Świat Filmu

Ekipa pierwszego spin-offa: Gary Leslie Whitta

3

Gary’ego Whittę mieliśmy szansę poznać wpierw dzięki jego internetowym wybrykom, ale ocenianie go przez ich pryzmat jest zdecydowanie krzywdzące. Urodzony 21 lipca 1972 w Londynie, gdzie też dorastał, Whitta jest graczem, dziennikarzem, projektantem gier, autorem komiksów oraz scenarzystą.

Swoją zawodową karierę zaczął od pisania o tym, co lubi, czyli o grach. Współpracował z magazynami „ACE”, „The One for Amiga Games” i w końcu był jednym z założycieli brytyjskiego „PC Gamera”. Po kilku latach przeniósł się do Stanów, gdzie przez pewien czas pełnił nawet rolę redaktora naczelnego amerykańskiego wydania „PC Gamera”. W roku 2000 porzucił tę posadę, choć nadal zdarzało mu się pisać tam felietony. Nie porzucił jednak dziennikarstwa, jedynie lekko się przebranżowił. Choć „ACE” zostało zamknięte w 1992, to jednak Whitta miał bardzo dobre kontakty z wydawcą – Future Publishing - i na początku 2000 zaczął pracować dla nich przy nowym magazynie filmowym – „Total Movie”. Niestety pismo się nie przyjęło i zostało zamknięte po kilku numerach. Zdaniem Whitty była to jakaś decyzja odgórna, bo pismo miało się bardzo dobrze. Nagle jednak został bez stałej pracy. Wrócił więc do pisania o grach, ale tym razem raczej jako dziennikarz niezależny współpracujący zarówno z „PC Gamerem”, jak i portalami branżowymi, a nawet podcastami. Pisząc o grach używał często pseudonimu The Gaz lub Gaz. Z podcastami o grach i komiksach jest związany praktycznie do dziś.

W międzyczasie próbował swoich sił jako scenarzysta, niestety jak sam twierdzi, większość z jego scenariuszy nie zostało nigdy zrealizowanych. Wśród nich są zarówno odcinki seriali „Futurama” jak i „Star Trek: Voyager”. Niestety nie wiemy, czy te scenariusze w ogóle były pisane na zamówienie, czy raczej podsyłane. Jednym źródłem mówiącym o ich istnieniu jest sam zainteresowany, czyli Gary Whitta, jednak pousuwał o sobie bardzo wiele z sieci w ostatnim czasie, w tym także swoją stronę internetową i bloga.

Whitta jednak się nie poddawał i próbował swoich sił jako autor w różnych mediach, ale wychodził od gier. W 2005 pracował nad serią komiksową powiązaną z grą „Death, Jr.”. Gary zajął się scenariuszem, a rysunkami Mike Mignola i Ted Naifeh. Kolejnym krokiem był jego wkład w scenariusze gier komputerowych. Pierwsza z nich to „Prey” z 2006. Na swoim koncie ma też konsultacje w grach, w tym „Gear of Wars” oraz „Duke Nukem Forever”, a także wielu innych. Sam często mówi o swoim wkładzie do scenariuszy w nich, ale niekoniecznie potwierdzają to inne źródła, możliwe że był jakimś betatesterem lub kimś w tym stylu. Współpracował też z Telltale Games przy serii gier „The Walking Dead”. Zajmował się nadzorowaniem całości i sam napisał kilka scenariuszy.

Różnie bywało z jego filmową karierą. Pierwszy zrealizowany film to „Księga ocalenia” (The Book of Eli) braci Hudges z 2010, z Denzelem Washingtonem, Garym Oldmanem, Rayem Stevensownem i Milą Kunis. Ta postapokaliptyczna opowieść to obecnie chyba najbardziej znaczące dzieło filmowe w karierze Whitty. Z kolejnymi były problemy. Pracował nad scenariuszem zwanym „Monkey Project” z Chrisem Westonem (brytyjski twórca komiksowy), niestety nic z tego nie wyszło, definitywnie to skasowano, gdy Weston odpuścił projekt. Próbował swoich sił w aktorskiej wersji „Akiry”, japońskiego anime cyberpunkowego, jednak również się wycofał. Napisał też scenariusz filmu sensacyjnego „Undying”, w którym miał wystąpić Kurt Russel, jednak tego projektu także nie zrealizowano. Przez pewien czas był zaangażowany w ekranizację gier z serii „Diablo”, ale znów nic z tego nie wyszło.

