Forum

ROTK - Spoilery

Bylem wczoraj i widzialem ten film. Oto kila moich opini. Film mi sie bardzo podobal jednak znow sie ukazalo jak duza ksiazka jest Wladca, jak duzo ma watkow i zeby nakrecic to wszystko potrzeba by bylo 9 filmow 3 godzinych. Tym razem Jackson od siebie wprowadzil jedna zmiane ze elnord daje adrunila aragornowi i mowi mu ze ma wybrac trakt umarlych ale to jest mala zmiana. Musze pocieszyc tych ktorzy nie lubili watku milosci Arweny i `aragorna jest tego bardzo ake to bardzo malo. Nie ma sarumana ale bedzie w wersji rozrzeoniej napewno. Zmiejszono tez watek Faramira ale myslei to zostanie poszerzone w wersji na dvd. Bitwa jest fantastyczna szarsza rohinow jest porywajaca. tak samo nazgule. Super tez przedstawiono droge froda i sama, jak pierscien meczy froda. Na koncu nie ma nic o Shire i dzialaniach sarumana tam ale sie nie dziwie bo to by w kinie wygladalo dziwnie juz dochodzimy do konca ale jescze zostalo by to. Sam koniec tez jest troche dla mnie zbyt maly ale moze to tylko moje uczucie. Brakuje mi tam kilku szczegolow ale to wszystko jest spowodowane czasem. Bardzo mi sie podobal traktat umarlych i duchy. Film mi sie bardzo podbal i go goraco polecam. Muzyka tez byla super......

Ja powiem wprost

Cieszę się, ze wycieli wątek Sarumana. Tak samo cieszę się, że wątek Faramira zmniejszono. Mniej psucia moich ulubionych postaci tym lepiej. Chyba najlepiej byłoby je w ogóle wyciac z wszystkich filmów.

nie do końca

rozumiem jak moze się obejść bez sarumana, bo faramira brak to jeszcze pół biedy... Musze samemu ocenić ten film, bo jak już napsiałem w kwestii tej własnie pozycji za dużo się mówi...i już sam głupieje, choć na razie słyszę dużo dobrego, może będzie choć lepszy od TTT

ej

faramir jest ale jego watek milosci z eowyna jest zmiejszony.... spoko faranir walczy dzilenie...... a jak uciekaja z osgilat scigani przez nazgule to jest super scena....

Ja slyszalem

ze najlepszy z calej trylogii. Sie zobaczy

Ja z ostateczną

opinią poczekam aż zobacze film ale wydaje mi się że może to być najciekawsza z czesci Władcy bo jakos poprzednie mi się nie za bardzo podobały.

cóż...

Niestety jeszcze nie widziałem ROTK... Ale trochę się napaliłem W Styczniu sobie obejżę... może

Wczoraj w pracy

kolega przyniósł ścieżke dźwiękową, więc miałem okazję przesłuchać.

Powiem tak, poczekam jeszcze jak się w filmie prezentuje, by finalnie ocenić. w FOTRze bardziej mi się album podobał, niż muza w filmie. W TTT bez wątpienia muzyka była lepsza niż w FOTRze czy ROTK.. szkoda, że Shore wolał zrobić wszystko, by mieć max 20% starej muzy, zamiast rozwijać tematy muzyczne. Zamiast pokazać ich ewolucję przez 3 lata produkcji oraz przez wielką wyprawę, która odmieniła losy śródziemia. Oczywiście wszystko byłoby super, gdyby nie ostatni badziew. 19 utwór zasługuje na skasowanie... lub nie słuchanie w ogóle... psuje klimat i płytkę. cóż szkoda, że piosenki na koniec z filmu na film są coraz gorsze. ale to w ROTK już jest dno.

a czy nie było

tak, ze Shore robił całą muze za jednym razem??? Bo wtedy to już byłoby bardzo dziwne

Wlasciwie tylko same pochwaly

odnosnie tej 3 czesci.
mnie sie podobala, a bez sarumana i faramira byla ok.
doszedlem do wniosku, ze wladce nalezy ogladac od razu w calosci, z tym ze tylek moze odpasc a i fotel padnie pewnie tez...
pewne mankamenty, albo jak kto woli "ale":
-historie smeagola dalbym w trakcie planowanej zdrady nad jeziorkiem a nie na samym poczatku
-poprawilbym wsiadanie legolasa na olifanta, bo wyglada jak postac komputerowa
-frodo i sam na tle lawy-coz musze jeszcze graficy popracowac nad tym blue-boxem;

gdyby mi sie cos tam przypomnialo, to nie omieszkam napisac.

-

jakiego wsiadania??

że sie tak spytam - filmu nie widziałem wiec nie wiem..

Nie prypominam sobie, by Legolas wsiadał na jakeigoś olifanta... a to że wyglada jak postać komputerowa jeszcze bardziej mnie niepokoi.. to coś na miarę wskakiwania na konia w TTT czy "ekstra" zjazdu na tarczy po schodach??

Ogolnie

rzecz biorac, Legolas wskoczyl na olifanta, wystrzelal wsystkich, ktorzy na nim siedzieli, zabil skurczybyka, spokojnie zsiadl, a Gimli w ramach zabawy "liczymy ilu zabilismy" powiedzial: "liczy sie jak jeden". Uff, wogole po dzisiejszym seansie jestem troche zdenerwowany... Jutro dokladniej sie wypowiem.

W TTT

pamietasz, ze gdy szli do helmowego jaru, to napadli na nich orkowie. i wtedy wlasnie legolas wskoczyl na konia trzymajac sie prawa reka-moim zdaniem bylo mu nie wygodnie bo robil zamach z prawej storny konia na lewa i gdyby lewa reka chwycil uprzez konie bylobymu latwiej-sprawdz dobrze prosze, ja nie pamietam czy dobrze zapamietalem, ale cos musialo byc w tym ujeciau nie dobrego. i teraz dochodzimy do "powiekrzonych hien"-nie pamietam ich nazwy, ale wazne jest skopsob jazdy na nich o raz jazdy na trolu w morii-wygladali smiesznie, dokladnie jak postacie komputerowe.
uff, chyba wybrnalem?

raz w

druzyniue pierscienia w morii niziolki skacza po trolu
dwa- legolas skacze na konie w drodze do jaru helmowego i tu jeszcze jeden blad z tym ze polegajacy na tym,z e nie ta reka powinien sie chwycic konia.
trzy-tu lataj olifanty

Może już

oglądałeś... a jak nie to rzeczywiście jest scena gdy Legolas wspina się na Olifanta (po strzałach wbitych w gego ciało) Wiadomo, że troche sztucznie to wygląda ale ujdzie. Co do wskakiwania na konia to moze troche dziwnie wyglądał... ale skąd mamy wiedzieć czy właśnie tak elfy nie wskakiwały na pędzące konie ??

Jeszcze nie

widziałem - i jak mówiłem, na razie nie mam zamiaru... chyba, ze ktoś mi bilet fundnie - ale jeszcze potrzebowalibyśmy czasu by pójść do kina.

Może w lutym... A może dopiero jak będzie wersja rozszeżona....

Zresztą, powinniście się cieszyć, bo nie ma wiązenek na Jacksona - a po tym co wyczytałem tutaj, to cóż, nie wiem co musiałby zrobić w filmie bym wyszedł z niego w pełni zadowolony... wiec może lepiej nie ogladać .

Legolas...

...na Olifancie? Ble :/
Historia Smeagola... w książce poznajemy ją w trakcie narady w Rivendell
I te niedociągnięcia grafiki... no to tu na szczęście na pewno Oscara nie powinno być w takim razie

Świeżo po filmie

Dzisiaj wybrałem się do Warszawy objrzeć ROTK i oto moje pierwsze wrażenia (uwaga: SPOILERY):

Minusy:
- wspomniany Legolas na Olifancie
- palantir leżący sobie spokojnie w wodzie (skąd się niby tam znalazł?)
- duchy na polach Pellenoru (co to za zabawa, jak nic im nie można zrobić?)
- "lewitujący" Gollum - czyli walka z niewidzialnym Frodem
- zbyt przedłużona scena niszczenia pierścienia - powinien IMHO po prostu zatonąć, a nie tak długo trzymać się na powierzchni lawy
- Gandalf walczący z Denethorem
- Frodo odprawiający Sama (wolałem, żeby cały czas byli przyjaciółmi)
- myślałem, że Szeloba będzie straszniejsza - a był to tylko duży pająk
- Elrond przynosi Andurila - aczkolwiek to jest raczej błąd FOTR, gdzie Aragon powinien ten miecz dostać. W sumie to lepiej, że Aragorn w ogóle ma Andurila
- brak Domu Uzdrowień i Aragorna - medyka (jak rozumiem te sceny zostały zachowane do DVD)

Plusy:
+ szarża Rohirrimów - ta masa ludzi robi OLBRZYMIE wrażenie
+ Nazgule (a w szczególności Nazgule nękające uciekających z Osgiliath żołnierzy Gondoru)
+ Eowina vs. Nazgul (walka jest w miarę wiernym odtworzeniem pojedynku z książki ze strzaskaniem tarczy Eowiny włącznie)
+ kiedy oglądałem scenę z mumakilami aż się nasuwało skojarzenie z AT-ATami
+ wygląd Króla Umarłych
+ orły (za wygląd i za fajną walkę z Nazgulami)
+ przemiana Smeagola w Golluma
+ odgryzienie palca Froda
+ o dziwo za plus uznałem zmianę względem książki: Gollum nie spada do lawy przez przypadek - Frodo rzuca się na niego, żeby odebrać pierścień
+ Faramir jest taki jak w książce
+ wrzucanie do Minas Tirith odciętych głów Gondorczyków

Zapewne i tak zapomniałem o połowie plusów i minusów, które powinienem tu napisać. Wrażenie ogólne jest jednak bardzo dobre, a zmiany względem książki nie tak liczne i nie tak denerwujące jak w TTT.

Do minusow:

palantir mogl od wstrzasu wypasc z wiezy. MOCNEGO WSTRZASU!!!
duchy-skoro nie mozna uderzyc ducha to i duch nie moze uderzyc .
pierscien utrzymywal sie na skale-zastyglej na chwile lawie; przypominam: magma-wyjscie na powierzchnie-lawa.
frodo odprawil sam, bo gollum to spowodowal, a pierscien uniemozliwial prawidlowa ocene sytuacji.

odnosnie walki eowiny-rozumiem ze nazgula nie moze zabic zaden zywy czlowiek ( man), myslalem ze to krol umarlych tego dokona i dlatego sie zdziwilem ze to kobieta(woman).

Satham

czy ty wogole czytales LOTRA??? Co do palantira to Grima go wyrzucil i dziwie sie, ze nie bylo go w TTT (tej sceny), a ci co nie przeczytali ksiazki moga w ROTK moga sie dziwic skad palantir wzial sie w wodzie.

