Klasyczna Trylogia

Tydzień Imperium kontratakuje - The Empire Gives Back



Z okazji okrągłej, trzydziestej rocznicy pojawienia się Imperium kontratakuje na ekranach, w środę 19 maja 2010 roku, w Arclight Cinema w Hollywood odbyła się uroczysta projekcja, piątego epizodu sagi. Jednak poza możliwością obejrzenia filmu w znakomitej jakości na wielkim ekranie, impreza ta miała charakter charytatywny. Zbierano fundusze do walki o dobrą sprawę w ramach inicjatywy "Imperium odpłaca się dobrem" (the Empire Gives Back). Zebrano podczas niej ponad 40 tysięcy dolarów na dział badawczy szpitala dziecięcego świętego Judy.

"Chciałem podziękować wszystkim za przyjście tutaj" powiedział Harrison Ford do zebranych w audytorium. "Chcę podziękować George'owi [Lucasowi] za ten szczodry impuls. Użycie rocznicy Gwiezdnych Wojen by zebrać tyle osób w słusznej sprawie to coś, z czego jestem bardzo dumny, że w tym uczestniczę. I cieszę się, że wspieramy szpital świętego Judy."

Była to jedna z nielicznych imprez Gwiezdno-wojennych w których uczestniczył Ford, w dodatku towarzyszyły mu inne gwiazdy sagi - Billy Dee Williams (Lando), Peter Mayhew (Chewbacca) i Ewan McGregor (Obi-Wan). Dodatkowo wsparli ich twórcy ze srebrnego ekranu - czyli animowanych "Wojen Klonów" - James Arnold Taylor (Obi-Wan), Catherine Taber (Padmé), Matt Lanter (Anakin), Jaime King (Auura Sing), Cary Silver (producent) oraz Dave Filoni (reżyser serii). Na czerwonym dywanie pojawili się między innymi reżyserzy Jon Favreau (Iron Man), Christopher Nolan (Memento), muzycy Mark Hoppus (Blink 182), Pete Wentz (Fall Out boy) i Ashlee Simpson.



Po projekcji Ford uczestniczył w sesji pytań i odpowiedzi, w której większość pytań kierowano z publiczności. Ford bronił się przed tym, że jego postać miała najlepsze linie dialogowe w sadze, starając się raczej ukazać siłę całego Hana Solo. "Miałem rolę do odegrania, postać na którą kluczowy wpływ miał pewien młodzik, stary, mądry wojownik oraz księżniczka. I szczęściem w tym było to, że reprezentowałem coś wyjątkowo bliskiego publiczności, także ze względu na dystans i pewną odporność wobec mitologicznych schematów." Ford opowiedział też wiele anegdotek, zarówno tych starych, jak i nowszych. Między innymi wspominał o tym jak był stolarzem w studiu Francisa Forda Coppoli, gdy kazano mu przeczytać linie dialogowe podczas przesłuchań aktorów do Gwiezdnych wojen, dzięki czemu dostał rolę swego życia. A także jak we współpracy z Irvninem Kershnerem skrócili odpowiedź Hana Solo, na wyznanie miłości przez księżniczkę Leię w Imperium kontratakuje. Wspominał też pracę nad stworzeniem lodowej planety Hoth, w Norwegii. Początkowo sceny z Fordem miały być kręcone w studiu, ale warunki pogodowe okazały się na tyle "sprzyjające", że zdecydowano się je kręcić na lokacji. Tyle, że na miejscu wszystko wyglądało trochę inaczej. Mieli problem by dotrzeć do hotelu, ale jak już w końcu tam dotarli, warunki pogodowe były takie, że ekipa nawet nie ruszyła się z hotelu. Stanęli w drzwiach i kręcili, podczas gdy aktor musiał wyjść na zewnątrz podczas śnieżnej zamieci. Znajdowali się może jakieś 12 stóp od wejścia.

Ford zauważył, że 19 maja obchodził swoje 66 urodziny Peter Mayhew, złożył mu przy tym życzenia i zaczął opowiadać o nim anegdotki. Między innymi o tym, jak wielką darzy go sympatią, za to, że udało mu się wbić w ten strój. Wspominał także jak budowano kokpit Sokoła Millennium. Harrison i Mayhew chcieli tam wejść wcześniej i zobaczyć swoje "biuro". Nie wpuszczono ich jednak i kazano przyjść dopiero następnego dnia, gdy zaczynali zdjęcia. Wtedy okazało się, że całość jest niewyskalowana względem Petera. Żartował sobie także, jak wielką kupą złomu był ich okręt. To, że hipernapend wysiadał to jedno, ale okazało się, że nie działały tam przyciski. Zabrakło sprężynek. W filmie może jakoś to wygląda, ale gdy obcięto budżet, pozostała jedynie atrapa. Naprawiono to dopiero w Imperium kontratakuje.

