Gry komputerowe

Sam Witwer o The Force Unleashed

Resztki Imperium za Wizarduniverse.com
10

Aktor, który grał w serialu Battlestar Galactica (nowej wersji), jak również grający też w filmie „The Mist” Franka Darabonta na podstawie prozy Kinga, udzielił niedawno wywiadu serwisowi Wizarduniverse.com.
Poniżej prezentujemy fragmenty dotyczące The Force Unleashed.

Grasz główną postać w grze Force Unleashed, tajnego ucznia Dartha Vadera. Jak dostałeś tę rolę?
WITWER: Mam przyjaciela, który pracuje w wytwórni gier z serii Gwiezdne Wojny, w LucasArts, a tam pracowali nad konceptami dotyczącymi wyglądu tajnego uczenia, a ten mnie przypominał. Ta sama struktura kości, to samo uczesanie, wszystko takie samo. Mój przyjaciel zadzwonił do mnie i powiedział, „Chcemy cię do tej roli”, a ja zapytałem „Jakiej roli?”, wtedy opowiedział mi, że chodzi o tajnego ucznia Dartha Vadera, więc odpowiedziałem „Kiedy i gdzie?”

A co możesz powiedzieć o samej postaci?
WITWER: Na razie nie wiele, mogę tylko zdradzić, że Darth Vader odkrył kogoś bardzo potężnego w Mocy, kogoś kto miał potencjał rywalizować z Imperatorem czy Yodą. Ten człowiek to taki fotonegatyw Luke’a Skywalkera.

Wiesz czy będą figurki Hasbro z tą postacią?
WITWER: Wiem, że będzie przynajmniej jedna.

A czy jesteś zainteresowany rolą w serialu Gwiezdne Wojny?
WITWER: Wszystko jest możliwe. Kiedy pracowałem nad Tajnym Uczniem, miałem okazję pracować też nad czymś ambitnym i niesamowitym, czego na razie nie mogę jeszcze zdradzić. Ale powiem jedno, czeka nas bardzo ciekawe obwieszczenie za kilka miesięcy.

Nowości w grach

gry-online.pl i Wirtualna Polska
0

Niespodzianki dla amerykańskich graczy LEGO Star Wars: The Complete Saga na Xbox LIVE

Dość niecodzienną, a zarazem ciekawą niespodziankę przygotował wydawca gry LEGO Star Wars: The Complete Saga, LucasArts Entertainment, dla graczy zmagających się w uniwersum Gwiezdnych Wojen dzięki usłudze Xbox Live. Otóż w najbliższy weekend na wielbicieli sagi, którym dopisze odrobina szczęścia, czekają modele statku Lorda Vadera, a także ... Gwiazdy Śmierci!

Model LEGO Rogue Shadow, który w sklepach pojawi się w przyszłym roku w sugerowanej cenie 50 USD (ok. 125 zł), będzie do wygrania co godzinę, natomiast jeden szczęśliwiec stanie się posiadaczem modelu LEGO Death Star II. Sugerowana cena Gwiazdy Śmierci to 300 USD czyli ok. 750 zł, ale cóż to znaczy dla kolekcjonerów. Szczególnie, iż można ją otrzymać za darmo.





Co więc należy zrobić, aby wejść w posiadanie jednej ze wspomnianych nagród? Tylko, a może aż, zagrać między 7 a 9 grudnia w LEGO Star Wars: The Complete Saga poprzez usługę Xbox LIVE. No i oczywiście mocno trzymać kciuki. Niestety, opisywana promocja dostępna jest jedynie dla mieszkańców USA. Więcej szczegółów na jej temat znajdziecie tutaj.

Star Wars: Shadows of the Empire – Hunting the Hunter

Dawno, dawno temu, w odległej galaktyce... No, dobra. Może nie aż tak. Kilka lat temu, w Ameryce, w siedzibie firmy LucasArts, zdecydowano że nie będzie się już w tejże firmie produkowało gier przygodowych. Oznaczało to tragiczną śmierć kilku kultowych serii, których tu nie będziemy wymieniać, ale przede wszystkim antykoncepcję w przypadku potencjalnie najgłośniejszej i najbardziej oczekiwanej gry, jaka mogła powstać w „przygodowym” wydziale LucasArts, czyli opartej na „Gwiezdnych Wojnach”.



