Książki

Fury i Jedi vs. Sith w sprzedaży

10

Od dzisiaj można nabyć w stanach siódmy tom Dziedzictwa Mocy pod tytułem Fury. Jest to zarazem ostatni tom tej serii autorstwa Aarona Allstona. Kolejne dwa tomy kończące serię zostaną wydane już w 2008 roku.

Walcząc po stronie koreliańskich buntowników, Han i Leia znaleźli się w stanie wojny z ich własnym synem Jacenem, który z każdym dniem staje się coraz potężniejszy i coraz bardziej niebezpieczny. Nic nie jest w stanie zmniejszyć jego determinacji by sprowadzić pokój i doprowadzić Sojusz do zwycięstwa... za wszelką cenę.
Kiedy Luke musi poradzić sobie z bólem po stracie żony i poczuciem winy po zabiciu w odwecie niewłaściwej osoby, Jaina, Jag i Zekk poszukują prawdziwego zabójcy. Nie są świadomi jednak tego, że winowajca posiadł umiejętności Sith, które mogą zmylić ich, a nawet obrócić przeciw sobie.
Podczas gdy Luke i Ben próbują odnaleźć swoje miejsce w tym chaosie, Jacen - opuszczony przez rodzinę i przyjaciół – rozpoczyna inwazję mającą na celu uratowanie jedynej osoby, która pozostała mu lojalna. Jednakże, kiedy galaktyka staje się coraz bardziej wzburzona, nie ma wątpliwości, że to właśnie Jacen jest najbardziej poszukiwaną osobą: żywą lub martwą.
.

Do sprzedaży trafił również nowy przewodnik Jedi vs. Sith: The Essential Guide to the Force o którym wspominaliśmy już wielokrotnie.

Sue Rostoni znowu nadaje o kontrakcie

0

Tak, i oto po przerwie Sue Rostoni znów podsyca zainteresowanie książkami (i swoją osobą) przez rzucanie spoilerów dotyczących przyszłych wydarzeń i tak oto:

Odbyło się spotkanie z przyszłym partnerem, który przejmie serię wydawniczą po roku 2008. Nadal nie wiadomo, czy to Del Rey, czy szykuje się niespodzianka. W każdym razie na spotkaniu doszło do omawiania tego, co mają zamiar wydać. Obecnie są plany co do książek zarówno po Dziedzictwie Mocy jak i w czasach KOTORa. Jak będzie dokładniej, nie wiadomo. Samo przeciąganie się wszystkie jest też frustrujące dla Sue.

Natomiast szykują się korekty w datach premier książek. Na razie jednak nic nie wiadomo (być może będzie to kwestia dni, jak to miało miejsce ostatnio).

Tymczasem Del Rey pracuje intensywnie nad okładkami. W tym nad Invincible. Jak będzie ukończona to pewnie Pablo ją wrzuci. Natomiast na Sue potwierdziła, że na okładce będzie Jaina.

Niedawno Sue Rostoni na forum oficjalnej otwarła istną puszkę Pandory, wspominając o nowym kontrakcie. Po pierwsze nie zdradziła, z kim będzie podpisany, ale powiedziała, że miała z nimi już pewne kontakty i konferencje, na których dyskutowano nie tylko nad finansami ale i drogą, którą chciałaby podążać. Zbierała też pomysły, na forum, co można by zrobić dalej. Sue na pewno chce aby w przyszłości książki były z różnych okresów i sama wskazuje Starą Republikę i coś po Dziedzictwie Mocy, niezależnie gdzie zostanie osnuta główna seria (jeśli takowa będzie). Jednym z kluczowych wyzwań jest przysporzenie nowych czytelników, dlatego oferta będzie prawdopodobnie inaczej rozłożona niż dotychczas. Być może czeka nas za to więcej książek, będących uzupełnieniami, dodatkami jak nowy choćby nowy Stover. Wiadomo na pewno, że kontrakt nie przewiduje nic związanego z serialami, choć sam LucasBooks jak najbardziej coś przewiduje i będzie to w nowym osobnym kontrakcie. Natomiast Sue powiedziała tylko, że serialami zajmą się w sposób kreatywny i innowacyjny. Przy okazji wspomniała także o tym, że na ostatnim tomie Legacy zobaczymy na okładce Jainę.

