Forum

Najgorsze sceny TLJ

Jest już wątek o najlepszych scenach, dajmy więc szansę wypowiedzi i tym, którzy chcą coś słusznie skrytykować

Mnie zirytowała scen(k)a, w której Rey trenując z mieczem przecina skałę - a ta spada prosto na wózek Strażniczek Świątyni. Po co, pytam, po co? Żeby uzasadnić, dlaczego Strażniczki jej i tak nie lubią?

Bez sensu było też obijanie się o ściany "zamaskowanego" BB-8.

We mnie

Największy niesmak budzi scena z Leią-Supermanem. Nie czytałem komiksów czy książek o losach Leii między RotJ a EP8, ale chyba nie szkoliła swojej więzi z Mocą, nie? No to jakie to ma logiczne uzasadnienie? Ciężko to przełknąć, bo jak to zestawić z EP1-3? Mistrzowie trenujący przez lata, nie potrafiliby niczego takie dokonać. Już właśnie odrzucam całkiem wszystko inne: ale to dla mnie stoi w sprzeczności z prequelami. Oglądając tę scenę miałem przed oczami raczej wyczyny bohaterów z komiksów Marvela z lat 70-tych.

Żenada całkowita, byłem w ciężkim szoku jak to zobaczyłem. Szkoda, że księżniczka nie odeszła z godnością, tylko sztucznie przedłużono jej żywot, tak okropna sceną. Potem jeszcze się okazało, że w tej scenie zginął Ackbar - dowiedzieliśmy się tego w luźno rzuconym zdaniu.

TCW nie zaserwowało mi takiego bólu, jak ta scena.

Re: We mnie

Dlatego stworzyłem temat o Mocy w Sequel Trylogy. Jak dla mnie twórcy nie rozumieją jej działania i na siłę wciskają ją wszystkim postacią, które bez treningu potrafią wyczyniać takie rzeczy. Owszem Leia jest Skywalkerem, ale tak jaka mówisz takie rzeczy ćwiczy się latami. To samo tyczy się Rey. W dupie mam czy jest wyjątkowa w mocy czy nie. Jak każdy jeden użytkownik mocy trening powinien przebieg w normalnym tempie. Tak jak pisałem w tamtym temacie, w Disneyowskich SW, wszystko jest x2. Większa DS, większe AT-AT itd.

Re: We mnie

Przesadzacie, wystarczyło pchnięcie mocą, a dalej już sama leciała, potem przyśpieszyła bo statek ją przyciągnął. A te AT-AT bardzo fajne, zabezpieczyli się chłopaki z Porządku przed śmigaczami .

Re: We mnie

Dokładnie!
To jest w disneyu najgorsze : zdemolowanie Jedi
dla mnie SW to jest historia o Jedi a nie kolejny film s-f.

a disney niszczy to o czym SW było.

Re: We mnie

To samo mówili o prequelach. "To już nie sw, wszystko zniszczyli, co to za midichloriany, ten Lucas zrujnował gwiezdne wojny!"

Re: We mnie

Prequele wprowadzały dużo nowości, a ostrze krytyki przy okazji "Mrocznego widma" było zwrócone głównie (z tego co pamiętam) w kierunku: postaci Jar Jara i jego głupkowatości oraz koncepcji midichlorianów. Tak gwoli rozwinięcia Twojego posta.

Re: We mnie

Och, dużo tego było, JJ to wierzchołek góry lodowej. Były zarzuty zrzynki z ANH, niedopasowania pary Ani-Padme, zarzut niepotrzebnych wyścigów (tylko by zarobić na grach), głupiej bitwy rzymskich legionów, sytuacji z kredytami republiki a to tylko to co pamiętam z głowy.

Re: We mnie

no i zarzut że Dżordżowi zabrakło Mocy przy tworzeniu

Re: We mnie

Ja tam EP1-EP3 oglądałem odpowiednio w wieku: 8, 11 i 14 lat i każdy seans był dla mnie niesamowity. Myślę, że wtedy dla mnie bardziej to prequele były prawdziwymi SW, niż OT. Pierwszy seans TPM pamiętam średnio, ale AotC bardzo dobrze (kino Wenus w Pszczynie, wersja z napisami, pani z kasy siedziała na widowni z mikrofon i je czytała - hardkor ) i pamiętam, że byłem oszołomiony tym, jaki to jest dobry film. Praktycznie odkąd wyszedłem z kina to dziennie wchodziłem do sklepu, by zapytać czy jest już wersja na VHS. Jak była to wydałem te potężne w tamtym okresie pieniądze (29zł) i katowałem do bólu. Zemsta Sithów to też była dla mnie niesamowita jakość i w tamtym okresie - film 10/10.

A potem przyszła już jakaś /umiarkowana/ dorosłość i okazało się, że wszystkie te filmy są nieco... głupie. Ale to nie zmienia faktu, że sentymenty nie pozwalają mi tych filmów nie lubić. Nie mówię już o tym, że przeczytałem kilkadziesiąt książek i setki komiksów okołoprequelowych, które nadają też tym filmom nieco innego wydźwięku.

Tymczasem z TFA/TLJ jest inaczej. Tutaj nie znam żadnych dodatkowych historii wokół tych części, więc też może nie doceniam ich przez to w pełni. Nie podoba mi się też kierunek w którym idą. Ale szczerze mówiąc: pewnie gdybym zobaczył TLJ za dzieciaka, to ocena nie byłaby taka surowa.

Ale z R1 cieszyłem się jak dziecko. Więc się da.

Re: We mnie

Miałem identyczną sytuację jak Ty z prequelami, też widziałem je jako dzieciak i wówczas mi się podobały. I choć później zdałem sobie sprawę, że nie sa tak dobre jak mi się wydawało, tak ostatnio miałem okazję nadrobić je na TVN.. i po długich latach przerwy okazały się lepsze niż pamiętałem O ile na Ataku Klonów skrzywiłem się kilka razy przy scenach Anakina i Padme, o tyle Zemstę oglądałem dosłownie z ciarami na plecach, a i Mroczne Widmo było bardzo przyjemne, minus gagi z JJ. Nie wiem czy to zawód związany z Disney Trilogy czy może mój stan umysłu z wiekiem zmienia się sinusoidalnie i teraz zalicza dół Ale podobało mi się bardzo i to nie przez sam sentyment.

