Przebudzenie Mocy

Oficjalne potwierdzenie: J. J. Abrams reżyserem Epizodu VII

StarWars.com
64

J. J. Abrams już oficjalnie został ogłoszony reżyserem Epizodu VII.

Oficjalna pisze:

Po olbrzymiej ilości maili i telefonów, formalności zostały zamknięte, nareszcie wszyscy mogą odetchnąć i podzielić się nowinami z podekscytowanym internetem. Tak, J .J. Abrams wyreżyseruje „Star Wars: Epizod VII”, pierwszy z nowej serii filmów Star Wars, które zostaną stworzone przez Lucasfilm pod przywództwem Kathleen Kennedy. Abrams zajmie się reżyserią scenariusza, a laureat nagrody Akademii, Michael Arndt napisze scenariusz.

„To bardzo ekscytujące mieć J.J. na pokładzie jako lidera, kiedy przygotowujemy się do zrobienia nowego filmu Star Wars” - powiedziała Kennedy. „J. J. Jest idealnym reżyserem do tego projektu. Poza tym, że ma znakomite instynkty jako filmowiec, ma też intuicyjne zrozumienie całej serii. Rozumie esencję doświadczania Gwiezdnych Wojen, dzięki czemu zorganizuje talenty to stworzenia niezapomnianego filmu.”

George Lucas wypowiedział się tylko: „Regularnie byłem pod wrażeniem J. J. jako filmowca i opowiadacza historii. Jest idealnym wyborem na reżysera nowych Gwiezdnych Wojen i ich dziedzictwo nie mogłoby być lepszych rękach.”

”Stać się częścią następnego etapu sagi Star Wars, współpracować z Kathy Kennedy i jej niesamowitą grupą ludzi to absolutny zaszczyt”- wypowiedział się J. J. Abrams. „Mogę być nawet bardziej wdzięczny Georgeowi Lucasowi teraz, niż gdy byłem dzieckiem.”

J. J. i jego długoletni producent Bryan Burk, oraz studio Bad Robot, są na pokładzie, żeby film produkować, wespół z Kathleen Kennedy, pod szyldem Disneya i Lucasfilm.

Ponadto nad projektem konsultantami są również Lawrence Kasdan i Simon Kinberg. Kasdan ma długą historię z Lucasfilm, jako scenarzysta „Imperium kontratakuje”, „Poszukiwaczy zaginionej arki”, oraz „Powrotu Jedi”. Kinberg był scenarzystą „Sherlocka Holmesa” i „Pana i Pani Smith”.

Abrams i jego studio produkcji Bad Robot mają długą listę rekordowych filmów, które mają w sobie skomplikowaną akcję, wzruszający dramat, ikonicznych bohaterów i fantastyczną jakość produkcji, wśród takich tytułów jak: „Star Trek”, „Super 8”, „Mission: Impossible - Ghost Protocol, oraz tegoroczny „W ciemność Star Trek”. Abrams pracował już w legendarnych studiach postprodukcji Lucasfilm, Industrial Light & Magic i Skywalker Sound, na wszystkich swoich filmach, które reżyserował, zaczynając od „Mission: Impossible III”. Stworzył i współtworzył takie uznane seriale jak: „Felicity”, „Agentka o stu twarzach”, „Lost – Zagubieni” i „Fringe: Na granicy światów”.


Kilka słów na temat Abramsa mieli też do powiedzenia weterani Star Wars:

Dennis Muren, który pracował przy efektach specjalnej oryginalnej trylogii, a także takich filmach jak „E.T”, czy „Jurassic Park”, który pracował z Abramsem przy „Super 8”. „Poświęca wszystko co ma swojej pracy. Zagłębia się totalnie. Ma dobre oko do widowiskowości, co jest tak bardzo ważne dla filmów Star Wars. Wydaje się, że wiele rzeczy, które miał George kiedy robił pierwsze „Gwiezdne wojny”, jest także w J. J., myślę, że będzie pasował do tych filmów idealnie, ze swoją energią. Zaczynamy na nowo Gwiezdne Wojny z dynamitem. Myślę, że zachwyci to wszystkich, łącznie z ludźmi, którzy przy nich pracowali. To wspaniały wybór.”

