Gry komputerowe

Tydzień KotORa: The Sith Lords - niedorobiony sequel



Sukces jakim okazał się Knights of the Old Republic, przerósł nawet samych twórców. Ilość nagród i tytułów jakie gra otrzymała, starczyłoby do obdarzenia kilku innych produkcji. I ten sukces potwierdził słuszność decyzji o rozpoczęciu prac na kontynuacją przygód w czasach Starej Republiki. Ty razem jednak to nie BioWare zajął się produkcją sequela, który chcąc zając się innym projektem, zaproponowało LucasArts współprace z Obsidian Entertainment. Ta amerykańska firma to aktualnie doświadczone studio na rynku gier cRPG, które swoją renomę zaczęło tworzyć właśnie od podjęcia się produkcji kontynuacji KotORa. Prace nad The Sith Lords rozpoczęły się w czasie gry pierwsza część trafiła do sprzedaży na konsole Xbox. W strukturach tego studia pracują osoby odpowiedzialne za takie serie jak Fallout, Baldur's Gate czy Icewind Dale, mowa tu m.in. o Feargusie Urquhartcie, Darrenie Monahanie czy Chrisie Parkerze, a kierownikiem projektu został Chris Avellone jeden z twórców Planescape: Torment. Gra została wydana 6 grudnia 2004 roku na platformę Xbox, a dwa miesiące później - 8 lutego 2005 produkcja zawitała na PCety w systemie Windows.

Fabuła gry rozpoczyna się 5 lat po wydarzeniach z jedynki. Mimo starań Revana, w Republice nadal źle się dzieje, a Jedi stali się zwierzyną łowną. Nasz bohaterka (lub bohater, w zależności od wyboru gracza) jest jednym z ostatnich Jedi, która po zakończeniu wojen mandaloriańskich udała się na banicje. Teraz jako Wygnana Jedi musi powrócić i zmierzyć się z niebezpieczeństwami oraz zaprowadzić porządek w galaktyce. Mimo że jesteśmy Jedi, to z powodu wygnania i traumatycznych przeżyć na wojnie, nasze połączenie z Mocą uległo osłabieniu. W trakcie gry jednak na nowo uczymy się poznawać Moc i budujemy swój nowy miecz świetlny. Historia sequela nie jest bezpośrednią kontynuacją fabuły KotORa, mimo to wykorzystano sporo nawiązań i postaci znanych z oryginalnej części. Poza nowymi planetami jak Telos IV, Onderon, księżyc Nar Shaddaa i Dxun, ponownie odwiedzamy Dantooine i Korriban. A w czasie rozgrywki towarzyszyć nam będą droidy HK-47 i T3-M4, galaktykę natomiast będziemy zwiedzać na pokładzie znanego nam frachtowca Ebon Hawk.

W grze wykorzystano ten sam engine Odyssey co poprzednio, tak samo poczyniono z pozostałymi rozwiązaniami technologicznymi. Tak naprawdę zmieniono nie wiele z tego, co sprawdziło się poprzednio. Zmodyfikowano nieznacznie interfejs, gdzie dodano możliwość doboru dodatkowej broni w razie potrzeby zmiany taktyki walki. Nie zmieniona też została eksploracja świata za pomocą towarzyszy, których nadal możemy mieć jednoczenie dwóch przy sobie. Jedną z istotnych zmian jakie dodano, jest możliwość konstrukcji przedmiotów jak i części potrzebnych do modyfikacji broni i pancerzy. Daję to graczowi niejednokrotnie możliwość podrasowania bohatera o kilka punków w atrybutach czy umiejętnościach.

Urozmaicono również system klasowy, do którego dodano klasy prestiżowe, odpowiednio dla jasnej strony: Mistrz Jedi, Strażnik Jedi i Mistrz Broni, oraz Lord Sithów, Maruder i Zabójca Sithów dla ciemnej strony. Poszerzona została też paleta Mocy, do której dodano m.in. Force Crush - zgniecenie przeciwnika Mocą czy Force Sight - widzenia przez ściany. Jak już jesteśmy w temacie tej tajemniczej siły, warto wspomnieć że twórcy umożliwili nam opcje trenowania własnych uczniów na użytkowników Mocy, rekrutując ich pośród załogantów Ebon Hawka. Wszystko oczywiście zależy od relacji jakie łączą nas z danym bohaterem i naszego wpływu na niego. Tak samo też nasze postępowanie w zależności od wybranej ścieżki (jasnej lub ciemnej), będzie miało wpływ na naszych towarzyszy. Poprawiono również system awansowania, na który gracze narzekali w poprzedniej osłonie, gdzie kilka godzin przed finałową walką gracz osiągał maksymalny 20 level.

