Forum

Ostatni Jedi - temat recenzencki

Do premiery już niewiele czasu, więc po filmie jak w przypadku TFA będzie tu można pisać swoje recenzje i przemyślenia

Re: Ostatni Jedi - temat recenzencki

http://mashable.com/2017/12/06/star-wars-last-jedi-rotten-tomatoes-score-reviews-reactions-fresh/

Artykuł bardziej jako ciekawostka, koleś przewiduje między 96-98% score dla TLJ na rottentomatoes, najwyższy ze wszystkich epizodów. Oczywiście przewidywania z tyłka, chociaż w "kuluarach" krążą opinie, że film wyszedł kapitalnie i są więcej niż zadowoleni. To również jedynie ploteczki, chociaż Mark powiedział, że dla niego to najlepsze SW od TESB, zaś Riana chcieli na reżysera E9, a potem powierzyli mu całą nową trylogię. To takie pierwsze pozytywne promyczki, równie dobrze mogą okazać się nic nie znaczące. Do tego słowa Adama Drivera, że Rian uczynił SW nieco ambitniejsze i ma nadzieję, że widzowie to docenią.

A słowa Drivera z dzisiejszego eventu w Japonii, gdzie pokazano 13 minut TLJ. Nie wiem, co dokładnie, nie spoilerowałem sobie, ale na reddicie treść już lata.

W sobotę (u nas niedziela ~2-5 rano) premiera w Los Angeles i pełny pokaz. W poniedziałek pokazy dla prasy, a we wtorek znika embargo na recenzje. Także w niedzielę już lepiej Internetu nie włączać

Re: Ostatni Jedi - temat recenzencki

Luke S napisał:
W sobotę (u nas niedziela ~2-5 rano) premiera w Los Angeles i pełny pokaz. W poniedziałek pokazy dla prasy, a we wtorek znika embargo na recenzje. Także w niedzielę już lepiej Internetu nie włączać
-----------------------
Czyli od niedzieli ban na youtube, reddita i googlowanie czegokolwiek z wyrażeniem "star wars"
A czy Bastion będzie bezpiecznym miejscem dla spoilerofoba jeśli unikam "niebezpiecznych" newsów, działów i tematów?

Re: Ostatni Jedi - temat recenzencki

mkn napisał:
A czy Bastion będzie bezpiecznym miejscem dla spoilerofoba jeśli unikam "niebezpiecznych" newsów, działów i tematów?
-----------------------

Ciężko powiedzieć. 2 lata temu jakiś głupek (pod świeżo zarejestrowanym nickiem) założył wątek o niewinnie brzmiącym temacie. Dałem się złapać, he he. W poście było tylko jedno zdanie, spoiler z Hanem Solo Gdybym sam się wcześniej nie domyślił, może bym się zezłościł. Ale tak czy owak wysłałem autorowi małe PW z dobrymi radami
Jeżeli naprawdę panicznie boisz się spoilerów, to być może trzeba unikać forów i komentarzy.

Re: Ostatni Jedi - temat recenzencki

Dostałem w twarz dokładnie tym samym spoilerem Pociskałem wtedy nałogowo w Uprising na komórce i tam na globalnym chacie idioci pisali o Solo co 5 min.

Także dzięki za ostrzeżenie, zawsze może trafić się kolejny idiota, który zarejestruje się na Bastionie tylko po to by zepsuć innym zabawę. W sumie kilka dni bez internetu powinno mi ogólnie dobrze zrobić

Re: Ostatni Jedi - temat recenzencki

Faktycznie, było coś takiego . Ale i tak już wiedziałem; oczywiście ledwo otwarłem fejsa, a tam post któregoś ze znajomych, w stylu "tralalala....... HAN SOLO NIE ŻYJE".
Zresztą tak samo miałem przy Grze o tron i Krwawych Godach.

Ludzie są okrutni...

Re: Ostatni Jedi - temat recenzencki

Nie pamiętam czemu ale ten spoiler nic a nic mnie nie zaskoczył, nie zepsuł mi filmu. Mimo tego, że nie czytałem żadnych doniesień, nawet trailera nie oglądałem niemalże do samej premiery (niechcący zobaczyłem chyba przed Marsjaninem). To się po prostu prezentowało jako jedyne możliwe, logiczne wyjście z sytuacji. Plus dawne opowieści Forda o tym jak miał dość roli Solo i jak optował za zabiciem Hana w ROTJ. Cała ta sytuacja prowadziła do tego "wydarzenia". Teraz też jest podobnie i niektóre nienazwane "sensacje" podobnie wiszą w powietrzu... albo i nie!
Wiadomo, porgi zagryzą Rena i będzie spokój.

Re: Ostatni Jedi - temat recenzencki

Też tak miałem, dokładnie jak piszesz, nawet jeśli nie byłoby tego spoilera z Hanem Solo, to i tak fani spodziewali się, że ta postać zginie w tej części. Więc jakoś specjalnie też nie żałowałem, że już wiem przed seansem ...

Re: Ostatni Jedi - temat recenzencki

Faktycznie, ten artykuł to raczej zbiór plotek, domysłów i pobożnych życzeń. Ale faktem jest, że oczekiwania są "dobre" - szykuje się solidne otwarcie. Niestety (? - to zależy od punktu widzenia) dziś tak jest, że prawdziwe niespodzianki zdarzają się rzadko, szczególnie w przypadku wielkich i długo oczekiwanych filmów. Jaki będzie TLJ, okaże się już wkrótce. A co do unikania internetu... to czy naprawdę trzeba? Recenzje i oceny można czytać. To w niczym nie zaszkodzi.

Re: Ostatni Jedi - temat recenzencki

To był pierwsza część sagi, po której nie poczułem nic. Brawo za odwagę i brawa za Luke`a o jakim od zawsze marzyłem ale mimo, że bardzo chciałem nie poczułem tu tego pierwiastka, za który pokochałem Star Warsy. To już nie jest ten świat, który pokochałem. Może ja się zatrzymałem w miejscu i trzeba iść do przodu ale niestety to zabawa nie dla mnie

Re: Ostatni Jedi - temat recenzencki

Kumajcie, że ten nowy film tez sie nazywa "Star Wars". Przeciez oni nic nowego nie umią wymyśleć!! 2/10 i chce zwrot pieniedzy

Re: Ostatni Jedi - temat recenzencki

Widziałem film, nie mogę jednak się podzielić najmniejszą tajemnicą, ponieważ. Film mi się nie podobał, wszystkim pelikanom mówię stanowcze nie! Co to w ogóle za pomysł, żeby łączy dwa uniwersa takim takim chwytem. Osobiście uważam, że pomysł na powrót postaci Severusa Snape`a granego przez Adama Drivera został doszczętnie zmarnowany...Żenada. 6¾/10.

Recenzje The Last Jedi

Do premiery już blisko.
Tak więc temat trzeba otworzyć za wczasu !

Z moej strony dla wszystkich hejterów - Fuel For Hatred:

https://www.youtube.com/watch?time_continue=159&v=-7Q-mtF012c

Re: Recenzje The Last Jedi

Re: Recenzje The Last Jedi

Panie ja mam prawo do własnego zdania i do własnego tematu.

Ponadto z wyczuciem trzeba, a nie 5go grudnia temat recenzencki, kabaret...

Recenzje

Jak widać w temacie recenzenckim sporo recenzji się już pojawiło. Co do tego masz? Jakiś problem, Jorusie?

Niech Moc będzie z Wami.

Re: Recenzje

To były błahostki

Re: Recenzje The Last Jedi

Ha! Przyznaj się, że zapomniałeś i teraz szukasz wymówki!

Re: Recenzje The Last Jedi

Jak się zapomnę to na TLJ pójdę więcej razy niż na TFA XD

Re: Recenzje The Last Jedi

Masochizm nie dla mnie, ale co kto lubi, nie oceniam

Ważny(?) spoiler

Szczerze mówiąc nie wiem gdzie napisać o tym spoilerze, więc wykorzystam ten zdublowany temat recenzencki przez Joruusa. Przed chwilą natknąłem się na informację, że początek spoilera na początku TLJ R2 odtworzy wiadomość z ANH od Lei do Obiego i na tej podstawie Luke... postanowi szkolić Rey. Trochę to dziwne szczerze powiedziawszy, że to miałby być decydujący czynnik; no i dwa pytania: a) czy to prawda i b) jeżeli to prawda, to jak to wyjdzie w praniu, bo po samym opisie nie jestem co do tego przekonany. koniec spoilera


Niech Moc będzie z Wami.

Re: Ważny(?) spoiler

Wątpię, a przynajmniej mam nadzieję, że to fake. To tak trywialne jak sytuacja z imieniem "Martha" w BvS.

Re: Ważny(?) spoiler

No oby, bo naprawdę słabo to brzmi. Myślę, że jest wiele ciekawych sposobów na ukazanie początek spoilera przemiany Luke`a, by zaczął szkolić Rey koniec spoilera, ale to jest naprawdę kiepskie; jedna z gorszych teorii. Chociaż znając Disneya i obecny Lucasfilm wszystkiego można się spodziewać, włącznie z tym. I wcale by mnie to nie zdziwiło.

Niech Moc będzie z Wami.

Re: Ważny(?) spoiler

Prawda - ale zrobione tak, że mi osobiście się bardzo podoba. początek spoilera po wielu odmowach Luke`a i ignorowaniu Rey, wreszcie trafia do MF, spotyka R2 i on mu puszcza to nagranie. koniec spoilera

Wyciekły książeczki dla dzieci omawiające w zasadzie całą pierwszą część filmu

Re: Ważny(?) spoiler

No to nie powiem że się zawiodłem, liczyłem że będą początek spoilera duchy mocy i to one go przekonają do tego koniec spoilera Mam nadzieję że pojawią się jeszcze w jakiś inny sposób, w innym celu.

Re: Ważny(?) spoiler

Myślę, że duchy Mocy na sto procent się pojawią. Akurat jeszcze durniejszym pomysłem byłoby, gdyby to one, czyli Obi, Ani, Yoda, nakłaniały Luke`a do trenowania Rey. A podobno mają mieć ważny wpływ na losy bohaterów, czyli w domyśle nie tylko Luke`a, a pewnie i Lei, i Kylo. Może i nawet Rey.

Niech Moc będzie z Wami.

Re: Ważny(?) spoiler

Liczę niezmiernie, że się pojawią, nieważne jaka będzie ich rola. Bez tego dwa najbliższe epizody wiele by dla mnie straciły.

Litości

Ludzie, to jest dział forum ze spoilerami więc wszyscy którzy się ich boją niech idą do tematu bez spoilerów. Zamierzam chłonąć każdy możliwy spoiler jaki ujrzy światło dzienne i chętnie się tutaj z Wami podzielę

Re: Litości

Dokładnie. Dlatego śmieszy mnie, jak ktoś w dziale ze spoilerami używa opcji spoiler. Skoro ktoś już tu wszedł, to znaczy, że potencjalnie interesują go spoilery. Gdybym teraz np. napisał, że w TLJ ginie Poe, to nikt nie powinien się o to burzyć. xD

Swoją drogą

Podobno TLJ rozwala system, w pozytywny sposób. Przynajmniej o ile wierzyć opinią tych co już widzieli na prapremierze w LA.

Prapremiera

Mnie się wydaje, że te opinie są mocno przesadzone. Chwalą przede wszystkim za „inność”, co nieco budzi niepokój, bo nie wiadomo w sumie, co za tym wyrażeniem się kryje. Jeżeli to, że nie jest to kolejna kopia i nie dostaniemy TESB 2.0, to już jest się z czego cieszyć. O wiele bardziej wolałbym, żeby coś przekombinowali, ale zrobili to po swojemu, w oryginalny sposób, a nie znowu zachowawczo.

Warto dodać, że TFA też miało sporo pozytywnych recenzji. Ba, w zasadzie prawie wszystkie takie były. Też ten film nazywano świetnym, przełomowym, a niektórzy nawet pisali, że to najlepszy epizod z całej sagi. A potem jak wyszło, wszyscy doskonale wiemy. O ile niektórym się podoba, to w zasadzie druga połowa fanów tego filmu nie znosi. TFA budzi spore kontrowersje jednym słowem, a recenzje tego nie oddawały. Inna sprawa, że dziennikarze zaproszeni na premierę mogą specjalnie pisać dobrze, bo to w zasadzie ich być lub nie być na kolejnych prapremierach.

Niech Moc będzie z Wami.

Moja recenzja filmu

Nie byłem jeszcze w kinie, bo premiera za 3 dni, jednak doszedłem do filmu przez internet. Możliwe, że zniszczyłem sobie seans, jakość filmu latającego po internecie jest katastrofalna. Jednak wybiorę się do kina i obejrzę Ostatniego Jedi ponownie. Film zaskoczył mnie pozytywnie.
Pierwsze 15 minut filmu denerwujące,dużo głupiego humoru, jednak da się przeżyć. Dalsza część filmu na szczęście przedstawia mroczniejszą stronę, z żałosnego momentami humoru bohaterowie zaczynaja przeżywać istny tragizm. Dzieje się tak mniej więcej do połowy filmu, wtedy dobra strona zaczyna podnosić się po licznych stratach. Po połowie filmu, akcja przyspiesza niczym w Zemście Sithów, widzimy wiele pojedynków i dużo mroku... Klimat idealnie jest dopasowany do TESB, może nawet jest mroczniejszy?
Końcówka filmu to arcydzieło, niesamowicie zaskakujące i mimo odpowiedzi na wiele pytań, epizod 8 zostawia nas z kolejnymi...
Podsumowując, według mnie Ostatni Jedi jest najlepszym epizodem w całej sadze, najważniejsze jest to, że podobieństw do poprzednich filmów jest naprawdę mało.
The Force Awakens po obejrzeniu The Last Jedi powinien zostać dobrze zrozumiany.
Ostatecznie myślę, że fabuła filmu trochę psuję historię poprzednich części.. początek spoilera Dowiemy się, że Moc to coś co zepsuło Galaktykę koniec spoilera
Jednak film dobry!
Moje oceny wszystkich filmów z oceną Ostatni Jedi:
Mroczne widmo 5/10
Atak klonów 2.5/10
Zemsta Sithów 7/10
Rogue One 9/10
Nowa Nadzieja 8/10
Imperium Kontratakuje 10/10
Powrót Jedi 8.5/10
Przebudzenie Mocy 4.5/10
Ostatni Jedi 10/10

Re: Moja recenzja filmu

Błagam! Czy ty naprawdę myślisz że jesteśmy tacy głupi i będziemy ci wierzyć, że oglądnąłeś film.

Re: Moja recenzja filmu

Czy Snołk to Dżar-Dżar????!!!

Re: Moja recenzja filmu

Gdzie znalazłeś wyciek?

Re: Moja recenzja filmu

Jak serio go ogladales, to podeslij mi link do niego na PW. xd

Re: Moja recenzja filmu

Forumowiczu "biki", zasada jest taka - jeśli doszedłeś, jak twierdzisz do filmu w internecie, to powinieneś tutaj zamieścić linka. Rozumiem, że mogłeś zapomnieć, i teraz czekasz, aż (za chwilę) zniknie forumowa "30 minutowa blokada" - spoko, każdemu się zdarza, ale wiedz, że dla swojej wiarygodności, jednak powinieneś w następnym poście podać źródło, inaczej no wiesz, no comment ...

Re: Moja recenzja filmu

AJ73 napisał:
Forumowiczu "biki", zasada jest taka - jeśli doszedłeś, jak twierdzisz do filmu w internecie, to powinieneś tutaj zamieścić linka. Rozumiem, że mogłeś zapomnieć, i teraz czekasz, aż (za chwilę) zniknie forumowa "30 minutowa blokada" - spoko, każdemu się zdarza, ale wiedz, że dla swojej wiarygodności, jednak powinieneś w następnym poście podać źródło, inaczej no wiesz, no comment ...
-----------------------


jestes pewny zeby tu zamiescic link? Moze bardzo bedzie kusiło osoby które chcą zobaczyć film w kinie?
może dostane bana za to?
Linki na pw mogę wysłać, jednak odradzam... ja sobie film zniszczyłem, bo został nagrany telefonem
Więc jeszcze raz, kto chce na pw link?

Re: Moja recenzja filmu

Już taki jeden ostatnio był co twierdził że widział film i okazało się że to było fake konto.
Choć to czy widziałeś film wydaje się mało prawdopodobne to każda okazja żeby dowiedzieć się spoilerów jest dobra xD bo one i tak do środy w większości mają podobno wiarygodność.
Więc początek spoilera czy były duchy mocy jeśli tak to czyje? koniec spoilera
Jak chcesz możesz coś napsisać coś szczegółowego co potem jak zobaczy się film będzie można potwierdzić, to wtedy zwracam cały honor.

Re: Moja recenzja filmu

... "biki" nie za spoileruje ci, nie widział filmu, i nie da linka źródłowego.
Thats all folks ...

Re: Moja recenzja filmu

Właśnie to wiem, ale skoro twierdzi że widział film to dlaczego tego ma okazje to potwierdzić. Jeśli widział to powinien wszystko wiedzieć czyż nie? Czemu więc tego nie potwierdzi.

Re: Moja recenzja filmu

Xalkigo napisał:
Już taki jeden ostatnio był co twierdził że widział film i okazało się że to było fake konto.
Choć to czy widziałeś film wydaje się mało prawdopodobne to każda okazja żeby dowiedzieć się spoilerów jest dobra xD bo one i tak do środy w większości mają podobno wiarygodność.
Więc początek spoilera czy były duchy mocy jeśli tak to czyje? koniec spoilera
Jak chcesz możesz coś napsisać coś szczegółowego co potem jak zobaczy się film będzie można potwierdzić, to wtedy zwracam cały honor.

-----------------------



Więc zobaczymy po premierze

Powiem Ci coś szczegółowego co się dzieje w epizodzie 8.

początek spoilera Luke uważa, że moc trzeba zniszczyć, bo tylko jej zniszczenie pozbędzie się następnych użytkowników mocy i zagrożenia przejścia któregoś na ciemną stronę. Ogólnie Luke nie chcę szkolić Rey właśnie z tego powodu... jednak dowiaduje się dzięki jej medytacji, że ona jest prawdziwym wybrańcem.
Jak zniszczyć Moc? Rey ratując Kylo przed Lukiem odnajduję sposób. Z tego powodu, że Darth P.. to Snoke, a Rey jest reinkarnacją dziewczyny sprzed tysięcy lat (zakon myślał, że ona wróciła pod postacią Anakina) więc wracając do tego pomysłu Rey... zamierza połączyć siły z Kylo, następnie zmusić Snoke`a do wspólnego oddania mocy. Epizod kończy się prezentacją potęgi Snoke`a, który niszczy medytacją całą flotę ruchu oporu, a sam Snoke wykorzystuje chwile i usypia mocą Luke`a po chwili z nim znikając.
gdy film konczy sie, kylo rozmawia z leią. leia mówi, że jest dumna z nawrócenia. potem dowiemy się że Leia zniknęła, zostawiła hologram gdzie informuje iż odnalezienie Luke`a należy do niej. Rey mówi ze musza sie wiele nauczyc aby w koncu zawładnąć nad umysłem Snoke`a
koniec spoilera

Re: Moja recenzja filmu

jeszcze troche i bedziecie pisac ze mialem racje huehuehe

Re: Moja recenzja filmu

Jeśli masz ten link, to ja poproszę.

Re: Moja recenzja filmu

biki napisał:
może dostane bana za to?
-----------------------
dostaniesz ;p

5. Niedopuszczalne jest umieszczanie przez użytkowników na łamach Bastionu treści o charakterze:
(...)
i. naruszających prawo, w szczególności prawa autorskie.

Re: Moja recenzja filmu

Też już widziałem film początek spoilera film w stylu Disneya, porki dodane tylko żeby maskotki sprzedawać, bezczelny skok na kasę koniec spoilera

Re: Moja recenzja filmu

To ja też poproszę o ten link, skoro go masz. Nie trzeba płacić di$n€¥owi, a w takiej jakosci to i Driver lepiej będzie wyglądać.

Re: Moja recenzja filmu

Paniczki się łapią na baita XD

Re: Moja recenzja filmu

Eee tam, nikt się nie łapie, to za proste jest ...

Re: Moja recenzja filmu

filmu nie ma jeszcze w sieci, biki kłamie, można się rozejść.

Re: Moja recenzja filmu

Ej, dwa lata temu nie było takiego wysypu cwaniaków co widzieli film przed wszystkimi

Smutne skutki sequelowania.

Re: Moja recenzja filmu

Bo tak naprawdę nie widzieli. xD

Re: Moja recenzja filmu

nie no, wiadomix, ale pochylam się nad faktem że tej zimy obrodzilo w takich

Spojlery

Znalazłem to na jednaj z stron jestem ciekaw czy to prawda. początek spoilera Resistance is blown to hell at beginning.
There is a plot of about tracking to lightspeed so Resistance will not go to lightspeed. Entire movie is FO chasing Resistance.
Finn are dispatched to find how not to track in lightspeed.
Finn and Rose and BB-8 goes to Casino looking for Code Cracker to get him onboard to disable tracking device of FO.
Poe is till hot shot pilot and goes rogue pilot and blows up missle/air defenses. Leia is pissed at him and demotes him for going Rogue. He causes mutiny and towards end of film but helps Resistence escape to planet.
Luke uses his lightsaber in two flash back scenes.
Rey leaves Luke and goes to fight Kylo.
HUMOR Porgs are everywhere. Chewbacca accidentally kills one and almost eats one. Three porgs show up with sad eyes and he does not.
Battle between Rey and Kylo is not final battle of movie. Kylo kills Snoke. Kylo and Rey team up. Rey does not turn. Rey escapes. Reys lightsaber is destroyed and does not have one at end.
Final battle is between Luke and Kylo but Luke is still on Achto and projecting his image and never leaves Achto. He has so much Force power to project himself. He dies at end. Force drained.
Luke does talk to Leia but its his projected image.
Kylo is super evil at end. Luke should have killed him when he had a chance at academy or will he be redeemed in #9.
Movie ends with everyone on Falcon reunited Rey, Leia, Poe, Finn, R2, Chewbacca, BB-8. Resistance is really done. Rey does not have lightsaber at end. But can retrieve Luke’s on Achto.
Also movie ends with Leia alive so 9 should have been her movie most likely converting Kylo back to good side. No sure where they will go with that now.
koniec spoilera

Re: Ostatni Jedi - temat recenzencki

Chciałem napisać moją recenzję po tym filmie, ale dopiero 24 grudnia, i to na filmwebie, lecz z tym portalem, to jest taka sprawa, że już cierpliwość mi się powoli kończy. Na sprawdzenie recenzji "Mrocznego Widma" czekam już chyba miesiąc lub dłużej. Do kina wybieram się 23 grudnia na "The last Jedi" w technologii IMAX 3D w krakowskiej Plazie. Dlatego też zobaczymy, czy szanowna redakcja zaakceptuje mój poprzedni materiał, gdyż dopiero wtedy będę myślał o pisaniu recenzji VIII ep. "Star Wars". Jeśli nic się nie zmieni, to podziałam w tej sferze na naekranie.pl albo tutaj,w naszym fandomie!

Re: Ostatni Jedi - temat recenzencki

Pisz tutaj!
Bastion>>>>>Filmweb

Re: Ostatni Jedi - temat recenzencki

A do kogo wysłałeś?

Re: Ostatni Jedi - temat recenzencki

Filmweb-Dorota Kostrzewa. Do tej Pani wysyłam, a zawsze czekałem ok. 2 dni, a tu taka bomba. Ponad miesiąc i żadnych informacji. Tyle już wysilam swe nerwy. Ajć... Napisałem w sumie 8 recenzji. Mój nick filmweb:,,buskowianka"

Re: Ostatni Jedi - temat recenzencki

Ok, spoko.

Pytałem do kogo z naszej redakcji wysłałeś skoro czekasz tyle na publikację..

Spoilerowa recenzja

Czy można już gdzieś przeczytać recenzję spoilerową??

Ja słyszałem

że "The Last Jedi" to straszna krówka, bo nie dość, że ciągnie się w nieskończoność, to jeszcze po niej słodko ci jakbyś się najadł ich z milion, a przecież była tylko jedna.

Filmu jeszcze nie widziałem, więc nie oceniam, ale opinie są podzielone, jedni mówią tak, drudzy całkowicie inaczej. Dlatego uważam, że najlepiej olać recenzje innych przed własnym seansem, bo to do niczego nie prowadzi.

ORGIA

The Last Jedi - najlepszy epizod - przebił wszystkie!!!
Nawet TFA

Re: ORGIA

W przyszłości nie pisz tak długich recenzji, bo nikt ich nie przeczyta.

Re: ORGIA

Totalna. Wizualna, emocjonalna...
HAL, miałeś rację, BR nie ma szans

Re: ORGIA

Odstaw narkotyki a potem napisz jeszcze raz to o Blade Runnerze

Re: ORGIA

Ziew i ch*j.

Re: ORGIA

Niestety nie ma skali 11/10.

Re: ORGIA

Oj, niestety nie ma Adakusie, nie ma

Chociaż tutaj nie przydałaby się skala 11/10, tylko 1000000000000000000000000000000000000000/10

cieszę się

że nie było seansów zaraz po północy. Nie umiem sobie wyobrazić, jak po tym filmie jadę o trzeciej nad ranem...

Z TFA nie było problemu, bo chciało mi się śpiewać. Po wyjściu z Punktu 44 (Imax, rząd 10, miejsce 35, pozdrawiam) byłem w stanie oszołomienia, w samochodzie trząsłem się (może nagłe ochłodzenie trochę pomogło), miałem nadzieję że nikogo nie potrącę...

Sądzę, że hejterzy znajdą wiele powodów do jazdy: za disnejowatość, za marvelowatość (zgaduję), za to że to nie tak i w ogóle. Za salwy śmiechu (bo jak można w poważnych starłorsach takie jaja sobie robić z tru fanów i w ogóle). Za zrzynki... ze wszystkiego jak leci.
200% starłors.
200% Lucasa.
200% emocji.
200% funu.

Long live Rian, the deceiver king!

I tylko nie dowiedzieliśmy się skąd się wziął Snoke. I tylko nie umiem sobie wyobrazić, jak dalej pójdzie story (ewidentnie wszystko było przygotowywane pod Grande Finale Carrie).

Jakąś składną reckę to co najmniej za parę dni, może po paru kolejnych seansach.

Re: cieszę się

bartoszcze napisał:
Po wyjściu z Punktu 44 (Imax, rząd 10, miejsce 35, pozdrawiam)
-----------------------
Siedziałeś rząd przed Qelem i dwa rzędy przede mną. I duża część ekipy śląskich spotkań też tam wokół nas była, np. Slavek_8. Szkoda, że nie stworzyliśmy sobie okazji, żeby się przywitać chociaż, albo pogadać.

Re: cieszę się

Rząd się zgadza ale miejsca nie. On siedział po lewej stronie (patrząc na ekran), my po prawej

Niemniej szkoda że przynajmniej na fotkę się nie załapał, zwłaszcza że byliśmy dość rozpoznawalną grupą - a ja z moimi okrzykami radości i skakaniem ze szczęścia to już w ogóle

Re: cieszę się

Wcześnie przyszedłem i stałem w tunelu, mogłem przegapić punkt zborny

Re: cieszę się

Ludzi w strojach pilotów Rebelii przegapiłeś?
Staliśmy na samym środku holu przed filmem, od 18:25 część ludzi była już w strojach
A ja, Gunfan i Vidar byliśmy w tym miejscu już plus/minus o 18:10.

Re: cieszę się

Co najmniej jeden taki łaził po popcorn
Ja tylko w outficie Vadera bez plastiku (cały na czarno od płaszcza po buty)

BTW stałem w kolejce przed grupką złożoną z kilku młodszych osób (w wieku okołostudenckim znaczy) i rodziców kogoś z nich, matka opowiadała z mocnym śląskim akcentem jak to kiedyś nie mogła patrzeć na SW, a potem się wciągnęła, ktoś chyba opowiadał podobną rodzinną historię na forum

Re: cieszę się

No to właśnie po popcorn szedł jeden z naszych, być może w towarzystwie dziewczyny w stroju rebeliantki z księżyca Endora


Zresztą, niech zdjęcia przemówią same za siebie
https://m.facebook.com/SSFSW/photos/?tab=album&album_id=1558708107548122&mt_nav=1

Wooohooo!!!

Jaaasne jasne można się pewnie czepiać, ALE NIBY DLACZEGO???!!!

To było świetne, zabawne, emocjonalne, dobrze że makijaż zmyłam przed seansem.

Film o stawaniu się dorosłym, o starzeniu się i odchodzeniu. O przyjaźni, która potrafi przetrwać lata (Leia i Amilyn, NIE ZEPSULI TEGO!!!) i o tej, która rodzi się w ogniu walki.

O błędach, które trzeba popełnić by dorosnąć i o nauce, którą można z nich wyciągnąć.

O iskrze, która rozpali ogień.
O dumie, obrazowanej jednym uśmieszkiem, gdy "Lider" klęczał.
O wierze w ludzi i droidy.
O zmianie pokoleniowej i przejmowaniu władzy.
I o nostalgii i wspomnieniach, które czasem popychają akcję do przodu.

A przede wszystkim o fantastycznych kobietach - silnych i słabych, błądzących i wierzących w sprawę, odważnych, a czasem też zrozumiałych.

Wiecie, kocham OT, lubię prequele, ale teraz czułam, że to naprawdę fajny film dla mnie

I jedna uwaga na końcu - zauważyliście ile tam było mrugnięć do fanów? Ile nawiązań wizualnych do Filoniego?

Och ale ostatnia scena Lei, gdy już wiemy, że to NAPRAWDĘ ostatnia scena...

Chcę jeszcze!!!!

A i jeszcze

mała uwaga - to już drugi fandom, gdy okazuje się, że wbrew wszystkiemu, Rose to jednak moja dziewczyna XD

na gorąco

Bartoszcze jak nie na WM to i tu się trafia.

Emocje na szybko, bo nie nazwałbym tego recenzją.

Luke: Początkowo mnie rozczarował. Zachowywał się jak pi$%#. Potem trochę się ogarnął i nagle ta wizja w rozmowie Rey z Benem! Wow. Pomyślałem sobie, że chciał zabić Kylo bo miał ciągotki do DS po ojcu, ale jednak nie do końca tak było. Potem scenka z Yodą - no super. No i ostatnia część. Ale on udowodnił swoją potęgę tym co zrobił na Crait, a może raczej na Ach to. Tylko dlaczego umarł ?

Rey: Niewiele mogę tu powiedzieć, bo wszystko było w jej wykonaniu dość przewidywalne. Udowodniła swoją moc.

Kylo Ren: Dla mnie świetna postać po raz kolejny podkreślono, że nie jest to postać jednostronna. Jestem ciekaw czy zginie w IX.

Snoke: Ale potężny koks z niego. A zginął tak głupio... a może nie zginął? Ciekawe czy dowiemy się czegoś na temat jego tożsamości z EU albo epizodu IX.. albo ze spin offa?

Ogólnie filmem byłem zachwycony do momentu jak Rey i Kylo pokonali gwardzistów Snoke`a. Potem momentami już się nudziłem

Re: na gorąco

Popieram: do walki z gwardzistami było świetnie, potem przeciętnie

TLJ recka

Piszę recenzję jako zagorzały hejter Disneyowskiej decyzji o kasacji EU, antyfan Przebudzenia Mocy i wyznawca Rogue One.



Cóż mam napisać po seansie Ostatniego Jedi? Jakimi myślami mam się z Wami podzielić? Chaos w głowie specjalnie mi nie ułatwia napisania czegoś sensownego, ale pokuszę się o wypunktowanie moim zdaniem mocnych i słabych stron.

Czym TLJ sobie zasłużył na moje ochy i achy?
-Strona wizualna. Nie ma się do czego przyczepić, wspaniałe wybuchy, prezencja obu flot jest niesamowita, kadry z bitew powodują ciary na plecach. Wszystko wygląda i prezentuje się pięknie, wybornie i bardzo uwodzicielsko. Dźwięk i obraz na najwyższym poziomie, ale nie spodziewałem się niczego innego.
-Te Gwiezdne Wojny są faktycznie NOWE. Film jest mocno innowacyjny jeśli chodzi o prowadzenie fabuły i narracji, niepodobny do czegokolwiek z czym się do tej pory spotkaliśmy. Trudno to opisać, ale naprawdę było czuć powiew świeżości w całej strukturze historii. Nie wiadomo było co się wydarzy praktycznie do samego końca, scenariusz raczej* na plus
-Kylo & Rey - ta para jest chyba głównie odpowiedzialna za jako taki sukces tego epizodu, bo ich relacja jest ciekawa i nieprzewidywalna (to drugie słowo będzie padać często w kontekście tego epizodu, nawet wiele lat po premierze). Ich połączenie w Mocy dawało wiele fajnych opcji i podobało mi się jak poprowadzono ich wątek, do samego jego końca (wątku)
-Nawiązania - było ich trochę mniej niż w TFA i nie były tak toporne jak u Abramsa. Kostki w Sokole i DARTH SIDIOUS (!!!) wywołały u mnie szeroki uśmiech.
-Klimat - Ucieczka floty Ruchu Oporu do złudzenia przypominała klimatem Battlestar Galactica. Świetny wątek, nawet jeśli mało znaczący i trochę zapychający całą historię, to jednak bardzo unikatowy w skali SW i niepowtarzalny. Kolejny kwiatek dla twórców.
-Mark Hammil - brawo, Luke jest świetny, wiarygodny, wspaniale zagrany! Skywalker jest zmęczony życiem i porażkami wrakiem człowieka, powoli stający się Yodą, który żyje w swoim małym świecie i niespecjalnie chce w ogóle się z niego ruszać. Jego postać hipnotyzuje i w pierwszej połowie filmu przyciąga wzrok i uwagę, w przeciwieństwie do...

(płynne przejście do minusów filmu)

-wątku Finna i Rose. JEZU ALE MNIE TO WYNUDZIŁO!!!!!!!!!!!!!!!!! Cała zabawa w planetę-kasyno, ucieczkę na koniach (wtf) i całe to śmieszkowanie Rose i Finna było słabe, miałkie, nudne, nudne i przeraźliwie nudne. Do tego klimatem przypominało Fantastyczne Bestie i jak je znaleźć, a nie Gwiezdne Wojny. Gdy w finale Finn zmierzał do nieuniknionej, bohaterskiej śmierci, czułem nadzieję, na przyzwoite zakończenie jego wątku, a tu klops... Finn i Rose do śmietnika.
-Snoke. Ku*wa mać... Serio? Najciekawsza postać z całego FO dostaje jakieś 2 minuty czasu antenowego i ginie w połowie filmu? Z TAKIEGO POWODU!? Czułem się jak w momencie, gdy Janas nie powołał Dudka na mundial w 2006r. W głowie miałem tylko jedno pytanie - kto na to pozwolił? Po cholerę te wszystkie teorie, przygotowywanie postaci, mrok i cały splendor Najwyższego Wodza, skoro został on po prostu spuszczony w kiblu jak śmieć? Nie rozumiem tego, zwłaszcza, że...
-Kylo Ren to nie jest antagonista, którego szukamy. Jest ciekawy i intrygujący gdy jest spokojny a czarna peleryna powiewa za nim niczym za Vaderem, ale jest irytujący i śmieszny, gdy próbuje być wściekły i unosi się emocjami. Trochę w nim poprawiono, ale to ciągle jest dzieciak.

Zebrałem też sobie kilka rzeczy które nie do końca wiem jakie emocje we mnie wywołują:
-Śmierć Luke`a była totalnie bezpłciowa, ale nie jestem zły z jej powodu. To raczej było nieuniknione, ale samo pokazanie tego, jak wyzionął ducha było raczej słabe
-Leia - pomijam absurd tego, jak przeżyła w próżni. Przecież jej wątek mógł zostać tak fajnie zakończony po prostu zostawiając ją tam! Jej spłynięcie do statku było jedną z tych scen, które oglądałem przez palce. Nie do końca chyba to czuję.
-Wspominałem już że Rose i Finn są nudni do porzygu?
-Muzyka - nic nowego, nic odkrywczego, jak co roku - rytmiczne ram pam pam gdzieśtam w tle i nic więcej

Ciężko wystawić jakąś podsumowującą ocenę. Obiecałem Slavkowi, że dodam 0.5 za referencję do NT. Uznałem też TLJ za dużo lepszy film od TFA, ale również dużo gorszy od R1, ESB i całej śmietanki SW. Postawię go gdzieś między Mrocznym Widmem a Zemstą Sithów i przydzielę ocenę 6.5/10 (+0.5 było za Sidiousa). Film mi się podobał, ale ma wiele rzeczy do poprawy. Jest okej, ale szału nie ma. Moc była rok temu, tym razem jest jej tylko lekki cień.

Re: TLJ recka

Zapomniałem też wspomnieć o rzeczy która też mnie irytowała, mianowicie śmieszkach w całym filmie. Żarty i żarciki były fajne w 2-3 przypadkach (genialne żelazko, tekst Luke`a o Jakku) ale w reszcie przypadków żarty były powciskane na siłę i totalnie burzyły emocje i nastrój filmu, zwłaszcza na Ach-To. Porgi do śmieci.

Re: TLJ recka

Raczej na ruszt.

Re: TLJ recka

BSG, dziękuję!!! Caly czas próbowałam sobie przypomnieć, skąd znam motyw ucieczki i tykającego zegara

Mi się Finn z Rose bardzo podobali - ale jak wyżej pisałam lubię Doctora Who (sprzed kilku lat) i to dla mnie takie właśnie doktorowe było. I jestem przekonana, że dzieciakom właśnie ten wątek bardzo się spodoba też. Plus sama postać Rose jest dla mnie czymś świetnym - idealistka z zasadami, a jednak wcale nie taka silna

Och i śmierć Paige bardzo fajnie pokazana plus jej konsekwencje.

Re: TLJ recka

za to śmierć admirała Ackbara była tak niespodziewana i szybka, że nawet nie zwróciłam uwagi... ale moja córka to zauważyła i przeryczała film do końca... do tej pory jestem w szoku jak bardzo to przeżywa, cały film skurczył jej się do tej jednej śmierci...

Re: TLJ recka

No a mi w momencie "rozdarcia miecza" film zrobił się JESZCZE ciekawszy. Bo o ile przewidywalem że Kylo wszystko co robił robił aby usunąć Snoka (i to jak genialnie, w momencie kiedy Snoke wyczuwa że Kylo chce kogoś zamordować mieczem, ale nie tego, o kim Snoke myśli)

A i uderzenie Rey latającym mieczem - piękne

Tylko, czy już nie dowiemy się kim był Snoke?

Na gorąco 2

Film dostarczał od samego początku masę poczucia humoru. Ciekawie się działo, bardzo ciekawie. Te łączenie się Rey z Kylo było mega. Snoke zginął, co mnie w sumie ucieszyło, bo wszyscy go tak ustawiali jako kogoś nie do pobicia. A jednak! Zginął przez swą pewność siebie. Ale to też powoduje, że epizod IX jest mega zagadką. Wiele śmiesznych teorii zostało obalonych. Zabiło też 3 promowane postaci, Snoke, Phasma no i nieoczekiwanie Luke. Śmierć Phasmy ciężko mi opisać, bo w sumie źle ta postać było wprowadzona przez Abramsa, co spowodowało, że nie była dość ciekawa, ale to nie wina postaci, tylko twórcy, a raczej wykonawcy (tak będę czepiać się do JJ`a). Śmierć Luke`a była straszna. Wycieńczony po tym czego dokonał, zniknął. Pokazał swą potęgę, że nikt mu nie mógłby dorównać, jeśli chodzi o ten czas. Ale czy zniknął na dobre, w sensie fizycznym? Jeśli naprawdę został uśmiercony, to zapewne pojawi się jaki duch mocy, będzie przy Rey, albo jak mówił, przy Kylo/Benie. Jeśli jednak to nie była jego śmierć, a raczej zrobił coś co nie będzie się mieścić w naszych głowach, jak to, że Leia użyła mocy w przestrzeni kosmicznej, co było genialne, choć przez chwilę zajechało jakimś śmiesznym fantasy, ale nie. On też miała tą siłę. Luke jej to mówił, że jest silna mocą. Nie wiem... Mam taką nadzieję, że tak będzie, że Luke nie zniknie, że to on przyczyni się do końca. Właśnie, końca wszystkiego, by naprawdę zamknąć już te drzwi. Niech powstają nowe trylogie, ale niech już nie będą o tym co mamy teraz, niech nas przeniosą do Starej Republiki, albo obcych galaktyk, gdzie ten majdan dalej jest, ale jakby odcięty od tego wszystkiego. Nie wszędzie dotarli Jedi, Sithów, Republika, Imperium, Ruch Oporu czy Najwyższy Porządek. Wracając do The Last Jedi... Ucieszył mnie powrót Yody mówił "Młodemu" Skywalkerowi, jak sam określił, dokładnie to samo co mówił w Imperium Kontratakuje. Musi się oduczyć tego co już się nauczył, w sensie tych ksiąg, musiał nauczyć Rey panowania nad wszystkimi stronami, nie tylko ciemną i jasną stroną mocy. Sam Luke o tym balansie mówił. Szkoda, że tylko Yoda się pokazał, ale cóż. Fajnie że chociaż jego zobaczyliśmy
Sceny bitewne były super, choć ciągle to samo, garstka Ruchu Oporu kopie po tyłku potężny Najwyższy Porządek. Księgi Jedi jednak miały być marchewką na kiju, że wyjdzie coś z tego wielkiego. Smutne, myślałem, że dowiemy się coś z nich, coś co zmieni wszystko dookoła, ale cwanie podeszli do tematu, by zwrócić uwagę ludzi na takich drobnych rzeczach, jeszcze tak tajemniczo je pokazywano. Ciekawie, cwanie.
Ogolnie minusem jest to, że znowu (a raczej hmm już chyba nigdy do tego nie dojdzie) nie zobaczyliśmy Rycerzy Ren. Niezrozumiałe to jest, bo jak będą w IX części, to Kylo będzie z nimi a Rey... Sama. Jak Kevin xD - bad joke, sorry.
Jeszcze tylko dodam, sceny retrospekcji były sueor, choć myślałem, że trochę inaczej to pokażą, ale cóż i tak było fajnie.
Film fajny, ale zabito legendę. Smutne. Może coś jeszcze powiem później, w sobotę jeszcze raz obejrzę, na spokojnie, może po tym seansie wyrażę swoją opinię trochę głębiej.

