Książki

Nowości majowe

0

Maj 2012 był dość nieciekawym miesiącem jeśli chodzi o premiery książkowe w USA. Ale nie można powiedzieć, że nic się nie działo, nawet teraz znajdzie się kilka ciekawostek.

Wookiee Pies, Clone Scones, and Other Galactic Goodies autorzy: Robin Davis, Lara Starr, wydawnictwo Chronicle Books, cena 22,990 USD. To trzecia pozycja z cyklu kucharskich książek Star Wars. Tym razem album wzbogacono o foremki. Więcej na temat książki niebawem.

The Clone Wars: Ackbar's Underwater Army Simona Beecrofta, wydane przez DK, to kolejna pozycja dla dzieci uczących się czytać, bazująca na Wojnach Klonów. Standardzik.



The Old Republic: Deceived - Paula S. Kempa, tym razem przedruk w wersji paparback.

Czyli niestety głównie odgrzewane kotlety. Ale czerwiec wcale nie zapowiada się o wiele lepiej.

Dwie nowe książeczki z Wojen Klonów

Wydawnictwo Ameet
15

W tym newsie pisaliśmy o edukacyjnych książeczkach z serii "The Clone Wars", które od jakiegoś czasu wydaje wydawnictwo Ameet. Zawierają one różne quizy i zagadki, a ich dodatkową atrakcją są naklejki. Dziś mamy dla was wieści o dwóch kolejnych - jednej nowości i jednej zapowiedzi.

Jako pierwszą prezentujemy książeczkę pt. "Łowcy Holokronów".

Star Wars: The Clone Wars - Łowcy holokronów

STRON: 16
OKŁADKA: Miękka
FORMAT: 205x290mm

CENA: 6,90 zł

Wejdź do świata Gwiezdnych Wojen!

Cad Bane i jego banda łowców nagród chcą wykraść bezcenne holokrony ze Świątyni Jedi. Pomóż rycerzom Jedi pokrzyżować złoczyńcom plany, rozwiązując niesamowite zadania, zagadki i quizy. Dzięki fantastycznym naklejkom, które znajdziesz w książce, stworzysz m.in.własny holokron.




Zapowiedzią natomiast są "Misje Yody", które ukażą się najprawdopodobniej w okresie wakacyjnym.

Star Wars: The Clone Wars – Misje Yody

STRON: 16
FORMAT: 205x290mm


Wejdź do świata Gwiezdnych Wojen!

Czy jesteś gotów przejść wyjątkowo trudne szkolenie Jedi, by zostać członkiem Zakonu? Skorzystaj ze wskazówek Mistrza Yody, a Moc będzie Twoim sojusznikiem. Podejmij wyzwanie, rozwiązując niesamowite zadania, zagadki i quizy. Może uda Ci się też poznać tajemnicę pewnego Jedi...




Wywiad z Jennifer Heddle

LS za EUCantina
6

Tym razem EUCantina przeprowadziła wywiad z główną redaktorką w Lucas Licensing, odpowiedzialną za akceptację tak książek jak i komiksów.

P: Jak to jest pracować w Lucasfilmie? Masz jakiś ulubione wspomnienie?
O: Jest fajnie, trochę surrealistycznie i (może to zaskoczenie) łatwo, zważywszy na to jak wielki wpływ Gwiezdne Wojny miały na moje życie. Zawsze są chwile, w których myślę „nie mogę uwierzyć, że tu pracuję”, jak choćby widząc szturmowców z 501 Legionu wędrujących po korytarzu z jakiegoś powodu, albo wizyta na Big Rock Ranch, by zobaczyć zaawansowane prace nad odcinkami Wojen Klonów, lub robienie zapasów na wyprzedaży dla pracowników. Jedno z najciekawszych wydarzeń miało miejsce w tym tygodniu, na obiedzie z członkami LucasBooks i ludźmi z Random House, w pewnym momencie zboczyliśmy z głównego tematu konwersacji i zagalopowaliśmy się, by odkryć, że rozmawiamy o przeznaczeniu Dartha Vadera w końcówce Powrotu Jedi zarówno z punktu widzenia narracji jak i przeżywania filmu. To był taki moment, w którym wiedziałam, że to moi ludzie.

P: Czasem słyszymy od redaktorów w Del Rey o propozycjach na książki od autorów lub o burzach mózgów. Czy masz podobny wkład w proces tworzenia jak oni?
O: To zależy. Czasem uderzam do nich z pomysłem, który już przewałkowali, a czasem pomysł wpada podczas rozmowy przez telefon lub pisania emaila. Ale nieważne, gdzie powstaje pomysł, jestem zaangażowana na każdym etapie procesu.

P: Jak bardzo zaangażowana jesteś w komiksowe publikacje? Czy zobaczymy więcej efektów współpracy LucasBooks i Dark Horse?
O: Właściwie to pełnię tę samą funkcję dla Dark Horse’a jak i dla Del Rey, więc jestem bardzo zaangażowana. I tak myślę, że niedługo usłyszycie o współpracy Random House i Dark Horse’a.

P: Którą powieść wzięłaś na warsztat pierwszą, gdy przyszłaś do LucasBooks?
O: Pierwszą którą przeczytałam, był manuskrypt „Apocalypse”, ale ponieważ to była dziewiąta książka w serii dziewięciu, nie miałam tam swojego dużego wkładu. Powieści, którymi zajmowałam się od początku zaczną się pojawiać pod koniec 2012 i będą to: „The Old Republic: Annihilation” oraz „Scoundrels” Tima Zahna.

P: Gdybyś miała wybrać autora do skończenia serii „Komandosi Imperium”, kogo byś wybrała i dlaczego?
O: Ktokolwiek by to był, byłby to najlepszy autor do tego zadania. Irytująca odpowiedź, co nie?

P: Czy możesz zdradzić jakieś szczegóły o książkach Paula S. Kempa lub „Annihilation” Drew Karpyshyna?
O: Niewiele mogę powiedzieć o tych dwóch książkach Paula Kempa, poza tym, że są w fazie rozwoju, a sam pomysł jest naprawdę interesujący. Jeśli chodzi o „Annihilation”, ta książka spodoba się fanom gry „The Old Republic” i/lub komiksów. Występuje w niej Theron Shan, a jego matka Satele Shan odgrywa istotną rolę. Jest też mnóstwo przygód, które powinny was wciągnąć nawet jeśli nie usłyszeliście o grze. Pojawia się wspaniały szwarccharakter Darth Karrid, była Jedi, która teraz dowodzi wielkim wojennym okrętem Sithów przez cybernetyczne łącze. Ona nie tylko dowodzi tym okrętem, ona nim jest. A Theron jest zdeterminowany by ją zabić.

P: Czy jeśli „Mercy Kill” okaże się sukcesem, rozważycie publikację kolejnej serii X-Wingów?
O: Absolutnie to rozważamy.

P: Jakaś szansa na powieść o Leii bądź Padme w nadchodzącym czasie?
O: Mamy kilka różnych pomysłów w których trochę skupiamy się na Leii (zarówno w książkach jak i komiksach), ale nie mamy żadnych planów związanych z Padme, choć nigdy nie mów nigdy.

P: Czy mogłabyś zdradzić coś na temat nowej serii po „Przeznaczeniu Jedi” lub czegoś w tej erze?
O: Zapowiemy coś na San Diego Comic-Conie, więc bądźcie czujni.

P: Będziesz na Celebration VI?
O: Będę. Może nie cały czas, bo dziwnym zbiegiem okoliczności, moje wcześniej zaplanowane wakacyjne plażowanie zaczyna się w sobotę wieczorem. Ale będę się kręcić na początku konwentu. I czekam na niego.

P: Myślisz, że jest szansa na powrót Matthew Stovera do Gwiezdnych Wojen?
O: Myślę, że jego powrót jest całkiem możliwy.

P: Czy jest szansa, że komiksy będą odgrywać większą rolę w wypełnieniu dziury między „Przeznaczeniem Jedi” a „Dziedzictwem”? Czy twoim zdaniem istnieje okres, który medium komiksowe mogłoby dobrze eksplorować?
O: Trochę się obawiamy dokładnie podążać tą ścieżką prosto do „Dziedzictwa”. Choć warto pamiętać, że Yoda mówił, iż przyszłość jest zawsze w ruchu. Na razie rozważamy, jak się w ogóle tym zająć. I komiksy mogą być uwzględnione w tej opowieści, ale skoro pytasz o okres, który dałoby się eksplorować dobrze w komiksach to moja odpowiedź brzmi – każdy okres. Ale jeszcze nic nie zdecydowaliśmy.

P: „Przeznaczenie Jedi” skończyło się nawiązaniem do serialu „The Clone Wars”, w dodatku w innych książkach również pojawiają się nawiązania do tego serialu. Czy nawiązywanie do niego w książkach i komisach jest obecnie celem?
O: Nie sądzę, że chodzi tu tylko o nawiązywanie do „Wojen Klonów”, staramy się raczej nawiązywać do wszystkiego co mamy, w tym także „The Clone Wars”. Książki, komiksy, serial to są różne twarze tego samego uniwersum i właśnie tak należy je traktować.

