Świat Filmu

Gwiezdne Wojny na wielkim ekranie

0

W tym dziale zazwyczaj za sprawą Bryana Younga najczęściej piszemy o hołdach, nawiązaniach i inspiracjach w „Gwiezdnych Wojnach”. Dziś jednak zajmiemy się czymś dokładnie odwrotnym, czyli sagą w innych filmach. Tak się składa, że z naszych ekranów właśnie schodzi film „Maczeta zabija” Roberta Rodrigueza z Danym Trejo i Melem Gibsonem. W filmie tym znajdziemy co najmniej kilka nawiązań do sagi, niektóre są bardzo wprost. Jak choćby pojazd Mela Gibsona, którego postać od razu się przyznaje, że jest fanem „Gwiezdnych Wojen”. Inne jak zdjęcia, karbonit, czy pewne elementy scenografii, fani sagi bez wątpienia rozpoznają.









Jednak dość mocnym, specjalnym nawiązaniem jest fałszywy zwiastun, który pojawia się przed samym filmem. Jest to zapowiedź filmu „Machette Kills Again... In Space!”, w którym to twórcy już zupełnie nie ukrywają swoich odniesień do sagi, włącznie z walkami na świetlne maczety (czy jak to nazwać). Sam fałszywy zwiastun można już obejrzeć poniżej, natomiast czy powstanie taki film? To się jeszcze okaże. Robert Rodriguez zapowiadał go już dość dawno temu, więc, kto wie.



Ale nie tylko „Maczetą” saga w kinie żyje. Już w lutym w Stanach zadebiutuje animacja „Lego The Movie”, film o ludzikach LEGO z Liamem Neesonem w jednej z ról. Ale okazuje się, że nie będzie to jedyne gwiezdne powiązanie. W filmie tym pojawiają się różne postaci z LEGO, w tym także te licencjonowane, jak Superman czy Batman. Niedawno sugerowano, że możemy się tu także spodziewać jakiś figurek z „Gwiezdnych Wojen”. Na razie są typy, między innymi podobno Michael Daingerfield miałby wcielić się w Hana Solo. Choć niestety pojawiają się tu także pewne problemy, gdyż na użycie postaci z sagi muszą wyrazić zgodę przedstawiciele Disneya. Rzecznik Warnera na razie nie chciał wypowiadać się na ten temat, pewnie przy okazji premiery wyjdzie, czy i tam znajdziemy gwiezdne nawiązanie.

Igrzyska śmierci: W pierścieniu ognia

15

Dziś na nasze ekrany wchodzi film „Igrzyska śmierci: W pierścieniu ognia”, druga część zeszłorocznego hitu. Scenariusz bazuje na podstawie powieści Suzanne Collins, a napisali go Simon Beaufoy oraz Michael deBruyn (jak ostatnio podpisuje się Michael Arndt, współscenarzysta siódmego epizodu). Reżyseruje Francis Lawrance („Constantine”, „Woda dla słoni”, „Jestem legendą”). W rolach głównych zobaczymy Jennifer Lawrence, Liam Hemsworth, Jack Quaid, Woody Harrelson, Josh Hutcherson, Donald Sutherland, Leny Krawitz, Stanley Tucci, Philip Seymour Hoffman i inni. Produkuje między innymi Allison Shearmur.

Po 74. Głodowych Igrzyskach, Kathniss i Peeta wyruszają w obowiązkowe tourne dla zwycięzców po wszystkich dystryktach. Ich zuchwały czyn jednak nie uchodzi bez kary, Kapitol szykuje coś specjalnego na następne, 75. Głodowe Igrzyska i tym razem nie będzie litośći, nawet a może zwłaszcza dla poprzednich zwycięzców.



