Wojny Klonów

Wywiad z Dee Bradleyem Bakerem

StarWars.com

W związku z premierą „Legacy of Terror” w USA, oficjalna strona Gwieznych Wojen zamieściła na swoich łamach wywiad z Dee Bradleyem Bakerem, aktorem kojarzonym przede wszystkim z żołnierzami-klonami. Jest on znany również z takich filmów jak American Dad!, Avatar: The Last Airbender i Ben 10: Obca potęga. Wywiad w języku angielskim możecie przeczytać w tym miejscu. Natomiast o panu Bakerze możecie dowiedzieć się więcej na stronach IMDB i Filmwebu.

Rozmowę przeprowadziła Bonnie Burton.

Dubbingowałeś wszystkie klony i parę stworzeń w „Wojnach klonów”. Który typ głosów jest dla ciebie, jako aktora, bardziej interesujący?

W pewnym sensie te klony są najnormalniejszymi postaciami, jakie kiedykolwiek grałem. Są zdyscyplinowanymi, uczciwymi ludźmi. Dla mnie to jest niezwyczajny projekt. Gdy popatrzycie na to, co robiłem wcześniej, przekonacie się, że gram zupełnie inne postaci, czasem nawet nie przypominające wcale ludzi. I to właśnie przyzwyczaiłem się robić, nawet jeśli jest to dziwne.

Robienie czegoś normalnego nie jest dla mnie zwyczajne, a takie właśnie są klony. Lubię je dubbingować, ponieważ moja gra aktorska jest wtedy bardziej „ludzka”. Są dobrymi żołnierzami, sprytnymi i kompetentnymi, a jednak każdy z nich różni się nieco od drugiego. Mają swoje słabości. Niektórzy z nich są mniej doświadczeni, niektórzy są gburowaci, jeszcze inni to zdrajcy. Sprawianie, by każdy z tych kolesi brzmiał nieco inaczej, ale by jednocześnie było słychać, że są to ci sami ludzie, to naprawdę interesujące i ciekawe wyzwanie.

Lubię robić dziwaczne rzeczy, jak granie wychodzącej z katakumb geonosiańskiej królowej. Robienie czegoś tak cudacznego i nieludzkiego jest ekscytujące i satysfakcjonujące zarazem.

Jak przygotowywałeś się do stworzenia głosu królowej Kariny?

Mam sporo doświadczenia z robieniem osobliwych rzeczy z moim głosem, więc zwykle wchodzę, patrzę na kilka obrazków przedstawiających postać lub stwora, słucham wyjaśnień i potem wypróbowuję parę opcji. W tym przypadku twórcy nie byli do końca pewni co chcą z nią robić, więc Dave Filoni oświecił mnie nieco. Opowiedział mi jaka ona jest, co czuje i jaki jest nastrój sceny. Wymyśliłem więc ten szalony, nieco przerażający, ale wciąż autorytatywny typ głosu. Reżyserowi od razu się spodobał. Dużo z tego, co słyszycie w odcinku, to moje pierwsze próby. Dodałem także nieco krzyków, by wzmocnić realizm.

Interesujące, że nadałeś królowej skrzekliwy głos rodem z horroru, zamiast tradycyjnego, w stylu królowej Elżbiety.

To zdecydowanie bardziej przypomina Ridleya Scotta. Jednakowoż, nie wiem, czy królowa Elżbieta brzmi w ten sposób, gdy krzyczy (śmiech).

Dlaczego myślisz, że fanom naprawdę spodoba się „Legacy of Terror”?

To naprawdę niezwykły odcinek. Załoga tworząca „The Clone Wars” jest na tyle odważna, by opowiadać różne historie. Nie wszystkie są o wojnie, lecz dostajemy odcinki, które mają swój własny klimat i czuje się, że różnią się one od tych, które już widzieliśmy. To jest coś takiego, jak robienie eksperymentu, albo jechanie okrężną drogą. Ta historia nie jest typowa dla „Gwiezdnych wojen”, które widzieliśmy wcześniej. Ma w sobie elementy horroru, co jest niecodzienne, ale i tak jest super.

