Świat Filmu

P&O 190: Czego najbardziej ci brakuje z ery przedcyfrowej?

4



Dalej na tapecie Ben Burtt i tym razem ciemna strona postępu technicznego.



P: Czego najbardziej ci brakuje z ery przedcyfrowej edycji filmów i dźwięku?

O: Zapachu kopii roboczej oraz 35 milimetrowej magnetycznej taśmy filmowej. Atmosfera w montażowni była wspaniała. To pewnie nie było zdrowe, ale praca miała swój urok.

Zabójcza Florence?

6

Dziś na naszych ekranach pojawiły się dwa filmy, w których powstawaniu odegrali rolę twórcy „Gwiezdnych Wojen”. Pierwszy z nich to „Boska Florence” (Florence Foster Jenkins) Stephena Frearsa. Za muzykę odpowiada Alexandre Desplat, kompozytor ścieżki dźwiękowej do „Łotra 1”.

To niesamowita historia bazująca na autentycznych wydarzeniach. Florence Foster Jenkins nie ma talentu do śpiewania, ale marzy by zostać śpiewaczką operową. Co bardziej istotne, realizuje to marzenie. Dziś czasem wspomina się ją jako najgorszą śpiewaczkę wszech czasów, acz film stara się pokazać ją z trochę innej strony.

W rolach głównych występują: Meryl Streep, Hugh Grant, Simon Helberg, Rebecca Ferguson, Nina Arianda i John Kavanagh.



Drugi film nie wchodzi u nas do szerokiej dystrybucji. Pojawi się w bardzo ograniczonej liczbie kin, często studyjnych bądź z repertuarem bardziej niszowym. Ale w środowiskach komiksowych to dość głośny obraz, bazujący na jeszcze głośniejszym komiksie. Animowany „Batman: Zabójczy żart” (Batman: The Killing Joke) Sama Liu powstał początkowo jako film przeznaczony na rynek wideo. Jednak wokół obrazu narosło tyle legend, że pojawi się w niektórych kinach. A co bardziej istotne dla nas, głos Jokera ponownie podkłada Mark Hamill.

W pozostałych rolach głosy podłożą: Kevin Conroy, Tara Strong, Ray Wise, Brian George i John DiMaggio.

Zmarł Kenny Baker

10

Wczoraj, w wieku 81 lat, zmarł Kenny Baker. Aktor, który zagrał jednego z najbardziej rozpoznawalnych filmowych droidów na świecie - R2-D2.



Kenneth George Baker urodził się 24 sierpnia 1934 w Birmingham w Anglii, od najmłodszych lat cierpiał na karłowatość. Za młodu akceptację swojego wyglądu pomogła mu osiągnąć organizacja Shaftesbury Society z Londynu, grupa Chrześcijan, która pomagała młodym, pokrzywdzonym przez los. Później Kenny Baker mierzący około 1.16m wzrostu swoją karierę rozpoczął w wieku 16 lat w cyrku Burton Lester's Midgets gdzie występował jako DJ, cyrkowy klaun. Zajmował się też pantomimą i pokazami na lodzie.

Kiedy George Lucas zaczął kręcić swoje Gwiezdne Wojny, wśród wielu problemów na planie, pojawił się ten, związany ze zdalnym sterowaniem cylindrycznego, wysokiego na 0.96m robota astronawigacyjnego, modelu R2-D2. W planie było wiele scen z robotem, a technologia zawiodła. Lucas postanowił, że tą rolę zagra człowiek. W tym momencie ze swoja propozycją wystąpił John Barry, projektant produkcji, który oznajmił reżyserowi, że zna człowieka który poradzi sobie z obsługą robota. I tak Baker zadebiutował jako aktor filmowy w 1977 roku w "Gwiezdnych Wojnach", Geore'a Lucasa. Wcześniej na ekranie pojawił się, co prawda dwukrotnie, acz były to raczej gościnne występy, niż konkretne role. To on dał osobowość temu robotowi, poruszając nim i jego kopułą, włączając światełka i wykonując inne gesty za droida. W rolę R2-D2 wcielił się w sześciu pierwszych epizodach sagi, przy "Przebudzeniu Mocy" będąc już tylko konsultantem. Nie była to jednak jego jedyna rola w Gwiezdnych Wojnach - w "Powrocie Jedi" zagrał jeszcze ewoka Paploo.

