Epizod IX

Rian Johnson czy J.J. Abrams, oto jest pytanie?



Tym razem niewiele wiemy na temat kulis zwolnienia Colina Trevorrowa, ale to nie znaczy, że nic. Prawdopodobnie wynika to wprost z tego, że obeszło się bez skandalu, wpadek, dziwnych sytuacji, a zwyczajnie współpraca się nie układała. Colin Trevorrow nakręcił dobrze przyjęty, niezależny film „Na własne ryzyko”, średnio przyjęty „Jurassic World”, który jednak okazał się wielkim sukcesem kasowym. To przemawiało na jego korzyść. W międzyczasie zdarzyła mu się wpadka z „The Book of Henry”, zaś „Jurassic World” owszem zarobił, ale nie przysporzył Trevorrowi sympatii wśród fanów tak serii, jak i sagi. Dotychczas jednak to wszystko było bez większego znaczenia. Colin i jego bliski współpracownik Derek Connolly pracowali od dłuższego czasu nad scenariuszem IX Epizodu. Do grudnia zeszłego roku wszystko wyglądało dobrze. Trevorrow wiele razy sugerował, że w jego filmie istotna będzie Leia, czyli Carrie Fisher. „Przebudzenie Mocy” to film o Hanie (Harrison Ford), „Ostatni Jedi” o Luke’u (Mark Hamill), więc zamysł wyglądał świetnie. Owszem to przede wszystkim też filmy o nowych bohaterach, ale każdy z nich miał mieć szczególne miejsce dla trzech ikon klasycznej trylogii. Problem w tym, że w grudniu Carrie Fisher zmarła i wtedy Trevorrowi i Connolly’emu zaczął się usuwać grunt spod stóp.

Scenarzyści musieli znaleźć nowy pomysł i nową wizję na IX Epizod. To, co wcześniej szło jak po maśle, teraz okazało się problemowe. Kathleen Kennedy nie była w stanie zaakceptować nowych wersji scenariusza, który się rozłaził. Ciągłe nawrotki i poprawki powodowały zwiększenie napięcia na linii Trevorrow – Kennedy. Zresztą wygląda na to, iż reżyser miał swój pomysł, który nie zgadzał się z wizją włodarzy Lucasfilmu. Początkowo Kennedy nie chciała wymiany reżysera, nie po tym jak wyrzuciła Chrisa Millera i Phila Lorda. Próbowała tego uniknąć. Odsunęła więc w pierwszym kroku Connolly’ego i Trevorrowa od pisania scenariusza. W ich miejsce wszedł Jack Thorne. Tyle, że Trevorrow nie akceptował zmian wizji i nadal zgłaszał swoje uwagi. Był zaangażowany w film, a w nowym układzie miał zostać jedynie reżyserem, co powodowało pewne problemy z zarządzaniem produkcją. Stało się jasne, że nawet jeśli Thorne napisze scenariusz pod dyktando Kennedy, Colin nie będzie z tego powodu zadowolony i nie wiadomo jak potoczyłoby się dalej losy projektu. Można było spodziewać się eskalacji konfliktu. W tym momencie rozejście się było najlepszym, co dało się zrobić.


Liga niezwykłych niereżyserów – Edwards, Miller, Lord i Trevorrow.


Cieniem rzucają się oczywiście problemy z kilkoma poprzednimi reżyserami. Poza Millerem i Lordem, przecież zwolniono też Josha Tranka, no a Gareth Edwards również nie poradził sobie z filmem. Choć firmował „Łotra 1”, to jednak potrzebował wsparcia Tony’ego Gilroya. Nie licząc Riana Johnsona, polityka dawania szans młodym twórcom się nie sprawdziła. Widać to także po wyborze nowego reżysera Hantologii, gdzie Kennedy postawiła na sprawdzonego rzemieślnika Rona Howarda. Tego podejścia należy się spodziewać przy kolejnych filmach.

Colin odszedł z projektu, ale bardzo długo walczył o to by zostać. W mediach temat jego ew. odejścia przewijał się wielokrotnie. Zresztą Trevorrow planował już między innymi powrót do Emiratów Arabskich, by nakręcić tam sceny na Jakku.

