Forum

Lustracja w Kościele

Od razu zaznaczam, że to temat założony raczej dla osób związanych mniej lub bardziej z kościołem rzymsko-katolickim, bo dla nie wierzących / nie praktykujacych właściwie w obecnej sytuacji nie pozostaje nic innego jak się głośno zaśmiać. Nie ma sensu też toczyć debat nad zasadnością lustracji, która się toczy.
Więc do rzeczy. Jak wiadomo ostatnio dość głośna była sprawa biskupa agenta - Wielgusa (hmm nie wiem czemu mi się strasznie z Żywotem Briana kojarzy). Zostawiając sam problem współpracy na bok, którą sami nasi biskupi uznali swego czasu za grzech, skandaliczne jest zachowanie arcybiskupa, który przede wszystkim skłamał. Właściwie sprawa nie miałaby jak się rozwijać, gdyby za wczasu (czyli jakieś 3 tygodnie temu) powiedział prawdę, a zaczał się bronić, w czym pomogli mu przede wszystkim słuchacze Radia Maryja, znaczna część biskupów, z Prymasem Glempem na czele i jeszcze Gazeta Wyborcza . Jasne, każdy ma prawo do oborony, i zgadzam się, że powinno obowiązywać domniemanie niewinności, ale tu mamy bardzo dziwną sytuację, w której kłamstwo arcybiskupa, czyli to, co właściwie wielu wiernych boli najbardziej, znika, bo ważniejsze jest domniemanie niewinności.
Niestety świadczy o tym najlepiej dzisiejszy list biskupów, w którym poza drobnymi akapitami raczej unika się przyznania do błędów. A kto jeśli nie kościelni hierarchowie pierwszy powinien się uderzyć w pierś. Jednak dla po prostu skandalem jest to, co zrobiono dziś w diecezji płockiej, czyli cenzura listu, tak by wyciąć wszelkie zdania o szkodzie wyrządzonej wiernym i kościołowi kłamstwem Wielgusa.
Chyba najlepszym możliwym rozwiązaniem byłoby po prostu wymienie całej hierarchi w Polsce z góry na dół. Eh. Ręce opadają.

Każdy ma prawo do bledów

amoże nie prawo, akażdy je popełnia. Pytanie jest co takiego złego zrobił abp. Wielgus ? Jeśli była to współpraca dla współpracy - jestem w stanie zrozumieć i wybaczyć, nagonka lustracyjna to prawie jak wyrok smierci w dzisiejszej Polsce :/. Jeśli wspołpraca wyrzadziła krzywdy ludzkie i inne - abp. powinien przejść na emeryturkę i wspomagając biednych i cierpiących już terazzażycia sew grzechy odkupiać.

Pytanie jest też dloaczego klamał - wierzył tak mocno że stanie się cód i prawda nie ujrzy swiatła dziennego ?

Re: Każdy ma prawo do bledów

JORUUS napisał:
Pytanie jest też dloaczego klamał - wierzył tak mocno że stanie się cód i prawda nie ujrzy swiatła dziennego ?
________
I to właśnie jest chyba sedno tematu... Jak pisałem, współpraca to jedno, ale tak na prawdę to co najbardziej boli w tej sytuacji to jego postawa. I fakt, że właśnie skłąmał :/

Tak samo brzmi moje zdanie...

To czy był agentem czy nie to mnie akurat w tej sprawie wcale nie interesuje. Nie moje czasy, nie mnie oceniać. Natomiast w tej sprawie uderzają mnie trzy rzeczy. Kłamstwo arcybiskupa wynikające z nie wiadomo jakich pobudek, bo w to że wszystko przycichnie to chyba nie wierzył. Postawę Glempa, który bronił kolegę, mimo że ten już się przyznał i niepotrzebne mieszanie polityki w religią w kazaniu. I wreszcie krańcowa głupota radia maryja- vide "Nie będzie niemiec pluł nam w twarz" i "Naszym hymnem jest Rota. Żaden bonaparte nie będzie dawał nam przykładu."

