Przebudzenie Mocy

Gdzie będzie kręcony Epizod VII?

20

Wciąż oczywiście czekamy na styczniowe zapowiedzi Kathleen Kennedy. Oficjalnie w temacie Epizodu VII niewiele się dzieje, ruletka reżyserska się zatrzymała, aktorska kuleje (choć wrócimy do niej), acz pojawiają się nowe kwestie o których można poplotkować. Dotyczą one głównie zdjęć do Epizodu VII. Otóż podobno w Wielkiej Brytanii zaczynają zbierać ludzi do pracy nad Epizodem VII. Zdjęcia podobno mają zacząć się w kwietniu, choć w tym przypadku słowo „zdjęcia” może być trochę mylące. Ci ludzie to głównie ekipa pracująca nad filmami w studiach, czyli różnej maści twórcy dekoracji i całej oprawy technicznej. Dla nich praca faktycznie zacznie się wcześniej, zgodnie z tym, co powiedziała Kathleen Kennedy ostatnio, preprodukcja rusza na wiosnę.

Jeśli te pogłoski (o wzywaniu ludzi do pracy) okażą się prawdziwe to „Gwiezdne Wojny” wrócą do Anglii. Wszystkie główne zdjęcia do klasycznej trylogii wykonano w studiu Elstree, a do „Mrocznego widma” w Leavensden. „Atak klonów” i „Zemste Sithów” kręcono w studiach Foxa w Australii, acz dokrętki robiono w Anglii. Wcześniej o goszczenie ekipy Lucasfilmu zabiegało Ohio, natomiast kwestia zdjęć w Pradze prawdopodobnie umarła wraz z odejściem z Lucasfilmu wielkiego zwolennika pracy w Czechach czyli Ricka McCalluma. Oczywiście, jak z wszystkim, musimy poczekać na oficjalne potwierdzenie. Na razie nie wiadomo, które studio w Wielkiej Brytanii jest brane pod uwagę.

Skoro już o studiach była mowa, to czas poplotkować o lokacjach. Na liście pojawiła się pierwsza, znana fanom – Tikal w Gwatemali, czyli miejsce, gdzie kręcono plenery Yavinu. Agencja Reuters podała, że Tikal powróci w nowej trylogii, a Luke Skywalker będzie miał tam akademię Jedi. Wiadomość jednak szybko została zdementowana przez samego Reutersa. Nie dostali oni żadnych przecieków scenariusza, ot ktoś podsunął im książki Kevina J. Andersona i zasugerował, że fajnie byłoby wrócić do Tikalu. Ten ktoś nie był związany z LFL, a raczej była to grupa zapaleńców czekających na nową trylogię. Dziennikarz nie do końca rozumiał, co mu fani mówią, więc swoje puścił w eter. Swoją drogą i tak dobrze, że plotki bazowały na EU, a nie informacjach z pewnej okrytej złej sławą strony, na które również można się czasem natknąć w mediach.

Mamy też coś dla spragnionych informacji o aktorach, którzy chcieliby zagrać w nowych epizodach. Skoro jest szansa na zdjęcia w Wielkiej Brytanii to zaczynają się ożywiać Brytyjczycy. Irlandzka aktorka, Katie McGrath, znana głównie z roli Morgany w „Przygodach Merlina” oraz kilku ogonów np. w „Dynastii Tudorów”, zaczęła opowiadać, że bardzo chciałaby zagrać w nowej trylogii. Stwierdziła, że w „Gwiezdnych Wojen” brakuje kobiecych szwarccharakterów, a jej bardzo marzy się posiadanie własnej figurki. Sama siebie przedstawia jako fankę, opowiada, że jej ulubione postaci to Han Soli i admirał Akbar, a także, że bardzo ją cieszy perspektywa powstania nowych filmów. Liczy, że będą tak dobre jak pierwsze trzy, ale boi się, że wyjdą prequele.