Pytaniem otwartym jest to, kto zajmie miejsce Colina? Na razie jeszcze nie wiemy, ba być może jeszcze nawet nie ma kandydatów, ale w Lucasfilmie jest krótka lista osób, które najchętniej widzianoby w tej roli. Ogranicza się do dwóch osób, Riana Johnsona i J.J. Abramsa. Niektóre źródła sugerują, że właściwie to Johnson jest numerem jeden.

Rian może się poszczycić tym, że z wszystkich młodych twórców jego obraz został nakręcony bez większych problemów. Zobaczymy jeszcze jak zostanie przyjęty. Zresztą film obecnie jest prawie skończony, trwają już małe poprawki, więc Johnson mógłby już zająć się Epizodem IX, zwłaszcza, że nie ma innych zobowiązań. On sam kilka miesięcy temu przyznał, że bardzo chętnie wyreżyserowałby jeszcze jeden film z „Gwiezdnych Wojen”.

Inaczej sprawa ma się z J.J. Abramsem. Z nim również Kennedy wiąże dobre wspomnienia, współpraca się układała, zyski były, a reżyser jest doświadczonym twórcą. Tyle, że J.J. nie lubi presji czasowej, a także woli pracować blisko domu i swojej rodziny. Choć z drugiej strony nie zamyka sobie drogi do powrotu do sagi, sugerował nawet, że chciałby wyreżyserować jeszcze jeden film, choć niekoniecznie epizod. No i co ważniejsze, jest też producentem wykonawczym Epizodu VII i IX. Siedzi w tym dość dobrze, zna realia Lucasfilmu, zresztą podobnie jak Rian Johnson, no i także nie ma w chwili obecnej żadnego projektu reżyserskiego.

Warto tu też przypomnieć, że J.J. Abrams w pewnym momencie był bliski odejścia z „Gwiezdnych Wojen”. Wówczas jednak poszło o czas i trochę o wizję. Ostatecznie Kennedy poszła mu wtedy na rękę, czyli przesunięto premierę na grudzień, zaś scenariusz Arndta został przepisany przez Abramsa i Lawrence’a Kasdana.

Wygląda na to, że po pożarze na planie Hantologii Kennedy ma wiele do przemyślenia, zanim ogłosi decyzje dotyczące kolejnych filmów. Nie wiadomo, czy wpłynie to na ew. przesunięcie premiery Epizodu IX. Planowo zdjęcia powinny się zacząć po nowym roku.



Tagi: Carrie Fisher (263) Christopher Miller (55) Colin Trevorrow (53) Derek Connolly (19) Epizod IX (78) Epizod VII: Przebudzenie Mocy (716) Epizod VIII: Ostatni Jedi (280) Gareth Edwards (146) Harrison Ford (420) J. J. Abrams (352) Josh Trank (44) Lawrence Kasdan (113) Lucasfilm (422) Łotr 1 (383) Mark Hamill (250) Phil Lord (51) Plotki (941) Rian Johnson (156) Ron Howard (89) Solo (136) Tony Gilroy (12)

Komentarze (56)

Alleluja!

A jednak Abrams!!! :D

@darth_numbers

W zasadzie przyznałeś mi rację, bo dla mnie coś, co jest tylko "oglądalne" jest kiepskie. W porównaniu do dawnych Gwiezdnych Wojen, które można oglądać z wypiekami na twarzy, to zjazd do "oglądalnego" jest niesamowity. Jak między genialną trylogią Władcy Pierścieni a Hobbitami, które delikatnie mówiąc są... "oglądalne" ;)

Oby Abrams :D

Krogulec jak zwykle opowiada bajki.
Poziom nowych filmów jest PRZYZWOITY. I jeżeli ich ocena się zmienia, to raczej w stronę rosnącej akceptacji. TFA i RO są pełne zgrzytów, to prawda, ale są co najmniej "oglądalne". Da się je obejrzeć i mogą się podobać, jako normalne produkcje filmowe, nawet zupełnie abstrahując od tej gwiezdno-wojennej mitologii.
Ja rozumiem, że można mieć sentymenty i że należy kierować się emocjami w ocenie "sztuki" (he he); ale kompletne wywalenie przez okno racjonalnego spojrzenia na sytuację w wypadku Krogulcowej oceny TFA i RO zakrawa na karykaturalną nerdozę.

To musi być ktoś doświadczony. Może jakiś czarodziej z Pixara (Stanton, Lasseter)? Może zostawić Johnsona? A może ponownie JJA? Mi osobiście styl Abramsa w TFA bardzo się spodobał. To solidny reżyser, nie idealny oczywiście, ale jego TFA mimo wielu zgrzytów działa i jest "oglądalne".

