Książki

Tydzień „Zemsty Sithów”: Książki



„Zemsta Sithów”, czyli ostatni Lucasowy rozdział „Gwiezdnych Wojen” była bardzo szczegółowo dopracowana promocyjnie. Cały multimedialny program „Wojen klonów” (książki, komiksy, gry, serial Tartakovsky’ego) miały być przygotowaniem pod wielki filmowy finał. Podobnie jak w przypadku „Ataku klonów”, tak i tu prócz zwykłej adaptacji powieściowej dostaliśmy też książkowe preludium, ale i postludium, razem stworzyły one swoistą trylogię. Dziś, w dużej części już niekanoniczną, ale jednocześnie warto o tym pamiętać, sugerowaną w wielu miejscach przez samego George’a Lucasa.



Najważniejszym elementem tej trylogii jest oczywiście Zemsta Sithów Matthew Stovera. Tym razem adaptacja ta nie powiela oryginału, raczej tę samą fabułę ukazuje miejscami zupełnie inaczej. I nie jest to tylko związane z różnicami wynikającymi z pracy na wcześniejszych wersjach scenariusza. Stover chciał stworzyć inne dzieło, poprawić, trochę inaczej położył akcenty, w rezultacie wyszła bardzo dobra powieść, będąca jednocześnie słabą jeśli chodzi o wierne odwzorowanie filmu nowelizacją.

Labirynt zła Jamesa Luceno, będący wprowadzeniem do Epizodu III pojawiła się w USA w styczniu 2005. U nas także pojawiła się przed premierą filmu, warto jednak pamiętać, że polskie tłumaczenie bazowało nie na skończonej powieści, a na jednej z jej wersji roboczych, stąd w kilku miejscach zawiera różnice względem oryginału (jak choćby kwestia nieszczęsnego korelianina czy nawiązań do Nelvan z „Wojen klonów” Tartakovsky’ego). W listopadzie zaś dostaliśmy kolejną powieść Jamesa Luceno - Czarny Lord. Narodziny Dartha Vadera. Część wydarzeń z tej książki została potem w pewien sposób kanonizowana w Tarkinie Jamesa Luceno. „Labirynt” faktycznie jest wprowadzeniem do filmu, a przynajmniej w ten sposób się kończy, bitwą o Coruscant. „Czarny Lord” luźno odchodzi od filmu, opowiada własną historię. W USA wszystkie te powieści wyszyły razem zebrane jako trylogia.



Jednak mówiąc o książkach związanych z filmem nie można zapomnieć o sidequelu, czyli Komandosach Republiki: Rozkazie 66. Powieść Karen Traviss została wydana w 2008 roku, a kluczowy rozkaz 66 i przemiana Republiki w Imperium jest tu pokazane z zupełnie innej perspektywy. Bezpośrednich nawiązań do akcji filmu nie ma tu wiele, ale sam rozkaz to wielkie wydarzenie, którego film nie był w stanie ukazać w całości. Książka więc jest pewnym uzupełnieniem filmu, wplata się w niego.



Podobnie jak w przypadku pozostałych prequeli, tak i tu adaptację młodzieżową Zemsty Sithów napisała Patricia C. Wrede. Powieść ta jednak nie została wydana w Polsce. Podobnie zresztą jak Revenge of the Sith: The Movie Storybook Alice Alfonsi, czyli tak zwana u nas Opowieść filmowa. Po latach wydano także wersję LEGO Star Wars napisaną przez Elizabeth Downsett. Zabrakło i już raczej nie powstanie wersja z serii „Mighty Chronicles”, za to za jakiś czas powinna zostać wydana adaptacja w wersji psuedo-Szekspirowej.

Po „Zemście Sithów” dzieje się seria młodzieżowa Jude Watson - „Last of the Jedi”. Także Ryder Whindham w swoich biografiach lekko dotknął tematu „Zemsty Sithów”. Choćby w The Life and Legend of Obi-Wan Kenobi czy The Rise and Fall of Darth Vader.

