Książki

Star Wars Vault

0

W USA ukazała się długo oczekiwana pozycja autorstwa Steve’a Sansweeta i Pete’a Vilmura pt. „Star Wars Vault”. To niesamowita gratka tak dla prawdziwa fanów sagi, jak i kolekcjonerów, ukazująca historię tego wspaniałego przedsięwzięcia w sposób niezwykły, od strony publikacji wszelkiego typu. W oficjalnym sklepie można już kupować specjalną wersję opatrzoną autografami autorów.

Swoją drogą jest to piąta pozycja książkowa wydana w tym miesiącu w USA (po Pop-up Guide, Death Star, MAD about Star Wars i True Colors), w sumie to dawno nie było tam aż tak udanego miesiąca.

"Republic Commando: True Colors" w USA...

Rebeliancka Szumowina
21

W USA można już kupować oraz sprowadzać trzecią część przygód Drużyny Omega, dziejącą się w gorącym okresie Wojen Klonów. Książkę jak zwykle napisała Karen Traviss. Data wydania tej powieści w Polsce nie jest niestety póki co znana, choć prawie na pewno nie będzie to przyszły rok.

W walce Wielkiej Armii Republiki przeciwko Separatystom jedną z głównych ról odgrywają specjalne jednostki klonów-komandosów. Jednak ich misje nigdy jeszcze nie były tak brawurowe i niebezpieczne jak teraz. Widmo porażki zaczyna coraz bardziej zagrażać Republice, a członkowie Drużyny Omega odkrywają coś, co może nadszarpnąć ich lojalność. Gdy zacierają się granice pomiędzy przyjaciółmi i wrogami, obywatele - od cywilów i sierżantów do Jedi i generałów - stają przeciwko nowemu wrogowi: własnemu zwątpieniu. Prawda jest delikatnym i niestałym złudzeniem, a tylko nadchodzące piekło ukaże prawdziwe oblicze obu stron konfliktu.

Karen Traviss wykona Rozkaz 66

theForce.net
50


W przyszłym tygodniu w zagranicznych księgarniach ukaże się kontynuacja serii o Komandosach Republiki, książka "Republic Commando: True Colors", książka została wydana z miękką okładką.
Tymczasem dziś na swojej oficjalnej stronie Karen Traviss potwierdziła wcześniejsze zapowiedzi, że w lipcu 2008 roku pojawi się czwarta książka z tej serii pod frapującym tytułem "Order 66". Książka zostanie wydana w twardej okładce, ma mieć 368 stron i kosztować około 25 dolarów. Tradycyjnie można się spodziewać, że tańsza wersja "Rozkazu 66" pojawi się kilka miesięcy później.

Wywiad z Jonathanem Bresmanem autorem MAD about Star Wars

0

Nakładem wydawnictwa Del Rey Books ukazał się właśnie MAD about Star Wars, kompilacja najlepszych parodii magazynu MAD poświęconych Gwiezdnym Wojnom przez 30 lat. wszystkie zebrał i odpowiednio opisał Jonathan Bresman, a na oficjalnej znalazł się z nim wywiad. Bresman jest autorem wydanego także i u nas Albumu z Mrocznego Widma

Czym zajmujesz się w MAD Magazine?

Jestem starszym redaktorem w MAD Magazine. Moim podstawowym zadaniem jest rekrutowanie nowych rysowników i doszlifowanie ich umiejętności, by byli zabawniejsi. Wiele się dzieje na świecie, szukamy prac nowych ilustratorów czy to online czy też dzwoniąc i mówiąc "Hej, chcesz pracować dla MAD?" Ja pracuję z nimi by stworzyć nowe postaci do magazynu. Zajmuje się też, jeśli zachodzi taka potrzeba z innymi wydawcami, z którymi chcemy podzielić się pomysłami jak książki MAD czy prace w innych mediach.

Ale wcześniej pracowałeś dla Lucasfilmu. Jak długo?

Tak pracowałem w Lucasfilm przed MAD. Ale oto chronologia. Wpierw miałem praktykę w MAD w college'u w 1993, a potem praktykowałem w Marvel Comics, Valiant Comics, "Late Show with David Letterman", wszystko w ciągu jednego lata. A potem w lecie 1994 miałem praktykę w Lucasfilm, a oni po prostu mnie zatrzymali na jakieś 6 lat. Właściwie to wróciłem do nich latem 1995. Początkowo pracowałem nad kronikami Młodego Indiany Jonesa oraz Zabójczym Radiem. W 1995 byłem asystentem w postprodukcji serialu Młody Indiana.

Dodatkowo w lecie 1995 pracowałem przy preprodukcji Epizodu I. Wdrożyłem się w pracowanie nad poszukiwaniem konceptów dla Mrocznego Widma i kontynuowałem tę pracę w domu, ponieważ musiałem wrócić do szkoły. Gdy ukończyłem college, wróciłem na Skywalker Ranch i pracowałem tam od 96 do chyba końca 1999.

