Książki

Książki na koniec roku

8

Póki, co niewiele dzieje się w EU, a przynajmniej niewiele nam mówią na ten temat. Krążą jedynie plotki. A to Stover stwierdził ostatnio, że gdyby zaproponowano mu napisanie adaptacji Epizodu VII, to z pewnością by wziął. Albo Jennifer Heddle twittowała, że zatwierdziła tytuł nowej książki o której jeszcze nie wiemy. Same skrawki informacji, z których jeszcze niewiele wynika. Trochę więcej wspomniała Martha Wells. Przyznała, że jej powieść o księżniczce Lei ma termin ukończenia – 31 stycznia 2013, przynajmniej pierwszej wersji. Jednak autorka potrzebuje jeszcze kilku dni by skończyć tę książkę, na kilka tygodni przed terminem. Nie zamierza ona jej wysyłać do Del Reya, a jedynie pieczołowicie nad nią pracować i poprawiać, a dopiero potem odda, w wyznaczonym terminie.

Tymczasem warto się przyjrzeć grudniowym nowościom. Część z nich ukazała się wcześniej niż zapowiadano.

Star Wars: The Clone Wars: Ahsoka in Action!

To kolejna z serii książeczek DK bazująca na „Wojnach klonów”. Jak łatwo się domyślić, tym razem głównym bohaterem będzie Ahsoka. To pozycja dla dzieci w wieku od 5 do 7 lat, tak zwanego poziomu 1, które już coś tam próbują czytać. Całość składa się z 32 stron i kosztuje 3,99 USD. Autorem jest Jon Richards.

Star Wars: The Clone Wars: Masters of the Force

Kolejna pozycja dość podobna do poprzedniej, tylko adresowana do jeszcze młodszego odbiorcy (4-6 lat), osób które raczej składają literki. Nie będzie tu też wartkiej akcji, raczej skupimy się na tym, by przekazać dziecku, kim są Mistrzowie Mocy. Oczywiście chodzi o Jedi. Autor to ponownie Jon Richards, cena to 3,99 USD, a w środku mamy 32 strony.

What is a Sith Warrior

Co czyni miecze świetlne Sithów czerwonymi? Jak wybierają ucznia? Po czyjej stronie stoją w Wojnach Klonów? Odpowiedzi na te pytania znajdziecie w tym interaktywnym przewodniku. Dowiedzcie się ponad to czegoś więcej o złowieszczym Darthie Maulu i innych przerażających istotach Ciemnej Strony.

Autorem jest Glenn Dankin, całość ma 96 stron i kosztuje 12,99 USD. Podobnie jak poprzednie pozycje jest wydana przez DK. W tym roku Egmont wydał już trzy albumy z tej serii, więc kto wie, może ten będzie jednym z następnych?

Who are the Jed?

Jak zostać Jedi? Czym są Moc i Rada Jedi? Jakie kolory ostrza mają do wyboru członkowie Zakonu? Młodzi fani zgłębią odpowiedzi na te pytania i wiele innych w tym niezwykłym przewodniku po mężnych Jedi. Wybierz się z nimi w pełną niebezpieczeństw i przygód podróż.

Dane wyglądają tak samo. Autor - Glenn Dankin, cena - 12,99 USD, stron 96, wydawnictwo Dorling Kindersley.

Star Wars: The Clone Wars: Darth Maul: Shadow Conspiracy

To książka powiązana z „Wojnami klonów”, a dokładniej odcinkami opowiadającymi o powrocie Dartha Maula. Maul – szwarccharakter z „Mrocznego widma” powraca i chce się zemścić na swoim znienawidzonym wrogu – Obi-Wanie Kenobim. Maulowi pomaga Savage Opress, razem bracia sieją terror po całej galaktyce...

Autorem tej młodzieżowej powieści jest Jason Fry, to jego druga próba adaptowania odcinków serialu (pierwsza to Bounty Hunters: Boba Fett). Książeczka kosztuje 5,99 USD, ma 160 stron a wydało ją Scholastic.



