Atak klonów

Tydzień Ataku Klonów: zmiany w Epizodzie II

13



George Lucas znany jest z tego, że lubi nieustannie poprawiać swoje filmy, nigdy nie uznając swoich dzieł za zakończone. Najwięcej sławy (lub niesławy) przynoszą mu zmiany Starej Trylogii, ale i nowe filmy były poprawiane w kolejnych edycjach. Poniżej przyjrzymy się zmianom przeprowadzonym w Ataku klonów. Film, wydany na DVD zaledwie kilka miesięcy po premierze kinowej, i tak stał się poletkiem do wprowadzenia kilku zmian, drobnych w kwestiach wizualnych, trochę większych w kwestiach audio. Ale Epizod II był zmieniany już wcześniej, w momencie pojawienia się w kinach: oprócz tradycyjnej kopii kinowej, pojawiła się też cyfrowa wersja, która miała zmienione jedno ujęcie (piszemy o nim poniżej). Ponadto zmniejszoną, ocenzurowaną wersję filmu, pokazywano w Wielkiej Brytanii, gdzie na żądanie tamtejszej cenzurującej organizacji, usunięto ujęcie gdy Obi-Wan Kenobi kopie w głowę Jango Fetta, podczas ich potyczki na Kamino. Wreszcie w kinach typu IMAX pojawiła się jeszcze inna, bo znacznie skrócona (mniej niż 2 godziny) wersja filmu, tak, żeby można było ją oglądać w kinach IMAX bez bólu głowy.

A teraz już konkretne zmiany:

Obraz




W scenie gdy Anakin gubi swój miecz świetlny w pościgu za Zam Wesell, a Obi-Wan łapie go w powietrzu, w oryginalnej kinowej wersji filmu w tle przelatywały bardzo szybko śmigacze. W wersji DVD je usunięto, prawdopodobnie po to, żeby nie przeszkadzały w ujrzeniu lecącego miecza świetlnego.




Podczas ślubu Padme i Anakina, w tradycyjnej wersji kinowej, sztuczna ręka Anakina po prostu zwisała mu bezwładnie, jednak już w kinowych kopiach cyfrowych tego filmu ręka ściska Padme. Na DVD trafiło ujęcie poprawione.




Podczas ostatnich chwil Jango Fetta, w wersji na DVD, dodano więcej iskier wydobywających się z jetpacka, żeby podkreślić, że jest zepsuty.


Kolory na Blu-ray



Cały film wydany na Blu-ray w 2011 roku, przeszedł lekką zmianę kolorów, co najlepiej widać po odcieniach niebieskich.








Montaż na Blu-ray

W wersji na Blu-ray przemontowano też lekko dwie sceny.



Zmieniono kolejność ujęć pościgu Anakina i Obi-Wana za Zam Wessel, podczas przejazdu przez złącza energetycze.




Zmieniono montaż ostatnich scen walki i ucieczki Dooku.


Zmiany audio:



W wersji DVD scena, w której Anakin zwierza się z wymordowania Tuskenów, została lekko zmodyfikowana i rozszerzona: w wersji DVD Padme mówi Anakinowi „To be angry is to be human”, a on odpowiada „I am a Jedi, I know, I am a better than this”. Wersja oryginalna i wersja DVD.




W scenie, gdy Padme leży po upadku z pościgu na Geonosis, jej oryginalna odpowiedź na pytanie klona była zbyt mało emocjonalna, w wersji DVD zmieniono jej sztuczne "Tak", na bardziej zmęczone "Uh-huh". Wersja oryginalna i wersja DVD.




Podczas koszmarnego snu Anakina, w wersji na Blu-ray, prócz Skywalkera słychać też krzyk jego matki.




Wszystkie atrakcje Tygodnia Ataku Klonów znajdziecie w tym miejscu.

Tydzień Ataku Klonów: Lokacje

8



„Atak klonów” to film pod wieloma względami wyjątkowy. Zazwyczaj pamiętamy go jako ten, który rozpoczyna pewne etapy w kinie (choćby kamery cyfrowe), ale są też elementy, które niestety kończy. Drugi Epizod to ostatni film, w którym mieliśmy klasyczne lokacje. Większość filmu powstało w Australii w Studiach Foxa, dokrętki miały miejsce w studiach w Londynie (Elstree i Ealing), ale ekipa filmowa zawitała aż do trzech krajów – Tunezji, Włoch i Hiszpanii, by zrobić tam zaledwie kilka ujęć.

Zdjęcia rozpoczęto 26 czerwca 2000 roku, w Australii. Aż do przełomu sierpnia i września wszystko kręcono w studiu lub wokół niego. Dopiero potem zaczęto podróż po dwóch kontynentach. Na pierwszy ogień poszedł Pałac Caserta, który znajduje się nieopodal Neapolu w południowych Włoszech. Miejsce to jest dobrze znane fanom, gdyż pojawiło się już w „Mrocznym widmie”, gdzie dublował pałac królewski Naboo. Samo miejsce to naprawdę należało do monarchów. Pałac Królewski w Casercie (wł. Reggia di Caserta lub Palazzo Reale di Caserta) był siedzibą władców z dynastii Burbonów, którzy rządzili Królestwem Neapolu i Królestwem Sycylii (potem już jednym Królestwem Obojga Sycylii). Sam kompleks wybudowano w XVIII wieku i był wtedy prawdopodobnie największym nie tylko pałacem, ale i budynkiem jaki wzniesiono wówczas w Europie. Od 1997 miejsce to wpisano na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Kręcenie tu filmów jest dość trudne, gdyż nie można dowolnie aranżować wnętrz. Nie dotyczy to tylko scenografów, ale również oświetleniowców, stąd część lamp i luster podwieszano tu na balonach, tak by nikomu nie przeszkadzały. Dodatkowy problem stanowią turyści, którzy tłumnie przybywają do tego miejsca (o ile akurat nie jest zamknięte, w końcu to Włochy). Dlatego zdjęcia trwały tylko jeden dzień w dodatku w godzinach od 13 do 1 w nocy. Lokacja ta pojawiła się także w „Aniołach i Demonach” Rona Howarda oraz „Mission Impossible III”.