A mógłbyś opisać najdziwniejsze rzeczy, które robiłeś w Lucasfilm?

To co było zarówno zabawne jak i dziwne to sposób w jaki powstawał Epizod I. George, jeśli pamiętam dokładnie, nazywał to trójwymiarowym tworzeniem filmów, a to znaczy, że jednocześnie pracował nad preprodukcją, produkcją i postprodukcją, głównie dzięki swoim cyfrowym możliwością.

George jest znany z tego jak bardzo dokładnie pilnuje szczegółów podczas tworzenia swego uniwersum. Na przykład jego twórcy od potworów mają podłoże z zoologii jak Terryl Whitlatch. Jego projektanci pojazdów mieli doświadczenia w projektowaniu samochodów jak Jay Shuster czy Doug Chiang. I aby im pomóc on tworzy zespoły rozwijające. Ja pracowałem w jednym z nich. I kiedy tylko mieliśmy problem ze znalezieniem rzeczy w prawdziwym świecie, nad którą moglibyśmy medytować i badać by dalej eksperymentować, wtedy Ben Burtt nagrywał daną scenę na podstawie rzeczy z departamentu artystycznego czy z wykorzystaniem aktorów tak byśmy mieli jakąś podstawkę.

Ale to co było prawdopodobnie najbardziej dziwną rzeczą, było jak Ben Burtt używał mnie jako fotopodstawy do Jar Jara Binksa. Przyszedł do nas w piątek po południu i powiedział do mnie i do Koichi Kurisu, który był podobnie jak w zespole i rzekł: "dobra, w poniedziałek pokręcimy trochę animatyki/videomatyki. To będzie scena w której wysoki Rycerz Jedi i niezdarny, tyczkowaty obcy uciekają przed czołgami. Chyba nie muszę mówić, kto będzie ślamazarnym tyczkowatym obcym." Powiedział. "Jon, w ten weekend dział artystyczny przygotował maskę Jar Jara dla ciebie. Gdybyś tylko mógł ubrać pomarańczowy strój na poniedziałek byłoby wspaniale."

W tamten weekend, Ellen Moon Lee, moja przyjaciółka, która pracowała w departamencie artystycznym chodziła po różnych sklepach w Bay Area próbując znaleźć pomarańczową tunikę dla mężczyzny. Niestety bez powodzenia. Ostatecznie skończyło się na pomarańczowym łączonym stroju. W poniedziałek kazano mnie i Koichi udać się na wzgórza wokół Skywalker Ranch i odegrać scenę, którą później zrobią Ahmed Best i Liam Neeson, a artyści cyfrowi poprawią występ Ahmeda, przemieniając go w Jar Jara.

Nie byliśmy prawdziwymi, przez to trudno było nam udawać strach przed ścigającymi nas czołgami, jak by chciał Burtt, więc Ben zdecydował w pewnym momencie by sprowadzić pickupa by nas ścigał. To było przerażające, bo jemu zależało tylko na ujęciu, alebł nim tak zajęty, że nie patrzył jak jeździł, raczej wyglądał przez boczne okno i patrzył na kamerę, naciskając przy tym pedał gazu i kierując się w naszym kierunku.

Spędziliśmy mnóstwo czasu unikając przejechania przez ciężarówkę, ale także rzucania się na ziemię, jakbyśmy chcieli leżeć pod czołgami. Tyle, że George miał w tym czasie całe stado bydła na wzgórzach, które pozostawiało wiele fekaliów, więc nurkowaliśmy w krowim poodoo, byle tylko pomóc George'owi zrobić to ujęcie. Tak, to bez wątpienia była najdziwniejsza rzecz, jaką robiłem w Lucasfilm.

A jak praca w Lucasfilm przygotowała cię do pracy w MAD?

Po tym jak skończyłem współpracę z Lucasfilm, robiłem wiele innych rzeczy, zanim ostatecznie wróciłem do MAD Magazine, ale tym razem już jako starszy redaktor. Ale to co było najlepsze w tej posadzie to fakt, że ni musiałem robić żadnych rzeczy inicjujących. Jak podczas praktyk, gdy kazali mi przyklejać do siebie różne rzeczy, aż to wszystko było zbyt ciężkie bym mógł się ruszyć.

Ale sposobem w jaki Gwiezdne Wojny przygotowały mnie do MAD to raczej pewna wspólna wrażliwość. George jest wielkim fanem MAD, a ja dorastałem czytając MAD. Kiedy George miał zrobić plakat do American Graffiti, jedynym gościem którego chciał był Mort Drucker, weteran karykaturzysta z MAD. Ale także pracownicy ILM mają podobną do MADa wrażliwość. jeśli spojrzy się na parodie MADu, rysownicy jak Mort Drucker czy Hermann Mejia zawsze wrzucali w tło ich kosmicznych ujęć a to umywalkę, a to parę latających butów. śmieszne na swój sposób, ale ILM zachowywał się podobnie. To ILM użył umywalki kosmicznej w scenie bitwy w ROTS. Wierzę też, że w słynnej scenie bitwy kosmicznej w ROTJ gdzieś tam w tle lata but.