Temat na forum

Ciężka praca w fabryce snów

3

W Starwarsówku intensywnie pracują, tak intensywnie, że niektórzy wracają z emerytury. John Williams napisał muzykę do filmu „Złodziejka książek” (The Book Thief), który niedawno miał swoją premierę w USA, w Polsce zobaczymy go 28 marca 2014. Film jest adaptacją powieści Markusa Zusaka. Reżyseruje Brian Percival, w obsadzie zaś zobaczymy między innymi Geoffreya Rusha czy Emily Watson. Sam Williams nie potrzebował wracać z emerytury, w tym wypadku mówił o tym, że zachwyciła go sama opowieść, tak książka jak i film i ma nadzieję, że muzycznie sprosta oczekiwaniom. Od kilku lat Williams komponował jedynie muzykę do filmów Stevena Spielberga. Ostatnimi filmami nie wyreżyserowanymi przez Stevena, do których John napisał muzykę, były „Harry Potter i więzień Azkabanu” z 2004, oraz „Wyznania gejszy” z 2005. W tym drugim przypadku warto pamiętać o tym, że Williams podpisał kontrakt w momencie, gdy Steven jeszcze miał być reżyserem „Wyznań gejszy”, ostatecznie został jedynie producentem. Następny film Williamsa to Gwiezdne Wojny 7.

Odpoczywa za to Natalie Portman, która nie zagra Lady Makbet jak donosiliśmy wcześniej. W nowej wersji sztuki Szekspira ta rola przypadnie Marion Cotillard. Portman jednak z powinna narzekać na brak ról, zwłaszcza, że jest w dobrych komitywach z Marvelem, a drugi „Thor” miał bardzo dobre otwarcie.

Harrison Ford natomiast negocjuje swoje role w sequelach. O tym, że w zamian za powrót do roli Hana Solo chce dostać scenariusz do Indiany Jonesa 5 już pisaliśmy. Zresztą Ford parę razy w różnych wywiadach wracał do Indiego i przyznaje, że chciałby zagrać jego starszą wersję. W międzyczasie natomiast Ford spotkał się także z Ridleyem Scottem i po rozmowie wyraził chęć powrotu do roli Ricka Deckarda w sequelu „Łowcy androidów”. Na razi jednak nie wiadomo kiedy film mógłby powstać, Scott ma kilka otwartych projektów, więc nie wiadomo na który się zdecyduje. „Gra Endera”, w której ostatnio wystąpił Ford nie miała rewelacyjnego otwarcia, więc potencjalny sequel na razie raczej nie wchodzi w grę (brak decyzji), zresztą nawet gdyby wchodził, niekoniecznie Ford znalazłby się w obsadzie.

U Scotta natomiast rolę dostał Joel Edgerton i to w dodatku w filmie, który jest aktualnie kręcony. „Exodus” to nowa wersja opowieści o Mojżeszu, Edgerton zagra tam faraona. Film pojawi się na ekranach w 2014.

Samuel L. Jackson wystąpi jako prezydent Stanów Zjednoczonych w filmie „Big Game”. Pojawiły się już pierwsze zdjęcia z filmu, który opowiada o tym jak Air Force One zostaje zestrzelony przez terrorystów, jedynym ratunkiem dla prezydenta jest 13-latek (w tej roli Onni Tommila. Premiera przewidziana jest na rok 2014. SLJ coraz częściej pojawia się także jako Nick Fury, gościnnie wystąpił w odcinku „Agents of S.H.I.E.L.D.” i wciąż nie może się doczekać filmu o Nicku. Ten był rozważany, ale na razie nie zdradzono konkretnych planów.



Steven Spielberg jest równie zdecydowany jeśli chodzi o najnowsze projekty co Ridley Scott. Razem z Dreamworks zakupił prawa do książki “The Bully Pulpit: Theodore Roosvelt, William Woard Taft, and the Golden Age of Journalism” autorstwa Doris Kearns Goodwin. To opowieść o prezydentach USA, ich przyjaźni i rywalizacji. Na razie nie wiadomo czy Steven Spielberg zajmie się tylko produkcją obrazu, czy może samodzielnie weźmie go na warsztat. Na razie Spielberg nie ma żadnych konkretnych reżyserskich planów filmowych.

Ewan McGregor natomiast zamierza trochę zmienić repertuar. Wystąpi w „Prawdziwym Rycerzu” Toma Stopparda („Rosenkrantz i Guildenstern nie żyją”), tyle że tym razem będzie to sztuka wystawiana na Broadwayu, a nie film. W repertuarze ma się pojawić jesienią 2014. Jakby ktoś był w tym czasie w Nowym Joruku, warto zarezerwować bilety.