W końcu udało mu się zrealizować „1000 lat po Ziemi” M. Night Shyamalana (2013) z Willem Smithem w roli głównej. Choć Whitta jest tu wymieniany jako współscenarzysta, był bardziej tym, który spiął wizję reżysera i aktora. Film został dość chłodno przyjęty. Kosztujący 130 milionów USD obraz w Stanach zarobił gdzieś koło 60 milionów USD. Dodatkowo Gary dostał swoją pierwszą nominację do jakiejkolwiek nagrody filmowej, ale niestety była to Złota Malina (za najgorszy scenariusz). Film zgarnął kilka Złotych Malin, ale akurat nie za scenariusz.

Obecnie Whitta dostał posadę jako scenarzysta pierwszego samodzielnego filmu z „Gwiezdnych Wojen”.

Jako ciekawostkę warto dodać, że gościnnie pojawił się w jednym z odcinków serialu „The Walking Dead”.

Mieszka w San Francisco, a od 2009 ma obywatelstwo amerykańskie.

Na razie z ekipy pierwszego spin-offa prezentowaliśmy już:
Kathleen Kennedy (producentka)
Gareth Edwards (reżyser)

Lista filmów do obejrzenia

10



Tym razem Bryan Young wcale nie zastanawia się nad źródłami scen czy pomysłów zaczerpniętych z kinematografii, a skupia się bardziej na nowych aktorach i tym, gdzie najlepiej zobaczyć ich warsztat. Wybór oczywiście subiektywny.

Wraz z ogłoszeniami z ostatnich tygodni, gdzie przedstawiono nam obsadę, ekipę i twórców kreatywnych, którzy dołączyli do rodziny „Gwiezdnych Wojen”, wygląda na to, że trzeba szybko zrobić nową listę filmów, które każdy fan Star Wars powinien zobaczyć.

Lubimy to. Chcemy wiedzieć wszystko o „Gwiezdnych Wojnach”, i gdy pojawiają się nowe osoby w uniwersum, chcemy o nich wiedzieć wszystko.

Zrobiłem więc listę filmów, które będziecie chcieli obejrzeć. Mogą one nie wpływać na „Gwiezdne Wojny” bezpośrednio, ale z pewnością dadzą wam możliwość posmakowania zdolności osób zaangażowanych. Tylko po obejrzeniu tych filmów będziecie w stanie ocenić jak bardzo te osoby wpłynęły na „Gwiezdne Wojny”, swoim doświadczeniem aktorskim czy filmowym, z którego wynikają ich decyzje.

„Super 8”. Pierwszy film jest wyreżyserowany przez J.J. Abramsa. Opowiada historię grupy młodocianych filmowców, którzy starają się uporać z obcym próbującym opuścić Ziemię. Doskonale oddaje tę cudowność, przygodę i zagrożenie, żywcem z filmów Stevena Spielberga i George’a Lucasa z późnych lat 70. i 80. (to film PG-13).

„Strefa X” (Monsters). Jeśli macie obejrzeć jeden film Garetha Edwardsa, by przygotować się do jego nowej roli jako reżysera pierwszego samodzielnego filmu „Star Wars”, to powinien być jego pierwszy film. „Strefa X” to niezależny obraz, zrobiony z małym budżetem o dziennikarzu eskortującym turystkę przez zainfekowaną strefę po inwazji obcych (rating R).

„Atak na dzielnicę” (Attack the Block). Kolejny film o inwazji obcych, John Boyega gra ulicznego twardziela, który odkrywa, że miasto jest atakowane. Razem ze swoim zakapturzonym gangiem broni swojej dzielnic przed inwazją za pomocą mieczy, kijów i wszystkiego co wpadnie w rękę. Zarówno śmieszny jak i przerażający, czym film wygrywa, a Boyega udźwignął rolę, to powoduje we mnie, cichą pewność i ekscytację co do tego, co nam pokaże w Epizodzie VII. (rating R).

