Książki

Książkowo listopadowo

14

W tym miesiącu niewiele się działo, jeśli chodzi o plotki książkowe. Wszyscy także w Del Rey i LFL byli podekscytowani wieściami o nowych epizodach. Dodatkowo „pusty” okres spowodował huragan Sandy, który wstrzymał pracę w Del Rey na parę dni, święto dziękczynienia i koniec sezonu konwentowego. Niestety najbardziej nurtujące nas pytanie, jak nowa trylogia wpłynie na EU nadal pozostaje otwarte. Jennifer Heddle na twitterze sama przyznała, że nawet w Lucasfilmie jeszcze tego nie wiedzą. Jak będą coś wiedzieli, dadzą znać. Na razie pracują jakby nic się nie zmieniło. Jennifer przyznała tylko, że świetnie będzie pracować nad adaptacjami powieściowymi nowej trylogii.

Za to mamy małą ciekawostkę z Polski. Otóż Amber nadal nie wie czy i w jaki sposób będzie kontynuowana Kolekcja książkowa, ale już teraz wiadomo, że w na przełomie lutego-marca pojawi się pakiet pierwszych 10 tytułów z tej kolekcji w cenie 49,90 PLN.

„Vader’s Little Princess” to książeczka Jeffreya Browna, autora Darth Vader and son. Jak łatwo się domyśleć będzie to sequel ukazujący w niecodzienny sposób relację Lorda Sithów i jego córki. Forma bardzo podobna do oryginału, cena pewnie też – koło 15 USD. Pozycja ta ukaże się w kwietniu 2013 nakładem wydawnictwa Chronicle Books.

Crucible Troya Denninga zmienia tylko swoją datę premiery. Raz jest 2 lipca 2013, raz 16, a ostatnio stanęło na 9, rok i miesiąc pozostały bez zmian.

„Winner Lose All” to kolejny e-book, tym razem Timothy Zahn promuje w ten sposób swoją najnowszą powieść Scoundrels, zapowiedzianą na początek 2013. E-book będzie dostępny od 10 grudnia w cenie 1,99 USD, a jego główną postacią będzie Lando.
Lando Calrissian jest za pan brat z turniejami karcianymi, ale ten ma naprawdę elektryzującą atmosferę. Głównie ze względu na nagrodę, którą jest rzadka rzeźba warta 50 milionów kredytów. Jeśli Lando nie będzie ostrożny, zbankrutuje, zwłaszcza po spotkaniu z dwiema identycznymi bliźniaczkami, Bink i Tavią Kitik, doskonałymi złodziejkami, które mają powody wierzyć, że rzeźba jest falsyfikatem. Siostry Kitik są przepiękne, groźne i zdeterminowane by dowieść swego, no i przekonały Ladna by pomógł im ujawnić oszustwo. A co jeśli intryga jest o wiele bardziej skomplikowana, jeśli ktoś z ukrycia rozdaje wszystkie karty, a jego jedynym rozwiązaniem na każdy nieoczekiwany problem jest morderstwo?
Poza Landem zobaczymy jeszcze Hana Solo i Chewbaccę, wszyscy oni będą zamieszani w tę niebezpieczną grę.

Tyle jeśli chodzi o plan wydawniczy, druga sprawa to premiery. Zdecydowanie najważniejsza książkowa premiera miesiąca to TOR: Annihilation Drew Karpyshana (o którym pisaliśmy tutaj).

W tym miesiącu ukazała się w USA także Hegemonia Christie Golden z serii „Przeznaczenie Jedi”, tym razem w miękkiej okładce. Cena przedruku to 7,99 USD. Obie pozycje w USA wydało wydawnictwo Del Rey.

Nakładem wydawnictwa Wiley ukazał się album „Star Wars and History” pod redakcją Nancy Reagin i Janice Liedl, a ze strony LucasBooks Jonathana W. Rinzlera. Album koncentruje się na pewnych inspiracjach i podobieństwach sagi do historii. Od starożytnego Egiptu, przez Cesarstwo Rzymskie czy Rewolucję Francuską, aż po wojnę w Wietnamie. Poznamy historyczne wydarzenia, postaci, które zapisały się w historii, zarówno bohaterskimi czynami jak i zbrodniami, ale spojrzymy na nie przede wszystkim ze względu na ich wpływ na proces kształtowania się sagi. Album pokaże jak bomby atomowe i wodorowe doprowadziły do powstania Gwiazdy Śmierci, jaki wpływ na postępowanie księżniczki Lei miały kobiety z francuskiego ruchu oporu podczas II wojny światowej, czy rewolucji meksykańskiej. Przeanalizowane zostały podobieństwa między kodeksem Jedi a Bushido, a także o niewolnictwie, nastoletnich królowych, międzynarodowych kompaniach i o tym jakie to wszystko ma odzwierciedlenie w sadze.
Całość ma 344 strony i kosztuje 29,95 USD. Zgodnie z tym, co pisał Jon Rinzler, to dopiero pierwszy tom tej naukowej serii.


„Star Wars: Obi-Wan Kenobi, Jedi Knight” to kolejna pozycja wydawnictwa Dorling Kindersley przeznaczona dla najmłodszego czytelnika, tym razem umiejącego już czytać samodzielnie. Książeczka Catharine Saunders koncentruje się na postaci Obi-Wana. Ma aż 48 stron i kosztuje standardowo 3,99 USD.


Na koniec jeszcze jeden album „Star Wars: The Ultimate Action Figure Collection: 35 Years of Characters” autorstwa Steve’a Sansweeta. Wydany przez Chronicle Books ma 352 strony i kosztuje 40 USD. Jak łatwo się domyślić to obowiązkowa pozycja dla kolekcjonerów, a jej zapowiedź znajduje się tutaj.

Premiera Mrocznego Spotkania

Strona wydawnictwa
23

Od wczoraj w kioskach i salonach prasowych w całej Polsce dostępny jest nowy numer Kolekcji Książek Star Wars. Dwudziesty drugi tom, Wojny Klonów: Yoda. Mroczne Spotkanie, został wydany oryginalnie w 2004 roku w Stanach Zjednoczonych i w 2005 w Polsce. Powieść została napisana przez Seana Stewarta, a jej tłumaczeniem zajęła się Aleksandra Jagiełowicz.



Wojny Klonów: Yoda. Mroczne Spotkanie

Barbarzyńska Wojna Klonów doprowadza Republikę na skraj upadku. Podczas jednej z batalii rycerz Jedi wymyka się na Coruscant z wiadomością dla Yody. Hrabia Dooku obiecuje pokój. Trzeba podjąć decyzję: zaufać Dooku czy zaryzykować życie milionów wojowników. Wydaje się, że tym razem Mistrz nie ma wyboru...

Wywiad z Erichem Schoeneweissem

EUCantina
4

Erich Schoeneweiss to postać mało kojarzona jeszcze przez fanów „Gwiezdnych Wojen”, ale w ostatnich latach dla nas bardzo ważna. To jeden z redaktorów w Del Rey, który zajmuje się sagą. Nie wszystko obecnie przechodzi przez Shelly Shapiro, ma ona kilku pomocników. Dwóch najważniejszych i najbardziej znanych to właśnie Erich i Frank Parisi. Dziś prezentujemy wywiad z Erichem.

P: Z wszystkich nowości, które zapowiedzieliście najbardziej cieszy mnie nowy przewodnik po postaciach. Każdy taki przewodnik ma wspaniałe informacje i ilustracje. Dlaczego wybraliście Douga Wheatleya by to ilustrował?
O: Ponieważ jego pracę są rozwalające. Kocham serię komiksową „Mroczne czasy”. Zaczęliśmy więc wymieniać emaila jakiś rok temu i okazało się, że on jest wielkim fanem książek Del Rey. Próbowaliśmy pracować razem przy The Essential Guide to Warfare, ale nasze kalendarze okazały się być zbyt napięte. Więc kiedy szukaliśmy artystów dla przewodnika o postaciach, chciałem mieć tylko jednego do tej książki. Wydawało mi się, że on jest zajęty, ale nic nie szkodziło zapytać. On był pierwszym i jednym artystą z którym rozmawiałem o tym przewodniku, i niesamowicie się z nim pracowało. Doug i ja mamy nadzieję kontynuować naszą twórczą współpracę, choć jako fan chcę by wrócił do „Mrocznych czasów”.

P: Czy Del Rey próbuje odzyskać starych fanów publikując takie książki jak X-Wing: Mercy Kill, Crucible czy „Sword of the Jedi”?
O: My, czyli Del Rey, staramy się wydawać najlepsze książki Star Wars jakie możemy. I jeśli się nam to uda, może ludzie którzy kiedyś przestali czytać książki wrócą, co byłoby cudowne. Jesteśmy podekscytowani książkami, które wydaliśmy w tym roku, podobnie jak tymi które nadchodzą. Redaktorzy i autorzy wkładają mnóstwo pracy we wszystkie te książki i myślę, że to widać jak się je czyta. A przynajmniej mamy nadzieję, że czytelnicy się z tym zgodzą.

