Świat Filmu

Sylwetki aktorów z Epizodu VII

33

Parę godzin temu ogłoszono obsadę Epizodu VII. Jak wiemy do filmu powrócą znani nam już aktorzy z Oryginalnej Trylogii, których biografie możecie znaleźć na Bastionie: Harrison Ford, Carrie Fisher, Mark Hamill, Anthony Daniels, Peter Mayhew i Kenny Baker. Poza nimi zobaczymy jednak wiele nowych twarzy, chcielibyśmy krótko je Wam przybliżyć.



John Boyega to 22-letni aktor, o nigeryjskich korzeniach, urodzony w Londynie. Boyega rozwijał swoje umiejętności w szkole teatralnej w Hackney, po której zaczął występować w teatrze. Swoją karierę przed kamerą rozpoczął w 2011 roku, kiedy to zagrał jedną z głównych ról w filmie Atak na dzielnicę. Po tym występie został zaangażowany do pracy przy serialu Da Brick, produkcji HBO, w którym również miał zagrać główną rolę. Po obejrzeniu pilota, jednak stacja nie podjęła tematu i serial nigdy nie został kontynuowany. W styczniu bieżącego roku, w USA swoją premierę miał najnowszy film z jego udziałem Imperial Dreams, w którym gra główną rolę - młodego gangstera, który powraca z więzienia do swojego starego otoczenia.



Daisy Ridley jest największą zagadką. To młoda brytyjska aktorka, która do tej pory grywała epizodyczne role w serialach telewizyjnych.



Adam Driver jest amerykańskim aktorem, najbardziej znanym z Adama Sacklera w serialu HBO Dziewczyny. Urodził się w 1983 roku w San Diego. Zanim zaczął studiować w Juilliard School aktorstwo wstąpił do wojska, w którym spędził prawie 3 lata. Adam występował następnie na Broadwayu, ale jego kariera nie układała się zbyt dobrze (musiał dorabiać jako kelner), do czasu roli w Dziewczynach, za którą dostał nagrodę Emmy. Grał również drugoplanowe role m.in. w filmach: J.Edgar i Lincoln.



Oscar Isaac to kolejny aktor, który uczęszczał do Juilliard School. Urodzony w Gwatemali w 1980 roku, wychował się na Florydzie. Mimo iż pierwszą rolę na swoim koncie zaliczył już w 1996 roku to regularnie grywa dopiero od 2002. W swojej karierze ma już kilka filmów, w których grał drugoplanowe role u boku najbardziej rozpoznawalnych w Hollywood aktorów Pamiętać go możemy m.in. z Robin Hooda, W sieci kłamstw, Balibo, Sucker Puncha czy Agory.



Andy Serkis to aktor, którego większość z Was zapewne widziała na ekranie, ale może nie kojarzyć z wyglądu bez przebrania. Ten urodzony w 1964 roku w Londynie aktor najbardziej znany jest z roli Golluma we Władcy Pierścieni i Hobbicie i Cezara w Genezie Planety Małp. Andy swoje dzieciństwo spędził podróżując pomiędzy Londynem i Bagdadem, w którym jego ojciec pracował jako lekarz. W 1985 roku rozpoczął profesjonalną karierę aktorską grając w ze w Lancaster. Później grywał w teatrach obwoźnych, co ciekawe robił to za darmo - ciesząc się z możliwości podróżowania i występowania w różnych miastach. Od 1989 zaczął współpracować z Teatrem Królewskim w Manchesterze, w którym grywał regularnie przez kolejne lata, jednocześnie pojawiając się też coraz częściej na scenie w Londyńskich teatrach. Przed kamerą wystąpił już prawie 80 razy, w mniejszych lub większych rolach. Ale największą sławę przyniosły mu role kostiumowe.



Domhnall Gleeson urodził się w 1983 roku w Dublinie. W swojej karierze ma zarówno występy przed kamerą jak i w teatrze. W 2006 roku był nominowany do nagrody Tony za najlepszą drugoplanową rolę na Broadwayu. Jeśli chodzi o role kinowe, to fanom fantastyki jest powinien być znany z roli Billa Weasleya w ostatnich dwóch częściach Harry'ego Pottera.