Co tam słychać w Starwarsówku

3

Zaczynamy od ciekawostki. Paramount zapowiedział nowy serial „Star Trek: Discovery”. Zdjęcia ruszą niebawem, premiera po nowym roku. A co to ma do „Gwiezdnych Wojen”? Ano Ralpha McQuarriego. Nowy okręt – „Discovery” będzie bazował na jego koncepcie „Enterprise”. Zanim ostatecznie zrobiono pierwszy kinowy „Star Trek” pracowano nad innym filmem w tym uniwersum. Ralph pomagał zrobić koncepty do tego. Producenci „Star Trek: Planet of Titans” próbowali do reżyserii zatrudnić kilka osób, rozmawiano między innymi z Francisem Fordem Coppolą, Georgem Lucasem, Steven Spielbergiem i Robertem Wisem. Powstały tylko projekty, które trafiły do archiwum, gdyż zdecydowano jednak zrobić serial. Potem serial anulowano, wrócił pomysł filmu pełnometrażowego (na podstawie opowiadania Alana Deana Fostera), reżyserem został Robert Wise. Teraz prawie 40 lat później użyto konceptów Ralpha.


Enterprise wg Ralpha McQuarriego.


USS Disocvery


Pozostając w temacie „Star Treka”. Kolejna część wciąż jest w planach, wypowiadał się o niej ostatnio J.J. Abrams, w kontekście śmierci Antona Yelchina. Abrams stwierdził, że na pewno nie będą szukać nowego odtwórcy roli Pavla Chekova. Albo postać zostanie uśmiercona, albo zniknie w inny sposób z historii. Abrams wszystko ma pod kontrolą.

Będąc blisko Paramountu, Bob Iger wypowiedział się na temat przyszłości serii „Indiana Jones”. Tu chcą iść inną ścieżką niż „Gwiezdne Wojny”. Na pewno nowe filmy nie będą powstawać co rok. Na pewno też na piątej części się nie skończy. Czy będzie reboot? Iger nie chciał odpowiedzieć wprost, ale zasugerował, że coś w tym stylu raczej się wydarzy. W pierwszym nowym filmie z pewnością wróci Harrison Ford. Kto go zastąpi później? Nie wiadomo. Niektórzy sugerują, że kontrakt Aldena Ehrenreicha na trzy filmy zawiera rolę nie tylko Hana Solo. Cóż, zobaczymy.
Z pewnością do pracy przy filmie wróci wiele osób ze starej ekipy. Reżyserem ma być Steven Spielberg, który zapewnił, że Indiana Jones nie zginie w piątej części. Ma też wrócić John Williams. On ostatnio potwierdził swoją gotowość, o ile nic nie stanie na przeszkodzie.

Skoro już przy Spielbergu jesteśmy, to on i Laura Dern będą zasiadać w radzie gubernatorów Akademii Sztuki i Wiedzy Filmowej. Tak więc, dwie osoby ze Starwarsówka będą decydować o regulaminie Oskarów i nie tylko.

Spielberg zaś kompletuje powoli obsadę „The Kidnapping of Edgardo Mortara”. Pisaliśmy już o tym filmie. U Stevena nigdy nie wiadomo, kiedy i co trafi do produkcji, ale na rolę w tym obrazie kontrakt podpisał Oscar Isaac.

Za to pozostając przy Fordzie, pojawiły się pierwsze szkice koncepcyjne nowego „Łowcy androidów”. Ford wraca jako Deckard. Wciąż nie wiadomo, która wersja filmu Scotta zostanie tą kanoniczną. Zdjęcia do filmu trwają.


