Świat Filmu

Harrison Ford i nieśmiertelna miłość

0

Dziś na nasze ekrany wchodzi film „Wiek Adaline” (The Age of Adaline) Lee Tolanda Kriegera z Harrisonem Fordem. W pozostałych rolach występują: Blake Lively, Michiel Huisman, Ellen Burstyn, Kathy Baker i Amanda Crew.

Film to melodramat z pewnym fantastycznym wątkiem. Urodzona na początku XX wieku Adaline (Blake Lively) jako dwudziestolatka ulega wypadkowi, na skutek którego przestaje się starzeć. Nieśmiertelność jednak wcale nie jest taka przyjemna. Adaline musi zarówno ukrywać się przed ludźmi próbującymi zbadać jej fenomen, jak i mierzyć się z tym, że jej bliscy się starzeją i odchodzą. W końcu znajduje mężczyznę dla którego warto byłoby zrezygnować z nieśmiertelności...

Internetowa premiera filmu "Black Angel"

Youtube
6

Jak pisaliśmy w tym newsie sprzed roku przed piątym Epizodem czyli "Imperium Kontratakuje" puszczano w kinach krótkometrażowy film fantasy "Black Angel" w reżyserii Rogera Christiana (scenografia „Nowej nadziei”, reżyser drugiego zespołu „Mrocznego widma”). Całą jego skomplikowaną historię znajdziecie we wspomnianym newsie, zaś od wczoraj do końca miesiąca można oglądać go w serwisie Youtube. My prezentujemy go poniżej. Słowo wstępne wygłasza sam Christian.

Pewien rycerz wraca z krucjaty do domu. W wyniku niezwykłego spotkania otrzymuje zadanie zabicia złego wojownika.

Nowe filmy w Starwarsówku

0

Zaczynamy od najważniejszej informacji. Otóż Kathleen Kennedy potwierdziła, że będzie kolejny „Indiana Jones”. Jeszcze nie wiadomo kiedy, nie wiadomo o czym, nie wiadomo z kim, ale w swoim czasie będzie. Szefowa Lucasfilmu dodała także, że szukają oni miejsca także dla innych swoich marek jak „Zabójcze radio” czy „Willow”. Nad Indym obecnie trwają prace koncepcyjne i organizacyjne.

Chwilowo napiszemy jeszcze o Joshu Tranku, który jak wiemy wyleciał ze Starwarsówka z wilczym biletem. Otóż wygląda na to, że wyrzucono go także z sequela „Fantastycznej czwórki”. Tak więc reżyser ma teraz dużo wolnego na realizację własnych projektów. Niestety póki co o nich cisza.

W listopadzie czeka nas światowa premiera „The Hateful Eight” Quentina Tarantino. Powoli rusza promocja tego westernu. Na zdjęciach promocyjnych zobaczyliśmy jak w nim wygląda Samuel L. Jackson. Charakteryzatorzy znów mieli duże pole do popisu.

John Williams jednak nie napisze muzyki do „Bridge of Spies” Stevena Spielberga. Podobno zrezygnował z powodów zdrowotnych. Według oficjalnych informacji nie jest to jakaś poważna choroba, ale kompozytor musiał zwolnić tempo. Będzie to pierwszy film Stevena Spielberga od „Koloru purpury” w którym muzykę skomponuje ktoś inny niż John Williams. Przedstawiciele Williamsa zapewniają, że John powróci do komponowania dla Spielberga przy jego następnym filmie, czyli „Wielkomiludzie”, ekranizacji powieści Rolanda Dahla (oryginalny tytuł to „The BFG”). Podobno film ma mieć swoją premierę w 2016. W „Bridge of Spies” Williamsa zastąpi Thomas Newman. Sam Williams niestety musiał też odwołać swój udział w zapowiedzianych wcześniej koncertach. Także, jak już wiemy, sposób nagrywania muzyki do „Przebudzenia Mocy” jest bardziej przyjazny sędziwemu twórcy.

Spielberg zaś jak zwykle ma wiele pomysłów na to co nakręci dalej, znów pojawił się kolejny. Jest nim „Ready Player One” na podstawie książki Ernesta Cline’a. Opowiada ona historię nastolatka Wade’a Wattsa, który ucieka przed szarą rzeczywistością logując się do wirtualnego świata Oasis, gdzie ludzie mają alternatywne życie. W międzyczasie umiera twórca gry, ekscentryczny milioner, który postanowił zabawić się po raz ostatni. Miliony dolarów zgadnie ten gracz, który w Oasis znajdzie ukryty skarb, rozpoczyna się więc wyścig w świecie wirtualnym, jak i realnym. Film podobno ma być połączeniem „Matrixa”, „Avatara” i „Charliego i Fabryki Czekolady” (ta ostatnia to także powieść Rolanda Dahla, jak „Wielkomilud”). Warner Bros. próbowało zrobić z projektem coś od pięciu lat, a o reżyserię ubiegali się między innymi Peter Jackson, Christopher Nolan, Edgar Wright, Matthew Vaughn i Robert Zemeckis. Jeśli wszystko pójdzie z planem, Spielberg zajmie się tym projektem zaraz po „Wielkomiludzie”.