....

Napiszę tylko tyle:

XD

Ian McDiarmid

Powiedzcie mi proszę, że nie tylko ja w tej jednej Pani oficer widziałem twarz McDiarmida.

Wspaniały wieczór

Ale się świetnie bawiłem, ale mi się podobało, miagza!!!
W głowie mam mętlik i mnóstwo pozytywnych emocji.
Randomowe myśli na gorąco bez ładu i składu:

!!!SPOILERY!!!

- W Canto Bight mignęli Dodi, Thodi i Wodi! Były też inne postacie: Kal, nadzorca stajni, pewnie wielu nie wychwyciłem.
- Snoke okazał się taki trochę "prostacki" w zachowaniu, ale wymiatał niesamowicie. To co się z nim stało było mega-niespodzianką. Najpotężniejsi giną jak leszcze Teraz to w sumie już mało ważne kim naprawdę był Może opowiedzą o tym nie w filmie, tylko w innych mediach, fajnie by było
- w paru miejscach Rian trochę z nami pogrywa np. zginie, nie zginie, zginie, nie zginie, nawróci się, nie nawróci się, zdradzi, nie zdradzi. Wielu rzeczy nie byłem do końca pewien jak się skończą. Fajny rollercoaster.
- Motyw z kopiami Rey prześwietny, jak rodzicie pojawili się za "szybą" wstrzymał oddech, cóż za emocje! Takich momentów na bezdechu miałem kilka
- bitwa na Crait wizualnie przepiękna
- ogólnie sceny akcji mnie powaliły, chłonąłem z zachwytem i ogromnym bananem bełkocząc sam do siebie
- no i walka Rey i Kylo z czerwonymi, WOW!!!
- Yoda!!! Bardzo miła niespodzianka. I taki bardzo mało komputerowy był
- "Luke hologram" mnie zniszczył, nie tylko mnie, bo jak się okazało o co biega to część widowni zaczęła bić brawo
- Pojawił się kompas, który Luke zdobył na Pillio, ale nie było nic o jego przeznaczeniu, szkoda
- Czemu Phasma tak szybko i tak łatwo zginęła?! Książka i komiks tak fajnie zbudowały tę postać, a tu lipa. Nawet hełmu nie zdjęła, chyba mój jedyny zawód w tej chwili, liczyłem po cichu, że zostawi FO i jeszcze pokaże na co ją stać.
- Porgi, słodziasy na i scena jak Chewie próbuje zjeść upieczonego, mega
- fajny pomysł na rozmowy Rey i Kylo
- Supreme Leader Kylo - ostatnio pisałem, że chłopak ma potencjał
- przyczyna buntu Kylo i niszczenia szkoły Luka odkryta stopniowo w mistrzowski sposób
- Hux nadal słabiutko wypada, no nie pasuje mi ta postać wyjątkowo
- to co powiedział Kylo do Rey o jej rodzicach to chyba nieprawda, nie?

Bawiłem się jeszcze lepiej niż na TFA. Dla mnie najlepszy epizod, coś pięknego. Jak tu teraz iść spać...

Re: Wspaniały wieczór

Ha a mi się Hux coraz bardziej podoba, z każda kolejną nowokanoniczną wzmianką. Przecież to spojrzenie na końcu, ten uśmieszek - mistrzostwo!

"Zobaczymy jak sobie długo będziesz liderował"

I to drgnienie ręki do blastera, cudo.

Jeszcze z plusów - cameo Garetha Edwardsa piękne, ale nie widziałam ani książąt ani Toma Hardy`ego?

Re: Wspaniały wieczór

Moja małżonka, która jest obojętna wobec SW (czasem nawet zauważam u niej postawę kpiąco-prześmiewczą) stwierdziła, że film jej się bardzo podobał - fajna akcja, fajny humor i zaskakujące rozwiązania fabularne. Oglądała każdy epizod 1-2 razy i ten zdecydowanie jest dla niej najfajniejszy.

Fakt, że rozwiązania fabularne są odważne, szczególnie biorąc pod uwagę 2 lata ostrej rozkminy kim jest Snoke i rodzice Rey

Ostatni Jedi

Właśnie wróciłem z seansu. Próbuję zebrać myśli, gdyby film skończyłby się gdzieś w połowie, czyli na duecie Kylo i Rey, po zabiciu Snoke`a, to ten film na pewno by zyskał jeszcze więcej, a i tak jestem meega zachwycony. To Ostatni Jedi, którego szukaliśmy! Ale przejdźmy do konkretów. Zaczynam od pozytywów:
+ Przede wszystkim Mark Hamill w roli Luke`a. Nie powiem nic odkrywczego, ale tak! Mark naprawdę zasługuje na Oscara(według mnie, oczywiście). Postać perfekcyjnie przedstawiona i wytłumaczona. Jej motywy, przeszłość, krótki romans z ciemną stroną, ale zawsze, jej mądrość, bo jakby nie patrzeć nasz Skywalker to już doświadczony mistrz. Doświadczony, ale złamany. Na wielki plus zasługuje ogromnie wiarygodne wyjaśnienie wewnętrznej kapitulacji Luke`a. Rian? Brawo!
+ Wizualnie ten film to czysta poezja. Piękne ujęcia krajobrazu chwyciły mnie za moje serducho.
+ Poe Dameron jako przywódca(To dobrze wróży na przyszłość).
+ Chłopiec z Canto Bight czuły na Moc?
+ Wiem, że moja opinia po tym punkcie podpadnie wielu fanom, ale uważam, że tajemnicze zostawienie Snoke`a ma swoją przyczynę. Już tłumaczę o co chodzi. Luke nie żyje, Snoke też. Luke potrafi komunikować się z innymi nawet po śmierci, uważam, że Snoke też w pewnym sensie będzie potrafił, ponieważ jak sam powiedział "Nie da się go zdradzić, nie da się go zabić" i sądzę, że nie jest to zwykłe zadufanie w samym sobie. Myślę, że jest w jego słowach dużo prawdy. Snoke jest jak sądzę wcieleniem Ciemnej Strony, której zgładzić się nie da, Luke sam powiedział, że jeśli Jedi zginął, to nie znaczy, że zginie JSM, to płytki punkt widzenia, dlatego uważam, że Równowaga zostanie w epizodzie IX przedstawiona w formie Rey utrzymującej obie strony Mocy, czyli Luke`a (JSM) i Snoke`a (CSM) w szachu.
+ Wiceadmirał Holdo, hmm...Mówiono, że albo ją polubimy, albo znienawidzimy. Taa, ja zdecydowanie ją polubiłem.
+ Daisy Ridley wielokrotnie mnie zaskakiwała aktorsko, lecz teraz powiem tyle: czuję się spełniony. <3
+ Generał Hux. Na początku chciałem go uznać jako minus, ale po dłuższym zastanowieniu doszedłem do wniosku, że któryś z dwójki Hux, Ren musiał ucierpieć, któraś z tych postaci musiała zostać podporządkowana drugiej, a jej rozwój w pewnym sensie zostać zatrzymany przez rozwój drugiej. Mimo wszystko, jeśli się nad tym zastanowimy, to ta postać wcale nie jest taka płytka. Hux od małego był bity przez ojca, obiecujący wojskowy z własnymi problemami i rozterkami, to nie brzmi jak płytka postać.
+ Walka Kylo&Rey vs Pretorianie
+ "Nic tak naprawdę nie żegnamy na zawsze". To zdanie naprawdę wypełniło mnie nadzieją.
+ Chewie je porgi? Hah, noo powiem tak, o ile interakcja Wookiego z wpatrującymi się w niego porgami jakoś mnie nie rozśmieszyła, to sam fakt jedzenia tych stworzeń był dla mnie naprawdę strzałem w dychę.
Co do słabych stron:
- Hej, jestem Poe, a ja Rey. Tak, dobrze wiem kim jesteś. Chwila, chwila...czy wy czasem nie poznaliście się w adaptacji książkowej TFA? Amnezja? Błagam, Lucasfilm, poukładajcie to, proszę. Wierzę w was.
- Wątek Lei w próżni muszę przemyśleć. Na początku myślałem, że zjednoczyła się z Mocą, jednak nie, nie, to nie było to.
- Walka Kylo&Rey vs Pretorianie. Tak, dobrze widzicie. Zaliczam to jednocześnie do plusów jak i minusów...Czemu? Sam zwrot akcji był cudowny i naprawdę mi przypadł do gustu, jednak wydaję mi się, że Rian troszkę za bardzo chciał nam pokazać, że VIII nie jest oczywistym epizodem. Byłbym zadowolony, gdyby po wspomnianym pojedynku Rey i Kylo spróbowaliby zrobić coś razem, żeby nie odwróciła się od niego, ale oczywiście musieliśmy mieć plot twist za plot twistem.
- Leia. Nie wiem co mam o tobie myśleć, skoro nie odtworzą cię w CGI, to co? Boyega mówił, że pożegnanie z Carrie będzie naprawdę uroczyste i chwyci nas za serce, a tak naprawdę wcale się z nią nie pożegnaliśmy. Miała zostać żywa już zawsze dla fanów, jakoś nie łapię, wytłumaczy mi to ktoś?
- Ucieczka z próżni...Wspomniałem już o tym? Naprawdę? O rany... Nie jestem jako tako mega przeciwnikiem tej koncepcji, gdyż Kanan Jarrus z Rebels zrobił to samo i było to do wykonania, ale ahh...muszę się z tym przespać...

Myślę, że to w zasadzie tyle. Film mimo wad oceniam bardzo wysoko, podobał mi się i obejrzę go w kinie jeszcze minimalnie 4-5 razy Moja ocena to 9,5/10, ponieważ najpoważniejszym, według mnie, błędem była rozmowa Rey z Poe, bo według Kanonu tak naprawdę się znają. Dziękuję jeśli wytrwaliście do końca. Niech Moc będzie z Wami!

Re: Ostatni Jedi

Jeśli pozwolicie, to dołożę coś jeszcze:
- Pozostanie Bena na CSM, chcę go z powrotem! Mam nadzieję, że zostanie nawrócony i pojawi się jakiś nowy antagonista... Relacja Rey i Kylo była cudowna...i to mnie teraz boli.
Tak bardzo chciałbym zobaczyć Adama Drivera jako Bena Solo w nowej IV trylogii Wypadł genialnie.
+ Benicio del Toro To tyle.

Re: Ostatni Jedi

+ Umarł król. Niech żyje król. Hah, ten tekst pozostanie kultowy już na wieki niczym "I have a bad feeling about this"

Re: Ostatni Jedi

Parafrazujesz, czy taka była wersja dubbingowana?

Re: Ostatni Jedi - temat recenzencki

Cholera nie wiem czy to jeszcze moje gwiezdne wojny. Strasznie mieszane uczucia mam ale to jutro coś więcej sklecę smutnapanda.gif

Jestem zdruzgotana...

Na razie tyle.
To było okropne.
Może po kolejnych seansach będzie lepiej, może coś w nim zobaczę. Zepsuli praktycznie wszystko, co można było zepsuć.

Re: Jestem zdruzgotana...

<hug>

Re: Jestem zdruzgotana...

Czekam na Twoją dłuższą opinię.
Raz że zawsze sobie cenię Twoje zdanie o filmach,a dwa że w przypadku poprzednich dwóch filmów mamy podobne oceny


Sam napiszę coś więcej, zapewne w okolicach weekendu

Re: Jestem zdruzgotana...

To pokrótce:
- nie czułam kompletnie klimatu sw. Ani soundtracku, który jest gorszy niż w TFA, ani mistycyzmu Mocy, którą tak bardzo Rian chciał pokazać. No nic, zupełnie.
- fabuła jest kompletnie idiotyczna. Cały wątek ucieczki niedobitków Rebelii, którzy nie wiedzą, że chowają się we własnej starej bazie, z której nie ma wyjścia xD Serio, nie wiedzieli?xD Mini starkiller??xDDDDDDDDDDDDDDD AT-AT tam były PO CO???
- zamordowane reylo. Znamienne jest to, że tak jak widziałam tę parę po TFA, tak teraz nie widzę w ogóle, a generalnie publika je widzi xD HOW??? Bo force bond? No był, co z tego, dawno było to spekulowane. Po tym co ta karykatura, w jaką zamienia się Kylo, odwalił w finale nie wiem co się musi wydarzyć żeby miał promyczek sznasy na nawrócenie i ewentualne bzykanko z Rey.
- co do postaci - Kyla skopali. Ok, relacja z Rey była spoko, choć to było także dawno zaspekulowane, że może być coś takiego. Cały rozwój postaci się wysypał, gdy zachciało się mu być supreme leaderem. I ok, idea jest spoko, ale wyszła z tego nieziemska karykatura, która mnie śmieszyła. Rey jak mnie zaintrygowała w tfa, tak tu nudziła. Zapychacz. Nie wierzę, w to co piszę, ale już chyba Poe był bardziej wyrazisty, nawet Finn. Luke był kozakiem na Ach-To. Na Crait nie kupuje tego.
- walki na miecze. O boże, jakie to było słabe... Nadzieja wróciła, gdy Kylo miał się zmierzyć z Luke`iem i... było gorzej niż z pretorianami. Ok, nie chodziło tam tak do końca o szermierkę, ale jednak...
- film ma tak duże tempo, że nie ma za dużo czasu na ekspozycję postaci. Na Ach-To jest zajedwabiście dobrze, lubię relację Rey i Luke`a.
- gdzie są moje grej dżedaje? Końcówka dowodzi, że 9 będzie bardzo sztampowa. Nadzieja w tekstach Luka. Nie wiem.
- i co będzie w 9? Rebelii nie ma, ilu oni muszą znaleźć sojuszników, żeby się mierzyć z FO? O czym w ogóle ma być 9?

Z plusów wizualia czy humor, ale to są dodatki. Jestem zbyt na świeżo żeby pozbierać do kupy myśli. Potrzebuję kolejnych seansów, bo nie wierzę, że ten film obecnie odczuwam o kilka klas niżej niż tfa (niż RO....?)

Re: Jestem zdruzgotana...

Wiesz już, że E9 będzie sztampowy i jednocześnie nie masz pojęcia, o czym w ogóle będzie E9.

Bastioncepcja.

Super recenzja.

Re: Jestem zdruzgotana...

Bedzie sztampowy w aspekcie Dżedajów (tak sądzę), ale nie w przypadku losów Rebelii. Tam kompletnie nie wiem co zrobią, bo Rebelii nie ma xD

Re: Jestem zdruzgotana...

Dziękuję Evening!
Nie spodziewałem się że od razu udzielisz mi dłuższej odpowiedzi

Czekam na Twoje wrażenia po kilku seansach

Re: Jestem zdruzgotana...

A powiedz mi dla Ciebie kupa czy moc?xD

Re: Jestem zdruzgotana...

Tak jak napisałem parę postów wyżej - jeszcze siedząc w sali, zaraz po włączeniu napisów końcowych.

Najlepszy epizod, nawet moje ukochane TFA może się schować

Właśnie dlatego chciałem żebyś napisała coś więcej, bo dla mnie to najlepsze SW jakie powstało. Zaś Ty nigdy nie hejtujesz dla hejtowania, tylko piszesz szczerze co i jak. Jesteś możliwie najbardziej zbliżoną do obiektywizmu osobą na Bastionie. Zatem jeśli opinie mamy diametralnie różne, to chciałbym wiedzieć czemu
A poza tym lubię Cię i szanuję Twoje zdanie


____________________________________

Dobra, idę spać Pogadamy/popiszemy przy okazji

Re: Jestem zdruzgotana...

Byłam drugi raz i, aż się sama dziwię że w przeciągu 24 h można niemalże radykalnie zmienić zdanie o filmie, choć nadal ma masę wad. Szczerze to zaczynam oczekiwanie na 9😁

Re: Jestem zdruzgotana...

<hug helped>

Re: Jestem zdruzgotana...

Cudownie Evening! Nawet nie wiesz jak bardzo mnie to cieszy

Myślę że po prostu tym razem nie konfrontowałaś już filmu ze swoimi domysłami i wyobrażeniami, tylko wzięłaś go takim jaki jest Przez co odbiór się zmienił

A przynajmniej ja tak miałem z TFA, dopiero po drugim seansie niespełna 30 godzin później, gdy poszedłem tylko po to by go zobaczyć, wszelkie negatywne i mieszane uczucia się rozwiały

Re: Jestem zdruzgotana...

Z TFA miałam absolutnie to samo, bo po pierwszym razie miałam "i to tyle? meh...", ale mnie na tyle zaintrygował, że dałam mu szansę i orałam ten film najpierw w kinie kilka razy, potem do premiery dvd ściągnętego pirata, a potem blureja.

TLJ to inna para kaloszy i inny poziom emocji. Pierwszy i drugi seans dały mi tak skrajne emocje, jakich nie uświadczyłam podczas oglądania żadnego innego filmu. Po pierwszym Riana bym sądziła za zniszczenie SW, po drugim tak bardzo żałuję, że nie będzie robił 9. Film jest tak bardzo do wielokrotnego oglądania, tyle się dzieje, tyle jest sugerowane, tyle daje, by teoretyzować przez kolejne dwa lata. Istne bogactwo. Ma całą masę wad (choć część z nich nie wiem czy jest wadami, bo nie znamy 9), ale przy plusach to jest nic.

Na pierwszym seansie byłam z towarzystwem i jakaś rozkojarzona, nieskupiona. Nie miałam tego w planie, chciałam iść sama, żeby nic mnie nie rozpraszało. I to był chyba błąd, bo zbyt wielu rzeczy nie dostrzegłam. Na drugi poszłam sama, na spokojnie. I mnie dosłownie pochłonęło. Jutro IMAX, może jakaś recka w nd., choć wydaje mi się, że trzy razy na ten film to za mało. Będzie kilkanaście. Odwołuję te herezje, które pisałam wyżej. I chcę IX xD

Ale ten film podzieli widzów bardziej niż TFA czy TPM i wcale mnie to nie dziwi. To chyba taki film, że albo pokochasz, albo znienawidzisz, głównie z powodu autoironii i postaci Luke`a.

Re: Jestem zdruzgotana...

Szukam wypowiedzi Riana, zapowiadającej dawno temu, że EVIII podzieli fanów - też Wam się wydaje że taka była?

Re: Jestem zdruzgotana...

Zacznę od końca.
Ten film już podzielił fanów i to w dziwnych konfiguracjach, o czym już ktoś też tutaj na Bastionie pisał. Dodam od siebie że reakcje poszczególnych fanów są tak zaskakujące jak sam film.

The Last Jedi ma słabsze momenty, to prawda ale to co ten film robi z widzem, to po prostu coś wspaniałego. Ja po prostu pochłaniałem każdą sekundę i jedyne co mnie prawdziwie poirytowało to pierwsza gadka Poe`a do Huxa. No i ze słabszych spraw, to właśnie kwestia generała -trochę go spartolili, robiąc z niego pośmiewisko. Co do reszty, to była czysta starłorsowa orgia jak dla mnie

Wracając do Ciebie. Seanse samemu mają swój urok, a jak jeszcze jest pusta sala to już w ogóle wspaniale Ja byłem z ekipą fanów, to też odbiór jest OK, a nawet z podkręceniem atmosfery - polecam. W innych sytuacjach, samemu jednak lepiej


To będą cholernie długie, wspaniałe dwa lata

Re: Jestem zdruzgotana...

Była taka wypowiedź. Nie jestem pewien czy od Riana, czy z samego Lucasfilmu, ale była.

Poszukaj przy newsach o przejęciu EIX przez Abramsa. Tam wtedy pisali też coś pokrewnego,że J.J. będzie musiał naprostować parę spraw po Rianie. Zaczynam dochodzić do wniosku, że Abrams będzie miał za zadanie sprowadzić SW na ziemię, bo w TLJ to już zdecydowanie przestworza

Re: Jestem zdruzgotana...

A ja Ciebie nawet rozumiem. Bo tak ładnie przez 3/4 filmu podkręcają atmosferę na "Reylo" a potem to (nie)ładnie spuszczają do ścieku. Choć na sam koniec jest iskierka nadziei.

Re: Jestem zdruzgotana...

W tym filmie nic nie jest przesądzone w kluczowych kwestiach.

Z jednej strony mógłby kończyć trylogię, a z drugiej jest gigantyczne pole do popisu. Sprawa Reylo jest utrudniona, ale nie niemożliwa.

Muszą tylko przenieść akcję parę lat do przodu

Furtek jest mnóstwo, mam tylko nadzieję że nie będzie już Snoke`a.

Re: Jestem zdruzgotana...

Czemu nadzieję?

Re: Jestem zdruzgotana...

Bo zawsze mówiłem że Snoke jest Snokiem i tyle, żadnym odrodzonym mistrzem Dartha Sidiousa

Re: Jestem zdruzgotana...

Nadal może być po prostu Snokiem jak do tej pory

Re: Jestem zdruzgotana...

Tak mi się wydawało za pierwszym razem, gdy rage Kyla przesłonił mi wszelkie inne rzeczy, które nam podrzucają. Nie po to ich tyle razem ze sobą mirrorowali, żeby to było po nic. Jest nadal force bond. Rey ma książeczki, w których się naczyta, że bez ds nie ma balansu. Będzie dobrze

Let the past die

Let the past die – kto by pomyślał, że to te słowa ze zwiastuna okażą się kluczowym motywem Ostatniego Jedi. Kiedy zaczynam pisać ten tekst, jestem pół godziny po pierwszym seansie Nowych Gwiezdnych Wojen, otwieram piwo i... nie wiem co myśleć. Może jak to rozpiszę, trochę poukłada mi się w głowie. Poniżej zaczynają się SPOILERY.

Przeszłość. Jedi, Sithowie, wielcy bohaterowie, wspaniałe walki na miecze świetlne, legendy na których się wychowywaliśmy. Które ugruntowały to, czym były Gwiezdne Wojny przez ostatnie czterdzieści lat. Przeszłość, do której tak bardzo odnosiło się Przebudzenie Mocy – ten rozdział jest za nami. Umiera razem z Lukiem Skywalkerem, Ostatnim Jedi. Wkraczamy w nieznane regiony.

Rian Johnson postawił w swoim filmie na bohaterów. W zasadzie, tylko i wyłącznie na nich. Pod względem akcji – dzieje się niewiele. Ruch Oporu ucieka przed Najwyższym Porządkiem. I tyle. Cały film rozgrywa się na przestrzeni kilku dni, czy nawet kilkunastu godzin i zasadniczo w innych epizodach, cała akcja mogłaby stanowić co najwyżej pierwsze piętnaście minut. Ale tutaj... Tutaj mamy ludzi. Tutaj mamy Luke`a Skywalkera. Rian, dziękuję ci za to z nim zrobiłeś. I nie wybaczę ci tego co z nim zrobiłeś.

Skywalker zaskakuje. W każdej scenie w której się pojawia. Jest człowiekiem złamanym, dojrzałym, doświadczonym przez życie. A jednocześnie to cały czas ten sam trochę naiwny chłopak z Tatooine, którego wszyscy pamiętamy. Ogromne ukłony dla Marka Hamilla – jest w tym filmie wielki. Kiedy oglądałem w TFA Harrisona i Carrie – czułem że to już nie to, nie ma tej iskry, to po prostu aktorzy odgrywający role z przeszłości. Mark... Mark jest Skywalkerem. Nigdy nie przestał nim być. A w tym filmie stał się nim jeszcze bardziej. Odszedł, dokonując ostatniego zwycięstwa, nie pozwalając Kylo dopełnić swego przejścia na ciemną stronę.

Carrie... Spoczywaj w pokoju. O ile w TFA nie byłem przekonany, tak tutaj – piękna rola. Bije od niej jakieś niesamowite ciepło, coś jakby... Moc.

Pozostałe postacie – ogólnie, świetnie zagrane, zaskakująco poprowadzone.

Luke Skywalker nie żyje. Snoke nie żyje (chociaż wygląda jakby po niejednej takiej akcji go poskładali). Nowe pokolenie stąpa po nowym, nieznanym gruncie. Tak jak cała marka Star Wars. Tak jak my, fani.

Wychodząc z sali kinowej nie wiedziałem czy film jest genialny, czy fatalny. Teraz trochę sobie poukładałem. Jest genialny. I będzie na pewno jeszcze bardziej kontrowersyjny niż TFA. Jedyny zarzut w zasadzie mam do sceny z Leią płynącą mocą z powrotem na statek. To mały zarzut. Dla... najlepszego epizodu? Być może. Zobaczymy po kolejnym seansie.

Dobrze się bawiłem

Więc tak - film oceniam na 8.5/10.

Wypisze swoje plusy i minusy (bez ładu i składu)

plusy:
- śmierć Snoke`a - przyznam, że byłem zwolennikiem wielu teorii na temat przeszłości Snoke`a, ale muszę powiedzieć, że to było ciekawe posunięcie, nie spodziewałem się tego i jednak uważam, że wcale on nie musi być żadnym Plagueisem ani Vaderem
- powrót Yody - tutaj nie ma co się za bardzo rozwijać, był to dla mnie bardzo wzruszający moment
- całkowicie nowy wątek fabularny - nie miałem takiego wrażenia, że oglądam kopię jakiegoś poprzedniego epizodu
- śmierć Phasmy - tego też się nie spodziewałem, nie przepadałem specjalnie za tą postacią
- Kylo i Rey - dobrze napisane postacie, nie nudzili mnie, ten wątek był dla mnie najciekawszy z całęgo filmu
- Porgi - fajnie zwierzątka
- Luke - tutaj też nie ma co się za bardzo rozwijać, Mark Hamill się popisał
- Hux - zdecydowanie lepiej napisana postać niż w TFA, tam był nudny i bez charakteru, a w TLJ było chociaż z czego się pośmiać xd

Plusów jest ogólnie więcej, ale wypisałem to co mi się NAJBARDZIEJ podobało.

minusy:
- brak Mistrzów Ren - nie czaje po co wprowadzali ich w TFA, w tej części nawet o nich nie wspominają - WTF?
- brak ducha Anakina - no miałem taką nadzieję, że jednak pojawi się Hayden Christensen
- scena z Leią w kosmosie - no nie wiem nawet co o tym myśleć ...
- fakt, że Rey jest tak naprawdę NIKIM - jest to nudne i mnie irytuje
- muzyka - co prawda ucieszyłem się jak usłyszałem Yoda Theme w momencie pojawienia się ducha Yody, ale to w sumie jedyny moment, w którym muzyka mnie dotknęła

Akurat jeśli chodzi o minusy to wymieniłem chyba wszystkie. Jutro pewnie obejrzę jeszcze raz. Zobaczymy, czy może jeszcze coś dojdzie.

Re: Dobrze się bawiłem

Bilo Ren napisał:
- brak Mistrzów Ren - nie czaje po co wprowadzali ich w TFA, w tej części nawet o nich nie wspominają - WTF?
-----------------------
Luke wspomniał o paru jego uczniach, których Kylo przekabacił Pewnie pojawią się w E9.


Bilo Ren napisał:
- fakt, że Rey jest tak naprawdę NIKIM - jest to nudne i mnie irytuje
-----------------------
Pytanie tylko, czy Kylo mówił prawdę

Re: Dobrze się bawiłem

Ok, mój błąd. Faktycznie Luke coś tam mówił o nich - dziwi mnie po prostu, że jak na razie nie odgrywali żadnej roli w historii (gdzie oni właściwie są?).

No niby masz rację - powiem Ci, że mam taką nadzieję, że kłamał, ale jeśli mam być szczery to i tak mi się wydaje, że Rey będzie po prostu nową postacią - bez ciekawej przeszłości, bo nie bd chcieli za bardzo komplikować historii. Nowe GW są przede wszystkim dla nowego pokolenia a nie dla starych, hardcorowych fanów .. to troche smutne xd

Re: Dobrze się bawiłem

jeśli Rey jest nową postacią i główną bohaterką trzeciej trylogii sagi Skywalkerów - to musiałaby zostać wybranką Bena Solo pod koniec IX. Inaczej, po co noname miałby być główną postacią? Cóż, poczekamy do IX.

Reylo

O tym samym pomyślałem. To jedyny logiczny scenariusz. W takich okolicznościach nie wyobrażam sobie, by Rey miała nie nawrócić Bena i go usidlić. Dziwacznym by było - jak mówisz - by noname, którego rodzice to pijacy, miał być głównym bohaterem sagi, która jest jednak historią o rodzie Skywalkerów i przyjaciołach, czy nam się to podoba czy nie. No chyba że Rian jest na tyle odważny, że odejdzie od tego.

Niemniej cały czas zastanawiam się nad prawdziwością słów Kylo. Czy rzeczywiście tak jest? Bo może specjalnie to powiedział Rey, by ją zwieść? Może prawda jest makabryczniejsza, a jej historia bardziej złożona? Może z jakiś względów chciał, by się nie dowiedziała prawdy? Z drugiej strony pytanie by brzmiało, czemu ona miałaby tego nie wiedzieć, a właśnie on? Hmm, może Snoke mu to w jakiś sposób ukazał, gdy połączył ich umysły?

I w sumie jeszcze jedna refleksja: trochę dziwne byłoby, gdyby Rey miałaby być córką pijaków. Tak po prostu. No bo jest jednak potężna Mocą, ma niezwykły dar i pytanie brzmi, jakim cudem osoba tak silna Mocą miała „zwykłych” rodziców? Ja rozumiem, że to nie jest tak, że tę umiejętność się dziedziczy, bo są przecież przypadki, że rodzice w ogóle nie byli biegli w posługiwaniu się Mocą, a ich potomek i tak był nią silny. Natomiast w tym przypadku jakoś tego do końca nie kupuję. Rey jako „wybraniec” tych czasów i rodzice pijacy? Anakin jako pierwszy i w zasadzie prawowity Wybraniec został stworzony przez Moc, a Luke - jako następny „wybraniec” - przez samego Wybrańca właśnie. No chyba że to Kylo jako kontynuator rodu Skywalkerów jest tym „wybrańcem”...

Niech Moc będzie z Wami.

Re: Reylo

1. Nie wiadomo kim byli ci pijacy (cały czas trzymam się koncepcji, że Anakin miał siostrę).
2. Nie wiadomo skąd Kylo wie (oprócz tego, że zobaczył to w głowie Rey).
3. "Nawrócenie" jest konceptem Lucasowskim. Spodziewam się czegoś innego (choć podejrzewam, że w zamyśle Riana kluczową rolę miała odegrać Leia, a teraz z Abramsem muszą to wymyśleć na nowo).

Re: Reylo

Nawet już kij z tą mocą bo to się da wytłumaczyć tym że moc ją sobie wybrała, ale skąd do cholery u niej takie umiejętności pilotażu?!

Re: Reylo

Before the Awakening się kłania - wiele miesięcy jak nie lat spędzonych z symulatorami szkoleniowymi, tak w skrócie
I przełożenie symulacji na praktykę w jednym przypadku

Re: Reylo

Szkoda, że nie ma o tym nic wspomniane w filmie...
Książki książkami, przeczytałem kilkadziesiąt z uniwersum SW, fajnie jak tam są nawiązania, spojrzenie na to co się dzieje w filmie z szerszej, innej perspektywy; ale nie powinno tam być wyjaśnienia podstawowych kwestii tłumaczących film lub jego bochaterów. Po prostu dlatego, że nie sposób przeczytać wszystkie książki...

Re: Dobrze się bawiłem

Przepraszam bardzo, Ren powiedział, że rodzice ją sprzedali i przepili. A chyba wiadomo kto był największym alkoholikiem w galaktyce.

Re: Dobrze się bawiłem

Polać temu panu.

Re: Dobrze się bawiłem

All dead, all dead

Roman z Na Wspólnej? 😂

Bad joke, sorry.

Ludzie, oni naprawdę te słowa o zabiciu przeszłości idealnie rzucili na 40-tą rocznicę Star Wars. Wybić Legendy i dać nowych. Mogli olać Legendy i robić tą nową trylogię z wydarzeniami długo długo po tym wszystkim co było po Powrocie Jedi. Nie byłoby Luke`a, Lei, Hana i byłby spokój. A tak niestety zlewe robią na nich. Mark miał uzasadnione pretensje do swojej roli. Przyznaję mu rację. Miałem do końca nadzieję, że robi sobie z Nas jaja, że Disney dał mu pole do popisu, bo wiemy, że Mark to jest jajcarz. Jednak się myliłem, to były fakty.

Hmm

Jestem po seansie. Kilka uwag tytułem wstępu:

-nie będę nikogo hejtował za to że ten film się komuś nie podobał albo podobał - kwestia indywidualna. I szczerze? Każdą reakcję zrozumiem.
-lubię Legends i prequele.

Mam mieszane uczucia. Z jednej strony, film podobał mi się bardziej niż TFA, zarówno od strony czysto wizualnej jak i fabularnej.

Film jako film - majstersztyk. Piękna akcja kamery, krajobrazy, znakomite efekty.
Luke - Hamill jest genialny. Złamany, stary człowiek. Ironiczny, wredny, zagubiony. Ale nie wybaczę Johnsonowi zabicia go. To nie ten czas. I nie ten kaliber postaci.
Rey - zdecydowanie na plus. To już nie jest Ren w spódnicy, rozbiegana i rozhisteryzowana nastolatka.
Hux - jak dla mnie, miłe zaskoczenie. Podoba mi się ta postać, prostolinijny oficer z charakterem.
Ren - z jednej strony pogłębiony. charakterologicznie, z drugiej strony, po śmierci Luke`a wyszedłem z seansu z myślą "zabijcie go wreszcie".
Poe - in plus. To nie jest głupi narwany chłopaczek.
Finn - nie jest już Jar-Jarem sequeli. To na pewno na korzyść
Postać del Toro - mam nadzieję że udało mu się dać dyla, bo postać ma potencjał.

BARDZO rozczarował mnie Snoke. Bardziej podobała mi się (nie wierzę w to co mówię) wizja Abramsa co do rozwoju tej postaci. W TFA owiany aurą tajemnicy i mroku. Skryty. Tysiące narosłych legend i teorii. W zasadzie przyznane zostało, że przy nim Palpatine i Vader to karzełki. A tu? Irytująco pewny siebie dziadyga który będąc oficjalnie głównym złolem ginie jak kundel.
To samo z Phasmą - tajemnicza postać. Walka i bach, nie ma, do widzenia, do piachu.
Właśnie to jest dla mnie główna bolączka całej Sequel Trilogy. Wrzucane są postacie które zaraz potem mają zginąć. Zero historii. Mówcie co chcecie, ale w prequalach inaczej to rozegrano. Maul był wrzutką, a stał się jedną z ikon. Miał taki fanbase, że zarówno w Legends jak i w nowym kanonie musiał w jakiś sposób wrócić. Dooku? Już na wstępie wiemy, że jest rozczarowany zakonem Jedi, podłamany śmiercią Qui-Gona. Mace Windu - postać na pewno w sporej części oparta na osobie aktora, ale tym niemniej - popularna.
I tu jest pies pogrzebany - nie widzę tu pola do "kultowości" dla postaci. Snoke zostanie zapomniany jako postać o kalibrze Durge`a. Jar-Jar stał się ikoną tandety, bezguścia i mistrzowskiego sposobu na spartolenie filmu. Postać powszechnie znienawidzona - ale stała się symbolem. Palpatine jak dla mnie nabrał niesamowitej głębi po prequelach. Obi-Wan w wydaniu Ewana jest "memiczny" ale powszechnie lubiany i chyba niewiele osób miałoby coś przeciwko, gdyby miał go zagrać w Antologiach.

Mam też sporo krytycyzmu odnośnie sposobu rozciągnięcia akcji i niektórych innych rozstrzygnięć fabularnych. "Ooo, strzelają do nich a ci uciekają". Napięcie i gęsia skórka. 10 minut później - dalej to samo. Przewijamy film o 1,5 godziny, skład osobowy Rebelsów mógłby pomieścić się w windzie i co? I dalej źli strzelają a dobrzy sobie uciekają...
Poza tym mam tą samą uwagę co do TFA - HALO, NOWA REPUBLIKA? Jest tam kto?
Potwierdziły się moje najgorsze obawy - bum, rozwalamy jeden system gwiezdny, NR przestaje istnieć. Cała flota zmagazynowana w jednym miejscu, jeden strzał i ponoć potężna organizacja przestaje istnieć. Akcja filmu dzieje się niby od razu po TFA, a First Order pożarł już w zasadzie całą galaktykę. I co Ruch Oporu teraz zrobi? Paręset osób odbije całą galaktykę? Pospolite ruszenie zwołają? Może armia klonów albo droidów? Moim zdaniem to koszmarny plothole.
Aaa, właśnie - symboliczny pogrzeb Hana? Jakaś konkretna rozmowa na ten temat? Może wypada odezwać się do starego, dobrego Lando? Guzik. Umarł, no trudno, zdarza się. Zabiliśmy i rzuciliśmy w odstawkę Grievousa, Snoke`a czy Mace`a Windu, to co nas obchodzi jakiś Han Solo?

Mam wrażenie, że Disney wykorzystuje stare postacie tylko w zakresie niezbędnym do mrugnięcia okiem do starszych fanów. Targetem jest młodzież. Co ich obchodzą jakieś Hany Solo czy Skywalkery? Prequele są stare i efekty się postarzały, gros młodych którzy walą do kina pewnie nawet OT nie oglądało bo "stare dla dinozaurów, nie da się oglądać". Mają być młodzi, dzieciaki mają nosić koszulki z Rey i rzucać tekstami Poe czy Finna.
Czekam aż potencjalna przyszła seria filmów cofnie się w czasy przedpotopowe i będzie pokazana w akademickiej rzeczywistości, gdzie Jedi to takie kujonki, a przyszli Sithowie to tacy lokalni hoolsi, zabierają reszcie drugie śniadanie, wkładają głowy do kibli itp.

Ogromny plus za Yodę. I za malutkie mrugnięcie do fanów prequeli za nazwanie Imperatora Darthem Sidiousem. Miło, że Palpi w ogóle w rozmowie się pojawia.

Niestety, ale Resistance nie ma potencjału i głębi Rebelii, zaś FO - Imperium. Kurde, dla mnie w sumie nawet Konfederaci z Wojen Klonów są ciekawsi, nie mówiąc o np. Rakatanach z Legends.

Żeby nie było - NIE, nie hejtuję. Film mi się podobał, nawet bardzo. Ale dalej nie potrafię tego wszystkiego "wspawać" w świat Star Wars. Moje odczucia bardzo dobrze opisuje komentarz RedValdeza - nie wiem, czy to dalej są moje Gwiezdne Wojny.

Idźcie do kina, bo warto. To który kanon jest dla Was lepszy - Wasza decyzja i Wasze prawo .

Re: Hmm

Po przetrawieniu TLJ przez noc jeszcze jedno mi "wleciało".

Całość sagi opowiada o losach Skywalkerów. Na chwilę obecną Skywalkera "po mieczu" już nie ma (Luke), zaś wiemy, że Skywalker "po kądzieli" nie żyje bo zmarł śmiercią "pozauniwersową" (Leia; nie wyobrażam sobie przy tym, że kogoś w jej miejsce obsadzą).

Niech antologie robią sobie o czym chcą, nawet film dokumentalny o Gunganach czy innych Porgach, ale... mamy niebezpieczny precedens. Zabito niepisaną zasadę o tym, że filmy są "skywalkerocentryczne". Teraz Disney ma drogę wolną do robienia tasiemców, filmów o problemach nastoletnich Jedi i tego typu cudów.

Wiemy, że Rey najprawdopodobniej Skywalkerem nie jest. Bo jak to teraz zostałoby w ogóle przedstawione? Że jest zaginioną córką Luke`a? Han i Leia w sumie nie rozpoznali w niej porzuconej przed laty córki (i to dlaczego porzuconej?).

Ogólnie, boje się że to wszystko idzie w złą stronę. Ale zobaczymy.

....

Od dziś masturbuje sie przy prequelach, to było największe gowno w historii SW, chyba, ze z założenia to miała być parodia cos w stylu Straszny Film to szczerze rozbawił i spełnił zadanie,

Horror

Re: ....

też odniosłeś takie wrażenie? ja się momentami czułem jakbym oglądał aktorskie lego star wars xD

Re: ....

O tak aktorskie lego star wars to jest określenie którego szukałem. TFA było dla mnie ok, trochę naiwne i zbyt podobne do ANH ale mimo to wzruszające w kontekście powrotu do sagi, po za tym był to po prostu dobry film. Oglądając TLJ czułem jakbym oglądał właśnie lego star wars. Te wszystkie śmieszki kompletnie zepsuły dla mnie klimat filmu, pod tym względem nawet TPM jest lepsze, tam co prawda gagi są gorszego sortu (te w TLJ są w zasadzie zabawne tyle że nie na miejscu) ale klimat filmu jest inny; tutaj jest tragicznie, śmiesznie, tragicznie, śmiesznie, i tak w kółko przez co film w odbiorze wyszedł dla mnie groteskowy... Miało być poważnie a jest lego star wars...

Re: ....

Aktorskie Lego Star Wars
Podoba mi się to określenie - miejscami dość trafnie oddaje humor TLJ.
Tylko, że ja lubię LEGO (a kto nie lubi)

Re: ....

Nie jestem może aż tak krytyczny, ale doskonale rozumiem Twoje podejście. Zresztą cała moja recenzja sprowadza się do jednego - jeśli idzie na deal "nowa trylogia kinowa" za legends, to zamienił stryjek siekierkę na kijek..

Re: ....

Siła Waszych argumentów jest porażająca. O wtórności nie może być już w ogóle mowy, to mamy "masturbację", "aktorskie lego star wars".

Poczytajcie sobie recenzje bastionowych redaktorów, a później spójrzcie na swoje wypociny. Tyle warte jest Wasze zdanie.

ps. pożyczę chusteczkę xD

Re: ....

Kto nie z nami, ten przeciw nam. Słowacki wielkim poetą był i basta.

Flejmujcie sobie panie i panowie, mnie to niewiele interesuje, ale sorry, nie uważam mojej recenzji za "wypociny" tylko dlatego, że uraziło Twój punkt widzenia (cholera zresztą wie czemu).

