Świat Filmu

Wieści ze Starwarsówka

różne
0

Kolejna garść zbiorczych newsów ze Stopklatki:

Lucas i Spielberg akceptują scenariusz nowego Indy'ego
Dobra wiadomość dla wszystkich fanów Indiany Jonesa: scenariusz czwartej części jego przygód został zaakceptowany przez George'a Lucasa i Stevena Spielberga. Swoją aprobatę musi wyrazić jeszcze tylko Harrison Ford, który nie miał jeszcze okazji zapoznać się z tekstem.

Nad fabułą "Indiany Jonesa 4" pracował Jeff Nathanson, autor scenariusza "Godzin szczytu", który dla Spielberga napisał już "Złap mnie, jeśli potrafisz" i "Terminal". Scenariusz Nathansona jest drugą wersją fabuły nowego filmu o przygodach Indy'ego. Autorem pierwszej wersji jest Frank Darabont. Jego tekst nie zyskał jednak aprobaty ani Lucasa, ani Spielberga, ani Forda.

Na razie żaden z twórców nie zdradza szczegółów fabuły nowej części przygód nieustraszonego archeologa. Jednak planowane na przyszły rok rozpoczęcie prac na jego planie może się okazać nieco kłopotliwe dla Spielberga, który na styczeń ma już zaplanowany początek zdjęć na planie biografii Abrahama Lincolna, w której główną rolę zagra Liam Neeson. Spielberg ma ponadto w planach realizację "Vengeance", historii terrorystycznego ataku, który miał miejsce w czasie Olimpiady w Monachium w 1972 roku. Zdjęcia do tego filmu mają się rozpocząć latem tego roku.


"Blues Brothers" na dwóch płytach w 25. urodziny

Czyli wspaniały film z Carrie Fisher i Frankiem Ozem.
25. rocznicę swoich "urodzin" obchodzi w tym roku film "Blues Brothers". Specjalnie z tej okazji w USA wydane zostanie dwupłytowe DVD z tym obrazem.

Wydawnictwo zawierać ma dwie wersje filmu. Będą to wydana już wcześniej na DVD jego wersja reżyserska oraz wersja kinowa, która do tej pory pokazywana była wyłącznie na kinowych ekranach.

Wśród materiałów dodatkowych znajdą się między innymi wprowadzenie Dana Aykroyda, materiały archiwalne z planu oraz dodatki, które znalazły się także we wcześniejszym wydaniu DVD z filmem.


Wersja reżyserska ma wmontowanych parę scen, mających raczej być dodatkowymi gagami, niż wpływających znacząco na akcję.

Koniec zdjęć do nowego filmu Sofii Coppoli
Tym razem o projekcie kolejnej dworki z Mrocznego Widma - Sofii Coppoli, za Onetem:

W Pałacu królewskim w Wersalu zakończyły się zdjęcia do nowego filmu w reżyserii Sofii Coppoli. Film opowiada o losach Marii Antoniny.

W każdy poniedziałek od 14-ego marca Pałac w Wersalu zamieniał się w dwór z epoki Ludwika XVI-ego i jego żony Marii Antoniny. W rolę tę wcieliła się Kirsten Dunst, znana jako narzeczona Spider-Mana. To, co działo się na planie, było zazdrośnie strzeżone przez ekipę Sofii Coppoli. Dookoła planu ustawiono czarne parawany, a turyści, ciekawscy i dziennikarze mogli jedynie przelotem uchwycić widok królowej wsiadającej do karocy przed słynnym pałacem.

Autor biografii nieszczęśliwej królowej Stefan Zweig pisze, że życie Marii Antoniny było jaskrawym dowodem okrucieństwa losu w stosunku do bezbronnego człowieka. Maria Antonina żyła 38 lat. Zginęła kładąc głowę pod gilotynę w czasie rewolucji francuskiej w 1793 roku.

Liam Neeson chce zabić Richarda Gere'a

Richard Gere i Liam Neeson zagrają w psychologicznym thrillerze Davida Von Anckena "Seraphim Falls".

Akcja projektu rozgrywać się będzie tuż po zakończeniu amerykańskiej wojny domowej. Neeson wcieli się w pułkownika, który za wszelką cenę chce zabić bohatera granego przez Gere'a.

Dla Von Anckena będzie to debiut reżyserski. Twórca jest również współautorem scenariusza, który napisał z pomocą Abbey Everett Jaques.

Obraz powstaje dla studia Icon Entertainment, należącego do Mela Gibsona i Bruce'a Daveya.


George Lucas o II Wojnie Światowej

Po zakończeniu prac nad ostatnią częścią "Gwiezdnych Wojen" reżyser George Lucas niemal natychmiast zabiera się do pracy nad nowym projektem o lotnikach walczących w II Wojnie Światowej.

Najnowszy film Lucasa wieńczący tworzoną od 28 lat sagę wszedł na ekrany kin w tym tygodniu, zaś jego twórca przymierza się już do zupełnie nowego projektu zatytułowanego "The Red Tails".

"To będzie film o Afroamerykańskich pilotach walczących w II Wojnie Światowej. To była jedyna jednostka bojowa, która nie utraciła w czasie wojny ani jednego bombowca. Byli po prostu najlepsi" - mówi pracowity filmowiec.


George Lucas o "Indiana Jones 4"

Zaczęliśmy Indym to i skończymy Indym.

George Lucas udzielił niedawno wywiadu, w którym pytano go głównie o nową część "Gwiezdnych wojen". Nie mogło jednak zabraknąć pytań o film "Indiana Jones 4".

Lucas wspominał swoje rozmowy ze Stevenem Spielbergiem, w których twórca "Listy Schindlera" mówił o zakończeniu prac nad scenariuszem i o tym, jak ewoluowała historia kolejnej części przygód naukowca.

"Ja wpadłem na to, aby pojawił się młody Indy. To było jakieś siedem, osiem lat temu. Od tamtej pory pojawiło się sporo scenariuszy – sześć czy osiem. Dokładnie sześć scenariuszy i poprawione wersje dwóch spośród nich" – mówi reżyser.

W "Indiana Jones 4" Harrison Ford gra "starszego mężczyznę", a w obrazie ma pojawić się też młody aktor. Lucas zapewnił, że nie ujawniony z imienia i nazwiska młody gwiazdor nie jest przewidziany do realizacji ewentualnych kolejnych epizodów, aczkolwiek nie wykluczył takiej możliwości.

Sithowie zarobili $ 200 mln ... Update

film.wpl.pl / film.onet.pl
46

Wirtualna Polska donosi:

Po ośmiu dniach od premiery film "Gwiezdne wojny: Część III - Zemsta Sithów" zarobił w USA 200 milionów dolarów.

Produkcja George'a Lucasa wyrównała w ten sposób osiągnięcie "Spider-Mana 2". We czwartek film miał już na koncie 200,4 milionów dolarów w samych tylko Stanach Zjednoczonych. Na całym świecie dochód po ośmiu dniach wynosił 356,9 milionów dolarów.

"Zemsta Sithów" jest już najchętniej oglądanym filmem 2005 roku. Dotychczasowy lider, komedia romantyczna "Hitch: Najlepszy doradca przeciętnego faceta" zarobiła do tej pory 177 milionów dolarów.


Update 31.05.:
"Gwiezdne wojny: Część III - Zemsta Sithów" są nadal najchętniej oglądanym filmem w USA.

Podczas długiego weekendu w USA (wolny poniedziałek) obraz George Lucasa zarobił 70 milionów dolarów. Po 12 dniach produkcja ma już na koncie 271 milionów dolarów. Na całym świecie wynik z 12 dni wynosi aż 520 milionów. W tej chwili obraz znajduje się na 32 pozycji najbardziej kasowych filmów w historii.

Bohaterowie Gwiezdnych wojen w nowych super produkcjach.

film.wpl.pl
12

Wirtualna Polska donosi:

George Lucas ma ostatnio sporo zajęć związanych z promocją "Gwiezdnych wojen" jednak znalazł czas na to by przeczytać i zaakceptować scenariusz Jeffa Nathansona do czwartej części przygód Indiany Jonesa. W tej chwili, do tego by projekt ruszył z miejsca, konieczne jest jeszcze podpisanie umowy z odtwórcą głównej roli, czyli Harrisonem Fordem.

Steven Spielberg raczej nie będzie reżyserował. Twórca ma bowiem w najbliższych planach obraz o zamachu terrorystycznym podczas olimpiady w Monachium, a następnie będzie pracował nad filmem o Abrahamie Lincolnie, w którym zagra Liam Neeson.

Stworzenia z "Gwiezdnych wojen" zainspirowane zwierzętami

Stopklatka.pl
17

Stopklatka.pl donosi:

11 czerwca o godzienie 18:00 na kanale Animal Planet zostanie wyemitowany program zatytułowany "Gwiezdne Wojny: Stworzenia zainspirowane zwierzętami".

Wookiees, Ewoks, Jabba the Hutt... Dzięki "Gwiezdnym Wojnom" zrodziły się najbardziej niesamowite i niezapomniane stworzenia rodem z i innej planety - tak realne, że wydają się być żywe. Większość z tych fascynujących postaci wywodzi się od autentycznych zwierząt żyjących na Ziemi.

Program Animal Planet pt. "Gwiezdne Wojny: Stworzenia zainspirowane zwierzętami" przedstawia rzeczywiste pochodzenie wyjątkowej menażerii, dzieła Georga Lucasa. Wykorzystując opinie ekspertów, liczne komentarze zoologów oraz bogate materiały źródłowe program ukazuje, w jaki sposób natura zainspirowała Lucasa do stworzenia filmowych postaci.

Życie bez "Gwiezdnych Wojen"

film.onet.pl
59

Dla fanów "Gwiezdnych wojen" zakończyła się przygoda ich życia. George Lucas zamknął jeden z najważniejszych rozdziałów w dziejach kinach.

Brytyjska premiera "Zemsty Sithów" z udziałem Dartha Vadera i jego żołnierzy

Ostatnia część gwiezdnej sagi ma szansę pobić praktycznie wszystkie rekordy: 50 mln dolarów w ciągu jednego dnia, 158 mln dolarów w cztery dni i 200 mln dolarów w 8 dni - to dopiero początek. Być może już wkrótce wpływy z rozpowszechniania filmu przekroczą 400 mln dolarów, czyli wynik, którym mogły się pochwalić jedynie takie produkcje, jak "Mroczne widmo" i oryginalne "Gwiezdne wojny", nie licząc niedoścignionego "Titanika" Jamesa Camerona, który pozostaje nadal poza zasięgiem nawet największych superprodukcji.