P: Jaka jest w Twojej opinii najlepiej napisana scena w EU?
O: To się zmienia z książki na książkę. Nie chcę ani podawać jakiś szczegółów, ani nic spoilerować, ale jest scena w Apokalipsie z Jainą, Lukiem i Corranem, którego kocham (i myślę, że ci którzy czytali tę książkę wiedzą o której scenie myślę). Kocham też końcówkę adaptacji powieściowej Zemsty Sithów Matta Stovera. Miałem też łzy w oczach, gdy to czytałem. Darth Plagueis też miał wiele wspaniałych scen. Skończyłem czytać nowy eBook Tima Zahna – „Winner Lose All”, ostatniej nocy, tam jest zabawna scena przy stole sabacca, która mi bardzo się podobała. Zbyt trudno wybrać jedną scenę z tylu wspaniałych książek.

P: Vergere była jedną z moich ulubionych postaci. Kochałem jej nieokreśloność, więc mocno się zawiodłem, gdy została zretconnowana z Sithami w Zdradzie, aby wytłumaczyć upadek Jacena. W „The Essential Reader's Companion” ujawniono istnienie kompendium Vergere, planu napisanego przez Troya Denninga, który opisuje ze szczegółami jak skusić Jacena Solo. Możesz coś o tym powiedzieć?
O: Niestety nie. To był dokument stworzony tylko do użytku wewnętrznego kreatywnej ekipy, więc to nie moja rola, by o tym mówić, czy ujawniać jego zawartość.

P: Czy te plotki o tym, że Matthew Stover skończy komandosów są prawdziwe?
O: Nasza główna zasada jest taka, by nie komentować pogłosek. Świetną rzeczą na naszej stronie Star Wars Books na Facebooku czy @DelReystarWars na Twitterze jest to, że możemy komunikować się z wami wtedy, gdy nad czymś pracujemy i jesteśmy na to gotowi. Tam więc należy szukać newsów o książkach. Wierzę, że ktoś zapytał na panelu Del Rey na Celebration VI, czy jest szansa na kontynuację tych książek, a Shelly odpowiedziała: „możliwe, myślcie pozytywnie”. Więc tylko tyle powiem w temacie kolejnych Komandosów.

P: Czy jakieś komentarze fanów lub ćwierkanie wpłynęło na ciebie w jakiś sposób?
O: Są dobre, są złe, a jak się weźmie je razem to uzyskujemy dowolny fandom. Kochamy czytać komentarze i ćwierkania, a fani EU są jednymi z najlepszych, jak nie najlepszymi. Moc jest bardzo silna z nimi.

P: Jaka była najtrudniejsza twoja decyzja jako redaktora pracującego nad Gwiezdnymi Wojnami?
O: Szczerze to nie było żadnej takiej decyzji czy chwili, która byłaby dobrą odpowiedzią. Każda książka to indywidualne wyzwania. Na przykład, manuskrypt „The Essential Guide to Warfare” Jasona Fry’a był dużo bardziej rozbudowany i dłuższy, więc musieliśmy pracując z Jasonem dokonać kilku cięć, ale nie wycięliśmy niczego, co by dotyczyło ogólnej tematyki tej książki.

P: „The Essential Reader’s Companion” potwierdził przypuszczenia fanów do tego, kim jest wojownik z tatuażem w „Apokalipsie”. Chodzi o Dartha Krayta. Ponieważ robi się pewien problem z ciągłością chronologii i kanonem, choćby przez Jednego Sitha w Riptide, to czy „Dziedzictwo” nadal jest częścią kanonu?
O: Po pierwsze, Del Rey uważa wszystkie komiksy z serii „Dziedzictwa” za kanoniczne. Nie powinno być spekulacji, że tak nie jest. Po drugie nie widzę żadnego wspomnienia Krayta w „Apokalipsie”. Tak był wojownik z tatuażem, który wyglądał na Krayta. Tak, Pablo potwierdził, że to Krayt, ale nie było fizycznej manifestacji tego wojownika w powieści. Scena działa się poza Cieniami, gdzie mieliśmy tylko projekcje Luke’a czy wytatuowanoego wojownika. Skoro, jeśli to był Krayt, to nie wiemy jak nauczył się przebywać Poza Cieniami. Wątpię, by ten mały detal zmienił kanon, ale my w Del Rey uznajemy wszystkie wydarzenia serii „Dziedzictwo” za kanoniczne i respektujemy je, bo to nasz flagowy okręt z tych najdalej wysuniętych w przyszłość.

P: A nad czym teraz pracujesz?
O: „Star Wars: The Essential Characters” z Danem Wallacem i Dougiem Wheatleyem, no i redaguje manuskrypt „The Making of Star Wars: Return of the Jedi” Jona Rinzlera. Mamy też kilka innych książek w różnych fazach, ale na razie nie ma co o nich mówić.

Cała prawda o Drew Karpyshynie

8

Niebawem opublikujemy wywiad, który z Drew Karpsyhynem przeprowadził Lord Bart. Dziś mały przedsmak, czyli sylwetka Drew, którą także przygotował Lord Bart.

Drew Karpyshyn. Postać znana i (chyba) lubiana. Urodzony w Edmonton (prowincja Alberta), w Kanadzie, 28 lipca 1971 roku. Ma żonę Jennifer i kota Roxy’ego. Obecne miejsce zamieszkania to stolica Teksasu - Austin. Gdyby ktoś nie wiedział, sam Drew opisuje siebie, jako pisarza, który lubi opowiadać historie. W powieściach, grach video czy scenariuszach.

W 2000 roku zaczął pracować w małej firmie zajmującej się produkcją gier video. Ta firma nazywała się (i nazywa nadal) - BioWare. Pracował tam przez prawie dwanaście lat i przyczyniły się do powstania wielu znaczących tytułów: „Baldur’s Gate II”, „Neverwinter Nights”, „Star Wars: Knights of the Old Republic”, „Jade Empire”, „Mass Effect 1&2” i „Star Wars: The Old Republic”. Przeszedł na emeryturę (jego słowa) w lutym 2012 r., aby skupić się na własnych projektach, a także aby spędzić więcej czasu na grze w golfa.

Drew Karpyshyn to człowiek raczej kontaktowy, jego mail jest w pełni dostępny na stronie internetowej autora. Ale kiedy pierwszy raz ją przeglądałem to rzucił mi się w oczy całkiem spory dział FAQ. Co się w nim znajduje? To co zwykle - Frequently Asked Questions, czyli pytania na które Drew odpowiadał już z milion razy i na milion pierwszy przygotował szablon.

Brzmi to dla mnie trochę groźnie, ale postanowiłem przedstawić go Wam, bo może zaspokoi ciekawość niektórych, a mnie pozwoli ominąć pułapkę pod postacią zmarszczonych brwi i tekstu „ale na to już odpowiadałem, milion razy”.

Zatem FAQ „wstępniaczkowy”, przed właściwym wywiadem, który opublikujemy na Bastionie w listopadzie.

Jak wyglądały Twoje początki jako pisarz i scenarzysta gier video?
Mój wielki przełom nastąpił na początku 2000 roku, kiedy odpowiedziałem na otwarty nabór prowadzony przez Wizards of the Coast. Szukali nowych pomysłów dla świata Forgotten Realms, nowych pisarzy, więc wysłałem w paczce próbkę moich możliwości, które w ostateczności doprowadziły do powstania „Temple Hill”, mojej pierwszej powieści.
Jeśli chodzi o wejście w tematykę gier, byłem po prostu w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie. Studiowałem anglistykę na Uniwersytecie Alberty (również w 2000r.), kiedy zobaczyłem małą reklamówkę BioWare w newsletterze Wydziału Anglistyki. Szukali pisarzy. Miałem w kieszeni umowę na Forgotten Realms a BioWare znane był z tytułu „Baldur’s Gate” (1998r.), który został oparty właśnie o te realia. Wszystko zgrało się idealnie. Zacząłem pracować na wiosnę 2000 roku i wszystko ruszyło.

Nad czym obecnie pracujesz?
Zacząłem pisać oryginalną trylogię fantasy, pod tytułem „Children of Fire”. Pierwsza i druga część („Children of Fire” i „The Scorched Earth”) zostaną opublikowane przez Del Rey w 2014 roku – więcej informacji i dat możecie się spodziewać w przyszłym roku (2013).

Jakie rady możesz dać początkującym pisarzom?
Prawdopodobnie słyszeliście już o tym wcześniej, ale prawdą jest, że nie ma magicznej formuły lub łatwej odpowiedzi na to pytanie. Trzeba pisać, pisać, pisać. Przeczytać. Poprawić. Napisać jeszcze trochę. Wysłać swoją twórczość na zewnątrz i być gotowym na jej odrzucenie. Na wiele, wiele, wiele odrzuceń. Jeżeli tekst wraca z uwagami, wziąć je do serca. Nie muszą nic zmieniać, ale warto być świadomym ich wagi, wsłuchać się w nie i czasami przewartościować swoją pracę.
Polecam dla pisarzy science fiction i fantasy stronę ralan.com. To wielka lista materiałów, próbek i ocen dla wszystkich przyszłych projektów.

