Humor

Tydzień Jedi - Jedi a humor

Aris de Solman i Rheen`Var z Jedi Order



Każdy film, który nosi miano kultowego, doczekał się swojej parodii. Wspomnieć trzeba, że twórcy, którzy biorą się za parodiowanie danego filmu, muszą go przynajmniej bardzo lubić ponieważ tylko wtedy parodia będzie udana i trafna.

Uniwersum Gwiezdnych Wojen dostarcza twórcom i parodystom ogromnej ilości materiałów, które aż proszą się o wyśmianie, sparodiowanie lub przedstawienie w krzywym zwierciadle. Zwróćmy chociażby uwagę na zwrot – „Niech Moc będzie z Tobą”, który obok miecza świetlnego jest symbolem całej sagi. Nie ma co ukrywać, że to pozdrowienie jest tandetne, kiczowate, przesadnie patetyczne. Jest to jeden z największych banałów w historii kina. Gorsza jest chyba tylko poprawność polityczna.

Jednak ów banał na stałe wpisał się w księgi światowej popkultury oraz w świadomość ludzi, którzy z nią obcują. Nie tylko fanów Gwiezdnych Wojen. Dlatego też gwiezdne pozdrowienie zostało przerobione tysiące razy, było używane w reklamach, filmach, utworach muzycznych, książkach. A jest to tylko wierzchołek góry lodowej o nazwie Parodia.

Chciałbym się skupić na kolejnym symbolu Gwiezdnych Wojen – rycerzach Jedi. Przypatrzmy im się. Są oni swoistą kopalnią, z której można wydobywać żarty i dowcipy. Można sparodiować praktycznie każdy aspekt ich życia, każdą cechę: mnisi – wojownicy, którzy prawią truizmy na lewo i na prawo; relacja mistrz i uczeń; powłóczyste szaty; ascetyczny tryb życia; miecze świetlne. No i oczywiście korzystanie z tej tajemniczej Mocy.

Myślę, że gdyby Jedi żyli w naszej rzeczywistości, to kawały o nich byłyby równie powszechne co kawały o księżach czy policjantach (wszakże Jedi łączą cechy obu) i nie byłyby one bardziej wyrafinowane. Przecież mistrz Jedi oraz jego młody padawan tworzą więź, która aż się prosi o aluzje do homoseksualizmu. Na myśl przychodzi relacja między erastesem i eromenosem (miłośnikiem i ulubieńcem) – związku między sędziwym mężczyzną, a młodym, nie golącym się jeszcze chłopcem, które to były na porządku dziennym w starożytnej Grecji.

Pierwszym filmem, który sparodiował Gwiezdne Wojny jako całość (również wątek Mocy i rycerzy Jedi), były „Kosmiczne Jaja” Mela Brooksa, który został nakręcony w roku 1987. Oprócz niewybrednych (aczkolwiek zabawnych) dowcipów ze znanych gwiezdnych motywów pojawia się tu wątek Szmocy (Schwartz), która jest oczywiście parodią Mocy, świetlne miecze wysuwające się z pierścionków znalezionych w pudełkach po płatkach śniadaniowych, mistrz Yougurt – żart z Yody. Zobaczcie zresztą sami:



Obecnie, w czasach wszechpotężnego Internetu, w sieci pojawiają się setki śmiesznych filmików, zdjęć, rysunków (i tak dalej) parodiujących Gwiezdne Wojny wraz z motywem Mocy oraz rycerzy Jedi. Moim zdaniem najlepszym obecnie wyśmianiem sagi mogą poszczycić się twórcy Robot Chicken. Ten amerykański serial animowany (w którym zastosowano metodę poklatkową przy wykorzystaniu lalek) wymyślili Seth Green i Dan Milano. Odcinki składają się z krótkich scenek, które wyśmiewają współczesne trendy, modę i popkulturę.

Robot Chicken doczekał się dwóch odcinków Star Wars Special. Trafność z jaką Gwiezdne Wojny zostały sparodiowane, powoduje śmiech aż do bólu przepony. Oczywiście jeżeli ktoś lubi połączenie humoru pozornie niewybrednego, ale jednocześnie bardzo celnego. Robot Chicken nie pozostawia na gwiezdnej sadze suchej nitki. Można się więc domyśleć, że sparodiowani zostali również rycerze Jedi. Jeden ze skeczy przedstawia (nie)sławnego byłego prezydenta Stanów Zjednoczonych – George’a Busha, który nagle dowiedział się, że jest czuły na Moc…



W sieci, na You Tube lub na innych serwisach można znaleźć wiele filmików, które robią sobie jaja z rycerzy Jedi. Oto jeden z nich – parodia Mrocznego Widma, dla wielbicieli brytyjskiego humoru:



Nie podobna również nie wspomnieć o serii Family Guy. Ten serial animowany powstał w roku 1999, a jego twórcą jest Seth McFarlan. Podobnie jak Robot Chicken naśmiewa się z amerykańskiego stylu życia oraz doczekał się swoich gwiezdnych edycji specjalnych. Oto fragment:



Przeglądając Internet można natrafić również na produkcje samych fanów. To, że zwykły fan też potrafi dobrze zrealizować śmieszny film udowadniają te oto pozycje:

Nieznana historia mistrza Yody
Essence of the Force

Na przedstawiamy Wam kilka śmiesznych obrazków wyszperanych gdzieś w odmętach Internetu…



Wszystkie atrakcje tygodnia Jedi przygotowywane przy udziale Jedi Order można zobaczyć w tym miejscu.



Tagi: Publicystyka (60) Tydzień Jedi (17)

Komentarze (15)

niezłe i śmiesznie zrobione

haha obi w reklamie

efekt 'Vibro Axe' :D
Obi zaczął dorabiać w reklamie

Gwiezdne Wojny mają bardzo udane parodie. "Gwiezdne jaja" widziałem więcej razy niż "Nową nadzieję".

mociągajzing :D

Ha ha niezłe. He he uśmiałem się.

Krychu -> Nasz banneromistrz: Burzol ;)

Ja "kosmiczne jaja" oglądałem w całości.

Kto robi te obrazki z nagłówkami, tzn. na przykład teraz jest ten z ''Tydzień Jedi'' zarąbiste to jest!

Family Guy <3

dobre zwlaszcz robot chicken :D

Family Guy miecie :D

Family Guy i ten filmik z Buszem :D wymiatają!

Yoda pewnie trafił za nieodprowadzanie podatków od działalności Jedi do budżetu Republiki :D

Ogólnie fajny artykulik, tylko Kosmiczne Jaja nie śmieszą już tak jak dawniej :/

Robot Chicken świetne. xD

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować:

Login:
Hasło:

Archiwum wiadomości dla działu "Humor"

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.