To bardzo szalona galaktyka... - Mort Drucker

0

Tym razem na oficjalnej znalazła się rozmowa z Mortem Druckerem. Jeśli fani Gwiezdnych Wojen mieliby wymienić artystę, związanego z sagą od lat, z pewnością łatwo wymieniliby nazwiska takie jak Ralph McQuarrie, Joe Johnston, Drew Struzan. Ale jest jeszcze jeden legendarny artysta, który przemierzył galaktykę w wzdłuż i wszerz, i to dzięki niemu poznaliśmy wiele przedziwnych ilustracji. Mort Drucker, satyryczny ilustrator dla magazynu MAD od 1956, jeden z niewielu artystów, który miał okazję opublikować coś prawie z każdego rozdziału Gwiezdnej Sagi. Od "The MAD Star Wars Musical" z 1978 (to było drugie podejście do Gwiezdnych Wojen, pierwsze to "Star Roars" z ilustracjami Harry'ego Northa) aż po "Epic Load II: Attack of the Clonews". Drucker miał szansę skarykaturować praktycznie większość indywiduów Gwiezdnych Wojen, oprócz Grievousa i kilku innych nowości z Epizodu III (to zrobił Hermann Mejia).



Przez 50 lat ilustrowania dla MAD, Drucker stał się rozpoznawalny, dzięki własnemu unikalnemu stylowi, a także gościnnym występom jak choćby robiąc okładkę dla TIME, reklamy, czy nawet plakaty filmowe. To właśnie on stworzył kluczowy plakat dla innego filmu Lucasa - "American Graffiti", na prośbę reżysera.

"Moi reprezentanci dostali telefon, w którym mówiono, że chcą bym zilustrował film", wspomina Drucker, "a to było całkiem miłe, a potem [Lucas] przyjechał do mnie do domu i poprosił o podpisanie kilku plakatów. To był pierwszy raz gdy go poznałem. Potem, zostałem zaproszony na przejażdżkę po ranchu. Podobało mi się."

Ale poza plakatem dla Graffiti, Drucker także narysował parodię tego dla MAD - "American Confetti". Pięć lat później, ponownie ilustrował inny musical Lucasa, a przynajmniej tak to ujął MAD.



"The MAD Star Wars Musical" który pojawił się w grudniu 1978, trafił także do wielu fanów Gwiezdnych Wojen, którzy wcześniej nie mieli okazji spotkać się tak z jego pracami jak i samym MADem. I nie ulega wątpliwości, że byli zauroczeni tym jak Drucker nakreślił, karykaturując ikony filmu, głównie Luke'a, Hana i Obi-Wana. Czytelnicy mogli instynktownie wyczuć talent ilustratora, który pozwolił mu ująć subtelności aktorów w ich portretach.

"Mogę jechać metrem, iść ulicą, wejść do sklepu i obserwować ludzi. Od razu patrząc na nich myślę, czym dana osoba różni się od innych? I staram się te rzeczy wyłapać. Zaczynam od konturów twarzy, każdy z nich ma jakieś elementy, poukładane na owalnej przestrzeni. A potem się zagłębiam dalej."

Przez 30 lat, Drucker był wzywany przez MAD praktycznie przy każdym filmie z cyklu, aby zilustrować parodię, których w sumie stworzył sześć. Co prawda można powiedzieć, że jest 6 parodii na 6 filmów, ale tak się składa, że Atak klonów miał dwie, a Zemsta żadnej, ale to można mu wybaczyć. A zapytany o ulubione odpowiada. "Nie mam ulubionych. Ja tylko ilustruję, kopiuję i lubię tę robotę. Lubię tworzyć postaci i sytuacje, to w nich tkwi cała zabawa."

Sam Ducker na koniec chciał dać kilka instrukcji a propos czytania parodii zgromadzonych w MAD About Star Wars.



Strona 20: Spójrzcie dokładnie na stopy wymachujących nimi królików z kokpitu Sokoła. to zostało tam ukazane, zanim obecność pary małych, złotych kości w ANH stała powszechnie znanym faktem.

Strona 28: Bloczek "Miss Piggy Fan Club" noszony przez Yodę, to zauważenie, że Yodą kierował Frank Oz, który także operował kukiełką Miss Piggy.

