Forum

Czy w Ep. IX będzie Reylo?

Po TLJ mam dziwne wrażenie, że wszystko (albo większa część zamieszania) kręci się wokół tematu Ben&Rey...
Nie wiem jak wy, ale ja zauważyłam, że coś ich jednak w tym filmie łączy. Mam swoje obszerne przemyślenia na ich temat, ale zajęłoby to tutaj za dużo miejsca. xD
Za to wolałabym, żebyście wy wyrazili się w tym temacie.
Czy Reylo ma w ogóle szanse w Ep. IX? Według mnie tak. Jest to bardzo prawdopodobne. Szczególnie wzruszyła mnie scena, gdy ich dłonie się ze sobą stykają. Nie musiała być to wyłącznie dobrze opracowana przez Kylo próba manipulacji młodą, niezdecydowaną wówczas Rey, a również symbol zaufania. W końcu- w filmie zostało to bardzo pięknie ukazane, można było wyczuć silne emocje bohaterów. Swoją drogą był to dla mnie bardzo intymny moment, zarazem niezwykle uroczy. To była chwila, w której przestali być dla siebie "wrogami", za to stali się dla siebie kimś więcej niż "obcymi". Zrozumieli, że dużo ich łączy, a rozwijający się pomiędzy nimi dialog w połączeniu z niewerbalną komunikacją dały mi do myślenia. Rey wyciągnęła do niego rękę- gest zaufania, proszenia o pomoc, propozycja "pomóż mi, a ja pomogę tobie, razem będziemy szczęśliwi". A Ben nie wahał się. Zdjął rękawiczkę i połączyła ich iskra zaufania, zrozumienia. Odnaleźli w sobie nowy cel, początek, pomoc oraz odpowiedzi na nurtujące ich pytania. Po tym zarówno Rey podjęła konkretne działania (odleciała z Ahch-To, chciała uratować Bena), a niewiele później i Ben (zabił Snoke`a, zapragnął stworzyć z Rey coś nowego, finalnie odciąć się od przeszłości).
Zauważcie, dlaczego Rey po walce z Gwardią Snoke`a nie dołączyła do Kylo. Dużo osób zwraca tu uwagę po prostu na słowa Bena, z których Rey wywnioskowała, że dąży on jedynie do uzyskania władzy. A przecież ostatnie ich połączenie (na Crait) bije się z tamtą sytuacją z sali tronowej. Tak naprawdę Rey chyba nie skreśliła Bena. Moim zdaniem w sali tronowej zauważyła, jak Ben ponownie się zgubił, stanął murem za Ciemną Stroną mimo tego, że nie skrzywdziłby Rey. To ona chciała wyrwać mu miecz, tak jakby właśnie ona chciała walczyć. I nie oznaczało to, że spisała go na straty. Kiedy Ben dał jej propozycję dołączenia, wspólnego rządzenia Galaktyką ponownie wyciągnął do niej dłoń. Jest to odniesienie do sytuacji, którą opisałam wyżej. Ben rzekomo chciał jej pokazać, że "pomogę ci, ale ty musisz pomóc także mi". Według niego ta "pomoc" oznaczała jej przejście na Ciemną Stronę, a według niej jego powrót na Jasną. Logiczne w końcu. Rey niemal już mu się poddała, ale finalnie zdała sobie sprawę, że faktycznie jest coś nie tak. Ben wyciągnął do niej dłoń, ale w rękawiczce. Ta propozycja płynęła wprost od Kylo Rena, a Rey zaufała Benowi Solo, Rey chciała Bena. Stąd według mnie ta nieprzewidywalna, agresywna reakcja Rey. Odczuła okropne zawiedzenie Benem, widać to było po jej przejętym spojrzeniu (łzy w oczach, aż mi się serce na ten widok kroiło ). Tak jakby dała mu nauczkę, pokarała za kłamstwo. Nie pomógł jej, to nie znaczy, że jeszcze nie może. A więc ostatnia scena ich Force Bond, w której Rey zamyka przed Solo drzwi Sokoła może oznaczać "żałuj za to co zrobiłeś, w taki sposób nigdy się nie dogadamy. Jednak ja zawszę będę na ciebie czekać.". Ben miał łzy na policzkach (ja tak przynajmniej zauważyłam). Namacalne jest to, iż naprawdę żałował, że odeszła. I nie z powodu jej potęgi, potencjału i Mocy, tylko po prostu z jej powodu. Dostrzegł, że bez Rey znowu czuje się samotny, opuszczony i nic dla nikogo nie znaczący. Z nią było mu łatwiej. On jej potrzebował.
Myślę, że w Ep. IX wszystko się jeszcze ułoży i wyjaśni, jednak zanim to nastanie, bohaterowie zostaną poddani jeszcze jakieś trudnej próbie. Ja widzę światełko w tunelu. Ben i Rey mogą jeszcze sobie pomóc, a tą pomocą jest po prostu bycie ze sobą i zapewnienie sobie nawzajem tego, czego im zawsze w życiu brakowało- miłości i oparcia.

Budziol - no to masz ten temat xD

StarWarsiaki napisał:
Mam swoje obszerne przemyślenia na ich temat, ale zajęłoby to tutaj za dużo miejsca. xD

-----------------------
Znam ten ból xD Dlatego dam linka do mojej recki na świeżo po TLJ, gdzie trochę popłynęłam (na dziś na część rzeczy patrzę już pewnie inaczej, ale nie będę wnikać): http://star-wars.pl/Forum/Temat/22611#702460

Oceniając wszystko na chłodno to po prawdzie TFA dało mi mimo wszystko więcej reylo paliwa, jakkolwiek dziwnie to zabrzmi, mając na uwadze całe bogactwo w TLJ. Teoretycznie reylo (romantyczne) jest promowane we wszystkim - znajdziesz gadżety, znajdziesz wywiady, wszystkie dowody z TFA i TLJ - to buduje silne podwaliny. I powód, który zawsze był na korzyść tego to fakt, że Kylo Ren jest ostatnim Skywalkerem, a Disney tego rodu nie zabije, bo zbyt wielu fanów utożsamia SW z tą rodziną.