Dodatkowo słynny reżyser postanowił wyprodukować kolejny serial. Tym razem zmierzy się ze słynną powieścią Aldousa Huxleya „Nowy wspaniały świat”, jednej z najgłośniejszych antyutopii XX wieku. Serial powstanie dla stacji SyFy.

Natalie Portman negocjuje rolę w filmie „Unicestwienie” (Annihilation) Alexa Garlanda („Ex Machina”) na podstawie powieści Jeffa VanderMeera. Miałaby się wcielić w rolę biolożki, która wyrusza na poszukiwanie zaginionego męża i odkrywa na terenie skażonym nieznaną formę życia, wymykającą się ziemskiemu pojmowaniu ewolucji. Garland napisze także scenariusz do tego filmu.
Na razie zaś odtwórczyni roli Padme zagra w „On the Basis of Sex, gdzie wcieli się w Ruth Bader Ginsburg, sędziny Sądu Najwyższego. Ten biograficzny film opowie o trudnościach Ruth, drugiej kobiety nominowanej do objęcia urzędu sędziego Sądu Najwyższego. Scenariusz napisał Daniel Stiepleman. Produkuje Robert W. Cort i Ram Bergman (Epizod VIII). Poszukiwania reżysera trwają.

Znamy już tytuł piątej części przygód agentów INF, brzmi on „Mission: Impossible: Rogue Nation”. Za produkcję odpowiada J.J. Abrams. W filmie poza Tomem Cruisem występuje Simon Pegg. Póki co film ten blokuje promocję Rogue One, o czym pisaliśmy.

Domhnall Gleeson prawdopodobnie dołączy do obsady filmu „Mena” z Tomem Cruisem. To historia Barry’ego Seala, pilota specjalizującego się w przemycaniu broni i narkotyków, pracującego zarówno dla CIA jak i karteli.

Hayden Chrsitensen chyba wychodzi na prostą. Zagra w kinowej wersji przygód „Marko Polo”. Na razie nie wiadomo wiele o samym projekcie, poza tym, że Hayden wcieli się w rolę słynnego podróżnika. W USA dobrze sprzedaje się serial o tym bohaterze, więc pora zrobić kinową konkurencję. Zobaczymy jak to wyjdzie Haydenowi.

Felicity Jones była niedawno w Wenecji, gdzie zakończyła zdjęcia na lokacji do „Inferno”, czyli kolejnej adaptacji powieści Dana Browna reżyserowanej przez Rona Howarda. Główną rolę gra oczywiście Tom Hanks. Jones jak tylko skończy pracę w studiu będzie musiała szybko przenieść się na plan „Rogue One”, tak więc aktorkę czekają pracowite miesiące.

Ewan McGregor zmienia repertuar. Zagra teraz świecznik. Nie będzie to jakieś wyjątkowo ambitne i artystyczne kino, a aktorska adaptacja „Pięknej i Bestii” Disneya. Stanley Tucci zagra fortepian, Emma Watson piękną, Dan Stevens bestię. W pozostałych rolach występują Ian McKellen, Emma Thompson i Luke Evans. Premiera w 2017.

Simon Kinberg ponownie połączy siły z Neilem Blomkampem („Dystrykt 9”, „Chappie”). Tym razem obaj panowie zajmą się produkcją filmu „The Leviathan”. Na razie nie wiadomo, które studio się tym zajmie i kiedy można się spodziewać rozpoczęcia produkcji, ale jest za to pewna historyjka. Twórca filmu, Ruairi Robinson przygotował krótkometrażowy film, który miał znaleźć mu partnerów w Hollywood. Tam się spodobał, a Kinberg od razu zdecydował się wziąć film na tapetę. Próbkę „The Leviathana” można zobaczyć tutaj. Film dzieje się w XXII wieku, gdy ludzkość skolonizowała już inne planety.