Creating the Worlds of Star Wars: 365 Days

Ta pozycja pochodzi jeszcze z 2005, jej autorami są John Knoll (i trochę Jonathan W. Rinzler), ukazuje zaś tworzenie efektów specjalnych we wszystkich (na moment tworzenia) 6 filmach z sagi. Po 7 latach wydawnictwo Abrams pokusiło się o reedycję albumu, ze zmienioną okładką. Treść pozostała taka sama. Całość kosztuje 32,50 USD i ma 744 strony.

Premiera Labiryntu Zła

Strona wydawnictwa
28

Od dzisiaj w kioskach i salonach prasowych w całej Polsce dostępny jest nowy numer Kolekcji Książek Star Wars. Dwudziesty czwarty tom, Labirynt Zła, został wydany oryginalnie w 2005 roku zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i w Polsce. Powieść została napisana przez Jamesa Luceno, a jej tłumaczeniem zajął się Andrzej Syrzycki. Książka kosztuje 13,99 zł.



Labirynt Zła

Twa oblężenie reduty wicekróla Gunraya na planecie Cato Neimoidia. Dowodzony przez Anakina Skywalkera i Obi-Wana Kenobiego atak kończy się sukcesem, ale Gunray ucieka. Zostawia jednak nadajnik, służący się do kontaktowania z Darthem Sidiousem i hrabią Dooku. Skywlakerowi i Kenobiemu pozostaje tylko roszyfrować wiadomość o planach wroga. Ale muszą zdążyć przed kolejnym atakiem...

Wywiad z Timothym Zahnem

Hollywood.Com
4

Nowy rok rozpocznie się premierą najnowszej powieści Timothy’ego Zahna – Scoundrels. Nic dziwnego, że zaczynają się pojawiać z nim wywiady w sieci, jeden z nich prezentujemy.

P: Jak narodził się pomysł na „Scoundrels”?
O: Cóż, mieliśmy już kilku łotrzyków w uniwersum „Gwiezdnych Wojen”. Ja zaś zawsze bardzo lubiłem „Żądło” czy „Ocean’s 11”. Taki rodzaj skoku i gry, w której nie musisz martwić się o to, że uczestnicy knują przeciw sobie nawzajem za plecami. Przyjemna rozrywka. I wydawało mi się, że bliska naturze Hana, Chewiego i Lando, no i grupy ludzi podobnie myślących.

P: To też swoiste odejście od ciebie, bo powieść odbiera się jak pojedynczą, samodzielną przygodę. Nie ma tu postaci, które wracają w twoich pracach, jak Thrawn czy Mara Jade.
O: W sumie to była cześć postawionego celu. Shelly Shapiro, redaktorka z Del Rey oraz Sue Rostoni, która w tamtym czasie zarządzała jeszcze książkami w Lucas Licensing, szukały opowieści, która wciągnęłaby fanów „Gwiezdnych Wojen”, którzy nie czytają powieści Star Wars. Jest już ich ponad 150, a ktoś kto nie jest z nimi obeznany, może poczuć się wystraszony. Więc moim celem było napisanie historii, która wciągnie fanów, którzy nie wiedzą nic o Expanded Universe. A jakiego typu mogłaby to być opowieść? Właśnie w stylu „Scoundrels”. Jeśli widziałeś oryginalną trylogię, to wystarczy by sięgnąć po książkę.

