Gry komputerowe

Koniec "Galaxies" coraz bliżej

SW Galaxies
3

W panującym ostatnio zamieszaniu wokół nadchodzącej premiery The Old Republic i beta-testów tej gry warto przypomnieć o tym, co dzieje się z innym gwiezdnowojennym MMO, Star Wars Galaxies. Pod koniec sierpnia pisaliśmy o ujawnieniu pierwszych szczegółów dotyczących zakończenia gry, które ma się odbyć około 15 XII.

Od tamtego czasu sporo się wydarzyło. 15 IX wprowadzone zostało usprawnienie, które daje możliwość lotu atmosferycznego, umożliwiającego podziwianie mapy z lotu ptaka i walk w powietrzu, a także ostrzału postaci znajdujących się na ziemi. Niedawno, 17 XI, wprowadzono do gry nowe elementy związane z obchodzeniem Dnia Życia, najważniejszego święta Wookieech.

Najważniejsze informacje dotyczą jednak kolejnych konkretów na temat tego, w jaki sposób zakończy się gra. Szala zwycięstwa w trybie Galactic Civil War przechyli się na korzyść tej frakcji, która będzie kontrolowała największą część galaktyki. Na każdej planecie toczą się walki, w których obie strony konfliktu mogą zdobywać punkty. Proporcje pomiędzy ilością punktów zdobytych przez imperialnych i Rebeliantów zadecydują o tym, jaka część wartości planety, wyrażanej w procentach wartości całej galaktyki i zależnej od jej znaczenia, przypadnie jakiej frakcji. Aby zapewnić, że wyrównana walka będzie toczyć się do końca, twórcy gry obmyślili system, według którego wartość zdobywanych punktów będzie wzrastać wraz ze zbliżaniem się do końca rozgrywki. Tuż przed 15 XII punkty zostaną ostatecznie podliczone. Nie wiadomo jeszcze, co dokładnie nastąpi później, ale ma to być istotne wydarzenie zarówno dla zwycięzców, jak i przegranych. Cokolwiek to będzie, postaramy się Was o tym poinformować na bieżąco.

Temat na forum.

Czy "The Old Republic" pokona "World of Warcraft" ?

Softpedia
25

Analitycy z firmy Lazard Capital Markets ujawnili wyniki badań, które dowodzą, że "World of Warcraft" może stracić od 900.000 do 1.6 miliona aktywnych graczy z powodu pojawienia się na rynku "The Old Republic". Cytują dane na przykładzie 381 graczy w gry MMO, którzy są zaznajomieni z obydwoma wymienionymi tytułami. Połowa z nich twierdzi, że już jest zmęczona WoW, taki sam procent ma zamiar kupić "The Old Republic" kiedy się pojawi, a 38 procent kupi ją później.

33 procent regularnie grających w "World of Warcraft" ma zamiar powrócić do Azeroth wraz z wydaniem dodatku "Mists of Pandaria".

W ciągu ostatnich 3 miesięcy "World of Warcraft" stracił 800.000 graczy, nie wiadomo jednak czy z powodu "załamania się" możliwości sprzedaży i kupna złota w grze czy też dlatego, że wysokopoziomowi gracze nie mają już niczego nowego do odwiedzenia.

Electronic Arts oświadczyło już wcześniej, że nie chce pobić WoW i "The Old Republic" ma zamiar zadowolić się stałą liczbą miliona graczy.



Przypominamy, że wszystkie newsy związane z grą znajdziecie w naszej bazie danych.

Temat na forum.

Nasze wrażenia z gry w "The Old Republic"

44

W ostatnich dniach wielu z nas miało okazję po raz pierwszy zagrać w "The Old Republic" w wersji beta. Również my, dzięki uprzejmości firmy Electronic Arts, mieliśmy okazję zobaczyć, jak będzie wyglądała ta długo oczekiwana gra. Dzięki temu przygotowaliśmy dla Was opis, z którego dowiecie się o najważniejszych aspektach gry. Zapraszamy do czytania.

Mamy jeszcze dla Was kilka ważnych informacji dotyczących abonamentu gry. W Polsce będą dostępne dwie metody płatności - karta kredytowa/płatnicza lub karta pre-paid. W przypadku wyboru pierwszej opcji, opłata będzie pobierana w euro (a więc cena będzie zależała od kursu waluty). Karta pre-paid dostępna w Polsce będzie przedłużać ważność konta o 60 dni, a cena tej przyjemności to około 119,90 zł. W sklepach internetowych będziemy mogli kupić wersję pudełkową, albo po prostu sam kod. Karty można już zamawiać na przykład na gram.pl. Przy tworzeniu konta, nawet przy darmowych dniach zapewnianych przy zakupie pełnej wersji gry, należy wybrać jedną z dwóch metod płatności. Oczywiście zawsze można anulować subskrycję.