Z drugiej strony na 10 seansów z TLJ gdzieś na połowie z nich odnosiłam wrażenie, że ich relacja, już od TFA, może być tylko baitem, służącym tylko i wyłącznie jako nauka dla Rey. Tu bym się też mogła rozpisać, ale w skrócie postać Kylo to tylko środek dla Rey do poznania prawdy o sobie i ostatecznego wyboru ścieżki. Dodatkowo Skywalkerowie to relikt przeszłości - zarówno na Luke`u, jak i na Benie Rey się zawodzi i równowaga będzie budowana bez ich udziału. Film mocno wskazuje na patrzenie w przyszłość i odcięcie się od przeszłości, co jest wspominane jakiś milion razy (wiem, że to miecz obosieczny i na korzyść reylo też działa).

Tak samo baitem może być relacja Finna i Rose. Twórcy podsuwają nam romans, a równie dobrze Rose jest też tylko czynnikiem otwierającym oczy Finnowi, tak jak Kylo dla Rey. On niby dokonuje wyboru i ostatecznie wybiera Resistance, ale z tego wybija go ratunek przez Rose i jej słowa przed pocałunkiem. On tam był i jest z powodu Rey, może sobie wmawiać wyższe cele, ale Rose sprowadza go na ziemię. Także w moim naczarniejszym scenariuszu na końcu widzę nawet finnrey, co jest strasznie nudne, ale, niestety, nadal ma całkowity sens, bo oni także mają bardzo wiele wspólnego... No i jeszcze dzisiejsza scumgate na tumblr.

No ale na każdy taki pesymistyczny seans przypadał ultraoptymistyczny, także w tym momencie jestem bardziej na tak. Czekam na wywiady z aktorami, komentarz reżysera do TLJ, odcinek FoD z reylo, a jeszcze bardziej na książkę TLJ. Jeśli to ostatnie nie da mi powodów do radości to będzie słabo. Jedno jest pewne - ta parka mnie emocjonalnie wykończy xD

Re: Budziol - no to masz ten temat xD

Finnowi bardzo zależy na Rey (i odwrotnie) ale dla mnie to bardziej przyjacielska relacja... Podobno nawet był dialog Finna z Rose gdzie ten to potwierdza. Jak już ma być ktoś trzeci, to stawiam na przelotny flirt z Poe;p

Re: Czy w Ep. IX będzie Reylo?

Czekałem, aż taki temat się pojawi i akurat teraz nie mam czasu żeby się obszerniej wypowiedzieć - CO ZA PECH

Re: Czy w Ep. IX będzie Reylo?

Na reddicie ktoś zauważył, że Kylo w sali tronowej budzi się w innym miejscu niż stracił przytomość w pozycji sugerującej że ktoś udzielił mu pierwszej pomocy, i ma przy sobie miecz, który wcześniej leżał gdzieś na podłodze.

Całkiem możliwe, że Rey zanim uciekła przeciągnęła go w inne miejsce i przyczepiła mu miecz do pasa.

Gdyby było im przeznaczone się pozabijać, to Rey miała świetną okazję go zaciukać, ale zamiast tego upewniła się, że jest żywy, ma broń i nie leży w ognisku.

Co w sumie ładnie nawiązuje do Obi Wana który zostawił kadłubka-Anakina w lawie.

Re: Czy w Ep. IX będzie Reylo?

Asfo napisał:
Rey (...) upewniła się, że jest żywy, ma broń i nie leży w ognisku.

Co w sumie ładnie nawiązuje do Obi Wana który zostawił kadłubka-Anakina w lawie.

-----------------------

...i na dodatek zajumał mu miecz świetlny!

Re: Czy w Ep. IX będzie Reylo?

I pomyśleć że przez niektórych ta niecnota jest uznawana za wzór Jedi!;p

Re: Czy w Ep. IX będzie Reylo?

Pewnie...z pewnego punktu widzenia

Re: Czy w Ep. IX będzie Reylo?

Urocze, ale jakoś od razu mi się ten fakt skojarzył z "wędrującym plecakiem Finna", czyli niedopatrzeniem na planie filmowym, ale mam nadzieję, że reddit się nie myli.

Re: Czy w Ep. IX będzie Reylo?

Mam nadzieję, że to ma jakieś fabularne znaczenie, a nie jest tylko niedoróbką.

Co do Rey to zachowała się, jeśli to prawda, o wiele lepiej od Kenobiego. Ten zostawił Anakina, żeby spłonął i spoczął w ławie (ohydna śmierć i los ciała po śmierci), a na koniec zabrał jego miecz świetlny. Zaiste, Jedi byli litościwi i skłonni do opanowania nawet w skrajnych sytuacjach. xD

Re: Czy w Ep. IX będzie Reylo?

Kylo miał przy sobie swój miecz gdy siłował się z Rey o miecz.

Re: Czy w Ep. IX będzie Reylo?

Chyba właśnie nie miał.

W walce go stracił, został przyduszony przez ostatniego kraba, potem Rey rzuciła mu niebieski miecz, którym zabił czerwonego, a potem była dyskusja, a potem Rey chciała zabrać niebieski miecz, który wybuchł i oboje stracili przytomność.

Re: Czy w Ep. IX będzie Reylo?

