Książki

''Przeznaczenie Jedi: Hegemonia'' - zapowiedź

Empik
14

Na stronie internetowej Empiku zamieszczona została zapowiedź ósmego, przedostatniego tomu serii "Przeznaczenie Jedi". "Hegemonia", której autorką jest Christie Golden pojawi się w księgarniach 19 czerwca (wtorek), jednak brak na razie informacji o cenie i objętości książki. Tłumaczeniem zajął się Błażej Niedziński.

Jak długo Jedi zdołają utrzymać się przy władzy?
Jak daleko posuną się Sithowie, żeby ją zdobyć?
Jakie szanse mają jedni i drudzy przeciwko Abeloth?

Podczas gdy Luke i Ben Skywalkerowie ścigają budzący grozę byt Ciemnej Strony, Abeloth, Zaginione Plemię Sithów stoi w obliczu unicestwienia przez jeszcze potężniejszą siłę, która popchnie pewnego Mrocznego Lorda do śmiertelnej walki z własną rodziną.

Na Coruscant polityczna próżnia doprowadziła do wrzenia, a różne frakcje walczą o przejęcie kontroli nad Galaktycznym Sojuszem. Otoczony nagle przez ukryte motywy, zdradzieckie spiski i tajnych agentów Sithów Zakon Jedi musi bronić rządu Sojuszu przed pogrążeniem się w anarchii.

Jedi zobowiązani są utrzymywać pokój i zapewniać sprawiedliwe rządy, ale nawet oni nie są przygotowani, by odeprzeć równoczesne zagrożenie ze strony Sithów, obalonej dyktator owładniętej żądzą zemsty oraz przebiegłej i złej istoty, pragnącej zostać bogiem...


Ponadto, dwa tygodnie wcześniej, bo już 5 czerwca, powinno ukazać się przeniesione z maja wznowienie "Powrotu Jedi" autorstwa Jamesa Kahna. Tak jak w przypadku poprzednich dwóch części starej trylogii, tak i to pojawi się w okładce z edycji DVD.

Nowe wydanie trzeciej części kultowej sagi – po kinowej premierze Mrocznego widma w wersji 3D

W lutym 2012 George Lucas powrócił na ekrany kin z pierwszym epizodem swojej galaktycznej epopei przekonwertowanej na 3D - dla nowego pokolenia widzów i czytelników!

Wkrótce kolejne filmy klasycznej trylogii: Nowa nadzieja, Imperium kontratakuje, Powrót Jedi!

Nadchodzi mroczny czas dla Sojuszu Rebeliantów…

Zamrożony w karbonicie Han Solo został przekazany w łapy Jabby – największego galaktycznego bandyty. Zdecydowani go uwolnić Luke Skywalker, księżniczka Leia i Lando Calrissian wyruszają na ryzykowną misję na Tatooine.

Tymczasem Darth Vader i Imperator rozkazują zbudowanie nowej i jeszcze bardziej potężnej Gwiazdy Śmierci. Mają jeden cel: zmiażdżyć Sojusz raz na zawsze. Jedyną nadzieją Rebeliantów jest zgromadzić wszystkie statki w wielką armadę i przypuścić heroiczny ostateczny atak na najbardziej śmiercionośną stację bojową galaktyki…


Wszystkie zapowiedzi znajdziecie tutaj>>>.

Premiera "Scourge"

TFN
15

Za oceanem swoją premierę miała nowa książka Star Wars. "Scourge" Jeffa Grubba traktuje o przygodach Jedi Mandera Zumy w Przestrzeni Huttów i toczy się w 19 roku po Bitwie o Yavin. Powieść liczy sobie 320 stron i można ją już zamawiać w sklepach internetowych typu Amazon.



Naukowiec Jedi poszukujący sprawiedliwości w Przestrzeni Huttów, w sercu bezprawia.

Nowicjusz Jedi zostaje zamordowany w trakcie misji pozyskania koordynatów do tajnej, najeżonej niebezpieczeństwami, ale jednak obiecującej trasy handlowej. Motywy zamachu pozostają nieznane. Jego były mistrz, archiwista Mander Zuma szuka odpowiedzi, lecz najpierw będzie musiał zmierzyć z wątpliwościami czy jego umiejętności są wystarczające, by nazywać się Jedi. Wkrótce zanurzy się w groźny półświatek Huttów, próbując zawsze być o krok przed szmuglerami, zabójcami i szychami sektora, liczącymi na władzę absolutną.


Temat na forum.

"Oszukani" w księgarniach

Amber
16

W księgarniach dostępna jest już nowa książka Star Wars. "Oszukani" to powieść Paula S. Kempa, której tłumaczeniem zajęła się ekipa w składzie: Anna Hikiert, Błażej Niedziński, Małgorzata Stefaniuk. Książka liczy sobie 320 stron.

Na podstawie nowej gry wideo BioWare i LucasArts

„Nasz czas wreszcie nadszedł. Przez trzysta lat czekaliśmy i rośliśmy w siłę, kiedy wy pławiliście się w blasku swojej chwały, przekonani, że wasz lud jest bezpieczny i chroniony. Mieliście strzec Republiki… ale zostaliście oszukani. Daliście się zwieść, omamić potędze Ciemnej Strony.

Zostaliście oszukani… I teraz Republika upadnie”.

Pamiętajcie, że dotychczas wydane pozycje Star Wars możecie nabyć bezpośrednio w sklepie wydawnictwa Amber.

Kolejny wywiad z Troyem Denningiem

RI
5

Niedawno ukazała się finalna część „Przeznaczenia Jedi” – „Apokalipsa”. Z tej okazji Del Rey na swojej stronie przeprowadziło wywiad z autorem, Troyem Denningiem. UWAGA: TEKST ZAWIERA DUŻE SPOILERY, DOTYCZĄCE TREŚCI POWIEŚCI.

P: Największym szokiem w tej książce jest to, że Abeloth została powiązana z Mortis, a Luke doświadcza podobnych przeżyć, co jego ojciec na tej planecie (widzianej w trzecim sezonie Wojen Klonów). Mógłbyś trochę poopowiadać o procesie rozwijania tego powiązania i współpracy z ekipą Wojen Klonów?

O: Początkowo zaczęliśmy rozwijać Abeloth od tego, że mogłaby być powiązana w jakiś sposób z Celestialami. Myśleliśmy, że mogłaby pełnić rolę sługi Celestiali, i że to oni zamieszkiwali gdzieś w Otchłani. Ale nigdy nie sądziliśmy by przedstawić ich jako postaci. Mieliśmy pomysł, by ona była sługą, który upadł. Gdy pisaliśmy „Sojuszników” i „Wir”, wymienialiśmy się e-mailami, oczywiście dołączając ludzi od kanonu z Lucasfilmu. W pewnym momencie jeden z nich - myślę, że to był Leland Chee - powiedział: „wiecie, ludzie od Wojen Klonów robią coś z postaciami w stylu Celestiali, więc powinniście to sprawdzić i skoordynować. Nie chcemy mieć dwóch innych grup postaci, o tej samej naturze i wpływie na galaktykę.” To miało sens, bo wystarczy jeden rodzaj istot odpowiedzialnych za równowagę Mocy.

Byliśmy tym trochę zdenerwowani, bo nie wiedzieliśmy czy to sprawi nam jakieś problemy czy nie. Ostatecznie jednak stwierdziliśmy, że nie chcemy duplikować naszych wysiłków w EU. Tak więc Leland spotkał się z Davem Filonim, wyjaśnił mu co robimy i zapytał, czy możemy nad tym pracować razem? Dave był bardzo łaskawy i pomocny, starał się nam ułatwiać pracę. Od tego momentu nigdy nie chcieliśmy już nazywać tych z Mortis Celestialami, ale tak o nich właśnie myśleliśmy. Nie chcieliśmy się podczepiać pod to, bo trudno się podczepić pod coś związanego z Mortis, ale jednocześnie taki mieliśmy zamysł. Oni stali się tym, co zamierzaliśmy zrobić z Celestiali, jednak nie są w pełni Celestialami. Jednak patrząc na nich z perspektywy Kilików, oni są tym czym Celestiale się stali. Kilikowie oczywiście nie pamiętają wszystkiego dokładnie. Wszystko zostało przefiltrowane przez umysły ludzi, którzy stali się dwumyślni. I to bardzo dobre rozwiązanie, bo nie chcieliśmy dokładnie ukazywać kim Celestiale są. Istnieją ku temu dwa powody. Pierwszy jest taki, że oni są poza wszelkim zrozumieniem i myślę, że Kilikowie do tego doszli. Zatem chyba najlepiej jest stwierdzić: nie zrozumiesz kim są Celestiale. Drugi powód jest taki, że łączy się kanon i podpina Celestiali pod różne rzeczy, a ja chciałem mieć ich jedynie wspomnianych i ukazać, że Abeloth jest z nimi w pewien sposób związana.