P: Czytałem dziesiątki książek Star Wars, ale czuję się czasami trochę zrażony ilością materiału jaki powstał. Czy myślisz, że ekspansywny rozwój Expanded Universe może stać się barierą dla nowych czytelników?
O: Zawsze, gdy ma się do czynienia z czymś tak dużym pojawia się pytanie „Od czego zacząć? Jak w to wejść?”. Mam przyjaciół, którzy mówią: „Te książki są wspaniałe, ale jak zacząć?” Chronologicznie od Starej Republiki? Czy może według kolejności pisania od Spotkania na Mimban i starych książkach o Hanie Solo i Lando Calrissianie? A może zacząć od trylogii Thrawna lub „Dziedzictwa Mocy”? Co muszę wiedzieć, by w to wejść i się nie pogubić? Pojawił się teraz pewien czynnik zastraszający. To jest zbyt duże. Szkoda, bo w Expanded Universe jest kilka naprawdę wspaniałych książek, ale jeśli masz wrażenie, że to wyzwanie podobne do wspinaczki na Mount Everest, to jest zbyt trudno do nich dotrzeć.

P: Nie napisałeś książki osadzonej w „Gwiezdnych Wojnach” osadzonej dalej niż 15 lat po „Powrocie Jedi”. Czy zdecydowałeś by pozostać względnie blisko wydarzeń oryginalnej trylogii?
O: Po części, ale głównie dlatego, że rozpoczęli „Nową Erę Jedi”, długą, długą serię, która składała się z 19 książek, mieli kilkunastu autorów, musieli ich koordynować i pracować razem nad całością. Nie jestem zainteresowany tego typu współpracą, ponieważ mi do głowy zawsze przychodzą nowe pomysły, gdy jestem w środku pisania książki, więc gdybym pisał trzecią powieść z dziewięciu, nie mógłbym ich dołożyć, nie niszcząc przy tym wszystkiego, co powstało już dalej. Więc wydaje mi się, że byłoby to frustrujące dla mnie, zwłaszcza gdybym miał pomysł, a musiałbym się trzymać ustalonych ram. Trzymam się więc raczej swojego małego poletka wszechświata „Gwiezdnych Wojen”, który nie licząc Poza galaktykę rozciąga się od „Nowej nadziei” do jakiś 19 lat po.

P: Trylogią Thrawna właściwie otworzyłeś drogę publikacjom Gwiezdno-wojennym. Teraz po 20 latach od wydania Dziedzica Imperium, jak twoim zdaniem zmieniło się pisanie w uniwersum „Gwiezdnych Wojen”?
O: Pierwsza rzecz, która przychodzi mi do głowy to fakt, że jest to bardziej skomplikowane. Jest tyle innych książek i pisarzy pracujących. Kiedy pisałem „Dziedzica Imperium”, osadzonego pięć lat po „Powrocie Jedi”, miałem właściwie czystą tablicę na której mogłem pracować. Oczywiście Lucasfilm się upewniał, czy nie zrobię czegoś zupełnie niezgodnego z ich wizją, ale nie musiałem się martwić o to, że wejdę w historię innego autora lub, że okaże się, że jedna z głównych postaci pojawi się nagle w dwóch miejscach w galaktyce w tym samym czasie. Teraz jest trudniej tego upilnować, ale na szczęście mamy Wookieeepedię i Holokron Lucasfilmu. Ale i tak prawdopodobnie wejdziesz w coś, co stworzył ktoś innych, chyba, że jesteś bardzo, bardzo ostrożny.

P: A jak wygląda proces pisania takiej książki? Przychodzisz z pomysłem do Lucas Licensing, który to zatwierdza? Jak wygląda proces tego zatwierdzania?
O: Początkowo rozmawiamy o zarysie pomysłu. W tym przypadku chciałem zrobić „Solo’s 11”, więc znaleźliśmy dobry okres w którym mogłaby się dziać akcja, potem rozmawialiśmy o głównych postaciach, które mogłyby w tym brać udział, w tym przypadku to Han, Chewie, Lando i kilka moich. Następnie dałem im zarys akcji, a oni mówią co im się podoba, a co nie. Mój oryginalny pomysł został poddany poważnym zmianom. Miałem kilka pomysłów, ale oni powiedzieli, że wolą coś bardziej tradycyjnego, bardziej bezpiecznego. Myślałem o porwaniu i odbiciu porwanej osoby, ale oni woleli mieć raczej typowy napad rabunkowy z wielkimi pieniędzmi w tle. Więc poprawiałem to i tak spędziliśmy prawie cztery tygodnie dopracowując różne rzeczy. Potem dostałem zgodę i zacząłem pisać książkę, po czym nastąpił kolejny proces korekt i recenzji, w końcu ramy które ustaliliśmy nie były wystarczająco wyraźne, więc musieliśmy je dookreślić, a ja poprawić. Czasem też jest tak, że redaktorzy zaczynają rozumieć, że rzeczy które zasugerowali nic nie wnoszą, więc je wyrzucamy. To długi proces, ale tak to wygląda gdy pracujesz w uniwersum kogoś innego.