O co chodzi z zakończeniem „Mass Effect 3”?
Oczywiście zdaję sobie sprawę z kontrowersji wokół zakończeń i myślę, że każdy, kto grał ma prawo wyrazić swoją opinię (w sposób dojrzały i pełen szacunku).
Jak dla mnie, kogoś kto nie pracował przy ME3 i jeszcze nie grał, wypowiadanie się o zakończeniach jest bezcelowe, dopóki nie zobaczę ich sam… Muszę to zrobić, bo nie chcę się wypowiadać wyłącznie na podstawie materiałów umieszczonych w Internecie. Poza tym sam narzekałem na ludzi, którzy ferowali swoje opinie na podstawie fragmentów treści, tak jak zdarzyło mi się to zarówno przy „Revanie” jak i ostatniej powieści o Banie.
Wydaje mi się, że temat ten będzie ewoluował i trzeba to obserwować.

Dlaczego opuściłeś projekt Mass Effect?
Pracowałem nad ME przez kilka lat mieszkając w Edmonton. Ale w końcu zdecydowałem, że będzie lepiej dla mnie i mojej żony, jeśli przeniesiemy się do Austin w Teksasie. Ponieważ seria ME powstawała w Edmonton, to nie było możliwości abym kontynuował przy niej pracę. Zamiast tego zostałem przeniesiony do zespołu Star Wars: The Old Republic.


Czy nadal pracujesz nad „Star Wars: The Old Republic” MMO?
Pracowałem, aż do mojego odejścia z BioWare w lutym 2012 roku. Większość pracy poświęciłem wykonaniu historii klasy Jedi Knight, a także sporo dla pierwszych dwóch aktualizacji kwartalnych (The Rakghouls).
Teraz, gdy jestem na emeryturze od gier wideo, koncentruję się wyłącznie na własnych projektach, jak moje powieści i scenariusze. Moja oryginalna seria fantasy - „Children of Fire” - wyjdzie w 2014 roku.

Kiedy wyjdzie następna powieść z Darthem Banem? Trzecia powieść z serii – „Dynastia Zła” – trafiła na półki w dniu 8 grudnia 2009 roku. W tej chwili nie mam żadnych planów, aby napisać jeszcze jedną książkę, ale nigdy nie wiadomo, co przyniesie przyszłość.

Chcę przebić się do branży gier video. Czy możesz mi pomóc?
Nie bardzo. Nie mam nic wspólnego z zatrudnianiem osób w BioWare. Na stronach firmy istnieją szczegółowe instrukcje, jak złożyć wniosek o pracę. Jeśli chcesz się przebić do przemysłu w ogóle, sprawdzaj stronę Game Developers’ Conference oraz http://www.gamasutra.com/, stronę poświęconą twórcom gier. Również gorąco polecam http://guildhall.smu.edu/ - BioWare zatrudnia wielu ludzi z tego programu.

Czy zerkniesz na moje opowiadanie, powieść, scenariusz gry wideo, scenariusz, itp.?
Nie, absolutnie nie. Istnieje bardzo wiele silnych powodów prawnych, dla których nie mogę oglądać zgłoszeń, pomysłów lub niepublikowanych prac innych pisarzy. To po prostu otwiera drzwi do wszelkiego rodzaju sporów i bałaganu, więc nie robię tego. Poza tym żongluję obecnie dwoma karierami. Między pracą nad grami dla BioWare i pisaniem moich własnych rzeczy, nie mam czasu, aby pomagać innym ludziom w ich projektach. To co oczekujesz, to robota dla dobrego edytora, a nie pisarza. Znam swój styl, ale prawdopodobnie nie mogę pomóc w twojej pracy – każdy twórca ma zupełnie inny zestaw umiejętności. Plus, potrzebuję czasu do szlifowania mojej formy w grze w golfa.

Mam świetny pomysł na nową powieść, grę, film...
Nie obchodzi mnie to. Nie wysyłaj tego do mnie. Ostatnią potrzebną mi rzeczą są pomysły. Mam ich więcej niż kiedykolwiek użyję. Pomysły są łatwe. Każdy ma pomysły. Ale przełożenie ich na coś odpowiedniego do konsumpcji publicznej jest trudne, a za to właśnie mi płacą. To jest właśnie clue zawodu pisarza. Jeśli naprawdę uważasz, że twój pomysł jest dobry, to zrób z niego pożytek samodzielnie. Albo zapłacić mi dobrą stawkę wstępną a zrobię to za ciebie. Ale ja nie pracuję za drobniaki.

Wyglądasz na bardzo pewnego siebie. Czy wszyscy Kanadyjczycy to aroganckie d**ki?
Nie. Większość Kanadyjczyków jest uprzejma, pomocna i skromna. Właściwie to jestem na specjalnej liście Kanadyjczyków uprawnionych do prowadzenia niegrzecznych rozmów i antyspołecznych zachowań, wraz z Tomem Greenem, Williamem Shatnerem, Alexem Trebekiem, Jimem Carreyem i Waynem Gretzkym. (Żartuję. Ja nawet nie znam tych facetów. Proszę nie mnie pozywać.) Plus, mieszkam obecnie w Teksasie, więc z dnia na dzień jestem coraz bardziej agresywny.

Jak się wymawia Twoje nazwisko?
Karpyshyn ... to ukraiński: Kar-pish-in. Rymuje się z „podejrzenie” (suspicion), „stan” (condition) i „muzyk” (musician): kar-pish-in. A jeśli nie wiesz, jak wymawia „Drew”… nie mogę Ci pomóc.

Chcę pisać o Gwiezdnych Wojnach. Czy możesz mi pomóc?
Nie. Będę brutalnie szczery: Gwiezdne Wojny to największa impreza w mieście. Nowi autorzy walą drzwiami i oknami, żeby tylko dla nich pracować. Musiałem opublikować dwie książki i napisać teksty do najlepszej gry roku 2003 żeby w ogóle ludzie od GW chcieli ze mną porozmawiać. Więc jeśli nie jesteś utalentowanym autorem sci-fi z licznymi tytułami na koncie – nawet na ciebie nie spojrzą. Jeśli jesteś utalentowanym autorem, to nie potrzebujesz mojej pomocy - skontaktuj się z nimi samodzielnie.

Czy potrzebny mi agent?
Tak. Nie. Może? To trudne pytanie. Myślę, że agenci mogą ułatwić wiele spraw, ale nie gwarantują sukcesu... ich brak nie jest też równoznaczny z porażką.
Sprzedałem moje pierwsze dziesięć powieści bez udziału agenta, ale to była "praca najemna" – napisać tekst w istniejącym wszechświecie lub ustalonych ramach (jak Star Wars czy Mass Effect). Te tytuły mają dość proste umowy, a ja jako autor nie muszę mieć pod kontrolą swoich praw.
Jednak kiedy zdecydowałem się sprzedawać własną pracę, postanowiłem że dobrze byłoby mieć agenta. Na szczęście Ginger Clark z Curtis Brown Ltd. postanowiła reprezentować mnie na podstawie moich wcześniejszych prac, a udało jej się sprzedać moją oryginalną serię fantasy („Children of Fire”) do Del Rey’a. Szczerze wierzę, że zarobiłem na tej transakcji dużo więcej dzięki niej, więc powiedziałbym, że jest warta każdego grosza prowizji jaki dostaje.
Jedyną rzeczą, o której należy pamiętać to to, że NIGDY nie powinno się płacić agentowi jakiejkolwiek opłaty wstępnej. Sprawdź adres http://pred-ed.com/ żeby uzyskać więcej informacji.

Czy sam projektowałeś swoją stronę internetową?
Nie, to zasługa EUCantina, fanowskiej strony gwiezdno wojennej, która obejmuje wiadomości o Expanded Universe, recenzje książek itp. Wszystkie modyfikacje kodu i grafiki (z wyjątkiem trzech postaci z głównej) zostały wykonane przez nich.

Utknąłem w grze Mass Effect, KotOR, Jade Empire, Baldur’s Gate...
Sprawdź forum społecznościowe BioWare. Oni ci pomogą.

Kto jest silniejszy - Darth Bane, Darth Revan czy Darth Vader?
Jest remis. Poważnie, nie mogę odpowiedzieć na to pytanie. Po pierwsze, nie do mnie należy dokonanie tego rodzaju porównania. Po drugie, to naprawdę zależy od sytuacji. Zresztą można znaleźć podręczniki do gier fabularnych Star Wars, które dadzą liczbowe statystyki pozwalające na porównanie względnej siły. Ale z punktu widzenia artystycznego i dramatyczne, na tego rodzaju pytania nie ma "właściwej" odpowiedzi. Każda postać ma swoje mocne i słabe strony, a one rosną i zmieniają się w czasie powieści. W danym dniu, w danym momencie, w danej okoliczność każdy może wygrać/przegrać z każdym. Na tym polega dramaturgia konfliktu.

Słyszałem, że występowałeś w teleturnieju Jeopardy!. Czy to prawda?
(polski odpowiednik to Va Banque, prowadzony przez Kazimierza Kaczora)
Ok, nikt naprawdę mnie o to nie pytał. Ale lubię się tym chwalić. Tak, zakwalifikowałem się do programu. Odcinek wyemitowano w marcu 2000 roku. Tu jest świetna strona pokazująca wszystkie szczegóły mojego doświadczenia z J!
http://www.j-archive.com/showgame.php?game_id=1651
Byłem trzeci.