P: Czy ktoś z góry przykazał ci, by zachować naturę Abeloth, tych z Mortis i Celestiali w tajemnicy? Czy może to był twój wybór, bo nadawało to sens historii?

O: Chcieliśmy zachować tajemniczość aż do „Apokalipsy”, ponieważ tajemnica lepiej się sprawdza w opisywaniu potężnych i tajemniczych bytów. Jest pewnym symbolem. Potrzebowaliśmy tajemnicy, gdyż ona jest poza tym, co potrafią pojąć śmiertelne istoty. Chcieliśmy wyjaśnić to, co się da wyjaśnić i zrozumieć na temat Abeloth, ale jednocześnie nie chcieliśmy jej jednoznacznie zdefiniować. Ona jest ponad nasze zrozumienie, możemy co najwyżej pojąć kilka rzeczy na jej temat, ale nie wszystko. I w sumie opisałem więcej faktów z jej historii, niż z tego jakie ma moce lub jaka jest jej prawdziwa natura.

P: Jakie pojawiają się wyzwania podczas pisania o tak tajemniczym czarnym charakterze, jak Abeloth, w porównaniu z tymi bardziej znanymi - jak Jacen czy Lumiya?

O: Zaczęliśmy od głównego pomysłu, kim ona jest - jest związana z Celestialami i jest jakimś ich sługą - a potem, im bliżej znajdowaliśmy się końca, tylko dodawaliśmy kolejne szczegóły. Częściowo dopiero rozwijaliśmy szczegóły, a częściowo ukazywaliśmy te, które już znaliśmy. Ciężko byłoby cofnąć się i przypomnieć, które części ujawniliśmy a które wymyśliliśmy w danym czasie. Używając metafory malarskiej, początkowo używaliśmy szerokich pociągnięć pędzla, potem już tylko delikatnie coś domalowaliśmy i tak aż do samego końca.

P: Czy zamierzałeś pozostawić w tajemnicy tożsamość Lorda Sithów, który spotyka Luke’a Poza Cieniami? Myślałem, że to może być Białooki, przywódca Jednego Sitha, którego widzieliśmy w „Piekle” i „Furii”.

O: Miałem bardzo określony pomysł kim on jest, z pewnością to nie jest Białooki, ale mówię zbyt dużo. Jest to postać, która z pewnością pojawi się w przyszłości w EU. Jeśli go zbytnio określę, ludzie zaczną się o to kłócić i debatować. Wolałbym jednak by ludzie sami wyciągnęli swoje wnioski. Nawet jeśli ja mam swój wniosek, to nie znaczy, że ktoś kto wyciągnie inny będzie w błędzie. Kiedy wchodzi się w mistykę, zaczyna rozprawiać o symbolizmie i spirytualizmie, wtedy nie ma nigdy jednej dobrej odpowiedzi. Wszystko zostaje w kwestii interpretacji.

P: Byłem wielkim fanem Vestary w tej serii. Dla mnie jej perspektywa, była jedną z najbardziej interesujących części całej opowieści. Co o niej sądzisz tak ogólnie? Ta postać nie jest twoim pomysłem, ale czy sądzisz, że udało się zrealizować jej potencjał w "Przeznaczeniu Jedi"?

O: Myślę, że Vestara okazała się cudowna. Jej postać była pomysłem Christie i pamiętam, gdy pierwszy raz pojawiła się na spotkaniu. Christie powiedziała, że wie co powinniśmy zrobić. „Powinniśmy sprawić, by pierwsza dziewczyna Bena była Sithem”. Aaron i ja szeroko się uśmiechnęliśmy, a wszyscy patrzyli z zainteresowaniem na reakcję pozostałych. Ktoś powiedział: „Wiecie, nie sądzę byśmy mogli to zrobić”. Dyskutowaliśmy o tym i pisarze byli bardzo podekscytowani tym pomysłem. Pozostali raczej się nim martwili, ale ostatecznie uznaliśmy, że dopóki ta dwójka nie zwiąże się na stałe, możemy się tym bawić. Myślę, że to była absolutnie dobra decyzja. Uwielbiam rozwój tej postaci oraz to w jaki sposób z nią skończyliśmy. Mam też nadzieję - jestem tylko pisarzem i nie wiem, co się stanie w przyszłości - że ona jeszcze stanie się wielkim czarnym charakterem w sadze.

P: Liczyłem na większą bitwę między Vestarą i Benem pod koniec serii. Czy ty i reszta waszej ekipy zamierzaliście dać jej uciec w finale? Jakie dałbyś jej szanse na zabicie Bena?

O: Staram się przypomnieć, czy kiedykolwiek myśleliśmy by ją zabić. W „Apokalipsie” jest kilka scen o których zdecydowaliśmy podczas naszego pierwszego spotkania. Były to między innymi sceny z końca, jak wesele, to od nich właściwie zaczęliśmy. To miało się wydarzyć w serii niezależnie od innych rzeczy. Wiedzieliśmy to praktycznie w momencie, gdy zaczęliśmy spotkanie. Inną z tych rzeczy był właśnie los Vestary i fakt, że ona opuści wszystkich, wkraczając na własną ścieżkę. Nie pamiętam, byśmy debatowali czy ją uśmiercić czy nie, ale z pewnością po pierwszym dniu naszego spotkania, wiedzieliśmy że ucieknie i zaszyje się gdzieś w galaktyce, stając się możliwym przyszłym czarnym charakterem.

P: To bardzo interesujące. W „Hegemonii” jest obiecująca scena, gdy Ben i Vestara są nareszcie razem. Owszem, końcówka „Hegemonii” pozostawiła pewne obawy co do ich przyszłości, ale miałem nadzieję, że „Apokalipsa” skieruje ich na właściwe tory. Jakie motywy ostatecznie sprawiły, że oni nie mogą być razem?

O: Nie chcieliśmy powtarzać relacji Luke-Mara. Owszem jest tu jakieś jej echo, ale jeśli by ją powtórzyć, reakcja fanów byłaby na to mniej przychylna. Ale jeśli echo skierujemy w innym kierunku, wywoła to większy wstrząs.

Podoba mi się sposób, w jaki to rozwiązaliśmy. Nie uważam, by natura Vestary pozwoliłaby stać się jej kolejną Marą. Ona była Sithem i wychowano ją jak Sitha. Myślę, że ona sama doszła do wniosku (gdzieś w „Hegemonii”), że nie może być Jedi. Jest scena, w której zabija dla Bena i zdaje sobie sprawę, że Ben nie może i nie chce zabijać dla niej na analogicznych warunkach. Vestara rozumie, że nigdy nie będzie tym kim jest Ben. Gdy zaczyna się „Apokalipsa” ona podjęła już decyzję. Na początku „Apokalipsy” zamierzałem pokazać to, że ona miała nadzieję skusić Bena by żyli razem jej życiem. Miała nadzieję, że Ben może być kimś innym niż Jedi, ale ostatecznie zrozumiała że tak się nie da. Vestara kocha go za to, za to kim jest, ale nie może z nim być.

P: Więc po części sensem obecności Vestary w serii było to, by Ben nauczył się pozwalać odejść komuś, kto jest tak odmienny od niego, a po części, by osiągnął trochę tego, co przeżył jego ojciec?

O: Dokładnie. Ważnym tematem w Gwiezdnych Wojnach jest odkupienie. Tym też właśnie bawiliśmy się używając Vestary i zadając pytanie „Czy ona zostanie odkupiona?”. Odkupienie jest ważne tylko wtedy, gdy nie zawsze można je osiągnąć. Nie każdy może być odkupiony, nie każda postać może przetrwać. Straciłoby się zaskoczenie w serii, gdyby za każdym razem bohater w opałach miał przetrwać. Tak też jest z odkupieniem w Gwiezdnych Wojnach, tylko oczywiście to wolniejszy i głębszy poziom. Są postaci, które nie zostają odkupione.

P: Chcę się dowiedzieć jak ostatnia scena książki się tam znalazła (ślub - przyp. red.)? Czy to małżeństwo to wynik tego, że Jaina i Jag są ze sobą tak długo, iż w końcu wysłuchano głosów fanów, a może ma to jakiś związek z przyszłymi opowieściami?