Miał, przytoczony do paska

Re: Czy w Ep. IX będzie Reylo?

Uprzedziłeś mnie :/

Re: Czy w Ep. IX będzie Reylo?

Skoro mówicie że miał, to pewnie miał, nie będę się kłócić.

Re: Czy w Ep. IX będzie Reylo?

Miał na 100%. Dziś zwróciłam na to uwagę.

Re: Czy w Ep. IX będzie Reylo?

Ma zaczepiony do pasa po jego prawej stronie (w lewej ręce trzyma miecz Skywalkera). Możliwe, że go podniósł idąc pod tron Snoke`a tuż po walce ze strażnikami i tuż przed rozmową z Rey.

Reylo

Jak dla mnie na Reylo w Ep. IX to coś co MUSI być w tym filmie;p
Zarówno w TFA jak i w TLJ mieliśmy podkreślana jedną rzecz - Rey potrzebuje nauczyciela i to w mojej ocenie jest furtka dla Reylo w Ep. IX. Rey posiada niezwykłą siłę, ale brak jej techniki, niby zabrała księgi Jedi, ale sama teoria często nie wystarczy;p

Persefona musi wrócić do Hadesa, jak zostanie to rozwiązane w filmie? Ja widziałbym tu bitwę FO z rebelią w której albo Rey zostanie porwana przez Kylo jak branka albo Rey zgodzi się dobrowolnie pójść z Supreme Leaderem w zamian za odwołanie wojsk i wypuszczenie reszty rebeliantów, ta druga opcja zaognia konflikt Hux-Kylo więc chyba jest nawet lepsza.
Potem wiadomo - Kylo będzie szkolił Rey, zaniedbując przy tym obowiązki Supreme Leadera. Zbliżą się do siebie, a jeśli Disney nie będzie zbyt okrutny z tym pozwalaniem przeszłości umrzeć i nie będzie chciał zakończyć rodu Skywalkerów to relacja mistrz i uczennica może nawet skutkować Benkiem Solo Juniorem, osobiście własnie na to liczę, w końcu spin-off "Solo" to nie może być przypadek;p
Kylo zacznie wyczuwać wrogość dowództwa FO, uzna że Rey nie jest tam bezpieczna i pozwoli jej wrócić do przyjaciół.
Następnie Hux przeprowadziłby zamach stanu, przejął władzę w FO i postanowił zniszczyć rebelię raz na zawsze. Kylo również brałby udział w bitwie, ale nie by walczyć dla FO ale po to by uratować Rey. Kiedy udało mu się ją znaleźć dostaje strzał z blastera, potem kolejny i kolejny... Na oczach Rey zostanie zastrzelony przez kogoś kto normalnie nie stanowiłby dla niego żadnego zagrożenia - Poe (który na początku filmu flirtował z Rey i chciał ją chronić).
Tak, wiem że to Achilles i Bryzejda;p
Tak, wiem że Disney ma gdzieś co fani chcą zobaczyć;p
Ale popisać sobie można?;p Śmierć Kylo to niestety jedyna możliwość jego nawrócenia jaką widzę, Rey może mu wybaczyć, rebelia i reszta galaktyki raczej nie...

Re: Reylo

Lord Budziol na scenarzystę! Bardzo podoba mi się Twoja wizja, jednak nie wierzę, że Ren zginie, jeśli jest jedynym Skywalkerem

Re: Reylo

Możliwe, że tak jak napisał - relacja uczennica-nauczyciel by czymś zaowocowała i w chwili śmierci Rena w Rey istniałby już potomek Solo-Skywalkerów.

Re: Reylo

Widzę scenę końcową, w której wszyscy się cieszą ze śmierci Rena, a Rey oświadcza, że jest w ciąży bliźniaczej ;D to kolejną trylogię mamy z głowy

Re: Reylo

-Ale popisać sobie można?;p Śmierć Kylo to niestety jedyna możliwość jego nawrócenia jaką widzę, Rey może mu wybaczyć, rebelia i reszta galaktyki raczej nie...

Chyba że skończy na pozycji w której siły pragnące go wysłać przed pluton egzekucyjny będą mogły mu skoczyć, albo oboje wsiądą w Sokoła i dadzą nogę. U pewnie jeszcze parę opcji, na które nie wpadliśmy.

Re: Reylo

No właśnie razem mogą być chyba tylko wtedy gdy rzucą wszystko w cholerę i uciekną...
Kylo w Ruchu Oporu nie ma czego szukać, a Rey z First Order już zrezygnowała i to nie raz, więc ciężko wyobrazić mi sobie coś by zmieniła decyzję... Tak samo ciężko wyobrazić mi sobie ich ucieczkę, bo użytkownicy Mocy, przywódcy stron tak po prostu rezygnują z galaktyki i zajmują się sobą? Trochę mało starwarsowo;p

Re: Reylo

Ruch oporu to się zmieścił na MF, niech się cieszą jak im pozwoli zyć (taki "prezent ślubny")

A rey może przejść do FO właśnie na zasadzie "no weź Benek się uspokój, już będę z Tobą tylko się ogarnij i już więcej nie zabijaj"

No wiem że mało prawdopodobne, ale nie takie twist ploty się działy.

Re: Reylo

Tak. Wszystko się może zdarzyć, tj nie ma takiej głupoty. której scenarzyści by nie mogli popełnić w tych filmach. Co nie znaczy, że popełnią. Sam pomysł Reylo jest wyrazem dominacji samczego mizoginistycznego patriarchalizmu.