Zombi są teraz niezwykle popularne, więc zabawnie jest zobaczyć je w „Wojnach klonów”. Lecz ten odcinek ma w sobie także dużo humoru.

To bardzo sprytny sposób na opowiadanie historii. Beztroskie, a jednocześnie umiejętne spojrzenie Obi-Wana na sprawę pozwala widzowi na zrozumienie, że bohaterowie nie muszą się zbytnio bać. Obi-Wan nie obawia się, że wszyscy zginą i na pewno znajdzie wyjście z sytuacji. Jest to ważne, ponieważ kilka odcinków w tym sezonie będzie naprawdę emocjonujących i dobrze jest mieć postać, która przypomina nam, że wszystko będzie dobrze.

O zombich mówiąc, jak podaje twoja strona na IMDB, dubbingowałeś je w „Świcie żywych trupów”. Jak człowiek przygotowuje się do roli idealnego nieumarłego?

Och, co za wspaniały film! Pracowałem tam z Zackiem Snyderem. Zombi, który dostaje w tył głowy miotłą – to ja. Był tam jeszcze jeden, którego dolna połowa ciała została oderwana, i który czołgał się po suficie – to też ja. Grałem tam kilku zombich.

Gdy robię odgłosy nieumarłych, to najpierw patrzę co się dzieje na ekranie. Jest teraz tak wiele filmów o zombich, strasznych jak „Świt żywych trupów”, zabawnych, jak „Wysyp żywych trupów”, czy poruszających, jak „28 dni później”. Jestem też wielkim fanem klasycznych filmów George’a Romera.

Czy jako dziecko lubiłeś horrory i filmy o potworach?

W soboty oglądałem „Science Fiction Theater”, gdzie było wiele wampirów, wilkołaków i filmów o potworach. Lubiłem Godzillę i ubóstwiałem „Planetę małp”. Pierwszym strasznym filmem dla dorosłych, który obejrzałem, był „Obcy”, do którego jest wiele aluzji w najnowszym odcinku. Kochałem horrory wytwórni Hammer. Hitami lat osiemdziesiątych były takie pozycje jak „Coś”, „Amerykański wilkołak w Londynie”, czy „Scanners”. Do tej pory pozostają moimi ulubionymi filmami.

Nie ma w tej chwili wielu horrorów, które byłyby wystarczająco przekonujące dla dorosłych, a jednocześnie nie za przerażające dla dzieci.

Właśnie to jest unikalne w „Wojnach klonów”. Sam jestem ojcem i oglądam je z moim dziewięcioletnim dzieckiem. Nie ma zbyt wielu programów, które dorosły może z przyjemnością obejrzeć razem z maluchem. A to właśnie jest taki program. „Wojny klonów” są dobrze napisane, interesujące i w każdym odcinku pojawia się wiele ciekawych pomysłów. Są to historie, które rzeczywiście o czymś mówią.

Jak dotąd, która postać dubbingowana przez ciebie należy do twoich ulubionych?

W „Hostage Crisis” był łowca nagród zwany Roboninio. Nie brzmiał jak człowiek, tylko jak dziwaczne, małe stworzenie. Ale lubię też królową Karinę. Doszedłem również do wniosku, że klony, które idą w nieco innym kierunku niż inne, mają specjalne miejsce w moim sercu.

Na twoim Twitterze często dajesz znać fanom co będziesz nagrywał w następnej kolejności. Lista postaci, które grasz w jednej sesji, jest imponująca. Jednego dnia podkładasz głos szopowi praczowi, pieskowi preriowemu, sępowi, indykowi, niedźwiedziowi, małemu superbohaterowi, dwóm potworom i dwóm surferom. To brzmi jak najlepsze przedstawienie na świecie!