Re: ....

Nie mówiłem o Tobie.

Re: ....

My bad

Re: ....

Daj ludziom skrytykować film jak im się nie podobał. Po to jest ten temat, żeby wyrażać własne opinie, a nie tylko pozytywne.

Re: ....

Krytyka? Te jednolinijkowce? To ściek, nie krytyka. Mogą robić co chcą, ja się po prostu z tego śmieję.

Re: ....

Jakoś do jednolinijkowca Qela się nie przywaliłeś. Daj ludziom wyrazić swoje zdanie, nawet jeśli nie pokrywa się z Twoim.

Re: ....

Ale wiesz, że na forum nie każdy musi pisać profesjonalną reckę?

Poza tym ludzie przynajmniej piszą to jedną linijkę, ty nadal nie umiesz napisać nawet w jednej linijce za co lubisz TFA.

Re: ....

Wyobraź sobie, że ktoś kto dużo oczekiwał może być przybity że film z niego zadrwił i nie ma ochoty pisać wypracowań na ten temat

Re: ....

Mossar napisał:
Daj ludziom skrytykować film jak im się nie podobał. Po to jest ten temat, żeby wyrażać własne opinie, a nie tylko pozytywne.
-----------------------
Dokładnie!
Ja jestem filmem zachwycony, ale niektóre zarzuty z negatywnych opinii wydają mi się po części uzasadnione. Nie wszystkim się musi podobać i nie wszystko w tym filmie jest idealne. Trochę luzu!
A że wśród krytyków znajdzie się grupa hejtujących bo Disney zły, bo skasowano ich najwspanialsze EU, bo film nie jest tym czego by chcieli itd. to trudno, można się tylko z tego pośmiać.
Film nie jest gniotem, zbiera bardzo dobre recenzje, swoje zarobi, powstaną kolejne i grupka frustratów tego nie zmieni - mogą sobie tylko tupać nóżkami i krzyczeć w internecie

pamiętaj żeby mi odpisać jak będziesz mógł

Keran napisał:
Od dziś masturbuje sie przy prequelach, to było największe gowno w historii SW, chyba,
-----------------------

Ten cytat z tego tematu zafrapował mnie najbardziej. Nie żeby na kozetce, są tu więksi/większe specjaliści/specjalistki od psychicznej analizy, ale jednak

Masturbujesz się dopiero od 14.12.2017 przy prequelach. Czy to znaczy, że wcześniej robiłeś to przy oryginałach? Czy nie robiłeś tego wcale przy SW?

Czy oznacza to, że relaksujesz się w ten sposób przy czymś dobrym, czy jednak przy złym, bo... potem pada `gówno` (dość duże, podobno największe) i nie wiem czy dotyczy EVIII, czy EI-III?

Nie żebym miał coś przeciwko sadomasochizmowi, ale wtedy tym bardziej interesują mnie poszczególne fragmenty, które tak na ciebie działają.

I nie żebym to wszystko brał do siebie z jakiś podobnych przyczyn - pytam z ciekawości szczerej, zachęcony tak otwartą deklaracją.


PS. A zainteresowałeś się może malarstwem też ostatnio? Może TLJ cię do tego skłoni

Re: ....

Terror horrorem. Co się dzieje na tym świecie...

Mossarowe myśli

Chyba nie jestem w stanie pełnoprawnie ocenić tego filmu, w tym momencie. Bawiłem się na nim świetnie. Na początku skupienie było na Poe i Ruchu Oporu i cały ten "burdel" w RO wypadł genialnie. Widać, że to ekipa, która ma ważne pobudki, ale nie radzi sobie z organizacją. Cały wątek Rey i Luke`a na Ahch-to jest po prostu mistrzowski. Nawiązanie do Jedi z czasów Republiki, którzy byli zakłamani i ślepi. Cieszę się, że ktoś to w końcu powiedział w filmie. Więź Kylo i Rey była przedstawiona bardzo ciekawie, nie spodziewałem się takiego rozwiązania i jeszcze bardziej nie spodziewałem się tego dlaczego do niej doszło. Ale w sumie czy to ważne? Nic by działania Snoke`a nie dały gdyby nie rzeczywista więź między nimi. Mimo wszystko podobał mi się też wątek Finna i Rose. Trochę obawiałem się tego po krytycznej ocenie w różnych recenzjach. Ale mi się podobało i to bardziej niż bym sądził. Może dlatego, że od samego początku pomysł na to miasto bardzo mi się podobał i już w sumie sama jego obecność mi wystarczała. Aa DJ tak ni to na plus ni to na minus, wszystko zwiastowało ciekawą postać, skończyło się dosyć bezbarwnie. Za to Holdo bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła - świetna postać kobieca, o wiele ciekawsza niż np. Phasma.

Najlepsza scena w filmie? Luke i Yoda. Uwielbiam i będę uwielbiał tą scenę.

Co mi się nie podobało albo mam mieszane uczucia ? Pierwszy zarzut to zbyt dużo akcji. Tak, były momenty wyciszenia, dialogu i bardzo dobrze, bo były świetne i bym oszalał od tej pędzącej akcji gdyby ich nie było. Ale miałem wrażenie, że spokojnie można było zrezygnować z np. Crait i zakończyć film gdzieś na statku Snoke`a. Doprowadzić do tego wszystkiego co stało się z Luke`iem właśnie na statku Snoke`a. Wtedy łatwiej byłoby poukładać ten film sobie w głowie. Śmierć Snoke`a? Tu mam bardzo mieszane uczucia i chyba nie jestem w stanie konkretnie tego ocenić. Trochę się zawiodłem, bo budowano go na totalnego wymiatacza, a zginął w tak banalny sposób. Z jednej strony to dobrze, prawdziwe życie właśnie tak wygląda, często to co się dzieje jest dziełem przypadku. Ale z drugiej strony Snoke właśnie stał się takim hrabią Dooku. Budujemy go jako przywódcę i powód tego wszystkie i dup, nie ma go. Nie wiem co o tym sądzić, pewnie będę w stanie ocenić tą decyzję w 100% dopiero po 9 części.

Najgorszy element filmu? Chyba niestety lot Lei. Nie bardzo mi to pasowało do realiów Star Wars. Cieszę się bardzo z pokazu mocy Lei, chciałem to w końcu zobaczyć, ale sama scena jest trochę przesadzona.

No nic. Film nie jest genialny, ale świetnie się na nim bawiłem, z ogromną chęcią obejrzę go jeszcze conajmniej z 2 razy. Bardzo cieszy mnie to co Rian zrobił z Luke`iem, Rey i Kylo, mniej cieszy mnie los Snoke`a, bo już (prawdopodobnie) nigdy sceny ze Snoke`iem nie będą przeze mnie odbierane zbyt poważnie. Chyba, że ktoś to sensownie wyjaśni w spinoffie o Snoke`u.

Re: Mossarowe myśli

Dodam jeszcze, że chcę zobaczyć ten film jeszcze raz. I to jak najszybciej. Jest naprawdę sporo elementów filmu, które muszę skonfrontować, bo totalnie nie wiem jak je odbierać. Los Snoke`a, ogólna dynamika filmu, sceny na Crait, zwieńczenie wątku Kylo i Rey.

Re: Mossarowe myśli

Scena z Leią wydaje się być totalnie zbędna, chyba że miała być zapowiedzią czegoś specjalnego w E9.
Ale i tak jest przesadzona.

Re: Mossarowe myśli

Scena z Leią - dla mnie jedna z najlepszych scen w tym filmie (w SW nie da się "przesadzić" - no może gdyby poleciała dalej, na statek Snoka i skopała mu dupsko, to bym trochę marudził. Może...)

Re: Mossarowe myśli

Snoke musiał zginąć w taki, a nie inny sposób właśnie dlatego że był takim wymiataczem - w normalnej walce, w dodatku w otoczeniu wiernych mu gwardzistów Kylo nawet z Rey nie miałby najmniejszych szans. To co dla Rey było mimo wszytko jakąś sztuką - przyciągnięcie miecza, dla Snoke`a było tylko i wyłącznie igraszką. Snoke był na tyle potężny że przy nim nawet nie mogłeś pomyśleć o tym by go zdradzić i/lub zabić bo momentalnie wyczułby to i nie dopuściłby Cię na odległość ciosu. Mamy przykład jak dosłownie zamiatał Huxem podłogi, nie wyłączając z tego Rey i Kylo. Dlatego ta scena, w której Snoke czyta "live" myśli Kylo, a ten obraca równocześnie 2 miecze by zabić swojego największego wroga jest taka genialna.

Re: Mossarowe myśli

Dokładnie - Snoke wyczuwa Kylo, czyta go dosłownie, wie że ten chce zabić swego wroga, wie za zaraz naciśnie włącznik miecza.
Tylko nie wie jeszcze, którego miecza

Po tej scenie była burza oklasków

I całość ma drugie dno - kompletnie nie wiadomo, co może się wydarzyć w ep. IX.

pierwsze wrażenie

Film zgrabny, w zasadzie cały czas trzymał w napięciu. Rian Johnson na pewno zrobił jedną bardzo odważną rzecz - nakręcił bardzo oryginalny film. Podejrzewam, że odbiór filmu będzie mocno skorelowany z wiekiem; jak się przekroczy pewną granicę lubi się przede wszystkim to co się już zna.

+ Mark Hamill. Świetnie gra osobę złamaną, zgorzkniałą, ale jednak trochę z tego Luke`a z klasycznej trylogii zostało.
+ Adam Drijver. Moim zdaniem najlepiej wypadł ze wszystkich aktorów, zupełnie nietypowy złoczyńca.
+ Zwroty akcji. Chociaż Luke na Crait
+ Desperackie plany się nie udają.
+ Giną rozpoznawalne postacie. Nie ma osób z "tarczą nieśmiertelności", przez chwilę myślałem, że nawet Finn zginie.
+ Nowe technologie.

+/- Rose. Jakoś mi niespecjalnie się spodobała.
+/- Hux. W poprzedniej części (przemówienie przed zniszczeniem systemu Hosnian!) podobał mi się bardziej.
+/- Muzyka. Zanotowałem jeden nowy motyw, zapamiętałem, że był tylko dlatego, że nazwałem go "Rose", ale jak brzmiał nie wiem. Większość muzyki już była

- Sytuacja w galaktyce. Gdzie jest flota Republiki? Przecież nie mogło być wszystko w jednym systemie.
- FO opanowuje najważniejsze systemy - w jaki niby sposób? Od końca TFA minęło kilka godzin, kiedy mieli na to czas? Skąd mieli na to wojska? Przecież większość galaktyki to była Republika!
- Czas. W TESB jak Sokół uciekł flocie Imperium to jakiś czas leciał na Bespin, Luke się w tym czasie uczył u Yody. Tutaj Rey spędza przynajmniej dwie noce na Anch-To. Ile czasu trwa tam doba? 3 godziny?
- Yoda. Taki Deus ex machina. Może mógłby to przełknąć, ale Duchy Mocy (wyraźnie mówi to Obi-Wan w Powrocie Jedi) NIE MOGĄ ODDZIAŁYWAĆ NA RZECZYWISTOŚĆ. Mogą sobie co najwyżej pogadać, by nakłonić kogoś od takiego, a nie innego działania.
- Rey. OK, to, że w scenach z Lukiem będzie tłem wiedziałem przed seansem. Tylko jak ona nauczyła się pływać na Jakku? I jak nauczyła się świetnie operować Mocą? Luke uczył się podnosić kamienie bardzo długo, nie wierzył w swoje możliwości. Ona od razu wymiata.
- Jaka jest prędkość podróży nadświetlnych i podświetlnych?
- Dlaczego admirał Hondo nie wyjaśniła Poe jaki jest plan?

Re: pierwsze wrażenie


Od końca TFA minęło kilka godzin

Ale właściwie z czego to wynika, poza wciśniętym przez Riana kitem, że film zaczyna się dokładnie tam, gdzie kończy się poprzedni?

Re: pierwsze wrażenie

Początkowa scena na Ach-to + ewakuacja Ruchu Oporu z bazy + Finn leży w ambulatorium

Re: pierwsze wrażenie

Scena na Ahch-To jest wrzucona w taki sposób, że nie wiadomo jak dokładnie jest ułożona względem aktualnej akcji.
Ewakuacja RO jest w końcowej fazie, wcześniej zatem coś się musiało dziać. Obie strony musiały się zebrać, żeby się przygotować do tej akcji. Poza tym pomijasz napisy wskazujące, że NP zrobił dodatkowo sajgon w innych układach.
No leży, bo nie wyzdrowiał wcześniej, nie wiadomo od jak dawna.

Czas akcji

Ale myślisz, że pierwsza scena na Ahch-To byłaby oddalona czasowo od wydarzeń z początku filmu? I że co, że niby scena, gdy Rey podaje miecz Luke`owi miałaby rzeczywiście mieć miejsce od razu po skończeniu TFA, ale już wcześniej rozgrywane wydarzenia miałyby mieć miejsce w rzeczywistości potem? Myślę, że to są zbyt daleko idące wnioski. Film jest jednak całością jeżeli chodzi o przestrzeń czasową. Wszystkie wątki koniec końców łączą się ze sobą i nie widać, by jeden miał być oddalony czasowo od drugiego. Ja bym nie szedł w tego rodzaju teorie - myślę, że po prostu to był nieprzemyślany ruch Johnsona i ekipy. Może nie mieli też trochę pomysłu na te napisy początkowe? No bo co w sumie innego mogli napisać? Streścić wydarzenia TFA? No bo tak musiałoby być, bo zawsze napisy w epizodach streszczają to, co działo się chwilę temu i uruchomiony dzięki temu jest proces przyczynowo-skutkowy. Tyle że po raz pierwszy film przylega czasowo do drugiego i tu był problem jak z tej sytuacji wyjść.

Inna sprawa, że śmieszną sprawą wydaje się, że zniszczenie jednego układu gwiezdnego spowodowało kres Republiki i panowanie FO nad większością galaktyki. Pamiętajmy przecież, że FO przed TFA i jeszcze w jego trakcie, czyli tak de facto co najwyżej kilka dni wcześniej, było w zdecydowanej opozycji do Republiki i RO, trzecią siłą. A nagle od zniszczenia Hosnianu mija kilka godzin co najwyżej i już porządek w galaktyce jest zupełnie odwrócony? Zaprawdę zastanawiające to i wręcz zatrważające. I powtórzę raz jeszcze - nie przemawia za mną argument, że wydarzenia na Ahch-To dzieją się o wiele wcześniej. A nawet jeżeli, to o ile wcześniej? Na kilka miesięcy? Bo właśnie tyle powinno być co najmniej przerwy w timeline`ie, patrząc na to, co FO zdołał niby zrobić od zniszczenia Starkillera. A Rey nie mogła trzymać tego miecza w jednej pozycji przez kilka miesięcy. A kilka miesięcy różnicy pomiędzy walką RO i FO a wydarzeniami na Ahch-To to byłaby spora, wręcz niewyobrażalna i nierealna różnica. Jak dla mnie po prostu skucha w scenariuszu i tyle.

Niech Moc będzie z Wami.

Re: Czas akcji

Miesiące, nie.
Tygodnie, raczej.
Dni, co najmniej.

Tak naprawdę nie wiemy, ile czasu Rey spędziła na Ahch-To. Nie wiemy ile czasu zajęło leczenie Kylo, ile - skoncentrowanie sił FO w sytuacji, kiedy zostali pozbawieni Starkillera.

Aczkolwiek zgadzam się, że w nowych filmach czas jest traktowany jakoś dziwnie.

Re: Czas akcji

No dobra, skoncentrowanie sił to jedno, ale jak niby w te kilka tygodni mieliby stać się pierwszą siłą w galaktyce, podczas gdy jeszcze w trakcie poprzedniego epizodu, którego akcja - wszystko na to jednak wskazuje - kończy się w miejscu, gdzie zaczyna akcja następnej części, byli zaledwie trzecią? Nie jestem w stanie tego pojąć.

Niech Moc będzie z Wami.

Re: Czas akcji

Republice zabrakło przywództwa, a Snoke mógł wydać rozkazy do ataku.
Pewnie będzie w książkach...

Re: Czas akcji

Jaką trzecią siłą? Co najwyżej drugą!
Największą flotę w galaktyce miała Nowa Republika, z tym że ta flota i tak została zredukowana z tej z czasów jej świetności o 90%. Systemy/planety miały wzorem czasów sprzed Wojny Klonów tworzyć własne siły, a flota Nowej Republiki miała je wspomagać w razie konieczności przez zdecydowaną większość czasu stacjonując przy stolicy. Można się czepiać że design w TFA/TLJ niewiele się zmienił, ale technologicznie to podróże w nadprzestrzeni chyba są znacznie krótsze nie uważasz? Przynajmniej tak wynika z filmów...
Co do sił Ruchu Oporu, to tylko te kilka statków i myśliwców... Dawali się tak we znaki First Order tylko i wyłącznie dlatego że mieli potajemne wsparcie floty Nowej Republiki.
Nie mamy zielonego pojęcia o liczebności sił First Order, a zakładając że większość floty Nowej Republiki jest zniszczona to niewiele trzeba by zająć jakiś system - ot jeden niszczyciel lub okręt liniowy wystarczy by zmusić słabo uzbrojoną planetę do poddania się (w dodatku wszyscy mają w pamięci co się stało z Hosnian Prime)... Tak więc to co widzimy w TLJ to nie musi być cała flota First Order i zajmowanie galaktyki mogło odbyć się równocześnie w wielu jej rejonach.
Wszystkie te wydarzenia to max kilka dni... W końcu Luke nie uczy Rey kompletnie nic nowego...

Re: Czas akcji

A dla mnie to wygląda tak. Nie wiemy ile czasu mija od wybuchu Starkillera, do sceny gdy Leia (końcówka ep.VII) wysyła Rey na Ahch-To. Być może co najmniej kilka dni. My widzimy jak Rey tam dolatuje. Ile leciała? Nie wiadomo. Widzimy tylko Sokoła, a potem ją przemierzającą ścieżkę do Luke`a.
Nie widzimy co się działo w bazie RO po jej wylocie. Być może FO już w tym momencie nadlatywał, a w RO zarządzono zaraz po wylocie Rey ewakuację bazy orientując się że zbliża się flota przeciwnika (a może już byli w trakcie ewakuacji). Jeżeli od zniszczenia Starkillera minęło trochę czasu, to FO szybko się przegrupował - a wiedzieli przecież, że chodzi o system Illenium - i praktycznie z marszu ruszyli. Nie udało się superhiper bronią, to w pogotowiu był plan B w postaci gotowej floty. Zresztą w RO też doskonale wiedzieli, że FO zna ich pozycję.
I tym sposobem momencie gdy Rey dolatywała na Ahch-To, to FO był już praktycznie na orbicie wroga. Dalej widać już w TLJ...

Re: pierwsze wrażenie

bartoszcze napisał:

Od końca TFA minęło kilka godzin

Ale właściwie z czego to wynika, poza wciśniętym przez Riana kitem, że film zaczyna się dokładnie tam, gdzie kończy się poprzedni?

-----------------------

Właściwie to pierwsza scena, ewakuacja, zaczyna się przed końcem poprzedniego. Po prostu nic nie wskazuje na to, że akcja dzieje się niechronologicznie (poza ewidentnymi retrospekcjami Luke vs. Ben Solo).

Re: Ostatni Jedi - temat recenzencki

Świetnie się bawiłem i pod tym najważniejszym względem, to na pewno jest świetny film. Nie będę się dokładnie rozpisywał, które sceny mi się podobały, a które nie. Powiem tylko, że dla sceny śmierci Snoke`a i walki z gwardzistami warto było czekać w lata.

Na pewno nie ochłonąłem jeszcze po seansie, więc wciąż mam chaos w głowie, niemniej spróbuję się zdobyć na jakąś chłodną uwagę. Otóż uważam, że film powinien się skończyć mniej więcej w momencie, w którym Kylo/Ben ogłasza się Naczelnym Wodzem Pierwszego Porządku.
Po pierwsze wyszłoby to na dobre Kylo, który od tego momentu jest tylko co raz bardziej groteskowy (nie sądzę żeby Adam Driver mógł zrobić coś więcej z tymi scenami, które dostał). Co gorsza wydaje się teraz zupełnie jednowymiarowy, płaski - idealny chłopiec do bicia.
Po drugie wyszłoby to na dobre całej trylogii, tak mi się wydaje. Teraz sytuacja na koniec epizodu VIII przedstawia się następująco: święta Rey i jej zacni przyjaciele vs żałosny Kylo + "potężny" FO. Czyli jest jakieś 99,(9)% szans, że dobro (i progresywne idee) wygra, a Kylo zginie. Powiedzmy sobie szczerze, Kylo musi zginąć, skoro nawet Leia go skreśliła. Nudy. Limit plot twistów wyczerpany.

Ps. wciąż liczę na to, że w EIX zobaczymy wreszcie Rycerzy Ren, - z tego co mówił Luke wynikało, że Ben przekabacił część studentów z akademii na swoją stronę.

Ostatni raz

piszę w tym wątku, bo właśnie znalazłam recenzję, która w idealny sposób oddaje wszystko co czuję.

Obudziłam się zdecydowanie za wcześnie (premiera w środku tygodnia to zły pomysł) i jeszcze trochę myślałam. O tropach, jakimi ten film podąża. O nawiązaniach, nawet tych nieoczywistych (Luke na wyspie jest chwilami jakby wprost wyjęty ze sztuk Pintera, tych o starości). O tropach i kliszach i nowatorstwie.

Poczytałam inne opinie, te optymistyczne i załamane (znowu to samo, niemal nie ma środka, same skrajności).
Aż na theforce.net znalazłam recenzję użytkownika Haytham, która dokładnie trafia w to co czułam po filmie, a nie potrafiłam napisać tak celnie i tak dobrze.

Ponieważ zgodził się, bym ją skopiowała, oto ona:

It is said that a storyteller should tell the stories that the audience needs, not those it wants. And I feel like Rian Johnson followed that advice to a letter. TLJ is irreverent, has a character, a gusto, playfulness and heft at the same time. It has something to say and damnit, it is going to say it, no matter how many bridges it`s going to burn on the way or how badly it stammers while saying it. I think Rian "gets" Star Wars the way very few do. The themes this story carries, most definitely and way deeper and beyond the superficial understanding of what the popular culture considers SW to be about, but also how they should be conveyed. This movie didn`t feel like a focus tested, designed to please studio movie. Honestly, it felt closest to what I would picture Dave Filoni`s own live action SW movie would be, odd and flawed perhaps, but confident in its vision, unconcerned with what the popular reaction might be. That`s George`s spirit, really. That`s the heart of Star Wars. This story is a poetic pulp. The dredge of literature, told with weight and self-assurance of a masterpiece. It`s an oxymoron that shouldn`t work. Yet it does. And it works at its best, at its most impacting and poignant when it`s not ashamed of itself, when it wears its failures (wink wink) and pulpiness on its sleeve. That`s why I love Return of the Jedi so much. Or Revenge of the Sith. And now The Last Jedi. All movies with flaws. All movies with heart and style.

It won`t be a movie for everyone. But The Last Jedi has courage, spirit and thematic resonance (and willingness to pursue it) that makes it a perfect click with me.

I to tyle w tym temacie ode mnie

Re: Ostatni raz

Układam w myślach swoją spokojniejszą reckę, i od samego początku wiem, że jej tytuł będzie brzmiał "Nowe Kino Nowej Przygody"

Po seansie

Jak na razie nie mogę zebrać myśli, muszę jak najszybciej, albo dziś albo jutro wybrać się ponownie do kina, by to sobie poukładać i by wiele wątków przeanalizować na spokojnie. Moje pierwsze wrażenia są zupełnie pozytywne. Ale co ten Snoke, hahaha. To się przecież w głowie nie mieści. Jak można kreować tak długo postać, dać możliwość fanom tworzenia wokół niego niestworzonych historii i teorii spiskowych, by jednym drobnym cięciem mieczyka go rozwalić. I co jest najbardziej w tym wszystkim żałośnie śmieszne, że nie wiem, czy się śmiać, czy płakać, to fakt, że rzeczywiście widać było, iż jest potężniejszy Mocą od Sidiousa i Vadera. Najlepiej świadczy o tym fakt, że potrafił połączyć w Mocy umysły Bena i Rey. I to, w jaki sposób ginie jako najpotężniejszy w nowym kanonie użytkownik ciemnej strony woła nieco o pomstę do nieba. I najbardziej w tym wszystkim śmieszne jest to, że przecięcie w pół przeżył Maul, będąc nieporównywalnie słabszym Force userem od Snoke`a. Mało tego - znany i przynajmniej przez część z nas lubiany Zabrak zaliczył jeszcze skok na kilkadziesiąt metrów. A Snoke? Cóż, wątpię, by miał wrócić w epizodzie dziewiątym, bo choć byłoby logiczne, że jako najpotężniejszy znany nam Force user (przynajmniej jeśli chodzi o dark side) ma takie umiejętności (wystarczy spojrzeć na jego mordę, by stwierdzić, że wiele przeżył). Ale w tym całym plocie i fabule nie ma już dla niego miejsca. No bo co, nagle wróci, i jakby nigdy nic wszystko miałoby być okej i wybaczyłby Kylo? No chyba że ten by po prostu musiał w takich okolicznościach z nim walczyć/uciekać. Dwa słowa podsumowania wątku Snoke`a - wielka szkoda. Bo nie tyle zawód samą postacią, bo widać, że jest potężny, ale jest po prostu taki żal. Niemniej jedna z wielu świetnie zastosowanych zmyłek Riana, za które chapeau bas. Wydawało się, że będzie absolutnie kluczową postacią w całym filmie i trylogii, a skończyło się - mimo kluczowej roli w całym wątku, bo przecież połączył umysły Rey i Bena - na trzech(?) minutach na ekranie.

Oczywiście żenadą pod tym względem nie dorówna Phasmie, która się po prostu skompromitowała. Jej przykład pokazał wybitnie, że tacy antagoniści numer trzy, cztery albo pięć w danym filmie będą zawsze pomijani, bo choć film najdłuższy ze wszystkich, to nie da się rozwinąć dostatecznie wątków każdego bohatera. I pokazuje to - tak na przyszłość - że absolutnie nie warto hype`ować takich postaci jak Boba czy ona, bo po prostu są zwykłymi paprotkami dla filmu. Przynajmniej coś, możnaby rzec.

Tak jak wspomniałem, film - choć bardzo długi - to nie rozwinął wątku każdego z bohaterów w sposób dostateczny. Ba, część z nich wręcz straciła w moich oczach, zostając dość płytko przedstawiona (vide Poe „rozwalmy coś” Dameron), zupełnie nieludzko, bez ukazania motywów, powodów działania, nakreślenia działań i celów. Inni po prostu nie zyskali. A z kolei nowi bohaterowie byli kompletnie bezbarwni, a wręcz nudni. Cały ten wątek Canto Bight wydaje się wciśnięty mocno na siłę. Choć lokacje piękne, to mocno nie pasowało to do ogólnego obrazu epizodu. Takie oderwanie od rzeczywistości. Zupełnie nie do rytmu i nie do taktu to było.

Ale na głębsze przemyślenia czas przyjdzie, bo to jest zbyt na gorąco. Zdążyłem się tylko przespać po seansie i musiałbym więcej pokontentować. To zbyt na gorąco, by wyciągać daleko idące wnioski. Pewnie wiele w mojej ocenie się jeszcze zmieni, więc resztę zostawiam na pełnoprawną recenzję po jeszcze jednym, dwóch seansach.

No i szkoda Luke`a. W tym epizodzie Mark go świetnie odtworzył, a to, jakie miał spojrzenie na Zakon, Jedi i Moc było niesamowicie dojrzałe i wyczekiwane. Myślę, że niejeden fan mógł utożsamić się z nim w jego męce, bólu, karze za popełnione błędy.

Na razie to tyle. Na dokładniejszą analizę czas jeszcze przyjdzie.

Niech Moc będzie z Wami.

Re: Po seansie

Pytanie o to "jak Snoke tak mógł...?!?!?" ma relatywnie prostą odpowiedź: "a jak Sidious mógł pozwolić Luke`owi na ten morderczy cios?"
No tak, miał Vadera...

Snoke

No tak, ale mi chodzi o sam fakt hype`owania tej postaci i kreowania ją na tak potężną, że aż trudno tę jego potęgę ogarnąć. Co rzeczywiście miało miejsce, bo sam fakt łączenia umysłów dwóch ludzi poprzez Moc świadczy o niesamowitej potędze. Dla równowagi Sidious nie był przedstawiany jako ktoś wyjątkowo potężny, tylko stary, pomarszczony goblin w szlafroku. To zresztą cytat z jednej z postaci w trylogii Aftermath. I to postaci będącej wysoko postawioną osobą w Imperium (nie pamiętam tylko nazwiska tej kobiety). Więc tak generalnie postrzegali Palpiego, nawet jego podwładni, a Snoke? Wydawało się, że budził strach, niepokój. I jasne, sama jego prezencja i wygląd to wywoływały. Ale powinien to lepiej udowodnić. Bo choć to klasyczny przykład zlekceważenia rywala i przecenienie własnych możliwości, to niesamowicie się to gryzie w momencie, w którym mówi, że widzi myśli Bena i wie, co za chwilę zrobi, a ten robi co innego. Kompromitując Snoke`a i trochę ten film, bo po pierwsze dramaturgia całej akcji i wręcz trylogii na tym z pewnością ucierpi (no chyba że nie mieli już na niego pomysłu innego i miałby wegetować tylko, zmierzając w dziewiątce do nieuniknionej śmierci), a po drugie znowu mamy swego rodzaju kopię, o której sam wspominasz. Z jednej strony fajnie, bo to jeden z tych elementów nieprzewidywalności filmu, czyli chyba jego najlepszej cechy (w ogóle gdybyśmy mieli bawić się w zabawę, jak jednym słowem opisać film, to nieprzewidywalność chyba najlepiej opisałaby to, co się wydarzyło w TLJ właśnie), ale z drugiej strony pytam: czy jest rzeczywisty sens marnować potencjał tak potężnej postaci kosztem zadziwienia widza? Myślę, że i tak sporo było powodów do niedowierzania. Wręcz wystarczająco - bez śmierci Snoke`a, jeszcze tak nędznej, i tak słowo „nieprzewidywalność” najlepiej ten epizod by określiło.

Niech Moc będzie z Wami.

Re: Snoke

Hate, fear, anger, to the Dark Side they lead.
Kylo doszedł w tym momencie dalej w CSM niż Snoke był w stanie przewidzieć. A CSM prowadzi do arogancji, czyż Dooku i Sidious nie byli przekonani, że strzelanie błyskawicami Mocy oszołomi każdego Jedi?
`Much to learn you have, my old padawan`...
In Yoda, answer you should seek

Re: Snoke

Już nawet nie chcę wchodzić w ten wątek, bo choć masz rację, to nie o to tu chodzi. Wiadomo w zasadzie, że ciemna strona prowadzi do zguby i trudno byłoby w całych Gwiezdnych Wojnach - zarówno w filmach, kanonie, jak i EU - znaleźć jakiś przykład obalający tę teorię. Ale tak z czysto fanowskiego punktu widzenia uśmiercenie tak rzekomo potężnej postaci jest co najmniej dziwne. Przynajmniej w tym momencie i przede wszystkim w taki sposób. Po prostu zmarnowany potencjał. I nie zrozumiem stawiania zaskoczenia widza ponad dobro całej trylogii, bo moim zdaniem śmierć Snoke`a na tym etapie niczego dobrego nie zwiastuje jeżeli chodzi o dziewiątkę. Tym bardziej, że... bierze się za nią Abrams [napisał z obrzydzeniem].

Niech Moc będzie z Wami.

Re: Snoke

Snoke nie zajarzył co Kylo robi, mimo czytania jego myśli, bo Kylo równocześnie operował dwoma mieczami, myśląc o tym, że zaraz zabije wroga którego nienawidzi, zyska power, ukończy szkolenie itd. Snoke był przekonany, że Kylo obraca miecz i naciska spust żeby zabić Rey. I się nabrał.

Co by sugerowało, że Kylo jest sprytniejszy niż na to wygląda. O ile właśnie nie wpadnie w szał z powodu dostania kosza. ;->

Ten

Sześciopak Kylo Rena... <3 Slavek_8 pisał mi potajemnie smsy w trakcie seansu że jest zachwycony filmem, akurat w scenie gdy Kylo był bez koszulki, ale potem już niby przestało mu się podobać i w ogóle to żartował. Dziwne.

Re: Ten

Raczej beczka śmiechu, a nie sześciopak

Re: Ten

Tak mówisz, ale sam cytowałeś AotC: "You`re exactly how I remember you in my dreams" na widok klaty Bena. ;<

Re: Ten

To było na widok, yyy, tego, Snoke`a!

Snoke wygrał

Bo mimo, że zginął to jego plan przeciągnięcia Kylo całkowicie na Ciemna Stronę, poprzez zabicie swojego największego wroga.

Re: Snoke wygrał

Coś w tym jest, ale patrząc na arogancję I jakim samolubem był Snoke wydaje mi się że wolałby władzę tylko do siebie. I teraz pytanie kim jest ten Snoke? Bo jakoś mi tu random nie pasuje. W sumie nie wykluczone że Snoke się odrodzić niczym Plagieus.

Re: Snoke wygrał

Mnie zastanawia, dlaczego w scenie, jak Snoke torturuje Rey w tle leci motyw Sidiousa/Palpatine`a.

Re: Snoke wygrał

Właśnie nie, bo dzięki poświęceniu Luka Skywalkera Kylo ostatecznej zbrodni nie popełnił. Ostatecznie wszyscy zwiali. Myślę, że to kluczowe.

Polaryzacja

Nie bardzo pamiętam jakie były nastroje po konkretnych filmach OT i PT, ale jestem przekonany, że Ostatni Jedi będzie filmem bardzo mocno dzielącym fanów. Już w kinie wiedziałem, że opinie będą bardzo skrajne.

Jednocześnie wiem, że pozmienia się dużej grupie opinia na temat tego filmu po kolejnych seansach. Tak jak przy TFA tendencja była raczej spadkowa po pierwszych zachwytach tak w przypadku TLJ nie jestem w stanie powiedzieć. Wydaje mi się, że niektóre sceny (co do których mam mieszane uczucia) we mnie dojrzeją a część scen polubię jeszcze bardziej (Yoda&Luke, zagrywka Luke`a na Crait czy w ogóle cały wstęp do Luke`a, który jest mistrzowski). Niestety wydaje mi się, że sceny lotu Lei nigdy nie zaakceptuję (na szczęście jest dosyć krótka), a Snoke.. kurde, dawno nie czułem się tak rozdarty. Doceniam i hejtuję jednocześnie.

Re: Polaryzacja

Rian has foreseen this

Pre-recka

Cześć, dzieci. Jeszcze zbieram myśli po seansie i pewnie parę dni minie, zanim napiszę full reckę, taką wyczerpującą. Więc na razie napiszę tylko krótko, że film mnie zniszczył na wielu poziomach, zaskoczył totalnie, wymęczył napięciem, wzruszył i cholera wie, co jeszcze. Podobał mi się niesamowicie, przeżyłęm go w stopniu porównywalnym do Rogue One, choć to zupełnie inne filmy. I dobrze. Jest o wieeeeele lepszy od TFA. Największe wady to nieco niepotrzebne Canto Bight, scena z Leią w kosmosie (WTF?) oraz, hehe, brak starych ras (chyba nie myśleliście, że odpuszczę ten temat?). Reszta bardzo mi siadła, łącznie z humorem. Finn się zrehabilitował, Kylo w pewnym stopniu też, Snoke był super... póki był. Luke odszedł... godnie, choć zasmuciło mnie to bardzo.
Ogólnie odważny film, kontrowersyjny nieco, robiący też widza w konia trailerami itp. Dobra robota, Disneyu. Wincyj.

Re: Pre-recka

Na Canto Bight nawet mignęła mi myśl, jak tam z rasami, widocznie czułem Twoje fluidy

Re: Pre-recka

Ty nawet nie wiesz, jak rozpaczliwie szukałem tam jakiejkolwiek starej rasy Tak bardzo chciałem jakąś znaleźć.

Notabene szukałem też ras z TFA/R1, i też za bardzo nie ma (w Resistance, jak już). Oni tak w każdym filmie teraz tylko nowe będą dokładać?

Ale wiem, z Tobą sobie na to nie ponarzekam

Re: Pre-recka

Dziś masz taki problem, a jutro będzie nim wyimaginowany przez ciebie syndrom małej galaktyki.

Re: Pre-recka

Słabo mnie znasz. A syndrom małej galaktyki bywa odczuwalny w tych filmach, ale duży problem dla mnie na razie to nie jest.

Re: Pre-recka

Pamiętaj, że ja też zawsze chętnie poubolewam nad brakiem starych ras! Nawet nie wiem co dokładnie się działo na Canto Bight w filmie, bo poświęciłem całą uwagę na szukanie Twi`lekanek w rogach ekranu, bezskutecznie niestety. Szkoda też, że zginął Ackbar (i Nien chyba też?), bo to oznacza, że jedynym "klasycznym" obcym w EIX może okazać się... Chewie.

Re: Pre-recka

Yoda był XD

Re: Pre-recka

"So much needed good news"

Nareszcie!

Guf, uwielbiam cię za ten wpis

Re: Pre-recka

Cieszę się, choć wielkich swoich zasług tu nie widzę Dopiero ogarniam opinie w necie - czyżby były głównie negatywne?

Re: Pre-recka

Może nie głównie, ale "najwięksi fani" twierdzą, że to już nie SW, że Legenda umarła, itd itp. Klasyczne protekcjonalne zdegustowane podejście (nie będę pokazywał palcem)
Oczywiście TFA było złe bo było kalką, ANH, a TLJ jest złey bo tak inny, że to już nie SW, nie mam siły ani ochoty wdawać się w takie dyskusje, wolę iść jeszcze raz do kina

Re: Pre-recka

Mam nadzieję, że koniec końców ogólna opinia będzie pozytywna, bo nie chcę, by Disney przestraszył się robienia takich filmów w przyszłości.

A do kina iść trzeba jeszcze, wiadomo. I słownik obrazkowy kupić.

Re: Pre-recka

Słownik, przekroje, The Art of... -jutro wychodzą

Oby, ale skoro Johnson dostał w ciemno całą nową trylogię, to chyba się nie boją.

Re: Pre-recka

Lorn napisał:
Oby, ale skoro Johnson dostał w ciemno całą nową trylogię, to chyba się nie boją.
-----------------------

A co mają do stracenia? Przecież jakby co to doświadczenie w zwalnianiu reżyserów już mają ;P

Re: Pre-recka

Z tymi rasami to tak naprawdę jedyna poważna wada filmu.

Co do reakcji, to u mnie sala przyjęła film wręcz entuzjastycznie, więc problemu chyba nie będzie.

A że "Tru-fan gonna hate"? Czy po tylu latach na "Bastionie" to Ciebie to jeszcze dziwi?

Re: Pre-recka

To właśnie pokazuje jak bardzo ludzie nie potrafią usadowić się gdzieś po środku jeśli jakaś decyzja im się nie podoba. W ROTJ na początku mamy dosyć długą scenę u Jabby, która nie każdemu mogła się podobać, są Ewoki, które na pewno nie były przez wszystkich ciepło przyjęte. I jakoś da się lubić cały film albo chociaż jego większą część mimo tego, że ktoś nie lubi Ewoków. A dla niektórych fanów wystarczy jedna scena, jedna decyzja, z którą się nie zgadzają i już przez cały film mają włączony tryb "Co by tu jeszcze pohejtować, co mi się tu jeszcze nie podoba" albo "Ta scena była zarąbista, ale to nie są Star Warsy".

Re: Pre-recka

Do dziś nie przepadam za sceną u Jabby

Re: Pre-recka

Ja jej wrecz nienawidze. Wizualnie mnie obrzydza.

Na szczescie cała reszta ROTJ jest swietna

Re: Pre-recka

Ja uwielbiam akcję u Jabby, a szczególnie Leie w bikini

Na recenzję

przyjdzie czas, jak ochłonę za chwil kilka. ale tak na szybko teraz.

Ten film jest świetny, jest świetnie zrobiony na wielu płaszczyznach, zwyczajnie tylko w kilku miejscach nie taki jak bym chciał -ale chyba każdy ma swoją wizję, nie? O to trudno mieć pretensje.

Świetne sceny walk, konfrontacje, problemy, konflikty... Jestem emocjonalnie i artystycznie usatysfakcjonowany. Są problemy, są wady, ale drobne -jak scena z Leią, jak "humor", ale jest niesmowity ładunek emocjonalny, jest wspaniała historia, jest Moc.
Luke -czuję pustkę, czuje żal, ale też satysfakcję -stało się coś prawdziwie Wielkiego i stało się w sposób godny, został tylko żal, żal jakbym stracił przyjaciela, w kinie głośno jęknąłem :/

Kilka pytań i parę opinii

Spojlerowe pytania i wątpliwości, dlatego proszę czytać na własną odpowiedzialność

1. Dlaczego z Huxa zrobiono parodię? Facet strzela miny jak z jakiejś marnej kreskówki, jest ośmieszany, a scena z Poe robiącym sobie z niego żarty to już jak dla mnie największa żenada tego Epizodu. Nie rozumiem dlaczego podjęto decyzje, że Hux ma być groteskowy.

2. Poe swoją decyzją o poparciu planu Finna i Rose doprowadził do śmierci więszości Ruchu Oporu. Nie tylko zlekceważył bezpośrednie rozkazy, ale w zasadzie okazał się zdrajcą. Nikogo to nie obeszło, żadnej reakcji nic. WTF?

3. Scena zniszczenia okrętu Snoke - czyli największy okręt w galaktyce może tylko strzelać pojedynczym ogniem i to co kilkanaście sekund, a jak krążownik leci w jego stronę to brakuje mu siły ognia by go zniszczyć? A te Star Destroyery z obstawy to co mają? Łuki i włócznie? Serio?

4. Scena zniszczenia Dreadnoughta - mmm... ten ostatni bombowiec to ile musiał jeszcze być nieruchomo żeby dało się go zestrzelić?