"Myślę, że to samonapędzający się interes. Sekwencja, gdy Anakin przemienia się w Dartha Vadera aż prosi się o to, by ją jeszcze raz obejrzeć. Ludzie będą oglądać ten film wiele razy" - powiedział Paul Dergarabedian, z firmy Exhibitor Relations, która specjalizuje się w amerykańskim box office.

Skoro sukces jest już zapewniony, to być może George Lucas zdecyduje się nakręcić przynajmniej jeszcze jedną część - zastanawiają się fani. Zwłaszcza, że w jednym z wywiadów reżyser przyznał, że ma pomysł na kolejny film, który uzupełniałby gwiezdną sagę. Miałby to być prequel do pierwszej części cyklu - "Mrocznego widma". Akcja obrazu rozgrywałaby się 88 lat przed narodzinami Anakina Skywalkera, kiedy to rycerze Jedi sprawowali władzę nad Lordami Sith. Główną postacią opowieści byłby mistrz Joda.

Miłośnicy gwiezdnej sagi liczą więc na kontynuację, bowiem życie ze świadomością, że to już jest koniec, wydaje im się nie do zniesienia.

Zemsta poza pierwszą piątką ...

film.onet.pl
29

Jak donosi film.onet.pl:

Mimo iż komercyjny sukces ostatniej części "Gwiezdnych wojen" jest niezaprzeczalny, na film do kin przyszło zobaczyć zdecydowanie mniej Polaków niż to było w przypadku kontynuacji "Shreka".

W pierwszy weekend po premierze "Zemsty Sithów", film przyszło obejrzeć 332 820 Polaków. Wynik ten mimo iż imponujący, nie zagroził pozycji kontynuacji przygód animowanego zielonego ogra. Przypomnijmy, że wprowadzony na ekrany kin w lipcu zeszłego roku "Shrek 2" pobił krajowy rekord otwarcia, należący wcześniej do oscarowej ekranizacji trzeciej części trylogii "Władca Pierścieni".

Czołówka otwarć po 1989 r. w Polsce przedstawia się nadal następująco:

Filmy zagraniczne:

1. "Shrek 2" – 615 270 widzów
2. "Władca Pierścieni: Powrót Króla" – 592 741
3. "Władca Pierścieni: Drużyna Pierścienia" – 518 901
4. "Władca Pierścieni: Dwie wieże" – 464 944
5. "Matrix Reaktywacja" – 447 550

Filmy polskie:

1. "Pan Tadeusz" – 424 895
2. "Ogniem i mieczem" – 335 613
3. "W pustyni i w puszczy" – 321 868
4. "Quo vadis" – 305 825
5. "Zemsta" – 166 029

To nie koniec Gwiezdnych Wojen?

film.onet.pl
44

Jak donosi film.onet.pl:

Mimo wielu wcześniejszych zapewnień George'a Lucasa, iż "Zemsta Sithów" to ostatnia część "Gwiezdnych wojen", wygląda na to, że reżyser nie jest w stanie rozstać się z serią.

W jednym z wywiadów Lucas przyznał, że ma pomysł na kolejny film, który uzupełniałby gwiezdną sagę. W zamyśle reżysera miały to być prequel do pierwszej części cyklu - "Mrocznego widma". Akcja obrazu rozgrywałaby się 88 lat przed narodzinami Anakina Skywalkera, kiedy to rycerze Jedi sprawowali władzę nad Lordami Sith. Główną postacią opowieści byłby mistrz Yoda.

Przypomnijmy, że 61-letni Lucas przygotowuje obecnie serial telewizyjny w oparciu o gwiezdną sagę.

Zemsta Sithów na DVD za 10 pln.

wp.pl
25

Pirackie kopie najnowszych Gwiezdnych Wojen na płytach DVD bez trudu można kupić w Pekinie za jedne 20 juanów, czyli około 10 PLN. Film wszedł na chińskie ekrany trzy dni temu.

Przynajmniej niektórym piratom przydarzyła się jednak wpadka - anglojęzyczne napisy skopiowano z zupełnie innego filmu. Natomiast napisy po chińsku są w porządku.

Mimo zapewnień władz chińskich, że dokładają wszelkich starań we walce z piractwem, narażającym światowy przemysł filmowy na miliardowe straty, sprzedaż pirackich kopii odbywa się w Państwie Środka bez większych przeszkód.


Tymczasem onet donosi:

Piracka kopia najnowszej części "Gwiezdnych wojen" jest już w Internecie. Pojawiła się wczoraj, niemal równocześnie z oficjalną premierą.

Pochodzenie filmu na razie jest nieznane, zdaniem fachowców nie został zarejestrowany ukrytą kamerą w czasie przedpremierowego pokazu. Film rozpowszechniany jest w sieci za pomocą nowoczesnego programu do bezpośredniej wymiany plików między komputerami BitTorrent - przypominającego nieco słynny program Napster.

Organizacja amerykańskiego przemysłu filmowego pozwała do sądu portale internetowe, informujące o sieci BitTorrent. Jej zdaniem - informacje te umożliwiły nielegalną wymianę filmów i programów wartych miliony dolarów.

Zemsta Sithów - cztery dni Giganta

Stopklatka
6

Jak donosi Stopklatka:

Rezultat osiągnięty przez "Zemstę Sithów" zaskoczył nawet największych optymistów. W ciągu czterech pierwszych dni wyświetlania film Lucasa zarobił w Stanach rekordowe 158,5 miliona dolarów. Na całym świecie wpływy przekroczyły już 300 milionów!

To było naprawdę wielkie pożegnanie z bohaterami "Gwiezdnych wojen". Godne zamknięcie najsłynniejszego filmowego cyklu w historii Hollywood. Triumfalny pochód Giganta rozpoczął się w czwartek. Podczas pierwszych 24 godzin obraz George’a Lucasa pobił wszystkie możliwe rekordy.

Najpierw w czasie nocnych pokazów, które rozpoczęły się tuż po północy ze środy na czwartek, "Zemsta Sithów" zarobiła fantastyczną sumę 16,9 miliona dolarów. Takich tłumów w nocy amerykańskie kina jeszcze nie doświadczyły. Przy rezultacie najnowszej części Gwiezdnej Sagi, "nocne" osiągnięcia wcześniejszych rekordzistów ("Atak klonów" - 6,2 miliona, "Matrix Reaktywacja" - 5 milionów dolarów) wydają się mało poważne.

Po wschodzie słońca miłośnicy "Gwiezdnych wojen" oczywiście powracają do kin. W ciągu pierwszych 24 godzin Amerykanie wydają na "Zemstę Sithów" równe 50 milionów dolarów. To absolutny rekord. Zarówno pod względem wpływów z premierowego dnia wyświetlania, jak i wpływów uzyskanych podczas jednej (niekoniecznie pierwszej) doby dystrybucji filmu w kinach. Na tych obszarach produkcja George’a Lucasa także zmiażdżyła konkurencję. W pierwszym pokonała "Spider-Mana 2" o prawie 10 milionów dolarów (rekord poprawiony aż o 24%). W drugim zdetronizowała "Shreka 2" uzyskując wynik lepszy o ponad 5 milionów dolarów.

Filmy z największymi wpływami w czasie pierwszego dnia wyświetlania:

1. "Gwiezdne wojny: część III - Zemsta Sithów" (maj 2005) - 50,0 miliona.
2. "Spider-Man 2" (czerwiec 2005) - 40,4 miliona.
3. "Spider-Man" (maj 2002) - 39,4 miliona.
4. "Harry Potter i więzień Azkabanu" (czerwiec 2004) - 38,3 miliona.
5. "Matrix Reaktywacja" (maj 2003) - 37,5 miliona (plus 5 milionów z pokazów nocnych, które jednak nie są wliczane do oficjalnego wyniku produkcji braci Wachowskich, gdyż seanse filmu rozpoczęły się dwie godziny przed północą).
... 9. "Gwiezdne wojny: część II - Atak klonów" (maj 2002) - 30,1 miliona.
...11. "Gwiezdne wojny: część I - Mroczne widmo" (maj 1999) - 28,5 miliona.

Filmy z największymi wpływami w ciągu jednej doby:

1. "Gwiezdne wojny: część III - Zemsta Sithów" (czwartek - pierwszy dzień) - 50 milionów.
2. "Shrek 2" (sobota - czwarty dzień w kinach) - 44,8 miliona.
3. "Spider-Man" (sobota - drugi dzień) - 43,6 miliona.
4. "Spider-Man 2" (czwartek - pierwszy dzień) - 40,4 miliona.
5. "Spider-Man" (piątek - pierwszy dzień) - 39,4 miliona.
...21. "Gwiezdne wojny: część II - Atak klonów" (sobota - trzeci dzień) - 31,3 miliona.

Po weekendzie na 4. miejsce wskoczyła "Zemsta Sithów", która w sobotę (trzeci dzień) zarobiła 40,9 miliona dolarów.

Jak widać z powyższych zestawień "Zemsta Sithów" podczas inauguracyjnego dnia wyświetlania zdeklasowała poprzedników, w tym także oczywiście dwie pierwsze części nowych epizodów Gwiezdnej Sagi. Rekordy jednak nie zostałyby ustanowione, gdyby George Lucas spełnił wypowiedzianą kilkanaście miesięcy wcześniej obietnicę, że kopie swojego filmu będzie udostępniał tylko kinom, które spełniają wszystkie wymagane przez niego warunki techniczne. "Zemsta Sithów" trafiła więc do większości amerykańskich kin. Dokładnie do 3661 lokalizacji, gdzie była wyświetlana w ponad 9 tysięcy kopiach. Liczba imponująca, choć nie jest to rekordowe osiągnięcie. W sumie jedenaście tytułów miało na starcie liczebną przewagę nad filmem Lucasa, na czele z drugą częścią "Shreka", który podczas premierowego weekendu trafił do 4163 kin. Nie ma jednak wątpliwości, że, mimo wcześniejszych gróźb, George Lucas postanowił "Zemstą Sithów" przypuścić zdecydowanie bardziej zmasowana ekspansję na amerykańskie kina niż w przypadku "Ataku klonów" (3 161 lokalizacji w premierowy weekend) i "Mrocznego widma" (2 970 kin).