Max von Sydow to najbardziej znany i doświadczony spośród nowych aktorów. Ten urodzony w 1929 roku, w Szwecji, aktor gra od 1949. W tym czasie wystąpił w prawie 150 filmach i serialach. Jego współpraca w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych z Ingmarem Bergmanem (z którym zrobił 13 filmów) przyniosła mu sławę nie tylko w Szwecji, ale również za granicą (najważniejszym filmem, który zrobili razem była Siódma pieczęć). Pierwszą jego rolą poza ojczyzną był Jezus w Największej historii, jaką kiedykolwiek opowiedziano. Główne role w filmach Hawaje i Egzorcysta przyniosły mu nominacje do Złotych Globów. Dwukrotnie również był nominowany do Oskara za role w filmach Strasznie głośno, niesamowicie blisko oraz Pelle zwycięzca. Fanom fantastyki znany jest m.in. z Flasha Gordona, Raportu mniejszości i Sędziego Dredda.

Temat na forum

4 maja w serialach

The Hollywood Reporter
3

Wygląda na to, że w tym roku dzień Gwiezdnych Wojen będzie dużo mocniej obchodzony, niż kiedykolwiek wcześniej. I nie chodzi tu tylko o domniemane zapowiedzi Disenya. Otóż przygotowane są specjalne odcinki dwóch seriali, które w jakiś sposób mają nawiązywać do sagi.

Pierwszy z tych seriali to „Teoria wielkiego podrywu”. 1 maja zostanie wyemitowany w USA odcinek pod tytułem „The Proton Transmogrification”, w którym bohaterowie będą obchodzić na sposób fanowski święto Gwiezdnych Wojen. Jeden z nich, Sheldon (Jim Parsons) będzie prowadzony wizjami swojego mentora z dzieciństwa, profesora Protona (Bob Newhart), którego traktuje jak mistrza Jedi. Ale to nie koniec niespodzianek. W produkcji odcinka będą pomagać spece z ILM, którzy mają odtworzyć scenografię planety Dagobah. Nad tym, by jej wygląd był kanoniczny, będą czuwać specjalni konsultanci z Lucasfilmu.



Drugi serial to „The Goldbergs”. Tym razem odcinek specjalny zostanie wyemitowany w USA 6 maja, czyli już po święcie. Odcinek będzie nosił tytuł „A Wrestler Named Goldberg”. Akcja serialu dzieje się w latach 80., więc tym razem Adam i Erica pójdą do kina, będą stać w kolejce, a film na który się wybiorą to „Powrót Jedi”. Będą fani w kostiumach i tak dalej (reszty niespodzianek nie zdradzono). Tym razem Lucasfilm będzie mieć niewielki wkład w odcinek, ale ponieważ serial jest wyświetlany w telewizji ABC (należąca do Disneya), więc wspomogą go promocją.

ILM otwiera oddział w Vancouver

Hollywood Reporter
4

Industrial Light & Magic otworzyło niedawno nowe powiększone studio efektów specjalnych w kandadyjskim Vancouver, które posłuży dla produkcji epizodu VII Gwiezdnych Wojen. Nowoczesne studio efektów specjalnych, o powierzchni około 3000 metrów kwadratowych, zostało otwarte na Water Street, w dzielnicy Gastown. Latem tego roku pracę w nowym studiu znajdzie ponad 200 artystów. Kanadyjski oddział ILM zajmie się takimi projektami jak Transformers 4, czy Warcraft. ILM Vancouver zajmie się też 1/3 produkcji epizodu VII Gwiezdnych Wojen.

Otwarcie oddziału ILM zostało ciepło przyjęte przez lokalne władze Vancouver, po tym jak w zeszłym roku został zamknięty oddział Pixar Canada. Vancouver pozostaje przyjaznym miejcem dla środowiska filmowego,dzięki wspólnej strefie czasowej z Los Angeles, oraz specjalnym ulgom podatkowym oferowanym zagranicznym producentom.