Kolejny wywiad z Jeffem Grubbem

RI
4

Niedawno mieliśmy okazję zaprezentować Wam wywiad z Jeffem Grubbem jaki odbył się na łamach Facebooka. Teraz Jeffa Grubba wzięli w obroty specjaliści z Del Rey. Poniżej wywiad przeprowadzony przez Del Rey i TheForce.Net z autorem „Scourge’a”.

P: Na początek witamy w Expanded Universe Gwiezdnych Wojen. Jakie jest twoje najstarsze wspomnienie związane z sagą?

O: To był mój drugi rok studiów na Uniwersytecie Purdue, siedzieliśmy w Pizza Keg z grupą graczy, fanów SF i członkami bractwa rycerskiego. Jeden z członków tej grupy mówił o jakimś nowym SF, który miał się pojawić latem następnego roku. Opisał to jako space operę, ale w której źli noszą białe zbroje.

P: Kto jest twoją ulubioną postacią i jaka jest twoja ulubiona scena z tą postacią?

O: Z filmów? Oczywiście Han, za jego wspaniałą umiejętność, że w środku danej sytuacji nagle rozumie, że to go przerosło. Cała rozmowa przez interkom na Gwieździe Śmierci to dobry przykład. „Wszystko w porządku, dziękuję. A co tam u was?” To chwila w której on wierzy, że to zadziała, ale chwilę później wszystko się wali.

P: Czy kolekcjonujesz jakieś pamiątki/gadżety?

O: Słowo kolekcjonuję jest trochę zbyt silne. Ale jeśli byśmy użyli słowo „akumuluję” w zamian. Mam mnóstwo starych komiksów Marvela, mam też kilka oryginalnych figurek (w tym C-3PO, którego łączone części zamalowano tak, że nie mogą się ruszać).

P: Jak bardzo byłeś obeznany z EU zanim dostałeś kontrakt na „Scourge’a”? Która era w uniwersum jest twoją ulubioną?

O: Krążę wokół uniwersum Gwiezdnych Wojen od lat. Brałem udział w tworzeniu Star Wars RPG Wizardów (mój Wookiee miał na imię Whappamanga), napisałem kilka projektów dla tej gry, byłem też jednym z projektantów gry miniaturkowej Wizardów. Natomiast moja ukochana żona gra w Star Wars RPG od West End Games od prawie zawsze.

Ulubiona era? Należę do starej szkoły. Era Rebelii jest moją ulubioną, potem okres Nowej Ery Jedi.

P: Czy dostałeś jakieś rady od innych autorów Gwiezdnych Wojen, jak pisałeś „Scourge’a”?

O: Troy Denning był bardzo pomocny i chcę mu podziękować publicznie za jego rady i pomoc. Razem jesteśmy starymi weteranami z TSR, pracowaliśmy przy wielu dzielonych światach. Troy wsiąkł już w uniwersum Gwiezdnych Wojen tak głęboko, że doskonale wie jak wszystko działa, więc wyjaśnił mi czego mogę się spodziewać pracując z klasyczną marką jak Gwiezdne Wojny.

P: Dlaczego chciałeś napisać książkę z samymi nowymi postaciami?

O: Kiedy zacząłem tę książkę, złożyłem kilka pomysłów w Del Rey. Niektóre z nich dotyczyły znanych postaci, inne mniej znanych, które pojawiły się w kanonie (Dexter Jettster to jedna z moich ulubionych), a kilka całkowicie nowych postaci. Ustaliliśmy, że wybierzemy historię, która jest osadzona w znanych miejscach i okresie, ale z nowymi postaciami.

P: Czy planowałeś włączyć jakąś znaną postać do książki, by się pojawiła na krótką chwilę?

O: Nie, żadnych pojawień. Wyobraziłem sobie Hana, który pojawia się, macha ręką i znika. Lubię pomysł, że to duży wszechświat, z mnóstwem opowieści do rozwinięcia. Owszem, te ikoniczne postaci mają bardzo długie cienie, a ich osiągnięcia i wiedza są wspominane latami.

P: Możesz opowiedzieć trochę o decyzji by oprzeć powieść o podręcznik do RPG pt. „Tempest Feud” firmy Wizards of the Coast. Jak zdecydowałeś co należy wyciąć, a co dodać? Czy coś musiało być zmienione ze względu na rozwój oryginału jako gry RPG?

O: „Tempest Feud” stanowiło kręgosłup historii. W oryginale zostało to napisane tak by przypominało trochę film. Podzielono na trzy części, każda dziejąca się na innej planecie, jak trylogia.

Gdy jednak robi się przygodę RPG, dostarcza się scenerii, bohaterów niezależnych, fabułę i mechanikę gry. To gracze odgrywają protagonistów, to oni tworzą ich osobowość i historię. Gdy przenosi się to do powieści, trzeba odnaleźć motywację postaci, a także zmiany wynikające z interakcji między nimi. Dodatkowo jest możliwość ukazania tego, co dzieje się poza bohaterami, czego nie da się oddać w scenariuszu do RPG.

W rezultacie dodałem światy i postaci. Wszedłem głębiej w postaci, niż poprzednio. W szczególności dużo pracowałem nad główną postacią, Manderem Zumą. Opowiadam czasem, że zacząłem z historią o łotrach, która stała się opowieścią o Jedi. To właśnie Mander Zuma jest przyczyną tej ewolucji.

P: W jaki sposób przemawiają do ciebie Huttowie i Wspólny Sektor? One nie pojawiają się często w EU, choć mają duży wpływ na wszechświat.

O: Lubię obie ze względu na ich miękką władzę - ekonomiczną, w przeciwieństwie do militarnej. W końcu Korporacje nie są jakieś pazerne, są zadowolone że mogą egzystować w swoich granicach. Z drugiej strony obie (i Huttowie i korporacje) zachowały swoje strefy wpływów przez całą Erę Republiki i Imperium. Dodatkową rzeczą, która mnie pociąga we Wspólnym Sektorze jest seria przygód Hana Solo Briana Daleya, z zamierzchłych czasów. Mówiłem, że pochodzę ze starej szkoły.

P: Mander Zuma to nie jest typ Jedi, do których przywykliśmy. Nie jest doświadczonym wojownikiem, nie czuje dumy ze swego miecza świetlnego i pracuje głównie na zapleczu Zakonu Jedi. Czy ten brak typowej „Jediowatości” sprawia, że to ciekawa postać?

O: Myślę, że to jego podstawowa rola w powieści. On ma syndrom oszusta, nie wierzy że jest Jedi. Widzi plakaty, hologramy, słucha legend i wie, że owszem ma Moc, ale ona manifestuje się u niego zupełnie w inny sposób, zgodny z jego charakterem. Czasem przez to działa efektywniej niż tradycyjny, heroiczny Jedi, ale to ma też skutki uboczne. Myślę, że w nim jest pełno niepewności, że nie jest prawdziwym Jedi, że nikt nie będzie szukał o nim informacji w holonecie.

P: Jest trochę zamieszania i zmyłek z prawdziwą tożsamością pozostającego w cieniu głównego czarnego charakteru, który rządzi handlem Tempest. Miałeś od początku kogoś w głowie, czy raczej postać ewoluowała w trakcie pisania?

O: Tożsamość Lorda Przyprawy była ustalona na samym początku. Władca handlu Tempestem, jego rozwój i interakcja z postaciami jest lustrzanym odbiciem tej którą ma Mander Zuma, sprawia, że to doskonały arcywróg.

P: Rzadko spotykamy rodzinę lub osobę wybraną do treningu Jedi, ale niektóre źródła wskazują, że wiele istot żywiło obawę i niechęć wobec Jedi zabierających ich dzieci lub niemowlęta. Co myślisz o tym sposobie rekrutacji Jedi, i w jaki sposób twoje uczucia odbijają się w tym jak napisałeś Reen Iranę?

O: Nie wiemy dużo o życiu rodzinnym Reen i Toro, ale wiemy, że Reen także udało się wyrwać z jej rodzinnej planety, co pewnie nie miałoby miejsca gdyby zakon Jedi nie rozbił jej rodziny. W rezultacie brat i siostra trzymali ze sobą kontakt, po opuszczeniu domu. Ale Reen wierzy, że Jedi sprzedali Toro marzenie o byciu Jedi, więc w rezultacie są odpowiedzialni za to, co się z nim stało. Więc podobnie trochę jak Mander, czuje się odpowiedzialna za śmierć Toro, i częściowo szuka osoby odpowiedzialnej, by zamknąć sprawę.