Obydwie trylogie, ta starsza i lepsza i ta nowsza i gorsza, doczekały się dziesiątków komputerowych adaptacji, ale ani jedna z nich nie była grą przygodową. I w momencie likwidacji wspomnianego departamentu LucasArts zdawało się, że już żadna nie będzie. Ale tak samo wydawało się, że Vader i Imperator wybili wszystkich Jedi, a Republika już nigdy nie powróci.

“Star Wars: Shadows of the Empire – Hunting the Hunter” to bardzo nieoficjalna i nieaprobowana przez LucasArts gra. A właściwie pierwsza część gry, bowiem jej autorzy, grupa fanów skupionych pod szyldem Death Star Games, rozplanowali sobie swoją wersję „Cieni Imperium” na ładnych kilka epizodów, z których „Hunting the Hunter” będzie pierwszym – i to już wkrótce, za kilka tygodni, a być może i dni nawet.

O co chodzi z tymi „Cieniami Imperium”? Fani „Star Wars” oczywiście wiedzą doskonale, ale cała reszta musi się dowiedzieć, że wspomniane „Cienie” to cykl książek, jak najbardziej oficjalnych, rozszerzających uniwersum o pewien ciąg wydarzeń. Krótko mówiąc, opowiadają one o tym, co działo się między piątym a szóstym epizodem filmowej sagi. Co robili Chewie i Lando, jak Luke stworzył swój drugi miecz świetlny, jak Leia stała się łowcą nagród i tak dalej. Autorzy gry nawiązują właśnie do tych wydarzeń, choć nie zamierzają bynajmniej odtwarzać w swoich grach tego, co było opisane w książkach. Tak jak owe książki były uzupełnieniem filmów, tak gra (czy też gry) będą uzupełnieniem książek. I filmów. I innych gier. Z niewielką różnicą – dodatkiem humoru.

Death Star Games zamierzają bowiem zrobić grę przygodową wierną tradycji największych i najbardziej kultowych pozycji stworzonych przez zamknięty kilka lat temu wydział LucasArts. „Hunting the Hunter” będzie opowiadało historię Dasha Rendara, poszukującego na Ord Mantell śladów Boba Fetta, ale „z jajem”. Takim jak w „Monkey Island”, „Full Throttle” i „Sam & Max”.



I cała reszta gry też będzie podobna do tych klasyków, bo chłopaki przy tworzeniu swego nieoficjalnego dzieła korzystają z Adventure Game Studio, programu, który umożliwił kreację całej masy wspaniałych, old-school’owych przygodóweczek na przestrzeni ostatnich kilku lat. Co to oznacza? Wiekowy interfejs, jak na dzisiejsze standardy żenującą oprawę graficzną i muzykę, która nawet nie obsługuje systemu surround. Coś pięknego, krótko mówiąc. Prawdziwy hołd dla legend gatunku. No i pełna humoru gra przygodowa na dodatek. Nie mówiąc już o tym, że to pierwsza przygodówka w świecie „Gwiezdnych Wojen”. I za darmo! Tak, za darmo będzie można ściągnąć ją ze strony autorów, prawdopodobnie jeszcze w tym roku! Czy może być lepszy mikołajkowy prezent dla fana „Star Wars”? No, chyba że nie ma jeszcze kompletnego stroju imperialnego szturmowca... ale „Shadows of the Empire: Hunting the Hunter” plasuje się zaraz za nim. I za „TIE Fighter II”.

Temat na forum

Nie będzie PeCetowej edycji gry Star Wars: The Force Unleashed

Możemy już porzucić nadzieję, że w Star Wars: The Force Unleashed zagramy na PeCetach. Koncern LucasArts zaprzeczył doniesieniom, że przygotowywana jest konwersja tego programu na „blaszaki”.



Winnym zamieszania okazał się brytyjski sklep internetowy HMV, który niedawno dołączył do swojej oferty grę Star Wars: The Force Unleashed w wersji na PC. Witryna informowała, że produkt ten będzie dostępny w sprzedaży 21 marca przyszłego roku. Chętni mogli zamówić grę przed premierą, płacąc za nią tylko 29.99Ł.