Re: Reylo

Zawsze może się skończyć tak: Kylo w jakiś bliżej nieokreślony, ale ważki sposób, pomoże Ruchowi Oporu po wcześniejszym nawróceniu się na Jasną Stronę. Najwyższy Porządek byłby w odwrocie, Ruch Oporu scaliłby się z resztkami Nowej Republiki (do której także należy wiele sojuszników RO), Kylo Ren stanąłby przed faktem dokonanym. Wiedziałby, że zrobił wiele złego. Doskonale zdawałby sobie sprawę, że jeden bardzo nawet pozytywny uczynek niewiele zmieni. Będzie zawsze postrzegany jako zbrodniarz wojenny.

Rey mogłaby wystąpić z obronną mową, chcąc ratować Kylo. Wspomni, że był od dziecka poddany manipulacjom Snoke`a, ale ostatecznie udało mu się je przezwyciężyć. Jako argument doda też, że jego zmarła niedawno matka, księżniczka Leia, do końca wierzyła w dobroć syna. Organ prowadzący proces będzie głuchy i zarządzi egzekucję w trybie przyspieszonym, acz nie natychmiastowym z uwagi na możliwe zagrożenie ze strony ledwo odpartego ataku Najwyższego Porządku.

Jakiś niekrótki czas później Rey mogłaby pomóc Kylo uciec. Razem odlecieliby na Ahch-To, gdzie zgłębialiby tajniki Mocy i skąd wyruszaliby szukać dzieci wrażliwych na Moc. Mogliby pozostawać rzecz jasna w miłosnej relacji, jednak głównym motywem byłoby "złączenie się" Ciemnej i Jasnej strony, powrót do równowagi nie poprzez eliminację przedstawicieli obu stron, ale przez ich pogodzenie się.

Na horyzoncie Ahch-To, siedząc przy ognisku po omówieniu wyżej opisanego planu na przyszłość, zobaczyliby Duchy Mocy: Obi-Wana, Yody, Anakina i Luke`a. Uśmiechniętych, rzecz jasna. Kylo i Rey by się do siebie przytulili patrząc na Duchy Mocy. Wtem pojawiłyby się napisy, koniec filmu.


Wiem, pewnie to pozostanie w sferze wyobrażeń, ale uważam, że taki finał trylogii byłby bardzo fajny i usatysfakcjonowałby wielu fanów, zarówno tych mniej, jak i bardziej wybrednych.

Re: Czy w Ep. IX będzie Reylo?

Tak jak pisałam w swojej recenzji - nie musi to od razu być romans. To byłoby dość oczywiste zakończenie tego wątku (i pewnie dlatego wystąpi), ale naprawdę istnieje wiele innych relacji, które mogą z tego wyjść. Nie sądzę, by trzeba by było robić z tego relację romantyczną, bo o ile widzę tam potencjał do głębszej więzi, to raczej nie do takiej; można to rozwiązać w mniej banalny sposób.

Re: Czy w Ep. IX będzie Reylo?

Na stronie SWNN jest wywiad z LucasFilm Story Group, w którym poruszono wiele "sekretów" dotyczących TLJ, także tego dotyczącego Rey i Kylo, a w szczególności ostatniej sceny, w której Rey stojąc niejako "w drzwiach" Falcona widzi Mocą Kylo, a następnie zamyka przed nim te drzwi. Ta scena jest symboliczna, inspirowana z filmu "The Godfather", a z opisu raczej wynika, że nie ma co liczyć na klasyczne "Reylo" w epizodzie 9. Oczywiście nie wiemy co zrobi Abrams, no ale tak to wygląda na chwilę obecną.

Link : https://www.starwarsnewsnet.com/2018/01/lucasfilm-story-group-reveals-secrets-about-the-last-jedi.html

Re: Czy w Ep. IX będzie Reylo?

To ma symbolizować decyzję Rey, że jeśli Kylo planuje być złolem, to może spadać. Jednakże cała zabawa z Reylo polega na odkupieniu Benka, oraz na konluzji, że ciemnej strony nie można zabić czy wyeliminować tylko trzeba znaleźć w niej jakieś pozytywne elementy.

Przykładowo, gniew sam w sobie nie jest zły. Gniew może być destrukcyjny, ale bez niego człowiek staje się bezwolnym warzywem które nie zwlecze się z kanapy, choćby się waliło i paliło. Gniew może być wykorzystany do pokojowego protestowania, albo do przywalenia komuś komu trzeba przywalić.

Re: Czy w Ep. IX będzie Reylo?

Sugerujesz więc, że to gniew popycha człowieka do działania ? ... zawsze mi się wydawało, że to jednak mechanizm motywacji, tak na poziomie jednostki, jak i całych społeczeństw powoduje rozwój w pozytywnym tego słowa znaczeniu ...

Okej, ok., rozumiem co chciałaś powiedzieć

Jednakże co do "Reylo", to uważam, że ich więź dotyczy, i będzie dotyczyła tylko Mocy. Także w ostatniej części tej sagi.
Jak dla mnie, ta scena "zamknięcia drzwi" jest symboliczna, nie będzie drugiej szansy, wybaczenia, odkupienia. Nie, Rey już wie, że Luke mówił prawdę, nie uda się sprowadzić Bena na jasną stronę. Wie to także Ben - wyraz jego twarzy, gdy Rey zamyka przed nim drzwi mówi wszystko. Ta ścieżka została zamknięta ...

Re: Czy w Ep. IX będzie Reylo?

Ale przecież tutaj się chyba wszyscy zgadzamy? Ta ścieżka została przed Benem zamknięta... po prostu nie na zawsze;p
Pragę przypomnieć, że w Ojcu Chrzestnym na którym ta scena jest wzorowana w III. części gdy Michael rezygnuje z mafii i chce przejść na "pełny legal" to na nowo zbliża się z Kay? I może nawet żyliby długo i szczęśliwie gdyby nie początek spoilera śmierć ich córki? koniec spoilera

Re: Czy w Ep. IX będzie Reylo?