Inny Brytyjczyk, poniekąd znany już fanom „Gwiezdnych Wojen” – Peter Serafinowicz, który podkładał głos Darthowi Maulowi w „Mrocznym widmie”, także chciałby wrócić. Wypowiada się bardzo podobnie jak McGrath, czyli wychwala klasyczną trylogię, wierzy w Michaela Arndta (bo jego „Toy Story 3” jest jednym z ulubionych filmów Petera), no i jest rozczarowany prequelami. Zwłaszcza, że jak sam twierdzi, „Mroczne widmo” miało jeden z najlepszych zwiastunów wszechczasów. Serafinowicz jednak, w przeciwieństwie do choćby Samuela L. Jacksona, nie zamierza sugerować w jakiej roli mógłby wystąpić. Mówi tylko, że chciałby być znów związany z „Gwiezdnymi Wojnami”. On sam jest przede wszystkim aktorem komediowym i głosowym, więc kto wie, może jest szansa by głos Dartha Maula przemówił w innej formie.

Dla przypomnienia, na razie oficjalnie wiemy następujące rzeczy:
Dystrybutor – Disney
Planowana premiera – 2015
Produkcja – Kathleen Kennedy
Scenariusz – Michael Arndt
Konsultant serii – George Lucas (który także napisał pierwotny treatment scenariusza i będzie pomagał i doradzał Kathleen Kennedy)
Preprodukcja rusza wczesną wiosną 2013
Cała reszta to tylko i wyłącznie plotki i domysły.

Status prac nad E7

16

Wygląda na to, że Kathleen Kennedy bardzo dobrze rozplanowała sobie strategię informowania nas o pracach nad Epizodem VII. Od ogłoszenia nowej trylogii w październiku media karmiły nas cała masą plotek i czasem bzdurnych doniesień o nowych potencjalnych reżyserach czy aktorach, którzy chcieliby zagrać w nowym filmie. Jednak ta medialna bomba już się wypaliła i wszyscy czekają na jakieś konkretne zapowiedzi. Kathleen uśmiecha się tylko w duchu i w jednym z wywiadów stwierdziła, że wszystko jest pod kontrolą. Na razie nie może oczywiście wiele powiedzieć, ale prace nad scenariuszem trwają. Pre-produkcja zaś powinna ruszyć gdzieś na wiosnę. Prawdopodobnie ruszy wtedy pełną parą, bo znając Lucasfilm coś pewnie już jest przygotowywane. Kathleen dodała też, że na ważne informacje przyjdzie czas w styczniu. Być może właśnie wtedy poznamy informację o reżyserze, ogólnym zarysie nowych filmów czy aktorach wracających do swoich ról. Póki co mamy święta i możemy sobie w tym czasie spekulować, co też Kathleen Kennedy zamierza ogłosić. W końcu będziemy mieć coś więcej oficjalnie niż tylko scenarzystę. Niektórzy współpracownicy LFL ćwierkają zaś, że ważną informację poznamy trochę wcześniej - 31 grudnia 2012, wtedy gdy ukaże się ostatnia część wywiadu z Kathleen i Lucasem na oficjalnej.

Niedawno też o wkładzie w produkcję nowych filmów wypowiedział się George Lucas. Twórca sagi stwierdził tylko, że nie angażują go zbytnio w powstawanie sequeli.
- Jeśli filmowiec zapyta „kim jest ten koleś?” ja mogę mu odpowiedzieć. Oni mają mnóstwo encyklopedii ale ja po prostu wiem dużo. Mogę wiele rzeczy wyjaśnić - mówi Lucas. Zaraz jednak dodaje: - W zasadzie nie mam wiele do roboty.

Ostatnio wspominaliśmy o tym, że Ewan McGregor potwierdza, że chciałby wrócić do roli Obi-Wana w jakiś sposób. Dziennikarze to podchwycili, w efekcie stwierdzenie to znalazło się w kilku wywiadach. McGregor robi wokół siebie szum, ale prawdziwy mistrz manipulacji mediami to Samuel L. Jackson. Najpierw zaczął opowiadać, że George Lucas został oszukany przez Disneya (więcej), teraz już „pisze” sam scenariusz do Epizodu VII. Podaje go mediom i niech Michael Arndt to wykorzysta.
- Jest tak, Obi-Wan był martwy gdy zaczął się epizod IV, a tak przynajmniej wszyscy myśleli, więc załóżmy że to samo stało się z Macem Windu. Mogę wrócić jako jedno ręki Jedi, który gdzieś się tam przyczaił i wcale nie zginął.
Nie wszyscy dziennikarze dali się przekonać na to, że Mace Windu przeżył. Samuel trochę zmiękł i dodał:
– Dobra, mogę być duchem albo hologramem, wszystko mi jedno. Chcę być nadal powiązany z franczyzą.