Powód prosty

Eamon Yzalli napisał(a):
Kłamstwo arcybiskupa wynikające z nie wiadomo jakich pobudek, bo w to że wszystko przycichnie to chyba nie wierzył.
________


Jak to nie wiadomo z jakich pobudek? Chciał zostać arcybiskupem, to chyba wystarczający powód? Gdyby się przyznał, że był tym agentem, ciężko byłoby mu stawiać się w roli jakiegokolwiek autorytetu, a tym samym jak miałby wypełniać swoją pracę? W końcu co innego (teoretycznie) jakiś PZPR-owski aparatczyk, a co innego ksiądz... No właśnie, tutaj leży pewnie problem. Z jakichś powodów utarło się przekonanie, że ksiądz to coś więcej niż inny człowiek, tymczasem życie tego nie potwierdza . Jak trzeba ksiądz będzie kłamał, jak trzeba będzie kradł, jak trzeba będzie oszukiwał. Będzie to robił tak, jak lekarz, jak nauczyciel, jak urzędnik, czy jak polityk. Różnica jest taka, że przy okazji ksiądz napomknie coś o Panu Jezusie i może jeszcze się przeżegna .
A Wielgus liczył pewnie, że ludzie sobie pogadają, później wybuchnie jakaś inna afera i wszystko przycichnie. A w międzyczasie on zostanie powołany i później już głupio będzie do odwoływać .

No właśnie

obawiam się że to nie takie proste, myslę że strach przed prawdą, anie stanowisko było tytaj motywacją do zatarcia prawdy .

Kłamstwo jest naturalne

JORUUS napisał(a):
obawiam się że to nie takie proste, myslę że strach przed prawdą, anie stanowisko było tytaj motywacją do zatarcia prawdy .
________


Ale gdyby sobie siedział cicho w tym swoim Płocku to ta prawda, której się bał, albo by nie wyszła na jaw, albo nie za bardzo by kogokolwiek zainteresowała. W końcu co ta za postać ten Wielgus, jakiś wyjątkowo znany nie był. No tylko że jemu zamarzyła się Warszawa, prosta droga do kardynała w niedalekiej przyszłości . Od tego zaczęły się schody. Clinton też nie chciał przyznać się, że kręcił z Moniką, a w końcu od kiedy to uprawianie seksu jest karygodne? Kłamstwo jest naturalną reakcją obronną człowieka .

Tylko że

my mówimy o duchownych a nie o zwykłych ludziach/politykach - i tu cały problem sie nakresla :/.

Re: Powód prosty

Sebastiannie napisał(a):
Jak to nie wiadomo z jakich pobudek? Chciał zostać arcybiskupem, to chyba wystarczający powód? Myśleć dzieciaki, a nie duperele pisać. Wielgus był arcybiskupem zanim postawiono mu jakiekolwiek zarzuty. Został nominowany na stanowisko metropolity archidiecezji warszawskiej. Cała Polska o tym trąbi i takich podstawowych informacji nie umicie obczaić, co za bastion, co za upadek domu Usherów. Żenad.

No widzisz

a ja tu jeszcze probuję coś wykszesać, ale chyba na holo się przeniosę - brakuje mi czasami tych złotych mysli smerfa fatbanthy!

Trąbi trąba

Baca napisał(a):
Myśleć dzieciaki, a nie duperele pisać. Wielgus był arcybiskupem zanim postawiono mu jakiekolwiek zarzuty. Został nominowany na stanowisko metropolity archidiecezji warszawskiej. Cała Polska o tym trąbi i takich podstawowych informacji nie umicie obczaić, co za bastion, co za upadek domu Usherów. Żenad.
________


LOL, teraz to się zdrowo skompromitowałeś i nawet mi radość sprawiłeś, bo lubię, jak komuś się wydaje, że coś wie, a okazuje się, że wie nie tak dużo . Otóż Wielgus stał na czele diecezji płockiej i miał rangę biskupa. Arcybiskupem został dopiero po nominacji na metropolitę warszawskiego . Z uwagi na rangę tej archidiecezji, mógł się rychło spodziewać szlifów kardynalskich, podobnie jak to było z Dziwiszem . Tak więc perspektywę awansu miał przed sobą znaczną.

PS. Odpuść sobie trochę, bo sam kopiesz się w tyłek, co jest znacznym wyczynem.

Re: Trąbi trąba vel Zatrąbiłeś pan nie tą dziurką

Cóż, jeszcze wczoraj myślałem, że pisząc niniejszego posta na rozpoczęcie będę mógł wyskoczyć z gromkim: Ha ha - kolejna `Krypta`.
Ale jak się okazało nie. Zaskakujące, i to bardzo, na plus.