W Polsce za to wydano jeszcze Zemsta Sithów Album zebrany i zredagowany przez J.W. Rinzlera, zawiera szkice koncepcyjne z III Epizodu. Przed premierą w USA ukazało się natomiast The Making of Star Wars: Revenge of the Sith tegoż autora. Była to pierwsza książka o produkcji filmu Rinzlera, została jednak wydana przed premierą filmu. Przez to brakowało w niej końcówki, ta jednak została uzupełniona i rozdawana za darmo na Hyperspace jako e-book „The Making of Star Wars: Revenge of the Sith: The Final Chapter”. Rinzler po latach przekopał się także przez scenopisy z „Zemsty”, efekt tych prac umieścił w Star Wars Storyboards: The Prequel Trilogy.

Fani szczegółów uniwersum także zostali docenieni. Dostali słownik obrazkowy - Star Wars: Revenge of the Sith: The Visual Dictionary Jamesa Luceno, Revenge of the Sith: Incredible Cross-Sections Curtisa Saxtona, czyli niesamowite przekroje oraz Complete Locations Kerrie Dougherty. W tym ostatnim przypadku jest to zebrany przedruk pozostałych albumów o lokacjach uzupełnionych właśnie o dodatkowe strony o „Zemście Sithów”.

Wszystkie atrakcje tygodnia „Zemsty Sithów” będą dostępne w tym miejscu.



Tagi: Alice Alfonsi (1) Curtis Saxton (5) James Luceno (138) Jonathan W. Rinzler (114) Jude Watson (77) Karen Traviss (116) Komandosi Republiki (43) Last of the Jedi (26) Matthew Wood (35) Niesamowite przekroje (32) Patricia C. Wrede (16) Ryder Windham (99) Słownik obrazkowy / Przewodnik ilustrowany (61) Tydzień Zemsty Sithów (21) Zemsta Sithów (805)

Komentarze (34)

Joanna-> Jeśli chodzi Ci o moją dyskusję i Nahena, to kto powiedział, że temat wojskowości to bzdury? Wręcz przeciwnie, wojskowość to bardzo ciekawa część historii, i ma duży wpływ na GW.

Mamy wśród nas prawdziwych fanatyków :) po co Wy sobie zaśmiecacie głowy takimi bzdurami? :)

Labirynt zła i obydwa MedStary to moim zdaniem najlepsze ksiazki pierwszego cyklu wojen klonow

Labirynt Zła nudny ? Ciekawe śledztwo Obi wana i Anakina, świetne preludium do bitwy o Coruscant, Palpatine ukazujący się pierwszy raz komuś obcemu jako Sith i kanclerz w jednej osobie etc...

nudne >?

"Rozkaz 66" i "Labirynt zła" były nuudne. W ogóle nie pamiętam, co się wydarzyło w tych książkach. Za to adaptacja EIII poprawiła film.

Nahen-> wiem o co Ci chodziło. Ale z tego co kiedyś czytałem w Navy Seals służy 2700 wojaków a 700 to obsługa łodzi i tym podobnych maszyn których używają w swoich misjach. Są podzieleni na ponad 50 plutonów. Rangersów jest więcej niż 1500 bo batalion batalionowi jest nierówny i w zależności od rodzaju wojska liczą od 300 do aż 800 trepów. W samym 75 Regimencie służy ich grubo wiecej niż 1000. Zielonych Beretów jest około 25 batalionów, więc duuużo wiecej niż 400. I do tego dochodzą żołnierze z Delta Force ale ich akurat jest poniżej 1000.

Joanna tym właśńe sie różnili od "standardowych" klonów - myśleli o zyciu normalnych ludzi a nie o życiu zaprogramowanych na śmierć za republikę żołnierzy. Właśnie ta "mentalna" różnica robiła z nich to czym byli.