Początki

Cała rozgrywka zaczyna się oczywiście od wyboru strony konfliktu, po czym gra prezentuje jeden ze znanych nam filmików, lecz ze zmienioną narracją. Później przechodzimy już do ekranu tworzenia postaci. W tle pojawia się hangar charakterystyczny dla danej strony konfliktu, a przed nami nasz przyszły bohater. W kolejnych krokach decydujemy o klasie postaci, jej rasie i płci, a na końcu ustalamy szczegóły wyglądu i imię. Choć wybór rasy będzie zapewne podyktowany czystą estetyką, pamiętajmy, że nie jest ona bez znaczenia (zwłaszcza w ksenofobicznym Imperium). Dodatkowo, każdy gatunek ma jedną zdolność specjalną – na przykład Twi’lekowie mogą wykonywać swój własny, rytualny taniec, a Zabrakowie inspirują towarzyszy w boju.




”Statek wyłonił się z nadprzestrzeni…” – o historii

Właśnie tak rozpoczynają się wszystkie klasy – lądowaniem na planecie. Historia w grze będzie gigantyczna – każda klasa ma trzy rozdziały. A każdy rozdział to długość obu KOTOR-ów. Jednak, aby coś powiedzieć o danej klasie, trzeba nią pograć trochę dłużej, więc skupimy się tylko na dwóch – Inkwizytorze i łowcy nagród – i wspomnimy co nieco o Negocjatorze.

Może to zabrzmi to banalnie, ale naprawdę każda klasa to oddzielna opowieść, wymagająca zupełnie innego podejścia do postaci i stylu gry. Innymi słowy, każdy znajdzie coś dla siebie. Jesteśmy zakochani w klasycznych KOTOR-ach? Wybierzmy Jedi. „Mass Effect”? Żołnierz lub łowca to klasa dla nas. Chcemy być „tym złym”? Sithowie pasują tu jak ulał. Dzięki temu za każdym razem można wczuć się w kogoś innego. Naprawdę warto poznać wszystkie te historie.

Jeśli chodzi o Negocjatora, gra rozpoczyna się od lądowania na Tythonie. Nasz bohater, obdarzony niezwykłą wrażliwość na Moc, po przybyciu na planetę zostaje (w przeciwieństwie do pozostałych „Mocnych” klas) od razu przydzielony do Mistrzyni – kobiety o imieniu Yuon . Dowiaduje się ona o niezwykle cennych holokronach, pozostawionych jeszcze przez założycieli Zakonu. Nasze pierwsze poważne zadanie to odzyskanie ich. Niestety, okazuje się, że jeden z holokronów przepadł – akurat ten, który pozostawił po sobie Mroczny Jedi… Rzecz jasna i ten należy odnaleźć.

Klasy startujące na Tythonie łączy jeden wątek wspólny – Łupieżcy Ciał, którzy ostatnimi czasy zrobili się nader śmiali i podchodzą nawet pod Świątynię. Obie klasy ruszają też do wioski twi’lekańskich pielgrzymów, których również nękają rodowici mieszkańcy planety.

Inkwizytor zaczyna jako niewolnik, który „dostał szansę” zostania Sithem (alternatywą była śmierć) i przybywa na Korribana, który od czasów KOTOR-owych znacznie się zmienił. Początek historii to również rozpoczęcie rywalizacji o miejsce u boku nauczycielki, Lord Zash. Od razu trafiamy pod skrzydła opiekuna, który nie darzy naszej postaci zbyt wielką sympatią. Czeka nas seria niezwykle wymagających prób w podziemiach planety i zdobywanie artefaktów. Ostatecznie swoje kroki kierujemy ku piekielnie trudnemu grobowcowi Nagi Sadowa, gdzie spoczywa Khem Val. Po powrocie, już w towarzystwie wojownika, mistrzyni podejmuje decyzję – pada rzecz jasna na nas, a nasz największy konkurent żyje krótko i nieszczęśliwie. Nie trzeba dodawać, że od tej chwili wrogowie naszej mistrzyni są również naszymi wrogami, o czym przekonujemy się wyjątkowo szybko.

