Książki

Spotkanie z tłumaczami Amberu

Na konwencie Star Force w Toruniu jednym z punktów programu było spotkanie z tłumaczami Amberu. Na spotkaniu obecni byli, podobnie jak rok temu, Anna Hikiert oraz Błażej Niedziński. Panel miał bardzo podobną formę jak ten przed rokiem, którego zapis można przeczytać tutaj. Poniżej natomiast znajdziecie zapis z tegorocznego panelu, a w nim zarówno informacje o pracy jaką Błażej i Ania wykonują, jak i kilka nowinek - w tym personalia nowego tłumacza, który już pracuje nad jedną z książek. Zachęcamy do przeczytania zapisu.

Pytanie: Jaki był wasz pierwszy kontakt ze światem Gwiezdnych Wojen?

Ania: Zaczęło się w momencie wejścia do kin Wersji Specjalnej. Później starałam się uczęszczać na wszystkie seanse starej trylogii i tak już zostało.

Błażej: Pierwszy kontakt to oryginalna trylogia widziana w TV w czasach wczesnego dzieciństwa. Później Mroczne widmo czyli pierwszy film z cyklu, który miałem okazję zobaczyć w kinie i zaczął się bardziej świadomy odbiór oraz częstsze kontakty z Star Wars. Acz dopóki nie zająłem się tłumaczeniem książek to na pewno nie byłem tak zaangażowanym fanem jak większość osób na sali. Acz im dłużej zajmuje się tłumaczeniem książek tym bardziej wciągam się w temat.

Pytanie: Co powiecie o swojej pracy i sposobach tłumaczenia książki?

Ania: Nasze sposoby pracy z Błażejem się różnią. Ja wolę pracować na wersji elektronicznej i tłumaczyć za pośrednictwem programu. Praca za pośrednictwem komputera jest łatwiejsza bo takie programy tworzą pamięć terminów i program później sam podpowiada jak dany termin został wcześniej przetłumaczony. Z książką musimy się najpierw zapoznać, a po jej przeczytaniu przekazać streszczenie wydawnictwu. A później musimy dostarczać partiami tłumaczenia. Bardzo dużą pomocą jest Internet, nie wyobrażam sobie tłumaczenia takich książek bez źródeł takich jak Wookiepedia i Ossus. Nie sposób mieć pamięć taką aby pamiętać, co gdzie się pojawiło i w jaki sposób zostało tłumaczone.

Błażej: Rzeczywiście nasz sposób pracy się różni. Ja również korzystam z programów wspomagających tłumaczenie, aczkolwiek nie w taki sposób jak Ania, bardziej sporadycznie do zapisu terminów i poszczególnych zdań czy fraz, które wiem, że mogą się powtarzać. Np. fragmenty z kodeksu Jedi, bo wiadomo, że one się przewijają w różnych częściach cyklu. Na początku faktycznie musimy przeczytać całą książkę, ja staram się w trakcie pierwszego czytania robić jakieś notatki – jak mam jakieś pomysły co do tłumaczeń słów czy zwrotów to je sobie notuję. Na koniec trzeba jeszcze raz przejrzeć, wyłapać błędy i tyle.

Pytanie: Jak bardzo książka którą fan dostaje w sklepie różni się od Waszej pracy? Chodzi głównie o korektę.

Błażej: Dużo. Po oddaniu książki następuje redakcja stylistyczna, po redakcji stylistycznej dostajemy tekst do wglądu i możemy wnioskować o odrzucenie zmian redakcji, aczkolwiek nie należy z tym przesadzać. Potem jest korekta właściwa i jak coś się zmieni to z reguły nie mamy już wpływu na to.

Ania: Bywa tak, że tekst sprawdzamy po korekcie pierwszej czy drugiej (korekty są dwie). Aczkolwiek korekta czasem zamiast poprawiać, to psuje tekst. Pamiętamy przypadki jak Naboo zostało zmienione na Naboi, a Fondor na Kondor. Fajną rzeczą jest to, że udało się wprowadzić do tłumaczeń polskich Datapad – co jest zasługą Błażeja. I droida, udało się uprosić panią redaktor, aby tego nie zmieniała w tekście.

Pytanie: Kogo najchętniej lubicie tłumaczyć i nie lubicie? No i jeszcze już jako czytelnicy, kogo lubicie i nie lubicie czytać?