Drugim ważnym miejscem, była położona bliżej Mediolanu willa znajdująca się nad jeziorem Como. O Villa del Balbianello można przeczytać cały artykuł tutaj. Zdjęcia nad jeziorem Como trwały cztery dni, niestety przez część czasu ekipie bardzo przeszkadzał deszcz. Samo miejsce George Lucas znalazł przypadkiem rok wcześniej, gdy spędzał wakacje we Włoszech. Spodobało mu się, więc pisząc scenariusz, w szczególności wątek miłosny miał dokładnie w pamięci tę lokację. Ostatecznie właśnie ją wykorzystał. Scenę pikniku na łące również nakręcono w tamtej okolicy na prywatnej posesji nieopodal jeziora Como w miejscowości Griante. Sama łąka jednak nie jest imponująca i obecnie została ogrodzona, by „fani” nie przybywali tam zbyt tłumnie. Villa del Balbianello znana jest także z filmu „Casino Royale”.

Po Włoszech ekipa Lucasa udała się do Hiszpanii, dokładniej do Sewilli. Plaza de España, czyli Plac Hiszpański, to chyba najłatwiejsza lokacja do odnalezienia. Przede wszystkim znajduje się w centrum dużego miasta, do którego zwłaszcza w Europie można bez większych problemów dojechać. Ludzie zwiedzający Sewillę często nawet nie mają pojęcia, że w tym miejscu kręcono „Gwiezdne Wojny”, ale też „Lawrence’a z Arabii” czy ostatnio „Dyktatora” Sachy Barona Coena. Zdjęcia do „Ataku klonów” trwały dokładnie jeden dzień. Ludzie w tym czasie chodzili po parku i okolicy i zwiedzali, tłumnie przybyli też fani sagi, którzy mieli niebywałą okazję obserwować powstawanie filmu. Sam plac został wzniesiony w roku 1928 w stylu neorenesansowym. Obecnie w budynku tym znajduje się między innymi ratusz.

Po Hiszpanii cała ekipa udała się do Tunezji. Część zdjęć odbyło się w okolicach miejscowości Tauzar, gdzie ekipa zdjęciowa miała swoją bazę. Stamtąd nadzorowano zdjęcia w Nefcie, dokładniej na pustyni gdzie zbudowano Mos Espę. Ten plan zdjęciowy stworzono jeszcze dla potrzeb „Mrocznego widma” i zostawiono. O dziwo, jest to jedno z niewielu miejsc w Tunezji, gdzie władze jakoś zrozumiały, że to atrakcja turystyczna i starały się dbać o tę miejsce. Ekipa Gavina Bocqueta przybyła, odświeżyła wszystko, dobudowała nowe budynki, ale stwierdziła również, że Tunezyjczycy postawili też kilka dodatkowych. W każdym razie pracy było mniej niż się spodziewano. Również koło Nefty znajduje się Chott el Djerid, gdzie ulokowano część Domostwa Larsów, dość popularną i znaną lokację. Niestety tę trzeba było odtworzyć, gdyż jest ciągle zalewana przez słone jezioro okresowe. Zresztą fani, co pewien czas sami starają się ją odbudować. W Tunezji wykorzystano jeszcze jedną klasyczną lokację, Hotel Sidi Driss w Matmacie, który kiedyś grał rolę wnętrz domostwa Larsów. Po przybyciu ekipy filmowej okazało się, że choć Hotel dalej działa, niewiele się w nim zmieniło. Nawet część dekoracji pozostała nietknięta przez prawie 25 lat. Więcej o lokacjach w Tunezji możecie przeczytać i obejrzeć tutaj.

Wszystkie atrakcje Tygodnia Ataku Klonów znajdziecie w tym miejscu.

Tydzień Ataku Klonów: plotki z Epizodu II

12



Fani na całym świecie czekali 15 lat na powrót Gwiezdnych Wojen do kin. Po premierze „Mrocznego widma” wciąż nie było wiadomo większości tajemnic, które nurtowały fanów przez te wszystkie lata: jak upadła Republika i powstało Imperium, w jaki sposób wybuchły Wojny Klonów, dlaczego Jedi stał się najmroczniejszym Lordem, Darthem Vaderem, co z tym wszystkim wspólnego ma Kitster? Poniżej prześledzimy parę najciekawszych plotek i opisów fabuły epizodu II z dawnych lat. Wszystkie informacje pojawiły się na różnych serwisach dotyczących Gwiezdnych Wojen, część na Bastionie, ale wiele z nich pochodzi z czasów jeszcze dawniejszych, sprzed Bastionu Polskich Fanów Star Wars.

