Łotr 1

O kamerze i technice nagrywania bitew „Łotra 1”

O Garethie Edwardsie jako reżyserze można powiedzieć bardzo wiele, ale ciekawsze jest to, że jest on także specem od efektów specjalnych. Nie boi się ryzyka. Przy „Strefie X” to on odpowiadał za efekty, nie tylko dlatego, że musiał oszczędzać na budżecie. Raczej chciał spróbować i tej części sztuki filmowej osobiście, a także nadać im kształt jaki sobie wymarzył. Nic dziwnego, że jego podejście przy „Łotrze 1” w wielu miejscach może wydać się innowacyjne i niekonwencjonalne. Zwłaszcza, że dołączył do niego Greig Fraser, operator choćby „Wroga numer 1”. Obaj wspierani przez ILM starali się znaleźć dla Łotra 1 odpowiednią oprawę.

Warto przypomnieć, że choć Fraser był operatorem, to wiele scen w „Łotrze 1” Edwards kręcił z własnej ręki. Samodzielnie nosząc kamerę na planie.

Umiejętnie łączyli starą technologię z nową, tak by osiągnąć najlepszą jakość. Na początek wykorzystali soczewki 70mm Ultra Panavision, dokładnie te same których Quentin Tarantino i Robert Richardson użyli przy „Nienawistnej ósemce”. Tarantino ze swoim operatorem musieli się do nich dokopać w archiwach Panavision. Przy „Łotrze 1” użyto dokładnie tej samej technologii, ale z jedną różnicą. Zamiast nagrywać film na taśmie, soczewki podłączono do kamery Arri Alexa 65, o formacie 6k. Takich kamer używano przy ostatniej „Mission: Impossible”. Dzięki temu mirażowi umiejętnie połączono zalety starych kamer i cyfrowego formatu.



ILM zmieniło też sposób kręcenia bitew kosmicznych. Kiedyś potrzeba było do tego scenopisów czy scenariuszy, teraz jest całe cyfrowe środowisko. Filmowcy zaś siedzą i decydują gdzie co jest, co automatycznie natychmiast się renderuje. Pozwala to zmienić coś, cofnąć, przesunąć i wyrenderować fragment obrazu ponownie. Dzięki temu filmowcy i artyści pracują razem wymieniając się spostrzeżeniami. To także powód dla którego te filmy potrzebują tyle czasu na postprodukcję. Dlatego właśnie Felicity Jones spędziła na planie pół roku, a potem przez kolejny rok do premiery miała czas na pracę nad innymi filmami.

ILM zaprojektował cały system wirtualnych kamer, które przypominają trochę garaż Tony’ego Starka. To pokój w którym bitwa kosmiczna jest wyświetlana na ścianach (i podobno także w formie hologramu), a wszystko jest renderowane przez komputer w czasie rzeczywistym. Człowiek zaś może poruszać się po tej sekwencji i ustawić zdalną kamerę. Filmowiec poruszając się kręci akcję, inni zaś wszystko obserwują z pokoju obok.

Oczywiście sposób wyrenederowania sekwencji to około 80% jakości. To wystarcza do pracy. Można też nakładać na to zdjęcia kręcone na lokacji.

Ta technologia pozwala filmowcom także oglądać, co uzyskają, przesuwać i znaleźć właściwy kąt. Tak było choćby z Gwiazdą Śmierci. Edwards dość długo kręcił nią na różne strony, podobnie jak kamerą, zanim uzyskał to co mu się spodobało. Gdyby bawiono się modelami i starą technologią to wszystko trwałoby nie minuty a dni. Każde pojedyncze przesunięcie wymagałoby kręcenia wszystkiego na nowo i modyfikacji.

W przeciwieństwie do J.J. Abramsa, który lepiej czuł ducha kina Nowej Przygody, Edwards wszedł w inną bardzo ważną dla George’a Lucasa rolę. Innowatora. Nad jej pominięciem przy Epizodzie VII bardzo bolał inny wielki filmowiec rozwijający technikę filmową – James Cameron. Teraz powinien być zadowolony. System, który zbudowało ILM nie powstałby bez pomysłów George’a, który kiedyś chciał montować filmy za pomocą komputerów (EditDroid), a potem przy „Zemście Sithów” oglądać nie tylko sceny animatyczne, ale też pierwsze efekty cyfrowej pracy tuż po skończeniu ujęcia (Video Village). Nawet bez Lucasa u sterów ILM i Lucasfilm wykonały kolejny krok, Edwards zaś doskonale się w tym odnalazł.