Re

"a ci co nie przeczytali ksiazki moga w ROTK moga sie dziwic skad palantir wzial sie w wodzie"

Skad się wziął w wodzie w książce, to ja wiem, bo ROTKa czytałem i to kilka razy. Ale w filmie oni sobie idą i ten palantir zwyczajnie tam leży (nikt nim nie rzucił) i tego już nie potrafię zrozumieć. No chyba, że Grima próbował w czasie bitwy o Isengard trafić w jakiegoś enta, ale to byłby już totalny idiotyzm.

Jak mam być

szczery, to powiem tak - w zależności jak to zmontowali...

Bo, choć powiem wprost jestem zdziwiony, że jednak dali scenę z Isengardem i Sarumanem, myślałem, że wycieli.. a Palantir w ogóle gdzieś sie od tak znalazł... to jeśli zrobli to w ten sposób, ze skonczyli gadke z Sarumanem, potem jakieś ścieminienie, cieńcie - by było widać, że gdzieś ktoś sobie poszedł, jakiś czas minął i nagle wtedy znajduja palantir - to moim zdaniem jest to akceptowalne... z prostej przyczyny - już do takich barszczy nasz PJ przyzwyczaił - jak np. wyciecie sceny z darami z kinowej wersji FOTR.. pewnie w rozszeżonej wtedy będzie ok. Ale jeśli zbarszczył montaż i wyglada to w ten sposób, że nagle znika Saruman, wszyscy siedza w tym samym miejscu i Pippin znajduje palantir, to jak zwykle pogratulować PJ wspaniałych pomysłów i wizji artystycznej.

Scena z Sarumanem

jest wycięta. Z palantirem to jest tak. Gandalf i s-ka spod Helmowego Jaru idą do Isengardu, gdzie spotykają hobbitów. Potem spotykają Drzewca, który mówi, że Saruman siedzi w wieży. Gimli chce go zabić, ale Gandalf mówi, że Saruman stracił moc. (1) Nagle Pippin dostrzega światło w wodzie - oczywiście zaraz idzie sprawdzić co to i wyciąga palantir. A potem akcja przechodzi, o ile mnie pamięć nie myli, do biesiady po zwycięstwie (fajna piosenka hobbitów o piwie w karczmie Pod Zielonym Smokiem, ale i tak najlepsza była piosenka Pippina dla Denethora połączona z szarżą Gondorczyków na Osgiliath - bardzo fajne połączenie obrazu rycerzy idących na śmierć i Denthora, który się obżera i słucha pieśni Pippina mimo iż jego rycerze z Faramirem na czele idą na pewną śmierć). Być może w (1) w edycji DVD PJ wrzuci scenę rozmowy z Sarumanem i Grimę rzucającego palantir, a potem dadzą scenę z Pippinem - wtedy mogłoby być. Szkoda tylko, że w scenie rozmowy z Sarumanem Grima wypchnie Sarumana z wieży (Theoden będzie chciał darować Grimie, bo nic nie zrobił ludziom z Rohanu. Saruman powie, że Grima otruł syna Theodena i Grima się zdenerwuje - tak przynajmniej wygląda ta scena w grze ROTK na GBA). Wolałem śmierć Sarumana w Shire, ale na porządki w Shire w edyzji DVD nie ma co liczyć

Aha

Piosenka Pippina znajduję się na soundtracku w utworze nr 5. Kiedy dochodzi do piosenki Pippina dziwny niepokojący motyw muzyczny, rycerze Gondoru zbliżają się do Osgiliath, a orki szykują ostrzeł z łuków. Sama masakra tych rycerzy nie została pokazana, ale dzięki temu efekt jest jeszcze lepszy.

Powiem tak

ja faktycznie wolałbym, by było w ten sposób, że Gandalf zostawia Sarumana i mówi, że ten stracił Moc. I na tym skończyć..

Faktycznie, wazne jest to jak zrobił przejscie między scenami gdzie wrzuciłbyś (1) - bo jeśli to jest montaż tak zrobiony, że nie widać, że tam coś jest to moje najszczersze gratulacje dla PJ, który po raz kolejny udowodnił, że LOTR go przerósł. Jeśli widać wyraźnie, że czegoś tam brakuje to super.

A wracając do Sarumana - to powiem tak, istoty bezrozumne nie powinni czytać LOTRa bo nie zrozumieją. Gandalf uosabia dobro, i daje Sarumanowi po dwakorć szansę naprawienia krzywd. To na prawdę bardzo ważne fragmenty w książce. Tolkien był nawróconym katolikiem i to dosć mocno wierzącym - to nic innego jak nadstawianie drugiego policzka. W pierwszym przypadku Saruman odszedł do wnętrza wierzy. W Drugim poszedł dalej -tyle, że zawędrował do Shire.
Gdy zrobił porzadki w Shire i dopadły go hobbity, to po raz kolejny dają Sarumanowi szansę. Saruman odchodzi, nie walczy. A to jak wiemy denerwuje Grimę - który go zabija. Zawszę się zastanawiam, czy w tym odejsciu Sarumana - tym ostatnim, było już trochę nawrócenia, czy może całkowity upadek, przegrana i beznadzieja. To dla mnie jeden z najlepszych i najważniejszych fragmentów w LOTR. Jest tego kilka, niestety wszystkie takie do tej pory PJ zwalił równo - bo co tu dużo mówić, są nie hollywoodzkie. Z tego własnie powodu nie wybieram się na ROTK - bo nie chcę po raz kolejny się zawieść... dobra kończe z tym tematem, bo mnie za bardzo ciagnie do kina .

Odp.

"Jeśli widać wyraźnie, że czegoś tam brakuje to super."

Nie widać. Rzecz w tym, że ta scena wygląda tak: wszyscy rozglądają się po Isengardzie (a w zasadzie oglądają to co z niego zostało). No i w pewnym momencie jest najazd kamery na Pippina, który wyraźnie coś zauważył. Kamera pokazuje następnie, że coś świeci lekko pod wodą. Pippin biegnie po to coś i podnosi - okazuje się, że to palantir. Nie ma uczucia, że coś wycięto w tym fragmencie. Ale myślę, że gdyby dać taką sekwencję, że Gandalf i s-ka rozglądają się po Isengardzie, następnie na balkon wychodzi Saruman i mamy scenę konfrontacji, na końcu której Grima rzuca palantira, a potem dajemy ujęcie, że Pippin patrzy na to co wpadło do wody i biegnie to wyciągnąć, to dałoby (chyba, bo już tak dobrze tej sceny z filmu nie pamiętam) dobry efekt.
Dodam jeszcze, że do sceny z Pippinem patrzącym w palantir nie mam żadnych zarzutów, a nawet bardzo mi się ona spodobala.

A co do przesłania katolickiego to PJ dał tylko scenę, gdzie Gandalf mówi Pippinowi o życiu po śmierci (piękna kraina za morzem). Po tym fragmencie rozmowy inaczej patrzy się na ginących rycerzy (a przynajmniej mnie nie było ich już aż tak żal)

Do Xian:

nie, ja oceniam tylko film.
nie znam ksiazki i dlatego rozumiem, ze was to denerwuje.
gdybym sam ja znal, to mnie pewnie tez by to wkurzalo.
mi raczej chodzilo o wytlumaczenie, skad wzial sie palantir; oczywiscie smieszne ze lezal ot tak w wodzie, ale moze w scenach usunietych zostanie pokjazane to o co sie tak spierasz.

Tak jak winno być

to:

Palantir wyrzucił Grimo Robaczywy Język. Celował w Gandalfa itp. Palantir wpadł do wody. Jak to zrobił, to rozgniewał Sarumana. Skoro Palantir jest gdzieś pod wierzą - mam nadzieje, że Orthank, a nie Barad-Dur, znaczy, że scena pełna pewnie sie pojawi w rozszezonej wersji.

Jakiej zastygniętej lawie, że tak spytam - ale moze pozostawmy to bez odpowiedzi. Frodo odprawił Sama?? nic takiego sobie nie przypomiam z ksiażki.

Nie wiem jak jest w tłumaczneiu filmowym, ale w książce, a przynajmniej u Frąców jest wprost napisane, że żaden Mąż nie zabije. Jest to specjalnie zrobione, gdyż przeporiwednia ta jest stara... w nowym rozumieniu faktycznie mogłaby być rozumiana jako człowiek, ale jest dosłowna i zabija go niewiasta - czyli Eowina. Zresztą scena jest super - przynajmniej w książce przypomina ujawnienie się Padme z TPM . Szkoda tylko, ze Theoden się nie pokapował, kto go ratował.
Ale potem jestświetny fragment, który bardzo lubie. bo poległy tam jeszcze 2 rumaki.. w miejscu gdzie pochowano konia króla Theodena, nigdy nie przestały potem kwitnąć kwiaty.. a wtym, gdize upiora Czarnoksiężnika - nic już nigdy nie wyrosło.

Odpowiem

Co do odprawienia Sama. Gollum odpowiednio zmanipulowal Froda. Wyrzucil (Gollum) ostatniego lembasa, a okruszki posypal na Sama i wyszlo na to, ze hobbit zjadl ten sucharek. Potem powiedzial, ze: "tlusty hobbit chce piercien dla siebie". Nastepie Sam sie pyta Froda, czy mu nie pomoc niesc te brzemie. W tym momencie Froda odprawil Sama, ktory sie poplakal i zaczal wracac do domu. Grrr troche to poplatali.

To widzę

że słusznie sobie odpuściłem ten film

Bo jak mają z Golluma robić, tego który manipuluje hobbitami, to ja dziekuję . Przecież u niego szczytem było uknucie planu z Szelobą...

cóż poczekam chyba jednak na następną ekranizacje LOTRa . Oby zrobił to ktoś, kto czytał powieść (nie streszczenie) a najlepiej wielokrotnie.

Gollum - manipulator

"Bo jak mają z Golluma robić, tego który manipuluje hobbitami, to ja dziekuję . Przecież u niego szczytem było uknucie planu z Szelobą... "

Tu wyjaśnię jeszcze dlaczego Gollum nastaje przeciw Samowi. Otóż Sam podsłuchał "monolog wewnętrzny" Golluma i wie, że Gollum chce się ich pozbyć. Kiedy Sam mówi o tym Frodowi, Gollum tłumaczy się w jedyny możliwy sposób "tłusty hobbit rzuca oszczerstwa na Smeagola". Potem już tylko kontynuuje tę gierkę wiedząc, że Sam stanowi dla niego duże niebezpieczeństwo. Trochę to głupawe, ale cóż...

To...

...jak będziesz coś wiedział o nastepnej ekranizacji, to daj znać
Bo z tego co tu czytam o zmianach, to już mi się niedobrze robi

Ale jest jeden pozytywny akcent. Moja siostra, obejrzała niedawno znowu na HBO LotRa i zaczęła czytać książkę Spodobała jej się i już zaczyna zauważać przegięcia PJ`a

Parę wyjaśnień

Jakiej zastygniętej lawie, że tak spytam - ale moze pozostawmy to bez odpowiedzi.

A może z odpowiedzią? W filmie na powierzchni magmy utrzymuje się parę skorup zeschłej lawy. I pierścień ląduje właśnie na takiej skorupie. Od gorąca pojawia się na pierścieniu ognisty napis, a dopiero po dłuższym momencie skorupa pęka i pierścień tonie (powoli) w lawie.