Re: We mnie

Po AOTC już nie da się bardziej "zdemolować Jedi".

Zgadzam się że SW to nie jest kolejny film s-f (bo to w ogóle nie jest film s-f).
Wszelkie szukanie naukowych wyjaśnień w SW, nieustannie mnie rozbraja.

Re: We mnie

Odnoście mocy, to aż przypomniały mi się Wojny Klonów z 2003 roku. Gdzie jednej Jedi potrafił wybić cały batalion drodiów bojowych, jednym ruchem.

Re: We mnie

No właśnie, zrobili z niej Disneyowską księżniczkę.Gdyby wtedy umarła, to bym ją chociaż zapamiętał i się wzruszył. 😠 Słaba scena, chyba najgorsza w całym filmie.

a propos Lei

kopiąc w artykułach za pewnym cytatem, znalazłem, że we wrześniu 2016 Fisher "sypnęła" tę scenę, ale nie na tyle, żebyśmy się przygotowali

Re: We mnie

Wiesz, w tym uniwersum jeden gość ściąga mocą ISD na planetę, gdzie indziej MF holuje X-winga na lince w hiperprzestrzeni, zielony gnom z dyskladnia wyciąga lekką ręką x-winga z bagna (choć wcześniej, czyli później miał broblem z powstrzymywaniem rurki) a wszyscy czepiają się biednej Lei że się posłużyła mocą, choć w legendach szkolila się juz od czasów trylogii dziedzica przecież.

Re: Najgorsze sceny TLJ

Popastwiłbym się jeszcze trochę nad SuperLeią, ale ona i tak przejdzie do historii razem z Piaskiem z Ataku Klonów

BB8

Najgorsza scena dla mnie po ktorej juz siedzialem do konca filmu zirytowany, bez nadziei na lepsza czesc filmu, to jak BB8 prowadzil maszyne kroczaca. Masakra co to bylo... Jak najgorsze momenty z Jarjarem w TPM. W ogole w tym filmie BB8 irytowal. W TFA byl super, jedna z lepszych rzeczy wprowadzonych w tym filmie, w TLJ byl strasznienirytujacy...

Re: BB8

A tak, też mnie ta scena z BB8 prowadzącym AT-AT trochę zniesmaczyła. Nie aż tak jak lot Lei, ale myślę, że to takie dwie sceny. Więcej grzec.. scen nie pamiętam.

Re: BB8

BB-8 pokonujący w pojedynkę trójkę strażników więziennych, związując ich i jeszcze kneblując. WTF?

Re: BB8

Prawie cały BB-8 jest kiepski. ~

Po TFA średnio mi pasował funkcjonalnie (kurdupel, który nie ma prawa sięgnąć do żadnego portu; takie same manipulatory za każdym panelem, czy może za każdym inny? - w obu przypadkach bez sensu; magiczny sposób uszczelnienia na pustyni), ale kupił mnie środkowym palnikiem (jak ktokolwiek może widzieć tam OKejkę???). ~

A tu, od końca:
- AT-ST, jasne, wturlał się tam,
- jakiś narąbany cieć pakuje w BB-8 pół miliona kredytów, które później służą za amunicję,
- odpadająca "głowa",
- prąd płynie, więc jak gdzieś iskrzy, to są przecieki, trzeba je zatkać palcem, palcami, głową.

Najgorsza

1. Leia w kosmosie. To było okropne i jak wielu uważa - żenujące.
2. Cały wątek na Canto. Owszem, fajne jest to że cała misja okazuje się fiaskiem, ale ucieczka na tych kozo-koniach była okropna. Generalnie duet Finn - Rose był zbędny, nudny i zapychał czas filmu.

.......

SuperLeia zdecydowanie wygrywa. Scena, której nie da się niczym wytłumaczyć, głupia, niepotrzebna, bezsensowna.

Re: Najgorsze sceny TLJ

- Leia w kosmosie, nie trzeba nic więcej dodawać xDDDD
- Holdo rozwalająca flotę FO skokiem w nadprzestrzeń... Da fuq?
- Większość scen z Rose i Finnem
- Sceny w którym Poe zachowuje się jakby był co najmniej jakimś generałem
- BB-8 pilotujący AT-ST. Lubię go, ale to już było przegięcie.

Najgorsze sceny

- Leia w kosmosie
- BB8 i AT-ST
- Strzepniecie pyłu przez Luke`a, imo niepotrzebne
- Szkło powiekszajace Snoke`a, po co cos takiego w ogole wsadzac do filmu?

I bonus:
- Chewie probujacy zjesc Porga. Niestety panie Chewie, mleko sie rozlało i juz nigdy nie bedziesz tak lubiany przez moja narzeczona jak kiedys

Re: Najgorsze sceny TLJ

Pewnie Strażniczki jej nie lubią z tego powodu, że nie dość, iż jest intruzem, to się jeszcze szarogęsi i rozwala budynki. ;p

Według mnie najgorsze sceny to:
- Luke wywalający miecz swojego rodu
- Leia w kosmosie xD
- śmierć Snoke`a

..

Trochę ich było, ale fruwająca Leia to jedna z najdurniejszych scen w historii kina w ogóle.

Francuski klucz...

doczekał się godnego następcy od naszych tłumaczy i mamy nowego króla.
Teraz w Star Wars siadamy po TURECKU

Nie jest to scena, ale... niech żyje król - TURECKI KRÓL!

To moja nominacja na najlepsze tłumaczenie SW w XXI wieku

Re: Francuski klucz...

tur tur tur, musimy coś zrobić z tym listonoszem!

Re: Francuski klucz...

Mnie też bolało, Hal. Mnie też.

Re: Francuski klucz...