Ford wspomniał też Aleca Guinnessa, który chętnie udzielał rad młodszym kolegom z planu. Wiele z nich dotyczyło mieszkania w Londynie. Harrison wspominał go bardzo cieple. Potem przyznał, że niedawno oglądał Gwiezdne Wojny po raz pierwszy od dawna, przygotowując się właśnie do tej imprezy. "Spojrzałem na Aleca Guinessa. Wiedziałem, że to wspaniały aktor i myślałem, Także, że to starzec. Stary, wspaniały aktor. Usiadłem, spojrzałem na niego, policzyłem i doszedłem do wniosku, że gdy kręcił Gwiezdne Wojny był sześć lat młodszy niż ja teraz. To mnie zamurowało."

Harrison nie potrafił sobie poradzić z pytaniem o źródło niesamowitej popularności Gwiezdnej Sagi. Próbował wszystko zwalić na czynniki mitologiczne i Lucasa, w każdym razie to dzięki niemu to jakoś zadziałało. Za to na koniec skomentował swój wkład w Gwiezdne Wojny mówiąc: "Myślę, że jestem prawdziwym szczęściarzem".

Pozostałe atrakcje Tygodnia "Imperium kontratakuje" znajdziecie tutaj.



Tagi: Tydzień Imperium Kontratakuje (15)

Komentarze (13)

Szkoda, że mnie tam nie było ;D

o żesz ty...
niektórych trudno poznać,
tak czas zmienia ludzi :)

Horus --> Mnie to na miecz świetlny wygląda :P

A te drugie zdjęcie to zbędne jest :)

Autor tekstu fajnie zestawił zbiorowe zdjęcia, dobrze wie kto ma pierwszeństwo w naszych sercach.

Zawsze szanowałem Harrisona Forda. Dla mnie nie potrzebne było jego przyznanie do Gwiezdnych wojen, po prostu jest wielkim aktorem.

To jest nasz Chewie? ożesz... a Billy się opasł albo gazu Tibanna nawdychał, że taki napęczniały :)

Domyślam się, że tekst pochodzi z jakiegoś urządzenia sczytującego fale mózgowe autora. Nie chce mi się wierzyć, że przytomny człowiek mógłby świadomie wypisać taki bełkot...

Czym Chewie się podpiera? :P

@Bolek - wygląda na to, że Harrison na stare lata robi się cosik łagodniejszy i może już nie będzie się odcinał od SW.

Ale ciekawostka - na tej imprezie pierwotnie miały stawić się pokaźne ekipy z Rebel Legionu i 501st, coby zrobić adekwatną obstawę, tak jak np. George'owi dwa lata temu na Rose Parade. Natomiast na bodajże dwa tygodnie przed imprezą organizatorom się odmieniło i zażyczyli sobie tylko Vadera i dwóch szturmowców - jak plotka głosi, na żądanie Forda. Zapomniał wół, jak cielęciem był i w zbroi tikeja popylał na planie ANH. ;)

Skąd się bierze niesamowita popularność SW?

Od zarania dziejów największym marzeniem człowiek było wzbić się w powietrze by, niczym ptak, fruwać wśród chmur; było to dla ludzi mniej więcej równoznaczne z zerwaniem okowów naszego świata i poczuciem prawdziwej wolności (przykład mitycznego Ikara co nieco nam o tym mówi).
Jednak gdy człowiek praktycznie już opanował niebo i podróże wśród chmur nie są już czymś tak potężnie działającym na wyobraźnię człowiek potrzebował jakiegoś zamiennika. I odnalazł go dzięki sadze Lucasa - wraz z garstką bohaterów może uczestniczyć w międzygwiezdnych podróżach. A jako, że raczej nie dane mi będzie dożyć do czasów, gdy taki rodzaj przemieszczania się będzie możliwy, to nie pozostaje nic innego jak zagłębiać się w ten przebogaty świat tworzony dzięki wyobraźni podobnych nam marzycieli...

Takie jest przynajmniej moje zdanie (ostatnio mnie matka zapytała: dlaczego właśnie akurat SW? - skłoniło mnie to do refleksji i oto co z tego wyszło:))

Billy Dee Williams na tym zdjęciu wygląda jak alfons ;D

No proszę, Ford. Co mu się stało, że postanowił przyznać się do Star Wars? :]

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować:

Login:
Hasło:

Archiwum wiadomości dla działu "Klasyczna Trylogia"

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.