O: Początkowo planowaliśmy ten ślub pod koniec „Niezwyciężonego”, ale gdy już nie zabrnęliśmy w serię daleko, zapytałem: „Wiecie co? Jaina właśnie zabija własnego brata pod koniec serii... i potem biegnie by wziąć ślub?” Chodziło o to, by nie uprościć zbytnio jej charakteru. Sądziłem, że nie powinniśmy tego robić. Na szczęście nie musiałem zbyt długo nalegać, by przekonać pozostałych. Też to dostrzegli, bo ślub jest przecież rzeczą pozytywną, a szukaliśmy pozytywnego zakończenia „Niezwyciężonego”, jednak nie kosztem Jainy i tego, co przeszła przez tamtą książkę.

Zatem jedną z pierwszych rzeczy, jakie zaplanowaliśmy w „Przeznaczeniu Jedi” to właśnie to, by pod koniec serii Jag i Jaina pobrali się. To pierwsze nasze ustalenie. Teraz niektórzy fani wiedzą, że byłem zwolennikiem związku Jainy i Zekka, i wszyscy sądzą, że bardziej lubiłem Zekka. Ale to głównie dlatego, że nie chciałem by Jaina wpierw udała się do Imperium Sithów, a potem żyła w Resztkach Imperium. Nie chciałem jej tracić. Jest ważnym Jedi i wszyscy wiemy, że przez długi czas stawała się coraz ważniejsza, stała się jednym z kluczowych Jedi. Sprowadzanie jej z Resztek za każdym razem komplikowałoby więc sprawę. Jednak postanowiliśmy zaryzykować i użyć Jainy do sprowadzenia Jaga do głównej historii na parę lat (ale też zapewnić sobie, że i ona w niej pozostanie). Tak rozwiązaliśmy ten problem.

P: Dlatego Luke ustanowił Jaga imperialnym przewodniczącym?

O: Wtedy akurat planowaliśmy połączyć się z komiksowym Dziedzictwem i pilnowaliśmy zgodności kanonu. Musieliśmy też mieć na uwadze, by to się sprawdziło w powieści. By to osiągnąć, potrzebne było delikatne balansowanie. Mieliśmy dwa przeciwległe cele. Minęło trochę czasu, nim zrozumieliśmy, że to dwa oblicza tej samej sprawy.

P: Czy możesz coś powiedzieć o wizji, którą miał Ben pod koniec powieści? Czy ona dotyczy wydarzeń z Dziedzictwa komiksowego Dark Horse’a i Jednego Sitha?

O: Wizje i symbolika to zawsze temat do interpretacji, bowiem przyszłość jest zawsze w ruchu. Ja patrzę na wizję jako jedną z wielu możliwości, które mogą się wydarzyć. Zrobiłem jedynie mały ukłon w stronę kanonu, ale jestem tylko pisarzem, więc nie wiem jak i czy w ogóle będą wyglądały próby połączenia końcówki „Apokalipsy” z początkiem Dziedzictwa. To dla mnie wielka tajemnica. Byłbym też zdziwiony, gdyby okazało się, że redaktorzy i ludzie z Lucasfilmu mają już czystą wizję tego, co się dziać będzie w EU przez te 60 lat przerwy. To bardzo długi okres. Prawdę mówiąc wątpię, by ktokolwiek obecnie myślał o tym co zrobić, by doprowadzić do początków Dziedzictwa.

Osobiście nie sądzę, by powinni to robić, a już na pewno nie teraz. Mamy obecnie zbyt wiele zabawy z tym okresem. To jedna z tych rzeczy, z którymi mierzyliśmy się w „Apokalipsie” - czy zmieniła się przyszłość? Na to pytanie nie znam teraz odpowiedzi i mam nadzieje, że czytelnicy również. Podejrzewam że nawet gdyby ludzie w Lucasfilm znali już tę odpowiedź, nie zdradziliby mi jej, a ja nawet nie chciałbym by to zrobili. Nienawidzę spoilerów, a to byłby największy spoiler z możliwych.

P: Czy dano ci jakieś specyficzne instrukcje by wskazywać komiksy z serii "Dziedzictwo" jako potencjalną przyszłość galaktyki?

O: Nie dano mi żadnych instrukcji, jednak jako pisarz sadzę, że powinniśmy dawać jak najwięcej nawiązań do kanonu ustanowionego już przez innych. Dobry przykład to seria „Mroczne gniazdo”, którą powiązałem z prequelami informacjami o matce Luke'a, przechowywanymi przez R2-D2 w jego bankach pamięci. Robię to, by EU sprawiało wrażenie spójnej całości. Oczywiście z drugiej strony jest mnóstwo rzeczy niepowiązanych, a my nie chcemy powiązywać wszystkiego.

P: Allana uczestniczy w wielu strzelaninach w tej książce. Czy to kontrowersyjna decyzja? Czy zawahaliście się przed umieszczeniem ośmioletniej dziewczynki w bitwie? Czy raczej dzieci Solo szybko dorastają?

O: Wiedzieliśmy, że chcemy by Allana była jedną z głównych postaci i pragnęliśmy ją wmieszać w historię. Raczej nie chcieliśmy jej chronić odsuwając na bok, jak robiło Bantam w swoich powieściach z młodymi Solo. Wpakowanie jej w akcję było jedynym sensownym rozwiązaniem. To oczywiście nie wyglądało tak, że stwierdziliśmy zapotrzebowanie na kolejnego żołnierza, więc "Allana bierz broń i do walki". Chcieliśmy, by zaangażować ją w trochę inny sposób, wciągnąć ją w historię. W „Apokalipsie” osiągnęliśmy to jej wizjami. Nie mieliśmy jakichś ogólnych redakcyjnych przykazań, że Allana ma pojawić się w bitwie w tej książce. Pozwoliliśmy jej ewoluować organicznie, tak by zaangażowała się w historię pod okiem Hana i Leii.

P: Zamierzacie rozwijać tę postać w sposób podobny do tego, jak to było z dziećmi Solo?

O: Temat przeznaczenia Allany jest wałkowany od „Mrocznego Gniazda”. Chciałem to wyraźnie zaznaczyć. Allana jest specjalnym dzieckiem w Mocy - to ją widzimy na Tronie Równowagi, ona ma przeznaczenie. Jedną rzeczą na którą Solo chcą ją przygotować, to właśnie spotkanie z tym przeznaczeniem. Solo są nie tylko strażnikami i obrońcami Allany, ale też starają się ją nauczyć, jak żyć w niebezpiecznym życiu. Ona to rozumie i stawia temu czoła, by być przygotowaną. Jest mnóstwo rzeczy które robimy, aby w przyszłości stała się interesującą postacią.

P: To co mówisz jest bardzo ciekawe, zwłaszcza o roli Solo w życiu Allany. Niektórzy fani krytycznie podchodzą do tego, że Han i Leia nieustannie wciągają ją w różne niebezpieczeństwa. Zatem wygląda na to, że Solo zrozumieli powagę jej przeznaczenia, więc przygotowują ją zabierając w swoje przygody?

O: Zgadza się. Solo nie chcą ryzykować jej życia biorąc ją ze sobą, ale przez to kim Allana jest, ryzyko same się pojawia. Myślę że Allana zrozumiała to dużo wcześniej niż oni.

P: Wiem, że jedną z twoich ulubionych scen, które napisałeś, była śmierć dziennikarki Madhi Vaandt, relacjonującej powstanie niewolników i udział w nim Mandalorian. W jaki sposób twoim zdaniem cały wątek niewolnictwa współgra z resztą „Przeznaczenia Jedi”?

O: Rozwinęliśmy ten wątek już po napisaniu trzech książek. Poza naszą pierwszą konferencją, która zaczęła projekt, mieliśmy też kilka innych, gdzie korygowaliśmy nasze posunięcia, dokonywaliśmy korekt i sprawdzaliśmy czy jesteśmy po tej samej stronie. Druga konferencja odbyła się, jeśli dobrze pamiętam, przy okazji San Diego Comic-Con. Christie wpadła na pomysł, by rozwinąć wątek niewolnictwa, wspomniany w „Omenie”. Czuła że Jedi muszą stać się bardziej moralną ostoją i myślę, że miała rację. Do tego miejsca, Jedi stanowili tylko jeszcze jeden polityczny byt. Nie odgrywali roli moralnego autorytetu w Sojuszu Galaktycznym.