Sebastiannie napisał(a):LOL, teraz to się zdrowo skompromitowałeś i nawet mi radość sprawiłeś, bo lubię, jak komuś się wydaje, że coś wie, a okazuje się, że wie nie tak dużo .

Cała przyjemność oczywiście po mojej stronie.
Miło, że nie jesteś aż takim "homofilskim" bucem, za jakiego zawsze Cię miałem, tylko trochę mniejszym, ale cieszę się naród nie tak głupi i nie zawsze każda prowokacja wychodzi, a ludzie teoretycznie oddaleni od Kościoła Powszechnego mają niekiedy dostateczną wiedzę o Jego sprawach.

Natomiast mam nieodparte wrażenie czy wiem dużo, czy nie wiem, i w kontekście czego itd. nie jest zdaje się tematem tego topika, is it ?

Z uwagi na rangę tej archidiecezji, mógł się rychło spodziewać szlifów kardynalskich, podobnie jak to było z Dziwiszem . Tak więc perspektywę awansu miał przed sobą znaczną.

Zdaje się, że potocznie mówi się `kapelusz kardynalski`, a nie szlify... no oceń teraz, wodzu, czy to może kolejna `Krypta` ??

A, tak, awans - prosta sprawa.
Zostałby Janem Pawłem III, papieżem wszystkich Polaków including Jerzy Urban, generał Wojtek i "Kiszczak Honoru".

PS. Odpuść sobie trochę, bo sam kopiesz się w tyłek, co jest znacznym wyczynem.



Ech, nie możesz pisać takich słów o rzeczach, których nie rozumiesz i nie masz możliwości do końca ocenić, naprawdę. Spróbuj to zrozumieć, zamiast piać nad swoim teoretycznym triumfem. Urocze.
:lol: :lol: :lol:

Ileee jeszcze...

Proszę, zlituj się nad moim czasem i moimi oczami i nie pisz postów na siłę, byle coś napisać i byle to coś znalazło się pod moim . Szkoda zdrowia i miejsca na serwerze na homo, Urbana, Kryptę, czy co tam jeszcze leży w kręgu twoich zainteresowań, a co ma luźny sens oraz związek z tematem.

Dokładnie

przynajmniej mnie- zamłody jestem żeby pamiętać SB i jakoś moj stosunek do tego tematu jest chłodny.

Ale samo kłamstwo i postawatak wysoko postawionego duchownego, nie wiem jakto rozumieć. kolejny bład, upadek, pycha, strach ? Przyznać trzeba że jak by nie postąpił byłby skonczony - media, attak. Ale wybrał chyba jagorsza drogę, droge która podważa mocno autorytet Koscioła.

No i jest jeszcze armia mocherów... która już przypościłaszturm na ekipę niemieckiej TV .

No

widziszty jak Sebastine, też nie wiesz, a się wypowiadasz, poczytaj post Bacy to zrozumiesz jaki życiowy błąd popełniłeś, teraz całe CV masz zmarnowane...

Powiem wam...

... dlaczego , bo wiedział , że i tak wszyscy się dowiedzą , a on przed "skazaniem" chciał sobie po Arcybiskupić - Tyle (Moje zdanie)

No to

odkryłeś Ameryke na nowo, idź sobie pooglądaj TV jak nic nie wnosisz intelignetnego do dyskusji!

A ty co

Amerigo Vesspuci , Kolumb czy Einstein JESTEŚ ??

Musisz

looknąć na ten naspis co jakgo przyciśniesz to się mój profil wyświetli, dasz radę ?

To ty musisz zmienić ubodobania

-W moim życiu liczą się:

-filmy o treści [ocenzurowano]
-muzykę o treści [ocenzurowano]


No oczywiście zwłasz to /\ /\ /\ Świadczy o twojej inteligencji


Nic nie muszę

i sobie uważaj bo dostaniesz head`a zarogu i kisiel przez slomkę bedziesz wcinał!