Andeddu liczba którą podałeś w odniesieniu do Sealsów to liczba całej formacji łacznie z kierowcami, kucharzami itp. Szacuje się że w roku średnio około 300 żołnierzy stanowi bojową siłę Fok. I to oni sa podzieleni w czteroosobowe "fireteamy". Tylko około 300 ludzi. Rangersów sa 4 bataliony w ramach 75 pułku i te 4 bataliony liczą około 1500 żołnierzy. Do tego można dołożyć Green Berets`ów ale ich ilu jest to ciążko zweryfikować stawiam, że nie więcej jak 300-400. Liczby ktore podaję to stricte "liniowi komandosi" a nie ich zaplecze w ramach ich formacji.

Kłócicie się o głupoty a zapominacie o najważniejszym Karen Traviss w swoich książkach zrobiła z klonów PŁACZKI. Bez urazy dla fanów jej gwiezdno-wojennej twórczości. Jedyne co zapamiętałam z jej książek to wieczny szloch po poległych kompanach, tachanie przez całą galaktykę złomu z ekwipunku owych kompanów. I ogólne rozczulanie się nad losem biednych klonów i temu jak okrutna i obojętna jest galaktyka wobec nich :)

Zgadzam się z Nahenem. No oprócz tej liczebności sił specjalnych w US Army, bo samych Rangersów są 4 bataliony a Navy Seals liczą około 3500 żołnierzy. Ale to niewielki błąd, wiem co chciałeś przekazać tym porównaniem.

karolaczek-> bardzo dobrze, że są porównania do ziemskich realiów, bo z 70 % GW nawiązuje w jakiś sposób do naszej historii, trzeba tylko ją znać żeby to wyłapać.

Karolaczek, to że Ty jesteś ignorantem raczej nie powoduje, że ktoś kto pisze książki dla milionów czytelników nie korzysta z konsultantów. I uwierz mi, że Karen Traviss doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że w armii USA liczącej średnio około 1 300 000 personelu siły specjalne a dokładniej tylko żołnierze sił specjalnych to liczba około 1800-2000 ludzi. Tak więc choćbyś nie wiem jak się napinał to właśnie tego typu informacje zostały wykorzystane do stworzenia "image`u" elitarnych oddziałów Republic Commando w jej książkach. Powiem więcej, oddziały RC sa wzorowane na Fokach a nie na Zielonych beretach czy na Rangersach z 75 pułku. cztero osobowy oddział w którym mamy dowódcę, specjalistę od materiałów wybuchowych, snajpera i radiomana.

Wiec spinaj sie dalej. Armia WAR w momencie rozpoczęcia Wojen Klonów liczyła około 1 000 000 klonów. Cała struktura "sił specjalnych" liczyła około 10 000 ludzi z tego komandosów było między 2500 a 3000.

Tyle w temacie ode mnie. Masz racje koniec tematu... Nie ma sensu kopać się z koniem...

I oczywiście porównywanie star wars do prawdziwych realiów, zaraz się zacznie mieszanie w to wszystko Hitlera i tego typu rzeczy jakie już widziałem na tej stronce :D Powodzenia. Nie wyjeżdżaj z polską, i zamknijmy temat :) Bo trzeba umieć odzielić te pierdoły od świata prawdziwego :)

Tak oczywiście masz rację :) Naprawdę masz rację :) Najprawdziwszą rację :) czy to zamknie temat? :)

Jak widać kiedy okazuje się, że nie masz nic do powiedzenia, stosujesz standardowe metody "pana wszystkowiedzącego" czyli: ja wiem lepiej... nie pytaj mnie o szczególy bo i tak wiem lepiej. ;)

Jeżeli masz problemu z ogarnięciem realiów armii WAR to moze sobie poczytaj o rzeczywistych armiach na tej planecie i porównaj liczebność oddziałów specjalnych do liczebności armii. Bo wiesz, jak ktoś pisze książkę to dość często konsultuje pewne kwestie z ludźmi którzy sie troche znają na, jak w tym przypadku, wojskowości. I liczba 2-3 tysięcy komandosów na milionowa armię wynika z prostych zestawień współczesnych armii. Może np dowiedz się ilu komandosów (ale nie "komandosów") jest na "etacie" polskiej armii i zestaw ich liczbe z liczebnością tej armii.