Po premierze gry chwalono ją za niebagatelną fabułę oraz zachowanie klimatu i udanych rozwiązań poprzedniczki. Fabuła była przeprowadzona w bardziej mrocznej tonacji niż wcześniejsza odsłona, co wielu graczom przypadło do gustu. Graficznie jednak gra wypadła blado, niewielkie ulepszenia nie zatarły wrażenia kanciatych, pustych i nieciekawych przestrzeni. Tak samo jest z płynnością animacji, z którą program gry sobie nie radzi. Gra osiągnęła podobny sukces jak oryginalna część, mimo to nie jest to produkcja tak dopracowana i innowacyjna, na dodatek posiada jedną poważaną wadę o czym wspomnę poniżej.

Jak się później okazało, terminy goniły Obsidian, który by wyrobić się na czas, zmuszony został przez LucasArts do cięć. I to właśnie te ciecia spowodowały że otrzymaliśmy produkt nieukończony. Można to dość łatwo zauważyć po niektórych wątkach rozpoczętych w czasie rozgrywki, jednak rozwiązania ich w grze nie uraczymy. Takim przykładem jest wątek planety droidów M4-78, o którym wspominał nam HK-47. Innym bardzo istotnym cięciem jest całkowicie zmienione zakończenie fabularne gry, gdzie głównym antagonistą zostaje inna osoba. Fani jednak byli na tyle dociekliwi i wytrwali, że opracowali modyfikacje, która przywróciła większość wyciętego materiału z gry. Moda można pobrać z sieci i cieszyć się grą, odkrywając ją na nowo.

Polski dystrybutor stworzył polską lokalizację do pierwszej części serii, jednak w przypadku The Sith Lords nie uraczono nas tym. I tutaj na scenę ponownie wkraczają fani, którzy w przeciągu roku od premiery opracowali pełne polskie spolszczenie gry w wersji kinowej. Spolszczenie można pobrać z sieci ze strony KotOR2.pl.

Gdy LucasArts zaczął naciskać na twórców "dwójki", polityka prowadzona przez oryginalnego dystrybutora powoli zapowiadała problemy z jakimi ta seria musiała się w przyszłości zmierzyć, ale o tym w następnym artykule.



Tagi: Knights of the Old Republic II (76) Tydzień KotORa (20)

Komentarze (21)

Dla mnie również ta gra była ciekawsza niż jedynka. I najlepsze jest to, że to nie jest kontynuacja, tylko ten sam świat. Do dziś wspominam moment pojedynku z Nihilusem czy zwiedzanie akademii na Malachorze V. Tam był niesamowity klimat, lepszy niż ten w Gwiezdnej Kuźni. Fabularnie kilka aspektów mi się nie podobało, ale ogólnie mindfuck z Trayą jest spoko. Szkoda tylko, że jak w to grałem, to za bardzo nie przykładałem uwagi do dialogów i nie łyknąłem wszystkiego co bym chciał. Ale myslę, że to jeszcze nadrobię kiedyś.

Adakus--> Nie wątpię, że poświęciłeś Kotorowi dużo czasu. Ale gry nie powstają w próżni. Nie da się uczciwie ocenić gry jeżeli nie porówna się jej z innymi przedstawicielami swojego gatunku. Dobry RPG jest dużo bardziej skomplikowany od filmów, a jednak nie sądzę abyś potraktował na poważnie kogoś kto pisałby o GW a nie widział nigdy żadnego innego filmu SF, przygodowego czy czegoś z lat 80. Narzekanie o oprawie Kotora II tak wygląda. Wziąwszy pod uwagę, że różnice w gatunkach gier są jeszcze bardziej fundamentalne niż w gatunkach filmów, oraz że ich historia jest krótsza, to tym bardziej znajomość innych przedstawicieli rodziny RPG wpływa na odbiór dzieła.

Naprawdę, jak wróci Ci ochota na gry to radzę spróbować Fallouta. Mam nadzieję, że wyrosłeś już z niechęci do walki turowej.

Mistrz Jedi Radek -> Oh, już zaraz że nie wiem o czym pisze, piszę o swojej ulubionej serii gier. Bo żadnej nie poświeciłem więcej czasu jak KotORom. Przyznam, że jako młodzik uruchomiłem raz Fallouta, ale te tury mnie zniechęciły, i dałem sobie spokój. Jako nastolatek byłem raczej zwolennikiem strzelanek, i dopiero KotOR zachęcił mnie bardziej do rpegów.