Skoro już jesteśmy przy Jacksonach to z Samuela przeskoczmy na chwilę na Petera. On oczywiście jest poza listą kandydatów na reżysera VII Epizodu, ale facet wie, że mu się grunt pod nogami pali. Hobbita skończy za dwa lata i czeka go bezrobocie. Skrytykował więc rodzinę Tolkiena, podając za przykład George’a Lucasa, który oddał swoje dzieło innym filmowcom, pozwalając je rozwijać. Przyznał też, że żałuje, iż znajduje się poza stawką kandydatów do reżyserskiego stołka nowych Gwiezdnych Wojen, ale jeśli w przyszłości ktoś by go o to zapytał, z pewnością bardzo poważnie by to rozważył.
- Bardzo podziwiam to, co George stworzył. Zrobił to samo co Tolkien. Stworzył mitologię. – Stwierdził Peter Jackson.
Rozważając szanse Petera Jacksona trzeba pamiętać, że przyjaźnił się on z Rickiem McCallumem, natomiast z Kathleen Kennedy współpracuje przy drugiej części Tintina, która się opóźnia. Ale to wszystko to dość odległa przyszłość, na razie czekamy na styczeń i nowe oficjalne informacje.

Czy oczekiwania nie zabiją siódmego epizodu?

54

Ten tydzień przyniósł nam dość duże uspokojenie jeśli chodzi o plotki związane z nowymi filmami. Oczywiście ich nie zabrakło. Ewan McGregor ponownie przypomniał o sobie mówiąc, że jest gotów znów wcielić się w Obi-Wana Kenobiego, nie wspomniał o sposobie. Druga plota dotyczy bardziej scenariusza, który miałby ponoć nosić nazwę „A New Dawn” (Nowy świt), ale nazwa ta miałaby niekoniecznie dotyczyć siódmego epizodu, a zarysu na filmy VII-XII. Dalej pogłoska ta powtarza część sugestii zawartych w tym newsie. Ale poza plotkami zaczynają się już pojawiać ciekawe komentarze dotyczące nowej/nowych trylogii.

Dziennikarze Huffington Postu zastanawiali się niedawno nad jednym, kluczowym zagadnieniem. Mianowicie tym, czy oczekiwania wobec siódmego epizodu, które bez wątpienia są spore i będą rosły, nie przyczynią się do jego porażki, podobnie jak było z „Mrocznym widmem” czy czwartym „Indianą Jonesem”. Wiele osób czekało na kontynuację klasycznej trylogii, a tymczasem prequele były zrobione trochę inaczej, dotykały innych tematów, a także zaadresowano je do innego odbiorcy. Tym razem może być podobnie, zwłaszcza, że oczekiwań wobec nowej części „Gwiezdnych Wojen” jest tyle ile osób na nie czeka.

Po pierwsze Darth Vader nie żyje. Imperator również, a Luke Skywalker i jego sojusznicy zniszczyli obie Gwiazdy Śmierci przywracając równowagę Mocy. Niezbyt to optymistyczne pole dla nowej trylogii Disneya. No niby jest jeszcze Expanded Universe, które po „Powrocie Jedi” składa się na oko ze 110 książek, 80 komiksów i kilku gier. Wszystko oczywiście zostało usankcjonowane przez Lucasfilm.

Pytania o tym, co będzie się działo w nowej trylogii zadają sobie nie tylko fani. I nie chodzi tylko o żarty w stylu, czy zamiast THX-1138 lub E.T. będziemy mieć w nowej trylogii myszkę Mickey. Pytania bardziej dotyczą też tego, czy Luke będzie miał swojego ucznia, czy Han Solo i księżniczka Leia będą mieć dzieci, no i najważniejsze, kto będzie nowym szwarccharakterem?
- Wskrzeszony imperator
- niepokonany łowca nagród - jak Boba Fett
- jakiś nowy przywódca Resztek Imperium
- żaden z powyższych.
Dla fanów EU odpowiedź na część tych pytań zdaje się być oczywista, ale z drugiej strony jak wyjaśnić obecność Allany Solo nie wspominając nic o Jacenie? Widz nie będzie znał tego, co napisano przez dziesięciolecia. Musimy mieć świadomość, że w porównaniu z popularnością „Gwiezdnych Wojen” jako całości, EU jest niestety niszowe, nie ma zatem szans by filmy podążały za EU. Zwłaszcza, że oczekiwania szerokiej widowni będą inne niż najbardziej oddanych fanów uniwersum. Poniżej fanowski plakat, który ładnie prezentuje oczekiwania kogoś, kto nie zna EU, a wszechświat kończy się dla niego na filmach. Jest Chewbacca, nie ma Bena, Jainy i tak dalej.