Wiem, od Lorne'a Petersona z ILmu, że komiksowy strip Sergio Aragonesa, z Lukiem który wchodzi do łazienki w kantynie i widzi różne rodzaje pisuarów dostosowane dla każdej z ras, to ów stip wisiał w zakładzie modelarskim ILMu przez lata. Tu panuje podobna atmosfera i podobne poczucie humoru, mimo tego, że twórcy koncentrują się na różnych rzeczach. Czego by nie powiedzieć, że to miliardowy biznes, ale sam pomysł przebrania się w kostium Jar Jara i bieganie przed kamerą to właśnie ta wrażliwość. I to ona właśnie ma wiele wspólnego z tym, co robimy w MAD Magazine.

A to że Lucasfilm nigdy mnie nie zwolnił, znaczy że mają dużo poczucia humoru. Chodzi o sytuację, kiedy "groziłem" George'owi "karabinem" podczas mojego pierwszego tygodnia na ranczu, kiedy byłem na praktyce i pracowałem przy Młodym Indiania Jonesie. Miałem podróbkę karabinu, który miałem zanieść do Skywalker Sound. Szedłem sobie drogą i zobaczyłem George'a, a on mnie. Więc wycelowałem do niego i powiedziałem "hej, będą jakieś podwyżki na Ranczu?".

A on się na mnie popatrzył. Wtedy usłyszałem, w głowie głosik, który mi powiedział "że skoro ja wiem, kim jest George, nie znaczy, że on wie kim jest Bresman. No i celowałem do niego z broni."

Poczułem się strasznie, szybko odłożyłem broń i nerwowo powiedziałem. "Panie Lucas, nie musi być żadnych zmian płacowych. jestem na praktyce. pierwszy tydzień." On mnie chwilę potrzymał w niepewności a potem powiedział "No dobra, tylko nie poluj na jelenie". I mnie nie wyrzucili.

A czego fani mogą oczekiwać po twojej nowej książce MAD About star Wars?

To co śmieszy w MAD about Star Wars to nie tylko sentymentalna wycieczka przez 30 lat., ale także możliwość dodania wielu anegdotek zza kulis, zarówno po stronie Lucasfilmu jak i MAD Magazine.

Jest choćby wspaniała historyjka z parodią Imperium kontratakuje. wtedy MAD Magazine dostał list fanowski od George'a w którym piał jak mu się to podobało. Ale w tym samym czasie MAD dostał inny list, tym razem od prawników George'a żądających wstrzymania publikacji i grożących akcjami prawnymi. Wtedy Bill Gaines, który był wydawcą w tamtym czasie, wysłał list George'a do jego prawników i poprosił by uzgodnili to ze swoim szefem. Po tym MAD nigdy już nie słyszał o prawnikach Lucasfilm.

Było wspaniale móc obejrzeć jeszcze raz te żarty, które MAD robił przy okazji oryginalnej trylogii, jak choćby Darth Vader to Mr. T. A po tylu latach, Conan O'Brien zrobił małego R2-Mr.T-2, kiedy George pojawił się u niego w programie, to jak spojrzenie na przewidywanie przyszłości przez MAD. Wspaniale jest też przeczytać historie od Jake'a Lloyda czy Anthony'ego Danielsa, o tym jak MAD zrobił coś w swoich parodiach i jak się to powiązało z tym, czego nie zrobił, a co wydarzyło się na planie. tam jest mnóstwo takich anegdotek.

Myślę, że zarówno fani MAD jak i Gwiezdnych Wojen będą świetnie się bawić przy tej książce.





R.A. Salvatore o Gwiezdnych Wojnach

0

W sieci ukazał się wywiad z R.A. Salvatorem na temat jego twórczości. Oto fragment, który wspomina historię z Gwiezdnymi Wojnami w tle.

Dawno temu, w odległej galaktyce Bob Salvatore został wyznaczony do napisania książki Star Wars z cyklu Nowa Era Jedi. Ale ten honor musiał być opłacony odpowiednią ceną.

„Kiedy podpisywałem kontrakt do Wektora pierwszego, chciałem pracować z Shelly Shapiro, redaktorką z wieloletnim stażem. Jest cenioną redaktorką, z powodu tego, że jest fantastyczna osobą i fantastycznym przyjacielem. Zadzwoniła do mnie w sierpniu 1998 i zapytała czy nie chciałbym przyjechać i napisać książki dla nich. Stwierdziła, że potrzebują jej szybko. Zgodziłem się, ale musiałem wpierw zadzwonić do Wizards of the Coast i powiedzieć, że ponieważ piszę książkę do Gwiezdnych Wojen to potrzebuje wydłużenia czasu na następną powieść o Drizzcie. Zgodzili się mówiąc, że to będzie dla mnie dobre, bo Gwiezdne Wojny są tak wspaniałe.