ILM Vancouver to kolejny nowy oddział Industrial Light & Magic na świecie, po otwarciu swoich jednostek w Londynie i Singapurze. Wszystkie oddziały ILM mają w jakimś stopniu pracować nad nowymi Gwiezdnymi Wojnami.

Muppety i „Gwiezdne Wojny”

Oficjalny blog
3



Chris Hamilton na oficjalnym blogu postanowił wyszukać powiązania między Muppetami a sagą.

Wraz z premierą „Muppetów: Poza prawem” w kinach, Muppety można znaleźć wszędzie. Czy wiecie, że istnieje dość długa historia powiązań między Muppetami a „Gwiezdnymi Wojnami”? Może wyglądają zupełnie inaczej, ale przez te wszystkie lata było bardzo wiele zabawnych crossoverów między tymi światami (lub galaktykami). Oto kilka z moich ulubionych.

Najważniejszym łącznikiem między Muppetami a „Gwiezdnymi Wojnami” jest operator kukiełek, aktor i reżyser Frank Oz. Gdy w 1978 „Imperium kontratakuje” powstawało, Frank Oz był najbardziej znany z odgrywanych przez siebie Muppetów takich jak Grover, Bert, Miss Piggy i Fozzie. Dopiero wtedy dał życie i głos mądremu, staremu mistrzowi Jedi Yodzie w tym filmie (potem w Epizodzie VI, a później w I, II i III) i stał się kluczową częścią historii „Gwiezdnych Wojen”.

Przez lata na „Ulicy Sezamkowej” pojawiło się gościnnie wielu aktorów z „Gwiezdnych Wojen”, w tym James Earl Jones (głos Dartha Vadera), Natalie Portman, (Padmé Amidala), Liam Neeson (Qui-Gon Jinn) i Billy Dee Williams (Lando Calrissian). Oczywiście największymi intergalaktycznymi gwiazdami byli C-3PO i R2-D2. Ten ulubiony duet droidów pojawił się w dwóch odcinkach ulicy w 1980.

Rok 1980 był wielkim rokiem dla „Gwiezdnych Wojen”, wtedy premierę miało „Imperium kontratakuje”, ale też był wielkim rokiem dla „The Muppet Show”. Mark Hamill wystąpił w jednym odcinku jako on sam oraz jako swój „kuzyn” Luke Skywalker, towarzyszyli mu C-3PO, R2-D2 i Chewbacca, a wszyscy mieli szansę zatańczyć! To dziwny odcinek, ale to był zawsze niesamowicie dziwny serial!

W połowie lat 80. w sobotnie poranki leciała kreskówka „Muppeciątka”, w której często pojawiały się żarty związane z popkulturą, obejmujące swymi odwołaniami i „Star Treka” przez „Indianę Jonesa” no i oczywiście „Gwiezdne Wojny”. Wiele elementów „Gwiezdnych Wojen”, scen czy postaci, były parodiowanych w serialu, a w dwóch odcinkach Muppeciątka odtwarzały własną wersję „Gwiezdnych Wojen”!

W Disneylandzie i Walt Disney World jest mnóstwo kolekcjonariów, które są nałożeniem „Gwiezdnych Wojen” i „Muppetów”, są to plakaty, koszulki, figurki.

Za kulisami.
Jest jeszcze kilka innych ciekawych połączeń między Muppetami a „Gwiezdnymi Wojnami”, w tym:
- Twórca Gwiezdnych Wojen, George Lucas był producentem wykonawczym filmu „Labirynt” (1986) który wyreżyserował twórca Muppetów Jim Henson.
- Jim Henson i Frank Oz stworzyli i współreżyserowali film „Ciemny kryształ” (1982), który wyprodukował producent „Gwiezdnych Wojen” Gary Kurtz.

Więcej szczegółów o nawiązaniach i powiązaniach Muppetów i „Star Wars” znajdziecie na Muppet Wiki.