A Twoja inteligencja jest wypisz wymaluj na Twojim Avku lol a raczej hau hau

Masz coś do

Psów , bo jak widzę , żę do lasek to ani , ani

Najzwyklejsi ludzie

Trzeba utworzyć komisję likwidacyjną Kościoła i wziąć Macierewicza - on wszystkie teczki dokładnie przeczyta, sporządzi nową listę, agentów zutylizuje, przeprowadzi uczciwy nabór duchownych i będziemy mieli królestwo niebieskie na Ziemi . Nie ma innej możliwości .

PS. Cała sprawa jest rzeczywiście śmieszna, kiedy tak się patrzy, jak się miotają . Księża tra ta tata, słudzy boży tra ta tata - ich wystąpienia i tłumaczenia się nawzajem nie różnią się stylem od przemówień polityków. Kłamstwo, podwójne standardy, zamiatanie pod dywan . Oczywiście, każdego jest trochę szkoda, ale mają to, na co sobie zasłużyli. Kończę, bo nie ma co się nad ciałem pastwić . Sami się rozszarpują i to na naszych oczach .

Cóż

wprawdziez kościołem katolickim związana akurat w ogóle nie jestem, ale chyba pozwolicie mi się wypowiedzieć?

Rózne były powody, dla których ludzie decydowali się na współpracę i trudno wszystkich ich od razu potępić. Mnie natomiast w postępowanie Wielgusa głównie przeszkadzało ciągłe upieranie się przy tym, że jest niewinny. Bo zaczynało to juś wyglądać tak: "Współłpracował biskup" " " Nie, nie współpracowałem". "Kiedy my wiemy" " To kłmastwo, nie współpracowałem". "Ale my mamy dowody". " Powtarzam, nie współpracowałem". " Możemy je przedstawić"." To nic nie zmieni, nie współpracowałem". Po przedstawieniu - " No, dobrze, współpracowałem" I gdyby się przytznał od razu, nie miałabym nic do niego, ale jak organizacją, która opiera się głównie na wierze, zaufaniu i sumieniu dowodzić ma ktoś, kto tego zaufania nie budzi i kłamie w żywe oczy?

Re: Cóż

ulien napisał(a):

I gdyby się przytznał od razu, nie miałabym nic do niego.

________

A on nie miałby posady Arcybiskupa

I

dalej wkoło macieju to samo, on już chłopie miał wszystko - o niektórych sprawach to nawet jeszcze nie mażyłeś, a mi na nie stypendium naukowego nie starcza .

zlituj się

Można kogoś opieprzyć, obśmiać etc. jeżeli faktycznie ktoś robi coś źle. Ale na boga, te rażące błędy ortograficzne świadczą o tobie gorzej, niż te durne posty o Horusie!

Owszem

Tylko po co brnąć w kłamstwa, kiedy sprawa jest już przegrana? Rozumiem, nie mówił na początku, ale poźniej, kiedy już w zasadzie wszyscy wiedzieli, smutne to było po prostu..

Według tradycyjnej eklezjologii

czyli nauki o kościele problem Wielgusa da się wytłumaczyć w następujący sposób: "...kościół to wspólnota święta, która składa się z grzeszników...". Tym co w niej dobre ma źródło w Bogu, tym co słabe w człowieku. Mowa o tym bodajże w"Ecclesiam Suam" (szerzej)..
Słabość i upadek, to naturalny składnik kondycji ludzkiej wg. Bibli. Podobnie jak w górach, im wyżej się ktoś wespnie, tym jego upadek jest tragiczniejszy i ma gorsze skutki.
Bez upadków lecz, nie możliwe jest głębsze nawrócenie, rozwój w wierze i wzrost..
Bardziej istotnym jest zatem ile razy dana jednostka się z niego podniesie, niż ile razy upadnie....
Szkoda jedynie zgorszenia "Maluczkich", no i czasem poobijanych "4 liter".

Poza tym, "jakie społeczeństwo, takie i duchowieństwo", nie ma tu żadnych wyjątków w tym względzie-istnieje pełny przekrój. Takich przypadków na pewno było więcej, to co odkryte to zaledwie czubek góry lodowej.

Ja go (Wielgusa) nie potępiam, ale współczuję mu, bo musiał jak Lord Vader żyć w wewnętrznym konflikcie z samym sobą, a mimo to szedł w zaparte tyle lat..