Najgorętszym tematem przed samą premierą Epizodu II było pytanie kto wcieli się w nastoletniego Anakina Skywalkera. Według licznych doniesień rolą tą mieli zająć się bardzo różni aktorzy, wśród plotek znaleźć można takie nazwiska jak: Josh Hartnett, Jesse Spencer, Jonathan Jackson, Jonathan Brandis, Chris Masterson, Paul Walker, czy Colin Hanks. Co więcej plotki te były często podparte faktami, większość z wymienionych wyżej aktorów naprawdę brała udział w castingu do filmu i spotkała się z Georgem Lucasem w drugiej połowie 1999 roku. Jednak najczęściej wymienianym kandydatem na Anakina był Leonardo DiCaprio, młody, ale już powszechnie znany na całym świecie, po ogromnym sukcesie Titanica. Dopiero plotki o tym, że DiCaprio zamiast młodego Skywalkera zdecydował się zagrać rolę Howarda Hughesa (późniejszy "Awiator" Scorcese), zatrzymały nieustanne łączenie boskiego Leo z Gwiezdnymi Wojnami.

To jednak nie jedyna obsadowa kwestia, która interesowała fanów. To właśnie z plotek i ogłoszeń castingowych fani dowiadywali się interesujących informacji. To stąd wiedzieli, że w filmie pojawią się jakiegoś rodzaju szturmowcy, że Leeanna Walsman, która w filmie zagrała Zam Wessel, będzie grać jakiegoś łowcę nagród, spekulowano, że Aurrę Sing. Z listy obsadowej znana była w filmie obecność Baila Organy, ale za nią szło również podejrzenie, że część akcji filmu będzie się dziać na Alderaanie. Pojawienie się Boby Fetta było dla fanów pewne, jednak branżowe plotki mówiły, że mógłby go zagrać...Jet Li. Z resztą jeśli chodzi o szalone spekulacje, jedną z tych bardziej niezwykłych jest pomysł, że w filmie powróci przyjaciel Anakina z Tattooine, Kitster, który w epizodzie II miał być sklonowany, a w ostateczności stać się Bobą Fettem.



Po obejrzeniu Epizodu 1 wielu fanów zastanawiało się ilu bohaterów z tamtego filmu pojawi się w kontynuacji sagi. Sądząc po ilości plotek, najgorętszymi postaciami, które sprawiłyby fanom najwięcej radości były dwie postaci, które w „Mrocznym widmie” zginęły: Ray Park wiele razy uspokajał w wywiadach, że nie ma planów wracać do Gwiezdnych Wojen, ale dużo spekulowano o powrocie Dartha Maula...który ostatecznie przecież nastąpił, w kilku komiksach i w animowanych Wojnach Klonów. Na podobne pytania musiał odpowiadać też Liam Neeson, bo fani i dziennikarze spekulowali, że Qui-Gon Jinn może się w sequelach pojawić ponownie, w formie ducha albo klona, wszak książkowa trylogia Zahna wprowadziła wątek klonowania Rycerzy Jedi. Czas pokazał, że i tutaj faktycznie Qui-Gon miał pojawić się na chwilę w Epizodzie 3, tylko że w formie samego głosu, a i tak ostatecznie jego rola została znacznie zmniejszona.

Jedną z najzabawniejszych plotek obsadowych była ta dotycząca obecności w filmie...boysbandu 'N Sync. Naprawdę bardzo dużo mówiło się o tym, że wszyscy chłopcy: Justin Timberlake, Chris Kirkpatrick, Joey Fatone, Lance Bass i JC Chasez, mieli pojawić się w filmie jako statyści. Miało to być powodowane tym, że córki Lucasa były wielkimi fankami tego zespołu, a członkowie zespołu lubili Star Wars. N Sync mogli pojawić się w filmie jako zespół występujący w klubie na Coruscant, albo jako Rycerze Jedi na arenie na Geonosis. Informacje o ich obecności krążyły jeszcze na początku 2002 roku! Jednak chłopaki z N Sync nie byliby jednymi gwiazdami muzycznymi w filmie, jedną z plotek była informacja, jakoby Bono z zespołu U2 miał poprosić George'a Lucasa o rolę dla siebie w filmie "Episode II: The Rise Of The Empire ", tam mógłby zagrać minstrela na dworze królewskim planety Alderaan.

Trudno jest odróżniać spekulację fanów i dziennikarzy, od plotek zawierających choć element prawdy. Zwłaszcza, że ludzie pracujący przy Gwiezdnych Wojnach też często wypowiadali się jako fani. I tak w jednym z wywiadów Mark Hamill powiedział, że bardzo chętnie widziałby swojego syna Nathana, odgrywającego rolę młodziutkiego Luke'a gdzieś w preqelach. Wcześniejsze plotki mówiły, że film mógłby opowiadać o tym, jak młody Hana Solo poznaje Chewbaccę.



