Świat Filmu

Ray Harryhausen i „Gwiezdne Wojny”

oficjalna
0



Tym razem Bryan Young zajął się filmem „Siódma podróż Sindbada” (The 7th Voyage of Sindbad) Nathana Jurada. Dziś ten film jednak jest najbardziej pamiętany zupełnie z innego względu. Miał on bardzo istotny wpływ na historię efektów specjalnych i uchodzi za jedno z najważniejszych dzieł Raya Harryhausena. I to właśnie jego wpływem na sagę dziś się zajmiemy.

Dla wielu filmowców Ray Harryhausen to jedno z najważniejszych nazwisk w przemyśle filmowym. Był on pionierem poklatkowych efektów specjalnych, przez co zajmuje szczególnie miejsce w historii inspiracji „Gwiezdnych Wojen”. Był znany z wielu filmów, ale prawdopodobnie najważniejszy to pochodzący z 1958 „Siódma podróż Sinbada”, pierwszy film w którym użyto poklatkowych efektów specjalnych, nakręcony w kolorze.

Wiedziałem, że ten film jest ważny dla historii kina, ale nie zdawałem sobie sprawy z jego wagi dla „Gwiezdnych Wojen” aż do wywiadu który przeprowadziłem z Philem Tippettem na potrzeby podcastu „Full of Sith”. To był film, który zainspirował Tippetta, by wszedł w biznes filmowy, a jego wkładu w „Gwiezdne Wojny” nie można pominąć. Phil był jednym z kluczowych artystów, którzy stworzyli holoszachy widziane w „Nowej nadziei”. On był człowiekiem stojącym za techniką poklatkową, która przywołała do życia tauntauny i AT-AT w „Imperium kontratakuje”. On też sterował głową rancora w „Powrocie Jedi”.



Nic z tego by nie powstało, gdyby nie poszedł obejrzeć w 1958 klasycznej „Siódmej podróży Sindbada”. Ten obraz opowiada historię Sindbada żeglarza. Zmierzał do Bagdadu, by ożenić się z księżniczką Parissą, która została zmniejszona przez złego czarnoksiężnika imieniem Sokurah. Sokurah mówi Sindbadowi, że jeśli ten będzie towarzyszył mu w wyprawie na zamieszkałą przez potwory wyspę Colossa, odzyska swoją magiczną lampę i będzie w stanie przywrócić księżniczce jej normalną wielkość. Na Colossie Sindbad i jego załoga walczą z cyklopowymi bestiami, Rokiem, Smokiem, szkieletami i cała masą innych potworów stworzonych w technice poklatkowej.

To była wspaniała zawadiacka przygoda w duchu „Flasha Gordona” czy „Robin Hooda” z fantastycznymi efektami, w dodatku w kolorze. Nic dziwnego, ze zainspirowało to siedmioletniego Phila Tippetta, by zainteresować się tworzeniem animacji poklatkowych, a to postawiło go na drodze by zostać w 1975 zatrudnionym przez George’a Lucasa do stworzenia figur na planszy do dejarika.

Zarówno technika animacji poklatkowej jak i gigantyczne potwory „Siódmej podróży Sindbada” stanowiły bezpośrednią inspirację dla „Gwiezdnych Wojen” w kliku miejscach. Podobieństwa są widoczne zarówno w potworach w „Powrocie Jedi” czy „Ataku klonów” (w szczególności reek), a monstrami w klasyce Harryhausena.

Muzykę filmu prześlicznie skomponował Bernad Herrman, który przepełnił filmową fantastykę klasyką, tym typem emocji muzyki filmowej który mógłby zainspirować George’a Lucasa, by znaleźć Johna Williamsa. John Williams wiele razy ciepło wypowiadał się o dziełach Herrmana i wiele razy dyrygował niektóre z jego najbardziej znanych utworów na koncertach.

Ale oglądając ten film i nawet ignorując potwory jak i walki na miecze, fani „Star Wars” znaleźliby jeszcze jedno nawiązanie, zapożyczone przez odległa galaktykę. Po tym jak Sindbad walczy ze szkieletami na wierzchołku okrągłych schodów prowadzących donikąd, jest w stanie uciec wraz z księżniczką. Nieszczęśliwie dla niego zły Sokurah używa swojej magii i niszczy most którym mogliby uciec. Dżin z magicznej lampy, który się pojawia, daje Sindbadowi sznur. Z księżniczką przytuloną do niego Sindbad przelatuje nad przepaścią w podobny sposób jak Luke z Leią na Gwieździe śmierci.

