Świat Filmu

„Akira” i „Gwiezdne Wojny”

oficjalna
6



„Akira” Katsuhiro Ôtomo to bez wątpienia jedna z najgłośniejszych anime z lat 80. Tym razem Bryan Young zabrał się za śledzenie powiązań tego obrazu i „Gwiezdnych Wojen”.

„Akira” może być jednym z najważniejszy animowanych pełnometrażowych filmów, który stworzono w Japonii. Został okrzyknięty jednym z największych filmów zarówno science fiction, jak i animowanych, wszechczasów, a Roger Ebert rekomendował go nie raz. Wypuszczony w 1988 rozpoczął zalew japońskiej animacji w Stanach Zjednoczonych w latach 90. i później.

Bazujący na mandze o tej samej nazwie film został wyreżyserowany i napisany przez Katsuhiro Otomo. „Akira” opowiada historię postapokaliptycznej, cyberpunkowej odległej przyszłości w sercu Neo-Tokio. Młody dzieciak z ulicznego gangu motocyklowego, nazywający się Tetsuo, krzyżuje swoją ścieżkę z osobami odpowiedzialnymi za rządowy, wojskowy eksperyment i odkrywa, że wojsko eksperymentuje na nim. Zmieniają go w niesamowicie niszczycielską siłę, a jedynie jego przyjaciele i inni psionicy z programu rządowego mogą go powstrzymać.

Estetyka filmu przywołuje w głowie inspiracje z wielu innych, w tym „Metropolis” czy „Łowcy androidów”, ale reżyser również powołuje się na „Gwiezdne Wojny” jako jedną z jego największych inspiracji. Gangi uliczne łatwo uznać za coś pomiędzy Sojuszem Rebeliantów a młodzieńcami ściągającymi się po ulicach drugiego filmu George’a Lucasa, czyli „American Graffiti”. Japoński rząd w tym filmie bardzo przypomina Imperium, a dodatkowo opór i rewolucjoniści starają się zwalczać nielegalne wojskowe eksperymenty.

Film uderza swoją warstwą wizualną, ale też intrygującymi pomysłami, często ma się wrażenie, że to film Kubrika, bo ma z nim wiele wspólnego z wyjątkiem tego, że jest animowany. Wiele sekwencji przywołujących „Gwiezdne Wojny” od pościgu w kanałach ściekowych przypominają trochę skrzyżowanie pościgu na Endorze z sekwencją w zgniatarce, zaś wszystkie sceny akcji na ulicach Neo-Tokio przypominają trochę pościg na Coruscant na początku „Ataku klonów”. Przez cały film Tetsuo może być trochę odbierany jako postać w stylu Dartha Vadera, zaś jego psioniczne umiejętności przypominają Moc. Jest omamiony władzą, którą otrzymał, a jednocześnie odpowiedzialny za los czegoś większego niż swój własny. Sam pomysł „Akiry”, że ta tajemnicza siła niczym Moc, która jest w ludziach, wciąż pozostawia im wybór w jaki sposób chcą jej używać.

Naukowcy w tym filmie nawet mierzą aurę psioniczną postaci tak jak Qui-Gon testował Anakina na liczbę midi-chlorianów w „Mrocznym widmie”.

Sama finałowa bitwa „Akiry” między Tetsuo i jego najlepszym przyjacielem Kanedą bardzo przypomina tę pomiędzy Anakinem i Obi-Wanem w „Zemście Sithów”. Tetsuo nawet traci ramię w tym konflikcie, co prawda nie mieczem świetlnym ale laserem. Jego ramię zostaje zastąpione robotycznym, które bardzo przypomina te Anakina z „Ataku klonów”.

Ale najbardziej bezpośrednim i oczywistym wpływem „Akiry” na „Gwiezdne Wojny” jest Durge w z serialu „Wojny klonów” Genndy’ego Tartakovsky’ego. Obecnie to co prawda legendy, ale Durge był łowcą nagród wynajętym przez Intergalaktyczny Klan Bankowy by walczyć z Jedi w wojnach klonów. Gdy został zaatakowany przez klony i Obi-Wana Kenobiego stracił wiele ze swojej zbroi ukazując ciało, co przypomina właśnie Tetsuo z punktu kulminacyjnego „Akiry”.

Wkrótce Durge pożera Obi-Wana w przedziwną strukturę swego ciała a Obi-Wan wysadza go od środka za pomocą Mocy. Podobna rzecz spotyka Kanedę skonsumowanego przez mutujące ciało przyjaciela. Jeśli ktoś zobaczy „Akirę” i „Wojny klonów” jedno po drugim, ten hołd dostrzeże bez błędu.

„Akira” był jednym z najbardziej istotnych czynników rozwoju zainteresowania anime i mangą w Stanach Zjednoczonych na początku lat 80. Zjawisko to osiągnęło punkt kulminacyjny w latach 90. A teraz się uspokoiło. Anime, w tym częściowo także „Akira” było jednym z kluczowych czynników, które George Lucas I jego ekipa użyła jako inspiracji przy projektowaniu „Wojen klonów” z 2008 zarówno w wersji filmowej, jak I telewizyjnej. Wiele ze stylu i sekwencji akcji w japońskiej animacji jest tym, co wniosła „Akira”, zaś to co widzimy w „Wojnach klonów” to druga lub trzecia generacja opowiadania historii w animacji.