J.J. Abrams nie wyreżyseruje „Star Treka 3”. To już pewne, choć głośno o tym było od dawna, no i były jeszcze pewne naciski. Nowym reżyserem zostanie prawdopodobnie Joe Cornish, chyba najlepiej kojarzony jako współautor scenariusza „Przygód Tintina”. Abrams, pozostanie producentem.

Terence Stamp wystąpi u Tima Burtona w filmie „Big Eyes”. Tym razem jednak będzie to oparty na faktach dramat, o relacjach malarki Margaret Keane (w tej roli Amy Adams) i jej męża Waltera (Christopher Waltz). Stamp zagra tam krytyka sztuki. Film pojawi się w 2014.

Tymczasem trwają zdjęcia do „Run All Night” z Liamem Neesonem. Reżyseruje Jaume Collet-Serra („Tożsamość”). Jimmy Conlon (Neeson) to zabójca z długim stażem, który musi wyrównać rachunki ze swoim szefem (Ed Harris), a jednocześnie ma ciągłe problemy z mafią i policją, więc musi chronić żonę i syna.

Natomiast Rose Byrne dołączyła do obsady „Brother’s Keeper” Rossa Katza. Będzie to historia młodego, zadufanego w sobie przedsiębiorcy, który ulega wypadkowi w przeddzień otwarcia swojej firmy. Po wypadku musi przeprowadzić się do swojej siostry, która mieszka z mężem i trzyletnim synkiem.

Młotodzierżca powraca do kin

6

Dziś na nasze ekrany wchodzi kolejny film ze stajni Marvela/Disneya – „Thor: Mroczny świat”. To drugi film z cyklu, w roli tytułowej ponownie występuje Chris Hemsworth, a partnerują mu Natalie Portman, Anthony Hopkins, Tom Hiddleston, Christopher Eccleston oraz Ray Stevenson. Reżyseruje Alan Taylor.

Minął rok od wydarzeń filmu „Avengers”. Na Ziemię przybywa armia Czarnych Elfów dowodzona przez władcę ciemności Malekitha, który pragnie pogrążyć w mroku całą galaktykę. Ludy Dziewięciu Światów muszą się zjednoczyć, by stanąć do walki. Thor przybywa na Ziemię, by zabrać swoją ukochaną Jane Foster do Asgardu, ale powoduje to nieoczekiwane konsekwencje. Jedyną osobą, która może im pomóc jest... Loki.

Film w naszych kinach będzie wyświetlany także w wersji z dubbingiem.



Temat na forum

Jak zrzynano z filmów wojennych i westernów

Oficjalny blog
3



Bryan Young znowu na tropie plagiatów, które oficjalnie plagiatami nie są, a pełnią rolę nawiązań i hołdów. Tym razem publicysta jednak odpuścił wielkim zrzynaczom takim jak George Lucas czy Dave Filoni, zajął się tymi mniejszymi, którzy miast kopiować filmów wolą je przepisywać. Oto kilka dowodów jak „oryginalne” jest Expanded Universe.

Nie jest żadnym cudem, że filmy wojenne czy westerny wpłynęły na opowieści z uniwersum „Gwiezdnych Wojen”, skoro sama seria ma słowo „wojna” w tytule.

Zazwyczaj rozmawiamy o wpływie innych filmów na filmy z cyklu „Gwiezdne Wojny” lub względnie na serial, myślę, że będzie miło zrobić sobie przerwę i zająć się kilkoma książkami z Expanded Universe i ich kinowymi podstawami.



Pierwszy niech będzie Punkt przełomu Matthew Stovera. To jedna z pierwszych książek w Expanded Universe, której akcja dzieje się podczas Wojen Klonów i koncentruje się wokół Mace’a Windu oraz jego podróży na pokrytą dżunglą planetę Haruun Kal, gdzie Jedi ma nadzieję uratować swoją byłą padawankę, Depę Billabę.

Lecz dała się ona uwieść ciemnej stronie Mocy, więc on musi odbyć podróż przez ciemność, by sprowadzić ją z powrotem lub zabić.

To od razu przywołuje nastrój i wrażliwość „Czasu Apokalipsy” Francisa Forda Coppoli, zainspirowanego „Jądrem ciemności” Josepha Conrada. Mace Windu odgrywa rolę Willarda (Martin Sheen), a Depa Billaba – pułkownika Kurtza (Marlon Brando). Książka wnika w tą samą dezorientację, czy mroczną zadumę filmu, podobnie jak w kwestię poszukiwania duszy, czy zmagania się ze zrozumieniem sensu wojny. Stover osobiście opisuje pomysł na książkę jako inspirację „Czasem Apokalipsy”, ale z Jedi w roli głównej.