Osobiście jednak to już nie mój problem, jestem ponad tym.
OM MANI PADME HUM

Zaśmiąc

się głośno nie zaśmieje, zamiast tego spróbuje coś napisać...

Ten, który miał być metropolitą warszawskim, skłamał. I szedł w zaparte niemal do samego końca. Przeliczył się - jako, że artykuł ukazał się w ,,Gazecie Polskiej" Wielgus liczył na pewno, że większość osób to oleje i rzuci się znowu na Gazetę Polską, znaną z podobnych wyskoków. Nie wyszło- okazało się, że tym razem GP o dziwo, nie zmysla, nie piszę swojej własnej wersji dziejów , a piszę prawdę ( a przynajmniej choć akapit prawdy).

Była to gra, gra, w której Wielgus postawił na , w swoim mniemaniu, mocniejszą kartę. Drugą, słabszą kartą wg niego, było przyznanie się do prawdy. Nie można powiedzieć, że podjął te decyzję w mgnieniu oka, pod wpływem decyzji, ale po starannym przemysleniu sprawy ( w końcu milczał kilkanaście dni...) Zaryzykował, rzucił karte na stół i przegrał.

W kraju takim jak Polska, katolickim, z tradycjami ( przynajmniej powierzchownie ) Kościół zawsze miał niejakie przywileje, także w sferze publicznej. Gdyby więc Wielgus publicznie , od razu, przyznał się, że zgrzeszyłi był TW, to prawdopdobnie objął by urząd metropolity. Kościół i naród lubi synów marnotrwanych w kościele, którzy wyrażają skruchę.

Jednak nasz bohater skłamał i przegrał stołek. Jak słusznie zauważył Lord, obrońcy Wielgusa nie mówią o jego kłamstwie nic, tylko rzucają hasła o nagonce na człowieka, i że w ogóle tragedia że nie został metropolitą...A ja się pytam- a czy nie większą tragedią byłoby to, że metropolitą warszawski, pasterz wiernych diecezji warszawskiej, zostałby kłamca, który przyłapany nawet na gorącym uczynku skłamał? To nie polityka świecka, panowie i panie, ale kościelna. Politycy kłamią jak z nut i wszyscy o tym wiedzą, i im to w drodze do kariery przeszkadzać nie musi, natomiast jeśli chodzi o hierarchię kościelną to sprawa tu ma sie zupełnie inaczej. Jak ktoś, wielokrotny kłamca, ma być autorytetem moralnym i pasterzem dla swych owieczek?

Episkopatowi Polski trzeba jednka oddac, że pisząc wspomnaimy przez Ciebie Lordzie list, wykazali się jednak niejaką odwagą- nie są to fundamentalne zapowiedzi, ale może początek jakiś trwalszych zmian?

Aha- mimo wszystko jestem rpzeciw dzikiej lustracji, chociaż jak widać po sprawei Wielgusa, czasami nieoczekiwanie przynosi ona dobry skutek.

Re: Lustracja w Kościele

Lord Sidious napisał(a):
Od razu zaznaczam, że to temat założony raczej dla osób związanych mniej lub bardziej z kościołem rzymsko-katolickim, bo dla nie wierzących / nie praktykujacych właściwie w obecnej sytuacji nie pozostaje nic innego jak się głośno zaśmiać.
________

