Forum

Od Bena Solo do Kylo Rena – analiza postaci

Matka to księżniczka, generał, ważna i znana osoba w Galaktyce. Ojciec także jest popularny i w wielu kręgach lubiany. Każde z nich ma znaczące osiągnięcia i jest poważane w swoim środowisku. Małemu chłopcu przychodzi dorastać w wybitnej rodzinie, w której zawsze brakuje czasu dla syna. Benowi jest trudno zwrócić na siebie uwagę rodziców. Chce czuć się równy. Ważny. W pierwszych latach życia Benowi zdecydowanie brakowało rodzicielskich uczuć.

Mając za wujka najpotężniejszego ówcześnie mistrza Jedi, młody Ben odkrywa w sobie wrażliwość na Moc. Coś jednak idzie nie tak, a matka postanawia wysłać go na profesjonalne szkolenie do Akademii Jedi (bo nie musiał wiedzieć o strachu Lei przed manipulacjami Snoke’a). Być może chłopak ucieszył się na taką możliwość. Z jednej strony mógłby rozwijać swoje umiejętności, z drugiej zaś oddaliłby się od otoczenia, w którym brakowało dla niego miejsca, z trzeciej z kolei staje przed szansą zostania wielkim rycerzem Jedi, czym na pewno osiągnie atencję i uznanie rodziców. W Benie mógł też pojawić się lęk o to, że matka pozbywa się go na dłuższy czas, ponieważ jest dla niej ciężarem.

W Akademii Ben odnajduje swoje miejsce. Cieszy się szacunkiem ze strony innych uczniów dzięki swoim nieprzeciętnym umiejętnościom oraz poprzez bliskie pokrewieństwo z Mistrzem. Po kilku latach znowu coś idzie nie tak. Ben zaczyna wyczuwać w sobie niebezpieczne skłonności ku CSM. Prawdopodobnie mniej więcej w tym czasie dowiaduje się, iż Darth Vader jest jego dziadkiem. Z jednej strony Darth Vader jawi mu się jako potężny użytkownik Mocy, z drugiej – przez całe życie przestrzegano go przed CSM. Obecność Sitha w rodzinie stanowi rysę na idealnym obrazie. Wewnętrzny konflikt przybiera na sile. Ben Solo musi we własnej duszy rozwiązać sprawę równowagi Mocy. Z tym problemem kładzie się spać każdej nocy.

Budzi się w ostatniej chwili, aby obronić się przed atakiem wuja. To on już go skreślił? Nikt go nie chce. Nie ma dokąd iść. Nie ma miejsca dla Bena Solo. Naradza się Kylo Ren. Znikają dotychczasowe autorytety, a ich miejsce zajmuje Darth Vader. Od tego dnia wnuk wielkiego Sitha ma nowe lęki o niedorównanie legendarnej sile dziadka. Stare cierpienia nie znikają, a dochodzą nowe.

Zbiera grupę uczniów wśród których cieszy się największym poważaniem, którzy mają dosyć trzymania się twardych zasad Luke’a Skywalkera i którzy są chętni osiągnąć coś „więcej”. Już nie będą padawanami. Od teraz są Rycerzami Ren. Trzymając się zasady „kto nie z nami, ten przeciw nam”, pozbywają się dotychczasowych kolegów.

Jeden z nich próbuje zabić małą dziewczynkę. Kylo w ostatniej chwili ratuje dziecko, z którym łączy go pewna więź. Być może to on odkrył dziecko silne Mocą na odległej planecie Jakku i zapłacił za nią jej opiekunom, którzy to przepili wszystkie pieniądze?

Rycerze Ren dołączają do Snoke’a. Kylo Ren nabiera znaczenia jak Mistrz Zakonu Ren, użytkownik ciemnej strony Mocy. Kylo wcale nie czuje tej przynależności. Jako prawa ręka Snoke’a bierze udział w akcjach militarnych, nie okazując wrogom litości. W chwilach samotności targa nim wewnętrzny konflikt. Lata mijają, a że nie ma dokąd wracać, to musi pozostać bezwzględny.

Poznaje młodą kobietę, która jest wrażliwa na Moc i podobnie jak mała dziewczynka pochodzi z Jakku. Supreme Leader wyczuwa w Kylo współczucie do niej. Jej tożsamość jest niepewna do czasu bitwy w lesie, kiedy to ją rozpoznaje [adaptacja TFA].

Zanim to się stało, doszło do konfrontacji Kylo z ojcem. Ren w tym momencie dosłownie i w przenośni zrzucił maskę. Okazał swoje prawdziwe uczucia: rozdarcie, ból, potrzebę pomocy. Han dał mu to, czego potrzebował: zapewnienie, iż jest ważny i czeka dla niego miejsce w domu. Niestety, Ben szybko stracił nadzieję na powrót. Zaszedł zbyt daleko i być może zabicie ojca dopełni jego przemianę. Tak się nie stało.

Z nieznanych mu powodów Moc łączy go z Rey. W trakcie rozmów tworzy się między nimi więź. Dziewczyna widzi w nim prawdziwego człowieka. Okazuje mu zaufanie, wiarę w niego. Stają się dla siebie ważni. Czegoś takiego Ben nie doświadczył w całym swoim życiu. Z nią ma szansę stworzyć nowy ład w Galaktyce z daleka od podziału na dobrych i złych, jasną i ciemną stronę Mocy, Jedi i Sithów, czyli tego wszystkiego, co zostało mu narzucone, a czego wcale nie musiał chcieć. Spotkał się jednak z odrzuceniem. Znowu. Ale Rey go nie nienawidzi, bo mogła go zabić, gdy był nieprzytomny. Prawdopodobnie sam nie tylko nie będzie mógł jej skrzywdzić w przyszłości, ale i gotów będzie do poświęcenia za nią.