Zastanawiam się mocno też nad przedPOTOPowymi śmigaczami na Crait.

To są Ziemskie pułapki językowe

Re: Francuski klucz...

A "Demokracja" czy wtrety z Łaciny? Ta sama półka.

Re: Francuski klucz...

Na tej zasadzie można obalić nawet łączniki. Jakby na to nie patrzeć Basic to angielski. Jak inaczej nazwiesz demokrację tak, żeby wszyscy zrozumieli? Demokracja to demokracja. A nogi po turecko to jednak skrzyżowane, org. „legs crossed”.

Re: Najgorsze sceny TLJ

Oprócz super Lei wkurzył mnie beznadziejny wygląd Yody. Był tak sztucznie zrobiony wyglądał jak z innej bajki, już te hologramy ze starych części bardziej pasowały. No i parę corny dialogów. I bb8 w at st. Natomiast scena z wózkiem strażniczek była świetna, mnie rozśmieszyła

Re: Najgorsze sceny TLJ

Scena z wózkiem strażniczek wywołała paniczny śmiech przez ok. 20s jednego gościa co wywołało śmiech całej sali xD

Re: Najgorsze sceny TLJ

Mnie w pierwszej sekundzie też rozśmieszyła, a potem jednak "meh".

Re: Najgorsze sceny TLJ

Yoda wyglądał dziwnie tylko w pierwszym ujęciu. Później już było dobrze.

Re: Najgorsze sceny TLJ

Chyba najbardziej irytyowały mnie wstawki z tym prostackim humorem:

1. Dialog Luke`a z Yodą (pomijając już to, że Yoda wyglądał gorzej niż w 1980).

2. Dialogi Rey z Kylo, gdzie co chwilę były jakieś niepotrzebne, irytujące wstawki (typu: mógłbyś coś na siebie założyć).

3. Scena z taczką i dziurą w murze

4. Spotkanie Luke i Lei (zmieniłam fryzurę? serio?!)

5. Praktycznie każda scena z Huxem.

Kiedy miała nastąpić jakaś dramatyczna/ wzruszająca/ przełomowa scena, kiedy wreszcie miały się pojawić jakieś "mądrości" leciał jakiś płytki suchar, przez który czułem się jakbym oglądał Piratów z Karaibów. Żałosne...

Mnie się nie podobało

jak BB-8 biegał w AT-ST. OD KIEDY to żelastwo jest takie szybkie?

Re: Mnie się nie podobało

Mnie też. To był ukłon w stronę najgorszych scen PT.
Oczywiście można to wytłumaczyć na kilka sposobów, ale po co? To źle wygląda.

Luke Kylo

Mi sie nie spodobało jak Luke powiedział do Kylo:
nara dzieciaku - czy coś w tym stylu

Ten tekst mi nie pasował w ogóle do powagi sytuacji. I to, że Luke po tym wszystkim co mu zrobił jeszcze nazywa go dzieciakiem. Nie wiem czy to miało być śmieszne, czy co.

Re: Luke Kylo

Według mnie to idze tak.

Kylo, po tym jak Rey go wykorzystała i zdradziła (tak, zrobiła to - nie przyleciała do niego żeby mu pomóc, przyleciała, bo czegoś od niego chciała, a kiedy nie spełnił części oczekiwań, sięgnęła po miecz, a następnie zostawiła nieprzytomnego na rozpadającym się statku - po raz drugi) ma klasyczne objawy stresu pourazowego - napad ślepego szału.

Nie ma już Snoka, więc nie ma nikogo, kto by ten autodsetrukcyjny w znacznej mierze - szał zatrzymał. Kylo zmierza wprost ku kolejnej katastrofie, po której już się nie podniesie - zabiciu własnej matki, skrzywdzeniu Rey itd.

Osią postaci Luka w OJ jest poczucie winy, za to że skrzywdziwszy Bena stworzył Kylo Rena. W przeciwieństwie od Obi Wana wcześniej, który nie dostrzegał w jaki sposób zawiódł Anakina, Luke w kluczowym momencie przyjmuje winę na siebie i podejmuje decyzję, by naprawić swój błąd.

Projekcja na Crait nie tylko ratuje ekipę uciekającą Sokołem, ale ratuje też Kylo przed samym sobą. Luke nie jest wrogiem Kylo i nie atakuje go. Luke udziela mu lekcji i pomaga się uspokoić. Kylo spuszcza parę i zaczyna rozumieć, że ma problem ze sobą. Luke nazywa go dzieciakiem, by mu przekazać, że nadal czuje się odpowiedzialny, że nadal jest jego wujem i nauczycielem. Zabijając Snoka Kylo po raz pierwszy w życiu stał się odpowiedzialny za siebie i mentalnie jest na etapie świeżo wyklutego Porga, który niepewnie próbuje stać na własnych łapkach, a w pobliżu nie ma kompletnie nikogo, na kogo mógłby liczyć. Agresja jest objawem strachu i bólu.

Gdyby nie poświęcenie Luka, wszystko skończyłoby się dla Kylo dużo, dużo gorzej.
Te ostanie słowa oznaczają, że Luke zamierza zjednoczyć się z mocą po to, by móc wypełnić swoją rolę jako wuj i mentor - jako duch mocy.

Re: Luke Kylo

Mógłbyś rozwinąć pierwszy punkt ? Bo nie rozumiem, za bardzo. Chciała, żeby się nawrócił, ale nie zrobił tego, więc co miała zrobić ? Przyłączyć się do niego ?

Re: Luke Kylo

Gdyby oboje byli dojrzali i rozsądni, to by poszli na kompromis, jak każda para żyjąca w stałym związku musi czynić.

Np. Kylo by kazał wstrzymać ogień, ale wytłumaczyłby jej, że nie może ot tak opuścić FO, bo wtedy władzę przejmie Hux, który dostaje orgazmu na myśl o niszczeniu planet za pomocą wielkich kulisttch stacji bojowych.