Ale po co ja to piszę, przecież wiesz lepiej... Nawet lepiej od samej Travis która podaje te informacje juz w pierwszej książce ze swojej serii... Ale zapomniałem, że nie czytasz takich pierdół bo wiesz lepiej... lepiej nawet od autora...

Teraz wiem, dlaczego na poprzednie pytanie w tej kwestii zadane kilka tygodni temu nie odpowiedzialeś... musiałeś się "dokształcić" ale zamiast w konkretach dotyczących twórczości Karen wolałeś podszkolić się w jakże bezpiecznych ripostach "wszechwiędzących"...
Mimo to pozdrawiam ;)

Kończmy ta farsę :) niech mocz będzie z Tobą[2]

Poprawię się co do liczby komandosów faktycznie napisalem glupoty... bylo ich między dwa a trzy tysiace... chyba biżej trzech tysięcy... Jakbyś nie wiedział co znaczy "elita" to też sobie w tym kontekście powtórz i to zagadnienie. Komandosi byli elitą armii WAR a elitą elity byli komandosi ARC pierwszych "serii". Co nie znaczy, że komandosi ARC byli wliczani do "puli" komandosów republiki.

Jak widac cos czytales ale nie bardzo wiesz co podaj liczbe komandosów w armi WAR w czasie bitwy o Geonosis może blysniesz
Skoro nie Skirata go szkolil po wspomnianych wydarzeniach na Coruscant to kto? Proszę napisz
jak istosunkujesz się do tych dwóch kwestii to pomyśle czy warto czytać Twoje następne komentarze o tym jak Traviss skopala swoja serie Rozkazem 66

OMG ok nie ma tematu :D
PS. skirata tego klona nie szkolił jak "trafił pod jego szkrzydła"
PS2: 2000 klonów to wszyscy z milionowej armii :P pani od matematyki nie byłaby z Ciebie dumna
PS3: Kończmy ta farsę :) niech mocz będzie z Tobą :P

Wszyscy komandosi byli szkoleni przez "ekipę" Skiraty. Było ich o ile pamiętam około 2000 cała reszta mogła być szkolona przez nie wiadomo kogo.

Piszesz o Corrze który był zwykłym klonem i trafil do Omegi na miejsce Fi. Miałbyś rację że to sie kupy nie trzyma gdyby nie pewien mały szczegół. Skirata wziął go pod swoje "skrzydła" po akcji "antyterrostycznej" na Coruscant i osobiście szkolił go w sposób, który miał pozwolić mu dorównać na ile to możliwe komandosom. Jak myślisz chodziło tylko o szkolenie stricte wojskowe? Przede wszystkim chodziło o "szkolenie" jego psychiki i właśnie ogarnięcia świata wokół w sposób naturalny dla najemników i komandosów. Znasz Skiratę z książek Traviss ten gość jak nikt potrafił ustawiać psychikę klonów tak, żeby byli lojaljin wobec niego i kumpli przede wszystkim.
Corr dodatkowo był "niepelnowartościowym" klonem bo stracił obie ręce. Normalnie zostal by "zutylizowany" a Skirata chcial zrobić wszystko, żeby tacy żołnierze mieli przyszłosć. Tym bardziej kiedy się nim "zaopiekował" wskoczył w jego światopoglądzie zdecydowanie wyżej niż wartości wpajane przez WAR.

Wszystkie klony które sprzeciwiły się rozkazowi 66 bądź go czynnie nie wykonały to były egzemplarze bardzo "zżyte" ze swoimi przełożonymi, kumplami itp. Jak widać pewne układy między ludzkie potrafiły być silniejsze niż programowane rozkazy.
Zobacz różnice w traktowaniu klonów przez Skiratę, czy nawet Anakina w stosunku do Rexa w zestawieniu z traktowaniem ich przez np Windu czy większosć generałów Jedi. Jeżeli ktoś miąl haryzmę, autorytet zbudowany na zaufaniu i poświęceniu mogł jak widac przełamać "program" klonów.

