Świat Filmu

Filmy obejrzane przez największą liczbę widzów

Przemas i WP.pl
7

"Przeminęło z wiatrem" to film, na który poszło najwięcej ludzi w dziejach brytyjskiego kina.

Jak wynika z najnowszych obliczeń, epicką historię o wojnie, miłości i nieznośnej Scarlett z Clarkiem Gable'em i Vivien Leigh w rolach głównych obejrzało do dzisiaj 35 milionów Brytyjczyków.

Na drugim miejscu - z 30 milionami ludzi - są "Dźwięki muzyki" - ale ten film miał aż 25 lat mniej niż "Przeminęło" na zebranie takiej liczby osób.

Miejsce trzecie należy do "Królewny Śnieżki i siedmiu krasnoludków", na który do kin poszło 28 milionów ludzi.

Dalsze miejsca zajęły następujące filmy:
* 4. Gwiezdne wojny - 20.7 miliona
* 5. Spring In Park Lane - 20.5 milliona
*6. The Best Years Of Our Lives
* 7. The Jungle Book
* 8. Titanic
* 9. The Wicked Lady
* 10. The Seventh Veil

W pierwszej dwudziestce znalazły się "Szczęki" i "Park Jurajski" Stevena Spielberga oraz, oczywiście, "Drużyna pierścienia" Petera Jacksona.

Jeśli chodzi o polskie statystyki, to tutaj niekwestionowanym zwycięzcą są już od dawna 'Krzyżacy' Aleksandra Forda. W ciągu czterech pierwszych miesięcy wyświetlania obejrzało go 5 milionów widzów! A do dzisiaj - uwaga! - ponad 32 miliony!

Dalsze miejsca zajmują: 'W pustyni i w puszczy' (30 milionów), 'Potop' (27 milionów), 'Noce i dnie' (22 miliony), 'Zakazane piosenki' (15 milionów), 'Akademia Pana Kleksa' (14 milionów) oraz 'Seksmisja' (11 milionów).

Tego nie można już zatrzymać ..

Mariusz Rokicki / Stopklatka.Pl
12

Materiał autorstwa Mariusza Rokickiego / Stopklatka.Pl.

W kinie trwa rewolucja komputerowa. To dzięki niej obraz z ekranu oszałamia i ukazuje świat inaczej. Oto krótka historia efektów specjalnych pióra specjalisty.

Filmy oglądam nałogowo. Wybieram spontanicznie, często nawet nie zaglądając do recenzji. Z przyjemnością i uwagą oglądam filmy niosące przekaz. Powodujące, że chociaż przez chwilę inaczej patrzę na świat, który mnie otacza. Jednak równie chętnie oglądam i te, w których cienka fabuła wypełnia krótkie pauzy pomiędzy sekwencjami pościgów i eksplozji. Dlatego w moim prywatnym rankingu dobrych filmów znajduje się "Miasto Boga" i... "Pearl Harbor". Obie te produkcje oglądam z odmiennych powodów: coś dla duszy i coś dla ciała. Wśród recenzentów oraz wszelkiej maści wyznawców X Muzy jako sztuki wyższej właśnie ta druga kategoria filmów budzi najwięcej kontrowersji. Tymczasem rozpowszechnione w dzisiejszym kinie efekty specjalne przeżywają swój rozkwit. Jak szacuje Donald Levy z Sony Pictures - Hollywood wydaje rokrocznie ok. 500 mln USD na efekty specjalne, z czego większość idzie na technologie cyfrowe. Jest to więcej niż w Stanach Zjednoczonych przeznacza się na badania naukowe.

Już w 1958 roku Ray Harryhausen użył poklatkowej animacji postaci w "Siódmej podróży Sinbada". Ta prosta w zamyśle technika z dużym powodzeniem stosowana była w wielu późniejszych produkcjach. Na jej użycie zdecydował się m.in. John Guillermin w remake'u "King Konga" z 1976, gdzie postać tytułowego bohatera była animowana właśnie poklatkowo. Większość efektów z tej epoki przypomina trik sceniczny "smoke and mirror"s polegający na tym, że obraz z projektora wyświetlany jest na zadymionej scenie, tworząc iluzję pojawiających się obiektów lub postaci. Szczytem możliwości technicznych były wtedy celuloidowe wycinanki, czyli pierwsze multiekspozycje, polegające na składaniu wielu obrazów w jeden (np. "Afera Thomasa Crowna", 1968). Efekty animacji poklatkowej i pierwsze kompozycje obrazu uzyskiwane na kopiarkach optycznych przez wielokrotne wybiórcze naświetlanie negatywu były preludium do tego, co miało nastąpić w 1977 roku.