Ania: Taką nową autorką w świecie Gwiezdnych Wojen jest Christie Golden, ja wiem, że niektóry inaczej odbierają jej twórczość, ale tłumaczyłam drugą książkę z tej serii i jakoś bardzo mi przypadł styl jej pisania. Nie mam książek, które mi się lepiej czy gorzej tłumaczy. Są różne fragmenty.

Błażej: Nie wiem, czy mogę się pokusić o stwierdzenia, że któryś z autorów jest ulubiony bo do tej pory miałem tylko po jednej książkę każdego autora do tłumaczenia. Aczkolwiek dobrze mi się tłumaczyło Gwiazdę Śmierci Reavsa i Perrego. Mają wartki styl pisania, dobrze się to czyta i tłumaczy i mają z reguły krótkie rozdziały, co sprawia, że wydaje się, że się robi postępy w pracy tłumaczenia. Jeśli chodzi o Christie Golden zaczęliśmy wspólnie pracować nad piątym tomem „Przeznaczenia Jedi” Allies – czyli prawdopodobnie „Sojusznicy” po polsku. I przyznaję, że też mi się dobrze czyta i tłumaczy.

Pytanie: A co przysporzyło Wam na prawdę wiele kłopotów?

Błażej: Szczerze, nie bardzo mi się tłumaczyło książkę Denninga, Otchłań. Zresztą miałem wcześniej okazję czytać, powiedzmy dla przyjemności, którąś z jego powieści i nie rzuciła mnie na kolana. Natomiast jeśli chodzi o szczególnie trudne fragmenty to zdarzają się w każdej książce. Aczkolwiek dobrze tłumaczyło mi się książkę Reavse’a i Perrego to w tej książce był fragment, który niemiło wspominam. Mianowicie opis działania superlasera, który był szczegółowy i techniczny i żałowałem, że nie uważałem lepiej na lekcjach fizyki. Aczkolwiek mam nadzieję, że poradziłem sobie.

Ania: Zgodzę się co do tłumaczeń technicznych. Są terminy, które mają w j. polskim po 5 odpowiedników i czasem trzeba na wyczucie wybrać, który pasuje, bo nie zawsze są one odpowiednie. A jeśli chodzi o antypatię, to miałam okazję tłumaczyć Ruiny Dantooine i począwszy od okładki, nie jest ona najwyższych lotów. Jeśli chodzi o treść, to jedyną pozytywną stroną są opisy przyrody. Cała fabuła była niezbyt przekonywująca i zrobienie z tego czegoś co by się dobrze czytało było drogą przez mękę.

Pytanie: Chciałbym, żebyście opowiedzieli trochę o pozostałych książkach, przy których pracowaliście.

Błażej: Właściwie to w tej chwili zajmuję się tylko literaturą Star Wars. W przeszłości zajmowałem się tytułami naukowymi z dziedziny polityki społecznej, więc nie mającej nic wspólnego z obecnym tematem. A teraz książki Star Wars wypełniają mój czas na tyle, że zawodowo niczym innym się nie zajmuję.

Ania: Ja też, w tej chwili jak Błażej, to są Star Wars. Zwłaszcza, że to jest obecnie książka na miesiąc, a jest trójka tłumaczy. Choć teraz grono się poszerzyło, ale nie mogę chyba powiedzieć o kogo. Praca z książkami jest ciekawsza, bo można bardziej wpływać na treść tekstu, w dokumentach są utarte formułki, których się trzeba trzymać. Natomiast jeśli chodzi o same Star Wars, to zaczęłam współpracować z wydawnictwem Egmont, które zaczęło wydawać albumy. Zobaczymy jak to będzie w przyszłości wyglądało, bo jest sporo tytułów, które znalazłby odbiorców.

Pytanie: Jak zostać tłumaczem?

Błażej: Nie wiem, czy jest jakaś uniwersalna recepta. Mogę powiedzieć, jak to się stało w moim przypadku. Ja kończyłem anglistykę i to na pewno jest dobry początek. Natomiast nie wiem jak to wygląda w przypadku wydawnictwa Amber, czy są jakieś formalne wymagania. Czy jest wymagane takie czy inne wykształcenie, czy doświadczenie. Natomiast do Amberu trafiłem w dosyć banalny sposób, trafiłem na ogłoszenie w Internecie, że wyd. Amber poszukuje tłumaczy SW. W ogłoszeniu był nacisk położony na to, że wymagana jest znajomość realiów SW. Aczkolwiek nie było to weryfikowane, nie było żadnego testu z wiedzy. Dostałem do tłumaczenia próbkę, fragment powieści Objawienie z serii „Dziedzictwo Mocy” i na tej podstawie zostałem zaakceptowany.