Kinberg dodatkowo wyprodukuje wraz z Ridleyem Scottem film „Narco Sub”. Pierwotnie reżyserem miał być Tony Scott, ale ponieważ popełnił samobójstwo jego miejsce zajmie Brian Kirk. Film będzie historią kapitana marynarki, któremu uprowadzono syna. Kartel narkotykowy żąda, by kapitan objął dowódctwo nad ich łodzią podwodną, która ma przeszmuglować do Stanów 20 ton kokainy. Skoro uprowadzili syna, właściwie główną rolę może grać tylko i wyłącznie Liam Neeson.

Skoro już jesteśmy przy Neesonie to pojawił się zwiastun filmu „The Prophet”, o którym pisaliśmy dwa lata temu. Obraz w USA wejdzie do kin w sierpniu.

„Avengers: Czas Ultrona” w kinach

15

Od wczoraj naszych ekranach gości film Disneya osadzony w uniwersum Marvela. Chodzi oczywiście o „Avengers: Czas Ultrona” Josha Whedona. W filmie występuję między innymi Samuel L. Jackson, Andy Serkis, a także Robert Downey Jr., Chris Hemsworth, Mark Ruffalo, Chris Evans, Scarlett Johansson, Jeremy Renner czy James Spader.

Tym razem ekipa Avengersów sama sobie narobiła bigosu. Tony Stark próbował wskrzesić program utrzymania światowego pokoju, za pomocą sztucznej inteligencji, ale nie wyszło. W efekcie Ultron próbuje zniszczyć całą planetę, a superbohaterowie muszą go pokonać.

W Stanach film póki co sprzedaje się bardzo dobrze, choć trochę gorzej od pierwszej części. Niektórzy twierdzą, że to wina walki bokserskiej Floyda Mayweathera i Manny’ego Pacquia, która odciągnęła w USA męską publiczność od wyjścia do kina. Póki co nie jest źle, bo film trafił na drugą pozycję na liście najlepszych weekendów otwarcia w Stanach. Pierwszą sprawuje „Avengers” a trzecią „Iron Man 3”, więc i tak wszystko zostaje w rodzinie Disneya / Marvela. Zobaczymy jak się w tę listę wkręci „Przebudzenie Mocy”. A skoro o nim wspomnieliśmy, to warto dodać, że przed „Avengersami” jest wyświetlana zajawka Epizodu VII. W zależności od kin jest to pierwsza lub druga.

Film jest dostępny w 4 wersjach. 2D i 3D z dubbingiem i napisami.

„E.T.” i „Gwiezdne Wojny”

0



Tym razem Bryan Young zajął się głośnym filmem Stevena Spielberga „E.T.” (E.T. the Extra-Terrestrial) z 1982. Tu już trudno mówić o inspirowaniu sagi, raczej należy skupić się na inspiracjach sagą.

Wpływ między „Gwiezdnymi Wojnami” a „E.T.” Stevena Spielberga jest prawdopodobnie dużo bardziej wzajemny niż w przypadku wielu innych filmów, które śledziliśmy w tej kolumnie, ale z pewnością nie mniej ważny. Zanim jednak porozmawiamy o filmie, ważne jest by zrozumieć kontekst okresu jego premiery. „E.T.” wyszło w 1982 w mrocznych czasach dla kina pomiędzy premierami „Imperium kontratakuje” i „Powrotu Jedi”. Han był wciąż zamrożony w karbonicie, Darth Vader mógł skłamać lub nie o swoim ojcostwie, a Boba Fett stał się wrogiem publicznym numer jeden za sprowadzenie Vadera do naszych bohaterów.

„E.T.” to kulturowy fenomen, ale też pierwszy film, który wysadził „Gwiezdne Wojny” z najwyższego miejsca na liście najlepiej zarabiających filmów wszechczasów. Gdy pokonano „Gwiezdne Wojny”, George Lucas wykupił całą stronę reklamową w „Variety” by pogratulować przyjacielowi. W reklamie znajdował się Han i Luke z medalami unoszącego E.T. na swoich ramionach podczas świętowania. Artoo miał nawet naklejony napis „I love E.T.”

„E.T.” opowiada historię chłopca, który wchodzi w kontakt z lubującą pokój obcą formą życia, która została pozostawiana na Ziemi przez swoich towarzyszy. Elliot, którego grał Henry Thomas, buduje wieź z istotą, uczy ją wszystkiego co potrafi i stara się go chronić przed rządem, który chce go zbadać i przeanalizować wnikliwie. Gdy zrozumiał, że najlepszą rzeczą dla E.T. jest odstawienie go do domu, Elliot, jego rodzeństwo i przyjaciele pracują razem pomimo marnych szans, starają się odesłać istotę do domu.