A ona by dała sobie spokój z próbami wyrywania mu miecza z ręki - uznając, że może co prawda ten miecz jej się należy, ale raz już Kylo tym mieczem porąbała, więc tenże ma pewne prawo być nerwowy.

Itd. itp.

Re: Luke Kylo

Kylo Ren - dojrzały, rozsądny

Kylo i Rey nie są w żadnym stałym związku.

Kylo mówił, że to wszystko musi się skończyć. Kylo chciał działać z Rey i zniszczyć to wszystko. Kylo chyba nie miałbym problemu z zabiciem Huxa. Rey popełniła błąd i zaatakowała pierwsza ( przynajmniej chciała), jakby Benowi na niej zależało, to nawet jakby odmówiła nic by jej nie zrobił. Po drugie mogła jeszcze przyciągnąć miecz Kylo, który leżał na ziemi.

Mam gdzieś z tyłu głowy, że tak na prawdę Kylo bajerował Rey, bo wiedział, że razem mogą zrobić wszystko. Wyzywając ją i jej rodziców, chciał aby poczuła się samotnie i do niego dołączyła. Szczególnie, że wcześniej mówił, że jej największą słabością jest szukanie ojca w Hanie i Luku.

Re: Luke Kylo

No właśnie o to chodzi.
Nie są dojrzali i rozsądni, nie potrafią pójść na kompromis, nie potrafią zobaczyć, że pewne kwestie są dla drugiego zbyt ważne żeby z nich zrezygnowało. Każde ślepo ciągnie w swoją stronę.

Dlatego nic z tego nie wychodzi i film kończy się tak, jak się kończy.

Re: Luke Kylo

Też tak to odbieram.
Jeszcze się "nie dotarli" na tyle, żeby być razem. Oboje muszą dojrzeć i gdy się dogadają, wtedy nastąpi równowaga

Re: Luke Kylo

Ale jaki kompromis ? Po co Kylo miał dołączać do Rey, skoro nikt go nie lubi w RO. Nie wie, że matka żyje, więc nie miał by nikogo przy sobie, a Finn i Poe pewnie by go próbowali zabić i praktycznie RO jest teraz bardzo słaby, bo cała załoga jest na statku sokoła. A tak to zostając jest Wodzem i ma liczniejszą armię.

Re: Najgorsze sceny TLJ

Najgorsze sceny TLJ moim zdaniem:

- Maz - no nie, nie, zdecydowanie nie, totalnie bezsensowna scena;
- Leia w kosmosie - z powodów czysto wizualnych, a nie użycia Mocy;
- BB-8 i maszyna krocząca oraz wykańczający strażników - w VII był on bliżej R2 z OT, zaś przez takie wyczyny zbliża się do tego z II, który lata itp., co nie do końca mi odpowiadało;
- większość wątku w kasynie;
- Luke wyrzucający swój miecz;
- żelazko oraz czasem trochę wymuszony i niepasujący humor w niektórych scenach;
- zbyt powolne i nieosłonięte bombowce;
- mogli trochę inaczej wyjaśnić motyw najwolniejszego pościgu w galaktyce

Re: Najgorsze sceny TLJ

Aaaa, byłbym zapomniał, dodam jeszcze scenę dojenia tego stwora, śmiało mogli poprzestać na pokazaniu łowienia ryb

Re: Najgorsze sceny TLJ

A co niby w tej scenie było nie tak? W TPM Jar jar wdepnął w gów**, a jakoś nikt się tego nie czepia.

Re: Najgorsze sceny TLJ

Były 4 cycki, a powinno być 6 - film jest zły

Re: Najgorsze sceny TLJ

No jak nikt, jak nikt...

Najgorsza scena w całym SW ever...

Re: Najgorsze sceny TLJ

Najgorsza to była jak się Jar-Jarowi język wkręcił w silnik.

Cycki Luka to pikuś, chociaż stały się inspiracją dla rysunków z Lukiem dojącym Kylo.

Re: Najgorsze sceny TLJ

A według przewodnika to z cyckami na wierzchu to... syrenka w sumie ma sens

Re: Najgorsze sceny TLJ

Jakby to delikatnie ująć...ta scena była tak nieklimatyczna, że przez chwilę się zastanawiałem, czy aby mi się nie przywidziało Jar Jara nikt się nie czepia? No nie mów...chociaż to nie licytacja co gorsze

Scena 1

Pewnie mi się znudzi, po pierwszym razie, ale...

Leci sobie Finn, ja śpiewam "Bye Bye Finni" w rytm https://youtu.be/Dzn7wpMAcVE?t=4m7s a tu BUM, trach i lipa. Bardzo rozczarowująca scena. ~

PS. Kto nie słyszał, niech sobie posłucha od początku genialnej gitary Zandera z `83.

Re: Scena 1

Rian zwodzi widzów niemal przez cały film. Chyba wszyscy dali się nabrać

Inna sprawa, że nie obraziłbym się gdyby ta scena była do bólu przewidywalna

Re: Scena 1

Wówczas zaskoczenie mogło by być jeszcze większe. Boyega ma kontrakt na EIX i wleciał do mininieGwiazdy Śmierci?!? Ech, marzenia. ~

Re: Scena 1

No ja byłbym akurat rozczarowany gdyby znowu zniszczyli DS. Nawet taką "mini"

Re: Scena 1

Ale kto mówi o niszczeniu? Finn by się bohatersko i bez sensu rozpuścił, roztopił, wyparował*). ~

*) niepotrzebne skreślić, potrzebne dopisać.

Re: Scena 1

No właśnie "bez sensu". A tak niech panna Tico ma trochę radości z życia.

Re: Scena 1

Ale bohatersko. ~
A tak ma dług "na siłę" i czy będzie z tego jakaś radość, to zobaczymy za dwa lata. Albo i nie, bo minie pięć lat w filmie i nastąpi jakiś zwrot. ~

Re: Scena 1

Te pięć lat to gdzieś potwierdzone czy "zmienna sufitowa"?