Kylo Ren nie może stworzyć po swojemu świata wolnego od podziałów. Skoro musi opowiedzieć się po której ze stron, to zostanie dowódcą największej organizacji militarnej w Galaktyce. Teraz to dopiero będzie ważny. Każdy będzie musiał liczyć się z jego zdaniem.

Kiedy już ma zwyciężyć swoją pierwszą i zarazem niezwykle ważną bitwę, ukazuje się ten, który zniszczył mu życie. Wychodzą z niego całe pokłady złości, które gromadziły się w nim przez większość życia i którym nie mógł dać ujścia.

Kylo Ren nie jest zły. On jest tylko nieszczęśliwy, nie mogąc zaspokoić podstawowych potrzeb, jak akceptacji, miłości, przyjaźni.

Re: Od Bena Solo do Kylo Rena – analiza postaci

Jeśli chodzi o "małą dziewczynkę" to linia czasowa się nie zgadza, bo Rey wylądowała z Unkarem jak miała 5-7 lat sądząc z wyglądu - nie więcej, więc kilkanaście lat przed wydarzeniami z TFA, podczas gdy awantura w świątyni miała miejsce jakieś 5 lat przed TFA.

Re: Od Bena Solo do Kylo Rena – analiza postaci

Wiele osób uważa, że to Rey została uratowana przez Kylo podczas zniszczenia Świątyni. Przyjęcie czasu z książek wymaga porzucenia tej teorii. Sama bym to wolała, bo inaczej pojawiają się kolejne pytania: Jeśli Rey nie była w szkole Luke`a, to gdzie miała wcześniej kontakt z Mocą? Kto wyczyścił jej wspomnienia? Dlaczego Ren ją rozpoznał?

Re: Od Bena Solo do Kylo Rena – analiza postaci

miranda55 napisał:

Dlaczego Ren ją rozpoznał?
-----------------------

A o którą scenę chodzi?
bo już słyszałam taką wersję, że wcześniej się nie spotkali a on ją rozpoznaje, ale nie kojarzę sceny w filmie...

Re: Od Bena Solo do Kylo Rena – analiza postaci

Chodzi o książkę, która powstała na podstawie scenariusza. Kiedy w lesie Rey przyciąga miecz, to Ren mówi coś w stylu "It is you", a Rey ma przeświadczenie, że wie o niej więcej niż ona sama. Nie pamiętam dokładnie. Czytałam to dwa lata temu po angielsku

Re: Od Bena Solo do Kylo Rena – analiza postaci

A to "It`s you" to nie odnosi się do tego że to po prostu ta dziewczyna która pomagała ukraść frachtowiec na Jakku?
Wiek Rey nic a nic nie pasuje... może faktycznie jest po prostu nikim znikąd?

Re: Od Bena Solo do Kylo Rena – analiza postaci

Ale właśnie Nowy Kanon pod tym względem jednak jest spójny, więc teorię o Akademii można porzucić.

Chyba, że ją uratował, namieszał jej w głowie, tak że przekonana była, że na Jakku zjawiła się mając lat 6 a w rzeczywistości miała te 15 XD
(tak, takie teorie też czytałam)

Oraz gdzie jest powiedziane, że Rey miała wcześniej kontakt z mocą skoro mówi że coś w niej zawsze było, nie wiedziała co, teraz się obudziło i jest przestraszona.

Re: Od Bena Solo do Kylo Rena – analiza postaci

I tej nieszczęśliwości zabił tatę

A na poważnie - Snoke manipulował mu w główce od urodzenia niemal, albo i nawet przed (trylogia Aftermatch).

O tym, czyim jest wnukiem dowiedział się zapewne wtedy co i Galaktyka, 5-6lat przed TFA (Więzy Krwi). W tym czasie wciąż był z Lukiem (i to jest rzecz, którą BARDZO bym chciała przeczytać, właśnie jak Ben poznał prawdę).

Po trafieniu do FO od razu wpadł pod opiekuńcze poły złotego szlafroczka Snoka (oookej to nie miało tak zabrzmieć, ale zostawię), który w FO już działał od co najmniej kilku lat (Phasma).

Poza tym wiemy, że Han nie był zbyt szczęśliwy z faktu, że Ben poszedł do Skywalkera (słowa Luke plus Hana potrzeba "przygarniania" młodych pilotów) (Więzy Krwi, TFA, TLJ). Jakoś nijak nie pasuje to do obojętnego ojca. A już w życiu nie kupię, że Leia, córka Baila i Brehy Organów, mogłaby nie okazywać dziecku miłości.

No i jak Asfo wskazała, tajmlajn się rozjeżdża.

Kylo jest świetną postacią - niedojrzałą ale groźną jednocześnie, "rozdartą", taki troche Vader wannabe, trochę niewiadomoco. Ale no nie jest biednym, puchatym, niezrozumiałym misiaczkiem o tak naprawdę złotym serduszku, który marzy li i jedynie o miłości.

Re: Od Bena Solo do Kylo Rena – analiza postaci

Zgadza się.

Można też patrzeć z innego punktu widzenia.

Kylo z rozmowie z Hanem mówi, że wie co musi zrobić ( zabić Snoka, bo przed momentem zabicia go powtarza to samo ,, Wiem co muszę zrobić), ale nie wie czy starczy mu sił, prosi go o pomoc i go o pomoc.
Śmierć Hana pomogła Rey zrozumieć Kylo. Wystarczyło lekkiej manipulacji.

W scenie w widzie, widać, że nie chce zmieniać strony tylko chce, żeby to Rey zrobiła.

Rey pomogła mu w zabiciu Snoka i jego strażników. Zobaczył jak razem są silni i widząc to prosi Rey o dołączenie. Jeszcze tak to inteligentnie rozgrywa, mówiąc o jej rodzicach, że na pewno ją to zabolało. Podejrzewam, że gdyby odmówiła zaatakował by ją bo miał dwa miecze przy sobie a ona była bezbronna.