Trzeci? Czy to nie to samo co ostatni?
Czy kiedykolwiek brałeś udział w Jeopardy!? Nie? Więc chyba skończyłem przed tobą, prawda? Poza tym, mój przycisk był sabotowany, gdy zobaczyli, że pędzę po zwycięstwo. To był anty-kanadyjski spisek. Taka jest moja teoria i tego się będę trzymał.


Tyle z FAQa. Jak widać pytania pochodzą z różnych okresów działalności Drew. A co robi kiedy nie zajmuje się pisaniem?
Golf
To jest moja pasja numer jeden. Uwielbiam golfa. Ci, którzy są freakami golfowymi zrozumieją mnie, ci którzy nie są... cóż, nie umiem tego wyjaśnić. To nałóg, którego każdy powinien doświadczyć. Teraz, z racji zamieszkania w Teksasie, gdzie zima nie ma wstępu, gram około 150 rund rocznie. Liczyłem, że dzięki temu mój handicap spadnie do zera, ale nadal tkwi w połowie wartości pojedynczych (0-9). Moja najlepsza runda jak do tej pory to PAR73 (handicap -1) na polu Crest Raven w Edmonton oraz mam jeden hole-in-one (jak dotąd).
(Warto wytłumaczyć laikom o czym Drew mówi. Standardowe 18-dołkowe pole ma PAR72. Tzn. że w 72 uderzeniach powinniśmy 18 razy trafić piłką do dołka. Każde uderzenie powyżej 72 zwiększa handicap [wartości ujemne od 1 do 36], czyli poziom zawodnika wg którego jest on klasyfikowany na listach. Handicap rankingowy jest obliczany wg ustalonych przez federacje wzorów matematycznych sumujących odpowiednią ilość rozegranych rund. Zawodowcy mają handicap = 0 lub od +1 do +7. Łatwiej się nie da :P Trzeba zagrać, sam parę razy spróbowałem i to piękny, odstresowujący sport. Hole-in-one – bezpośrednie trafienie piłką do dołka w pierwszym uderzeniu, z tee boxa.)

Bilard
Pogrywam ostro w 8-balla (polska ósemka). Grałem regularnie w zespole ligi Wal-Mac w Edmonton. Wybraliśmy się nawet parę razy do Las Vegas na coroczne Mistrzostwa Świata VNEA. Nie wygraliśmy, ale to był wspaniale spędzony czas.
Przy okazji KotORowa ciekawostka: Mój zespół bilardowy jest pierwotnym źródłem nazwy popularnej postaci w Knights of the Old Republic. Mój zespół składał się z 4 zawodników o nazwisku Harrison i 1 gracza (mnie) - Karpyshyn. Więc z 4 H i 1 K mieliśmy stworzyć HK-41. Ale zdecydowaliśmy się na HK-47, bo brzmiało to bardziej bojowo z powodu znanego karabinu AK-47. Kilka lat później, kiedy zacząłem pracować dla BioWare, miałem już nazwę dla morderczego Hunter-Killer assassin droida, który był towarzyszem podróży głównego bohatera.

Magic the Gathering
Nic bardziej nie potwierdza mojego geekowskiego uzależnienia od sci-fi/fantasy niż Magic. Jeśli odbywa się oficjalny turniej DCI w Edmonton, są szanse że tam będę. Nie gram jeszcze on-line, ale jeśli to zrobię z pewnością znajdziecie o tym informację w dziale aktualności. Będziecie mogli powiedzieć mi „cześć”, jeśli zobaczysz mnie tam zobaczycie.
Jeśli nie wiecie co to Magic, to najlepszym wytłumaczeniem jest mieszanka Dungeons and Dragons, pokera i kolekcjonerskich kart baseballowych. Sprawdźcie oficjalną stronę, jeśli chcecie wiedzieć więcej.

Sport
Jestem wielkim fanem sportu - strona ESPN jest moją domyślną uruchamianą zarówno w pracy, jak i w domu. Mój ulubiony zespół NBA to San Antonio Spurs. Kibicuję im od czasów Admirała (Davida Maurice’a Robinsona, brązowego i dwukrotnie złotego medalisty Igrzysk Olimpijskich, dwukrotnego mistrz ligi NBA, króla strzelców ligi, członka Basketball Hall of Fame), uwielbiam oglądać Duncana, Parkera, Ginobliego i resztę zespołu. (Nawiasem mówiąc, obchodzimy urodziny Manu tego samego dnia).
Jestem również zagorzałym fanem NFL, wspieram San Diego Chargers od kiedy w drafcie wybrali Drew Breesa (chociaż nigdy nie byłem fanem Drew Bledsoe… dziwne, prawda?) Nawet gdy Brees pojechał do Nowego Orleanu, nadal dopinguję Pioruny.
Lubię też oglądać golfa – to chyba oczywiste. Mimo, że obecnie mieszkam w Stanach Zjednoczonych, nadal kibicuję moim kolegom Kanadyjczykom w turniejach, szczególnie Mike’owi Weirowi i Stephenowi Amesowi.
Kiedyś byłem fanem NHL, dorastałem oglądając Edmonton Oilers z 1980 roku, z Gretzkym i Messierem. Uważam, że przez to zostałem rozpieszczony. Gra się zmieniła od tamtego czasu, ale nawet jej niedawne ożywienie nie powoduje u mnie takich dreszczy jak kiedyś.

To tyle tytułem wstępu. Pytania do Drew są w przetłumaczone i zostały wysłane, on zaś już nam na nie odpowiedział.
Pełnego wywiadu spodziewajcie się jeszcze w listopadzie.

"Próba Jedi"

Amber
14

Od jutra będzie można zacząć szukać kolejnego tomu Kolekcji Książek Star Wars. "Próba Jedi" została oryginalnie wydana w USA w 2004 roku, a w Polsce w 2005. Powieść napisał duet David Shermann i Dan Cragg, a za tłumaczenie odpowiada Aleksandra Jagiełowicz.

Separatyści zajmują strategiczne Centrum Łączności Intergalaktycznej. Gotowi na wszystko żołnierze Republiki muszą stawić czoło ich potężnym siłom i ich ultimatum. Jeżeli się nie podporządkują, niewinnych zakładników czeka masakra. Ale szala zwycięstwa nie przechyliła się jeszcze na stronę wroga. Anakin Skywalker ma plan awaryjny...

Jason Fry o powstawaniu "The Essential Atlasu"

Oficjalny blog
5



W kolejnym odcinku Holo z oficjalnej głównym bohaterem jest Jason Fry. Autor znany głównie z przewodników po różnych aspektach świata Gwiezdnych Wojen opowie nam o jednej z jego najbardziej cenionych książek - The Essential Atlas, napisanej wspólnie z Danem Wallace'em. Jeśli chcecie wiedzieć, co Atlas ma wspólnego z dzieciństwem Jasona, co sprawiło największe trudności przy jej tworzeniu i jak zapewniono jej długowieczność, zapraszamy do lektury.

W sierpniu 2009 książka, o której marzyłem, stała się rzeczywistością.

Ta książka to Star Wars: The Essential Atlas, nad którą pracowałem przez kilka lat z moim przyjacielem i współautorem, Danem Wallace'em. Marzenie było jednak o wiele starsze – szczerze mówiąc, sięgało wczesnych lat 80., kiedy byłem nastolatkiem z obsesją na punkcie Gwiezdnych Wojen.

Wtedy, pewnej nocy, śniłem, że byłem w księgarni i na półce przede mną znalazłem książkę, której pragnąłem od lata 1977 – atlas galaktyki Gwiezdnych Wojen. Miał on masę informacji o tym, jak działała galaktyka oraz piękne, kolorowe mapy, i już po przekartkowaniu mogłem stwierdzić, że spędziłbym całe godziny na wchłanianiu tego wszystkiego.

Obudziłem się i radośnie zmrużyłem skierowane na sufit oczy, planując nadchodzący dzień. Jasne, pomyślałem, była szkoła, sport i praca domowa, ale kiedy będę je miał za sobą, będę mógł wczytać się w swój nowy, kupiony wczoraj atlas, z tymi świetnymi mapami pokazującymi, jak Sokół Millennium dotarł z Tatooine do Alderaana, a potem do...

No nie, dotarło do mnie. Tak naprawdę czegoś takiego nie ma. To tylko sen.

I przez niemal trzy dekady było to prawdą – zanim Dan i ja nie przekonaliśmy Lucasfilmu i Del Reya, aby pozwolili nam przemienić naszą wspólną pasję do geografii Gwiezdnych Wojen w książkę.