I nie przesadzajmy że "na siłę" - w końcu panna Tico tez mu się podoba, trochę fajnych (i mniej fajnych też) przygód razem przeżyli, wspólna cela zbliża ludzi.

Re: Scena 1

Oczywiście, że fusy z ekspresu. ~

A co wyciągną z bohaterskiego romansu, to może zobaczymy.

Re: Scena 1

Wątpię, żeby skok czasowy wyniósł aż 5 lat. To będzie rok, albo mniej. Tyle żeby Hux zdołał zorganizować przewrót pałacowy, a uczucia nie zdążyły wygasnąć. ;-P

..

Nie wiedziałem, czy napisać to w temacie z najlepszymi czy z najgorszymi scenami, ale niech będzie tu.

Film widziałem raz (musiałem przysnąć, czy co), ale za nic nie mogę sobie przypomnieć: o co chodzi z tym żelazkiem??

Czuję się jak głupek, bo zupełnie nie mogę skojarzyć, a wszyscy o tym piszą.

Re: ..

Trzeba iść drugi raz

Re: ..

Tam jest moment kiedy przez chwilę myślimy, że widzimy lądujący statek kosmiczny, a okazuje się że to zbliżenie na żelazko.

Re: ..

To już wiem, ale... jak, gdzie, kiedy?

Re: ..

Początek misji Finna i Rose na Supremacy.

Re: ..

Ok, jednak nic mi się nie skojarzyło. Muszę znowu obejrzeć

Re: ..

Ja zupełnie nie mam pojęcia, jak można było tam zobaczyć statek kosmiczny... jak wam się to udało?!
Może dlatego nie rozumiem śmiechów z tej sceny, dla mnie to było po prostu sympatyczne przypomnienie, że nawet w Odległej Galaktyce potrzebne są pralnie.

Re: ..

Statek Jango Fetta ma kształt zbliżony do żelazka.

Re: ..

Połowa dziwnych rzeczy z SW to zwykłe rzeczy sklecone ze sobą w dziwny sposób, pomalowane lub po prostu w nienaturalnej roli.

Re: ..

Widziałam wierną rekonstrukcję kija Rey wykonaną z rurek PCV, pokręteł do kaloryfera i jeszcze czegoś tam.

Re: ..

Hardware Wars? Parodia z 1978? Pamiętam ją jeszcze z czasów jak na modemie pobierało się takie fanfilmy i zwiastuny ze stronki JUNKYARD, ktoś jeszcze ją pamięta?;p
Tu masz zwiastun: https://www.youtube.com/watch?v=sHqzaapWaRI

Zdecydowanie

najgorsza jest scena będąca retrospekcją z przeszłości. W obu wersjach. Ta scena najbardziej krzywdzi OT i całe dotychczasowe Gwiezdne Wojny, jest też zupełnie rujnująca dla sympatii wobec Luke`a.

Ale złych scen jest całe mnóstwo, złych z różnych przyczyn:

1. Latająca Leia (kiepskie efekty i disnejowski dramatyzm)
2. Początkowa scena z Poe "dowcipkującym" sobie z Huxa
3. Koszmarna scena z BB-8 sterującym łazikiem
4. Tragiczne scena z gołą klatą Kylo i przezabawnym tekstem Rey
5. Scena śmierci Luke`a, która jest zupełnie pozbawiona sensu w zaistniałych okolicznościach
6. Śmierć Snoke`a, który okazuje się upośledzony
7. Yoda podpalający drzewo
8. Ujeżdżanie koników na Canto, wieje sztucznością i klimatem z kreskówki
9. Cała "walka" Kylo z Lukiem... Co to ma niby być? Luke twierdzi przedtem, że idzie się z nim zmierzyć, a potem dwa razy macha mieczem i postanawia zniknąć, zawód + kretynizm
10. Cała scena pościgu za krążownikiem, która jest zupełnie pozbawiona sensu

Jest tego więcej ale to są te zdecydowanie najgorsze dla filmu sceny.

Re: Zdecydowanie

Jeszcze dodam scenę jak na samym początku Luke zamyka się w kibelku przed Rey - bo tak to wygląda - w tym momencie poczułem się jakbym oglądał Benny Hilla...

Re: Zdecydowanie

Mnie również skojarzyło się to z wparowaniem do drewnianego klozetu z trzaśnięciem drzwi... ;p Jeszcze brakowało odgłosu spłuczki.

Samo przedstawienie Luke`a mi się ogólnie podobało, ale niektóre sceny były wysoce niekorzystne. Jak nie sprawiały wrażenia parodii postaci (wywalenie miecza świetlnego do morza czy to o czym piszemy), to były kiepsko wykonane (błąd Luke`a to wg mnie ciekawy motyw, ale scena ze staniem z włączonym mieczem świetlnym nad siostrzeńcem to więcej wywoływała uśmiechu niż szoku).

Re: Zdecydowanie

Dawno, dawno temu w odległej galaktyce podobno stosowano drewniane kibelki...

Re: Zdecydowanie

O, to mi się jeszcze przypomniało, że w TFA bardzo mi się podobała scena, kiedy Rey wręcza miecz świetlny Luke`owi.

A w TLJ dostaliśmy kontynuację - wyrzucenie miecza i zamknięcie się w "kibelku". Szkoda, dla mnie to wiele ujmuje tej scenie z TFA.

Najgorsza Rey

Najgorsze jest chyba to co zrobiła, gdy Kylo prosi ją o dołączenie.