Jeszcze sam twierdzi, że jest potworem. Ale nie w taki sposób, że tego żałuje, tylko na z pewnością siebie.

Potem co prawda pod wpływem emocji ale każe zniszczyć Sokoła i nie wiadomo czy wie, że tam jest (podejrzewam, że wie), ale nawet jak nie wie to Sokół przypomina mu ojca, czyli można wnioskować, że dalej ma nie miłe wspomnienia z nim.

W ostatniej scenie robi smutną minkę, bo według mnie po prostu dobrze gra tego smutnego chłopaczka. Bo miał nadzieje, że Rey jeszcze zmieni zdanie jak zobaczy jaki to on nie szczęśliwy.

Może interpretacja pewnych rzeczy trochę naciągana, ale taki mój punkt widzenia.

Re: Od Bena Solo do Kylo Rena – analiza postaci

-Śmierć Hana pomogła Rey zrozumieć Kylo.
W jaki sposób?

Re: Od Bena Solo do Kylo Rena – analiza postaci

Kylo tłumaczy Rey dlaczego to zrobił, że rodzice traktowali go jak śmiecia, mimo, że ich nienawidził
tęsknił za nimi. Rey mogła bardziej zrozumieć smutek i cierpienia Kylo.

Chociaż zabicie Hana nie jest samo w sobie usprawiedliwieniem.

Re: Od Bena Solo do Kylo Rena – analiza postaci

vilkala napisał:
A na poważnie - Snoke manipulował mu w główce od urodzenia niemal, albo i nawet przed (trylogia Aftermatch).
-----------------------
Kolejny raz o tym czytam.
Skąd wiadomo, że od urodzenia albo nawet wcześniej? To domysł czy jakieś źródło (Aftermath?) to potwierdza?

Re: Od Bena Solo do Kylo Rena – analiza postaci

Nie jest wprost powiedziane oczywiście nic, ale chyba w "Długu Życia" Leia ma koszmary dotyczące nienarodzonego dziecka i ciemnej siły, która je przyciąga? Manipuluje? Jakoś tak. Na pewno próbuje wpływać na dziecko.

Fandom kolektywnie uznał, że to Snoke, a mi się ta teoria wyjątkowo podoba - mały Ben był na celowniku od samego początku.

Re: Od Bena Solo do Kylo Rena – analiza postaci

vilkala napisał:
w "Długu Życia" Leia ma koszmary dotyczące nienarodzonego dziecka i ciemnej siły, która je przyciąga? Manipuluje? Jakoś tak. Na pewno próbuje wpływać na dziecko.
-----------------------
O to chodziło! Podziękował, zaraz sobie odszukam i przeanalizuję.

Re: Od Bena Solo do Kylo Rena – analiza postaci

To od razu możesz się podzielić analizą i cytatami - przyznam, że tylko zarys z tego pamiętam

Re: Od Bena Solo do Kylo Rena – analiza postaci

Znalazłem, chyba chodziło o ten fragment?

I nagle Leia jest dojmująco świadoma umysłu i ducha swojego dziecka: wyczuwa jego wolę i myśli, niezłomność i bystry umysł, i... na krew Alderaana, będzie z niego potężny wojownik!
Chwileczkę.
Z niego?
To... chłopiec!
To chłopiec!
Podnosi dłonie do ust, z których wyrywa się śmiech zmieszany ze szlochem. "To - myśli spłoszona - to jest właśnie jasna strona, o której zawsze mówił Luke: obietnica światła, obietnica nowego życia"
I wtedy jej błogą radość brukają brzydkie palce ciemnej strony zamykające jej szyję w lodowatym uściksu. Bo nadzieja, która ją przepełnia, jest podszyta strachem - strachem ogromnym i kładącym się na wszystkim gęstym cieniem. Strachem posiadania dziecka w niestabilnej galaktyce. Obawą o to, czy Han żyje. I czy jej brat jest cały i zdrowy. Czy dziecko będzie dorastało, mając ojca? Wuja? Mentora? Czym jest jej dziedzictwo... i jakie będzie dziedzictwo chłopca?
Oddech zamiera jej w piersi. Z najwyższym trudem czerpie tchu.
"Oczyść umysł - nakazuje sobie, ogarnięta paniką. - Odsuń od siebie wszystko. Skup się, Leio. Skup się!"
Czy to jej własne myśli?
Czy może Luke`a?


Wprost niczego nie dostajemy. Doznanie Lei podczas medytacji i próby z Mocą można interpretować na różne sposoby.

Re: Od Bena Solo do Kylo Rena – analiza postaci

vilkala napisał:
Nie jest wprost powiedziane oczywiście nic, ale chyba w "Długu Życia" Leia ma koszmary dotyczące nienarodzonego dziecka i ciemnej siły, która je przyciąga? Manipuluje? Jakoś tak. Na pewno próbuje wpływać na dziecko.

Fandom kolektywnie uznał, że to Snoke, a mi się ta teoria wyjątkowo podoba - mały Ben był na celowniku od samego początku.


-----------------------
Kurczę.
Nie czytałem żadnej z książek nowego kanonu, ale taka wersja wydarzeń jest wręcz przerażająca.
Ledwo co udało się zabić ostatnich Sithów, a już kolejny, jeszcze groźniejszy potwór manipuluje... jeszcze nienarodzonym dzieckiem bohaterów? Aż tak? Znaczy niby byłoby to spójne, ale... naprawdę tragiczne w tym, jak bardzo to byłoby nieuniknione i ostateczne dla rodziny Solo-Skywalker. Naprawdę mi się to nie podoba...

