilna, w ciągu ostatnich 3 tygodni ruszała się między 0.07% a 0.88%. To malutko.

W tym momencie należy dodać, że w ciągu ostatnich dni firma ma trend zwyżkowy i obecnie kosztuje 109.47 USD, czyli zaczęła odrabiać stratę. Tylko wczoraj wzrosła o 2.32%.

Tylko teraz popatrz na historię spółki. 31.10 EA wypuściło wyniki za 3 kwartał 2017 oraz prognozę sprzedażową na grudzień. I na tej prognozie 1.11 polecieli w dół o 4.29% - prawie dwa razy więcej niż na kontrowersjach związanych z Battlefrontem. Pewnie, BF2 to główny filar ich grudniowej sprzedaży, więc ten spadek jest z nim powiązany, ale zauważ że miał miejsce przeszło dwa tygodnie przed rozkręceniem się battlefrontowego shitstormu.

Także dużo bardziej szkodliwe od tej całej awantury okazały się prognozy wyników, czego zresztą należałoby oczekiwać po spółce takiej wielkości. Inwestorzy patrzą przede wszystkim na wyniki i prognozy, takie kontrowersje są rzeczą drugorzędną, chociaż - oczywiście - też w pewnym stopniu na cenę akcji wpłynęły (mówię tu o spadku z 17.11).

Tylko teraz ponownie spójrzmy na historię spółki, tylko dalej. Tutaj mamy cenę akcji EA od początku roku:

https://i.imgur.com/vgvDH5r.gif

I nagle te spadki z 1.11 i 17.11 wydają się... nieistotne? Walnęło ich podobnie w połowie października, walnęło ich pod koniec września, walnęło w sierpniu, dwukrotnie w czerwcu, i za każdym razem cena wracała na wyższy poziom.

Także nie cieszyłbym się na twoim miejscu. Tak, polecieli teraz trochę w dół, ale to kwestia czasu aż się odbiją i wróci trend zwyżkowy (patrząc po ostatnich dniach, to już się może dziać).

A teraz jeszcze na dobitkę: perspektywa pięcioletnia.

https://i.imgur.com/DeUzaXZ.gif

I tego molocha coś ma ruszyć? Chyba jakby policja zaczęła chodzić po domach i zabierać wszystkie Battlefronty, FIFY i NFS

Podsumowując. EA konsekwentnie idzie do góry i zamieszanie z Batttlefrontem to coś, co nam, fanom, aktywnie o tym dyskutującym, może się wydawać kryzysem, ale tak naprawdę to pchła, którą EA strzepnie i dalej będzie się pięło do góry. Jeśli to się rozkręci do etapu, gdzie państwa rzeczywiście będą traktować lootboxy jao hazard (póki co to tylko sposób na promowanie się paru polityków), albo jeśli rzeczywiśce EA będzie musiało trochę przystopować z dojeniem graczy, to ten wzrost będzie po prostu trochę wolniejszy. Ale będzie. 10 maja tego roku po raz pierwszy w historii EA przebiło granicę 100 USD/akcja, na początku roku cena krążyła koło 80 USD. Patrząc z tej perspektywy, obecne 109.47 to... [uzupełnij sam].

Re: Petycja przeciw EA

EA przystopuje z dojeniem graczy tylko wtedy, gdy gracze sami nie pozwolą się doić.

Jak na razie, większości graczy jak widać to nie przeszkadza. Przy czym większość ma gdzieś "singla" i kupuje po to, aby sobie postrzelać po sieci*. Owszem, denerwują ich skrzynki, ale z innych powodów - woleli by kupić od razu to co jest fajne i korzystne. I możliwość pogrania np. Vaderem - a ze trzeba wydać dodatkowe $? Co to w ogóle za problem jest?

Za to ludkowie narzekają że jest mimo wszystko za mało postaci, że całkowicie zignorowano "Rebelsy", że nie AnKina i Ahsoki (poza plikami dźwiękowymi) - no ale od czego w końcu są DLC.

* - grę sobie obejrzałem u znajomego który kupił "bo SW" (zna tylko filmy) i chciał pograć w sieci Vaderem, oczywiście Vadera kupił od razu, singla nawet nie ma zamiaru zaczynać

szedao

cóż za analiza biznesowo-finansowa... robi wrażenie

.

Niedobrze, że EA ma monopol, głównie dlatego, że nic z tym nie robi, a jak robi to na odwal. Dostali już za Bfa, więc jest spora szansa że sie ogarną chcoć trochę. Gdyby ktoś inny dostał licenję znów mielibyśmy pewnie kilka lat zastoju, a tak zaczyna sie coś ruszać. Poza tym ta petycja nic nie da, ja - podobnie jak inni - wziałem udział w innej, polegającej na zaoszczędzeniu kasy.

Re: .

Masz rację, ale dobrze oddać swój głos w słusznej sprawie, chociaż przegranej. Zawsze jakaś satysfakcja tam jest. No i pieniądze dobrze zaoszczędzone, zawsze przecież można wydać na dobrą książkę .

OMG

Że jesteście noobami (ogół krytykujący awansy itp), którzy grać nie umieją to Wasza wina...

Gram od tygodnia, bawię się cudnie, odblokowywanie postaci jest lekko wymagające i o to chodzi przecież!

Re: OMG

Przecież tu nie chodzi o żadne "granie", czy tak trudno czytać ze zrozumieniem tematu ?.
A może jednak lepiej nie czytać i grać cudnie, bo o to chodzi ...

Re: OMG

"Fabuła jest kiepska zwaszcza koniec a odblokowywanie postaci jest wciąż irracjonalnie długotrwałe"

Co to tego, że fabuła kiepska to chyba indywidualne odczucia każdej osoby, co?

Re: OMG

Ja z kolei słyszałem, że fabuła jest w sumie przyjemna, ale sama kampania to bardziej przygotowanie do multiplayera (poznawanie mechaniki etc.), które owa fabuła kampanii czyni przyjemniejszym.

Re: OMG

Kompletnie nie zrozumiałeś z jakiego powodu jest krytyka. Problemem jest sam model paczek - ze względu na ich losowość samo poczucie progresji klas jest bardzo wątłe, na co narzeka wielu graczy. System, który DICE wykorzystywali w Battlefieldach był uczciwszy - wszystko odblokowujesz przez grę klasą/bronią i widzisz postęp jaki zrobiłeś w kierunku odblokowania danej rzeczy.