Frodo odprawił Sama?? nic takiego sobie nie przypomiam z ksiażki.

Ja też nie i wolałem właśnie, żaby było jak w książce. W filmie Frodo wchodzi do jaskini Szeloby sam. Natomiast Sam wraca do domu po tym jak Gollum podburzył Froda przeciwko niemu (Gollum wyrzucił lembasy i zostawił okruchy na płaszczu Sama, a potem powiedział Frodowi, że Sam obżera się, gdy Frodo śpi - poza tym wmówił Frodowi, że Sam pragnie pierścienia dla siebie. Sam wraca do domu, ale znajduje wyrzucone lembasy i wkurzony na Golluma idzie z powrotem za Frodem, dzięki czemu może stoczyć walkę z Szelobą).

Szkoda tylko, ze Theoden się nie pokapował, kto go ratował.

W filmie pokapował, bo rozmawiał nie z Eomerem lecz Eowiną. Fragmentu o dwóch rumakach (BTW też go lubię) w filmie nie ma.

Brat zwrócił mi uwagę na bardzo poważny błąd w filmie. Orki i trolle walczą o Minas Tirith... mimo że słońce świeci aż miło. Jakim cudem trolle nie pozamieniały się w kamień to ja nie wiem. W książce niebo było zasnute oparami z Mordoru i wszystko było oki.

Moje wrażenia:

Byłem na premierze i idę na film jeszcze raz (wczoraj mnie nie wpuścili, bo miejsc nie było); jak mogę za darmo, to co będę się ograniczał Pewnie jeszcze 2 razy pójdę. Główną przyczyną jest to, że musiałem wyjść się odlać i minuty filmu nie widziałem... a na poważnie, to wbiło mnie w fotel. Powiem wam, że po TTT, mimo, iż znam treść ROTK, to byłem ciekaw, jak rozwinie się akcja, a po elfach w Helmowym Jarze żaden burak nie wydaje się zbyt duży. Na TTT byłem 2 razy, raz, żeby obejrzeć ekranizację, drugi raz, żeby obejrzeć film. Jak wypadłą ekranizacja, każdy wie. Natomiast film był naprawdę dobry, chociaż mógł być lepszy. Natomiast ROTK - rewelacja. Gdzieś tak w 3 minucie mnie zabił, i zabijał konsekwentnie aż do końca (nie licząc tej minuty w kiblu). Warto obejrzeć, moim zdaniem, nawt, jeśli to 3,5 godziny wycięte z życiorysu.
A piosenka Annie Lennox mi się podoba, ta kobieta wie, jak się śpiewa. Nie wiem, co cię do niej zraziło, Lordzie (soundtrack mam od świąt). Po mojemu to tendencja jest właśnie rosnąca: po takiej sobie "May it be" i całkiem niezłym "Gollum Song" mamy świetne "Into the West".
I tyle.
A trole miały zbroje i dlatego ich słońce nie ruszyło.

moja opinia

Z góry musze powiezieć ze mozna wystawić tutaj dwie óżne opinie z punktu widzenia jednej osoby. Bo mozna spojrzeć na film jako na film dla tych którzy czytali książke - czyli jakbyna ekranizację, a z drugiej jako na film zrobiony tak aby maxymalnie spodobał się osobom które nie czytały booka.

No i jesli chodzi o ekranizację to oczywiściedokonanie czegoś dobrego jest chyba nieprawdopodobne w przypadku LOTRa, mimo to uwazam, ze w ROTK PJ popełnił mniej bugów anizeli w TTT i może w FOTRZE. Za to uważam, ze folm może się bardzo podobać ludzikom którzy nie czytali booka, no moze z małymi wyjątkami.

Jeśli chodzi o same przekęcenia, to wiele uż tutaj powiedziano, a minowicie przede wszystkim brak Faramira (w zadowalającej ilosci) oraz Sarumana (w ogóle) z tymże to moznaby nawet pominąć, ale pojawiają się kolejne deale: nie mówie już o tym co wyprawia legolas jeżdżąc po trąbie olifanta niczym na zjeżdżalni..bardziej chodzi mi o to że przecież w ksiażke olifanty i w ogóle ludziez południa nie odegrali aż tak decydującej roli jak to zostało pokazane w filmie!!! Tu jakby orgi w ogóle się nie liczyły i dopiero właśnie olifanty zaczęły coś zmieniać w walce!

No ale cóż wróćmy jeszcze do spójności...Musze powiedziec ze jestem równeiż świeżo po oglądnięciu TTT w wersji rozszerzonej i film ten znacznie pondnosi swą wartośc własnie poszerzony gdyż daje szerszy ogląd na całą sprawę. Coś mi się wydaje że PJ podobnie mocno pociął ROTK gdyż są jakby momenty które zupełnie nie mają się jak do siebie! Jestem rzekonany, że w wer. rozszerzonej zobaczymy:
- Sarumana i wyjaśnienie sprawy Palantirów
- Dalej o Palantirach, a przede wszystkim Palantir joko początek szaleństwa Denethorna (w filmie było tylko że jest szalony a cholera wiedziałą skąd...no i w sumie dopiero po obejrzeniu scen z poszerzonej TTT gdzie jest trochę Denethorna i Boromira nmożna coś pokapować)
- w ogłlę więcej o przejściu Aragorna przez ściezkę umarłych i ajęciu przez neigo statków piratów (w filmie nie było nic oprócz tego ze weszli na droge umarłych i chwilę gadali z Umarlakami, potem od razu pojawili się w bitwie)
- Domy Uzdrowicieli i moemnt poznaia się Faramira oraz Eowyny
- rozszerzona wersja podróży Froda w samym Mordorze (bo w filmie wyszło jakby to był spacer na drugą stronę osiedla)

Jeśi dołożone zostaną te sceny a uważam praktycznie ze na pewno gdyż film aż kole w oczy w momentach gdzie włansie tych scen nie ma, to będzie mozna powiedzieć, ze jest on najlepszym z całej trylogii!

Osobisciepodobały mi się bardzo sceny walki gdyz wiedziałem że PJ najmniej tam zepsuje...mimo to trochę szczegółów pozmieniał...co nie zmienia faktu że szarża jazdy Rohanu zapiera dech w piersi i cieszy duszę jak jazda wbija się w armię Mordoru!

Wielkim plusem jest piekne odwzorowanie Minas Tiryth i w ogóle wszystkie krajobrazy i raczej wszystkie lokacje!

Za to minusem są EFEKTY SPECJALNE, a dokłądnie te osiągane za pomcą blue screenów... Oczywisice wszelkie potwory sa zrbione nienagannie, ale tam gdzie musiano nałożyć żywe postacie (hobbitów na przykład) na tło gdzie byli inni żywi (ludzie np) to już wyszła zupełna, ale to powiem totalna klapa!!! Przypomnijcie sobie scenę z koronowania gdzie wszyscy klęczą przed hobbitami, oni tam wyglądali okropnie sztucznie, mniej wiecej coś na pozmimie efektów z Ogniem i Mieczem...

No i jeszcze jedno - końcówka! Dla tych co czytali książkę jest zrozumiałe ze musiała się ukazać, jednak obawiam sie że pospolity widz ziewał w pas przez ostatnie 20 miut, gdyż gdy byłoo już po wszystkim zaczeto pokazywać sceny zupełnie nie dynamiczne i byłoby Ok, ale czemu zrobono to z tak ogromnym patosem i poswięcono tyle czasu na niektóre szczegóły poczawszy od przełużania momentu zatopienia pierścienia poprzez koronację no i kończąc na mega pozegnaniau!!!! Za długie to było....

Generlanie rzecz biorac i tak ejstem dość zadowolony z tego filmu...byłem przygotowany na zmainy i bugi i chyba wyszło tego mniej anizeli oczekiwałem więc to jest +! Jednak na koniec powtórzę że nalezy patrzyć na ten film z dwóch ujęć, jako ekranizacja znakomitej poweiści dla tych co ją czyta.i oraz jako kolejna wielkogabarytowa superprodukcja dla pospolitej masy....Oba spojrzenia dają rózne wyniki

popieram

zgazdam sie z Toba. Ten film dopiero ocenie jak zobacze wersje rozszezona ktora jest przeznaczona bardziej dla fanow. Pomimo ogolnej krytyki pana PJ uwazam ze zrobil dobry film. Pamietajcie ze pierwszy raz w historii kina zrobion trylogie od razu a nie czekajc na sukces pierwszych czesci. W australii sie dowiedzialem ze wiekszosc wytworni chcala zobic jeden film tylko new line cinema postanowiala zrobic 3. Dodam jeszcze to ze nigdy nie powstanie ksiazka ktroa wszytskich zadowoli szczegolnie fanow Tolkiena ta ksizaka jest za rozbudowana zeby wwszystko sie znalazlo.....

Dokladnie Anor

uwazam tak samo, ze nalezy ocenic ten film w dwojaki sposob.
Inna sprawa jest fakt, ze nalezy go ocenic jako calosc, a nie podzielonego-czyli 10, 5 h !!!
A juz zupelnie oglada sie rozszerzone wersje, ktore wiele wyjasniaja i dodaja, a zwlaszcza dla osoby nie znajacej ksizki.
Zanim poszedlem na cz3 obejrzalem rozszerzone wersje cz1 i c2 i to dalo mi wiele, cz3 byla dla mne bardziej zrozumiala i ogolnie mowiac mi sie podobala.
Dlatego tez czekam na TROTK wydluzaona o odpowiednie sceny...

jeszcze coś

co mi się nie podobało. Mianowicie już wspominałem, że trochę wyolbrzymiono role olifantów w bitwie, ale za to znacznie zmniejszono role Gandalfa w decydującej walce pod bramą! Przeciez on tam nieźle wymiatał z Nazgulami... Miałem nadzieję zobaczyć jak trochę poczaruje lub coś...a tu nic on namiata laską i mieczem jak Aragorn!

Kolejną rzeczą która mi sie wyjątkowo nie podobała to zapadająca się zmienia wszedzie dookoła tylko nie tam gdzie stały sprzymieżone wojska Gondoru i Rohanu również w finalnej btwie pod bramą do Mordoru... Strasznie to niewiarygodne...

Chciałbym jeszcze wyrazić się na temat gry aktorów,a przede wszystkim jednego...nie pamietał jak sie zawał ale chodzi o tego co grał Sama! Wg mnie zdecydowanie najlpsza rola w całym filmie. On oddał postac Sama dokładnie tak jak sobie go wyobrazałem grajac przy tym bardzo sugestywnie! Nie można równiez powiedziec wiele złego o Frodzie, jednak Sam był jakoś bardziej przekonujący.