Oj pozostaje to i owo. Jest to problem bardziej złożony niż się wydaje. Nie chodzi o sam kościół jako instytucję, która jest dla wielu polaków pewną ostoją moralności(nie ma się tu co śmiać, nie chodzi mi tylko o mohery). Chodzi o samą kwestię lustracji, czy jest sens, dlaczego, czy ktoś tym manipuluje, co jest prawdą a co nie, czy są różnice między księdzem, prezydentem i przeciętnym obywatelem. Tematem tym żyje cała Polska. Trochę głupie jest moim zdaniem wykluczanie na starcie z dyskusji osoby, które nie chodzą co niedzielę do kościoła z róznych powodów.
Co do samej "Szarej eminencji", sam się tak załatwił, jakby nie kłamał to ludzie by to jakoś przełknęli. W końcu kiedyś trzeba było podpisać świstek żeby się odlać, niektórzy w ogóle nie przywiązywali do tego wagi, słusznie czy nie, nie oceniam. Skłamał, przez to popsuł trochę wizerunek władz kościelnych, zresztą nie on pierwszy i nie ostatni. Za to nie dadzą mu spokoju do końca życia, jeszcze się nacierpi z tego powodu. Z drugiej strony trochę żal mi człowieka. Jest już stary, zasłużył na odrobinę spokoju. Nie próbuję go usprawiedliwiać, ale faktem jest że przez te wszytkie lata robił swoje, nawet go chcieli szychą kościelną zrobić. Teraz jest trochę tak, jak z ludźmi którzy co roku, w grudniu, chodzą pod dom Jaruzelskiego pokrzyczeć. Sprawia to że czują się trochę lepiej, że wypełnili swój patriotyczny obowiązek i pokrzyczeli na starego człowieka. Trwa zajebista nagonka medialna, bo wszystkie stacje telewizyjne z takich akcji żyją. Jednocześnie intryguje mnie, czemu sprawa wyszła na jaw akurat teraz? Czemu nie wcześniej, czemu nie później. Jakoś nie wierzę w aż takie zbiegi okoliczności. Wydaje mi się to dość dziwne.

Nic dziwnego

Kell_Tainer napisał(a):
Jednocześnie intryguje mnie, czemu sprawa wyszła na jaw akurat teraz? Czemu nie wcześniej, czemu nie później. Jakoś nie wierzę w aż takie zbiegi okoliczności. Wydaje mi się to dość dziwne.
________


Nie no, co tu dziwnego? Pierwsze sygnały pojawiły się późnym latem, kiedy zaczęto rozważać kandydaturę Wielgusa, później przycichło, no i kiedy Benedykt zdecydował się na tę nominację, wtedy szydło do końca wyszło z worka. Oczywiście, że to nie jest żaden zbieg okoliczności, a zresztą, czy ktoś tak w ogóle twierdzi?
Tak jak napisałem, gdyby Wielgus siedział w Płocku i nie wychylał się, być może zostawiono by go w spokoju, a nawet gdyby coś wyciekło, to może jakoś można by ukręcić łeb całej sprawie. W momencie, gdy zdecydował się na awans z taką a nie inną przeszłością, zawiązał sobie stryczek.

...

nie on zdecydował sie na awans, tylko został wybrany, wybrany = przez inne szychy. Im to nie przeszkadzało. Cała afera medialna wybuchła niedawno, bo wcześniej nikt by się tym nie przejął. To trochę nie fair, pokazuje jak punkt widzenia może się zmienić, zależnie od okoliczności.

Decyzja była jego

Został wybrany, ale przecież nikt go nie zmuszał do przyjmowania nominacji. To uczony gość, profesor filozofii, a nie jakiś wiejski proboszcz, więc powinien być w stanie zanalizować sytuację i nic go nie tłumaczy w tym zakresie. Zresztą niedawno była podobna sprawa z innym profesorem, Janem Sulmickim, kandydatem na prezesa NBP. On też został wybrany i ogłoszony, a mimo to był na tyle rozsądny, że zrezygnował, kiedy po cichu wyciągnęli mu jakieś kwity. Wielgus miał wiele okazji, aby postąpić tak samo, a jednak poszedł na całość, na własną odpowiedzialność. Gdyby nie jakaś taka chorobliwa ambicja i zaślepienie, nie mielibyśmy tej wielkiej afery. Czy ktoś się teraz pastwi nad Sulmickim? Nie, bo sobie odpuścił.

ale

czy zrobił dobrze odpuszczając sobie? Został zastraszony, po raz kolejny. Tak działa władza, zastrasza i dzięki temu eliminuje. "Szara eminencja" próbował, przy okazji kłamał, ale się nie dał zastraszyć tym. To że przyjął to stanowisko nie było błędem, raczej kłamstwo.

Re: Lustracja w Kościele

Od razu zaznaczam, że nie czytałem wszystkich postów w tym temacie, więc możliwe, że się powtórze.