Data premiery "Gwiezdnych wojen" pozostanie punktem zwrotnym w kinie światowym. Jak na owe czasy jakość i ilość efektów specjalnych oszałamiała. Było to wydarzenie bezprecedensowe. Firma George'a Lucasa - ILM (Industrial Light and Magic), która stworzyła całość efektów w tym filmie, zrobiła coś więcej. Stworzyła nową gałąź przemysłu filmowego. Co więcej, "Gwiezdne wojny" udowodniły, że na filmach efektowych można zarabiać duże pieniądze. Rok 1977 to swoisty Big Bang współczesnego kina. Pokazano nam rzeczy, które do tej pory mogliśmy sobie jedynie wyobrażać. Większość efektów wizualnych bazowała tu na miniaturach. Wykorzystano zjawisko postrzegania skali i odniesienia, by zobrazować niemożliwe do sfilmowania scenerie.

Innym wielkim osiągnięciem z zastosowaniem miniatur była produkcja "Łowcy androidów" (1982) Ridleya Scotta. Futurystyczna wizja miasta przyszłości robi wrażenie mimo upływu dwóch dekad. Ale osiągnięcia artystów spod znaku dłuta, nożyka i kartonu nie mogły zatrzymać rewolucji, jaką niosły ze sobą ciągi zerojedynkowe. Mowa oczywiście o komputerze i digitalizacji.

Binarna rzeczywistość

W 1982 roku na ekrany kin wszedł "Tron" Stevena Lisbergera, film, który posługiwał się mało zrozumiałymi wtedy pojęciami "haker" czy" program komputerowy". Pomimo prostej fabuły, zestawienie tematyki i efektów specjalnych stworzyło niespotykaną dotąd stylistykę. Jednak zastosowanie komputera do stworzenia filmu o cyberświecie nie pomogło w zdobyciu Oscara za efekty specjalne. Akademia uznała zastosowanie tego rodzaju technik za zwykłe oszustwo! Jednak nie wszyscy czuli się oszukani: dowodzi tego ogromna popularność gry komputerowej "Tron".

Początki zastosowania komputera do obróbki obrazu były trudne. Stosowane w tamtych czasach narzędzia nie miały wiele wspólnego z obecnymi komputerowymi systemami kompozycyjnymi. Produkowanie efektów polegało głównie na tym, że programiści pisali linijki kodu komputerowego, który następnie modyfikował obraz. Dopiero po wywołaniu negatywu można było zobaczyć rezultaty procesu, a jego wielokrotne powtarzanie pochłaniało czas i wymagało samozaparcia ze strony całej zaangażowanej w to ekipy.

Następnym milowym krokiem w zastosowaniu komputera był "Jurassic Park". Gdy Steven Spielberg przygotowywał się do kręcenia filmu, największym wyzwaniem okazało się realistyczne przedstawienie dinozaurów. Próby wykonane pod kierownictwem Stana Winstona z ILM były tak obiecujące, że reżyser powierzył ekipie od efektów komputerowych wszystkie ujęcia z prehistorycznymi bestiami, wyłączając jedynie zbliżenia dinozaurów. Niedowiarkom, którzy twierdzili, że za pomocą komputera nie można wykreować złudzenia rzeczywistości, zamknięto usta.

W "Gladiatorze" Ridleya Scotta efekty polegały w zasadzie na dobudówkach scenografii i retuszach. Jednakże śmierć w trakcie zdjęć Olivera Reeda odtwarzającego rolę Proximo była przyczyną zwiększenia udziału efektów komputerowych. Jeszcze parę lat wcześniej tego rodzaju nieszczęśliwy zbieg okoliczności zmusiłby reżysera do powtórnego nakręcenia wielu ujęć. Tym razem jednak na pomoc przyszła ekipa od efektów specjalnych, która odwzorowała postać Proximo w komputerze. Mimika i ekspresja były na tyle wiarygodne, że widzowie nie zdawali sobie sprawy, iż oglądają postać wygenerowaną komputerowo.