Sprawę postanowili zbadać redaktorzy serwisu TheForce.net i w tym celu skontaktowali się oni z koncernem LucasArts. Przedstawiciel firmy nie był pewny dlaczego sklep HMV oferuje w przedsprzedaży PeCetową edycję gry, ale zapewnił, że takowa na pewno nie ujrzy światła dziennego. Tak więc nowy produkt będą mogli eksploatować wyłącznie posiadacze konsol Xbox 360, PlayStation 3, Nintendo DS, PlayStation 2, PlayStation Portable i Wii.

TFU: Koncepty opowieści

0

Po tym jak pewne elementy gry zostały ustalone, wciąż nie było wiadomo, co dalej, w jakim kierunku się rozwijać. Ale dalsze kroki to nie tylko spisanie całej opowieści, burze mózgów, ale przede wszystkim pewna jej wizualizacja.

Dla przykładu weźmy pierwszy film z cyklu Gwiezdne Wojny. Z dokumentu Empire of Dreams wiemy, że George Lucas zdawał sobie sprawę z trudności sprzedania, a zatem i zrealizowania filmu bez jego wizualnej reprezentacji. Prosząc aby ktoś sobie wyobraził, co sobie wymyślił George Lucas, było praktycznie nie możliwe. Dlatego George zatrudnił Ralpha McQuarriego aby ten stworzył koncepty artystyczne, by je pokazać decydentom w Foxie, aby ci zrozumieli jakiego rodzaju projekt on im proponuje. Bazując na dziełach Ralpha McQuarriego, studio zdecydowało się zaryzykować w pomysł George’a. W przypadku The Force Unleashed, twórcy musieli określić i przedstawić swoją wersję Mocy, w podobny sposób jak George, czyli używając konceptów artystycznych.

Można się zastanawiać, czy ta cała technika pre-viz nie powinna służyć tym celom. Ależ owszem, dokładnie tak było, tylko jest jedno małe ale, wpierw trzeba przekonać szefostwo, aby pozwolili w ogóle jej użyć (wiadomo kwestia pieniędzy). Dlatego twórcy posiłkowali się artystami i ich konceptami. Jednym z nich było ukazanie wyzwolonej Mocy przez artystę Grega Knighta, który stworzył ujęcie Pchnięcia Mocy.



Jak widać na obrazku, Jedi używa tej mocy, aby pchnąć bezbronnego szturmowca, nie przez jedną, nie dwie, ale trzy kolumny z niewiarygodną siłą, jakby był kulą armatnią. To użycie tej mocy ma tu kompletnie inne ujęcie niż to, co widzieliśmy w filmach.



Na drugim obrazku, także Grega, widzimy całkowicie nową Moc, stworzoną specjalnie na potrzeby gry, Odrzucenie Mocy. Działa podobnie jak Pchnięcie Mocy, ale ma raczej zasięg obszarowy, więc może zdjąć wrogów w określonym promieniu od gracza. Obie ilustracje ukazywały jak bardzo wyzwolona miała to być Moc, a to było główną intencją.

TFU: Opowieść wielu opowieści

0

Ostatnio zajmowaliśmy się genezą powstania gry The Force Unleashed, skonsolidowania jej wizji, teraz pora na kolejny krok, jak stworzono głównego bohatera i określono czas akcji.

W LucasArts panuje pewne podejście, że każda wspaniałą gra musi mieć także wspaniałą historię w sobie. Dlatego wielka i epicka opowieść była szczególnie ważna w fazie rozwoju The Force Unleashed. Co więcej ona nie pozostała bez zmian, początkowo wcale nie zakładano, że będziemy grać uczniem Vadera między III i IV Epizodem, prawdę mówiąc tego pomysłu w ogóle nie brano pod uwagę na samym początku.

