Wojny Klonów

Wywiady z Chrisem Edgerlym i Carą Pifko

StarWars.com

W dniu dzisiejszym oficjalna strona zaprezentowała nam dwa wywiady z aktorami grającymi w “Wojnach klonów”. Rozmowę z Chrisem Edgerlym możecie przeczytać tutaj, natomiast z Carą Pifko w tym miejscu. Poniżej znajduje się tłumaczenie wywiadów.

“Grievous Intrigue” to gwiezdnowojenny debiut aktora Chrisa Edgerlyego. W odcinku tym wcielił się w Mistrza Eetha Kotha. Brał on również udział w tworzeniu wielu filmów i gier, na przykład „Final Fantasy VII”, „Assassin’s Creed II” i „X-Men Geneza: Wolverine”. Jego najsłynniejszą rolą jest postać Petera Potamusa z kreskówki „Harvey Birdman: Attorney at Law.”

Rozmowę przeprowadziła Bonnie Burton.

Zacząłeś jako niezależny komik, który był w trasie przez dziesięć lat! W jaki sposób przerzuciłeś się na dubbingowanie po tak wielu podróżach?

Poszedłem na studia i po skończeniu ich w 1993 roku zebrałem trochę pieniędzy, by móc przenieść się na Florydę i tam razem z kolegą zacząć karierę. Podróżowałem przez około 30 tygodni na rok przez pierwszych parę lat. Później zdobyłem managera i przeniosłem się do Los Angeles. Przestawienie się na dubbingowanie nie było takie trudne. Jednym z głównych elementów , które trzeba wziąć pod uwagę przy podkładaniu głosu, jest umiejętność wyczucia czasu i rytmu, a niezależny komik ma dużo praktyki, gdy występuje na żywo przed publicznością.

Zanim opuściłem Orlando, zaklepałem sobie rolę Spidermana w Spiderman ride w Islands of Adventure [tematycznym parku rozrywki na Florydzie]. Produkowali to w Los Angeles, więc w czasie, gdy się tam przenosiłem, to wciąż nagrywałem tą rolę. Dzięki niej zapoznałem się z ludźmi z Universal.

Skoro pracowałeś przed obiektywem jako aktor, a teraz zajmujesz się dubbingowaniem, to którą pracę wolisz?

Podkładanie głosu jest zabawne. “Długi dzień” przy pracy nad dubbingiem trwa 4 godziny. Przed kamerą “długi dzień” trwa 16 godzin. Co jest jasne, satysfakcja jest odpowiednio mniejsza, lub większa. Aktor grający przed kamerą nie musi czekać długo na propozycje ról, a dubbingowy tak. Nawet, jeśli serial tak duży jak ”The Clone Wars” trwa przez parę lat, albo i dłużej, to i tak trzeba znaleźć sobie jeszcze inne zajęcie. Spójrzcie na Toma Sellecka. Grał w “Magnum” i ta rola otworzyła dla niego wszystkie drzwi.

Czy byłeś klasowym wesołkiem?

Nigdy nie lubiłem pakować się w kłopoty, więc moje dowcipy były raczej ostrożne. Musiałem uważać, gdy wygłaszałem moje puenty. Często parodiowałem różne rzeczy, co musiało zabawnie wyglądać: mały dzieciak z wystającymi zębami, robiący tyle hałasu. Dużo rysowałem i pisałem krótkie historyjki. Nie oduczyłem się tego aż do czasów studiów. Jest różnica między klasowym wesołkiem, a klasowym komikiem. Wesołek to gość, który ściągnie majtki na wiecu dopingującym przed meczem. Komik to ten, który go do tego namówi.

Czy jako dziecko byłeś fanem “Gwiezdnych wojen”?

O tak. Niestety, zepsuto mi niespodziankę z oglądania pierwszych trzech filmów z oryginalnej trylogii, bo zawsze znalazł się ktoś - brat albo kumpel - który opowiedział mi całą fabułę. Ale i tak kochałem te filmy z całego serca. Gdy były w kinach, na każdym z nich byłem po pięć razy. Mam teraz 40 lat, a w moim pokoleniu nie ma nikogo, kto by nie wiedział czegokolwiek o „Gwiezdnych wojnach”.