Ben Burtt, odpowiedzialny za dźwięki Gwiezdnych Wojen, od oddechu Dartha Vadera, po piski R2-D2 i klasyczny dźwięk miecza świetlnego, pracował z Abramsem jako twórca dźwięków przy Star Treku i Super 8: „J. J. reprezentuje następne pokolenie filmowców, od tych, z którymi ja tworzyłem Star Wars, kiedy zaczynałem. Gdy był nastolatkiem, był fanem Gwiezdnych Wojen, duża część jego pasji do filmów bierze się z jego reakcji na pierwszy film sagi. Czuje się, że on już zainwestował w to tak wiele lat, że będzie mógł poprowadzić je w zupełnie nowy sposób. Innymi słowy, mamy fana, który dorósł i udoskonalił w sobie znakomite umiejętności reżyserskie, który teraz poprowadzi tą serię w następny etap. Czuję się jakbym widział na oczy historyczną zmianę jednej ery w nową”

Matthew Wood, który był montażystą dźwięku przy Super 8, podobnie dorastał jako fan Gwiezdnych Wojen, a potem pracował nad filmami przy prequelach. „Gdy z nim pracowałem było dla mnie oczywiste, że J. J. i ja mamy tą samą nostalgiczną miłość do tamtej ery. Teraz mamy kogoś z tamtego pokolenia, jako prowadzącego serię Star Wars, którą znam i pracowałem nad nią, więc to wspaniałe zatoczenie koła. Widząc tylko co zrobił z Super 8, uchwycił te momenty, wiedząc co było tak wspaniałego w tamtych czasach, nowy film będzie przemawiał też do nowych pokoleń widzów.”

Temat na forum

J.J. Abrams reżyserem Epizodu VII

The Wrap
51

Według serwisu The Wrap reżyserem Epizodu VII zostanie J. J. Abrams. To w obecnej chwili nadal plotka, ale po raz kolejny, przedstawiona przez wysokiej jakości źródło, oraz zaadaptowana przez inne serwisy filmowe, jako pewnik. Najprawdopodobniej aktualnie prowadzone są w tej sprawie finalne negocjacje pomiędzy Abramsem i Disneyem.

Według plotek to Steven Spielberg, wieloletni współpracownik Lucasa, oraz Kathleen Kennedy, był ważnym czynnikiem w tym wyborze. Według bloga /film.com, J. J. Abrams był drugą osobą, która została zaproszona do wyreżyserowania filmu, zaraz po Spielbergu, ale ten miał spore wątpliwości. Kennedy rozmawiała też z innymi reżyserami, w tym z Benem Affleckiem, oraz Matthew Vaughnem, który zaproponował do głównej roli zaangażowanie Chloë Grace Moretz.

Na początku miesiąca opisywaliśmy już podejście Abramsa do nowych Epizodów, który mimo podekscytowania, miał zrezygnować z tej funkcji: Na początku były bardzo wczesne rozmowy, ale z uwagi na moje zobowiązania wobec „Star Treka” i to, że jestem wielkim fanem Sagi, powiedziałem, iż nie chcę mieć nic wspólnego z tworzeniem kontynuacji „Gwiezdnych wojen”. Już na samym początku odmówiłem. Wolę być wśród widzów, nie wiedząc, co mnie czeka, niż brać udział w ich tworzeniu.

Pozostaje nam czekać na oficjalną reakcję Disneya i Lucasfilm.