5. Rey pomachała trochę mieczem na wyspie Luka i może się nagle z całą gwardią mierzyć? Ja rozumiem, że "raw power" i w ogółe, ale posługiwanie się mieczem to trening i praktyka. No chyba, że jednak nie?

6. Atak na działo oblężnicze - Serio? Frontalny atak zardzewiałymi śmigaczami? (nie wiem dokładnie co to było) na AT-AT i eskadrę T-Fighterów? Tak zamierzali zniszczyć to działo? I przy okazji First Order patrzył sobie jak Finn leci prosto w działo i nikt nie potrafił go zestrzelić?


Film był lepszy od TFA, co nie jest żadną sztuką. Kilka elementów mi się podobało. Nie potrafię jednak zrozumieć upychanego na siłę humoru, który w większości nie pasował, był szczeniacki i prymitywny. Scena z Yodą to jakieś jedno wielkie nieporozumienie wg mnie. Tak samo Poe i jego żarty z Huxa. Normalnie boki zbijać... Wiele scen-przerywników nie pasuje dynamiką do reszty filmu. Rozmowa Luka z Leią gdy za rozwalonymi drzwiami stoi First Order jest nie na miejscu. Co robi to wojsko? Czeka aż Skywalkerowie sobie skończą pogaduszki?

Podobało mi się jak rozwiązano zagadkę pochodzenia Rey, oraz jej rozwój jako postaci. Wielki plus, bo dla mnie w TFA była co najwyżej irytująca. Szybka śmierć Snoke`a, chyba na plus. Daje to pole do popisu dla Kylo. Śmierć Luka mnie zaskoczyła. Teraz gdy już też wiadomo, że Lei nie będzie mamy koniec starej obsady (robotów i Chewiego nie liczę).
Przy okazji, czy Finn znowu musiał w swojej pierwszej scenie wyskakiwać? To był jakiś żart skierowany do widzów? Nie mniej również Finn był mniej irytujący.
Postać Poe Damerona mógłbym nawet polubić gdyby to nie był jednak skończony idiota. Tak jak już napisałem wyżej, facet na spółkę z Finnem i Rose doprowadził do śmierci większości Ruchu Oporu. No, ale skoro Ruchowi Oporu to nie przeszkadza...
Przed obejrzeniem EXIII miałem okazję zobaczyć Adama Drivera w kilku innych filmach i może dlatego również Kylo już mnie tak nie mierzi.

Natomiast Generał Hux jest żałosny. Jego postać jest żałosna i gra aktorska, bardzo dobrego wg mnie aktora jakim jest Domhnall Gleeson, jest żałosna. Zakładam, że jest to wina reżysera. Groteskowa postać strzelająca jakieś dziwne miny.



I to tyle. Oglądając trylogię Disneya dalej nie wiem o czym są nowe Star Wars. Chaos i anarchia panuje w scenariuszu, idiotyzm goni idiotyzm, a scenarzystom tak bardzo brak wyobraźni, że aż mnie zęby bolą od zgrzytania.

Pozostaje mi mieć nadzieję, że EIX będzie lepszy i cokolwiek wniesie do świata SW.

Na razie dla mnie disneyowe SW to:
The Force Awakens: 1/10
Rogue One: 9/10
The Last Jedi: 2/10

Re: Kilka pytań i parę opinii

Z większością się zgadzam, choć nie oceniłem TLJ tak nisko.

Zastanawia też, czy Phasma również została ścięta jak Snoke, czy może jeszcze ją zobaczymy. To dopiero świetna polityka - robimy z Phasmy jednego z głównych bohaterów w promocji TFA, dajemy jej 20 sekund czasu antenowego, potem piszemy o niej powieść i dajemy jej serię komiksową, a następnie w TLJ dajemy jej kolejne 20 sekund i zabijamy postać.

Re: Kilka pytań i parę opinii

No tak zapomniałem o Phasmie

Oraz o jeszcze dwóch rzeczach:
1. W filmie przesadzono z ilością scen gdzie coś się udaje w ostatniej sekundzie - np. scena z bombowcem czy scena egzekucji/skoku krążownika w okręt flagowy.

2. Cała wyprawa na planetę kasyno jest straszliwie nudna i nic nie wnosi. W ogóle nie pasuje do filmu.

Re: Kilka pytań i parę opinii

Ale przyznaj, podobała Ci się klata Kylo...

Re: Kilka pytań i parę opinii

Skąd wiedziałeś?

Re: Kilka pytań i parę opinii

Cholibka a miałam nie pisać
Ale choć na dwa, te z marszu.

ad 1. Dla mnie to nie była parodia. To jak to Snoke się śmiał w pewnym momencie - piękne wykorzystywanie słabości. Dameron mu wcisnął, zwłaszcza bardzo brzydkim zagraniem o mamusi (jestem przekonana, że stara gwardia w FO doskonale wie, że młody Hux to bękart). Potem robił wszystko co może by przeżyć. Hux jest dumny, przeraźliwie dumny, żądny władzy i nieznoszący porażki. A do tego to całkiem cwany egoista. Dla mnie te postać w TLJ odkupują trzy sceny:
1) drgnięcie dłoni w stronę blastera w sali tronowej
2) "Chyba mu już wystarczy" do Rena
3) ten ostatni uśmieszek, gdy Kylo klęczał z kostkami Hana - uśmieszek, który mówił: zobaczymy kto tu jednak sięgnie po władzę.
Domhnall zagrał genialnie. Wyłażącą na wierzch panikę na granicy histerii przed utratą władzy i twarzy ale w tle wciąż kalkulowanie, wciąż knucie najlepszej opcji.

ad 5. A zauważyłeś jak Rey potrafi świetnie walczyć swoim drągiem i jak jej technika walki mieczem przypomina właśnie to co potrafi, trochę zmodyfikowane?

Odnośnie ad2 mam problem, bo jak uwielbiam Damerona, tak w sumie masz trochę racji
A o okrętach się zwyczajnie nie wypowiem, bo moja wiedza odnośnie walk w kosmosie sprowadza się do podobało się - nie podobało się.

Tu się podobało

Re: Kilka pytań i parę opinii

Ok, pasuje mi twoje wyjaśnienie dotyczące tego jaki miał być Hux. Wg mnie jednak w ogóle to nie wyszło. Wyszła bardziej parodia postaci.

Re: Kilka pytań i parę opinii

Przez ten film moja spodziewana długość życia skróci się o dobrych kilka lat ze względu na wszystkie minizawały które przeszłam w ciągu dwóch i pół godziny, ale trudno. Warto było. Przez dwa lata się bałam, że mi rudzielca zabiją, a nie zabili.

...za to nie bałam się o Phasmę. No i się przeliczyłam. Kurde, jej śmierci się za cholerę nie spodziewałam, to błyszczący szturmowiec! Kura znosząca złote jaja dla marketingu! Nie, ja w to nie wierzę. Ciała nie ma, a ta zbroja jest odporna. Wsiadła do kapsuły i poleciała w cholerę, zostać łowcą nagród.

Swoją drogą, kwestia matki. Nie wiem, czy to przez ton Damerona, ale to nie był, jak się spodziewałam, żart z serii "twoja stara". To zabrzmiało tak, jakby Ruch Oporu rzeczywiście miał jakieś informacje. I naprawdę się dziwię, że ten wątek w ogóle wcisnęli - zakładam, że jednak większość widzów nie czytało trylogii Wendinga, więc ten żart jest dla nich całkowicie niejasny... wyjaśnią w Słowniku Ilustrowanym? A może jakaś książka się szykuje? Jak tak - kupuję w ciemno!

Do ulubionych scen dodaję jeszcze, poza tymi, co już wspomniałaś, tą, kiedy Kylo rozkazuje załodze, żeby strzelać ze wszystkiego co mają, a sekundę później Hux, stojący metr od niego, wydaje tej samej załodze, dokładnie ten sam rozkaz. I to spojrzenie Kylo: "Co ty mnie tu papugujesz?!".

Re: Kilka pytań i parę opinii

Kurde, zupełnie zapomniałem o matce Huxa, ale miałem radochę z tego nawiązania.

Zbroja Phasmy jest pokryta/zrobiona z chromium. Skoro odbija strzały z blasterów to może jakimś cudem pozwoliła Phasmie przeżyć. Cały czas nie mogę uwierzyć, że Phasma tak szybko i łatwo zginęła, dla mnie to największy zawód w filmie.
Świetnie podsumował to Bazy:

To dopiero świetna polityka - robimy z Phasmy jednego z głównych bohaterów w promocji TFA, dajemy jej 20 sekund czasu antenowego, potem piszemy o niej powieść i dajemy jej serię komiksową, a następnie w TLJ dajemy jej kolejne 20 sekund i zabijamy postać.

Phasma przeżyj i wróć!!!

Re: Kilka pytań i parę opinii

Twój komentarz wygrywa "Sarkazm Roku 2017". Brawo!

Re: Kilka pytań i parę opinii

...gdzie ty tu sarkazm widzisz?

OMFG!

Mętlik w głowie... tak można opisać wrażanie po pierwszym seansie... Z całą pewnością są to NOWE Gwiezdne Wojny.
Film nie jest idealny, wiele rzeczy potoczyło się inaczej niż miałem nadzieję... no ale rozumiem intencje twórców. Uwaga na spoilery! Fabularnie stosunkowo mało się dzieje film to głównie emocje i postacie, i tak będę go opisywać:

SNOKE - dalej nie wiemy kim jest (był) Snoke, dowiedzieliśmy się jednak że był niezwykle potężny (ale bez przesady, nie takie sztuczki już w uniwersum były), ale przy tym bardzo arogancki i trochę prostacki. Śmierć Supreme Leadera (widać że wcześniej wiele przeżył, ale tym razem już się z tego nie wyliże;p) była absolutnie GENIALNA. Kylo Ren rozegrał to po mistrzowsku, wiedział że otwarta konfrontacja wszystko jedno czy z pomocą Rey czy bez niej skończyłaby się klęską, a tak zdołał ukryć swe prawdziwe intencje i przechytrzyć Snoke`a. Pojedynek z gwardzistami był świetny, a po całej scenie i propozycji sojuszu Rey równie dobrze film mógłby się skończyć. Stety/niestety Kylo i Rey nie dogadali się co do tego jak powinien wyglądać pokój po przejęciu władzy przez Kylo i ich drogi rozeszły się... Ciekawe czy Kylo zachowałby się ciut inaczej gdyby wiedział że Leia przeżyła, bo do matki miał mimo wszystko większą słabość...

KYLO - przechodząc do jednej z najważniejszych postaci, brak zakończenia w miejscu o którym mowa wyżej powoduje że Kylo znowu sporo traci... Jego próby dobicia resztek Ruchu Oporu i wybuchu gniewu powodowane przeszkodami robią się trochę żałosne, tak jak on sam... No ale mając w pamięci Jacena Solo, jego pojedynek z "widmem" Luke`a Skywalkera itp. to mimo wszystko dla mnie plus

REY - ciekaw jestem czy informacja o jej rodzicach jest prawdziwa... Jej połączenie z Kylo niczym (a nawet lepiej) Bastili i Revana było świetne. Zawiodła się na Luke`u i wydaje mi się że będzie odkrywała Moc po swojemu. Zobaczymy co z tego wszystkiego wyjdzie...

LUKE - tutaj miałem największe oczekiwania, miałem nadzieję że na Ach-To doszedł do wniosku że drogi Jedi prowadzą donikąd i receptą będą "Szarzy Jedi", "Bendu", generalnie Równowaga Mocy w samym sobie. Tymczasem o ile Luke doszedł do prawidłowych wniosków, o tyle zamiast szukać recepty na poprawę sytuacji postanowił po prostu umrzeć... To nie jest Luke jakiego znałem i chyba nie jest to Luke jakiego chciałem dostać... Nie mniej po ujawnionej nam w filmie rewelacji - Luke nie chciał popełnić błędu Obi-Wana przez "profilaktyczne" zabicie ucznia mającego ciągutki do CSM całkowicie to rozumiem... Ciekawa (i znowu małe nawiązanie do KOTORów) była koncepcja jego chęci odcięcia się od Mocy. Na szczęście później wrócił "mój" Luke, przedstawienie na Crait, wręcz wyjęte z LOTF było pokazem potęgi prawdziwego Mistrza Jedi, jego późniejsza śmierć, a w zasadzie zjednoczenie się z Mocą (po wielu latach oczekiwania na swój koniec) znowu było GENIALNE. Moc miała wobec Skywalkera plany i mógł odejść dopiero po ich wypełnieniu (coś jak Chirrut i wajcha w RO;p) z tym że tutaj kaliber był znacznie większy - danie nadziei całej galaktyce przez (w opinii innych) samotne stawienie czoła całej armii First Order co pięknie podkreśla scenka z dziećmi na końcu...

YODA - fakt że zmądrzał stosunkowo późno, czyli dopiero na wygnaniu na Dagobah, nie mniej w przeciwieństwie do Luke`a i Kenobiego wyciąga prawidłowe wnioski i to się chwali!

LEIA - w TFA jej występ był w porządku, ale nie zachwycał. Tutaj Leia jest po prostu... aż brak mi słów... Poza sceną w próżni dla mnie wręcz perfekcja... Ciekawe jak potoczy się Ep. IX bez Carrie, bo odniosłem wrażenie że mogła wiele wnieść do filmu, szczególnie wątku Kylo...

POE - od narwanego pilota do lidera, całkiem zgrabna przemiana

FINN - od wiecznego uciekiniera do kogoś gotowego zginąć za sprawę również wielki plus, nie mniej przy takiej ilości wątków jego odstająca troszeczkę od reszty wyprawa z Rose mogłaby się nie odbyć bez straty dla filmu...

RESZTA - Hux, ech "fika" jakby miał na sobie yslamiry;p Niestety to nie ten Kanon;p No i przez to trochę stał się elementem komediowym... Rose, idealistka, mnie nie porwała, może wierzy w złe ideały? Chewie, wywarza drzwi, je porgi, generalnie to co Wookie robią najlepiej. Phasma daje kilka ciekawych smaczków jak hełm zniszczony podobnie do Vaderowego w Rebels... Co do Holdo mam mieszane uczucia, niby ostatecznie zostaje bohaterem, ale przez zdecydowaną większość czasu sprawia wrażenie jakby nie wiedziała co ma robić. DJ to kolejna wydmuszka i chyba zmarnowany potencjał? Zaciekawił mnie natomiast kapitan okrętu liniowego z początku filmu... No ale chyba zginął więc go raczej nie rozwiną;p

Podsumowując, chciałem otrzymać troszeczkę inny film, ale generalnie było bardzo dobrze. Najlepszy epizod Sagi to to zdecydowanie nie jest, pierwsze wrażenie robi wręcz szokujące i trzeba czasu by się z tym wszystkim oswoić, ale po "przespaniu" się z tym jest dobrze.

Ciekawi mnie tylko co będzie w kolejnej części bo o ile tworzenie się nowej rebelii i wojna z First Orderem jest dość oczywista, o tyle Kylo pozostaje tylko śmierć? Raczej jest już poza możliwością odkupienia, nawet Leia go skreśliła...
Przewaga First Order jest też wręcz miażdżąca - dawno ci dobrzy nie dostali tak mocno po tyłku... Wygląda na to że faktycznie zdecydowana większość floty Republiki została zniszczona wraz z układem Hosnian i mamy mniej więcej flotę przeciwko 1 frachtowcowi?

Z cyklu marzeń które nigdy się nie spełnią (w celu m.in "wyrównania" szans by konflikt miał jakikolwiek sens):
Z nadprzestrzeni wychodzi wracająca z trwającej 30 lat misji "poza galaktykę" flota ISD pod dowództwem Thrawna. Widząc co wyrosło na gruzach Imperium postania stworzyć Galactic Alliance z Resistance Remmnants, razem pokonują popierdółki z First Order i once more the Empire will rule the galaxy and we shall have peace

Wstęp do recki

Specjalnie nie wchodziłem przez ostatnie kilka tygodni na Bastion, żeby sobie nie popsuć niespodzianki - chyba pierwszy raz ever naprawdę udało mi się dotrwać do premiery filmu praktycznie bez spoilerów, i to naprawdę zupełnie zmienia odbiór filmu. Jak nie próbowaliście, to polecam przy najbliższej okazji taki Bastionowy odwyk

W każdym razie... podobnie, jak Gunfan i pewnie wielu innych z Was, mam teraz za duży mętlik w głowie - tyle tam się działo! Na ten moment tylko kilka luźnych spostrzeżeń:

- kompletnie mi się zmienił odbiór Kylo i Finna po tym filmie - w TFA obaj mnie nie przekonali, tutaj okazało się, że mogą być naprawdę ciekawymi postaciami - szczególnie Kylo! Scena z "long live the Supreme Leader!" miażdży!
- nowa postać - Rose - to taka Bridget Jones świata SW - widzę, że niektórych poirytowała, ale mi jakoś spasowała
- Leia i Luke - chapeau bas! I Carrie, i Mark wznieśli się na wyżyny, liczę po cichu na jakąś nominację dla kogoś z tej dwójki (pośmiertny Oscar dla Carrie byłby najlepszą rzeczą, jaka zrobiłaby Akademia w tym stuleciu...). Cały film czekałem na ich spotkanie - jak w końcu do niego doszło, było straszne wzruszenie...
- scena z Leią w kosmosie - trochę przesadzona, nawet in-universe, w kanonie starym i nowym, chyba takich akcji nie było, żeby ktoś dobre parę minut w próżni przeżył bez skafandra, no ale ok, niech będzie, Moc i te sprawy Ale sam jej lot do statku wyglądał jak wycięty z Harry`ego Pottera
- Snoke - ciekawy, ale mimo wszystko brakło mi tu wyjaśnienia, kim jest i skąd się wziął - mam wrażenie, że wyszedł na taką postać bez backgroundu, który naprawdę był potrzebny.
- nie kupuję tego, co Kylo powiedział Rey o jej rodzicach. Po cichu liczę na to, że jeszcze czeka nas w E9 twist w tym zakresie
- fabułę w ogólnym rozrachunku wszakże w sumie kupuję, nawet z tymi wszystkimi uproszczeniami (pościg za flotą Ruchu Oporu!), trzymała w napięciu od początku do końca, śmieszyła i wzruszała w odpowiednich proporcjach, zaskakiwała więcej razy, niż się spodziewałem, i przez 95% filmu moja szczęka była na podłodze lub tuż nad nią, i miałem zamiar wystawić filmowi 9/10 bądź nawet 10/10. A potem...
...a potem odszedł Luke. Już samo to, by przedstawić w tej trylogii postać mistrza Skywalkera jako zagubionego, odciętego od Mocy starca, który nie potrafił sobie poradzić z porażką i uciekł na kraniec galaktyki, było dla mnie pomysłem dziwnym i trudnym do zaakceptowania. Przez większą część TLJ wyglądało jednak na to, że w końcu powróci jednak stary, dobry mighty master Luke Skywalker, którego znałem przez 20 lat z książek i komiksów - czego ta widmowa, jak się okazało, konfrontacja z Kylo i jego armią była po prostu kwintesencją. Wydawało się logicznym, że skoro Carrie nie będzie obecna w E9, to jej wątek zostanie zamknięty w jakiś sposób tutaj, zaś ostatnim członkiem starej "wielkiej trójki" w finalnej części trylogii będzie Luke Skywalker - lider Ruchu Oporu, symbol odradzającej się wreszcie potęgi Jedi, z równie silną padawanką u boku. Tak nie będzie - i naprawdę nie jestem w stanie zrozumieć, dlaczego podjęto taką decyzję. Nie kupuję tego. Nie teraz. Sama scena pożegnania Luke`a była oczywiście piękna i wzruszająca, wyciskająca łzy z oczu - jednak była to scena, która powinna się pojawić dopiero pod koniec następnego filmu, a nie tutaj!
- mając na uwadze powyższe - jednocześnie jestem tym filmem zachwycony i... nie wiem, jak go ocenić. Ale wywołał tak silne emocje, jak chyba żaden film w moim życiu - żal po Luke`u jest niemal taki, jakby umarła żywa, bliska mi osoba. Moja narzeczona mnie próbowała pocieszać, mówiąc, że przecież Mark Hamill żyje i ma się dobrze, a Luke pewnie wróci jako duch, ale niewiele póki co pomogło...

Na pełną recenzję i ostateczną ocenę przyjdzie zatem czas po kolejnym seansie. Nie wiem, czy przed świętami się uda, ale ns pewno planujemy wybrać się 27 grudnia - w rocznicę śmierci Carrie. Ot, taka forma uhonorowania Jej osoby.

Don`t you know that all my heroes died?
And I guess, I`d rather die than fade away...

Re: Wstęp do recki

Tak jak film mi się w ogóle nie podobał, tak twój wstęp do recki jest fajny. Zupełnie inne niż moje spojrzenie na TLJ. Twoje jest melancholijne, moje zdecydowanie skupia się na warstwie logicznej/technicznej

Re: Wstęp do recki

No widzisz - ja pewnie na tym się skupię bardziej dopiero przy kolejnych okazjach

Wstęp do recki - post scriptum

Zapomniałem o tym, co zdarzyło się już na koniec filmu - i to nie na samym ekranie, lecz po prostu na sali kinowej.

Widzowie z dwóch górnych rzędów w liczbie około 10 osób zaczęli się nap*****lać!

Nie wiem, o co dokładnie poszło - spomiędzy odgłosów szarpaniny słychać było tylko kobiece piski, jakieś pretensje zawierające urwane "trzeba było mi powiedzieć, to bym przestał, a nie..." - ale o co chodziło, nie wiem. W każdym razie, na meczach (a na stadionie Legii bywam praktycznie przy każdej okazji) takich bójek nie widziałem, jak wczoraj w kinie! Co te strwarsy robią z ludźmi...

Re: Wstęp do recki - post scriptum

byłeś chyba na tym samym seansie co kolega Ariando, bo on też nam wczoraj pisał o tym że na seansie była bitka

Re: Wstęp do recki - post scriptum

Jeśli kolega był w warszawskiej Arkadii o 19:15, to zapewne był to ten sam seans

Re: Wstęp do recki - post scriptum

pokazałam mu posta więc może potwierdzi, ale na moje oko faktycznie jechał na 19.15, więc szanse są spore

Re: Wstęp do recki

Ricky Skywalker napisał:
jakby umarła żywa, bliska mi osoba.


"Jakby zabili mi ojca" - tak dziś powiedziałem do Żony. I chyba stąd ten mętlik po filmie. Będę musiał obejrzeć jeszcze kilka razy, zanim znajdę dla niego miejsce w prywatnej hierarchii SW.

Re: Wstęp do recki

Pocieszam kolegę: pamiętaj, że to tylko fanfilmy, a w naszych Star Warsach Luke żyje i ma się dobrze

Re: Wstęp do recki

A, też prawda A Ty byłeś już?

Re: Wstęp do recki

Shedao wal recke bo jestem ciekawy

Re: Wstęp do recki

Nie byłem jeszcze. I po tym co do tej pory wiem o filmie, to z jednej strony nie spieszy mi się wcale, z drugiej - chciałbym już to zobaczyć, bo czuję że tam będzie tyle paliwa na następny rok że karuzela hejtu odleci w kosmos XD

Re: Wstęp do recki

I dzięki temu Bastion się kręci xD

Re: Wstęp do recki

Shedao apeluję do Ciebi NIE IDŹ. BŁAGAM Cię !!

Szedź

Jak patrzę co się dzieje w fandomie pod kątem reakcji na TLJ (GROM i JOR na nie, Seller na tak), to szczerze... Wszystko tak stanęło na głowie, że równie dobrze Ty możesz się okazać wielkim fanem tego filmu

Re: Wstęp do recki

Shed, ratuj, bo ja potrzebuję Twojej opinii. Bez Ciebie Universum Disneya nie ma sensu

Re: Wstęp do recki

<3 napisałem już reckę (była pierwszym postem w temacie!, ale mi ją usunęli ). Tak, jakby ktoś oczekiwał, że muszę obejrzeć ten film, żeby go ocenić

A tak na serio, to wybiorę się chyba dopiero po świętach, więc na razie większej recki nie będzie. Obawiam się jednak, że moje przedseansowe 3/10 dla filmu to była zbytnia hojność

Re: Wstęp do recki

Postaraj sie. Musze miec jakis cytat do sygnaturki

Re: Wstęp do recki

Właściwie to wiem co się działo, wiem jak oceniam, to już by recka mogła być XD

Re: Wstęp do recki

W sumie kiedyś napisałem reckę z Zanussiego bez oglądania

Re: Wstęp do recki

Ja tak napisałem o książce Pan Tadeusz bez oglądania

Re: Wstęp do recki

Nic nie wiesz, Szedale Szai

Re: Wstęp do recki

A wiesz że są cycusie?
A nawet karmiące cycusie?

A widzisz? Nie wiedziałeś.

Re: Wstęp do recki

Nie wiedziałem!! +0,5 do oceny!!!

Re: Wstęp do recki

Wiedza to mało!!!
Zobaczysz jak Luke pije "mleczko" i dasz +5 do oceny!!!

Re: Wstęp do recki

a już, już prawie o tym zapomniałam...

ała

Luke na Crait

Pomijając to, że ta scena nie musiała być na Crait, spokojnie mogła być gdzieś na Supremacy to..

..kto jeszcze jest zachwycony tym jak fabularnie rozwiązano udział Luke`a w walce przeciwko Najwyższemu Porządkowi? Luke medytujący na kamieniu tworzy swoją projekcję w zupełnie innym miejscu i gra na nosie swojemu siostrzeńcowi, całemu Najwyższemu Porządkowi i nawet Ruchowi Oporu. To był chyba najlepszy sposób w jaki można było rozwiązać jego udział w tej walce.

Re: Luke na Crait

to był dokładnie taki Luke jakiego sobie wymarzyłam. Po latach zawodów jakie sprawiały mi Gwiezdne Wojny (datując od przeczytania Wektoru Pierwszego ) nagle dostałam coś prawie że wyjętego z mojej głowy

Re: Luke na Crait

Szkoda tylko, że nie zrobił tego wcześniej dzięki czemu uratowałby Republikę i miliardy istnień...

Nie kupuję tego trochę... Całe TFA poświęcone było poszukiwaniom Luke`a, a gdy już go znaleźli to się okazuje, że i tak nie może już nic wskórać bo jest na to za późno, czyli jego poszukiwania okazują się nieco bez sensowne...

Jako że byłem wczoraj

o godz 20.30 w kinie Sadyba, sala nr. 9 rząd5, siedzonko nr 13; spektakl przedpremierowy; pozwolę sobie przytoczyć opinię o tym dziele...
Film mocno wbijający w fotel, szczególnie postać: Luka Skywalkera, Kylo Rena i Rey bardzo mi się podobały, Snokiem się zawiodłem (miał to być Darth Plegius), a wyszło jak wyszło, choć był mocny to gapa. Ogólnie dla reżysera filmu 5+. Dla mnie ten film był połączeniem klimatu Łotra1 z Przebudzenia Mocy i odrobina konwencji Hitchcocka, ciekawie pokazano rozwój postaci Kylo Rena i Rey. Epizod nr. 9 zapowiada się więc miodnie. Na pewno was nie znudzi... No i perełka w postaci Yody...

A ja sobie

A ja póki co chłonąłem spoilery by się nakręcić na seans który w moim mieście będzie dopiero po świętach...no bo oczywiście trzeba wcześniej puścić takie barachła jak Labirynt Świadomości czy Cichą Noc...i o zgrozo Jumanji

Niesamowity zawód

Zawód, że to nie Rian nakręci IX epizod.

TLJ to fantastyczny film, który potrafi oddać hołd całemu dotychczasowemu uniwersum i jednocześnie "pozwala mu umrzeć".

Zaskakujący, wciągający i przede wszystkim mówiący o czymś. Z tym ostatnim cztery filmy ze świata SW wyprodukowane bezpośrednio przed TLJ miały problem. Prequele to były wydmuszki, z których de facto nic nie wynikało. Bohaterowie to był lalki, które układał sobie na greenscrenie George. W TFA bohaterowie latają z miejsca na miejsce. Ale dlaczego? Co nimi kieruje? Nie wiadomo. W Ostatnim Jedi widzimy prawdziwe przemiany, uczucia i emocje. To co tak kochamy w OT.

Były wady. Musiały być. To Disneyowski film dla całej rodziny. Trzeba sprzedać zabawki. Rozbawić parę osób. Z muzyką było też coś nie tak. Jakby była niezauważalna. Całość jednak smakuje jak najlepsza bombonierka, w której znajdzie się wprawdzie parę nielubianych przez nas łakoci, ale te pozostałe to najlepsze słodycze jakie możemy sobie tylko wyobrazić.

Mark odwalił taką robotę, że do tej pory nie mogę wyjść z podziwu. Jaki to jest wspaniały aktor! Nominacja do Oscara jak najbardziej możliwa.

Spoilorowo jeszcze w swoim czasie napiszę

Moja...

No to moje wrażenia.
Na początek ogólnie. Wizualnie film piękny, takie Crait to był strzał w dziesiątkę. Muzyka jakoś w sensie nowości nie zapadła mi w pamięć. Najbardziej i najwyraźniej dla mnie brzmiał znany już motyw z March of the Resistance. Różnorodność ras pewnie była spora, pod warunkiem, że film nie pędził by takim tempem, zwłaszcza w Canto Bright, gdzie tych obcych miała być cała masa. Tymczasem kasyno przelatujemy w ekspresowym tempie i z połowę, albo i więcej nawet nie dostrzegłem. Ponadto mam takie wrażenie, że cięcia o których mówiono, by skrócić nieco film dotyczyły właśnie scen w kasynie. Najwyraźniej przedstawiono mieszkańców Ahch-To. Generalnie mówiąc baczniejszą uwagę zwracały zwierzęta. A scena jak Luke wydoił to coś...
Cała akcja dzieje się raczej w krótkim odstępie czasu. Mam wrażenie że max kilka dni, więc skupiono się raczej na postaciach. Skupię się nie na wszystkich, bo to za dużo na kilkanaście godzin po seansie. Po raz pierwszy widzimy jak Leia posługuje się mocą. Owszem wcześniej łączyła się myślami z Lukiem, czy wyczuwała to czy tamto. Tutaj mamy pokazane, że nie obce jej były inne tajniki mocy. Chociaż faktycznie sam pomysł na ukazanie tego w takiej scenie wywołuje mocne wtf?
Po tym filmie nie wiem czego chce Ben/Kylo Ren. Gdy wydaje się, że zmierza ku jakiemuś odkupieniu (zabijając Snoke`a) włącza mu się w głowie coś, co pcha go niby do tego czego chciał Palpatine, czy Vader. Rządzenia galaktyką. Ale nie jestem przekonany czy on tego chce dla samej władzy. Moc w nim silna, ale kompletnie nie wie jak ją wykorzystać. Do sithów mu bardzo daleko. Potrafi tylko przydusić jakichś leszczy. Walczy z gwardzistami, ale tam nie dostrzegam ani razu by wykorzystał swoje umiejętności. Macha mieczem i rozdaje kopniaki. Wychodząc do Luk`a - hologramu - nie rozpoznaje, że to nie prawdziwy Luke!!! Nie chce sithów, mocy, wojny, rebelii, rodziny... Czego więc? Czy chce dowodzenia FO, żeby wypełnić zemstę na najbliższych. Tylko tu znów nie wiem za co? Niby ma żal, że ojciec nie interesował się nim, matka zostawiła w akademii by wuj zrobił z niego jedi. Wuj tymczasem nie do końca się na nim poznał, zobaczył tylko czające się w nim zło. Ale ten sam wuj będąc młodym również miał w sobie spore pokłady gniewu i nienawiści. Nie kupuję tego, że sidzi w nim aż taki ból by chcieć zniszczyć całą galaktykę. Niestety nie poznajemy szczegółów rodzenia się w młodym Benie tego mroku, nie poznajemy w jaki sposób ten mrok podsycał w nim Snoke. I tu wielki zawód. Ponieważ nie poznajemy w ogóle kim jest, był Snoke. Gość o potężnych możliwościach, wielkiej mocy. Mówiący, że nikt nie może go zdradzić, ani zabić. W decydującej chwili mówi, że widzi myśli Kylo, tymczasem nie widzi poruszającego się kilka centymetrów od niego miecza i tego, że tym mieczem kieruje jego uczeń. Mocno, ale to bardzo mocno to naciągane. Podważa to kompletnie jego potęgę i stwarza wrażenie papierowego badassa. Jest to taki kolejny przykład w nowej trylogii niewytłumaczalny. Najpierw jakaś młoda dziewczyna, co w życiu miecza nie widziała rozwala wyszkolonego, władającego mocą mistrza zakonu Ren, a teraz wielki Snoke zostaje zabity w tak błahy sposób. Po co była w ogóle ta postać? Czy tylko po to by jakoś tam tłumaczyć bunt młodego Bena przeciwko Lukowi?

Mam również problem z postrzeganiem Rey. Z jednej strony Luke sugeruje, że nie jest ona zwykłym użytkownikiem mocy (sny, czarna dziura, słowa Luke`a o potędze, którą widzi), z drugiej strony dowiadujemy się, że nie ma ona jakiegoś szczególnego pochodzenia, ot zwykła dziewczyna, która została obdarzona mocą. Jak setki przypadków przed nią w historii. Czy twórcy przejdą nad tym do porządku dziennego? W kolejnym epizodzie zobaczymy po prostu Rey jako jedi i tyle? Poza tym ileż było lamentów, po TFA że w zasadzie dziewczyna z pustyni tak posługuje się mieczem itd. To co można powiedzieć teraz? Szkolenie jakie odbyła, trudno nazwać szkoleniem porównywalnym do tego jakie przechodził Luke, czy inni padawani. Ot pomachała trochę mieczem, weszła do dziury i już. Przenosi kamienie, walczy mieczem z kilkoma przeciwnikami, idzie mierzyć się ze Snokiem. No nie wiem co o tym sądzić...

Postać Luke`a wspaniała. Najlepsza w tym epizodzie. Może troszeczkę za dużo śmieszkowatych gestów. Jak ten z mieczem od Rey. Cieszę się, że w pośredni sposób ale jednak doprowadzono do jego spotkania z Leią. Jego odejście było takie jakiego bym oczekiwał po Lei, kiedy już twórcy będą ją żegnać. Rozmowa z Yodą, przejdzie do historii.

Nowe postacie pojawiające się w materiałach promocyjnych, poza Rose - były i poszły. Jakoś mi tak nakrślona admirał Holdo nie pasowała. Styl, nawet wypowiadania się kojarzyła mi się z jakąś angielską nieco wystraszoną, ale jednak spokojną arystokratką. DJ mi przypominał takiego wczesnego Hana Solo. Wyzuty z wyrzutów cwaniak, który jak się nadarzy okazja sprzeda każdego i wydaje mi się,że jeszcze go zobaczymy w kolejnym epizodzie. Nastąpi jego przemiana. Rose, to taki zapychacz. To samo zresztą w tym epizodzie można by powiedzieć o Finnie. Zadurzyła się w "bohaterze", a ten jak zwykle bohatera udaje.

Film zostawia J.J. Abramsowi szeroko otwarte drzwi do dalszego poprowadzenia historii. Jeśli dobrze zrozumiałem końcową scenę, to zakon prawdopodobnie zacznie się odradzać, bo jak widać wrażliwych na moc trochę w galaktyce jeszcze jest.

Daję temu epizodowi 7,5/10.

Moja... cd

Aha, jeszcze w kwestii Snoke`a. Twierdził, że jego nie można zabić. Twórcy twierdzili, że jest on bardzo stary, widział wszystkie wcześniejsze wydarzenia. Nie jest człowiekiem.
Więc może to nie jest jego pożegnanie... Może wróci....

Re: Moja... cd

Takie było też moje wrażenie. Biorąc pod uwagę klasyczne "z pewnego punktu widzenia" to wydaje mi się, że i kwestia rodziców Rey i kwestia Snoke`a jest nadal otwarta. Co do rodziców Rey to Kylo mógł zwyczajnie kłamać, żeby przeciągnąć ją na swoją stronę. Zważywszy na ciało Snoke`a byłbym skłonny uwierzyć, że ma jakieś chore zdolności regeneracyjne albo nawet rezurekcyjne.

Jeśli chodzi o Snoke`a to niech już nie żyje, chyba nie chce wskrzeszania go w E9. Ale co do Rey to myślę, że można to jeszcze ugrać.

Re: Moja... cd

Tu się pojawia pytanie, czy Hamill i Serkis mają kontrakty na E9

Re: Moja... cd

Jeśli Serkis ma to prawdopodobnie nie dowiemy się tego aż do grudnia 2019 roku. Co do Hamilla - moim zdaniem to pewne, że pojawi się co najmniej jako duch mocy. Mimo wszystko myślę, że Luke odszedł, aczkolwiek nie jestem zły, bo odszedł w sposób piękny. Po najlepszej akcji Jedi jaką kiedykolwiek widziałem bądź czytałem.

Kto wie

czy mają ale Luke jeśli już będzie to tylko jako Force Ghost, natomiast co do Snoka - nie wydaje mi się, żeby Ryan nie miał czegoś na uwadzę odnośnie niego bo po pierwsze to dobry reżyser a po drugie sam Snoke mówi, że nie da się go zabić, nie da się go zdradzić i naprawdę wątpie w to by to było takie z czapy powiedzenie w stylu" Nic mnie nie zabije hahaha jeb i umar". Pewnie to jego uśmiercenie było zamierzone i potrzebne by w 9 epizodzie wyjaśniło się wszystko i poukładało do kupy.

Re: Kto wie

Ryan? Gosling? O Lost River Ci chodzi?
W każdym razie Rian Johnson wyraźnie mówił że Snoke go nie interesuje i nie on ważny dla jego historii;p
A co do słów w samym filmie... O Maulu usłyszeliśmy "nikt ci nie dorówna" a zginął zabity przez padawana;p Tak więc ten tego...

tylko że

maul wiadomo, że był padawanem Palpiego i to, że akurat zginął było logicznie wytłumaczone i pokazane dlaczego - trafił na silniejszego w wyrównanym pojedynku

Re: tylko że

To dlaczego zginął Snoke również zostało logicznie wytłumaczone - został przechytrzony przez słabszego, który w normalnym pojedynku nie miałby najmniejszych szans...

Snoke

No tak, faktem jest, że gdyby Kylo i Rey mieli podjąć walkę ze Snoke`iem, to polegliby z kretesem, nawet gdyby połączyli siły. Dużym wyzwaniem byli już dla nich sami gwardziści (nic dziwnego przynajmniej w przypadku Rey, która nie przeszła żadnego szkolenia w posługiwaniu się mieczem, a najpierw złoiła Kylo, a teraz tych gwardzistów właśnie). A gdyby w dwójkę zaatakowali Snoke`a, to nie byłaby to walka dwóch kontra jeden, bo ci wspomniani gwardziści przecież by nie spali.

Może i logicznie wytłumaczone, ale jednak nie do końca. Bo tak jak Gieszu pisał - głupio by było, gdyby tekst o tym, że Snoke`a nie można zdradzić ani zabić miał być rzucony tak po prostu, bez potwierdzenia tej tezy w rzeczywistości. I moim zdaniem wyszło to jednak dosyć komicznie, że mówi to w jednej chwili, dodając do tego, że widzi myśli Bena i wie, co za chwilę zrobi, a w drugiej ginie. Gdyby jeszcze nie powiedział tej ostatniej kwestii...

I rozumiem, że można to tłumaczyć znanym motywem, czyli zgubą spowodowaną zbytnią pewnością siebie, pychą, zarozumialstwem czy arogancją - a są to cechy charakterystyczne dla - przede wszystkim - użytkowników ciemnej strony. Bo w zasadzie każdy Sith w filmach miał choć jeden moment, gdy zlekceważył rywala i za to zapłacił. Najpierw wspomniany Maul, potem Dooku, Vader na Mustafar, Sidious. Czy inny dark sider - Kylo. No ale ile można tłumaczyć czyjąś nieudolność zbytnią pewnością siebie, pychą, zapatrzeniem na siebie i swoje umiejętności? Jak dla mnie ten motyw został już oklepany i wyczerpany. Ile można to powtarzać w kółko?

Co do samego Snoke`a i jego istnienia mam mieszane uczucia. Bo z jednej strony był bardzo potrzebny jako nadrzędne „zło” sterujące FO i Kylo, którego zresztą przekabacił na ciemną stronę. Ale w zasadzie nic o nim nie wiemy oprócz tego, co powiedział Serkis - czyli że lubi pieniądze i władzę. Trochę to płytkie. Tak jak sama postać w zasadzie, bo rzeczywiście jest bardzo pewny siebie, swojej potęgi, którą lubi podkreślać w sposób dosyć prostacki. To, że nie dowiedzieliśmy się nic o jego przeszłości to największy minus tej postaci - przynajmniej mielibyśmy nakreślone, kim jest i czego możemy się po nim spodziewać. I czego tak naprawdę chce i pragnie.

Najsłabsze w tym wszystkim jest to, że kreowano go na najpotężniejszego użytkownika ciemnej strony w historii, a zginął jak największy leszcz. I nie, nie przemawia za mną „czym większa potęga = tym większe lekceważenie rywala + ogromna porażka”.

I to co w sumie jest dla mnie zaskakujące, to że nie chciał przeciągnąć Rey na ciemną stronę. Czy zastępując nią Kylo, czy przyłączając ją do niego (Snoke nie był w końcu Sithem (przynajmniej nie mamy potwierdzenia), więc zasada dwóch nie obowiązywała).

Niech Moc będzie z Wami.

Re: Snoke

Może i głupio... ale to tylko słowa zbyt pewnego siebie typka;p Sekundy przed straceniem 2 nóg i ręki Anakin krzyczał "you`re underestimate my power";p

Co do tego że widzi myśli Bena, nie wiem dlaczego widzisz w tym problem, własnie to było w tej scenie genialne:
Snoke rozkazał Kylo zabicie Rey, ona próbowała wzbudzić w Benie Solo litość na co Snoke odpowiada że nie ma szans, bo on widzi mysli Rena i wie że obraca on swój miecz świetlny w kierunku swojego największego wroga, a następnie włączy go by zabić.
Co w tym czasie robi Kylo?
W rękach obraca swój czerwony miecz swietlny w kierunku Rey JEDNOCZEŚNIE przy użyciu Mocy obracając swój dawny, niebieski miecz w kierunku Snoke`a. He never saw it coming;p

I zgadzam się że w SW to dość oklepany motyw, no ale co zrobić, pewne rzeczy pozostają niezmienne;p Nie zgodzę się jedynie co do Dooku, on jako jedyny nie przegrał przez arogancję, a po prostu Anakin okazał się potężniejszy.