P: Nie wyjaśniasz dokładnie kwestii śmierci Toro Irany. Czytelnicy mogą się zastanawiać, czy był słabo wyszkolony, czy to może uzależnienie. Czemu taka niejednoznaczność? Co twoim zdaniem jego przeznaczenie ma nam powiedzieć o byciu Jedi?

O: Jednym z największych pytań o śmierć Toro jest to czy to natura czy wychowanie doprowadziły go do jego końca. Czy zawiodło szkolenie, czy on sam? Część historii jest o tym jak Mander radzi sobie z tym pytaniem. Jak radzi sobie z śmiertelną porażką, jaką okazało się ostatecznie szkolenia kogoś, kto mu zaufał.

Tak jak Mander nie czuje się w roli Jedi, tak Toro ma wszystkie cechy bycia dobrym Jedi, jest impulsywny, ale też zdolny, dynamiczny i bohaterski. Myślę, że te cechy przykryły wiele znaków ostrzegawczych, których ani Jedi ani Reen nie dostrzegli, nim było za późno.

P: Wyobraźmy sobie, że dostajesz drugi kontrakt na książkę Star Wars. Co byś chciał w niej opisać?

O: Myślę, że jest mnóstwo rzeczy, które można zrobić z Huttami i Korporacjami. Lubię ten typ książek, które zajmują się mrocznymi stronami Imperium. Opowieść Mandera rozwinęła się do wspaniałego poziomu, a teraz ze względu na jego doświadczenie jest idealnym bohaterem, by się zajmować tymi dwiema społecznościami.

Ale biorąc wszystko pod uwagę, wciąż jestem wielkim fanem Dextera Jettstera. I zastanawiam się jak on by sobie poradził z mieczem świetlnym?

Okładka ''The Old Republic: Annihilation''

SWTOR.com
26

Dzisiejszej nocy w sieci zaprezentowana została okładka czwartego tomu książkowej serii "The Old Republic". "Annihilation" autorstwa Drew Karpyshyna pojawi się w USA 13 listopada bieżącego roku i będzie drugą książką tego autora, powiązaną z grą "Star Wars: The Old Republic". UWAGA NA SPOILERY!

Wydarzenia opisane w "Annihilation" mają miejsce tuż po zakończeniu gry "Star Wars: The Old Republic". Imperator jest uważany za martwego, a siły Imperium Sithów dowodzone przez Darth Karrid, byłą uczennicę Malgusa, planują wielkie kontruderzenie na Republikę. Głównym narzędziem jej zemsty jest "Wzniesiona Włócznia", potężny statek bojowy napędzany energią Ciemnej Strony. Zagrożenie spróbuje oddalić agent Republikańskiej Służby Informacji Strategicznych Theron Shan, towarzysząca mu szmuglerka Teff'ith i Mistrz Jedi Gnost-Dural, którym z pomocą przyjdą Wielka Mistrzyni Jedi Satele Shan i Jace Malcolm.

Prezentujemy także krótki wywiad z autorem, który rzuci nam światło na kilka spraw dotyczących powieści.

Drew, czego fani "Star Wars: The Old Republic" mogą spodziewać się w twojej najnowszej książce?

"Annihilation" przybliży czytelnikom kilka postaci odgrywających dużą rolę w kolejnych aktualizacjach "Star Wars: The Old Republic". Satele Shan, która jest głową Zakonu Jedi, Jace Malcolm, Naczelny Dowódca armii Republiki oraz Darth Marr, starszy członek Mrocznej Rady. Oni wszyscy znajdą się w tej powieści, a także Mistrz Jedi Gnost-Dural i oczywiście Theron Shan, ukrywany syn Satele.

Czy zalecasz ludziom skończenie ich wątków w "Star Wars: The Old Republic" zanim sięgną po książkę?

Akcja "Annihilation" dzieje się po wydarzeniach w grze, więc pojawiają się tam pewne rzeczy będące spoilerami dla tych, którzy jej nie ukończyli. Równowaga sił pomiędzy Imperium i Republiką zmieniła się nieco do czasu zakończenia wątków ze "Star Wars: The Old Republic", a galaktyka jest zupełnie innym miejscem.

Głównym bohaterem książki jest Theron Shan, który pojawił się także w komiksie "The Old Republic: Zaginione Słońca". Mógłbyś nam powiedzieć coś o nim i o jego powiązaniach z resztą wszechświata w okresie "Star Wars: The Old Republic"?

Theron jest synem Satele Shan, która to oddała go pod wychowanie do swojego mentora - Ngani Zho. Jest także dalekim potomkiem Revana i Bastili Shan, głównych bohaterów gry "Star Wars: Knights of the Old Republic". Jednakże Theron nie jest osobą wrażliwą na Moc i nie jest Jedi. Jest za to jednym z najlepszych agentów Republikańskiej Służby Informacji Strategicznych. To daje mu zupełnie inną perspektywę na życie i całą galaktykę.

Akcja książki rozgrywa się po wydarzeniach ze "Star Wars: The Old Republic". Czy to znaczy, że znajdzie się w niej zakończenie wątków z gry?

Jedną z fajniejszych rzeczy w uniwersum "The Old Republic" jest fakt, że rozgrywa się w nim jednocześnie wiele historii. Wydarzenia ukazane w powieści to zamknięta fabuła, tak jak oddzielne historie klas w grze. Tak jak one, "Annihilation" to opowieść o wydarzeniach mających ogromny wpływ na walkę między Imperium i Republiką, ale jej fabuła skupia się głównie na postaci Therona i jego misji dla RSIS. Podczas pisania bardzo starałem się nie dopuścić, żeby treść kolidowała z wyborami, których gracze dokonują w obrębie własnych historii klasowych.

Skąd wziął się pomysł na tę książkę?

Podobnie jak w przypadku innych książek spod znaku "The Old Republic", "Annihilation" dała nam szansę na wniknięcie nieco głębiej w wątki, które w grze ukazane są bardzo powierzchownie. Chcieliśmy także wykorzystać zmiany, które w grze wiążą się z historiami klas i aktywnością graczy. "Annihilation" opowiada o losach Imperium i Republiki po wydarzeniach z gry i wprowadza kluczowych bohaterów i okoliczności, które będą eksploatowane w kolejnych odsłonach "Star Wars: The Old Republic".

Do listopada jeszcze daleko. Czy mógłbyś nam zdradzić co nieco z treści książki?

Nie ma za bardzo co zdradzać, ale mogę powiedzieć, że Theron Shan to bardzo ciekawa postać. Różni się nieco od moich poprzednich powieści spod znaku Star Wars, Revana i cyklu o Banie, które skupiają się wokół użytkowników Mocy, ale "Annihilation" świetnie pokazuje, jak wielki wpływ na losy galaktyki mogą mieć bohaterowie nie władający nią.

Wszystkie zapowiedzi wydawnicze znajdziecie tutaj>>>.

Książkowe ploty

0

W plotkach książkowych nie może zabraknąć nowych wieści od Ericha Schoeneweissa. I od niego zaczniemy. Facebook dla tego pana to za mało, tak samo jak i strona Del Rey. Teraz jeszcze atakuje na Twitterze. Podobno Frank Parisi dogadał się już z nowym autorem powieści i podobno to nazwisko jest bardzo „cool”. Ciekawe czy będzie również „cool” w Polsce.

Na Twitterze udziela się czasem także J.W. Rinzler. Donosi on, że George Lucas zaprobował nowy projekt – album, nad którym pracuje Rinzler. Oczywiście na razie nie wiadomo, co to może być,choć być może będzie to „The Complete Storyboard”, nad czym podobno w tajemnicy pracuje Rinzler. W każdym razie ten drugi temat jest już i tak w fazie produkcji, o czym J.W. Rinzler zdążył poinformować.



A skoro jesteśmy przy mocnych wieściach, Drew Karpyshyn opowiedział trochę o „Annihilation”. Ta książka będzie się dziać jużpo zakończeniu akcji „The Old Republic”, a jej głównym bohaterem będzie Theron Shan, agent Republiki i jego Twi’lekańska pomocniczka Teff’ith. Gdzieś w tle Imperium Sithów zaatakuje Republikę, pojawi się Satele Shan i Jace Malcom oraz uczeń Dartha Malgusa. Karpyshyn zapowiada, że książka jest samodzielnąhistorią, i nie ma nawiązań do „Revana”, jak i innych elementów gry, choć z drugiej strony Theron pojawił się już w komiksach. Drew donosi, że ta książka dużo od niego wymagała, gdyż główny bohater jest zdecydowanie innego typu, niżci do których przywykł. Erich i Frank, czyli Dream-team Del Reya już przeczytali „Annihilation” i cieszą się z powodu nowego hutta.

Tymczasem Pablo Hidalgo rozpoczyna promocję swojego przewodnika po wydanych książkach. Na razie pojawiły się pierwsze szkice i kilka fragmentów.