Ania: Zgadzam się, że nie ma jakiejś recepty na zostanie tłumaczem. Natomiast bardzo przydaje się dobra znajomość konkretnego języka obcego. Natomiast jest sporo tłumaczy, które wcześniej zajmowało się czymś innym. Ja też trafiłam z ogłoszenia, informacja o tym, że Amber poszukuje tłumaczy znajdowała się na Bastionie. Także dostałam próbkę, była ona weryfikowana, oceniana. Dostałam od Amberu spis, słowniczek terminów, która powinna być stosowana. Stworzona przez p. Syrzyckiego i Jagiełłowicz. Aczkolwiek ze stosowaniem tego jest bardzo różnie, trzeba zwracać uwagę na to jak się tłumaczy, bo nie można liczyć na to, że redakcja ujednolici.

Pytanie: Opowiedzcie trochę o stylu pracy i wierności oryginałowi.

Błażej: Jeśli chodzi o styl pracy to jest większa dowolność, nie wymaga się aż tak dużej dokładności, jeśli chodzi o przekład, bardziej tego, żeby dobrze brzmiało. Wydaje mi się, że zresztą jest to częsty błąd początkujących tłumaczy. Zresztą jak wyglądały moje pierwsze tłumaczenia pierwszych książek, ma się taką tendencję, żeby zbyt dokładnie tłumaczyć, co nie zawsze daje najlepszy efekt. Można zauważyć, że efekt odbiega trochę od oczekiwań. Można zobaczyć to też po ilości poprawek stylistycznych od redakcji.

Ania: Nie mam nic do dodania. Zresztą tak jak Błażej, widzę po pierwszej książce, którą przetłumaczyłam dla Komisji Europejskiej. Strasznie trudno jest nie przekładać takiej maniery z tłumaczeń dokumentów do książek i później człowiek się zastanawia nad tym skąd to jest, co się wzięło.

Pytanie: Czy moglibyście się podzielić z fanami nad czym teraz pracujecie i nad planami Amberu?

Błażej: Tak, jak już wspomniałem, zaczęliśmy wspólnie z Anią i jeszcze jedną tajemniczą osobą, pracę nad kolejną częścią „Przeznaczenia Jedi” pt. „Allies”. A jeśli chodzi o dalsze plany, prawdopodobnie będzie kontynuowany dalej cykl „Przeznaczenie Jedi”. Aczkolwiek nie wiem, czy będzie to szło ciurkiem, czy będą inne książki wydawane w między czasie. Nic więcej nie możemy powiedzieć.

Pytanie: Na prawdę nie możecie się podzielić kim jest kolejna osoba?

Ania: Książka i tak wyjdzie niedługo. Ta osoba tłumaczyła czwartą część, Backlash, która wyjdzie w listopadzie. To jest pani Ola Jagiełłowicz.

W dalszej części panelu padały już pytania ze strony publiczności.

Pytanie: Czy są jakieś rozmowy na temat wydania e-booków „Lost Tribe of the Sith”?

Błażej: Dobre pytanie, nic o tym nie wiem. Ale możemy poddać taki pomysł, aczkolwiek nie wiem, czy nasze głosy mają jakąkolwiek siłę przebicia. Ania: Też uważam, że dobry pomysł. Tym bardziej, że w Czechach bodajże wyszło takie zbiorcze wydanie wybranych opowiadań. Ale nie mamy wpływu poza poddawaniem pomysłów na to co wydać. Poza wybraniem książek, którą chcemy tłumaczyć.

Błażej: Acz dobry moment byłby teraz, przy „Przeznaczeniu Jedi”.

Pytanie: Czy obowiązkiem jest przeczytać poprzednie książki z serii, jak się tłumaczy?

Błażej: Nie, nie ma takiego obowiązku. Prawdę mówiąc, ciężko było by przeczytać całą serię w przypadku takich serii jak „Dziedzictwo Mocy” czy „Przeznaczenie Jedi”. Acz, może Ania czyta wszystko.

Ania: Nie, niestety opuściłam się i nie czytam. Acz, dobrze byłoby przeczytać, gdyż inny tłumacz mógł przekręcić coś w tłumaczeniu i trzeba trzymać konsekwencje.

Pytanie: W związku z tym, że w tym roku przypada 20-lecie Dziedzica Imperium i w Stanach jest reedycja, to czy rozważaliście ponowne wydanie (tłumaczenie)?

Błażej: My możemy rozważać, aczkolwiek nic nie wiem.