„Siódma pieczęć” (Det sjunde inseglet). Prawdopodobnie to jeden z najbardziej wpływowych filmów wszechczasów, klasyczny szwedzki film Ingrmara Bergmena z 1957 z Maxem Von Sydowem (Sydow rymuje się z Greedo, dziękuję za to Bobby’emu Robertsowi)) w roli rycerza, który wraca do domu z krucjaty. Spotyka Ponurego Żniwiarza, którego wyzywa na partię szachów mając nadzieję, że w ten sposób odwlecze swoją nieuniknioną śmierć. To genialny film, który polecam byście wszyscy obejrzeli, ale jeśli szukacie filmu ze starszym Maxem Von Sydowem spróbujcie „Raport mniejszości” Spielberga. (Bez ratingu).

„Co jest grane, Davis?” (Inside Llewyn Davis). Komuś musiał się bardo spodobać ostatni film braci Coen tak bardzo jak mnie, skoro dwóch aktorów w nim występujących znajdzie się w nowych „Gwiezdnych wojnach”. Oscar Isaac gra tu postać tytułową, muzyka którego zachowanie sprawia, że ludzie za nim nie przepadają. Jest szorstki w czarujący sposób, ale nieszczęśliwy. Pewnego razu rozbija się na kanapie Adama Drivera, grającego wysokiego piosenkarza, który wydaje się lekko szalony. (Rating R).

Gdybyście mieli z tym problem wcześniej, to z pewnością teraz poziom aktorstwa w tych wspomnianych wyżej filmach z pewnością zwiększy wasz apetyt na nowe filmy „Star Wars”. Obiecuję to.


W przypadku „Super 8” warto pamiętać, że producentem tego filmu także jest Steven Spielberg.

Ekipa pierwszego spin-offa: Gareth Edwards

2

Walijczyk, urodzony w Nuneaton w Warwickshire w 1975. Od najmłodszych lat wiedział, że chce reżyserować i tworzyć własne filmy. Tym najważniejszym filmem były oczywiście „Gwiezdne wojny” George’a Lucasa, które sprawiły, że młody chłopak chciał rozwalić Gwiazdę Śmierci i przyłączyć się do Sojuszu Rebeliantów. Jednak im bardziej dorastał, tym bardziej zaczynał denerwować się na George’a, że nie może spełnić swoich marzeń. Jak wspomina, „Nowa nadzieja” to był taki film, który on, będąc młodym chłopakiem, chciał dokładnie oglądać. O innym chłopcu, który dostaje broń, mistyczną Moc, dokopuje złym i zdobywa dziewczynę. Wspomina, że mniej więcej w wieku sześciu lat, oglądał IV Epizod praktycznie codziennie i trwało to według niego samego przez kilka lat. Z czasem jednak zrozumiał, że skoro tego nie osiągnie, to może warto zająć się tworzeniem filmów i okłamywaniem innych. To właśnie „Gwiezdne Wojny” sprawiły, że został filmowcem i jak przyznaje, wraca do tych filmów zawsze, gdy zastanawia się, co dalej. One przypominają mu kim chciał zostać.

Potem szło już wszystko zgodnie z planem. Studiował na Uniwersytecie Sztuk Kreatywnych (UCA) na wydziale produkcji filmowej. Ukończył szkołę w 1996, ale w 2012 dostał honorowe wyróżnienie z tej uczelni. Na studiach zajmował się między innymi efektami specjalnymi, od nich także zaczął swą przygodę z filmem, a raczej z telewizją. Pracował w dziale animacji przy serialu dokumentalnym „Nova”, a także przy efektach wizualnych w „Seven Wonders of the Industrial World” (serial TV) oraz kilku innych serialach dokumentalnych.

Pierwszą własnym projektem był telewizyjny film „End Day” z 2005, dramat paradokumentalny, ukazujący możliwe warianty końca świata. Gareth napisał scenariusz do tego projektu oraz go wyreżyserował. Potem udało mu się wyreżyserować kilka odcinków seriali dokumentalnych „Perfect Disaster” i „Heroes and Villains”.

To jednak było mało, ambicje Edwardsa były większe i zaczął pracować nad własnym filmem. Pierwszy był to krótkometrażowy „Factory Farmed” z 2008. Film trwał w sumie 5 minut, ale Gareth napisał nie tylko scenariusz, nakręcił, wyreżyserował go i zmontował. Film ten powstał na potrzeby konkursu Sci-Fi-London, gdzie filmowcy mieli tylko 48 godzin by stworzyć go od początku do końca. Gareth wygrał ten konkurs, efektem była możliwość pracy nad własnym filmem.