W końcu nastał weekend. Wiadomo było, że "Zemsta Sithów" najprawdopodobniej nie będzie już w stanie poprawić wyniku z dnia premiery, a także ustanowić rekordu otwarcia podczas weekendu. Film Lucasa musiałby pokonać "Spider-Mana" oraz "Shreka 2" - jedyne tytuły, które podczas premierowego weekendu zarobiły ponad 100 milionów dolarów. Adaptacja komiksu miała o tyle prostsze zadanie, że pojawiała się na ekranach w piątek i jej najmocniejsze uderzenie przypadło na pierwsze dwa dni wyświetlania (największe wpływy w sobotę). Natomiast animacja komputerowa wprawdzie wystartowała już środę, ale pierwsze 48 godzin były dość spokojne (11,8 i 9,2 miliona dolarów wpływów), a miłośnicy przygód Shreka i Osiołka, a także młoda widownia była w tym wypadku bardzo cierpliwa. Wyczekała do weekendu, podczas którego został ustanowiony, obowiązujący do minionego czwartku, rekord wpływów z jednego dnia wyświetlania. Patrząc na dorobek "Zemsty Sithów" z poszczególnych dni nie można mieć wątpliwości, że gdyby obraz George’a Lucasa zadebiutował w piątek nie miałby żadnych problemów z ustanowieniem nowego rekordu otwarcia podczas weekendu. A zabrakło naprawdę niewiele. Jedynie 6,2 miliona dolarów. "Zemsta Sithów" wskoczyła na drugą pozycję w tabeli wszech czasów, spychając w dół "Shreka 2".

Filmy z największymi wpływami w ciągu pierwszego weekendu:

1. "Spider-Man" (premiera w piątek) - 114,8 miliona dolarów.
2. "Gwiezdne wojny: część III - Zemsta Sithów" (czwartek) - 108,5 miliona.
3. "Shrek 2" (środa) - 108 milionów.
4. "Harry Potter i więzień Azkabanu" (piątek) - 93,7 miliona.
5. "Matrix Reaktywacja" (czwartek) - 91,8 miliona.
...11. "Gwiezdne wojny: część II - Atak klonów" (czwartek) - 80 milionów.
...22. "Gwiezdne wojny: część I - Mroczne widmo" (środa) - 64,8 miliona.

W piątek "Zemsta Sithów" zarobiła 33,8 miliona dolarów (3. rezultat uzyskany w tym dniu tygodnia w historii). Czyli 32% mniej niż w czwartek (biorąc pod uwagę rezultat oficjalny z dnia premiery, czyli wraz z nocnymi pokazami; bez nich wpływy w czwartek wyniosły 32,9 miliona). W sobotę utarg wzrósł o 21% - do 40,9 miliona dolarów (także 3. rezultat w tym dniu w historii i 4. pośród wszystkich jednodniowych osiągnięć). W niedzielę zaś wpływy zamknęły się w kwocie 33,8 miliona (2. rezultat uzyskany w tym dniu w historii).

"Zemsta Sithów" (budżet 113 milionów) nie pobiła wprawdzie weekendowego rekordy otwarcia (powiedzmy, że z przyczyn technicznych), ale nikt nie ma wątpliwości, że w historii Ameryki żaden film wcześniej nie miał tak spektakularnego startu. W ciągu 4 dni na jej koncie znalazło się 158,5 miliona dolarów. Po raz kolejny jest to kwota, która deklasuje rywali.

Filmy z największymi wpływami w ciągu pierwszych czterech dni wyświetlania:

1. "Gwiezdne wojny: Zemsta Sithów" - 158,5 miliona dolarów.
2. "Matrix Reaktywacja" - 134,3 miliona.
3. "Spider-Man 2" - 130,5 miliona.
4. "Spider-Man" - 125,9 miliona.
5. "Gwiezdne wojny: część II - Atak klonów" - 110,2 miliona.
...17. "Gwiezdne wojny: część I - Mroczne widmo" - 83,7 miliona.

Taki jest początek drogi "Zemsty Sithów" po amerykańskich kinach. Jak będzie wyglądał stan konta filmu George’a Lucasa na jej koniec? Pewne wydaje się przynajmniej 400 - 450 milionów dolarów. Może obraz wniesie się nawet ponad półmiliardowy pułap. A może wreszcie jakiś tytuł zagrozi pozycji "Titanica"?

Największe kasowe przeboje wszech czasów w USA (nie uwzględniając inflacji):

1. "Titanic" (1997) - 600,8 miliona dolarów.
2. "Gwiezdne wojny" (1977) - 461 milionów.
3. "Shrek 2" (2004) - 441,2 miliona.
4. "E.T." (1982) - 435,1 miliona.
5. "Gwiezdne wojny: część I - Mroczne widmo" (1999) - 431,1 miliona.

Pozostałe filmy w tym tygodniu były oczywiście głęboko w cieniu "Zemsty Sithów". Wystarczy powiedzieć, że obraz George’a Lucasa zgromadził aż 65% widowni z całego weekendu i zarobił więcej pieniędzy niż wszystkie filmy podczas poprzedniego notowania. Większość tytułów minionego weekendu bardzo odczuło pojawienie się w kinach Giganta. Zanotowały one spadki popularności sięgające od 50 do nawet 65% ("Człowiek pies" i "Królestwo niebieskie", które w miniony weekend zarobiło już tylko 3,4 miliona dolarów - w sumie raptem 41 milionów). Warto jednak wyróżnić dwa filmy. "Monster-In-Law" podczas drugiego weekendu stracił tylko 38% widowni (wpływy 14,4 miliona dolarów - druga pozycja w tym tygodniu). Można było przewidzieć, że jeżeli jakiś film może uchować się przed "Zemstą Sithów" to będzie nim romantyczna komedia z Jennifer Lopez (po 10 dniach 44,2 miliona dolarów na koncie). Jeszcze mniej widzów stracił "Crash" (22%), który zdołał nawet awansować o jedną pozycję (czwarte miejsce - 5,5 miliona dolarów). W ciągu 10 dnia film Paula Haggisa (scenarzysty "Za wszelką cenę") zarobił już 27,6 miliona dolarów, podczas gdy budżet produkcji wyniósł jedynie 6,5 miliona dolarów.


I jeszcze wcześniejsze informacje z pierwszych chwil:

Film "Gwiezdne wojny: część III - Zemsta Sithów" jest już pokazywany w kinach w wielu krajach. Pierwsze informacje podają, że film osiąga rekordowe wyniki w wielu miejscach. Nie ma jeszcze informacji o tym jak produkcja George'a Lucasa sprzedał się na nocnych pokazach w Polsce.

Zgodnie z informacjami przekazanymi przez Fox International, "Zemsta Sithów" trafiła równocześnie do 104 krajów na ponad 9000 tysiącach kopii. To rekordowe osiągnięcie wszech czasów dla jednego filmu pojawiającego się równocześnie na międzynarodowych rynkach.

Większość krajów pokazuje "Zemstę Sithów" od dzisiaj 19 maja. Tak jest między innymi w Polsce, gdzie już minutę po północy kina prezentowały film na nocnych pokazach. We Francji, gdzie w czasie festiwalu w Cannes w niedzielę odbył się pokaz premierowy, III Epizod pokazywany jest już od środy (na 987 kopiach). Według Foxa "Zemsta Sithów" zanotowała rekordowe otwarcie wszech czasów z jednego dnia z kin w Paryżu i jego okolicach (około miliona dolarów).

Film otwiera się dzisiaj w takich krajach jak: Niemcy (1221 kopii), Wielka Brytania (996 kopii), Meksyk (600 kopii), Australia (537 kopii), Hiszpania (503 kopie), Brazylia (428 kopii), Rosja (380 kopii), Polska (162 kopie). W piątek film wystartuje we Włoszech (688 kopii) i Chinach. Znaczącym rynkiem, gdzie ostatnia część nowej trylogii nie będzie teraz pokazywana jest Japonia. Tam premiera odbędzie się 9 lipca. W Korei Południowej film pojawi się 26 maja.

Według wczesnych informacji Foxa "Zemsta Sithów" zanotowała już rekordową sprzedaż biletów w Meksyku (187000 sprzedanych biletów) i Australii. Analitycy przewidują, że film ten na rynkach międzynarodowych w pierwszy weekend otworzy się znacznie lepiej niż "Atak klonów", który w maju 2002 roku zanotował wynik (rekordowy) rzędu 67 milionów dolarów z 70 krajów. W dziewiątym dniu wyświetlania film przekroczył 100 milionów dolarów.


Update 24 maja
333 tysiące widzów na otwarcie "Zemsty Sithów" w Polsce

Podczas czterech pierwszych dni wyświetlania w polskich kinach najnowszy film George’a Lucasa "Gwiezdne wojny: część III - Zemsta Sithów" zgromadził 333 tysiące widzów. Niemało, jednak do rekordu otwarcia "Shreka 2" zabrakło ponad 200 tysięcy osób.

"Zemsta Sithów" nie dostała się nawet do pierwszej dziesiątki najlepszych otwarć w ostatnich dziesięciu latach (12. pozycja - licząc wynik z czterech dni dystrybucji). Przegrała więc nie tylko ze słynną komputerową animacją (565,6 tysiąca widzów podczas samego weekendu), ale uległa także wszystkim częściom "Władcy Pierścieni" oraz dwukrotnie "Harry’emu Potterowi" i produkcji braci Wachowskich. Obraz Lucasa musiał także uznać wyższość "Pasji" (336,2 tysiąca sprzedanych biletów), która pojawiła się przecież tylko w 85 kopiach. Przypomnijmy, że "Zemsta Sithów" weszła na ekrany polskich kin w rekordowej liczbie 162 kopii filmowych.

Zestawienie najlepszych otwarć w polskich kinach po 1989 roku znajduje się tutaj.

Najnowszy film George’a Lucasa poprawił jednak osiągnięcia poprzednich dwóch epizodów nowej trylogii. "Mroczne widmo" (wrzesień 1999) obejrzało na starcie 266,2 tysiąca widzów w ciągu trzech dni, zaś "Atak klonów" (maj 2002) - 251,5 tysiąca osób w ciągu czterech dni.

O tym jak "Zemsta Sithów" poradziła sobie w USA podczas pierwszego weekendu piszemy tutaj. W środę na naszej stronie znajdziecie szczegółowe podsumowanie minionego weekendu w polskich kinach.

$50 mln - fantastyczny rekord Zemsty Sithów!!

Filmweb
33

Jak donosi Filmweb:

"Gwiezdne Wojny - Epizod 3: Zemsta Sithów" podczas pierwszego dnia w USA zarobiły niesamowite $50 mln!!! Jest to bezapelacyjnie najlepszy dzień w historii kina; stary rekord otwarcia został pobity aż o $10 mln – w 2004 roku "Spider-Man 2" zarobił "tylko" $40,4 mln.