Erich zaś podał rozpiskę opowiadań z Insidera. I tak w numerze #132 pojawi się „The Guns of Kelrodo-Ai” Jasona Fry’a (z SheąHublin w roli głównej, rysuje John Van Fleet). W #133 Jeff Grubb przedstawi historię o Parelli Hutcie. W #134 Christie Goldnen napisze o Jainie i Jagu po „Przeznaczeniu”,a w #135 Karren Miller napisze o Myri Antilles. A i jeszcze jedno, Del Rey szykuje jakieś gratisy na Celebration VI!

Na koniec jeszcze jedna informacja. Na 30 lipca Del Rey zapowiedziało wydanie nowego ebooka, tym razem zbiorczej wersji serii X-Wingi. Oczywiście bez najnowszej części. Kwota i formaty pojawią się w odpowiednim czasie.



Na sam koniec zaś dwie wieści z Polski, jak się wiedzie wydawnictwom.

W 2011 roku wydawnictwo Egmont Polska zanotowało przychody ze sprzedaży książek na poziomie 34,16 mln zł, co daje 7,4% spadek w stosunku do roku 2010.
W roku ubiegłym Oficyna wydała 579 tytułów, w tym 464 nowości. Łącznie sprzedano aż 3 816 037 egz. książek i albumów komiksowych w średniej cenie 8,95 zł za egz.

W 2011 roku wydawnictwo Hachette Polska osiągnęło przychód ze sprzedaży książek wynoszący 34,50 mln zł, co daje 2,4% wzrost w stosunku do roku 2010.
W roku ubiegłym Oficyna wydała 207 tytułów, w tym 79 nowości. Łącznie sprzedano 560 tys. egz. książek w średniej cenie 21,78 zł za egz.

Tydzień Ataku Klonów: Książki z „Ataku klonów”

10



Kiedy „Mroczne widmo” weszło na ekrany kin, wszyscy spodziewali się, wysypu powieści spod znaku „Gwiezdnych Wojen” osadzonych w prequelach. Jednak, aż do „Ataku klonów” nie pojawiło się ich wiele. Planeta życia, bardziej nawiązująca do NEJ, niż wykorzystująca okres między epizodami, Darth Maul: Łowca z mroku nawiązującym do „Mrocznego widma”, czy w końcu Maska kłamstw Jamesa Luceno, która niby wprowadzała nas w pierwszy epizod. Niby, bowiem to właśnie jest pierwsza powieść, w której pojawiają się postaci z „Ataku klonów”, przede wszystkim te, które mają swój udział w wątku politycznym. Tam też pojawia się słynna senator Toonbuck Tora, która miała uczestniczyć w zebraniu separatystów w filmie, lecz ostatecznie została z niego wycięta. Luceno oczywiście o tym nie wiedział. Jednak pisząc wprowadzenie do „Mrocznego widma” cały czas miał w pamięci właśnie też „Atak klonów”. Powtórzył ten sam manewr całkiem niedawno przy okazji Dartha Plagueisa, gdzie choć akcja wprowadza nas tylko i wyłącznie w „Mroczne widmo”, pozostałe części nowej trylogii nieustannie żyją w licznych odwołaniach. Ale takie prawdziwe, samodzielne wprowadzenie do drugiego epizodu, napisał weteran powieści Star Wars, Alan Dean Foster. Nadchodząca burza nawiązywała nie tylko postaciami, czasem, ale i miejscem. Ansion nawet jest wspomniane w filmie, choć niestety to wprowadzenie nie ma większego wpływu na akcję drugiego epizodu.



Jednak najważniejsza zawsze jest i tak adaptacja powieściowa. Atak klonów spisał, podobnie jak przy „Mrocznym widmie”, autor, który swoje największe sukcesy odniósł poza sagą Star Wars, który miał przyciągnąć rzeszę swoich fanów. Mało tego, autor który wcale nie był nowym nabytkiem w świecie Star Wars. Mowa oczywiście o R.A. Salvatore, który na przełomie wieków święcił swoje najlepsze tryumfy, także i w Polsce, głównie dzięki popularności Forgotten Realms. Sama „nowelizacja” pojawiła się jeszcze przed premierą filmu, co ciekawe dzięki wydawnictwu Amber polska premiera książki była bardzo bliska do amerykańskiej. Oczywiście jak to w przypadku epizodów bywa, nie skończyło się na wydaniu jednej adaptacji. Poza dorosłą, dostaliśmy też młodzieżową wersję napisaną przez Patricię C. Wrede (wydane u nas przez Egmont), a także Opowieść filmową (również wydane u nas przez Egmont). I choć Ryder Windham nie pisał własnej adaptacji filmu, dwukrotnie wykorzystał jego elementy w swoich biografiach - The Rise and Fall of Darth Vader oraz The Life and Legend of Obi-Wan Kenobi. Za to inny weteran młodzieżówek, autor kontrowersyjnej serii Galaxy of fear, John Whitman napisał własną adaptację z cyklu Mighty Chronicles. Podczas „Ataku klonów” rozpoczyna się też akcja młodzieżowej powieści Terry'ego Bissona The Fight to Survive, będącej początkiem serii Scholastica o młodym Bobie Fetcie.



Jednak prawdziwy atak klonów nastąpił nie w powieściach, ale w albumach. Album wydany u nas przez Amber zawierał nie tylko mnóstwo szkiców i rysunków koncepcyjnych, ale też cały scenariusz filmu. Nie mieliśmy tyle szczęścia, by wydano u nas Mythmaking: Behind the Scenes of Attack of the Clones, czyli historię powstawania filmu. Za to Egmont dopilnował, byśmy mieli możliwość zakupienia albumów DK, czyli Niesamowite przekroje czy Słownik obrazkowy. Wspaniałe przedstawienie pól walki dostaliśmy także w nie wydanym w Polsce Complete locations, która jest oczywiście przedrukiem Inside the Worlds of Star Wars: Attack of the Clones. W Polsce ukazał się także Album z naklejkami. W USA wydano także nową, poprawioną i rozszerzoną wersję przewodnika po postaciach – „The New Essential Guide to Characters” Daniela Wallace’a. Swój wkład w albumy ma też Ryder Windham ze swoim „Attack of the Clones Scrapbook”, choć to pozycja przeznaczona bardziej dla młodszych czytelników.



Także wiele dziecięcych pozycji nawiązuje do drugiego epizodu, lub nawet mocno na nim bazuje. Wymienić tu można Battles for the Galaxy, Galactic Crisis!, The Story of Darth Vader. Przy okazji AOTC Egmont wydał także dwie pozycje dla dzieci w Polsce - Album rodzinny Skywalkerów oraz To ja, uczeń Jedi. W USA zaś wyszła jeszcze jedna dziwna pozycja - Anakin Skywalker: A Jedi’s Journal, połączenie notatnika z elementami fabuły.


Jest jeszcze kilka innych interesujących pozycji, które nie trafiły w żaden sposób do Polski. „Battle in the arena” Justine i Rona Fontesów to kolejna adaptacja bitwy o Geonosis wydawnictwa Random House. Podobną formę ma też „I am a Bounty Hutner” Kerry Milliron (podpisana jako Boba Fett). „Attack of the Clones: The Illustrated Companion” Marcusa Hearna, to kolejna pozycja przedstawiająca nam Epizod II. Kolejnym quazi-przewodnikiem był też „Villians” Lisy Findlay. Random House wydawał także książeczki dla najmłodszych, uczących się czytać. Są to choćby „Anakin Apprentice” Marca Cerasiniego czy „Jango Fett: Bounty Hunter” Erica Arnolda.


Niektóre rzeczy czasem już nawet pod książki podciągnąć. Chyba najbardziej pasuje forma, ale treść/zawartość to już całkowicie wolna amerykanka. Doskonały przykład to „Star Wars: Episode II: Attack of the Clones: Piano Accompaniament” Johna Williamsa, czyli 39 stron z nutami na fortepian/pianino wydane przez firmę Alfred Publishing Company. Jakby ktoś chciał poczytać o kolorowankach, książeczkach z papierowymi lalkami, książeczce z pocztówkami czy quizami, to więcej informacji znajdziecie tutaj. To nadal nie wszystko. „Trivia Challange” Benjamina Harpera to pozycja, dzięki której każdy może lepiej poznać drugi epizod, poddając się testom. Powstała nawet „Jedi Activity Book”, książeczka przeznaczona dla dzieci i ich rodziców, zawierająca różne rozwijające zabawy.



Na koniec jeszcze jedna seria książeczek/gier, które pisał Ryder Windham. „Star Wars Episode II Adventures”, będące kontynuacją serii „Star Wars Episode I Adventures” i „Star Wars Missions”. Zawsze wydawano parę, grę i powieść młodzieżową. Gra trochę przypomina paragrafówkę, powieść zaś stanowiła miły dodatek. Serię wydawał Scholastic. Do „Ataku klonów” nawiązywały „#1 Hunt the Sun Runner”, „#2 The Cavern of Screaming Skulls”, „#3 The Hostage Princess”, „#4 Jango Fett vs. The Razor Eaters”, „#5 The Shape Shifter Strikes”, „#6 Warlords of Balmorra”.