Re: Od Bena Solo do Kylo Rena – analiza postaci

Cała ta gadanina o winie Snoke`a i mąceniu w głowie od narodzin to tylko próba znalezienia kozła ofiarnego za wszystkie porażki wychowawcze związane z Benem...
Identycznie było z Anakinem, wszystkie knowania Palpatine`a byłyby na nic (bo przecież w pierwszym odruchu Anakin chciał go zabić, a następnie wydał go Radzie Jedi) gdyby nie to jak w objęcia CSM pchał go Zakon Jedi...

Ben Solo żyjąc w tak "Legendarnej" rodzinie miał cholernie ciężkie brzemię do udźwignięcia (coś jak jego dziadek i przypominanie mu na każdym kroku że jest Wybrańcem). Wiecznie zajęci sprawami galaktyki rodzice raczej nie mieli dla niego zbyt wiele czasu, a kiedy pojawił Snoke zamiast okazać mu potrzebne wsparcie wysłali go do szkoły z internatem.
Nie znamy szczegółów tego co zdarzyło się w akademii, ale można przypuszczać że wierni Luke`owi uczniowie nie wierzyli w to że chciał on zamordować Bena i próbowali go powstrzymać. Potem "w świat" poszła informacja że skorumpowany przez Snoke`a Ben zbuntował się, zabił uczniów i zniszczył akademię. Dla Bena oznaczało to brak możliwości powrotu. Zgłosił się więc do First Order...
Snoke przygarnął Bena, ale traktował go jako sługę, niewolnika. Kylo nie mógł jednak odejść bo Snoke był zbyt potężny, musiał więc znaleźć w sobie siłę i przymuszać się do dokonywania zbrodni pokroju morderstwa ojca żeby móc przetrwać...
Dlatego nie ma się mu co dziwić że chciał "zniszczyć wszystko", całe jego cierpienie było spowodowane własnie przez Jedi, Nową Republikę, Ruch Oporu czy dziedzictwo Sithów - zmuszanie przez Snoke`a by był drugim Vaderem.
Ben Solo podobnie jak swój dziadek jest ofiarą... ale nie Snoke`a a głównie rodziców i wuja...

Re: Od Bena Solo do Kylo Rena – analiza postaci

Szczególnie, że sam Kylo powiedział, że traktowali go jak śmiecia.

Re: Od Bena Solo do Kylo Rena – analiza postaci

Gdzie? W którym miejscu Ben powiedział, że rodzice traktowali go jak śmiecia?
Bo tego serio nie pamiętam...

Re: Od Bena Solo do Kylo Rena – analiza postaci

Też tego nie pamiętam. Co najwyżej z kontekstu jakoś zrozumiałem, że Kylo Ren ma za złe swoim rodzicom, że go zaniedbali jak był młody.

Re: Od Bena Solo do Kylo Rena – analiza postaci

vilkala napisał:

Poza tym wiemy, że Han nie był zbyt szczęśliwy z faktu, że Ben poszedł do Skywalkera (słowa Luke plus Hana potrzeba "przygarniania" młodych pilotów) (Więzy Krwi, TFA, TLJ). Jakoś nijak nie pasuje to do obojętnego ojca. A już w życiu nie kupię, że Leia, córka Baila i Brehy Organów, mogłaby nie okazywać dziecku miłości.


-----------------------

Wiesz, ale z drugiej strony... na relację Hana i Lei jest fajnie patrzeć, ale chyba trochę gorzej z tym żyć. To są dwa bardzo wybuchowe charaktery, takie, co się kochają na zabój, ale kłócą też na zabój. No i chyba to, co powiedziała w TFA Leia: "Choćbyśmy się nie wiem jak kłócili, nie znosiłam, jak gdzieś leciałeś". "Po to latam. Żebyś za mną tęskniła". Niby to rzucone pół-żartem, ale jednak pozwala sądzić, że Hanowi zdarzało się wsiadać do Sokoła i lecieć w cholerę.
Oboje na pewno go kochali, Leia zwłaszcza, ale pamiętajmy, kto jest dla Lei najważniejszy. Ani matka, ani ojciec, ani mąż, ani brat, ani syn (to mnie uderzyło w Więzach Krwi - ona nawet nie wie, gdzie Ben i Luke są! I jest mocno zasugerowane, że od bardzo dawna ich nie widziała. Ja wiem, że to odległości kosmiczne, ale c`mon, z Cantonici na Crait leci się kilka godzin!). Dla Lei najważniejsza jest Galaktyka. A Galaktyka najpierw rozłaziła się w szwach, jak zniknęło Imperium, a potem rozłaziło się w szwach, jak wytworzyły się partie polityczne. W ogóle, Galaktyka zawsze rozłazi się w szwach. Innymi słowy - Leia na pewno syna kochała i na pewno mu to okazywała, ale może być tak, że okazywała, jak już raz na tydzień zobaczyła go przy kolacji...

Re: Od Bena Solo do Kylo Rena – analiza postaci

Ale wiesz co, później możesz mieć rację, ale w pierwszym poście mamy teorię, że tak było od początku. No nie, tego nie kupię.

Plus no dziecko, własne dziecko, to coś więcej niż mąż i brat i rodzice razem wzięci. Zwłaszcza przez te początkowe lata.
Jestem przekonana, że godziła pracę z macierzyństwem (mało kobiet tak robi?), a na pewno nie była mamą raz w tygodniu.

Tę niewiedzę gdzie jest Ben z Lukiem, tłumaczę sobie właśnie naturalną konsekwencją, jaką była zgoda na oddanie syna bratu. W sumie nie mamy pojęcia jakimi zasadami kierował się Nowy Zakon Luka, czy przypadkiem nie zachciało mu się w stare zasady bawić. A na pewno, kiedy młody dorósł i wyruszał w wujem na wyprawy poza mapy, kontakt mógł być bardziej niż utrudniony.

