Ostatni Jedi

Mark Hamill o postaci Luke'a

15

Pod koniec maja w wywiadzie dla Vanity Fair Mark Hamill wypowiedział kilka zdań na temat postaci Luke'a, które do tej pory odbijają się echem w internecie. Mark, po przeczytaniu scenariusza Riana Johnsona udał się do reżysera i powiedział mu Zasadniczo nie zgadzam się z każdym wyborem jakiego dokonałeś dla tej postaci. Powiedziawszy to, mam to z głowy i mogę zająć się moją robotą - zaakceptować to co stworzyłeś i zrealizować Twoją wizję najlepiej jak potrafię.

Kilka dni temu podczas jednego z wywiadów Mark przyznał, że został wtedy źle zrozumiany. To co chciał powiedzieć, to, że Był zaskoczony sposobem w jaki on [Rian] widział Luke'a i zajęło mu chwilę aby oswoić się z tym w jaki sposób Rian myśli. Ale kiedy to już zrobił to był ekscytujące doświadczenie. Pozostaje tylko wierzyć, że Hamill rzeczywiście został źle zrozumiany, a powodem wyjaśnień nie były naciski ze strony studia. Filmik z tłumaczeniem Marka możecie zobaczyć poniżej.

Postacie z filmu w materiałach promocyjnych

17

Dzięki portalowi TheForce.net możemy przyjrzeć się grafice promocyjnej pewnego napoju w puszce. Znajdują się na niej nie tylko znani już nam bohaterowie, jak Phasma czy BB-8, ale również Gwardia Pretoriańska Snoke’a. Kolejny przeciek z nimi "w tle" sugerowałby, że zobaczymy ich w akcji, ale ciężko na obecną chwilę tak na prawdę powiedzieć jak duża będzie rola Gwardzistów w Epizodzie VIII. W przypadku poprzednich filmów zdarzało się bowiem, że postacie występujące w materiałach promocyjnych miały bardzo przycięty czas ekranowy lub w ogóle nie wystąpiły.

Kilka grafik

14

Na Facebooku pojawiło się kilka grafik pochodzących najprawdopodobniej z jednej z około-filmowych książek, która trafi do sprzedaży przy okazji premiery filmu.

Na jednej z nich możemy zobaczyć przedstawiciela Gwardii Pretoriańskiej Snoke’a. Stworzona ona została na wzór gwardzistów, którymi otaczał się Palpatine.

Plotki o „Ostatnim Jedi”

37

Rian Johnson, Laura Dern i Mark Hamill mieli możliwość uczestniczenia w sesji nagraniowej do „Ostatniego Jedi”. Dyrygował oczywiście kompozytor, czyli John Williams. Zdjęcia z sesji pochodzą z końcówki maja.



Tymczasem Johnson udziela się mocno w sieci. Między innymi tłumaczy się z tego, że „Ostatni Jedi” nie będzie remakiem V epizodu. Podobno Rian nie spędziłby trzech lat nad czymś, czego by nie chciał zrobić.

John Boyega przyznał, że Finn w „Ostatnim Jedi” będzie w końcu wielką rybą w Ruchu Oporu. Wszystko za sprawą swoich heroicznych dokonań w walce z Najwyższym Porządkiem. Sam Boyega się śmieje, bo okazuje się, że wystarczy dać się załatwić Kylo Renowi i od razu staje się kimś. Aktor wspomniał także, że czasem nie może nie żartować sobie z fanów. Kiedy niektórzy dopytywali go o to, co będzie się działo z Finnem powiedział nawet, że cały film będzie nieprzytomny i dopiero obudzi się pod koniec, nawiązując tym samym do losu Luke’a w „Przebudzeniu Mocy”. John mówił też, że film trochę przypomina „Imperium kontratakuje”, bo bohaterowie tym razem będą rozdzieleni. Rey się szkoli, Poe ma swoje sprawy. Co prawda Finn zostanie sparowany z Rose Tico, ale to już inna historia. Na początku filmu mamy zobaczyć jak Finn wychodzi z kapsuły i będzie w lepszym stanie niż widzieliśmy go w „Przebudzeniu Mocy”. Czyżby dzięki implantom?

Pablo Hidalgo powiedział, że miecz który nosi Rey w Lucasfilmie jest obecnie określany jako miecz Rey. Nie Luke’a i nie Anakina. Oni już go nie używają.

Hidalgo zapytany także o to, dlaczego nie ma w nowych filmach obcych, których znamy, odparł, iż nie rządzi departamentem stworów, to raz. A dwa, to pewnie zobaczymy je, gdy trafimy do miejsc, znanych z wcześniejszych filmów, czy takich, gdzie ci obcy mogą występować. Wszystko zaczęło się od tego zdjęcia, na którym człowieka-konia niektórzy przyrównywali do bothan.



Ale najciekawsza dyskusja w sieci na linii Rian-Pablo dotyczyła scenariusza. Rian powiedział, że nie tylko dostał wolną rękę i mógł robić, co chce ze scenariuszem, ale właściwie nie dostał żadnego wkładu. Pablo to sprostował. Powiedział, że to nie jest tak, że scenarzysta pracuje sobie samodzielnie. Jego praca jest nadzorowana przez Story Group, która także ma pewien wkład. Liczy się konsultacja i współpraca. Skończyło się jednak tym, że Rian nadal twierdzi, iż treatmentu od J.J. Abramsa nie dostał. Pytanie doszło nawet do Kathleen Kennedy, ta poniekąd pogodziła obu panów. Otóż jak twierdzi szefowa Lucasfilm, treatement do Epizodu VIII napisał Michael Arndt, ale gdy jego wersja filmu została mocno zmieniona, nie napisano nowego. To, że szczegółów nie było, nie znaczy, że nikt nie widział w którym kierunku miała iść cała trylogia. Zamysł był. Po pierwsze nie został sformalizowany, po drugie zawsze może się zmienić. To także podkreśla Pablo Hidalgo, że treatment nie ma właściwie znaczenia, bo dopóki filmy czegoś nie ustalą, to można całą resztę zmienić. Zresztą inaczej George Lucas nie pisałby kilku wersji scenariusza np. „Imperium kontratakuje”.



