Książki

Wywiad z Sue Rostoni...

RI

Tak w USA jak i w Polsce mieliśmy na dniach nowe premiery książek, jest to więc dobry moment, aby przybliżyć troszkę wszystkim fanom sylwetkę postaci, która nad tym wszystkim czuwa. Poniżej przedstawiamy krótki wywiad z główną redaktorką książek i komiksów Star Wars, Sue Rostoni, przeprowadzony przez serwis Cantina:

Cantina (C): Czym dokładnie jest twoja praca?

Sue Rostoni (SR): Nadzoruję i zatwierdzam lub niezatwierdzam, albo domagam się zmian w każdej fazie produkcji różnych licencjonowanych publikacji. To mniej więcej koncept tego co robię. Oczywiście robię znacznie więcej, dlatego wciąż jestem w tym biznesie.

C: Jak wygląda twój typowy dzień w biurze?

SR: Każdy dzień rozpoczynam od czekolady. Mam swoje priorytety. Potem sprawdzam mejle, które przyszły gdy spałam. Oto przykłady: Dark Horse podesłał finalną okładkę z literkami do Legacy 14, mejlowanie z autorami Dziedzictwa na temat opowieści zajmuje większość poranka, sprawdzam wkładki Delcourt do ich komiksów we Francji, moja hipoteka została zatwierdzona, dowiaduje się, że manuskrypt młodzieżowej adaptacji „Świątyni Zagłady” ma niebawem przyjść (trzeba obejrzeć film ponownie), zatwierdzam okładkę do Legacy 16, zatwierdzam finalną okładkę do Dark Times 10, dostaję i redystrybuuję robocze kopie Legacy 15 i Rebelliona 9, kontynuuję czytanie i edycję Revelation (jestem w połowie), potem mam krótką dyskusję o okładkach dla Pedigree w Wielkiej Brytanii, dalej czytam, przeszkadzają mi mejle ... Domagam się by Delcourt używał specyficznych obrazków na swoich okładkach, czytam Revelation jedząc zrobione w domu chili, czytam scenoppis Rebelliona od 11 -14, które podesłał mi Dark Horse. Potem mam spotkanie ekipy publikacyjnej by omówić nadchodzące projekty, popastwić się nad okładkami i ich wizualnymi zmianami. Dzwonią z LucasArtsu i pytają się o utalentowanego pisarza, którego można by użyć w ich nowym projekcie, obchodzimy urodziny w zespole, potem pakuje się i do domu.

C: Jak duży wpływ masz na to, co piszą autorzy i w którym kierunku zmierzają?

SR: Głównie pracuję z Del Rey (Shelly Shapiro) i Dark Horse (Randy Stradley i Jeremy Barlow). Pisarze pracują z edytorami i tak ustalają historie. Nie mam wielkiego wkładu w komiksy, dopóki sami mnie o to nie proszą. A jeśli chodzi o powieści, Shelly i ja i autorzy staramy się razem mocno pracować nad linią opowieści. Czasem jest tak, że autor przychodzi do Del Rey i chce rozwijać specyficzny obszar. Jeśli spodoba się to Shelly i mnie, pracujemy z autorem by rozwinąć jego propozycję historii. W innych przypadkach, Shelly i/lub ja mamy pomysł na książkę, wtedy dyskutujemy o możliwych autorach, szukamy tego, którego chcemy, z którym poświęcimy czas na rozwój historii. To raczej proces zorientowany na grupę. A jaki wpływ mam na decyzje w jednej książce? Choćby w powieściach z serii Dziedzictwo Mocy? Tam pomysł by (Spoiler):Jacen został Sithem(Koniec Spoilera) ewoluował jeszcze w Mrocznym Gnieździe i to była sugestia Troya Denninga. Wtedy Shelly i ja, poprosiliśmy dwoje innych autorów, Karen Traviss i Aarona Allstona, w nadziei, że pomogą Troyowi pociągnąć serię. Chciałyśmy zmniejszyć liczbę pisarzy, by lepiej koordynować serię. Nauczyłyśmy się tego podczas prac nad „Nową Erą Jedi”, gdzie okazało się, że długa seria z wieloma autorami jest trudna do zarządzania. A gdy już historia i punkty zwrotu są już ustalone, mam podobny wpływ na całość jak inni członkowie zespołu. Przy Dziedzictwie mieliśmy spotkania twarzą twarz, ale także bardzo wiele mejlowych konwersacji. Niektóre z moich sugestii zostały wykorzystane, inne nie. I to samo może powiedzieć każdy członek zespołu. Burze mózgów to najlepsza część, wtedy każdy rzuca pomysłami, a my je zbieramy i sprawdzamy jak pasują do siebie. Gdzie prowadzą nas i postaci, i czy aby na pewno zmierza to tam, gdzie chcemy poprowadzić serię. Ustalamy motywy bohaterów, które uwiarygodnią ich czyny. Jeśli chcemy aby ktoś, coś zrobił, musi się to zgadzać z jego zachowaniem. A jeśli postać nie może pójść tam gdzie chcemy, wtedy wiemy, że coś nie tak z naszymi oczekiwaniami. I trzeba to zmienić. Tak więc część rzeczy odrzucamy, inne elementy zmieniamy lub zatrzymujemy i tak powstaje zarys historii. Owszem, są rzeczy, które zmieniają się gdy autorzy zaczynają pisać. Postaci czasem odwiedzają nowe miejsca, ale od razu wędrują między nami mejle i staramy się to naprostować. Owszem w teorii wygląda to tak, że Lucasfilm ma najważniejsze słowo nad pomysłami innym, bo musi dbać o ciągłość. Ale to tylko teoria, z której wynika, że to ja mam ostatnie słowo, ale praktycznie rzecz ujmując najczęściej to decyzje grupowe.