Film w pewien sposób odbija trudy słabo wyposażonej Rebelii starającej się zrobić to co powinno się i mierzącej się z potężnymi instytucjami rządowymi, motyw ten nie będzie bardziej widoczny niż wtedy, gdy wyszedł „Powrót Jedi” rok później. A kto z nas w późniejszych latach nie udawał w jakimś stopniu, że nasze rowery mogą latać na niebie, czy że są to imperialne speedery?

Dodatkowo John Williams jest tu kompozytorem, udało mu się oddać to samo emocjonalne uczucie co w „Gwiezdnych Wojnach”, przynajmniej w kontekście muzycznym.

A gdy Elliot uczy E.T. co to znaczy być dzieckiem wczesnych lat 80. Oczywiście pokazuje mu zabawki z „Gwiezdnych Wojen”.
– To jest Młotogłowy – mówi Elliot trzymając klasyczną figurkę. Potem przeskakuje do straszliwego końca Imperium – to jest Boba Fett.

Mając odpowiedni dystans czasu między tamtym okresem a dziś, łatwo zapomnieć, że wymówione imię Boba Fett po raz pierwszy w kinie padło nie w „Gwiezdnych Wojnach”, a z ust Elliota.

Spielberg w ten sposób sprawił, że dzieciństwo było realistyczne, uwierzytelnił tym samym realia filmu. Oczywiście figurki bardzo dobrze oddają tamten okres. Które dziecko nie miało wtedy obsesji na punkcie „Gwiezdnych Wojen”? Nie bez powodu Ben Afflec używał tej samej techniki w swojej „Operacji: Agro” (najlepszy film 2012).

Ale Spielberg nie oddaje tylko hołdów swojemu przyjacielowi w postaci zabawek. Idzie nawet o krok dalej. Gdy Elliot i jego rodzeństwo bierze E.T. na chodzenie po domach i proszenie o cukierki na Halloween, zakładają na niego białe prześcieradło i wychodzą na zewnątrz. Mijają kogoś przebranego za Yodę i w tym momencie młody kosmita mówi:
– Dom! – krzyczy powtarzając – dom!
Czy to miało znaczyć, ze oryginalnie Yoda przypomniał E.T. któregoś z towarzyszy, czy może E.T. rzeczywiście pochodzi z odległej galaktyki, tego nie możemy być pewni. Ale George Lucas może. W 1999 wraz z premierą „Mrocznego widma” nabraliśmy pewności, ze E.T. nie pomylił się, widząc Yodę. Powiedział „dom”, bo tak sądził. W scenie w senacie na Corsucant, gdy królowa Amidala zgłasza wotum nieufności przeciw przywództwu kanclerza Valoruma, trzech członków rasy E.T. (może nawet sam E.T.) jest zauważalnych. Mają własną senacką platformę i głosują jak reszta. To był moment, w którym musiałem przemyśleć cały film Spielberga, gdy to zobaczyłem. W moim domu „E.T.” jest często oglądanym filmem. Co prawda ma rating PG, ze względu na język i poruszane miejscami tematy, jest też ukochany przez wszystkich, a moje dzieci oglądały je odkąd były brzdącami. Jest miejscami dość mocny i uczy dzieci słów zabawnych, ale nieodpowiednich, jednak z pewnością jest perfekcyjny dla całej rodziny. A z pewnością jest dziś równie aktualny, co w dniu w którym go stworzono. To też dobry punkt wyjścia by pokazać swoim dzieciom „Spokojnego człowieka” Johna Wayne’a. Zaufajcie mi.



Podobieństwo jest widoczne w wielu miejscach, ale kwestia walki z systemem, czy to rządem, czy Imperium to raczej temat aktualny dla pewnego pokolenia, o czym Young chyba zdaje się zapominać. Reszta to nawiązania i żarty, które robili sobie dwaj przyjaciele. Zresztą w artykule Young wspomina o reklamie w gazecie, którą wykupił George. Jednak gubi tu cały kontekst. Steven Spielberg zrobił coś podobnego, gdy Lucas „Gwiezdnymi wojnami” pokonał jego „Szczęki”. To zaczęło pewną tradycję o której pisaliśmy tutaj.

Natomiast co do samego E.T. w senacie, to również o tym pisaliśmy, także o tym z jakiej rasy jest E.T.

A na koniec warto dodać, że w E.T. wystąpił w jednej z ról Harrison Ford, ale sceny z nim usunięto (choć czasem można je znaleźć na dodatkach), a jedną z producentek filmu jest Kathleen Kennedy.

Archiwum wiadomości dla działu "Świat Filmu"

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.