Przed nakręceniem "Ataku klonów" dużo mówiło się o przeniesieniu produkcji z Wielkiej Brytanii do Australii. Wielu fanów zastanawiało się czy zarządzono przeprowadzkę z powodów czysto finansowych (a tak było w rzeczywistości), czy może z jakichś innych powodów: zdjęcia miały być kręcone też w Nowej Zelandii, a tamtejsze krajobrazy idealnie mogłyby przypominać Alderaan. W jednym z rzekomo oficjalnych opisów fabuły to Królowa Amidala ma wziąć ślub z Bailem Organą z Alderaannu, w powodów dyplomatycznych, ale Anakin Skywalker jet temu przeciwny, więc porywa ją i poślubia samemu. Wcześniejszy opis mówił o Rycerzach Jedi zwalczających siły zła na planecie Concord Dawn. Tak naprawdę większość z tych potencjalnych fabuł, zarówno rozprowadzanych przez fanów, jak i powtarzanych przez mniej lub bardziej główne media, było czystą mistyfikacją, ponieważ dopiero latem 1999 roku fabułę znało kilka osób, ale George Lucas wciąż dopiero pracował na scenariuszem, szczególnie dialogami „Ataku klonów”.

Zgodnie z przechowanymi notatkami George'a Lucasa, dotyczącymi pierwszych projektów starej trylogii, w „Imperium kontratakuje” postać Lando Calrissiana miała być klonem, jednym z walczących w wojnie klonów. Wśród fabularnych spekulacji dotyczących epizodów 2 i 3 pojawiały się więc różne wersje klonów, klonowania i stron, które zajmowały w Wojnach Klonów. Gdybało się, że wojna odbywała się między klonami Jedi, a może tylko tworzono klony z organów umarłych Jedi. W pewnej plotce klonem miał być na przykład Obi-Wan Kenobi. Dużo spekulowało się o możliwej roli Shmi Skywalker, oraz jej znaczeniu w upadku jej syna na Ciemną Stronę. W jednym z czasopism opisywano, że została zabita podczas eksperymentów z klonowaniem, przeprowadzonych przez nowo utworzone Imperium prowadzone przez Dartha Sidiousa. Shmi miała stać się główną ofiarą tych eksperymentów z uwagi na wysoki poziom midichlorianów w jej krwi i potencjalną armię klonów mogących korzystać z Mocy. Inni fani marzyli, że Epizod II będzie dotyczył armii Mandalorian albo nowo utworzonych sklonowanych Mandalorian. Niespodziewanie ta ostatnia plotka ostatecznie okazała się być prawdą...z pewnego punktu widzenia.

Wszystkie atrakcje Tygodnia Ataku Klonów znajdziecie w tym miejscu.

10 minusów „Ataku klonów”

0

Wczoraj było o plusach, teraz pora na 10 największych minusów „Ataku klonów”. No dobra 12, by było jak wczoraj.



1. Wątek miłosny



Czy można napisać wątek miłosny, żyjąc od lat w samotności? Lucas nie był pewien, więc wziął do pomocy Jonathana Halesa. Nadal się to nie udało. Owszem, pomysł wspaniały, obejrzeć „Casablankę”, „Przeminęło z wiatrem” i inne klasyczne romanse, by zrobić coś w ich stylu. Lecz sposób prowadzenia akcji, dialogi niczym z lat 40. w połączeniu z drewnianym aktorstwem nie wyszły filmowi na dobre.

2. Hayden Christensen



To jest Anakin? A myśleliśmy, że Jake Lloyd to pomyłka. Szkoda, że nie dorósł, może byłby lepiej. Po występie Christensena najbardziej chyba pluli sobie w brody, ci którzy nie chcieli by Leonardo DiCaprio został Skywalkerem. Wystarczy popatrzeć na obecne role DiCaprio i Haydena...

3. Bitwa kosmiczna



Największa zagadka bitwy o Geonosis. Tyle okrętów desantowych i uciekających i nie dochodzi do potyczek. W końcu to Gwiezdne Wojny, a nie planetarne inwazje.

4. Efekty specjalne



Nie chodzi o to, że są złe. Miejscami są genialne, ale jest ich tyle, że przekroczono masę krytyczną. Sam pomysł by nazwać „Atak klonów” filmem animowanym chyba o czymś świadczy (próby nominacji go do nagród w tych kategoriach). Ta ilość czasem zmienia się w sztuczność i to boli.

5. Sifo-Dyas



Wielki nieobecny, doskonale też symbolizuje wątek polityczny. Wszystko rozgrywane daleko, gdzieś w gabinecie Palpatine'a, a widz nie ma o tym pojęcia. Pojawiają się nazwy, wątki, potem przychodzi wojna i wszystko zostaje zmiecione pod fotel.

6. Dooku



Postać o wielkim potencjale. Intrygant, elegancik, hrabia. Niestety, nie jest Dexem, czyli postacią, która ma się pojawić w jednej scenie. Ma być graczem i tu pomimo doskonałej gry Christophera Lee nawala scenariusz. Dooku staje się fagasem, pionkiem, który wyrzuca na początku następnego epizodu.

7. Boba Fett



Ikona powraca, wspaniale, ale jednocześnie pół EU poszło do kosza. I dodatkowo to dzieciuch, który ledwo siedzi za sterami swojego okrętu. Mało? To co powiecie na ojca, który bierze dziecko na egzekucję? Pozbawiony przyjaciół, rówieśników chłopak ze stukniętym tatuśkiem, biedne dziecko ze zrytą psychiką. Może lepiej było pozostawić poprzednią wersję.

