Świat Filmu

„Ex Machina” i „Gwiezdne Wojny”?

oficjalna
6



Tym razem Bryan Young nie zastanawia się nad filmem, który zainspirował „Gwiezdne Wojny”, a proponuje coś zupełnie innego. Jak najlepiej poznać możliwości nowych aktorów? Oglądając filmy z nimi. Oto jeden z nich. Obraz stosunkowo nowy, na który z pewnością warto zwrócić uwagę. W sam raz tuż przed premierą.

„Ex Machina” to brytyjski thriller science fiction, który wyszedł do kin w 2015; został napisany i wyreżyserowany przez (debiutującego w tej roli) Alexa Garlanda. Opowiada historię robotów, manipulacji, sztucznej inteligencji i ludzkiej natury. Istotnym powodem dla którego wybrałem ten film do tej kolumny jest to, że dwie główne postaci są grane przez Oscara Isaaca i Domhnalla Gleesona, którzy wcielają się w „Przebudzeniu mocy” odpowiednio w rolę Poe Damerona i generała Huxa. To idealny sposób by osądzić aktorskie możliwości tych dwóch młodzieńców, a także zobaczyć co wniosą do „Gwiezdnych Wojen”.

Gleeson gra młodego programistę imieniem Caleb, który pracuje dla Bluebooka, największej wyszukiwarki na świecie. Na początku filmu dowiaduje się, że wygrał konkurs, a w nagrodę spędzi tydzień z ekscentrycznym CEO firmy, Nathanem (granym przez Oscara Isaaca). Gdy już podpisał porozumienia o poufności, odkrywa że ma odegrać test Turinga na sztucznej inteligencji zamiast się zabawić. Okazuje się, że jest to intrygująca gra w kotka i myszkę pomiędzy Calebem, Nathanem, a także AI we własnej osobie, czyli AVĄ, graną przez Alicię Vikander.

Ponieważ akcja dzieje się izolowanym domu w lesie, ustępuje miejsca akcji i suspensowi, oferując tym samym perfekcyjną platformę dla Isaaca i Gleesona by pokazali na co ich stać. A to co robią jest oszałamiające.


Podobnie jak „Gwiezdne Wojny” ten film zawiera wiele odniesień i hołdów do „2001: Odysei kosmicznej”. W wielu wywiadach, Oscar Isaac powiedział, że częściową inspiracją dla jego postaci był reżyser „2001” czyli Stanley Kubrick.

Podczas, gdy powiązania do „Gwiezdnych Wojen” i George’a Lucasa mogą wyglądać raczej na ograniczone do aktorów pojawiających się w rolach, jest jednak coś więcej. Film eksploruje ten sam typ science fiction którym zajmował się Lucas w filmach „THX 1138” czy odcinkach „Wojen klonów” takich jak The Deserter, gdzie człowieczeństwo i etyka klonów jest pokazywana szczegółowo.

Można też zobaczyć jak te historie filtrują różne rodzaje filmów, bo przecież zarówno „Ex Machina” jak i „Zemsta Sithów” mają wspólne nawiązania do „Frankensteina”, zarówno w wersji książkowej jak i filmowej. W „Ex Machinie” Oscar Isaac jest Frankensteinem a Alicia Vikander jego wersją monstrum. Końcowa rozgrywka odbywa się w sposób bardzo podobny do oryginału, ale jeśli nie jesteś zaznajomiony z Frankesteinem, nie zrujnuje ci go. W „Zemście Sithów” George Lucas pożyczył sobie klasyczną filmową wersję przywołując echo stworzenia monstrum Frankestiena w kreowaniu Dartha Vadera przez Palpatine’a. Po prawdzie, gdy Darth Vader wykonuje pierwsze kroki po transformacji jest bardziej maszyną niż człowiekiem, to bezpośrednie odniesienie do „Frankesteina”.

Film rozwija pomysł praw sztucznej inteligencji. Ukazuje ile wolnej woli mogłyby mieć Artoo i Threepio, gdyby miały emocje. Przywołuje też pytanie o EV-9D9 i jej tortur droidów w podziemiach pałacu Jabby. Czy droidy w „Gwiezdnych Wojnach” mogą czuć emocje? Oglądając film taki jak „Ex Machina” przez soczewki ciekawości, to pytanie zmienia nasze spojrzenie na „Gwiezdne Wojny”.