Prorok77 tobie chyba przydałby się dobry psychiatra. Zresztą nie jesteś fanem wcale, bo prawdziwi fani chcą żeby ich idole żyli. Dla mnie Han, Leia i Luke są bardziej wartościowymi ludźmi niż niektórzy co ich w realnym świecie spotyka. Tylko zwykła menda i swołocz cieszyłaby się ze śmierci Hana.

@Nestor , ale pamiętaj, że zaskoczenie może być zarówno pozytywne, jak i negatywne... :P

wy niektórzy na serio z tym Lucasem? Równie dobrze Uwe Boll mogłby kręcić.

Osobiście stawiam na Johnsona. Trzyma wszystko pod kluczem, bo ilość spoilerów jest zaiste mała. A zaskoczenie to jeden z najważniejszych elementów dobrego przyjęcia filmu. Najlepiej każdy z nas wie to po sobie.

Masz słabe spostrzeżenia Krogulec, to świetne filmy :)

Jak dla mnie za Trevorrowa, jest jedna opcja - Guillermo Del Toro.

Przepraszam. Miałem na myśli Riana Johnsona pisząc "Trevorrow". Jakoś mi się ci kolesie mylą.

Przyznam szczerze, że cieszy mnie widok coraz większej liczby fanów dostrzegających kiepski poziom nowych filmów. Jak to mówią: czas obnaża wszystkie słabości. TFA próby czasu nie przetrwa i w wielu miejscach pojawia się coraz więcej negatywnych ocen tego filmu. Oby Disney uznał, że biznes się nie opłaca i odsprzedał markę komuś, kto potraktuje ją z większą godnością i pieczołowitością.