8. Muzyka



Ma ktoś coś przeciw Johnowi Williamsowi? Nie każdy utwór musi być genialny, w końcu każdy się starzeje. A „Accross the Stars” jest całkiem, całkiem, ale... No właśnie, używanie fragmentów ścieżki dźwiękowej z Mrocznego widma, by wypełnić luki, to chyba nie to, do czego przywykliśmy. Marsz Federacji jako marsz klonów? No i nawet otwierający utwór został wykorzystany z poprzednich filmów... Główny temat ostatni raz nagrano przy Mrocznym widmie, potem używano poprzednich nagrań. A i jeszcze brak 2-płytwoej wersji.

9. Fabryka droidów



Ojoj... gra komputerowa z takimi efektami by wciągała. Ale film... W dodatku niepotrzebnie tylko wydłużamy drugi epizod, w to miejsce dałoby się władować wiele ciekawych wyciętych rzeczy.

10. C-3PO



Lubimy C-3PO. Wielu cieszy brak Jar Jara w Epizodzie II. Niby wszystko dobrze, tylko czemu w miejsce Jar Jara to C-3PO musi robić głupkowate żarty? To już chyba lepszy był Jar Jar Binks, który teraz spoważniał i go nie ma, no i normalny C-3PO.

11. Yoda



Cyfrowy Yoda może i jest super, ale czy tak powinien walczyć mistrz Jedi, mistrz Mocy? Efekt wygląda świetnie, ale jak się pomyśli nad nim i tym, co prezentowano w klasycznej trylogii, to już to tak nie wygląda.

12. Wątek polityczny



Sam pomysł jest świetny, gorzej z realizacją. Lucas zbyt dużo rzeczy załatwia poza kadrem, więc można mieć wrażenie, że wszystko dzieje się Deus Ex Machina. Machinacje Palpatine'a są dość mało widoczne, przez to nie wygląda on tak groźnie, bardziej na ryzykanta. Jeszcze gorzej zaś wypadają oponenci, którzy dają się na to nabrać.

Tydzień Ataku Klonów: plakaty Epizodu II

10



Scenariusz, muzyka, aktorstwo, efekty specjalne...większości widzów najpierw usłyszany tytuł filmu kojarzy się przede wszystkim z...plakatem. Dlatego dziś prześledzimy krótką, ale burzliwą, historię plakatów z „Ataku klonów”.

Zacznijmy od najbardziej znanego plakatu głównego, podstawowego plakatu z epizodu drugiego. Narysowany ponownie przez Drew Struzana, kontynuuje styl wprowadzony przy plakatach z Edycji Specjalnej, przedstawia wszystkich głównych bohaterów tej opowieści zestawionych na czarnym tle. Poniżej widzimy plakat w wersji oryginalnej, oraz polskiej:



Wcześniej, w listopadzie 2001 roku, opublikowano pierwszy plakatowy teaser do filmu, który skromnie reprezentował nastrój i główny wątek filmu, czyli zakazaną miłość. W polskiej wersji plakat opatrzony był opisem: "Jedi nie zna gniewu. Nienawiści. Ani miłości.":



Ze wspomnianym wyżej plakatem łączy się jeszcze jedna mała historia. Mianowicie plakat wpierw obiegł sieć w sposób nieoficjalny. Większość mediów i ludzi myślała, że to fanart. Dopiero parę dni później został oficjalnie zaprezentowany.

Początek XXI wieku oznaczał się w marketingu znacznym rozwojem prostej grafiki komputerowej, polegającej na zestawianiu ze sobą zdjęć bohaterów filmu na doklejonym tle z filmu. W przypadku plakatu z Jango Fettem spostrzegawczy czytelnik zauważy nawet, że klony stojące za łowcą nagród to cyfrowe kopie jednego zdjęcia (w dodatku modelu). Te plakaty promocyjne sprzedawane były przed premierą filmu w sklepach na całym świecie, a nawet w Polsce, dostępne w sprzedaży, na przykład w lokalnych Empikach.





W tej samej serii stworzono również dwa plakaty horyzontalne, co ciekawe ten drugi polskie wydawnictwo Amber użyło przy promocji książki "Atak klonów", rozdając je księgarniom.


Taki trend w grafice sprawił, że pojawiły się też kolejne plakaty promujące film, przedstawiające bohaterów ze srogimi minami stojących na tle świetlistych kolaży kosmicznych.






Działania marketingowe powiązane z filmem doprowadziły do powstania kilku fotomontaży złożonych ze zdjęć tej samej postaci na czarnym-kosmicznym tle. Niektóre z tych plakatów pojawiły się w Polsce za sprawą czasopisma „Kult – Gwiezdne Wojny”.