Jeśli jesteście zainteresowani co ta dwójka aktorów z „Przebudzania Mocy” potrafi, „Ex Machina” jest dobrym thrillerem, który zmusi was do myślenia. Jest jednakże oznaczony jako R przez MPAA ze względu na nagość, język, odniesienia seksualne i pewną przemoc, co sprawia, że nie jest to film dla całej rodziny. Ale jeśli potrzebujecie filmu na wieczór dla dorosłych, a potem zamierzacie wejść w filozoficzne dyskusje na temat sztucznej inteligencji czy umiejętności aktorów powiązanych z „Przebudzeniem Mocy” to jest film dla was.

W Starym Kinie: Charles Chaplin i Jar Jar Binks

oficjalna
2



W dzisiejszym odcinku kinowych śledztw Bryana Younga zajmiemy się filmem „Brzdąc” (The Kid) z 1921 w reżyserii Charlesa Chaplina.

Jest wiele sposobów na opisanie tego, ale wyobraźcie sobie Jar Jara z wąsami.

Przez lata Ahmed Best i George Lucas sugerowali, że filmy Charliego Chaplina są inspiracja sposobu w jaki Jar Jar Binks gra i porusza się, a to jeden z moich ulubionych przykładów wpływu Chaplina na tę postać.

„Brzdąc” był pierwszym pełnometrażowym filmem Charliego Chaplina, choć trwał zaledwie niecałą godzinę, słynny aktor występuje w nim jako ukochany Tramp. Film zaczyna się, gdy dotknięta ubóstwem kobieta próbuje zostawić swoje dziecko bogatej rodzinie, porzucając w ich zaparkowanym samochodzie niemowlę z listem, w którym prosi, by ktokolwiek znajdzie dziecko pokochał je i troszczył się o je. Nie wie, że złodzieje ukradną samochód zaraz jak ona odejdzie. Gdy kryminaliści odkrywają dziecko w porwanym pojeździe, postanawiają porzucić niemowlę w pierwszej alejce. Choć matka żałuje swojej decyzji, złodzieje sprawiają, że nie może odwrócić swoich wyborów.

Wtedy na ekranie pojawia się Tramp. Centralnie w ujęciu, Tramp to ktoś, z kim nikt nie chce mieć nic do czynienia, przechodzi ulicą w swoich sprawach, a ludzie obrzucają go rozmaitymi śmieciami. Przez totalny przypadek to on znajduje dziecko.

Prawie identyczną strukturę ma początek „Mrocznego widma”. Jedi i Federacja Handlowa poróżnili się, a Jedi lądują na planecie, zaraz po tym przedstawiona jest nam postać klauna o złotym sercu. Jar Jar potem tłumaczy Padme, że załatwiał swoje sprawy, gdy wszystko zaczęło toczyć się źle, znalazł Qui-Gon Jinna, który ocalił jego życie w lesie. W tym miejscu Lucas pięknie wplata fizyczną charakterystykę Chaplina w elementy opowieści jednocześnie pomijając wątek dziecka. Qui-Gon, zupełnie jak Tramp, musi troszczyć się o formę życia, której nikt inny nie chce zaakceptować.

Podobnie jak Qui-Gon zastanawia się nad zostawieniem Jar Jara Bossowi Nassowi, który chce go ukarać, Tramp rozważa pozostawienie Brzdąca, ale uświadamia sobie, że byłoby to złe. Jar Jar jest idealną syntezą Brzdąca i Trampa. Jako Brzdąc uosabia emocjonalność opowieści, bo co może być bardziej smutnego niż pozostawiona osoba, której nikt nie chce, niezależnie czy jest to Jackie Coogan jako Brzdąc czy Jar Jar Binks. A tym, co dodaje otuchy sercu jest moment, w którym dobra osoba przybywa z pomocą.

Tramp uosabia fizyczne cechy Jar Jara. Jest niezdarny. W „Brzdącu” jest scena, w której jest ścigany przez policję, bo jest biedny, co przypomina naturę postaci, zupełnie jak Jar Jara wygnanego z Otah Gungi. Jego niezdarność i całkowity brak cielesnej świadomości sprawia, iż nieustannie ładuje się w kłopoty przez cała historię. Jest wiele scen w „Brzdącu” w których łatwo jest sobie wyobrazić Jar Jara zastępującego Chaplina, zmagającego się z fizycznością i ciągłymi wypadkami.