Przy okazji został ustanowiony nowy rekord pojedynczego dnia, który od roku należał do "Shreka 2" – $44,8 mln w sobotę.

Już w czwartek "Zemsta Sithów" zarobiła więcej, niż jakikolwiek film 2005 roku. Po pięciu pierwszych miesiącach roku najlepszym otwarciem pochwalić mógł się "Hitch" - $43,1 mln w weekend.

Nocne pokazy Zemsty Sithów. Prawie 17 mln $ w USA, około 45 tysięcy widzów w Polsce

Stopklatka
7

Jak donosi Stopklatka:

Studio 20th Century Fox szacuje, że wpływy z nocnych pokazów filmu "Gwiezdne wojny: część III - Zemsta Sithów" na terenie USA wynoszą 16,5-17 milionów dolarów. Polski dystrybutor szacuje liczbę widzów w naszym kraju na nocnych pokazach na około 45 tysięcy widzów.

"Zemsta Sithów" pokazywana była na nocnych pokazach w Polsce w nocy z 18 na 19 maja. Polski dystrybutor, firma CinePix, szacuje, że film obejrzało około 45 tysięcy widzów, a warto zaznaczyć, że wynik ten pochodzi nie ze wszystkich kin, ale z około 70-kilku, które zdecydowały się na nocne pokazy. W maju 2003 roku pokazywany także na nocnych pokazach "Matrix Reaktywacja" obejrzało ponad 53 tysiące widzów, a pierwszy weekend filmu Wachowskich zamknięty został wtedy liczbą ponad 447 tysięcy widzów. Rekord otwarcia z pierwszego weekend wynosi 565,6 tysiąca widzów.

"Zemsta Sithów" zadebiutowała na ekranach amerykańskich kin także w nocy z 18 na 19 maja. Jednocześnie film prezentowało 2900 kin. Dokładna suma wpływów z nocnych pokazów nie jest jeszcze znana, ponieważ zazwyczaj są one doliczane do wpływów z pierwszego dnia obecności filmu na kinowych ekranach. Niewątpliwie jednak kwota, którą udało się zgromadzić "Zemście Sithów" w nocy ze środy na czwartek, jest rekordowa. Dla porównania II epizod Gwiezdnej Sagi, "Atak klonów", w czasie projekcji w nocy z 15 ma 16 maja 2002 roku, zgromadził wpływy w wysokości 6,2 miliona dolarów. Obraz prezentowano wówczas w 1400 kinach.

Inne filmy, które na nocnych, albo innych prapremierowych pokazach zarobiły spore, chociaż niepotwierdzone oficjalne i doliczane do wpływów z pierwszego dnia kwoty, to: Matrix Reaktywacja", który w środę, 14 maja 2003 roku (dzień przed swoją oficjalną premierą w czwartek 15 maja 2003) zgromadził 5 milionów dolarów oraz "Faceci w czerni", którzy w 1997 roku zgromadzili 4,8 miliona dolarów.

Rekord jednego dnia należy do "Shreka 2", który zadebiutował w amerykańskich kinach w środę 19 maja, a wpływy z jego projekcji tylko w sobotę, 22 maja wyniosły 44,8 miliona dolarów. Drugą pozycję na liście "jednodniowych" rekordzistów zajmuje "Spider-Man", który tylko w sobotę, dzień po swojej piątkowej premierze, zgromadził 43,6 miliona dolarów. Rekord dnia wśród filmów Gwiezdnej Sagi należy do "Ataku klonów", które w sobotę, trzy dni po swojej oficjalnej premierze, zarobiły 31,2 miliona dolarów.

W cieniu ROTS

0

Niestety nie udało się napisać o tym wcześniej, ale jeszcze warto wspomnieć. Na dniach do naszych kin, tuż przed Zemstą trafiły dwa filmy ze starwarsowcami. Pierwszy z nich to "Królestwo Niebieskie" Ridleya Scotta (recenzja niebawem). Gra w nim Liam Neeson (Qui-Gon Jinn) i Marton Csokas (Poggle mniejszy). Niestety obaj aktorzy grają tam role drugoplanowe. Drugi to "Obłęd" z Keirą Knightley.

Temuera Morrison w roli uciekiniera

Filmweb.pl
3

Filmweb.pl donosi:

Nowozelandzki aktor Temuera Morrison którego polscy widzowie znają między innymi z filmów "Atak klonów", "Blueberry" i "Sześć dni, siedem nocy" zagra główną rolę w dramacie zatytułowanym "Tracker". Budżet projektu zamknie się w sumie 20 milionów dolarów. Za kamerą stanie Nicolas van Pallandt, który jest również autorem scenariusza.

Film, którego akcja osadzona zostanie na początku XX wieku, opowiadać ma historię dwóch mężczyzn: Maorysa (w tek roli Temuera Morrison) i białego, których okoliczności stawiają w pozycjach ściganego i tropiciela.

George lucas - wielki reżyser czy wielki przegrany.

gazeta.pl
21

Na portalu Gazety Wyborczej ukazał się ciekawy artykuł o George'u Lucasie, którego autorem jest Michał Chaciński. Poniżej prezentujemy fragment:

Lord Vader za kamerą

Przed premierą "Zemsty Sithów". Historię "Gwiezdnych wojen" tradycyjnie przedstawia się jako niespodziewany sukces młodego wizjonera. Tymczasem istnieje spora grupa krytyków George`a Lucasa uważających jego życiowe dzieło za symbol przegranej walki o lepsze amerykańskie kino, a karierę reżysera opisujących w kategoriach porażki ambitnego twórcy przytłoczonego skalą własnego sukcesu.

Na początku lat 70. Lucas należał do nowego pokolenia hollywoodzkich twórców. Grupę tworzyli m.in. Martin Scorsese, William Friedkin, Peter Bogdanovich i pełniący funkcję mentora Francis Ford Coppola. Wszyscy dostali szansę bez precedensu - możliwość realizacji własnych filmów dla dużych hollywoodzkich studiów, zupełnie zagubionych w obliczu kontrkulturowej zawieruchy. "Swobodny jeździec" Dennisa Hoppera pokazał w 1969 roku, że na całym świecie wyrosło nowe pokolenie widzów, którego starzy hollywoodzcy producenci i reżyserzy nie rozumieją. Dlatego postanowiono otworzyć drzwi przed młodymi. Okres pierwszych filmów Nowego Hollywood przyniósł odrodzenie amerykańskiego kina. Po dekadzie lat 60., w której widzów karmiono ramotami z Doris Day, na ekranach znalazły się nagle tak świeże filmy jak: "Ulice nędzy" Scorsese, dwie części "Ojca chrzestnego" i "Rozmowa" Coppoli czy "Francuski łącznik" Friedkina.

George Lucas był w tej grupie filmowców od samego początku. Nie odstępował na krok Coppoli, którego uważał za swojego mentora i nauczyciela. Ten z kolei miał Lucasa za geniusza, któremu trzeba pomóc w kształtowaniu własnego stylu. Coppola i Lucas zapowiadali rewolucję w przestarzałym hollywoodzkim systemie. Domagali się rezygnacji z płytkich rozrywkowych filmów kręconych dla łatwego zysku. Chcieli kina osobistego, realizowanego w "autorskiej" formule - tak jak ich europejscy i azjatyccy mistrzowie, od Kurosawy po Felliniego. Lucas miał zadebiutować podobnym filmem. Coppola namawiał go do realizacji scenariusza Johna Miliusa "Czas apokalipsy". Ustalono, że Lucas nakręci go w quasi-dokumentalnym stylu. Ostatecznie zmienił jednak zdanie i zrealizował inny film, także zgodny z antyhollywoodzkimi założeniami: chłodną, filozoficzną przypowieść o orwellowskim świecie przyszłości "THX 1138"....


Cały artykuł możecie przeczytać klikając w ten link.

O George'u Lucas'ie na Forum.

Recenzje Zemsty Sithów ... - UPDATE 2

stopklatka.pl / film.onet.pl / ofilmie.pl
34

stopklatka.pl:

Z takimi legendami jak "Gwiezdne wojny" należy obchodzić się delikatnie i z szacunkiem. George Lucas decydując się na wskrzeszenie bohaterów swojej Sagi, z pewnością zrobił dobry interes, ale pieniądze to nie wszystko… Oto trzy nasze recenzje z "Zemsty Sithów" i różne spojrzenia na film, który kończy nową trylogię w kinie.

Gdzie ta magia? - autor Krzysztof Spór

Każda recenzja "Gwiezdnych wojen" człowieka (jak ja) mniej więcej trzydziestokilkuletniego powinna zaczynać się od historycznego ‘dawno, dawno temu’. W tym roku mija 25 lat od czasu gdy po raz pierwszy zetknąłem się z magią wielkiej kosmicznej Sagi na ekranie. Tamte wspomnienia, po latach pewnie trochę idealizowane, są dziś wyznacznikiem mojego postrzegania współczesnego kina rozrywkowego. Także przez pryzmat klasycznej trylogii spoglądam na kolejne odsłony świata stworzonego przez Lucasa. Zaczęło się od marnego "Mrocznego widma", które zwiastowało nadejście nowych czasów, potem był znacznie ciekawszy "Atak klonów", teraz mamy "Zemstę Sithów". Oto pełen obraz nowej trylogii, który jednak nie czyni z niej wydarzenia epokowego, o mocy jaką miał przed prawie trzydziestoma laty pierwszy film z serii. Gdzie podziała się ta magia, gdzie niezwykły klimat poznawania nieznanych światów, gdzie przygody bohaterów z krwi i kości - mądrych, zabawnych i sympatycznych? "Zemsta Sithów" dopełnia niestety obrazu klęski… Czy to po prostu słaby film, a może jestem już za stary na takie historyjki?

Pierwsze minuty filmu to wielka kosmiczna bitwa i spora dawka humoru w wykonaniu Anakina, Obi-Wana oraz R2-D2, który jak na krnąbrnego/krępego robota przystało, świetnie radzi sobie z przeciwnikami (przy okazji demonstrując nowe zabawne umiejętności techniczne). Początek w niczym nie zwiastuje późniejszych zdarzeń, a nie jest tajemnicą, że będą miały one bardzo tragiczny wymiar. Ta początkowa komedyjka, mimo że wprawia w dość przyjemny nastrój, wydaje się elementem szkodzącym całości. Oczywiście wiemy, że "Zemsta Sithów" trafia także do widzów, którzy w temacie nie są, ale wydaje się, że zabawne elementy nie są potrzebne opowieści, która za chwilę zamieni się wręcz w antyczną historię, pełną bólu, zwątpienia i śmierci.