Kylo zabił Snoka, chce zapomnieć o przeszłości i do tego ratuje Rey, która sama do niego przyleciała. Prosi ze łzami w oczach Rey by do niego dołączyła. Ale ona nie chcę dołączyć, bo ona jest niesamowicie dobra i chce, żeby to on się nawrócił. Zachowała się egoistycznie. Nie wiem co ona myślała, że Kylo dołączy tak nagle? Zapomni o tej zdradzie ? Kylo nie chciał, żeby Rey przeszła na ciemną stronę tylko, żeby razem zaczęli coś nowego. A ta od razu, że Kylo dalej zły. To był jedyny ratunek dla Kylo, jakby dołączyła to by mogła go zmienić. A ona nie dość, że odrzuciła to jeszcze chciała go zaatakować. Mieli wspólną wizję przyszłość, a ta wolała robić po swojemu. Dlatego Kylo miał racje, jakby dołączyła to wizja by się spełniła, bo by razem byli. Ale Rey miała to w dupie i odrzuciła go, co ona myślała ? Że jak go odrzuci to Kylo nic nie będzie robił ? Przecież Kylo w tym momencie był największym zagrożeniem. A ona nic z tym nie zrobiła, nawet go nie zabiła jak był nie przytomny.

I do tego rozbudziła w nim uczucie i go odrzuciła.

Trening Rey

Jeszcze jest ta scenka jak Rey medytuje i tam woda ją z tej dziury oblewa. Nie wiem w ogóle co tam sie stało, dlaczego w łamek sekundy jest mokra i za miast siedzieć jest podparta ręką i cała zmęczona ? xdddd

Wytłumaczy ktoś.

A w ogóle sposób realizacji to szkoda gadać.

Re: Trening Rey

Jeszcze jest ta scenka jak Luke idzie do jaskini i pojawia się Vader i Luke go zabija i tam zamiast Anakina pojawia się głowa Luke`a. Nie wiem w ogóle co tam się stało, dlaczego tam jest ta głowa Luke`a? xdddd

Wytłumaczy ktoś.

A w ogóle sposób realizacji to szkoda gadać.



KB-1303, sorry musiałem xD

Re: Trening Rey

Goood. Let the hate flow through you.

Re: Trening Rey

Źle mnie zrozumiałeś. Chodzi mi o moment, kiedy ona siedzi na tym kamieniu i nagle z dupy woda i nagle jest w innej pozycji a Luke 10 metrów za nią.

Tego momentu nie rozumiem, a nie to że tam jest mokra dziurka.

Rozumiem ten twój śmieszny żarcik, ale akurat realizacja tamtej sceny była dobra.

OK WYBACZAM XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD ŚMIESZNY ŻART Ś-M-I-E-S-Z-N-Y R-Z-A-R-T

Re: Trening Rey

KB-1303 napisał:
nagle z dupy woda i nagle jest w innej pozycji a Luke 10 metrów za nią.

Tego momentu nie rozumiem, a nie to że tam jest mokra dziurka.

-----------------------
Podejrzewam, że może chodzić o jakieś inne Gwiezdne Wojny

Re: Trening Rey

-Luke 10 metrów za nią.

-Podejrzewam, że może chodzić o jakieś inne Gwiezdne Wojny

Wszystko się zgadza - Luke miał długą wędkę (jest przecież pokazana)

Rey: ostrożnie!

Re: Trening Rey

Swoją drogą, sporo zaspoilerowaliscie z Kathi do spółki w tym arcie za post miesiąca .

Re: Trening Rey

A zupełnie szczerze to sam się nad tym zastanawiałem. Ale myślę, że to po prostu taka zagrywka filmowa. Sugerująca, że medytacja tak jej "weszła", że już nie czuła tego co się dzieje wokół.

Re: Trening Rey

Rey ciągle jest mokra, to musi coś oznaczać!

Re: Trening Rey

Są NAD MORZEM.

Re: Trening Rey

A Luke`owi nie było mokro?

Re: Trening Rey

Luke miał taką nieprzemakalną kapotę. No i pił mleko. ;->

Najgorsze sceny TLJ

Super Leia Poppins to jedyna scena, kiedy szczerze i głośno się śmiałem. Nie wiem czy to dobrze czy źle.
Niesławna scena dojenia spowodowała u mnie wizję Mocy: w miejscu stwora pojawiły się Gwiezdne Wojny a w miejscu Luke`a Kathleen Kennedy.

asdfg

Nie rozumiem czemu nagle wam przeszkadza że Leia nie od razu została wciągnięta w próżnię. Przecież to jest STAR WARS, tutaj prawa fizyki nie obowiązują! Główni bohaterowie ZAWSZE byli przekokszeni, dokładnie o to chodzi w Star Wars!!

Trafiłem na fajny komentarz a propos Canto Bight

...na Youtube. Przytaczam w całości, autor: Jason Sizzler

Lets free the animals but not the slave kids.

Lol. And guess who`s gonna have to clean up the mess Finn and Rose caused to the casino? The slaves.

----

Well, ciężko się z tym nie zgodzić

Re: Trafiłem na fajny komentarz a propos Canto Bight

Cały ten film to jest właśnie taki misz masz. Kurze jak by go porządnie zedytować to byłby to jeden z naj w SW.

Re: Trafiłem na fajny komentarz a propos Canto Bight

Ale to nie chodziło o uwolnienie, tylko o szybką ewakuację i zrobienie zamieszania. Na plecach dzieci uciekaliby wolniej.

Re: Trafiłem na fajny komentarz a propos Canto Bight

Nie mówiąc o możliwości demolowania kasyna przez rozbijanie ścian.

Re: Trafiłem na fajny komentarz a propos Canto Bight

You sir just made my day

A tak poważnie... Ile to było krzyków że Disney olewa prequele Lucasa? A jak umieszczają w filmie coś sensownego, wspomnianego w TPM to zarzucają brak logiki...
Przecież mały Ani mówił, że niewolnicy mają wszczepiony nadajnik (i bombę), a każda próba ucieczki kończy się wysadzeniem!
Tak więc osoby od tego komentarza albo nie są fanami SW, albo po prostu chcieli zobaczyć wybuchające dzieci... Osobiscie lubię ukazywanie przez Disneya tzw. odcieni szarości i grzeszki rebelii, ale to byłaby już chyba przesada?
Niewolnika trzeba wykupić albo zmusić jego własciciela do jego uwolnienia, nie można ot tak rzucić sobie "jestes wolny, biegnij (Forest), biegnij!"