Obecnie użycie skomplikowanych efektów specjalnych znacznie wybiega poza dotychczas ustalone ramy. Funkcje zarezerwowane do tej pory dla reżysera, scenarzysty czy operatora są przejmowane przez artystów siedzących przed monitorami komputerów. Tworzenie storyboardów, prewizualizacji i rysunków koncepcyjnych jest nie tylko bardzo pomocne w kreowaniu efektów specjalnych, ale daje ich twórcom coraz większy wpływ na ostateczną postać filmu. Osoby takie jak John Berton (ILM), który pracował nad "Mumią", czy Aron Warner (Dreamworks) - współtwórca "Shreka" - urastają do rangi gwiazd.

Gigantoefekty

Do końca lat 90. efekty specjalne widoczne na ekranach były podporządkowane zasadzie realności. Użycie komputera lub innych technik uzasadniały mniejsze koszta lub brak dostępu do danego obiektu czy scenerii. "Matrix" przekreślił tę niepisaną zasadę. Wykorzystanie efektu "bullet time" lub jak kto woli "time slice" (patrz ramka) już w pierwszych minutach filmu dawało jasny przekaz, że nie chodzi tutaj o realizm walki, tylko o napawanie się obrazem - stopklatką zawieszonej w powietrzu Carrie-Anne Moss. Zresztą efekt ten nie został użyty po raz pierwszy w "Matriksie". Już ponad sto lat wcześniej, bo w 1877 roku, Eadweard James Muybridge przy użyciu dwudziestu czterech aparatów zarejestrował kolejne fazy ruchu galopującego konia. Z czasem efekt doczekał się nawet swojego pastiszu ("Straszny film"). Bracia Wachowski sięgając do takich filmów - m.in. "Neuromancer" i "Ghost in the Shell" - udowodnili, że widza można przyciągnąć nie tylko realizmem, ale także efektami wizualnymi.

Kino dzieli się dziś na dwie grupy. Jedną tworzą filmy, w których w niewidoczny dla widza sposób użycie komputera ma dopomóc w odwzorowaniu realizmu. Efekty muszą się idealnie komponować z resztą filmu, idealnie uzupełniać narrację. Inną klasę tworzą filmy, w których reżyserowi zależy głównie na tym, żeby efekty specjalne swoją stylistyką nadały filmowi nowy wymiar. Ten styl chętnie czerpie inspirację ze znanych komiksów. Przykładem może być film "Kot". Oparty na gadżetach wizualnych, ucieka od konwencji sztuki, dając w zamian feerię efektów. Narzędzia stosowane początkowo dla urealnienia obrazu, a teraz najczęściej do tworzenia gigantomanii efektów specjalnych, nasuwają myśl o malarstwie XVII wieku, kiedy nuda w odwzorowywaniu rzeczywistości zrodziła manieryzm. Niewątpliwie efekty specjalne są dzisiaj potężnym narzędziem w rękach reżysera. Pozwoliły na pokazanie spektakularnych bitew we "Władcy pierścieni", malarskich impresji w "Między piekłem a niebem". Jednak nie są w stanie zastąpić fabuły i zamaskować braku pomysłu. W dwóch ostatnich częściach "Matriksa" rozbudowane efekty, szybki teledyskowy montaż, wybuchy i oszałamiające tempo akcji nie wystarczają. To przy oglądaniu pierwszego "Matriksa", który był krokiem milowym w cyfrowej rewolucji, miało się głębokie przekonanie, że oto powstała nowa jakość. Tej nowej jakości nie mają jednak kolejne filmy oparte na cyfrowych efektach.

Mariusz Rokicki

"Sky Kapitan i świat jutra" już w kinach UPDATE

Stopklatka
19


Jedno z wydarzeń kina rozrywkowego, interesujące przedsięwzięcie technologiczne, kandydat do Oskarów technicznych - "Sky Kapitan i świat jutra" jest już w naszych kinach.