W końcu służby socjalne grożą, że odseparują Brzdąca od Trampa, ten zaś musi stanąć do walki by ochronić chłopca, którego „adoptował”. Ta sama nieustępliwość i niezdarna walka jest ukazana w Jar Jarze podczas bitwy z Federacją Handlową na Naboo.

W „Mrocznym widmie” najistotniejszą rolą Jar Jara jest zjednoczenie Gungan i ludu Naboo, by ich świat osiągnął dzięki temu sukces. W „Brzdącu” Tramp pod koniec filmu ponownie złącza matkę i jej syna.

Występ motion-capture Ahmeda Besta w roli Jar Jara doskonale oddaje przesadzoną fizyczność Charliego Chaplina i innych gwiazd niemego filmu. Podczas gdy droidy w klasycznej trylogii nawiązują do humoru w stylu „Abbota i Costello” czy „Laurela i Hardy’ego”, Jar Jar inspiruje się stylem komików wcześniejszego pokolenia.

Ale żeby było jeszcze zabawniej, Lucas poszedł o krok dalej. Charlie Chaplin twierdził, że krok jego małego Trampa był stworzony przez pewnego starego pijaczynę, którego znał w Londynie. Nazywał się „Rummy” Binks. Przypadek? Wątpię.

„Brzdąc” został wydany w 1921, nie ma żadnej niepoprawnej zawartości i może go oglądać każdy. Rekomenduję, a nawet nalegam, byście obejrzeli to z dziećmi. Oglądanie ponownie tego filmu na potrzeby tego artykułu, z moim 13-letnim synem sprawiło, że śmiał się cały czas. Ja także.

Co więcej, „Brzdąc” Charliego Chaplina sprawił, że inaczej spojrzałem na księcia klaunów „Gwiezdnych Wojen” czyli Jar Jara Binka.


Na koniec warto dodać jeszcze jedną anegdotkę. Podobno rolą Jar Jara był zainteresowany Michael Jackson.

Obsada „Rogue One”: Paul Benjamin „Ben” Mendelsohn

0

Australijczyk, który urodził się 3 kwietnia 1969 w Melbourne, jest obecnie jednym z lepiej kojarzonych aktorów z antypodów, znanym głównie z ról czarnych charakterów. Za młodu wiele podróżował, gdyż jego ojciec był badaczem medycznym, który zmieniał placówki. Wraz z żoną i synami mieszkał więc i w USA, i w Wielkiej Brytanii, na koniec wrócili znów do Australii. Jego matka była dyplomowaną pielęgniarką, lecz Ben poszedł zupełnie w innym kierunku niż rodzice.

Mendelsohn zaczął się kształcić jako aktor głównie dlatego, że uznał, iż są to łatwe studia. Dodatkowo jeden z jego przyjaciół poszedł na casting, co jeszcze bardziej zainteresowało Bena. Już jako aktor zaczynał skromnie, od ogonów w australijskich serialach. Został dostrzeżony dzięki roli w „The Henderson Kids”. Dzięki niej trafił do filmu „The Year My Voice Broke” (1987). Za tę rolę dostał nagrodę Australijskiego Instytutu Filmowego w kategorii najlepszy aktor drugoplanowy. Nie był to jego debiut na wielkim ekranie, ale film, który bez wątpienia otworzył mu karierę.

Potem przyszedł okres wzmożonej pracy. W filmie „The Big Steal” (1990) zagrał główną rolę, a partnerowała mu Claudia Karvan, zaś w „Spotswood” (1992) grał u boku Anthony’ego Hopkinsa, a w innej roli drugoplanowej pojawił się słynny obecnie nowozelandzki aktor Russell Crowe. Z filmów znanych poza Australią warto wymienić dwa z tego okresu – „Mapa ludzkiego serca” (1992) i „Syreny” (1993). Acz Ben znów grał w nich role mniejsze.

Cały czas też występował w telewizji. W roku 1996 znów zagrał główną rolę i to w dwóch filmach – „Cosi” i „Idiot Box”. Jednocześnie starał się wyjść ze swoim graniem też poza Australię, przy czym pamiętał, że to tu zarabia pieniądze. Efekt był taki, że grał mniejsze role w hollywoodzkich produkcjach jak „Granice wytrzymałości” (2000) z Izabelą Scorupco, a potem wracał na plan australijskiego „Mullet” (2001), gdzie już był rozpoznawalną gwiazdą i grał główną rolę.