Tagi: Felicity Jones (92) George Lucas (827) Greig Fraser (16) Industrial Light & Magic (202) J. J. Abrams (332) Lucasfilm (395) Łotr 1 (363) Przebudzenie Mocy (687)

Komentarze (15)

Mcie błąd w tłumaczeiu, angielskie "lens" tłumaczymy jako "obiektyw" a nie jako "soczewki", poprawcie bo strasznie kłuje w oczy.

Niestety w IMAX 3D film wypada wizualnie i dźwiękowo słabo ...

Firma która robiła wersję 3D schrzaniła sprawę i to boli, bo ostatnio wiele filmów jest świetnie zrobionych a tu taki placek. Potwierdzam, że R1 jest strasznie płaski (najlepiej wygląda chyba archiwum na Scarif), a na efekty wychodzące z ekranu to nawet nie liczyłem (choć byłoby miło - Finalizer w TFA daje radę). Mam nadzieję, że na Blu-ray będzie lepiej.

Powiem tyle że ani obraz nie wychodzi z ekranu, ani nie widać różnicy przestrzennej pomiędzy poszczególnymi planami w scenach statycznych - nawet to co w kinowych trailerach było przestrzenne, podczas seansu filmu było płaskie.

Nie widzę natomiast sensu w dyskutowaniu o jakości 3D w R1, skoro mamy zupełnie inne priorytety odnośnie tej technologii wyświetlania. TFA miało genialną głębię w momentach statycznych i "wyłażenie z ekranu" w dynamicznych. Jeśli Tobie się to nie podobało, to na prawdę dalsza dyskusja jest bezcelowa, niezależnie od jakichkolwiek argumentów.

Qel Asim
Cóż, wygląda na to, że wolisz być fanbojem 3D. Bez obrazy, ale jeśli już zarzucasz temat typu "nie zaś to płaskie coś co Edwards stworzył", to pokuś się o argumenty. Wiesz,ja też mógłbym rzucić zdanie "Lucas to debil" albo "R1 ssie" i tyle, co mi tam - papier wszystko przyjmie...:D Ale ja naprawdę chciałem się dowiedzieć, na jakim poziomie jest 3D w R1. Czy jest realistyczne, czyli "do dupy, bo planeta nie wychodzi z ekranu" ;) Wtedy też może pokusiłbym się o IMAXa.

"Byłem na IMAXie na TFA i wyszedłem zażenowany wersją 3D, więc nigdy więcej..."

Zatem nie mamy o czym rozmawiać

@Hagan - nie bronię J.J., ale Hana zabił Ford. ~:)

Qel Asim
Byłem na IMAXie na TFA i wyszedłem zażenowany wersją 3D, więc nigdy więcej... Jak rozumiem, chodzi Ci o to że cały film R1 jest płaski, czy też może oczekujesz głębi 3D tam gdzie nie powinno jej być? W TFA np. sceny kameralne były przekonwertowane perfekcyjnie,ale problem powstawał, kiedy kamera pokazywała spore lokacje w tym sceny w kosmosie - zupełnie nie oddano skali obiektów, przez co taki niszczyciel wyglądał jak 2 metrowa makieta ;) Nie wiem , czy to wymóg producentów (dajmy więcej 3D!) czy ignorancja twórców, ale efekt jest fatalny, zupełnie nierealistyczny. Mam nadzieję, że bierzesz na to poprawkę - po prostu niektóre sceny powinny być "płaskie", takie jak w realu (paralaksa się nam kłania).

JJ Abrams czuł ducha nowej przygody? Nie, Abrams nic nie czuł, poza drwiną w stosunku do fanów, zabijając Hana Solo.

darekmil
Nie, chodzi o cały film w którym obraz jest po prostu płaski. Idź do IMAXu, tam gdzie 3D wygląda najlepiej - a i tak otrzymasz film w 2D

Qel Asim - "3D z prawdziwego zdarzenia nie zaś to płaskie coś co Edwards stworzył" - możesz rozwinąć? Co prawda nie widziałem wersji R1 w 3D, ale jak się domyślam, chodzi Ci o "płaskie coś" w scenach rozgrywających się w kosmosie?

Ja tam 3D nie widzę i nie mam tych śmiesznych problemów co wy. :D

Gdyby tak Gareth robił efekty specjalne w TFA to po wyjściu z kina nie miało by się tego holernego uczucia ,że widziałeś jakąś dyskoteke ,a nie SW.

To trzeba Edwardsowi przyznać że dzięki R1 CGI poszło mocno do przodu. Jakby tak Gareth zajął się efektami w filmie Abramsa, to byłoby totalnie odjazdowo (przy czym flary muszą być! oraz 3D z prawdziwego zdarzenia nie zaś to płaskie coś co Edwards stworzył).

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować:

Login:
Hasło:

Archiwum wiadomości dla działu "Łotr 1"

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.