Czego jednak mogą dotyczyć nowe filmy?
- Obecnie mówiąc wprost wszyscy wróżmy z fusów. - Stwierdził Bryan Young zapytany o to, co będzie w nowej trylogii.
Sama zapowiedź nowej trylogii jest bardzo skąpa w informacje. Wiemy tylko, że Lucas będzie kreatywnym konsultantem, ale nie wyreżyseruje filmów. Jak sam twierdzi ma niewiele do roboty, odkąd stworzył zarysy filmów. Wiemy, że Kathleen Kennedy je wyprodukuje oraz, że scenariusz napisze Michael Arndt („Mała miss”, „Toy Story 3”). Na razie na tym nasza wiedza się kończy.

Bryan Young mocno analizuje informacje, które do nas dochodzą i na ich podstawie wyciąga pewne wnioski. Choćby to, że Carrie Fisher i Mark Hamill zostali zaproszeni na lunch przez Lucasa, na którym powiedział im o swoich planach prawie na rok przed ich ogłoszeniem. Wiele zatem wskazuje na to, że właśnie te postaci będą w jakiś sposób włączone w nową trylogię. Są ostatnimi członkami rodu Skywalkerów i ostatnimi Jedi, przynajmniej w świecie filmów.
- Myślę, że to najlepsza wskazówka jaką obecnie mamy. - Mówi Young.
Oczywiście aktorzy na razie nie mogą nic potwierdzić, ani zaprzeczyć. Mark Hamill przyznał tylko, że liczy na to, że niedługo dostanie wszystkie informacje jakie potrzebuje. Carrie Fisher zaś oficjalnie nie wypowiada się na ten temat, choć nieoficjalnie zrobiła się ostatnio nad wyraz aktywna.

Jednak to, że Luke pojawi się w nowych filmach, niezależnie w jakiej roli, nie różni się zbytnio od tego, co wiemy o nich od lat. W wywiadzie z 2004 Mark Hamill powiedział jaką rolę w nowej trylogii szykuje mu George Lucas. Zresztą już w czasach „Powrotu Jedi” Lucas wspominał, że rodzinna opowieść rozpocznie się od Anakina Skywalkera, będzie kontynuowany przez jego syna Luke’a, który wprowadzi nas w przynajmniej trzy następne filmy.
- To naprawdę dziewięć części jednego filmu. - powiedział w 1999 Rick McCallum, producent prequeli, niedawno zwolniony z Lucasfilmu.
Ta liczba jednak nie jest pewna. Lucasowi w ciągu życia udawało się opowiadać, że miał być jeden, trzy, sześć, dziewięć a nawet dwanaście filmów. Zresztą sama wizja „Gwiezdnych Wojen” się zmieniała u Lucasa, były nawet założenia, że Anakin Skywalker i Darth Vader to osobne postaci. A to znaczy, że twórcy są gotowi zmieniać swoje pomysły. Zdaniem Michaela Kaminskiego, autora „The Secret History of Star Wars” nie wróży to dobrze EU.
- Na pewno wpłynie to w jakiś sposób na Expanded Universe. - Mówi Kaminski. - Będzie trudno pogodzić wiele różnych rzeczy.
EU może zatem zostać zmienione, przywołane, a nawet pozostać w całkowitej sprzeczności z nową wersją. Najgorszy z możliwych scenariuszy może dotyczyć nie całości, a pewnych aspektów uniwersum, co wprowadzi jeszcze większy chaos, niż całkowita anulacja.

