Książki

Tydzień Yuuzhan Vongów – książkowe nawiązania



„Nowa Era Jedi” stała się integralną, znaczącą częścią Expandend Universe, czy się to komuś podoba czy też nie. Obecnie jedynymi fanami Gwiezdnych Wojen, którzy nie znają barbarzyńskiej rasy Yuuzhan Vong, są ludzie, którzy ograniczają się tylko do filmów. Jest tak, ponieważ, każdy kto zagłębi się odrobinę bardziej w świat gwiezdowojennych książek, komiksów, RPG tudzież zbieractwa figurek, po prostu musi cokolwiek o NEJ wiedzieć, nawet jeżeli uważa pomysł za poroniony (a przeciwników serii w fandomie nie brakuje). Dzięki ogromowi kontrowersyjnej serii, dostaliśmy mnóstwo odniesień do niej w okresie przed-NEJowym (a także źródła dziejące się w trakcie NEJ, jak „Różnice i Podobieństwa” i „Practical Man”; jak i późniejszy na przykład „Dziedzictwo”, ale na nich skupimy się innym razem). W końcu to odkrywanie przygotowań do Inwazji (albo nawet i… uświadamianie sobie, że niektórzy w Imperium i u Separatystów o niej wiedzieli…), daje tyle przyjemności, co odkrywanie teorii spiskowych. Ci, którzy boją się spoilerów, a są do tyłu ze znajomością tytułów, o których napiszemy niżej, proszeni są o natychmiastową ewakuację!

Zacznijmy od dziejącej się zaledwie trzy lata po „Mrocznym widmie”, napisanej przez Grega Beara „Planecie życia”, zwanej przez niektórych zerowym tomem NEJ. W zasadzie książka przedstawia historię nie do końca związaną z NEJ, jednak punktem wyjściowym, jest poszukiwanie przez Anakina i Obi-Wana zaginionej Jedi rasy Fosh – Vergere – która, jak wiemy, oddała się Yuuzhan Vongom, aby ocalić planetę i odegra ważną rolę w serii (podobnie zresztą jak i sama planeta Zonama Sekot, na której dzieje się akcja, a potem okazuje się nierozerwalnie powiązana z barbarzyńską rasą). W tej też książce po raz pierwszy poznajemy zwrot Przybysze z Dali, jak Ferroanie nazywali Vongów.

Epicko i pięknie udało się Timothy’emu Zahnowi połączyć Starą Trylogię filmową, razem z Nową Trylogią i z serią NEJ, a nawet z jego własną książkową trylogią o admirale Thrawnie w powieści „Poza galaktykę”. Książka dzieje się dwa lata po „Planecie życia” i przez 90% powieści nikt się nawet nie spodziewa, że Yuuzhan Vongowie są ważnym katalizatorem zdarzeń w książce. Opowiada ona o losach wyprawy naukowców i Jedi, i ich próbie przekroczenia granic Galaktyki, w której dzieją się akcja Gwiezdnych Wojen (jak wiemy, do inwazji Yuuzhan Vongów, większość istot uznawała to za niemożliwe). Tak, to ten sam Lot Pozagalaktyczny, o którym już dawno temu czytaliśmy w kultowej Trylogii Thrawna, za którego niepowodzenie, odpowiedzialny był sam admirał. W książce zresztą, interesującą nas sceną, jest zakończenie, gdzie admirał Mitth’raw’nuruodo zapoznaje się z istotą… pracująca dla Palpatine’a, przyszłego Imperatora (nie zapominajmy, że książka dzieje się jeszcze przed Wojną Domową, a nawet odłączeniem się Konfederatów od wciąż demokratycznej Republiki). Można by przypuszczać, że to właśnie było symboliczne zapoznanie Palpatine’a z jednym z jego przyszłych, najgenialniejszych strategów Imperialnych. A najciekawsze jest to, że dzięki końcowej rozmowie dowiadujemy się, że szpieg Palpatine’a wie o Przybyszach z Dali, a co więcej, również Thrawn i Dynastia Chissów szykuje się na ich przybycie. W książce Zahn nam niejako puszcza oko – w końcu fani nieraz się zastanawiali, czy tak naprawdę Palpatine nie wiedział o planach inwazji Yuuzhan Vongów, a stacja bojowa Gwiazda Śmierci, nie była przede wszystkim budowana do walki z nimi… Ta sama Gwiazda Śmierci, którą – o ironio – w imię pokoju w Galaktyce zniszczyli rebelianci, a za którą Han Solo tęsknie wspominał w czasach inwazji. Zahn zdaje się, potwierdził nasze teorie.