The Essential Atlas wykorzystał geografię jako punkt wyjścia do zbadania każdego aspektu odległej galaktyki, od jej demografii, rządu i polityki po taktykę wojskową, komunikację i społeczne wartości. Oczywiście, Dan i ja przyjrzeliśmy się także, jak geografia wpłynęła na historię galaktyki, od wczesnych szlaków eksploracji i kolonizacji do wojen pomiędzy starymi i nowymi imperiami. Daliśmy bliższy wgląd w regiony galaktyki, od kosmopolitycznych Światów Jądra po dzikie i zagadkowe Zewnętrzne Rubieże. Szczegółowo opisaliśmy planety od miejskiego Coruscant po odległe Tund. Nanieśliśmy na mapy bieg tras nadprzestrzennych przez tysiąclecia, wyśledziliśmy początki i upadki mocarstw, a także pomogliśmy stworzyć liczne mapy, ilustrujące wszystko od wydarzeń z filmów po tajemnicze terytoria Huttów i Chissów. Sporządziliśmy mapy sektorów, gęstości zaludnienia oraz inwazji, opisaliśmy starożytne cuda, a nawet napisaliśmy program opery.

The Essential Atlas był na równi olbrzymią pracą i niesamowitą frajdą. Lecz podczas gdy nasza lista zadań się kurczyła, a codziennych zmian w naszym ogromnym manuskrypcie było coraz mniej, dwa z naszych celów uparcie nam umykały.

Pierwszym celem było naniesienie na mapę wszystkich sektorów cywilizowanej galaktyki: 1024 w Republice czasów prequeli plus tych dodanych przez ekspansjonistyczne Imperium. Zmagałem się z tym projektem w końcowych tygodniach pracy nad książką, licząc, że dodam granice sektorów do map regionów stworzonych przez naszego głównego kartografa, Modiego. Samo rozgryzienie granic sektorów w Zewnętrznych Rubieżach pozostawiło mnie jednak wyczerpanego i wstrząśniętego – a wiedziałem, że ten region jest zdecydowanie najłatwiejszy do naniesienia na mapę spośród sześciu głównych rejonów galaktyki. Tak więc z troską o zdrowe zmysły dla wszystkich, to zadanie zostało po cichu porzucone.

Drugi cel? Miało to być sporządzenie spisu wszystkich układów gwiezdnych stworzonych w galaktyce Gwiezdnych Wojen, czy to w filmach, serialu Wojny klonów, książkach, komiksach, grach wideo, grach paragrafowych lub gdziekolwiek indziej. Dan i ja chcieliśmy wymienić każdy układ, umieścić region galaktyki, w którym się znajdował, i podać koordynaty, aby można go było usytuować na głównej mapie galaktyki The Essential Atlasu.

Ten pomysł był niespodzianką dla naszego wiele znoszącego i zwykle niewzruszonego redaktora, Ericha Schoeneweissa. Erich spytał w mailu wręcz ociekającym podejrzliwością, ile układów chciałbym mieć w tym dodatku, a ja odpowiedziałem: „Wszystkie.” Pozornie nadal spokojny, Erich zapytał, ile to jest „wszystkie”, a ja odparłem beztrosko, że to ledwie 4387. Erich, co wielce mu się ceni, ani nie zrezygnował na miejscu, ani nie skontaktował się z nikim, kto miałby zapewnić jego autorom opiekę psychiatryczną. Jeszcze bardziej ceni mu się to, że on i projektant Brad Foltz wymyślili, jak zmieścić te wszystkie układy na jedynie 14 stronach.

Był to spory sukces – lecz z pewnością tymczasowy.

W książkach wspaniałe jest to, że możesz je trzymać w swoich rękach. Są pięknymi przedmiotami same z siebie, mającymi właściwości fizyczne cenione przez bibliofilów: ciężar książki, fakturę papieru, a nawet dźwięk wydawany przez kartkowane strony. (Poza tym się nie psują i nikt nie krzyczy na ciebie, jeśli czytasz je podczas startu czy lądowania.) Wadą książek jest jednak to, że tworzenie tych pięknych, materialnych przedmiotów zabiera wiele czasu. Nie było to niczyją winą, lecz dodatek The Essential Atlasu był statyczny – nie mógł uwzględniać nowych gwiezdnowojennych historii.

StarWars.com jednak mogło. Dzięki uprzejmości ludzi z Lucasfilmu, Dan i ja mogliśmy uczynić z The Essential Atlasu żywe dzieło, uzupełniając dużą, piękną książkę, którą stworzyliśmy, materiałem online, który mógł się zmieniać i nadążać za odległą galaktyką. Naszym pierwszym zadaniem było stworzenie internetowej wersji dodatku, w którym moglibyśmy dodawać nowe układy gwiezdne, wymyślane przez autorów od czasu, kiedy nasz manuskrypt został oddany do produkcji. Naszym kolejnym projektem była praca z Modim nad mapami sektorów Zewnętrznych Rubieży. Oba cele były w końcu w naszym zasięgu.

The Essential Atlas obchodził już swoje trzecie urodziny, a Dan i ja jesteśmy zawsze wdzięczni, kiedy słyszymy od innego gwiezdnowojennego autora lub pokrewnego fana, że stworzyliśmy cenne źródło. I uwierzcie, że kiedy pierwszy epizod sezonu piątego Wojen klonów podał, że Florrum znajduje się w sektorze Sertar, niniejszy autor wykonał spontaniczny taniec wokół swojego pokoju.

Dan i ja pracujemy jednak także nad tym, aby The Essential Atlas pozostał żywą książką. Internetowy dodatek wciąż się powiększa: dodaliśmy nowe układy z Wojen klonów, książek, gier i komiksów, jak również starsze systemy, których pominięcie dostrzegli uważni czytelnicy. Region po regionie, pracujemy też z Modim nad nanoszeniem na mapy tych sektorów, przesuwając się powoli, lecz wciąż naprzód ku sercu galaktyki.

Najnowszą wersję dodatku znajdziecie w sieci – dotarliśmy teraz do 4934 układów gwiezdnych. Znajdziecie też nową mapę sektorów Rejonu Ekspansji - to znaczy, że mamy już mapy trzech regionów, pozostały cztery. Na stronie The Essential Atlasu znajdziecie zaś więcej map, projektów i dyskusji.

Nie jestem wam w stanie powiedzieć, które urodziny naszej książki będziemy świętowali, gdy ogłosimy, że nanieśliśmy na mapy sektory Światów Jądra i Głębokiego Jądra. Na pewno nie mogę też przewidzieć liczby układów gwiezdnych, jaką zawrze internetowy dodatek. Będziemy jednak pracować dalej i w końcu to osiągniemy. Tymczasem, kiedy jakieś opętane przez Gwiezdne Wojny dziecko będzie chciało dowiedzieć się, jak dolecieć z Tatooine na Alderaana, znajdzie naszą odpowiedź, zarówno w księgarniach, jak w sieci. I ta odpowiedź ciągle tam będzie, kiedy się obudzi.


Temat na forum

"Annihilation" za oceanem

swbooks
8

Dzisiaj w Stanach Zjednoczonych premierę miała najnowsza książka Drew Karpyshyna "The Old Republic: Annihilation". Przypomnijmy, że powieść stanowi swoistą kontynuację przygód Therona Shana z komiksu "Zaginione Słońca". Książka liczy sobie 314 stron i póki co dostępna jest w twardej oprawie za 27$

W Imperium Sithów zaszły zmiany. Imperator zaginął, prawdopodobnie nie żyje, a ambitny lord Sithów, który chciał zasiąść na tronie poległ z kretesem. Darth Karrid, dowódca przerażającego krążownika Włócznia Ascendenta prowadzi niestrudzoną kampanię, której celem jest całkowita dominacja Sithów w galaktyce.

Jednak determinacja Karrid zostanie wystawiona na próbę przeciwko twardemu zdecydowaniu Therona Shana, którego niedokończone sprawy z Imperium mogą zmienić bieg tej wojny. Pomimo tego, że jest synem mistrzyni Jedi, po jego stronie nie stoi potęga Mocy, ale duch buntownika osadzony głęboko w jego krwi. Jako najważniejszy tajny szpieg Republiki, wymierzył ważny cios przeciwko Imperium upubliczniając i niszcząc superbroń Sithów. Taka renoma robi z niego idealnego agenta do niebezpiecznej misji zakończeniu rządów terroru Włóczni Ascendenty.

Dołączają do niego impulsywna przemytniczka Teff'ith z którą ma niewytłumaczalną więź, oraz mądry wojownik Jedi Gnost-Dural, który jest dawnym mistrzem Darth Karrid. Theron musi wykorzystać swą inteligencję i szereg broni, by zmierzyć się z zabójczą załogą najgroźniejszych wyznawców ciemnej strony. Czasu jest mało. Jeżeli nie wykorzystają tej jedynej okazji by zwyciężyć, będą mieli całe mnóstwo by umrzeć.


Temat na forum.

Wywiad z Drew Karpyshynem

23

To chyba już ostatni z wywiadów, które powstały przy okazji Celebration VI i ukazały się w sieci. Tym razem z Drew Karpyshynem, w dużej mierze na temat jego najnowszej powieści The Old Republic: Annihilation. Mogą się tu pojawić niewielkie spoilery do książek Drew.