Wiemy, że nowe filmy będą bazować na nowych pomysłach.
- To nie jest seria książek jak Harry Potter, gdzie mamy gotowy schemat jak ma wyglądać historia. - Mówi Kathleen Kennedy. - To oryginalne historie i oryginalne pomysły, które wychodzą ze świata istniejącego w głowie George’a.
Jest mało prawdopodobne by umysł taki jak George Lucas ograniczał się do adaptowania i zlepiania niespójnego w wielu miejscach EU kosztem oryginalnej historii, którą chciałby opowiedzieć. To oznacza tyle, że fani książek i komiksów mogą poczuć się nowymi filmami rozgoryczeni i zawiedzeni. Zwłaszcza, że warto zwrócić uwagę na jeszcze jedną rzecz, niektórzy fani byli mocno wściekli na Lucasa, że nie nawiązywał do EU przy prequelach, albo że czemuś zaprzeczał. Niektóre nawiązania, które Flanelowiec umieścił, nie były brane pod uwagę, a niespójności w samym EU, zwłaszcza te które kłóciły się z filmami bagatelizowano. Wróg pozostał jasno określony – Lucas i prequele. I to właśnie może się tutaj powtórzyć.
- Praktycznie wszystko jest możliwe. - Mówi Jay Shepard z TheForce.Net. - Ale nie wierzę, byśmy już znali skądś tę historię, którą zobaczymy.
Podobnie mogą być rozczarowani nowymi filmami fani prequeli, ale i nałogowi wyznawcy klasycznej trylogii. Trzecia trylogia będzie inna, co zresztą Lucas parę razy powtarzał. Będzie się koncentrować na innych założeniach, a przede wszystkim zostanie stworzona dla kolejnego pokolenia 10-12-latków, a nie dorosłych widzów, którzy chcieliby zobaczyć kontynuację swojej ukochanej historii, opowieści, która jest w nich i która czasem mocno rozjechała się już filmami. A prawdziwych kanonów tej historii jest tyle ile odbiorców.

Kolejne pogłoski o nowej trylogii

13

Tym razem zaczniemy od scenarzystów. Na razie wiemy, że Michael Arndt napisze scenariusz siódmego epizodu, a także, że napisał treatement (zarys scenariusza) do dwóch pozostałych części nowej trylogii. I to jest dotychczas jedyna potwierdzona informacja, nie licząc oczywiście producentów. Ostatnio pojawiły się pogłoski, że Lawrence Kasdan i Simon Kinberg mieliby napisać scenariusze do epizodów VIII i IX, by przyśpieszyć pracę. Te informacje nie zostały potwierdzone, ale pojawiła się sugestia, że mogą oni się zająć spin-offami „Gwiezdnych Wojen”, a nie epizodami. Oznaczałoby to, że mielibyśmy teraz pięć filmów w produkcji w bliżej określonej przyszłości, plus prawdopodobnie jeszcze epizody X-XII, zgodnie z wytycznymi Disneya, by nowe filmy powstawały co dwa-trzy lata, a może nawet częściej.

Dają o sobie znać kolejni aktorzy, którzy chcieliby zagrać w nowych filmach. Zaczniemy jednak od Marka Hamilla, którego dopytywano o potwierdzenie. Legendarny Luke Skywalker stwierdził tylko, że należy poczekać, oficjalne potwierdzenia i informacje ogłosi Kathleen Kennedy kiedy uzna to za stosowne. I warto o tym pamiętać, że dopóki Lucasfilm czegoś nie ogłosi, to pozostaje to jedynie sfera domysłów i spekulacji.

Spójrzmy jednak na innych aktorów. Jeden z nich Corey Feldman, który miał wspaniałą karierę jako dziecko („Goonies”, „Gremliny rozrabiają”, „Stań przy mnie”), a teraz grywa ogony, zaczął ostatnio fantazjować. Chciałby zagrać syna Hana Solo, bo podobno jest bardzo podobny i świetnie by się nadawał do tej roli. Jego niewątpliwym atutem jest to, że współpracował już z Kathleen Kennedy, ale z drugiej strony chyba powyższym stwierdzeniem nie zaskarbił sobie sympatii fanów, zwłaszcza tych, którzy liczą, że akcja będzie się działa już po „Crucible”. Kolejny na liście potencjalnych odtwórców to Sir Derek Jacobi, uznany brytyjski aktor („Gladiator”, „Rodzina Borgiów”, „Gdy budzą się demony”, „Ja, Klaudiusz”, „Jak zostać królem”). Pomijając klasę aktora, widać też jego doświadczenie, bo on nie tylko zaczął w mediach opowiadać, że chciałby być sir Aleciem Guinnessem nowej trylogii, to przede wszystkim zlecił swojemu agentowi skontaktowanie się z Lucasfilmem.