Dla tych, których zainteresował ten film, to ma on rating G, czyli nadaje się dla wszystkich. Obejrzałem go ponownie z moim 12-letnim synem specjalnie na potrzeby tego artykułu, syna zachwyciły efekty specjalne jak tylko się dowiedział kiedy film stworzono. Z pewnością jest odpowiedni dla całej rodziny.

Można go znaleźć na DVD czy Blu-ray, a także na Amazonie, Vudu czy Google Play. Film ma efekty w technikolorze, ale z pewnością warto obejrzeć wersję zremasterowaną na potrzeby Blu-ray.



Dwa pozostałe najbardziej znane filmy Raya Harryhausena to „Jason i Argonauci” (1963) oraz „Zmierzch Tytanów” (1981). Dzieła Raya za inspirujące uznał nie tylko Lucas, ale też James Cameron i Peter Jackson. Harryahusen zmarł ponad dwa lata temu.

W tekście Bryana Younga znajduje się sugestia, że ten film zainspirował muzycznie George’a Lucasa, by znalazł Johna Williamsa. Oczywiście nie da się tego wykluczyć, ale warto przypomnieć sobie o tym, iż o wiele bardziej w tej materii George’a zainspirował Stanley Kubrick ze swoją „2001: Odyseją kosmiczną”. Lucas miał kilka pomysłów na muzykę, przez pewien czas myślał nad klasyką. Część znajomych sugerowała mu nowoczesny i kosmiczny wówczas heavy metal, natomiast Steven Spielberg właśnie zaproponował Williamsa.
A na koniec warto dodać, że Phil Tippett pracuje też przy Epizodzie VII.

Samuel L. Jackson prezydentem Stanów Zjednoczonych

9

Dziś na nasze ekrany wchodzi film „Polowanie na prezydenta” (Big Game) Jalmari Helandera. W roli prezydenta Stanów Zjednoczonych, Williama Alana Moore’a wcielił się Samuel L. Jackson. To dość ciekawa rola w karierze Jacksona, gdyż jego prezydent nie będzie typowym twardzielem. Przynajmniej przez jakiś czas.

W filmie występują Onni Tommila, Ray Stevenson, Victor Garber, Jim Broadbent i Felicity Huffman.

Film opowiada historię nastolatka, który pojechał na kamping do lasu, niestety w okolicy zestrzelono Air Force One. Młodzieńcowi udaje się uratować prezydenta, ale to dopiero początek gry.



Ale nie jest to jedyny film, który pojawi się na naszych ekranach niebawem, wart wspomnienia. W środę do naszych kin wejdą dwa filmy, o których także warto wspomnieć. Wchodzą oczywiście w ograniczonej dystrybucji, normalnie będą wyświetlane od przyszłego piątku. Pierwszy z nich to „W głowie się nie mieści” (Inside Out) Pete’a Doctera i Ronaldo Del Carmen, czyli nowa animacja Pixara. W oryginale głosów podkładają między innymi Frank Oz i John Ratzenberger. Za muzykę zaś odpowiada Michael Giacchino. Niestety w Polsce film będzie można zobaczyć raczej tylko z dubbingiem.

Życiem Riley kieruje 5 emocji: Radość, Strach, Gniew, Odraza i Smutek. Gdy będzie musiała przeprowadzić się z ojcem do San Francisco, górę nad Radością wezmą inne emocje.




Drugi film, który zadebiutuje w środę, nie tylko na polskich, ale i światowych ekranach to „Terminator: Genisys” Alana Taylora. Tam też nie zabraknie udziału Starwarsówka. Za montaż filmu odpowiada Roger Barton (montażysta „Zemsty Sithów”). W nowym „Terminatorze” występują Arnold Schwarzenegger, Jason Clarke, Emily Clarke, Jai Courtney, J.K. Simmons, Dayo Okeniyi i Matt Smith.