Ale zaraz potem zaczęło się chmurzyć. „Podpisałem kontrakt, dostałem czek z zaliczką, włożyłem go do banku. Powiedzieli czego ode mnie oczekują, pokazując mu historię od A do Z całej serii Nowej Ery Jedi i powiedzieli bym zrobił tylko fragment od A do B. Musiałem pracować by jakoś sklecić tę historię w dodatku musiałęm umiejscowić gdzieś milion postaci, wszystkie występujące w filmach, wszystkie z głównych książek. Ale na dodatek jeszcze miałem przedstawić nowego wroga specjalnie wymyślonego na potrzeby tej serii.

Wrzuciłem wszystko co miałem do swojego streszczenia. Pojechałem na konferencję z Lucasfilm i Del Rey, a oni powiedzieli. Fajnie na prawdę się nam podoba, ale czegoś tu nie ma, czy nikt ci nie powiedział?

Zapytałem „Czego mi nie powiedział?”

Wtedy powiedzieli „no cóż, musisz zabić Chewbaccę”.

Wtedy odpowiedziałem „Ah, to gdzie mogę zwrócić zaliczkę?” Przekonali mnie jednak by to zrobić z pewnych przyczyn, by przekonać fanów Gwiezdnych Wojen, że są poważnie zaangażowani. Więc to zrobiłem. Dałem im śmierć Chewbaccy, ale wracając do tej chwili, jeśli mógłbym cofnąć coś w moim pisaniu to z pewnością to. To nie kwestia zabijania, ale ja wciąż nie jestem pewien czy powinniśmy byli to zrobić.”

Salvatore nie dodaje jeszcze jednego, reakcji fanów, którzy uznali, że to on zabił Chewbaccę i niektórzy mocno go pojechali, podobno dostawał nawet listy z pogróżkami.

Star Wars: A Pop-Up Guide to the Galaxy

0

Trzeba być bardzo ostrożnym otwierając "Star Wars: A pop-up guide to the galaxy" autorstwa Matthew Reinharta, który pojawił się właśnie w księgarniach dzięki wydawnictwu Scholastic, ponieważ można tam znaleźć straszliwego rancora, atakujące AT-AT oraz Vadera we własnej osobie.

Wcześniej donoszono, że znajdziemy tam przewodnik po planetach takich jak Tatooine, Alderaan czy Bespin, a nawet Gwiazda Śmierci, ale w praktyce jest więcej. Można zobaczyć, a właściwie odtworzyć bitwę o Hoth, z AT-AT przemierzającym strony. A jest jeszcze więcej innych rozdziałów, które przedstawiają nam tak gatunki rozumne, jak i potwory, zmagania Imperium z Rebeliantami, Łotrów i łobubzów, Galaktyczne pojazdy, potęgę Mocy oraz trójwymiarowy hełm Czarnego Lorda Sithów z podświetlonym mieczem świetlnym. Ale to nie koniec niespodzianek.

W książeczce znajdziemy ponad 35 rozkładówek, co daje unikalną możliwość doświadczenia jej z każdej strony, każdego unikalnego interaktywnego doświadczenia. Sam Reinhart, wieloletni fan Gwiezdnych Wojen oraz inżynier papieru nie potrafi wybrać ulubionej rozkładówki. „Wszystkie je kocham, nawet trudno wybrać kilka.” Ale próbuje swych sił „moje ulubione to bitwa na Hoth z AT-AT i rankor trzymający w łapskach Gamorreanina.

Ale nie tylko Reinhart jest tym, który pokochał rankora wyskakującego ze stron. Ostatni Stephen Colbert, gospodarz programu „The Colbert Report” otworzył tę książeczkę właśnie na tej stronie i powiedział „Oh.. oh... ohh... ale to fajne!”



Dla Reinharta nie jest to jego pierwsza tego typu książeczka. Pracował jako inżynier papieru w przy serii bestsellerów dla dzieci z list New York Timesa o nazwie „Mommy?” autorstwa Arthura Yorinksa z ilustracjami Maurice’a Sendaka. Pracował także na książkach z serii Pop-up pt. „The Jungle book”, „The Cinderella” „Book of Nightmares” „Book of Phobias”. Współpracował także z Robertem Sabudą przy takich książeczkach (oczywiście rozkładanych) jak seria „Encyclopedia Preshistorica”.

„Byłem artystą od dziecka”, mówi Reinhart. „Zawsze uwielbiałem książeczki rozkładówki, gdy widziałem je w sklepach, ale gdy byłem dzieckiem miałem tylko jedną. To była książeczka z dinozaurem, nagroda za prodecury medyczne w pierwszej klasie. Jedną rzecz, którą pamiętam to to, że głowa dinozaura była odrywana, ponieważ moja siostra Erin była w domu godzinę zanim pojawiłem się ja. Erin zazwyczaj niszczyła rzeczy, które lubiłem, choćby odgryzała głowy moim figurkom księżniczki Leii.”