Historia Inkwizytora to powolne, choć naprawdę sugestywne wprowadzenie w politykę Sithów, a także pokazanie działania tej organizacji od środka. Już w jednym z pierwszych zadań pobocznych mamy możliwość wybrania kogo wesprzemy – zbzikowanego mistrza, który cały dzień bada wnętrzności zwierząt, czy też jego rozsądną uczennicę, której pragnieniem jest ośmieszenie go. Na początku, gdy jeszcze jesteśmy akolitą, może tego nie odczuwamy tego tak mocno, ale zostajemy wciągnięci w wir wydarzeń po przyznaniu nam tytułu ucznia. Mała uwaga – przed rozpoczęciem gry tą klasą warto przypomnieć sobie komiks „Blood of the Empire”.

Wrażenie wrzucenia in medias res jest szczególnie spotęgowane podczas grania łowcą nagród, ponieważ bez żadnych wstępów przeprowadzamy rozmowę z Brandenem (pamiętamy go z „Threat of Peace”), mężczyzną, który zrekrutował nas do Wielkich Łowów, oraz z jego pomocnikami, Mako i Jorym. Zwycięzca tego turnieju otrzymuje tytuł Wielkiego Czempiona, który wśród Mando jest uważany za najważniejszą rangę po samym Mand’alorze. Aby wziąć udział w polowaniu, potrzebny jest nam jeden z dwóch sponsorów: Mandalorianie lub Hutt. Ponieważ na zostanie tym pierwszym nie ma czasu, pozostaje zwrócić się do Nem’ro, który włada częścią Hutty. Niestety, po pewnym czasie sprawy się komplikują i w drogę wchodzi nam pewien Mando, który szczególnie zachodzi za skórę Mako. Dziewczyna pomaga nam w sprawie dogadania się z Huttem, a wkrótce sama dołącza do naszej drużyny. Po drodze wykonujemy mokrą robotę dla Nem’ro, zabijamy konkurenta i ostatecznie wielki Hutt zgadza się nas wspomóc. Kolejny przystanek – Dromund Kaas.




O ile historia Jedi i Sithów to czerń i biel, o tyle tutaj naprawdę możemy poczuć, że świat i decyzje przez nas podejmowane są w kolorach szarości – bardzo ciemnej szarości. Łowca nie jest jednoznaczny, a wybory, których dokonujemy, nie są tak oczywiste. Z brutala w jednej chwili możemy przemienić się w zbawcę. Klasa ta to pozycja obowiązkowa dla wszystkich fanów Boby Fetta, a także tych, którym podobał się klimat stacji Omega z „Mass Effect 2” – dilerzy przyprawy, brudne interesy, kluby wypełnione neonami, władcy półświatka.

Klimat

Twórcy się postarali, jeśli chodzi o klimat – czuje się, że to Star Wars, a jednocześnie mamy tu delikatny powiew świeżości. Trudno jest naprawdę opisywać wszystkie aspekty, bo na klimat składają się zarówno rzeczy duże i oczywiste, takie jak to, że Jedi od wieków walczą z Sithami, jak i to, że w rozmowach wspomina się o gizkach, goleniu Wookieech, czy też królowych Naboo.

Czy osoba znająca SW tylko ze słyszenia może zagrać w TOR-a? My, fani, mamy chyba dziwne przekonanie, że bez przeczytaniu czterdziestu książek nasza wiedza jest mizerna. Tak, może zagrać, aczkolwiek może czuć się trochę zagubiona, bo samo nagromadzenie nazw, odwołań, rzeczy, jest ogromne. Z drugiej strony, zawsze istnieje szansa, że zupełny laik zakocha się w tym świecie…

Dobro i zło

„The Old Republic” zmienia znane z gier RPG klasyczne podejście do dobra i zła, w którym o moralności bohatera decydował w dużej mierze ton wypowiedzi. Tutaj nic nie stoi na przeszkodzie, by być pomocnym i szlachetnym Sithem, albo pyskatym Jedi. Ostatecznie bowiem o tym, czy dostaniemy punkty Jasnej, czy Ciemnej strony, decydują tylko i wyłącznie nasze decyzje; przyjdzie jednak moment, w którym będziemy musieli uważać na to, co mówimy, ale o tym później. Osoby, którym marzy się neutralność, będą musiały mocno kombinować, bo nie ma wyborów pośrednich, trzeba się zdecydować albo na światło, albo na mrok. Ale nie powinno być z tym problemu – aby przeskoczyć na pierwszy „poziom” dobra lub zła, należy uzbierać tysiąc punktów, co zajmie trochę czasu. Ilość punktów, które dostajemy, zależy od tego, jak zły/dobry był czyn. Przykładowo, obrażenie nauczyciela to 50 punktów Ciemnej Strony, ale już zyskanie zaufania Jedi, a później oszukanie go – 100.