Kolejny film z cyklu koncentruje się między innymi na ponownym wysłaniu Terminatora w przeszłość, na tyle odległą, że może ona zmienić wydarzenia znane nam z poprzednich odsłon cyklu. Niezmienne pozostaje to, że ludzkość walczy ze Skynetem, a Sarah Connor będzie mieć pomoc, która przybędzie z przyszłości…

Liam Neeson gościnnie w kinach

0

Dziś na nasze wchodzi film „Ekipa” (Entourage) Douga Ellina. Niektórzy z pewnością kojarzą serial „Ekipa” to jest jego filmowa wersja, czyli jakby dodatkowy sezon. Na szczególną uwagę w tej produkcji zasługują znani aktorzy pojawiający się gościnnie i grający samych siebie. W takiej właśnie roli zobaczymy choćby Liama Neesona, George’a Takeia („Star Trek”, „Wojny klonów”), Jessica Alba, David Spade czy Mark Wallberg. Oczywiście główne role grają aktorzy znani z serialu, Kevin Connolly, Adrien Grenier, Kevin Dillon, Jerry Ferrara, czy Jeremy Piven.

Gwiazdor filmowy, Vincent Chase oraz jego ekipa – Eric, Turtle i Johnny powracają i ponownie podejmują współpracę z szefem wytwórni Arim Goldem. Tym razem zajmą się dość ryzykownym projektem związanym z debiutem reżyserskim Vincenta.

Witamy w parku jurajskim... ponownie

11

Dziś na nasze ekrany wchodzą dwa filmy ludzi, którzy współtworzyli „Gwiezdne Wojny”. Pierwszy z nich to „Najdłuższa podróż” (The Longest Ride) George’a Tillmana Jr., do którego zdjęcia robił David Tattersall, operator prequeli.

W filmie występują Britt Robertson, Scott Eastwood, Alan Alda, Jack Huston, Oona Chaplin. Scenariusz na podstawie powieści Nicholasa Sparksa napisał Craig Bolotin.

Jest to opowieść o miłości, przeznaczeniu, śmierci i marzeniach tak zrealizowanych jak i tych niespełnionych. Film składa się z dwóch wątków, które w pewien sposób się łączą. W jednym z nich oglądamy starszego mężczyznę, uwięzionego we wraku po wypadku samochodowym. Starszy pan wspomina całe swoje życie w tym miłość do swojej nieżyjącej już żony. Drugi wątek koncentruje się na studentce historii sztuki zakochanej w młodym kowboju z rodeo. Musi on wrócić na arenę po ciężkim wypadku, by uratować rodzinną posiadłość... W tle zaś znajdują się pewne listy, które przynoszą nadzieję...



Drugi film to jeden z najbardziej oczekiwanych tytułów roku. „Jurrasic World” Colina Trevorrowa. Scenariusz napisali Rick Jaffa, Amanda Silver, Colin Trevorrow i Derek Connolly. Jednym z producentów obrazu jest Steven Spielberg. W rolach głównych występują Chris Pratt, Bryce Dallas Howard, Vincent D’Onofrio, Ty Simpkins, Irrfan Khan, Nick Robinson i Omar Sy. Za muzykę odpowiada Michael Giacchino, ale pojawiają się tam tematy Johna Williamsa.

Po ponad 20 latach od tragicznych wydarzeń park wznawia swoją działalność. Isla Nublar działa pełną parą, ale naukowcom i ich zleceniodawcom to mało, postanawiają oprócz odtworzonych dinozaurów stworzyć zupełnie nowe. Niestety eksperyment wymyka się spod kontroli...

Konsultantami do filmu byli też Rick Carter (scenografia) i Gary Rydstorm (dźwięk), którzy pracowali przy poprzednich częściach. W podziękowaniach wymieniono między innymi Kathleen Kennedy, Johna Knolla i Dennisa Murena.



Temat o filmie na forum

Zmarł Christopher Lee

30

Nie żyje Sir Christopher Frank Carandini Lee. Zmarł w niedzielę 7 czerwca w szpitalu, gdzie przebywał od kilkunastu dni z powodu niewydolności serca i układu oddechowego. Tam też spędził swoje 93. urodziny (27 maja). Wiadomość o jego śmierci została podana później na prośbę rodziny, przede wszystkim żony aktora Gitte Lee i córki. Z Gitte byli małżeństwem ponad 54 lata.