Szkoda, że Irvin Kershner już nie żyje... A tak serio: Tremorrow nie wydaje mi się najlepszym rozwiązaniem. Jakoś tak. Oczywiście czekam na "The Last Jedi" z wypiekami na twarzy, jak na każdy epizod od wejścia Special Edition na srebrzyste ekrany (dopiero na "Zemście Sith" się częściowo zawiodłem, bo byłem wtedy już na tyle dorosły, że zacząłem zauważać głupotki w prequelach). Po teaserze "Ósemki" mam jakieś złe przeczucia. Nie, że to będzie najgorsza część, bo mi się akurat TFA bardzo podobał (oceniam go tak na 8/10, gdzie dla porównania "Imperium Kontratakuje", to dla mnie 10/10, a "Mroczne Widmo" 7,5/10). Wszystko mi się w siódemce podobało, może poza absurdalną Bazą Starkiller i generalnie zbyt szybką akcją powodującą, że film oglądało się, jak pilot serialu, a nie jak zamknięty film. Wątek się urwał w najciekawszym momencie, scena z Rathlarami była jakaś taka zbędna, zdecydowanie za szybko skończyło się Jakku i nie pojawił się żaden przedstawiciel znanej nam rasy obcych w zamku Maz Kanaty (ja wiem, że Galaktyka jest ogromna, ale jeden rodianin, czy twillek byłby pięknym rozwiązaniem, podobnie jak chociaż jeden "nieludź" po stronie Rebelii poza Chewbakką w bazie Echo, ale to już inna sprawa i mój osobisty pomysł na SENSOWNĄ erratę w OT, ale kończąc offtop... coś czuję, że w TLJ będzie mi chyba brakowało jakiegoś takiego klimatu "in universe". Nie wiem, jak to nazwać. Może ten teaser po prostu jest tak poskładany z samych ubogich kompozycyjnie scen i nieciekawych plenerów? cHGW. W każdym razie fajnie było by zobaczyć, jak Abrahms się rehabilituje tym wszystkim konformistycznym malkontentom od "ble!!! Reboot ANH!" wypuszczając bardzo autorskie, a zarazem profesjonalne zwieńczenie Trzeciej Trylogii. George Lucas? Było by to piękne symbolicznie, ale nie wiem, czy George podjął by się tego ryzyka. Jest zodiakalnym Baranem (tak, jak ja), więc na pewno nie zrobił by tego na odp. ale musiał by mieć dobrego drugiego reżysera od współpracy z aktorami. Może właśnie Abrahmsa? Po seansie "Przebudzenia Mocy" pierwszą uwagą, jaką miałem było "nareszcie wszystkie postacie zostały zagrane tak naturalnie!". Spielberg? Zawsze ponoć mówił, że chciał zrobić taki film, jak Gwiezdne Wojny. Marzenia się spełniają, nie? Ale wtedy, to premiera musiała być z rok później i nie ma gwarancji, że nie wyjdzie zbyt infantylny film (z jego filmów nawet "Lista Schindlera" ma niezamierzenie zabawne momenty). Po cichu liczę na kolejnego "młodego gniewnego", który zrobi "coś z niczego". No bo czymże są SW bez Hana i Lei? To jak Biblia bez Adama i Ewy. Recast Księżniczki nie byłby głupim pomysłem. Naprawdę. Recast połączony z dobrym CGI mimiki twarzy (tak zresztą widzę przyszłość poprawiania starych filmów - w retuszowaniu nienaturalnej mowy ciała postaci). Najchętniej, to sam bym wyreżyserował Ósmą Część. Za darmo. Byle by mi też dali swobodę w pisaniu scenariusza i miesiąc spędzony z najważniejszymi twórcami Sagi. No dobra - wiem, że teraz przedobrzyłem, ale pamiętam, jak od dziecka pisałem scenariusze "kolejnych części SW" w formie opowiadań. I sporo fanfików. Naprawdę nie macie pomysłów na dobrych reżyserów filmów? Nie śledzicie kinowych nowości? Tzn. ja w sumie też niebardzo... :P Śmierć Carrie wszystko popsuła. Okrutna, głupia śmierć :( Jedno wiem i bardzo chcę się mylić: już nigdy na nowej części nie poczuję "tego czegoś", co pierwszy raz oglądając Kantynę Mos Eisley, Bitwę o Yavin, szukanie Yody przez Luke`a na Dagobah, pierwsze pojawienie się Bosska i Boby Fetta, zdjęcie maski przez Bosha, błyskawice Mocy Palpatine`a... Ale bądźmy dobrej myśli. Sagi nie da się zepsuć. Nawet prequele Jej nie popsuły. Dostarczyły nam sporo radości i rozbudowały świat (szkoda, że Dartha Tyrannusa było tak mało, a Padme zachowywała się jak typowa absolwentka socjologii, czy inna działaczka Greenpeacu, ech...). Nie poczuwam się na razie do kategorycznego skreślania nikogo. Może pełen trailer "The Last Jedi" skłoni mnie ku Tremorrowowi. Zresztą w grudniu wszystko będzie jasne. Wybaczcie wylewność. Właśnie jestem po wypłacie i wróciłem z miasta. Zdążyłem wytrzeźwieć gdzieś tak w połowie pisania tego posta.

@Finster
Że niby ten milion w lewo lub w prawo miał im zrobić różnicę? Not.

No i kolejny piątek bez trailera....

We`re losing droids directors fast. Zrzynka!

Wszystko tylko nie Abrams błagam on nie umi porządnego filmu bez zrzynania zrobić, a żeby w jego filmie było coś innego po za zrzynką to kamera lata nie wiadomo gdzie nie wspominając już o wszech obecnych byle gdzie nawalonych efektach specjalnych.

Pani KK chciała załatwic sprawę biorąć młodych (czytaj: wyjątkowo tanich), ambitnych (czytaj: wystarczym im punkt w CV) i zdolnych (czytaj: do wszystkiego, byle się przypodobać zarządowi) i wyszło jak zawsze wychodzi w takich sytuacjach. Skąd ja to znam...

Oby Abrams, oby Abrams :). Ale naprawdę bawi mnie cała ta sytuacja z "niezwykłymi" młodymi reżyserami :D, jedyne co mogę napisać, a nie mówiłem :).

Ja bym w roli reżysera Epizodu IX widział J.J. Abramsa. No, chyba że TLJ okaże się filmem o świetnej jakości z piękną fabułą, przewyższającym TFA jako film z uniwersum Gwiezdnych Wojen. Wtedy Rian Johnson były lepszym wyborem.

Oby nie Abrams.