Za reżyserie i scenariusz odpowiada Kerry Conran. W rolach głównych występują Jude Law, Gwyneth Paltrow, Angelina Jolie, Giovanni Ribisi.

Takich efektów specjalnych jeszcze nie ujrzało światło dzienne. "Sky Kapitan i świat jutra" to przełomowy moment w historii kina. To wydarzenie bez precedensu.Film zawiera ponad dwa tysiące ujęć z efektami specjalnymi. Aktorzy filmowani byli na tle blue boxu, a następnie, już po zakończeniu zdjęć, każdy kadr filmu był komputerowo uzupełniany. Prace trwały ponad sześć lat. Choć "Sky Kapitan i świat jutra" nie ma dekoracji i plenerów w dosłownym tych słów znaczeniu, reżyser wykorzystuje najnowszą technologię cyfrową, by zanurzyć widza w bogaty, odtworzony z dbałością o najdrobniejszy szczegół świat fantazji naukowej, gdzie ożywają najbardziej niezwykłe historie.

Recenzja filmu znajduje się tutaj.

UPDATE Niestety z powodu pewnego roztargnienia, zabrakło tu pewnego komentarza. Otóż jest tak, efekty w tym filmie, przełomowym technologicznie, robił ILM. Ale ważniejsze jest to, że George Lucas szczycił się tym, że "Zemsta Sithów" będzie pierwszym filmem, w którym w każdej scenie jest choćby fragment niebieskiego czy zielonego ekranu. Nie ma lokacji, nie ma kompletnych zbudowanych planów. Powtarza się jednak sytuacja z przełomem w "Ataku klonów". Tam miał być to pierwszy film, który będzie nakręcony w całości w technologii cyfrowej, jednak Francuzi byli pierwsi ze swoim "Vidocqiem". Tu sytuacja jest podobna, ba nawet więcej. "Sky Kapitan i Świat jutra" został zrobiony w ogóle bez budowy rzeczywistej scenografii. Wszystko na blueboxie. Dodatkowo pojawią się postaci generowane komputerowo. I to nie dziwne stworki, a ludzie. Np. Laurence Olivier, aktor który zmarł w 1989, gra w tym filmie i jest zrobiony w całości komputerowo. Ten film, jaki by nie był pod względem scenariusza, już zmienił kino. Lucas ponownie został wyprzedzony we wprowadzaniu nowych, przełomowych technologii.

Plotki na temat serialu SW w 2006

Wormie
11

Niedawno do sieci trafiła informacja dotycząca serialu z Gwiezdnych Wojen, jaki ma się ukazać w roku 2006. W Brytyjskim magazynie SFX pojawił się ciekawy podpis. Jako, iż jest to wydanie świąteczne można było się spodziewać pewnych niespodzianek. Jednak nikt nie mógł przypuszczać, że chodzi o plany dotyczącego TV serii z Gwiezdnej Sagi. (spoiler):
Całość będzie prawdziwym widowiskiem akcji, w którym pojawi się m.in. Boba Fett. Serial ma mieć porównywalny polot co mini-seria Wojny Klonów na Cartoon Network.
Fabuła ma zostać umiejscowiona 20 lat pomiędzy Epizodem III a IV. Serial będzie opowiadał o rozwoju Imperium jak i Rebelii, a także o konflikcie jaki nastał w galaktyce po Wojnach Klonów. Całość będzie prawdopodobnie stworzona na komputerze.
(koniec spoilera).
O tym czy owa informacja jest prawdziwa, przekonamy się już niedługo.

Harrison Ford zagra w nowym filmie?

Film.Onet.pl
2

Jak donosi Onet.pl:

Harrison Ford i Matt Damon być może zagrają razem w filmie o życiu Samuela Waksala, założyciela ImClone Systems, firmy biotechnologicznej.