I jeśli sam nie zaproponujesz (jak ja) organizacji takiego tygodnia, to raczej on nie powstanie. Ja zainicjowałem ten Tydzień, a redakcja pozytywnie odpowiedziała i świetnie się spisała. Jednak nikt nie broni, byś napisał z okazji premiery KotORa II, swój własny tekst (lepszy od mojego) i zaprezentował go za rok na łamach Bastionu. Z miłą chęcią przeczytam :).

A co do grania w Fallouty i inne podobne twory, to na tę chwilę dałem sobie spokój z grami. I jak już, to wolę wracać do ulubieńców, czyli KotORa.

Adakus--> Doceniam szczerość w przyznaniu się, że nie wiesz o czym mówisz. Teraz odrób lekcję i zagraj w Fallouty. Zobaczysz wtedy co to znaczy wielkość! Jeżeli gra jest robiona na tym samym silniku co poprzedniczka, to nie można spodziewać się, aby grafika mocno różniła się od pierwszej części. Jest wybór: albo skorzysta się ze starego silnika i zrobi się nową grę w około roku, która będzie posiadała więcej contentu od poprzedniczki (akurat nie dotyczy to II ponieważ pracował nad nią zespół nie posiadający wcześniej doświadczenia w pracy na tym silniku oraz warunki pracy w pierwszych miesiącach były fatalne ) i będzie poprawiała niedociągnięcia pierwszej części albo inwestujemy w nowy silnik, koszty produkcji rosną, czas rośnie do 3 lat, a gra będzie podobnych rozmiarów co pierwsza część. Przykro mi, nie ma opcji pośredniej. Poza tym sprawiasz wrażenie jakoby grafika była porównywalnie ważna jak fabuła czy klimat. Odpowiem na to krótko: to nie prawda.

Jeżeli za rok będzie tydzień Kotora II, to zgłaszam się na ochotnika. Poinformujcie mnie tylko, przynajmniej 2 miesiące przed, abym miał czas spokojnie napisać coś.

PS. Wcale nie napisałem Ci o tym abyś zagrał w Fallouty, aby się wyzłościć na Tobie. Mówię poważnie, nie zagrać w nie, to tak jakby stracić część życia!

Mistrz Jedi Radek -> Jeśli sequel powstaje rok czy dwa po oryginalnej części, to oczywiste jest że wymaga się czegoś więcej. Obsidian może i pod względem fabuły bardziej się przyłożył, ale wizualnie to gra nie poszła do przodu. Zauważ też, że wymieniłem wykorzystanie udanych rozwiązać za atut dwójki, ale od sequela zawsze wymaga się więcej.

Nie wypowiem się na temat gier które wymieniłeś, bo w nie, nie grałem. RPG w postaci gier wideo, jak i gier towarzyskich są mi mało znane. Grałem tylko w kilka tytułów na PC i wiem, że taki laik jak ja, niewiele ma do powiedzenia na temat ich systemów. Mimo to cenie sobie KotORy za fabułę i grywalność oraz klimat. Wszystko co napisałem pisałem w większości w własnego pkt. widzenia, posiłkując się materiałami z sieci i starych magazynów branżowych.

Nie twierdzę też że moje teksty są idealne, mimo to podjąłem się wyzwania współorganizacji tygodnia o mojej ulubionej serii w uniwersum Star Wars.

Adakus--> "Brak innowacyjności był widoczny, nie licząc dziurawej fabuły, gra nie wiele się różniła od poprzedniczki. Parę dodatków nie przysłoniło wybrakowanego produktu."

Chcesz zarzucić, że gra stworzona na tym samym silniku jest taka sama jak jej poprzedniczka i uważasz to za wadę? Czyli słaby system walki nie był wadą jedynki, ale był dwójki mimo tego, że trochę go ona usprawniła? Jak to się dzieje, że to samo w jednej grze Ci się podoba, a w drugiej nie? Czy Falloutowi 2, Gothicowi 2, Baldurowi 2, New Vegas też zarzucasz brak innowacyjności? Poza tym nawet jeżeli fabuła nie była w takim stanie w jakim Avellone chciał ją zostawić, to i tak wielkim susem przegoniła jedynkę jeżeli chodzi o jakość.

I jedynka i dwójka mają swoje zalety. Jedynka ma klimat, jest rozbudowana, z epicką fabułą i zakończeniem. Dwójka klimat ma jeszcze lepszy, mroczniejszy. Jeśli się doinstaluje mody, to otrzymujemy genialną grę do której można wielokrotnie wracać. Obie części uwielbiam, a od jedynki tak naprawdę zacząłem swoją przygodę z SW, która trwa do dziś.