P: Niebawem ukazuje się twoja najnowsza książka „The Old Republic: Annihilation”, w której pierwsze skrzypce gra Theron Shan, który nie jest ani Jedi ani Lordem Sithów, tylko szpiegiem. Czy to była twoja decyzja by napisać coś innego?
O: Pisałem o Darthie Banie czy Revanie, czyli różnego typu użytkownikach Mocy, teraz chciałem się sprawdzić jak to jest pisząc o osobie, która nie ma żadnych niesamowitych możliwości. Jest mnóstwo wspaniałych postaci w „Gwiezdnych Wojnach”, które nie mają zdolności używania Mocy, choćby Han Solo, ulubieniec wielu fanów. Więc chciałem napisać powieść o kimś, kto jest owszem bohaterem, kto nie jest może zwyczajny, ale z całą pewnością nie ma tych wszystkich zdolności władania Mocą.

P: Z blurba książki wiemy, że głównym antagonistą będzie Darth Karrid, kobieta. Czym ona będzie się różnić od innych Sithów?
O: To co jest ważne i wyróżniające w Darth Karrid jest to, że ona przyłącza się do Sithów w momencie, gdy oni zaczynają do siebie dopuszczać istoty innych ras, nie Sithów i nie ludzi. Ona jest Falleenką, więc będzie musiała walczyć także z uprzedzeniami, a nie tylko spiskami i zdradami, które są normą pośród Sithów. Druga rzecz jest taka, że ona jest uczennicą, która poszła w ślady Darth Mehkis z komiksów Zaginione Słońca, więc dużo z tego, co robi, to próbowanie integrowania materii organicznej z okrętem. Ona ma bardzo interesujące relacje ze swoim okrętem. Ona go kontroluje, to takie połączenie cybernetyczne.

P: Kiedy pisałeś dialogi Gnost-Durala (postaci znanej z timelinów TORa) miałeś w głowie głos Lance’a Hendricksena?
O: Tak. No wiesz, Lance Hendricken popracował dla nas trochę nagrywając głosy do „The Old Republic”, więc nie można nie mieć jego głosu w głowie. To wspaniały głos, no a on robi cudowne rzeczy jako aktor dubbingowy. Z łatwością mogę sobie wyobrazić jak on coś wypowiada. To ułatwia też pracę mi jako pisarzowi.

P: Czy możemy się spodziewać HK-47 w tej historii?
O: Wiesz, wydaje mi się, że bardzo wielu ludzi chciałoby poznać co się stało z HK-47. Ale gdybyśmy robili tę historię on powinien dostać własną książkę, która by koncentrowała się na jego przygodach. Nie chciałbym by się pojawił tylko tak na chwilę. On ma bardzo interesującą osobowość, więc mógłby bardzo łatwo ukraść historię. Więc trzeba być z nim ostrożnym. Nie zobaczycie niczego w tym stylu w tej powieści.

P: To myślałeś o napisaniu powieści z punktu widzenia droida?
O: Byłoby z tym mnóstwo zabawy. Na razie nie ma żadnych oficjalnych planów, ale gdyby fani chcieli, byłoby ciekawie. W Internecie się jeszcze nie spotkałem z kwestiami jak droidy myślą. Zawsze widzimy tylko wynik ich działań, już po przeprocesowaniu. Więc nawet nie wiem jak mogłoby to wyglądać z jego perspektywy, może lepiej napisać skupiając się na nim? To byłoby bardzo interesujące wyzwanie.

P: Można by to zrobić w stylu Opowieści Łowców Nagród, jak historię 4-LOMa i Zuckussa.
O: Tak jak mówiłem, to byłoby bardzo interesujące wyzwanie.

P: Pracując przy TORze, co jest twoim zdaniem najbardziej interesujące w tamtych Sithach?
O: Cóż TOR i jego Sithowie, znaczy ci, którzy są zarówno w grach jak i książkach to coś więcej niż tylko ktoś upadły, to cała kultura będąca mirażem kultury ludzkiej i Sithów czystej krwi. Mają bardzo interesujące społeczeństwo, dość odległe od tego, co widzimy w filmach. Są zdecydowanie bardziej militarystyczni, mają określoną hierarchię. Każdy tam wierzy w to, że musi wypełnić swój obowiązek, poświęcić się dla większego dobra. Więc ta, nie chcę tego nazywać komunistyczną, ale jakąś wersją dyktatury i podporządkowanego społeczeństwa, gdzie ludzie wierzą w słowo swojego imperatora i są w stanie za niego poświęcić swoje życie. Oczywiście w teorii, bo w praktyce nigdy to tak nie wygląda.

P: W Revanie nie widzimy klasycznego dla „Gwiezdnych Wojen” happy endu. Co cię skłoniło, by tak to rozegrać?
O: W sumie wiele osób było zaskoczonych końcówką. Nie chcę zdradzać za dużo, ale jeśli chodzi o Revana zawsze widziałem jego historię jako dramat. To się zaczęło gdy wyszedł KOTOR II: Sith Lords, gdy Revan zniknął gdzieś w Nieznanych Terytoriach i nikt o nim nic nie słyszał, więc znaczy to, że coś poszło nie tak. Gdyby wszystko poszło dobrze, ludzie by o nim usłyszeli, przecież nie porzuciłby swoich przyjaciół i zostawił ich na pastwę losu nic im nie mówiąc. Więc wydaje mi się, że nie trzeba było ludziom mówić, że to będzie historia o powrocie, to zupełnie inny typ opowieści. W sumie to nawet nie chciałem takiego happy endu robić. Z drugiej strony pozwoliło mi to napisać coś w stylu zakończenia „Imperium kontratakuje”. Ktoś tam wygrywa, ktoś przegrywa, ale ani porażka, ani zwycięstwo nie są kompletne. To znaczy, że część tej historii pewnie będzie jeszcze gdzieś kontynuowana, że coś nam jeszcze zostało, że pozostawiliśmy sobie furtkę. Więc moim zdaniem historia Revana będzie miała swój dalszy ciąg, a tu mamy pewien mroczny rozdział.

P: Myślisz, że on kiedyś dostanie szczęśliwe zakończenie?
O: To możliwe. Wiem, że wielu fanów chciałoby to zobaczyć. On wyruszył w powieści w tą dziwną podróż. Potem w grze działy się pewne rzeczy. Nie wiem jakie są ostateczne plany, więc trzeba być bardzo ostrożnym. Wiem, że niektórzy fani chcieliby, ale nie zawsze można dać szczęśliwe zakończenie. To coś na co trzeba będzie poczekać i zobaczyć jak się wyklaruje.

P: Zrobiłeś książkę o agencie, o Revanie jako Jedi, o Banie jako Sithie. Jakbyś chciał się sprawdzić teraz?
O: Poza HK-47, który byłby interesującym wyzwaniem? W sumie trudno powiedzieć, bo jest kilka historii, które można opowiedzieć z Sithami i Jedi czy innymi osobami władającymi Mocą. Myślę nawet, że takie postaci jak Theon Shan to bardzo interesujące postaci, z którą wiele można zrobić. Ale obecnie nie szukam żadnego nowego wyzwania. Nie mam listy do odhaczania, w stylu łowca nagród zaliczony, przemytnik zaliczony, i tak dalej przez wszystkie klasy. Myślę, że na razie mamy całkiem wiele typów postaci, które mogę eksplorować.

P: Pytanie bardziej ogólne. Czy jest jakiś temat, bądź przesłanie, które chcesz bądź próbujesz umieszczać w twoich książkach?
O: Nie sądzę. Moje pisanie ma być rozrywką. Owszem są tematy po których ludzie mnie kojarzą i rozpoznają. Jak choćby różne aspekty zła, czy pokusa która ściąga dobrą osobę na mroczną ścieżkę. Podobnie jest z odkupieniem, to kolejny temat, który lubię. Lubię też postaci, wobec których czytelnik ma mieszane uczucia. Takie, które robią pewne rzeczy, które ludziom się podobają, ale i takie, które są już nieakceptowalne. Albo bohaterów posiadających swoje wady. I to chyba są tematy i styl mojego pisania.

P: Czyli taki trochę mroczniejszy.
O: Tak, jest mroczniejszy. Mamy tu też historie o poświęceniach. Zarówno samopoświęceniach jak i poświęcaniu ludzi którzy może na to nie zasłużyli. To chyba było w Revanie czy w Bane’ach. Lubię też ciężkie zakończenia, może nie całkowicie złe, zawsze musi być jakaś nadzieja.

P: Imperator Sithów, to postać trochę przeszacowana, zwłaszcza patrząc na to co osiągnął, z prawie nieśmiertelnością włącznie. Jakich chciałbyś widzieć przeciwników w „Gwiezdnych Wojnach” przez jego perspektywę?
O: Trzeba na to spojrzeć tak, że czarne charaktery się rozwijają. Może nie jeśli chodzi o moce, ale o sadyzm, efektywność czy metody. Owszem trudno sobie wyobrazić kogoś potężniejszego niż Imperator Sithów. Natomiast jak spojrzymy na Imperatora z klasycznej trylogii to on też jest potężny, ale trzyma się z boku. Właściwie nie wiemy jaką naprawdę ma moc. Wiemy, że jest potężny także dzięki spiskom i manipulacjom, więc może nie potrzebuje zdolności niszczenia planet. Tu widać właśnie ten rozwój. Nie zawsze kolejny czarny charakter musi być silniejszy, czy przewyższać poprzedników, ale właśnie chcemy by ich metody były albo inne, albo efektywniejsze.