I dla mnie to calkowicie sensowne.

Chciałeś napisać w wyobrażeniu Traviss niż Lucasa.

Nie wszystkie były szkolone przez skiratę, później dochodzą tacy, którzy byli szkoleni przez innych nawet nie mandalorian, komandos, który był dezerterem, nie był szkolony przez skiratę, i to miało sens do rozkazu 66. Klon który się dostał do drużyny, był zwykłym mięsem armatnim, nie mającym nic wspólnego ze skiratom ani innymi szkoleniowcami mando, dołączył w ostatniej chwili i nie miał problemu z tym by nie usłuchać rozkazu 66, masz rację nie miał wyrzutów sumienie z powodu nie wykonania rozkazu. Ogólnie nie ma to sensu. Gdyby nie te zgrzyty, książkę mógłbym przydzielić do tych najlepszych z całego E
U czyli w porównaniu do literatury ogółem były by to mocne średniaki :) oczywiście nic w tym się nie zmieni jeżeli chodzi o legendy i kanon nowo pisany, z tą różnicą, że teraz wzieła się za to kobieta i od razu ustaliła zasady włącznie z grupą która ma tego pilnować. Lucas olewał temat ale to wszyscy wiemy sam się z tym nie krył, a wręcz przeciwnie chętnie się na ten temat wypowiadał. Osobiście chciałbym powrotu Pani Traviss do świata gwiezdnych wojen bo była jedną z nielicznych oryginalnych autorów, którzy chcieli coś napisać a nie sprzedać tytuł, stworzyła coś własnego i to zrobiła, nie podoba mi się tylko jak to zakończyła i jak chciała to ciągnąć co się nie spodobało też innym fanom i się obraziła i na Lucasa i na fanów.

Zdecydowanie większy sens mają klony w wyobrażeniu Traviss niż Filoniego. Co do reszty - zgadzam się z Nahenem.

Karoleczek albo nieuważnie czytałeś albo na siłę szukasz dziury w całym.

Klony na etapie szkolenia mialy niejako podprogowo "programowane" rozkazy i reakcje na nie. Tylko w ten sposób działając "podświadomie" w pewnych sytuacjach mogli dorównywać szybkością reakcji droidom.

Tego typu "programowanie" to rodzaj działania w hipnozie właśnie - dostajesz rozkaz i nie zastanawiając się nad nim reagujesz. Być może po jego wykonaniu masz cheile refleksji i bedąc człowiekiem mozesz sie zastanowić czy to co zrobiłeś ma sens, ale nie czujesz "wyrzutów" sumienia bo wykonałeś go niejako "naturalnie". Tak miały działać klony wg Traviss.

Teraz komandosi. Komandosi których znamy z jej książek to dość wyjatkowe egzemplarze. Tzw "zera" ARC, czy drużyna Omega, Delta to klony które był od początku ćwiczone i trenowane przez Skiratę i Valona niejako "obok" założeń i wytycznych "politycznych" republiki. Właśnie dzięki temu, że byli szkoleni "obok" podstawowego łańcucha dowodzenia, że, tak na prawdę, ich jedynymi zwierzchnikami, których bez żadnego wahania sluchali, byli ich sierżanci, mogli oceniać rzeczywistosć zupełnie inaczej niż "standardowe" klony. Takie zresztą założenie było od samego początku selekcji i rozpoczynania treningów komandosów. Mieli myśleć nieszablonowo, potrafić ocenić każdą sytuację, działać nie na granicy "prawa" ale często je łamiąc. Więc nie rozumiem gdzie jest jakaś nielogiczność i brak sensu w ich działaniach po wydaniu rozkazu 66.