Corey Feldman

Derek Jacobi


Powoli wychodzą na jaw też kolejne kulisy sprzedaży Lucasfilmu, która jeszcze nie została sfinalizowana. Wiele wskazuje na to, że poszło o podatki. Podczas kryzysu rząd USA nakłada różne podatkowe zobowiązania na instytucje finansowe, a co za tym idzie także i korporację. Jednym z takich pomysłów jest zwiększony podatek od dywidendy i innych transakcji bankowych. W efekcie sprzedaż Lucasfilmu może okazać się mniej opodatkowana niż zyski, które firma by wypłaciła. Z drugiej strony Disney mogąc zaksięgować sobie taką inwestycję będzie też miał dużo mniejszy zysk, a może nawet stratę, co pozwoli zaoszczędzić na podatkach. Jeden z szefów Disneya, Alan Horn przyznał ostatnio w wywiadzie, że cała transakcja, a co za tym idzie nowe epizody, były trzymane w największej tajemnicy. O wszystkim wiedziało prawdopodobnie mniej osób, niż o planowanym zabójstwie Bin Ladena. Przyznał też, że jego zdaniem niebawem poznamy nazwisko reżysera. Na razie jednak wszystkie zapowiedzi musi ogłaszać Kathleen Kennedy, gdyż Disney jeszcze nie przejął Lucasfilmu.

Skoro już jesteśmy przy reżyserach, to na giełdzie nazwisk doszło do kilku przetasowań. Colin Trevorrow ostatecznie odpadł. Przypadnie mu w udziale inny film Disneya – „Flight of the Navigator”, który będzie remakiem filmu z lat 80. Na liście nazwisk pojawiły się też nowe nazwiska. Pierwszy z nich to Seth Gordon („Szefowie wrogowie”, „Freakomania” i „The King of Kong”. Wiadomo tylko, że reżyser rozmawia z Disneyem na temat jakiegoś filmu o romantycznej, kosmicznej przygodzie. Kolejne nowe nazwisko na liście to David Fincher znany i rozpoznawalny reżyser („Dziewczyna z tatuażem”, „The Social Network”, „Obcy 3”, „Siedem”, „Podziemny krąg” czy „Ciekawy przypadek Benjamina Buttona”). Pracował z Kathleen Kennedy, ale swoją karierę zaczynał w ILM. Jeden z jego pierwszych filmów to... „Powrót Jedi”, gdzie był asystentem kamerzysty od efektów specjalnych. Fincher podobno jest zainteresowany projektem, ale myśli bardziej przyszłościowo. Na razie może go czekać sequel (lub dwa) „Dziewczyny z tatuażem”, więc podobno mówił nie o epizodzie VII, ale o którymś z kolejnych (lub dodatkowych) filmów. Natomiast Jon Favreau podobno zaczął się wahać i teraz znów chciałby wyreżyserować nowe „Gwiezdne Wojny”. Wcześniej donosiliśmy, że już pracował z Lucasem i na razie woli zostać fanem sagi, a nie jej twórcą.

Jednak na koniec warto wspomnieć o jeszcze jednej zmianie na liście. Matthew Vaughn, niby zajęty jest innymi projektami, ale podczas brytyjskiej premiery filmu „7 psychopatów”, aktor Jason Flemyng udzielił pewnego wywiadu, w którym wyrwało mu się, że Vaughn będzie reżyserem siódmego epizodu. Aktor przyjaźni się z Vaughnem i współpracowali razem w dziewięciu filmach. Najlepiej zobaczyć to samemu, część dotycząca „Gwiezdnych Wojen” zaczyna się koło 1:10.



Swoją drogą gdyby Vaughn został wybrany na reżysera to pewnie Flemyng mógłby liczyć na rolę w epizodzie VII.

O nowej trylogii można podyskutować także na forum:
Epizod VII
Spin-offy
Reżyser EVII
Potencjalni aktorzy

Archiwum wiadomości dla działu "Przebudzenie Mocy"

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.