C: Jak ci się pracuje z różnymi autorami i innymi współpracownikami w Lucasfilm?

SR: Wspaniale. Nie ma nic bardziej ekscytującego i kreatywnego niż wyzwania, gdy siedzi się z grupą utalentowanych autorów i rozwija opowieść, postaci. To niesamowity proces, zwłaszcza dla kogoś, kto nie jest utalentowanym autorem, czyli mnie. Czuje się szczęściarą móc brać w tym udział. A każdy autor jest inny, ale w końcu wszyscy jesteśmy różni. Każdy z nas chce stworzyć jak najlepszy materiał, dlatego staramy się poprawiać rzeczy. Autorzy są bardzo otwarci na sugestie moje czy Shelly, a my jesteśmy na nich. Mamy obecnie dłuższą historię z każdym z autorów, ufamy sobie nawzajem i jesteśmy otwarci i uczciwi. Czasem nowi autorzy nie są pewni w jaki sposób Lucasfilm będzie ich konrolował, ale słyszałam opinię, że jesteśmy tutaj by wspomóc ich talenty, niż ich ograniczać. A Lucasfilm przy boku, kto by nie chciał pracować z Lelandem? Nasza ekipa wydawnicza i inni ludzie w Lucasfilm są tu tylko po to, aby dostarczyć możliwie najlepszy jakościowo produkt. To bardzo motywuje pracować z ludźmi tak oddanymi pasji i gotowymi osiągnąć sukces.

C: Jaka była twoja reakcja na „Death Star”?

SR: Fajnie się to czytało, trochę tajemniczo. Bawiło mnie oglądanie znanych postaci, które były na pokładzie Gwiazdy Śmierci, i jak dramat zmienił ich życie. To świetnie zrobiona kombinacja ukazująca zwykłych ludzi, szturmowców i innych imperialnych, a w tle przewijają się znane postaci. No i wspaniała opowieść.

C: A czy będzie powieść o Darthie Plageuisie w najbliższej przyszłości?

SR: Teraz nie ma. Po dyskusjach na temat tej książki, którą planowaliśmy postanowiliśmy jej nie kończyć i wątpię by temat kiedykolwiek wrócił.

C: A którą erę SW lubisz najbardziej?

SR: Obecnie KOTOR i Legacy, głównie dlatego, że postaci wciąż się rozwijają.

C: A postaci?

SR: Han i Chewie.



Tagi: Strony internetowe (różne) (114) Sue Rostoni (101) wywiad (145)

Komentarze (12)

hmm...dziwne a ja myślałem że najbardziej lubi Luke'a :P

Ludi-> ja bym nie chciał mieć takiej roboty, bo w sumie to czytasz "pocięte" powieści, zmieniasz je i decydujesz o EU. Nie masz żadnej radości z czytania gotowych powieści... i jeszcze fani cię nie lubią;P

Ale bym chciał mieć taką fuchę :D

Ja też! ;) W końcu sie pewnie pojawi ,na pewno warto poczekać.

ja chce kotora w ksiązkach! przynajmniej byłoby po naszemu...

Plageuis :(:(:(

Też liczę na rozwinięcie KOTORa w powieściach. A co do spoilera - to widzę że dobrze że nie przeczytałem :P

hmm... najbardziej lubi KotOR i Legacy. To moze doczekamy sie ksiazek z czasow KotOR? :)

Malak The Sith Lord-> pjerfszy to jestem ja!

Cóż, po pierwsze pierwszy, po drugie nic nowego się z tego, jeżeli dobrze czytam, nie dowiedzieliśmy...
Sue, tylko nic nie spierdziel, a będzie dobrze... ;)

jaki spoiler, zaluje ze go przeczytalem :(!

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować:

Login:
Hasło:

Archiwum wiadomości dla działu "Książki"

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.