Oczywiście to nie są wszystkie pozycje, które wydano. Jakby zaś komuś książek powiązanych było jeszcze mało, zawsze może się posiłkować tymi z Wojen Klonów.

Wszystkie atrakcje Tygodnia Ataku Klonów znajdziecie w tym miejscu.

"Fatalny Sojusz"

Amber
18

W księgarniach ukazała się trzecia książka z serii The Old Republic. "Fatalny Sojusz" to pozycja napisana przez Seana Williamsa. Przekładem zajęli się Jerzy Śmiałek, Ewa Skórska oraz Miłosz Urban. Za przyjemność przeczytania książki musimy zapłacić 39,80 zł.

Na podstawie nowej bestsellerowej gry wideo The Old Republic
Przybyli z różnych stron galaktyki: wysłannicy Republiki i Imperium, Jedi poszukujący informacji, była komandos wyrzucona z elitarnego oddziału i tajemniczy Mandalorianin. W jedno miejsce zwabiła ich niezwykła aukcja – którą wygrać może tylko jeden z nich. Każdy jest gotów przekroczyć granice, byle wejść w posiadanie skarbu, którego wartość może się równać prawu do nowego świata. Nikt nie chce odejść z pustymi rękoma. Wszyscy skrzętnie skrywają swoje tajemnice, pragnienia i plany. I nie ma nic, co może ich zjednoczyć – nic, z wyjątkiem prawdy o śmiertelnie niebezpiecznym przedmiocie, którego pożądają. Lecz czy Sith i Jedi, Republika i Imperium – tysiącletni wrogowie – mogą połączyć siły, nawet przeciwko groźbie zagłady całej galaktyki?


Temat na forum.

Pamiętajcie, że dotychczas wydane pozycje Star Wars możecie nabyć bezpośrednio w sklepie wydawnictwa Amber.

"Poza Galaktykę"

Amber
30

W kioskach można zakupić już ósmy tom Kolekcji Książek Star Wars. Dzisiaj udostępniona została powieść "Poza Galaktykę, oryginalnie wydaną w 2007 r. Książkę napisał Timothy Zahn, a za tłumaczenie odpowiada Aleksandra Jagiełowicz.

Projekt Wyprawy Międzygalaktycznej był ambitną misją, w którą wyruszyło sześciu Mistrzów Jedi, dwunastu Rycerzy Jedi i 50 tys. mężczyzn, kobiet i dzieci. Mieli oni wylecieć poza granicę znanego wszechświata, by nawiązać kontakt z innym inteligentnym życiem. Był to pomysł życia mistrza Jedi, Jorusa C’Baotha, ale nawet jemu przebrnięcie przez biurokratyczną machinę Republiki nie przyszło z łatwością, zanim ekspedycja została ostatecznie zatwierdzona. Sprawą projektu zainteresowany był także Lord Sithów, Darth Sidious, któremu zależało by ta misja nie powiodła się. Wyprawa w praktyce była skazana na zagładę od samego początku, zwłaszcza gdy w Nieznanych Regionach musiała zmierzyć się z Chissami, a także genialnym młodym obcym, który pewnego dnia stanie się Wielkim Admirałem Thrawnem. Nawet obecność Obi-Wana Kenobiego i jego ucznia Anakina na olbrzymim statku nie była w stanie zapobiec katastrofie…

Wywiad z Jeffem Grubbem

RI
6

Ostatnio na Facebooku Del Rey gościło Troya Denninga. Następnym gościem został Jeff Grubb, nowy pisarz w Gwiezdnych Wojnach. Oto zapis czatu z Jeffem Grubbem.

P: Jak to się stało, że zaangażowali cię do Gwiezdnych Wojen?

O: Zostałem polecony przez Troya Denninga (dzięki Troy!). Mam duże doświadczenie we współdzielonych światach i pracowałem już przy Gwiezdnych Wojnach, więc to była wspaniała okazja.

P: Skąd się wziął pomysł na „Scourge’a”?

O: Kiedy rozmawialiśmy po raz pierwszy o tej książce, miałem kilka pomysłów. Jeden z nich bazował na przygodzie RPG, którą napisałem dla Star Wars d20 z WOTC. Tamten projekt nazywał się „Tempest Feud” i stał się sercem powieści.

P: Pomiędzy „Tempest Feud” a „Scourgem” pisałeś trochę o Huttach i półświatku. Co sprawia, że Huttowie są tak wciągającym dla ciebie tematem?

O: Są bardzo ludzką rasą nie-ludzi. Są potężni, niebezpieczni i zręczni. Są trochę jak smoki w uniwersum Star Wars.

P: Skąd czerpałeś inspirację na głównego bohatera, Mandera Zumę?

O: Jedi mają reputację, rosłych, nieustraszonych herosów. Tak ich widzimy w filmach, ale podobnie też widzą je postaci z galaktyki. Pomyślałem zatem o postaci, która jest Jedi, ale nie czuje by jej życie okazało się spełnieniem marzeń. Jest dalekie od ideałów. W skrócie, on czuje się jak kuglarz, pomimo zdolności używania Mocy.

P: Jaka jest twoja ulubiona powieść Star Wars?

O: Bardzo, bardzo stara szkoła. Kocham serię z „Han Solo na krańcu gwiazd” Briana Daleya. Myślę, że stamtąd pochodzi moje zainteresowanie Wspólnym Sektorem.

P: W której innej erze Gwiezdnych Wojen chciałbyś pisać?

O: Czuję się dobrze w erze Rebelii oraz Nowej Republiki. Uważam, też że okres powstania Imperium byłby interesujący, ponieważ to czas gdy wszystko się załamuje.

P: Kiedy dokładnie dzieje się „Scourge”?

O: W roku 19 ABY, zanim pojawili się Yuuzhan Vongowie i rozwalili przestrzeń Huttów.

P: Czy czasem się denerwujesz, gdy George Lucas mówi o Gwiezdnych Wojnach?

O: Nie. To jego wizja, bazujemy na niej. To my bawimy się w jego wszechświecie. Częścią pisania we współdzielonym świecie jest to, że trzeba się wgryźć i znaleźć główne etosy, podstawowe prawdy i umieć je rozwinąć. Jeden z moich przyjaciół określa to tak, możemy pobawić się zabawkami, ale jeśli zostawimy nasze rowery na podjeździe, a wujek George wróci, to nie będzie jego wina.

P: Czy czytasz inne książki Star Wars? Jeśli tak, co sądzisz o „Przeznaczeniu Jedi”?

O: Nie czytałem „Przeznaczenia Jedi” (tak, opuszczam się). Ostatnią książką którą przeczytałem była „Zjawa z Tatooine”.

P: A masz jakieś ulubione postaci z Gwiezdnych Wojen?

O: Han, bez dwóch zdań. Po pierwszym filmie, wszyscy lubili Luke’a, ale każdy chciał być Hanem. Dokładniej lubię w nim to, że Han jest niesamowicie pewny siebie, a potem nadchodzi moment, że on mentalnie wie, że jest skończony.

P: Podobał mi się „Scourge” w szczególności Mander. Jakaś szansa, że go jeszcze zobaczymy?

O: Myślę, że zostawiliśmy Mandera w dobrym miejscu pod koniec powieści, ale z jego doświadczeniem, stał się ekspertem w sprawach tego sektora. Chciałbym jeszcze zobaczyć jak teraz sobie radzi z Huttami i Korporacjami.

P: Jak dużo poszukiwań zrobiłeś do tej powieści?

O: Mnóstwo. Uzbroiłem się w Holokron i Wookieepedię, ścigałem wszelkiej maści odnośniki do książek, gier i komiksów. Miałem szczęście, że wiele materiałów kanonicznych bazowało na tym, co pisałem dla gier RPG dziesięć lat temu. Więc mogłem wrócić i sprawdzić moje oryginalne notatki.

P: Jeff, są jakieś zasady, których trzeba przestrzegać pisząc Gwiezdne Wojny?

O: Twierdzę, że jest jedna wielka zasada, której trzeba przestrzegać w Gwiezdnych Wojnach. Trzeba pozostać wiernym etosom i realności tego świata. To jest epickie, to coś więcej niż życie. To jest heroiczne. Pomimo natury Mandera, ta książka nie jest o jego pracy w archiwach. I choć opowiadanie w stylu CSI byłoby fajne, byłoby trudno sprawić by zadziałało przy tych założeniach. W tej książce miałem kilka miejsc, gdzie musiałem wyrwać chwasty z naukowego punktu widzenia, a potem je przywrócić w późniejszych wersjach.

P: Mander Zuma jest innym typem Jedi niż przywykliśmy widzieć w Gwiezdnych Wojnach. W jaki sposób go stworzyłeś?