Nastają wojny klonów, Republika walczy z Konfederacją Niezależnych Systemów, za trzy lata powstanie Imperium, do inwazji Yuuzhan Vongów zostało jeszcze niemal 50 lat. Tymczasem jeden z najważniejszych Jedi tamtych czasów – Mace Windu – przebywa na Haruun Kal. I tam właśnie, podczas podróży przez dżunglę, doświadcza wizji. Tak, mówię o jednej z najlepszych książek z Gwiezdnych Wojen, i o tych paru zdaniach, które w 2003 roku tak bardzo poruszyły fanów… Pozwólcie, że zacytuję opis wizji Mace’a:

W moich obecnych snach śnię o zniszczeniu Jedi. O śmierci Republiki. Widziałem Świątynię w ruinach, rozbity Senat i całe Coruscant rozbite orbitalnym bombardowaniem przez statki o niezwykłej konstrukcji. Widziałem Coruscant, centrum kultury Galaktycznej, jak stawało się dżunglą o wiele bardziej wrogą i obcą niż dżungle Haruun Kal.

Brzmi znajomo? Tak, Mace Windu miał wizję o upadku Republiki, racja. Ale nie spowodowanym przez chore ambicje polityczne Palpatine’a, a wizję koszmaru, który dotknie odrodzoną Republikę, lata po śmierci Imperatora. Rzeczą, która utwierdza mnie w przekonaniu, że właśnie Yuuzhan Vongów miał autor na myśli, jest to, że Matthew Stover, w tym samym czasie, gdy pisał „Punkt przełomu”, zajmował się też „Zdrajcą”, czyli książką dziejącą się w czasach ich inwazji, w ponad połowie powieści natomiast miejscem akcji jest, właśnie zniszczona stolica Galaktyki – Coruscant, opuszczona, porośnięta dżunglą, a mimo to nadal bombardowana, przez Yuuzhan. Jeżeli kogoś te argumenty nadal nie przekonują (jest ktoś taki?), to niech mi proszę odpowie na pytanie – czy kiedykolwiek przed lub po NEJ pokryta w 99% miastem planeta Coruscant została zniszczona, i to przez „statki nieznanej konstrukcji”? Nie sądzę…

Jak widać Yuuzhan Vongowie odcisnęli na galaktyce swoje piętno, i – jak każda wielka rzecz – i ta inwazja, dla uważnych miała swoje mroczne zapowiedzi. Możemy się tylko domyślać, co by było gdyby wizja Mace’a odbyła się przed Wojną, a Mistrz Jedi miałby czas nad nią kontemplować. Nie dowiemy się, co by się stało, gdyby Palpatine, nie niepokojony przez Rebeliantów, szykował by siły na przybyszów. Nie dowiemy się również, co by było, gdyby Lot Pozagalaktyczny odniósł sukces, a Kenobi i Anakin Skywalker nawiązali by jeden z pierwszych kontaktów. Jednak, to właśnie te możliwości, o które bohaterowie się otarli, dają nam ten dreszczyk emocji i rozpalają wyobraźnię. I nie zapominajmy, że jak dotąd czytamy tylko o książkowych widmach Inwazji…

Autor: Mateusz Matek Michalak




Wszystkie atrakcje tygodnia Yuuzhan Vongów można zobaczyć w tym miejscu.


Temat na forum



Tagi: Tydzień Yuuzhan Vongów (13)

Komentarze (21)

,,oddała się Vongom'' - love it

Dlatego ja nigdy nie wymagam czegoś, czego sam bym nie był w stanie zrobić.

Ogór, z miłą chęcią, niestety nie czuje się dobry w tworzeniu tekstów, ale wiem że są takie osoby w fandomie.

Adakus -> Teksty tego typu mogłyby sie częściej pojawiać. Tylko nie za bardzo chce sie innym pisac, jednak widzę, ze jestem na fali i chętnie widziałbym Cie piszącego "publicystykę", z niecierpliwością czekam na Twoje pierwsze teksty :-)

No Mace Windu miał niezłą wizję.

Adakus -> Wtedy nie byłyby już takie fajne. ;P Zresztą na kwiatki typu "oddała się Vongom" (to te ich blizny tak na nią podziałały...) warto chyba trochę czekać. :)

W sumie to ja za bardzo się w NEJ nigdy nie orientowałem, choć nie mam doń żadnej awersji: czytałem tylko "Wektor pierwszy", dylogię "Mroczny przypływ" i drugą część "Agentów chaosu". Takie tygodnie pozwalają na bezbolesne zagłębienie się w temacie.