Mistrz Jedi Radek -> Grafika nie wiele się zmieniła względem jedynki, jednak w oryginalnym KotORze prezentowała się dużo lepiej, mapy były dużo lepiej zaprojektowane względem dwójki. Ponura paleta barw jeszcze pogłębiała ten efekt.

Brak innowacyjności był widoczny, nie licząc dziurawej fabuły, gra nie wiele się różniła od poprzedniczki. Parę dodatków nie przysłoniło wybrakowanego produktu.

@Wilku Nie będzie już, jedynie w innych czasach.

mam nadzieję że powstanie trzecia część KOTOR po lub przed TOR, jeżeli Bioware nie chce jej zrobić, niech to zrobi Obsidian

". Graficznie jednak gra wypadła blado, niewielkie ulepszenia nie zatarły wrażenia kanciatych, pustych i nieciekawych przestrzeni"

Niesamowita jest hipokryzja graphicwhorów. To zaskakujące, co dzieje się w umyśle człowieka dla którego ta sama grafika jest w jednym roku dobra, a w drugim już fee.

Poza tym jeżeli chodzi o zmianę antagonistki pod koniec gry to to jest błąd. Na początku Darth Trayją miała być Atris, zmieniono to jednak z przyczyn artystycznych, nie czasowych.

Zarzucanie dwójce braku innowacyjności, przy jednoczesnym sugerowaniu, że jedynka ją posiadała jest pewną oznaką złych intencji. Jedynkę cechowała dość banalna fabuła, prosty konflikt dobro i zło i takie tam. Dwójka próbuje znaleźć odpowiedź na pytanie o rolę jednostki w świecie, który kierowany jest przez Moc. Mamy o wiele więcej interesujących postaci, zresztą nawet w miejscach wybrakowanych jak zakończenie, II przewyższa I. (w obu końcówka, to takie lochy z walką na końcu, w II przynajmniej ostatni dialog jest ciekawy.) Nawet jeżeli komuś nie pasuje pomysł/jego wykonanie to nadal nieuczciwym jest zarzucanie braku innowacyjności.

obie części super, ale dwójka tylko z modem restored content

Adakus -> nie przeczę że rozpoczęty, niedokończony wątek HK jest. Nie ma on jednak nic wspólnego z M4-78 jak to mówi twój tekst ;)

zbyl2 -> Dawno w dwójkę nie grałem, ale pamiętam że po rozmowie z HK-47 pojawił mi się w dzienniku wątek, którego nie zamknąłem pod koniec gry.

W tym tygodniu ukończyłem grę, i przyznam szczerze, że jestem bardziej przekonany do klimatu panującego w The Sith Lords. Oczywiście, to tylko kwestia gustu.

@Garethkeenan Zresztą sam wolę Kotora 2 od jedynki(Ba nawet dałem to w sygnie :P)

@Garethkeenan o modach dobrze wiem, bo sam moduje tą gre. Ale chodziło mi o pudełkową wersję.

@Dan Ordo - z tą grą jest o tyle fajna sprawa, że jest bardzo łatwa do modowania. I powstała masa modów, z którymi zwyczajnie trzeba się zapoznać, bo można dzięki nim "naprawić" grę. Owszem, gra "z pudełka" jest niedorobiona, ale gdy zapakujemy mod restored content, zainstalujemy patche, to moim zdaniem otrzymujemy najlepszą grę z logiem SW.
W żadną grę nigdy się nie wkręciłem bardziej, niż w tę. KotOR I był super, ale nie umywa się do (naprawionej) części II.

"Takim przykładem jest wątek planety droidów M4-78, o którym wspominał nam HK-47."

HK-47 nigdy o tej planecie nie wspomina (w grze nie ma tak naprawdę ŻADNYCH nawiązań do planety M4-78). HK-47 (i spotykane co jakiś czas HK-50) zaczynają jedynie wątek fabryki droidów HK, znajdującej się na Telos i nie mającej z M4-78 nic wspólnego - może poza tym, że obie zostały wycięte ;)

Ja tam mimo wszystko zawsze lubiłem bardziej dwójkę. Jedynka była zbyt cukierkowa. Od dwójki też zacząłem, więc to może być też powodem.

Dwojka mogla wypasc lepiej niz jedynka, ale jak zostalo w tym tekscie wspomniane Lucasarts zniszczyl ta szanse :/.

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować:

Login:
Hasło:

Archiwum wiadomości dla działu "Gry komputerowe"

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.