Niewolnictwo nadało celu Jedi, sprawiło że bycie ostoją moralności nabiera sensu. Bardzo mi się podobał wątek w „Wirze”, gdzie Saba mówi, że muszą podążać za Mocą, za tym co słuszne i że oni są po pierwsze Jedi, a dopiero później politykami. To był powód konfliktu między nią, a Kenthem Hamnerem, który cenił wyżej lojalność wobec Sojuszu Galaktycznego. Mieliśmy zatem Jedi służących różnym sprawom. Dopóki bunt niewolników nie przybrał na sile wraz ze śmiercią Madhi Vaandt, Jedi służyli jedynie swoim politycznym panom, lekceważąc swe powołanie. W „Wirze” chcieliśmy, by dokonali tego przejścia i poddali się bardziej sprawom duchowym.

P: Więc to było takie obudzenie Jedi?

O: Tak. Cała ta rewolta niewolników miała przypomnieć Jedi kim są, co powinni robić i komu powinni służyć.

P: Jak włączyliście do gry Front Wyzwolenia? Czemu użyliście moffów w wątku niewolniczym?

O: Jedną z rzeczy, którą robią moffowie to komplikacja wątków. Tu znów mamy ten sam problem, chcieliśmy wciągnąć Jaga w historię, ale on przecież rządził Imperium, więc trzeba znaleźć sposób by go zaangażować. Mieć wymówkę, by przebywał na Coruscant, a to sprawia, że wyciągamy moffów i ich polityczne intrygi. Zawsze jest problem, gdy ma się postać, którą chce się wykorzystać, ale ona znajduje się daleko poza miejscem akcji, w innej części galaktyki. Trzeba wtedy szukać rozwiązań. To, że moffowie pozostają moffami, knują i spiskują, to już dodatek. Nie byłem pierwszy, który opisał Front Wyzwolenia, więc trudno mi się wypowiadać na ten temat. Wiem tylko tyle, że początkowo miała to być manipulacja, która zacznie rodzić problemy Daali. Z czasem okazało się, że zaangażowanie moffów jest bardzo sprytnym posunięciem.

P: Masz jakąś postać, którą wyjątkowo lubisz pisać? Osobiście bardzo podoba mi się twój sposób opisywania Saby.

O: Kocham wszystkie swoje postacie na równi. Jednak mówiąc zupełnie szczerze, w przypadku bohaterów filmowych to wymieniłbym Hana i Leię - zwłaszcza kiedy są razem. Jeśli zaś chodzi o postaci stworzone przeze mnie, to właśnie Sabę mi się chyba najlepiej pisze. Ona jest jaszczurką, więc można z nią robić fajne rzeczy - wejść w jej głowę i bawić się ironią tego, że to ona staje się ostoją moralności. Zwłaszcza że Saba jest w sercu niebezpiecznym łowcą, ale jest też Jedi, który widzi wszystko dokładnie w czerni i bieli. Według niej samej, ona jest jednym z najbardziej twardogłowych Jedi i tak się stara zachowywać. Uwielbiam tego typu ironię. Zwłaszcza ten konflikt w Sabie, pokłosie jej rasy, łowieckiego dziedzictwa przełożonego na honor Jedi.

Każda postać wnosi inne rzeczy do opowieści. Vestarę pisało się wybuchowo, wchodziło się do jej głowy i starało się zrozumieć, czego ona chce. Była chyba jedną z najbardziej skomplikowanych postaci w serii. To co ona chce dla siebie i Bena, to coś czego każdy chce. Żyć z kimś, kogo się kocha, mieć rodzinę, sukces i takie tam. Jednak oni są zupełnie inni i Vestara to rozumie. To chyba właśnie do mnie przemawia.

P: Jeszcze jedną rzeczą wspaniałą w Sabie jest właśnie jej komediowa natura. Chodzi mi o te wszystkie problemy wynikające z jej nieznajomości ludzkiej kultury.

O: Modelowałem Barabeli swoim poczuciem humoru, ale wielu ludzi go w ogóle nie rozumie. (Śmiech) Mówię coś jako żart, a ludzie przyjmują to absolutnie na serio. Z drugiej strony ludzie będą pękać ze śmiechu nad czymś co wyszło z mojej głowy. Myślę więc, że ten aspekt Saby jest pewnym odbiciem mnie.

P: Twoja jedyna samodzielna powieść to „Zjawa z Tatooine”, choć sam napisałeś także trylogię „Mrocznego gniazda”. Wolisz pisać części dłuższych serii niż samodzielne powieści?

O: To dwie różne przyjemności. Samodzielne powieści są zabawne, gdyż kontrolujesz w nich wszystko. Masz spójną wizję, bo to tylko i wyłącznie twoja własna wizja, która siedzi ci w głowie. Nie zastanawiasz się, co inni myślą. Łatwiej jest tak pisać. Nie musisz zgrywać starannie akcji z innymi osobami pracującymi w grupie. Tam trzeba ustalić wspólnie scenariusz, dograć postaci i każdy kto pisze kolejną książkę musi się zgodzić na ustalone wskazówki i ich przestrzegać. To zawsze to będzie odbiegać trochę od tego, co inni mieli nadzieję dostać. Wtedy okazuje się, że dany element scenariusza znaczył dla każdego coś nieco innego.

Dobrym przykładem jest „Gwiazda po gwieździe”. Kiedy ją pisałem, dostałem manuskrypt „Punktu równowagi” i zobaczyłem w jaki sposób Kathy Tyers opisała zarys. Ona zrobiła dokładnie to, czego od niej oczekiwano, ale to było było może z 15% tego, czego się po niej spodziewałem. Miałem już 400 stron „Gwiazdy po gwieździe” i pomyślałem, że mam zupełnie inne interpretacje postaci niż Kathy! Więc wróciłem, przepisałem te pierwsze 400 stron i dopiero mogłem ruszyć dalej.

Takie rzeczy mają miejsce, gdy robi się wymiany autorów i nie tylko autorów. To wymaga większej koordynacji i sprawdzania zgodności przez wszystkich zaangażowanych. To nie znaczy, że nie warto tego robić - warto. To daje mnóstwo frajdy, dlatego to tak lubię. Burze mózgów, współpraca z innymi ludźmi... jako pisarz raczej nie masz ku temu okazji zbyt często. Można sobie usiąść z pięcioma lub sześcioma osobami, zrobić sesję i dyskutować. Z tą pozytywną energią, przychodzi też ciężka praca i koordynacja, bo niezależnie jak bardzo uważnie podejdziemy do opowieści, jak mocno pilnujemy by być na tej samej stronie, nasze umysły pracują trochę inaczej i trzeba brać na to poprawkę.

P: A jak byś porównał „Przeznaczenie Jedi” z „Dziedzictwem Mocy”?

O: Myślę że najuczciwiej jest powiedzieć, iż nauczyliśmy się wiele. Za każdym razem, gdy robi się taką serię, uczymy się na błędach poprzedniej. Porównując „Dziedzictwo Mocy” z „Nową Erą Jedi” można zauważyć decyzję redaktorów o zmniejszeniu liczby zaangażowanych autorów. To upraszcza sprawę, bowiem ma się do czynienia z trzema różnymi interpretacjami i osobowościami, a nie piętnastoma czy ile ich tam było w „Nowej Erze Jedi”.

Z „Dziedzictwa Mocy” nauczyliśmy się wiele o przekazywaniu sobie historii. Jedną z rzeczy, które robiliśmy w „Przeznaczeniu Jedi” było to, że gdy autor skończył swoją książkę, spisywał krótkie streszczenie gdzie znajdują się dane postaci i co one w tym czasie myślą. Ten i ten jest tu i tu, z tym i tym, i powiedziałby to. To bardzo ułatwia zachowanie ciągłości. Christie jest wspaniałym graczem zespołowym i ona właśnie w tym była genialna.

P: Jak myślisz, w jaki sposób zostanie ta seria zapamiętana? W jaki sposób wywarła swój wpływ na Expanded Universe?

O: Ja patrzę na te książki, zaczynając od „Mrocznego gniazda” aż do „Przeznaczenia Jedi” włącznie, jak na zebraną sagę Jacena Solo. On był głównym czynnikiem sprawczym. Rozpoczęło się od tego, że się pogubił w „Mrocznym Gnieździe”, gdzie wrócił ze swej pięcioletniej wyprawy i wziął galaktykę na swoje barki. Ta pycha doprowadziła do jego upadku w „Dziedzictwie Mocy” a „Przeznaczenie Jedi” to konsekwencje tego upadku, które okazały się większe niż ktokolwiek mógł przypuszczać. Przeszliśmy zatem od podróży osobistej („Mroczne Gniazdo”) do bardziej społecznej (Druga Galaktyczna Wojna Domowa w „Dziedzictwie Mocy”). Jednak w „Przeznaczeniu Jedi” zajmujemy się też podróżą duchową, a Abeloth jest takim mistycznym potworem. Czymś poza naszym zrozumieniem. Ona jest mitologiczna. Mamy zatem rozwój przez te trzy serie. Chciałbym powiedzieć, że tak właśnie planowaliśmy od samego początku, ale prawda jest taka, że wyszło to nam dopiero w praniu.