No właśnie, właśnie. To wzorowanie na tej scenie jest w ogóle ciekawe, bo ciekawi mnie, czy to był taki pomysł tylko na tą scenę, czy może analogia jest tu głębsza ?. Tzn. wiedząc jaki koniec spotkał Michaela w zakończeniu Ojca Chrzestnego ...
Nieee, no aż tak to się chyba nie skończy ...

Re: Czy w Ep. IX będzie Reylo?

Z punktu widzenia psychologii agresję uznaje się za czynnik niezbędny do przeżycia. Osoba wyzuta z agresji nie jest w stanie zawalczyć o swoje i zawsze jest wykorzystywana przez innych.

Człowiek emocjonalnie dojrzały potrafi wykorzystać swoją agresję nie pozwalając, żeby inni weszli mu na głowę czy zdobywając potrzebne do życia dobra, a niedojrzały lub zaburzony niszczy otoczenie lub samego siebie.

W przełożeniu na SW mamy np. bezsensowną agresję Benka rozwalającego różne rzeczy czy pragnącego zniszczyć Ruch Oporu bez względu na osobiste koszty, oraz słuszny gniew skutkujący zabiciem Snoka.

Re: Czy w Ep. IX będzie Reylo?

Zgadzam się

Re: Czy w Ep. IX będzie Reylo?

Czy w Ep.IX będzie Reylo? Jak wyjdzie to zobaczysz.

No raczej...

Oczywiście pozostając w sferze pobożnych życzeń i tworzenia w głowie wymarzonych filmów "Reylo" po prostu musi wrócić w kolejnym filmie, nawet jako logiczne zakończenie wątków TLJ.

Po pierwsze - ta para ma między sobą tak niesamowitą chemię, że szkoda byłoby z tego całkowicie zrezygnować. Kilkanaście sekund wymiany spojrzeń pomiędzy K i R ma w sobie więcej napięcia, niż cała trylogia prequeli. Już nie mówiąc o cym, że oboje są niesamowicie atrakcyjnymi ludźmi i aż zazdrość bierze, jak ta natura jest niesprawiedliwa w obdarzaniu przymiotami wszelakimi

Po drugie - napakowanie obu dotychczasowych filmów po uszy odwołaniami mitologicznymi i symboliką seksualną (w kinie byłam tylko raz, więc dopiero po obejrzeniu/przeczytaniu analiz wielu cudownych fanów przypomniałam sobie te czerwienie, korytarze, jaskinie w niektórych ujęciach wzięte wprost z atlasu anatomicznego, drzewa, działa i miecze świetlne...) nie powinno być raczej rzuconym przed wygłodniałe pyszczki fanów fałszywym tropem...

Po trzecie - mądrzy i uparci fani w wielu analizach wątku zauważyli takie drobiazgi jak swoiste powtórzenie i odwrócenie tematów muzycznych Kylo i Rey, sposób w jaki są przedstawiani i ustawiani w grafikach promocyjnych itp. Mielibyśmy dostać tyle podpowiedzi po nic?

Po czwarte - podobno roboczy tytuł filmu to Black Diamond co niektórzy odnieśli do filmu The Dark Crystal z 1982 roku związanym z Gwiezdnymi wojnami między innymi osobą producenta. Otóż film ten opowiada o parze bohaterów z dwóch wrogich plemion, którzy muszą ocalić świat poprzez scalenie pękniętego kiedyś kryształu. Mamy tu współpracę Ciemnej i Jasnej strony, przywrócenie równowagi, naukę szukania kompromisu... Mogłoby pasować...

Tak więc wydaje się niemożliwe, żeby wątek "Reylo" zniknął po TLJ, mówiąc obiektywnie. Bo osobiste zachcianki co do przyszłego filmu...

Rzadko kiedy mam ochotę na zakończenie "żyli długo i szczęśliwie", a w tym przypadku nie miałabym nic przeciwko... W filmach SW nie było jeszcze pary w szczęśliwym, trwałym związku, więc może najwyższy czas na to...

Ale co może zdarzyć się z oczekiwaniami fanów zobaczyliśmy po TLJ, gdzie część widzów znienawidziła film ponieważ "to nie tak miało być...". Może po Epizodzie IX to ja będę pluła jadem "bo przecież oni powinni być razem...".

Czas pokaże...

Reymitage

Fanki Reylo, proszę nie bić (lub biż przynajmniej z konwencją genewską)

Skoro twórcy wzorują się w jakimś stopniu na "Legendach", to skoro tam [Uwaga, spoilery!!! Okazuje sie że wszystko może być spoilerem]

Jaina zabija Jacena Solo, to Rey powinna zabić Bena

Jaina potem wżenia się w rodzinę Fel, czyli militarnych przywódców postimperialnych

Czyli Rey powinna się hajtnąć z panem Armitage!

I stworzą dynastię Huxów która będzie rządzić galaktyką przez kilka pokoleń

Aż pojawi się Darth Krayat czy inny Darth Jabba (Ezrasz) i będzie trylogia "Legacy"

Re: Reymitage

Biedny Hux. Rey jest strasznie agresywna - zamieni biedak przyduszanie na walenie kijkiem. ;-P

Re: Reymitage

I po pojawieniu się następcy szybko zostanie wyeliminowany z gry, żeby nie przeszkadzał

Re: Reymitage

Bądźmy szczerzy, o ile Benek jest w stanie przetrwać te ciągłe zamachy na całość jego osoby ze strony Rey (o znowu do mnie strzela, to intrygujące), o tyle biedny Armitage (czy dowolny inny facet nie będący super-przepotężnym użytkownikiem mocy) zostałby rozklepany na placek. ;->

Dlatego nie wierzę w żadne Finnrey czy Damrey. ;->

Re: Reymitage

Ale Huxio lubi być przeciągany przez podłogę, rzucany o ścianę i traktowany z buta. Idealnie by się wpasowął.