Do tego dochodzi zapowiedziany powrót mikotranskacji - czyli kropla, która przelała czarę goryczy przed premierą. Możliwość kupienia paczek za prawdziwe pieniądze, a w ten sposób możliwość uzyskania szybkiej przewagi nad innymi graczami, jest po prostu zła.

Re: OMG

I ja nie widzę w tym żadnego problemu wciąż.

Ktoś chce wydawać hajs na grę? Co mi do tego. Okej będzie miał lepszą broń, no ale skill i aim nagle mu się nie poprawią, a w strzelankach to się liczy, a nie to jaką ma broń. Szczególnie, że ta gra pod względem taktycznym jest bardzo randomowa, typek z legendarnymi kartami może zginąć dwie sekundy po respwawnie przypadkowym granatem lub rozbiciem się Tupolewa. No proszę Was. EA jest zachłanne, gra może się nie podobać z różnych względów, ale na Bastionie szuka się dziury w całym.

Gram przypadkową paczką Polaków znalezionych na fb, łoimy po parę (parenaście) godzin dziennie. Nikt, nikt ani razu nie narzekał na paczki, mikropłatności czy rozwój postaci. Jedyne co jest krytykowane to mapy, które moim zdaniem są słabo zrobione.

A system mikropłatności jest powszechny, ukochany CD Projekt Red <3

Re: OMG

Widzisz, ale tu jest problem - takie działania mimo wszystko wspierają graczy chętnych do zapłacenia w grze własnymi pieniędzmi (w grze, która i tak już kosztowała niemałe pieniądze), oferując im przewagę na tymi, którzy nie płacą. Do tego zapewne nie tylko `nooby` z tego korzystają, gracze doświadczeni również. Tobie to może nie przeszkadzać, ale tysiącom innych graczy owszem.

Poza tym problem EABF2 w końcu otworzył niektórym oczy na sam model rozgrywki - nie ma gracza, który dobrowolnie zgodziłby się na korzystanie z systemu mikropłatności w grze multiplayerowej, mając do wyboru równiez ten "normalny", ponieważ byłoby to strzelanie sobie w kolano. Nagłośnienie problemu i spadek sprzedaży w stosunku do EABF1 być może sprawią, że część twórców w przyszłości zastanowi się dwa razy zanim zastosują taki model. Jakkolwiek naiwnie i pompatycznie to nie zabrzmi - EABF2 w pewien sposób stał się szansą na wprowadzenie dużej zmiany na rynku gier, dlatego uważam, że każdy gracz powinien wręcz wspierać tego typu akcje.

Re: Petycja przeciw EA

Hehe, koniec złudzeń, EA wie lepiej ...

powrót mikropłatności : http://planetagracza.pl/zadziwiajace-tlumaczenie-ea-mikroplatnosci-star-wars-battlefront-ii/

i jakich gier nie lubimy (podobno ) ... http://planetagracza.pl/ea-o-tym-jakie-gry-coraz-mniej-lubimy-zgadzacie-sie-z-taka-opinia/

Po prostu wiedzą lepiej od nas ...

Re: Petycja przeciw EA

No tak, skórki na klony z 212. batalionem kompletnie zniszczyłyby kanoniczność gry, że też o dodatkowych rasach dla rebeliantów nie wspomnę!

Re: Petycja przeciw EA

ale zdajesz sobie sprawę że mogą mieć tak skonstruowaną umowę licencyjną że - niezależnie od tego jak głupie to się może wydawać przeciętnemu kowalskiemu - to może być prawda? To, jak to wyglądało w pierwszym BF niczego nie zmienia, bo umowy są renegocjowane; Lucasfilm w każdej chwili może im odebrać licencję i się skończy źródło dojenia kaski.

To że wybrali taki model `dociągania pieniędzy` a nie inny jeśli chodzi o kosmetyki, to jedno. To, że praca nad grą wydłuża się bo każdy szczegół jest omawiany z Lucasfilmem - to fakt, i ten wątek pojawił się przy zamknieciu Visceral oraz tej `cudownej singlowej gry która miała być odpowiedzią na wszystkie płacze fanów`. Która skądinąd dobiła Visceral właśnie kosmicznymi kosztami, a te w przypadku singla nie miały szans się zwrócić.

Re: Petycja przeciw EA

Oczywiście, mogą mieć taka umowę. Ale nie uważasz to za trochę naiwne podejście? Umowa, która zabrania im modyfikowania wyglądu postaci "bo kanon", a jednocześnie pozwala na nawalanie się Rey z Maulem na Naboo?

Już pomijam fakt, że wykorzystując same wizerunki filmowe dla każdej postaci/jednostki można by znaleźć od 2 do 4 skinów i to nie biorąc pod uwage seriali animowanych, komiksów czy książek.

Re: Petycja przeciw EA

Nie uważam że to naiwne podejście, bo osobiście zetknęłam się z głupszymi umowami na wielkie budżety.
Łatwo komentować z boku; umowy podpisuje `góra` której chodzi tylko o deal na chodliwą markę, podwykonawcy w postaci deweloperów muszą sobie radzić. Jak góra powie `nie mamy czasu na dogadywanie z Lucasfilmem czy możemy korzystać z tych trzech kostiumów dla Lei czy nie (a z autopsji wiem że takie rzeczy potrafią się ciągnąć tygodniami), idziemy w lootboxy` - to tak robia.

Nie bronię EA, bo partolą na różnych frontach (głównie PRowym), ale mało co w tej sytuacji wzięło się z powietrza.

Re: Petycja przeciw EA

Bardzo możliwe, że masz racje. Mimo, iż wciąż skłaniam się trochę ku wersji, w której EA się po prostu nie chce, szczególnie mając na uwadze sytuacje coroczne z każdą kolejną edycją Fify czy Simsy, nie zamierzam się spierać - na pewno masz większe doświadczenie w tym aspekcie.

A że krytyka byłaby o połowę mniejsza, gdyby ludzie od PRu myśleli, to inna sprawa

Re: Petycja przeciw EA

-gdyby ludzie od PRu myśleli

You made my day.

Ale trochę realizmu zachowajmy jednak

Re: Petycja przeciw EA

Niechciejstwo jest jednym z czynników, na pewno. Ale nie sądzę że ich `wyjaśnienia` są zupełnie z powietrza - po prostu próbują rozdmuchać (i zrzucić z siebie odpowiedzialność za...) jedną z przyczyn, która w istocie MA oparcie w faktach.