O: Podczas gdy większość Jedi odnajduje się w heroicznym stylu, Mander nie potrafi się w nim odnaleźć. On jest Jedi, ukończył trening, ale potem przyhamował, bojąc się, że on tam nie pasuje. Dobrze się czuł w Praxeum i archiwach. Więc to historia o tym jak on wychodzi w świat i dorasta. Lubię postacie z wadami, zwłaszcza jak dojrzewają z czasem.

P: Jak rozpoczęła się twoja przygoda z pisarstwem?

O: Piszę od czasów college’u, czyli lat 70., były to słuchowiska radiowe, opowiadania. Potem przygody dla TSR, z czasem zacząłem dla nich pracować, współtworząc zarówno settingi Forgotten Realms jak i Dragonlance. Moje pierwsze książki właśnie były napisane w Forgotten Realms, ale przeszedłem przez wiele współdzielonych światów, zarówno takich które pomagałem tworzyć, jak i takich w których gościłem. Kiedy pracowałem w Wizards of the Coast w zespole Billa Slavicseka, miałem okazję pisać przygody i materiały do gier Star Wars. Podobało mi się to, że miałem szansę coś wnieść do większego uniwersum.

P: Jakbyś porównał pisanie książek w świecie Gwiezdnych Wojen do tych światów, których dotknąłeś w przeszłości?

O: Każde uniwersum ma swoje własne zalety ale i wyzwania. Lubię widzieć Gwizdne Wojny jako wielką galaktykę, gdzie jest miejsce na mnóstwo historii które używają pewnych elementów znanych mitów. No i miecze świetlne. Te są cudowne.

P: Kiedy zdecydowałeś, że chcesz zostać pisarzem?

O: Czytałem mnóstwo SF i fantasy gdy byłem dzieckiem, i chciałem dostać posadę Isaaca Asimova, jego naukową kolumnę, w której tłumaczył zawiłości techniki ludziom. A kiedy zacząłem pisać, zrozumiałem, że mogę tworzyć światy, sprawić by funkcjonowały jak spójne, kreatywne byt. To mnie kręci, to też jedna z przyczyn, dla których lubię pracować w współdzielonych światach.

P: Jak to jest pisać o gwiezdno-wojennym półświatku? Podobało ci się pisać o Huttach? Czy jest może jakaś inna część uniwersum o której chciałbyś jeszcze napisać?

O: Jestem fanem książkowych szumowin i łajdactwa. To pewien cień uniwersum, zarówno niebezpieczny jak i kreatywny. Imperium ma bardzo ludzką formę, co sprawia, że inne rasy gdzieś się chowają. To pozwala wykorzystać bardzo ciekawą gamę postaci. Lubię te enklawy, więc Wspólny Sektor jest innym miejscem, w które chciałbym się wgłębić. Są taką drugą stroną Huttów.

P: Kto według ciebie wygrałby walkę Parella czy Ziro?

O: Uwielbiam Ziro, ale to Parella wygrałby.

P: Planujesz serię w Gwiezdnych Wojnach z powracającymi postaciami?

O: Na razie nie planuję żadnej kontynuacji serii. Myślę, że jest tu mnóstwo opowieści do napisania.

P: Który autor cię najbardziej inspirował?

O: Wielu. Tolkien za tworzenie światów, Twain za język, Raymond Chandler za dialogi. Dziś uznajmy, że najbardziej był to profesor Tolkien.

P: Na ile ci pozwolono w odwoływaniu się i integrowaniu wydarzeń z innych powieści z twoją własną?

O: Nie miałem z tym problemów, gdyż uniwersum Gwiezdnych Wojen jest stosunkowo dobrze udokumentowane. Wszystko, co napiszę, jest wysyłane do Lucasfilmu z prośbą o zatwierdzenie, więc jeśli coś jest nie tak, wysyłają mi informację. Jedną rzeczą, w którą wierzę jest respektowanie pracy poprzednich twórców. Skoro zatem ktoś przedstawił konkretny fakt, traktuję go jako prawdę. Jeśli bym nie mógł, to dlaczego ktoś powiedział, co powiedział?

P: Większość, jeśli nie wszystkie główne postacie w „Scourge” to nowi bohaterowie w EU. A o których istniejących już postaciach chciałbyś pisać?

O: Mander, Reen, Eddey czyli główni bohaterowie to faktycznie nowe postaci, podobnie jak wiele pobocznych. Klan Anjiliac pojawił się w projektach gier i czekał na mnie aż ich stamtąd wyrwę. Natomiast ze wszystkich Jedi chciałbym napisać o Obi-Wanie. Han też byłby wyzwaniem, ze względu na jego długą historię. Lubię też mniej znaczące postacie, jak Dexter Jettster.

P: Jakie są wyzwania przy pisaniu w współdzielonym uniwersum, w szczególności w Gwiezdnych Wojnach?

O: Jednym z najważniejszych jest firma. Wiele osób pisze w tym samym czasie, co ty, więc nie możesz kontrolować jednocześnie wszystkiego (na szczęście redaktorzy to robią). Musisz być gotów robić zmiany dla dobra większego uniwersum. Nawet jeśli twój projekt jest najlepszy dla uniwersum, musisz mieć na uwadze to, co robią w tym czasie inni. Dobry przykład jest taki, roboczy tytuł tej książki brzmiał „Tempest” („Nawałnica”), ale okazało się, że ta nazwa została już użyta w innej książce. Nie piszesz więc samemu, ale to także jest zaleta.

P: Jeśli miałbyś napisać śmierć głównej postaci jak Luke, jak byś go zabił?

O: Miałem powiedzieć „heroicznie”, ale to co mam na myśli lepiej oddaje słowo „spełniony”. Jego zadanie udało się wykonać, jego przygoda się skończyła. Nie ważne, czy umarłby w bitwie, czy w domu otoczony wnukami, Luke dostałby swój szczęśliwy koniec.

P: Gdybyś miał opisać wojnę w kosmosie i na planecie pomiędzy dwiema dowolnymi armiami z EU, które byś wybrał i dlaczego.

O: Dowolny okres czasowy? Wybrałbym Kozzaka Hutta z jego Klatooinianami, Nikto i Vodranami wspomaganymi przez armię droidów. A z drugiej strony Mace’a Windu. Tak, chciałbym napisać coś o Macie Windu.

P: „Scourge” koncentruje się na bardziej wywrotowych aspektach niż większość książek Star Wars, ukazuje też naturę uzależnienia. Jak to współgra z Gwiezdnymi Wojnami?

O: Przyprawa to część uniwersum Gwiezdnych Wojen od zarania, ma też szerokie zastosowania, od substancji uzależniającej, przez medycynę, aż do różnego typu stymulantów. Ta książka pozwoliła mi ukazać, że są różne typy przyprawy i ludzie różnie na nie reagują. Hutt Popara stawia się ponad swych współtowarzyszy, gdyż nie handluje ani twardą przyprawą ani niewolnikami. Reen szmuglowała, ale nigdy nie miała do czynienia z czymś tak podstępnym jak Tempest, stąd jej reakcja i poczucie winy, no i działania.

P: Jednym z ważniejszych bohaterów Gwiezdnych Wojen, który nie doczekał się swojego rozwoju jest Bail Organa. Co o nim myślisz?

O: Opowieść Baila byłaby fajna, brał udział w akcjach, wspierał rebelię, powstrzymywał imperatora nic nie tracąc. I ostatni poranek w jego życiu wyglądał tak, że spogląda na Gwiazdę Śmierci na niebie i myśli: „więc końcu się stało”.

Wywiad z Troyem Denningiem

6

Del Rey nie odpuszcza. Magluje swoich autorów wywiadami, a gdy braknie im pomysłów na pytania, wrzucają pisarzy na facebookowego czata. Tam autor, w tym wypadku Troy Denning, musi bronić się sam. Czat jak łatwo się domyślić dotyczył „Apokalipsy”, stąd możliwe pewne spoilery.

P: Ile lat ma Ojciec?

O: Nie mam pojęcia. To pytanie lepiej zadań Dave’owi Filoniemu. Na moje oko jakieś 100000 lat.

P: Jaki byłby twój wymarzony projekt Gwiezdnych Wojen?

O: Zostałem już obdarzony tyloma wymarzonymi projektami Star Wars, że aż mi głupio pisać o kolejnym... ale chciałbym opisać historię Yody wkraczającego w dorosłość.

P: Masz już pomysł, gdzie chciałbyś nas zabrać teraz w EU? Czy wciąż jeszcze o tym myślisz?

O: Jednym z celi „Apokalipsy” było przygotowanie dobrego startu pod przyszłe historie. I myślę, że osiągnęliśmy ten cel. Są setki możliwych różnych historii Star Wars, które chciałbym opowiedzieć, a które w jakiś sposób sugeruje końcówka „Apokalipsy”.

P: Czy Mortis jest domem Mocy?