Re: Reymitage

Pozwolę się lekko nie zgodzić. Oraz sparafrazować tekst, który znalazłam w internetach i który z całej duszy popieram - Hux jest cholernie odporny. Wyszorujesz nim podłogę na oczach załogi - wstanie, otrze krew z ust, przygładzi włosy i udaje, że jest w porządku. Rzucisz nim o ścianę - znowu, z widownią! - wstanie, wszystko jest okej. Mimo że prawdopodobnie pod mundurem ma jeden wielki siniak i nie zdziwiłabym się, jakby pogruchotało mu kości. No szacun. Choć bardzo smutny jest fakt, że prawdopodobnie jest do takiego traktowania po prostu nawykły (tu patrzę na pana, panie Brendol *).

...Rey? Hm. No cóż. Wszystko się może zdarzyć, jak mówi piosenka .

A że Kylo i Hux są siebie warci, to wiadomo od zawsze Za to ich kocham.

*na Bastionie powinna być emotka z naprawdę wkurzonym porgiem. Takim jak ten tu, pierwszy w dolnym rządku: http://starwarsblog.starwars.com/wp-content/uploads/2017/07/the-last-jedi-porg-concept-art.jpg

Re: Reymitage

Jakkolwiek Rudy byłby odporny i jak głęboką oazą spokoju jego związek z Kylo czy też Rey jest z góry skazany na straszliwą nierównowagę sił - jako ten "niemocny" nie ma szans podskoczyć ani jemu, ani jej... Tak więc trzeba próbować pozbyć się zbyt mocnego partnera drogą bardzo nieuczciwego knucia i podstępów... Tak więc postawiłabym całkiem sporą kwotę, że Rudy nie dotrwa żywy do zakończenia Epizodu IX

Re: Reymitage

Że nie dotrwa, to ja już jestem z tym pogodzona Dla mnie najważniejsze było, żeby przetrwał TLJ. Przetrwał, jestem szczęśliwa, że moja szalona kolejka jedzie dalej - a za dwa lata pójdę do kina ze spokojem i akceptacją. No i, mimo wszystko, ze smutkiem.

Re: Reymitage

Same uprawiające czarnowidztwo pesymistki dookoła...

Aczkolwiek przyznaję, Twoje obawy mają dużo bardziej solidną bazę niż niepokój Vilkali.

Re: Reymitage

Chcesz zobaczyć solidną bazę mojego niepokoju Finster? Nie chcesz, uwierz

No ale zgadzam się z Nuką i miałam dokładnie tak samo - więc teraz 9 zniosę z godnością osobistą (i paczką chusteczek).

I nadal obstaję że najlepszym szipem dla Rey jest MF i poznawanie galaktyki

Re: Reymitage

Nie uwierzę, jak nie zobaczę . Ale, skoro Ty rzucasz cytatami z Ahsoki to faktycznie, res ad triarios venit

Re: Reymitage

O ile biorę pod uwagę istnienie możliwości że to Rey będzie zmuszona zabić Kylo - wtedy wyobrażam sobie scenę w stylu Wolverine i Jean Grey w Ostatnim Bastionie, o tyle nie za bardzo widzę próbę zeswatania Rey z Huxem;p
Bo militarni przywódcy post-imperialni to klasa sama w sobie i zdecydowanie co najmniej kilka(set) oczek wyżej od fanatyków z First Order;p

Re: Reymitage

Wszystko fajnie, Panie Finster, tylko jest pewien mały szkopuł, a może nawet szkocały.

Jagged Fel pomagał pokonać małego urwisa ZUO, jakim był Darth Caedus. Natomiast generał Lux to samo ZUO w najczystszej postaci - nie dość, że demolował planety i zepsuł Nową Republikę to jeszcze na domiar zuego doprowadzał do wybuchania własnych okrętów.

Może Rey rzeczywiście zabije Bena, ale żeby poślubiła takiego nikczemnika? Jakoś tego nie widzę, ale kto wie, co tam oni kombinują?

Re: Reymitage

No ale pan Armitage też na widok leżącego Benka siągnął po broń - więc kto wie co oni tam kombinują w tym Disneyu

Może Rey rzeczywiście zabije Bena, ale żeby poślubiła takiego nikczemnika?

W kategorii nikczemników to Hux i Ben są warci tych samych pieniędzy. W ogóle to faceci w ST jacyś dziwni - jeden nawala z miecza po konsoli, drugi rzuca krzesłami po mostku admiralskim, pna tym tle pan Armitage to oaza spokoju.

Re: Reymitage

Tylko nie wiadomo, co kierowało tym panem: czy dokonała się w nim przemiana serca i z nicponia stał się wojownikiem w walce ze ZUEM, czy może wręcz przeciwnie - stwierdził, że "to miejsce jest za małe dla dwóch ZUYCH" (zwłaszcza, jeśli są warci tych samych pieniędzy) i postanowił rządzić niepodzielnie jako ten jedyny ZUY?

W ogóle to faceci w ST jacyś dziwni - jeden nawala z miecza po konsoli, drugi rzuca krzesłami po mostku admiralskim, pna tym tle pan Armitage to oaza spokoju.