Strony 41-47: Ile nawiązań do "Niech Moc będzie z tobą" jesteście w stanie dostrzec?

Strona 82: Ducker będąc wielkim fanem Muppetów, powiązał jedną z postaci Epizodu I z Gonzem, spróbujcie zauważyć którą?

Strony 122-126: ile różnych fryzur ma Padmé?

To szalona galaktyka - Dick DeBartolo

0

Oficjalna opublikowała trzeci wywiad dotyczący książeczki MAD about Star Wars, tym razem z Dickiem DeBartolo, uznanym za najbardziej szalonego scenarzystę w MAD Magazine, który rozpoczął pracę tam w 1966 i współtworzył przeszło 350 numerów. To bardo długa historia magazynu, ale także i nabijał się z Gwiezdnych Wojen, co się zaczęło w roku 1977.

Jakie było twoje pierwsze Gwiezdno-wojenne wspomnienie?

To był John Ficarra, który wszedł do mojego biura w MAD i powiedział, "Gwiezdne Wojny to będzie coś wielkiego! Chcę abyście to zobaczyli kiedy zaczną grać i napisali parodię dla MAD!" Ja sobie nie zdawałem sprawy z tego jak wielkie będą Gwiezdne Wojny. Ale już nawet dostanie się na pokaz było niemożliwe. Mówienie, że pracuję dla MAD Magazine praktycznie nie pomagało. Ponieważ wtedy miałem gigantyczne wąsy, zakręciłem nimi trochę i zacząłem podawać się za Gene'a Shalita [jest to amerykański krytyk filmowy, popularny w latach 70.]. Potem zdałem sobie sprawę, że mogą mnie wyrzucić, czy nawet aresztować, więc to nie był dobry pomysł. W końcu udało się zobaczyć to na pokazie o 2 w nocy. Film był ekscytujący, ale ja cały czas zaprzątałem sobie głowę myślą jak przerobić go na pięć czy sześć stron dla MAD.



Jaka była twoja pierwsza parodia napisana dla MAD Magazine o Gwiezdnych Wojnach?

Pierwszą było "Star Roars", nad którą pracowałem z Larrym Siegelem. Ilustrację robił Harry North.

A która z tych parodii Gwiezdnych Wojen, które napisałeś dla MAD jest twoją ulubioną?

Bez wątpienia moją ulubioną jest "Star Wars - Re-hash of the Jeti!" A dlaczego? Jedną z przyczyn był wspaniały rysunek Morta Druckera. Drugą przyczyną i to większą był fakt, że to miało osiem stron! Artystom i scenarzystą płaci się od strony! To prawdopodobnie była najdłuższa satyra jaką napisałem dla MAD i jedna z nielicznych mających 8 stron, które pojawiły się na łamach pisma.

Dlaczego parodiując Gwiezdne Wojny zawsze jest tyle zabawy?

Parodia bazuje na kilku ważnych rzeczach. Jedną z nich jest to aby czytelnik był zaznajomiony z materiałem obśmiewanym w satyrze. W przypadku Gwiezdnych Wojen fani znają bardzo dobrze ten film. W tym przypadku to także ma i inne konsekwencje, broni wychwycą, że coś jest źle oddane w satyrze. Ale na szczęście jesteśmy MAD Magazine i niektóre nasze błędy zawsze zostaną uznane za celowe, powstałe w celach parodystycznych. A ważne także jest to, żeby parodiować poważne sceny, a tych jest mnóstwo w Gwiezdnych Wojnach. Są też sceny z akcją i cała maszynerią! Wiele materiału do pracy.



A jak się czujesz posiadając list George'a Lucasa napisany do MAD Magazine, w którym nazwał cię "Georgem Bernardem Shawem komiksowej satyry?"