O: Myślę, że wszystkie pytania o Morits powinno się zadawać Dave’owi Filoniemu. Z mojego punktu widzenia, to mityczna interpretacja funkcji Mocy, ale jak z każdym symbolem, uważam, że trzeba zachować ostrożność, gdy odczytuje się je zbyt dosłownie.

P: Powiedz, czy są jakieś plany by ponownie uratować Raynara Thula z łap Killików?

O: To ja sprawiłem, że Luke powiedział pod koniec „Apokalipsy”, że ktoś będzie musiał znów ratować Raynara od Killików. Ale wątpię, by zostało to opisane, choć jestem prawie pewien, że następnym razem gdy zobaczymy Raynara, będzie on z Jedi w znanym wszechświecie.

P: Kiedy dowiemy się czegoś więcej o Jaggedzie Felu i o tym jak został Imperatorem?

O: Naprawdę nie wiem jak odpowiedzieć na to pytanie. Jestem tylko pisarzem, a takie decyzje podejmują redaktorzy i inni ludzie w Del Rey i Lucasfilm. Ja mogę mieć tylko na nich pewien wpływ, ale dopiero jak mnie o to poproszą. Osobiście mam nadzieję, że trochę to potrwa, chciałbym dać wpierw szansę Jagowi i Jainie pożyć normalnym życiem... Jedi.

P: Którą część „Apokalipsy” pisało ci się najlepiej?

O: Bawiłem się przednio pisząc większość scen „Apokalipsy”. Wśród moich ulubionych są sceny z Tahiri i Bobą (w sumie to zostały one przepisane), wszystkie z moją ulubioną Sabą. Miałem też wiele radości opisując Jainę w bitwie. Lubiłem też interakcje Bena i Vestary aż do samego końca, gdy zrozumieli, że ona nigdy nie będzie prawdziwym Jedi.

P: Teraz, gdy Jedi odeszli z Coruscant, to czy nowe ich przygody będą się działy na jakiejś nowej, jeszcze niezbadanej planecie?

O: Nie wiem, czy przyszłe przygody Jedi będą się dziać na nieznanych światach, ale moje nadzieje są takie, że zawsze będzie to wspaniała możliwość by spojrzeć szerzej w ich historiach na zarówno lokacje jak i formę.

P: Bardzo podobało mi się w jaki sposób zbliżasz się w niektórych aspektach do komiksowego „Dziedzictwa”, ale jednocześnie zachowujesz dystans w innych. To była twoja decyzja, Lucasfilmu, czy wszystkich pracujących przy „Przeznaczeniu”?

O: To była kolektywna decyzja. Oczywiście popieram ją z całego serca, sam bym podjął dokładnie taką samą, gdyby zależało to tylko ode mnie.

P: Czy interesowałoby cię napisanie dla „The Old Republic”, zarówno powiązanej książki jak i przygód w grze?

O: Jestem zainteresowany pisaniem we wszystkich erach Gwiezdnych Wojen. Niestety nie mam na to wystarczająco dużo czasu, a wydaje mi się, że znalazłem dobre podejście do ery w której pracuję. Więc zobaczymy, w każdym razie wszystko może się zdarzyć.

P: Czy masz jakieś trudności w kwestii technologii i terminologii Gwiezdnych Wojen i innych SF? W końcu się różnią.

O: Obecnie Gwiezdne Wojny tak mocno weszły mi w krew, że byłoby ciężko pisać nie używając słów blaster czy wibronóż. Prawdopodobnie pamiętałbym by nie używać mieczy świetlnych.

P: Skoro część umiejętności Luke’a zniknęła, czy on ustąpi teraz miejsca innym postaciom, stojąc gdzieś z tyłu?

O: Myślę, że cierpienie Luke’a, jego fizyczne jak i duchowe rany powinny mieć jakieś odzwierciedlenie w przyszłych historiach, ale wątpię by powstrzymały go od ogrywania w nich głównej roli. Choć znów jestem tylko pisarzem i to nie moja brocha. Moim zdaniem to powinno stać się słabością, która jest integralną częścią kolejnych opowieści. Podoba mi się jak widzisz tę ranę, że brakuje mu części obecności Mocy. To właśnie Abeloth mu zrobiła, czyż nie?

P: Czy były jakieś konflikty między tym, co napisałeś ty, Christie i Aaron w swoich książkach? Jeśli tak, to jak je rozwiązywaliście.

O: Owszem, były małe konflikty, w tym co pisałem ja, Christie i Aaron. Tego nie da się uniknąć, a powiem więcej, że zdarza się nawet gdy autor tworzy samodzielne dzieło. Ale to nigdy nie był dla nas jakiś ciężki problem, nie zdarzyło się nic takiego, co wywołałoby u nas ból głowy. Wiele w tym zasługi naszego procesu planowania, gdzie ustaliliśmy główne wątki od razu, wiele też zawdzięczamy temu jak dobrze współpracuje się z Aaronem i Christie. To naprawdę było fajne przeżycie, by to napisać.

P: Czy byłbyś zainteresowany napisaniem finalnej przygody Wielkiej Trójki?

O: Owszem. Chętnie bym napisał ich ostatnią przygodę. Który pisarz by nie chciał?

P: Czym dokładnie jest Tron Równowagi? Czy to coś fizycznego, czy raczej duchowego?

O: Tron Równowagi to symbol, a nie fizyczny tron. O nim należy myśleć na kilku poziomach jednocześnie.

P: Jak załapałeś się do napisania „Scroundrel’s Luck” dla WEG w 1990? Byłeś już uznanym autorem, czy raczej pracowałeś w biznesie RPG?

O: Byłem mocno zaangażowany w przemysł RPG, jako wolny strzelec, projektant gier i wówczas tylko aspirujący powieściopisarz. Mój kumpel z colege’u, Curtis Smith, pracował w redakcji West End i znał moje RPGi, ale też zainteresowanie fikcją. Więc zapytał mnie, czy nie chciałbym spróbować podjąć się napisania książki-gry. Podobało mi się, i myślę że im także więc dostałem tę pracę.

P: Jestem ciekaw, czy dowiemy się czym jest Lorellian Court i co się stało w trakcie „Blood Oath”?

O: Nie mam pojęcia, czy i w jakim zakresie wydarzenia z „Blood Oath” zostaną kiedykolwiek ujawnione. Musiałbyś zapytać któregoś z redaktorów, ale podejrzewam, że nawet oni tego nie wiedzą, przynajmniej teraz. A co do wydarzeń mam nadzieję, że będą, bo to fajna historia, która zawiera mnóstwo dobrego materiału o społeczeństwie Hapan.

P: Mógłbyś dać mi jakieś rady pisarskie?

O: Pisz każdego dnia przez jakiś rozsądny czas, który możesz poświęcić KAŻDEGO DNIA. Pisz bez opamiętania. Pisz opowieść, którą chciałbyś przeczytać. Popraw ją. Przepisz. Znów poprawiaj. Poprawki są po to, by uzyskać piękno.

P: Powiedziałeś, że historie po „Powrocie Jedi” nadal będą powstawały, ale nie powiedziałeś w jakim formacie. Możemy liczyć na nowe książki, czy także na komiksy w tej erze?

O: Myślę, że bezpiecznie można założyć, że kolejne historie Star Wars powstaną w obu tych formatach. Ale naprawdę jestem złą osobą, by zadawać jej takie pytania. Ja wiem tylko, czy oni chcą abym to JA coś pisał, i nie mam pojęcia, co oni jeszcze dorzucają do tego ognia. Erich Schoeneweiss: Przygody Star Wars będą kontynuowane po serii „Przeznaczenie” zarówno w powieściach jak i opowiadaniach. Pracujemy aktywnie nad kilkoma z nich. Ale nie jesteśmy jeszcze gotowi by o nich mówić. News pojawi się za jakiś czas. W Insiderze #134, który pojawi się w lecie, będzie opowiadanie dziejące się po Apokalipsie z Jainą i Jagiem.

P: Czy Abeloth mogła użyć rany Luke’a by wniknąć w niego lub nawet go opętać?

O: Podejrzewam, że miała szansę wykorzystać tę ranę by powrócić. Ale szczerze nie spodziewam się, by się to wydarzyło. Abeloth, przynajmniej w moim umyśle, zaginęła na dziesiątki tysiącleci. Oczywiście, nie jestem kimś, kto by ustalał przyszłe opowieści, więc to tylko moja opinia.

P: Jesteś Jedi czy Sithem?

O: Sparafrazuję mojego ulubionego ptasiego bohatera: Jestem Troy. Ale poważnie, gdy piszę Jedi, jestem Jedi. Gdy piszę Sitha, jestem Sithem.

P: Gdyby Lucas Licensing pozwolił ci pisać dowolną historię w EU, jaką byś napisał?

O: Gdyby LFL pozwolił mi pisać dowolną historię SW, napisałbym wszystkie. Pisałbym nawet gdybym miał 150 lat.