Re: Od Bena Solo do Kylo Rena – analiza postaci

Wiele kobiet tak robi, jeszcze więcej na tym polega. O ojcach litościwie nie wspomnę.

No widzisz, tu możemy się tylko domyślać, dopóki nie dadzą nam książek Ale mi się wydaje właśnie tak, że zarówno Han (który miał swoje sprawy i swoje wyścigi, w dodatku pewnie był mocno średnio zachwycony, że jego syn w ogóle jest wrażliwy na Moc) jak i Leia (której Galaktyka się sypała) byli raczej rodzicami weekendowymi. I to właśnie byłoby idealne rozwiązanie w Star Wars dla obecnego pokolenia - pokolenia, którego rodzice też coraz więcej i coraz dłużej pracują...

Re: Od Bena Solo do Kylo Rena – analiza postaci

Dokładnie, ja nie odmawiam Lei i Hanowi chęci... ale czasem to za mało.
A wspomniana wcześniej ojcowska troska Hana w stosunku do Rey to... "ile cię trzeba cenić ten tylko się dowie kto cię stracił"... too little, to late Han...

Re: Od Bena Solo do Kylo Rena – analiza postaci

No kurcze ja jednak zupełnie inaczej czytałam Hana - ojca, który miał marzenia i plany i musiał się z nimi pożegnać, bo mu jedyny synek poszedł do akademii Jedi. Dlatego potem "tatował" innym, Rey nie była jedyna. Miał te swoją trzódkę i tak się realizował.

No nie wiem, zbyt osobiście na to patrzę ale NIE UWIERZĘ, że jakiekolwiek by nie były błędy wychowawcze Lei i Hana, to one właśnie popchnęłyby Bena na Ciemną Stronę.
Prędzej winiłabym Luka, który przegapił co się dzieje z siostrzeńcem, młody czuł się odsunięty, tym chętniej dał posłuch podszeptom Snoke`a.

Ale no to co kolega Kylo odstawia to troszku za dużo na "mamusia była zajęta w senacie a tata brał udział w wyścigu"

Re: Od Bena Solo do Kylo Rena – analiza postaci

A co sądzicie o słowach Bena na temat Hana w LTJ? "Nie nienawidziłem go", po czym Rey i Ben zboczyli trochę z tematu. Czy rzeczywiście Ben nie czuł żadnej urazy do Hana? Że to tylko chęć potęgi pchnęła go do zabójstwa? A może coś zupełnie innego..

Re: Od Bena Solo do Kylo Rena – analiza postaci

Ben był zawiedziony Hanem, ale wierzę mu że nie nienawidził go... a czy do zabójstwa pchnęła go żądza potęgi? A może po prostu strach przed Snoke`iem? Ben wie że Supreme Leader jest mądry i niełatwo go oszukać... Wie że jak pozwoli Hanowi odejść albo spróbuje wrócić razem z nim to Snoke go zabije i ma wybór zabić Hana lub samemu zginąć? W końcu mając Leię na celowniku myśliwca spustu nie naciska...

Re: Od Bena Solo do Kylo Rena – analiza postaci

Ta nieoczywistość charakteru Bena powoduje że uznaje tą postać za najmocniejszy punkt sequeli. Zobaczymy co przyniesie E9 ale dla mnie Ben/Kylo to jeden z najciekawszych villainów z całego uniwersum. Licząc zarówno NK i Legendy.

Re: Od Bena Solo do Kylo Rena – analiza postaci

A to nie jest tak, że Ben ma wiedzę to Snoke robił z nim jeszcze w okresie prenatalnym (jeżeli to on) i wszystko jest podporządkowane zemście i mimikrze. I w tym szaleństwie poświęca własnego ojca (ale matkę oszczędza). Przy czym styl bycia Hana i to że byłon pewnie "wielkim nieobecnym" w życiu małego Bena, pewne sprawy temu drugiemu ułatwił.

Re: Od Bena Solo do Kylo Rena – analiza postaci

Niby istnieje taka możliwość, tylko czy jeśli faktycznie wszystko od początku do końca było podporządkowane zemście na Snoke`u to nie powinien być on bardziej opanowany? No i po dokonaniu zemsty byłby chyba bardziej skłonny do negocjacji z Rey...
Tymczasem Kylo bardziej zachowuje się jak ktoś zaszczuty, zmuszony do takiego a nie innego postępowania. nie tylko pozbywa się Snoke`a ale chce też pozbyć się Ruchu Oporu przez który pośrednio do Snoke`a trafił...

Re: Od Bena Solo do Kylo Rena – analiza postaci

Nuka-Cola napisał:
Wiele kobiet tak robi, jeszcze więcej na tym polega. O ojcach litościwie nie wspomnę.

No widzisz, tu możemy się tylko domyślać, dopóki nie dadzą nam książek Ale mi się wydaje właśnie tak, że zarówno Han (który miał swoje sprawy i swoje wyścigi, w dodatku pewnie był mocno średnio zachwycony, że jego syn w ogóle jest wrażliwy na Moc) jak i Leia (której Galaktyka się sypała) byli raczej rodzicami weekendowymi. I to właśnie byłoby idealne rozwiązanie w Star Wars dla obecnego pokolenia - pokolenia, którego rodzice też coraz więcej i coraz dłużej pracują...

-----------------------

Jeszcze jedno - naprawdę wierzysz, że to dobre przesłanie? Rodzice cię olewają? Idź w ciemną stronę, zabij ojca, zniszcz pół Galaktyki!
Plus KK sama jest pracującą matką

Re: Od Bena Solo do Kylo Rena – analiza postaci

Nie, dobrym przesłaniem jest tu Rey, również dorastająca bez rodziców a jednak nie rozwalająca Galaktyki z tego powodu

Re: Od Bena Solo do Kylo Rena – analiza postaci

Hmm, może to inaczej odbieram bo jestem rodzicem... ale dla mnie to nie przesłanie dla dziecka "rodzice cię olewają idź w ciemną stronę" a przesłanie do rodziców "zajmijcie się dzieckiem póki nie będzie za późno"...