O Waksalu stało się ostatnio głośno w trakcie procesu Marthy Stewart. Założyciel firmy ImClone Systems był bliskim przyjacielem gospodyni popularnych programów telewizyjnych o prowadzeniu gospodarstw domowych. To właśnie dzięki jego poufnym informacjom Stewart pozbyła się udziałów w firmie biotechnologicznej, której akcje zaczęły szybko spadać, po tym jak wynalezione przez nią lekarstwo do walki z rakiem nie zostało zaakceptowane przez Federalną Komisję Żywności i Leków. Sprawą sprzedaży udziałów zanim straciły one na wartości zajęła się prokuratura. Przeciw Waksalowi i Stewart wszczęto dwa odrębne śledztwa. Oskarżony o tzw. insider trading, Waksal przyznał się do winy i został skazany na 7 lat więzienia. Aktualnie odsiaduje wyrok.

Prawa do biografii założyciela ImClone Systems zakupił koncern Sony. Obecnie trwają prace nad scenariuszem, który pisany jest z myślą o Damonie i Fordzie.

Superman nie dla Natalie Portman

Wp.pl
3

Natalie Portman przyznała, że nie jest zainteresowana rolą dziewczyny Supermana.

Aktorka, która wymieniana była jako jedna z głównych kandydatek do roli Lois Lane w kolejnym filmie o przygodach Człowieka Ze Stali, oświadczyła, że nie zamierza brać udziału w produkcji.

Przypomnijmy, że wcześniej różne serwisy informowały o tym, iż kandydatkami na towarzyszki Supermana są również Selma Blair, Beyoncé Knowles, Jessica Biel i Scarlett Johansson.

Teraz wśród aktorek, które być może zobaczymy w roli dziennikarki z gazety "Daily Planet", pojawiły się m.in.: Mischa Barton (serial "The O.C."), Charisma Carpenter (serial "Angel"), Mia Kirshner ("The Crow: City of Angels") Evangeline Lilly ("Lost") i Keri Russell ("Felicity").

Scenariusz obrazu zatytułowanego roboczo "Superman Returns" piszą Michael Dougherty i Dan Harris. Reżyseruje Bryan Singer. W roli Supermana pojawi się Brandon Routh. Premierę zaplanowano w 2006 roku.

Najlepszy film akcji na DVD.

Lord Sidious za Stopklatka.Pl
6


Stopklatka nadaje:

W magazynie "Men's Journal" zakończyła się ankieta na najlepszy film akcji wydany na DVD. Na pierwszym miejscu uplasował się zrealizowany przez Quentina Tarantino "Pulp Fiction".

W pierwszej dziesiątce najlepszych filmów akcji na DVD znalazły się także: "Braveheart" Mela Gibsona, "Gladiator z Russellem Crowe'em, pierwsza "Zabójcza broń", western "Tombstone" oraz "Szeregowiec Ryan", "Top Gun", "Gwiezdne wojny", "Poszukiwacze zaginionej arki" i "Predator".

Ejiofor i Edgerton otwierają fabrykę perwersyjnych butów

Stopklatka.pl
0

Chjwetel Ejiofor, jedna z gwiazd "Niewidocznych" Stephena Frearsa oraz młody australijski aktor Joel Edgerton (Owen Lars w "Ataku klonów" i "Zemście Sithów"), zagrają razem w brytyjskiej komedii pt. "The Kinky Boot Factory".

W "The Kinky Boot Factory" Edgerton wcieli sie w rolę Charliego Price'a, który po śmierci ojca zaczyna zarządzać jego, znajdującą sie na skraju bankructwa, fabryką butów. Pomysł na ocalenie przedsiębiorstwa podsuwa Charliemu transwestyta (Ejiofor), jedna z największych gwiazd londyńskich kabaretów: w fabryce mogą powstawać perwersyjne buty dla kobiet.

Prace na planie filmu, który wyreżyseruje Julian Jarrold, rozpoczną się pod koniec listopada w Northampton. Zdjęcia realizowane będą także w Ealing Studios.

"Młody Adam" najlepszy według BAFTA Scotland

Stopklatka.pl
2

Rozdane zostały nagrody szkockiego oddziału Brytyjskiej Akademii Filmowej. Laury dla najlepszego filmu oraz nagrody w trzech innych kategoriach otrzymał "Młody Adam".

Poza tytułem najlepszego filmu roku "Młody Adam" otrzymał także nagrody dla najlepszego aktora (Ewan McGregor), aktorki (Tilda Swinton) oraz reżysera (David Mackenzie).