Przed nami przecież przeistoczenie sympatycznego i zadziornego Anakina w posępnego Dartha Vadera, a to właśnie na tę historię czekaliśmy tak długo. Ten początek rozbił mnie i wpłynął na późniejszy odbiór całości. Wydaje mi się, że Lucas bał się zaryzykować, bał się pójścia w kierunku "Imperium kontratakuje" - mrocznego, ale jakże fascynującego i najlepszego elementu całej Sagi. Dość nieudolne próby zrobienia z "Zemsty Sithów" wyważonej historii dla wszystkich, spełzły na niczym.

Po bardzo mocnym otwarciu (filmowe wojny prezentują się na ekranie okazale), z każdą minutą historia zaczyna niestety zwalniać, by po około 1,5 godzinie zacząć najzwyczajniej w świecie nudzić. To największy problem tego filmu, ponieważ Lucas zamiast zająć się przekazywaniem pasjonującej historii, zaczyna raczyć nas licznymi gadżetami i technicznymi nowinkami. Mamy więc sporą liczbę pojedynków, w różnych konfiguracjach, gdzie niemal zawsze ktoś traci jakąś kończynę (to już znak rozpoznawalny serii), poznajemy nowe planety i nielicznych nowych bohaterów, z których tylko jeden odgrywa znaczącą rolę - to generał Grievous, pół robot, pół obcy (zdecydowanie dobry element "Zemsty Sithów").

Główna słabość filmu to więc scenariusz, który w wielu miejscach szwankuje i jakby przeszkadza twórcom, którzy chcą nam pokazać nową jakość efektów specjalnych. Dialogi wołają o "pomstę do nieba" i najlepiej w niektórych momentach w ogóle ich nie słuchać. Tym sposobem Lucas zamiast zbliżyć się do klasyki, znacznie się od niej oddalił. A wcale nie musiało tak być.

"Zemsta Sithów" ma elementy, które mogły uczynić ją dziełem głębszym, wciągającym i najzwyczajniej świecie ciekawszym. Siła tego filmu tkwić mogła w konflikcie jaki targa bohaterami (Anakina przede wszystkim), w wielkim spisku i intrydze Dartha Sidiousa, która prowadzi do zagłady zakonu Jedi. Niestety w rękach średniej klasy reżysera, opowieść nabrała elementów karykaturalnych (Sidious), a aktorzy położyli ten film "na całej linii" - jakby licząc, że efekty specjalne pomogą zakryć te niedostatki? Nie oszukujmy się, w rękach dobrego reżysera udałoby się poprowadzić aktorów znacznie lepiej, a ich dylematy i postawy stałyby się widzom znacznie bliższe. Tak właśnie było z klasyczną trylogią, gdzie urok Marka Hamilla, Carrie Fisher i Harrisona Forda uczyniły z tej historii opowieść, od której trudno było oderwać wzrok. Co w takim razie nie zagrało (poza aktorami) w nowej trylogii? Przecież nad czwartym epizodem oraz trzema nowymi czuwał, w osobie reżysera i scenarzysty, sam George Lucas?

Ktoś powie - nowe czasy, nowa jakość. I pewnie jest w tym trochę prawdy, bowiem kino odpowiada na potrzeby widza współczesnego. Lucas nigdy się już nie dowie, czy lepszą drogą artystycznych decyzji byłoby skierowanie opowieści do starszych widzów. Wybrał młodego, współczesnego odbiorcę, który od filmu oczekuje przede wszystkim silnych estetycznych wrażeń, ekranowego rozmachu, nowych światów, stworzeń, licznych scen akcji i któremu infantylna historia rozgrywająca się akranie w niczym nie przeszkodzi w jedzeniu popcornu. I taki widz otrzymuje dokładnie taką właśnie opowieść. Ja ciągle wierzę jednak w magię na ekranie i może dlatego "Gwiezdne wojny, część III - Zemsta Sithów" tak bardzo mnie rozczarowała. [KS]

Stara baśń George'a Lucasa - autor Grzegorz Wojtowicz

Dawno, dawno temu, w odległej galaktyce… zły kanclerz Palpatine dokonał krwawego zamachu stanu. Na szczęście dla wszystkich narodów Republiki demokracja przetrwała między lędźwiami senator Padme Amidala.

"Gwiezdne wojny: część III - Zemsta Sithów" to zdecydowanie najlepsza z całej nowej trylogii Gwiezdnych Wojen. Przede wszystkim dlatego, że jest to część spinająca starą serię z nową. W związku z tym przynosi odpowiedzi na wiele pytań, nurtujących każdego fana gwiezdnej sagi. W tym na to najważniejsze: dlaczego dobrze zapowiadający się Rycerz Jedi Anakin Skywalker podążył ścieżką Ciemnej Strony Mocy i dał się zakuć w czarną zbroję, stając się Darthem Vaderem. Przyznam szczerze, że jak na kosmiczny rozmach sagi jego motywacja była zaskakująco osobista, żeby nie powiedzieć skromna. Choć z drugiej strony może właśnie w tym tkwi największa siła świata wykreowanego przez George'a Lucasa. Świata na którym krytycy wieszają ostatnie psy, a widzowie nic sobie z tego nie robiąc walą do kin drzwiami i oknami. Otóż historia opowiadana przez George'a Lucasa od końca lat 70. jest na tyle uniwersalna, że pomimo całego kosmicznego anturażu bardzo łatwo się z nią identyfikować. To historia w której w spektakularnym uścisku splotły się trzy namiętności: religia, władza i miłość.

"Gwiezdne wojny: część III - Zemsta Sithów" są jednoznacznym ostrzeżeniem przed dyktaturą. To bardzo silne uwikłanie w politykę jest chyba najciekawszy elementem trzeciej części Gwiezdnej Sagi. Rozkaz "66" wydany przez kanclerza Palpatine jest kopią podobnych decyzji, które od początków naszej cywilizacji wydawali tyrani rozprawiając się w ten sposób ze swoimi politycznymi przeciwnikami. Wygnanie na jakie udaje się mistrz Yoda także ma nieskończoną ilość odnośników w historii powszechnej. Swoją drogą, to jestem ciekaw czy któryś z polityków odważy się postawić tezę o zlustrowaniu Anakin Skywalker, który działał przecież jako agent, i to podwójny...

Nie należę bynajmniej do wielkich fanów Gwiezdnych Wojen, nie potrafię na przykład wymienić z imienia i nazwiska żołnierzy walczących w drugim planie, jednak pamiętam jak dziś, że kiedy po raz pierwszy zetknąłem się z sagą George'a Lucasa - a było to dawno, dawno temu... - nie byłem w stanie ukryć zachwytu. Do dziś kiedy słyszę pierwsze takty muzyki Johna Williamsa wyobrażam sobie sunące majestatycznie po kosmicznym ocenie krążowniki Imperium. Rozmach dzisiejszych efektów komputerowych w żaden sposób nie jest w stanie przyćmić tamtego wrażenia. Jednak z Gwiezdnych Wojen wyrasta się tak jak dziecięcych butów. Trochę trudno w pewnym wieku zachwycać się widokiem dwóch panów w groteskowych kostiumach okładających się laserowymi mieczami... [gw]

"Gwiezdne wojny: Część III - Zemsta Sithów" - dopełnienie sagi... - Artur Cichmiński

"Dawno, dawno temu, gdzieś w odległej galaktyce..." Od tych słów rozpoczynały się wszystkie epizody najsłynniejszej gwiezdnej epopei w dziejach kina. Ich twórca, George Lucas, stworzył świat Gwiezdnych Wojen, który tak bardzo ugruntował się masowej kulturze, że stał się niemal jej symbolem. Przez trzydzieści lat, od czasu powstania pierwszego filmu serii, "Nowej nadziei", "Gwiezdne wojny" Lucasa stanowiły kanon tego, co w kinie magiczne, spektakularne i niepowtarzalne. Dziś, po upływie tego czasu, na ekrany kin wkracza tryumfalnie ostatnia część (choć chronologicznie III) najbardziej rozpoznawalnej kosmicznej baśni. Jeden z najbardziej, zaraz po niedoścignionym "Imperium kontratakuje" niepokojących, dramatycznych i przejmujących obrazów, jakie powstały pod znakiem "Star Wars". "Zemsta Sithów" w konfrontacji z epizodami I, II wypada po prostu zdecydowanie dojrzalej i wyraziściej. Jest idealnym łącznikiem ze starą trylogią. Można rzec, że w końcu Lucasowi się udało.

Wszystko w tym filmie toczy się dość szybko, a pamiętać trzeba, że George Lucas długo rozpędzał poprzednie fabuły. Tutaj jednak już zaczyna od mocnego uderzenia, które przywodzi na myśl raczej finały "Nowej nadziei" czy "Powrotu Jedi". Anakin Skywalker wraz z Obi-Wanem Kenobi śpieszą na ratunek Wielkiemu Kanclerzowi Palpatine, porwanemu przez kolejnego nikczemnika z gwiezdnej galerii czarnych charakterów, generała Grievousa, wśród toczącej się w stratosferze nad Coruscant wielkiej bitwie. Scena wciska w fotel, a apetyt na więcej rośnie. W dalszych odsłonach robi się trochę spokojniej, dowiadujemy się o wielu kluczowych kwestiach dotyczących polityki i śledztwa, przeciwko tajemniczemu Sithowi. Jednak już po kolejnych kilkudziesięciu minutach nasi bohaterowie wprawią słowa w czyn, a będzie to stanowić naprawdę wielkie widowisko.

Trudno mi pisać o szczegółach scenariusza, by zbyt wiele nie powiedzieć, ale "Zemsta Sithów", najprościej, odpowiada na ostatnie kluczowe sprawy całej sagi. Widzimy tutaj koniec wojny klonów, upadek republiki, umacnianie się władzy Imperatora, w końcu przejście na ciemną stronę mocy Anakina Skywalkera. Sceny, które większość fanów trylogii pewnie nie raz sobie wyobrażała, teraz stały się faktem. Powstał film, który może się podobać, tak jak autorowi tych słów. Film, który w dużym stopniu powinien spełnić oczekiwania tych, co zawiedli się na "Mrocznym widmie" i "Ataku Klonów". Obraz dający wiele satysfakcji, tak pod względem wizualnym, jak też emocjonalnym. Co udało się Lucasowi to, to, że tym razem zbliżył się bardzo blisko klimatem i atmosferą do trzech powstałych przed laty filmów. Duch starych dobrych Gwiezdnych Wojen mimo tak intensywnie wyeksponowanej technologii, tym razem nie zaginął. Postać Anakina, odgrywa tu jeszcze bardziej kluczową i intrygującą rolę. Trudno teraz będzie spojrzeć na Lorda Vedera bez szczerego mu współczucia. Lucas dał w końcu swym bohaterom i całej historii ludzki wymiar.

