Świat Filmu

Oscarowe przebudzenie



Zaczynamy od smutnej wiadomości. 25 grudnia 2015, w wieku 95 lat zmarł Jason Wingreen. To człowiek, który był oryginalnym głosem Boby Fetta, jednak przez wiele lat nie mówiono o tym. W klasycznej trylogii Fetta grał Jeremy Bulloch i tylko o nim wiedzieliśmy. Dopiero, gdy zmieniono głos przy okazji wydania DVD (użyczył go tym razem Temuera Morrison), ujawniono wkład Wingreena. Jason wystąpił w wielu filmach i serialach w mniejszych rolach. Pojawił się choćby w „Szpitalu miejskim”, „Kojaku” czy „Czy leci z nami pilot?”

Dziś jednak tematem numer jeden w świecie filmowym są Oscary. No i oczywiście Złote Maliny. Tam się poszczęściło naszym. Dokładniej to duetowi Simon Kinberg i Josh Trank. Ich „Fantastyczna czwórka” jest nominowana jako najgorszy film, najgorszy remake, najgorszy zestaw ekranowy, najgorsza reżyseria i najgorszy scenariusz.

Z Oscarami sprawa wygląda trochę inaczej. „Przebudzenie Mocy” dostało pięć nominacji.
Za montaż - Maryann Brandon i Mary Jo Markey.
Za muzykę - John Williams.
Za miksowanie dźwięków - Andy Nelson, Christopher Scarabosio, Stuart Wilson. Swoją drogą Andy Nelson i Gary Rydstrom są też nominowani w tej kategorii za „Most szpiegów”.
Za montaż dźwięków - Matthew Wood i David Acord.
Za efekty specjalne - Roger Guyett, Pat Tubach, Neal Scanlan i Chris Corbould.

Poza tym w kategorii najlepszy film nominowano producentów: Stevena Spielberga („Most szpiegów”) i Simona Kinberga („Marsjanin”).

A teraz przechodzimy do normalności. Pojawiły się pierwsze zdjęcia z „Inferno” Rona Howarda z Felicity Jones. Premiera filmu w połowie października, w sam raz by zobaczyć Jones w kinie przed „Rogue One”.

Tymczasem jeden z scenarzystów „Rogue One”, Chris Weitz zabrał się za przygodowy romans. „The Mountain Between Us” jest ekranizacją książki Charlesa Martina. Opowiada o dwojgu ludzi, Ashley, która leci na swój ślub i Benie, lekarzu wracającym z konferencji medycznej. Ich samolot zostaje odwołany, a oni wynajmują mały czarter. Tyle, że podczas lotu pilot dostaje zawału, a maszyna rozbija się na odludziu. Ashley i Ben są zdani tylko na siebie. Weitz, podobnie jak to miało w przypadku „Rogue One” zajmie się poprawianiem scenariusza. Reżyseruje Hany Abu-Assad.

Pierwszy scenarzysta „Rogue One” też nie próżnuje. Gary Whitta poprawił scenariusz filmu „The War Magician”. Opowiada on historię Jaspera Maskelyne’a, iluzjonisty, który podczas II wojny światowej pomagał Brytyjczykom w walce z Niemcami. Wykorzystywał sztuczki, by zmylić wrogów. Reżyseruje Marc Foster, a główną rolę zagra Benedict Cumberbatch.

Ben Mendelsohn jeszcze nie wypłynął dzięki „Rogue One” a już jest rozchwytywany. I to jako złoczyńca. Jest szansa, że zagra jednego w „Dark Universe”. Tam miałby wcielić się w postać Arcane’a i ma walczyć z Constantinem. Czarny charakter ma też zagrać w „Ready Player One” Stevena Spielberga. W filmie ma też zagrać Olivia Cooke, premiera w grudniu 2017.

Adam Driver zagra u Jima Jarmuscha w filmie „Patterson”. Ma być to historia kierowcy autobusów z małego miasteczka Patterson w New Jersey.