Christopher Lee to człowiek legenda. Aktor charakterystyczny i pracowity, mający na swoim koncie ponad 280 ról w filmach czy serialach. Zdecydowanie najlepiej kojarzony z rolą hrabiego Drakuli, w którego wcielał się wielokrotnie. Przez lata współpracował z wytwórnią Hammer specjalizującą się w horrorach, był jej jedną z największych gwiazd, symbolem świetności. Nie grał tylko w filmach o wampirach, warto też przypomnieć sobie „Mumię” czy „Przekleństwo Frankensteina”. Pomimo wieku Lee nie przestawał być aktywny zawodowo, także jego późniejsze role na trwałe zapisały się w historii kina jak i pamięci młodszego pokolenia. Przede wszystkim chodzi o rolę Sarumana w trylogiach „Władca Pierścieni” i „Hobbit”, a także bliską nam rolę hrabiego Dooku / Dartha Tyranusa w „Ataku klonów” i „Zemście Sithów”. Jeśli chodzi o J.R.R. Tolkiena to Lee nie tylko przyznawał się do bycia fanem twórczości jednego z ojców fantastyki, ale także mógł się poszczycić osobistą znajomością autora. Znał też autora Jamesa Bonda, Iana Flemminga (byli kuzynami). Lee początkowo miał się wcielić w rolę doktora No w pierwszym filmie z cyklu, ostatecznie zagrał jednak Francisco Scaramangę w „Człowieku ze złotym pistoletem”. Grał też główną rolę w serii filmów o Fu Manchu. W ostatnich latach inaczej dobierał swoje role, tak by nie wymagały od niego dużo wysiłku, jednak praktycznie do ostatnich swych dni pozostał aktywny zawodowo. Film „Angels in Notting Hill” wciąż czeka na dystrybucję, Christopher zaś miał jeszcze wystapić w filmie o zamachach na World Trade Center (zdjęcia jeszcze się nie rozpoczęły).

W swoim dorobku ma pracę z wieloma wybitnymi reżyserami, dla których często sam był wielką legendą. Współpracował choćby z Georgem Lucasem, Stevenem Spielbergiem, Martinem Scorsese, Johnem Hustonem, Josephem Loseyem, Orsonem Wellesem, Billym Wilderem Johnem Landisem, Timem Burtonem czy Peterem Jacksonem. Można go zobaczyć w takich filmach czy serialach jak „1941”, „Hugo i jego wynalazek”, „Jan Paweł II” (gdzie zagrał kardynała Wyszyńskiego), „Jeździec bez głowy”, „Gremliny 2”, „W 80 dni dookoła świata” (z 1989), „Kroniki młodego Indiany Jonesa”, „Aniołki Charliego” (serial), „Kosmos: 1999” czy „Karmazynowy Pirat”. Grywał też różne role w kilku wersjach „Sherlocka Holmesa”. Przez lata blisko współpracował z innym aktorem, Peterem Cushingiem, wystąpili razem w ponad 20 filmach.

Aktorsko udzielał się także w radiu i teatrze. Śpiewał, także w operze, której był wielkim wielbicielem. Pasjonował go także heavy metal, pojawiał się na koncertach cięższej muzyki, żartowano sobie z niego, że jest jednym z jej najstarszych fanów. Lee jednak się nie poddawał i samemu spróbował swoich sił śpiewając początkowo razem z grupą „Rhapsody” a potem nagrywał już sam. Pod koniec zeszłego roku nagrał trzeci mini album z kolędami heavy metalowymi.

Był człowiekiem wielu talentów. Władał biegle kilkoma językami, w tym angielsku, francusku, włosku, hiszpańsku czy niemiecku, porozumiewał się też dobrze po szwedzku i rosyjsku. Walczył w II wojnie światowej. Dwukrotnie trafił do księgi rekordów Guinnessa. Raz jako najwyższy aktor grający rolę pierwszoplanową (miał 1,96 m), a potem jako aktor z największą ilością zagranych ról. Był powszechnie szanowany, a jego wkład w rozwój kultury światowej doceniono. 30 października 2009 książę Karol (w imieniu królowej Elżbiety) nadał mu tytuł szlachecki, nagrodzono go także Orderem Imperium Brytyjskiego.

Ciepło wypowiadał się też o prequelach, które mu się podobały. Mówił, że lubił pracę z Lucasem, bo to reżyser, który odpowiadał na pytania aktorów. Lee nie potrzebował by go prowadzono, bardziej zależało mu na zrozumieniu postaci i takie dyskusje z Georgem prowadził przy okazji „Ataku klonów”, gdzie miał zagrać charyzmatycznego separatystę jak pierwotnie określono publicznie tę rolę. Wiele razy wspominał też, że chciał zobaczyć jak ostatecznie będą wyglądać „Gwiezdne Wojny” czy „Władca Pierścieni” w których grał. Co mu się udało.