Temat na forum

Kolejna porcja plotek o E7

21

Ostatni tydzień żyliśmy doniesieniami na temat spin-offa Zacka Snydera. Lucasfilm do dziś nie zdementował tych informacji, natomiast ile w tym prawdy, nie wiadomo. Jedyne, co potwierdzają różne źródła to fakt, że Kathleen Kennedy rozmawiała z Zackiem Snyderem. To jednak niewiele znaczy, gdyż wygląda, że znalezienie reżysera sequeli jest trudniejsze, niż wszystkim się wydawało. Więc różni kandydaci wciąż są w grze. Dość ciekawą historię opowiedział mediom Guillermo Del Toro („Labirynt Fauna”, „Hellboy”, „Paciffic Rim”). Otóż w połowie listopada, pojawił się on na naszej giełdzie nazwisk jako samozwaniec. Mówił w mediach, że pewnie by się zgodził, ale nikt z nim się nie kontaktował. Minęło 2 miesiące i okazuje się, że jego agent odebrał telefon z zapytaniem z Lucasfilmu „czy Del Toro byłby zainteresowany”. Szybko jednak musiano odmówić, gdyż Del Toro był zbyt zajęty swoimi projektami. Reżyser jednak podkreśla, że fakt, iż do niego zadzwoniono jest bardzo miły i chyba trochę żałuje, że zakopał się po uszy we własnych projektach. Na tym przykładzie doskonale widać, że Lucasfilm z zainteresowaniem czyta wszystkie wypowiedzi filmowców i szuka, może to dotyczyć także aktorów. Przez to z całą pewnością w najbliższym czasie nie zabraknie nam tematów do plotek.

W podobnej sytuacji do Del Toro znalazł się Joss Whedon („Avengers”). Co prawda jemu nikt nie zaproponował (jeszcze) reżyserowania Epizodu VII, gdyż jest zbyt mocno zajęty sequelem „Avengersów” zapowiedzianym na 2015 oraz serialem „S.H.I.E.L.D.” Reżyser przyznał, że wieść o nowych epizodach go rozwścieczyła, głównie dlatego, że jest tak zajęty, że nie ma szans nawet stanąć w szranki. Kolejny, któremu brakuje czasu na „Gwiezdne Wojny”, ale może jeszcze się uda z jakimiś kolejnymi częściami.

Pomysł Del Toro podchwycił za to Rian Johnson („Looper – Pętla czasu”, „Niesamowici Bracia Bloom”). W jednym z wywiadów przyznał, że pewnie nie ma go na żadnej liście, ale gdyby jednak go zapytano to są przecież „Gwiezdne Wojny” i bardzo trudno byłoby powiedzieć „nie”. Przyznał też, że z drugiej strony jest zadowolony z tego, że pracuje nad własnymi scenariuszami i działa na własny rachunek.

To tyle na temat reżyserów, teraz pora na naprawdę szalone plotki i spekulacje. Te zaczynają się szerzyć po różnych forach. Jedna z nich mówiła, że nowa trylogia to jednak będzie adaptacja trylogii Thrawna, ale nie do końca wierna. Jedną ze zmian miałoby być przeniesienie jej w czasie (dostosowanie do wieku aktorów). Jeden z fanów o pseudonimie Ihlecreations stworzył nawet fanowski plakat, który niejako pięknie tę plotkę obrazuje.



Swoją drogą ciekawe, kiedy taka informacja odbije się szerokim echem w mediach. Druga szalona plotka dotyczy Anthony’ego Danielsa. Aktor, co jest do niego niepodobne, nie wypowiedział się w sprawie powrotu do roli C-3PO, ale podobno powinien być o kontrakt spokojny, zwłaszcza, że wciąż mieści się w swój kostium. Gorzej ma Kenny Baker, którego już w „Zemście Sithów” prawie całkowicie zastąpiono elektronicznymi i cyfrowym R2-D2. Proszę jednak pamiętać, że wiele z tych plotek generują trolle internetowe, a potem trudno jest dotrzeć do prawdziwego źródła.