Jednak dopiero przedstawiane poniżej grafiki traktowane były jako pełnowymiarowa kampania reklamowa „Ataku klonów”, sięgająca od reklam zewnętrznych do ulotek. Wszystkie plakaty zostały zrobione w takim samym schemacie: samotny bohater filmu, przedstawiony na tle jasnej lub ciemnej strony:





Takie plakaty promowały "Atak klonów" na zewnętrznych bilbordach, a także znacznie większych reklamach zewnętrznych na świecie:



A nawet w Polsce:



Te same grafiki w Polsce pojawiły się też na dwóch pocztówkach, które można było zdobyć w kinach:



Ale to jeszcze nie konic, bo po pół roku od premiery filmu, w październiku 2002 film trafił do kin sieci IMAX, z tej okazji stworzono nowy plakat, w którym główną rolę pełnił depczący po budynkach Yoda:



Na sam koniec, choć na chwilę, cofnijmy się jeszcze w czasie odrobinę wcześniej, zanim to wszystko się pojawiło. Po premierze Epizodu I fani oczekiwali gorąco na jakiekolwiek informacje dotyczące kolejnego filmu z gwiezdnej sagi, ale przez dlugi czas jedyne co otrzymywali to, choć może dość ładne artystycznie, ale naprawdę niewiele mówiące, zdjęcia z serii "Select" . Dlatego fani, jak to mają w zwyczaju, wzieli sprawy w swoje ręce i stworzyli własne plakaty:






Wszystkie atrakcje Tygodnia Ataku Klonów znajdziecie w tym miejscu.

10 plusów „Ataku klonów”

0

Dokładnie dziesięć lat temu dokonała się rewolucja. W czwartek 16 maja 2002, w kinach równocześnie na całym świecie pojawił się „Atak klonów”. Pierwsze polskie recenzje pojawiły się jeszcze przed premierą, także i na Bastionie, wszystko dzięki pokazom prasowym. Jednych „Atak” zachwycił, innych nie. Dziś zajmiemy się największymi plusami filmu, wybór 10 oczywiście bardzo subiektywny.



1. Umiejętne budowanie napięcia



O ile budowanie napięcia przed „Mrocznym widmem” robiono w klasyczny sposób, o tyle „Atak klonów” to świt nowej, cyfrowej ery. Zwłaszcza w latach 2000-2002 Lucasfilm doskonale potrafił wykorzystać nowe medium jakim jest Internet i umiejętnie karmić fanów pogłoskami, plotkami, przeciekami i spoilerami. Właściwie nie było dnia, w którym coś nie podkręcałoby atmosfery w związku z filmem i tak nasz apetyt rósł. Nie było potrzeby robienia wielkich kampanii marketingowych, ale wystarczyło wszystko dokładnie zaplanować. Ba nawet sam Lucas się w to włączył, tworząc serię zdjęć George Lucas Select. Potem powoli dochodziły do tego ujawnienie tytułu, zwiastuny i cała ta otoczka.

2. Wyskok Obi-Wana



Czego by nie mówić, „Atak klonów” ma świetny początek. Zaczyna się od eksplozji, potem odkrywamy zmienionych bohaterów, Obi-Wana z brodą, starszego Anakina, cyfrowego Yodę (dopiero na BD zmieniono kukiełkę w TPM), Padme, Jar Jara. Lucas jednak nie zapomina o akcji, nie spuszcza z tonu. Anakin zabija robale, a chwilę później Obi-Wan ni z tego, ni z owego wyskakuje przez okno. I to rozpoczyna kolejną wspaniała sekwencję, w której Jedi dosłownie latają. W „Mrocznym widmie” widzieliśmy trochę popisów Jedi, ale na to nie byliśmy przygotowani na wyskok tej postaci.

3. Pościg za Zam Wessel



To kolejna wspaniała scena, pełna ducha klasycznych filmów SF, ale i ech trylogii. Pełna akcji, w gigantycznym megalopolis jakim jest Coruscant, no i jeszcze te niesamowite atrakcje jakie sprawiają Jedi. Ich wybryki, ale i rozmowy, które umiejętnie budują napięcie między postaciami. No i to jest coś, co powinno się sprawdzić w 3D.

4. Złe zachowanie Anakina



Można dyskutować o tym, czy dobrze dobrano Haydena Christensena do roli Skywalkera, o tym czy jego dialogi i gra sprawdzają się w filmie, ale ta postać ma w sobie coś. Widzimy jak jej osobowość zaczyna się psuć, jak uczucia biorą nad nim górę. Umiejętnie podsycana ambicja, frustracja, czy w końcu skrywana miłość, pożądanie i chęć zemsty. Tuskeni, wściekanie się na Obi-Wana, zaangażowanie z Padme, niesubordynacja, czy w końcu piękna scena pod sam koniec, gdy Obi-Wan mówi, by walczyli z Dooku razem, Skywalker mówi nie i lecie do przodu.

5. Watto



Powraca, ale w jaki sposób. Także dzięki Gwiezdnym Wojnom lepiej rozumiemy postaci cyfrowe, przyzwyczailiśmy się do nich, ale w przypadku Watto ważne jest jego postarzenie. I reakcja na Anakina, jest taka bardzo ludzka. Plus jeszcze kapelusik, którego nie udało się zrobić przy „Mrocznym widmie”.

6. Klony



To coś na co czekaliśmy wszyscy. Jeden z najciekawszych wątków, który rozbudzał fanowskie marzenia w końcu trafia na ekran i to jeszcze w taki sposób. Klony wyglądają niesamowicie, czarują nas od zwiastunów.

7. Jango i mały Boba



Kolejny wielki symbol Gwiezdnych Wojen powraca. Czyli nowy Boba, owszem jego historia trochę inaczej wyglądała w EU, tu dostajemy nowe spojrzenie. I jeszcze dodatkowo ojciec, czyli Jango. Starsza wersja Boby. Czy bardziej „cool”? Dla niektórych owszem.