”Spocznijcie, towarzyszu”.

RPG bez dobrej drużyny jest jak Minsc bez Boo. Właściwy towarzysz to wielka pomoc na polu bitwy, a w niektórych przypadkach istne wybawienie w świecie pełnym wrogów. Zasada jest prosta – pierwszy, którego dostajemy, zawsze uzupełnia podstawową słabość naszej postaci –np. Inkwizytor dostaje walczącego w zwarciu Khema, dzięki czemu może razić wrogów na odległość.

Twórcy obiecali, że pierwszą postać spotykamy około 7 poziomu i zasadniczo jest to racja, choć nie w każdym przypadku. Przykładowo, z Mako współpracujemy od samego początku i zgłasza się ona dość wcześnie, już pod koniec 6 poziomu, podczas pobytu w pałacu Hutta. Natomiast droga po Khema nie jest usłana różami, bo nie dość, że trzeba się przebić przez grobowiec, to jeszcze on sam nie jest do końca zadowolony, że go obudziliśmy po tylu latach.

Panel z towarzyszem pojawia się w lewym dolnym rogu i mamy tam możliwość wyboru ich umiejętności/trybu. Z kolei w kodeksie, prócz krótkiej informacji na ich temat, można przeczytać co lubią, a czego nie znoszą. Właśnie w tym momencie trzeba zacząć uważać na słowa. Khem na przykład może się lekko obrazić za okazanie słabości i bycie nader miłym, ale staje się bardzo zły, gdy nie zaatakujemy użytkownika Mocy. Poziom przywiązania kompana do naszej postaci można zobaczyć w specjalnym okienku. Do zdobycia jest dziesięć tysięcy punktów afektu, a zdobywamy je nie tylko poprzez właściwe decyzje w dialogach, lecz także dzięki kupowaniu odpowiednich prezentów. Prywatne rozmowy z towarzyszami przeprowadzamy na statku lub w kantynach.



Co można powiedzieć o Mako i Khemie? Ta pierwsza z całą pewnością bardzo spodoba się graczom, a zwłaszcza panom (można z nią romansować). Z jednej strony jest ona słodką dziewczyną, trochę zapatrzoną w naszą postać i chcącą usilnie pokazać, że przyda się w walce. Z drugiej, gdy już dochodzi do potyczki lub ostrej wymiany słów, potrafi być niezwykle silna i zdeterminowana. Mako zasadniczo lubi to, co nasz łowca – to jest polować i zarabiać kredyty. Nie znosi jednak brutalności i wyznaje zasadę „pomagać dobrym, szkodzić złym”. Gracze chcący zdobyć jej zaufanie muszą przede wszystkim pokazać jej, że jest godnym członkiem drużyny i cały czas obiecywać zemstę na pewnym Mando.

Val to zupełnie inna historia. Jest on honorowym wojownikiem, który chyba nie może przystosować się do nowoczesnych czasów. Przede wszystkim, Khem wcale nie jest zadowolony, że zamiast Tulaka Horda, jego dawnego pana, przyszedł po niego zwyczajny akolita. Gdy pokonujemy go w walce, zgadza się nam służyć, ale jednocześnie przyrzeka solennie, że przyjdzie dzień, w którym nas pożre. Naszym zadaniem jest pokazanie mu, że możemy być równie dobrym Sithem, co Tulak. Robimy to poprzez demonstrowanie naszej wyższości wobec całego świata.

Questy

Czy obawiać się krajania dzików? Nie, choć takich zadań nie unikniemy. Questy można podzielić na kilka typów: klasowe, poboczne, typowe dla MMO, bonusowe, grupowe i flashpointy. Pierwsze to te, które są najbardziej interesujące, dotyczące naszej klasy. To podczas nich odzywają się towarzysze i to one popychają akcję do przodu. Zadania poboczne są podobne do tych z normalnych gier RPG – mają różny stopień długości i zaawansowania, można w nich podejmować decyzje. Zadania typowe dla MMO to „zabij, zanieś, zrób”. Trudno określić jaki procent wszystkich questów one stanowią, ale można je wykonywać razem z głównymi (np. zabijać zwierzęta w drodze do laboratorium jednego z Lordów).