Na koniec mamy garść faktów. Otóż po porażce finansowej jaką był „John Carter”, Disney mocno przygląda się swoim projektom i tnie im budżety. „Gwiezdne Wojny” są bezpieczne, ale cięcia dotknęły piątą część „Piratów z Karaibów”. Z tym filmem jest związana jeszcze jedna informacja, otóż Disney ogłosił premierę kolejnej części przygód Jacka Sparrowa na 10 lipca 2015. Zatem jeden z możliwych terminów premier Epizodu VII został zajęty. Obecnie chyba największe szanse ma czerwiec, bo w maju wchodzi druga część „Avengersów”, a wiadomo, że Disney nie będzie skłonny do konkurowania z samym sobą. Oczywiście data premiery to znów tylko i wyłącznie spekulacja, na razie czekamy na konkrety i może w końcu Kathleen Kennedy zacznie zdradzać jakieś obiecane szczegóły.

Nic nowego w sprawie E7

13

Wszyscy czekamy na zapowiedzi Kathleen Kennedy. Na razie jednak nawet Internet nie huczy już od plotek na temat nowych „Gwiezdnych Wojen”. Cisza przed burzą? To, że nie huczy nie oznacza, że nic się nie dzieje, pojawiają się pewne „odgrzewane kotlety”, o których należy wspomnieć z kronikarskiego obowiązku.

Pierwszy jest Wes Anderson („Kochankowie z księżyca. Moonrise Kingdom”, „Genialny klan”), który skreślił się z listy reżyserów. Trochę późno, dawno już nikt nie brał go pod uwagę (choć wspomnieliśmy go w giełdzie nazwisk). Anderson zdradził, że „Gwiezdne Wojny”, których jest wielkim fanem, miały na niego wielki wpływ, ale jak sam stwierdza, nie ma odpowiednich kwalifikacji na realizację tak wielkiej produkcji.
- Myślę, że szybko by mnie zastąpili kimś innym, ponieważ nie wiem, czy potrafię kręcić akcję.
Dodał też, że chętnie zająłby się filmem o młodym Hanie Solo.
- Nie sądzę, bym spaprał film o Hanie Solo. Mogłoby z tego wyjść coś interesującego, ale może lepiej by się sprawdziło jako film krótkometrażowy.
Cóż, trzeba trzymać rękę na pulsie, Epizody za jakiś czas się skończą a Disney/Lucasfilm będą szukali nowych form kinowego zarabiania na „Gwiezdnych Wojnach”.

Na temat Epizodu VII wypowiedział się też reżyser J.J. Abrams.
- Na początku były bardzo wczesne rozmowy, ale z uwagi na moje zobowiązania wobec „Star Treka” i to, że jestem wielkim fanem Sagi, powiedziałem, iż nie chcę mieć nic wspólnego z tworzeniem kontynuacji „Gwiezdnych wojen”. Już na samym początku odmówiłem. Wolę być wśród widzów, nie wiedząc, co mnie czeka, niż brać udział w ich tworzeniu.
Abrams tym samym potwierdził, że był na krótkiej liście reżyserów, którym zaoferowano tę pracę. Nieoficjalnie dodaje, że póki co jest na długo związany ze „Star Trekiem”, którego kolejne sequele są obecnie rozważane.

Na koniec jeszcze jedna mała plotka o fabule. Kto powiedział, że głównym bohaterem Epizodu VII będzie męska gwiazda? Może czas na kobietę. Takie plotki chodzą po sieci. Podobne doniesienie słyszeliśmy już wcześniej, ale tam mówiono o Epizodach X-XII.

Na koniec zaś wraca Ewan McGregor, który odrobił lekcję Samuela L. Jacksona i zaczął w mediach rozpowiadać własną fabułę. Na szczęście nie chce nas zaskoczyć tym, że Obi-Wan przeżył wydarzenia na Gwieździe Śmierci. Chciałby pojawić się jako duch, może w towarzystwie Liama Neesona. W sumie mógłby być też Hayden, w końcu przecież pojawił się już w „Powrocie Jedi”. Hayden pewnie by chciał nawet bardziej niż Ewan, ale póki co milczy.

Archiwum wiadomości dla działu "Przebudzenie Mocy"

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.