P: Wolisz pracować przy mniejszych seriach („Mroczne gniazdo”) czy większych z innymi autorami?

O: Pracowałem przy dwóch dużych seriach z wieloma autorami pod rząd. Więc póki co w najbliższej przyszłości wolę zająć się czymś mniejszym. I myślę, że tego właśnie EU potrzebuje. Potrzebujemy zabawy z wieloma różnymi typami historii, przynajmniej na razie.

P: Gdybyś mógł napisać pojedynek pomiędzy dwoma postaciami z SW, które byś wybrał i dlaczego?

O: Ciężkie pytanie. Myślę, że chciałbym opisać pojedynek Luke’a i Krayta. I Saby z prawie każdym twardzielem. I Jainy z Bobą, aż do śmierci. Dalej mógłbym wymieniać...

P: Dlaczego Abeloth nie użyła jej psychozy Mocy, gdy zrozumiała, że Jedi chcą ją zniszczyć?

O: Po tym jak uleczono Jedi po raz pierwszy, stali się oni bardziej świadomi, czym ta psychoza jest i zarazem także odporniejsi.

P: Czy ciężko było napisać finalną bitwę Bazela Warva?

O: Bitwa Barva była ciężka do napisania, nie tylko dlatego, co się w niej stało. Tam się dużo działo, ale to daje wolność, gdyż mogę sobie ustawić choreografię tak, by utrzymywać zaciekawienie czytelnika, dając mu przy tym pewne pojęcia, tego, co widzi bohater. A jego punkt widzenia nie zawsze oddaje jego prawdziwy obraz.

P: Od czego warto zacząć czytanie twoich nie-gwiezdno-wojennych prac?

O: Zacząłbym od „Stron bólu”, „Crucible: The Trial of Cyric the Mad”, „Dragonwall” oraz serii „Dark Sun: Pięcioksiąg pryzmatu”. Wszystko od Wizards of the Coast, możecie poszukać ebooków.

P: Czy myślałeś o tym, by prześledzić losy Obi-Wana w Mrocznych czasach?

O: Nie, nigdy nie myślałem o tym. Ale teraz, skoro wspomniałeś...

P: Chciałbym, by któryś z głównych bohaterów umarł. Czujesz to samo?

O: Nie wiem, co bym myślał o zabiciu kogoś z Wielkiej Trójki. Myślę, że to się stanie wcześniej, czy później, ale kocham te postaci.

P: Jakie były wczesne pomysły, które zmieniliście lub odrzuciliście w „Przeznaczeniu Jedi”? Zawsze lubię słuchać o tego typu rzeczach.

O: Do duże pytanie, a czasu mamy niewiele. Zazwyczaj dopasowywaliśmy historię, ale trudno mi sobie przypomnieć byśmy coś odrzucili. Dodaliśmy niewolnictwo, co było pomysłem Christie na Jedi, a mnie się to spodobało.

P: Czy jacyś pisarze uważają że C-3PO jest irytujący?

O: Nie mogę mówić za Aarona i Christie, ale ja kocham to jak irytujący jest C-3PO.

P: Czyim pomysłem był Tron Równowagi?

O: Myślę, że to był mój pomysł. Rozwijałem go z czasem, od „Mrocznego gniazda”, przez „Nawałnicę”.

P: Czy były jakieś ważne rzeczy, które George chciał w tej serii, a może miał jakieś obiekcje?

O: Nie wiem o niczym, co George (domyślam się, że Lucas) mógł chcieć lub nie chcieć w tej serii. On jest daleko ponad pisarzami do wynajęcia, więc wszelkie uwagi, które pochodzą od niego przechodzą przez cała masę filtrów.

P: Która książka Star Wars sprawiła ci najwięcej frajdy przy pisaniu?

O: Odpowiedź jest taka jak zwykle, ostatnia którą skończyłem. Na koniec jeszcze jedna uwaga. Z Denningiem ostatnio przeprowadzono dwa wywiady, które można przeczytać tutaj i tutaj.

Pojawiła się nowa encyklopedia postaci

Egmont Polska
27

Wczoraj do sprzedaży trafiła nowa pozycja Egmontu. Mowa o Encyklopedii postaci zawierającej charakterystyki ponad dwustu bohaterów, których mieliśmy okazję poznać dzięki obydwu filmowym trylogiom.

Encyklopedia postaci

Wszystko, co musisz wiedzieć o Gwiezdnych Wojnach.
Zapraszamy w podróż do odległej galaktyki Gwiezdnych Wojen! Wydana po raz pierwszy w Polsce Encyklopedia postaci Star Wars zawiera wiele informacji o dzielnych Jedi i złowrogich Sithach, groźnych potworach, dziwacznych kosmitach i egzotycznych droidach z obydwu trylogii!
Opisy ponad 200 bohaterów i postaci z obydwu trylogii - od Anakina Sywalkera po Zam Wesell.
Autor Simon Beecroft, tłumaczenie Hikiert Anna. Cena 39,99 zł, 208 stron, twarda oprawa.

Swoimi opiniami na temat nowego albumu możecie się podzielić na naszym forum.

Nowości kwietniowe

0

Dwie największe amerykańskie nowości książkowe kwietnia to oczywiście The Essential Guide to Warfare oraz Scourge, ale na tym nie kończy się wysyp nowości za oceanem. Pierwsza z nich to "Darth Vader and Son" napisana przez Jeffreya Browna, wydana przez wydawnictwo Chronicle Books. To pozycja przeznaczona przede wszystkim do najmłodszych czytelników, kosztuje 14,95 USD i więcej o niej można przeczytać tutaj.



Skoro jesteśmy już przy pozycjach dla najmłodszych, DK Readers wypuściło kolejną książeczkę Simona Beecrofta powiązaną z "Wojnami Klonów". "Chewbacca and the Wookiee Warriors" przeznaczona jest dla osób rozpoczynających swą przygodę z literkami. Kosztuje 3,99 USD.



Z trochę poważniejszych rzeczy pojawiła się trzecia edycja albumu Rydera Windhama "The Ultimate Visual Guide Updated and Expanded". Książka zawiera dużo nowego materiału Między innymi postaci, historie, pojazdy, bronie, wiadomości, opisy gadżetów i wiele więcej. Całość kosztuje 24,99 USD.

"Dziwny przypadek papierowego Yody"

Media Rodzina
22

Zapewne wielu fanów pamięta zagraniczne zapowiedzi tej książki. Bastionowiczom tak bardzo nie spodobał się pomysł na fabułę powieści, że sam autor wszedł na nasz portal, by udzielić wywiadu. Przeczytać możecie go tutaj . Teraz polscy fani mają możliwość zapoznania się z tą pozycją, gdyż 21 czerwca ukaże się w księgarniach. Autorami książki są Tom Angleberger oraz Zbigniew Kiersnowski, a tłumaczeniem zajęli się Piotr Fąfrowicz, Małgorzata Hesko-Kołodzińska i Piotr Budkiewicz. Powieść liczy sobie sto stron.





Historia papierowego Yody wiąże się z szóstą klasą pewnego gimnazjum. Jeden z jej uczniów, Dwight, uważany za klasowego frajera, w jednym jest dobry- jest mistrzem origami. Pewnego razu stworzył pacynkę papierowego Yody z Gwiezdnych wojen. Nie byłoby może w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, że papierowy Yoda stał się klasową wyrocznią! W prawdziwie mądry sposób rozstrzyga najróżniejsze dylematy: od stosunkowo prostych związanych z tym, jak wejść do klasy w mokrych spodniach i nie ośmieszyć się, po zdecydowanie bardziej skomplikowane problemy damsko-męskie. Całą klasę nurtuje pytanie, co się kryje za odpowiedziami Yody. Może prawdziwa Moc? Świetnie ilustrowana, dowcipnie napisana książka dla gimnazjalistów obu płci. Wkrótce ciąg dalszy.

Premiera Planety Życia

HitSalonik.pl
24

Wczoraj do kiosków i saloników prasowych trafił siódmy tom kolekcji książkowej wydawnictwa Amber. Jest to wznowienie Planety Życia, która pierwotnie ukazała się w Polsce w 2000 roku. Książka kosztuje 13,99 zł.



Planeta Życia

Tajemnicza planeta Zonama Sekot, gdzie produkowane są najszybsze statki gwiezdne w galaktyce, stoi w obliczu ataku Federacji Handlowej. Rada Jedi wysyła tam Obi-Wana Kenobiego i jego ucznia, dwunastoletniego Anakina Skywalkera. Mają odnaleźć innego rycerza Jedi, który zniknął przed rokiem, wypełniając swoją misję. Planeta kryje jednak inną jeszcze zagadkę, która każe Anakinowi stanąć twarzą w twarz z jego mrocznym przeznaczeniem...

Temat na forum.

Archiwum wiadomości dla działu "Książki"

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.