Jak się czułeś, gdy zostałeś poproszony o zagranie w „The Clone Wars” Eetha Kotha, postaci, która została przywrócona do życia?

Byłem podekscytowany! Powiedziałem: „Nareszcie się tu dostałem!” Mam przyjaciół, którzy pracują nad serialem. Gdy ja nagrywałem co innego w studiu w Los Angeles, oni w tym samym czasie robili „Wojny klonów”. Zobaczyłem tam Jamesa Arnolda Taylora, który użyczał głosu Obi-Wanowi, i zapytałem ile odcinków robią. On odpowiedział, że sto i wcale nie żartował! Więc wymyśliłem sobie, że muszę się w końcu do nich załapać - w końcu to „Gwiezdne wojny”!

Gdy miałeś przesłuchanie do roli Eetha, to jakie dano ci wskazówki?

Dostałem obrazek przedstawiający postać i notatki reżysera, a potem po prostu dałem z siebie wszystko. Koth ma skomplikowany akcent; słychać w nim nutkę akcentu indiańskiego. W jego głosie jest wdzięk i szlachetność.

Teraz, gdy jesteś już częścią rodziny „Wojen klonów”, czy masz zamiar założyć konto na Twitterze, jak reszta twoich kolegów?

James Arnold Taylor, Dee Bradley Baker i Matt Lanter i tak są już sławni. Ja wolę pozostać anonimowy.

Powiedziałabym, że o tobie też się słyszy, patrząc na przykład na fanów twojej postaci, Petera Potamusa z serialu “Harvey Birdman: Attorney at Law.” Prawdopodobnie ciągle dostajesz wiadomości w stylu:”Czaisz, co ci wysłałem?”

Nikt nie wie, że to ja! Mam dwa komentarze na moim profilu na IMDb i oba dotyczą Potamusa i rzeczy, które on wysłał. Najbardziej lubię użyczać głosu właśnie jemu. Gdy w naszej agencji ja nagrywam, a asystenci pracują w boksach, to często przełączam się na jego głos i mówię coś, co ich rozśmiesza.

A gdyby kiedyś „Wojny klonów” spotkałyby się z „Harvey’em Birdmanem”, to kim byłby Potamus - Jedi, żołnierzem, Sithem, czy droidem?

Łał. Jest tyle opcji do wyboru. Byłby świetnym droidem.

Z wyjątkiem biura należącego do Palpatine’a, w „Wojnach klonów” nie ma wiele tego typu pomieszczeń. Nie ma kserokopiarki, ani droidów biurowych, przygotowujących kawę dla ekipy.

Więc byłaby to wspaniała rola gościnna. Byłoby spotkanie Rady Jedi, a w tle mielibyśmy stół. Nagle zza niego wychodzi Potamus, bierze z blatu parę obwarzanków i mówi: „Ej, Anakin, czaisz co ci wysłałem? To o midichlorianach? Nie? No to obczaj później.”

Oczywiście sam Harvey Birdman byłby świetnym dodatkiem do Rady Jedi. Ale Mentok mógłby narobić Vaderowi trochę kłopotów!

No jasne! Hiram Mightor byłby w Radzie Jedi. Avenger chyba byłby droidem. A Birdgirl świetnie zagrałaby księżniczkę Leię.

A kim byłby Yakky Doodle?

On byłby Jabbą. Patrzylibyście na tą małą kaczkę, otoczoną świtą i obserwującą Hana Solo zamrożonego w karbonicie.

A kto byłby Darthem Vaderem?

O, to byłby X the Eliminator, ponieważ na końcu staje się dobry.