Lista nagród przyznanych przez szkocki oddział Brytyjskiej Akademii Filmowej przedstawia się następująco:

NAJLEPSZY FILM DEBIUTANCKI
"Six Hours Of Daylight"

NAJLEPSZY DEBIUT REŻYSERSKI
"Bye Child" - Bernard MacLaverty

NAJLEPSZY DEBIUT SCENOPISARSKI
"The Tree Officer" - Neil Jack

NAJLEPSZY DEBIUT AKTORSKI
Paula Sage - "Afterlife"

NAJLEPSZY FILM
"Młody Adam"

NAJLEPSZY REŻYSER
"Młody Adam" - David MacKenzie

NAJLEPSZY AKTOR (w szkockim filmie)
"Młody Adam" - Ewan McGregor

NAJLEPSZA AKTORKA (w szkockim filmie)
"Młody Adam" - Tilda Swinton

NAJLEPSZY SCENARIUSZ
"American Cousins" - Sergio Casci

NAJLEPSZY FILM DOKUMENTALNY
"Touch The Sound - A Sound Journey With Evelyn Glennie"

NAJLEPSZY FILM KRÓTKOMETRAŻOWY
"Tumshie McFadgen’s Bid For Ultimate Bliss"

NAJLEPSZY FILM ANIMOWANY
"The Tree Officer"

Irvin Kershner w Łodzi - wywiad

Miasta.Gazeta.pl
4



16 listopada łódzką szkołę filmową odwiedził Irvin Kreshner, reżyser "Imperium kontratakuje" i "Nigdy nie mów nigdy".

- Piotrkowska wygląda jak ulica wybudowana w hollywoodzkim studiu - mówi amerykański reżyser, twórca "Nigdy nie mów nigdy" i "Imperium kontratakuje". Przyjechał do Łodzi na zaproszenie łódzkiej "filmówki".

Anna Świerkocka: Podobno chętnie przyjął Pan zaproszenie szkoły filmowej?

Irvin Kershner: Od wielu lat przyjaźnię się z Romanem Polańskim, który wielokrotnie opowiadał mi o uczelni, w której studiował. Byłem wprawdzie już w Łodzi dziesięć lat temu, ale wtedy nie było czasu na wizytę w szkole. Skorzystałem więc teraz z okazji.

Co Pan robił dziesięć lat temu w Łodzi?

- Miałem robić film o Szekspirze, poszukiwaliśmy w Europie wystarczająco dużego studia, w którym można byłoby odtworzyć Teatr Globe. Wspomniano mi o łódzkim studiu filmowym przy Łąkowej. Przyjechałem je obejrzeć i podobało mi się, ale ostatecznie nigdy nie udało się zebrać pieniędzy na ten film. To się zresztą często zdarza.

W Polsce znany jest Pan jako reżyser filmów "Nigdy nie mów nigdy". Powstał poza głównym cyklem o przygodach Jamesa Bonda. Jak Pan trafił do tej produkcji?

- Sean Connery miał ochotę wystąpić w tej roli jeszcze raz. Ponieważ firma, która nie produkowała cyklu o Bondzie zdobyła prawa do realizacji jednego filmu, zainteresował się tym i zaproponował mi współpracę. Zwykle jednak to ja wybieram film, który chcę zrobić.

Czym się różni praca przy kameralnym filmie, powiedzmy jak "Oczy Laury Mars", a superprodukcją pełną efektów specjalnych, jak "Imperium kontratakuje"?

- Efekty specjalne wymagają wyjątkowej precyzji, zwłaszcza przy ustawianiu kamery. Zawsze wchodząc na plan, dokładnie wiem, co chcę zrobić. Ale już w czasie zdjęć zwykle przychodzą mi do głowy lepsze pomysły i wywracam wszystko do góry nogami. Mogę sobie na to pozwolić jedynie przy tych mniejszych filmach.

Jest Pan też aktorem. Jak wykorzystuje Pan to doświadczenie w pracy z innymi aktorami?