Re: Trafiłem na fajny komentarz a propos Canto Bight

Budziol napisał:
Przecież mały Ani mówił, że niewolnicy mają wszczepiony nadajnik (i bombę), a każda próba ucieczki kończy się wysadzeniem!
-----------------------
Szczerze, nie pamiętałem o tym. Mało tego: nawet teraz, jak o tym piszesz, to z trudem coś zaczynam kojarzyć, że Anakin o tym wspomniał. Czy ten motyw powtórzył się jeszcze kiedykolwiek poza TPM? W książkach, komiksach? Bo słowo daję, nie wgrała mi się wiedza o tym kompletnie.

Re: Trafiłem na fajny komentarz a propos Canto Bight

Nie przypominam sobie poruszania tego wątku w innych źródłach, ale w TPM było na pewno. Niestety nie znalazłem fragmentu na youtube...

Tu dokładny dialog z TPM:
Shmi: All slaves have a transmitter placed inside their bodies somewhere.
Anakin: I`ve been working on a scanner to try and locate mine.
Shmi: Any attemp to escape...
Anakin: And they blow you up!
Jar Jar: How wude.

Tak więc skoro taka technologia istniała 66 lat wcześniej w tak zapyziałej dziurze jak Tatooine, nie wiem dlaczego miałoby jej nie być na Canto Bight.

Re: Trafiłem na fajny komentarz a propos Canto Bight

Nie no, nie neguję tego. Czuję się przekonany, tylko zastanawiam się, czemu tak to zniknęło potem. Bo ja się wcale nie dziwię, że ludzie tego nie kojarzą, skoro nawet takiemu fanowi TPM jak ja trzeba o tym przypominać

Re: Trafiłem na fajny komentarz a propos Canto Bight

Temat niewolników w zasadzie nie pojawiał się w epizodach od uwolnienia Shmi.

Re: Trafiłem na fajny komentarz a propos Canto Bight

Może po prostu rozmowa małego Anakina, Shmi i Jara Jara przy obiedzie jest dla większości za mało wciągająca?;p
W każdym razie, jak zawsze w SW diabeł tkwi w szczegółach

Re: Trafiłem na fajny komentarz a propos Canto Bight

Informacje o tym są w kompediach czy encyklopediach, i wydawało mi się że jest to wiedza powszechna.

A na poważnie - co potem mieli z tymi uwolnionymi zrobić, gdyby nawet? Zabać ze sobą na "Supremacy" gdzie takie dzieci spokojnie wtopią się w tłum? Czy na Raddusa, gdzie mają 90% szans na anihilację? Czy też zostawić samotnych na Canto gdzie mogą paść ofiarą każdego?

Generalnie ten motyw jest alogiczny - Canto jest bogate, wyscigi to zabawa dla elit więc stajenni powinni być top class opłacanymi specjalistami (bat ukręcony z kredytów zamiast bata energetycznego) - posiadacz Rols Royca nie serwisuje go w zakładzie "pana Staszka" bo taniej.

Re: Trafiłem na fajny komentarz a propos Canto Bight

No właśnie, o ile zwierzaki puszczone na wolność jeszcze mają jakieś szanse na przetrwanie (chociaż i tak pewnie większość potem wyłapano), to z uwolnionymi niewolnikami trzeba coś zrobić.

Nie można ich zostawić własnemu losowi, bo pozbawieni środków do życia ludzie albo umrą z głodu albo zaczną się organizować w bandy rozbójnicze. Jak się chce masowo uwalniać niewolników to trzeba najpierw mieć program socjalny żeby ci niewolnicy mięli jakieś szanse na usamodzielnienie się.

Re: Trafiłem na fajny komentarz a propos Canto Bight

Otóż to. Zwierzaki mogą jakoś przeżyć, ale patrząc na to jak rozwinięta była administracja i infrastruktura na Cantonice, to służby porządkowe z Canto Bight z pewnością wyłapały pewną część zbiegłych koników.

Scena uwalniania koników i niewolników jest idiotyczna, a mówię to jako entuzjasta designu Canto Bight, ponieważ chcąc pokazać wesołe, pełne dobra, dokonane pod wpływem chwili, wspaniałe uczynki, pokazuje coś całkowicie innego.

Może dzieci nie będą na to patrzyły w ten sposób, ale Finn i Rose zachowali się bardzo nieodpowiedzialnie. Zbiegli niewolnicy mogą zostać złapani. Wówczas będą ukarani, zapewne srogo. Ci co nie zostaną złapani albo zginą w walce o przetrwanie, albo umrą z głodu, bądź rozpoczną bandyckie życie jako bandy polujące na co bogatszych i mniej obstawionych ochroną bywalców kasyna.

Innymi słowy, Finn i Rose zdetonowali bombę o nazwie "nowe problemy społeczne na Cantonice".

Jeśli chodzi o słowa Finstera Vatera o ubiorze niewolników, to pełna zgoda. Odpowiadający za koniki w tak znamienitym przybytku, jakim był tor w Canto Bight, powinni się prezentować nienagannie. Elegancki strój, czyste ciała, dobre maniery. Tego w filmie jednak nie ma, ale chyba wiem czemu. Z tego co pamiętam, to w scenie mieliśmy do czynienia ze stajennymi, nie z całą ekipą dbającą o kondycję, zdrowie i wygląd konika. Przynajmniej ja to tak zrozumiałem i fakt zobaczenia niewolników w młodym wieku, ubranych - co tu dużo mówić - biednie jeśli zestawić ich z takimi grubymi rybami z kasyna, nie wywołał u mnie zdziwienia. Tutaj ten element się udał. Kto najlepiej i najtaniej wykona niezbyt fajną robotę polegającą na oczyszczeniu stajni z moczu i odchodów? Dzieci-niewolnicy. Są mali, nie trzeba im dużo płacić, a też nic złego nie zrobią. Może nawet koniki lubiły towarzystwa mniejszych od siebie stworzeń, nie wiem, nie wiem o nich więcej poza tym co było w filmie.