I choć Reinhart rozwijał swoje artystyczne umiejętności, bawił się różnymi pomysłami na swoja przyszłość. "Myślałem nawet by studiować biologię, brałem udział w lekcjach rysunku i rzeźby. A po college'u poszedłem do prestiżowej szkoły sztuki Pratt Institue w Brooklynie w Nowym Jorku by studiować sztukę projektowania przemysłowego. Chciałem projektować zabawki dla Kennera i Hasbro. Jestem wielkim fanem Gwiezdnych Wojen i kolekcjonerem Transformersów. I chciałem mieć swój udział w procesie powstawania zabawek. W końcu poznałem się z Robertem Sabudą podczas moich studiów w Partt i dopiero wtedy odkryłem, że to co chcę na prawdę robić to rozkładanki."

Pracując nad Pop-up Guide to Galaxy, reinhart zwrócił szczególną uwagę na szczegóły postaci, zwłaszcza w kantynie, czy subtelne ruchy Lei na twarzy, które uwypuklają jej charakter. Książeczka ma wiele rozkładówek, zapewniając godziny zabawy. Ale pewnie jednym z najbardziej zapadającym w pamięć jest pojedynek między Lukiem Skywalkerem a Darthem Vaderem z podświetlonymi mieczami świetlnymi.

"To nie było łatwe do zrobienia" wspomina Reinhart. "Początkowo rozmawiałem ze wspaniałymi twórcami nad skonstruowaniem mieczy świetlnych i wydłużeniem okresu ich świecenia z kilku sekund do czasu życia baterii. Fajne jest to, że można baterię wymienić jak się skończy, dzięki temu całość działa dalej."

Reinhart ma nadzieję, że fani w każdym wieku docenią jego książkę. "To była najtrudniejsza rzecz, jaką dotychczas skonstruowałem. Chciałem wrzucić jak najwięcej, objąć wszystko a przy tym ukazać galaktykę w swój unikalny sposób. Ale to przejście Gwiezdnych Wojen w papier to także urzeczywistnianie się moich marzeń. Jestem wielkim fanem Gwiezdnych Wojen, kocham filmy. Czytam każdą książkę, zaglądam na strony, kupuje figurki jak to fani. Gwiezdne Wojny są jedną z przyczyn, dla których zostałem artystą. One inspirowały mnie przez 30 lat, i jest wspaniale móc zrobić coś takiego jak ta książeczka."

MAD about Star Wars i Pop-Up Guide to the Galaxy

0

W USA ukazał się specyficzny przewodnik / album MAD About Star Wars. Jest to przedruk tekstów z magazynu MAD (amerykański magazyn satyryczny) poświęconych Gwiezdnym Wojom. Pismo to praktycznie od 30 lat wykorzystywało i nadal wykorzystuje. Całość powstała przy współpracy czasopisma oraz wydawnictwa Del Rey a nadzorował to Jonathan Bresman. Ten specyficzny przewodnik kosztuje niecałe 22 USD.



Dodatkowo niedawno w USA ukazał się Star Wars: A Pop-Up Guide to the Galaxy autorstwa Matthew Reinharta. O tym albumie / książeczce pisaliśmy już parę razy.

Zapowiedź "Braterstwa Krwi"...

ICO
22

Nasi koledzy z zaprzyjaźnionego serwisu Imperial City Online sprawnie wychwycili na stronie Merlina zapowiedź kolejnej książki gwiezdno-wojennej jaka ukaże się na naszym rodzimym rynku. Jest to drugi tom cyklu "Dziedzictwo Mocy" pod tytułem "Braterstwo Krwi" autorstwa Karen Traviss. Spodziewana data wydania to 20 listopada, a cena to 34,80 zł za 376 stron. Tłumaczenia podjął się Andrzej Syrzycki.

Wybucha wojna między Galaktycznym Sojuszem a Korelią. Jacen Solo kroczy szlakiem wiodącym na Ciemną Stronę Mocy, a jego ostatnie wątpliwości rozprasza nowy mentor. Han i Leia z przerażeniem obserwują, jak ich syn staje się wrogiem i wybiera drogę, którą kiedyś poszedł jego przodek Darth Vader...

Star Wars Vault

oficjalna
8

Z końcem października fani Gwiezdnych Wojen w USA otrzymają kolejną gratkę z okazji 30-lecia, tym razem będzie to długo oczekiwane ''Star Wars Vault'', które pojawi się już 30 października (wspominaliśmy już o tym kiedyś).



Napisany przez pracowników Lucasfilm: Steve'a Sansweet'a oraz Pete'a Vilmura przewodnik zawiera dziesiątki rzadkich fotografii, faktów, kolekcjonariów, a także nagrań zarówno od autorów tych kolekcjonariów jak i wybranych z archiwum Lucasfilm w Skywalker Ranch. Ale co czyni Vault tak innym, tak wyjątkowym to fakt, że jest w nim mnóstwo wkładek, od rozkładanych reprodukcji plakatów, biletów, programów koncertowych, t-shirtów, zakładek i wielu innych przedmiotów (w sumie 50), z których kilka nie wielu wcześniej widziało.