- Aktorzy są bardzo wrażliwi i łatwo ich urazić. Dlatego jeśli nawet scena jest beznadziejna, nigdy im tego nie mówię, bo aktorzy muszą być pewni siebie. Bez tego trudno im grać. Z tego samego powodu nigdy nie podnoszę na nich głosu. Muszą mieć we mnie oparcie, więc staram się nigdy nie okazywać słabości. Czasem muszę udawać, ale jeśli ekipa widzi, że reżyser jest niepewny, z filmu nic nie będzie.

Czy poza Polańskim zna Pan innych polskich reżyserów?

- Oczywiście, Zanussiego, Wajdę. Szczególnie cenię sobie trylogię Krzysztofa Kieślowskiego i jego serial "Dekalog".

Spędził Pan w Łodzi cały dzień...

- Widziałem wspaniałą architektonicznie Piotrkowską. Wygląda jak ulica wybudowana w hollywoodzkim studio, na której stoją domy zbudowane w najróżniejszych stylach. Wystarczy przejść się po niej i wybrać odpowiedni do konkretnego filmu.


Irvin Kershner przyjechał na festiwal, o którym pisalismy tutaj.

Wątek na forum

Kidman, Knightley, Banderas w musicalu z piosenkami Abby?

Stopklatka.pl
3

Nie jest wykluczone, że musical "Mamma Mia" na podstawie piosenek zespołu Abba trafi na duży ekran. Taką informację podał Bjorn Ulvaeus jeden ze współzałożycieli zespołu Abba.

Wymarzeni odtwórcy głównych ról w tym filmie, to według Ulvaeusa, Nicole Kidman, Keira Knightley oraz Antonio Banderas (podobno rozmowy trwają). W musicalu "Mamma Mia" pojawiło się 27 piosenek, w tym m.in. "Dancing Queen", "Take A Chance On Me", "Knowing Me Knowing You", "Money Money Money". Jest to opowieść o matce i córce, które przygotowują się do ślubu tej drugiej.

Scenariusz musicalu oparty został na piosenkach legendarnej szwedzkiej grupy, a jego autorka jest Catherine Johnson, reżyserią zajęła się Phyllida Lloyd w choreografią Anthony van Laast.

Kolejny projekt Johna Williamsa oficjalnie potwierdzony

Soundtracki.pl
8

Po tym jak maestro Williams zrezygnował z kontynuowania serii „Harry Potter”, mamy oficjalne potwierdzenie jego innych projektów (które zapewne były powodem rezygnacji z ilustrowania „Czary Ognia”). Więc najbliższą partyturą kompozytora, będzie oczywiście finałowy epizod „Star Wars: Revenge of the Sith” (John właśnie niedawno rozpoczął pracę nad ta muzyką).
Następnie, w czerwcu 2005, Williams skomponuje muzykę do nieziemsko zapowiadanego „War of the Worlds” Spielberga.
Zaraz po tym projekcie, kompozytor napiszę score do filmu „Memories of Geisha” w reżyserii Roba Marshalla (Chicago) – początkowo reżyserem miał zostać sam Steven Spielberg, jednak w rezultacie, zadowolił się on rolą producenta tego filmu. Zdaje się że będzie to bardzo pracowity rok dla Williamsa.

Julianne Moore i Samuel L. Jackson w "Freedomland"

Stopklatka.pl
3

Joe Roth wyreżyseruje a Julianne Moore i Samuel L. Jackson prawdopodobnie zagrają w filmie "Freedomland", który powstanie na podstawie bestsellerowej powieści Richarda Price'a. Przez dłuższy czas z projektem tym związany był Michael Winterbottom.

W "Freedomland" Moore wcieli się w rolę samotnej matki, której syn zostaje porwany. Zrozpaczona kobieta utrzymuje, że odpowiedzialny za to jest czarnoskóry mężczyzna. W sprawę angażują się czarny detektyw (Jackson) i biała dziennikarka, którzy w toku prowadzonego śledztwa zaczynają odkrywać, co naprawdę przytrafiło się zamordowanej dziewczynie.

Twórcy filmu zastrzegają, że nie chcą nakręci kolejnego zwykłego filmu akcji. To wspaniały czas by nakręcić coś poważnego o winie i przeżyciu - mówi reżyser Joe Roth, który do tej pory był znany głównie jako twórca komedii - "Ulubieńcy Ameryki" oraz czekającej na premierę "Święta Last Minute".