Byłem podniecony tym listem, oprawiłem go i wisi na ścianie w moim domu. Mam też kopie w portfelu, chcesz zobaczyć? Ale on przyszedł w najbardziej niesamowitym czasie. Tuż zanim MAD otrzymał list od prawników George'a Lucasa. Napisali, że pozywają MAD z powodu naruszenia praw autorskich w parodiach Gwiezdnych Wojen. Więc Bill Gaines, wydawca MAD w tamtym czasie, odpisał im na samym dole odpowiedzi coś w stylu "A George to lubi" i załączył kopie listu, który przesłał nam George, w którym komplementował mnie i Morta Druckera, artystów satyry. Chyba nie muszę dodawać, że nie otrzymaliśmy listu od prawników Lucasa nigdy więcej. A zrobiliśmy potem wiele innych parodii powiązanych z Gwiezdnymi Wonami. I bardzo mi się podobało, gdy we słowie wstępnym do książki MAD about Star Wars, George napisał "I może najważniejsze, zawsze broniłem MAD przed moimi prawnikami!".

A jak myślisz, czemu tak wiele osób jest zarówno fanami Gwiezdnych Wojen jak i MAD Magazine?

Może dlatego, że Gwiezdne Wojny mają wiele wspólnego z wyobraźnia, podobnie jak MAD. Ale patrząc prawdzie w oczy, oddani fani Gwiezdnych Wojen, przeczytają wszystko co ma w sobie Gwiezdne Wojny. I z powodów naturalnych z czasem stają się tez fanami MAD.



A dlaczego fani Gwiezdnych Wojen tak szaleją ze względu na tę książkę?

Jonathan Bresman zebrał cały projekt razem, upewnił się aby uzyskać wspaniałą mieszankę gagów Gwiezdno-wojennych. Są oczywiście nawiązania do filmów, ale też plakatów, reklam i tak dalej. To wspaniały dodatek do gwiezndo-wojennego szaleństwa, zwłaszcza na 30 lecie. Muszę dodać, że Jonathan odegrał nawet małą rólkę w Gwiezdnych Wojnach. Tak mniej więcej. Jednego dnia w sali konferencyjnym w MAD znalazłem go oglądającego DVD. To były Gwiezdne Wojny. Dowiedziałem się, że on pracował trochę w Lucasfilm. Powiedział mi, że jednego dnia kazali mu się przebrać w prymitywny kostium Jar Jara, kazali wyjść na dwór i gonili ciężarówką. Całość nagrano i dano George'owi Lucasowi by ten wiedział jak mniej więcej powinna wyglądać scena z Jar Jarem w Mrocznym Widmie. Jonathan nie wytłumaczył dlaczego on się wciąż przebiera za Jar Jara w biurze. Oczywiście to był piątkowy jeansday. [Jeansday to w pracy biurowej np. każdy piątek, w pozostałe dni tygodnia obowiązuje ścisły dresscode, którego należy przestrzegać - garnitur itp. Jeansday to dzień w tygodniu, w którym nie tylko dresscode nie obowiązuje, ale poza specyficznymi przypadkami jest nie wskazany.]

Jest jeszcze coś, c byś chciał powiedzieć o swojej karierze w MAD?

Pracuję w MAD ponad 40 lat, odkąd skończyłem szkołę. Wysłałem do MAD scenariusz, który napisałem ręcznie, dołączyłem też własnoręcznie zaadresowaną kopertę ze znaczkiem, gdyby go odrzucili. Kilka tygodniu później znalazłem tę kopertę w skrzynce. Byłem rozczarowany. Dopiero później zdecydowałem się ją otworzyć, aby przeczytać czy mi napisali, "Spróbuj ponownie", czy raczej coś innego. W kopercie jednak była tekturka, a w niej notatka, która mówiła, "ha pewnie myślałem, że odrzuciliśmy twój scenariusz. No cóż, nabraliśmy cię. Prosimy pozostań z nami w kontakcie bo chcemy byś jeszcze napisał coś dla MAD" był tam też czek podpisany przez Nicka Meglina, współredaktora, który niedawno poszedł na emeryturę.

Po 15 latach przyszedł ten list od George'a. Ale najważniejsze jest to, że parodie, które lubię pisać, przynoszą zysk. A ja wciąż czekam na mój drugi czek z MAD, który jest już 44 lata opóźniony. Ale podobno ma przyjść w ciągu pięciu lat, jeśli nie to zadzwonię do nich i złożę zażalenie. No dobra za sześć lat.

Pozostałe dwa wywiady dotyczące MAD About Star Wars można przeczytać: tutaj i tutaj.