Zawsze mogło być gorzej, Snoke mógł wogóle nie istnieć i być kimś w rodzaju Mandaryna/Trevora;p Historię prawej ręki Imperatora już mieliśmy, dajmy się wykazać Kylo jako władcy A historię Snoke`a pewnie w końcu gdzieś przedstawią, może aż do przesytu jak z Maulem;p

Snoke może w tej jednej (najważniejszej dla niego;p) sprawie dał się wykiwać, ale generalnie był dość mądry - wiedział jak skończył Palpatine i inni Sithowie w związku z tym mądrze wolał trzymać przy sobie jak najmniej potencjalnych zagrożeń;p

Re: Snoke

No ja właśnie tego zupełnie nie kupuję. Nie kupuję tego, że gość ginie w momencie, gdy mówi, że jego nie można zdradzić ani zabić, i to w obliczu tego, iż jest to najpotężniejszy użytkownik ciemnej strony, który wystąpił w obecnym kanonie. No i do tego dochodzi ten oklepany motyw, z którym sam się zresztą zgodziłeś. Bo co, potężny, to zawsze musi zlekceważyć i przez to przegrać?

I o ile to fajnie brzmi, że Snoke mówi, iż widzi, jak jego uczeń obraca miecz w kierunku swojego prawdziwego wroga, by zadać mu śmiertelny cios, bo rzeczywiście tak się stało, to Snoke przecież nie przypuszczałby, że to on sam jest największym wrogiem dla Kylo. A skoro mówi, że widzi myśli Bena, to rzeczywiście powinien je widzieć, a nie tylko to, co mówi, czyli ukryty przekaz, jakim jest „zabicie swojego prawdziwego wroga”. Gdyby jeszcze nie powiedział tego ostatniego...

A co do tych przykładów zlekceważenia rywala i zbytniej pewności siebie, to się nie zgodzę co do Dooku. O ile faktycznie okazał się słabszy, to biło od niego zbytnią pewnością siebie. Ten cytat chyba to potwierdza zresztą: „Twice the pride, double the fall.”

To już bardziej Maula z tej listy bym wykreślił, bo w sumie był skupiony na celu, a to Obi odwalił akcję życia.


Niech Moc będzie z Wami.

Re: Snoke

A skąd pomysł że Snoke jest najpotężniejszym użytkownikiem Ciemnej Strony w obecnym kanonie?
Mi jakoś jego tanie sztuczki średnio zaimponowały...
Odbieranie miecza robił nawet Yoda w walce z Ventress...
Palpie nie musiał zniżać się do popisywania takimi sztuczkami, pozwolił Luke`owi zaatakować bo wiedział że Vader da radę powstrzymać atak, nawet powieka mu nie drgnęła kiedy miecz zatrzymywał się kilka centymetrów od jego twarzy, jak dla mnie znacznie bardziej badassowo;p
Snoke przypisywał sobie utworzenie więzi między Rey i Kylo, ale jak ma się to do podsuwania wizji Wybrańcowi i samemu Yodzie?
Jak dla mnie Snoke jest potężny, ale do Palpiego tu mu strasznie daleko, w filmie okazało się że to nie Kylo ma bzika na punkcie Vadera, ale Snoke chce być Imperatorem i chce własnego;p
Szkoda że konieczny byłby film ze sceną potęgi Palpatine`a jak z Vaderem w Łotrze;/

Dalej nie wiem w czym tkwi Twój problem z tą sceną - wyraźnie mówi że widzi jego MYŚLI, nie UCZUCIA, a może wtedy zorientował się że Kylo nie lubi swojego mistrza tak jak Vader swojego;p

Dooku był pewny siebie, ale nie zginął przez arogancję:
Maul wygrał walkę z 2 Jedi jednoczesnie, po czym został zabity podczas "zabawy" z pokonanym Kenobim
Vader w ROTS był potężniejszy i wygrywał całą walkę, przegrał po 1 skoku do którego dał się podpuscić
Palpatine w ROTJ mógł bez problemu zabić Luke`a (Vadera pewnie też), zamiast tego bawił się jego cierpieniem i nie zauważył jaki wpływ ma to na Vadera
Dooku po prostu przegrał walkę bo okazał się gorszy

Re: Snoke

Od poczatku TLJ mialem poczucie ze Snoke to taki darksajdowy megaloman. Robie wrazenie najsilniejszego w galaktyce, mam najwiekszy statek w galaktyce, mam lepszych straznikow niz Sidious, moge sie z wszystkiego zlowieszczo smiac i robic tanie sztuczki. Mimo dużej mocy był w sobie tak zadufany że nie przewidział tego że Kylo w ogole sprobuje mu sie przeciwstawic.

A to co Kylo zrobił to majstersztyk. Im dluzej o tym myslec, tym bardziej cenie tą decyzje Riana.

Re: Snoke

Dokładnie, zapomniałes jeszcze o złotym szlafroku Hugha Hefnera;p
Snoke to pozer jakich mało... I do tego idiota!
Chciał swojego Vadera, wiernego sługę który wypełni dla niego każdy rozkaz, nie wziął jednak poprawki na to, że lojalność Vadera nie wynikała z jego strachu przed potęgą Palpatine`a, a tego że Palpatine przez lata był jego przyjacielem i mimo późniejszego takiego a nie innego traktowania był ostatnią bliską Vaderowi osobą w galaktyce. Przecież gdy Padme żyła (i gdyby tylko na to przystała) to Anakin próbowałby obalić Imperatora już w ROTS...

Re: Snoke

Lord Budziol napisał:
A skąd pomysł że Snoke jest najpotężniejszym użytkownikiem Ciemnej Strony w obecnym kanonie?
-----------------------

Serkis o tym mówił w jakimś wywiadzie. xD

Re: Snoke

Taaaaa, a Gwendoline Christie mówiła jaka to jej rola jako pierwszej kobiety szturmowca jest ważna i przełomowa;p
Poważne odpowiedzi proszę!;p

To że wcześniej coś nie zostało ukazane na ekranie czy to ze względów możliwości technicznych czy braku konieczności dla fabuły nie znaczy że dana postać czegoś nie potrafiła...
Naprawdę potrzebujemy łopatologii jak w Rogue One by po zatrzymaniu przez Kylo strzału jasno dać do zrozumienia że Vader mimo wszystko był potężniejszy?

Re: Snoke

Nie musisz rozumieć mojego problemu z tą sceną, skoro Ci już wszystko wytłumaczyłem. Napisałem w zasadzie wszystkie powody, dla których mi się nie podoba i tyle. Nie podoba mi się i już. I nic mnie do niej raczej nie przekona. Bo o ile rozumiem nawet ideę zabicia głównego antagonisty na tak wczesnym etapie opowiadania historii, to nie pogodzę się z tym, jakiego frajera z niego uczyniono.

Absolutnie jego śmierci nie rozpatruję jako wady tego filmu, tak jak Rusis za wadę filmu wziął zachowanie Holdo. Jestem daleki od nazywania mankamentami zachowań i decyzji bohaterów, jakkolwiek by one nie były dziwne, głupie, niezrozumiałe. Bo takie właśnie były decyzje Holdo, tyle że dla opowiadanej historii były one potrzebne i co najmniej akceptowalne.

Tak jak napisałem - sama śmierć Snoke`a to nie wada tego filmu, bo szanuję twórców za oryginalność i odwagę. Bo trudno jest mi znaleźć podobny przypadek w kinematografii, by główny antagonista zginął w tak nieoczekiwanym momencie. Ale znowu zmierzamy do jednej kluczowej kwestii, o której już chyba zresztą pisałem nieco wyżej w drzewku pod moimi pierwszymi wrażeniami - co stawiamy wyżej: zaskoczenie widza czy dobro opowiadanej historii. Ten film jest już wystarczająco przełomowy, inny i zaskakujący. Bez śmierci Snoke`a i tak możnaby go takim nazwać, nawet pomimo tego, iż ze wszystkich nieoczekiwanych zdarzeń to było najbardziej nieoczekiwane. A moje zdanie jest takie, że choć jest to wyjście spod schematu, jakim jest śmierć głównego antagonisty w ostatnim akcie, to nie wiem, czy to dobra decyzja w kontekście całej trylogii. Bo z drugiej strony można znaleźć inny schemat - Sidious po raz pierwszy pojawia się w TESB (w formie hologramu), a po raz drugi w ROTJ i tam ginie. Snoke po raz pierwszy pojawia się w TFA (w formie hologramu), a po raz drugi w TLJ i tam ginie. Czyli za każdym razem ten główny antagonista ginie podczas pierwszego spotkania z głównym protagonistą, zabity do tego nie przez tego protagonistę, a przez... swojego ucznia.

Wada - jeżeli tak to możemy nazwać - polega jednak na czym innym. Wiąże się to z tą jego potęgą i aurą tajemniczości, która niestety wciąż trwa, pomimo jego śmierci. Bo po pierwsze - ginie jak frajer, będąc przedstawianym jako najpotężniejszy użytkownik ciemnej strony w kanonie. To nie tyle moje słowa, co samego odtwórcy, czyli Serkisa, który stwierdził w wywiadzie, że jest potężniejszy od Vadera i Sidiousa. Czyli jest po prostu najpotężniejszym użytkownikiem ciemnej strony, bo wiadomo, że zarówno Maul, jak i Dooku nie byli tak potężni. A boli mnie to, że wiemy o tym w zasadzie tylko od twórców, a nie z ekranu. Bo rzeczywiście, masz rację, tego aż tak bardzo nie widać. Ale jeżeli zapowiadają, że jest taki potężny, to chciałbym tę jego potęgę skonsumować i skonfrontować ze słowami jako widz. A nie dano nam takiej szansy. I druga rzecz - nie wiemy o nim nic. Dosłownie nic. Skąd pochodzi, kim tak naprawdę jest, co się działo w jego życiu. I to jest prawdziwa wada, bo jego egzystencja w tej trylogii wydaje się być bezcelowa oprócz tego, że był czynnikiem decydującym w przejściu Bena na ciemną stronę i ponownego upadku Zakonu. Mam w związku z tym ogromny żal do Riana. Nawet Luke mógł powiedzieć kilka słów o nim podczas treningu z Rey.

Na koniec chciałbym odwołać się do dwóch rzeczy, o których wspomniałeś. Napisałeś, że nie uważasz, by Snoke był potężniejszy od Sidiousa. Ale ja bym nie mieszał potęgi Mocy z podejściem do Luke`a i Rey. Pamiętaj, że celem Palpiego było przeciągnięcie Luke`a na ciemną stronę, przez co skłaniał go do ataku. Bo wiedział, że w tej sytuacji będzie mógł liczyć na Vadera, o czym sam zresztą wspomniałeś. I spodziewał się, że Luke wygra tę rywalizację. Tak rzeczywiście się stało, tylko nie wziął pod uwagę tego, że Luke uniesie się dumą i pokaże mu środkowy palec.

Sytuacja z Rey była natomiast inna. Tak jak sam wcześniej zauważyłeś, gdy ja wyraziłem zdziwienie, że nie chciał przeciągnąć Rey na ciemną stronę:

„Snoke może w tej jednej (najważniejszej dla niego;p) sprawie dał się wykiwać, ale generalnie był dość mądry - wiedział jak skończył Palpatine i inni Sithowie w związku z tym mądrze wolał trzymać przy sobie jak najmniej potencjalnych zagrożeń”

A gdybyśmy mieli na chwilę zapomnieć o PT, by wziąć pod uwagę, jak wyglądał Sidious w OT, to też stwierdziłbyś, że jest potężniejszy od Snoke`a? Myślę, że po prostu nie dostaliśmy go wystarczająco, by w sposób wymierny porównać go z Palpim, którego było jednak więcej w kanonie jak na tę chwilę. Ale o to miej już pretensje do twórców, nie do mnie.

Na koniec chciałem zwrócić uwagę na taką ogólną kwestię. Zauważ Budziolu, ale nie tylko Ty, jakie są ogólne megalomańskie tendencje w tej trylogii. Wszystko musi wydawać się potężniejsze, musi wyglądać na potężniejsze, musi być większe i tak dalej. Idealnym przykładem jest Snoke, o którym mówią twórcy, że jest potężniejszy od poprzednich „złych”. Ale baza Starkiller na przykład, która również miała być potężniejsza od DSów, bo:
A. Jest większa
B. Może rozwalać całe układy


Niech Moc będzie z Wami.

Oszczyszczenie..

Cześć, jestem w sumie tuż po mini maratonie trzeciej trylogii SW i jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się recenzować publicznie jakiegoś filmu, jednak tym razem muszę to zrobić.. chyba, żeby się oczyścić jak Luke Skywalker na końcu TLJ i móc spokojnie odejść
Myślę, iż w związku z tym, że obejrzałem po kilkanaście razy wszystkie filmy z Uniwersum (w tym po kilka razy takie perełki jak The Ewok Adventure oraz Ewoks: The Batlle of Endor), a poza tym książki, encyklopedie, biblioteka Ossus to mogę się siebie nazwać fanem SW.
Aha.. nie jest absolutnie moim zamiarem to aby się chwalić (sądzę zresztą, że tutaj na forum jest duuużo więcej bardziej ogarniętych w klimatach SW ode mnie), piszę to chyba po to aby usprawiedliwić swoją ocenę filmu, która jest niestety bardzo niska.
Uwielbiam Star Wars odkąd obejrzałem New Hope (IV) i przez te wszystkie lata kiedy powstawały kolejne filmy coraz bardziej i bardziej wczuwałem się w ten wyjątkowy klimat uniwersum SW. Za każdym razem jarałem się jak dziecko kiedy miała wyjść kolejna część i mam tutaj na myśli również epizody I-III. Zupełnie nie rozumiem krytyki tych części. Wg mnie one świetnie oddawały klimat i na pewno wiele wyjaśniały/wnosiły do świata SW. Oczywiście były też elementy irytujące, tak na szybko to Jar-Jar Binks czy wydłużony wątek miłosny między Anakinem, a Padme (chociaż fajnie było zobaczyć Natalie Portman w różnych kreacjach, szkoda tylko, że nie aż tak odważnych jak Leia w VI).
Po obejrzeniu VII, mimo iż miałem mocno mieszane odczucia, to jednak oczekiwałem z wypiekami na twarzy kolejnej części, że jakoś to wszystko logicznie zostanie wyjaśnione, nowe postacie będą tak wyraziste jak w poprzednich częściach, znów poczuję ten klimat, ten dreszcz przy napisach początkowych i w trakcie filmu przy akompaniamencie muzyki Williamsa.
Gówno.
Serio, gówno. Może to ja już jestem za stary, może za bardzo się podpaliłem i moje oczekiwania były tak wielkie jak okręt Snoke’a. Może należę do tych, którzy preferują zasadę „ewolucja, a nie rewolucja”. Bo tak właśnie odbieram nową trylogię. Jako rewolucję. Z wykorzystaniem elementów oraz postaci ze starych części aby tych podstarzałych fanów również wyciągnąć do kina.
Widzę, że już dużo forumowiczów się wypowiedziało więc pewnie w większości powtórzę te kwestie, ale co tam.. zrobię to na tyle krótko, żeby nie zanudzać (jeśli ktoś do tego momentu dotrwa.. ale żeby się oczyścić, bo o to mi przecież chodzi  ).
Napiszę chyba tak jak większość w postaci plusów i minusów (nie w porządku chronologicznym, a po prostu tak jak mi przychodzi do głowy)

Minusy:
• Klimat – oglądając VIII miałem wrażenie, że oglądam jakąś kolejną cześć Strażników Galatyki czy innych Avengersów (chociaż lubię te filmy, ale oglądam je jakby przy innym podejściu) , zróbmy 10xwięcej rozpierduchy,10x silniejsze postacie, 10x większe bronie i okręty, do tego tak jak trafnie napisał Asturas prymitwny i szczeniacki humor (rozmowa Poe z Huxem, scenki z opiekunkami świątyni, rozmówki Finna z Rose, Luke otrzepujący kurz po strzałach z AT-AT), no i oczywiście nie mogło też zabraknąć techniki matrixowej (czy już naprawdę nie mogli tego wymyślić inaczej jak Luke unikał ostrza Kyle’a??). Oczywiście były momenty kiedy ten humor pasował, klimat momentami nawiązywał do IV-VI, a muzyka pomagała „budować” napięcie.. chociaż ja np. ani razu nie odczułem jakichkolwiek dreszczy jak chociażby w przypadku tak krytykowanego epizodu I i walki Darth Maula z Qui-Gonem i Obi-Wanem. Do fabuły już nie chcę nawiązywać bo momentami to bardziej przypominało jakąś parodię SW.
• Snoke – chyba tutaj się nie będę rozpisywał bo wspomniał o tym baze, krzmar, ale no bez kitu, tyle mówiono, pisano o Snoke, owiany był taką tajemnicą, mrokiem. Przedstawiono go w sumie jako bardzo potężnego użytkownika Mocy (o czym chociażby świadczyły sceny w sali tronowej z Rey i Benem) i nagle ciach! koniec Snoke’a. Czy to jest Gra o Tron, że zdecydowano się aby wprowadzić jakiegoś nowego bohatera po to aby go zaraz uśmiercić? W sumie to poza ogromną ciekawością po VII co do jego postaci (kim jest? skąd się wziął? jak bardzo jest silny?) to teraz za bardzo „nie ruszyła” mnie jego śmierć. Chyba większe emocje we mnie wzbudziła już śmierć chociażby Generała Grievousa, chociaż był on jednym z drugoplanowych czarnych charakterów. No cóż, może w IX to jakoś jeszcze rozwiną/wytłumaczą..
• Leia – rola ogólnie na plus, miło było ją znów zobaczyć w trochę większej roli, ale scena w próżni.. w pewnym momencie już myślałem, że ze względu na późną porę oglądania filmu mam jakieś przywidzenia. W bardzo krótkiej chwili czułem wręcz wzruszenie jak postanowiono pożegnać Leię (Kylo w decydującym momencie nie decyduje się na strzał, robi to ktoś inny, ale na twarzy Lei widać ulgę i jakby takie małe wewnętrzne zwycięstwo, że jednak nie pomyliła się co do swojego syna). I nagle Leia lewituje w kosmosie. Dziękuję, dobranoc.
• Kylo – chyba się już nie przekonam do gry tego aktora, naprawdę już Hayden Christensen miał dla mnie więcej wyrazu w sobie i potrafił zdecydowanie lepiej nadać rozdarcie i mroczność swojej postaci. Tutaj bardzo trafnie określił go Snoke – „dzieciak w masce”.
• Maz Kanata – oczywiście, nie mogła porozmawiać z Finnem i Poe normalnie, tylko musiała walczyć nie wiadomo z kim, będąc nie wiadomo gdzie, ważne żeby coś się działo..
• Yoda – nawiążę tylko do tego o czym pisał Torvik – „Duchy Mocy (wyraźnie mówi to Obi-Wan w Powrocie Jedi) NIE MOGĄ ODDZIAŁYWAĆ NA RZECZYWISTOŚĆ” – coraz większe ingerowanie w „prawa fizyki” w świecie SW staje się coraz bardziej irytujące
• Rey – tutaj już też chyba większość moich przemyśleń opisał Torvik – dziewczyna bez historii potrafiła wygrywać pojedynki z Kylo Renem, który szkolił się najpierw u Luke’a, a potem u Snoke’a (czy to po mega szybkim szkoleniu u Luke’a czy też jeszcze przed), o kamieniach już nie wspomnę.. rozumiem samo opieranie się Mocy, ale już takie doskoanałe posługiwanie się nią?? Po tak krótkim czasie? No chyba, że to też wyjaśnią w IX. W dodatku jeśli chodzi o grę aktorską to różnicą miedzy nią a młodym Markiem Hamillem jest taka jak między Gwiazdą Śmierci z IV, a VII.
• Canto Bight – zupełnie niepasujące miejsce do klimatu SW, tutaj chyba postanowili coś wykorzystać z Jamesa Bonda


Plusy (tak, też są plusy..)
• Nieoczekiwane zwroty akcji – to co charakteryzowało wcześniejsze epizody jest i tutaj, i to nawet w dużo bardziej zaskakującym wydaniu (szkoda, że wiążą się czasem z minusami, o których napisałem powyżej)
• Luke – postać, która przynajmniej dla mnie uratowała ten film. Historia z jego banicją i utratą wiary w siebie jak i w Moc naprawdę na plus, jego numer z Duchem na koniec filmu jak i odejście również dosyć zaskakujące, ale to jest ten powiew czegoś nowego, czego oczekiwałem. Gdyby zabił go Kylo Ren w finałowej walce to chyba do teraz siedziałbym jeszcze w sali kinowej i zadawał pytanie „why?”
• Yoda – krótki epizodzik, ale jak wiele wlał miodu w moje serce (poza jedną sceną, którą opisałem w minusach).
Jest jeszcze mnóstwo innych niuansów, ale one są już opisane przez innych SWmaniaków  a nie chcę już ich powtarzać 1:1.
Chyba pozostaje się tylko pogodzić, że Disney celuje już w zdecydowanie inny target niż w świrusów wychowanych na IV-VI, którzy w przerwach między życiem rodzinnym, a pracą poświęcają czas na zagłębianie tajników SW Mocy. Oczywiście to tylko moje zdanie, wszelkie słowa krytyki przyjmuję, a jeśli ktoś dotrwał ze mną do końca to serdeczne „may the Force be with you”

Okej czuję się teraz już spełniony i oczyszczony, teraz już jak Luke mogę odejść w stronę światła 

widmo

krąży po galaktyce, widmo rewolucji

jest dobrze

Kiedy TFA wchodziło do kina moja córka miała 9 lat. Kilka miesięcy wcześniej poznała i POKOCHAŁA sagę. Z radości, że idzie do kina na nowe GW nie mogła sobie znaleźć miejsca przez kilka dni... na filmie bawiła się świetnie, ja zgrzytałam zębami... i robiłam to jeszcze przez kilka następnych dni... i tu dałam ciała jako matka i autorytet dla tak młodego widza, w ciągu kilku następnych tygodni moje dziecko przestało lubić TFA... przeze mnie...
dlatego na TLJ szłam na zupełnym luzie, bez żadnych założeń i z planem, że jeśli córce się spodoba to ja też będę zadowolona... i to chyba był najlepszy sposób, zeby się dobrze bawić
mimo wielu zastrzeżeń, było super, dostałam Luka Mistrza, takiego jak sobie go wyobrażałam, ludzkiego, popełniającego błędy i powracającego w całej potędze Mocy - rewelacja
Wiele scen powodowało uśmiech, czasem przez łzy. Były też takie, które można wyciąć i film nic nie straci.
Natomiast spotkanie rodzeństwa i ich pożegnanie uświadomiło mi, jak bardzo bliska jest mi ta dwójka i na taka scenę czekałam, aby też móc się z nimi pożegnać i powiedzieć dziękuję za te wszystkie cudowne chwile w filmach i książkach, za to że byli w moim życiu przez te wszystkie lata.

Kiedy Leia znalazła się w kosmosie myślałam, że to koniec jej roli w GW... i nagle słyszę szept mojej córki "use the force Leia, use the force"... i Leia zaczyna używać mocy i wracać... dlatego w nosie mam, ze ta scena jest tak głupio zrobiona, Moc znów działa

Re: jest dobrze

-
Kiedy Leia znalazła się w kosmosie myślałam, że to koniec jej roli w GW... i nagle słyszę szept mojej córki "use the force Leia, use the force"... i Leia zaczyna używać mocy i wracać... dlatego w nosie mam, ze ta scena jest tak głupio zrobiona, Moc znów działa


Ta scena jest wspaniała i nie daj sobie wmówić że jest inaczej. Zresztą, w razie wątpliwości zapytaj córkę

Re: jest dobrze

Nb. w kosmosie jak pod wodą - żyjesz dopóki ci nie zabraknie powietrza w płucach. I w kosmosie łatwiej, bo pod wodą na kilkuset metrach to samo ciśnienie Cię zmiażdży.

A sama scena fajna, rozwiewa wątpliwości czy Leia była wrażliwa na moc.

Hmm

a ja powiem jeszcze tak, może jednak Luke nie zginął, tylko wydarzyło się coś większego. Po śmierci Carrie, osoby która grała Leie i musiała być kluczową postacią IX części, następny epizod został zmieniony. Może tu stanie się coś co po prostu będzie niepojęte i będzie świadczyć o potędze Luke`a? Co do ducha mocy Yody, może Yoda osiągnął wyższą umiejętność i dlatego mógł coś zrobić

Re: Ostatni Jedi - temat recenzencki

To był pierwsza część sagi, po której nie poczułem nic. Brawo za odwagę i brawa za Luke`a o jakim od zawsze marzyłem ale mimo, że bardzo chciałem nie poczułem tu tego pierwiastka, za który pokochałem Star Warsy. To już nie jest ten świat, który pokochałem. Może ja się zatrzymałem w miejscu i trzeba iść do przodu ale niestety to zabawa nie dla mnie

Reddit

https://www.reddit.com/r/TheLastJedi/comments/7jpruy/the_disgusting_film_that_is_the_last_jedi_a/ na reddicie butthurt i powiem szczerze na chłodno ni też ten film nie przypadł do gustu

Re: Reddit

Dziękuję za linka. Dobra lektura. A ja myślałem, że jestem radyklany w opinii. No cóź, SW osągnęło dno. Może Stories jakoś uratują universum (Rogue One był wg mnie rewelacyjny), ale epizody to to jak na razie totalne dno i metr mułu.

Re: Reddit

Mam podobnie, nowa trylogia w żaden sposób nie potrafi mnie przekonać. Łotr, z racji że dzieję się w znanym już okresie, lepiej się trawi i nadal zachwyca tą jedną sceną. Trylogia sequeli za to stwarza wrażenie innego uniwersum, co już nieraz wspominałem. Cała ta historia jest bez składu, jakby niedopracowana.

Re: Reddit

Ja w sumie tuż po wyjściu z kina miałem podobne odczucia, Disney spowodował, że SW nie tylko osiągnęło dno, ale nawet zapukało od spodu.
Po pewnym czasie chyba ze mnie trochę zeszło stąd delikatniejsza w ocenie recenzja, ale i tak wniosek jest tylko jeden. To już ze SW nie ma nic wspólnego. Nastawione jest raczej na odbiorców dla których to jest kolejny film do zaliczenia między jakimiś Avengersami, a np. Ligą Sprawiedliwości..

Re: Reddit

Ten film to po prostu dramat. Chociaż nie, złe słowo. Bardziej pasowałoby określenie "parodia" jeśli chodzi o porównanie do poprzednich Epizodów. "Atak klonów" przy "Ostatnim Jedi" to (przynajmniej według mnie) rewelacyjny film ze świetnym scenariuszem.

Zgadzam się niemalże w pełni z tym, co napisał autor komentarza, do którego odsyła link. Z pełną recenzją się wstrzymam, bo chciałbym ją napisać w miarę obszernie, a teraz nie za bardzo mam czas i ochotę. Powiem tylko jedno: mocno się zawiodłem, a nie miałem wysokich oczekiwań odnośnie tego filmu. Drugi film z trylogii zazwyczaj ma utrwalać pewien kierunek fabularny, "iść za ciosem" tego, co przedstawiał pierwszy film, aby z dumą i pompą zakończyć trylogię ostatnią, trzecią częścią. "Ostatni Jedi" utwierdził mnie za to w przekonaniu, że należałoby pomyśleć nad swoim stosunkiem do nowego kanonu. Legends czy nie Legends, na nich się wychowałem jako fan uniwersum, a to, co zobaczyłem w "Ostatnim Jedi" to kpina. Po prostu kpina.

Re: Reddit

No to było pokazanie srodkowego palca z ekranu. Po wyjściu z kina nie czułem nic i nawet nie mam czasu zeby przelac ten zal na papier bo zabiegany tydzien przed swietami. Gwiezdne Wojny poszły w stronę, w którą ja nie potrafie pojsc

Re: Reddit

Mam podobnie. Chociaż nie, nie było tak, że nic nie czułem, bo czułem ogólny niesmak pod koniec, a w niektórych momentach podczas seansu czułem się znudzenie.

Pociąg z napisem "nowy kanon" dojechał póki co do stacji "Ostatni Jedi". Jeśli o mnie chodzi, to ja z tego pociągu wysiadam.

Pewnie przyszłe filmy obejrzę, ale nie będę na nie jakoś napalony. Ot, będą to zwykłe filmy. Nie będę miał parcia, żeby je zobaczyć, przynajmniej to mogę w tej chwili stwierdzić.

Re: Reddit

Ja nawet stracilem ochote na ksiazki i komiksy. Wpadlem w gwiezdna depresje.

Re: Reddit

stary jesteś... Pora umierać

Re: Reddit

Pozwolę sobie jeszcze jednak troche pożyć. Przynajmniej żeby popatrzeć

Re: Reddit

płakłem ze śmiechu już przy
"I really feel sorry and sad for Lucas at this stage, the guy is decent and cared about his myth"

kwas

nie jest dobrym pomysłem przed seansem, tak można najkrócej podsumować ten rozpaczliwy słowotok

Re: Reddit

Nie chciało mi się czytać całej wypowiedzi, ale nie widzę nic nieprawdziwego w the guy is decent and cared about his myth

Ostatni Jedi

This is how we’re going to win. Not by killing those we hate. But by saving those we love.”


-Star Wars: The Last Jedi Nowe motto przyszłego filmu

Ostatni Jedi

gość dobrze napisał na tym forum (?)
wyjdzie, że w sumie te 3 części rozegrają się w przeciągu tygodnia takiego normalnego życia xd

poe i Rey

Aaa, co mi się rzuciło na pamięć, trochę zdziwiła mnie scena poznania Rey i Poe, bo przecież mogli poznać się jeszcze na D`Qar, przed odlotem Rey na Ahch-To. Czyżby sugerowali tą sceną romans?

Re: poe i Rey

To była jedna z dwóch scen podczas której pojawiło mi się w głowie jedno wielkie "WTF???!!!!!!!!!".

Co do romansu - byle nie z Dameronem!
Jak go niezbyt lubiłem po TFA, tak dalej nie lubię

.....

Ja jeszcze nie widziałem filmu, więc może trochę spamuje, ale chciałem tylko podzielić się z wami moją ogromną radością, że już za godzinę i parę minut zobaczę żółte napisy w kinie

Re: .....

Apology accepted

Re: .....

Zazdroszczę

Mieszane Uczucia.

Jestem na świeżo po seansie więc krótko
Minusy
- Scena Lei w kosmosie... ku*wa nie rozumiem po co, na co? Lepiej jakby zrobili, że w ostatnim momencie ucieka z mostku i od razu za nią zamyka się grodzie zabezpieczające, ale nie musieli przekombinować co w efekcie było dla mnie mocno żenujące.
-Finn i Rose. No niestety ten egzotyczny duet jest w tym filmie zapychaczem czasu. Sceny na Canto Bight były jak dla mnie zbędne i niczego nie wniosły. Akcja ucieczki na tych koniach (zapomniałem nazwy) była taka typowo Disneyowska.
-Śmierć Snoke`a - Tutaj mogę tylko powiedzieć szkoda, bo jak widzieliśmy był mega potężny, a skończył jak skończył... Liczyłem na coś więcej.
-Pochodzenie Rey. Niby Ben powiedział jasno, że jest córką zbieraczy złomu, jest nikim, ale czy na pewno? Liczę, że EP.IX zmieni coś w tej kwestii.
-Pojednanie Luke`a z mocą. No szkoda, bo liczyłem na jakiś mega pojedynek na miecze z jego udziałem, no bo umówmy się, to co dostaliśmy w TLJ, nie można nazwać walką.
-Poe praktycznie przez cały film nie zrobił niczego, siedział w tym statku i ciskał się jak pryszczaty gówniarz. I tutaj musielibyśmy wrócić do naszej parki, o której wspomniałem wyżej. Rose była nie potrzebna, bo na misję do kasyna mógł właśnie polecieć Poe i Finn

Plusy
-Sceny z Luke`iem, Rey, Kylo, Snokiem to były najmocniejsze punkty tego filmu, do tego jeszcze ten Yoda (choć z początku wyglądał strasznie słabo to jednak to co powiedział Luke`owi, który stracił sens życia, który przyleciał na tą wyspę po prostu umrzeć dało mu z powrotem nadzieje, a te zapiski starożytnych Jedi były zbędne. Fajna scena, chwytająca za gardło.

Film jak na moje standardy mało wybrednego kinomana dostaje 7/10.

małe rozczarowanie

Minusy:
-humor w niepotrzebnych sytuacjach
-zrobienie z Huxa pajaca
-nakreślenie ścieżki Kylo na ciemną stronę, bez większej możliwości odwrotu
-stosunek Lei do Bena. Matka powinna być ostatnią osobą, która zwątpi w Syna.
-wątek z DJ i Canto totalnie nie potrzebny.
-Superman Leia
-Finn mógł się poświęcić
-bitwa o Crait
-brak rycerzy Ren
-śmieszkowy Luke

Plusy:
+półnagi Kylo
+żart z żelaskiem
+walka Rey i Kylo na strażników

Re: małe rozczarowanie

Nie no. Zabicie własnego Mistrza jest naturalne wśród Sithów

Re: małe rozczarowanie

Nie tylko naturalne, ale to fundament stojący za Zasadą Dwóch - aby uczeń rósł w siłę do momentu, kiedy będzie potężniejszy od mistrza (a mistrz winien mu przekazać swoją wiedzę) i będzie mógł go pokonać, aby samemu zostać mistrzem, szkolić jakiegoś ucznia, który powtórzy "cykl życia Sithów".

re

Ten film jest nielogiczny. Za bardzo nie wiadomo o co chodzi. Snoke zginął, ale muszą coś zrobić. Wyjaśnić skąd sie wziął. W ogóle prawie każdy zginął. Teraz ciekawe jak wyjaśnią brak Lei???

Dla mnie to jak Poe latał meeeega!!!! Niczym nasi szaleni lotnicy. Co do tego pomostu między Kylo i Rey, mam jedno podejrzenie.. Rodzeństwo, a może i bliźniaki. Ale to moja nieśmiała teza.

W sumie sam nie wiem jak to rozwiną dalej. Jeszcze nie ogarnąłem się po tym filmie prawdę mówiąc.

Recenzja Ostatniego Jedi na youtube.

Po zakończeniu seansu dosłowie nie wiedziałem co mam o tym filmie sądzić. Byłem tak zaskoczony i miałem w głowie takie męttlik, że dopiero rano gdy się obudziłem i zacząłem spisywać swoje wrażnie uświadomiłem sobie jak świetny jest to film. To są w końcu nowatorskie Gwiezdne Wojny na jakie czekaliśmy. Koniec z robieniem ciągle tego samego. Jeśli ktoś chce poznać moją obszerniejszą opinię na jego temat to zapraszam do obejrzenia mojej bezspoilerowej recenzji na youtube.

https://www.youtube.com/watch?v=R5pQ_rzy3i8

re

@gwiazdor90

dlatego sytuacja z Leią daje furtkę dla Luke`a, że jednak faktycznie on nie zginął, tylko zrobił coś naprawdę mega niesamowitego. OBY, bo IX część bez Luke`a, Lei, to jest jakiś nonsens.
Wyciąganie legend, by je zgładzić.

Dlatego ten tekst "daj umrzeć przeszłości" w VIII części Star Wars na 40 lecie Star Wars, brzmi niepokojąco...

Ostatni Jedi

Świeżo po seansie nie chce mi się pisać elaboratu (zostawię to sobie na kiedy indziej xP), więc najważniejsze plusy i minusy:

PLUSY:

- Odejście od schematu, czy też odwrócenie pewnych elementów. Nie zawsze to wypadło dobrze, ale przynajmniej choć trochę próbowali być oryginalni.

- Yoda, Yoda i jeszcze raz Yoda! Świetnie wypadł jego powrót, szkoda tylko, że Kenobi i Anakin też się nie pojawili.

- Postać Luke`a. Mimo, że jest zaprzeczeniem samego siebie z czasów OT, to nie wypadło to źle. Momentami w sumie intrygował. No i wygląda na to, że na koniec wskoczył na wyższy level. xD

- Sceny bitew. Do tych z OT i ROTS nie mają startu, ale i tak było dobrze. Choć zrobić bitwę lepszą od tej z TFA nie było czymś trudnym.

- Odstrzelenie Phasmy. Jaka to była irytująca bohaterka, dobrze, że w końcu się jej pozbyli. Szkoda tylko, że przy okazji nie zabili drugiej daremnej postaci, czyli Huxa. Nawet Rebelianci mają z niego bekę, serio, po co go jeszcze trzymają?

- Postać Del Toro. Na szczęście nie został zmarnowany. Zagrał w stylu znanym z np. Przekrętu i świetnie to wyszło.

- Walka z gwardzistami Snoke`a. Krótka, intensywna i z dobrą choreografią.

- Motyw z rodzicami Rey. Sprzedali ją, bo nie mieli na wódę, heh.

- Mało Porgów.

- Cameo Garetha Edwardsa. xD

MINUSY:

- Snoke. Z dupy się wziął i w dupie skończył. Zero historii, czegokolwiek, jedno wielkie nic. No i zginął jak ostatni frajer. Chociaż no właśnie... Może nie zginął. Skoro Maul przeżył przecięcie na pół to on też może. xD

- Zabicie Ackbara i to off-screen. Żenada i tyle.

- Leia wracająca z przestrzeni na krążownik... Tak wielkiego facepalma dawno nie zaliczyłem.

- Holdo rozwalająca flotę skokiem w nadprzestrzeń. Ja wiem, że to SW, s-f i w ogóle, ale przegięli i to mocno.

- Miecz Luke`a. Był tylko przez chwilę i to we flashbackach... Mogli go dać też do finału.

- Trochę by się jeszcze tego zapewne znalazło, jak choćby Rose całująca Finna, gdy FO rozwala im bazę. Nie ma to jak wyczucie czasu... Albo Poe uważający się za nie wiadomo kogo.

Jeszcze mam taką myśl... Ciekawe co zrobią teraz z Leią? Przeżyła, więc jest pewien problem.

Ogólnie, epizod lepszy od TFA i teraz mnie nawet trochę ciekawi co będzie dalej. xP



Re: Ostatni Jedi

Zawsze mnie to zastanawiało dlaczego ludzie tak wysoko cenią Ackbara. Nie to ze go nie lubie ale wydawał mi sie bardzo poboczną postacią z tych posiadajacych w filmie imię. Szczerze to juz mi bardziej Niena Nunba było szkoda.

Nie za bardzo też widze dla niego jakas ciekawą rolę w nowych SW. A tak to przynajmniej mieli jaja i w widowiskowy sposob rozwalili dowodztwo Ruchu Oporu. Szkoda ze potem Leia jest Supermanem.

Re: Ostatni Jedi

Mossar napisał:
Szczerze to juz mi bardziej Niena Nunba było szkoda.
-----------------------

Przecież on nie zginął.

Re: Ostatni Jedi

Aha. Musze isc drugi raz.

Całkiem strawny produkt Star-Warso-podobny.

Mówiąc o filmie muszę go opisać z dwóch perspektyw; przeciętnego widza oraz miłośnika Sagi i świata Star Wars.

Z perspektywy tego pierwszego.

Film wizualnie szału nie robi, ale też nie jest zły – jest dokładnie taki jaki powinien być film w 2017. Do BR2049 nie ma nawet startu. Muzyka jest tłem, niczym więcej, najczęściej wpada w ucho, gdy leci jakiś stary motyw z OT, z wyjątkami - wciąż kocham March of the Resistance. Humor jest w większości przypadków słaby i irytujący, niejednokrotnie czułem się jakbym oglądał kolejny film MCU, choć kilka żartów weszło. Do tego wiele sztucznego silenia się na dramatyzm w iście hollywoodzkim stylu, który nijak nie pasował i w ogóle nie budował napięcia. Fauna nowego świata całkiem w porządku, Porgi też były ok. Świat przedstawiony jest tak samo ubogi jak był w przypadku TFA: właściwie nie wiemy skąd się wziął FO, skąd miał fundusze na tyle potężnych broni i sprzętu, co z Republiką (chyba, że te 5 planet z TFA to było wszystko)… ogólnie storyteling kuleje w Disney Trilogy i to widać. Natomiast co do szczegółów.

Film jest niepotrzebnie rozwleczony. Wątek Canto Bight i postać Rose są chyba tylko po to, żeby Fin miał co robić w tym filmie. Niby tam jakiś rozwój postaci jest, ale w sumie to ten rozwój to trochę powtórka z TFA, gość znowu przeszedł drogę od egoisty do bohatera.

Rey - jest dokładnie tak samo nudna jak była w TFA. Jest to postać bez charakteru, bez wyrazu, bez motywacji, jest bo jest. Aktorsko pięknie nawiązywała do Padme i Anakina z prequeli. Ok, przesadzam, może nie była aż tak drętwa, ale niewiele jej zabrakło. Ona sama i jej historia nie angażują i nie interesują, a postać wciąż nie jest wiarygodna. Skreślenie sensownego backstory w żaden sposób tego nie naprawia.

Poe – miłe zaskoczenie. Postać bardzo energiczna, angażująca, z ciekawym wątkiem, choć nieklimatycznym końcem – Poe w fajny sposób się rozwija jako postać, ale nie ponosi żadnych konsekwencji swoich czynów, co jest po prostu niewiarygodne. Leia i Holdo przechodzą obok jego czynów jakby gość zrobił im niezłego psikusa, „ah ten typ, łobuz kocha najmocniej”. Serio?

Leia – tylko jeden komentarz:https://www.youtube.com/watch?v=78N2SP6JFaI

Luke – w jego przypadku jestem rozdarty. Z jednej strony Hamil bardzo dobrze odegrał swoją rolę, oglądanie Luke’a sprawia sporo frajdy, jest zaskakujący i nieoczywisty. Z drugiej strony… no właśnie. O tym później.