Ale to nie był ostatni raz, gdy widzieliśmy jak „Czas Apokalipsy” przeniknął do „Gwiezdnych Wojen”. Z drugiej strony Mocy, Savage Opress wyrusza w podróż, by odnaleźć swojego brata, Dartha Maula, w sposób bardzo podobny.



Ba nawet plakat promujący te odcinki „Wojen klonów” był rekreacją plakatu „Czasu Apokalipsy”.

Czasami rozłażąca się natura Expanded Universe sprawia, iż trudno jest znaleźć to co akurat chce się przeczytać, ale oczywiście, wiedząc na co się ma ochotę, można natrafić na naprawdę rewelacyjny materiał. Pewnego dnia na Twitterze, wspomniałem jak bardzo lubię „M*A*S*H”, zarówno telewizyjną wersję jak i film Roberta Altmana, na którym ona bazuje. Zastanawiałem się głośno dlaczego nikt w „Gwiezdnych Wojnach” nie stworzył podobnego oddziału medycznego w uniwersum Star Wars, tylko po to, by się dowiedzieć, że ktoś to zrobił.





Dylogia MedStar: Chirurdzy polowi i Uzdrowicielka Jedi, napisana przez Michaela Reavesa i Steve’a Perry’ego, koncentruje się na odległej planecie gdzieś na linii frontu Wojen Klonów i Mobilnej Republikańskiej Jednostce Chirurgicznej, która tam stacjonuje. Daje się odczuć ten sam sentymentalny, ponury humor, ale dodatkowo dochodzi jeszcze warstwa science fiction nałożona na moralność i etykę lekarzy, którzy pracują z klonami. Dodajmy jeszcze padawankę Jedi Barrisę Offee do zestawienia, a otrzymamy parę świetnych książek Star Wars, które mają smak „M*A*S*H”, ale nadal to „Gwiezdne Wojny”.

Może to właśnie przyczyna dla której kocham uniwersum „Gwiezdnych Wojen”, bo daje ono możliwości opowiadania dowolnej historii, jaką sobie wyobrazimy, ale jednocześnie osadzenia jej w swoim własnym świecie.



Łatwo można zaadaptować pomysły czy tematy z filmów wojennych w „Gwiezdnych Wojnach”, bezproblemowo nadać im odpowiedni kształt, ale również westerny mają swój własny sposób w którym można ukazać tamte historie.

Weźmy na ten przykład jedną z najnowszych książek Del Rey – Kenobiego. Czytając tę wspaniałą powieść, ma się jasność, że wpłynęły na nią westerny. Grupa osadników na pustyniach Tatooine zostaje zaatakowana przez zdesperowanych ludzi pustyni. Obi-Wan znajduje się w samym centrum konfliktu, niczym nowo przybyły na planetę bajroniczny bohater, który pragnie uciec od swej przeszłości wojownika i zająć się ochroną ostatniej nadziei, jaką może mieć galaktyka.

Oprócz klasycznych westernowych tropów, tak umiejętnie użytych w bardzo mądry sposób przez Johna Jacksona Millera, książka w sposób niewiarygodny przypomina film „Jeździec znikąd” (tytuł angielski - „Shane” to jednocześnie imię głównego bohatera (przyp. red.)). „Jeździec znikąd” opowiada historię obcego, którzy przyjeżdża do sennego westernowego miasteczka, mając nadzieję, że znajdzie tu spokojne życie po wielu latach przemocy. Wkrótce jednak wmiesza się w kłótnie między osadnikiem, a złym baronem - hodowcą bydła. Dodatkowo wiąże się z kobietą i jej dziećmi (podobnie jak Ben w „Kenobim”), przez co ma kłopoty z pogodzeniem tego z własnymi celami.

Oczywiście w końcu musi się uzbroić i po raz ostatni bronić tego, co jest dobre i słuszne na świecie.

Podczas San Diego Comic-Con dowiedziałem się, że „Kenobi” przez większość czasu miał się nazywać „Ben”, co było hołdem bardziej wprost wobec filmu, z którego czerpano tę inspirację. Myślę, że oba tytuły dobrze się tu sprawdziły, więc zapewne dokonali słusznego wyboru.