A ten własny, to póki co opus magnum Edwardsa, czyli film „Strefa X” (Monsters) z 2010. Zrobiony małym nakładem, właściwie był stworzony przez dwójkę głównych aktorów i pięć osób z ekipy. Edwards nie tylko wyreżyserował film, napisał go, ale także zajmował się tworzeniem efektów specjalnych oraz zdjęciami. Film opowiada o fotografie, który musi pomóc przeprowadzić pewną kobietę przez strefę skażoną przez obcych. Obcy tym razem są prymitywnymi stworami, przypominającymi raczej dzikie zwierzęta olbrzymimi potworami (stąd też oryginalny tytuł). „Strefa X” została bardzo dobrze przyjęta na świecie, doceniono pomysłowość jej twórcy, a Edwards zaczął rozsyłać swoje CV.

W końcu został zatrudniony przez Legendary Pictures na stanowisko reżysera nowej wersji „Godzilli” z 2014, która niedawno miała premierę. Film po części powielał schemat ze „Strefy X”, gdzie potwory choć istotne, pełniły bardziej rolę tła, a główne skrzypce grali ludzie. Choć recenzje filmu były różne, publiczności się spodobał. Był to z pewnością większy sukces niż wersja Emmericha z 1998, a producenci chcą, by Gareth odpowiadał w jakiś sposób za drugi i trzeci sequel. Czy będzie reżyserem, tego nie wiemy. W maju 2014 ogłoszono, że wraz z Gartym Whittą będą pracować nad pierwszym samodzielnym filmem z cyklu „Gwiezdne Wojny”. Tym samym spełniło się pewne marzenie Edwardsa.

Prywatnie reżyser mówi, że w kinie ma trzech wielkich mistrzów. A są to George Lucas, Steven Spielberg i Quentin Tarantino.

Na razie z ekipy pierwszego spin-offa prezentowaliśmy już:
Kathleen Kennedy (producentka)

„Frank” i „Ewolucja planety małp”

0

Pierwszy z filmów, które dziś wchodzą na nasze ekrany to „Frank” Leonarda Abrahamsona. Jest to komediodramat brytyjsko-irlandzki, na podstawie scenariusza Jona Ronsona i Petera Straaughana. W filmie występują: Domhnall Gleeson, Michael Fassbender, Maggie Gyllenhall i inni.

Jest to opowieść o losach młodego, ambitnego muzyka Jona (w tej roli Domhnall Gleeson), który dołącza do ekscentrycznej grupy popowej przewodzonej przez enigmatycznego i przedziwnego Franka (Fassbender). Początkowo wydaje się, że marzenia się spełniają, ale jednak bardzo szybko życie zaczyna przerastać głównego bohatera.



Drugi film to „Ewolucja planety małp” (Dawn of the Planet of the Apes) Matta Reavesa. Jest to sequel przebojowej “Genezy planety małp”. Scenariusz napisali Rick Jaffa, Amanda Silver oraz Mark Bomback. W rolach głównych występują: Andy Serkis, Jason Clarke, Gary Oldman, Keri Russel i inni. Za muzykę odpowiada Michael Giacchino.

Po dziesięciu latach odkąd śmiercionośny wirus zdziesiątkował ludzkość, cywilizacja człowieka chyli się ku upadkowi, ale powoli zaczyna wstawać z kolan. Tymczasem w siłę rośnie też rasa genetycznie zmutowanych małp, którym przewodzi Cezar. Obie grupy coraz częściej ze sobą walczą i konkurują, zawarty rozejm jest jednak krótkotrwały. Wszystko prowadzi do wojny, w która zdecyduje o tym, kto zostanie dominującym gatunkiem na Ziemi.