Musze powiedziec że pozytywne równiez było to ze nie zrobili totalnego głupa z Gimliego, jak mozna było sie spodziewac po TTT. Miał oczywiście swoje przebłyski, ale raczej na poziomie, a nie bekanie jak w TTT

No i jeszcze muzyka...rzeczywiśice bardzo dobra, jednak niczym nie wyrózniająca się od poprzednich ściezek dźwiękowych, co nie jest dla mnie zadnym minusem, bo w koćńu film nalezy oceniać jako cąłość

mi

tez ta scena z ziemia sie nie podobala bo jak oni pozniej wrcocili, orly ich zaniosly. jak chodzi o sam to trzeba przyznac ze to byla jedna z najlepszych roli. A wracajac do olifantow to sie nie zgodze z Toba bo to wlasie ludzi z haradu zatrzymali sarze Rohinow wiec to odpowiada ksiazce. Orkowie uciekali przed jezdzcami

ale

ziemia nie zapadła się całkiem dookoła nich ale tylko "od frontu", za to ciekawi mnie inna rzecz w tej scenie Aragorn, Legolas, Gimli, Gandalf i oczywiśce Rohirimowie pod Czarną Bramę przyjechali konno, potem zaś wszyscy zgodnie biegną na armię wroga na własnych nogach, więc gdzie podziały się konie?

No...

...jakbyś tyle jechała konno do Mordoru, to też byś była głodna

Byłem

widziałem i mi się podobało. Wiadomo względem książki film jest sporo pozmieniany ale wiadomo za długi nie mógł być. Momentami się dłuży, zwłasza to zakończenie i efekty też są momentami słabe... ale ja ich nie potrafiłbym zrobić lepiej
Bitwa jest świetna ale powiem szczerze że po zapowiedziach liczyłem na trochę więcej. Polecam kazdemu się przejść i ocenić samemu. Ja mu daje 8/10
PS. Bardzo wpływ na mają ocene ma to że szwagier fundnął mi bilet .... więc miałem dobry humor

A na ile...

...oceniasz to, ze szwagier kupił Ci bilet? 6, 5, 4 czy 3/10? (chcę wiedzieć, jak bardzo twoja ocena jest zawyżona tym faktem )

No nie...

co za garbate pytanie .... zakup biletu oceniam na 9/10 w skali "Dobre uczynki na jakie może zrobić szwagier" choć z drugiej strony oceniam to na -9/-10 w skali "Dobre uczynki za które niestety będe się musiał zrewanżować" Tak więc jak widzisz te dwie wartości się równoważą i "czysty" film dostaje u mnie 8/10 (albo 7,5/10 bo nie mogę się zdecydować)

Coś...

...kręcisz minus podzielony przez minues daje nam plus więc podstawię to do równania i będę wiedział jak oceniasz film
9/10+(-9/-10)+x=8/10 gdzie x to ocena filmu
18/10+x=8/10
x=8/10-18/10
x=-(10/10)
no i teraz wszystko jasne Już czarować nie musisz

Ale ty

to wszystko źle policzyłeś!! Przyjąłeś złe założenia to nie jest 0,9 i -0,9 tylko 9 z 10 i -9 z -10 ..... czyli musisz to liczyć wzorami statystycznymi... najlepiej przy rozkładzie t-studenta

Jak to...

...złe Przyjąłem takie założenia, jakie podałeś

i moja.

byłam, widzilam , nie wyszłam oszołomiona
Podziwiam prace i trud w to włozony-PODZIWIAM Petera Jacksona i cała ich ekipe! !! !
jednak powrot krola nie powalił mnie [chyba juz bardziej bylam po 2wieżach pod wrazeniem -zdecydowanie]
.Film jest super powierzchowny, inaczej -dokładniej, sie pewnie nie dało [wiec czekam na DVD, Dwie Wieze dopiero mi sie rozszerzone na DVD spodobały!]
Barkowało mi Sarumana dokładniej, drzewca dokładniej , brakowało Faramira&Eoweny -moj jeden z ulubionych watkow w ksiazce i liczylam na to ze go rozbuduja .
Ogólnie, dla mnie , widz ogladajac ten film traci znow kontakt z bohaterami-postaciami. W Dwóch Wiezach dało sie lepiej przez film poznac Leogolasa,Gimiliego,Aragorna czy Gandalfa i reszte. Tutaj nie było czasu by sie nimi bardziej dokładnie zajać. Gandalf tez stracił ze tak powiem na "mocy". w poprzednich 2 filmach cos w sobie miał -magie ,jakas tajemniczośc -tutaj lata ,wymachuje laska-okłada ,krzyczy -jest beznadziejny dla mnie.
Wybryki Leogolasa na polu walki: - tak jak w dwoch wiezach ubóstwiam scene jak elfik wskakuje na konia w wymyślny sposob tak teraz zjazd na trąbie to totalna porażka!
Jednak niektore sceny mnie zachwyciły,oczarowały. Na przykaład: scena walki Eowina&Król Upiorów .
Nie zapominajac o grze Sama & Froda - Oskar dla tej pary -naprawde dali popis roziwjajacej sie przyjazni,więzi ,są wzruszajacy i tragiczni --wielkiiiii ukłon z mojej strony dla nich.
O efektach specjalnych nie pisze bo wiadomo ze sa dobre
a kostiumy i piekna Nowa Zelandia to poprostu miodzioooo
Juz dzis wiem ze kiedys pojade do Nowej Zelandii ,bo to jest naprawde "Śródziemie" Tolkiena .
Licze jeszcze na to ze ściażka umarłych bedzie jakos bardziej rozbudowana na DVD bo w poworcie mi sie średnio to podobało.
A teraz cos bardziej humorystycznego co mi sie skojarzyło
Szeloba - hmh,.,, szeloba przypomina mi Królowe-Matke Obcych z ObcyII .Przy tym wszystki Sam jeszcze do niej mówi coś w stylu "zostaw go ty ..."[juz nie pamietam co powiedział] -zupełnie jak Riplay do Królowej "Zostaw ją ty dziw..o"
Dalsze skojarzenie to Minas Tirth
Minas Tirth wygklada jak Lwia Skała z Krola Lwa szczegolnie jak na koncu wszyscy tam stoją i koronuja Aragorna - brakuje tylko zeby poszedł na koniec skały i zaryczał

Zapewne pojde jeszcze dwa razy do kina .czy z mamą czy znajomymi wiec jak cos mi sie przypomni, cos zauwaze to dopisze

Moja recenzja....

Oglądałem ten film i teraz poniższa recenzja...
Po pierwsze, mogli nie pokazać prologu tego filmu, gdzie Smeagol w dniu swoich urodzin zabija brata i staje sie posiadaczem Pierścienia, która spacza mu umysł. Bez tej sceny, film mógł ruszyć dalej...
Aragorn, Gandalf, Król Upiorów i Gollum to najlepsze postacie tej częsci, a zarazem ostatniej części trylogii tolkienowskiej. Po przeciwnej stronie - to krasnal Gimli i jego towarzysz - Legolas - słabo zagrali, był to ich najgorszy występ w tej częsci. Oprócz nich, minusa daje też Duchów i Szelobę (nie przestraszyli mnie)
Zręcznie ominięto w filmie, wątek Sarumana i domu Uzdrowień. Nie czuć braku tych scen w filmie.
Wojna o Pierścień (Oblęzenie Minas Tirith, Bitwy na polach Pelennoru i pod Czarną Bramę Mordoru) wypadła cudownie... W trzeciej częsci, można było zobaczyć "ludzkie odruchy" orków i generała Armii Mordoru - Króla Upiorów. Sam moment, gdy Król Upiorów ubierał rękawice i hełm oraz dosiadał smoka był najlepszą sceną filmu. Dowódca Orków ( Z jednym okiem) też byl dobry. Moje oczy wysiadły, jak on w ostatniej chwili uniknął głazu z katapulty. Słonie czy Olifanty też zrobiły duże wrażenie, że aż dziw że Armia Mordoru nie wygrała Wojny o Pierścień... Bitwa pod Czarną Bramą była już nijaka, poza jedną scenę - gdy Armia Orków i Oko Saurona stoją po otwarciu wspomnianej powyżej Bramy. Heroiczne wymówki Aragorna i króla Rohanu Theodena zapadły w moim umyśle. I wielki minus tego filmu - koncówka ROTK...
Obudzenie Froda i koronacja Aragorna w sam raz - musiało tak być.
Ale powrót do Shire i Szara Przystań to wielkie nieporozumienie...
Mogło być o ciut szybciej....!!!! Przyjście Sama do Różyczki to całkowity obłęd ! Koniec, a tu jeszcze cos...
Oprócz zenującej koncówki, ROTK jest wielkim filmem. Nie można powiedzieć, że Lotr jest lepszym filmem niż Matrix, Star Wars czy Terminator. To są różne gatunki filmów, ale ROTK na zawsze będzie wielki...

ja chyba

nie mam takiego zdrowia jak Anor żeby walnąc tu taki szczegółowy opis więc trochę krócej:
być może dlatego że siedziałam dośc (ale bez przesady) blisko jakoś nie mogę tego filmu ogarnąc i uzmysłowić sobie czy podobał mi się bardzo czy może troszkę mniej. Na pewno zachwyca rozmachem i scenami batalistycznymi (chociaż, czy ja wiem czy Helmowy Jar nie podobał mi się bardziej, tam się czuło tych statystów moknących przez ponad 30 nocy, i z których połowa potem złapała grypę, a tu tylko komputer i komputer), niektóre sceny walki wbijają w fotel,a gdy konie lawirują między nogami olifantów pół sali kinowej odruchowo bujało się w fotelach niezmiennie pięknymi pozostają pejzaże i drobiazgwość w "tworzeniu" miast Śródziemia (Minas Tirith jest niesamowite!), są sceny pełne wzruszeń, a z nimi dreszcze nerwowo przebiegające po ciele (mistrzowskie po tym względem są: "potrójna" scena posiłku Denethora, śpiewu Pippina [sic!] i samobójczej szarży Rohimirriów na Osgiliath oraz stosy zapalane by wezwać Rohan z odsieczą), zacieśniają się więzy przyjaźni (między Samem i Frodo i Legolasem a Gimlim) i w ogóle wydaje się cud malina, ale....no właśnie....Armia Umarłych zielona aż miło, w scenie gdy już po pokonaniu wojsk wroga "wpływają" do Minas Tirtith wyglądają jak flubber wyciśnięty z tubki..., gdzie się podział sztandar Gondoru wyszywany przez Arwenę (mogłaby się na coś przydać a nie tylko płacze i wzdycha), dlaczego Denethor wypadł tak żałośnie? w książce to jest postać która wzbudza szacunek, kórej obłęd martwi, jakoś tam dotyka a tak to się czuje tylko ulgę po jego śmierci! Pomijam opuszczenie wątków Domów Uzdrowień, Sarumana czy Faramira zakochującego się w Eowinie (podobnie jak ceta bardzo lubię tę scenę w ksiązce-tam jest tak ładnie coś wspomniane o jej niewypowiedzianym smutku) bo to chyba oczywiste (dla PJ mam nadzieję że też) że to będzie w wersji rozszerzonej. Nie podobała mi się też scena w której Gollum walczy z niewidzialnym Frodem-lewitujący stwór wyglądał groteskowo i żałośnie, ale do długo niszczonego Pierścienia nie mam żadnych zarzutów. Zakonczenie przydługawe bo zbyt powolne w porównaniu z dopiero co zakończoną wartką akcją, ale chylę czoła za ostatnią kwestię "A no wróciłem" zgodną z książką no i jeszcze jedna scena która mnie rozłożyła-koronacja Aragorna i jego śpiew: "Et Earello Endorenna utulien. Sinome maruvan ar Hildinyar tenn` Ambar-mett!"