Ale by pełniej odebrać to niesamowite doświadczenie, trzeba włożyć przynajmniej jedną z dwóch dołączonych płyt CD, napełnionych pełną rzadkich nagrań publicznych. To prawie dwie godziny starych nagrań radiowych reklam, oryginalnych wywiadów, fragmentów radiowej adaptacji SW, kompletny sountrack Star Tours, komentarze George'a Lucasa i wiele innych rzeczy, które są wspaniałym soundtrackiem dla tej książki.

SW: Vault będzie także dostępny w kilku wersjach językowych. Cena na Amazonie wynosi około 50 dolarów.

"Death Star" w USA...

Rebeliancka Szumowina
21

W USA pojawiła się już powieść Death Star, autorstwa Steve'a Perry'ego i Michaela Reavesa, duetu znanego z napisania chociażby dylogi "Medstar", czy też takich pozycji jak Cienie Imperium oraz Darth Maul: Łowca z Mroku. Akcja powieści dzieje się równoległe z wydarzeniami przed i w trakcie Epizodu IV.

Zagłada ogromnej części Zakonu Jedi oczyściła żądnemu władzy kanclerzowi Palpatine'owi drogę do przejęcia kontroli nad Republiką i mianowania się Imperatorem na czele straszliwego reżimu. Jednak nawet mimo obecności złowrogiego Dartha Vadera, pełniącego rolę egzekutora wszelkiej woli, groźba rebelii wciąż istnieje. A Imperator wie, że jedynie skrajny lęk oraz możliwość ukarania buntowników ze strasznymi konsekwencjami, może zagwarantować jego niekwestionowaną władzę nad galaktyką. Jednak tylko dzięki ambitnemu i bezlitosnemu Wilhuffowi Tarkinowi sen Imperatora może się ziścić.

Od fazy planowania, aż do ukończenia budowa Gwiazdy Śmierci jest otoczona intrygami, tajemniczymi organizacjami, niespodziewanymi odkryciami i śmiałymi posunięciami osób, odpowiedzialnych za projekt na każdym szczeblu. Najjaśniejsze umysły i najzuchwalsze charaktery, najambitniejsi i najbardziej przekupni, desperaci i krętacze, wszyscy włożą swoją stawkę w Gwiazdę Śmierci i jej potencjał zdolny wpłynąć na losy galaktyki.

Żołnierze i niewolnicy, lojaliści i rebelianci, szpiedzy i mściciele, źli i niewinni - wszystkie ich ścieżki skrzyżują oraz przeplotą się, podczas gdy stacja bojowa pokona drogę od swego dziewiczego lotu, aż do ostatniej bitwy, dodając tym samym najważniejszy rozdział w historii galaktyki Gwiezdnych Wojen.

Nowości książkowe - opis ''Revelation''

forum oficjalnej
3

Na forum oficjalnej redaktora Sue Rostoni podała kilka interesujących informacji dotyczących nadchodzących książek. Po pierwsze potwierdziłą wcześniejsze przypuszczenia, że w wydaniu miękkookładkowym "Sacrifice" zostanie dołożony e-book "A Practical Man" - obie pozycje są autorstwa Karen Traviss.

Ósmy tom serii Legacy of the Force - "Revelation" po poprawkach ma jakieś 410 stron i Sue ponownie się za niego zabrała, dodatkowo potwierdziła spoiler, który grasuje po internecie, będący opisem owej pozycji:
Spoiler W swoim nowym wcieleniu, jako Lorda Sithów, moce Jacena Solo rosną, a on powoli niszczy opozycję w galaktyce, coraz bardziej urzeczywistniając swój sen nowego porządku. Ale ci, którzy niegdyś z nim walczyli, teraz obracają się przeciw niemu, jego niespodziewani wrogowie popierają konfederację, a Ben Skywalker odkrywa pełną i straszliwą prawdę o śmierci swojej matki. Koniec spoilera

Inną dobrą wiadomością jest to, że zmieniła się data premiery ostatniego tomu Legacy - "Invincible" pojawi się 13 maja 2008 w USA. Z kolei Sue właśnie ukończyła czytanie „The Rule of two” i jest bardzo zadowolona, będzie to opowieść o nowym początku, skoncentrowana na Bane’ie i Zannah, ukaże fajne sceny między Zannah i... kimś poza Banem.

Wywiad z twórcami Dziedzictwa Mocy

Urthona
20

W najnowszej książce z serii Dziedzictwo Mocy ukazał się wywiad z jej twórcami. Karen Traviss, Troy Denning i Aaron Allston zdradzają w rozmowie z przedstawicielem Random House kilka szczegółów dotyczących powstawania serii.

Jako, że w USA wyszedł już szósty tom serii, to w wywiadzie można znaleźć spoilery do pozycji nie wydanych jeszcze w Polsce.