Pytanie: Czym się kieruje wydawnictwo, wybierając ksiązki do wydania?

Ania: Tego nie wie nikt. Znaczy na pewno nie my. Jesteśmy zbyt nisko na tej drabince wydawania książki, decyzyjnej, żeby nic o tym wiedzieć. Obawiam się, że nie oczekiwaniami fanów, o czym świadczy wspomniane wydanie „Ruin Dantooine”. Nie wiem, może sprzedażą w innych krajach, ale nikt nic nie wie na ten temat.

Pytanie: To jest najpierw praca, czy przyjemność? Czy dwie rzeczy na raz? Czytacie jako fani, czy jako pracownicy?

Ania: Niestety, po pewnym czasie przyjemność zmienia się w obowiązek. Znaczy to jest w pewnym sensie przyjemność, ale mi się już bardzo dawno nie zdarzyło przeczytać jako fance książki w oryginale, która by u nas nie wyszła.

Błażej: Jak wspominałem, najpierw czytamy książkę, bo musimy napisać streszczenie. Możemy się wtedy poczuć jako czytelnik i fan. Samo tłumaczenie jest pewną przyjemnością i satysfakcją, jakby tak nie było to byśmy się nie zajmowali. Aczkolwiek nie zawsze, są takie momenty, że ma się dość, jakiś szczególnie ciężkich fragmentów. Bywa, że przyjemność zamienia się w mękę. Acz generalnie, oboje jesteśmy zadowoleni z tego, ze możemy tłumaczyć ksiązki Star Wars.

Pytanie: A największa wpadka?

Ania: To jest tak. Rada, że jak się tłumaczy należy odłożyć tekst i wrócić do niego. Wpadki jakiejś strasznej nie pamiętam, acz zdarzyło mi się kilka. Trudno jest w uniwersum, które się tak rozrasta czegoś uniknąć. Pamiętam, że kiedyś uniknęłam przełożenia triangulacji na coś związanego z trójkątami. Dużym problemem jest przekład nazw ras (twilekkanki, twileczki itd) ostatnio był problem z Anzatą, który był gdzieś Anzatczykiem.

Błażej: Dobrze jest spojrzeć na tłumaczenie po jakimś czasie, ja tego nie robię gdyż wtedy to już jest za późno. Więc lepiej chyba nie wiedzieć. Ostatnio dowiedziałem się od Ani, że w powieści Wygnaniec, którą tłumaczyłem do spółki z panem Syrzyckim. Niestety z powodów pewnych zawirowań personalnych w wydawnictwie nie udało mi się przejrzeć tekstu po redakcji, ani po korekcie. Podobnież są spore rozbieżności, pomiędzy tłumaczeniem moim i pana Syrzyckiego. Chodzi o pseudonim syna Lana, który w oryginale brzmi Chance. Ja tłumaczyłem Fuks, Syrzycki zostawił w oryginale i nikt nie wyłapał tego. Zwracałem uwagę na to, ale zmieniał się skład osobowy i nie poprawił nikt.

Pytanie: Czy jest szansa, że streszczenie historii zostanie zaktualizowane, albo wyleci?

Ania: Jakiś czas temu przed zmianami w wydawnictwie rozmawiałam z osobą odpowiedzialną za ksiązki w wydawnictwie i była szansa na zmienienie tego, acz teraz nie zanosi się na zmianę. Możemy zasugerować, acz nie obiecujemy nic.

Pytanie: Mam wrażenie, że coraz więcej osób tłumaczy jedną książkę.

Błażej: to kwestia terminów. Lepiej by było jakby jeden tłumacz tłumaczył książkę. Teraz książka jest podzielona na trzy części i trzech tłumaczy nad tym pracuje. Wynika to z terminu bardzo krótkiego. Nie wiem dlaczego Amber naciska tak na te terminy, bo już w przeszłości się zdarzały puste miesiące, bez ksiązki. Może były straty. Natomiast staramy się dojść teraz do tego cyklu co był wcześniej, że każdy tłumacz dostawał książkę i miał na nią 3 miesiące.

Pytanie: Kiedy można oczekiwać planu wydawniczego na 2012?

Błażej: Ja nic nie wiem.

Ania: Ja także nic nie wiem, acz jak tylko się dowiemy to postaramy się przekazać. Do kwietnia raczej będzie „Przeznaczenie Jedi”, postaramy się dowiedzieć czy są jakieś plany na późniejsze czasy.