Film Otomo jest jednym z wielu stworzonych w kraju kwitnącej wiśni, który ukazuje nam fikcyjne życie w Japonii po nuklearnym holokauście. Innym znanym przykładem jest choćby „Godzilla”, ale w obu przypadkach motyw japońskiego kina służy jako odskocznia do kolejnych odcinków „Wojen klonów”, w tym drugim przypadku choćby „The Zillo Beast”.

„Akira” ma rating R ze względu na przemoc i nagość. Co prawda w Wielkiej Brytanii czasem jest oznaczona jako od 12 a czasem od 15 lat. Mój 13-letni syn obejrzał „Akirę” ze mną, gdy zabrałem się za nią ponownie, przygotowując się do artykułu, to nie było dla niego zbyt ekstremalne przeżycie, ale uznał film za przyciężkawy. Publiczności przyzwyczajonej do bardziej nowoczesnego stylu animacji czy anime w tym przypadku, ten film może wydać się trochę przestarzały, ale który film cyberpuknowy o przyszłości z lat 80. nie jest?

Ale nawet przy tym tworzona ręcznie animacja jest wyśmienita, zwłaszcza gra światłami, technologia, wybuchy. To jeden z tych filmów, które powinno się obejrzeć ze względu na ich miejsce w historii kina animowanego. Poza tym jest to naprawdę dobry, piękny filmy science fiction, animowany i jest to niesamowita opowieść.

Warto dodać, że podobno George Lucas i Steven Spielberg wspominali, iż ten film nie był w obrocie w Stanach przez swoją premierą, ale nie znalazłem na to dowodów.

John Williams z nagrodą AFI

Variety
9

W czwartek w nocy odbyła się kolejna gala Amerykańskiego Instytutu Filmowego (AFI). Co roku, od 1973, wręczana na niej jest nagroda za całokształt twórczości dla osoby, która swoją pracą przez całe życie ubogacała amerykańskie kino i telewizję. W tym roku na gali AFI uhonorowano Johna Williamsa. Na gali maestro był otoczony przez swoich wieloletnich współpracowników, którzy wspominali jak muzyka i praca Williamsa wpłynęła na ich życie i przemysł filmowy. Wśród zaproszonych gości zobaczyć mogliśmy m.in. George'a Lucasa, Stevena Spielberga, Harrisona Forda, J.J. Abramsa, Drew Barrymore czy Toma Hanksa.

Harrison Ford podczas swojego przemówienia najpierw żartował wspominając, że temat z Indiany Jones'a prześladuje go przez całe życie i słyszy go wszędzie. Później dodał, że muzyka Williamsa jest "solą i pieprzem filmu, która poprawia smak w kluczowych momentach", a temat Marion (z "Poszukiwaczy zaginionej Arki") , którego nie słyszymy z początku a daje się dokładnie usłyszeć dopiero gdy Indiana myśli, że ona umarła jest "Przykładem rozrywki, która została wyniesiona na poziom sztuki". Harrison zakończył swoją wypowiedź mówiąc "John, jesteś geniuszem". My również się przychylamy do tej opinii, więc kończąc już zachęcamy do obejrzenia krótkiego filmiku z tegorocznej gali AFI.

„Warcraft: Początek” w kinach

41

Dziś Warcraft kojarzy się przede wszystkim z grą MMO firmy Blizzard Entertainment „World of Warcraft”, ale ten świat rozwijał się od wielu lat, nie tylko w grach komputerowych. Teraz przyszła pora na film, który stanowi pewne preludium do właściwej akcji gry. Dzieje się mniej więcej na rok przed i akcja jest ukazana zarówno z punktu widzenia Przymierza jak i Hordy. Ukazuje genezę konfliktu między ludźmi i orkami.

„Warcraft: Początek” (Warcraft) dziś wchodzi do naszych kin. Film wyreżyserował Duncan Jones, na podstawie scenariusza który współtworzył wraz z Chalesem Leavittem i Chrisem Metzenem. W produkcji zaś wzięło udział kilka osób ze Starwarsówka. Montuje Paul Hirsch, czyli montażysta „Nowej nadziei” i „Imperium kontratakuje”. Za scenografię odpowiada Gavin Bocquet, który wcześniej stworzył prequele. Wśród artystów koncepcyjnych znajdziemy Magdalenę Kusowską („Przebudzenie Mocy”), zaś jednym z projektantów jest Iain McCaig (prequele, „Przebudzenie Mocy”). W filmie występują: Travis Fimmel, Paula Patton, Ben Foster, Dominic Cooper, Toby Kebbell, Ben Schnetzer, Robet Kazinsky oraz Clancy Brown, czyli głos Savage’a Opressa. Muzykę skomponował Ramin Djawadi.



Poniżej zaś materiał, w którym Brown opowiada o swojej postaci, wodzu Hordy zwanym Blackhand.



Temat na forum

Archiwum wiadomości dla działu "Świat Filmu"

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.