P: Mówiąc o Abeloth, mógłbyś mi coś powiedzieć o tym napisanym kursywą akapicie pod koniec "Apokalipsy"?

O: (Śmiech) To bardzo ciekawa interpretacja tego fragmentu. Nie chciałem o tym mówić dużo, z wyjątkiem tego, że twoje podejście nie jest takim jakiego się spodziewałem po czytelnikach. Było bardzo niejasne w czyim umyśle jesteśmy. Chcieliśmy to powiązać, zrobić klamrę całej opowieści „Przeznaczenia Jedi”. Mi się podoba sposób, w jaki to zadziałało. Dużo dyskutowaliśmy na temat, czy powinniśmy robić klamrę w ten sposób, czy nie. Myślę że możesz przeczytać te linijki tekstu, zakładając że jesteś w głowie co najmniej kilku różnych postaci, zarówno na początku jak i na końcu tej opowieści. To co wyczytasz z tych linijek, zależy od tego w głowie której postaci jesteś. One operują na więcej niż jednym poziomie.

P: Wspomniałeś, że podobny akapit znalazł się na początku opowieści, zatem pewnie jest w „Wygnańcu”. Możesz mi powiedzieć więcej o decyzji, by zrobić taką klamrę?

O: Kiedy Aaron rozpoczął „Wygnańca” tymi słowami, to było dla nas pewne zaskoczenie. Nie potwierdziliśmy tego, że skończymy „Apokalipsę” w ten sam sposób, przynajmniej dopóki nie byłem już w jej połowie. Zaczęliśmy wtedy rozmawiać o perspektywie tego początkowego akapitu i zrobiło się to interesujące. Mieliśmy wiele pomysłów, zaczynając od tego, do kogo te myśli należą. Rozmawialiśmy o tym i zrozumieliśmy, że trzeba to jakoś wytłumaczyć. Ale czy musieliśmy wybrać jedną osobę? Osobiście wierzę, że jak się wchodzi w symbolikę, nie trzeba wszystkiego wyjaśniać. Wtedy działamy na poziomie poza świadomym zrozumieniem, trzeba to dotknąć podświadomością. Ja podkreślałem wiele razy, że lepiej zostawić to tak, by działało na wielu poziomach. Zapierałem się też, że nie napiszę tych kwestii z punktu widzenia Abeloth. Myślałem o kimś innym, gdy je pisałem.

P: Czy jest jakaś szansa, że się dowiemy o kim, w jakiejś późniejszej książce?

O: Wątpię. Uważam, że tajemnica zostawia pole do interpretacji czytelnikowi. Trudno to w ogóle sobie wyobrazić. Choć nigdy nie mów nigdy. Może któregoś dnia, ktoś wykopie to zdanie i mnie zaskoczy, ale ja nie mam zamiarów by rozwijać akurat tę rzecz.

To nie jest pierwszy wywiad z tym autorem dotyczący tej powieści. Poprzedni znajduje się tutaj.

Darth Vader i syn

Gizmondo
17

Szykuje się prawdziwy bestseller z gatunku... książeczek dla dzieci. Wydawnictwo Chronicle Books wyda 4 maja tego roku pozycję: „Darth Vader and Son” (w polskim tłumaczeniu: Darth Vader i syn). Będzie to iście humorystyczna książeczka w gwiezdnowojennym klimacie autorstwa ilustratora Jeffrey’a Browna, w której będą ukazane relacje tytułowych bohaterów. Darth Vader nigdy nie miał okazji „być” prawdziwym tatą dla Luke’a, to też czytając omawiany tomik będziemy mogli poznać bliżej niezrealizowaną ojcowską stronę słynnego Mrocznego Lorda Sithów. Książeczkę „Darth Vader and Son” można zamówić w tym miejscu za niecałe 15$. Poniżej prezentujemy okładkę i 6 przykładowych stron ze zbioru ilustracji, który będzie w sumie liczył 64 strony.


"Mroczne Widmo" w kioskach

Amber
29

W kioskach dostępny jest kolejny numer kolekcji książkowej Wydawnictwa Amber. Mroczne Widmo dostępne jest w wersji kieszonkowej za 13,99 zł.



Początek najsłynniejszej kosmicznej sagi wszech czasów Trzydzieści lat PRZED wydarzeniami klasycznej już pierwszej trylogii George`a Lucasa

Oddziały desantowe Federacji Handlowej napadają na planetę Naboo. Bezpośrednia interwencja Republiki nie może mieć miejsca, ale senat wysyła na Naboo dwóch rycerzy Jedi: mistrza Qui-Gon Jinna i jego ucznia - młodego Obi-Wana Kenobiego. Po dramatycznych przeżyciach na planecie obaj muszą uciekać przed siłami Federacji. Nie mając innego wyjścia, lądują na Tatooine. Spotykają tam dziewięcioletniego Anakina Skywalkera, chłopca obdarzonego niezwykłym talentem...
Wielki początek najpopularniejszej serii science fiction!

Zapowiedź ''Zaginionego plemienia Sithów''

Amber
26

Na stronie wydawnictwa Amber pojawiła się zapowiedź najnowszej pozycji książkowej, popełnionej przez Johna Jacksona Millera. "Zaginione plemię Sithów", pomimo wcześniejszych informacji, wskoczyło do majowego planu wydawniczego w miejsce przesuniętego na czerwiec wznowienia "Powrotu Jedi". Książka będzie miała objętość 352 stron, jej cena okładkowa wyniesie 37,80 zł, a w księgarniach pojawi się 24 maja (czwartek). Tym samym polska premiera powieści będzie równocześnie premierą światową (w Stanach pozycja zapowiadana jest dopiero na 24 lipca). Tłumaczeniem zajęły się Aleksandra Jagiełowicz oraz Anna Hikiert.

„Omen”, statek Sithów, osiada zniszczony na odległej nienazwanej planecie. Jego dowódca Yaru Korsin prowadzi walkę ze zbuntowaną frakcją, na czele której stoi jego własny brat. Wobec sytuacji bez wyjścia i w obliczu śmierci załoga Sithów nie ma wyboru: musi podjąć ryzyko zapuszczenia się w otaczający ich nieznany, wrogi świat. I stawić czoło wszelkim brutalnym wyzwaniom: okrutnym drapieżnikom, zabójczym plagom, plemieniu, które czci boga zemsty – i jak przystało na prawdziwych wojowników Sithów przeciwstawić im swą ciemną Moc.

Ale to dopiero początek zmagań dla dumnych, bezkompromisowych Sithów, pragnących władzy bez względu na koszty. Pokonają prymitywnych tubylców i odnajdą drogę do swego prawdziwego przeznaczenia – władców galaktyki. Lecz najpierw odkryją, że przyjdzie im zmierzyć się z największym niebezpieczeństwem w ich w tysiącletniej historii. Bo wróg jest wśród nich samych…


Temat na forum.

Wszystkie zapowiedzi znajdziecie tutaj>>>.

Wywiad z Ryderem Windhamem

2

W tym roku Ryder Windham wydał już dwie książki. Jedna to biografia Dartha Maula, druga to nowy przewodnik o Sokole Millennium, tym razem wydany przy współpracy z wydawnictwem Haynes, które słynie z serii przewodników po pojazdach i sprzętach domowych. Niedawno rozszerzyło swoją ofertę także o fikcyjne pojazdy (jak Sokół Millennium, czy U.S.S. Enterprise). Krótki wywiad z Windhamem o tej pozycji znajduje się na stronie wydawnictwa Del Rey.

P: Czego nauczyłeś się podczas redagowania komiksów Star Wars w Dark Horse, a co wciąż ma wpływ na twoje pisanie EU?

O: Gdy redaktor Dan Thorsland i ja zostaliśmy wyznaczeni do rozwijania pierwszej mini-serii „Droidów” dla Dark Horse’a, Dan pokazał mi podręczniki do RPG z West End Games i powiedział, że to cenne źródło informacji, które Lucasfilm już zaaprobował. Lucasfilm jednocześnie chciał abyśmy w Droidach nie odwoływali się do Imperium czy Rebelli, więc razem z Danem stworzyliśmy nowe światy specjalnie pod przygody R2-D2 i C-3PO, ale okazjonalnie nawiązywaliśmy także do opublikowanych już opowieści czy postaci. I choć to doskonale grało w „Droidach”, zrozumiałem, że preferuję przeglądanie materiału z uprzednio opublikowanych historii i albumów, by właśnie tam szukać nowych pomysłów. Jeśli nie istnieje kluczowy powód, by wymyślić nową postać czy planetę, myślę że lepiej pracować na ustalonym materiale, i sądzę, że czytelnicy to doceniają. Więc przewodniki nie są tylko dobrym źródłem informacji, ale też inspiracji.