Masz całkowitą rację, w porównaniu z tymi dwoma furiatami pan Hux jest niemalże aniołkiem. Aczkolwiek, ciężko mu się dziwić - nie ma warunków:
1. miecza, którym by kozacko pokroił konsole. Mógłby podziurawić blasterem, ale efekt nie byłby ten sam. W ostateczności mógłby użyć pięści, lecz mam wątpliwości, czy wyszłoby mu to na zdrowie;
2. wolnych krzeseł w okolicy, bo przecież nie rzuciłby zajętym. Może w ogóle nie ma siły na tak siłowe rozwiązania;
3. i nawet nie może użyć force choke`a na tych, których nie lubi ani kręcić nimi breakdance`a na podłodze.

Pytanie, czy osoba pokroju pana Huxa w ogóle potrafiłaby wzniecić taką furię? Spójrzcie Państwo - https://www.youtube.com/watch?v=u10togkGCKU - przecież to taka mizerota, taka sierotka Huxysia, ledwo utrzymuje równowagę chodząc, a na koniec przewraca się i to na oczach samego Supreme Leadera Snoke`a. I nie przekonacie mnie, że białe jest białe.

A może się mylę i drzemie w nim potencjalny wulkan, który jeszcze nie pokazał w pełni na co go stać i tylko czeka na odpowiedni moment, w którym rozprawi się ze wszystkimi konsolami, wszystkimi krzesłami i wszystkimi, których nie lubi.

Osobiście, nie liczyłbym na to, że pani Rey wybierze któregokolwiek z tych trzech panów. Aczkolwiek, jeśli już wybrałaby tę oazę Huxoju, to układ prawdopodobnie byłby taki: małżonka i Milicent w łożu małżeńskim a szanowny małżonek na kanapie.

Re: Reymitage

O żesz kurde... filmik, a raczej komentarze pod filmikiem, właśnie mnie uświadomiły, że ta pani oficer to jest Lysa Arryn!

Mieliśmy już tu Jojena Reeda, mieliśmy (mamy!) Brienne z Tarthu, teraz Lysa... bękarta też mamy, mówię wam, że tu mogą być cudowne twisty fabularne! ...O Boże. początek spoilera Jakie jest prawdopodobieństwo, że Rey jest jego ciotką? koniec spoilera (czy ja tu muszę zaznaczać spoilery do GoTa?)


Snoke do niego zadzwonił chwilę po zniszczeniu Starkillera, Hux jest pewny, że zaraz zginie, ja też bym się słaniała na nogach

I oczywiście, że mostek Finalizera jest za mały dla dwóch ZUYCH!

A Hux nie niszczy konsol, bo konsole są drogie i trzeba je odkupywać. I zniszczenie ich powoduje spadek efektywności. Zresztą mam też teorię, że jednym z czynników składających się na jego nienawiść do Kylo jest to, że Renowi WOLNO. Renowi wolno rozwalać pulpity, komputery, rzucać ludźmi, dusić ludzi, robić, co mu się rzewnie podoba. Hux, od małego trzymany w ostrym rygorze, prawdopodobnie też by tak chciał. Ale znowu nie może, bo ktoś to musi być dorosły.

Millie

Re: Reymitage

-Pytanie, czy osoba pokroju pana Huxa w ogóle potrafiłaby wzniecić taką furię?

No chyba nie, nawet Finna potraktował tylko delikatnie z plaskacza, pełna kulturka.

przecież to taka mizerota, taka sierotka Huxysia, ledwo utrzymuje równowagę chodząc

Nie no tutaj Huxysia trzyma fason, nie jeden po usłyszeniu iż "SupremeLid" chce na słówko po tym jak zwiała mu LaResistance, miałby dodatkowy kolor na spodniach.

A może się mylę i drzemie w nim potencjalny wulkan, który jeszcze nie pokazał w pełni na co go stać i tylko czeka na odpowiedni moment, w którym rozprawi się ze wszystkimi konsolami, wszystkimi krzesłami i wszystkimi, których nie lubi.

I tak oczami duszy sobie wizualizuję scenę, gdy ów strzela Benkowi w plecy (niczym K`on-rad Wall-enro`D) gdy ten już ma zamiar posiekać nadobną dziewicę Rey na plasterki, a ta mu się rzuca w ramiona z wdzięcznością i jej ci on jest, I żyją długo i szczęśliwie (Huxio z kotem, Rej jako świerza mężatka lata po galaktyce z kudłatym)

małżonka i Milicent w łożu małżeńskim a szanowny małżonek na kanapie.

To już kwestia dobrania łoża takich rozmiarów, żeby zmiesciął się i Ray, i Milicent i żeby do znalezienia poduszki trzeba było używać mapy.

Re: Reymitage

Uważam, iż kwestia niszczenia mienia jest bardzo istotna przy probie zrozumienia Reymitage.
Otóż jak wiemy Kylo niszczył. Kiedy mu się chciało i co chciał.

A potem Hux siadał do miesięcznych bilansów (wszak ktoś na górze musi to podpisać, pieczątką klepnąć, wyobrażacie sobie Rena? No właśnie). Zatem siadał Hux do bilansów i widział wydatki działu "napraw i remontów", tudzież inne garderobiane (ten płaszcz rzucony a`la imiennik na Crait to nie była jednostkowa sytuacja) i wzdychał ciężko. Bo co zrobi? Nic nie zrobi.
Najwyższy Lider też skromnie nie żył, te wszystkie złotogłowy, polerka do zbroi Royal Krewetek, ale on przynajmniej te szlafroczki szanował.
A Ren?
Widać że bachor z bogatego domu.

No i tu widzę te nić porozumienia z Rey, która jak nikt potrafi oszczędzać i zna wartość kredytów. Widzę te nocne rozmowy nad kafem, z kotem mruczącym między nimi o optymalizacji zużycia porcji jedzeniowych.