Bonusy (zabij 30 droidów) pojawiają się dość często, ale ilość PD, którą za nie dostajemy, wcale nie jest duża. „Heroic quest” (inaczej zwany grupowym) to rodzaj zadania, które wymaga od nas pomocy co najmniej jednej osoby, ale podczas którego zdobywa się całkiem sporo doświadczenia i przedmiotów. Flashpointy, czyli naprawdę długie zadania z rozbudowaną fabułą, to zupełnie nowa jakość w MMO, ale nie można na nie pójść z marszu. Pierwszy dostajemy już na 10 poziomie, ale warto zdobyć jeszcze ze dwa, bo wtedy zmniejszamy szanse porażki. Po drugie – zignorujmy zalecenia w dzienniku misji i weźmy pełną (i ważne: zbalansowaną) drużynę, która będzie mogła wspomóc naszego bohatera.

Statek i walka w kosmosie

Własny statek, z własnym hangarem i obsługą to czysty prestiż. Dostajemy go około 15 -16 poziomu, przy odlocie z drugiej planety. Od tej pory galaktyka staje przed nami otworem, choć i tak planety najlepiej jest odwiedzać we wskazanej przez grę kolejności. Myśliwiec klasy Fury, który przypada w udziale obu Sithów, przypomina nieco mroczniejszą wersję „Normandii” z ME, lecz jest dużo mniejszy. Wraz ze statkiem każda klasa dostaje dodatkowego kompana, robota, aczkolwiek nie może on brać udziału w walkach, tylko wykonywać zadania załogi. Na pokładzie mamy kilka udogodnień, takich jak schowek na rzeczy, holotransmiter wykorzystywany w misjach i mapę galaktyki, która wyglądem przypomina uproszczoną wersję tej z ME.




Zadania polegające na walce w kosmosie są opcjonalne i ich wykonywanie wymaga od postaci wniesienia niewielkiej opłaty za paliwo. Z założenia jest to dość prosta minigierka, którą w całości obsługujemy tylko myszką. Zasadniczo wszystko przypomina trochę „Starfightera” z „Clone Wars Adventures”, ale nie zrażajcie się – jest dużo lepiej. Zadania są różne – raz mamy odeskortować inny statek, innym razem zniszczyć okręt wroga.

Technikalia i inne

Z strony graficznej gra przypomina nieco unowocześnioną wersję KOTOR-a. Światy, po których poruszają się nasi bohaterowie, są rozległe i każdy ma swój niepowtarzalny klimat. Korriban jest najmniejszą planetą startową (nadrabia to labiryntami podziemnych korytarzy), ale już kolejna jest naprawdę duża. Twórcy ułatwiają nam przemierzanie odległych zakątków mapy dzięki taksówkom i specjalnym „bind pointom”, po aktywacji których można przenieść się raz na 30 minut w ich pobliże. Gracze, którzy czują w sobie ducha poszukiwacza, będą się czuli jak w raju. Datacrony, czyli urządzenia, z których otrzymujemy różne bonusy, są niekiedy bardzo dobrze poukrywane. Jeśli chodzi o muzykę, to przez większość czasu słyszymy Johna Williamsa, czasem w nowych aranżacjach. Oczywiście wiele jest też nowych utworów, zwłaszcza chóralnych. Gra aktorska też stoi na wysokim poziomie, wielokrotnie słychać znane głosy.




Walka wymaga od nas naprawdę dobrego opanowania skrótów klawiaturowych i operowania myszką, bo w grze nie ma aktywnej pauzy, przez co w potyczkach trzeba być naprawdę skutecznym. "The Old Republic" oferuje całe mnóstwo przedmiotów, które można zdobyć na bardzo wiele różnych sposobów - począwszy od zabijania wrogów, a skończywszy na wykonywaniu specjalnych misji. Pamiętajmy tylko, że psują się one po jakimś czasie i wtedy konieczne jest odwiedzenie dowolnego kupca. Podczas postępu fabuły nasza postać otrzymuje różne tytuły, takie jak uczeń lub padawan, które możemy wyświetlić przed jej imieniem.

Podsumowanie

„The Old Republic” to kolejny etap na drodze ewolucji gier MMO. Jej epickość, wykonanie i przede wszystkim wyśmienita fabuła sprawiają, że nie oderwiemy się od komputera przed długie dni. Mamy nadzieję, że i Wam również się spodoba i do zobaczenia na serwerach!

Temat na forum.