Wywiad z Michaelem Reavesem

0

Pół miesiąca temu w USA ukazała się najnowsza książka Michaela Reavesa (Darth Maul: Łowca z mroku) i Steve’a Perry’ego (Cienie Imperium) pt. Death Star. Nie jest to pierwsza kooperacja tych dwóch autorów, już wcześniej napisali razem: Medstar I: Chirurdzy polowi i Medstar II: Uzdrowicielka Jedi.

W tej książce punktem wyjścia jest stwierdzenie Obi-Wana Kenobiego „To nie księżyc. To stacja kosmiczna”. Zobaczymy przede wszystkim stacje jako miejsce codziennej pracy, owszem Darth Vader gdzieś się kręci, ale raczej przypomina szefa korporacji, większość to historia robotników, pilotów, szturmowców, doktorów, bibliotekarzy, i tak dalej. A co najlepsze facet, który odpowiada za zniszczenie Alderaanu na prawdę nie lubił tej roboty. Wywiad z Michaelem Reavesem przeprowadził Hank Stuever z Washington Post.

Washington Post: Czytając tę książkę zdałem sobie sprawę, że nie widzieliśmy zbyt wiele Gwiazdy Śmierci w filmie w roku 1977, czyż nie? Był tylko hangar, jakieś przejścia, przepaść mostek...

Michael Reaves: Jest ogromna, skoro są tam miliony osób na pokładzie. Jeden człowiek nie mógłby zwiedzić całego tego miejsca w ciągu swego życia. Ale na prawdę nie wiem, po co tam była zgniatarka na śmieci, to jedna z najgłupszych rzeczy we wszechświecie jak się o niej pomyśli trochę.

Washington Post: Ale przy tym faszystowskim wyglądzie wnętrz, nigdy nie przyszło mi na myśl, że Gwiazda Śmierci mogłaby mieć restauracje, szczęśliwe godziny, luksusowe apartamenty czy tereny rekreacyjne. Wychodzi na to, że tam na prawdę było wiele rzeczy wymieszanych.

Michael Reaves: Na początku punktem wyjścia było dla nas to, że nie każdy na pokładzie Gwiazdy Śmierci jest czarnym charakterem. Tak jak ukazał to Kevin Smith w "Sprzedawcach" ktoś musiał być hydraulikiem. I od tego właśnie zaczęliśmy, chcieliśmy ukazać wydarzenia oryginalnego filmu, ale z wielu różnych punktów widzenia, ludzi którzy są sprzymierzeni z Imperium, ale zdają sobie zdawać sprawę, że to co miało być tak wspaniałe, wcale takim nie jest.

Więc mamy tych wszystkich ludzi na pokładzie, oni nie chodzą w uniformach i nie pokazują Sieg Heil każdego dnia. Muszą też mieć bary, miejsca w których można zjeść...

Washington Post: Niektórzy ludzie używają terminu "Gwiazda Śmierci" by opisać struktury które są nieprzyjemne, które napawają złym przeczuciem jak parkingi, garaże, biura, McRezydencje, podziemia Crystal City, bunkier Dicka Cheneya. Czy masz jakąś "Gwiazdę Śmierci" w swojej okolicy czy w życiu?

Michael Reaves: Prawdopodobnie wnętrze Universal Studio. Dużo długich korytarzy, bardzo szarych, beżowych. Zastanawiam się czy właśnie to [George] Lucas miał w myśli, tworząc wygląd wnętrza Gwiazdy Śmierci.

Washington Post: Czy pod koniec powieści powinniśmy się czuć źle, że giną ludzie (i obcy pracujący), kiedy Luke trafia w luk wentylacyjny. Czy może zasługują na taki los, za to że byli sługusami Imperium.

Michael Reaves: Ja się czułem źle. Owszem to nieźle wybuchło, ale jak zaczynasz myśleć to tam było mnóstwo ludzi. Może nie rodzin, bo to w końcu był okręt wojenny, ale bardzo wielu ludzi. 99 % z nich nawet nie wiedziało co się wyprawia, wykonywali swoją robotę. A potem kolejną, to nie była wojna.

Zawsze myślałem, że Luke czuł się bardzo źle kilka dni po tym wszystkim.