A "mamusia była zajęta w senacie a tata brał udział w wyścigu" może samo to za mało na to co wyprawia Kylo, ale wystarczająco na wpadnięcie w złe towarzystwo... a jak się wejdzie pośród wrony, trzeba krakać tak jak one...
W USA odpowiednikiem tego mogą być gangi, z których nie tak łatwo się wykręcić...

Re: Od Bena Solo do Kylo Rena – analiza postaci

A wiesz co tu się zgadzamy (także dlaczego się to inaczej odbiera), tylko jak na takie przesłanie, jest to troszkę za mało wyraźnie powiedziane.

Wciąż nie wiemy co spowodowało to "narastanie ciemności" w Benie i tylko możemy podejrzewać różne czynniki.

Tyle że on wymordował uczniów Luka, większość akademii, swoich kolegów i koleżanek ZANIM tak naprawdę wpadł w to złe towarzystwo (czyli FO).
Coś tu nie do końca pasuje po prostu.

Re: Od Bena Solo do Kylo Rena – analiza postaci

Spróbuj postawić się w jego sytuacji. Kto mu uwierzy, że zabił mistrza Zakonu w obronie własnej? Nie ma innego wyboru, jak znaleźć sobie sprzymierzeńców i pozbyć się reszty, jeśli chce żyć

Re: Od Bena Solo do Kylo Rena – analiza postaci

No ale nie znamy szczegółów wydarzeń w akademii po tym jak Ben zawalił dach na głowę Luke`a...
Piszesz wymordował, a może po prostu zabił ich w obronie własnej?
Bo równie dobrze jak to że Ben po "zamachu" jego wuja wpadł w szał i zabił wszystkich uczniów którzy nie chcieli do niego dołączyć mogło się wydarzyć coś takiego:

Ben mówi pozostałym uczniom że Luke chciał go zamordować w nocy więc powinni uciec, kilku adeptów mu wierzy, ale reszta uważa że taka LEGENDA jak Luke nie mógłby czegoś takiego zrobić, Luke który oparł się kuszeniu przez Imperatora i nawrócił Vadera? Bzdura. Kiedy "nieprzekonani" uczniowie badali Mocą "aurę" Bena wyczuli obecną w nim ciemność i uznali że Ben kłamie, przeszedł na CSM i próbował zabić Luke`a. Postanowili powstrzymać go, wywiązała się walka z której cało wyszedł Ben i przyszli rycerze Ren....

Tak więc ja bym tam Bena jeszcze całkiem nie skreślał...

Re: Od Bena Solo do Kylo Rena – analiza postaci

Zależy, czy za "złe towarzystwo" uznamy FO, czy samego Snoke`a. Jeśli coś ci gada w głowie i to od dzieciństwa (jak zakładam), to obawiam się, że ma większą siłę przebicia niż FO by miało kiedykolwiek.

Re: Od Bena Solo do Kylo Rena – analiza postaci

A tak, oczywiście, FO to takie nowe podwórko po prostu, tylko kolega jakiś mało radosny z jego przybycia

To jest coś, co strasznie chcę wiedzieć - kiedy Snoke przejął kontrolę nad FO i gdzie u licha była Rae Sloane w tym czasie.
I co się z nią stało...

Re: Od Bena Solo do Kylo Rena – analiza postaci

Rae niemal na pewno nie żyje i niemal na pewno pewien rudzielec ma z tym coś wspólnego (naprawdę wolałabym, żeby nie, ale już jestem na to gotowa). Może ją zabił, by dowieść lojalności co do silniejszego Snoke`a, na przykład.


Ale naprawdę wolałabym, żeby nie.

Re: Od Bena Solo do Kylo Rena – analiza postaci

-Tyle że on wymordował uczniów Luka, większość akademii, swoich kolegów i koleżanek ZANIM tak naprawdę wpadł w to złe towarzystwo

Tylko że Luke wszedł do jego sypialni z ZAMIAREM morderstwa - mówi o tym w TLJ, w kontekście że Obi-Wan mógł wyeliminować Vadera odpowiednio wcześnie. Ben to wyczuł i stąd taka a nie inna reakcja. Pamiętajmy że mówimy tu o człowieku, który z błachych w istocie powodów tnie mieczem świetlnym pulpity sterownicze.
Cała reszta ciągu zdarzeń jest następstwem akcji Luka, z czego on sobie zdaje doskonale sprawę.

Re: Od Bena Solo do Kylo Rena – analiza postaci

Mnie się wydaje, że Luke wcześniej nie planował morderstwa, w końcu w TLJ mówi, iż chęć eliminacji zagrożenia zawczasu trwała zaledwie chwilę, która jednak była brzemienna w skutki.

Re: Od Bena Solo do Kylo Rena – analiza postaci

Bardzo fajna analiza.

I dlatego nie rozumiem Rey. Wiedziała przecież co Luke go zdradził. Rozbudziła w nim uczucie. Stała się dla niego ważna, Ben mówi to w swoim monologu, który dla mnie jest jednym z lepszych jakich słyszałem. A ona go odrzuciła, bo nie przeszedł na jej stronę. Zamiast mu powiedzieć, że może do niej dołączyć, że matka na niego czeka, że Luke bardzo żałuje tego co zrobił. Widziała, że zależy mu na niej. Wystarczyło chwile porozmawiać a nie wyrywać mu miecz.