Po sieci krążył też rysunek machiny kroczącej, podobno z „Ostatniego Jedi”. Hidalgo przyznał, że to jedna z maszyn, która powstała na potrzeby „Przebudzenia Mocy”. Nie dodał nic więcej.

Zaś serwis MakingStarWars.Net ma kolejny rysunek z przecieków. Tym razem przedstawiciela Gwardii Pretoriańskiej Snoke’a.

Blaster Finna i inne wieści

30



Zaczynamy od blastera Finna. John Boyega wrzucił jego zdjęcie, oraz krótki filmik.



Jeszcze kilka ciekawostek z „Vanity Fair”, które pojawiły się już poza głównym artykułem. Adam Driver idzie trochę w ślady Sir Aleca Guinnessa. Choć gra jedną z głównych ról w „Gwiezdnych Wojnach” nie chce być kojarzony z blockbusterami. Zależy mu przede wszystkim na tym, by być dobrym i rozpoznawalnym aktorem, a nie Kylo Renem, ale jednocześnie nie traktuje tej roli po macoszemu. Wręcz przeciwnie, stara się w nią mocno wczuć. Driver powiedział, że ta rola jest miejscami dość trudna do zagrania, wymagająca i czasem bolesna. Ale to nie jest coś o czym chce rozmawiać z innymi. Marka Hamilla bardzo interesowała ta technika, którą stosuje Driver. Chciał o niej porozmawiać, żartując sobie, że Kylo to przecież jego siostrzeniec. Zaproponował więc Driverowi wspólny lunch, ten jednak odmówił.

O specyficznym zachowaniu Drivera na planie mówił też John Boyega, dla którego ta praca jest też świetną zabawą. Zwłaszcza z Daisy Ridley, z która się doskonale dogaduje. W przypadku Drivera Boyega zwyczajnie niespodziewanie stara się go uściskać. Adam zaś nie reaguje na to, zwyczajnie przeczekuje sytuację, stoi i czeka, aż Boyega skończy. Zero reakcji.

Rian Johnson natomiast powiedział, czego możemy się spodziewać, a czego nie w „Ostatnim Jedi”. Z jednej strony kasyno Canto Bight ma podobną rolę jak knajpa Maz czy kantyna w Mos Eisley, ale tym razem raczej przedstawia luksusy w świecie sagi, niż półświatek. To takie Monte Carlo „Gwiezdnych Wojen”, które w klimatach ma też przypominać filmy z Jamesem Bondem. Wizualnie ma to przypominać bal z 1966 który prowadził Truman Capote. Nazywany jest on czarno-białym ze względu na ubiory uczestników.

Wśród efektów praktycznych, zobaczymy największe stwory jakie kiedykolwiek stworzył Neal Scanlan. Zresztą stworzeń w Canto Bight i na Ahch-To, będzie całkiem sporo. Johnson nie chciał mieć też za wiele efektów komputerowych w tle, stąd zbudowano najwięcej dekoracji ze wszystkich filmów wyprodukowanych przez Lucasfilm już za czasów Disneya. Dodatkowo zbudowano kopię Skellig Michael, ale o tym już słyszeliśmy. Niestety jednocześnie, żaden obcy nie będzie istotnym bohaterem. I to nie mówimy o głównych, ale odpowiedniku Maz czy Yody z „Imperium kontratakuje”.

Za to nie zobaczymy tu żadnego romansu w centrum filmu. To nie jest temat tej produkcji. Muzykę napisze tylko i wyłącznie John Williams. Nie usłyszymy nowych kawałków Lina-Manuela Mirandy. Rian chciał początkowo, by muzykę tworzył jego kuzyn Nathan Johnson, ale ostatecznie uznał, że dobrze jest mieć Johna. „Ostatni Jedi” nie będzie też alegorią na temat współczesnego stanu świata czy polityki.

No i Finn nie okaże się osobą czułą na Moc.

Także Pablo Hidalgo zdradził kilka sekretów. Postać Laury Dern, czyli admirał Amilyn Holdo ma włosy karmazynowe. Ten kolor jest mocno związany z kulturą z której pochodzi. Hidalgo tłumaczył też co się dzieje na Canto Bight. Stolica Republiki została zniszczona, wojna się rozprzestrzenia, a tu mamy kasyno... Cóż, czytując Pablo, to miejsce dla „bogatych dupków”, którzy nawet w takiej sytuacji potrafią się ustawić i folgować swoim potrzebom.

Hidalgo przyznał ponadto, że faktycznie zobaczymy Phasmę, czyli Gwendoline Christie bez hełmu, choć niekoniecznie będzie wyglądać dokładnie tak jak na zdjęciach Leibovitz. Broń Phasmy ma zaś długą historię i jest ważna dla tej bohaterki.

Hidalgo odniósł się także do kostek, które wiszą na „Sokole”. Były w „Nowej nadziei”, a potem pojawiły się w „Przebudzeniu Mocy”. Podobno są one używane do gry Corelian Spike, która jest odpowiednikiem sabacca, tyle że za pomocą kości. Mogą też odegrać rolę w filmie o Hanie Solo, tak przynajmniej wynika z sugestii.

Archiwum wiadomości dla działu "Ostatni Jedi"

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.