I tak właśnie pracuję, jak dostaję do napisania nową powieść, zawsze przeszukuje informacje o postaciach, lokacjach, aspektach kanonu. Dla potrzeb „Millennium Falcon Haynes Manual”, musiałem przebić się przez dziesiątki powieści i przewodników. Celem nie było zaimponowanie czytelnikowi pracą jaką wykonałem, ale stworzenie kompletnej i wciągającej książki, która zazębia się z innymi pozycjami.

P: Jesteś jednym z niewielu autorów, którzy piszą zarówno powieści jak i przewodniki. Możesz porównać oba procesy pisania w obu tych formatach?

O: W przypadku powieści redaktor prosi o około 40000 słów, potem dodaje lub ujmuje kilkaset, dobiera krój, rozmiar arkusza, to wpływa na ostateczną liczbę stron powieści. W przewodniku, liczba jest ustalona od samego początku, nim napisze się pierwszą linijkę tekstu. Trzeba zaplanować całą zawartość, rozpisać ją na strony, uwzględnić umieszczenie tekstu pośród zdjęć i ilustracji. Moje doświadczenia wskazują, że praca przy każdym przewodniku jest bardziej czasochłonna niż przy powieści. Każdy wpis w przewodniku wymaga poszukiwań i sprawdzenia, w dodatku musi być napisany tak, by zmieścił się w wyznaczonej przestrzeni dla tekstu na stronie. Nigdy nie poproszono mnie o napisanie 17 słów więcej do ramki dla jakiejś powieści, ale w przypadku przewodników to norma. Ważne jest by przygotować się wcześniej, by mieć w zapasie wiele szczegółów.

P: Czy zapoznałeś się z innymi przewodnikami Haynesa, zwłaszcza tymi fikcyjnymi?

O: Pierwszy przewodnik Haynesa jaki kupiłem dotyczył MGB. Chciałem się dowiedzieć, czemu mój MGB spalał więcej oleju napędowego niż benzyny, i czy są jakieś przyczyny by firma wyprodukowała samochód, który wymagałby serwisowania przez mechanika co tydzień. I choć kochałem MGB, gdy działał, dowiedziałem się później, że dzięki tej książce można dodać mu trochę więcej życia. Natomiast gdy redaktor Derek Smith z Haynes pytał mnie o przewodnik o Sokole Millennium, wysłał mi kopie ich przewodnika po U.S.S. Enterprise (Star Trek) oraz Apollo 11. To były świetne książki, i naprowadziły mnie na pomysł jak można napisać taki przewodnik o Sokole.

P: Którą część Sokoła najbardziej lubiłeś eksplorować?

O: Pracę nad pierwszym rozdziałem, historię serii YT, to było interesujące. Dostałem możliwość połączenia informacji z przeróżnych źródeł, od podręczników West End Games, przez powieść Jamesa Luceno „Sokół Millennium”, aż do „Holiday Special” czy figurki Sokoła z Legacy Collection firmy Hasbro. Ale jeśli pytasz o miejsce na Sokole, to zawsze to była główna ładownia. Wygląda jak świetne miejsce do siedzenia z przyjaciółmi.

P: Na czym polegała twoja współpraca z Haynes? W jaki sposób pomagali ci napisać tę książkę?

O: Pracowałem bardzo blisko z redaktorem z Haynes, Derekiem Smithem, a także dwoma artystami Chrisem Reiffem i Chrisem Trevasem. Napisałem wstępny zarys proponowanych tematów do rozbudowania, a potem Chris i Chris dodali więcej materiału, i tak rozwijaliśmy go aż zapełniliśmy 125 stron, w tym wnętrza okładek. Wszyscy zaangażowani, mogą mnie poprawić lub zbić, jeśli się mylę, ale myślę że to był mój pomysł by pokazać ilustracjami ewolucję YT-1300. Jeśli miałem problem z jakaś częścią Sokoła i nie mogłem tego znaleźć w przewodnikach, Chris i Chris wysyłali mi swoje sugestie, jak to ugryźć. Projekt powstawał wspólnymi siłami.

P: „The Owner’s manual” jest przewodnikiem wewnątrz uniwersum, zupełnie jak „The Jedi Path”. Jak różni się podejście w instrukcji wewnątrz uniwersum od projektów pisanych z dystansu, jak „The Complete Vader” czy „Star Wars Year by Year: A Visual Chronicle”?

O: Tak... W książkach z poza uniwersum, staram się pisać tak obiektywnie jak tylko jest to możliwe, prezentując fakty a nie opinie, no i jest akceptowalne by odwoływać się do naszego rzeczywistego świata. Przykład - zdjęcie starej zabawki Sokół Millennium filmy Kenner z 1982 i podpis o opakowaniu, z minifigurkami i wartości kolekcjonerskiej itp. W przewodniku Haynesa przejąłem głos niezdefiniowanego narratora z galaktyki Gwiezdnych Wojen, kolesia, który jest w pełni zorientowany w historii Corellian Engineering Corporation (CEC), ale ma też swoją wiedzę na temat YT-1300 Hana Solo. Narracja musi wyglądać tak, jakby Haynes faktycznie współpracował z CEC przy tej publikacji.

P: Czy coś czego dowiedziałeś się o Sokole z istniejących źródeł, zaskoczyło cię?

O: Chris i Chris podesłali mi plik z artykułem „Secrets of the Falcon” Christophera Westa, który oryginalnie pojawił się w magazynie Polyhedron. Nie znałem artykułu Westa, który zilustrował go różnymi konfiguracjami wnętrz YT-1300, ale byłem pod wrażeniem ile wysiłku włożył w szczegóły, w wyjaśnienia każdego poziomu planu. Uwzględniliśmy Westa w podziękowaniach, ale muszę podkreślić jak bardzo jestem mu wdzięczny, za ten artykuł, i za to jak dużo informacji, które zaprezentował wykorzystaliśmy.

Ale ogólnie, wciąż zadziwia mnie ile informacji napisano o tym fikcyjnym statku. Nie mówię tego w sposób protekcjonalny. Ale zdumiewa mnie ile uwagi poświęcono statkowi, który istniał początkowo tylko na taśmie celuloidowej lub jej cyfrowym odpowiedniku, a rozrósł się w naszej wyobraźni.

P: Napisałeś też „Millennium Falcon: A 3-D Owner’s Guide”. Czy Sokół to Twój ulubiony statek?

O: Tak, Sokół zawsze był moim ulubionym statkiem z Gwiezdnych Wojen. Kiedy byłem dzieckiem, kupiłem sobie figurkę Kennera z Sokołem i dziś nadal jest moim skarbem. Uwielbiam wygląd Sokoła. Dostaję klaustrofobii w myśliwcach, gubię się w niszczycielach. Sokół relatywnie jest w sam raz, doskonały pojazd do prywatnego użytku.

P: Czy jest jeszcze coś, czego nie wiesz o Sokole, a o czym chciałbyś się dowiedzieć i/lub dodać osobiście do kanonu?

O: Sceny z filmów sprawiają, że Sokół wydaje się być wyższy w środku niż na zewnątrz. Jest dużo miejsca między kanonierkami, zwłaszcza ta drabinka między pokładami. Chris i Chris będą pierwszymi, którzy wam powiedzą, że zbudowanie repliki Sokoła w pełnej skali wymaga oszukiwania przy wielu szczegółach, ale nadal chciałbym zobaczyć skończony rezultat.

A co do dodawania czegoś do kanonu, osobiście nie mam żadnych zakusów w tym zakresie. Przy podręczniku Haynesa, poproszono mnie by dołączyć mini-myśliwiec z kolekcji Hasbro Legacy, jako opcjonalny dodatek do YT-1300, co uznałem za zabawne i właściwe, ale nie dlatego, że chciałem „kanonizować” ten mini-myśliwiec. Kiedy pracowaliśmy nad projektem „Star Wars Blueprints”, Chris i Chris zaprezentowali dowody, że Lucasfilm publikując dane metryczne o Sokole popełnił błąd. I to było ważne osiągnięcie.