Swoimi wspomnieniami na temat Christophera Lee możecie się podzielić z innymi fanami na forum,

Agentka kontra dworka

1

Dziś na nasze ekrany wchodzi film „Agentka” (Spy) Paula Feiga (scenariusz i reżyseria), komedia w której występują Rose Byrne oraz Peter Serafinowicz.

Film jest trochę parodią bondowskiego cyklu i innych szpiegowskich obrazów. Susan Cooper (w tej roli Melissa McCarthy) jest przeciętnym analitykiem CIA pracującym za biurkiem. Gdy jednak agenci polowi zostają zdekonspirowani Susan musi samodzielnie stanąć do boju by zapobiec światowemu kryzysowi. Swój brak doświadczenia nadrabia niecodziennymi metodami oraz zaangażowaniem, a efektów jej działań boją się nie tylko wrogowie, ale też jej przełożeni...

W pozostałych rolach występują Jude Law, Jason Satham i Raad Rawi.



Warto też wspomnieć o innym obrazie, czyli „San Andreas”. Za zdjęcia w tym katastroficznym widowisku odpowiada Steve Yedlin, który prawdopodobnie będzie także operatorem Epizodu VIII.

Rian Craig Johnson

4

Reżyser, scenarzysta i producent filmowy. Choć urodził się na wschodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych (dokładnie to w Maryland, 17 grudnia 1973), to wychowywał się w San Clemente w Kalifornii. Uczęszczał tam także do San Clemente High School, którą potem wykorzystał jako lokację przy swoim debiutanckim filmie.

Uczył się także na Uniwersytecie południowej Kalifornii, oraz USC School of Cinema Arts, tej samej słynnej szkoły filmowej, którą skończyli George Lucas i Steven Spielberg. Ukończył ją w 1996.

Filmem życia, który spowodował iż Johnson zdecydował zostać filmowcem była „Annie Hall” Woody’ego Allena. Obraz ten z pewnością znany jest fanom „Gwiezdnych Wojen” jako to trochę zapomniane dziś dzieło, które zabrało „Nowej nadziei” Oskara za najlepszy film roku 1977. Allen łamał w nim wiele konwencji i to się bardzo Jonhsonowi spodobało i w pewien sposób zainspirowało.

Po szkole zajął się kręceniem filmów krótkometrażowych. Pierwszy z nich „Evil Demon Golfball from Hell!!” z 1996 jest luźną adaptacją opowiadania Edgara Allana Poe pt. „Serce oskarżycielem”. Ten obraz można obejrzeć na dodatkach do „Loopera”. Potem Rian próbował też swoich sił w innych krótkich metrażach – „Ben Boyer and Phenomenology of Automobile Branding” (2001) i „The Psychology of Dream Analysis” (2002). Starał się robić coś w przemyśle filmowym, ale niestety nie udało mu się znaleźć stałego zatrudnienia. Był montażystą filmu „May”, asystentem producenta czy nawet kamerzystą. W sumie ciągle działał w biznesie filmowym, ale ambicje miał z pewnością większe, przede wszystkim by tworzyć własne produkcje.

Przełomem był dopiero jego debiut, czyli „Kto ją zabił?” (Brick) z 2005. Film ten kosztował zaledwie 500 tysięcy USD. Rian nie tylko go wyreżyserował, ale też napisał do niego scenariusz. Skrypt podobno był już ukończony w 1997, acz przez prawie sześć lat trwało szukanie finansowania. Był to obraz stylizowany na film noir, choć według słów reżysera niezamierzenie. Twórca bawił się także językiem, który dość mocno bazował na powieściach Dashiella Hammetta. By ograniczyć koszty, film nakręcono w dawnej szkole Johnsona, a przy jego produkcji pomagali mu członkowie rodziny (produkcja, muzyka, projekty i ilustracje). Dodatkowo po raz pierwszy współpracował tu ze swoimi późniejszymi stałymi współpracownikami, czyli Ramem Bergmanem (producent), Nathanem Jonhsonem (muzyk i kuzyn Riana), Stevem Yedlinem (kamerzysta) a także aktorami – Lukasem Haasem, Josephem Gordonem-Levittem i Noah Seganem. Na Sundance Film Festival dzieło to dostało specjalną nagrodę Jury za wizjonerstwo.