Kylo Ren – największe zaskoczenie, pozytywne. Nie tylko nie irytował, ale intrygował i jego postać rzeczywiście zmierza w interesującym kierunku. Jego więź z Rey czy decyzja w sali tronowej są najjaśniejszymi punktami.

Snoke – właściwie to po co on jest? Jeśli powróci w EP9 – ok, ma sens. Ale jeśli to by było na tyle, to jest to dowód braku pomysłowości twórców i po prostu złego storytellingu. Nie potrzebuję ogromnego backstory, ale COKOLWIEK chciałbym wiedzieć. Chłopiec od miotły z Canto ma większe backstory od Snoke’a..

Hux – postać karykaturalna, w przypadku której widzę cały czas zmarnowany potencjał. Ten ruch dłoni do blastera daje trochę na nadziei.

Postacie tła, Chewie, droidy czy DJ są generalnie ok. Cameo Yody w porządku.

Całościowo film mimo wielu mankamentów był całkiem przyjemny. Naprawdę fajnie się na nim bawiłem. Do obejrzenia i zapomnienia, ew. odświeżenia w TV czy w któryś weekend. 6/10.


Z perspektywy fana.

Film nie w ogóle klimatu Star Wars. Jest kompletnie odarty z magii i baśniowości Sagi. Poza momentami, czułem się wręcz jakbym oglądał film Sci Fi z całkowicie innego uniwersum, a czasem wręcz jakbym oglądał fanfica. I szczerze mówiąc, nie byłoby to koniecznie złe, gdyby film był spin offem, a nie pełnoprawnym Epizodem, gdyż jako taki, nie ma ani ducha Gwiezdnych Wojen, ani nic z wizji Lucasa. Dodatkowo, już pomijając głupotki i niezgodności z uniwersum jak możliwość bezpośredniego, fizycznego wpływania duchów mocy na rzeczywistość, kompletnie zniszczono legendę i spuściznę kolejnej postaci OT; po Hanie przyszedł czas na Luke’a, nieudacznika.

Okazuje się, że ostatecznie gdyby umarł pod koniec RotJ, to galaktyka byłaby lepsza. Kylo niekoniecznie musiałby przejść na DS, a reszta właściwie byłaby bez zmian i tak. Bo o ile, MOŻE, jestem w stanie uwierzyć, że w chwili ludzkiej słabości Lukowi przeszło przez myśl zamordowanie z zimną krwią siostrzeńca… o tyle, poddanie się, ucieczka i tchórzostwo są kompletnie nie w stylu Luke’a, jakiego wykreował Lucas. Gość, który z własnej woli oddał się w ręce Imperatora, bo wierzył, że w jego ojcu wciąż istnieje cząstka dobra? Osoba, która wolała umrzeć niż poddać się? I ta sama osoba ucieka na x lat, a po przyznaniu się do błędu przed Rey w finale mówi do Lei „Nie przyszedłem go uratować, bo się już nie da”? Serio? To nie jest Luke Skywalker, po prostu.

Z perspektywy fana dostałem plastikowy produkt StarWarso-podobny, bez duszy, bez serca, który jest niekonsekwentny i nie okazuje szacunku poprzednim częściom w żaden sposób. Świat Disney Trilogy jest obcy, surowy i sztuczny, udając tylko, że jest światem, który kiedyś pokochaliśmy. 3/10

Re: Całkiem strawny produkt Star-Warso-podobny.

Ostatni akapit to to co siedzi mi w głowie do teraz

Re: Całkiem strawny produkt Star-Warso-podobny.

niestety, mi również.... ku$%$ mać, dlaczego?

Re: Całkiem strawny produkt Star-Warso-podobny.

Świat Disney Trilogy nie udaje, że jest światem, w którym kiedyś babcia na stałe ustawiła bibeloty i nie wolno nic zmieniać, bo Tradycja.
Niemniej, oczywiście, szacunek dla Tradycji ważna rzecz.

Re: Całkiem strawny produkt Star-Warso-podobny.

To nie ma nic wspólnego z tradycją: może przypomnieć hejt o midichlorianach z PT? Wtedy jakoś "odstępstwo" się nie podobało...

Re: Całkiem strawny produkt Star-Warso-podobny.

OK, przyjmuję argument że świat który niektórzy kiedyś pokochali, nie jest żadną tradycją.

Re: Całkiem strawny produkt Star-Warso-podobny.

Dokładnie. Nawet do dzisiaj rozbrzmiewają głosy krytyczne o midichlorianach, że zaburzały uniwersum, że Moc sprowadzały do biologii, itp. itd. Teraz dziwnym trafem jest więcej odstępstw od tradycji w porównaniu do konfrontacji OT-PT, a nie słyszę takiego oburzenia jak lata temu.

Re: Całkiem strawny produkt Star-Warso-podobny.

Darth Starkiller napisał:
Teraz dziwnym trafem jest więcej odstępstw od tradycji w porównaniu do konfrontacji OT-PT
-----------------------
Na przykład?

Re: Całkiem strawny produkt Star-Warso-podobny.

Na przyklad transcendencja duchów mocy, ktore wpywaja na swiat fizyczny jak Yoda, ktory zdziela pałką w łeb Luke`a

Re: Całkiem strawny produkt Star-Warso-podobny.

Film, jak większości - ogólnie spoko, ma kilka słabych rzeczy, ale ma też tak świetne elementy, jakich nie uświadczy się w całej Sadze.

Oczywiście może zmienię zdanie za kilka seansów, ale po jednym uważam w ten sposób.

Natomiast, przypomnij mi, dlaczego Duchy Mocy nie mogłyby oddziaływać na świat fizyczny?

Re: Całkiem strawny produkt Star-Warso-podobny.

Musiałbym obejrzeć piątkę, wydaje mi się, że Obi Wan to powiedział ale istnieje też opcja, że sobie to wkręciłem

Re: Całkiem strawny produkt Star-Warso-podobny.

...bo Obi Wan jest znany ze swojej prawdomówności

Ale, to że Obi Wan nie umiał/nie chciał czegoś zrobić, nie znaczy że w rozwoju sytuacji interakcje Duchów Mocy z światem rzeczywistym nie stały się ostatecznie możliwe. O ile to była interakcja faktycznie, bo może tylko nam się wydaje że Yoda puścił piorunkiem.
W sensie outside of universe natomiast - co było wałkowane wielokrotnie - midichloriany są bardziej `fe` gdyż są sztucznym kwantyfikatorem; burza spowodowana w (nad?)naturalny sposób wpisuje się bardziej w mythos.

Oczywiście w takim kontekście całe te dyskusje są akademickie. To wszystko ma sens bądź nie zależnie od naszej dobrej woli i przyjętego punktu widzenia. W każdym razie dla mnie przedstawienie Luke`a i Mocy w TLJ jest mniej więcej takim, jakim chciałam je widzieć jako konsekwencję OT. WIęc dla mnie nic się nie gryzie

Re: Całkiem strawny produkt Star-Warso-podobny.

Generalnie fakt tylko jak latami sie ogladalo prequele po 500 razy, a tam jak chciałeś zostac jedi to chodziłes do szkoły xD to troche na poczatku moze szokowac takie podejscie w nowej trylogii. Ja jeszcze raz musze na to isc na sucho bo konserwa ze mnie straszna a dalej mam mętlik w głowie.

Re: Całkiem strawny produkt Star-Warso-podobny.

"You must unlearn what you have learned" - Yoda TESB, pasuje jak ulał
Szkoła z prequeli bardziej niż uczenia posługiwania się Mocą indoktrynowała i prała mózg by być posłusznym Radzie Jedi;p
Luke`owi wystarczyło kilka tygodni by nawiązać z Vaderem jakąś walkę, a był sceptykiem który bardzo długo o Mocy nic nie wiedział...
Rey wychowała się na legendach o Jedi, dlatego w momencie gdy dowiedziała się że to wszystko prawda tak łatwo przychodzi jej używanie Mocy. Podejrzewam że gdyby przeciętny Bastionowicz przeniósł się do uniwersum SW też dosć szybko mógłby to opanować mając "solidne podstawy";p

Re: Całkiem strawny produkt Star-Warso-podobny.

A Tobie jak się w ogóle podobał film tak btw?

Re: Całkiem strawny produkt Star-Warso-podobny.

No tak. Przecież żaden bohater na starość się nie zmienia. Wszyscy powinni być jak kryształowe ludziki, które przesuwają się na klatkach filmowych, a my widzowie doskonale wiemy co zrobią w danej sytuacji.

Człowiek wraz z wiekiem, przeżyciami jakie go spotkały, zmienia swój sposób myślenia, postrzegania świata. Czasem się wycofuje. Czasem idzie w końcu na przód. Ta naturalny proces.

Luke spotkało w życiu tyle tragedii i nie jest żadnym zaskoczeniem, że w pewnym momencie mógł po prostu pęknąć. Dojść do wniosku, że lepiej jakby go nie było. Nie było Jedi. Nie będzie wiecznie uśmiechniętym chłopakiem z Tatooine. To dopiero byłoby żałosne i stereotypowe. Można wiele zarzucić wizji Riana, ale czepiać się, że w końcu Jedi stali się bardziej ludzcy jest po prostu głupie.

Dodam, że na końcu filmu wraca ten Luke, którego zapamiętaliśmy z ROTJ. Pokazuje, że ta iskra, która w nim była wcale nie zgasła. Potrzeba było czasu i przemyśleń, żeby znowu świeciła najjaśniejszym światłem. Myślę, że w całej sadze Skywlaker nie był tak potężny i mądry jak podczas walki z Kylo.

Re: Całkiem strawny produkt Star-Warso-podobny.

Pełna zgoda, ale "hehe dowcip" z wywaleniem miecza świetlnego był wg mnie niepotrzebny, a w każdym razie infantylny.

Re: Całkiem strawny produkt Star-Warso-podobny.

Nie sposób się nie zgodzić. Za dużo slapsticku nam Johnson zaserwował.

Re: Całkiem strawny produkt Star-Warso-podobny.

Nigdy tak nie powiedziałem. Jednakże Luke już był ukształtowaną postacią po przejściach pod koniec RotJ. Już wtedy nie był uśmiechniętym chłopakiem z Tatooine, więc nie wiem skąd sugestia, że tego oczekiwałem. Dlatego jasne, mógł zbłądzić, ale to co zrobił w Disneyverse jest totalnie OOC.

Re: Całkiem strawny produkt Star-Warso-podobny.

Bardzo mi się podoba twoja recenzja. Tak, jako film - ok. Jako SW - żenada.

Nie mam

czasu pisać, ani nawet czytać wszystkiego, ale dziś byłam i chcę cosik skrobnąć. Takie mocno chaotyczne i nieuczesane myśli na razie.
Chyba żaden epizod nie zostawił mnie z takim mętlikiem w głowie. Podobało mi się, nawet bardzo, ale straaaasznie potrzebuję kolejnych seansów, żeby sobie to wszystko w głowie poukładać (a to pewnie dopiero po świętach :/). Niektóre rzeczy sama nie wiem czy mi się podobały czy nie. Dużo emocji, były łzy i zaskoczenie, radość, zabawa, ale też momenty dyskusyjne i rzeczy, które mi nie podeszły.

Strasznie dużo chciałabym napisać, nie wiem jak ja będę jutro w pracy funkcjonować
To takie inne Gwiezdne Wojny. Odważny film. Już w kinie stwierdziłam, że ten epizod jeszcze bardziej podzieli fanów.

Re: Ostatni Jedi - temat recenzencki

Jestem MEGA zaskoczony, długo zbierałem się by napisać coś na temat tego filmu. Może zaczne od najprostszego. Jako "dzieło filmowe" jest to sprawnie napisany, dobrze zrealizowany film, rewelacyjni aktorzy, efekty specjalne połączone CGI i rekwizyty - idealnie. Rozrywkę zapewnia na najwyższym poziomie, pełno zwrotów akcji, cały czas coś się dzieje - mogłoby się wydawać, że jest to idealny blockbuster. Ale co najważniejsze? Jakie są to GWIEZDNE WOJNY? Ciężko mi ocenić, na pewno nie umiałbym go zestawić z pozostałymi SIEDMIOMA. Nie umiem stwierdzić, czy po kolejnych seansach będę umiał. Ba, nie wiem czy upływ lat coś zmieni, być może Epizod IX na to wpłynie, lub rozbije mnie jeszcze bardziej.

Najłatwiej będzie przedstawić od myślników plusy i minusy (oczywiście według mnie):

PLUSY:
- Po bezpiecznym TFA (bardzo lubie ten Epizod) i otwarciu Nowej Trylogii startujemy z grubej rury dostając oryginalną i jakże odważną historię (mimo wszystko to plus), nie następną kalkę.
- Rozwój bohaterów.
- Luke Skywalker jako pełen obaw, zniszczony przez życie stary mistrz Jedi.
- Yoda!
- Ukazanie Luke`a z zielonym Mieczem!! (Fajnie go "odlomodzili" pokazując jak wyglądał miedzy OT a ST)
- Potęga Luke`a
- Potęga Snoke`a
- Nowe Światy
- Bardzo ładne bitwy kosmiczne i naziemne
- BB-8
- Pojedynek Rey i Ben vs Strażnicy Snoke`a (czyżby Rycerze Ren?)
- Nawiązania do PT i OT
- Hologram Lei z IV części
- Ukazanie Śmierci/Zjednoczenia się z Mocą Luke`a, do tego "Binary Sunset" w tle
- Więź Rey z Benem
- Spotkanie Luke`a i Lei
- Trening Rey
- Final Duel

MINUSY:
- Flashbacki/Retrospekcje - podobało mi się to co z nich pokazano, ale jednak mogli nam to pokazać w postaci Wizji Mocy jak w TFA. SW nas nauczyły, że nie ma retrospekcji, więc wolałbym aby pozostano przy tym w EPIZODACH. To tak jakby usunęli napisy początkowe.
- Uśmiercenie Luke`a.
- Za dużo humoru, który momentami irytował.
- Potraktowanie Snoke`a jak zwykłego ciecia i nie wyjaśnienie kim jest i skąd się wziął; mam nadzieję, że jednak przeżył, w końcu nasz rogaty przyjaciel przeżył przecięcie wpół.
- Rey Kowalska; totalnie nie podoba mi się, że jej rodzice to jakieś randomy. Widze dwie opcje, albo Kylo blefował, albo w EP IX dostaniemy odpowiedź skąd w Rey taka Moc.
- Brak Obi-Wana i Anakina, nawet w formie głosów, bo co do wizualizacji tego pierwszego byłby problem.
- Muzyka mimo iż była świetna jak zawsze, to brakowało nowych kawałków.
- Zignorowanie kwestii Rycerzy Ren.
- Brak pogrzebu Hana.
- Brak rozwiązania kwestii Lei. Mogła zjednoczyć się z Mocą w chwili śmierci Luke`a, tym bardziej, że w tle leci Binary Sunset. Brakiem szacunku okaże się uśmiercenie jej off-screen.


Ciężko ocenić ten film jako Gwiezdne Wojny, ale zgodzę się ze stwierdzeniem, że albo go się kocha, albo nienawidzi. Ja poczekam z oceną na kolejne seanse.

Niech Moc Będzie Z Wami!





Leia

Leia w locie:
https://i.4cdn.org/tv/1513288311596.webm

Nie wiem.. może w miniaturze mniej boli, ale da się przeżyć Może za parę lat będę tą scenę traktował jaką kultową.

Re: Leia

Nowy członek Avengers widzę xD

Re: Leia

Krogulec, podobno Leię zobaczymy w Avenegers: Wojna bez granic

Re: Leia

Ja zapamiętam tę scenę jako najbardziej idiotyczną scenę w kanonicznych filmach Star Wars (bo Holiday Special się nie liczy ), przynajmniej do momentu Epizodu VIII.

Re: Leia

Dzięki za link.
Spora część osób tak bardzo narzeka na ten moment, że już sam zgłupiałem i chciałem jak najszybciej obejrzeć ponownie, żeby utwierdzić się w swojej opinii.
Dla mnie nie jest tak źle i osobiście w całej sadze znajduję szereg scen od których zęby bolą mnie znacznie bardziej.

Recka

Po wczorajszym seansie targało mną zbyt dużo emocji, żeby móc na szybko napisać recenzję. Musiałem sobie film ułożyć i obejrzeć ponownie. Teraz, już po drugim seansie myślę, że mogę coś napisać. Choć wiem też, że to będzie inna opinia niż byłaby wczoraj.

Przede wszystkim film jest inny niż wszystkie dotychczasowe epizody. Zaskakujący, bardziej emocjonalny, odważny, świeży. Mimo iż czerpie inspirację z epizodów garściami to jednak te motywy są delikatnie wplecione w film i nie można mu zarzucić powielania schematu jak to było w przypadku TFA. TLJ bowiem tych kilka schematów filmowych rozłożył na części pierwsze i poskładał ponownie w coś czego jeszcze nie było.

To świeże podejście jest okraszone olbrzymią dawką emocji, które reżyser serwuje nam często przez zaskoczenie. Dla mnie to był chyba najbardziej emocjonalny film Star Wars od czasu "Powrotu Jedi". W TFA spodziewałem się jaki los czeka Hana, pytanie było tylko w jaki sposób do tego dojdzie. I o ile samej scenie towarzyszyły silne emocje to brak zaskoczenia trochę ją złagodził. W TLJ końcówka filmu mnie po prostu rozwaliła. Po śmierci Carrie byłem pewien, że Luke musi przeżyć - bo ktoś ze starej trójki musi przecież być w E9. Ale bardzo podoba mi się sposób w jaki Luke odchodzi - w spokoju, nie po przegranej walce, pokazując przy okazji jak potężny się stał. Rola Hamilla w tym filmie to mistrzostwo. Przekonuje mnie jako zgorzkniały Luke, przekonuje mnie jako mistrz, który odniósł porażkę w retrospekcjach. I w końcu przekonuje mnie jako potężny Mistrz pod koniec filmu.

Równie silna emocjonalnie była dla mnie scena z Leią wysadzoną w kosmos - pomyślałem, że w sumie ciekawie wybrnęli z tego, że Carrie nie żyje już. Szkoda tylko, że musiałem zobaczyć to co się stało później. Chciałbym zapomnieć odgrywanie Supermena... Gdyby Leia nie przeżyła tego to byłoby idealne pożegnanie.

Rozwiązanie sprawy ze Snokiem bardzo dobre, świetnie wyszło ze schematu. Niestety znowu problemem, jak przy Lei jest kolejna scena. Czyli walka z gwardzistami, która szczególnie w przypadku Rey mnie nie przekonuje. Ona nie powinna jeszcze tak sobie z nimi radzić.

Jeśli chodzi o grę aktorską, stronę wizualną filmu, efekty, scenografię - piękny obraz. Na plus również muzyka, która tym razem idealnie pasowała do filmu i była zauważalna.

A teraz co do minusów. O "supermenie" już wspomniałem wcześniej. Jest tu jednak dużo więcej dziur scenariuszowych. Jak choćby cała scena pościgu za statkiem Ruchu Oporu. Serio mając całą flotę dostępną grzecznie sobie przez X godzin Ruch Oporu siedział im na ogonie i czekał, aż się paliwo skończy? Nie wystarczyło chociaż jednego niszczyciela przetransportować na drugą stronę i ich zblokować? Wyjść z tej sytuacji było pełno, ale to powolne siedzenie na ogonie wydaje się najgłupszym.

Skład Ruchu Oporu to też kpina jakaś. Pod koniec cały mieści się na Sokole Millenium - i oni chcą walczyć z Najwyższym Porządkiem? Czym? Kim? Z sytuacji politycznej wydawało mi się, że przed TFA Republika i Najwyższy Porządek miały w miarę wyrównane siły. Jasne, atak z bazy Starkiller mocno je zachwiał, ale w TLJ wygląda na to, że ten jeden atak sprzątnął prawie wszystko. Nie kupuję tego.

Zachowanie członków Ruchu Oporu to też kpina. Wiceadmirał Holdo albo nie wie co robi i w ostatniej chwili wymyśliła rozwiązanie, albo co jeszcze gorsze zataiła swoje plany przed innymi prowokując tym samym bunt.

Największy jednak minus nie jest związany z tym co widziałem za pierwszym razem, ale za drugim obejrzeniem filmu. Znając go, znając wszystkie zwroty akcji, gdy nie odbiera się go już tak emocjonalnie bardzo dużo stracił. Mam wrażenie, że ten film nie ma takiej nośności jaką mają dla mnie inne epizody. Pod tym kątem przyrównałbym go bardziej do Łotra 1 (widziałem go w kinie 3 razy). TFA widziałem w kinie 7 razy, w domu kolejnych 8-10 i nie mam dość. TLJ widziałem w kinie na razie dwa razy i chwilowo już mam dość. Pewnie jeszcze z 2 razy obejrzę, ale to będzie raczej wszystko.

Film jest świeży, emocjonalny, świetny.. ale tylko za pierwszym razem.

Re: Recka

Dowódca nie musi się tłumaczyć.
A ci co byli na Crait (i przeżyli) są iskrą, która ma rozpalić ponownie ogień. Wezwanie Lei z Crait mogło pozostać bez odpowiedzi w trakcie bitwy, ale kiedy rozniosło się o powrocie Mistrza Skywalkera...
Bez obaw obstawiam, że E9 zacznie się od informacji, że galaktyka odpowiedziała na wezwanie Generał Organy.

Re: Recka

Owszem, dowódca nie musi się tłumaczyć. Ale inteligentny dowódca wie kiedy do rozkazu dodać 2 zdania wytłumaczenia. Szczególnie, że Ruch Oporu składa się z ochotników, a nie karnego wojska jak Najwyższy Porządek.

Re: Recka

Jedyne z czym bym się nie zgodził to odbieranie błędów Ruchu Oporu jako błędu filmowego. Ruch Oporu to grupa jeszcze bardziej samozwańcza i niezorganizowana od Rebeliantów. A jej członkowie to po prostu ludzie, którzy popełniają błędy. Poe jest zbyt narwany i chciałby jedną akcją zakończyć całą wojnę, jest takim lekkoduchem i marzycielem, któremu wydaje się, że wszystko da się pokonać jeśli się chce. Z drugiej strony Holdo, który ma takich "pistoletów" po dziurki w nosie i po prostu nie ma ochoty go słuchać. Tak jak w życiu, z braku zrozumienia i konstruktywnej burzy mózgów wychodzą błędy, nawet na taką skalę. Zataiła plan przed Poe i możliwe, że przed resztą również, ale prawdopodobnie nie sądziła, że Poe jest aż takim "pistoletem" że będzie kombinować jakąś chorą akcję na własną rękę.

Re: Recka

problemem właśnie jest to, że wiele błędów bohaterów, wynika wprost z potrzeb maniery prowadzenia filmu. Najlepszy przykład to Holdo. Zanim doszła do wniosku, do którego doszła, to przez prawie kilkanaście minut seansu mam wrażenie, że albo ta baba jest głupsza niż to normy przewidują, albo jest zwyczajnie kretem Najwyższego Porządku. Zaś cel filmowy - to zwiększenie poczucia zagrożenia i patosu. Nie wyszło. To jest błąd sztuki filmowej, niestety. Zwłaszcza, że bardzo podobna scena przy innym montażu i reżyserii - np. Abramsowym, byłaby odebrana inaczej. Działaby się szybciej, wtedy to gubisz. Scenariuszowo niewiele zmieniasz.

Re: Recka

Rusis napisał:
TFA widziałem w kinie 7 razy[...]
-----------------------

A u mnie w kinie 34 razy i chętnie zobaczyłbym jeszcze. Bo to co widziałem wczoraj to jakaś totalna masakra. chyba AvP:R był lepszy XD. Jestem głęboko zażenowany TLJ !

Horyzont / Miotła / Snoke / Księgi

Jestem po drugim seansie, film wiele dla mnie zyskał - po pierwszym seansie byłem rozgoryczony i zawiedziony; chciałem przekonać się czy na prawdę ten film jest taką porażką i podczas drugiego seansu gdy już ma się świadomość atmosfery filmu, zwrotów akcji, humoru, to ogląda się go dużo lepiej. Nie mniej jednak jest on o jakieś 20 minut za długi...

Ale nie o tym miałem; pojawiło się tutaj kilka teorii, o chłopcu przyciągajàcym miotłę, o hiryzoncie itd. Zwróciłem na to uwagę i o to co jest na prawdę:
1. Na horyzoncie nic nie ma, przez chwilę widać faktycznie coś jak statek ale to chmura. W następnych ujęciach już tej kropki nie ma. Po za tym Luke umarł więc kto by miałbyam lecieć?

2. Chłopiec nie przyciąga miotły, po prostu ją chwyta.

3. Faktycznie Rey i Kylo są połączeni mocą pod koniec filmu po śmierci Snoke’a, dziwne...

4. Na sokole na koniec filmu są księgi Jedi, one nie spłonęły, Rey wzięła je ze sobą.

Re: Horyzont / Miotła / Snoke / Księgi

Acha zapomniałem - nie zdziwię się jak otrzymamy coś w stylu wijen klonów między epizodami. Luke użył zdania że wojna dopiero się zaczęła. Myślę że to byłby spoko pomysł by pokazać jak rebelia powstaje na nowo by w finale trylogii zatruumfowała. Tylko jakość musiałaby być lepsza by dało się to oglądać

Re: Horyzont / Miotła / Snoke / Księgi

Ja też jestem po drugim seansie i miotła do chłopca ewidentnie leci - nie twierdzę na 100% że użył mocy, bo to SW i miotła mogła być żywym organizmem albo była zwyczajnie zdalnie sterowana

Disnay

-12/10 bez komentarza

Re: Disnay

minus 12 ?

Re: Disnay

Niestety tak, minus12/10

Re: Disnay

U mnie zero absolutne czyli −273,15. Niestety :/

Re: Disnay

-12/10 = −273,15 widzimy, to tak samo

Re: Disnay

Doczekamy się jakiejś recenzji? Jestem ciekawy co o tym myslisz

Re: Disnay

Up.

GROM, też chętnie przeczytam co masz do powiedzenia. Jor, czekam również.

Re: Disnay

Panowie, bardzo się cieszę, że film Wam się nie podobał. Ja jestem obecnie fanem nieco zdziadzialym - TFA średnie, Rebeliantów nie lubię, jedynie R1 mi się podobał. Ale TLJ dla mnie osobiście, jako wieloletniego fana, jest zniewagą (pisze to po kilku piwkach, proszę wybaczyć dramatyzm xD). I fajnie zobaczyć, że to nie wynika z hejterstwa, niecheci. Bo dwóch największych entuzjastów nowych SW też uznaje je za dno. Jutro machnę mniej chaotyczną recke niż parę postów niżej, bo chce powiedzieć wprost czemu mnie to tak zdenerwowało.

Ale serio.

Pierdole takie Gwiezdne wojny. Wkurw na maksa.

Dobranoc.

Re: Disnay

Lucasa można nie lubić, sam się z niego śmiałem i do dzisiaj prequele to dla mnie przykład jak nie robić filmu ale czego temu filmowi nie można odmówić (w sensie całej trylogii) to to, że ten twór mimo wszystko miał dusze, to była autorska wizja a tutaj czuć po prostu korporacyjny produkt. Post odnosi się tutaj do przedstawienia świata bo fabuła to swoja drogą. Ale Ci kosmici, te planety nie czuje tego po prostu nie czuje. Lucas to był mimo wszystko cholerny wizjoner, który średnio przechodził od słów do czynów ale wykreowania świata mu zarzucić nie można. W tym kasynie w VIII części to się czułem jak w nie swojej galaktyce..

Re: Disnay

A takie zabicie Ackbara..Przecież to on powinien wlecieć w statek tak naprawdę. Tak mi smutno było, że disney po macoszemu traktuje postacie z offu, które dla nas przez lata obrosły legendą Już nie wspomne o Wedgu nawet albo Nien Nunbie, który chyba tylko po to jest bo szkoda maski marnowac jak w magazynie leży

Re: Disnay

Ja naprawdę chciałem ten film poczuć i się z wami jarać ale wyszedłem z kina i nic, to jest najgorsze. W następny piątek idę jeszcze raz wtedy strzele coś większego na forum

Re: Disnay

Co???!
Jesteś ostatnim Bastionowiczem, którego bym podejrzewał o taką ocenę...

:D

Świat się kończy! Gromowi i Joruusowi nowy film Star Wars się nie podobał! AAAAAAAAAAAAAAAaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!

Re: :D

Co nie? Masakra totalna, sytuacja o której wszyscy myśleli że jest niemożliwa stała się faktem.
W sumie tak jak cały film - film zaskakujący, to i reakcje fanów mniej przewidywalne

Re: :D

Nestor napisał:
nowy film Star Wars się nie podobał! AAAAAAAAAAAAAAAaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!
-----------------------

Sprostować muszę, to jest:
nowy film starwarsopodobny !!

Re: :D

<3

Najtrafniejsza recenzja!

Re: :D

"nowy film starwarsopodobny"

To nie tak źle o innych filmach SW mówią, że to w ogóle nie ma nic wspólnego ze Star Wars.

Re: Ostatni Jedi - temat recenzencki

Wieści z fejsa. Selerowi się podobał film. TLJ nie spolaryzował tak fandomu jak VIII część i za to brawa

Re: Ostatni Jedi - temat recenzencki

oczywiście TFA nie spolaryzowało, zamyśliłem się

Dla mnie

Jakiś żart. Kończymy na pierwszym seansie...

Re: Dla mnie

Zatem tym razem mam szansę pobić Twój wynik... Szkoda że w takim kontekście

Re: Dla mnie

Chyba każdy ma szansę. Wystarczy iść 2x

Re: Dla mnie

W tym problem...

Re: Dla mnie

Naprawde rozkład sil po premierze mnie zadziwia

Re: Dla mnie

W jakim sensie ?

Dla mnie film poległ na każdym polu. Musiałem mocno się pilnować żeby nie wstać i nie wyjść z kina :/

No dobra jest jedna dobra scena jak Chewie wywala drzwi XD

Re: Dla mnie

W takim, ze ludzie, o których myslalem, ze beda wychwalac film hejtuja go a ludzie, po ktorych spodziewalem sie krytycznych recenzji vii czesc urzekła

Re: Dla mnie

No cóż ja jestem skrajnym ortodoksem SW XD

Re: Dla mnie

Spokojnie, w IX wraca Abrams, więc pewnie pójdziesz te 6o razy. xD

Re: Dla mnie

No, czekam już !! Niech zrobi w IX miękki remake VIII - w tym jedyna nadzieja dla SW XD

Re: Dla mnie

Lubsok a jak tobie sie podobalo? Dobre czy lipa?

Re: Dla mnie

Niżej jest moja opinia. Ogólnie odebrałem film raczej bardziej pozytywnie niż negatywnie. No i jest zdecydowanie lepszy od TFA.

Re: Dla mnie

I pacz, z kłótni nici xD

Re: Dla mnie

Znowu się chciałeś kłócić ze swoim multi?

Nb., jak zrobią film z nawiązaniem do OT to "zrzynka", jak nie nawiązują to "nie ma ducha SW", jak postać jest związana z kimś znanym to SMG, jak nie to "jak można tworzyć Rey Kowalską". No nie dogodzisz.

Re: Dla mnie

Możemy się kłócić o pojedyncze sceny. Tobie się chyba np. akcja z Leią w kosmosie podobała, dla mnie to z kolei jedna z najgorszych scen w całej sadze.

Re: Dla mnie

Zaraz po "I loved you, Anakin!"?

Re: Dla mnie

A czy ta scena to nie jest takie na siłę że niby ukłon w stronę fanów Legends ? XD

Re: Dla mnie

Nie podobała mi się. Najgorsza scena w tym filmie.

JORUUS

Ale weź opowiedz ze szczegółami, co Cię tak pchało do wyjścia, na spokojnie.
Ciekaw jestem.

Dobra

na razie krótko, na dłużej czas przyjdzie potem. Jak byłem sceptyczny do TFA, ale później je polubiłem, tak tutaj byłem turbonahajpowany na ten film. I dostałem jeszcze więcej niż chciałem. Film wgniótł mnie w fotel po prostu. Były mankamenty, ale niewielkie. 10/10

To nie są Star Warsy o jakich śniłem!

Dobrze, że nie wydałem kasy na disneyowskie badziewie. Wszystko zależało od ich podejścia do Luke`a. Hamill w końcu dostał film, w którym mógł coś pograć i co? Luke już ginie? Wracam do książek z Yuuzhan Vongami, żeby nacieszyć się Lukiem.

Re: To nie są Star Warsy o jakich śniłem!

Luke jest tu najlepszym elementem tego filmu. Seriously.

Nie wiem jakie miałeś oczekiwania i jeśli jego odejście wystarcza Ci, żeby znienawidzić ten film to może lepiej nie idź do kina.

Re: To nie są Star Warsy o jakich śniłem!

Oczekiwałem kozackiej sceny z Lukiem, gdzie pokonałby hordę wrogów, np. wszystkich rycerzy Ren Wtedy przyjąłbym jego śmierć z większym zrozumieniem. Przy okazji mógłby zgnieść walkery jak robale. Po takim wysiłku śmierć wielkiego mistrza Jedi ma sens. Jak tylko zobaczyłem na necie scenę, gdzie wychodzi przed walkery to tylko czekałem, aż zgniecie pojazdy Mocą. Dostałem tylko projekcję Skywalkera, który grał na czas.

Re: To nie są Star Warsy o jakich śniłem!

Ale ale, Hamil naprawdę "pogral" w tym filmie, jest rewelacyjny.

I nie "ginie", a raczej odchodzi.

Re: To nie są Star Warsy o jakich śniłem!

Odchodzi niepokonany

Re: To nie są Star Warsy o jakich śniłem!

Jakie `odchodzi`? Zmienia stan skupienia!

Re: To nie są Star Warsy o jakich śniłem!

To chyba się resublimacją nazywa ?

Re: To nie są Star Warsy o jakich śniłem!

Sprawdziłem - sublimacja.

Leia lewituje in space - jeszcze The Prodigy do tego jako podkład i byłaby jazda

A Luke sublimuje off-line

Chyba wyrosłem z SW już na dobre XD

Re: To nie są Star Warsy o jakich śniłem!

Masz jeszcze SOLO w maju

Re: To nie są Star Warsy o jakich śniłem!

Dzięki Ci Abramsie żeś zrobił co zrobił w TFa !

:D

Mi natomiast trudno o tym filmie rozmawiać, jeszcze rozkminiam wszystko co widziałem. I raczej nabieram pewności, że jest to dobrze przemyślany film w tych wszystkich kontrowersyjnych miejscach. Tylko teraz pozostaje sprawa taka - czy ktoś chce się dać do tego przekonać, czy po prostu zamknąć w tym co już znał. Natomiat przekonany jestem, że w przyszłości będą dwa nurty filmowe (danie trylogii Rianowi to wręcz potwierdza) - będą klasyczne SW i modern SW.

Re: :D

Wolę w tym co znam. Latająca w przestrzeni Leia to dla mnie too much XD

Re: :D

Ale naprawdę...

W "legendach" o Thrawnie Milenium Falcon holuje w nadprzestrzeni X-winga na kurde lince... Na dodatek Luke zamiast siedzieć w tym Xie to siedzi w MF a X pilotuje się kurde sam (nawet bez awaryjnych), jak w dowcipie o blondynkach... I wszyscy zachwyceni...

Tu raz Leia jako użytkowniczka mocy się przyciągnęła do statku i wszyscy hejtują...

TLJ

Na Rotten Tomatoes film może i ma 95% świeżości i średnią ocen 8.2/10, ale od widzów przeciętnie 69%

Re: TLJ

Standard. Ja Metacriticu jeszcze gorzej. Mieszanych ocen prawie nie ma, same pozytywne i negatywne, czyli pewnie masa 8 i 9 i masa 1 i 2 xD

Re: TLJ

Na bastionowej sondzie jak patrzyłem to było 25% negatywnych, 40% entuzjastycznych i 35% #samaniewiem

Re: TLJ

Zapodaj linkiem wpakuję negatywną XD

Ostatni Jedi

No początek powiem, że ciągle podtrzymuję, że jednak ta najnowsza trylogia jest nie dla mnie, te filmy i historie w nich opowiadane nie do końca do mnie przemawiają i dużo bardziej wolę historie z Legend, ale uważam, że i tak należy się im (w miarę) obiektywna ocena, wiec na pewno nie mam zamiaru oceniać Ostatniego Jedi negatywnie tylko dlatego, że jest w Nowym Kanonie.

Na seansie byłam przedwczoraj i od tego czasu próbowałam sklecić jakąś opinię na temat tego filmu, ale... nie wiem. Nie wiem co mam o nim sądzić. Tuż po wyjściu z kina myślałam że jest dużo lepszy od Przebudzenia (które jak na razie jest u mnie na najniższym miejscu w "rankingu epizodów" ), potem przemyślałam parę rzeczy i stwierdziłam, że to jednak Przebudzenie jest dużo lepsze, a jeszcze później wróciłam do pierwszej opinii. Teraz uważam, że w ogóle moje podejście jest złe i na razie nie powinnam tych dwóch filmów porównywać, chociaż to się aż samo prosi. Po Przebudzeniu i Łotrze byłam w stanie napisać "recenzję" od razu. W tym wypadku muszę iść do kina raz jeszcze, żeby wszystko sobie poukładać. Bo w Ostatnim Jedi było tyle absurdów, tyle rzeczy które poszły nie tak jak powinny i nie tak jak się spodziewałam, ale za razem też parę naprawdę epickich scen! że naprawdę nie jestem w stanie ocenić tego filmu po jednym seansie, więc na razie rezerwuję bilet na kolejny, a dopiero po nim będę (mam nadzieję) w stanie wyrobić sobie opinię na jego temat.

Re: Ostatni Jedi

Nomi Skywalker napisał:
W tym wypadku muszę iść do kina raz jeszcze [...]

-----------------------

Błagam Cię tak jak błagałem już Shedao - nie idź, proszę !

Tak sobie jeszczę dywaguję

i ta scena jak Luke wyrzuca miecz który daje mu Rey to jest taki policzek w Abramsa. Ale rihan się nie spodziewał że JJ bedzie w IX. I oby IX pojechał po tym pudu jakim jest VIII

Po zastanowieniu

stwierdzam, że recki jako takiej jeszcze nie będzie. W poniedziałek pójdę drugi raz, to się wypowiem.

TLJ

Hm.. dwa dni po obejrzeniu filmu mogę stwierdzić, że jest naprawdę dobry!

Oczywiście można przyczepić się wielu momentów, jak na przykład Superman Lei, wyrzucenie miecza przez Luka czy żałosnych żartów na samym początku filmu, ale.. przymknijmy na to oko

Przede wszystkim, nie mamy kopi Imperium Kontratakuje, po AT-AT na plakatach filmowych byłem pewien, że znów dostaniemy to samo co w Przebudzeniu Mocy, Imperium Kontratakuje na "nowym silniku graficznym".

Ostatni Jedi posiada wiele plusów jak i minusów (zresztą jak każdy powstały film). Zacznijmy może od minusów, bo w rozmowie z kolegą wymieniłem ich naprawdę wiele(!):

- Wspomniany już przeze mnie wciśnięty na siłę,
zupełnie nie pasujący do Gwiezdnych Wojen humor. Nie zauważyłem na sali chociażby jednej osoby która śmiała by się z "żartów" Poe na temat Generała Huxa. Porażka. Całą salę naprawdę rozwalił i rozśmieszył moment, w którym wszyscy myśleli, że ląduje statek kosmiczny, a tak naprawdę to było żelazko. To było naprawdę dobre

- Bitwy kosmiczne. O ile bardzo przyjemnie oglądało się Kylo za sterami myśliwca, to nie trzymały się one dla mnie "kupy". Poe jednym myśliwcem niszczy całe uzbrojenie Superniszczyciela (przepraszam, nie pamiętam jego nazwy). Następnie akcja z bombowcami. Wszystkie zostałyby wybite w mgnieniu oka. Zniszczenie okrętu flagowego również mogli sobie odpuścić..

- Kapitan Phasma. Nie wiem co w tym wypadku napisać. Jej nieobecność w sadze nic by nie zmieniła.

- Wygląd Mistrza Yody. Pomysł z jego pojawieniem się na ekranie jest naprawdę dobry, ale.. w Powrocie Jedi wyglądał 100 razy lepiej!

- Bez zawahania wyciąłbym wątek na Canto Bight. Jest po prostu słaby, nie wnosi nic, oprócz tego, że poznajemy DJ`a.

- Rose. Rozumiem, poprawność polityczna, każda rasa ma swojego przedstawiciela w filmie. Fajnie. Tak naprawdę to nie! Mnie osobiście aż szczypała po oczach. Za dużo napchanych bohaterów którzy mało wnoszą do filmu..

- Ucieczka Ruchu Oporu. Uciekali, uciekali.. i uciekali. Nuda co nie? Naprawdę nie mogli wysłać chociażby jednego niszczyciela by zablokował im drogę? Wątek ten ciągnął się zdecydowanie za długo.

- Jazda śmigaczami na Crait. W Luke poszła cała salwa z wszystkiego co posiadał Nowy Porządek. Ale za to nie potrafili zestrzelić kilku śmigaczy (czy cokolwiek to było).

- Hej! A gdzie walka na miecze świetlne?! Czy reżyserowie naprawdę od nich odchodzą? Pewnie wielu fanów mnie teraz obrzuci hejtem, ale w Zemście Sithów walka Anakina z Obi Wanem to było truskawka na torcie! Nie podoba mi się wersja JJ`a, że walki mają wyglądać bardziej ludzko. Jedi i Sithowie to nie szermierze, to prawdziwy mistrzowie więc niech walczą jak na mistrzów przystało!

- Pewnie znalazłbym jeszcze wiele minusów, lecz na ten moment nic więcej mi do głowy nie przychodzi. Więc zapodam ostatni. A mianowicie - Luke Skywalker. Nie nie, nie patrzcie na mnie złowrogo. To w jaki sposób Mark zagrał tę role to mistrzostwo świata. Ja mam na myśli scenariusz, jaki został napisany dla Luke`a. Nie takiego Luke`a pragnąłem, nie za takim Luke`iem czekałem.. Gdy pojawił się na Crait pomyślałem: cholera, w końcu! Łezka w oku, myślałem, że naprawdę powrócił, a tu.. nie wiem jak to nazwać.. zawód? Oczywiście Rian ukazał nam jak potężny jest Luke, ale czy tego pragnęliśmy? Takiego zakończenia? Ja osobiście bardzo nie. Zdaję sobie, że Mark ma już swoje lata i że stworzenie epickiej walki na miecze świetlne z nim w roli głównej byłoby naprawdę trudne, ale c`mon, mogli się bardziej postarać.. Bardzo to do mnie nie przemawia.