P: A czy pracowałeś kiedyś bezpośrednio z George'em Lucasem?
O: Nie. Spotkałem go raz wiele lat temu, ale z tego co słyszałem, to on zawsze trzymał swoje ręce z dala od powieści. Myślę, że miał większy wpływ na komiksy, zwłaszcza w dawnych czasach, zanim zaczął pracować nad prequelami, głównie dlatego, że komiksy to medium wizualne, a on jest człowiekiem właśnie od takich wizji, a nie powieści. Więc nigdy nie pracowałem z nim bezpośrednio, zawsze to byli ludzie z Lucasfilm. Z nimi zawsze mi się dobrze pracowało. To przyjemność pracować przy „Gwiezdnych Wojnach”. Nigdy nie słyszałem, by w Lucasfilmie ktoś krzyczał „Tego się nie da zrobić!” czy „Musisz to zrobić!”, zawsze byli otwarci na dyskusję. Było kilka miejsc w moich książkach, gdy mi powiedzieli, że nie mogę czegoś zrobić, ale wytłumaczyli mi dlaczego to musi być zrobione tak a nie inaczej, by współgrało z uniwersum „Gwiezdnych Wojen”, któremu służą. Czasem też mówili: „Dobra, rozumiemy twoje powody i pozwolimy ci to zrobić.” Nie rządzą się jakimiś dekretami. Zawsze udaje się wypracować jakiś kompromis.

P: Możesz podać przykład czegoś, co początkowo Lucas Licensing odrzucił?
O: W „Poza galaktykę”, chciałem by w misji uczestniczyły rodziny, w tym dzieci, skoro to był długoterminowy plan podróży do innej galaktyki. Sue Rostoni zaś myślała, że to będzie bardziej wojskowa ekspedycja, więc będą tylko żołnierze. Ukazałem jej, że chcę pokazać Jorusa C’Boata (szalony Jedi), który przejmuje kontrolę nad wyprawą i dowodzi, dlaczego Jedi nie powinni nikim rządzić. Przy obecności dzieci on może powiedzieć: „Dobra, to dziecko ma zdolności Jedi, więc je wezmę od rodziców i rozpocznę trening, pomijając wolę rodziców.” Więc odpowiedzieli: „Dobra, to bardzo interesujące zagadnienie, rozwijaj je”.

P: Znalazłeś może jakieś fragmenty twoich książek, które zostały retroaktywnie wyrzucone z kanonu?
O: Cóż, wszyscy się bawimy na podjeździe George’a Lucasa, więc kiedy on postanowi wrócić swoją ciężarówką i zatrzymać na tym podjeździe, nie ma miejsca byśmy mogli się tu bawić. Tak było z prequelami, które trochę pogmatwały kilka książek. Każdy, kto coś robił z historią Boby Fetta poczuł nagle, że jego wkład stał się jakimś alternatywnym uniwersum. Było kilka moich rzeczy, ale większość moich zabawek przetrwała właściwie nie tknięta, lub przynajmniej dało się to jakoś wyjaśnić. Ale teraz, co przetrwa Epizody VII, VIII i IX? Nikt tego nie wie.