Re: Petycja przeciw EA

Alex ładnie przedstawił moje poglądy, dziękuję mu za to.
Nie wykluczam, że były na nich pewne naciski ze strony LA. Z całą pewnością chcą zrzucić z siebie odpowiedzialność, ale prawda jest taka, że to w dużej mierze ich wina, jesli nie w większości.

Re: Petycja przeciw EA

Piszesz - kosmiczne koszty, które w przypadku singla nie miały szansy się zwrócić ? ... Nie zgadzam się z tobą i nie wierzę w ani jedno słowo wypowiadane przez EA w tym temacie.
Sprawa jest prosta, EA kasuje (tymczasowo) projekt, ponieważ gra nie przyniesie dochodu jaki EA sobie założyło w swoich $ planach.
Gra była zbyta ambitna ? - SUPER, miała rewolucyjne rozwiązania ? - przecież takie były założenia, tego chcieli gracze, to EA dało wolną rękę Visceral i chwaliło się na każdym kroku, więc pytam się o co chodzi ?.
Ano wprost jest to wyłożone - (Jorgensen) zdaliśmy sobie sprawę, że nie zarobimy na tym projekcie dużo pieniędzy.
Oczywiście, nie zarzucam im, że chcą zarobić jak najwięcej - to oczywiste dla każdej firmy, szczególnie takiego molocha, ale ... no właśnie, pytanie ILE ?, jakie wpływy są akceptowalne, a jakie nie ?.
Przecież to doprowadzi w przyszłości do tego, że każdy ambitny projekt będzie kasowany, lub przemodelowany (na gorsze), tylko dlatego, że nie przyniósł oceanu $$$, niestety.
A ta gra powstanie, tak powstanie, ale jako kolejna kopia BF2, z płaską i prostą fabułką, dodaną tylko jako wprowadzenie do multi. Tego chcemy ???

Re: Petycja przeciw EA

Mossar przytaczał już artykuł stanowiący dosyć szczegółową analizę:

https://kotaku.com/the-collapse-of-viscerals-ambitious-star-wars-game-1819916152

Ragtag was a project sunk by many factors, including a lack of resources, a vision that was too ambitious for its budget, a difficult game engine, a director who clashed with staff, a studio located in one of the most expensive cities in the world, a reputation for toxicity, multiple conflicts between Visceral and EA, and what can only be described as the curse of Star Wars.

I to nie są tłumaczenia EA, i niezależnie od pobożności życzeń EA nie jest winne całemu złu w gamingowym światku, jest tylko jednym z czynników. I to jest właśnie naiwność - założenie że projekt `zbyt ambitny` to projekt do realizacji.

“Dead Space 3 came in below our forecast,” an EA executive said during an earnings call in May 2013. The company did not give out specific numbers, but by some estimates, a Dead Space game would have needed to sell five million copies just to break even.
It became clear then that EA no longer had much appetite to make expensive games that people would only play once.

Niebywałe, firma nie chce TOPIĆ - nawet nie wychodzić na plus, ale TOPIĆ - ciężkich pieniędzy w kolejnych projektach? Szok, zaskoczenie, niedowierzanie!

As cool as it may have sounded, Yuma was ill-fated from the start. Battlefield Hardline was going through too many problems, and throughout 2014, progress on Yuma slowed to a crawl as Visceral asked all of its employees to help out on the cop game.
Złe EA! Co z tego ze sami deweloperzy NIE POTRAFILI zrealizować założeń?

Wszystko pięknie, wypuszczono Hardline, można się było skupić na robieniu Ragtaga. Dostali nowego menadżera, który pozwolił im na spłaszczenie struktury studia; coś co brzmi fantastycznie w teorii i rewelacyjnie sprawdza się w niektórych przypadkach... wyłączywszy te, które się nie sprawdzają. Ludzie z Viscerala nie potrafili ogarnąć swojej struktury wewnętrznej (a to należy do ich obowiązków jako podwykonawcy), puścili wodze fantazji a nie potrafili przyciąć projektu do tego, co mogli z siebie dać (30 osób zamiast 200); a w ogóle - nie mieli funduszy.

Long story short - nie, to niedobrze, jeśli chcesz tworzyć ambitną grę a nie masz ani silnika graficznego który by podołał założeniom, ani ludzi zdolnych zrealizować ten projekt - który jest czarną dziurą wsysającą kasę i czas. Ale to kolektyw z Viscerala porwał się z motyką na słońce, i to oni nie podołali temu, co obiecali zleceniodawcy.
Firma to nie jest szkolny konkurs, w którym wystarczy entuzjazm i kilka dni wytężonej pracy. To są mozolne miesiące wysyłania i odbierania maili, pytania się co drugi dzień czy cegła którą oskrobujesz pasuje do cegieł oskrobywanych przez innych, to zmienianie i przebudowywanie projektu.

Na koniec -
Powiedz, ile ambitnych gier kupiłeś ostatnio? Powiedzmy, w tym roku? Rzuć tytułami, podziel się, do czyjego pułapu mają sięgać ci źli korpoludzie?

Re: Petycja przeciw EA

Taaa, cały świat przeciw nam (EA), nikt nas nie rozumie, a my przecież chcemy dla Was (graczy) dobrze, tylko ... jakoś tak nam się nie udaje ...
Sorry, ale tego nie kupuję, i wiesz, te ich tłumaczenia do mnie nie trafiają, i chyba nie jestem w tym osamotniony.
Ja nie mam złudzeń co do tych "złych korpoludzi" (właśnie tak). Pominę już te twoje opisy, że firma to nie szkolny konkurs, itp., itd., bez komentarza.
Viscceral nie dał rady ?, ja mam obawy, że niedługo usłyszymy, że i Respawn Entertainmet nie da rady (niedawno przejęte przez EA) z nowymi "Starłorsami"
Ja mam tylko jedną prośbę do EA, jeśli tak bardzo się męczycie z tą licencją, to dogadajcie się z innym studiem na chociaż jeden projekt. Studiem które wam nie podlega, i którego nie wykupicie w najbliższym czasie, a sami róbcie dalej kolejne BF-y.
Tylko tyle.
A co do ostatniego zdania, rozumiem, że to taka szpila do mnie, ale nie, nie kupiłem w tym roku "ambitnej gry", natomiast powiem tak, miło będę zaskoczony, jak ten poziom, to będzie chociaż poziom wiedźmiński ...