Co jest fajnego w podkładaniu głosów to fakt, że możesz brać udział w programie, który ma te wszystkie rzeczy w sobie. Przypomina mi się dzień, w którym nagrywałem realistyczne odgłosy zwierząt na potrzeby filmu; potem byłem stworzeniem w jednym z odcinków kreskówki „Batman: Brave and the Bold”. Na koniec,w „Przygodach Timmy’ego”, potrzebowali potwora z mackami, który niszczy świat.

Czy wszystkie te odgłosy są już w twojej głowie, czy musisz najpierw posłuchać czegoś, by ustalić własny zestaw dźwięków?

Może to dlatego, że cały czas oglądałem filmy o potworach, to mam tyle pomysłów – może nie na same dźwięki, ale na to jakie potwory właściwie są. Jeżeli wiem, jak będzie to brzmiało w mojej głowie, mogę wymyślić coś, co będzie do stwora pasowało. Zajmuję się tworzeniem tych odgłosów od piętnastu lat, więc wiem którą szufladę w moim umyśle otworzyć, by znaleźć konkretny dźwięk. To coś takiego jak odruch warunkowy.

Musisz być najlepszym opowiadaczem historii na dobranoc!

Właściwie, moja córka dopiero ostatnio pozwoliła mi „grać”, gdy jej czytam. Wcześniej chciała, bym mówił moim własnym głosem. Zmieniła zdanie i czytam teraz „Władcę pierścieni” z podziałem na role.

Gdy idziesz do sklepu spożywczego, kusi cię czasem, by zacząć udawać rancora?

Właściwie, w dziale z warzywami jest jeden gość, który lubi się popisywać tak samo jak ja – on zaczyna wydawać zwierzęce odgłosy, więc i ja zaczynam… Robimy tak zawsze, gdy przychodzę po zakupy. Ale w większości przypadków daję wytchnąć mojemu głosowi..



Tagi: Dee Bradley Baker (34) The Clone Wars (1196)

Komentarze (8)

Shedao--> Co fakt to fakt! Potrafię przyznać się do błędu i dziękuję za zwrócenie uwagi! Jako niekwestionowany autorytet imponujący wszystkim prawdziwym fanom soją wiedzą i obyciem dodam jeszcze tylko, że odcinek o królowej Karinie (miałem koleżankę w podstawówce o takim imieniu - nawet trochę podobną tylko bez odwłoku) jest nieco rozczarowujący. Widoczna inspiracja Obcym oraz filami o żwawych trupach może sprawiać wrażenie że mamy powoli do czynienia z zanikiem świeżości. Inna sprawa, że autorzy komiksów Marvela spod znaku SW też sięgali do klasyków (np. Siedmiu samurajów) a i sam Lucas przygotowując ANH czerpał garściami ze znanych źródeł... Jeszcze jednak nie wydaję jednoznacznie negatywnego, surowego osądu - więc drodzy fani pozwalam Wam nadal oglądać tę serię. Wyrażam za to nadzieję, że akcja kolejnych odcinków przeniesie się na jakąś ładną planetę i skończy się katowanie nas nieciekawymi krajobrazami znanymi z Epizodu II (tego filmu nie oglądajcie nigdy).

Nie jesteś Guni, tylko Niekwestionowany autorytet.

Nestor->
No wiesz co??? Jeszcze się pouczę, spokojnie :).
BTW, polecam posłuchać go w ForceCaście z 13 listopada, ok. 1h 25 min zaczyna udawać świerszcza, niesamowite.

Odkąd Bonnie Burton schudła to jest niezła sztuka. <3

Bardzo ciekawy wywiad^^

Nie jestem Kasia tylko Guni!

Kasia ucz się na kolokwium a nie pierdoły piszesz.

Świetny człowiek.
Chciałabym poznać tego drugiego 'znajomego' ze sklepu XD

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować:

Login:
Hasło:

Archiwum wiadomości dla działu "Wojny Klonów"

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.