P: Lucasfilm posiada prawa do wszystkich postaci, które im wymyśliłeś, więc jeśli zechcieliby ożywić Thrawna, mogliby to zrobić nawet cię nie pytając?
O: Zgadza się. Mogą zrobić co chcą, a ja mogę o tym nie wiedzieć, dopóki nie usiądę w kinie i nie zacznę oglądać filmu.

P: A co jako fan Gwiezdnych Wojen chciałbyś zobaczyć w nowej trylogii?
O: Macie kilka godzin na to? Po pierwsze powinni przeskoczyć o pokolenie i mieć albo dzieci Hana, Luke’a i Lei, albo nawet ich wnuki, natomiast postaci z oryginalnej trylogii powinny być starsze, mądrzejsze, w typie mentorów. Ale to co chciałbym zobaczyć, ma dużo wspólnego z Disneyem, w „Gwiezdnych Wojnach” nie widziałem dobrych relacji rodzinnych. Mamy neurotyczne relacje, czy nawet wręcz antagonizm między Lukiem i Vaderem. Chciałbym zobaczyć Luke’a i jego syna lub wnuka, którzy się dogadują i funkcjonują jako rodzina. Chcę oczywiście także dobrej opowieści i bitew kosmicznych. Chciałbym też zobaczyć coś innego niż Skywalker przechodzący na Ciemną Stronę. „Gwiezdne Wojny” dają tyle możliwości, że nie musimy powtarzać przechodzenia na Ciemną Stronę, konceptu wykorzystanego w poprzednich filmach. Nie chcę też oglądać tego samego na nowo.

P: Wygląda na to, że prawie każdy fan myśli, że Han, Luke i Leia będą w nowych filmach. Lub przynajmniej mają na to nadzieję. Ty sam zdecydowałeś się ich trzymać w „Scoundrels”. Czemu wciąż wracamy do tych postaci?
O: Po części pewnie dlatego, że to były pierwsze postaci jakie poznaliśmy. Oni byli naszymi bohaterami. Ale także dlatego, że te filmy Lucasa osiągnęły to, co każdy pisarz czy reżyser chce osiągnąć... znalazł chemię. Znalazł chemię między tymi postaciami, która rozbrzmiewa aż do dziś. Wciąga nas. Widzieliśmy jak Luke dorastał, od naiwnego chłopaka z farmy, który musi zrozumieć swoje obowiązki wobec innych, znajdujemy siłę w Lei, łobuza w Hanie, i to wszystko współgra. Kto nie chciałby zobaczyć ich w interakcji z następnym pokoleniem, no i znów między sobą? To mogłoby być jak Indiana Jones i jego ojciec w „Ostatniej krucjacie”, tylko, że w „Gwiezdnych Wojnach”!

P: Niektórzy sugerują, że Han Solo powinien umrzeć w Epizodzie VII. Masz jakieś preferencje odnośnie jego śmierci?
O: Chyba nie jestem najlepszą osobą do odpowiedzi na to pytanie, bo nie lubię oglądać śmierci głównych postaci. Lubię oglądać bohaterów walczących przeciw niemożliwemu i wygrywających. Nie przepadam za scenami śmierci. Wskazałbym raczej Sherlocka Holmesa jako przykład, poszedł na emeryturę i zajął się pszczelarstwem. Ale jeśli już zdecydujemy się zabić Hana Solo, to musi być naprawdę dramatyczne i heroiczne. Choć wolałbym, by główne postacie odeszły ze sceny, pozostawiając ją wolną dla nowego pokolenia bohaterów „Gwiezdnych Wojen”.

P: Cóż nawet książki stały się dużo mroczniejsze w ciągu ostatnich dziesięciu lat, choćby zaczynając od „Nowej Ery Jedi”.
O: Jest zbyt mrocznie jak dla mnie, ale wielu fanom się to podoba. To co jest wspaniałe przy tych 150+ książkach, to fakt, że znajdą się takie, które nie ruszają pewnych osób, ale inne je wręcz kochają. Można mieć opowieści tradycyjne w stylu oryginalnej trylogii, jak Rebelia kontra Imperium, coś co robiłem w Posłuszeństwie czy Choices of One, po zombie szturmowców dla fanów horroru, no i wszystko inne co da się wepchnąć w środek. Więc tam jest zawsze coś dla każdego fana, niezależnie od tego, czego on szuka.