8. Bitwa o Geonosis



Takiej bitwy jeszcze nie było. Od bitwy na Hoth nie dostaliśmy tak mocno ukazanej walki na planecie. Tu jeszcze mamy starcie dwóch wielkich armii, porównywalnych ze sobą technologicznie. No i jeszcze Jedi. Okręty rozbijają się o powierzchnię, pojazdy lądują, dzieje się. Dużo można mówić o umiejętnościach Lucasa jako reżysera, ale niewielu reżyserów potrafi sobie poradzić tak dobrze z tak rozległą sceną batalistyczną.

9. Mnóstwo nowych Jedi



To dzięki nim film nabiera kolorów. To nowe postaci, które przyciągają naszą uwagę. Kit Fisto, Shaak Ti, Aayla Secura czy nawet upadły Jedi, hrabia Dooku.

10. Yoda



Cyfrowy, w zupełnie innym wydaniu. Wpierw słyszymy tylko o tym, że Anakin chciałby dorównać mu w szermierce. Potem widzimy Yodę w akcji. Nie wszystkim się to spodobało, ale dla wielu walczący Yoda był szałowy i wgniatał w fotel. To przekonało wielu do wersji cyfrowej, ta nigdy nie została tak znienawidzona jak Jar Jar Binks.

11. Dexter Jettster



Bohater drugiego planu. To ten typ postaci, które budowały klasyczną trylogię. Przewijały się w tle i miały w sobie mnóstwo nieopowiedzianych historii. Potrafiły zaciekawić. Dex dokładnie taki jest, szkoda, że tak rzadko pojawia się w EU.

12. Palpatine



Siła sprawcza głównych wydarzeń prequeli. Tu wciąż jeszcze pozostający w cieniu, dobroduszny dziadek, który z troską wypowiada się o Padme, wysłuchuje Anakina widząc w nim same zalety, jest przyjacielem Jedi, których prosi o rady, a jednocześnie rozgrywa wszystko zgodnie z Wielkim Planem. W końcu wychodzi i mówi w senacie, że kocha demokrację i Republikę. Wiemy jak się to skończy, wiemy kim jest, ale tu w tych kłamstwach i intrygach widzimy jego prawdziwe mistrzostwo. W tej grze nikt nawet nie próbuje wejść na jego poziom. Ograł resztę nim ta się zorientowała.

I na koniec, tak wyszło 12 plusów przez błąd w liczeniu, więc niech już tak zostanie.

Tydzień Ataku Klonów: Cyfrowa rewolucja

13



Jeśli kogoś można by nazwać ojcem cyfrowego kina, to właśnie George’a Lucasa. Jego pasja do wykorzystywania najnowszych zdobyczy technologicznych w filmie, sprawiła, że świat się zmienił. To Lucas stworzył pierwsze nowoczesne studio efektów specjalnych, w tym także komputerowych. To jego ludzie opracowywali kamery i wysięgniki do nich, ale też oprogramowanie do montażu filmów. EditDroid to program Lucasfilmu, który miał się przyczynić do cyfrowej rewolucji. Miał sprawić, że filmy będą montowane nie analogowo, a komputerowo. Choć zaprezentowany w 1984 roku program zwiastował przełom, to jeszcze do kina cyfrowego było bardzo daleko. Lucas jednak miał swoją wizję, by kręcić film bez użycia taśmy, ale też by go wyświetlać bez niej. Doskonale rozumiał, że przy efektownych obrazach niszczejąca taśma działa tylko i wyłącznie na niekorzyść filmu. Więc bardzo chciał to zmienić. Pragnął, by widz mógł cieszyć się doskonałą jakością obrazu niezależnie czy pójdzie na film w pierwszym, czy w piątym tygodniu wyświetlania. Lecz w latach 80. wydawało się to być nierealne. Wizjoner jednak się nie poddał. Po EditDroidzie przyszły kolejne projekty, w tym Pixar i pierwsze komputerowe animacje „The Adventures of André and Wally B” z 1984 to chyba najbardziej znana produkcja w grafice komputerowej 3D, która powstała jeszcze jako test późniejszego Pixara. Potem efekty specjalne, jak morfing w „Willow” (1988). RenderMan, standard THX, czy w końcu wspaniałe dzieła Industrial Light & Magic choćby w rewolucyjnych filmach jak „Terminator 2” Jamesa Camerona czy „Jurassic Park” Stevena Spielberga. To wszystko jest efekt wizji George’a Lucasa i tego, że zaprzągł ludzi do pracy, jedynie ogólnie wskazując im kierunek, dając jednocześnie wolną rękę.