Re: Od Bena Solo do Kylo Rena – analiza postaci

właśnie nie rozumiem tego ,że wyciągnęła miecz :/ Może wyczuła że już nie ma Bena(JSM) tylko Kylo ( CSM)? Do czego nawiązuje Leia w rozmowie z lukiem że wie iż nie ma już syna/ ratunku dla jej syna ( nie pamietam dokładnie wypowiedzi)

Re: Od Bena Solo do Kylo Rena – analiza postaci

No w sumie możliwe. Śmierć Snoka jeszcze bardziej go pogrążyła w CSM. Chyba Snoke mówił, że żeby Kylo ukończył trening, musi zabić swojego wroga ( Snokowi chodziło o Rey) ale może Snoke był jego największym wrogiem i po zabiciu go ukończył trening.

Re: Od Bena Solo do Kylo Rena – analiza postaci

A czy ona nie wspominała, że widzi jego przyszłość? Może w tym momencie (jego monologu) dostrzegła, że on w zasadzie robi to co robi tylko w jednym celu. Zobaczyła przyszłość...

Re: Od Bena Solo do Kylo Rena – analiza postaci

no właśnie o tomi chodzi że wyczuła że już nie ma Bena któremu chce pomóc a Kylo z którym musi walczyć

Re: Od Bena Solo do Kylo Rena – analiza postaci

Mi się zdawało, że ona nie chciała mu pomóc także wcześniej. Rey w TFA postrzegała Kylo Rena jako kogoś złego. W TLJ zaś chciała się dowiedzieć czemu Kylo stał się zły, z czystej ciekawości, a gdy próba jego ratowania się nie powiodła, to powróciła do wrogiego w stosunku do Kylo stosunku. Chociaż to nie oznacza, że wątek miłosny między tymi dwoma postaciami jest niemożliwy. Po prostu na chwilę obecną walczą ze sobą, momentami luzując wrogość na rzecz fascynacji, ciekawości i tak dalej.

Re: Od Bena Solo do Kylo Rena – analiza postaci

Podobno kto się lubi ten się czubi

Re: Od Bena Solo do Kylo Rena – analiza postaci

Rey pod koniec TLJ jest wrogo nastawiona do Kylo, jednoczesnie czujac zawód i smutek. Widziała szanse na odkupienie Kylo, niestety Kylo w dalszym ciagu siedzi po uszy w CSM. Na pewno jest miedzy nimi przyciaganie, fascynacja, ale daleko jeszcze do pelnej akceptacji i milosci. Kylo musi sie naprawde postarać żeby odkupic swoje czyny. Nie tylko przed Rey ale tez przed widzami.

Dlatego wolałbym zeby Kylo po epizodzie 9 pozostał na CSM. Jakby tak zrobili sobie z ~6 lat przerwy i w 2025 uderzyli z epizodem 10, w ktorym Kylo jest juz uksztaltowanym uzytkownikiem CSM, a Rey to Jedi majaca pod soba paru młodych adeptów tej sztuki. Wydaje mi sie ze nie ma sensu zamykac juz tematu Kylo Rena na rzecz JSMowego Bena Solo. Pociagnijcie to jeszcze a ta postać bedzie jeszcze ciekawsza.

Re: Od Bena Solo do Kylo Rena – analiza postaci

Po zastanowieniu uznaję, że Kylo teraz to jest taki Ren Schrodingera - z jednej strony siedzi w Ciemnej Stronie dalej, niż Snoke kiedykolwiek mógł mieć nadzieję go doprowadzić, a z drugiej - jest dalej od Ciemnej Strony niż Snoke mógłby się kiedykolwiek obawiać

Re: Od Bena Solo do Kylo Rena – analiza postaci

-Kylo Ren nie jest zły. On jest tylko nieszczęśliwy, nie mogąc zaspokoić podstawowych potrzeb, jak akceptacji, miłości, przyjaźni.

No nie, on jest zły. Jedna scena z początku TFA go pogrąża i się z niej nie wytłumaczy - rozkaz wymordowania nic nie znaczących wieśniaków. I nie ma tu żadnego "on tylko wydawał rozkazy".

Jest to inne zło niż zło Vadera - jest nieokiłznane, dzikie, prymitywne. O wiele bardziej niebezpieczne.

Wydając rozkaz ostatecznego ataku mówi "no quarter*" i jakby ktoś miał wątpliwości potwierdza "no prisoners" (swoą drogą - jak to przetłumaczyli?)

* - tosię różni od "no prisoners" tym że to ostatnie odnosi się głownie do wojskowych, a to do wszystkich bez wyjątku (choć na Crait nie było cywili więc tak trochę na wyrost rozkaz)

Re: Od Bena Solo do Kylo Rena – analiza postaci

Rozkaz wymordowania wieśniaków jest zły, ale trzeba wziąć poprawkę na sytuację Kylo...

Kylo ma nad sobą MEGA potężnego Snoke`a który każe mu być drugim Vaderem, tymczasem Kylo nie bardzo chce/ma siłę nim być, ciągnie go do światła, boi się że mądry Supreme Leader to wyczuwa i dlatego dokonuje zbrodni by zamaskować przed Snoke`iem swoje rozdarcie... Zauważ że za samo wstanie z kolan bez pozwolenia Kylo został potraktowany błyskawicami...
Dlatego w mojej ocenie działalność Kylo do momentu śmierci Snoke`a trzeba oceniać jakby miał on przyłożony pistolet do głowy, nie można zapisać tego tylko na jego konto...

Na Crait jakby to brutalnie nie zabrzmiało on chciał zakończyć wojnę, tak wir z oceną czy Kylo jest zły poczekam do Ep.IX

Re: Od Bena Solo do Kylo Rena – analiza postaci

Wiesz FO potrzebuje rąk do pracy - zawsze mogliby jakoś wykorzystać darmową siłę roboczą.
Zabicie ich było takim prztyczkiem dla Poe, który ośmielił się wyśmiać Wielką Groźną Maskę Zagłady.