Oscar Isaac negocjuje rolę w thrillerze politycznym „The Foreigner”. Będzie to adaptacja artykułu prasowego Davida Granna, gdzie opisano historię biznesmena zajmującego walką z przestępczością w Gwatemali. Reżyseruje Alfonso Gomez-Rejon. Temat jest o tyle bliski Isaacowi, że jest on Gwatemalczykiem.
Swoją drogą, Isaac dostał ostatnio Złotego Globa w kategorii najlepszy aktor w serialu limitowanym lub filmie telewizyjnym za „Kto się odważy”. Pokonał tam między innymi Davida Oyelowo, czyli głos agenta Kallusa.

David ma szansę zagrać w filmie Nasha Edgertona (kaskader z prequeli i brat Joela Edgertona). „American Express” dostał już zielone światło i trwa casting. Na pewno wystąpi Joel. Podobno także Amanda Seyfried. Producentką jest między innymi Charlize Theron.

Jesteśmy obecnie świadkami przedziwnego pojedynku między Harrisonem Fordem a Samuelem L. Jacksonem. Ten pierwszy właśnie został najbardziej kasowym aktorem wszech czasów. Znaczy to tyle, że filmy z jego udziałem zarobiły najwięcej. Oczywiście „Przebudzenie Mocy” jest tu wliczone. 41 filmów z Fordem zarobiło ponad 4,7 miliarda USD, podczas gdy filmy Jacksona przyniosły jedynie póki co 4,626 miliarda USD. Walka jednak będzie trwać dalej. Zwłaszcza, że Jackson ma powrócić w kolejnym „xXx”, co niedawno potwierdził Vin Diesel. Forda być może zobaczymy w kolejnym „Indiana Jonesie” oraz może Epizodzie VIII.

Skoro jesteśmy przy Fordzie, to wygląda na to, że powrót Indiany Jonesa nabiera coraz bardziej realnego kształtu. Scenariusz powstaje, pisze go David Koepp. Steven zaś ma nadzieję, że uda się wszystko zrealizować zanim Ford dobije do 80. Fakt prac nad filmem potwierdza też Bob Iger. Konkretów na razie nie ma, ale temat ruszyli na poważnie.

Ewan McGregor prowadzi negocjacje z Disneyem. Rola na razie nie znana. Obstawiane są dwie możliwości. Albo trafi do świata Marvela, albo wróci jako Obi-Wan Kenobi.

Sofia Coppola chyba zabiera się w końcu za kolejny film. Niestety nie wiemy wciąż co to ma być, ale Kirsten Dunst pochwaliła się niedawno, że będzie z reżyserką współpracować po raz trzeci. No i że efekt ich pracy zobaczymy w 2016.

Andy Serkis intensywnie pracuje. Trwają zdjęcia do „War for the Planet of Apes” gdzie po raz kolejny wciela się w postać Cezara. Cały czas trwają prace nad jego „Jungle Book: Origins”. Ale nie wiemy, co będzie jego kolejnym projektem reżyserskim. Wcześniej była mowa o „Folwarku zwierzęcym”, teraz podobno jest to „Rumplestiltskin”, rewizjonistyczna wersja baśni braci Grimm, zachowana w klimatach „Królewny Śnieżki i Łowcy”.



Tagi: Adam Driver (90) Andy Serkis (77) Ben Mendelsohn (44) Bob Iger (92) Chris Corbould (12) Chris Weitz (29) David Acord (12) David Oyelowo (19) Epizod VII: Przebudzenie Mocy (726) Ewan McGregor (371) Felicity Jones (96) Gary Rydstrom (16) Gary Whitta (64) Harrison Ford (426) Indiana Jones (298) Jeremy Bulloch (26) Joel Edgerton (41) John Williams (316) Josh Trank (45) Matthew Wood (36) Neal Scanlan (26) Oscar Isaac (109) Oskar (79) Roger Guyett (21) Ron Howard (97) Samuel L. Jackson (265) Simon Kinberg (109) Sofia Coppola (43) Steven Spielberg (233) Temuera Morrison (39) Złote Globy (15) Złote Maliny (13)

Komentarze (22)

W sumie nie życzę zbyt wielu sukcesów, nadal jestem wściekły na scenarzystów ze względu na to co zrobili z Hanem Solo. Ale dziś żyjemy w czasach gdzie "Gwiezdne Wojny" to tylko jeden z wielu filmów SF, nie s już niczym przełomowym ani wyjątkowym jak w latach 70 - 80. Widać że są wybitniejsze filmy SF - Mad Max i Marsjanin dostały więcej nominacji i w ważniejszych kategoriach.