Trzeci epizod zadość czyni wszystkim poprzednim grzechom. Już nie taki styropianowy, za to scalający cały dramatyzm i złożoność wszystkich znanych już wątków. George Lucas, który z niczego zrobił coś, może dziś być zadowolony. Jego prosta w przekazie opowieść o walce dobra ze złem w wykreowanym przez siebie świecie stała się największą magią współczesnego kina. Pobudziła wyobraźnię i fantazję milionów widzów. Odświeżyła stare mity i legendy, poczym ubrała jej w industrialny kostium i zawładnęła sercami fanów.

Po tym filmie trudno nie odczuć pewnej nostalgii, zwłaszcza dla człowieka, który wychował się na tych filmach. Dziś trzydziesto i więcej latkowie, mogą kręcić nosem na drewniane dialogi, starej i nowej trylogii. Bądź na zbyt dużą liczbę pixeli na ekranie, ale powiedzmy sobie wprost, nie o to tu chodzi. Chodzi o bajkę, którą będzie się pamiętało i która wpłynie na nasze życie. Lucas stworzył coś, o czym jeszcze przez długie lata będzie się dyskutowało. "Zemstą Sithów" zaś zwieńczył z klasą i w dobrym stylu niewątpliwie dzieło swego życia, sam sobie wystawiając imponujący pomnik. Dla mnie ten film, był po prostu przeżyciem, jakiego nie czułem od czasu, kiedy pierwszy raz zobaczyłem "Gwiezdne wojny" na dużym ekranie. Teraz poczułem, że moc jest znów ze mną. [AC]


UPDATE 17.05:

film.onet.pl:

Za trzy dni na naszych ekranach pojawi się film George'a Lucasa "Gwiezdne wojny: Część III. "Zemsta Sithów". Obraz wchodzi do kin w Polsce 19 maja, tego samego dnia, co w Stanach Zjednoczonych.

Bohaterowie "nowych" "Gwiezdnych wojen"

Ale odbywają się już pokazy przedpremierowe, a w poniedziałek w Warszawie film widzieli dziennikarze. I chociaż wiadomo już, że na świecie obraz zebrał dobre recenzje, to w Polsce, nie wszyscy krytycy wyszli po pokazie zadowoleni.

Redaktor naczelny miesięcznika "Kino" Andrzej Kołodyński wyznał, że film go zmęczył: "To 140 minut hałasu i odgłosów batalistycznych. Większość filmu to sceny walk, przedzielone, gdzieniegdzie nadętymi dialogami" - ocenia Kołodyński.

Według innego krytyka, Andrzeja Bukowieckiego, "Zemsta Sithów" to jednak wielkie widowisko, szkoda tylko, że zdecydowana większość tego, co widzimy na ekranie, to animacje komputerowe.

Obaj krytycy uznali, że ostatniej części daleko do tej pierwszej, z 1977 roku. "Film nie ma już tej świeżości, co część pierwsza" - uważa Bukowiecki. Według Kołodyńskiego w "Zemście Sithów" nie ma prawdziwych emocji. Jego zdaniem pojawiają się dopiero w końcowej sekwencjach: walki dwóch dawnych przyjaciół, Obi-Wana Kenobi i Anakina Skywalkera, i narodzin dzieci Anakina i Padme Amidali.

Ale jednocześnie obaj krytycy polecają obejrzenie "Zemsty Sithów", choćby dlatego, że w tej części dopełniają się wszystkie wątki historii bohaterów. Cała opowieść układa się w całość. Ta ostatnia - w kolejności realizacji - część sagi, stanowi chronologicznie początek. Akcja "Zemsty Sithów" dzieje się na 19 lat przed rozpoczęciem wydarzeń pierwszej części "Gwiezdnych wojen", zrealizowanych w 1977 roku.

Wszystkie części "Gwiezdnych wojen" zarobiły dotychczas na świecie, 3 i pół miliarda dolarów. Ostatnia zapewne także przyciągnie tłumy, co widać już na pokazach przedpremierowych.


UPDATE 2:

Recenzja Dariusza Żaka - Solo.


ofilmie.pl:


28 lat. Niemal dokładnie tyle George Lucas tworzył na oczach całego świata swoją gwiezdną Sagę. Zaczynał niemal od zera, tworząc z niczego legendę, od samego początku twierdząc, iż jego wizja historii upadku i odkupienia założyciela rodu Skywalkerów jest spójna, przemyślana i gotowa do opowiedzenia. Czy to prawda – nie nam o tym sądzić, bo tylko sam twórca zna ją od samego początku do końca. Oto w tej chwili, gdy do kina na całym świecie zbliża się premiera ostatniego epizodu kosmicznej epopei, gdy dopełnia się przeznaczenie niewolnika z pustynnej planety na krańcu Wszechświata, także dla widzów i miłośników „Gwiezdnych wojen” nadchodzi oczekiwany przez całe życie moment, gdy wreszcie brakujący element opowieści zostanie dopowiedziany, a cała historia zostanie wreszcie ujawniona. Oto „Zemsta Sithów”.

Początek filmu to wielkie „BUM!”. Lucas sprawia wrażenie, że dosłownie wziął słynne słowa Alfreda Hitchocka o trzęsieniu ziemi i rosnącym napięciu. Tyle, ze trzęsienie ziemi w „Sithach” trwa dobre 20 minut, a napięcie rośnie do ostatniej sekundy filmu. Polscy widzowie uraczeni zostali zaś wstrząsem jeszcze wcześniej, bo dystrybutor był uprzejmy przetłumaczyć początkowe napisy, przez co możemy cieszyć wzrok radośnie polskimi napisami, mimo że kopia filmu nie była zdubbingowana. Ale to tylko mały zgrzyt, który niknie w mrokach niepamięci z każdą sekundą filmu. Oglądamy epicką w swoim rozmachu bitwę kosmiczną, przy której monumentalne starcie nad Endorem w „Powrocie Jedi” jawi się jak podwórkowa bijatyka. Ale tutaj od razu widać różnicę, jaka dzieli oba filmy i – co niezaprzeczalne – obie Trylogie. Rewolucyjna technologia filmowa, jaką miał obecnie do dyspozycji Lucas, pozwoliła mu w pełni kontrolować filmowa materię. To, co 20 lat temu tylko wybuchało i płonęło, w „Zemście Sithów” jest pokazywane z detalami i brutalnymi szczegółami. Kosmiczne myśliwce eksplodują i rozpadają się na strzępy, a umierające ciała pilotów mkną samotnie w próżni. Gigantyczne gwiezdne krążowniki rozdzierane są potężnymi salwami baterii statków nieprzyjaciela i z łoskotem rozsypują się na części, by spaść w śmiertelnych konwulsjach, ogniu deszczem szczątków na powierzchnię planety. To wszystko dzieje się tak szybko, że widz zaczyna modlić się, aby reżyser okazał choć na chwilę zmiłowanie i pozwolił odrobinę dłużej nacieszyć się kosmiczną rzeźnią technologiczną. Nic z tego. Lucas z chłodną konsekwencją i wyrachowaniem prze do przodu, gdyż fajerwerki z ognia i stali nie są głównym celem w tym filmie.


Całą recenzję Dariusza Żaka - Solo, możecie przeczytać klikając w ten link.

Topic na Forum na temat pokazów przedpremierowych E3 - strefa SPOILERÓW.

Zemsta Sithów jest cudowna, jest jak opera ...

stopklatka.pl
27

Stopklatka informuje:

W niedzielę zgromadzeni we francuskiej stolicy filmu kinomaniacy mieli okazję obejrzeć III część Gwiezdnych Wojen - "Zemsta Sithów" George'a Lucasa. Legendarny reżyser pojawił się na projekcji wraz z odtwórcami głównych ról Natalie Portman i Haydenem Christensenem. "Zemsta Sithów" to ostatni rozdział legendarnej sagi, w której staniemy się świadkami narodzin galaktycznego Imperium i przemiany Anakina Skywalkera w złowrogiego Dartha Vadera.

Zarówno krytycy, goście festiwalowi jak i dziennikarze odebrali film bardzo dobrze, obsypując gromkimi brawami zwłaszcza ten moment, w którym do życia powołany zostaje Darth Vader.

Film jest cudowny, jest jak opera - powiedział prasie amerykański aktor Billy Zane. "Zemsta Sithów" zbiera w większości pochlebne recenzje. Jakakolwiek byłaby opinia o pierwszych dwóch częściach, ten dynamiczny obraz rozwiązuje najwięcej kwestii i urasta do rangi najlepszego od czasów "Imperium kontratakuje" - czytamy w magazynie "Variety".

Plotki głoszą, że bilety na film Lucasa w tym roku sprzedawały się niczym ciepłe bułeczki. Przyczyną tej popularności jest za pewne świadomość, że jest to koniec filmowej ery "Gwiezdnych wojen". To wielki film. Wielki, komercyjny film - wyznał tuż po projekcji reżyser z Mali, Souleymane Cisse.

W tym roku podczas festiwalu w Cannes George Lucas otrzymał specjalne trofeum, prestiżową Festival Trophy, nagrodę przyznawaną za całokształt twórczości. Podczas odbierania laurów na statku Queen Mary II reżyser wspominał - Saga zaczyna się w 1971 w Cannes, kiedy mój pierwszy film, "THX 1138", był pokazany na jednej z projekcji. Podpisałem swój kontrakt na "Gwiezdne Wojny" z United Artists w Hotelu Carlton, w którym zatrzymałem się również teraz. Cannes jest dla mnie wyjątkowym miejscem.

Czy postać Vadera to aluzja do osoby George`a Busha?

Historia upadku Anakina Skywalkera, jego przejście na ciemną stronę mocy oraz rozwój Imperium opartego na podżeganiu do wojny porównywane są z postawą prezydenta Busha i inwazją na Irak. Taką interpretację wskazują również słyszane w filmie słowa, które Anakin kieruje do swego mentora Obi-Wana, odbierane jako aluzja do przemowy prezydenta - Jeśli nie jesteś ze mną, to jesteś przeciwko mnie.