A jak już jesteśmy przy muzyce....piosenka koncowa jest w ogóle poza komentarzem bo jest po prostu do bani, ale muzyka jako całośc wydaje mi się bardzo spójnia m.in. właśnie przez powtarzanie motywów, bo każda kraina ma swój muzyczny motyw przewodni (co widać w mnóstwie scen-choćby wkroczenia elfów do Helmowego Jaru-to podobne dźwięki jak w chwili wkroczenia Drużyn do Lasów Lorien, cały muzyczny wątek Shire i wreszcie mój ulubiony, zabarwiony celtycko, motyw Rohanu)

Dwóch rzeczy jestem pewna- że muszę ten film obejrzeć jeszcze raz i że własnie na to rozszerzone wydanie dvd będę czekać najbardziej

dodam, ze

mnie film zmusil do przeczytania ksiazki.
uwazam, ze bardzo dobrze iz jackson zmienil pewne rzeczy i zrobil -pokazal je troche inaczej.
droga aragorna i historia jego milosci z arawena wg mnie to najlepsze rzeczy przez nie go pokazane. gdyby np bylo tak jak w ksiazce, to zrypalbym ten film do zera. a tak nabral on troche innego kolorytu, wniosl pewna nowosc itp.
ogolnie rzecz biorac jestem za tym co i jak pokazal rezyser.

Moja maluśka opinia

Też dzisiaj byłem. Niefortunnie się stało , ale na tę samą godzinę była też wycieczka szkolna – cały film gadali , krzyczeli i wydawali z siebie inne odgłosy. Ale mało tego. Oprócz kilkuletnich dzieci , które zawsze mi przeszkadzają w kinie było też paru nastolatków , których zachowanie było równie niegodne. Trafiło się też kilka kilkudziesięciu letnich facetów , ale oni opowiadali sobie film , więc...
Najpierw rozwaliła mnie reklama ‘Troy’ , a potem już zaczął się film – skoro wyciętych zostało tyle niesamowitych scen to dziwię się , że ten film tak wypadł , bo nie musiał być wcale taki długi – z powodzeniem mogli nie usunąć , ale choćby skrócić kilka scen , co wzmogłoby dynamikę obrazu. ROTK mam też jakieś dobre elementy , ale one mnie nie powaliły. Chyba najgorsza część ze wszystkich.

Mam też pytanie do znawców:
-mignął Wam przez chwilę pies?
-bodajże w chwili , gdy Gollum wywalał kanapki akcja działa się niziutko , a cała uwaga szła na lewy , dolny róg – było tam coś srebrnego – myślałem na początku , że śnieg , ale chyba jednak nie...

Legolas znowu wykonywał niezłe triki – mógłby dostać rolę Spidermana. Tyle refleksji – idę , bo teraz będą po tych „ludziach” sprzątać salę jeszcze z godzinkę.

Jak dla mnie...

to wycięcie niektórych wątków uniemożliwiło zrozumienie akcji tym, którzy nie czytali książki. O ile sprawę z palantirem można sobie przetłumaczyć, o tyle wątek Eowiny i Faramira jest zupełnie nie dokończony. Jest mniej więcej tak: najpierw widzimy Eowinę żegnającą Aragorna przed jego wyruszeniem na Ścieżkę Umarłych. Księżniczka daje mu do zrozumienia, że go kocha, a Aragorn odpowiada, że nigdy nie będzie mógł dać jej tego, czego ona pragnie. Widać, że Eowinę zabolały te słowa i że poczuła się odrzucona. A potem, na koronacji dziewczyna śmieje się do Faramira i jest ewidentnie szczęśliwa. I w zasadzie nie wiadomo dlaczego, tym bardziej, że w filmie jest to jej pierwsze spotkanie ze swoim przyszłym mężem.
tak samo błedem jest, moim zdaniem, wizyta Elronda w Rohanie. Weźmy pod uwagę, że w ciągu kilku dni musiał on powrócić do Rivendell po Arwenę i razem z nią przyjechać do Gondoru. Zakładam oczywiście, że po nią pojechał. skoro stwierdza, że "Arwena umiera", to chyba musiał sprwdzić, jak się czuje.
Jackson dziwnie rozwiązał też sposób przedstawienia śmierci denethora. Jak Gandalf stwierdza, że "tak odchodzi Denethor", to w książce miało przecież znaczyć, że po prostu umiera. A nie to, że wybiega z sali. dla mnie był to jeden z bardziej humorystych momentów. (pewnie niesłusznie)
Coż, ogólnie mogę powiedzieć, że film był niezły. Pewnie, spodziewałam sie czegoś lepszego. No ale ostatecznie, nie wymagajmy cudów.

Byłem wczoraj

No i powiem tak: Tak samo, jak niektórzy oddzielają filmy SW od EU, tak ja rozdieliłbym WP-książki i WP-filmy. Teoretycznie są o tym samym, a jednak opowiedziane nie co inaczej.
Co nie oznacza, że filmy są złe.
Ale skoncentrujmy się na samym ROTK. Choć trwa aż 200 minut (licząc z napisami) ani przez chwilę nie odczułem upływającego czasu (nawet mnie cztery litery nie bolały ). Film ten z pewnością dorównał TTT, jeśli go nie wyprzedził... po prostu wciąga. Nawet mimo tych paru udziwnień.
Najbardziej z nich rzuca się w oczy przesadzona wielkość olifantów (normalnie jak AT-AT ), także te wątki Andurila i Elronda, oraz tak jak napisała Ancalime - zupełnie nie wyjaśniony wątek Faramira i Eowiny (choć to pewnie będzie w dodatkach). Rozwalił mnie śpiew Aragorna (nawiasem mówiąc, Vigo nie ma głosu). A najbardziej mi zabrakło sztandaru królów Gondoru na statku piratów. I śmierci Sarumana.

Ogólnie oceniam film jako bardzo dobry. Choć oczywiście mógł być jeszcze lepszy.

brakowało mi najbardziej

czegoś o czym nikt nie wspomniał, a minowicie wejścia Aragorna do Białego miasta, już jako tego kto zostanie królem! Bo widzimy gho w walce a potem od rzu koronecję! Dla mnie ten moment zawsze był tak mega patetyczny dający do zrozumienia ile on król znaczył ,a tego nie było, co więcej obawiam się że nawet w dodatkach tego moze bie być!

Wy ciagle o tym

Domu Schadzek, w ktorym poznali sie Eowina i Faramir-w sumie to nie trzeba nawet tego pokazywac, choc scena pod koniec z ich "usmiechem ku sobie" jest bez sensu, ale tylko wytrwany widz to zauwazy.
Natomiast smierc Sarumana byla w Shire, a skoro nie ma "zmian w Shire", to i jego smierci nie trzeba pokazywac. Tylko skad sie wzial Palantir w wodzie, to juz jackson powinien.

coś StarWarsowego w ROTK

jak jest ta scena, jak Arwena widzi aragorna i swoje (chyba) dziecko, to aragorn stoi w znany nam z AOTC sposób, noi w podobnym miejscu...w sumie to pewnie przypadek, ale podobienstwo jest.

No i ROTK pokona TPM:(

Jeszcze brakuje mu 4,2 mln $ w rankingu ogólnoświatowym alby przejść TPM i tym samym znaleść się na podium za tytaniciem i pierwszym potterem proszę link:
http://www.imdb.com/Charts/worldtopmovies
na szczęscie jednak w tym niby "najwazniejszym" rankingu bo w US TPM jest niezagrożony i ma jezcze 80 mln przewagi
Niestety w ogólnoświatowym minus US nie mamy co z SW szukac z 10 miejscem dla TPM

No i bardzo

dobrze że go pokona bo jest o wiele lepszym filmem ... sam wezme i prześle mojego dolara, którego dostałem na komunie do PJ aby ROTK pokonał titanica

:lol

tytanica to nie pokona chociaż by się skichał! misiałbys chyba zsumowac dochody ze wszystkich trzech filmów LOTR wtedy by titanic padł pokonany!

Ja specjalnie

zacząłem już po wysypiskach zbierać, butelki, puszki i makulature... całą kase wysyłam do PJ.. jak się postaram to titanic zatonie po raz drugi

Wątpie

czy ROTKowi uda się dogonić rekord TPM w USA.. nawet Spiderman wymiękł, to co tu mówić o Władcy... analitycy przewidywali, że ROTK w USA będzie miał koło 375 mln $... cóż myślę, ze jak liczba ta zwiększy się nawet o 15 mln $ to na tym się skończy... Tym bardziej, że promocja oskarowa, ponieważ, będzie tak wczesnei, ROTKowi jest nie na rękę... gdyby ROTK miał zgarnąć Oskary, lepiej by było dla niego, by rozdawali je w marcu.

nie wiem

czemyu sie lordzie aż tak trzymasz tych wyliczeń z U.S. to jest w końcu niby ważna rzecz, ale końcowy dochót to jest wolrdwide i wtedy już nie ma że boli TPM wymięka a nie mó miże amerykańcy nigardzą dolarami z europy!!!

z prostego względu

to nie mój wymysł, a bardziej amerykańskich producentów. Dla nich kasa zarobiona w USA jest o wiele bardziej namacalna, niż na całym świecie. Problem w tym, ze poniewaz nie ma globalnych dystrybutorów, całość zarobiona na świecie bardziej się rozpływa... dlatego amerykanie wolą robić filmy pod amerykańską widownie i się dziwia, że reszta to kupuje.. bo ta reszta to zysk dodatkowy . W wielu przypadkach np. Dungeons and Dragons, filmy w rozliczeniu finalnym się spłaciły, na całym świecie, a w USA nie i tam, ciezko jest zrobić sequel takiego filmu.
A w przypadku TPM, gdzie sparaw jest ekstra czysta, produkcja niezależna i jeden dystryb. do podziału 430 mln, z tego chyba cos koło 5 czy nawet 10 % zainkasował 20th Centrury Fox - to jest załózmy 45 mln, a reszta wpada do kasy GL - to jest prawei 380 mln... Odejmijmy od tego koszty produkcji (115) to GLowi zostaje 265 mln.. plus koszty marketingu - ktore max wyniosły 25 mln... Czyli GL z TPM dostał prawie na czysto - bez podatków 250 mln zysku... z samych tylko USA.. I to jest właśnie to co, boli resztę Hollywoodu. Bo już np. przy Władcy - nikt takiej sumki nie zgarnał...
A podstawowy problem własnie jest w tym, ze kasa z USA jest dla Hollywoodu itp bardziej namaclna, realna i przewidywalna dlatego głónie ona się liczy.

na pewno

masz rację jeśli chodzi o porównywalność oraz możliwośc prognozy. Tutuaj ryne amerykański jest najlepszy i najbardziej przejrzysty. Właśnie dzieki temu pewnie rankingi z US są tak popularne i tak się na nie patrzy, jednak nie należy zapominać o kasie, która tutaj jest najwazniejsza. moze i ameyrkańcy porównują się w rankingu US ale kasa z worldwide pewnie tez nie gardzą, to moze dla nich być taki miły dodatek, chociaz na epwno w US nie musza się dzielić z tyloma pośrednikami, dystrybutorami itp jak w przypadku ogólnoswiatowych wydań