Kulisy „Star Wars and History”

7



Od pewnego czasu na oficjalnym blogu panuje marazm, przynajmniej w porównaniu z tym, co mieliśmy od sierpnia. Ale są ludzie na których można liczyć, jak choćby Jonathan W. Rinzler, który tym razem postarał się nam przybliżyć sekrety kolejnego albumu przy którego powstawaniu brał udział.

Jeszcze w roku 2007, George Lucas przesłał mi przez swoją asystentkę kopię „Star Wars and Philosophy”. Potem zadzwonił i powiedział, że chciałby dostać coś w tym duchu, zaczynając od „Star Wars and History”. W tym miesiącu, czyli pięć lat później, książka została wydana przez wydawnictwo Wiley. Mamy nawet esej napisany przez redaktora tej książki, Kevina S. Deckera.

Dlaczego pięć lat? Sześć miesięcy to wakacje i spanie w pracy. Zajęło nam też trochę znalezienie właściwego wydawcy, wejście w kontakt z nowym licencjonobiorcą i zatrudnienie autorów. Na szczęście pracowałem z bardzo dobrą redaktorką w Wiley, który nazywa się Constance (Connie) Santisteban. Connie sprawiła, że cały proces przebiegał dużo łatwiej, a jej zespół odwalił kawał niesamowitej roboty, projektując tę książkę. Connie znalazła też redaktorki tej książki, Janice Liedl i Nancy R. Reagin, które zrobiły kawał niezłej roboty, a które także weszły w pole eseistów i uzupełniły braki tam, gdzie nie mogliśmy znaleźć właściwych autorów, jak choćby w przypadku rozdziału o kobietach i ruchach oporu. Janice i Nancy rzuciły wszystko i napisały przepiękny esej.

Moje zadanie polegało na tym, by być pośrednikiem między George’em a wszystkimi innymi. Jeśli autor miał jakieś pytanie, to ja pytałem George’a. Jeśli George miał jakiś problem z tekstem, starałem się je wytłumaczyć redaktorkom, które koordynowały prace z autorami. Miałem kilka telefonów od George’a, który radośnie tłumaczył mi, dlaczego pewne historyczne wzorce są podstawą czegoś, na przykład organizacji przestępczych w Gwiezdnych Wojnach. Na początku, George przygotował listę tematów, które musieliśmy wybrać. Niektóre z nich załapały się do kategorii nauk politycznych, niż do historii, więc postanowiliśmy je zostawić na inną ksiązkę.

Oczywiście autorzy nie byli ograniczeni listą tematów, którą przygotował George, ale to właśnie te pomysły stały się zalążkami esejów, które następnie autorzy uzupełniali o swoje własne pomysły, oczywiście pozostając w temacie.

Moim osobistym i ulubionym fragmentem tej książki jest zdjęcie znajdujące się na 64 stronie, to meksykańska rewolucjonistka nosząca fryzurę, która pomogła zainspirować tę księżniczki Lei. Nancy i Janice musiały znaleźć kogoś, kto jechał do Meksyku by zdobyć to zdjęcie. Legendarne, ale trochę staroświeckie archiwum w Meksyku nie miało faksu czy połączenia internetowego, z wyjątkiem telefonu czy standardowej poczty, więc woleli by ktoś odebrał to zdjęcie osobiście. Wydawca nie miał na to dużego budżetu, wiec ludzie nie mogli sobie latać po świecie, ale nasze redaktorki znały kogoś, kto właśnie tam leciał. Pewna studentka imieniem Pamela robiła badania rozpoznawcze do pracy dyplomowej na południu, stała się naszym łącznikiem. Zdążyliśmy w ostatniej chwili, gdy już uzyskaliśmy szczęśliwie zgodę.