Re: Petycja przeciw EA

Czy ty doczytałeś, że artykuł nie jest stanowiskiem EA, a wynika z dziennikarskiego `śledztwa`? Że napisano go nie na bazie tego co mówi spokesperson, ale tego co mówili sami pracownicy Viscerala i osoby z Visceralem powiązane?

Sorry, ale tego nie kupuję, i wiesz, te ich tłumaczenia do mnie nie trafiają, i chyba nie jestem w tym osamotniony.
Tak długo jak gracze nie będą rozumieć jak dokładnie działa skomplikowany rynek, i że to nie tyle chciwość korporacji zabija projekty (bo dlaczego nie zarobić na dobrym projekcie?) a partactwo - tak długo podobne chryje będą się dziać. Bo nie dążą do jakiejś konsumenckiej świadomości, nie patrzą kto mówi i co dokładnie, nie zastanawiają się co stoi za poszczególnymi wydarzeniami i wypowiedziami, tylko pokrzykują hasłami przeczytanymi na fejsbukowych clikbaitowych nagłówkach. I nie, powtórzę, nie bronię EA, schrzaniło premierę BFII na wielu frontach, a dział PR powinni posłać do diabła, ale nie dołączę do jakiegoś polowania na poltergeisty gamingowej społeczności bo fajnie jest ponarzekać na złe korporacje. Unilever i P&G boki zrywają.

Ale w sumie, nie wiem skąd to poczucie gamerskiej solidarności, skoro nie wspiera się twórców ambitnych, Immo płacze ;p

Re: Petycja przeciw EA

Troszkę się nie zrozumieliśmy, co do artykułu to oczywiście masz rację.
A co do reszty, to powiedzmy że jako "gracz" nie muszę wiedzieć jak to działa od środka, większość osób też się nad tym nie zastanawia. Oczywiście nie chcę tu być źle zrozumiany, ale tak ogólnie mówiąc - kupując jakiś powiedzmy produkt (tu każdy sobie wpisze) też nie muszę wiedzieć ile ciężkiej pracy w to włożono, i czasami się wyłożono. Wiem, że strasznie spłycam, ale jako konsument, w tym przypadku gier, oczekuję, że po prostu nie będę robiony bezczelnie w konia. A niestety tak się dzieje.
Jeśli EA nie jest w stanie (nie chce) zrobić dobrego singla, bo jak twierdzi (ostatnio) - nie można na tym zarobić, to naprawdę w złą stronę to zmierza, i obawiam się, że już jedyną na poziomie, singlową grą w świecie SW będzie odświeżany po latach przez Apeiron - Kotor ...

Re: Petycja przeciw EA

Nie musisz wiedzieć jak coś działa, ale w takim wypadku nie masz prawa wskazywać winnego za to że coś nie działa. Bo nie wiesz kto jest winnym.

Z mojej strony tyle.

Re: Petycja przeciw EA

Przepraszam, że CO ???. Jako konsument nie mam prawa wskazywać winnego za to że coś co kupiłem (gra) nie jest tym, co mi wydaFca "pijarowo", a jakże !, wmawiał przez dłuuugii czas, że ten produkt (gra), ma wszystko to, na co czekałem, spełni wszystkie oczekiwania, itp.,itd., a po nabyciu za moje ciężko zarobione pieniądze, okazuje się, (TADAM !) że NIE JEST tym, czym mnie karmiono, i JA, nie mam prawa kogoś za to winić ???! WTF !. Chyba żartujesz. MAM TAKIE PRAWO, i kompletnie nie obchodzi mnie, kto tu się wyłożył (czytaj podwykonawca), nie mam zamiaru tego roztrzygać, ja w tym przypadku wylewam swoją złość na wydawcę - w tym przypadku EA. A tych rozczarowań było już tak dużo, jeśli chodzi o "elektroników", że mam pewność, nawet jeśli Visceral wypuściłby w końcu tą grę, to widząc po tym, co się stało, finalny produkt nie byłby tym, czym w zamyśle miał być. Zresztą, tak pewnie będzie. Peace.

Re: Petycja przeciw EA

Czyli to co mówisz to niezgodność towaru z opisem podawanym przez wydawcę, na którego barkach spoczywa odpowiedzialność końcowa za produkt.

Nawet jeśli "podwykonawca", czyli studio tworzące daną grę, coś spaprało, to odpowiedzialność końcowa i tak leży po stronie wydawcy. Wydawca odpowiada za dopuszczenie produktu do obrotu, zatwierdza go itd., a także dba o to, by opis gry był zgodny z rzeczywistością, a jednocześnie prezentował grę z jak najlepszej strony, co ma istotne znaczenie z punktu widzenia marketingowego.

W jadłodajni nikogo nie obchodzi, że cały personel dobrze pracował, a tylko jeden kuchcik wsypał 5 razy więcej soli niż było potrzeba. Odpowiedzialność spada na szefa kuchni. Działania rekompensacyjne w postaci darmowego posiłku w ramach przeprosin nie zmieniają charakteru odpowiedzialności.

To tak gwoli dodania swoich kilku groszy do dyskusji. Nie mówię w tym miejscu konkretnie o Battlefroncie II, ale ogólnie jak się rzecz prezentuje przy większości produktów i ich sprzedaży.
Bardziej chcę zaakcentować, że wielu graczom mogą istotnie puszczać nerwy, tak jak AJ73, z powodu niezgodności zapowiedzi danej gry z tym, co ostatecznie reprezentuje.

Kiedyś takie gry nazywano "wykastrowanymi", "niedorobionymi". Dzisiaj jeszcze bardziej uboższe w zawartość produkcje nazywa się "hitem roku", a każde DLC z jakimiś ubrankami do jakichś postaci traktuje się z pompą niemalże tak dużą, jak przy okazji wielkich dodatków sprzed lat.

Re: Petycja przeciw EA

Kiedyś w grach wystarczało 15 poligonów by reprezentować playable character. Kiedyś ludzie nie mijali produkcji rzuciwszy ledwie okiem ponieważ render jest nie dość realistyczny. Kiedyś MMO polegało na 18-godzinnym grindzie.

Kiedyś to były czasy a teraz to nie ma czasów.

Re: Petycja przeciw EA


Czyli to co mówisz to niezgodność towaru z opisem podawanym przez wydawcę

Zaciekawiło mnie - na czym polega niezgodność i z jakim konkretnie opisem?