Temat na forum

Pracowite lato w Hollywood

2

Zaczynamy od nowych osób w Starwarsówku. Lupita Nyong’o zagra główną rolę i wyprodukuje film „Americanah”. Będzie to adaptacja powieści Chimamandy Ngozi Adichie (wydanej w Polsce pod tytułem „Amerykaana”). To historia miłosna z dyktaturą i uprzedzeniami rasowymi w tle. Film podobnie jak „Zniewolonego” współwyprodukuje także Brad Pitt. Na razie nie wiadomo kiedy w ogóle miałyby ruszyć pracę nad filmem. Na razie za to wiemy, że Lupita będzie podkładać głosu wilczycy w nowej wersji „Księgi dżungli” Jona Favreau (projekt konkurencyjny wobec „Księgi dżungli” Andy’ego Serkisa). Lupita także pojawi się w filmie „Southpaw”, dramacie sportowym o bokserze, który zaczynał swoją karierę od walk w barach, by utrzymać rodzinę. Lupita miałaby zagrać pracownicę opieki społecznej. Film reżyseruje Antoine Fuqua, a występują w nim także Rachel McAdams, Jake Gyllenhaal i Forest Whitaker.

Crystal Clarke zagrała natomiast epizod w filmie „Woman In Gold” Simona Curtisa z Helen Mirren, Charlesem Dancem i Katie Holmes. Film opowiada o osiemdziesięcioletniej Żydówce próbującej odzyskać majątek (dzieło sztuki), który wierzy, że należał do jej rodziny. Niestety Crystal gra tu tylko małą rólkę, kasjerki. Film będzie mieć premierę w przyszłym roku.

Gareth Edwards prawdopodobnie wyreżyseruje sequel „Godzilli”. Film, który kosztował 160 milionów USD a w USA zarobił prawie 200 milionów, sequel ma raczej gwarantowany. Producenci bardzo chętnie widzieliby Edwardsa na fotelu reżyserskim, ale w związku z „Gwiezdnymi Wojnami” może się to trochę przesunąć w czasie. Póki co pewne są dwie rzeczy. Edwards pozostanie zaangażowany w tworzeniu sequela i prawdopodobnie sam zdecyduje, czy będzie miał czas go wyreżyserować. Producenci zachęcają go do tego, by wpierw zrobił inny film (spin-off), a dopiero potem wróciło „Godzilli”. To oznacza tylko tyle, że Gareth szybko nie zrealizuje innego projektu, który miał w głowie. Miał to być film SF w którym dziecko wraz z robotem podróżując po galaktyce odkrywają tajemnicę początków ludzkości.

Skoro zahaczyliśmy już o Andy’ego Serkisa to u niego na razie niewiele nowego słychać, z wyjątkiem „Planety małp”. Otóż 20th Centruy Fox już zaczyna planować trzecią część nowej serii. Nawet jeśli nie będzie w niej Cezara, to trudno sobie wyobrazić ten film bez Serkisa.

Harrisona Forda obecnie znamy głównie z wypadku. O dalszych planach aktora niewiele wiadomo, nie licząc tego, że w tle pojawiały się kolejne części „Indiany Jonesa”, ale jeszcze zanim aktor został kontuzjowany głośno spekulowano, że jednak ktoś w tej roli mógłby go zastąpić. Póki co zdementowano te wieści. Za to na razie nie ma opcji, by ktoś zastąpił go w roli Ricka Deckarda. Otóż producenci sequela „Łowcy androidów” już oficjalnie zaproponowali Fordowi udział w tym przedsięwzięciu. Na razie jednak nie znamy odpowiedzi aktora.

Ruszyły zdjęcia do „Black Mass” z Joelem Edgertonem. Premiera filmu spodziewana jest we wrześniu 2015. Oprócz odtwórcy roli Owena Larsa w filmie występują Johnny Depp, Benedict Cumberbatch, Dakota Johnson i Kevin Bacon. O filmie pisaliśmy wcześniej.

Steven Spielberg chyba w końcu wybrał projekt na swój kolejny film. Oczywiście to się może zmienić, ale już zaczęło się dziać coś w temacie. Będzie to historia prawnika Jamesa Donovana, o której pisaliśmy ostatnio, a w którego ma się wcielić Tom Hanks. Na razie wiadomo za to, że scenariusz będą poprawiać bracia Coen, zdjęcia mają ruszyć jesienią a powoli zaczął się casting. Steven tymczasem zakupił prawa do sztuki „All the Way”, za którą niedawno twórcy dostali nagrodę Tony. Sztuka zostanie przerobiona na mini serial, a Spielberg zajmie się jedynie produkcją.