Kolejnego nawiązania do osoby Busha prasa upatruje w wypowiedzi, w której reżyser tłumaczy przemianę Skywalkera - Większość złych ludzi myśli, że są dobrzy. Lucas jest przeciwny takiej interpretacji, zastrzega się - Kiedy napisałem "Gwiezdne Wojny", Irak nie istniał. Dopiero stwarzaliśmy Saddama Husseina, jego broń masowej zagłady, nie martwiliśmy się nim. Nie wiedziałem, że urośnie to do takiego wymiaru... Może film ukaże ludziom, jak łatwo można obalić demokrację.

Reżyser w wywiadach podkreślał, że historia Gwiezdnych Wojen powstała pod koniec wojny w Wietnamie. Punktem wyjścia, stało się wtedy rozważanie, jak demokracja zamienia się w dyktaturę.

Gwiezdne Cannes ...

film.onet.pl
12

Onet.Pl donosi:

W niedzielę na festiwalu w Cannes pokazano długo oczekiwany film "Gwiezdne wojny: Część III - Zemsta Sithów", który łączy nową sagę ze starą.

Reżyser George Lucas w towarzystwie Natalie Portman, Haydena Christensena, Samuela L. Jacksona, Iana McDiarmida oraz Anthony'ego Danielsa z dumą prezentowali swoje najnowsze dzieło.

"Zemsta Sithów", która kosztowała 115 milionów dolarów, była prezentowana w Cannes poza konkursem. Setki fanów sagi stało przed Grand Theatre Lumiere, by uścisnąć rękę Lucasowi i Portman, która wcieliła się w królową Amidalę. Nie tylko przybycie twórców "Gwiezdnych wojen" wywoływało wiele emocji. Zarówno miłośnicy gwiezdnej sagi, jak i dziennikarze bardzo żywiołowo reagowali w czasie seansu, zwłaszcza gdy Anakin Skywalker przeobrażał się w Dartha Vadera.

"Zemsta Sithów" wyjaśnia jak rycerz Jedi - Anakin Skywalker przeszedł na ciemną stronę Mocy. Jedna z najlepszych scen w filmie pokazuje jak płonący żywcem Skywalker przemienia się w monstrum - Dartha Vadera.

Jackson, który wcielił się w postać Mace Windu, powiedział, że "Zemsta Sithów" zmieniła jego spojrzenie ma postać Datha Vadera. "Teraz, kiedy wiemy, jak do tego doszło, wydaje się on być bardziej tragiczną postacią niż ucieleśnieniem zła" - twierdzi aktor.

Dziennikarze ostrzegają jednak, że "Zemsta Sithów" nie jest bynajmniej filmem dla dzieci. Znajduje się w nim bowiem wiele okrutnych i brutalnych scen.

Jeden z dziennikarzy po pokazie powiedział, że czuje się pustkę po obejrzeniu "Zemsty Sithów". Zapytany, czy dlatego, że film był aż tak zły, odpowiedział: "Nie, dlatego, że to koniec".

Recenzje utrzymane są w tonie pozytywnym. Zdaniem dziennikarzy "Zemsta Sithów" najbardziej przypomina "starą" trylogię Lucasa, w przeciwieństwie do "Mrocznego widma" i "Ataku klonów", które okazały się bardzo słabe.

Według prestiżowego pisma branżowego "Variety" film był bardziej satysfakcjonujący niż rozczarowujące części pierwsza i druga, dzięki czemu seria ma finał, na który fani stracili już nadzieję.

"Gwiezdne wojny" zarobiły do tej pory na świecie 3,5 miliarda dolarów, należy się więc spodziewać, że i ostatnia część przyniesie olbrzymie zyski.


W tym linku możecie zapoznać się z galerią zdjęć.

Ewan McGregor ucieka z Wyspy ...

stopklatka.pl
10

Stopklatka donosi:

Akcja filmu będzie się działa w społeczeństwie, którego członkowie są bez przerwy kontrolowani, a docierające do nich informacje są starannie selekcjonowane przez władze. Jeden z członków grupy zaczyna zdawać sobie sprawę z sytuacji i postanawia uciec.

Obsada:
Scarlett Johansson
Ewan McGregor
Steve Buscemi
Djimon Hounsou
Sean Bean

Ciemna strona George'a Lucasa

o2.pl
6

Urodził się, by robić undergroundowe filmy. Jednak sukces „Gwiezdnych Wojen” zwabił go na ciemną stronę mocy. Czy twórca wielkich hitów może odnaleźć swoje drugie, awangardowe ja?

Serwis o2.pl zamieścił tłumaczenie artykułu Steve'a Silbermana dotyczącego życia George'a Lucasa. Całość możecie przeczytać w tym miejscu.

Królestwo i Zemsta na DVD pod koniec roku.

stopklatka.pl
12

W sieci pojawiły się niepotwierdzone jeszcze oficjalnie informacje, zgodnie z którymi pod koniec tego roku na DVD wydane zostaną zarówno "Królestwo niebieskie", jak również finalna część Gwiezdnej Sagi "Gwiezdne wojny: część III - Zemsta Sithów".

Premiera prezentowanego obecnie na ekranach naszych kin "Królestwa niebieskiego" odbyć ma się w regionie 1. (USA i Kanada) 11 października, a debiut "Zemsty Sithów" zaplanowany został podobno na 8 listopada.

Informacje o dacie wydania DVD z "Zemstą Sithów" pojawiły się w kilku różnych serwisach internetowych. Sam George Lucas w wywiadzie dla serwisu MTV.com mówił także, że DVD z III epizodem "Gwiezdnych wojen" pojawi się w sklepach jeszcze przez świętami Bożego Narodzenia. Lucas zdradził także kilka szczegółów dotyczących zawartości tego wydawnictwa. Wiadomo już między innymi, że będzie ono zawierało kilka, 5 albo 6, wyciętych w czasie montażu scen.

Christensen i Jackson w dreszczowcu

Filmweb.pl
4

Jak donosi Filmweb.pl:

Hayden Christensen i Samuel L. Jackson wystąpią w thrillerze psychologicznym "Wisdom and Hindsight". Aktorzy, którzy ostatnio spotkali się na planie filmu Gwiezdne Wojny - Epizod 3: Zemsta Sithów tym razem zagrają u Nicka Gillarda, który przy Gwiezdnych Wojnach odpowiadał za sceny akcji.

"Wisdom and Hindsight" będzie debiutem reżyserskim Gillarda - dotyczas kaskadera, koordynatora kaskaderów i szpadzisty. Film, do którego zdjęcia odbędą się we wrześniu i październiku opowie o seryjnym mordercy, a klimatem ma być zbliżony do "Siedem" Davida Finchera.

Za stary na kino akcji

Film.Onet.pl
20

Film.Onet.pl donosi:

Ewan McGregor obawia się, że jest już za stary na kino akcji, ponieważ sceny walki w najnowszej części "Gwiezdnych wojen" nieuchronnie kończyły się u niego zadyszką.

Szkocki gwiazdor przyznaje, że chociaż ma dopiero 34 lata, kręcąc sceny pojedynku z młodszym Haydenem Christensenem w filmie "Gwiezdne wojny: Część III - Zemsta Sithów" potrzebował znacznie częstszych przerw, niż kiedyś.

- Jestem trochę starszy, niż wtedy, kiedy grałem w pierwszej części. Wtedy potrafiłem walczyć bez przerwy przez cały dzień, a teraz coraz częściej zdarza mi się czuć, że osiągnąłem już kres możliwości fizycznych – twierdzi brytyjski aktor.

Ewan McGregor będzie robotem ...

onet.pl
7

W dniu dziecka, na ekrany kin w Polsce wchodzi film animowany pt. Roboty, który bije rekordy w Stanach Zjednoczonych. W wersji anglojęzycznej, głównemu bohaterowi użyczył swego głosu Ewan McGregor (Obi-Wan Kenobi). Więcej na temat filmu, można przeczytać klikając w ten Link.

Natalie Portman nominowana do MTV Movie Awards ...

Stopklatka.pl
7

Stacja MTV ogłosiła nominacje do swoich tegorocznych, bardzo lubianych w Hollywood, filmowych nagród. Na czele najczęściej dostrzeganych filmów znalazły się: "Legenda telewizji" oraz "Wredne dziewczyny". Pięć nominacji do nagród MTV otrzymała Rachel McAdams, gwiazda "Pamiętnika" oraz "Wrednych dziewczyn"

Tegoroczną ceremonię wręczenia nagród poprowadzi Jimmy Fallon, a odbędzie się ona 4 czerwca w Los Angeles. MTV Movie Awards wręczone zostaną po raz czternasty w historii.

Najlepsza Przerażająca Kreacja oraz Najlepsza Gra na Podstawie Filmu to dwie nowe kategorie w tegorocznej edycji. Pierwsza z nich docenia aktorów, którzy najbardziej przekonywująco zetknęli się ze strachem w filmie, w którym wystąpili. Jak twierdzą organizatorzy nowe kategorie jasno demonstrują, że nagrody MTV wychodzą na przeciw oczekiwaniom publiczności. Także nowy prowadzący ma wnieść świeżość i ożywienie do ceremonii. Jimmy jest zabawny, oryginalny, a jego entuzjazm jest zaraźliwy - powiedział Joel Gallen.

Nominacje są wybierane w powszechnym głosowaniu prowadzonym wśród widzów MTV i MTV2, to także widzowie decydować będą o laureatach. Głosowanie trwać będzie do 20 maja na stronie m.in. MTV.com.

W gronie najlepszych filmów znalazły się: "Kill Bill Vol. 2", "Spider-Man 2", "Ray", "Iniemamocni" oraz "Napoleon Wybuchowy". Jak widać nie brakuje tutaj tytułów, które rywalizowały o Oscary, Złote Globy, nagrody kina niezależnego, ale też najzwyczajniej odniosły sukces u publiczności. Wśród wielkich nieobecnych jest m.in. "Shrek 2".

Najlepsi aktorzy to gwiazdy tak popularne jak: Will Smith (za "Hitcha"), Brad Pitt (za "Troję"), Matt Damon (za "Krucjatę Bourne'a"). Grono to uzupełniają oscarowi konkurenci Jamie Foxx (za "Raya") oraz Leonardo DiCaprio (za "Aviatora"). W gronie aktorek są m.in.: Uma Thurman ("Kill Bill Vol. 2"), Natalie Portman ("Powrót do Garden State"), laureatka Oscara Hilary Swank ("Za wszelką cenę").

Najlepsze kreacje komediowe to: ponownie Will Smith, ale też Dustin Hoffman za "Poznaj moich rodziców", Ben Stiller ("Zabawy z piłką"), Will Ferrell ("Legenda telewizji") oraz Antonio Banderas ("Shrek 2").