Re: Petycja przeciw EA

Wtedy, dzisiaj i zapewne jutro materiały promocyjne będą renderowane osobno, a jak gra prezentuje wysoki poziom audiowizualny to można liczyć np. na zwiastun powstały w całości na silniku gry, co jest coraz to bardziej popularnym rozwiązaniem stosowanym przez wielu deweloperów. I słusznie, obecnie gry wyglądają prześlicznie, a trailer na silniku gry tylko to podkreśla, niejako wołając "patrzcie, tutaj taki film widzicie, a możecie w niego zagrać!".

Tak samo jak to nie zmienią się także prawidła rynku. Rozwój technologiczny tylko pomnaża możliwości, w tym te dające powód do narzekania. Kiedyś nie narzekaliśmy na DLC, bo ich zwyczajnie nie było, a jak powstały to nie były w znaczącej liczbie. Sytuacja zmieniła się w chwili, gdy XXI wiek dał masom szeroki dostęp do Internetu, a konsumenci pozytywnie odebrali (mimo wielu narzekań z różnych stron) tego typu dodatki - czyli je kupowali. Wtedy precedens przerodził się w popularną praktykę, a teraz stety niestety jest już ona normą.

Nigdzie nie napisałem, że kiedyś to były czasy, a teraz nie ma czasów smutny_karakal.jpg Po prostu zmieniają się opinie na różne tematy. Niegdyś gra o normalnym stopniu trudności dzisiaj może być nazwana "hardkorową", albo po prostu toporną jeśli nie przymknie się oczu na jej niedociągnięcia. Tak samo z DLC - niegdyś były uważane za zbędne, potem za ciekawostkę, a dzisiaj są właściwie normą.

Można to różnie oceniać i wielu to robi, nie zmienia to jednak faktu, że historia gier potwierdza słowa, iż rynek ewoluuje, a wraz z nim odbiór niektórych rozwiązań.

Nie opisywałem generalnie Battlefronta II, tylko dodałem swoje "pinć groszy" do dyskusji na temat pewnych zjawisk na rynku czy odpowiedzialności poszczególnych podmiotów za ewentualne wady produktu, przy czym w świecie gier - tak gwoli uzupełnienia - często myli się wadę produktu czy jego niezgodność z umową z tym, że się on danemu klientowi ostatecznie nie spodobał. To tak jakby żądać zwrotu pieniędzy w restauracji za cały posiłek, gdyż po jego zjedzeniu klient uzmysłowił sobie, że imitacja ugotowana przez jego partnera kilka dni wcześniej wyszła taniej i jednocześnie była odrobinkę bardziej smaczna.

Re: Petycja przeciw EA

Niezgodność towaru z opisem podanym przez wydawcę oznacza (upraszczając nieco sprawę i ograniczając ją do warunków gier komputerowych) istnienie rozdźwięku między:
- zapewnieniami i/lub zapowiedziami podmiotu odpowiedzialnego za dopuszczenie danej gry do obrotu, czyli najczęściej wydawcy (może to być też samo studio, albo platforma growa, ale uprośćmy wszystko do wydawcy), a
- rzeczywistym obrazem produktu, który dostaje konsument

Jeśli nie ma rozdźwięku, to nie ma problemu. Jeśli on jest, to problem się pojawia, gdyż konsument zaznajomiwszy się z zapowiedziami wydawcy, poznając jego zapewnienia co do produktu, otrzymuje grę, która nie odpowiada tym zapewnieniom bądź zapowiedzią w sposób obiektywny, mogący być stwierdzony przez przeciętnego, niezależnego, hipotetycznego obserwatora ("typowego Kowalskiego", jak się zwykło mówić). Wszelkie elementy subiektywne odchodzą na bok jako nieistotne w tym układzie, bo nie dotyczą niezgodności towaru z opisem, ale osobistych odczuć klienta (np. gra jest taka jaka miała być, ale klientowi nie podoba się kilka elementów, które są może zgodne z opisem, ale nie odpowiadają gustom klienta pod względem estetycznym).

Przykładem sytuacji niezgodności towaru (gry komputerowej) z opisem podawanym przez wydawcę w zapowiedziach czy zapewnieniach jest stosunkowa niedawna afera z grą No Man`s Sky.

Od niezgodności z opisem należy oczywiście odróżnić normalne praktyki reklamowe (efektywny trailer z filmowym ujęciem rozgrywki), z tym, że i one muszą się odnosić do uczciwych praktyk. Nie można np. dać aktorskiego zwiastuna i pisać, że to "actual in-game footage". To tak gwoli przykładu, bo w praktyce ewentualny spór o coś takiego zapewne zostałby wygaszony zanim na dobre by wypłynął. Jakby jakiś sąd nie uznał sprawy za błahą, to zwyczajnie po stwierdzeniu pewnego naruszenia praktyk handlowych wszystko by się skończyło. Konsument nie mógłby żądać zwrotu pieniędzy czy jakiegoś odszkodowania, gdyby oparł swoje żądanie tylko na tym, iż trailer był z żywymi aktorami, mimo że większość materiałów dotyczących gry było wiadome konsumentowi, a owe materiały pochodziły bezpośrednio z gry.

Na koniec dodam, że produkt niepełny (np. zabugowany) nie jest podstawą do uznania go za niezgodny z opisem. a jego wydania przez wydawcę jako nieuczciwej praktyki, jeśli kupujemy go w ramach jakiejś usługi early access. Mamy tutaj zgodę konsumenta i informację, że gra nie reprezentuje końcowego produktu i może być z tego powodu zabugowana czy niedorobiona. Tak samo jak dostanie gry, do której wychodzą płatne DLC będące pierwotnie wyciętymi misjami z wersji podstawowej (tak było z tego co pamiętam z konsolowym Assassin`s Creedem II, ale nie jestem na 100% pewny czy czegoś nie pomieszałem), jeśli nie były one zapowiadane jako coś integralnie powiązanego z produktem kupowanym przez konsumenta stanowiącym produkt podstawowy (czyli "podstawkę" gry).

Re: Petycja przeciw EA

Nie wiem czym jest Twoim zdaniem "poziom wiedźmiński", ale niewiele jest gier, które można by określić jako posiadające "chociaż poziom wiedźmiński". Ale to tak tylko na marginesie.