Słowo końcowe

Już tutaj wiele napisano, ale też wcisnę swoje trzy grosze . Po pierwsze, oficjalnie współczuję Christopherowi Lee za to jak został wyrolowany. Najpierw P. Jackson całkowicie wyolbrzymił postać Sarumana w FOTR i TTT, a później zupełnie go pominął w ROTK (trudno bardziej się z książką rozminąć). Ciężko mi się pogodzić z taką niekonsekwencją i brakiem logiki.
Po drugie, żałośnie wypadł Denethor. Zajada coś, pluje się... Nie widać po nim specjalnie inteligencji, a przecież tak nie powinno być. Właściwie po filmie nie wiadomo co z nim się stało, a dodatkowo Gandalf traktuje go jak jakąś szmatę. Wychodzi na to, że Gondorem władał zupełny idiota. Tymczasem Denethora zgubił Palanthir i wizje podsyłane mu przez Saurona... to przez nie tracił rozum. Kto będzie o tym wiedział po wyjściu z kina?
Po trzecie, filmy bardziej niż cokolwiek innego pokazują, powiem wprost, naiwność dzieła Tolkiena. Ja na LOTR i na SW patrzę przez pryzmat pewnego prawdopodobieństwa, nawet jeśli jest ono znikome. Nieprawdopodobne rzeczy naturalnie przyjmuję, ale wtedy gdy są usprawiedliwone np. magią lub Mocą. Wszystko musi trzymać się przecież kupy. "Władcę" fajnie się ogląda, ale dosyć trudno zaakceptować to, że pokonane zostały nieprzebrane armie Saurona i Sarumana, że bohaterowie walczą zawsze w pierwszym szeregu, a mimo to nie umierają... Znaczenie lepiej byłoby gdyby Tolkien wyrównał siły.

Na końcu dziwię się, że tak najzwyczajniej w świecie mówicie o wersjach rozszerzonych. Dla mnie to jest jakiś absurd, który teraz się rozprzestrzenił jak zaraza. Filmy trzeba robić w taki sposób żeby były dobre i zrozumiałe w normalnym wymiarze. Nieudacznictwa nie można usprawiedliwiać tym, że kiedyś wypuszczą jakieś dodatki i jeszcze się z tego cieszyć... W końcu więcej osób będzie kupowało te wersje rozszerzone niż chodziło do kina.

Zgodzę się

w 100%. Poprawianie filmu w wersji roższeżonej i mówienie, ze tak miał być itp.. jest pomysłem chorym... rozumiem, że czasem prodcuent coś wycina i potem robi się wersje reżyserskie.. zazwyczaj na nie trzeba było czekać parę lat... a nie kilka miesięcy... tym bardziej, że dobór scen, wyciętych i tych co zostały.. czasem po prostu zaskakuje...
Zresztą jak mi się film nie bedzie podobał, to co mnei przekona, by zobaczyć jego rozszeżoną wersję... tu dochodzimy do jakiś absurdów.

jak

Chodzi o wyrownane szanse. Zobacz na hisotorie szczegolnie w starozytnosci i sredniowieczu ze tak walsnie bylo. O bitwach decydowali dowodcy i nie wanza byla ilosc. Tolkien z tego czerpal wiec nie ma sie dziwic ze tak to przedstawil a nie inaczej.......

Jakoś to strasznie wątpliwe dla mnie

Nie wiem jak to wyglądało w starożytności twardy, więc jeśli znasz jakiś przykład na liczbach to byłbym wdzięczny.
W każdym razie jeśli widziałem obronę Helmowego Jaru przez garstkę żołnierzy, to miałem mieszane uczucia. Jeśli widziałem Gimliego i Aragorna rzucających się w tłum orków, to też miałem mieszane uczucia. Jeśli widziałem Legolasa na olifancie to też miałem mieszane uczucia. Jeśli widziałem ogromne pole przed Minas Tirith całe czarne, bo usłane hordami orków i innych stworzeń, które później zostały rozgonione, to też miałem mieszane uczucia. Mógłbym wymieniać... Teoretycznie mógłbym rozważyć rolę dowódców, ale gdyby oni faktycznie stali gdzieś z boku i wszystko kontrolowali. Tymczasem Theoden, Aragorn i Gandalf siekli naokoło na ile tylko sił im starczyło, wiec trudno mi sobie wyobrazić żeby mogli w tym samym czasie kontrolować jakiekolwiek oddziały.... poza tymi ludźmi którzy byli bezpośrednio w ich sąsiedztwie.

Tak....

...porównując z Bitwy o Helmowy Jar to co czytałem w książce i to co oglądałem w filmie, to w filmie wygląda to rzeczywiście tak jak mówisz. Na murach jest pełno starców, wogule nie widac wielu zdolnych normalnie do walki żołnieży. a przed Murami morze orków... na końcu zamykają się w malej i ciasnej stajni, z której potem wybiega tłum Rohańczyków.
W książce to wygląda tak, jak mi się wydaje, że powinno wyglądać
Aragorn i owszem użądza wypad za mury, żeby odepchnąć orków od bramy, ale zawsze zabiera ze sobą Rohańczyków, i też to, że pokonali to morze orków... pojawili się Huornowie a z boku przybył Gandalf, zebrawszy rozproszonych jeźdźców, którzy wcześniej bronili przeprawy. Nie było tam też w Helmowym jarze dzieci ani starców, ewentualnie ci z Doliny Helma, ale oni siedzieli w jaskiniach

Z tym się nie do końca zgodze

BO w książce czuje się przeważajacą liczbę wrogów... i faktycznie jest garstka obrońców... tylko w Helmowym Jarze - nie ma uwięzionego całego narodu Rohanskiego . a Orków przede wszystkim na koniec dobił Las... oni się mocno wykrwawlili próbując zdobyć Hemlowy Jar - raczej tak jak pisze Twardy... Zresztą dlatego Rzymianie czesto zdobywali miasta - oblężeniem, bez ataku - czekając, aż się poddadzą z głodu.

Zresztą wiele elementów książki - np. pojedynek Aragorna z Orkami - trudno uznać za wiarygodne.... co prawda PJ przesadził, ale by ukazać to jako wiarygodną bitwę, powinien był ją ciut stonować.. ale nikogo w kinie nie obchodza wiarygodne bitwy.

A co tu...

...się nie zgadzać? No fakt, nie napisałem, że jest morze orków w książce też, ale przy twierdzy takiej jak Helmowy Jar, to się rozumie chyba, że przy dobrej obronie jest trudna do zdobycia jak barbakan A o Huornach (lesie) napisałem
A PJ zamiast ciut stonować (chociaż wg mnie nie było to potrzebne) jeszcze bardziej ją skontrastował W książce pzrynajmniej jeźdźcy mieli się gdzie schować, bo co prawda Mur boczny padł, to jednak twierdza trzymała się a w filmie, żeby było śmieszniej Orkowie zdobyli twierdzę całą oprócz małej stajenki, gdzie zmieściło się dość dużo Jeźdźców z końmi, i pewnie dzieci i starcy z calego Rohanu

przyklad juz daje

Oblezenie alezji przez cezara. Sily rzymskie w liczbie okolo 5-6 legionow plus soujusznicy okolo 25-30 000 tysiecy. sily powstancow Galijskich kilka tysiecy w samej twierdzy a sily ktore szly z odsiecz liczy 250000 ludzi.Cezar wygral prowadzac i oblezenie i sam bedac oblezony. Armia Aleksanara macedonsckiego liczyloa okolo 30000 ludzi a perksa 10000 zolnierzy. Takich przypadkow jest wiecej...........
Dodam jeszcze ze w krytycznym momencie bitwy Cezar sam wyruszl na czele kawalerii i gdy sie popjawil (kolor plaszacz) spowodowal ze rzymiane zewrzyli szyki i wygrali....
Kolejny przygladm dam Wam z naszej bliskiej historii jak wnglicy w sile 30000 zolnierzy pokonali na piustyni 150000 armie wloska....
Takich pzrykaldow jest wiecej. Jak wielcy wodzowie wplywaj an bitwy...

Masz racje

w filmie bitwy, zwłaszcza obrona Helmowego Parowu, wyglądają nieco dziwnie ale jak pisze Fizyk w książce cała sytuacja jest już pokazana w sposób logiczny i prawdopodobny.
Jeśli dobrze pamiętam to dawniej (bardzo ogólnie rzecz ujmując) przyjmowano że należy mieć 3-krotną przewage aby mieć prawie 100% szanse na zwycięztwo .. a przy oblężeniach ten współczynnik rósł. Tak więc obrona i utrzymanie HP przez garstke obrońców jest wielce prawdopodobne. A historia nam pokazuje że przy dobrze zorganizowanej obronie, obrońcy potrafią długo wytrzymać (np. pod Alamo)

Jeśli chodzi o bitwe na polach Pellenoru... to nie ma co się dziwić że dobrze zorganizowany atak kawalerii po prostu przechodził przez orki jak przez masło, tak po prostu musiało być!! Tylko dobrze przygotowana obrona np. pikinierów i łuczników (i tylko przy bardzo wysokim morale) potrafi zatrzymać kawalerie. Dobrym przykładem może tu posłużyć nasza Husaria... która potrafiła rozbić przeciwnika dusponującego kilkunastokrotną (i więcej) przewagą.

Sam pomyśl jak stoisz z mieczykiem naprzeciw pedzącej masy konnicy!!!... wystarczy że w pierwszym szeregu jeden żołnierz się cofnie a szyk bardzo szybko się załamie.

Co do dowódców to trzeba przyznać że mieli oni już w trakcie bitwy dosyć małe możliwości kierowania oddziałami będącymi akurat w wirze walki (wiadomo mogli rzucac do walki odwody itd) i dlatego tak ważną rzeczą w tamtych czasach był wybór pola walki, jego poznanie i dokładne zaplanowanie całego przebiegu bitwy oraz możliwych komplikacji.... również takie dobranie dowódców jednostek aby potrafili dobrze wykonać plan a w razie jakich kolwiek problemów potrafili ocenić sytuacje i powziąść odpowiednie kroki.

Walka głównych bohaterów w pierwszej lini jest idiotyzmem ... ale to jest powieść więc tak musi być.


ale

chodzi o ostatni punkt. Aleksander Macedoski wygrywal bitwy kiedy sam n czele elitarnej gwarydjskij kawalerii atakowal persow.To dzieki jego odwadze macedonczycy wygrywali......