W obu wspomnianych filmach Jima Hensona, znalazłoby się jeszcze kilku członków ekipy, którzy pracowali przy „Gwiezdnych Wojnach”. Przede wszystkim są to wszyscy lalkarze odpowiadający choćby za Pałac Jabby.

Swoją drogą zaginęła tutaj jeszcze jedna dość istotna informacja. Zarówno „Gwiezdne Wojny” jak i Muppety znalazły swój nowy dom u Disneya. O ile w przypadku Lucasfilmu trwało to dość krótko i „bezboleśnie”, o tyle w przypadku Muppetów proces ten był o wiele dłuższy i wciąż są tam pewne spory, co do praw. Choć wszystkie nowe produkcje należą juz do Disneya.

Na koniec wszystkich fanów Muppetów zachęcamy do przypomnienia sobie tego newsa.

„Działa Navarony” i „Star Wars”

4



Tym razem Bryan Young zabrał się za klasyczny film wojenny „Działa Nawarony” (Guns of Navarone) w reżyserii J. Lee Thompsona, na podstawie powieści Alistaira McLeana. Film, który inspirował nie tylko twórców oryginalnej trylogii, ale także „Wojen klonów”.



„Działa Nawarony” wyszły w 1961 i w mojej głowie to jeden z najwspanialszych filmów o II wojnie światowej, który miał premierę w latach 60., więc wydaje mi się, że musiał od samego początku w jakiś sposób wpłynąć na „Gwiezdne Wojny”. Opowiada historię Keitha Mallory’ego (w tej roli Gregory Peck) i grupy alianckich żołnierzy (w tym David Niven, Anthony Quinn, Anthony Quayle i James Darren), którzy pracują nad tym by zniszczyć dwa największe, dobrze ufortyfikowane działa przeciwokrętowe jakie Alianci widzieli. Jeśli działa nie zostaną zniszczone w ciągu kilku dni, wszyscy alianccy żołnierze, którzy mają zostać przerzuceni przez ten kanał w ramach misji ratunkowej zostaną zabici.

Opowieść jest całkowicie wymyślona, nie ma wyspy Nawarona, brytyjscy żołnierze nie stacjonowali na wyspie Keros, a aktorzy byli zbyt starzy do swoich ról, ale nie wpływa to negatywnie na napięcie i urok tego naładowanego efektami filmu.

Zarówno w „Nowej nadziei” jak i „Powrocie Jedi” znajdziemy echa fabuły tegoż filmu. W oryginalnych „Gwiezdnych Wojnach” flota Rebeliantów musi zniszczyć Gwiazdę Śmierci zanim ta znajdzie się w zasięgu Yavina IV, co się sprawdza dobrze. Odwrócono tu napięcie, bo to źli atakują, zamiast pasywnie chować się na wyspie. W „Powrocie Jedi” jednakże ta inspiracja jest bardziej odczuwalna.

Han Solo otrzymuje rolę postaci Gregory’ego Pecka, zostaje wyznaczony by zniszczyć tarczę Gwiazdy Śmierci na Endorze, zanim flota Rebelii przybędzie i rozpocznie największą ze swoich dotychczasowych ofensyw. Zegar cyka aż do samego końca i nie wiadomo kto lub co może zostać poświęcone.

„Działa Nawarony” nie wzdrygają się przy tworzeniu historii rzucającej wyzwanie etyce walki i o żołnierzach, którzy by przetrwać muszą stawiać się w kompromisowych sytuacjach. Jest jasne, że ekipa „Wojen klonów” której przewodził Dave Filoni, oparła się na „Działach Nawarony”. Różne elementy filmu przewijają się w wielu miejscach serialu.

Dwa największe przykłady, choć jest ich oczywiście więcej, pochodzą z odcinków o Ryloth z sezonu pierwszego oraz odcinków o Cytadeli z sezonu trzeciego.