Dobra, trochę się rozpisałem o minusach, więc czas na plusy:

- Akcja, dynamika, praca kamerą, efekty specjalne, muzyka. Jestem Januszem Kina, ale ode mnie 10/10! Naprawdę świetnie odwzorowali świat Gwiezdnych Wojen. Szacunek z mojej strony.

- Kylo Ren. Po Przebudzeniu mocy nie wiedziałem co o nim myśleć. Czy dostał tak słaby scenariusz czy może Adam niezbyt sobie poradził. Ostatni Jedi dało mi odpowiedź: Adam to świetny aktor i niesamowicie dobrze poradził sobie z rolą Kylo! Ok, doczepicie się, że pod koniec filmu znów wrócił stary rozkapryszony Kylo, ale on miał taki wrócić, tylko na chwilę. W ciągu całego epizodu poniósł tyle porażek, że to było nieuniknione.

- Snoke. W momencie jego śmierci szczęka na ziemi. "Co do cholery się własnie wydarzyło?!" Po wyjściu z kina pomyślałem: jak z tak dobrze zapowiadającej się postaci można zrobić takie gówno?
Ale teraz po dłuższym przemyśleniu sprawy to było genialne. W tym wszystkim nie o Snoke`a chodzi, to Ben jest główną postacią, to Ben jest "Anakinem" nowych Gwiezdnych Wojen. Wszyscy spuszczaliśmy się nad pochodzeniem Snoke`a, kim jest, lub kim był, skąd się wziął. IX część pewnie nam na to odpowie, ale to nie on jest tutaj najważniejszy. Genialne! Gdy Hux podszedł do martwego Snoke`a to Snoke mrugnął okiem czy mi się przewidziało? Zauważył to ktoś jeszcze?

- Generał Hux. Wiele ludzi pisze, że zagrał beznadziejnie. Dla mnie naprawdę dobrze. Generał oddany swoim poglądom, zrobi wszystko by tylko dostać się do władzy. Moment w którym chciał zabić Bena - epicki. Osobiście czuję, że odegra jeszcze wielką rolę w IX części niczym Gollum we Władcy Pierścieni

- Pojawienie się mistrza Yody! Wszyscy starsi fani przyjęli ten fakt z uśmiechem na twarzy! Nie mówcie, że nie!

- Ray. Chociaż jej "trening" trwał naprawdę krótko, to nie jestem zawiedziony tą postacią. Dostałem to, czego oczekiwałem. Ray jest przepotężna!

- Leia. Nie było tej postaci za mało, nie było jej również na wyrost. Bardzo przyjemny epizod w jej wykonaniu. Żałuję, że jej nie uśmiercili, uważam, że tak byłoby najlepiej, pożegnać ją już na zawsze..

- Finn. Nie mogę się niczego przyczepić. Zagrał dojrzale.

- BB-8! Ja malucha pokochałem już w Przebudzeniu Mocy. Mam do niego słabość i koniec

Wybaczcie za prosty język wypowiedzi. Na taką skalę zrobiłem to pierwszy raz, zapraszam do dyskusji

Byłem wczoraj

Ale na własne życzenie pozbawilem się laptopa na dwa dni. Zanim więc machne dłuższy wywód, z telefonu napiszę tylko tyle, że film jest wielki swoją innością, miejscami kontrowersyjny, ale niepozostawiający obojętnym, w wielu momentach genialny, w wielu słaby, ale bilans wychodzi na plus, zdecydowanie bardziej niż w TFA.

Hamill zagrał wprost obłędnie.

No a szersza recenzja w nocy lub jutro

Najgorsza parodia Star Warsów!

TLJ to nawet nie były Star Warsy! To była parodia parodii ba to tego czegoś nawet nie można parodią! Przy tym filmie The Room lub Birdemic to arcydzieło! Zamiast na seansie być podekscytowanym to ja jedynie czułem zażenowanie. Najgorszy film ever jaki widziałem! Największe absurdy filmu:

-Leia w próżni, przecież ona zamieniała się w jakiegoś supermana. Czy tylko u mnie na tej scenie cała sala wybuchnęła śmiechem?

-Nieudane żarty, to było tak żałosne, że aż chcę się płakać z zażenowania. Już na wstępie kawał z Huxem był mega słaby, a później było już tylko gorzej. Luke wyrzucający swój miecz do morza

-Tempo filmu, na początku chyba każda scena trwała minutę. Nie wiedziałem gdzie jestem. Natomiast pod koniec filmu wszystko się strasznie dłużyło!

-Logika w filmie, Rey w ciągu paru dni nauki walczy lepiej mieczem niż Kylo Ren. Luke w ciągu takich paru dni nauki u Yody to nawet kamienia nie mógł podnieść o Anakinie nie wspominając bo przecież on to jakieś 10 lat uczył się na zostanie dobrym jedi.

-Brak klimatu SW, oglądając film czułem się jakbym oglądał bardziej parodię Star Warsów. TLJ nie ma nic wspólnego ze SW (no jedynie postacie).

Po tym filmie nie uznaje nowej trylogii jako kontynuację sagi. Dla mnie to jakieś dziwne fanfilmy z wysokim budżetem.

Re: Najgorsza parodia Star Warsów!

Darth Simon napisał:
[...]
Po tym filmie nie uznaje nowej trylogii jako kontynuację sagi. Dla mnie to jakieś dziwne fanfilmy z wysokim budżetem.

-----------------------
Amen, bracie.

Ja także zwątpiłem w trylogię sequeli po seansie TLJ, mimo że TFA mi się bardzo podobało.

Kolejne filmy z cyklu obejrzę na pewno, ale nie będę miał jakiegoś wielkiego hype`u z nimi związanego. Z bólem stwierdzam, że nie interesuje mnie już co się, stanie w Epizodzie IX czy kolejnej trylogii. J.J. Abrams może coś tam odratować, ale TLJ wprowadził fabułę na tak idiotyczne tory, że potrzeba według mnie cudu, aby to wszystko doprowadzić do stanu "gwiezdnowojenności".

Zresztą, obecność "Legends" w moim zdjęciu profilowym prawdopodobnie mówi samo za siebie.

TLJ

W tej chwili TLJ na RottenTomatoes ma 62% pozytywnych opinii od widzów. Gorsze wyniki z Sagi mają tylko Mroczne Widmo (59%) oraz Atak Klonów (57%)

Re: TLJ

Ja tam się nie dziwię. Ten film zasługuje na mniej niż 50%.

Re: TLJ

Generalnie opinie są bardzo spolaryzowane. Raczej nie ma osób, które mówią, że film był przeciętny. Dominują głosy o tym, że albo był wybitny albo fatalny.

Re: TLJ

Przy czym, na "nie" są w większości osoby spod znaku "oddajcie mi moje legendy", co w jakimś tam stopniu rozumiem.

Miałem podobnie gdy po OT pojawiło się w kinie TPM. Dziś oceniam ten film lepiej, ale wtedy to była tragedia, a Leia in Space nie jest nawet w jednym % tak zła (nie ma z tym w ogóle problemu, tak na marginesie), jak Jar Jar włażący bosą stopą w kupę...

Re: TLJ

Na mniej niż 50 to zasługuje TFA. Natomiast TLJ powinien mieć więcej, ale widać widzowie wolą zrzynki, a nie oryginalne pomysły.

Re: TLJ

TLJ pod wieloma względami jest kiepskim filmem. Fabuła, tempo akcji, połączenie wątków, sceny "ni z gruchy, ni z pietruchy" (jak ta z konikowatymi stworkami na Canto Bight w sytuacji, gdy było mało czasu na ratowanie Ruchu Oporu). I jeszcze trochę by się znalazło.

Nie dziwi mnie taka ocena, mówiąc szczerze. Dla mnie ten film wypada gorzej od "Ataku klonów", który oceniałem najsłabiej spośród wszystkich Epizodów.

Co do oryginalnych rozwiązań, to według mnie zależy. Generalnie jest tak, że widzowi spodoba się coś nowego, jak to coś nowego ma ręce i nogi na swoim miejscu, jest logiczne, niewymuszone. TLJ jest nowym filmem, to się ceni, ale te nowości (np. Leia w kosmosie xD) wypadają po prostu kiepsko, niezbyt gwiezdnowojennie. Lepiej zjeść odgrzewany kotlet niż hot doga z utwardzoną bułą, zważonym keczupem i z przegotowaną parówką.

Oczywiście wyżej wymieniona zasada nie jest absolutna. "Mroczne widmo" na przykład jest na bardzo niskim miejscu, czego zupełnie nie rozumiem i nie przemawia przeze mnie nostalgia. Mieliśmy tutaj nowy miecz świetlny, wiele światów, ras, genialne wyścigi na Tatooine, efekty, midichloriany (też kontrowersyjne wśród fanów rozwiązanie, ale nie wprowadzające takiego poczucia oszołomienia jak wspomniana Leia w kosmosie, Luke wywalający miecz świetlny swojego rodu, czy jakieś rozwalanie ogromnych statków kosmicznych szarżą kamikadze o wiele mniejszego okrętu).

Re: TLJ

Darth Starkiller napisał:
"Mroczne widmo" na przykład jest na bardzo niskim miejscu, czego zupełnie nie rozumiem
-----------------------
Podpowiem: Mroczne widmo było przede wszystkim tak bardzo inne od dotychczasowych przyzwyczajeń fanów...
(i miało JarJara, pamiętam)

Dodatkową zaletą TLJ jest pokazanie kolejnym osobom, jak się pojawiał hejt na TPM i TFA. To ten sam mechanizm

Re: TLJ

Było inne od przyzwyczajeń fanów, to nie ulega wątpliwości. Sęk w tym, że nowości w nim przedstawione były zgodne z tym, na co składała się atmosfera Star Wars m.in. w Expanded Universe. Jasne, był znienawidzony przez wielu Jar Jar czy jakieś jego wygłupy, ale miały one charakter incydentalny, rzadko występujący w filmie. TLJ ma czerstwe dowcipy zbyt często. Przy minach Huxach to fajtłapowatość Jar Jara prezentuje się znośnie.

Toteż widzę inny mechanizm ws. krytyki poszczególnych filmów (jak zrozumiałem, chodzi Ci o to, że wiele głosów krytyki TLJ przypomina sytuację zw. z krytyką niektórych poprzednich Epizodów, tak?). "Mroczne widmo" było bogate, ale inne od tego, czego się wielu spodziewało po tych wielu latach bez filmu z uniwersum. "Przebudzenie Mocy" było krytykowane głównie z powodu powtarzania wielu wątków i tego, że nie wprowadziło tylu wątków co "Mroczne widmo" (np. politycznych, co nie uważam za wadę tylko Epizodu VII, bo zarówno TPM i TFA cierpią z powodu niezbyt klarownego przedstawienia sytuacji politycznej; ANH wypadło pod tym względem modelowo).

Dodam, że wielokrotnie punktowałem krytyczne opinie o TFA osób, które nagle po premierze "Przebudzenia Mocy" zmieniły zdanie o rozwiązaniach z prequeli, bo zaczęły doceniać prequele, będące do 2015 r. dla nich passé.

Re: TLJ

Ty skupiasz się na kryterium "zgodności" z czymś tam. Ja pokazuję, że odmienność względem przyzwyczajeń/oczekiwań powodowała potężne negatywne reakcje, dla wielu zwyczajnie irracjonalne - i że ten sam mechanizm powtórzył się przy TFA i TLJ (choć każdy z filmów ma swoją odmienną charakterystykę i dokładną przyczynę), przy R1 zresztą też można to było zauważyć, choć nie na taką skalę.

Re: TLJ

Zacznijmy od tego że TLJ nie ma żadnego pomysłu. W tym "filmie" przez większą ilość czasu nic się nie działo na ekranie.

Re: TLJ

Dokładnie, ten film na dobrą sprawę nie prowadzi widza przez nic. Długi czas zapełnia badziewna ucieczka Ruchu Oporu, którego jakoś nie mogą rozwalić nowoczesne statki Najwyższego Porządku.

Jako serial z 1-godzinnym czasem trwania na jeden odcinek to by mogło wyglądać inaczej, ale nie jako film pełnometrażowy o randze drugiego Epizodu trylogii.

Re: TLJ

Ale że nic? Serio?
W miarę stała lokacja i niewielka rozpiętość osi czasu to jeszcze nie nic . Pierwsze 20 minut to akcja, akcja i jeszcze raz akcja, ostatnie pół godziny to samo. Reszta zaś to chemia pomiędzy Lukiem a Rey, Rey a Kylo, Kylo a Lukiem, Poe a Holdo i Finnem a Rose (chociaż ten wątek, fakt - nie powala, to Canto Bight jest kapitalną miejscówką ) i inna akcja!
Rozumiem i szanuję że film Ci się nie podobał, ale twierdzenie że nic się nie działo na ekranie to przesada. TESB to też tylko ewakuacja z Echo Base jakby nie patrzeć

Re: TLJ

Zaraz udowodnisz że to zrzynka i będzie kolejny problem

Re: TLJ

Może początek jak i koniec to była akcja, jednak środek filmu to straszna nuda (według mnie). Wątek z ruchem oporu był wręcz komiczny a wątek z Rey i Kylo nie został zgłębiony.

Re: TLJ

No to tu już kwestia gustu, bo dla mnie środek w postaci budowania napięcia, relacji, Luke`a i lekcji Rey, przeplatany akcjami (nawet jesli nie za wysokich lotów) w Canto Bight i buntem Poe był idealny, coś w rodzaju ciszy przed burzą.
Na razie takie są moje odczucia, zobaczymy jak będzie po kilku seansach, bo gigantyczny wpływ na pierwsze wrażenie mają zręcznie poprowadze zwroty akcji, które faktycznie mogą przyćmiewać błędy TLJ

Re: TLJ

Przecież napisałem: "[...] ten film na dobrą sprawę nie prowadzi widza przez nic". Na dobrą sprawę, a nie, że absolutnie, nic-nic. ;p

Chodziło mi o to, że właściwie cel tego filmu się rozmywa. Szkolenie Rey urywa się w pewnym momencie, a pod koniec okazuje się, że było właściwie niepotrzebne, jeśli to co się działo na Ahch-to można nazwać szkoleniem. Główną osią filmu jest ucieczka Ruchu Oporu, która się niepotrzebnie przedłuża i jest zrobiona co najmniej naiwnie patrząc na to jakie siły Najwyższego Porządku ruszyły w pościg. Potem kilkanaście osób ucieka z Crait jak gdyby nigdy nic, wcześniej przetrzymując atak Gorilla AT-AT i tej małej wersji gwiazdy śmierci, bo Luke wylazł. Najwyższy Porządek dziwnym trafem chyba przeprowadził atak jednokierunkowo, a na orbicie nie zostało już nic.

TESB to nie tylko ewakuacja z Echo Base. Była bitwa na Hoth, potem ewakuacja, następnie ucieczka Sokoła; w międzyczasie Luke trafił na Dagobah, gdzie był jego wątek szerzej rozwijany. Han i Leia natomiast poznali Lando na Bespinie, gdzie wszystko się zakończyło, z tym, że styl, w jakim nasi bohaterowie znowu się połączyli, był znacznie lepszy artystycznie i logicznie od tego TLJ. Był początek, środek i koniec tych wątków, które umiejętnie się splotły pod koniec, bez niepotrzebnego chaosu czy rozlazłości fabularnej. Gdyby ten film trwał krócej to bym pewnie łagodniej podchodził do tego aspektu, ale trwał tyle ile trwał. Oceniam to co widziałem na podstawie swoich odczuć, aczkolwiek rozumiem, że masz trochę inne spojrzenie na te elementy filmu. Po to jest forum, żeby się wymieniać poglądami.
Wybacz, jeśli się nie wyraziłem w niektórych momentach dość precyzyjnie - jestem po prostu zmęczony dzisiejszym dniem, a chciałem mimo wszystko odpowiedzieć na Twojego posta.
Zgadzam się też z tym, co napisał Darth Simon w kwestii akcji TLJ.

Żeby nie było, nie krytykuję sceny z chłopczykiem z miotłą, a to, co było związane z końcową sceną Rey i spółki.

Nie jest to problem małej rozpiętości czasu, bo to kwestia gustu. Jest to problem chaotycznego poszatkowania różnych wątków, z których wiele cierpi z powodu słabego scenariusza. Świetne wątki Rey-Luke i Poe-Holdo to za mało.

Re: TLJ

W ciągu paru godzin spadło do 58%.

Re: Ostatni Jedi - temat recenzencki

Ciekawi mnie opinia Krogulca i Princess o filmie. Wypowiedzcie się!

Re: Ostatni Jedi - temat recenzencki

Krogulec 2/10
Princess, przypomnę, w lutym

Re: Ostatni Jedi - temat recenzencki

Princess na Filmwebie stwierdziła po seansie że Disney`owskie SW nie są dla niej.

O więcej, pytaj ją sam

Re: Ostatni Jedi - temat recenzencki

Princess 3/10

Re: Ostatni Jedi - temat recenzencki

Tyle na FW wystawiła?

Re: Ostatni Jedi - temat recenzencki

Tak

Re: Ostatni Jedi - temat recenzencki

Sorry, już 2/10 xD

Re: Ostatni Jedi - temat recenzencki

I zobaczycie w lutym co będzie. Zadziwiające jest, że mimo tak skrajnych opinii i jak to wcześniej wspomniałem zaskakujących konfiguracji (Seller na tak Lubsok na tak Grom, Joruus na nie) w temacie recenzenckim panuje miła atmosfera. Mam nadzieje, że się mylę ale w lutym jak ban minie wyczuwam tu takie fale shitstormu jakich na bastionie dawno nie było

Re: Ostatni Jedi - temat recenzencki

Wszytko w swoim czasie W 2014 roku złożyłem śluby nie dawania disnejowi ani złotówki więc do kina iść nie mogę, ale jak tylko będę miał okazję film obejrzeć to zaraz go zrecenzuję

kanon=legendy

Tak narzekamy na Leię lewitującą w próżni i projekcję Mocy w postaci Luke`a, a tak naprawdę to nowy kanon zrównał się z poziomem Legend. Takie same głupotki jak wcześniej, tyle że teraz mamy to na ekranie.

Odnoszę też wrażenie, że aktualni twórcy filmów nie potrafią umiejętnie dozować Moc w postaciach, przez co powstają same przekoksy jak Rey, Leia i Luke. Żadnego racjonalnego wyjaśnienia, czemu akurat te postacie to potrafią.

Re: kanon=legendy

Ale to było w książkach i komiksach, a w filmach takich rzeczy nie wolno!!!!!

Re: kanon=legendy

Nie no, nie przesadzajmy. W Legendach mieliśmy drzewa-Jedi, zmutowane jedzenie władające umysłami i płaczące góry. To jeszcze nie ten poziom gęstości.

Recka

Recenzję piszę po lekkim ochłonięciu, dwa dni po seansie. Na wstępie zaznaczę, że bardzo podobały mi się filmy SW od Disneya, Przebudzenie Mocy oraz szczególnie Łotr 1. Przechodząc do sedna TLJ był dla mnie słaby, żeby nie powiedzieć bardzo słaby, jak na film z uniwersum Star Wars. Oto lista co grało, a co według mnie nie grało w nowym filmie:

PLUSY, czy co grało:
+ Strona wizualna filmu - perfekcja, idealna równowaga między użyciem CGI a "starą szkołą". Postaci wyglądają naturalnie. Nie odczuwa się sztuczności efektami wygenerowanymi przez komputery.
+ Gra aktorów. Na prawdę widać było, że cała ekipa stara się uratować film swoją pracą - szkoda, że na daremnie. Za to jednak ogromny plus. Każdy robi co może i na ile pozwala mu "scenariusz" tego filmu.
+ Yoda - tutaj jedno z niewielu pozytywnych zaskoczeń w całym filmie. Super było zobaczyć starego znajomego, szczególnie w tej oldschoolowej formie ze starej trylogii.
+ Rey, mimo kilku głupich decyzji w stylu "polecę do Kylo i przeciągnę go na jasną stroną mocy magią przyjaźni", daje radę i z uwagą śledzimy jej losy i rozwój.
+ Porgi, tu zapowiadało się promowanie na siłę tych stworzonek, a były one "podane" w prawidłowych proporcjach, a może nawet zbyt skromnie.

Minusy, czyli co znalazło się po ciemnej stronie...
- Luke, całokształt zniszczenia postaci. Cały poprzedni film poświęcony był właśnie znalezieniu "Ostatniego Jedi". I nagle okazuje się, że tak na prawdę niepotrzebnie. Luke wygląda, jakby uwiodła go ciemna strona alkoholi wysokoprocentowych i ciągle strzela fochy. Kiedy już jednak decyduje się szkolić Rey, jest to przedstawione wyjątkowo miałko. Za bardzo to on Rey nie pomógł. Co do próby zabójstwa Bena we śnie przez Luke - nie kupuję tego, to do Luke`a nie pasuje, nawet Vader nie mordował swoich przeciwników w tak tchórzowski sposób. Pod koniec Luke korzystając z projekcji mocy stara sie pomóc rebelii (czy tego co z niej zostało) w ucieczce, wyzywając Kylo na duel i robiąc w konia cały Najwyższy Porządek. A potem umiera, rozpływając się w powietrzu jak pieniądze z komunii. Skoro twórcy chcieli tak bardzo uśmierci Luke`a, to powinni mieć odwagę zrobić to w walce z jego byłym uczniem, Kylo. Kolejna sprawa, w ogóle nie ustosunkowano Luke do działalności Snoke`a - ten drugi przez 30 lat odbudowuje Imperium pod nowym szyldem, a Luke co? Patrzy na to wszystko i ma to gdzieś? To po co walczył trzy epizody z Imperium? Aby po jego upadku pozwolić Snoke`owi je odbudować? Snoke podprowadza mu ucznia, syna najlepszych przyjaciół, a ten co? Kompletnie nic? To się nie dodaje...
- Snoke - w VII epizodzie Wielki i Potężny, tajemniczy, niesamowicie inteligentny. Połączenie Sidiousa z Hrabią Dooku. Wzbudza respekt i strach u podwładnych jaki i wrogów. To on rozdaje karty i się z tym nie kryje. Wszechwiedzący i przewidujący, wie nawet kiedy będzie promocja w Lidlu na karpia. Przy nim Kylo to uczniak, który z Huxem rywalizuje o każde słowo pochwały od Supre Leadera. Doskonale uzupełnia braki Kyla i było czuć, że to on jest głównym badassem i że z Najwyższym Porządkiem żartów nie ma. I nagle ginie, od tak, zabity(?) sztuczką na poziomie padawana. Najciekawsza, najbardziej tajemnicza postać 3 trylogii od tak wyrzucona do śmieci BEZ słowa wyjaśnienia (!!!). Zmarnowany wielki potencjał. Być może wróci w IX epizodzie, może nie.
- Leia - chyba każdy myślał, że ta postać zostanie uśmiercona w VIII epizodzie - po śmierci Carrie Fisher (świeć Panie nad jej duszą) Disney zarzekał się, że nie odtworzą granej przez nią postaci za pomocą CGI w IX epizodzie. Kiedy statek dowodzenia rebelii zostaje zaatakowany i jego mostek wylatuje w powietrze, każdy myślał, że to koniec, że Księżniczka odeszła - w pięknym stylu, podczas walki o to co kochała. I nagle... tadam-tadam, Leia robi "supermana" i będąc nieprzytomną i ranną po wybuchu nie tylko ratuje się od pewnej śmierci w próżni (!), ale precyzyjnie dolatuje do śluzy innego statku, gdzie zostaje uratowana. Normalnie wyczyn godny co najmniej Dartha Plagueasa. Ciekawe, jak wybrną z postacią Lei w IX epizodzie...
- Motyw z poszukiwaniem "hakera". Zbędny, dodatkowo przeładowujący i wydłużający film. Liczyłem na kogoś w stylu duchowego zastępcy Hana Solo, skończyło się na niczym ważnym. Chyba chodziło o to, żeby pokazać te dzieci w stajni z tymi z kozo-koniami. Wątek możnaby usunąć z filmu i nie byłoby różnicy.
- BRAK CHOCIAŻ JEDNEJ walki z prawdziwego zdarzenia na miecze świetlne (między użytkownikami mocy, gwardziści się nie liczą). Lajtsajbery to symbol SW. Walki na miecze świetlne ratowały trylogię preqeli, choćby genialna walka z Darthem Maulem. VII epizod miał słabe walki, co było jednaj jakoś tam uzasadnione. W ósemce miało być inaczej, nawet materiały, które pojawiały się przed premierą to sugerowały. Wielki zawód.
- Hux - brak pomysłu na postać, wrzeszczy, rozkazuje a wszyscy wydają się go ignorować.
- Zachowanie Poe, który dostał ADHD, chce wszystko wysadzać i nie słucha się przełożonej Lei ani Holdo. Powinien dostać klapsa albo trafić na karnego jeżyka!
- Użycie skoku w nadprzestrzeń jako broni - to złamanie taboo Gwiezdnych Wojen, które de facto wyrzuca sens wszystkich bitew kosmicznych do kosza. Wystarczy przecież wsadzić droida na statek i hop! Do tego poświęcenie Holdo. To, że się nie ma pomysłu na postać, to trza ją od razu głupio uśmiercić?
- Zapomniano o Rycerzach Ren. Wyobraźcie sobie walkę Luke + Rey vs Kylo + kilku(nastu) rycerzy z czerwonymi, syczącymi mieczami podczas ulewnego deszczu... Pomarzyć można...
- Brak jakiegoś wpadającego w uchu kawałka muzycznego. Oprócz wspomnianych walk na miecze świetlne to muzyka ratował prequele. Duel of the Fates, Across the Stars, Battle of the Heroes to kawałki które dosłownie ciągnęły do góry za uszy epizody I - III. A tutaj - nic ciekawego.

Rozkmina

Tak sobie mysle - tak globalnie - glowna saga SW jest skazana na niepowodzenie. Jedni nie zdzierza nawiazan do OT, inni nie chca niczego nowego a poza tym sa tez racy ktorzy nie chca ani zzynki ani czegos nowego. Dlatego tez szanse na pelny sukces maja tylko spinoffy albo zupelnie nowe poboczne serie.

Re: Rozkmina

-Dlatego tez szanse na pelny sukces maja tylko spinoffy albo zupelnie nowe poboczne serie.

Bo tym powinny być od początku filmowe Gwiezdne Wojny od Disneya, po prostu. Ale połasili się na kasę i niestety zwróciło im się, a w zamian mamy takie potwórki jak TLJ czy TFA.

Re: Rozkmina

Moja serdeczna rada - zrób sobie kilka dni przerwy od Bastionu, bo zaczynasz majaczyć.

glowna saga SW jest skazana na niepowodzenie.

Wiesz ile jest prawdy w tym zdaniu?
Zapytaj Luke`a

PS
Ilość malkontentów jest tak niewielka i maja oni takie znaczenie jakbyś splunął do OCEANU.

Re: Rozkmina

-Ilość malkontentów jest tak niewielka i maja oni takie znaczenie jakbyś splunął do OCEANU.

Według użytkowników Rotten Tomatoes, które najwyraźniej jest jakimś istotnym wyznacznikiem jakości, TLJ jest najgorszym epizodem obok AtoC. I jeśli jest jedna rzecz, którą całkiem obiektywnie można stwierdzić na temat filmu to to, że nie został on ogólnie ciepło przyjęty przez widownię.

Re: Rozkmina

"TLJ jest najgorszym epizodem obok AtoC."

To może być prawda, bo AOTC jest znakomity

Re: Rozkmina

Wg użytkowników IMDb:
TFA 8,1, najczęstsza nota 8, 2,4% "jedynek"
AOTC 6,6, najczęstsza nota 7, 2,8% "jedynek"
TLJ 8,1, najczęstsza nota 10, 4,4% "jedynek"
TPM 6,5, najczęstsza nota 7, 3,2% "jedynek"

TLJ na pewno jest najbardziej kontrowersyjne.

Re: Rozkmina

Zgoda, kontrowersyjne jest, bo jest inne od pozostałych filmów.
To jest 3 film Disneya i każdy jest inny - BRAWO!
Dla mnie BOMBA!

Tego oczekiwałem - każdy reżyser dokłada coś od siebie i też popełnia inne błędy (to nieuniknione).
Wszystkim nie dogodzisz. Trochę żałuję, że jednak Abrams wraca, zdaje sobie sprawę że na pewno się poprawi - pokazał klasę przyznając się publicznie do błędów, jednak jego styl już znam i wolałbym jakąś niewiadomą.
Plus jest taki, że NT będzie bardziej spójna.

Re: Rozkmina

-AOTC jest znakomity

No może lekka przesada, ale generalnie nie będę się z tym kłócił

Re: Rozkmina

NT jest bardzo kameralna i wygląda jak spin-off.
PT miało epicki rozmach (co bardzo lubię w SW).
AOTC ma takie sceny, które do dzisiaj nie mają sobie równych, ale też oczywiście kilka problemów

Osobiście skupiam się na tym co jest dobre w każdej trylogii - oczywiście największym sentymentem darzę OT.

Jak do tej pory, każdy film od Disneya wnosi coś nowego i ja się z tego cieszę.

Re: Rozkmina

heh. Ostatnio oglądałem w TVN po dość długiej, kilkuletniej przerwie i pewne linijki scenariusza są po prostu słabe . Chociażby rozmowa pomiędzy Lama Su, a Obi-Wanem.

Re: Rozkmina

Pełna zgoda, dialogi i interakcje należy z tego filmu wyciąć i zostaje najczystszy starwarsowy fun )

Re: Rozkmina

Może przesadzilem z tym okresleniem, po prostu nie ma szans na pełen sukces z perspektywy zadowolonych widzow. Ludzie maja co do tego rozne i jednoczesnie nierealne wizje ze nie ma szans tego spelnic. Dlatego z ogromna ochote czekam na nowa, zupelnie oddzielna trylogie Johnsona.

Kolejny film i kolejne trafienie w punkt

Disney jednak wie dokładnie co robi, i zaczyna wyglądać na to, że Trzecia Trylogia wychodzi na prowadzenie w rankingu globalnym.
TLJ ma wszystko - piękne zdjęcia, tempo, akcję, napięcie, emocje, wciągającą historię, bohaterów, humor. To Gwiezdne Wojny takie, jakimi były w odległych czasach Epizodów 4-6, ale unowocześnione, dopasowane do dzisiejszej widowni, odważniejsze i bardziej odpowiedzialne. Rian Johnson ma niesamowite wyczucie stylu i elegancji wizualnej, scenariusz to pierwsza liga kina akcji. Wszystko jest na swoim miejscu, ręka reżysera wyrażnie widoczna w detalach. Nic dziwnego, że Johnson dostał kolejną trylogię do realizacji, to było właściwie jedyne wyjście. Dać mu te filmy, wolną rękę, i mniejszy budźet, niech pokaże naprawdę na co go stać!
Nie ma się co rozpisywać. Film trzeba koniecznie zobaczyć, w miarę możliwości kilka razy. Podobnie jak w wypadku TFA, pod powierzchnią jest o wiele więcej, niż może się na pierwszy rzut oka wydawać. Swietna rzecz, zarówno dla młodych jak i starych. Starwarsy są w dobrych rękach. Złote czasy dla fanów!

Koszmar

Może potem napiszę coś więcej, ale straszny film. Atak klonów to przy tym dzieło kinematografii. Joe trafił w punkt, produkt starwarsopodobny. Zero klimatu, brak klimatu SW, bzdury. Scena z Leią była żenująca. Seans EP9 w kinie u mnie pod znakiem zapytania.

1/10, straszny film

Re: Koszmar

Ludwik napisał:
Zero klimatu, brak klimatu SW
-----------------------

Przepraszam, piszę świeżo po seansie w emocjach xD

Re: Koszmar

A tu mi smutnawo, bo lubię, jak SW sprawiają radość awatarom, które lubię.

No nic, wciąż będę wzdychać, ale tak melancholijnie. Nie możemy wszak wszyscy lubić tego samego

(zobaczymy co powiem po 2 seansie już z mniejszymi emocjami. Ale tak sobie myślę, że jak ktoś kupuje choćby campowość niektórych brytyjskich seriali fantastycznych, czy właśnie takie trochę wyspiarskie poczucie humoru to właśnie ten film mu się spodoba. Ale jak nie, to raczej nie ma szans)

Re: Koszmar

He`s going down a path you can`t follow?

Re: Koszmar

- Ale tak sobie myślę, że jak ktoś kupuje choćby campowość niektórych brytyjskich seriali fantastycznych, czy właśnie takie trochę wyspiarskie poczucie humoru to właśnie ten film mu się spodoba. Ale jak nie, to raczej nie ma szans
Gdyby film rzeczywiście te elementy zawierał, to być może byłby lepszy

Re: Koszmar

No ale zawierał - Canto Bight to kopiuj wklej przygody z 9 Doktorem
I nawet morał podobny i zwierzątka uwolnione.

Re: Koszmar

No może może... fakt, że nie był to klimat Star Warsowy. Aczkolwiek widząc Gagi i ogólnie humor raczej myślałem "Marvel" niż "Doctor Who". Humor brytyjski i ten mocno ironiczny i ten lekki, jak w Doctorze, opiera się raczej na błyskotliwych dialogach czy relacjach. Humor w TLJ albo był prostym humorem sytuacyjnym albo niepasującymi luźnymi tekścikami, jak telefonowy żarcik Poe.

Re: Koszmar

Ale właśnie taki był, jak chocby ten dialog ze Rey przyleciała z Jakku

I nikt (na szczęście) nie wlazł w kupę, jak w ep. I

Re: Koszmar

nie jestem awatarem. Jestem osobą i mam na imię Mateusz!

A tak serio: przykro mi, że Cię zawiodłem. Ale żeby była jasność, mi Gwiezdne wojny sprawiają dalej bardzo dużo radości, np. R1 dla mnie był super filmem, lepszym niż TPM i AotC. TFA był dla mnie przeciętny, ale bez większego hejtu. Nie mówię już o tym, że dziś dostałem komiksy z DeAgostini i jestem szczęśliwy.

Ale ten film to jest dla mnie, tak jak to bardzo ładnie ujął JOR, produkt starwarsopodobny. Ot, jest parę elementów zbieżnych, ale kompletnie w tym nie czuje magii sagi. O ile w TFA jeszcze było SPORO takich elementów, że czułem, że to SW, to tutaj... kompletnie nic, zero emocji. No, może trochę podobała mi się scena z Yodą - ale też niesmak był, bo mi się wizualnie nie podobał.

Szczerze, to żaden film nie dostarczył mi tylu emocji, co ten. Szkoda, że negatywnych. Znajomi się ze mnie śmiali jak się film skończył, bo miałem strasznie zniesmaczoną minę.

Później napiszę jakieś zestawienie, co mi w tym filmie tak nie siadło, ale muszę trochę ochłonąć.

Re: Koszmar

-"[...] produkt starwarsopodobny" - otóż to!

Re: Koszmar

Wzdychanie do Mateusza nie jest nawet w połowie tak emocjonujące jak wzdychanie do TEGO awatara acz fakt, źle się wyraziłam.

Nie no, rozumiem, że się nie podobało, tylko, że lubię jak ludzie (w tym posiadacze wzdychogennych awatarów) czerpią radość z tego co fanują. I przykro mi, że TLJ tak Was zniesmaczyło - ja taki film SW mam jeszcze przed sobą i tylko wyobrażam sobie jakie to jednak paskudne uczucie.

Zwłaszcza, że właśnie dla mnie był przepełniony klimatem i emocjami gwiezdnowojennymi - i doceniam to jeszcze bardziej po drugim seansie.

Ot de gustibus najwidoczniej

Re: Koszmar

Hmm... a może nie tyle jest Ci przykro z tego powodu, że niektórym fanom Star Wars film "Ostatni Jedi" się nie spodobał, ale dlatego, że Tobie się spodobał i to bardzo, podczas gdy jakaś część osób ma bardzo negatywne opinie na jego temat?

Re: Koszmar

No jasne że tak. To jest takie wewnetrzne "Dlaczeeego?" xD

Re: Koszmar

Ehh, a więc to tylko mój avatar, a nie osobowość.

No nie powiem, bardzo niefajne uczucie. Dla mnie każda część dostarczyła sporej dawki pozytywnych emocji. W tej części jedynie scena z Yodą wywołała u mnie jakieś uczucia i to też mieszane, bo CGI nie było najlepsze. No bardzo niemiło się zaskoczyłem i tyle. Ale dziś też dyskutowałem z pewną osoba, która pozytywnie ocenia ten film, ale mówi że może to też wynikać ze znajomości komiksów oraz książek nowego kanonu. Ja ich nie znam, więc może to też ma spory wpływ na moją negatywną opinię?

Re: Koszmar

No akurat w filmie tych nawiązan do NK praktycznie nie było, i to jedna z przyczyn że nie mogę wystawić oceny 11/10. W stosunku do RO jest to niestety regres.

Re: Koszmar

Ludwik napisał:
Ale dziś też dyskutowałem z pewną osoba, która pozytywnie ocenia ten film, ale mówi że może to też wynikać ze znajomości komiksów oraz książek nowego kanonu. Ja ich nie znam, więc może to też ma spory wpływ na moją negatywną opinię?
-----------------------
Nawiązań trochę jest, ale są to tylko smaczki, które w niewielkim stopniu wypływają na ocenę całości. Wydaje mi się, że nie w tym rzecz. Co więcej w moim przypadku znajomość książki i komiksu o Phasmie przekształciła się w największy problem jaki mam z tym filmem czyli zupełne olanie i spuszczenie w kiblu fajnie zbudowanego backstory Phasmy.

Re: Koszmar

Zgadzam się w 200%.

Re: Koszmar

Dobrze, że Ci się nie podoba. Ma boleć.

Re: Koszmar

Luke S napisał:
Dobrze, że Ci się nie podoba. Ma boleć.
-----------------------

Dokładnie, mają cierpieć męki piekielne

Re: Koszmar

Okrutni jesteście

Ale Vilkala zadeklarowała że mimo to dalej będzie wzychać do Avatara Ludwiczka, więc to zawsze dla niego jakieś pocieszenie

Mieszane uczucia

Raczej recenzji nie piszę na świeżo (nie napisałem jeszcze dwóch poprzednich filmów) bo z czasem zmieniam zdanie po przemyśleniu wszystkiego.
Nie wiem co sądzić o tym filmie...
Niby dobry film ale po zwiastunach spodziewałem się czegoś innego.
Film ma swoje mocne strony ale może skupie się na tym co sprawiło moje zamieszanie:
- film miał być poważniejszy a mamy aż za dużo humoru
- Rey jest nikim, główny bohater sagi powinien być Skywalkerem , ale to można jeszcze odkręcić
- zmarnowanie potencjału Snoke`a. Zrozumiałbym jeszcze jego śmierć gdyby miał większą rolę w części 7, a tu dał się zabić jak głupiec
- Leia w próżni
- brak walki na miecze świetlne, naprawdę? epizod bez walki na miecze świetlne? Luke i Kylo jedynie krzyżują swoje miecze w retrospekcjach
- a teraz największy minus: momentami czułem jakbym oglądał bajkę dla dzieci, scena jak na Canto Bight ucieczka ze zwierzętami to jakbym scenę z królewny śnieżki oglądał i to jeszcze scena z dziećmi na końcu...
Ech film jak wspomniałem am też swoje plusy ale to może opiszę jak przemyśle wszystko, ciężko ocenić mi ten film...

...