Washington Post: Sześć lat później, w "Powrocie Jedi" ci dranie zbudowali kolejną Gwiazdę Śmierci! (Lub dwie trzecie z niej). Czy to nie było za szybko?

Michael Reaves: Ludzie się mocno o to spierają. Pierwszą budowano 20 lat, zaczęto pod koniec "Zemsty Sithów" , to czemu następną zbudowano tak szybko? Moim zdaniem odpowiedź brzmi taka, że to pierwszą budowano długo z powodu: biurokracji.

Ale to nie koniec Reavesa w Gwiezdnych Wojnach w przyszłym roku czeka nas seria trzech powieści pt. Coruscant Nights tegoż autora. A recka Gwiazdy Śmierci będzie najpóźniej w przyszły weekend, ale to tak gwoli prywaty.

Dziedzictwo Mocy II: Braterstwo krwi - fragment powieści

Andrzej Syrzycki i Wydawnictwo Amber
22

Dzięki uprzejmości tłumacza - pana Andrzeja Syrzyckiego - oraz Wydawnictwa Amber w dniu dzisiejszym możemy wam udostępnić do przeczytania początkowy fragment powieści "Dziedzictwo Mocy II: Braterstwo krwi". Na fragment ten składa się prolog i dwa pierwsze rozdziały. Książka ukazała się w sprzedaży dzisiaj (15 listopada), ma 376 stron, a kosztuje 34,80 zł.
Fragment dostępny jest pod tym linkiem>>>.
Zapraszamy do czytania!

"Jedi vs Sith" - kolejne ilustracje...

Urthona
40

Niedawno informowaliśmy Was w tym newsie o ilustracjach, jakie pojawią się w nowym przewodniku "Jedi vs Sith: the Essential Guide to the Force" napisanego przez Rydera Windhama, którego premiera już w najbliższych dniach. Dziś prezentujemy Wam kolejną porcję rysunków, których autorami są Tommy Lee Edwards i Chris Trevas.


''Coruscant Nights: Jedi Twilight''

Oficjalna
20

Na oficjalnej stronie Star Wars pojawił się długo oczekiwany opis zdawałoby się dawno zapomnianej nowej trylogii autorstwa znanego Michaela Reavesa, której akcja będzie rozgrywać się w Mrocznych Czasach niedługo po Rozkazie 66. Premiera w USA zapowiadana jest na połowę przyszłego roku. Oto krótki opis fabuły umieszczony z tyłu książki:

Jax Pavan jest jednym z nielicznych Rycerzy Jedi, którzy cudem przetrwali rzeź Rozkazu 66. Teraz, głęboko w coruscańskich Blackpit Slums, Jax zarabia na życie jako prywatny detektyw, próbując pomagać ludziom w potrzebie i jednocześnie ukrywając swoją tożsamość Jedi, by ochronić się przez zabójcami. Jednak nie tylko oni szukają Jaxa - twardy reporter Den Dhur i jego partner, wielce nieortodoksyjny droid I-5YQ, mają szokujące wieści dla Jaxa... o ojcu, którego nigdy nie znał. Lecz gdy Jax dowiaduje się, że jego dawny Mistrz Jedi został zabity, zostawiając misję o krytycznym znaczeniu dla ruchu oporu, Jax musi wyjść z ukrycia - i wypełniając misję narazić się na wykrycie przez Dartha Vadera.

Jedi vs Sith - pierwsze ilustracje

TLE BLOG
32

Jeszcze dwadzieścia dni - tyle przyjdzie nam czekać do ukazania się przewodnika po Mocy, czyli "Jedi vs Sith: the Essential Guide to the Force" napisanego przez Rydera Windhama (news z zapowiedzią). Tymczasem ostatnio jeden z ilustratorów zamieścił próbki grafik z tego albumu. Oto projekty szikców z histori Jedi i Sithów autorstwa Tommy’ego Lee Edwardsa:


Drugim rysownikem do albumu jest Chris Trevas, a więcej szkiców z tej pozycji można obejrzeć w raporcie z Celebration IV. Przewodnik po Mocy będzie miał 256 stron i kosztował około 25 dolarów.

Temat na forum.