Bardziej się chciałem odnieść do samego artykułu. Mimo, że pracuję w branży aplikacji internetowych to nasza firma ma też dział aplikacji 3D, w tym małych/średnich gier(ek). I możesz mi wierzyć, rozbuchanymi ambicjami, pomysłami niedostosowanymi do umiejętności zespołu można położyć totalnie nie tylko projekt, ale i firmę. To naprawdę nie wygląda tak - mamy pomysł, teraz tylko graficy muszą to narysować, a programiści wrzucić do oprogramowania. Nie chcę bazować na projekcie Ragtag, bo nie do końca wiadomo jakie były te ambitne pomysły, ale wystarczy wziąć chociażby Wiedźmina, szczególnie jedynkę i dwójkę. W czasie tworzenia gry z firmy CDProjekt poodchodziły masy programistów, level designerów i innych specjalistów. Żeby doprowadzić ten projekt do końca pracownicy musieli miesiącami crunchować (siedzieć do późna, często do godzin nocnych). Nie wszystko wychodziło też tak jak chcieli, często musieli pewne elementy zaczynać od początku, coraz bardziej zwiększający wspomniany crunch. Do trójki podchodzili już na większym luzie, mieli dwójkę, która odniosła całkiem spory sukces, również na zachodzie, więc zainteresowanie od samego początku było ogromne. Ale to nie znaczy, że było to usłane różami. Po raz pierwszy tworzyli grę z tak wielkim otwartym światem, postawili sobie za cel pewien zaawansowany model oświetlenia, warunków pogodowych i bardzo długo nie potrafili sobie z tym poradzić. A to tylko jeden element takiej układanki. Wystarczy wystrzelić z dwoma, trzema ambitnymi pomysłami i można takiej gry nigdy nie doprowadzić do wypuszczenia. Na każdym etapie tworzenia gry na twórców czeka masa niebezpieczeństw - błędy w planowaniu na samym początku (moim zdaniem największy problem branży gier/aplikacji), problemy technologiczne i sprzętowe czy, oczywiście, nie możnosć dogadania się z wydawcą w zakresie monetyzacji danej gry. Obecnie gry cechują się naprawdę wysokim poziomem skomplikowani modeli, animacji, oświetlenia - to naprawdę nie jest kliknięcie jednego przycisku i mamy światło. No dobra, takie podstawowe może tak, ale żeby zrobić oświetlenie, które robi efekt na graczu (np. takie z Assassin`s Creed: Origins w podziemiach/grotach) to trzeba nieraz paru programistów i grafików siedzących nad tym jednym aspektem przez lata.

Cieżko wnioskować coś pewnego po tego typu artykule, ale jestem przekonany, że Visceral miało bardzo dużo serca względem projektu Ragtag. Niestety, czasem wychodzi to grze na złe. Niewiele brakowało, żeby Wiedźmin nigdy nie ujrzał światła dziennego właśnie przez to, że twórcy chcieli zrobić coś świeżego, coś co pokaże, że można zrobić jeszcze więcej i lepiej. Myślę, że niezależnie czy to jest gra, czy film, czy serial aktorski - tak to będzie wyglądać. Widać to chociażby po problemach na stołku reżyserskim filmu o Hanie Solo czy epizodzie 9. Niektórzy się czepiają Disneya czy LFL, że "nie pozwolił młodym twórcom zrobić czegoś oryginalnego". Po pierwsze, skąd to wiecie, a po drugie - czasem pod płaszczykiem czegoś oryginalnego kryje się ambicja i pomysły, które w ostatecznym rozrachunku są nietrafione i po prostu słabe.

Jeszcze wracając na koniec do gier. Spójrzcie ile naprawdę prostych gier w ostatnich czasach odnosiło sukcesy nieporównywalnie większe niz gry AAA. Flappy Bird, gra do zrobienia w jeden dzień przez grafika + programistę. 2048 - tu jakby ktoś się postarał to można to trzepnąć jeszcze szybciej. Idąc w stronę trochę bardziej rozbudowanych gier - Braid, Limbo, Cuphead, Borderlands, Rocket League.. Te gry mimo, że nie były jakieś bardzo trudne do zrobienia to miały jeden bardzo mocny pomysł, który wypalił. Ragtag, według artykułu, miał tych pomysłów masę, ale żaden nie był na tyle silny, żeby przekonać ludzi. I w grach AAA bardzo łatwo o tego rodzaju problem.

A najgorsze co może być to robić przez miesiące/lata produkt, który koniec końców okazuje się, że nikomu się nie podoba. Oczywiście mogło być tak, że EA stwierdziło, że na tym nie zarobi i dorobiło do tego wszystkiego historię. Ale taki scenariusz o którym ja piszę też jest bardzo prawdopodobny.

Re: Petycja przeciw EA

Dodam tylko że wszystko o czym pisze Mossar (wielkich ambicji które mogą położyć projekt/firmę) jest w tej chwili przytaczane w kontekście Redowego Cyberpunk 2077, który, jak się domniemuje, boryka się właśnie z problemami podobnego pokroju. Oczywiście mogą to być domniemania, ale istnieje interpretacja że Cyberpunk może nawet Redów solidnie położyć.

Natomiast również znam i słyszałam o przypadkach pracowników którzy z CDP odeszły z powodu wyczerpania. Składając tam portfolio podobno trzeba mieć świadomość że na niektórych stanowiskach przestaje się mieć życie osobiste i zostaje tylko praca i sen

Re: Petycja przeciw EA

CDP przedwczoraj poleciało o 6.22%, a nie wyszedł tego dnia żaden news o nich. Taki spadek przy takich cenach akcji i bez wyrażnego (1-dniowego) powodu to bardzo nieprzyjemny news dla firmy xD

Re: Petycja przeciw EA

Słyszałam wersję że firma sama pracuje na swoje spadki by pomanewrować na akcjach póki są tańsze (ergo, wkrótce można się spodziewać czegoś dużego), ale to cudze spekluacje, i nie wiem na ile to może być prawda a na ile to wishful thinking, bo `trzymamy kciuki za naszych`.

Re: Petycja przeciw EA

Very Unlikely

Nie przy tutejszym systemie nadzoru nad giełdą i związanymi z tym ewentualnymi sankcjami prawnymi. Zysk niewielki, ryzyko duże.

Re: Petycja przeciw EA

Tutejszym?

Nie wiem, nie znam się jakoś wybitnie, ale zważywszy na to że niepokojąco długo jest cicho w temacie Cyberpunka, nie zakładam cudów.

Re: Petycja przeciw EA

Zgadzam się z Finsterem, ta teoria brzmi bardziej jak materiał na kryminał ekonomiczny niż realną możliwość. To by było coś takiego, jak biegacz, który ucina sobie nogę, bo dzięki temu będzie mniej ważył, ergo: szybciej biegał.