I myślę, że gdybym mógł poprawić coś w Sokole, byłaby to kwestia wygrania przez Hana Sokoła od Lando na kilka lat przed ANH, przynajmniej według „Świtu Rebelii”. Nie wiem, kto wpadł na ten pomysł, autorka - A.C. Crispin, ktoś w innej książce, czy może ktoś w Lucasfilm. Uważam, że to głupie i nie zgadzam się z pomysłem, że Han i Chewie mieli Sokoła tylko dwa lata zanim poznali Bena Kenobiego i Luke’a. Ich sposób poruszania się po Sokole sugeruje, że to coś więcej niż tylko rozpoznane środowisko. Oni znają każdy centymetr statku, a Han go wręcz kocha. W moim ujęciu, budowanie takiej relacji musi trwać dłużej, i nie jest możliwe w przypadku niedawno zdobytego przedmiotu. Ale z drugiej strony, gdyby kanon pozwolił im mieć Sokoła dłużej, mieliby więcej lat na swoje przemytnicze przygody, a to byłoby bardzo dobre.

P: Który pojazd, twoim zdaniem, najlepiej nadawałby się na sequel tego przewodnika? To pytanie czysto hipotetyczne.

O: Ciężko odpowiedzieć, bo za bardzo lubię pojazdy. Czy X-Wing nie wyglądałby świetnie na okładce Haynesa? A TIE Fighter? Śmigacz, AT-AT albo Skyhooper? To byłoby wspaniałe. Egzekutor i Gwiazda Śmierci to już w ogóle niesamowite możliwości, z tymi wszystkimi wewnętrznymi poziomami tych pojazdów. Nawet jeśli nie zamierzasz posiadać Gwiazdy Śmierci, przyda ci się przeczytać przewodnik, by się nie zgubić w środku, tak na wszelki wypadek.

Wznowienie książki

Amber
19

W księgarniach w całej Polsce dostępna jest już nowa książka wydawnictwa Amber. Chodzi o"Imperium kontratakuje" autorstwa Donalda F. Gluta. Cena książki wynosi 29,80 zł.



Na podstawie powieści George’a Lucasa i scenariusza Leigh Brackett i Lawrence’a Kasdana

Przygody Luke’a Skywalkera nie skończyły się wraz ze zniszczeniem Gwiazdy Śmierci…

Sojusz Rebeliantów wygrał walną bitwę, ale wojna z Imperium dopiero się zaczyna. Minęło kilka miesięcy i Rebelianci założyli tajny posterunek na zamarzniętych pustkowiach Hoth. Lecz nawet na tej lodowej planecie nie skryją się na długo przed wzrokiem Dartha Vadera.

Wkrótce Luke, Han, księżniczka Leia i ich wierni towarzysze muszą uciekać rozproszeni na wszystkie strony – ścigani zawzięcie przez sługi Czarnego Lorda…


Pamiętajcie, że dotychczas wydane pozycje Star Wars możecie nabyć bezpośrednio w sklepie wydawnictwa Amber.

Zapowiedź ''Fatalnego sojuszu''

Amber
14

Na stronie internetowej wydawnictwa Amber ukazała się zapowiedź trzeciej z książek, powiązanych z grą "The Old Republic". "Fatalny sojusz", autorstwa Seana Williamsa pojawi się w księgarniach 10 maja (czwartek), jego cena okładkowa wyniesie 39,80 zł, a objętość to 384 strony. Tłumaczeniem zajęli się: Jerzy Śmiałek, Ewa Skórska i Miłosz Urban.

Przybyli z różnych stron galaktyki: wysłannicy Republiki i Imperium, Jedi poszukujący informacji, była komandos wyrzucona z elitarnego oddziału i tajemniczy Mandalorianin. W jedno miejsce zwabiła ich niezwykła aukcja – którą wygrać może tylko jeden z nich. Każdy jest gotów przekroczyć granice, byle wejść w posiadanie skarbu, którego wartość może się równać prawu do nowego świata. Nikt nie chce odejść z pustymi rękoma. Wszyscy skrzętnie skrywają swoje tajemnice, pragnienia i plany. I nie ma nic, co może ich zjednoczyć – nic, z wyjątkiem prawdy o śmiertelnie niebezpiecznym przedmiocie, którego pożądają. Lecz czy Sith i Jedi, Republika i Imperium – tysiącletni wrogowie – mogą połączyć siły, nawet przeciwko groźbie zagłady całej galaktyki?

"Fatalny sojusz" będzie jedyną książką z serii Star Wars, która ukaże się w maju. Oznacza to konieczność małych korekt w planie wydawniczym. Wznowienie "Powrotu Jedi" pojawi się w księgarniach w czerwcu, podobnie jak "Przeznaczenie Jedi 8: Hegemonia" (tu bez zmian z datą, zmianie uległ jedynie tytuł), natomiast "Zaginione plemię Sithów" przesunie się prawdopodobnie na lipiec.

Wszystkie zapowiedzi tutaj>>>.

''The Essential Guide to Warfare '' w sprzedaży

księgarnie
8

W sprzedaży ukazał się nowy przewodnik wydawnictwa Del Rey pod tytułem Star Wars: The Essential Guide to Warfare. Przewodnik po wojnach odbytych w całej historii galaktyki Gwiezdnych Wojen, oraz wszelkich jej bohaterów od Ahsoki Tano po Darth Zannah, czytelnicy zapoznają się z tym jak przebiegały kolejne bitwy i jak wpływały na ostateczny wynik wojen. Książka przedstawia też poszczególne hierarchie stopni wojskowych w rożnych frakcjach, pokrótce opisuje używane statki i bronie, zawiera też bezpośrednie notatki zebrane z linii frontu. Przewodnik jest zawiera wszystkie aktualne informacje, w tym te z najnowszych źródeł, między innymi nowych odcinków „The Clone Wars”, czy książkowej serii „Przeznaczenie Jedi”. Autorzy, Jason Fry i Paul R Urquhart, spróbowali też kilkukrotnie porównać bitwy i wojny fikcyjne z tymi prawdziwymi, licznymi wojnami odbytymi w długiej historii ludzkości.

Oficjalny opis przewodnika: Jak w innych wielkich eposach, w Star Wars znajdujemy bogatą historię wojennych konfliktów. Teraz, po raz pierwszy, fakty, postacie i fascynujące tła wielkich bitew i żołnierzy, zostaną udokumentowane w jednej, w pełni ilustrowanej książce. Poparta głębokimi poszukiwaniami i innowacyjnie napisana, zawiera zarówno pełne akcji opisy jak i encyklopedyczną wiedzę. Znajdziemy tam:
- historie znanych militarnych grup i oddziałów
- informacje o tworzeniu broni i technologii wojskowych
- informacje o klasach statków, oddziałów naziemnych oraz producentach broni
- krótkie biografie wielkich przywódców
- widziane i opisywane przez żołnierzy historie bitew
- i wiele więcej rzeczy, które rozszerzą wiedzę o wojnach w Star Wars.
Dzięki opisowi wszystkich mediów ze świata SW, takich jak legendarne już filmy, serial "The Clone Wars", książki, komiksy i gry, kolorowo ilustrowany "Star Wars: The Essential Guide to Warfare" jest kluczowym osiągnięciem na tym polu.”


Okładkowa cena książki to 30 dolarów, ale można ją zamawiać na amerykańskim Amazonie za 19.80 $, na Amazonie brytyjskim za 11.39 £, albo w polskiej księgarni Kraina Książek za 100.91 zł. Niezdecydowanych zapraszamy do przejrzenia ilustracji z tej imponującej książki.

Temat na forum

Kolejna porcja książkowych plotek

0

Kiedyś pisaliśmy, że warto zapamiętać nazwisko Erich Schoeneweiss. Wygląda na to, że się nie myliliśmy. Otóż Eric, który zajmuje się profilem książek Star Wars na Facebooku postanowił raz na jakiś czas wrzucać tam zbiorczą informację statusową, o tym co akuratnie się dzieje. Pierwszą już wrzucił.

W Del Rey niedawno odbyło się spotkanie redaktorów, którzy próbowali wypracować zarys nowej dylogii. Niewiele mówi to nam o przyszłym kontrakcie, ale wiadomo, że coś mają w zanadrzu.

Frank Parisi redagował opowiadanie dziejące się po „Przeznaczeniu Jedi”, które ma się pojawić w Insiderze nr #134. Tymczasem w Del Rey trwa dyskusja jakie powinny być przyszłe opowiadania w tym magazynie i kto powinien je pisać. Proces będą nadzorować Shelly Shapiro i Eric Shoeneweiss.

Podobno w Del Rey oszaleli na punkcie finału sezonu „Wojen Klonów” i pojedynku Maula z Kenobim.