Star Wars Blueprints: The Ultimate Collection

oficjalna
13


Jak donosi oficjalna, firma DK, która do tej pory w SW zasłynęła wydaniem między innymi „Słowników Obrazkowych” i „Niesamowitych Przekroi” przygotowuje nową pozycję. Ma to być „Star Wars Blueprints: The Ultimate Collection”. Pozycja zawierać będzie plany Sokoła Millenium, Gwiazdy Śmierci, C-3PO, R2-D2 i samego Dartha Vadera.
Premiera tej pozycji planowana jest na jesień 2008 roku.

Ilustracje wykona Chris Trevas, który wielokrotnie pracował już przy tworzeniu ilustracji do przewodników po świecie Gwiezdnych Wojen oraz podręczników RPG. Fani SW: Miniatures również mogą go znać, gdyż stworzył projekty niektórych figurek z serii „Champion sof the Force” oraz „Bounty Hunters”

MAD About Star Wars - wywiadów c.d. - Dave Sayne

0

Na oficjalnej pojawił się drugi wywiad z innym współautorem książki MAD About Star Wars, będącej kompilacją najlepszych parodii z 30 lat opublikowanych w magazynie MAD, które zebrał i opisami opatrzył Jonathan Bresman. W wydaniu tym jest też wiele prac pisarza pracującego dla MAD, Davida Sayne'a. Oto z nim wywiad:.

Który film z serii sprawił, że stałeś się fanem?

Miałem sześć lat w 1977, kiedy mój umysł ogarnął oryginalny film. Widziałem go w kinie 14 razy myślę, że to był idealny sztorm w tamtym wieku, właściwy film. On mnie obezwładnił natychmiast. No i jest jeszcze jedna rzecz, która pochodzi z tamtych czasów, to nie w Annie Hall chcieliśmy się bawić z przyjaciółmi. I nie biliśmy się o to, kto ma być Alvym.

Czy byłeś tym rodzajem dziecka, które bawiło się zabawkami z Gwiezdnych Wojen?

Miałem stół od ping-ponga pokryty figurkami i statkami, jakie tylko wpadły mi w łapy. Moja pierwsza zabawka miała Świąteczny (Bożonarodzeniowy) certyfikat wczesnego ptaka, i jak sobie przypominam, nudno się nią bawiło. Można było powiedzieć "spójrz na mnie, dowodzę rebelią... i mam certyfikat." Ale najlepszym momentem było to jak dostałem w końcu figurkę Hana Solo. Aż do wtedy była to zabawa jak w Ligę Sprawiedliwych bez Batmana. Po prostu nie można i tyle.



A czy nadal kolekcjonujesz zabawki z Gwiezdnych Wojen?

Raczej nie, ale kilka lat temu moja żona w Toronto znalazła dwujęzyczne wydanie gry Escape from the Death Star. uciekanie z Gwiazdy śmierci jest ciekawsze gdy nazywa się to L'Evasion De Death Star. Dopiero teraz dochodzi do mnie, że nie wiem czemu nie przetłumaczyli frazy "Death Star" na francuski?

A jako niekończący się pisarz komik dla MAD Magazine, kto twoim zdaniem jest najśmieszniejszy w sadze Gwiezdnych Wojen?

Han Solo. Każdy kto odpowiedziałby "Wiem" kiedy księżniczka Leia mówi mu, że go kocha, i kiedy zanurza się wewnątrz komory karbonizacyjnej jest moim typem komedianta. Wygląda na to, że niebezpieczeństwo wyzwala w Solo tego typu komediowość. w ROTJ podobnie, gdy są zawożeni nad jamę Sarlacca, Han zauważa, że mu się poprawia wzrok, bo teraz widzi rozmazaną maź. To jest ten wspaniały typ komedii. A na drugim miejscu, jest dziwny Too-Onebee, droid medyczny. Koleś który ma twarz jak mikrofon Elvisa.



A czy byłeś kiedyś na konwentach fanowskich jak Comic-Con czy inny konwent SF?

Byłem na Celebration IV w L.A. w tym roku i było niesamowicie. Dla mnie najważniejsze było zdobycie autografu Richarda LeParmentiera. Podziękowałem mu, za przerażanie mnie w czasach dzieciństwa, a on powiedział, że wiele osób mu to mówi.