Ewana McGregora zobaczymy w filmie muzycznym. „Miles Ahead” to biografia Milesa Davisa, słynnego trębacza i jazzmana. Reżyseruje Don Cheadle, który także zagra główną rolę. McGregor ma się wcielić w Dave’a Brilla. Być może Ewan wystąpi także w filmie „American pastoral”, historii o prowincji amerykańskiej w czasie wojny w Wietnamie. Ewan z projektem związany jest od 2010 i sam aktor już dawno zwątpił, czy ten film w ogóle powstanie. Reżyser Phillip Noyce, który od dziesięciu lat nad nim pracuje, stwierdził niedawno, że teraz w końcu ten film zrealizuje. Zobaczymy.

Pisaliśmy o występie Jamesa Earla Jonesa w „Teorii wielkiego podrywu”. Za gościnny występ aktor dostał nominację do Critics Choice Television Award.

Rose Byrne tymczasem święci tryumfy po „Sąsiadach”. Film ten, kosztujący 16 milionów USD, w USA zarobił 135 milionów, więc jego twórca Seth Rogen już mówi o sequelu. Natomiast producenci tego hitu szykują film „The Something” opowiadający historię zagubionych astronautów. Byrne prawdopodobnie w nim wystąpi.

David Fincher (były pracownik ILM i asystent operatora w „Powrócie Jedi”) kończy już pracę nad filmem „Zaginiona dziewczyna” (Gone Girl), który wejdzie do kin w październiku 2014. Fabuła opowiada o kobiecie, która znika w piątą rocznicę swojego ślubu. Wygląda na to, że zabił ją mąż. Występują w nim Ben Affleck, Rosamund Pike, Tyler Perry i Neil Patrick Harris. Wszystko wskazuje na to, że w najbliższym czasie nie zabierze się ani za sequel „Dziewczyny z tatuażem”, ani za nową wersje „20 tysięcy mil podmorskiej żeglugi”, ani za biografię Jobsa (były takie plotki), a za kolejny thriller. Będzie to „Red Sparrow” wg powieści Jasona Matthewsa. Za scenariusz miałby odpowiadać Eric Warren Singer (dostał Oskara za „American Hustle”), a w roli głównej miałaby zagrać Rooney Mara. Mara zagra agentkę rosyjskiego wywiadu Dominikę Egorovą, która ma zostać agentką łóżkową, uwodzić, sypiać i wyciągać informację. Akcja dzieje się w postsowieckiej Rosji, kiedy choć ZSRR upadło, wciąż Zachód jest postrzegany jako wróg. Dominika zaś wdaje się w romans z agentem CIA.

Na koniec smutna wiadomość. Zmarł Terry Richards, kaskader z „Imperium kontratakuje”, którego chyba wszyscy najlepiej kojarzą z jego roli w „Poszukiwaczach Zaginionej Arki”. Richards był związany z całą trylogią „Indiany Jonesa” z lat 80. a także z produkcją filmu „Willow”. Zdarzyło mu się także dublować Christophera Lee. Dla szerokiej publiczności na zawsze pozostanie wymachującym mieczem typkiem z kairskiego bazaru.

Keira zaczyna od nowa

9

Dziś Keira Knigthley ponownie zawitała na ekranach naszych kin, ale tym razem w roli nietypowej, bo śpiewanej. „Zacznijmy od nowa” (Begin Again) to komedia muzyczna w reżyserii Johna Carneya (napisał także scenariusz), w którym znana z „Mrocznego widma” aktorka także śpiewa. Partnerują jej Mark Ruffalo (Hulk z „Avengers”), Hailee Steinfeld i Adam Levine.

Bohaterką filmu jest Gretta (w tej roli Keira), początkująca piosenkarka i kompozytorka. Wraz ze swoim chłopakiem, także muzykiem (Levine) udaje się do Nowego Jorku, gdzie on ma negocjować ważny kontrakt. Tyle, że Greta musi jakoś zarabiać na życie i występuje w małej knajpie. Pewnego dnia do tego lokalu przychodzi producent muzyczny (Ruffalo), który powoli traci kontakt z rzeczywistością i któremu właśnie świat wali się na głowę. Spotkanie dwojga bohaterów odmieni ich życie...

Film kręcono jeszcze w 2012, czyli jeszcze zanim Keira zaczęła uczyć się grać na gitarze. Premierę na zachodzie miał we wrześniu 2013.

Archiwum wiadomości dla działu "Świat Filmu"

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.