To znaczy jeśli pójdą w głębi dobre serduszko Kylo, który robił to wszystko by Snoke się nie domyślił, że on tak naprawdę w głębi duszy jest dobry i miły, to się głęboko rozczaruję

Re: Od Bena Solo do Kylo Rena – analiza postaci

Generalnie mógłby ich po prostu zignorować, bo są nieistotni. Okrucieństwo - jezeli już - powinno czemuś służyć i mieć jakieś uzasadnienie. Zabił Lor ST i wystarczy.

Re: Od Bena Solo do Kylo Rena – analiza postaci

Och proszę, nie idźmy tą drogą... Stosowanie skali 0 -1 ---> zły - dobry jest tu prawdziwym ZŁEM

Tak naprawdę większość z nas w różnych skalach, opisach, testach wyląduje gdzieś pośrodku, a zachowania "dobre" i "złe" przytrafiają się chyba większości z nas, prawda?

Co prawda nigdy nie zdarzyło mi się wymordować wszystkich mieszkańców zapadłej wsi, co nie znaczy, że nie miałam czasami ochoty , a niektórych moich zachowań np. w stosunku do opornych drzwi garażowych (człowiek, który przyszedł je naprawiać nie mógł uwierzyć, że osoba moich gabarytów potrafiła wyrwać je z prowadnic) sam Kylo by się nie powstydził, więc mam "dobre" i "złe" momenty, co nie musi znaczyć że jestem całkowicie "dobra" lub absolutnie "zła".

Arbitralny i absolutny podział na "dobrych" i "złych" był głównym powodem mojego wyrośnięcia ze "starych" SW, ale postać w Wielkiej Groźnej Masce Zagłady spowodowała, że jestem tu znowu... Nie psujmy tego.

I niech Kylo nie będzie dobrym serduszkiem tylko skomplikowaną osobą, której przydarzają się lepsze i gorsze chwile.

Re: Od Bena Solo do Kylo Rena – analiza postaci

Może nie tyle za samo wstanie z kolan, bo Kylo ewidentnie w chwilowym wkur*ie chciał się Snoke`owi postawić.

Czy Kylo wymordował wieśniaków żeby ukryć myśli przed Snokiem, nie wydaje mi się. Raczej faktyczniet jego działaniami kieruje chęć stania się kimś pokroju Vadera, siania strachu w galaktyce i faktycznego zaimponowania swojemu mistrzowi. Przynajmniej jeszcze na tym etapie. To mogło się zmienić w momencie kiedy Snoke mimo jego starań nazywa go słabym i niegodnym Vadera. Kolejny mentor go rozczarował, więc się go pozbył. Tak samo jak próbował pozbyć się Luke`a.

Kylo jest postacią rozdartą, ok. Częściowo pchaną na ciemną stronę przez otoczenie, ale bardziej jednak z własnej woli. Więc na ten moment nie da się go ocenić inaczej niż ewidentnie zły. Mimo być może dobrych intencji.

Re: Od Bena Solo do Kylo Rena – analiza postaci

Tu mi się przypomina (co prawda "legendarna") scena rozmowy Vadera z Palpim, gdzie ten pierwszy zwraca uwagę na problem niewolnictwa kierując się logiką i przyzwoitością, a ten drugi, niby delikatnie i z troską (zamiast potraktować go błyskawicą), ale pokazuje czarnemu wdowcowi jego miejsce w szeregu.

Vader i Palpi mieli jednak klasę, której duetoai Snoke-Ben trochę brakuje. Vader nie musiał mordować wszystkich jak popadnie aby wzbudzać strach, z jego strony wystarczyło zapytać "uważasz że jesteś traktowany niesprawiedliwie?"

ALE - scena przejęcia władzy "Supreme leader is dead" wskazywałaby że młody Solo się ogarnął, choć na chwilę.

Re: Od Bena Solo do Kylo Rena – analiza postaci

"Bez pardonu", o ile dobrze pamiętam, ale poprawcie mnie jakby co.

Krople wody na ręce

https://i.redd.it/ok7gir34wk801.png

Zapomniałem o tej scenie, a przy obu seansach zastanawiałem się skąd te krople na dłoni. I przy obu seansach wydawało mi się, że.. spocił się ze stresu. Pablo w kolejnych tweetach sugerował, że to nie musi być rzeczywisty deszcz z Ahch-To tylko Kylo mógł płakać. Niby możliwe, ale mi bardziej pasuje ten pot.

Kurde. Jakbym powiedział samemu sobie z 2013, że w 2018 będę zastanawiał się nad tym skąd się wzięło parę kropelek czegoś na rękawicy jakiejś postaci to bym się wyśmiał ;D

Re: Krople wody na ręce

Ja to odebrałem jako sugestię, że ich połączenie staje się coraz bardziej materialne. W sumie nawet przez myśl mi nie przeszły inne opcje

Re: Krople wody na ręce

Same here.

Nie musiała to być `teleportacja`, ale nie wiem, lokalne skroplenie wilgoci w pomieszczeniu?

Re: Krople wody na ręce

Biorąc pod uwagę że przy następnym połączeniu Ben "pojawił" się w chacie to rzeczywiście mógłby to być element wprowadzający do tego.

Z jednej strony bardzo doceniam u Riana takie zabiegi ktore nie każdy zauwaza albo dopiero widzi sie po jakims czasie, ale z drugiej strony wydaje mi sie ze to tez (w mniejszym stopniu niż np. postać Luke`a) wpływa na negatywny odbior u niektorych ludzi. Film ma całkiem sporo naprawde fajnych smaczków, które widzi sie przy 2, 3 seansie. Problem jest taki że niektorzy predko nie zobacza tego filmu drugi raz.

Re: Krople wody na ręce

Ja też tak na początku myślałem, ale stwierdziłem, że pot jest bardziej prawdopodobny.

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.