A jak stałeś się pisarzem dla MAD Magazine?

Byłem na praktyce w MAD w college'u, na podstawach artykułów wysyłanych przez wolnych strzelców, które z czasem stały się kolekcją politycznych książeczek dla dzieci. Potem pisywałem tylko w szkolnej gazetce. I kontynuowałem współprace z MAD na zasadzie wolnego strzelca, dopiero w 1995 dołączyłem na do redakcji, gdzie pozostałem do roku 2001. A obecnie czasem dla nich pisuje, a oni są na tyle głupi, że kupują moje artykuły.

A jaka była pierwsza parodia Gwiezdnych Wojen dla MAD Magazine, którą napisałeś?

Napisałem fragment o nazwie "Star Wars Playsets You May Have Missed" który był powiązany z wydaniem Wersji Specjalnej.



A która parodia z tych, które napisałeś dla MAD jest twoją ulubioną?

Pisałem parodię Zemsty Sithów. I gdybyś mi w wieku 6 lat powiedział, że będę pisał parodię Gwiezdnych wojen dla Mad Magazine, roześmiałbym ci się w twarz. A teraz po 30 latach, dokładnie to zrobiłem, krąg się zamknął.

A dlaczego Gwiezdne Wojny sprawiają tyle radości w parodiach?

Gwiezdne Wojny są ważną ikoną pop kultury, od przeszło 30 lat. Więc kiedy zaczynasz z miejsca, znanego szerokiej publiczności, które ona kocha i zaczynasz się z niego nabijać. Te tematy są bardzo uniwersalne, a postaci dobrze naszkicowane, można je umieścić w innych sytuacjach a one wciąż są zabawne (chodzi mi o fanfilmy w stylu "Chad Vader" czy "Troops"). A poza wspaniałymi postaciami, Gwiezdne Wojny w swym SFowym świecie mają na tyle dziwnych rzeczy, że można znaleźć tam wiele zabawy. A w każdym filmie, nie wiadomo jak dobrym, znajdą się rzeczy, które są bez sensu, a my zawsze w MAD staramy się je parodiować. Dlatego w Epizodzie III, kiedy go parodiowaliśmy, to zadaliśmy pytanie "Dlaczego chcąc ukrywać Luke'a od jego ojca, zostawiliśmy mu to samo nazwisko"? Nigdy na to nie usłyszałem dobrej odpowiedzi. Jak ktoś ją ma niech mi da znać.



A dlaczego fani Gwiezdnych Wojen mieli by kupować MAD about Star Wars?

Jeśli jest się zbieraczem, fajnie jest mieć cały materiał zebrany w jednym miejscu. I to z fragmentami które widziałem, z komentarzami parodiami to na prawdę bardzo fajne. To coś w stylu komentarza DVD, który daje nam trochę więcej informacji jak w MAD parodiujemy. No i klej, którym sklejono grzbiet książki, na prawdę dobry towar.

Zapowiedź "Master of Deception" w USA...

Oficjalna
10

W USA świeżo wyszła zapowiedź "Master of Deception", dziewiątego i przedostatniego już tomu nieodżałowanego cyklu "Last of the Jedi", czyli młodzieżowych powieści o jednym z ostatnich Rycerzy Jedi, który po Rozkazie 66 próbuje znaleźć sobie miejsce w galaktyce. Autorką znów będzie ukochana przez masy Jude Watson, okładkę zaprojektował zaś Drew Struzan. Premiera w lutym 2008 roku na łamach wydawnictwa Scholastic.

Planeta Alderaan jest pokojowa... i taką chce ją utrzymać senator Bail Organa. Ale obecność Imperium coraz bardziej mąci jej spokój, a szpiedzy i zdrajcy przenikają na najwyższe szczeble władzy. Alderaan ukrywa sekret, od którego zależy przyszłość Jedi. Podlegający ścisłym rozkazom Imperatora podwójny agent Ferus Olin musi jednocześnie ujawnić sekret i ochronić go. To co odkryje wzbudzi wątpliwości co do jego własnej przeszłości - i pchnie go na ścieżkę konfliktu z innym byłym Jedi, grzesznym Mrocznym Lordem Sithów, Darthem Vaderem.

Archiwum wiadomości dla działu "Książki"

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.