Przedstawienie kolejnej lokacji w "The Old Republic"

SWTOR.com
18

Dziś na stronie gry "The Old Republic" ukazał się filmik prezentujący jeden z tzw. "Flashpointów", czyli lokację do której będzie się można dostać po osiągnięciu pewnego poziomu doświadczenia.

"Młot", prototypowa stacja bojowa stworzona przez Republikę, została zniszczona w czasie wojny - a przynajmniej tak myślano. Została jednak znaleziona i uruchomiona przez przedstawicieli rasy Advozse. Zdobywali oni przy jej użyciu kolejne światy w Zewnętrznych Rubieżach. Teraz, zanim uderzą ponownie, Republika i Sithowie próbują dostać się na stację i ją zniszczyć. Drużyna przedstawicieli Imperium musi stawić czoła zagrożeniu.



Przypominamy, że wszystkie newsy związane z grą znajdziecie w naszej bazie danych.

Temat na forum.

100 kodów do beta-testów "The Old Republic"

39

Już w weekend zaczynają się kolejne beta-testy „The Old Republic”. Mamy dla was niespodziankę: możliwość dołączenia się do nich. Dla stu pierwszych osób, które zgłoszą się do nas mamy do rozdania kody, które umożliwią testy. W celu uzyskania kodu należy wysłać prywatną wiadomość ze zgłoszeniem na nasz redakcyjny profil. Obowiązuje kolejność zgłoszeń. W samym zgłoszeniu proszę na wszelki wypadek podać swój aktualny adres e-mail.

Czas na zgłoszenie się upływa jutro, ponieważ każdy użytkownik ma czas na wprowadzenie kodu w piątek do końca dnia. Później kody nie będą działać.

Przy beta-testach obowiązują pewne zasady.

  • Kody są przeznaczone tylko dla osób, które wcześniej nie dostały zaproszenia mejlowego.
  • Kody są udostępniane dla pojedynczych użytkowników.
  • Każdy użytkownik, który dostanie kod, musi wejść na stronę www.swtor.com/redeembetacode i zalogować się do swojego konta The Old Republic. Jeśli jeszcze go nie ma, musi założyć nowe, zgłosić się do programu testów (www.swtor.com/tester) i uzyskać swój kod beta-testera. Trzeba też zaakceptować regulamin testowania.
  • Kod musi być wpisany na stronie do godziny 23:59 czasu CST (Central Standard Time) 18 listopada 2011. U nas powinna to być godzina 6:59 w sobotę 19 listopada 2011. Proszę jednak nie robić tego na ostatnią chwilę.
  • Kody nie działają po wyznaczonym okresie, potem przestają działać.
  • Każdy uczestnik testów dostanie później osobne zaproszenie. Zostanie one wysłane na adres e-mail określony w koncie uczestnika The Old Republic. E-mail przyjdzie z adresu no-reply@bioware.swtor.com, proszę go dodać do zaufanych, by przypadkiem nie trafił do spamu.
  • Uczestnik testów powinien być pełnoletni.
  • By móc spokojnie testować grę preferowany jest sprzęt o następujących parametrach:
    • System operacyjny: Windows XP, Vista/7
    • Procesor: AMD Athlon 64 X2 Dual-Core 4000+ lub lepszy • Intel Core 2 Duo Processor 2.0GHz lub lepszy
    • RAM: Windows XP: 1.5GB • Windows Vista and Windows 7: 2GB • Komputery z wbudowaną kartą graficzną w płycie głównej 2GB RAM
    • Karta graficzna: ATI X1800 lub lepsza • nVidia 7800 lub lepsza • Intel 4100 Integrated Graphics lub lepsza
    • DVD-ROM 8x lub lepszy, minimum 256MB RAMu wsparcia, Shader 3.0 lub lepsze wsparcie

Kody zostały udostępnione dzięki uprzejmości Electronic Arts, pełną wersję gry można zamówić na ich stronie.

Temat na forum.

Kolejny "pojedynek klas" z "The Old Republic"

SWTOR.com
15

Wczoraj na stronie gry "The Old Republic" ukazał się kolejny film z serii "Choose your side", w którym twórcy opowiadają o dwóch klasach i zastanawiają się, która z nich jest lepsza. Tym razem "sprawdzają" Inkwizytora Sithów i żołnierza Republiki. Zapraszamy do obejrzenia materiału:



Przypominamy, że wszystkie newsy związane z grą znajdziecie w naszej bazie danych.

Temat na forum.

Archiwum wiadomości dla działu "Gry komputerowe"

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.