W porządku

Powiedzmy, że wyjaśniliśmy sobie kwestie związane z realizmem u Tolkiena, a następnie u P. Jacksona . Okazuje się, iż można nawet różnie na to patrzeć. Twardy dał przykłady, więc teoretycznie sytuacja z "Władcy pierścieni" mogła mieć miejsce. Niemniej osobiście wolę gdy siły obu stron są bardziej zbliżone, bo wtedy ewentualne zwycięstwo słabszej strony jest łatwiejsze do przełknięcia. Wg mnie Lucas sobie trochę lepiej z tym aspektem poradził w nowych epizodach (w starych jest dużo gorzej - Luke, Han Solo i Leia przeciw Gwieździe Śmierci w E4, czy ofensywa ewoków na Endorze ). W "Mrocznym widmie" armia Gungan została przecież pokonana przez droidy (ignoruję tu wysadzenie przez Anakina statku kontroli robotów, bo to jest przegięcie, ale nie w samej bitwie); w "Ataku klonów" Jedi zostali rozbici na arenie, nikt nie robił z nich niepokonanych i nieśmiertelnych; sama bitwa o Geonosis też była wg mnie wiarygodna.
Ja rozumiem, że konwencja filmów rządzi się swoimi prawami i wcale nie oczekuję, że wszystko będzie się działo zupełnie tak jak w życiu. Uważam jednak, iż rzeczy nieralnych nie powinno się aż tak bardzo wyolbrzymiać. Walkę można przecież fajnie pokazać niekoniecznie wysyłając dwóch wojowników przeciw tysiącowi innych. Czy film by na tym stracił? Dla mnie by nie stracił. Zaskoczenie można budować w różny sposób, a głownym bohaterom można nawet spuścić niezłe lanie. Czy pomyślibyście np. że Dooku odprawi Anakina, Obi-Wana i przeciwstawi się Yodzie? To było trochę wbrew konwencji i za to duży plus dla Lucasa ode mnie.

Po(t)wór(t) Króla

Widziałem w końcu to "Oskarowe" i "wątpliwej jakosci" dzieło. Pierwsza moja myśl jest taka - "Peter Jackson to kretyn". Kretyn, bo bardzo niewiele wystarczyło by wybić z ręki 90% argumentów przeciw filmowi. Otóż gdyby film nazwać "Bitwą na polach Pelennoru" - niewiele by to się różniło z prawdą, a na dodatek - sam tytuł sugerowałby luźne powiązanie do Tolkiena... Może nawet bardzo luźne.

Film zaczyna się wspaniale. Pierwsza scena (znów mocno skopiowana z wizji
Bakshiego ), ma w sobie coś magicznego, wciągającego i baśniowego. Po części jest to zrobione przez kolorystykę - przypominającą to co zachwycało w FOTRze.

Na dodatek lekkie odbarwienie - sugerujące, że to wspomnienie, sen - plus świetna oprawa muzyczna, powoduje, że łatwo się w film wchodzi. Ładnie czaruje.
Dalej mamy scenę z Gollumem - i tu w sumie też wszystko jest fajne. Mimo, że
scena mocno przypomina konwersację wewnętrzną Golluma z Smeagolem w TTT. Mialem wrażenie, że skoro scena tam się sprawdziła, tu ją dodano, byle powtórzyć dobrze przyjętą scenę.. Czyli drugi raz kopiowanie sprawdzonych elementów.... ale to nie wada.. bo wielu twóców tak robi... jak robią 3 raz - ok... jak 10 - to już coś nie tak.
Następna scena - tu raczej będę jej bronił. Poza tym, że PJ wykazał się
słabymi umiejjętnościami montarzysty. Wystarczyło dać ściemnienie przed sceną z zauważeniem Palantira, by wykazać, że to nie ciągłaść czasowa, a pewne następstwo. Niestety PJ w tej częsci z liniowością w ogole sobie nie poradził i potraktował ja mocno po macoszemu.
Moim zdaniem, te sceny mogą spowodować, ze sie film kupi... mozna sie czepiac o ten palantir, ale - ja tego nie będę robił..

Tyle, że jak ktoś kupił i ew. czepiał sie o palantir, to wkrótce czeka go
kolejna próba. Pippin... Widziałem ja wczesniej na zwiastunach i wijący sie od "gorąca" palantiru Pippin w ogóle mnie nie przekonuje.. wręcz powiem bardziej w filmie wypadło to jeszcze gorzej, niż w zwiastunie... Szkoda, że PJ nie potrafi oddać emocji i uczuć w inny sposób, niż tylko fizyczny strach i cierpienie...
Mniej więcej od tego momentu film robi się nudny....
A to z prostej przyczyny - wszystko zostaje zamienione w przygotowanie do bitwy... Cała reszta - ledwo się kupy trzyma, po prostu jest - bardziej jakieś wycinki scen, pomysły, a nie sceny... W dodatku w wielu miejscach przegięte.
Wydawać się mogło, że plusem jest umieszczenie scen znanych ze zwiastunów
TTT - ale gdzie tam... Podkręcanie atmosfery w stylu Arwena umiera, zwidy Arweny o przyszlości... rozumiem, że chciano podkreślić wątek romantyczny, ale patrząc z perspektywy całej trylogii - jest on tak nieudolnie prowadzony, że AOTC (gdzie wątek prawie nie razi...
prawie - ale to nie oznacza że jest dobry) moglby służyć za wzór. No, ale taki wątek musiał być, bo się film lepiej sprzedaje... Bez komentarza. Mnie teksty o Śmierci Arweny itp - nastawiły bardzo negatywnie do tego filmu.. bo ani to ciekawe, ani potrzebdne.... nie wiem, dla mnie to była okropna dłużyzna - która ... niestety doskonale wkomponowuje się w śmierć Aragorna w TTT. Ktorą notabene i tak uważam za bez sens i krzywde dla filmu, nie dla twórczości Mistrza, ale dla filmu... Mnie ona tylko irytowała.. Tu mamy powtórke. No i jeszcze jedna, bo widzimy dzieciaka... Arweny.

Dalej mamy Sama i Froda - cóż byłoby fajnie, gdyby nie fakt, że Gollum - z biednego i psychicznie chorego poddanego pierścieniowi - został nagle uleczony i jest tak sprytny, że hobbity robią prawie to co im każe. Nie wspomnę o Frodzie, który je mu z ręki... Hmm rozumiem, że Gollum był dobrze przyjęty, ale to co z niego zrobiono w ROTK to nawet przesadą trudno nazwać...To w ogóle jakieś herezje i dziwne pomysły..a zapomniałem, że poprawne politycznie .
Dalej w oczekiwaniu na bitwę mamy piękne i zapierające dech w piersiach pejzarze - znów vide sprawdzone pomysły z FOTR.
Kolejnym pomysłem z tej serii jest Minas Thirith. Patetyczne i poteżne.. wspaniale się to ogląda... tak samo jest z płonącymi stosami (choć ich zapalanie pominę milczeniem)... dobra, ale czy ROTK - to kilka fajnych obrazków? Filmowy - przez pewien czas zdaje się właśnie tym być...
No i w końcu dochodzi do wielkiej bitwy - przyjemnie zrobiona, acz obstrzał w Hero był o wiele lepszy. No i efekty zdają się być niedopracowane - z Olifantem na czele.
I tu wracam do samej bitwy - tu trudno jej zarzucić rażące niezgodnosci, ale też ekstra zgodność. Po prostu - WETA miała parę fajnych pomysłów, Jackson miał kilka własnych i postanowiono pokazać te efekty w kinie.. (jak w AOTC ).

Cóż, w podobny sposób też powstawał Indy (Spielberg chciał kulę goniącą bohatera, to dostał). Tyle, że Indy był "oryginalny".. albo raczej był odgrzewanym daniem, w nowym opoakowaniu. ROTK też jest odgrzewanym daniem, ale opakowanie ma nie od żarcia, a raczej od klejnotów... Cóż ktoś głodny się ucieszy, i z pudełka i z dania.. a jak ktoś liczył na klejnot.... przejedzie sie. Na dodatek bitwa jest robiona mocno w stylu patriotyczno-patetycznych bitew ala "Dzień Niepodległosci"... Po prostu ... C-U-D-O-W-N-I-E. PRzypomnę, ze w ksiażce bitwa to tylko jeden rozdział.... i to specjalnie nie frapujący... bo miejscami cięzki - ze wzgledu na mnogosć opisów.
Oczywiscie niewyjaśnioną dla mnie kwestią zostaje sprawa jakim cudem sługi Saurona - wszyscy walczyli w dzień... gdy nie skrywała ich smuga cienia. No i czemu umarli zachowywali się jak
szarańcza... zżerająca na swej drodze wszystko co popadnie...
Dalej film zmierza ku zakończeniu - atak na Mordor itp. Fajnie, że po drodze - Gandalf zabil Denethora - wrzucił go na stos... Po prostu rewelka - to była jedna z tych scen, gdzie parsknąłem śmiechem. Rozumiem też, że PG13 - to maks, co można pokazać, a spalone dłonie Namiestnika trzymające Palantir - wymagałyby już R - więc lepiej było to olać.
Dalej zaczynają się dłużyzny... Już samo wejście na górę przeznaczenia jest
męczące.. niszczenie pierścienia - to w ogóle znów proba budowania napiecia przez trzymanie widza w niepewnosci...Czy Jackson zmieni zakończenie? No bo chyba, każdy zainteresowany sięgnał do ksiażki lub (o zgrozo) jej streszczenia (bo książka nie pasuje do filmu).
A potem mamy już jeden wielki koniec... fajne były niektore wstawki, ale wiele z nich zostawiało niedosmak...

To o filmie tak mniej wiecej.. teraz zajmijmy sie reszta
Saruman - Szkoda, że Jackson nie wiedział po co mu ta postać.. w każdej części robi coś innego.. w pierwszej jest zdrajcą i kombinatorem.. w dodatku jakimś niewyżytym.. w drugim strategiem i szalbierzem. W trzecim staje się szeregowym generałem w armii Saurona - tak szeregowym, że nie potrzebnym, skoro mamy generała Orka - i jeszcze Czarnoksiężnika (tu też ciekawa sprawa, bo w ksiażce to Czarnoksięznik więcej prowadził armię.. wywarzenie drzwi,
ministarcie z Gandalfem (niby w zwiastunach było, w filmie tego nie ma... ale itak było wi nnym miejscu).

Szeloba - nie wiem, ale poza pająkiem bardziej przypominała mi umorosanego w błocie Acklaya... ale ten byl sympatyczniejszy... W ksiażce miomo wszystko, miała w sobie jakąś inteligencję, była matką pająków, a nie zmutowanym pająkiem (i tonie ninja).. w ROTK jest po prostu kolejnym potworem..

hobbity - najbardziej wnerwiło mnie to, że Sam był wyższy pod koniec filmu od Pippina.. Cóż, a mówili, że wersja rozszeżona TTT naparawi te kewstie.. Jak już wspomniałęm - złamanie p rzyjaxni Sama i Froda - to po prostu skandal... zwłaszcza, ze zrobil to z premedytacja Gollum, a oni sie dali. Szkoda tez, ze Merry - pojechał pod Czarną Bramę... No ale przecież, wtedy byłoby mniejsze poświęcenie hobbitów.... eh... Świetnie natomiast wyglądali gdy wracali na kucach do Shire - szkoda tylko, ze nie zrujnowanego.