Reboot – termin głównie z dziedziny teorii filmowej, określający film podejmujący tematykę wcześniejszego bądź wcześniejszych filmów z serii, NIEBĘDĄCY JEDNAK ICH BEZPOŚREDNIĄ KONTYNUACJĄ ANI PREQUELEM Jest to film rozpoczynający nową serię opowiadającą o KONKRETNEJ POSTACI LUB WPROWADZAJĄCĄ ZNANY WĄTEK.
Rozumiem, że Rey jest naprawdę Lukiem, chłopakiem z farmy marzycielem który pragnie się wyrwać z zapyziałej planety a nie złomiarką która która twardo stąpa po ziemi i cierpliwie czeka na powrót rodziców. Bo tak by wypadało jeżeli skupiamy się na postaci czy też jej historii, można wprowadzić drobne zmiany ale nie fundamentalne w postaci jak ktoś pragnący przygód a ktoś pragnący poukładania życia. Same historie też się rozjeżdżają, i mam wrażenie, że mimo wszystko kontynuują losy bohaterów z materiału źródłowego a niżeli opowiadają je na nowo, no ale może si mylę. Są oczywiście sceny technicznie bardzo podobne, ale to tylko kosmetyka a nie sedno.

mogę się zgłosić, ogarniemy to razem xD
co do oceny, tak jak już kilka osób sugerowało, zobaczymy jak będzie wyglądać TLJ, wtedy będzie można powiedzieć coś więcej.

@SirStaniak --> Schemat jest powielany, fakt, ale nie na taką skalę jak w TFA, który wygląda jak reboot. A TLJ idzie w tym samym kierunku, niestety.

Przyznałbym ci rację, gdyby nie to, że podobieństwa między TPM a ANH są w gruncie rzeczy jedynie wizualne. A moja logika nie kieruje się wyłącznie VII, ale już większością materiałów, które dotyczą TLJ i tego co w ogóle się dzieje w Lucasfilmie.

discalimer, TPM też powiela schemat ANH, może nie tak jednoznacznie ale jednak powiela. I nie zachwyca. Idąc logiką "VII to zrzynka, więc wszystkie sequele są beznadziejne" uznajesz beznadziejność RotS :)

Przebudzenie Mocy przede wszystkim świetnie ciągnie wątki postaci np. Hana i Lei to się wydaje logiczne dlatego takie naturalne. Po starej trylogii jeżeli ktoś ją oglądał no to chyba jest jasne Han to nie postać stworzona do życia w szczęśliwym małżeństwie a i Leia do osób idących na kompromisy nie należy. Świetnie to uchwycili. Hagan możesz sobie oczekiwać co Ci się podoba ale ostateczna decyzja należy do aktora. Ford zrobił karierę nie utkwił w gwiezdnych wojnach i nie miał ochoty tego ciągnąć i kropka. Twoje ciągłe wypisywanie o poruszaniu nieba i ziemi i wszechświata by ściągnąć Forda jest śmieszne, piszesz to tak jakby to była sprawa życia lub śmierci. Zaproponowano Fordowi by Han zginął z rąk syna dla mnie to kapitalne i lepsze niż miałby zginąć z rąk jakiegoś mrocznego lorda sithów lub miałby mu na głowę księżyc spaść. Zginął na własnych warunkach bo wiedział, że tak najprawdopodobniej będzie, zrobił to dla Lei, bo sam go już skreślił.

Byłaby nią gdyby to były stosunkowo różne filmy. A tak mamy w kółko to samo.

Bawi mnie jak fani prequelów po pierwszej części oceniają całą trylogię. Większa hipokryzja tylko w sejmie :P

Bez różnicy. Przegrana trylogia.

@Darth Rodianin - Jak to, po co? Żeby, dokończyć dzieła, pomysłu/konceptu nie wdrożonego w życie, przez Abramsa z ukazaniem szczatków Jar Jara na Jakku. W końcu była by to taka aluzja do "Jurassic World" :D

Przebudzenie Mocy to kupa excrementów bo uśmiercili kultową postać, powinni poruszyć niebo i Ziemię żeby namówić Forda do zagrania w całej trylogii. Ford powinien grać Hana i Indiego tak długo jak się da bo tego właśnie oczekują od niego fani.

Ciekawe po co Trevorrow chciał nakręcić scenę na Jakku, ciekawe...

Z tą wtórnością to miałem na myśli raczej scenariusz, budowaną historię nowej trylogii. Jak pierwszy raz usłyszałem, że twórcy mają wzorować się na Oryginalnej trylogii, to się ucieszyłem. Niestety zabrali się za to że złej strony, przepisując scenariusz, zbywając jednocześnie to co Lucas i spółka stworzyli przy okazji, czyli świat przedstawiony. TFA stwarza wrażanie akcji rozgrywającej się w innej galaktyce, albo w alternatywnym uniwersum.