Ogólnie ta książka jest doskonałą pozycją dla każdego, kto chce poszerzyć swoją wiedzę historyczną, ale też zobaczyć jak własne studia George’a Lucasa i jego zainteresowania skłoniły go do przeistoczenia pewnych historycznych trendów w swoje własne filmowe cele. On mi kiedyś nawet powiedział, że Gwiezdne Wojny są jak cebula, można je odzierać z kolejnych warstw tylko po to by znaleźć tam kolejne.

Rzućcie okiem na stronę Star Wars and History na Facebooku, jest szansa wygrać książkę.



A na koniec rzut oka na wygląd albumu.

"Rozkaz 66" w kioskach

Amber
28

Powoli zbliżamy się do końca Wojen Klonów i końca Kolekcji Książkowej Star Wars. W kioskach do nabycia jest już 23 tom serii, którego tytuł to Komandosi Republiki: Rozkaz 66. Powieść, napisana przez Karen Traviss, w oryginale ukazała się w 2008 r. Wydanie polskie przypadło na rok 2010, którego tłumaczeniem zajęła się Anna Hikiert.

Ostatni tom serii "Republic Commando"

Pomimo rychłego kresu Wojen Klonów nikt nie wie czy szczęście dopisze Wielkiej Armii Republiki (WAR), czy wojskom Separatystów. Jednak niezależnie od tego, kto odniesie ostateczne zwycięstwo, o najwyższe stawki walczą specjalistyczne jednostki klonów, takie jak Drużyny Omega i Delta, a także renegaci znani jako Null ARC.

Gdy siły Republiki rozciągnięte są do granic możliwości, a liczba ofiar wzrasta z każdym dniem, ostatnią rzeczą, o jakiej chcą słyszeć ci żołnierze jest wieść, że kanclerz Palpatine trzyma w rezerwie olbrzymie tajne armie klonów. Sierżant Skirata, mentor komandosów, nie ma zamiaru czekać bezczynnie aż Palpatine wyśle ich w bój, niczym owieczki na rzeź. Rozpoczyna więc tworzenie planu ucieczki komandosów spod skrzydeł WAR. Jednak jego wysiłki będą daremne dopóki nie znajdzie sposobu na zatrzymanie procesu przyspieszonego starzenia się klonów. Aby pokonać ten problem, potrzebuje pomocy Separatysty - naukowca o imieniu Ovolot Qail Uthan. Pewną przeszkodą okazuje się fakt, iż naukowiec ten zamknięty jest w więziennej fortecy WAR. Złapani w pułapkę zdradzieckich posunięć swoich przełożonych, żołnierze Null ARC wraz z komandosami rozpoczynają dramatyczną walkę o życie, wykorzystując w niej wszystko, czym tylko dysponują. Są zdecydowani na wydarcie zwycięstwa Separatystom i ocalenie galaktyki.

Jednak nawet najbardziej śmiercionośne bronie mogą okazać się niewystarczające w walce z widmami. Nic także nie powstrzyma apokaliptycznej grozy, która zostanie uwolniona gdy rozbrzmią słowa Palpatine'a: "Nadszedł czas. Wykonać Rozkaz 66." W wolnym tłumaczeniu oznacza to tylko tyle: Jedi próbowali zamachu stanu i trzeba ich wszystkich wystrzelać.

Ich wiara w Republikę i lojalność wobec rycerzy Jedi przechodzą największą próbę. Jak więc komandosi zareagują na najbardziej nikczemny rozkaz w historii galaktyki?

Wielka kolekcja naklejek

Egmont Polska
15

W zeszłym miesiącu swoją premierę miały trzy nowe albumy Egmontu. Na ten miesiąc wydawnictwo przygotowało dwie kolejne pozycje. Do sprzedaży trafiły Wielkie kolekcje naklejek z Mrocznego widma, poświęcone obrońcom galaktyki oraz siłom zła.