Wywiad przetłumaczony przez Urthonę można przeczytać tutaj

Ostateczna okładka ''Rule of Two''

Lady Morte
35

Na Ofcjalnej pojawiła się właśnie ostateczna wersja okładki zaprojektowanej przez Davida Stevensona i wykonanej przez Johna Van Fleeta "Darth Bane: Rule of Two". Od wersji zaprezentowanej wcześniej (pisaliśmy o tym w tym miejscu) różni się tylko paroma szczegółami. Wiemy więc teraz jak będzie wyglądał zarówno przód jak i fragment tyłu książki. Na Oficjalnej można też przeczytać opis powieści:

Wreszcie Darth Bane może wprowadzić swoją zasadę dwóch w życie. Kluczem do sukcesu jest jego uczennica, Zannah, młoda adeptka Ciemniej Strony Mocy, bardzo zdolna, pomimo swojego wieku. Jak się okazuje Zannah będzie bardzo pomocna swemu mistrzowi w jego planie zniszczenia Jedi i przejęcia władzy nad Galaktyką.
Tylko jedna osoba może powstrzymać Bane'a: zdesperowany i ogarnięty chęcią zemsty Johun Othone, padawan Lorda Hoth, który zginął z ręki Bane'a podczas ostatniej wielkiej Wojny Sithów. Pomimo drwin ze strony reszty Jedi, wiara Johuna w to, że żaden Sith nie jest niezniszczalny jest niewzruszona.
W czasie gdy Johun kontynuuje swój pościg za Lordem Sithów, Zannah zmuszona do zmierzenia się ze swoją przeszłością zaczyna zastanawiać się nad swoim związkiem z Ciemną Stroną Mocy. W tym samym czasie Bane dręczony zsyłanymi mu przez Moc wizjami księżyca, na którym może odnaleźć zdumiewającą wiedzę i siłę, która da mu niewyobrażalne możliwości.


Wydawnictwo Del Rey zapowiada premierę książki na grudzień 2007.

Zapowiedź "The Essential Atlas" w USA...

Burzol
20

W czerwcu 2008 w księgarniach za oceanem ukaże się nowy przewodnik - kolejna reedycja, tym razem dająca nam ogląd na geograficzno-astronomiczny kształ całej galaktyki. Autorzy, Jason Fry i znany nam dobrze Daniel Wallace przeszperali całe uniwersum filmów, książek i komiksów by stworzyć nam najlepsze źródło wiedzy dla gwiezdnych podróżników. "Inside Star Wars: The Essential Atlas" opowiada o kształcie galaktyki, astronomicznych i geopolitycznych podziałach oraz ich następstwach. Poszczególne sekcje omawiają konkretne regiony galaktyki, takie jak Głębokie Jądro, Kolonie, Przestrzeń Huttów, Zewnętrzne Rubieże, etc. Alfabetyczna kolekcja planet omawia nam ponad 70 światów, podczas gdy część historyczna omawia odkrycia, podboje i konflikty począwszy od Xima Despoty, poprzez powstanie Imperium Palpatine'a, a skończywszy na inwazji Yuuzhan Vongów i konflikcie między Korelią i Coruscant. Dodatkowo na końcu obecny będzie index gwiezdnych systemów z odnośnikami dokonkretnych systemów i regionów galaktyki. Można śmiało powiedzieć, że jest to obowiązkowa pozycja dla każdego fana.

Wieści książkowe

0

Sue Rostoni potwierdza, że dostała w swoje łapy manuskrypt drugiej części Dartha Bane’a „The Rule of Two”. Potwierdziła też, że okładka nie jest jeszcze gotowa, owszem wyszła im jakaś robocza, acz faktem jest, że pracuje nad nią John Van Fleet.

Dla antyfanów Sue dobra wiadomość, „True Colors” są pierwszą od dawna książką, której nie edytowała. Zajął się tym nowy edytor Frank Parisi, wcześniej współpracował z IDG (poprzedni wydawca Insidera). Sue jest zbyt zajęta nowymi projektami jak Indy czy serial, więc musi się ograniczać. A Frankowi chciała na początek dać coś ciekawego.

Nadal zaś żadnych informacji o nowych kontraktach tak młodzieżowych jak i dla dorosłych. Ale za to jest historyjka, a araczej wynurzenia...

Drew Karpyshyn na swoim blogu umieścił kilka wynurzeń na temat swojego nowego dzieła, czyli książki „Rule of Two”. Po pierwsze Drew wysłał swój manuskrypt z końcem miesiąca września. Większość rzeczy jest już ustalona, książka wymaga korekty, tytuł zatwierdzenia lub zmiany (nie jest w 100 % pewny). Autor opowiedział też historię powstania książki.