Jasne, prequele miały słabe strony ale były spójne jako całość. Dlatego w nowej trylogii powinno się znaleźć: duch Yody, tzw dYoda, 60 minut knucia intryg, dialogów pokrętnie opisujących sytuację polityczną w galaktyce, portret Palpatina w gabinecie Snoke`@a (którym oczywiście nie byłby Snoke ;) ), trochę seksów Lei i Hana no i Luke ze swoim synem Benem grający w lightsaberball w ogródku na Tatooine. A.i tak wtedy by była krytyka: że zero nowości, za dużo nawiązań do prequeli i ogólnie świata SW, że nic swojego nie wymyślą tylko korzystają z książek, itd, itp ;)

@MamPytanie --> Fani którzy mają jakieś pretensje (w tym ja) do TFA, jest fakt zbyt odczuwalnej wtórności, wtórności na tle całej Sagi. Innym zarzutem może być lekceważenie świata stworzonego przez Lucasa i spółkę. TFA nie pasuje do historii jaka została przedstawiona w Klasycznej trylogii i trylogii prequeli. Tamte filmy też maja swoje słabe strony, ale są spójne jako części całości. TFA samodzielnie się broni, ale jako element Sagi jest przeciętny. Dlatego wolę go uważać jako początek rebootu serii, niż tak naprawdę 7 epizod. RO za to to idealny uzupełniacz, więc nie mam do niego zastrzeżeń, jakie mam do TFA.

Czemu się tak jeżycie na Przebudzenie Mocy, to fantastyczny film, za jego sprawą wymęczyłem stare części choć nie było łatwo. Rozumiem, że ludzie starej daty mają tendencję do sentymentu, co to nie było lepsze kiedyś. Dzisiaj to gówno i powtórki. Jestem bardzo tolerancyjny na to choć to żałosne ale staram się zrozumieć. Z dzisiejszej perspektywy nie wiem dlaczego te stare filmy są takie fajne bo nie są. Może kiedyś bd inaczej patrzył na przebudzenie mocy, mam nadziej, że tak nie zdziadzieję i nie będę wychwalał w niebiosa o tym jak to było "kiedyś" wszystko super. Nie chcę stać się żałosną karykaturą tego co dzisiaj po prostu toleruję i staram się być wyrozumiały.

Jurassic World to kupa. nie rozumiem jak komuś może się ten gniot podobać. Jest gorszy nawet od prequeli.

A JJ niech trzyma się z daleka od sw.

Jesteś śmieszny

Mnie to już właściwie nie interesuje kto będzie na stołku reżyserskim. Nowe epizody traktuje na reboot serii, niż jako ich część. Bo jako element Sagi TFA jest obrazem przeciętnym, a jako film fantastyczny najwyżej dobrym.

Zależy który. Bo skoro Han jest w maju to nie sądze, żeby czekali 1.5 roku. Jak już to Han przesunięty na grudzień i potem IX na kolejny grudzień.

Epizod IX premiera grudzień. Zobaczycie że tak będzie.

Bazy-> Z pewnego punktu widzenia Richard Marquand też był marionetką wielkiego producenta Georga Lucasa. A mimo to film mu się udał. ;)

Żaden. Dopóki będą kolejni pseudoreżyserowie-marionetki, dopóty filmy będą wyglądały tak, jak wyszło TFA.

Jak już obejrzę TLJ, to bardzo chętnie dowiedziałbym się, jak wyglądała wizja Ep. IX wg Trevorrowa...

Czy ja wiem, akurat walka Rey vs Kylo była jednym z najlepszych elementów TFA.

TFA mu się udało. Jedyne czego balbym się w jego filmie to LS dueli.

Każdy reżyser z "dobrym dorobkiem" zaczynał bez "dobrego dorobku"

Jak się bierze reżysera bez dobrego dorobku to tak to własnie wygląda

Abrams już jeden ładny "soft remake" zrobił... Lepiej szukać kogoś innego.

Zastanawiam się czy dostają jakieś odprawy po zwolnieniu, bo wtedy mogłoby być więcej chętnych.

Zobaczymy jak pójdzie TLJ, ale przeciw Abramsowi nic nie mam

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować:

Login:
Hasło:
Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.