W latach 90. George Lucas już doskonale wiedział ile można wyciągnąć z nowoczesnej technologii, i rozumiał dokąd zmierza a także to, że czasem trzeba samemu dać impuls. W roku 1995 na rynku pojawia się DVD, nie jest to pierwszy cyfrowy nośnik, ale zwiastuje on rewolucję i czas kina domowego. Lucas w tym czasie już wie, że chce kręcić nowe Gwiezdne Wojny i w 1996 wysyła Ricka McCalluma, producenta prequeli, z niemożliwą wręcz misją. Miał namówić producentów kamer, do stworzenia cyfrowej kamery. Firmy Sony i Panavision (ta druga odpowiadała za soczewki) zajęły się zbudowaniem takiego sprzętu, jednak nie udało się go stworzyć w ciągu roku. „Mroczne widmo” kręcono jeszcze w sposób tradycyjny. Lecz gdy nadszedł czas zdjęć do „Ataku klonów” kamera cyfrowa HDW-F900 została już zbudowana i marzenie George’a mogło się spełnić. Pierwsze, bo na drugie czyli cyfrową rewolucję w kinach musieliśmy jeszcze wszyscy poczekać. Kamera HDW-F900 robiła zdjęcia w formacie 24 klatek na sekundę, oczywiście w rozdzielczości HD. W roku 2000 „Atak klonów” staje się pierwszym, wysoko budżetowym filmem, który kręcono cyfrowymi kamerami. Potem dochodzą kolejne w tym „Dawno temu w Meksyku” Roberta Rodrigueza, „Jackpot” Marka Polisha, francuski „Vidocq” Pitofa. Te dwa ostatnie miały swoje premiery jeszcze w 2001 roku, więc zanim „Atak klonów” trafił do kin. Do pełni szczęścia Lucasowi brakowało jeszcze tylko jednej rzeczy, by film wyświetlano cyfrowo. Lucas próbował przy „Ataku klonów” różnych sztuczek, dodając jedno ujęcie więcej w kinach cyfrowych (fragment ujęcia w którym Anakin trzyma Padme w końcowej scenie, na DVD, VHS i BD trafiła już wersja z kin cyfrowych), wersję IMAX, jednak nie potrafił przekonać kiniarzy do masowego kupna nowego sprzętu (George nigdy nie produkował projektorów, ani na nich nie zarabiał). Zarówno w przypadku „Ataku klonów” jak i „Zemsty Sithów” groził nawet, że filmy będą dostępne jedynie w kinach cyfrowych. Jednak wszyscy wybili mu to z głowy, bynajmniej nie z powodów finansowych, ale dlatego, że nieważne jak oceniano prequele, mnóstwo ludzi na nie czekało, a kin cyfrowych zarówno w 2002 jak i w 2005 było tyle, co kot napłakał.

Koniec końców George Lucas doczekał się cyfrowej rewolucji i w kinach, pośrednio sam w niej uczestniczy. Cyfrowe projektory stały się standardem w salach kinowych na całym świecie dzięki technologii 3D, ale to już inna rewolucja i inna historia, o której pisaliśmy tutaj.

Wszystkie atrakcje Tygodnia Ataku Klonów znajdziecie w tym miejscu.

Tydzień Ataku Klonów: 10 lat Epizodu II

17



Klony útočí, Атака клонов, Klonların Saldırısı, Klonene angriper, Angriff der Klonkrieger, L'Attaque des clones, L'attacco dei cloni, Attack of the Clones

Tak brzmi w różnych językach* tytuł filmu, który dziesięć lat temu był na ustach całego świata. Bowiem dokładnie 10 lat temu swoją światową premierę miał Epizod II: Atak Klonów. Anakin Skywalker (Hayden Christensen), Obi-Wan Kenobi (Ewan McGregor) i Padme Amidala (Natalie Portman) spotykają się po raz pierwszy od czasu konfliktu między Federacją Handlową a Naboo - rodzinną planetą Padme. Anakin wyrósł na obiecującego Jedi, ucznia Obi-Wana, który po śmierci swego mistrza Qui-Gon Jina zyskał miano nauczyciela; Padme natomiast zasiada w galaktycznym senacie. Anakin i Obi-Wan otrzymują zadanie chronienia Padme, której grozi śmierć ze strony płatnych zabójców działających na zlecenie ruchu separatystycznego. 16 maja 2002 fani dostali możliwość obejrzenia tej historii w kinie, przekonania się samemu jak będzie się ona rozwijać i jak szybko przybliżać nas będzie do Starej Trylogii. My, w ramach uczczenia rocznicy tego wydarzenia przygotowaliśmy specjalnie dla Was Tydzień Ataku Klonów. Znajdziecie w nim atrakcje, które przybliżą wiele aspektów w mniejszy lub większy sposób związanych z tym filmem. Zachęcamy do uważnego śledzenia naszej strony w najbliższych dniach.

Na sam początek chcielibyśmy przypomnieć Wam cztery trailery, które fani często po wielokroć oglądali w oczekiwaniu na premierę filmu.









Wszystkie atrakcje Tygodnia Ataku Klonów znajdziecie w tym miejscu.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _
* czeski, rosyjski, turecki, norweski, niemiecki, francuski, włoski, angielski

Atak Klonów na TVP już jutro

TVP.pl
21

Chcielibyśmy przypomnieć o jutrzejszym seansie drugiego epizodu Gwiezdnych Wojen - Ataku Klonów. Emisja będzie miała miejsce o 21:50 na drugim kanale Telewizji Publicznej i na TVP HD. Najprawdopodobniej będzie to emisja Ataku Klonów z napisami i formacie obrazu 4:3.

Oto opis filmu ze strony Telewizji Polskiej:
Bohaterowie, których poznaliśmy w "Mrocznym widmie" - Obi - Wan Kenobi, Padme Amidala i Anakin Skywalker - spotykają się po raz pierwszy od czasu konfliktu między Federacją Handlową a rodzinną planetą Padme, Naboo. Ich kolejne przygody.

Natomiast za tydzień o tej samej porze zostanie puszczona Zemsta Sithów. Życzymy miłego oglądania.

Archiwum wiadomości dla działu "Atak klonów"

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.