Otóż redaktorki (Sue i Shelly lub Shapiro i Rostoni, jak kto woli) zadzwoniły do niego w okolicy amerykańskiego dnia ojca (w czerwcu), i zapytały, czy nie chciałby napisać sequela. Okazało się, że autor dał się namówić i podpisał kontrakt na napisanie książki do 1 października. No i wszystko byłoby pięknie, bo co to za problem (zdaniem Drew), tylko okazało się, że w Bioware musi pracować po 60 – 70 godzin tygodniowo nad grą Mass Effect (swoją drogą pisał też do niej książkę). Ale na szczęście już wcześniej miał zaplanowany kilkumiesięczny urlop po końcu prac nad grą, więc udało się wszystko zgrać w czasie.
Następnie autor napisał 5 stronicowy szkic powieści, co według niego nie było trudne, bo myślał już nad tym podczas pisania Drogi zagłady, dzięki czemu zostawił sobie kilka haczyków, które teraz mógł rozwinąć. Z drugiej strony miał wolną rękę, gdyż książka kończy się w tym samym miejscu, co komiks, dzięki czemu dalej właściwie nic nie ma (a opowiadanie Andersona?). Po otrzymaniu uwag od redaktorek rozbudował swój szkic, opisując dokładnie co się będzie działo w poszczególnych rozdziałach, w efekcie uzyskał 15 stronicowy dokument, którego starał się sztywno trzymać. Owszem czasem zmieniał rzeczy, które powodowały, że opowieść stawała się lepsza, ale generalnie trzymanie się wytycznych pozwala lepiej skoncentrować się na głównych wątkach. I tak toczyły się prace aż do lipca. I tu się pojawiły komplikacje, otóż plan był prosty, urlop w Bioware miał być na sierpień i wrzesień, ale prace nad Mass Effect się przeciągnęły więc mógł się rozpocząć dopiero od 15 września i potrwać do 15 października, więc Drew miał zaledwie dwa tygodnie by oddać się jedynie powieści. Przez dziesięć tygodni biedny autor musiał wychodzić do pracy o 9:30 i wracać o 22:30. Potem pół godziny sprawdzał emaile i przełączał się na tryb Gwiezdnych Wojen, a następnie mógł pracować dwie godziny nad powieścią. Kładł się o 1:00. I tak przez sześć dni w tygodniu, a w niedziele spotykał się z żoną i odstresowywał się.

I tak to trwało aż do połowy września, z wyjątkiem 5 dni, kiedy to musiał udać się na konferencję twórców gier do Austin. Dopiero od 15 września mógł usiąść na prawdę do powieści, poprawiać ją, przepisywać, dopisywać itp.

Kiedy Drew pisze, zawsze postępuje według sztywnej reguły, kończy prace nad rozdziałem, drukuje go i daje go do przejrzenia swojej żonie, Jennifer, która mówi mu co jej się podobało, a co nie, które postaci lubi, które nie itp. Dzięki temu on dalej może poprawiać swą pracę. Ale dzięki temu, że działa według zadanego scenariusza, nie musi zbyt wiele zmieniać.

Teraz autor liczy, że Sue i Shelly zaakceptują książkę i nie będzie zbyt wiele rzeczy do przepisania. I tu ciekawostka mniej więcej w tym momencie kończy się praca na komputerze, dalej pracują już głównie na wydrukowanych kopiach. Owszem będzie tu trochę przerzucania się tekstem, ale gdy już Drew go otrzyma i poprawi, będzie to właściwie finalna wersja manuskryptu. Dalej już tylko wydrukowanie książki, zszycie, oprawienie i wysłanie do sprzedawców. A czasu niewiele bo trzeba się wyrobić do 26 grudnia.

Opis "Fury" już dostępny...

RI
19

W USA pojawił się znacznie dokładniejszy opis akcji siódmego tomu cyklu "Legacy of the Force" - "Fury", autorstwa Aarona Allstona z Benem Skywalkerem na okładce. Premiera książki zapowiadana jest na listopad. Uwaga, w opisie duże spoilery:

(Spoiler): Wojna domowa staje się bardziej krwawa i skomplikowana. Na rodzinnej planecie Wookieech, Han i Leia Organa Solo walczą z burzą rozpętaną przez ich syna, gdy znienacka atakuje ich obłąkana ex-Jedi, Alema Rar. To ona jest pierwszą podejrzaną o zamordowanie Mary Jade Skywalker, a Jaina Solo, Jedi i ich sojusznicy usiłują ją pojmać i sprawić by zapłaciła za swój czyn, będąc nieświadomymi, że szukają nie tej osoby.
Na Coruscant, Jacen Solo, a teraz Darth Caedus, leczy rany, które otrzymał z rąk Bena i Luke’a Skywalkerów, ale dotyka go jeszcze większa rana. Królowa Tenel Ka, miłość jego życia i matka jego córki, odrzuca go. W swojej rządzy władania galaktyką, stracił wszystkich, których kiedykolwiek kochał, poza swą córką i ma zamiar się upewnić, że Tenel Ka nie obróci jej przeciw niemu.
Luke’a Skywalkera męczy poczucie winy, że zabił niewłaściwą osobę mszcząc się za śmierć Mary, po cichu zaś układa plan zniszczenia Jacena...
(Koniec Spoilera)

Archiwum wiadomości dla działu "Książki"

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.