Mroczne widmo. Siły zła. Wielka kolekcja naklejek.

Sithowie i ich sprzymierzeńcy chcą przejąć władzę w galaktyce. Kto ich powstrzyma? Poznaj bohaterów filmu Star Wars. Część I: Mroczne widmo i dowiedz się więcej o ich pojazdach, broni i groźnych przeciwnikach. Naklejki można wielokrotnie przylepiać i odlepiać.
Autor Emma Grange, tłumaczenie Jacek Drewnowski. Cena 19,99 zł, 96 stron.

Mroczne widmo. Obrońcy Galaktyki. Wielka kolekcja naklejek.

Rycerze Jedi Qui-Gon Jinn i Obi-Wan Kenobi wykonują misję, by uchronić galaktykę od wolny. Dołącz do nich! Poznaj bohaterów filmu Star Wars. Część I: Mroczne widmo i dowiedz się więcej o ich pojazdach, broni i groźnych przeciwnikach. Naklejki można wielokrotnie przylepiać i odlepiać.
Autor Emma Grange, tłumaczenie Jacek Drewnowski. Cena 19,99 zł, 96 stron.

Bastionowe wywiady: Drew Karpyshyn

Lord Bart
9



Drew Karpyshyn, autor trylogii Bane’a, współscenarzysta KOTORa i TORa, człowiek legenda, który ma wielu fanów i antyfanów, to bez wątpienia autor, wobec którego trudno przejść obojętnie. I to właśnie z nim przedstawimy wam kolejną rozmowę z naszego cyklu Bastionowych wywiadów. Podobnie jak ostatnio tak i teraz wywiad przeprowadził Lord Bart.

O samym Drew Karpyshynie przeczytacie więcej tutaj, gdzie znajdziecie przetłumaczony FAQ z jego strony. Ostatnio zaś w USA pojawiła się jego najnowsza powieść The Old Republic: Annihilation.

Bastionowy wywiad z Drew Karpyshynem
English version


Wszystkie pozostałe wywiady znajdziecie tutaj.

Temat na forum

Premiera "Błędnego Rycerza"

Amber
20

W księgarniach dostępna jest już nowa książka z uniwersum Star Wars. "Błędny rycerz", po prawie miesięcznym opóźnieniu w końcu został wydany. Książka napisana przez Johna Jacksona Millera została przetłumaczona przez trio w składzie Anna Hikiert, Aleksandra Jagiełowicz i Błażej Niedziński. Powieść liczy sobie 368 stron, a jej cena okładkowa wynosi 39,80 zł.

Tysiąc lat przed Luke’em Skywalkerem, pokolenie przed Darthem Bane’em, w odległej galaktyce…

Republika pogrążona jest w kryzysie. Nikt nie stawia oporu Sithom, walczącym między sobą o to, kto ma zostać władcą galaktyki. Tylko jedna samotna Jedi, Kerra Holt, zamierza powstrzymać Mrocznych Lordów. Jej wrogowie są równie liczni, jak osobliwi: Lord Daiman, który uważa się za stwórcę wszechświata; Lord Odion, który zamierza ów wszechświat zniszczyć; zadziwiające rodzeństwo Quillan i Dromika; enigmatyczna Arkadia. Tak wielu brutalnie walczących między sobą Sithów – i tylko Kerra Holt może obronić niewinnych wplątanych w ich konflikt.

Wyczuwając w tym chaosie złowrogą metodę, Kerra wyrusza w podróż, która rzuci ją w wir bitew z jeszcze bardziej zaciekłymi wrogami. Sama przeciw tak wielu, szansę na sukces będzie mieć tylko wtedy, jeśli uda się jej zawrzeć sojusze z tymi, którzy służą jej wrogom – wśród nich z tajemniczym szpiegiem Sithów i z przebiegłym generałem najemników.

Tylko czy okażą się jej wybawcami?



Temat na forum.

Archiwum wiadomości dla działu "Książki"

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.