Innocence of Ryloth to swoisty remake „Nawarony” dla fanów „Wojen klonów”. Obi-Wan obsadzony jest w roli Gregory’ego Pecka, choć oczywiście jest mniej gburowaty, a jego drużyna składa się z szturmowców klonów. Anakin czeka poza planetą by przełamać blokadę i uratować Twi’leków z rąk ich oprawców, ale Separatyści umieścili olbrzymie działa protonowe, które są zdolne zniszczyć każdy okręt, który się znajdzie w ich zasięgu. Misja Obi-Wana komplikuje się jeszcze bardziej przez fakt, że Separatyści używają pojmanych Twi’leków jako tarczy. Całość gmatwa się jeszcze bardziej, gdy pojawiają się osieroconego Twi’leka znalezionego przez parę klonów.

Henry Gilroy, współscenarzysta tego odcinka, skomentował to w swoim czasie:
- Widzieliśmy w tym możliwość odbicia tych wspaniałych opowieści o II wojnie światowej, w których amerykańscy szeregowcy przemierzają Europę i spotykają ludzi na tym terenie, w szczególności sieroty.

Drugi odcinek to The Citadel. Misja wygląda bardzo podobnie: Jedi prowadzą drużynę, która musi udać się incognito za linię wroga, by wykonać zadanie, tym razem jednak chodzi o uwolnienie a nie niszczenie. Jedną z centralnych sekwencji „Dział Nawarony” ukazuje jak alianccy komandosi muszą wspiąć się na potężną ścianę skał, by przedostać się za linie wroga. Ponieważ wspięcie się na nią jest prawie niemożliwe, Naziści nie monitorują wyspy od tej strony. Zdrada czai się w momencie, gdy jeden z członków drużyny spada, łamie sobie nogę i naraża misję. „The Citadel” odtwarza tę sekwencję bez skazy. Właściwie to w momencie, w którym ujrzałem tę skalistą ścianę w odcinku, odliczałem sekundy do mementu, w którym jakiś członek drużyny spadnie i zostałem bardzo szybko nagrodzony za swoją miłość do „Nawarony”.

Ale przede wszystkim w „Działach Nawarony” mamy i swawolę, i napięcie. Gdy się ogląda tę wspaniałą przygodę, czasem nie można się nie uśmiechnąć. To coś, co „Gwiezdne Wojny” pożyczyły nie raz i nie dwa i właściwie ciągle to powtarzają.

Ponieważ „Działa Nawarony” wyszły w 1961 niewiele jest w nich sytuacji seksualnych czy przeklinania, ale jest to intensywne dzieło, które często opiera się na trudnych dylematach moralnych, które pojawiają się także w najlepszych momentach „Wojen klonów”. Mój syn i ja oglądaliśmy ten film kilka razy, zawsze świetnie się bawiliśmy. To jeden z naszych absolutnych ulubieńców i daję mu swoją najwyższą rekomendację dla was wszystkich.



Przy okazji „Dział Nawarony” nie można nie wspomnieć o sequelu tegoż filmu, „Komandosach z Nawarony”, który powstał w 1978. W tym filmie występuje między innymi Harrison Ford i Michael Sheard (Ozzel).

Co Kapitan Ameryka musi koniecznie zobaczyć?

8

W jednej z początkowych scen najnowszego filmu Marvela "Kapitan Ameryka: Zimowy żołnierz" widać głównego bohatera zapisującego w małym notesiku rzeczy, które musi zobaczyć aby nadrobić cały ten czas gdy grzecznie leżał w zamrożony w lodowcu kilkadziesiąt lat.

Pozycje na liście zmieniają się w zależności w jakim kraju wyświetlany jest film dlatego w Wielkiej Brytanii na liście Kapitana znajdziemy serial Sherlock, Korei wzmiankę o Mistrzostwach Świata w piłce nożnej w 2002 roku a we Francji widzowie zobaczą Daft Punk i Mundial '98. Stałym punktem na liście wydają się być Gwiezdne Wojny, które jak widać poniżej, zostały już skreślone i zaliczone przez Kapitana:



Kapitan Ameryka ma dobry gust, tylko czemu chce go sobie psuć Star Trekiem? Nie wiadomo.

Archiwum wiadomości dla działu "Świat Filmu"

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.