Myślę, że prawda jest tutaj dużo bardziej prozaiczna: rzeczywiście są w d..ie z Cyberpunkiem, robili dobrą minę do złej gry tak długo jak mogli, ale teraz, gdy zaczęli odchodzić ludzie, a media podłapały temat, mleko się wylało. Na Wiedźminie 3 i tak wybili się fenomenalnie jak na polską spółkę, i tak szacunek dla nich, że doszli do takiego poziomu. Ale żeby to utrzymać, musieliby już mieć kolejne duże newsy, bo nawet na famie Wieśka 3 można ciągnąć tylko określoną ilość czasu. Tymczasem właśnie dowiedzieliśmy się czegoś przeciwnego: że duże newsy są oddalone o całe lata.

Pewnie, wszystko jest do odrobienia, wystarczyłby jakiś spory, pozytywny news o Cyberpunku. Ale na to się nie zanosi

Re: Petycja przeciw EA

No tutejszym

I nie tylko, nawet jak firma jest międzynarodowa z siedzibą główną gdzie indziej, ALE notowana na tutajszej giełdzie, to na początku każdego projektu trzeba (is MANDATORY) wypełnić np. kwestionariusz IFRS "Capitalization of development cost" gdzie między innymi trzeba potqwierdzić że masz intencje do ukończenia i wykorzystania "intangible assets" oraz środki w celu ośiągnięcia celu itd. I musisz na tym jako PM zdobyc podpis kogoś ze ścisłego zarządu, kto ma zdolność prawną do reprezentowania firmy i oczywiście odpowiedzialności finansowej/prawnej.

Wswzelkie pomysły gdy robimy coś aby obniżyć kurs akcji / zmniejszyć przychody / zobowiązania finansowe to jest offense na poziome federalnym, z naprawdę przykrymi konsekwencjami

"First time adoption transition rules require that all assets and liabilities of an entity that exist at the transition date must be recognized on the balance sheet even if such assets and liabilities were not recognized under US GAAP"

Re: hue hue

Co to się dzieje z tym światem ...
ale, przypominam sobie, że gdzieś czytałem wywiad w którym Redzi powiedzieli, że kampania promocyjna związana z Cyberpunkiem zacznie się bardzo nietypowo, i w ogóle będzie zaskakująca, więc ... nieee, to chyba jeszcze za wcześnie jest ?

Re: Petycja przeciw EA

Celowo napisałem "poziom wiedźmiński", ponieważ problemy jakie mieli Redzi i ich skala od samego początku, wyłożyłyby nie jedną topową firmę. Zresztą, sam bardzo dobrze to zaznaczyłeś powyżej. Tak na marginesie, to jest to gotowy scenariusz na dobry film.
A jednak się udało ... do czego zmierzam ? - no więc wyobraźmy sobie, że to nie Redzi, ale EA poprzez podległe im studia robi Wiedźminy, i co ?. Czy dostalibyśmy grę w takiej postaci, jak wyszła, czy też byłoby tak, jak w przypadku BF-a ?. Pominę już jakość samego produktu, w formie "fizycznej" i samych dodatków do gry.

Będę się jednak upierał, że to nie o proces skomplikowania i koszty z tym związane są głównym problemem EA, a przyszłościowy model gier, do którego zmierzają - jak mają wyglądąć, i w jaki sposób mają przynosić stałe zyski, najlepiej przy minimalnych nakładach własnych - a maksymalnych wydatkach użytkownika. Dlatego piszę, że nie kupuję takiej gadki, i żadne "pijarowe" tłumaczenia do mnie nie trafiają. Sorry.

I nie zgodzę się z porównaniem problemów, które przechodzą obecnie Redzi z Cyberpunkiem, jak powyżej napisała Kathi, z tym, co wyrabia EA z licencją na Star Wars. To nie jest to samo.

Re: Petycja przeciw EA

Ja też jestem przekonany, że EA i możliwe, że Disney wszystko utrudniają. Mają swoje biznesowe oczekiwania, prawdopodobnie bardzo wygórowane, więc takie Visceral nie mogło w pełni realizować swoich pomysłów. Ale nie stawiałbym tu ich jako jakiś geniuszy, którym złe EA zniszczyło produkt życia. Jakby robili bardzo dobrą grę, która podobałaby się ludziom to EA na pewno nie zamknęłoby tego projektu. Tam nie było konfliktu na zasadzie "mamy całą grę, brakuje tylko mikrotransakcji", tylko rzeczywiście Visceral trochę zaplątało się w swoich pomysłach.

Re: Petycja przeciw EA

Problemem jest to, że EA to duża korporacja. W takiej top management ma gdzieś jakie będą postacie, rozgrywka itp., tylko (jak to przy projektach za duże miliony $) żeby koszty były jak najmniejsze a zyski maksymalnie duże, no i time to market możliwie krótki, i KPI-ie jak najlepsze. Oczywiście jak KPI spadają to top management to widzi w SAP-ach i excellach i reaguje przysyłając kolejnych managerów "z zawodu dyrektorów" (zamiast potrzebnych deweloperów/programistów), oczywiście ich kosztami (dużo wyższe stawki niż wspomnianych programistów) obciążając projekt, koszty rosną, robota się nie posuwa do przodu bo niby w jaki sposób i na koniec projekt się zamyka a top management przyznaje sobie premie za rozwiązanie problemu "w interesie akcjonariuszy".

Re: Petycja przeciw EA

Kathi nie porównuje problemów (domniemanych) Redów z `tym co EA wyrabia z licencją SW`, tylko z tym z czym podobno borykał się Visceral. Z problemami ogólnofirmowymi, nie z samą licencją.

Czytajże ze zrozumieniem.

Re: Petycja przeciw EA

Czytam, czytam. To był zbyt daleki "skrót myślowy", chodziło mi generalnie, że (domniemane) problemy Redów nie koniecznie są podobne do tych, które miało Visceral. Redzi nie mają nad głową nadzorcy, w przeciwieństwie do Viserala, które musiało się spinać na każdym kroku.
Te dwa przypadki zasadniczo się różnią.