Tak się akurat złożyło, czego jestem pewien, że w roli tytułowej w „Jeźdźcu znikąd” wystąpił Alan Ladd. Jego syn, Alan Ladd Jr., był producentem w Foxie, który dał zielone światło Epizodowi IV, mimo, że go nie rozumiał, bazując jedynie na silnym odbiorze arcydzieła George’a Lucasa – Amerykańskiego graffiti.

„Czas Apokalipsy” jak i filmowa wersja „M*A*S*H” mają rating R, więc prawdopodobnie nie są właściwe dla młodszych widzów. „Jeździec znikąd” to z drugiej strony doskonały film, który można oglądać z dziećmi. W moim lokalnym kinie grano go z taśmy 35mm nie tak dawno temu, więc zabrałem swojego dziesięcioletniego syna, by to zobaczył, a to film który się nie starzeje. Obaj byliśmy zadowoleni z tego, że go zobaczyliśmy, więc i wy dobrze zrobicie gdy go obejrzycie (lub przypomnicie go sobie).



Na koniec warto dodać kilka rzeczy. Po pierwsze „Jeździec znikąd” to film z 1953 i nie ma nic wspólnego z tegorocznym hitem Disneya, z wyjątkiem polskiego tytułu.

Druga sprawa to „Czas Apokalipsy”, który ma jeszcze jedno, bardzo istotne nawiązanie do „Gwiezdnych Wojen” i bynajmniej nie chodzi o rolę Harrisona Forda. Początkowo reżyserem „Czasu Apokalipsy” miał być George Lucas, który chciał nawet pojechać do południowego Wietnamu i tam kręcić swój film jako paradokument. Coppola miał jedynie wyprodukować obraz. Jednak sprawy się przeciągały, Coppola zajął się Ojcem chrzestnym, a gdy mogli wrócić do filmu, Lucas był już zajęty „Nową nadzieją”, więc odstąpił projekt przyjacielowi.

Natomiast mówiąc o filmowych inspiracjach w EU nie można zapomnieć o Skoku millenium, który jest swoistą adaptacją „Ocean’s 11”, oraz komiksowego Agenta Imperium luźno inspirowanego przygodami Jamesa Bonda. Natomiast gdybyśmy zastanowili się nad samymi gatunkami filmowymi, z pewnością inspiracji znalazłoby się jeszcze więcej.

„Gra Endera” w kinach

5

Dziś mamy amerykańską premierę „Gry Endera”, w Polsce film możemy oglądać w kinach od wczoraj. „Gra Endera” to jedno z największych widowisk SF tego roku, a jedną z głównych ról odgrywa Harrison Ford. Ford wcieli się tym razem w rolę pułkownika Graffa, mentora głównego bohatera.

Reżyserem obrazu jest Gavin Hood w Polsce najlepiej chyba kojarzony z drugiej adaptacji „W pustyni i w puszczy” Henryka Sienkiewicza, fanom komiksu zaś z filmu „X-Men geneza: Wolverine”. W roli głównej występuje Asa Butterfied („Hugo i jego wynalazek”, „Wilkołak”), partnerują mu Hailee Steinfeld („Prawdziwe męstwo”), Abigail Breslin („Rango”, „Mała miss”, „Zombieland”, „Znaki”) oraz Ben Kingsley („Lista Schindlera”, „Hugo i jego wynalazek”, „Ghandi”, „Wyspa tajemnic”).

„Gra Endera” jest adaptacją klasycznej już dziś powieści Orsona Scotta Carda. Bohaterem książki jest Andrew „Ender” Wiggin, jedno z genialnych dzieci, które biorą udział w rządowym eksperymencie. Ender trafia do szkoły wojskowej, która ma uczynić z niego doskonałego dowódcę, gotowego by stawić czoła wrogowi z kosmosu. Tymczasem ludzkość jest zagrożona inwazją obcych, przed którymi nie można bronić się w sposób konwencjonalny. Dziecięca elita staje się ostatnią nadzieją dla Ziemi, ale dzieci mają też swoje życie.



Temat na forum

Archiwum wiadomości dla działu "Świat Filmu"

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.