Drzewo - Co jak co - ale tego im nie wybaczę.... Zakwitnięcie drzewa w ROTK to jeden z najpiękniejszych momentów... Cóż, PJ woli nas karmić maszkarami i pejzarzami, a nie pięknem, wiec kwitnące drzewo pojawia się w tle... po prostu mega wypas. Dziekujemy panu bardzo, Panie Jackson.

Eowina - rozumiem, że jej wątek można było spłaszczyć i wyciać... ale wycinali by ja do końca... a nie robią z niej "zdzirkę", która poleci na każdego, faceta na stanowisku.. nie udalo się z Aragornem, to może Faramir... niestety w filmie tak to wyglądało... już wycięcie tej sceny byłoby lepsze...

Bitwa - z jednej strony fajnie zrobiona... z drugiej mega sztuczna... pomijam juz efekty... ale co z wszystkimi lennikami Gondoru, z ksieciami, sojusznikami.. okazuje się, że Gondor i Rohan same sobie żyją w śródziemiu, a Mordor jednoczy co się da.. z Haradem włacznie... Nie wspomnę, że miecz Aragornowi mogli przynieć Duneddainowie... ale po co

Magia - niestety nawet tego brak we Władcy. Gandalf to raczej mędrzec (i prawie tylko i wyłacznie mędrzec), który najchętniej by komuś dowalił.. woli sam sie bić... cóż, bliżej mu do jakiegoś najemnika, chy herszta banitów, niż kogokolwiek innego.

Oko Saurona - kolejny mega pomysł.. Rozumiem, że ktoś jest fanem latarni morskich.... ale... to oc jest... to jakas pomyłka...

Muza - cóż tym razem nic wyszukanego, w TTT byla o wiele lepsza.. Fajne jest wprowadzenie.. No i motyw Gondoru - ale on był napisany na potrzeby wersji EE i tam sie lekko pojawił.. więc nie wiem czy to muza oryginalna... Super jest natomiast temat z Mostu Khazad-dum - wykonany przez chór.

Efekty specjalne - jak wspomniałem miejscami po prostu nie dorobione...

Końcówka - rozumiem, że chrapka na Oskary była duża - ale nienawidzę "całościowych" trylogii, gdzie napisy początkowe i koncowe sa robione w kazdym filmie inaczej.. tu tylko w 3 koncowka jest zupelnie inna... Rozumiem, zeby nie było, ze sie do Oskarów powtarzają.

Film ma jeden bardzo olbrzymi plus - pozwala stwierdzić, że TTT nie było tak nietolkikenowe jak nam się wydawało...

Reasumując - PJ mógł faktycznie zrobić film "Bitwa na polach Pelennoru" - trochę go inaczej zmontować, wszyscy by byli zadowoleni, bo wyciał by "lukrowe" zakończenie, nudne wprowadzenie, nie musiałby się ograniczać, a film taki spotkałby się z jeszcze większym aplauzem. Zamiast tego, dostajemy wszystkiego po trochu, czyli nic... plus pokazówkę z efektów specjalnych... Co to można zrobić w kinie itp. Rozumiem, że AOTC starało się konkurować w ten sposób z resztą kina, ale po co PJ pociąganął ten temat? AOTC ma choć jeden plus - ma duże możliwości interpretacyjne. PJ w ROTK, miał to w powieści, ale niestety dzięki zmianom w scenariuszu trudno tam siędoszukiwać interpretacji.
Dla mnie film sprawia wrażenie zmontowanego pośpiesznie (czasem zdaje się, że brakuje sceny i to czesto, a czasem, że scena bez innych jest mało sensowana). Wycinanie wątków świetnei zrobił Bakshi - trzeba bylo obejrzeć film 10 razy i sie nauczyć. No chyba, że ktoś ma problemy z skumaniem o co chodzi - to niech obejrzy 50 razy. Pośpieszność widać teżw efektach... No i jescze patos - przemowy aragorna...
Przyznam tylko, że na żadnym z filmów wcześniejszych PJa - nie uśmiałem się tak bardzo.. może już zabrakło sił na płacz i został tylko gromki i smutny śmiech (np. w scenie gdy Gollum rozkłada karty hobbitom).
Myśle, ze film po przemontowaniu - byłby bardzo ciekawy, bo materiału pewnie jest sporo... ale moim zdaniem w ogóle nie wykorzystano szansy.

oj

Panie lordzie nie zgadzam sie z Toba.
Podam jeden przyklad i to wazny:
Magia - to co mowisz jest nie prawda, Gandalf byl czarownikiem ale to mu tylko pomagalo osiagnac cel. Jego najwieksze umiejtnosci to bylo pomganie swoja wiela wiedza a wiec byl glownie medrcem a nie czarodziejem..
Wiem ze nie lubisz Jacksona i calej trylogi to ja nie wiem czemu tak tobie sie podoba TMP ktore bylo jak sie dobrze przyjzy ten nie wybitne. W calych SW znajdujemy wiecej gagow niz w calej trylogii PJ wiec nie miej do jego wizji pretensji. To jest jego i nikogo wiecej. Mi sie podoba i wiem ze mojego zdania nie zminisz....

Jasne

Tak i właśnie dlatego Gandalf wrzuca laską Denethora na stos... po prostu rozumiemy się "doskonale".


A Babloe - to sorry będę zgryźliwy, sam liczyłeś? No bo opierając się na danych z moviemistake ... to samych baboli jest w LOTRze o wiele więcej. Ja tamtych nie liczę, patrze na to co jest wzgledem ksiazek itp.

Piszesz, że to wizja Jacksona.. Dla mnie wizją jest "Ostatni Władca Pierścieni" Yeskova.. Widać, pewne nawiązania, ale autor ani nie wyciera się Tolkienem, ani nie ktryje się, z tym, ze to jego interpretacja. Jackson po prostu za wszelką cenę ściga się Tolkienem i gdy potrzeba to podciera nim tylęłk... Tak to widzę.... Bo na prawdę zrobić z tego film - "Bitwa na polach..." - luźny, inny - to by była "WIZJA"... Tu wizji nie ma.. jest skok na kasę po trupie Jacksona...
I nie chcę nikogo przekonywać..

a co do TPM - to wiesz skoro GL sam sobie wali sprawę, to jego rzecz... Dla mnie TPM jest o wiele lepszy od AOTC.... Wolę ten film, ma zupełnie inny klimat niż trylogia... i cała reszta SW, ale w pewnym sensie pokazuje niewinność Republiki. Różnica jest taka, że to wizja twórcy, który stworzyl podwaliny pod SW.. Tak jak masz różnicę pomiędzy Władca, Silmarillionem, a Hobbitem czy "Przygodami Toma Bombadila" - to dokładnie to samo. Tyle, że o Tolkien i Lucas byli TWÓRCAMI, a nie marnymi podszywaczami... bo tak oceniam PJa po ... ROTK.

no to

poszły konie po Be..Jacksonie.....

Wręcz mozna skalować twoje recenzje co do wszystkich Lotrów co jedna to "lepsza"

Po prostu idziesz

Lordzie w zaparte... napewno Powrót ci się podobał ale nie chcesz sie do tego przyznać bo jednocześnie zaprzeczyłbyś swoim wcześniejszym teorią .. no dobra... przeczytałem twoją opinie do końca i choć żyła mi na czole wyskoczyła to zdzierżyłem do końca ... powiedziawszy szczeże większość minusów jakie wytknąłeś Powrotowi są dla mnie jego plusami.... ale cóż tobie wizja PJ nie odpowiada a mi pasuje... ja ciebie nie przekonam Ty mnie nie przekonasz... i to jest właśnie piękne

PS. Będzie mi brakowało tymczasowo twoich zgryźliwych recek

Hmmm

Uwazam, że ROTK to najgorszy film z całej serii i tyle.. A że zmontowałbym z tego materiału 90 minutową bitewną makabreskę, którą by się dalo oglądać, ale nie miała nic wspólnego z LOTRem. To tylko dowód, jak bardzo film jest skopany, skoro z materiału da się coś stworzyć, to czemu robimy borutę.

Lordzie

zgadzam się absolutnie !!! A wszystkich tych, którym film się spodobał współczuję braku gustu, braku własnych fantazji i nie wiem czego jeszcze, ale jecie to, co PJ poda wam na tacy, nawet jeśli sa to zatrute owoce (sorry Anor i Otas, ale taka jest prawda, że film nadaje się dla ludzi w przedziale 10-15 lat o IQ +- 70 i małych wymaganiach)

I`m sorry

poczułem się skrzywdzony, a raczej wreszcie stwierdziłęm że w ogóle nie czytasz większości wypowiedzi zanim się samemu wypoeiesz, niestety stawia to twoje zdanie i twą opinię daleko w szeregu ważności! Bo widzisz gdybyś poczytał temat cały to byś się dowiedział ze ja praktycznie z oceną jestem bliżej lorda niż wielu tu obecnych!!! Ale sory.....

to

juz twoj pech ale nie muszisz kogos obrazac. Ja tak samo jak Anor czuje sie powaznie obrazony.

Sorry Mef..

ja się z ciebie nie śmiałem jak opowiadałeś że uwielbiasz Teletubisie hihihi.. akurat fantazje mam dosyć bogatą i to co sobie wyobrazałem podczas kilkukrotnego czytania Władcy jest bardzo zbliżone do wizji PJ... oczywiście wszelkie uogólnienia i zakłamania w stosunku do książki oczywiście widze ale nie przeszkadzają mi one w odbiorze. Zastanawiam się czy uważasz każdy film dla ludzi w wieku 10-15 i o IQ 70 za niewarty obejżenia.. a oglądających za nieposiadających gustu??

A swoją drogą nie ma ludzi, którzy nie mają gustu!!... każdy ma gust tylko w każdym przypadku inny

hehe

widzę, że dużo można zrobić jednym postem
Sorry, jeśli poczuliście się obrażeni, ale to miało tylko dodać oliwy do ognia. Fakt, że nie dałem tu żadnych buziek, ale nie sądziłem, że przyjmiecie to aż tak serio z mojej strony (i ze swojej także)
A wypowiedzi przeczytałem, nie wszystkie, ale jednak.
Sorry raz jeszcze, głupio wyszło.

P.S. Anor, może to wykasuj, żeby nie zrobiło to jakiejś jatki

P.S 2: Prawdziwe było tylko to, że jecie z ręki PJ

Jatki??..

jatki??.. toż to bedzie noc długich noży ver. 2!!... kaczory do kaczorlandu . Chciałeś powiedzieć że ma to dolać ogniwy.. aby stos, który ci wierni fani PJ szykują płonął mocniejszym ogniem

A co do jedzenia z ręki .. to pamiętaj że robisz tak za kazdym razem gdy idziesz do kina i ogladasz jakiś film... reżysera nie obchodzi czy ci sięspodoba czy nie .. bylebyś poszedł i dodał kila złotych od siebie

PS. Anor nie kasuj tego .. będziemy mieli na przyszłość haka (pętle??) na Mefa

hmm

pętlę - to mi się nie podoba

a co do tej ręki, to nie zawsze tak jest - vide Lost in translation, które możesz różnie interpretować i wcale nie było nastawione na sukces. Natomiast PJ zupełnie nie liczy się z innymi

PS

z tym Kaczorlandem, to pomyślę

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.