O ile sam fakt współpracy z SB już jest karygodny, o tyle kłamanie przez, podkreślam, Arcybiskupa jest dużo bardziej godne potępienia, imho. Nie mnie to osądzać, ale mi wydaje się, że ksiądz Wielgus miał nadzieję, że to wszystko ucichnie. A takie zachowanie nie przystoi przyszłemu Metropolicie Warszawskiemu. Poza tym, abp nigdy tak naprawdę nie przeprosił za to. Podczas swojego niedoszłego ingresu wyraził skruchę, ale nie przeprosił w wyraźnych słowach za swe błędy. Najbardziej jednak nie rozumiem toku myślenia i postępowania Prymasa Glempa. Owszem; mógł bronić abp. Wielgusa dopóki cała sprawa była zagmatwana i nie do końca jasna. Ale bronić Go podczas swojej homili, po tym gdy ten sam [w końcu] przyznał się do winy, uważam za brnięcie w zaparte. Przez takie zachowanie naszych najwyższych rangą duchownych zapominamy o bohaterskiej postawie księży, którzy w czasach PRL-u nie dali się złamać i walczyli o dobro naszego kraju. Osobiście, kiedy wysłuchałem tej homili, poczułem się bardzo dziwnie i nieprzyjemnie.

Lord Sidious napisał:
Ręce opadają.

Pozostaje mi tylko powtórzyć: ręce opadają.

kapłani-bohaterowie vs. TW

Najpierw co do samej sprawy abp.Wielgusa- zgadzam się z tymi, którzy przede wszystkim piętnują kłamstwa Wielgusa. Fakt współpracy z komunityczną bezpieką czy wywiadem ładną rzeczą nie jest, ale fak,że okoliczności bywały różne i jeżeli współpracujący uczciwie wyzna winę i wyrazi skruchę mozna mu wybaczyć. (Poznajcie prawdę a prada was wyzwoli). Jeśli jednak ktoś idzie w zaparte, w dodatku obrzucając błotem tych, którzy prawdę chcą ujawnić, to gdzie tu skrucha ? Jeśli w dodatku jest to kapłan, a do tego hierarcha to sprawa wygląda szczególnie brzydko.
Warto zresztą przypomnić, że to NIE WSPÓŁPRACA z tajnymi służbami jest penalizowana, tylko KŁAMSTWO LUSTRACYJNE

Teraz parę uwg o liście episkopatu- po pierwsze był dużo bardziej rzeczowy i niekrzywdzący dle osób chcących dochodzić prawdy, niż kazanie prymasa Glempa z 07.01.2007 (Które było brdzo przykre i smutne, ale staram się usprawiedliwiać prmasa tym, że cła ta sytuacja po prostu nagle na niego spadła i go przytłoczyła, a bp. Wielgus pewnie był jego przyjacielem, któremu dotąd ufał. Zresztą w ogóle prymas tego dnia sprawiał wrażenie bardzo starego, zmęczonego i przbitego).
Mam jednak pewne zastrzeżenia (z którymi oml nie wyrwałam się na głos w trakcie kazania kościele ) : cdzi mi o fragment mówiący o tym, że nie można koncentrować sie na takich przypadkach jak ten abp. Wielgusa, gdyż przysłania to ogólnie bohaterską postawę Kościoła w czasch PRL, to że Kościół był oazą wolności i sprzeciwu wobec komunistycznych władz. "No właśnie"- pomyślałam sobie- " Był aką oazą właśnie dlatego, że wiekszość kapłanów W PRZECIWIE ŃSTWIE DO ABP. WIELGUSA odmówiło współpracy z SB !!! Co więcej część z nich przypłaciła to przesladowaniami, a nawet śmiercią. Gdyby wszyscy księża postępowali tak jak abp. wielgus Kościół w ogóle nie miałby się czym chwalić. O ile ogóle by przetrwał.
W zw. ztym my myślę też, że robenie ofiary z kogoś kto dla kariery podjął współprace z komunistyczną bezpieką (nawet jeśli nikogo tym zbytnio nie skrzywdził) jest UWŁACZAJĄCE PAMIĘCI kałanów- bohaterów takich jak ksiądz Popiełuszko, ksiadz Niedzielak i inni (czy chociażby jak ksiądz Isakowi!!cz-Zaleski).!

Hmm

Niedawno Wilegus odebrał nagrodę KUL-Katolickiego Uniwersytetu Lueblskiego.Miała to być forma rehablilitacji za nagonkę, a ja osobiscie uwazam to za skandal.Jak może TW dostawać nagrodę?!YTen klecha powinien zostac wyrzucony z kościoła raz na zawsze.

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.