Krogulec - obawiam się, że krytycy lepiej się znają na temacie i lepiej recenzują filmy od nas. Muzykę też.

Krogulec - lepiej nas nie prowokuj.

Nominacje w kategoriach technicznych, można się było spodziewać. Film ma spore szanse na wydarcie jednego czy dwóch O.
Natomiast jeśli chodzi o soundtrack to trzeba zrozumieć, że Akademia nie daje nagród za przebojowość czy "zapadywalność w pamięć" muzyki, tylko za to jak dobrze działa w filmie. Muzyka szczególnie w E1-E3 była bardzo "przebojowa" i bombastyczna, w E7 jest o wiele skromniejsza, ale to jest świadomy zabieg. Czasy są inne.

Williams zobaczył jaki film jest słaby więc postanowił się nie przemęczać. Soundtrack jest zwyczajnie odwalony, nie da się tego inaczej nazwać. Wszystkie pozostałe soundtracki epizodów 1-6 to przy tym z TFA jak popisy Margaret przy Stairway to Heaven.

No tak, bo MM jest ambitniejszy XD Kogo w ogóle bolą techniczne Oscary dla filmów sci-fi? Oj dzieciaki dzieciaki :P

Trzymam kciuki za "Przebudzenie Mocy". :)

Od momentu w którym ani Ellen Burstyn, ani Phoenix w 2000 nie zdobyli nagrody, Oscary to zwykła szmira.

Fajna sprawa z tymi nominacjami. 10 lat temu był wstyd jak maliny leciały....

Jest dobrze. Mnie muza w filmie urzekła na trzecim seanse, w sumie to wtedy zacząłem ją zauważać dopiero.

@Bart

Nie o to w SW chodzi, żeby konkurowało z dramatami o miano najlepszego filmu omg... ale widzę, że 5 nominacji zabolało - dobrze, ma boleć.

Cóż, dzieje się :D i dobrze :)

Aco do muzyki, popieram przedmówców - z każdym seansem i odsłuchaniem w domu jest lepiej i lepiej :)

dlaczego TFA nie ma w czołowych kategoriach?

Nadiru Radena - pełna zgoda, poza tym, że w moim odczuciu jest to własnie muzyka z nowymi, wbijającymi w fotel motywami! W każdym razie jest wspaniała, słucham jej od miesiąca przynajmniej kilka razy w tygodniu i cieszę się z tej 50. już nominacji Johna Williamsa do Oscara - więcej, 59, miał tylko Walt Disney.

Luke S -> dokładnie

Muzyka jest bardzo dobra. Nie najlepsza w sadze, ale bardzo dobra. Jak wybrałem siędrugi raz do kina to stwierdziłem, że jest ona jakby trochę za cicho zmontowana, gra bardziej w tle i może to jest przyczyna dla której nie rzuca się tak w uszy jak w innych częściach.

Nadiru Radena - przy trzecim razie to muzyka przestaje przeszkadzać. Zwłaszcza jak się jeszcze słuchanie soundtacka doda już po filmie. A z każdym kolejnym razem jest tylko lepiej :)

To, że w soundtracku nie ma "petardy" typu "Across the Stars" nie znaczy, że ścieżka nie jest dobra.

Już widzę, jak niektórzy będą zgrzytać zębami na nominację za muzykę :D Ale, przyznam, jest to jedna z ciekawszych rzeczy związanych z TFA. Generalnie sporo fanów narzeka na muzykę w filmie (na sam soundtrack mniej), tymczasem profesjonalni i nieprofesjonalni recenzenci soundtracków są, jeśli nie zachwyceni, to co najmniej bardzo zadowoleni. Sam należałem do grona lekko narzekających, dopóki na seansie nr 2 i 3 nie skupiłem się bardziej na słuchaniu muzyki i nie odsłuchałem sobie soundtracka kilka razy. To nie jest muzyka z nowymi, wbijającymi w fotel motywami - i widać, że wcale nie miała taka być. Tak czy siak, uważam, że John Williams pokazał się z bardzo dobrej strony.

Indiana Jones 5? Ciekawe czy Shia wróci :P

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować:

Login:
Hasło:

Archiwum wiadomości dla działu "Świat Filmu"

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.