Zdjęcia do filmu mają się rozpocząć pod koniec wiosny w Nowym Jorku, a premiera zapowiadana jest wstępnie na koniec 2005 roku

Wywiad z Jimem Wardem, prezesem LucasArts

LS za TFN
15

W opublikowanym na Yahoo wywiadzie z Jimem Wardem, prezesem firmy LucasArts, stwierdził on, że wraz z "Zemstą Sithów" nie skończy się marka Gwiezdnych Wojen. Na razie przeniesie się ona do telewizji. Pierwsze próby - serial Wojny Klonów jest zdumiewającym sukcesem, nagrodzonym Emmy. W ciągu najbliższych lat pojawią się dwa nowe seriale. Jeden z nich ma być aktorski, a drugi animowany. To pierwsza oficjalna wypowiedź potwierdzająca plany obu seriali. Na razie nie wiadomo nic na temat samej akcji tych seriali. W każdym razie LucasArts już szykuje się do produkcji gier na ich podstawie.

Ewan McGregor śpiewa w teatrze

Film.onet.pl
4

Film.onet.pl donosi:

Ewan McGregor zadebiutuje na londyńskim West Endzie w roli śpiewaka w nowej wersji musicalu "Guys and Dolls".

33-letni Szkot wcieli się w postać Sky Mastersona - nałogowego gracza, który zakochuje się w misjonarce.

Po raz ostatni aktor występował na scenie w Teatrze Komedii w sztuce "Little Malcolm And His Struggle Against The Eunuchs" z 1999 roku. Dwa lata później śpiewał i tańczył u boku Nicole Kidman z filmowym musicalu Baza Luhrmanna, "Moulin Rouge!", ale dopiero teraz będzie śpiewać na scenie przed żywą widownią.

Postać Sky Mastersona została rozsławiona przez Marlona Brando, który wcielił się w hazardzistę w filmie hollywoodzkim z 1955 roku z Jean Simmons i Frankiem Sinatrą w pozostałych rolach. Nowa sceniczna wersja musicalu zostanie wystawiona wiosną przyszłego roku i będzie pierwszą londyńską adaptacją klasyku Franka Loessera od 23 lat.

Powrót do Garden State

4

W dniu dzisiejszym na ekrany kin wszedł film pt. Powrót do Garden State, który opowiada Historię dwudziestszescioletniego Andrew Largeman'a (Zach Braff), który większość swojego życia spędził - dzieki swojemy ojcu psychiatrze (Ian Holm) na lekach antydepresyjnych. Jego życie zmienia powrót do rodzinnego miasteczka w New Jersey, spowodowane śmiercią Matki. Tu, przez przypadek, w poczekalni u znajomego neurologa ojca napotyka Sam (Natalie Portman), która pokazuje mu wszystko czego mu brakuje i doznaje radości z życia. Polecam gorąco wszystkim ten film, można wiele zobaczyć i na powrót z perspektywy czasu pokochać życie, takim jakie jest, a raczej takim jakie powinno być czyli czysta swoboda i radość życia. Przecież mamy je tylko jedno i pamietajcie, zawsze patrzmy przed siebie, a nie za.

Ocena: ****

Ewan McGregor następnym Bondem?

Film.Onet.pl
8

Ewan McGregor negocjuje warunki udziału w kolejnym filmie o przygodach Jamesa Bonda.

Wiadomość o tym, iż szkocki aktor wcieli się w agenta 007 pojawiły się po serii wypowiedzi Pierce'a Brosnana, który wytypował kilku swoich kandydatów.

Jak podaje gazeta "The Evening Standard", rozmowy z Ewanem McGregorem są na razie w początkowym stadium. Jego dużym atutem jest fakt, iż sprawdził się zarówno w rolach romantycznych kochanków jak i bohaterów kina akcji.

Przypomnijmy, że wśród aktorów, o których wcześniej mówiono w kontekście roli Jamesa Bonda znaleźli się: Jude Law, Colin Firth i Colin Farrell.

Archiwum wiadomości dla działu "Świat Filmu"

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.