Koncepty z nowego „Łowcy androidów”


Bardzo dobre recenzje zbiera nowy film Colina Trevorrowa „The Book of Henry”. Tak dobre, że na miesiąc przed oficjalną premierą (wcześniej pokazywano go na festiwalach), dystrybutor Focus Features zdecydowało się go nie wypuszczać w tym roku. Premiera planowana jest na 16 czerwca 2017. Podobno wtedy będzie mniejsza konkurencja w kinie i będą mieli więcej czasu na promocję. To opowieść o samotnej matce wychowującej dwóch synów, z których jeden jest geniuszem. Zapisuje on sposób na rozwiązanie trudnej sytuacji z sąsiedztwa, gdy matka go znajduje postanawia wprowadzić go w życie. Matkę gra Naomi Watts, syna Jacob Tremblay, który chciał bardzo wystąpić w „Gwiezdnych Wojnach”. Reżysera IX Epizodu zna.

Andy Serkis cały czas próbuje swoich sił jako reżyser. Mimo że jego filmy są na razie odkładane na półkę, ciągle znajduje nowe projekty. Tym razem jest to „Breathe”. Ma to być historia inspirowana autentycznymi wydarzeniami. Pewien młody mężczyzna wraz z żoną dzielił pasję do podróży i przygód. Zachorował jednak na polio. Potem, pomimo paraliżu, nie poddaje się, razem podróżują inaczej zmieniając życie innych ludzi. Wystąpią: Andrew Garfield, Miranda Raison, Claire Foy i Dean-Charles Chapman. No i najważniejsze, zdjęcia trwają, więc debiut reżyserski szykuje się na przyszły rok.

Gary Whitta, jeden ze scenarzystów „Łotra 1” zajmie się teraz ekranizacją komiksu o dzielnych myszach. „Mouse Guard” której autorem jest David Petersen opowiada historię myszy, który w średniowieczu zawiązują bractwo rycerskie i chronią zwykłych obywateli. Film ma powstać w technice motion-capture, za kamerą stanie Matt Reeves („Ewolucja planety małp”).

Joel Edgerton negocjuje rolę w filmie „It Comes At Night”. Miałby tam zagrać ojca, który chroni swoją żonę i syna przed kimś, kto będzie ich terroryzował. Niestety na razie niewiele wiadomo o tym projekcie.
Aktor negocjuje występ w thrillerze szpiegowskim „Red Sparrow”. Reżyserem jest Francis Lawrence, a główną rolę kobiecą ma grać Jennifer Lawrence („Igrzyska śmierci”). Film ma być adaptacją powieści Jasona Matthewsa. W posowieckiej Rosji młoda agentka wywiadu Dominika próbuje odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Jej szefostwo postanawia wykorzystać jej wdzięki, by uwodziła wskazanych mężczyzn i wyciągała od nich informację. Pewnego dnia spotyka na swej drodze młodego agenta CIA z którym wdaje się w romans. Wtedy postanawia zostać podwójną agentką.

John Boyega rozkręca się. Tuż po zakończeniu prac nad Epizodem VIII trafił na plan nowego filmu Kathryn Bigelow („Wróg numer jeden”). Będzie to opowieść o zamieszkach na tle rasowym w Detroit w 1967. Poza Boyegą występują Hannah Murray, Jack Reynor i Ben O’Toole. Zdjęcia już trwają.
Drugi projekt Boyegi to sequel „Pacific Rim” – „Pacific Rim: Maelstrom”. John zagra syna Stackera Pentecoata, którego w pierwszej części grał Idris Elba. Za scenariusz odpowiada między innymi Derek Connolly (współscenarzysta Epizodu IX), zaś nad całością czuwa Guillermo del Toro. Ciekawostką jest to, że Boyega ma być nie tylko aktorem, ale i koproducentem obrazu.

Archiwum wiadomości dla działu "Świat Filmu"

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.