P: Pisząc tylu różnych Sithów jak sprawiasz, że wyglądają tak świeżo?
O: Dla mnie i to nie tylko jeśli chodzi o postaci Sithów, diabeł tkwi w szczegółach. Jeśli się na nie spojrzy to wiele z nich dzieli ze sobą kilka archetypowych cech. I to nie tylko w „Gwiezdnych Wojnach”. Te różnice pojawiają się gdy głębiej wchodzimy w postać. Gdy wchodzimy w ich motywację, w tym co sprawiło, że stali się Sithami i czego oczekiwali.

P: Która część pisania jest dla ciebie najłatwiejsza?
O: Chyba dwie. Pierwsza z nich to tworzenie zarysu opowieści. Lubię planować rzeczy. Rozwijać to, co wymyśliłem, przygotowywać się pod sceny. Lubię też pisać sceny akcji. Niektórzy mnie za nie krytykują, bo staram się tam dodawać tyle szczegółów o tle czy lokalizacji ile muszę, by nie zaburzały akcji.

P: Gdyby George Lucas chciał zekranizować jedną z twoich książek, którą byś wybrał?
O: Wow. Gdyby tak się zdarzyło, byłbym zaszczycony. Ale gdybym miał wybierać, to wybrałbym pierwszą powieść o Banie, moją pierwszą książkę. Myślę, że to dobry typ historii na film.

Nowe albumy Egmontu

Egmont Polska
5

Chociaż premiera najnowszych książek Egmontu spod znaku Star Wars miała nastąpić jutro, to jak udało nam się dowiedzieć, a nawet przekonać osobiście, nowe pozycje są już od kilku dni dostępne w salonach sieci Empik. Przyjemne dla oka wydania w twardej oprawie na pewno będą się dobrze prezentować na półce niejednego fana.

Tajemnice Jedi

Czego potrzeba, aby zostać Jedi? Czy wiesz, jak walczyć mieczem świetlnym? Czy oprzesz się ciemnej stronie mocy?
Odkryj tajemnice Jedi. Poznaj najsłynniejszych i najpotężniejszych rycerzy wszechczasów. Dołącz do śmiałych bohaterów podczas licznych misji, bitew, pojedynków i przygód.
Autor Elizabeth Dowsett i Shari Last, tłumaczenie Jacek Drewnowski. Cena 39,99 zł, 96 stron, twarda oprawa.

Strzeż się Sithów

Kto zagraża galaxy? Jak silna jest moc? Czy potrafisz się oprzeć potędze ciemnej strony?
Odkryj niebezpieczne sekrety ciemnej strony Mocy. Poznaj najbardziej przerażających lordów Sithów w dziejach i dowiedz się wszystkiego o ich knowaniach, spiskach, broni, pojedynkach i sojusznikach.
Autor Shari Last, tłumaczenie Jacek Drewnowski. Cena 39,99 zł, 96 stron, twarda oprawa.

Sekrety Droidów

Jak to jest być droidem? Czy droidy miewają przyjaciół? Czy umiałbyś naprawić droida? Poznaj wiele różnych droidów z rozmaitych zakątków galaktyki – od śmiertelnie niebezpiecznych droidów bojowych po roboty astromechaniczne! Sprawdź ich funkcje i budowę i dowiedz się, jakie tajne misje wypełniają!
Autor Jason Fry, tłumaczenie Anna Hikiert. Cena 39,99 zł, 96 stron, twarda oprawa.

Zapowiedź nowych publikacji Egmontu

Egmont Polska
13

Chociaż Egmont fanom Star Wars kojarzy się chyba głównie z komiksami to wydawnictwo zdążyło już nas przyzwyczaić do tego, że w jego ofercie pojawiają się od czasu do czasu różnego rodzaju książki. I warto odnotować, że niedługo otrzymamy kolejną ich dawkę. Egmont przygotował kilka nowych pozycji, na temat których niżej zmieściliśmy kilka informacji.

Tajemnice Jedi

Czego potrzeba, aby zostać Jedi? Czy wiesz, jak walczyć mieczem świetlnym? Czy oprzesz się ciemnej stronie mocy?
Odkryj tajemnice Jedi. Poznaj najsłynniejszych i najpotężniejszych rycerzy wszechczasów. Dołącz do śmiałych bohaterów podczas licznych misji, bitew, pojedynków i przygód.
Autor Elizabeth Dowsett i Shari Last, tłumaczenie Jacek Drewnowski. Cena 39,99 zł, 96 stron, twarda oprawa. Premiera: 12 listopad 2012 r.

Strzeż się Sithów

Kto zagraża galaxy? Jak silna jest moc? Czy potrafisz się oprzeć potędze ciemnej strony?
Odkryj niebezpieczne sekrety ciemnej strony Mocy. Poznaj najbardziej przerażających lordów Sithów w dziejach i dowiedz się wszystkiego o ich knowaniach, spiskach, broni, pojedynkach i sojusznikach.
Autor Shari Last, tłumaczenie Jacek Drewnowski. Cena 39,99 zł, 96 stron, twarda oprawa. Premiera: 12 listopad 2012 r.

Sekrety Droidów

Jak to jest być droidem? Czy droidy miewają przyjaciół? Czy umiałbyś naprawić droida? Poznaj wiele różnych droidów z rozmaitych zakątków galaktyki – od śmiertelnie niebezpiecznych droidów bojowych po roboty astromechaniczne! Sprawdź ich funkcje i budowę i dowiedz się, jakie tajne misje wypełniają!
Autor Jason Fry, tłumaczenie Anna Hikiert. Cena 39,99 zł, 96 stron, twarda oprawa. Premiera: 12 listopad 2012 r.

Mroczne widmo. Siły zła. Wielka kolekcja naklejek.

Sithowie i ich sprzymierzeńcy chcą przejąć władzę w galaktyce. Kto ich powstrzyma? Poznaj bohaterów filmu Star Wars. Część I: Mroczne widmo i dowiedz się więcej o ich pojazdach, broni i groźnych przeciwnikach. Naklejki można wielokrotnie przylepiać i odlepiać.
Autor Emma Grange, tłumaczenie Jacek Drewnowski. Cena 19,99 zł, 96 stron. Premiera: 12 grudzień 2012 r.

Mroczne widmo. Obrońcy Galaktyki. Wielka kolekcja naklejek.

Rycerze Jedi Qui-Gon Jinn i Obi-Wan Kenobi wykonują misję, by uchronić galaktykę od wolny. Dołącz do nich! Poznaj bohaterów filmu Star Wars. Część I: Mroczne widmo i dowiedz się więcej o ich pojazdach, broni i groźnych przeciwnikach. Naklejki można wielokrotnie przylepiać i odlepiać.
Autor Emma Grange, tłumaczenie Jacek Drewnowski. Cena 19,99 zł, 96 stron. Premiera: 12 grudzień 2012 r.

Powieść "Czerwone żniwa" już w księgarniach

Amber
14

Dziś na terenie naszego kraju nakładem wydawnictwa Amber ukazała się powieść Joe Schreibera zatytułowana "Czerwone żniwa". Jest to prequel wydanych także u nas "Szturmowców śmierci". Przekładem zajął się Grzegorz Ciecieląg, książka ma 272 strony, a jej cena to 32,80 zł.

Powieść, której akcja rozgrywa się w czasach Starej Republiki.

W mrocznej i niebezpiecznej epoce Starej Republiki rycerze Jedi mężnie stawiają czoło Lordom Sithów i ich bezlitosnym armiom.

W umysłach Sithów rodzą się szalone plany, lecz największą groźbą jest obłąkańcze marzenie Dartha Scabrousa – mogące przeistoczyć się w koszmarną rzeczywistość. W przeciwieństwie do innych przydzielonych do Korpusów Rolniczych młodych Jedi, którzy nie sprostali wojskowym wymaganiom Zakonu, Hestizo Trace posiada wyjątkowy dar: zdolność komunikowania się z roślinami. Jej spokojne życie w świecie szklarni i roślin brutalnie przerywa przybycie wysłannika Mistrza Sithów. Rzadki okaz czarnej orchidei, z którą nawiązała psychiczną więź, jest ostatnim składnikiem pradawnej formuły, mającej pomóc Sithowi w realizacji jego celu. Lecz ta sama formuła kryje w sobie zagrożenie, tajemniczy wirus, który nie tylko zabija – przemienia swoje ofiary w bezmyślne, agresywne zombie. Pokieruje nimi Darth Scabrous, spragniony władzy i ostatecznej nagrody: nieśmiertelności… bez względu na cenę.


Temat na forum.

Kulisy powstawania „Star Wars Storyboards: The Prequels”

oficjalny blog
1



O „Star Wars Storyboards: The Prequels” już wspominaliśmy przy okazji zbiorczych wieści książkowych. Jednak najważniejsze pytanie jakie możemy sobie zadać to jakim cudem taka książka powstaje o prequelach, gdzie podstawą była animatyka. To właśnie wyjaśnia autor tej pozycji, Jonathan W. Rinzler.