Taktak z tego coś może wyjść!

(Ciotką nie, ale potrafię udowodnić, że Rey może być armitagową siostrą, jakby ktoś w tę stronę GOT spoglądał XD)

Re: Reymitage

Błagam, niech to ktoś narysuje, te nocne rozmowy z kotem... Sławek?

"I jak odzyskamy procesor z tego panela co go księciunio pociął, to starczy na dwie porcje i jeszcze torebkę suchej karmy dla kota"

Re: Reymitage

o matko, dopiero teraz tu zajrzałem... xD

Zacząłem już coś innego na konkursik bastionowy, ale to też chętnie zwizualizuję.

One fear

Ostatnio shipowi się powodzi (twórcy szaleją na twitterze), ale przypomniałam sobie o małym, ale być może znaczącym szczególiku z książki TFA z przesłuchania. Kylo, penetrując umysł Rey, natknął się na jakiś interesujący fragment, był bardzo podjarany chęcią zbadania go, ale napotkał blokadę i po tym Rey była w stanie mu się oprzeć i w konsekewncji nie zbadał go. Kwestia ta nie była zaznaczona w filmie ani nie powrócono do tego (bezpośrednio) w TLJ (co będzie w książce to się okaże). Równie dobrze może to być zignorowane w finale (tak jak być może Rycerze Ren), ale dodając do tego, że najsilniejsze force bondy są między krewnymi, a dodatkowo poniekąd zostało potwierdzone, że ten powstał podczas właśnie przesłuchania to tu mocno wraca kwestia pokrewieństwa i stara teoria o wymazaniu/zablokowaniu wspomnień. Rey i Kylo są szczerze przekonani, że jej rodzice są nikim, bo może są na to zaprogramowani. Wówczas wytłumaczenie, że to nie wyglądało jak relacja rodzeństwa, a quasi romans, byłoby akceptowalne, skoro obydwoje byli wprowadzeni w błąd. Powtarza schemat z OT lekko, ale znacznie odważniej.

Oczywiście to tylko kamyczek pośród argumentów za reylo, ale po prawdzie to co innego w umyśle Rey mogło być ukryte, jak nie prawda o jej pochodzeniu, rzecz dla niej najważniejsza?

Re: One fear

Ano, mogłoby być i tak, ale moim skromnym zdaniem teoria o pokrewieństwie nie pasuje bo:

1. R i K jako rodzeństwo Synek to książątko wychowywane w cieplarnianych warunkach, a córeczka wyrzucona na pustynię w celu trenowania zaawansowanego surwiwalu? W jakim celu? Nie kojarzę okołofilmowych źródeł, ale forum mówi, że w galaktyce mieli jakiś czas względny pokój, więc po co Leia z Hanem mieliby stosować takie dzikie manewry? I jeszcze potem żadne z nich nie poznałoby własnego dziecka i nie dało znać choćby drgnięciem powieki? W dodatku to skrajnie patologiczne zachowanie by było i jak najszybciej powinna się takimi rodzicami zająć galaktyczna opieka społeczna i oddać dzieciaki do porządnych rodzin

2. R to dziecko Hana i był to jeden z głównych powodów rozstania z Leią Ale w tym przypadku wiedziałby o dziecku i znów nie ma odrobiny rozpoznania. Chyba, że nie wiedział... Ale po co w takim wypadku ukrywać dziewczynie wspomnienia? Nie lepiej byłoby wpaść z hukiem do ustawionego życiowo tatusia i zażądać wysokich alimentów

3. Luke`a jako ojca R wykluczam z założenia. Po prostu nie i już

Oczywiście wymazanie wspomnień mogłoby się zdarzyć w przypadku innych znanych w świecie SW nazwisk, i te już się w teoriach fanów pojawiały. Tylko po co i kto miałby zadawać sobie tyle trudu?

I teraz zdaję sobie sprawę, że robię to, z czego wyśmiewałam się trochę przed TLJ - wymyślanie teorii i późniejszy odbiór i ocena filmu zależne od spełnienia oczekiwań. I być może gdzieś po EIX zostanę czołowym hejterem, 0/10 i dno i boty dodające złe oceny, bo film nie spełnił MOICH oczekiwań i wredni scenarzyści nie zrobili tego co JA chciałam zobaczyć na ekranie

Niestety pozostaje nam tylko czekać i dobrze się bawić fantazjowaniem i wymyślaniem i analizowaniem i... byleby tylko nie brać tego zbyt poważnie... nie brać zbyt poważnie...

Re: One fear

Leia powinna rozpoznać Rey, bo jak ją zostawili rodzice to Rey miała taką samą fryzurę xdd. Więc po tylu latach jest w tej samej fryzurze to powinna się Leia skapnąć.

Re: One fear

Niee... zacznijmy od tego, że wyjaśnienie okoliczności w których "rodzeństwo" miałoby zostać rozdzielone, a Rey wylądowała na Jakku wymagałoby zastosowania objaśnień przypominających ssanie palca u stopy przewieszonej przez kark. Jeśli coś ma fabularnie zadziałać, to musi być w miarę proste i mieć minimum wiarygodności psychologicznej.

Przez parę książek i dwa filmy nikt nie wspominał o żadnych zaginionych córkach. Leia miałaby rozpaczać po stracie dorosłego syna a o małej córce ani słowa? To nie ma sensu.

Jeśli ja się czegoś obawiam, to tego że Benek i/lub Rey nie dożyją końca dziewiątej części. Ja chcę dobre zakończenie i najlepiej jeszcze jakiś serial z nimi i stadem kłopotliwych bachorów.

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.