Starał się także mierzyć z teatrem. Wystąpił choćby w roli Marka Antoniusza w adaptacji „Juliusza Cezara” w teatrze w Sidney w 2005. W tym samym roku zagrał też w widowisku Terrence’a Malicka – „Podróż do Nowej Ziemi”.

W 2007 dostał angaż do serialu „Love My Way”, w którym główną rolę ponownie grała Claudia Karvan. Wystąpił też w wielkim widowisku Buza Luhrmanna, jednym z najdroższych filmów zrealizowanych w Australii, czyli w „Australii” (2008). Miał być nowym „Titaniciem” ale ostatecznie obraz przeszedł bez większego echa.

Ben wciąż starał się wypłynąć na szerokie wody, czyli Hollywood. W 2009 wystąpił w „Zapowiedzi” (u boku Nicholasa Cage’a i Rose Byrne). Jednocześnie zarabiał w australijskich produkcjach – „Ciężarówka” czy „Piękna kobieta”. W Stanach wciąż grał role drugiego planu, w Australii miał już z czego wybierać. I wybierał różnie, w tym rolę w serialu „Tangle”.

Kolejnym przełomem w karierze był rok 2010 i film „Królestwo zwierząt” (jedną z ról gra tam Joel Edgerton). Film o półświatku rozsławił Mendelsohna na antypodach jeszcze bardziej, a co ważniejsze przyniósł mu też nagrodę Australijskiego Instytutu Filmowego, tym razem w kategorii najlepszego aktora. Czasopismo „GQ Australia” przyznało mu nawet tytuł aktora roku 2010.

Od tego momentu częściej grywał postaci złe lub uwikłane, zresztą ewidentnie zmienił też repertuar, w dodatku także ten tworzony w USA. „Elita zabójców” (2011), „Anatomia strachu” (2011) czy „Zabić, jak to łatwo powiedzieć” (2012) torują mu drogę w Hollywood. Tam też trafił do obsady filmu „Mroczny rycerz powstaje” (2012).

W Stanach znów stara się zaistnieć. Wystąpił choćby w teledysku „Florence + the Machine” a także w odcinku serialu „Dziewczny” (z Adamem Driverem). Dalej były filmy „Drugie oblicze” (2012), „Idealne matki” (2013), „Starred Up” (2013, za który znów dostał parę mniej znaczących nominacji), „Lost river” (2014) czy „Exodus: Bogowie i królowie” (2014, ponownie spotkał się z Joelem Edgertonem), „Black Sea” (2014), „Mississippi Grind” (2015) czy ostatnio „Slow West” (2015). Wystąpił też w serialach „Axe Cop” i przede wszystkim „Bloodline”. Z tej ostatniej roli chyba jest na razie najlepiej kojarzony.

Mendelsohn w 2009 uczestniczył w programie „What Do You Think You Are?” w którym można się dowiedzieć o swoim pochodzeniu. Tak naprawdę to szukano jednego powiązania, z Feliksem Mendelshonem, słynnym kompozytorem i twórcą marszu weselnego, jednakże nic takiego nie znaleziono. Choć było blisko. Aktorowi znaleziono nie tylko korzenie żydowskie, lecz także polskich i niemieckich przodków, plus oczywiście szkockich, angielskich i irlandzkich.

Jest szczęśliwym mężem i ojcem. W czerwcu 2012 ożenił się z Emmą Forrest, z którą ma jedno dziecko.


w „Mroczny Rycerz powstaje” jako Daggett


w „Granice wytrzymałości” jako Malcolm Bench


w „Zabić, jak to łatwo powiedzieć” jako Russell


w „Bloodline” jako Danny Rayburn

Dotychczas z ekipy „Rogue One” prezentowaliśmy sylwetki:
Gareth Edwards - reżyser
Gary Whitta - pierwszy scenarzysta
Chris Weitz - drugi scenarzysta
Jason McGatlin - producent
Kathleen Kennedy - producentka
Felicity Jones - aktorka
Riz Ahmed - aktor
Diego Luna - aktor
Alan Tudyk - aktor

Archiwum wiadomości dla działu "Świat Filmu"

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.