@Bolek: a myślałem, że tylko ja mam chorą wyobraźnię :P

bardzo ciekawy tekst, chociaż dla mnie niezbyt odkrywczy, bo czytałem wszystkie te książki. ale w ramach przypomnienia, spisał się dobrze :)

Tak przy okazji chciałbym coś zasugerować ponownie, czy tego typu artykuły nie mogą ukazywać się częściej, a nie nie tylko przy okazji "tygodnia".

Reszta w odpowiednim temacie na forum.

Adakus ma rację - o Crimson Empire 2 i wielu innych powiązaniach komiksowych będzie w 2 części. Tekst o nawiązaniach byłby zbyt długi, dlatego podzielony został na części. Swoją drogą, w przeciwieństwie do "jedynki", część druga będzie miała dwóch autorów :)

Prezi - Punkt przełomu polecam, jedna z lepszych książek :)

Aquenral - Nie czytałem Widma Przeszłości ani Wizji Przyszłości, więc nie wiedziałem, że mamy tam wzmiankę NEJ-ową. Chętnie się dowiem o co biega :)

Dziękuję każdemu, komu podobał się tekst, widzę, że Nestorowi najbardziej ;) ... a co do "oddała się Vongom" ... ciesze się, że dzięki waszym skojarzeniom tekst "dostał kolorków", lol :D

Super :D

Dla mnie Matek tym zdaniem:

"W zasadzie książka przedstawia historię nie do końca związaną z NEJ, jednak punktem wyjściowym, jest poszukiwanie przez Anakina i Obi-Wana zaginionej Jedi rasy Fosh � Vergere � która, jak wiemy, oddała się Yuuzhan Vongom, aby ocalić planetę i odegra ważną rolę w serii (podobnie zresztą jak i sama planeta Zonama Sekot, na której dzieje się akcja, a potem okazuje się nierozerwalnie powiązana z barbarzyńską rasą)."

...stał się mistrzem interpunkcji i zdań wielokrotnie złożonych. I ustępuje tylko o krok Bogdanowi Dolnickiemu z Krakowa. Miszcz miszcz Matek miszcz!

A tak wracając do tematu, to do dzisiaj pamiętam jak mnie ciarki przeszły kiedy czytałem fragment o zniszczeniu Coruscant w "Punkcie przełomu".

Bardzo fajny tekst, napisanym prostym i przyjemnym językiem. Matek gratuluję :)

Tekst bardzo ciekawy, szczególnie ta wizja z "Punktu Przełomu". Muszę wreszcie przeczytać tę książkę.

A co do Vergere, to nie wiedziałem że była taka zdesperowana by poświęcić swoją... :P

Verg, dlatego w "Gwiezdnych wojnach" jest tyle retconów, które tak ładnie spajają wszystko w całość. :)

Oddała się Vongom - lubię to

Ciekawy tekst, zwłaszcza że poruszył ciekawy aspekt: Gwiazda Śmierci, jako wynalazek na co?
Jedni twierdzą, że Palpatine chciał nią niszczyć Rebeliantów, inni, że potrzebował broni na Yuuzhan.
Ja uważam, że Gwiazda Śmierci miała być przede wszystkim zaspokojeniem megalomańskich żądz Sidiousa, by pokazać "Patrzcie na potęgę Imperium", a sprawy walki z Rebelią i niszczenia planet, oraz odparcia inwazji Vongów są drugorzędne.

Poza tym, Gwiazda Śmierci to jednak wynalazek filmowy, gdzie głównymi bad-guyami byli Sithowie, a nie Vongowie. Ci drudzy rozwinęli się później w EU ;>

Przezacny tekst, ale brakuje mi tutaj chociażby krótkiej wzmianki o "Wizji przyszłości" Zahna. Mateusz odwalił kawał dobrej roboty. <4

"Oddała się Vongom" <3

Jaro, zapewne pojawi się to w nawiązaniach komiksowych, w końcu "Karmazynowego Imperium" jest komiksem, a nie książką.

Tekścik fajny, ale IMO należałoby wspomnieć o tajemniczym doradcy tymczasowego Imperatora Xandela Carivusa z "Karmazynowego Imperium II"...

Bardzo dobrze to przedstawiłeś. O tej ostatniej książce nie słyszałem, ale to moje zaległości...

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować:

Login:
Hasło:

Archiwum wiadomości dla działu "Książki"

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.