Niektórzy z aktorów grających w „Wojnach klonów” brali też udział w nagrywaniu „Birdmana”. Phil LaMarr był Blackiem Vulcanem, Dee Bradley Baker grał Johny’ego Questa i Lizard Mana; nawet Mark Hamil, aktor z oryginalnej trylogii, był postacią o imieniu Ricochet Rabbit. Może pewnego dnia rzeczywiście te dwa seriale mogłyby się spotkać?

„Harvey Birdman” był na Cartoon Network, tak samo jak „Wojny klonów”, więc zadzwońcie do twórców!

Drugi wywiad został przeprowadzony z Carą Pifko, odtwórczynią roli Twi’lekanki Suu. Grała ona też w kanadyjskich serialach, takich jak „This is Wonderland” i „Our Hero”. Rozmawiał z nią Pete Vilmur.

Czy dostałaś obrazek przedstawiający twą postać, gdy byłaś już wpisana na listę osób grających w „The Deserter”?

Często twórcy dają mi zdjęcie postaci; w tym wypadku też tak się stało, co było urocze. Zrozumiałam, że to bardzo mi pomaga - obraz wyraża więcej, niż tysiąc słów. Nagle zaczynasz sobie wyobrażać jaki głos wyjdzie z tych ust, a to skutkuje w dobrej kreacji postaci.

Co sądzisz o Suu?

Myślę, że jest kimś interesującym, ponieważ ma ciekawą historię - jest wieśniaczką, ale wyszkoloną w walce. No wiecie, jest gotowa do walki i obrony swojego męża, ale ma też serce farmerki. Jako osoba, która nie za bardzo zna się na „Gwiezdnych wojnach”, tłumaczę to sobie w ten sposób - stoi za nią jakaś historia, która mówi jak zamieszkali w tym miejscu i jak założyli rodzinę. Suu podjęła jasną decyzję, choć nie był to wybór, którego się po niej spodziewano.

Czy sama wybrałaś dla Suu francuski akcent, czy tak kazał ci reżyser?

Jestem Kanadyjką i przez pewien czas chodziłam w Montrealu do szkoły aktorskiej. Wykorzystałam mój najlepszy francusko-kanadyjski akcent i myślę, że pasuje on do Suu. Szkoła aktorska była dwujęzyczna, więc miałam kontakt nie tylko z językiem, ale i z francuskim akcentem. Moi koledzy chcieli uczyć się angielskiego, a ja francuskiego, więc sporo się nawzajem nasłuchaliśmy. Chyba zamknęłam te doświadczenia w szufladzie i wyjęłam je, gdy ją grałam.

Czy dostałaś jakąś inną rolę w tym sezonie albo w następnym?

Tak, gram postać, która pojawi się w kilku następnych odcinkach.

Zapraszamy do dyskusji na forum o ”Grievous Intrigue i ”The Deserter”.



Tagi: Cara Pifko (1) Chris Edgerly (1) The Clone Wars (1205)

Komentarze (16)

Wciągające.

Aż mi się przypomniał słynny gracz Sir Pifko.

JTCW na 100%
B)

Eeth Koth :( ? On sfajczył się w AotC! Oficjalnie gardzę TCW. Zaraz się okaże że Darth Maul żyje...

Ja znam kolesia o nazwisku Piwko, ten to dopiero ma banię :)

nie wiedziałem że Clone Warsy będą miały tylko 100 odcinków ;( trochę mało...ja chce więcej Ashoki !!!!

Hy, hy, hy. Jak można się nazywać "Pifko" :D. Hy, hy. :)

a eeth umarł O.o

W tych star wars'ach coraz wieksza moda na zmartwychwstawanie, Darth Maul, Starkiller, Eeth Koth...

Balav --> Wielki Powrót Qui-Gon Jinna w 3 sezonie TCW.

Chyba z Eeth Koth trochę przesadzili

Czyli Eeth Koth jednak przeżył. Kto następny do zmartwychwstania?

Coraz wieksze bagno :|

A więc jednak Eeth Koth...Tragedia

Pifko brzmi jak Piwko :P.

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować:

Login:
Hasło:

Archiwum wiadomości dla działu "Wojny Klonów"

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.