W fazie preprodukcji grupa twórców musiała stworzyć kilka różnych pomysłów na fabułę nowej gry. Trzeba było zachwycić szefostwo, George’a Lucasa, fanów gier i fanów Gwiezdnych Wojen i dostać od nich pozytywną odpowiedź. Niektóre z tamtych pomysłów umarły podczas pierwszych burzy mózgów, inne powoli się rozwijały nabierały kształtów, zostały opisane, artyści zaczęli projektować pewne rzeczy, mało tego dochodziło nawet do pierwszych prewizualizacji za pomocą animacji. Niektóre z tych pomysłów przetrwały na tyle długo, że rozmawiano o nich podczas konsultacji z Georgem Lucasem. Były to choćby wersje o bohaterach wczesnej Rebelii, grze z super Wookiem w roli głównej, czy o wyposażonym w niesamowite gadżety najemniku. George zaś był doskonałym źródłem wskazówek, pomógł twórcą wybrać pewne fragmenty całościowej historii z wielu różnych konceptów. Co prawda niektóre odrzucił, ponieważ nie współgrały z jego wizją Gwiezdnych Wojen, lub czymś co planował sobie zostać (pewnie ze względu na seriale animowany i aktorski).



Jednym z najważniejszych momentów były spotkania na których decydowano w jakim okresie ma się rozgrywać gra. George w pełni wspierał okres między III i IV Epizodem. A to było wielkie wsparcie dla projektu, ponieważ ta era praktycznie była nie dotykana przez licencjonobiorców, na próżno tam szukać książek, komiksów, gier. Twórcy byli bardzo podekscytowani, że dano im taką szansę, by faktycznie stworzyć unikalny następny rozdział Gwiezdnych Wojen, odwołując się do wydarzeń wcześniej jedynie wspominanych (jak Vader polujący na ostatnich z Jedi), a także użyć kilka znanych postaci w kluczowych rola. Po tym historycznym wydarzeniu, twórcy mocno zabrali się do pracy, aby jeszcze bardziej znaleźć właściwą historię do opowiedzenia.

Następnym kamieniem milowym było stworzenie głównego bohatera. George sugerował, aby twórcy wymyślili całkowicie nowego protagonistę. Bazując na odpowiedziach od niego, ale także i innych źródłach, ekipa uznała, że najlepiej będzie osnuć historię wokół tajnego ucznia Dartha Vadera. Z czasem jego osobowość, ale i historia została dokładnie wymyślona przez zespół kierujący projektem, a sam uczeń stał się idealnym motorem dla gry The Force Unleashed, ponieważ mógł w pełni posługiwać się Mocą tracąc przy tym jakąkolwiek kontrolę.

Samo rozwinięcie postaci ucznia zajęło wiele miesięcy pracy całemu zespołowi artystów. Ale to już kolejny etap tworzenia gry.

The Force Uleashed a Nokia N-Gage

theForce.net
11


Wygląda na to, że jednak istnieje alternatywa do Xboxowej wersji TFU. Czwartego grudnia LucasFilm, LucasArts oraz finlandzki koncern Nokia ujawnili, że powstanie wersja gry The Force Unleashed przeznaczona na kolejną generację komórkowej konsoli Nokia N-Gage. Mobilna wersja TFU zostanie zaprojektowana przez studio THQ Wireless Finland przy użyciu technologii Cell Weaver.
„Jesteśmy dumni z tego, że mogliśmy przenieść kolejny rozdział Sagi Gwiezdnych Wojen na platformę N-Gage.” – mówi Gregg Sauter z koncernu Nokia – „Mobilna wersja TFU ma dostarczyć graczowi niezapomnianych wrażeń między innymi dzięki dobrej grywalności a także świetnej grafice.”
„THQ Wireless chce stworzyć wspaniałą grę osadzoną w świecie Gwiezdnych Wojen, która pozwoli graczowi uwolnić jego Moc. Platforma N-Gage stwarza taką możliwość. Chcemy dotrzeć do jak najszerszego grona graczy korzystających z konsoli N-Gage” – powiedział vice dyrektor THQ Wireless, Adam Comisky.
„Pojawienie się TFU będzie najważniejszym wydarzeniem 2008 roku, a przeniesienie gry na platformę N-Gage jest dużą częścią tego przedsięwzięcia. Oznacza to, że miliony ludzi na całym świecie będą miały dostęp do TFU trzymając ją po prostu… w dłoni.” – mówi Howard Roffman, prezes Lucas Licensing

Archiwum wiadomości dla działu "Gry komputerowe"

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.