Eric pracuje ciężko nad opóźnionym „The Essential Reader’s Companion” autorstwa Pablo Hidalgo. Podobno dołączono nowego artystę do drużyny, ale to niebawem ma zostać ogłoszone.

Del Rey stara się śledzić na bieżąco nowe komiksy Dark Horse’a, w szczególności serie „Dawn of the Jedi” i „Crimson Empire 3”.

Scott Biel dostał kontrakt na okładkę jednej z książek z 2013. Scott pomaga też Paulowi Youllowi opracowa ćtył okładki „Scoundlers” Tima Zahna.

Frank pracuje nad nowym projektem z nowym autorem w galaktyce. Podobno ten nowy autor jest wielkim fanem. Czego dotyczy projekt, póki co nie wiadomo.

Del Rey planuje też swoje występy gościnne na Celebration VI, a także Comic-Conach w San Diego i Nowym Jorku.

Tyle z Del Rey, ale to nie koniec informacji. Karen Miller, niektórzy zdążyli już o niej zapomnieć. Ale ta pani wraca, do Insidera z opowiadaniem dziejącym się po ROTJ. Podobno musiała przejrzeć wpierw nowe „X-wingi”. Czyżby to było to tajemnicze opowiadanie do numeru #134?

Jonathan Rinzler kończy swoją pracę nad „The Making of Return of the Jedi”. Książka w pierwszej wersji trafiła już do George’a Lucasa, by napisał do niej wstęp.

Tymczasem Drew Karpyshyn pojechał do Vegas. Świętuje tam ukończenie „Annihilation”.

I jeszcze jedno, choć "Fate of the Jedi" dobiegło końca, Erich obiecał, że najpóźniej w wakacje, choć możliwe, że wcześniej dowiemy się czegoś o nowym projekcie osadzonym po "Przeznaczeniu Jedi". Tak więc saga trwa. Można przypuszczać także, że Troy Denning jest w nią zamieszany, gdyż cały czas rozpowiada, że zamierza pisać książki Star Wars jeszcze przez długi czas.

Na koniec jeszcze jedna informacja z polskiego podwórka. „Revan” całkiem nieźle sobie poradził i wylądował na 27 miejscu listy bestsellerów w Empiku. Obecnie już spadł na 69, ale i tak jak na książkę „Star Wars” ostatnimi czasy to dość dobra pozycja.

A i jeszcze na sam koniec garść obrazków z przesuniętego na jesień przewodnika Pablo Hidalgo.







Origami Yoda 3: The Secret of the Fortune Wookiee

OrigamiYoda
5

Wyjaśniła się wyczekiwana przez fanów zagadka. Jak się okazuje kolejnym bohaterem papierowej trylogii Tom Anglebergera „Origami Yoda” będzie nie kto inny, a papierowy Chewbacca. Jak opowiada Susan Van Metre, redaktorka Amulet Books, oddziału wydawnictwa Abrams zajmującego się tytułami dla dzieci: ”Choć osobiście głosowałam na Hana Solo, jestem szczęśliwa, że Tom i fani wstawili się za jego drugim pilotem, wspaniałym Chewbaccą. Zresztą Han odegra ważną rolę w tej historii jako Han Foldo.". Interesujące, że te nietypowe książki zdają się sprzedawać nad wyraz dobrze, bo już mówi się o kolejnych częściach: "Ta seria książek zdołała zebrać tak wielu odbiorców, że przewiduję, że zobaczymy więcej ukochanych postaci z Gwiezdnch Wojen, które staną się origami.”

Książka The Secret of the Fortune Wookiee ukaże się w sprzedaży 7 sierpnia tego roku, co ciekawe jako jedna z największych premier książek dla dzieci w tym roku. Pojawieniu się książki towarzyszyć będzie solidna kompania promocyjna, włączając w to reklamy na terenie całego USA, oraz szereg niespodzianek online, w tym wiadomości dla fanów od autora, i wiele innych.

Premiera ''Łowcy z Mroku''

HitSalonik.pl
45

Dzisiaj do kiosków i saloników prasowych trafił piąty tom kolekcji książkowej wydawnictwa Amber - Darth Maul - Łowca z Mroku. Jest to wznowienie książki, która pierwotnie w Polsce ukazała się w 2001 roku. Poprzednia wersja była w nieco większym formacie i posiadała większą czcionkę. Dodatkowo na wznowieniu jest pasek, na którym można zobaczyć, który jest to tom kolekcji.



Darth Maul - Łowca z Mroku

Neimoidiański zdrajca wykrada holocron z informacjami o planowanej przez Federację Handlową blokadzie Naboo. Lord Sithów wysyła w pościg swego ucznia. Tylko bezwzględny Darth Maul jest w stanie odzyskać holocron. Na drodze staje mu jednak dwójka rycerzy Jedi... i potężna bestia, która potrafi ukryć się przed Mocą.

Temat na forum.

Wznowienie i premiera

Amber
19

W księgarniach dostępne są już nowe książki Star Wars. Tym razem mamy dwie nowości. Jedną jest premiera kolejnego tomu serii Fate of the Jedi, a drugą wznowienie adaptacji książkowej Nowej Nadziei.

Nowe wydanie powieści rozpoczynającej kultową sagę – tuż po kinowej premierze Mrocznego widma w wersji 3D

W lutym 2012 George Lucas powrócił na ekrany kin z pierwszym epizodem swojej galaktycznej epopei przekonwertowanej na 3D - dla nowego pokolenia widzów i czytelników!

Wkrótce kolejne filmy klasycznej trylogii: Nowa nadzieja, Imperium kontratakuje, Powrót Jedi!

Luke Skywalker mieszka na Tatooine i pomaga wujowi Owenowi w pracy na farmie. Kupując dwa roboty, nie zdaje sobie sprawy, że w pamięci jednego z nich, robota astronawigacyjnego R2D2, jest zapisana tajna wiadomość od księżniczki Leii Organy z Alderaanu dla Obi-Wana Kenobiego, rycerza Jedi. Tylko z opowiadań wie o toczącej się wojnie pomiędzy Sojuszem Rebeliantów a wojskami Imperium. Wizyta u Obi-Wana i poznanie Hana Solo sprawia jednak, że całe życie Luke’a ulegnie dramatycznej zmianie.


Książka ma 240 stron, a napisał ją George Lucas.



Tom 7. serii Przeznaczenie Jedi

Jedi zamierzają zadać cios w samo serce tyranii. Czy jednak Luke Skywalker jest w stanie pokonać ucieleśnienie zła? Podążając tropem Abeloth, Luke trafi a na Nam Chorios, planetę, na której trzydzieści lat wcześniej zetknął się z zagrożeniem ze strony drochów, owadów przenoszących Posiew Śmierci. Teraz musi zmierzyć się z własną przeszłością i nowymi zagrożeniami, korzystając z pomocy nielicznych, a czasem niespodziewanych sojuszników. Tymczasem zakon Jedi i członkowie spisku zawiązanego na najwyższych szczeblach władzy, którzy odmiennymi drogami zmierzają do obalenia Daali, przygotowują się do dokonania przewrotu. Czy zdołają powstrzymać popadającą w paranoję admirał, nim dojdzie do tragedii?


"Wyrok" został napisany przez Aarona Allstona, a przekładem zajęli się Aleksanda Jagiełowicz i Grzegorz Ciecieląg.

Pamiętajcie, że dotychczas wydane pozycje Star Wars możecie nabyć bezpośrednio w sklepie wydawnictwa Amber.

Książkowe nowości

0

Miesiąc marzec może nie był tak udany pod względem premier książkowych za oceanem jak luty, ale znajdzie się tam kilka nowych pozycji.



Red Harvest w wersji TPB. Uwaga zmieniono okładkę. Powieść Joe Schreibnera jest swoistym prequelem "Szturmowców śmierci" z tym, że osadzono ją w czasach "The Old Republic". Del Rey, cena 7,99 USD.



"Guardians of the Chiss Key" Rydera Windhama to kolejny tom "Tajnych Misji" wydawnictwa Scholastic. Niestety na razie nic nie wskazuje na to, by miał zostać wydany w Polsce. Cena 6,99 USD. Tym razem Nuru spotka się ze swoim mistrzem, o ile słowo spotka dobrze oddaje charakter tego spotkania.



"The Secret Life of Droids" to kolejna post-słownikowa pozycja wydawnictwa DK. Tym razem koncentrująca się na ciężkiej pracy niedocenianych droidów. Całość kosztuje 12,99 USD.




W USA pojawiła się także wersja TPB Wiru Troya Denninga.

Archiwum wiadomości dla działu "Książki"

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.