Jednak nie tak łatwo było przekuć ten sukces na kolejne filmy. W międzyczasie Johnson zajmował się między innymi nagrywaniem teledysków w tym dla grupy „The Mountain Goats”. Johnson także nagrywał koncerty tej grupy. Zresztą muzyka jest jego pasją, sam jest piosenkarzem folkowym i gra na banjo. Razem ze swoim kuzynem Nathanem występują czasem w duecie jako „The Preservers”.

Pomysł na drugi film był dużo starszy niż ten wykorzystany w „Kto ją zabił?”. Początkowo miał on nosić tytuł „Penelope” i opowiadać bardziej o relacjach mentorskich, niż braterskich. Rian zabrał się za pisanie zaraz po tym jak dostał nagrodę na Sundance, ale okazało się, że to dość trudne zadnie. Chciał by był to film o przekręcie z wyraziście naszkicowanymi postaciami, który z jednej strony trzyma się mocno gatunku, z drugiej w pewnym momencie z niego wychodzi, wspomagając tym samym zwrot fabularny. Tylko to wszystko zaczęło się zmieniać w czasie. W każdym razie kwestia stylu i jego zmiany jest dość istotna także w kolejnym dziele Riana (to cały czas inspiracja Allenem). „Niesamowici bracia Bloom” ewoluowali, Johnson się douczał czytając i oglądając klasykę, a wśród największych inspiracji dla tego filmu znajdują się „Papierowy księżyc” Petera Bogdanovicha i „Człowiek, który chciał być królem” Johna Hudsona (fabularnie) i „Konformista” Bertolucciego oraz „8 ½” Felliniego (wizualnie). „Niesamowici bracia Bloom” (The Brothers Bloom) trafili do kin w maju 2009, choć oficjalna premiera miała miejsce jeszcze w 2008, więc obraz sobie trochę poleżał. Nie zrobił jednak sukcesu kasowego. Film ponownie wyprodukował Ram Bergman, Nathan Jonhson odpowiadał za muzykę, Steve Yedlin za zdjęcia, a trójka wspomnianych wcześniej aktorów pojawiła się w małych rolach. W przeciwieństwie do „Kto ją zabił?” była to już jednak większa i bardziej profesjonalna produkcja.

Johnson w międzyczasie zaczął współpracować z telewizją. W 2010 wyreżyserował jeden odcinek serialu „Terries” oraz pierwszy z dotychczas wyreżyserowanych trzech odcinków serialu „Breaking Bad”. Do tego drugiego serialu wrócił jeszcze w 2012 i w 2013. W tym ostatnim zrealizował epizod „Ozymandias”, który został bardzo dobrze przyjęty, niektórzy uznają go za najlepszy lub nawet jeden z najlepszych odcinków w całej historii TV. Rian napisał też scenariusz do jednego z odcinków serialu „HitRECord on TV”.

Trzeci film Jonhsona to „Looper: pętla czasu” (Looper) z 2012. Ponownie wyprodukował go Ram Bergman, a w rolach głównych wystąpili Joseph Gordon-Levitt, Bruce Willis, Emily Blunt, Noah Segan czy Jeff Daniels. Za muzykę ponownie odpowiadał Nathan Jonhson, a zdjęcia Steve Yedlin. Rian znów napisał samodzielnie scenariusz. Początkowo jest to opowieść SF o podróżach w czasie, jednak znów w pewnym momencie łamane są reguły gatunkowe. „Looper” był zrobiony z olbrzymim jak na Jonhsona budżetem, który wniósł 30 milionów USD. W samych tylko Stanach zarobił 110 milionów, co było niespodziewanym sukcesem.

Gdy zaczęto szukać reżysera „Przebudzenia Mocy” Johnson sam się zgłaszał do tej roli, robił to dość głośno, lecz wydawało się, że nic z tego nie wynikło. Jednak zasiane ziarna wykiełkowały i w czerwcu 2014 pojawiły się pogłoski, że Rian pisze scenariusz do Epizodu VIII, który ma też reżyserować. Mówiono też o IX części. W tym roku Bob Iger potwierdził zaangażowanie Johnsona przy VIII części „Gwiezdnych Wojen”, jako scenarzysty i reżysera. Wraz z Johnsonem do Epizodu VIII już trafili Ram Bergman i Steve Yedlin. O angażu do IX epizodu nie wiemy nic, wszystko jednak wskazuje, że Johnson zostawi następcom treatment.

Archiwum wiadomości dla działu "Świat Filmu"

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.