Re: Trafiłem na fajny komentarz a propos Canto Bight

Ale jaka scena uwalniania niewolników? Niewolnicy pomogli Rose i Finnowi uciec uwalniając fathiery, sami zostali na miejscu (jeden z nich z "rebelianckim" sygnetem).

Re: Trafiłem na fajny komentarz a propos Canto Bight

Bunt niewolników rodzi u nich poczucie pewnej wolności, której nie mieli będąc niewolnikami. Uwalniając koniki dopuścili się zaniedbania, a patrząc na infrastrukturę Canto Bight można się domyślić, że ewentualne śledztwo wykryje fakt dywersji, zbuntowania.

Bezpośredni sprawcy faktycznie zostali na miejscu, przynajmniej tak mi się wydaje (w tym jeden ze wspomnianym przez Ciebie sygnetem z możliwością maskowania "rebelianckiego znaczka"), ale nie wiemy czy ktoś nie uciekł przy okazji zamieszania z konikami. Uważam to za bardzo prawdopodobne, ta placówka do wyścigów była dość konkretnych rozmiarów, stąd pewnie do jej obsługi potrzebowano więcej niż kilku dzieciaków. Zamieszanie było srogie i nie wierzę, że nikt z niego nie skorzystał. Do wypowiedzi Asfo dodam, że możemy przyjąć, iż: 1) nie uwolnili nikogo; 2) uwolnili przy okazji jakichś niewolników; 3) sprawa uwolnienia niewolników to luka fabularna. Według mnie od indywidualnej oceny każdego widza zależy jak interpretuje tę scenę. Jeden będzie widział w niej uwalnianie koników i przy okazji niewolników (jak np. ja i Asfo), inny zinterpretuje tę scenę jako pomoc niewolników dla Rose i Finn poprzez uwolnienie fathierów, ale bez ucieczki pomocników (jak np. Ty).
To co widzimy daje tak naprawdę duże pole do interpretacji i teoretyzowania, stąd to, co się zdarzyło na Canto Bight w szczegółach jest bardzo otwarte. Jasne, możemy pisać i pisać, i pisać o tym, ale skończy się na tym, że każdy przytoczy wygląd tej sceny, a dyskusja będzie odczuciami poszczególnych osób połączonymi z ich oczekiwaniami wytworzonymi podczas filmu oraz z interpretacją wyżej wymienionych scen już po obejrzeniu filmu.

Finn i Rose, zwłaszcza Rose, byli wzburzeni losem nie tylko fathierów, ale też wyzyskiwanych niewolników. Jeśli przyjąć, że niewolnicy bezinteresownie wywołali zamieszanie i ryzykowali bardzo prawdopodobną karę za swoje nieposłuszeństwo, to założenie takie jest bardzo dziecinne. Samo pokazanie pierścienia z odpowiednim znakiem i jakieś frazesy to naiwna historyjka, już by przekupienie ich cukierkiem było bardziej realne.

Zakładam, że wiedzieli co nieco o Ruchu Oporu, bo na Cantonice zbierało się dużo osobistości. Jak na swój wiek jednak wiedzieli bardzo dużo i byli bardzo chętni do sprzeciwu. ;p Jako niewolnicy powinni być raczej niszczeni psychicznie, aby nie wykazywać żadnego przejawu oporu, no ale dobra - przyjmijmy, że na Cantonice były inne standardy niż na przykład na takim Tatooine.

Rey Kylo Luke

Jakim cudem Luke łapie za ręke Leie, chociaż nie zostawia śladów na crait ?

Najbardziej chyba żałuje sceny, gdy Kylo wyciąga ręke do Rey. W sensie nie dlatego, że nie wzięła tylko jak to zrobiła.
Mogła przecież powiedzieć, że nie może dołączyć, bo w tych statkach są jej przyjaciele i musi im pomóc i są dla niej ważni.
To by dało chociaż trochę tej postaci, a Kylo mógłby to zrozumieć.
Nawet jakby Kylo agresywnie zareagował to leżał przecież jego miecz na ziemi i Rey mogła by go przyciągnąć.

Re: Rey Kylo Luke

Może dlatego, że jako rodzeństwo Luke i Leia są połączeni Mocą i takie cuda są możliwe w ich przypadku?

A z Kylo i Rey to chyba jakaś grubsza sprawa się święci, ale jeszcze ani jedno ani drugie nie potrafi pójść na kompromis...

Re: Rey Kylo Luke

Kylo z Rey mogli się dotykać przez forceskype, ale ich interakcja z otoczeniem była bardzo ograniczona. Z Lukiem i Leią mogło być podobnie.

Błąd w filmie

Kylo Ren po walce z strażnikami ma swój miecz przy pasku, a nie powinien mieć.


To dlatego Rey chciała mu wyrwać miecz, bo pewnie się bała, że zrobi to samo co z Hanem, ale z drugiej strony jakby Kylo chciał to by ją od razu zaatakował.

Re: Błąd w filmie

Dlaczego nie powinien mieć? Nie podniósł go aby w międzyczasie idąc do truchła Snoke`a?

Re: Błąd w filmie

No nie ma tego pokazanego w filmie, ale wątpię, że w 2,5 sekundy zdążył by podnieś miecz, przypiąć go do paska, mając jednocześnie miecz Rey w ręce, i wrócił do tempa jakim szedł przed cięciem.

Re: Błąd w filmie

Istotnie trochę niezręcznie wyszło (montaż), bo nie widzimy jak podnosi miecz z ziemi. Ale większy bałagan był w TFA gdy Kylo dźgał ojca, bo przez chwilę (przed włączeniem) miecz jest skierowany w odwrotnym kierunku

PS
Na planie Hobbita zatrudniona była kobieta (chyba Viktoria?), która pilnowała "ciągłości" - jak aktor po dłuższej przerwie przychodził na plan i pamiętał np. w której ręce wcześniej trzymał miecz, to dostawał specjalny medal
I tak pojawiały się błędy - rekwizytor dał złą laskę Gandalfowi i wydali kupę kasy na CGI żeby to później poprawić

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.