Dodając, w pewnym momencie drużynę Darmana i Ninera (nie pamiętam czy to były delty, omegi czy co tam jeszcze) opuszcza bodajże Fi, został ranny i ukryli go na Mandalorze, został zastąpiony przez sprawdzonego klona żołnierza, nie komandosa i on również nie przejawiał chęci mordu jedi, w przeciwieństwie do swoich niektórych kolegów. Spotykają na swojej drodze również dezertera komandosa, co sprzeczne jest z tą genetyczną potrzebą posłuszeństwa.

adaptacja ROTS jest swietna.. jak sie przebrnie przez poczatek.. od moemntu wyladowania na Coruscant czyta sie to z zapartym tchem!

Najpierw pięknie nawiązała kulturę mandalorian do spartan, i jest super. Ich rodząca się więź na polu walki także z jedi. Jeżeli walczyli ramię w ramię to byli braćmi wojny. Byli genetycznie zmodyfikowani do posłuszeństwa, które nie ma znaczenia jeżeli wyrobi się między nimi więź braterstwa. A rozkaz 66 nagle wszystko to przestało mieć znaczenie, atakują swoich braci na polu walki, co więcej nie robią tego wszystkie klony. Jedni mogą inni nie od tak, nie tłumaczy tego nawet to, że zera były pod tym względem ze skazą genetyczną. To się kupy nie trzymało, już bardziej wiarygodna byłaby hipnoza...W dodatku komandosi mieli większą swobodę w podejmowaniu działań, by jeden komandos przydzielony do tego jedi dowodzącego, pokazała jak bardzo cenił dowódce i z wzajemnością, jaka więź "braterska" ich łączyłą, a on tak bez zastanowienia po prostu idzie i strzela mu w plecy, to się kupy nie trzymało i rozumiem, że to gwiezdne wojny bo w żadnej książce nic się kupy nie trzyma ani filmie itd. No ale, Traviss zrobiła coś z czego powinni inni autorzy brać przykład zrobiła swoją historię, ze swoimi bohaterami w tle znanych gwiezdnych wojen, szkoda, że tak to rozwiązała. To już w "logice" gwiezdno-wojennej wizja Lucasa i jakichś w pizdu płytek w głowach klonów miała więcej sensu.

Karolaczek - ja również chętnie posłucham co takiego Traviss zepsuła.

Nowelizacja Zemsty jest dobra, ale sporo w niej brakuje, chociażby zdarzeń na Kashyyyku, Stover to bezczelnie olał

Po raz setny przypominam, że w języku polskim wyraz nowelizacja nie ma nic wspólnego z wyrażeniem adaptacja książkowa :)

Adaptacja ROTSa do dziś pozostaje moją ulubioną książką ^^

I znów zapytam: Karolaczek możesz roziwnąć co takiego zepsuła Traviss "Rozkazem 66" ? Pewnie i tak nie dostanę odpowiedzi jak poprzednio...

Książki były jakie były, ważne, że były, rozkaz 66 to kpina. Tą książką zepsuła(Traviss) wszystko co tak fajnie budowała w poprzednich.

Brakuje mi tu jednej książki, a mianowicie Dartha Plagueisa. Ta książka mocno opiera się na Zemście Sithów, bo przecież mamy w książce dużo darksajdu, tytułowego bohatera, jego eksperymenty z życiem i śmiercią, planety takie jak Mustafar czy Mygeeto, no i te wszystkie przygotowania, których wypełnieniem, punktem kulminacyjnym jest właśnie RotS.

A tak ogólnie do tematu, to powiem że te książki są chyba najlepszymi ze wszyskich okołofilmowych, skupiających się na wprowadzeniu a następnie dalszym pociągnieciu wątków z danego epizodu, oczywiście to nie oznacza że są jakieś wybitne, ale wg mnie na tle innych okołofilmowych, te dotyczące RotS mocno się trzymają.

Nowelizacja Zemsty w wykonaniu Stovera byla swietna!

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować:

Login:
Hasło:

Archiwum wiadomości dla działu "Książki"

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.