Concept Board stworzony przez Eda Natividada ukazający atak Jedi na Theed w Epizodzie I.

Jeden z szefów departamentów poprawił mnie kiedyś, że do prequeli „Gwiezdnych Wojen” nie robiliśmy żadnych scenopisów (storyboardów). To co on/ona miał na myśli, to tradycyjne scenopisy, które zostały zastąpione przez animatykę w połowie lat 90., przynajmniej w Lucasfilmie. Więc nie było żadnych scenopisów w stylu tych tworzonych przez Joe Johnstona w ILM. Zamiast tego animatyczna grafika komputerowa służyła w Industrial Light and Magic jako podstawa do fotorealistycznych ujęć. Przy oryginalnej trylogii, scenopisy stanowiły wskazówkę dla osób filmujących modele, miniatury, plany czy obrazy. Scenopisy wskazywały też elementy potrzebne w każdym ujęciu, które potem nakładano już ze sobą optycznie, z wyjątkiem może kilku ujęć. Ten typ scenopisów odszedł w niepamięć w czasach Epizodu I. Ale nasza niedawno ogłoszona książka „Star Wars Storyboards: The Prequels” potwierdza jasno i wyraźnie, że scenopisy tworzono także na potrzeby prequeli. (Album jest przygotowywany na wiosnę 2013 i zostanie wydany przez Abrams).


Tradycyjny scenopis postprodukcyjny Johnstona, ukazujący podstawową akcję i zawierający listę elementów, które trzeba stworzyć w ujęciu w tym wypadku do „Powrotu Jedi”. Czasem dołączana jest liczba klatek bądź jeszcze inna informacja.

Prawdę mówiąc, gdy wspomniałem ten komentarz o „brak uscenopisów” artyście pracującemu nad prequelami, Ianowi McCaigowi, on wykrzyknął:
- Co? Narysowaliśmy cały film!
Mówił o Epizodzie I. W sumie miał do powiedzenia w tej sprawie jeszcze więcej, skoro napisał słowo wstępne do tej książki. Wszystkie trzy prequele wygenerowały coś, co nazwałbym raczej concept boradami. Benton Jew, McCaig, Terryl Whitlatch, Jay Shuster, Ed Natividad, Warren Drummond, Derek Thompson i wielu innych, tworzących setki scen, wyglądających jak komiksowe sekwencje, narysowane pomysły na historię ale i żarty czy innych rzeczy powstałych na spotkaniach preprodukcyjnych z Georgem Lucasem, które miały miejsce co piątek. Te scenopisy są niesamowite. Spędziłem kilka tygodni oglądając je w archiwach, wybierając najciekawsze sekwencje do tej książki. Większość z nich nigdy wcześniej nie skanowano, zwłaszcza tych z Epizodu I, stanowiących lwią cześć. Kiedy zobaczycie te scenopisy, łatwo zrozumiecie dlaczego wówczas uważano Jar Jara za postać przełomową, miał być śmieszny i wyrazisty, takie trochę cofnięcie się w rozwoju animowanych postaci do poziomu Kaczora Donalda (naprawdę przypomina mi trochę na tych scenopisach coś z genialnych postaci Disneya autorstwa Carla Barksy). Jest elastyczny. (A te nowe skany oznaczają, że reprodukcje w książce będą bardzo, bardzo dobre). Część z tych scenopisów przewiduje bardzo blisko końcowe ujęcie. Niektóre ukazują fantastyczne sceny, których nigdy nie nakręcono, choćby atak dwóch Jedi na Theed, który powstawał jeszcze przed bitwą w hangarze w Epizodzie I. Federacja Handlowa na innych scenopisach uciska cywilną ludność Theed. Pojedynek Obi i Fetta z Epizodu II planowano na pierwszą bitwę Wojen Klonów, a klimatyczny pojedynek z Epizodu III świetnie rozrysował Thompson (a tylko kilka scen widzieliśmy).

Stary dobry Joe Johnston, oczywiście powinniśmy o nim pamiętać, zrobił wyśmienitą robotę przy koncepcyjnych scenopisach do oryginalnej trylogii (pomagali mu Nilo Rodis-Jamero i George Jenson), podobnie jak przy scenach posprodukcyjnych. A co do pisania „Making of Jedi”, niedawno skończyłem książkę i bardzo bolesne było że nie mogłem dołączyć więcej jego prac. Więc kilka załączyłem właśnie tu. Jedna z nich pojawi się w tej zapowiedzianej książce o scenopisach.




Concept board autorstwa Johnstona ukazujący Ewoki w bitwie. Pomysł nie został wykorzystany w finalnym filmie.

Premiera Oblężenia

Strona wydawnictwa
8

Od wczoraj w kioskach i salonach prasowych w całej Polsce dostępny jest nowy numer Kolekcji Książek Star Wars. Dwudziesty tom, Wojny Klonów: Gambit 2: Oblężenie, został wydany oryginalnie w 2010 roku w Polsce i Stanach Zjednoczonych. Powieść została napisana przez Karen Miller, a jej tłumaczeniem zajęli się Anna Hikiert i Andrzej Syrzycki.



Wojny Klonów: Gambit 2: Oblężenie

Zewnętrzne Rubieże, planeta Lanteeb, która nie ma strategicznego znaczenia ani żadnej politycznej władzy i jeden wielki problem: została najechana przez Sojusz Separatystów. By dowiedzieć się, dlaczego rycerze Jedi Anakin Skywalker i Obi-Wan Kenobi przybywają cichaczem na Lanteeb i przepadają.

Ukrywając swoje miecze świetlne pod zakurzonymi ubraniami, Anakin i Obi-Wan używają umiejętności Jedi by być jeden krok przed droidzią armią Loka Durda na Lanteeb. Jedi wiedzą, że porwanie naukowca dało Durdowi klucz do przerażającej bio broni. Durd wie, że Jedi są na jego planecie. Wzywają Yodę mającego uprawnienia Rady Jedi, lecz ich sygnał zostaje zagłuszony przez nową technologię Separatystów. Jest też szpieg w sercu republikańskiego rządu, koła machiny wojny zawracają. Separatyści zablokowali Lanteeb. Trwają ostatnie szlify w przygotowaniach broni mogącej niszczyć całe światy. Dwaj rycerze Jedi i ich zaufani towarzysze broni wyzwolą Lanteeb lub na zawsze poniosą bolesne konsekwencje.


Temat na forum.

Ukazały się w październiku

2

Październik okazał się być całkiem owocnym miesiącem jeśli chodzi o książki wydane w USA, tak nowe jak i wznowione. Chyba jednym z najbardziej gorących tytułów tego miesiąca był „Star Wars: The Essential Reader’s Companion” napisany przez Pablo Hidalgo i wydany przez Del Reya. Więcej o tym tytule pisaliśmy tutaj.

Drugi tytuł miesiąca to zdecydowanie „The Old Republic Encyclopedia”. Album wydany przez DK to 352 kolorowe strony poświęcone grze „The Old Republic”. Cena nominalna jest całkiem spora, bo wynosi 40 USD, na szczęście dzięki Amazonom (brytyjskiemu i amerykańskiemu) można dużo zaoszczędzić. Sami autorzy twierdzą, że to coś więcej niż tylko encyklopedia, to przewodnik zarówno po grze, jak i co ważniejsze po świecie gry, gdzie znajdziemy opisy pojazdów, broni, obcych, wydarzeń, miejsc czy postaci. Do promocji albumu przygotowano specjalny zwiastun.



Kolejna pozycja to „Star Wars: A Galactic Pop-up Adventure”, której autorem jest Matthew Reinhart. W roku 2007 wydał on wspaniałą książeczkę - Star Wars: Pop-up Guide to the Galaxy, która prócz informacji dostarczała wiele zabawy, gdy można było ją rozłożyć. Teraz, pięć lat później Reinhart przygotował nam drugą część tamtego dzieła. Podobnie jak poprzednio album został wydany w kooperacji z wydawnictwem Scholastic. Cena wyjściowa to 36,99 USD, ale jak zwykle można dużo zaoszczędzić. Jakby ktoś chciał zamówić kopię z autografem, można to zrobić na stronie domowej autora - http://www.matthewreinhart.com/. Na koniec kilka zdjeć:



Teraz pora na wznowienia. Pierwsza nowa „stara” pozycja to „Star Wars Year by Year: A Visual Chronicle Revised and updated edition”. To nowa wersja wydanej także w Polsce albumu Świat Gwiezdnych Wojen. Kronika ilustrowana. Zawiera 8 dodatkowych stron i doprowadza nas do czasu 35-lecia sagi. Wydawca (DK) czy autorzy (Daniel Wallace, Pablo Hidalgo, Ryder Windham) pozostają bez zmian. Cena nowego wydania to 50 USD, acz na Amazonie można naprawdę dużo zaoszczędzić.

Na koniec jeszcze jedno wznowienie. Darth Plagueis został wydany tym razem w miękkiej okładce. Cena to 7,99. Autor (James Luceno) i wydawnictwo (Del Rey) pozostaje bez zmian. My na polskie wydanie tej powieści będziemy musieli poczekać do nowego roku.

Archiwum wiadomości dla działu "Książki"

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.