Ok, wróciłem z drugiego seansu, będzie trochę chaotycznie:


1. Leia mówi do Poe "stop thinking with your cock...pit" co mnie rozbawiło bo nie wyłapałem tego na pierwszym seansie
3. Muzyka biedna
4. Kylo nadal sztos, ale go od początku polubiłem
5. Chciałbym mieć nadzieję, że ta wizja Rey z lustrami znaczy coś w stylu "nie jesteś nikim wyjątkowym, bo spójrz, przed tobą były setki wybrańców i po tobie też będą". Ale Disney już pokazał że nie bawi się w takie rzeczy i ma w gdzieś takie skomplikowane rozwiązania. Z jednej strony spoko, pomysł że rodzicami Rey są menele mi się podoba, ale z drugiej Disney zgubił gdzieś tę lucasowską zabawę symboliką
6. Rozmowa Kylo z Rey po bitwie z homarami to bardzo mocne nawiązanie do rozmowy Anakina z Padme na Mustafar, nawet fruwają płonące fragmenty w tle jak tam
7. przestała mnie uwierać śmierć Snoke`a, bo choć trochę z czapy, bo taki potężny użytkownik Mocy i w ogóle, to jednak ostatnie czego brakowało w star łorsach to kolejny przekokszony badass. Śmierć Snoke`a jest czymś w stylu alternatywnej wersji RotJ - Snoke całkowicie zaślepiony swoją potęgą nie zauważa, co naprawdę planuje Ren, a Ren umiał to wykorzystać, bo robił dokładnie to, co Snoke wyczuwał - unosił miecz, obracał go, miał zamiar zabić wroga... ale robił to oboma mieczami i tego już Snoke nie zauważył. choć ogólnie prowadzili go w nienajgorszym kierunku to moment jak ten obiecuje Rey cierpienia zupełnie niepotrzebny. No i wszyscy musieli go skądś znać wcześniej – Luke, Leia, Snoke musiał być im znany dużo wcześniej, skoro "Leia obwiniała Snoke`a" itd
8. gdy Kylo pierwszy raz ma wizję Rey mówi wprost: "nie, to nie twoja sprawka... to by cię zabiło", nawet Luke od tego umarł (lub z poczucia spełnienia lub obu), więc Snoke robiąc i mte wizje okazuje sie yć o wiele potezniejszy o dLuke`a
9. oczywiście znowu musiało być jak mały statek rozdupcza duży statek spuszczaniem się w otwór, litości. I znowu na ostatnią chwilę. W ogóle jak te bomby tam spadły, statek miał takie przyciąganie czy wtf?
10. nadal się jaram tym jak Johnson rozprawił się z mitem Jedi, zjechał ich od góry do dołu, odarł z całej otoczki dobra, i że miał jaja wcisnąć próbę bestialskiego zamordowania swojego ucznia przez zbrodniarza wojennego Luke`a S i że ten chcąc uchronić galaktykę przed złem sam to zło na galaktykę sprowadził – jak Jacen. Przecież Jacen też zobaczył wizję "władcy na czarnym tronie" która tak go przeraziła, że zechciał uratować w pojedynkę galaktykę przed wojną, i przez to ją na nią sprowadził i stal się tym władcą. Dokładnie taki sam motyw mamy tutaj i szanuję w opór.
11. dobrze, że ruch oporu cały czas dostaje w papę
12. źle, że główni bohaterowie ciągle ratują się w ostatniej chwili. Co chwilę deus ex machina, naciąganie historii, cuda niewidy, byle przeżyli, no kurde
13. szanuje że cokolwiek zaproponuje Poe to staje się to kompletną katastrofą xD w końcu to przez jego zaakceptowanie pomysłu FO jorgnął się że czmychają transportowcami
14. nadal uważam, że wątek Canto Bight jest super, bo po raz pierwszy w SW mamy coś, co nie pcha historii do przodu tylko staje się kompletną klapą – jak na wojnie
15. porgusie nadal 10/10
16. nadal jest mnóstwo piramidalnych głupot, żeżuncyjnych scen itd, ale uznałem że odstawię je na bok i tyle
17. za cholerę nie wiem o co im chodzi z tym nadajnikiem, i o co chodzi z tym, że w nadprzestrzeni nie da się ścigać, a na czym polegała cała fabuła Tarkina?
18. Hux to jakieś nieporozumienie, lubię przerysowane postaci ale nie kurde teatr telewizji xD
19. szanuje tego admirała z dreadnaughta
20. Rose urocza piwniczanka, ale ten pocałunek na tle wybuchu to molte volte litości
21. cały film nadal sprawia wrażenie parodii, ale w sumie mi się podoba. Jest zupełnie inny od wszystkich inny części i to samo w sobie nie jest złe, a wprost przeciwnie, tylko mógłby być inny w innych miejscach bo nadal jest za dużo kalek – Rey i Kylo w windzie, ile można wałkować temat tego że historia zatacza koło xD
22. Crait wizualnie to złoto, uwielbiam ten motyw z krwawieniem planety
23. Co za gamoń wymyślił przetłumaczenie First Order na Najwyższy Porządek? Ja lubię kreatywne tłumaczenia ale to jest przesada. Ale to nie zarzut do tej części tylko ogólnie. Jedi Order to Porządek Jedi czy co?
24. ogólnie nadal mam stosunek mocno ambiwalentny ale w głowie mam już mniej kremówek i choć film jest piramidalnie głupi, żeżuncjogenny itd, to jednak po raz drugi całkiem dobrze się na nim bawiłem

Re: ...

aha, jeszcze dwie rzeczy:

1. nie mam pojęcia co oni chcą wykminić w dziewiątym epizodzie, skoro wszystkie wątki zakończyli i to powinien być koniec trylogii. Szczególnie to ujęcie z dzieckiem stajennym było tak uroczo nadające się na koniec historii - zaczynamy E1 od dzieciaka, kończymy na dzieciaku
2. wiadomo, że ten stajenny jest wrażliwy na moc bo przyciąga sobie miotłę, ale teraz zauważyłem jeszcze, że ma oczy zajęte ślepczym bielmem. Zupełnie jakby był ślepy i widział za pomocą Mocy. Ktoś jeszcze zwrócił uwagę, czy to może była tylko kwestia oświetlenia że tak mu te oczy wyszły?

Re: ...

I to jest piękne, bo IX epizod zapowiada się jako wielka niespodzinaka scenariuszowa. Każdy z poprzednich finałów sagi (tak PT jak i OT) był całkowicie przewidywalny w głównej linii.

Re: ...

Z mojej perspektywy The Force Awakens praktycznie nie miało większych wad, ale nie mieli też większych zalet. Za to Ostatni Jedi posiada całe MNÓSTWO zalet i niestety sporo wad. I to jest mój największy problem z tym filmem - już po pierwszym seansie kocham ten film, ale jednocześnie zgadzam się z paroma zarzutami.

Wiem, że będzie mi się w przyszłości świetnie oglądać ten film, ale na scenie z lecącą Leią czy pocałunkiem Rose będę musiał wychodzić po herbatę.

Re: ...

Też prawda. Choć to może zabieg artystyczny Riana Johnsona - podkreślał cały film uzupełnianie się światła i mroku, życia i śmierci, może przeniósł to na wady i zalety.....

Re: ...

to się nazywa wyrazistość

Re: ...

Ale co się tak wszyscy czepiają Rose. Jest urocza na,swój sposób, a ten jej pocalunek na tle wybuchów jest taki naiwnie niewinny. No myśli że i tak zaraz zginie to co jej zależy, niech świat spłonie. I fajnie. To że przeżyła też fajnie, FN będzie miał dylemacik w ep. IX.

Re: ...

Tylko, że to jest idiotka jednak. Bo jakby dała Finnowi się poświęcić, to Resistance miałby szansę wyjść cało z tej bitwy (nie wiedziała przecież że Luke "przyjdzie"). Ale nie, ona ratuje Finna, pogrzebując zarazem szansę na zniszczenie działa, co w praktyce oznacza, że za parę minut ona, Finn i reszta Rebelsów będzie gryzła piach. I do tego pitoli coś o tym, że Ruch Oporu polega na ratowaniu tych, których kochamy, a nie walce z wrogiem. Tak jakby tenże Ruch Oporu miał jeszcze jakieś szanse na cokolwiek po jej błyskotliwej akcji. Więc dziewczynka, jak to mówią, went full retard i od tej pory jej nie lubię (a lubiłem).

Re: ...

W sumie logiczniejsze by było, gdyby go odbiła i sama wskoczyła w to działo (ale wtedy nie mogłaby wypowiedzieć tego zdania, który zdaje się ma być mottem filmu).

Re: ...

Masz rację, ale wiesz, oczekujesz od pannicy, ktorej dotychczasowy kontakt z samczykami polegał na razeniu ich prądem, logicznego myślenia w sytuacji gdy jej Romeo jest zagrożony. To takie trochę "i tak zginiemy, ale on się nie dowie że go kocham". No głupie, ale ona nie jest cyniczną babą po przejściach.

A działo już bylo "on" i nie wiadomo czy ten atak by coś dał. W każdym razie ten "taran" wyglądał solidniej niż ten złom którym leciał Finn.

Re: ...

tego by tylko brakowało, żeby znowu udało im się w ostatniej chwili rozwalić jakąś dużą broń xD

Re: ...

O, i to jest recka, a nie info kto przy czym będzie sobie robił dobrze.

Ad 9. może magnetyczne były, a moze taki gross und kolossal statek jest tak wielkim centrum grawitacji że zame lecą. Man, to starłorsy, tam w próżni kosmicznej słychać głos silników.

Ad. 17. W Tarkinie to Vader wyczuwal swoją kapsułke regeneracyjną. Nb. to urządzenie bardzo przypominało mi "powrót do przyszłości"

Ad. 23. Koleżanka tłumacząca pisała kiedyś, że czasami dostaje się wytyczne od centrali i się z nimi nie dyskutuje. I co zrobisz, nic nie zrobisz. Nb. "first order" to dosłownie coś najlepszego, z najwyższej półki (literalnie "zamawiane w pierwszej kolejności"), jak "first order vine" czy "first order oil"

Re: ...

Ad. 9.

W istocie bomby były magnetyczne, vel Visual Guide. Mechanizm zwalniania wypychał bomby z luku, a potem bomby przyciągały się do poszycia.

jeszcze przed seansem

Widzę opinie (część z nich) jeszcze skrajniejsze niż przy poprzednich dwóch filmach... i nawet Sellerowi się podobało! Naprawdę jestem teraz ciekaw jak jest naprawdę i czy HAJP NIE KŁAMIE xD

Dakann

Ja wiem, ja wiem, że jego imię jest na Bastionie zakazane xD Ale tak dla pokazania kontrastu - Dakann dał TLJ 10/10.

To jest wprost nieziemskie jak skrajne są opinie. Myślałem, że skrajne opinie były przy Rogue One. Ale to jest nic przy TLJ.

Re: Dakann

Kto to jest Dakann?
A Mariola już była?
A Heniek ile dał?

Wiem jestem ignorantem, bo nie znam Dakmana

Re: Dakann

Walka kanonów zaostrza się w miarę rozwoju disneizmu.

Re: Dakann

Widmo krąży po galaktyce!

Re: Dakann

Mi osobiście Dakann jest obojętny. Nie oglądam jego filmików o Star Wars ani o czym innym, ale kojarzę, że taka osoba istnieje.

Ciekawi mnie jednak czemu napisałeś, że jego imię jest na Bastionie zakazane?

Re: Dakann

Kiedyś ktoś coś napisał o nim i o gościu z Biblioteki Ossus i wyczułem wrogość i brak szacunku

Re: Dakann

Też mnie zawsze zastanawiało dlaczego Dakann jest tak nielubiany wśród fanów.

Ja przepadam za Grubaskami, często sobie oglądam.

Ręka 3po

Hej a tak w ogóle to co się stało z czerwoną ręką 3po, skoro została zmieniona to musiałbyć chyba jakiś skok czasowy? Oczywiście zdaję sobie sprawę że to pewnie zajmuje tyle samo czasu co zmiana skarpet ale jednak. Rrsistance musiał mieć chwilę wytchnienia by zająć się taką pierdołą.

Re: Ręka 3po

3PO zmienił rękę już w TFA: https://youtu.be/ZAECfrA6L5U?t=2m45s

Jako pokutę film obejrzysz jeszcze raz;p

Re: Ręka 3po

Noooooo!

...

Ale najbardziej mnie wkurzały te zupełnie niepotrzebne, kiczowate zwolnienia tempa. Jak w jakimś Shaolin Soccer.

Re: ...

Mnie najbardziej mnie wkurzały te zupełnie niepotrzebne, kiczowate przyspieszone tempa. Jak w jakimś BBC Planeta Ziemia.

Re: ...

Wcale tak nie było!

Re: ...

Drugi seans

Po drugim seansie muszę stwierdzić, że film podoba mi się jeszcze bardziej! Wszystko stało się jeszcze bardziej przejrzyste. Drobnostki już mi nie uciekały i mogłem skupić się na pięknych ujęciach. Yoda z Lukiem na tle płonącej świątyni - coś pięknego! Równie świetnie wyglądał pojedynek Luke`a z Kylo - jak z filmu Kurosawy.

Recenzja "Ostatniego Jedi"

Zdecydowałem się napisać tę recenzję opierając się na szablonie zastosowanym przy okazji moich postów z recenzjami TFA i „Łotra 1”, a które z kolei opierają się na takim moim prywatnym zestawieniu oceniających osobno każdy gwiezdnowojenny film kinowy. Nie jest to system idealny, ale o tym dalej napiszę.

Klasycznie ostrzegam przed spoilerami. Zaczynamy:

Reżyseria
Poprawna, a nawet dobra. Przeszkadzały mi co prawda jakieś sytuacje, że coś się udawało „w ostatnim momencie”, ale nie mam większych zastrzeżeń czy pochwał dla reżyserii. Dałbym 7/10, ale film jest przydługi jak dla mnie, więc wystawię 6,5. Można było zrobić to samo w krótszym czasie, a według mnie film by zyskał na dynamice oraz fabule, którą należałoby odpowiednio dopasować do czasu trwania filmu.
Ocena: 6,5/10

Stroje i dekoracje
Tutaj już jest lepiej. Tam gdzie miało być skromnie, było skromnie. Tam gdzie miało być na bogato, jak np. w przypadku Canto Bight, to było bogato. Urzekły mnie stroje z kasyna oraz to, jak ono wyglądało, W mojej opinii jest to jeden z lepszych elementów filmu.
Ocena: 7,5/10

Krajobrazy i efekty specjalne
Film jest genialny pod tym względem. Efekty specjalne prezentują się znakomicie: wybuchy, wystrzały, sceny walki w akcji oraz okolice, w których mają miejsce. Wystawiam w pełni zasłużoną 10. Krajobrazy i efekty specjalne w TLJ to zdecydowanie najmocniejsza część filmu. Dodam też, że świetnie współgrają z tym, co się dzieje na ekranie.
Canto Bight, mimo że wywołało mieszane uczucia u fanów, bardzo mi się podobało. Klimat przepychu, hazardu, błyskotek, atmosfera kasyna w tymże mieście. Zdecydowanie prawie najfajniejsza miejscówka w filmie.
Najbardziej urzekł mnie jednak Crait. Pięknie to wszystko wyszło. Nie była to zrzynka z Hoth, bo Crait jest solną planetą. Motyw z „krwawiącą planetą” był przepiękny.
Ocena: 10/10

Muzyka
Słabizna. Niestety, ale słabizna. Żaden spośród całkiem nowych utworów nie utkwił mi w pamięci. Muzyka ogólnie była bardzo fajna, z tym, że w porównaniu do poprzednich filmów wyszło słabo, brakowało mi jakichś nowych, wpadających w ucho utworów. Generalnie to najbardziej zapamiętałem, zupełnie jak przy TFA, motywy Ruchu Oporu, Najwyższego Porządku oraz Rey. Jeśli liczyć muzyczkę przy wejściu do kasyna w Canto Bight, no to mamy ledwo jeden nowy utwór, który zapadł mi w pamięci.
Ocena: 4/10

Postacie
Katastrofa, tyle powiem. Główne postacie są płytkie i nudne jak flaki z olejem, a całość sprawia wrażenie niezwykle naiwnej historyjki. Kylo Ren okazał się być psycholem z jajecznicą zamiast mózgu. Rey okazała się być chyba najpotężniejszym Jedi od wieków, skoro w krótkim czasie robi takie wygibasy. Generał Hux to chyba pseudonim arystyczny kiepskiego kabareciarza – w tym co robi i mówi jest śmieszny w sensie godny politowania.
Pozytywnie za to oceniam Luke`a Skywalkera, wiceadmirał Holdo, Rose (pozytywne zaskoczenie!) oraz Finna. Leia Organa wypadła poprawnie, ale nie zachwyciła jako postać, aczkolwiek to nie jest wina Carrie Fisher według mnie, bo swoją rolę odegrała bardzo dobrze, ale nie tak jak Mark Hamill.
Zostaje jeszcze Snoke, który przepołowił się niczym jabłko i w sumie nic nie wniósł oprócz tego, że jest przepotężny, zły, nienawidzi Luke`a oraz dał się przepołowić.
No i jest jeszcze DJ. Wypadł świetnie, brawa dla Benicio del Toro!
Ocena: 3/10

Fabuła i dialogi
Najgorszy element filmu. Fabuła tworzy przydługawą i naiwną historię. Ponadto pełno tu czerstwych dowcipów, wbijanych na siłę i często infantylnych. Fabuła żeruje na nostalgii i emocjach: tutaj wyskoczy Yoda, tutaj Leia robi jakieś idiotyczne cuda w przestrzeni kosmicznej jakby była postacią z komiksowego uniwersum, wielu ważnych bohaterów ginie (Ackbar, Holdo, Snoke, Phasma, Luke). Najbardziej zabawne jest to, że momenty ich śmierci były, przynajmniej dla mnie, bezpłciowe. Żadnych większych emocji nie czułem. Szkoda mi było Luke`a, ale idiotyzm robienia jakiegoś widma w oddalonej o bardzo dużo mil planecie to gruba przesada.
Przedłużanie momentu ucieczki mnie irytowało, a pośpieszne szukanie hakera w Canto Bight przerwane przez uwalnianie tych koniopodobnych zwierzątek to głupota jakich mało (cała flota Ruchu Oporu zagrożona, a oni marnują czas i ryzykują – moralnie by i tak zwyciężyli, ale takie działanie było naiwne i to bardzo, bo narażało przyszłość ich sojuszu w ogóle).
Dialogi nie olśniewają.
Co się tyczy nagłych zwrotów akcji, to są. Taka śmierć Snoke`a na przykład. Z tym, że są marnie wykonane.
Ocena: 2/10

Gra aktorska
Również słabo. Najlepiej wypadli: Luke Skywalker (wiarygodna postać, zmęczony życiem i Mocą stary mistrz świetnie zagrany przez Marka Hamilla), DJ (haker i cwaniak, wiarygodnie zagrana postać), wiceadmirał Holdo (także wiarygodnie zagrana), Rose (pozytywne zaskoczenie, rola Rose była bardzo fajnie zagrana), Finn (dobrze zagrana postać) oraz Snoke, chociaż nie było go dużo na ekranie. Chewie i droidy jak zawsze pełen profesjonalizm.
Najsłabiej wypadli: Rey (Daisy Ridley mnie nie przekonała swoją grą aktorską, słabo to wyszło), generał Hux (czy może lepiej Hugs, bo jego komiczność i śmieszność to parodia osoby na wysokim stanowisku; aktor grający rolę Huxa mnie w ogóle nie przekonał, jego mimika tylko pogrąża Huxa jako postać; Hux z TFA to przy tym z TLJ dobra postać).
Poprawnie wypadli: Kylo Ren, Leia Organa, Poe Dameron, Phasma.
Ocena: 3/10

Chęć powtórnego zobaczenia
Na pewno kiedyś tam obejrzę, ale raczej na pewno nieprędko. Nie chce mi się, nie czuję potrzeby oglądania tego, w mojej opinii, kiepskiego filmu raz jeszcze. Był to jeden z gorszych filmów pod względem fabularnym i scenariuszowym, jakie kiedykolwiek widziałem.
Ocena: 2/10

Reasumując: film jako film jeszcze ujdzie, ale jako kolejna część Gwiezdnych Wojen wyszedł słabo. Niby ocena ogólna powinna być 4,75/10 jeśli wyliczyć średnią, ale uważam, że to za dużo. Cóż, mój szablon nie jest idealny i pomija kilka kwestii, które starałem się jakoś wpleść w poszczególne kategorie.

Film jako film jeszcze ujdzie w tłoku, warto go zobaczyć z ciekawości, ale nie ciągnie mnie do jego powtórnego zobaczenia. Film jest typowo „na raz”, ewentualnie „na dwa” obejrzenia.
Oceniając „Ostatniego Jedi” jako kolejny Epizod Star Wars i wychodząc poza schemat przyjętego szkieletu oceny, o którym wspomniałem wyżej, wystawiam ostatecznie ocenę: 3,75/10. Przykro mi, no ale dzielę się swoimi spostrzeżeniami mając na uwadze, że wiele osób może się zgodzić, może się nie zgodzić, bądź może mieć jeszcze gorszą opinię na temat TLJ.

Zaznaczę, że kilka godzin przed premierą przy okazji relaksu jakiś troll zaspoilerował główne plot twisty. Wkurzyłem się, bo o ile czytałem przecieki sprzed kilku miesięcy, tak chciałem pójść na „Ostatniego Jedi” bez spoilerów, przez co ograniczyłem chociażby portale czy filmiki związane jakoś z Gwiezdnymi Wojnami. No cóż, mówi się trudno. Śmierć Hana Solo też mi została zaspoilerowana przez internetowego trolla, mówi się trudno. Piszę to, aby podkreślić jedną rzecz: nawet gdybym ich nie znał, to myślałbym o tym filmie podobnie (chociaż wiadomo, na pewno plot twisty wyglądałyby o wiele lepiej – nie spodziewałem się, że Snoke ostatecznie zostanie uśmiercony). Starałem się go ocenić jak najbardziej obiektywnie się dało, co oczywiście nie jest możliwe, bo zawsze będzie jakaś nutka subiektywizmu, ale cóż – próbowałem. Wracając, TFA mimo spoilera (największego w fabule filmu w sumie) oglądało mi się świetnie i ogląda się świetnie również teraz. Szczerze wątpię, że przy TLJ będzie podobnie. Nie mam ochoty go po raz kolejny oglądać, tj. nie w najbliższym czasie czy nawet dalszym czasie. Myślę, że jak już to obejrzę go sobie po raz drugi w okolicach premiery Epizodu IX (który pewnie też jakiś cep gdzieś mi zaspoileruje, ale mówi się trudno).

Ktoś może spytać: co tak ostro oceniam film? Dlatego, że właściwie Gwiezdne Wojny straciły „ducha”, który czułem przy okazji TFA i Łotra 1. Pewne rozwiązania fabularne (jak np. „latanie” w przestrzeni kosmicznej, ale też pominięcie wątku Rycerzy Ren, szybkie opanowanie Mocy i szermierki przez Rey) i fakt, że to jest druga część trylogii, nie napawają mnie optymizmem co do Epizodu IX.

Re: Recenzja "Ostatniego Jedi"

To nie jest recenzja, tylko wyliczenie w punktach "co mi się podobało, a co nie". Jest jednak subtelna różnica. To co tu wysmarowałeś, można by zmieścić na jednej stronie prezentacji PowerPointa, w 3 bulletpointach. Nie nazywajmy takich rzeczy recenzją.

Re: Recenzja "Ostatniego Jedi"

E, ale nie czepiajmy się tego. Każdy ocenia jak chce, zgodnie nazywamy to na użytek tych wątków recenzjami.
Raczej ciekawiłoby mnie uzasadnienie ocen cząstkowych (w porównaniu do innych filmów), bo mam wrażenie że są kierowane ogólnym stosunkiem emocjonalnym, a nie rzeczywistą wartością.

Re: Recenzja "Ostatniego Jedi"

Dobra, masz rację. Czepiłem się gościa bez sensu.
Sorry Panie Darth Starkiller.

Re: Recenzja "Ostatniego Jedi"

Spoko. Chociaż muszę skomentować to co napisałeś. Po pierwsze, zaznaczyłem, że mój szkielet recenzyjny jest wadliwy, ale zdecydowałem się go zastosować. Po drugie, zazwyczaj recenzja opiera się m.in. na wyliczeniu tego, co było technicznie dobre, a co szwankowało. Ja starałem się ograniczyć moje osobiste preferencje jak to tylko możliwe, ale też nie będę udawał, że moja recenzja jest pozbawiona ocen opartych na osobistych preferencjach, co zresztą widać. Nie widzę w tym jednak zaprzeczenia recenzji jako recenzji, bo czytałem już gorsze teksty napisane na temat różnych filmów przez osoby, które rzekomo "znały się na temacie", a ich recenzje przypominały raczej wycinek z luźnego monologu widza po kinie w kierunku ściany. Po trzecie, mojej recenzji nie sposób zmieścić na jednym slajdzie prezentacji, a jeśli już, to nie byłoby to czytelne jeśli patrzeć na standardy edukacji akademickiej. Wiem, że może się komuś nie podobać ta recenzja albo może jej odmawiać statusu recenzji, ale nie przesadzajmy. Widać analizę różnych wątków, acz nie doprowadzoną do rangi streszczenia filmu, a następnie (bądź między innymi) ich ocenę. Na tym zazwyczaj polegają recenzję, chociaż nie nazwałbym mojej recenzji pełnym profesjonalizmem, bo uczciwie przyznam, że nie umywa się do dobrych (powtarzam: dobrych, a nie siłujących się na bycie dobrymi) recenzji dokonanych przez ludzi, którzy się zajmują ich pisaniem na co dzień.

To tak przy okazji, gwoli rozwinięcia tematu charakteru recenzji, którego nie "wysmarowałem" za dużo w jej tekście.

Pragnę jeszcze tylko zauważyć, że - tak jak wspomniał bartoszcze - na użytek tegoż tematu wiele postów jest nazwanych recenzjami, mimo że stanowią np. odczucia emocjonalne po seansie filmu czy mniej lub bardziej subiektywną ocenę tego, co się podobało, a co nie.

Re: Recenzja "Ostatniego Jedi"

Tzn. mój ranking cierpi na tym, że raz wystawionych ocen starałem się nie zmieniać, przez co powstaje pewna nieścisłość, którą opiszę dalej.

Oceny cząstkowe odpowiadają na pewno w jakiejś mierze stosunkowi emocjonalnemu, ale starałem się nadać im rangę porównania do tego, jak dane elementy wypadały w poprzednich filmach Star Wars. Oceny cząstkowe mają ten problem, że wprowadziłem je stosunkowo niedawno, stąd takie prequele czy oryginalna trylogia nie miały u mnie ocen z połówkami, mimo że w niektórych przypadkach spokojnie można by je wystawić.
Stąd muszę jakoś przemodelować oceny wszystkich filmów, no ale to mój prywatny ranking, więc zrobię to kiedy najdzie mnie ochota.

Dlatego stety niestety, ale każdy kolejny film Star Wars będzie w trudniejszej pozycji, gdyż będzie oceniany w porównaniu do aspektów technicznych obecnych przy okazji poprzednich filmów.

O jakie dokładnie Ci chodziło oceny? Postaram się rozwinąć konkretne punkty, jeśli chcesz.

TLJ

Na RottenTomatoes TLJ jest najgorzej ocenionym epizodem ze wszystkich.

Najgorsze SW w historii!! :D

Najgorzej ocenionym przez użytkowników. To jest dokładnie powtórka sytuacji z 1999 roku, kiedy Prequele odrzuciły fanów ST starej daty. Wielu z tych ludzi zupełnie odeszło od starwarsów, zmiana była zbyt duża, szok w zderzeniu z zupełnie innym stylem niejednemu wyrwał "fanostwo" z korzeniami.
Dzisiaj mamy do czynienia dokładnie z tym samym. Pokolenie wychowane na EU i Prequelach jest już w pełni dojrzałe, i co więcej, wchodzi w wiek kiedy zaczynają kiełkować postawy zachowawcze, konserwatywne, życie przestaje być śmieszne i zabawne. W takich momentach fani po prostu zaczynają mieć dość, szczególnie kiedy dostają coś zupełnie innego, od tego na czym wyrośli, co pokochali od dziecka.
TLJ jest właśnie takim pokoleniowym filmem przełomu. Po prostu to jest niemożliwe, żeby taki film spodobał się ludziom, którym drogie są Kotory, EU, TOR, całe to uniwersum sprzed TFA. E8 jest tak polaryzującym filmem, że nic już nie będzie takie samo w tym tzw fandomie.
To co dzieje się teraz na Rotten Tomatoes to jest właśnie ten moment, obserwujemy chwilę pęknięcia na żywo, część fanów właśnie sobie uświadamia, że nie ma sensu się męczyć udając, że zależy im na czymś, na czym im ani nie zależy, ani się nie podoba. Rozbieżność ocen krytyków (ktorzy oceniają film z punktu widzenia zawodowca) i fanów (którzy oceniają film zgodnie ze swoją emocjonalną więzią z uniwersum) o tym świadczy.
Ja osobiście uważam, że TLJ jest najlepszym filmem SW w historii, to jest nowe otwarcie. Zgadzam się z oceną krytyków. Nawet oryginalna trylogia była trochę do dupy. To jest coś o wiele lepszego. Co będzie dalej, pokaże wynik finansowy TLJ, ale ja uważam że właśnie zobaczyliśmy przyszłość SW. I jak to zwykle bywa, jedni zostają na pokładzie, nowi wsiadają, a dużo wysiada. I tyle. Cześć.

Re: TLJ

Na metacritic to samo.

Totalnie bez sensu

jest to, że mam doła, bo ludziom się tak bardzo nie podoba. Chyba coś ze mną nie tak. W końcu od tylu lat żyję w fandomie, który jest podzielony, a jakoś teraz mnie to uwiera.
Wiem, że każdy ma prawo do swojej opinii, szanuję to. Wiem, że ten film jest mocno kontrowersyjny, inny, że ma gorsze momenty, że budzi dużo wątpliwości i mieszane uczucia. Sama nie jestem wszystkim zachwycona. Ale i tak dał mi dużo frajdy i wybieram cieszenie się Gwiezdnymi Wojnami. I chciałabym, żeby inni fani SW też znaleźli tam coś dla siebie.
Tymczasem kolejne osoby, które znam są tak strasznie na nie i tyle jest wokół niechęci, że wczoraj wieczorem wlazłam na tumblra i czytałam opinie fanek Reylo, żeby zobaczyć ludzi, którzy są dzięki tej części szczęśliwi. One dostały więcej niż się spodziewały i pławią się w zachwytach
Nie pojmuję czemu mi to tak przeszkadza. Może jednak te lata hejtu wokół już mnie zmęczyły? Może trzeba się od tego odciąć jak Luke od Mocy? ;P

Naprawdę bez sensu. Chyba muszę sobie zrobić przerwę od neta.

pomyśl

że to Tobie mógł się tak nie podobać, a na szczęście (Twoje) tak nie jest

Re: Totalnie bez sensu

Mam tak samo. Człowiek odruchowo stara się toczyć walkę, która z góry jest bez sensu.
Nawet przed seansem nie byłem zmuszony aż tak odcinać się od neta, jak wypada to zrobić teraz.

Re: Totalnie bez sensu

Za Rose: Wygramy nie przez kłótnie z hejterami, a przez wspólne cieszenie się z fanami...

Re: Totalnie bez sensu

Kasis przytulam bo mam tak samo - męczy i smuci, mimo iż większość osób, ktore cenię oceniły film wysoko (wzdycham melancholijnie nad awatarem jednego z wyjątków).

Ale dokładnie tak, widząc wady postanawiam się cieszyć się zaletami i tym co mnie bardzo zachwyciło

Re: Totalnie bez sensu

Wygramy nie przez kłótnie z hejterami, a przez wspólne cieszenie się z fanami... [2]

BRAWO!

Re: Totalnie bez sensu

Jakby się tak policzyć, to jest nas (tych, którym TLJ się podoba) całkiem spora gromadla

Re: Totalnie bez sensu

Niech mi ktoś tu pokaże jednego hejtera. Bo to jest troche śmieszne, że komuś film się nie może nie podobać bo wielcy TRÓ FANI będą od hejterów wyzywali

Re: Totalnie bez sensu

Akurat na bastionie jest poziom zachowany co do TLJ, filmweb to zbiorowisko podludzi w tym momencie

Re: Totalnie bez sensu

Ja to przyznam że nawet jestem troche zszokowany że jest tak spokojnie.

Re: Totalnie bez sensu

Zapomniałeś, że w tych czasach krytyczna opinia zawsze jest hejtem?

Re: Totalnie bez sensu

Lepiej siedzieć cicho albo iść za tłumem bo Cię zlinczują

Re: Totalnie bez sensu

To znak naszych czasów. Słowo "hejt" i "hejter" weszło do słowników ludzi, którzy nie wiedzą w sumie co to znaczy i używają tego słowa jako synonim wszystkiego co negatywne.

Krytykujesz coś bezpodstawnie? Jesteś hejterem.
Krytykujesz coś merytorycznie? Jesteś hejterem.
Coś Ci się nie podoba? Jesteś hejterem.
Robisz szambo w dyskusji jakimiś losowymi i obraźliwymi komentarzami? Jesteś hejterem.
itd. itp.

Re: Totalnie bez sensu

Wyluzuj, chyba nikt Ci nie zabrania mieć inne zdanie na temat filmu. Ktoś Cię nazwał hejterem?
Na pewno nie ja, ale może tak się sam czujesz - na to już nic nie poradzę

A Lord Budziol tylko w bardzo fajny i zabawny sposób wykorzystał i przekształcił tekst z filmu.

Akurat w TLJ jest kilka dobrych tekstów nadających się do wykorzystania np. na Bastionie

Re: Totalnie bez sensu

Ciężko w ogóle nie mieć takiego odczucia. Ale można starać się mieć to w d...

Ja wiem, że część tak po prostu nie lubi tej części, ze względu na styl, luki fabularne, brak tego czegoś. Ale wydaje mi się, że proporcje mogą się jeszcze lekko zmienić jak część tych, którzy nienawidzą ten film przez pewne pojedyncze decyzje zaakceptuje los Snoke`a, Luke`a czy rodziców Rey. Bo kurde.. co my tak naprawdę wiedzieliśmy o Sidiousie w OT? Czy rzucaliśmy się o to, że Obi Wan odszedł po jednej części? Nie. A teraz przez te lata snucia teorii niektórzy są zawiedzeni, że to wcale nie miało aż takiego znaczenia. Zobaczą na spokojnie za parę miesięcy i możliwe, że trochę zmieni im się opinia.

:D

+1

Re: Totalnie bez sensu

Rozmawialiśmy o tym z Sevem wczoraj, bo i jemu i mnie również jest trochę przykro że nie wszyscy mogą się cieszyć nowym filmem, i że nie każdemu się podoba w tym stopniu co nam. Ale są małe radości; są tacy jak Gunfan, Ricky, Lubsok, którzy nie lubili EVII a którym EVIII podszedł - Seller na przykład jest zadowolony z seansu i teraz aktywnie broni filmu na fp filmwebu. To mnie cieszy, że nowe SW mają coś tym ludziom do zaoferowania, jednak, i nie są oni skazani na spinoffy.

No i jest nas tu trochę, osób zadowolonych z seansu
Dzisiaj idziemy trzeci raz; wczorajszy seans mnie utwierdził w przekonaniu że to nie zaskoczenia zrobiły dla mnie ten film, tylko to, co się w nim dzieje.

<mentalny przytulas>

Re: Totalnie bez sensu

Ale nie generalizujmy, tylko NIEKTÓRYM ludziom się nie podoba, ich strata. Ja jestem zadowolony, dostałem dużo, dużo więcej niż się spodziewałem, i co najfajniejsze, zupełnie nie mam ułamka pojęcia co będzie w ep. IX.

Jak napisał Lord Budziol - cieszmy się i zostawmy ich z ich smutkiem.

Aczkolwiek trochę rozumiem tych którym się nie podobało, bo pamiętam jak odebrałem PT, będąc mniej więcej w ich wieku.

Re: Totalnie bez sensu

Nie mam zamiaru generalizować ale masa ludzi zawiodla sie na filmie bo nie spelnil ich oczekiwan dot. losow pewnych postaci. Wiekszosc zarzutów wynika z tego ze inaczej wyobrazali sobie losy postaci. Nie podoba sie ze Snoke zginal a my nie dowiedzielismy sie kim jest, że rodzice Rey to nikt ważny, że DJ pojawil sie na chwile. A wszystko to dlatego ze ostatnie dwa lata spedzilismy na snuciu przesadnie skomplikowanych teorii na temat tych postaci. Aż mi szkoda chłopaczka z ostatniej sceny jak sie okaże ze go nie ma w 9. Nie wiem wlasciwie skad w nas tyle pewnosci ze to wszystko musi sie ze soba wiazac? Przeszlosc Sidiousa poznalismy dopiero w PT. Vader okazal sie ojcem Luke`a a Leia jego siostra. W OT to wlasciwie tyle a PT wcale nie dodaje wiele wiecej poza tym że to prequel wiec naturalnie opowiada o bohaterach ktorych znamy z OT. Jak mozna wsciekac sie na brak głębi w Snoke`u skoro Imperator w OT mial jej tyle samo? Jak można miażdzyć Riana za to że usmiercil Luke`a skoro Kenobi zginął jeszcze szybciej? Tak jak pisalem, masa jest ludzi ktorzy nie chca ani zżynki ani czegoś nowego i nie ma opcji dogodzić takim ludziom. Chcieliby zeby Luke był wykokszonym badassem bez skazy, Snoke Plagueisem a Rey wnuczka Obi Wana.

Oczywiscie dalej sporo jest rozczarowanych filmem tak ogólnie, nie z powodu konkretnych decyzji. Ale Ci ktorych opisalem wczesniej to wlasnie tacy ktorzy potem wchodza na MC i daja 0/10. Nie bronie tego ale czy rzeczywiscie ten film zasluguje na 0?

Re: Totalnie bez sensu

Niemniej, szcunkowo czwartkowe seansy przyniosły 45 mln$ w stanach (trochę mniej niż TFA ale prawie dwa razy tyle co RO), dodatkowo 60 mln na świecie.

Mnie najbardziej martwi, że SW-Yogurtowi się (chyba?) nie spodobał...

Re: Totalnie bez sensu

Dziewczyno, czym Ty się przejmujesz. Że jakimś totalnym nerdom nie podoba się film? Nie podoba się, trudno. Niech sobie idą grać w Battlefronta czy czytać Legendy czy inne głupie komiksy. Ja już mam na to kompletnie wy?ebane. Idę jutro do kina z moją małżonką (kompletny profan w sprawach SW), której właśnie się przypomniało, że TFA było fajnym filmem i chce zobaczyć co było dalej. Jesteśmy z Rzeszowa, więc jak chcesz to się podłącz Pozdrawiam i potwierdzam, TLJ jest najlepszym filmem cyklu.

Coś niesamowitego!

Cześć wszystkim!
Po przeglądaniu Bastionu przed długie lata, postanowiłem do Was dołączyć, a premiera The Last Jedi była idealnym powodem ku temu

Film pokochałem od pierwszych scen. Kocham go za to, jak bardzo pokazuje środkowy palec wszystkim teoriom, które namnożyły się przez ostatnie dwa lata. Dzięki temu jest tak zaskakujący oraz nieprzewidywalny i chyba właśnie to jest głównie powodem, dla którego film zbiera tak skrajne opinie; niektórzy od premiery The Force Awakens chcieli, by te wszystkie teorie o Ray Skywalker/Kenobi, Dark Plagueisie innych miały swoje odzwierciedlenie w najnowszej produkcji. Aż tu nagle wjeżdża Rian Johnson i mówi "LOL, nope!". Gdyby nie to, gdyby większość teorii okazała się prawdą, to wtedy moglibyśmy dopiero mówić o słabym filmie, który jest przewidywalny i brak mu jakiejkolwiek oryginalności. A tak otrzymaliśmy produkcję świeżą, odważną i tak bardzo inną od wszystkiego, co było przed nią. Jest to swoiste wywrócenie do góry nogami The Force Awakens.

Wracając do samego The Last Jedi - cóż za wspaniałe rozwinięcie postaci! Owszem, film ma swoje problemy (m.in. ukrywanie prawdziwego powodu ucieczki Rebelii przez Holdo, nie wiem po co to było ukrywać przed innymi), ale emocje, jakie płyną z tego filmu, zakrywają dziury logiczne i niedociągnięcia.

O samych postaciach napisano już chyba wszystko, więc skupię się na osobnych aspektach produkcji, które mnie urzekły.

Największym plusem jak dla mnie była (i jest) relacja Kylo - Ray. Napięcie i chemia aż wylewały się z ekranu, a każda scena z ich rozmową powodowała, że coraz bardziej byłem zwolennikiem ich ewentualnego romansu. Zaś scena ich wspólnej walki z strażnikami Snoke`a była niczym miód na moje oczy.

I tutaj kolejny plus produkcji: strona wizualna. Zdjęcia i kadrowanie niektórych scen było na niesamowicie wysokim poziomie. Szczególnie zapadły mi w pamięć sceny na Crait, walka po zabiciu Snoke`a oraz - najlepsza scena z całego fimu - poświęcenie się Holdo. Cała sala zamilkła na dobre kilka sekund, aż miałem wrażenie, że jestem sam na ogromnej sali.

Muzyka to głównie powrót motywów znanych już z sagi, aczkolwiek jeden utwór z ścieżki dźwiękowej nie opuszcza mnie od wyjścia z kina, mianowicie "Canto Bight". Ten utwór jest tak inny od całej reszty płyty, że zwróciłem już na niego uwagę podczas seansu. Temat muzyczny dla Rose jest śliczny, ale moim zdaniem nie umiał się on jakoś wybić i rozwinąć.

Humor filmu zaskoczył mnie, na plus. Rozmowa Poe z Huxem na początku filmu, Porgi, czy "smyranie" przez Luke`a liściem dłoni Ray, powodowały salwę śmiechu. Szczególnie Hux był tutaj postacią komiczną, która w niemal każdej scenie powodowała, że cała sala śmiała się do rozpuku.

Jest jeszcze jedna rzecz, która sprawiła, że film stał się dla mnie wyjątkowy: przebudzenie się Lei w kosmosie, po wyssaniu jej z powodu wybuchu. Było to coś tak nieoczekiwanego, tak innego, że oglądałem całą sekwencję z otwartymi ustami. Było mi w jakiś sposób przykro, gdy zacząłem czytać po seansie opinie w internecie i dużo osób krytykowało tę scenę. Jak dla mnie jest swoistą wisienką całej produkcji i nie mogę się doczekać, by zobaczyć to jeszcze raz na wielkim ekranie.

Na film wybieram się ponownie za dwa tygodnie, tym razem do Imax. I czuję, że będę przeżywać każdą scenę tak samo, jak za pierwszym razem

Re: Ostatni Jedi - temat recenzencki

Zajrzałem sobie na RT i cóż.. TLJ jest najgorzej ocenianym filmem z sagi (mowa oczywiście o głosie zwykłej publiczności), nawet AOTC ma wyższe noty!

Niektórym to się chyba nie da dogodzić.

Re: Ostatni Jedi - temat recenzencki

Bo to podludzie oceniają. Mi się też średnio podobał ale jak idioci wala ocenkami 0/10 to się nie ma co dziwić. RT to strona dla przygłupów

Re: Ostatni Jedi - temat recenzencki

No właśnie też mam wrażenie, że ludzie walą skrajnymi ocenami. Nie zdziwiłbym się gdyby się okazało, że to wygląda np. tak:

"Buuu, zepsuli Luke`a, 0/10"

Re: Ostatni Jedi - temat recenzencki

I pomyśleć, że mówi to osoba słynąca ze ślepego krytykowania "jak leci" różnych newsów traktujących o TFA, czasami też o nowym kanonie. xD

Re: Ostatni Jedi - temat recenzencki

W takim razie która strona z opiniami jest miarodajna? Bo filmweb i RT skreśliłeś

Re: Ostatni Jedi - temat recenzencki

"Ostatni Jedi - temat recenzencki"

Re: Ostatni Jedi - temat recenzencki

Szczerze mówiąc nie mam pojęcia. Obserwowałem te dwie i stwierdziłem, że opinie widzów to wylewanie szamba na film pozbawione konstruktywnej krytyki. Powiedzieć VIII to gówno umie każdy ale wydusić z siebie dlaczego się tak uważa przychodzi z większym trudem