Re: Petycja przeciw EA

Jakby nie patrzeć to EA ma rację, a ludzie głosują portfelami. Ja jak najbardziej rozumiem stanowisko EA, które po prostu chce zarobić jak najwięcej przy minimalnych kosztach. Problemem są ludzie, którzy takie coś kupują. Tak samo jest z grami singleplayer, wystarczy spojrzeć ile one zarabiają, a ile ich wieloosobowe odpowiedniki. Z kolei mikropłatności nie byłoby w Battlefroncie gdyby ludzie nie z nich nie korzystali.

Re: Petycja przeciw EA

To nie do konca tak dziala. Cene benzyny tez podnoszą bo wiedza ze ludzie musza jakas dojezdzac do pracy czy rodziny. Do pewnego stopnia ludzie i tak beda ja kupowac nawet jesli bedzie to drastycznie zmniejszac ich budżet domowy. I jest to mimo wszystko nie w porzadku. Oczywiscie na tym polega rynek, jesli ludzie wciaz kupuja to sprzedawcy zwiekszaja cene. Ale czasami jest to troche nieetyczne.

BF to tylko gra i nie ma co sie spinac. Ja po prostu nie kupuje. Ale tworzenie gry ktora kosztem przyjemnej rozgrywki zwieksza mozliwe dochody jest troche niefajne. Zawsze trzeba znalezc jakis kompromis, a BF2 po prostu przesadził. Jak kto woli ale mnie ×%!% strzela jak w FIFIE wyskakuje mi w 10 lidze gosciu ze skladem Ronaldo, Messi, Lewy itd. Na szczescie w FIFIE o wiele wazniejsze sa umiejetnosci i przynajmniej da sie takiego goscia pokonac.

Re: Petycja przeciw EA

Sorry, wolny rynek, oni chcą zarobić, a czy to jest etyczne czy nie to już nie ich problem :/. Zarówno w przypadku benzyny, jak i gier muszą uważać, aby nie przesadzić bo konkurencja zrobi lepszą ofertę.

Re: Petycja przeciw EA

No jasne, że nie ich problem. Ale czasami można przekroczyć granicę i wtedy powstają takie akcje jak przy BF2. Jakoś bardzo dużo pewnie nie stracili, ale trochę na pewno tak.

Re: Petycja przeciw EA

Być może jest to ziarnko, z którego wykiełkuje poważniejszy problem... Choć podejrzewam, że po prostu sprawdzali na ile mogą sobie pozwolić.

Re: Petycja przeciw EA

Sorry kolego, ale wcale to nie jest takie proste. Rynek jest "wolny" a nie wolny, i istnieje pojęcie zmowy kartelowej, a takie poczynania są dziś coraz bardziej nęcące. Szczególnie w warunkach kiedy się dokonuje konsolidacja wielkich firm wydawniczych.
Ja osobiście mam ten przypadek w nosie bo nie gram w nic co wymaga zapłacenia więcej niż raz. Ale myślenie, że wszystko jest i będzie dobrze a kapitalistom wcale nie trzeba patrzeć na ręce, to jest tzw myślenie magiczne

Re: Petycja przeciw EA

Ja wiem, że to nie takie proste, ale w branży gier komputerowych wydaje się być jeszcze takie proste . Jakoś nie widzę sojuszu EA - Activision w celu oskubania ludzi z resztek godności pieniędzy .

Re: Petycja przeciw EA

Akurat gra komputerowa to produkt, bez którego można się jak najbardziej obejść. Nie jest produkt pierwszej potrzeby czy ułatwiających życie. Jednak trzeba wykreować na grę popyt i dużo zainwestować, więc rachunek zysków i strat nie jest taki oczywisty. Rynek jest mimo wszystko rynkiem konsumenta, a to jednak jest podstawa wolnego rynku.

Re: Petycja przeciw EA

Dziękuję EA, nie miałem świadomości, czego tak naprawdę nie lubię . Od teraz czekam na kolejnych 8 części Battlefronta z mikropłatnościami, a innych gier niech nawet nie próbują robić.

Re: Petycja przeciw EA

Najlepsze (najgorsze?) jest to, że prawdopodobnie mniej-więcej tak właśnie wygląda ich strategia na następne 10 lat dzięki temu EA stanie się większe niż Walmart, i równie dobre dla klientów i pracowników, nie wspominając o jakości i innowacji swoich produktów.

Po pewnym czasie..

Minęło kilka miesięcy od premiery Battlefronta II. Od razu mówię, że nie mam zamiaru się nikomu narazić ani rozpocząć fali hejtu. To tylko moja prywatna opinia.

Ja jako zapalony gracz jedynki (i teraz dwójki) muszę przyznać, że mikrotransakcje (które na ten moment są „zawieszone”) nie wpłynęły źle na grę jak się o niej mówi.

Grałem dużo w Battlefronta 1 (gram na PS4 jak coś) więc sporo potrafię i nie widziałem jakiś dużych przewag czy różnic między mną (osoba która gra na podstawce bez wkładu gotówki) a osobami które mają bohaterów, czy statki ulepszone na maksymalny poziom.

Poza tym same ulepszenie można bez problemu zdobyć grając normalnie i otwierając paczki czy tworząc dane karty za kredyty z gry (wirtualna gotówka), które zdobywamy po prostu grając w Battlefronta.

Szczerze mówiąc? Co jest złego w tym, że chcą zarobić w zamian dając nam masę dobrego kontentu za darmo? Dodatki w pierwszej części były płatne a tutaj wychodzą one za darmo, dodając nowych bohaterów, statki kosmiczne, planety (mapy), czy nawet rozszerzając kampanie o kolejne misje! A wszystko to w cenie gry podstawowej (bez tzw. Season Passa, który obowiązywał wcześniej jak i w wielu innych grach). Większość gier w tych czasach posiada mikrotransakcje i dodatkowe płatne DLC, które tu są za darmo.

Reasumując - gra jest świetna, a wrzucanie dodatkowych pieniędzy nie jest wcale wymagane by dobrze się przy tej produkcji bawić. Same mikropłatności są dla osób które chcą mieć postać ulepszoną „teraz i już” i są po prostu niecierpliwe. Otrzymujemy dużo nowych rzeczy (np. Z ostatnim patchem dodano statek Iden Versio i nocne Mos Eisley) oczywiście dla wszystkich za darmo co jest dużym plusem. Serwer znajduje w kilka sekund i grywalność całej produkcji jest naprawdę dobra.

Polecam wszystkim sprawdzić i zagrać zanim wystawicie negatywną opinie o tym tytule, bo ja jestem mega zadowolony, mimo, że na początku byłem również sceptycznie nastawiony.

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.