W gronie czarnych charakterów są m.in.: Tom Cruise ("Zakładnik"), Jim Carrey ("Lemony Snicket: Seria niefortunnych zdarzeń") i Alfred Molina ("Spider-Man 2"). Kreacje przełomowe stworzyli tacy młodzi aktorzy jak: Zach Braff ("Powrót do Garden State") i Freddie Highmore ("Marzyciel"). Wśród aktorek znalazły się m.in.: Elisha Cuthbert ("Dziewczyna z sąsiedztwa"), Bryce Dallas Howard ("Osada"), Emmy Rossum ("Pojutrze").

Nagrody MTV to także nagrody charakterystyczne dla tych wyróżnień, takie jak Najlepszy Pocałunek, Scena Akcji, Muzyczne Występ, Zespół. Poniżej lista tegorocznych nominacji.

NAJLEPSZY FILM

Kill Bill Vol. 2 (Miramax Films)
Napoleon Dynamite/Napoleon Wybuchowy (Fox Searchlight)
Spider-Man 2 (Sony Pictures)
Ray (Universal Pictures)
The Incredibles/Iniemamocni (Walt Disney Pictures)

NAJLEPSZY AKTOR

Jamie Foxx - Ray (Universal Pictures)
Will Smith - Hitch (Sony Pictures)
Brad Pitt - Troy/Troja (Warner Bros. Pictures)
Matt Damon - The Bourne Supremacy/Krucjata Bourne'a (Universal Pictures)
Leonardo DiCaprio - The Aviator/Aviator (Miramax Films)

NAJLEPSZA AKTORKA

Uma Thurman - Kill Bill Vol. 2 (Miramax Films)
Lindsay Lohan - Mean Girls/Wredne dziewczyny (Paramount Pictures)
Hilary Swank - Million Dollar Baby/Za wszelką cenę (Warner Bros. Pictures)
Rachel McAdams - The Notebook/Pamiętnik (New Line Cinema)
Natalie Portman - Garden State/Powrót do Garden State (Fox Searchlight)

NAJLEPSZA KREACJA KOMEDIOWA

Antonio Banderas - Shrek 2 (DreamWorks SKG)
Dustin Hoffman - Meet the Fockers/Poznaj moich rodziców (Universal Pictures)
Will Ferrell- Anchorman: The Legend of Ron Burgundy/Legenda telewizji (DreamWorks SKG)
Ben Stiller - Dodgeball: A True Underdog Story/Zabawy z piłką (20th Century Fox)
Will Smith - Hitch (Sony Pictures)

NAJLEPSZY ZESPÓŁ

Lindsay Lohan/Rachel McAdams/Lacey Chabert/Amanda Seyfried - Mean Girls (Paramount Pictures)
Craig T. Nelson/Holly Hunter/Spencer Fox/Sarah Vowell - The Incredibles (Walt Disney Pictures)
Will Ferrell/Paul Rudd/Fred Armisen/Steve Carell - Anchorman: The Legend of Ron Burgundy (DreamWorks SKG)
Vince Vaughn/Christine Taylor/Justin Long/Alan Tudyk/Stephen Root/Joel David Moore/Chris Williams - Dodgeball: A True Underdog Story (20th Century Fox)
John Cho/Kal Penn - Harold & Kumar Go to White Castle/O dwóch takich co poszli w miasto (New Line Cinema)

NAJLEPSZY CZARNY CHARAKTER

Tom Cruise - Collateral/Zakładnik (DreamWorks SKG)
Ben Stiller - Dodgeball: A True Underdog Story (20th Century Fox)
Rachel McAdams - Mean Girls (Paramount Pictures)
Jim Carrey - Lemony Snicket's A Series of Unfortunate Events/Lemony Snicket: Seria niefortunnych zdarzeń (Paramount Pictures)
Alfred Molina - Spider-Man 2 (Sony Pictures)

ROLA PRZEŁOMOWA - AKTOR

Jon Heder - Napoleon Dynamite (Fox Searchlight)
Tim McGraw - Friday Night Lights (Universal Pictures)
Zach Braff - Garden State (Fox Searchlight)
Freddie Highmore - Finding Neverland/Marzyciel (Miramax Films)
Tyler Perry - Diary of a Mad Black Woman (Lions Gate Films)

ROLA PRZEŁOMOWA - AKTORKA

Rachel McAdams - Mean Girls (Paramount Pictures)
Ashanti - Coach Carter (Paramount Pictures)
Elisha Cuthbert - The Girl Next Door/Dziewczyna z sąsiedztwa (20th Century Fox)
Bryce Dallas Howard - The Village/Osada (Touchstone Pictures)
Emmy Rossum - The Day After Tomorrow/Pojutrze (20th Century Fox)

NAJLEPSZY POCAŁUNEK

Rachel McAdams & Ryan Gosling - The Notebook (New Line Cinema)
Natalie Portman & Zach Braff - Garden State (Fox Searchlight)
Gwyneth Paltrow & Jude Law - Sky Captain and the World of Tomorrow/Sky kapitan i świat jutra (Paramount Pictures)
Jennifer Garner & Natassia Malthe - Elektra (20th Century Fox)
Elisha Cuthbert & Emile Hirsch - The Girl Next Door (20th Century Fox)

SCENA AKCJI

Zniszczenie Los Angeles - The Day After Tomorrow (20th Century Fox)
Bitwa w metrze - Spider-Man 2 (Sony Pictures)
Katastrofa samolotu nad Beverly Hills - The Aviator (Miramax Films)
Pościg samochodowy w Moskwie - The Bourne Supremacy (Universal Pictures)
Atak terrorystów na pustyni - Team America: World Police (Paramount Pictures)

SCENA WALKI

Walka zespołów dziennikarskich - Anchorman: The Legend of Ron Burgundy (DreamWorks SKG)
Daryl Hannah vs. Uma Thurman - Kill Bill Vol. 2 (Miramax Films)
Brad Pitt vs. Eric Bana - Troy (Warner Bros. Pictures)
Zhang Ziyi vs. ochrona - House of Flying Daggers/Dom latających sztyletów (Sony Pictures Classics)

SCENA MUZYCZNA

Jennifer Garner & Mark Ruffalo - 13 Going On 30/Dziś 13, jutro 30 (Sony Pictures) -- "Thriller Dance"
Will Ferrell/Paul Rudd/Fred Armisen/Steve Carell - Anchorman: The Legend of Ron Burgundy (DreamWorks SKG) -- "Afternoon Delight"
John Cho & Kal Penn - Harold & Kumar Go to White Castle (New Line Cinema) -- "Hold On"
Jon Heder - Napoleon Dynamite (Fox Searchlight) -- "Election Dance"


NAJLEPSZA PRZERAŻAJĄCA KREACJA

Cary Elwes - Saw/Piła (Lions Gate Films)
Sarah Michelle Gellar - The Grudge/Klątwa (Sony Pictures)
Jennifer Tilly - Seed of Chucky (Focus Features)
Mya - Cursed (Miramax Films)
Dakota Fanning - Hide and Seek/Siła strachu (20th Century Fox)

NAJLEPSZA GRA NA PODSTAWIE FILMU

Spider-Man 2 (Activision)
Van Helsing (Vivendi Universal Games)
Chronicles of Riddick: Escape from Butcher Bay (Vivendi Universal Games)
Harry Potter and the Prisoner of Azkaban (EA)
The Incredibles (THQ)

Zdjęcia do Indiany Jonesa 4 w przyszłym roku

Stopklatka.pl
10

Stopklatka.pl donosi:

George Lucas w wywiadzie dla magazynu "Time" powiedział, że Steven Spielberg w przyszłym roku rozpocznie zdjęcia do filmu "Indiana Jones 4".

Twórcy zdają sobie bardzo dobrze sprawa z wieku Harrisona Forda, ale nie stanowi to dla nich problemu. Lucas powiedział także, że niedawno otrzymał ostatni rękopis scenariusza. Jakiś czas temu media zachodnie donosiły, że Indy w kolejnym filmie dostanie do pomocy młodego człowieka.

Samuel L. Jackson jako afro samuraj

Stopklatka.pl
10

Stopklatka.pl donosi:

Samuel L. Jackson wyprodukuje i użyczy swojego głosu głównemu bohaterowi animowanego serialu telewizyjnego pt. "Afro Samurai".

Pięcioodcinkowy serial powstanie dla stacji Spike TV, a w jego produkcji uczestniczyły będą japońskie studio Gozo oraz największa w Japonii stacja telewizyjna Fuji Television Premiera serialu w Spike TV odbędzie się w przyszłym roku.

"Afro Samurai", którego akcja dzieje się w feudalnej, futurystycznej Japonii, jest opowieścią o czarnoskórym samuraju. Wojownik wyrusza z misją, której celem jest pomszczenie śmierci ojca, a na swojej drodze spotyka armię wrogów, kilku przyjaciół i bierze udział w przygodach, których nie ogarnia wyobraźnia. Twórcy zapowiadają tutaj połączenie japońskiego anime z hip-hopem i zapewniają akcję, której amerykańscy widzowie nie mieli okazji oglądać nigdy wcześniej.

Serial(e)?

Gazeta.pl
7

Gazeta.pl donosi:

Reżyser George Lucas poinformował, że pracuje nad dwoma serialami telewizyjnymi bazującymi na filmowym sukcesie "Gwiezdnych Wojen" - poinformowały Wirtualne media.

Akcja obydwu rozgrywać się będzie między epizodami "Zemsta Sithów" i "Nowa nadzieja". Nie będzie jednak pokazywać losów głównych bohaterów, ale postaci drugoplanowe.

- Prawdopodobnie nie wystartujemy z tą produkcją w ciągu najbliższego roku - zapowiedział Lucas. - Tak jak w "Kronikach młodego Indiany Jonesa" [Lucas był ich twórcą - red.] chcemy opracować scenariusze do wszystkich odcinków, wyświetlanych w pierwszej edycji - powiedział Lucas przemawiając do 30 tys. fanów na ich corocznym konwencie.

Poza serialem fabularnym, przygotowywana jest także półgodzinna trójwymiarowa animowana wersja "Gwiezdnych Wojen", bazowana na 5-minutowych kreskówkach, emitowanych na antenie Cartoon Network. Ta seria będzie produkowana przy pomocy komputerów do tworzenia animacji najnowszej generacji, z których firma reżysera tworzy w Singapurze specjalne studio.

Archiwum wiadomości dla działu "Świat Filmu"

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.