Pytanie: Z czego wynika zwiększeniu częstotliwości wydawania książek? I jaki ma to wpływ na waszą pracę?

Ania: Mi się wydaje, że to w głównej mierze zasługa pojawienia się serialu „Wojen Klonów”. Bo to w okolicach premiery serialu, Egmont zaczął wydawać komiksy, Amber więcej książek, Hachette książeczki dla dzieci. Dlatego na prawdę nie mamy na co narzekać na razie. Acz jeśli chodzi o wydawanie książek co miesiąc to jest to dla nas sytuacja mało komfortowa, gdyż są bardzo napięte terminy i nie zawsze da się doszlifować.

Błażej: To dobrze, ale jeśli chodzi o tempo wydawania książek, to tak jak wspominałem, bardzo napięte terminy. Przez co musimy współpracować zespołowo dwójkami i trójkami. Co nie jest dobrym rozwiązaniem.

Pytanie: Pan Syrzycki już się nie zajmuje Gwiezdnymi Wojnami?

Błażej: Zajmuje się, aczkolwiek jest mniej aktywny ostatnio. Mniej czasu może poświęcać na tłumaczenie.

Pytanie: Czy w swojej pracy macie przyjemność kontaktu z autorami?

Błażej: Dwukrotnie zwracałem się do autorów celem wyjaśnienia jakiś wątpliwości. Przy tłumaczeniu książki pana Schreibera, niestety nie był on łaskaw odpisać. Następnie przy „Gwiazdzie Śmierci” Perrego i Reavesa, pan Perry wyjaśnił co miał na myśli.

Ania: Ja też miałam okazję kilkukrotnie, i wszyscy na szczęście odpowiedzieli na moje pytania. W przypadku książek pani Miller, Travis i Denninga. W przypadku powieści Niezwyciężony jest pirat trie-eyes. Jest tam rozbieżność w płci i pan Denning bardzo się zdziwił skąd to się wzięło, acz stwierdził, żeby zrobić z niego mężczyznę.

Tym pytaniem skończył się panel, a tłumacze zaczęli rozdawać autografy.



Tagi: Amber (522) StarForce (76)

Komentarze (13)

O żesz kuuuurka! To ja muszę być :). Dajcie tylko namiar gdzie on jest :D

Guzes, wiewiórki ćwierkają, że panel wpadnie w tygodniu z wizytą do jakiegoś sławnego kolekcjonera SW-owego sfuffu z Mazur ;> Wbijaj koniecznie! :)

O rany! Taka okazja a ja nie zdobyłem autografu. Buu szok! Będzie jeszcze kiedyś taki panel, będzie ?:)

Małe sprostowanie: nie chodziło o książkę "przetłumaczoną dla Komisji Europejskiej", tylko o książkę, którą tłumaczyłam równolegle z przekładem dokumentów dla KE :P (czyli "Wygnanie"), a pirat "trie-eyes" to oczywiście Three-Eye http://starwars.wikia.com/wiki/Three-Eye ;)

@Resvain -> No przecież tu jest mowa o tym, że ma wrócić. ;/ No ale może nie będzie tak źle, ostatecznie tłumaczenia Egmontu teraz też są o niebo lepsze niż te sprzed dekady.

A sam wywiad bardzo ciekawy, choć nie uczestniczyłem, widać, że oboje państwo sympatyczni. ;)

Najśmieszniejsze było, jak na co drugie pytanie mikrofon przechodził z p. Błażeja na p. Annę ;d

Przyjemnie się czyta. Jaka ulga, że pani Jagiełowicz nie trudni się już tłumaczeniem książek. Nie trawiłem jej przekładów.

Bardzo przyjemnie się czyta oprócz acz wszystko fajnie :)

Nie wiem czy Ci autorzy tak zawsze mówią, ale te "acz" i "aczkolwiek" zbyt często się powtarzało i strasznie mnie denerwowało, w połowie bawiłem się w przewidywanie kiedy te słowa znowu się pojawią i prawie zawsze zgadywałem

przeczytales juz NEJ czy dalej sie z nia meczysz ??

To dobrze. Dzięki temu może wreszcie nie będzie takiej odległości pomiędzy początkiem wydawania serii, a ostatnim tomem, jak to było w DM i NEJ. Poza tym zmniejsza to prawdopodobieństwo, że natrafi się na spoilery z serii.

Szkoda że ciurkiem poleci teraz FOTJ:( Ale dobrze że cokolwiek wydają :)

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować:

Login:
Hasło:

Archiwum wiadomości dla działu "Książki"

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.